Ja chcę zmienić bo już długo maluję na bardzo jasny blond tak w szarawy wpada i chciałabym coś zmienić ale nie bardzo drastycznie (w ciemnych mi nie ładnie) najlepiej wyglądam w zimnych odcieniach czyli jak jakiś średni blond to tez jakiś musi być popielaty żadne złote odcienie. Mam jasną cerę (ale nie bardzo) i ciemne niebieskie oczy. No muszę coś wykombinować ![]()
Podobne tematy
Mnie też to czeka:-)
Chodzisz do fryzjera czy sama farbujesz ???
sama sobie maluję byłam kilka razy u fryzjera pomalować włosy i wychodziłam z płaczem niestety nie trafiłam na dobrą.
chciałabym je też zapuścić teraz mam takie za łopatki ale będę musiała z 4 cm ściąć bo od malowania tymi jasnymi farbami końcówki mam jak sianko i teraz chcę je troszkę zregenerować i troszkę przyciemnić żeby tak często nie malować ![]()
Wiem coś o tym, bo ja też muszę mieć zimne odcienie ...
Palety faktycznie są bardzo mocne, ale i trudniej się ich później pozbyć w związku z tym. Dlatego ja nie przepadam za nimi....
A może wypróbuj najpierw jakąś szamponetkę ??
faktycznie nie pomyślałam o tym ja właśnie też malowałam paletą bo tylko ta mi łapała na zimny odcień inne wpadały w złote, teraz jestem za granicą i tu nigdzie nie widziałam szamponetek tylko z tych zmywalnych to Loreal Casting. Poszukam bo jest tu tez sklep polski i może tam będzie. tylko jaki kolor kurcze?
ja zawsze po zdjęciach oceniam... Wiem, że to mało obiektywne, ale zawsze jakoś trafiałam w kolorek..
patrzyłam sobie teraz i wezmę kupię sobie naturalny blond lub słodkie cappuccino z joanny szamponetkę mam nadzieję ze tu znajdę jak nie to castingiem ![]()
No jeśli to ma być próba to też popieram szamponetki... jeśli kolor na dłużej to farbą:-)..... też sama farbuje tzn ktoś mi ale nie chodzę do fryzjera.
ja bardzo swego czasy chcialam sie pofarbowac zimnym blondem ale niestety nie pasują mi blondy teraz mam na glowie czekoladowy braz wymieszany z kasztanowym brazem
uwielibiam mieszac farby ale trzeba pamietac zeby byly z tej samej firmy ![]()
O ciekawe połączenie boska jak to wygląda na włosach? Nie są za ciemne??
Ja tam też lubię eksperymenty. Mam króciutkie włoski, więc jednak troszkę łatwiej, ale....
Fajnie ją mam dłuższe włosy więc u mnie ciężko z eksperymentowaniem :-)
ja też mam długie i chcę zapuścić a jak myślicie jakbym szamponetki wymieszała ciekawe czy coś by to dało
Miałam kiedyś ciemne włoski taką palona kawę i wszyscy mi mówili że kolor śliczny ale strasznie mnie postarzał i wolę zostać przy jaśniejszych ale już tych moich (bardzo jasnych) mam dosyć strasznie się niszczą od malowania tymi blondami.
Tak tylko wkurza mnie to że to ja muszę coś zmieniać, urozmaicać, wymyślać, jestem tym zmęczona i już brakuje mi pomysłów a mój mąż nic- zero tylko ,,a co ja mam wymyślić,, lub standardowe ,, nie wiem,, to mu tłumaczę wracasz z pracy to byś mi nawet głupią zwykłą czekoladę kupił lub coś w tym stylu i powiedział dziękuję za obiadek, no ale nic takiego się nie dzieje bo on uważa chyba ze to normalne i tak powinno być
No tak, inicjatywa powinna być z dwóch stron, zdecydowanie
Ja mam długie włosy, niektórzy twierdzą, że nawet bardzo długie, ale jakoś nigdy mnie nie podkusiło by je zafarbować choć czasem przechodzi przechodzi mi taka myśl przez głowę
mama du napisał/a:Tak tylko wkurza mnie to że to ja muszę coś zmieniać, urozmaicać, wymyślać, jestem tym zmęczona i już brakuje mi pomysłów a mój mąż nic- zero tylko ,,a co ja mam wymyślić,, lub standardowe ,, nie wiem,, to mu tłumaczę wracasz z pracy to byś mi nawet głupią zwykłą czekoladę kupił lub coś w tym stylu i powiedział dziękuję za obiadek, no ale nic takiego się nie dzieje bo on uważa chyba ze to normalne i tak powinno być
No tak, inicjatywa powinna być z dwóch stron, zdecydowanie
dokładnie, a niektórzy uważają, że tacy już są "nie wychodzący z inicjatywą" i trudno i że tego nie zmienią i trzeba to zaakceptować, bo normalny związek tak właśnie wygląda.
Ale niektórzy uważają na szczęście inaczej.
A może trzeba zastosować "terapię wstrząsową" ??
Wycofaj się na jakiś czas. Organizuj sobie dzień tylko z dzieckiem i nie uwzględniaj w planach męża. Niech zobaczy, że bez niego też możesz się dobrze bawić....
Oczywiście w żadnym razie go nie zaniedbuj, ale zachowuj się tak, jak on.. ![]()
Ja musiałam zastosować taki wstrząs tylko raz
Szybko była reakcja....
Czasem facet potrzebuje takiego kopa. Bo skoro u Was taki system się sprawdza, to znaczy, że jest ok...
I nawet, jak mu mówisz, że Ci się nie podoba to, czy tamto - faceci są z innej planety - im trzeba na chłopski rozum przetłumaczyć ...
Nie daj się i walcz ![]()
Niezapominajka terapie wstrząsowe robiłam kilka razy bez skutku
Wczoraj jeszcze raz próbowałam rozmawiać z mężem powiedziałam ,,Kochanie wkradła się w nasz związek rutyna ja staram się urozmaicać nam te dni wymyślam jakieś wycieczki pikniki itd może i ty byś coś ciekawego wymyślił, zauważyłam że w ogóle nie starasz się ożywić to wszystko,, na co mój mąż odpowiedział jednym zdaniem ,, nie prawda kochanie,, i temat został zakończony przez niego
a ja nie ciągnęłam tematu bo widziałam że nic nie zdziałam bo on był skupiony na komputerze ![]()
u nas jest monolog z mojej strony i jak grochem o ścianę nie mam już siły
Super mysek kolor mi wyszedl taki jaki chcialam
bo ostatnio robilam czerwoną porzeczke z plomienna iskra i wyszedl czerwony a to nie bardzo mi pasuje
ja polecam miesznie
tylko jesli juz chcecie mieszac to powtarzam zeby farby byly z tej samej fir yi jesli mieszacie to najlepiej rozne odcienie brazow czy blondow
Oki dzięki za podpowiedz boska może wkrótce skorzystam z Twojej rady:-)
A tak zmieniając temat czeka mnie szukanie nowej pracy ehhh jak ją tego nie lubie:(
Przepraszam Was że tak mało się udzielam na wasze tematy ale przyznam szczerze że obecnie nie mam do tego głowy tyle problemów naraz jeszcze nie miałam.... już sama niewiem jak się w tym ogarnąć
a co się dzieje mysek ?? Wyrzuć z siebie. Będzie choć troszkę lżej na sercu ![]()
A może wspólnie coś uradzimy ....
mama du to w takim razie jestem bezradna, niestety. U mnie zadziałało ....
I tak wam dziękuję za jakieś pomysły może znajdę jakieś rozwiązanie.
Mysek co się dzieje możne wspólnymi siłami coś nam się uda zdziałać. Jeśli chodzi o malowanie to też sobie wczoraj pomalowałam tą szamponetką i też jestem zadowolona bo mam taki średni blond taki przygaszony (a miałam prawie platynowe
) widzicie sama bym nie wpadła na szamponetkę tylko farbę bym kładła DZIĘKUJĘ
Dziękuje Wam ale z tymi problemami muszę uporać się chyba sama niestety
.... po pierwsze muszę zakończyć działalność a to oznacza masę papierkowej roboty stres.... po drugie czeka mnie szukanie pracy.... po trzecie mój mąż jest za granicą brakuje mi jego...po czwarte muszę powiązać koniec z końcem jeśli chodzi o kasę.... itd ciągły stres ciągle napięcie już mi łeb pęka.... nie chce wam tu narzekać każda ma swoje problemy.... ale wymiekam glowa mnie boli codziennie nie mogę zrelaksowac i odpocząć bo ciągle coś. Eh do bani:(
Bardzo proszę MAMA DU ![]()
Od tego są koleżanki właśnie ![]()
cieszę się że tu trafiłam i mogę sobie pogadać z Wami
Jeśli nie możesz porozumieć się z mężem to zaproponuj mu psychologa jeśli nic nie wypali to rozwiedź się nie marnuj swojego życia, bo życie jest tylko jedno, zyskasz alimenty jeśli udowodnisz jego winę a to chyba będzie proste.
Kasia nie obraz się ale nie uważasz że to by była ucieczka od problemu??? My staramy się problem rozwiązać zmienić coś a nie uciec.... zresztą on jest normalny tylko ciężko może okazywać mu uczucia bo np tak został wychowany... mój mąż tak ma też nie uważam że powinien pójść do psychologa a rozwód nie ma opcji bynajmniej umnie....
Dziękuje Wam ale z tymi problemami muszę uporać się chyba sama niestety
.... po pierwsze muszę zakończyć działalność a to oznacza masę papierkowej roboty stres.... po drugie czeka mnie szukanie pracy.... po trzecie mój mąż jest za granicą brakuje mi jego...po czwarte muszę powiązać koniec z końcem jeśli chodzi o kasę.... itd ciągły stres ciągle napięcie już mi łeb pęka.... nie chce wam tu narzekać każda ma swoje problemy.... ale wymiekam glowa mnie boli codziennie nie mogę zrelaksowac i odpocząć bo ciągle coś. Eh do bani:(
Dasz radę mysek, nie Łam się:-)
Cześć dziewczyny, widzę, że Wy sobie tak rozmawiacie całe popołudnie.
Jak wracam z pracy to mam co nadrabiać
Jeśli nie możesz porozumieć się z mężem to zaproponuj mu psychologa jeśli nic nie wypali to rozwiedź się nie marnuj swojego życia, bo życie jest tylko jedno, zyskasz alimenty jeśli udowodnisz jego winę a to chyba będzie proste.
... I właśnie takie podejście do życia powoduje, że tak lekko dziś traktuje się instytucję małżeństwa, czy związków w ogóle...
Co to za rozwiązanie problemu ?? Nie ten, to inny..? Zupełnie tego nie rozumiem ![]()
Większość facetów, jakich znam, ma zupełnie inne poglądy i spojrzenie na życie, niż my - kobiety.
Mama du - może jest tak, że jego najzwyczajniej w świecie stresuje Wasza sytuacja... A nie ma nic gorszego dla faceta, niż świadomość, że nie może zapewnić rodzinie stabilizacji, bezpieczeństwa itd... Jesteście za granicą, z dala od bliskich, on pracuje i pewnie całe dnie kombinuje, co mógłby zrobić, aby było lepiej. A gdy wraca do domu, słyszy ciągle Twoje skargi i pretensje.
Absolutnie nie jest to atak na Ciebie, Mama du. Tylko może spójrz na to z takiej perspektywy
.
Spróbuj przez jakiś czas mocno zacisnąć pięści i skoncentrować się na tym, aby poczuł, że go kochasz, doceniasz to, co robi.
Wiem, że to trudne, bo masz zwyczajnie dosyć, ale dla ratowania rodziny, chyba warto...
... A z okazywaniem uczuć - tak jak mówi Mysek - może po prostu inaczej nie potrafi, bo nie został nauczony, nie wyniósł z domu. Już o rozmowie o swoich emocjach nie wspomnę;) Facet to po prostu inny gatunek jest. I już. I musimy z tym żyć...
Witam:) Ja mam 17 lat i jestem mamą 2-miesięcznej Emilki. Jestem z moim chłopakiem od półtora roku ale gdy przyszła nasza kruszynka na świat wszystko obróciło się do góry nogami. Ciągle się kłócimy o pierdoły.Jestem z naszą córeczką 24 godziny na dobe. Brakuje mi strasznie jego wsparcia ,czułości. Czuje się strasznie samotna;/ Mam nadzieje że nie potraktujecie mnie jak głupią nastolatke ;(
betty123 witaj ![]()
Nie nam oceniać Twoje postępowanie... My jesteśmy tutaj po to, aby sobie porozmawiać, poradzić się, pośmiać... I mam tylko nadzieję, że dobrze będziesz się czuła wśród nas...
A jeśli chodzi o Twój problem, to jest to zupełnie normalne, że 2 m-ce po narodzinach córeczki i przebywaniu z nią 24/dobę jesteś zmęczona, znużona i rozdrażniona tym samym. Twój chłopak, który dotąd był w centrum uwagi, nagle przestał być najważniejszy, bo Ty jesteś na każde żądanie małej...;)
To jest bardzo trudny czas w życiu każdej rodziny, nawet tej doświadczonej, ze starszym potomstwem, a co dopiero u Was, kiedy sami jesteście właściwie jeszcze dziećmi (a na pewno Ty, bo nie wiemy, ile lat ma tatuś...)
Jeśli jest to prawdziwe uczucie, a nie tylko zauroczenie, to na pewno przetrwacie trudne początki i będzie dobrze. Ważne, żebyś niczego nie tłumiła w sobie i o wszystkim mu mówiła. On też musi poczuć, że jest tatusiem, za nic nie odpychaj go od dziecka i angażuj jak najwięcej w codzienne czynności. Powoli nauczycie się być rodzicami dla maleńkiej. . .
Życzę Ci dużo cierpliwości i ciesz się każdą chwilą spędzoną z córeczką, bo są one bezcenne.. ![]()
Katarzynka82 napisał/a:Jeśli nie możesz porozumieć się z mężem to zaproponuj mu psychologa jeśli nic nie wypali to rozwiedź się nie marnuj swojego życia, bo życie jest tylko jedno, zyskasz alimenty jeśli udowodnisz jego winę a to chyba będzie proste.
... I właśnie takie podejście do życia powoduje, że tak lekko dziś traktuje się instytucję małżeństwa, czy związków w ogóle...
Co to za rozwiązanie problemu ?? Nie ten, to inny..? Zupełnie tego nie rozumiemWiększość facetów, jakich znam, ma zupełnie inne poglądy i spojrzenie na życie, niż my - kobiety.
Mama du - może jest tak, że jego najzwyczajniej w świecie stresuje Wasza sytuacja... A nie ma nic gorszego dla faceta, niż świadomość, że nie może zapewnić rodzinie stabilizacji, bezpieczeństwa itd... Jesteście za granicą, z dala od bliskich, on pracuje i pewnie całe dnie kombinuje, co mógłby zrobić, aby było lepiej. A gdy wraca do domu, słyszy ciągle Twoje skargi i pretensje.
Absolutnie nie jest to atak na Ciebie, Mama du. Tylko może spójrz na to z takiej perspektywy.
Spróbuj przez jakiś czas mocno zacisnąć pięści i skoncentrować się na tym, aby poczuł, że go kochasz, doceniasz to, co robi.
Wiem, że to trudne, bo masz zwyczajnie dosyć, ale dla ratowania rodziny, chyba warto...
... A z okazywaniem uczuć - tak jak mówi Mysek - może po prostu inaczej nie potrafi, bo nie został nauczony, nie wyniósł z domu. Już o rozmowie o swoich emocjach nie wspomnę;) Facet to po prostu inny gatunek jest. I już. I musimy z tym żyć...
Tak też może być ja nie mam do niego pretensji ja wiem że on też się martwi o wszystko mówię bardzo łagodnie nie krzyczę no ale faktycznie może trzeba zmienić strategię dzięki
Rozwód nie wchodzi w grę bo ja chcę z nim być mamy synka i chcę mieć rodzinę tylko musimy obydwoje postarać. Powiem Wam ze jak byliśmy w Polsce to ja też pracowałam na cały etat potem biegłam po małego do żłobka i do domku obiadek itd. Więc wiem jakie to przytłaczające.
Wiecie co wczoraj czułam się okropnie strasznie bolała mnie głowa miałam stan podgorączkowy 37,8 i okropne nudności oj straszne poszłam spać o czwartej nad ranem nie mogłam spać tylko leżałam taka osłabiona powiedzcie co to mogło być?
Dzisiaj jest trochę lepiej ale głowa nadal mnie boli tzn tak ćmi i mam 37.3 stopni na razie mdłości nie mam
P.S jak coś to w ciąży na pewno nie jestem może to jakaś niestrawność
Betty 123
Jeśli chodzi o twój problem to tak jest na początku po porodzie, jesteś przemęczona i wszystko cię drażni i się kłócicie o pierdoły to przejdzie poproś kogoś o pomoc przy dzidziusiu jeśli masz taką możliwość i połóż się zwyczajnie i prześpij życzę dużo siły i cierpliwości.
Mama du myślałam ci emila :-) a co do twoich objawów to być może stres przemeczenie lub tak jak piszesz nie strawnosc..odczekać troszkę jeśli dolegliwości będą się nasilaly lub nie ustąpią idź do lekarza.
Miało być wyslalam :-)
mysek niestety nie dostałam emila kurcze
Ja wysłałam Tobie emila z innym adresem może na tamten spróbuj
Rozwód nie wchodzi w grę bo ja chcę z nim być mamy synka i chcę mieć rodzinę tylko musimy obydwoje postarać. Powiem Wam ze jak byliśmy w Polsce to ja też pracowałam na cały etat potem biegłam po małego do żłobka i do domku obiadek itd. Więc wiem jakie to przytłaczające.
Wiecie co wczoraj czułam się okropnie strasznie bolała mnie głowa miałam stan podgorączkowy 37,8 i okropne nudności oj straszne poszłam spać o czwartej nad ranem nie mogłam spać tylko leżałam taka osłabiona powiedzcie co to mogło być?
Dzisiaj jest trochę lepiej ale głowa nadal mnie boli tzn tak ćmi i mam 37.3 stopni na razie mdłości nie mam
P.S jak coś to w ciąży na pewno nie jestem może to jakaś niestrawność
Odczekaj trochę może samo przejdzie. A co do rozwodu to Masz rację to najłatwiejsze rozwiązanie. Z resztą to się łatwo mówi stojąc z boku, bo jak jest się zaangażowaną w sytuację to już zdecydowanie inaczej to wygląda
Zgadzam się z Tobą całkowicie, Promyk słońca
Że stojąc z boku tak łatwo się mówi...
Mama du, może to jakaś wirusówka po prostu ? A jak dzisiaj się czujesz?
A no właśnie , bez emocji , chłodnym okiem a wówczas,, temat'' zupełnie inaczej wygląda
Wszystko ma inny wymiar gdy się do tego podchodzi bez emocji to prawda.... ale czy tak się da?????
My kobiety bazujemy na emocjach i uczuciach ciężko wypracować w sobie dystans.... a już napewno nie w każdej chwili.. to wymaga czasu:-)
Jak się kocha to nie ma mowy o spojrzeniu chłodnym okiem
I właśnie dlatego tak trudno poradzić sobie, kiedy coś zaczyna się dziać nie tak....
To jest prawdziwe życie
Cześć dziewczyny wczoraj jeszcze się trochę źle czułam głowa mnie bolała okropnie ale dzisiaj już jest ok możliwe ze to jakiś wirus.
Chcę poruszyć jeszcze jeden problem który mam możne coś doradzicie a mianowicie chodzi o mojego synka ma 4 latka i zdaniem mojego męża jest strasznie rozpieszczony. Opiszę wam jego zachowanie (mojego synka)
np jesteśmy na spacerku on nagle zaczyna krzyczeć że bolą go nóżki i chce żeby go wziąć na ręce (mimo że przeszliśmy np 100 metrów) my mu tłumaczymy że nie weźmiemy na ręce i że jak bolą nóżki to wracamy do domku no i zaczyna się jazda synek zaczyna krzyczeć w wniebogłosy aż kaszlu dostaje i zrywa go na wymioty ludzie się patrzą jakbyśmy go katowali a on dalej wrzeszczy i potrafi tak przez pół godziny bo my tylko czekamy aż się uspokoi.
podobnie jest w nocy budzi się i mówi ze chce pić ( picie stoi obok na stoliczku) więc my do niego żeby wziął picie i się napił bo stoi obok a on wtedy wymyśla ze go rączki bolą później to zaczyna go boleć wszystko i płacze przez uwaga 3 godziny i krzyczy mama, tata, proszę, ała boli sąsiedzi pewnie myślą że my go bijemy albo się znęcamy a tak wcale nie jest.
Jest mnóstwo takich sytuacji kiedy wpada w taką histerię i już nie wiem co ja mam wtedy robić ja po prostu czekam aż się uspokoje i wtedy mu tłumaczę ale to nie pomaga cały czas jest tak samo
może macie jakiś pomysł
To jest typowa histeria mająca na celu wymuszenie czegoś na rodzicach. 4-latek to już bardzo świadome dziecko i jeżeli zobaczyło raz, czy dwa, że taka metoda przynosi efekty, to będzie się jej trzymał. Nie wolno Wam się poddawać i ulegać "dla świętego spokoju", bo im starszy będzie, tym będzie gorzej...
Twoja metoda jest jak najbardziej właściwa - trzeba przeczekać i tłumaczyć, tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć. Nie przejdzie od razu, ale z czasem zadziała. Dziecko musi mieć jasno wytyczone granice, których trzeba konsekwentnie przestrzegać.
Mama du tłumaczyć do znudzenia. Jak mówi niezapominajka efektów od razu nie będzie, ale po czasie powinno się coś zmienić. Innej rady chyba nie ma
Dziękuję Ci niezapominajka
Bo już myślałam ze robię coś nie tak. Tylko martwi mnie to że sąsiedzi pomyślą że my go katujemy wszystkich w nocy budzi a jesteśmy obecnie za granicą a tu mają świra na punkcie tego (ze niewolno bić dzieci) my go wcale nie bijemy jeśli jest niegrzeczny i się nie słucha to dajemy mu kary np. wyłączam mu bajki no i wtedy znowu płacz, krzyk nawet przez godzinę ale to jest taki krzyk jakby go ze skóry odzierał.
Boję się tego że któregoś dnia zapuka policja i wtedy się zacznie bo oni nie zrozumieją że my nic mu nie robimy że on wymusza krzykiem na nas w ten sposób oj nie mogę
He, he, wiem, co czujesz Mama du, bo sama kilka razy miałam to samo u siebie... Mój synek teraz ma 2 latka i zdarzyło mu się parę razy tak wrzeszczeć... Już byłam przygotowana na wizytę - jak nie policji, to przynajmniej sąsiadów
. Przyczyną było to, że nie dostał tego, czego chciał.
Ale nie dałam się, nie ugięłam. Za każdym razem przeczekiwałam, aż sam się uspokoi, a czasem wpadał w taki amok, że siłą go musiałam sprowadzać na ziemię .... Mocno go wtedy przytulałam i po prostu uciszałam cichutko... Działało. Potem była rozmowa, mimo że miał dopiero ok. 1,5 roku, tłumaczenia, upewnianie się, że rozumie, co zrobił źle, przytulas, buziak i zgoda..... Miałam takie zdarzenia 3, może 4 razy. Za każdym razem wszystko odbywało się dokładnie tak samo. I już od bardzo, bardzo dawna nic takiego się już nie dzieje...
No muszę jakoś to przejść wydaje mi się że jak pójdzie do szkoły tzn do przedszkola (5 latków) to będzie też troszkę inaczej. Tak jak mówisz niezapominajka trzeba przeczekać te krzyki i nie ustępować bo on krzykiem wymusza ewidentnie.
Hej dziewczyny
troche mnie tutaj nie bylo a mam fatalny humor macie moze jakas dobra rade?
A co się stało boska skąd taki humor?
Tak jakos czje sie samotna nie mam z kim porozmawiac nawet wszystko sie wali;,(
U mnie tez sie wszystko zawalilo w jeden dzien
Askim1988 co się dzieje u nas możesz powiedzieć my postaramy się coś doradzić.
Boska ja ostatnio wpadłam na pomysł żeby znaleźć sobie jakieś zajęcie jakąś pasję żeby mieć coś tylko dla siebie taki swój świat aby się trochę wyłączyć do tej pory czytałam książki (bardzo dużo) teraz wpadłam na pomysł aby sobie zacząć szyć
na razie są to początki i większość rzeczy nadaje się na szmatki do podłogi hi hi hi ale biorę swoje stare ubrania bluzki np i staram się je przerabiać jak coś nie wyjdzie to i tak nie szkoda bo i tak w nich nie chodziłam może wy macie jakieś pomysły na hobby piszcie szybciutko ![]()
Mama du czle zycie mi sie zawalilo. Mam 25 lat a jestem krok od rozwodu a tego niechce bo kocham meza
A to on chce rozwodu? Jeśli chcesz to napisz coś więcej. A rozmawiałaś z nim mówiłaś mu że go kochasz? Co się dokładnie stało że doprowadziło do rozwodu?
Wiele rzeczy sie stalo nawet niewiem od czego zaczac. Wczoraj wieczorem po powrocie z imprezy uslyszalam wiele niemilych slow od swojego meza. Mam wrazenie ze nie kocha mnie juz tak jak dawniej (jestesmy razem 10 lat). Wogole przestal sie ze mna liczyc, oklamuje mnie mowiac ze bedzie za godzine z imprezy po czym nieodbiera telefonu i wraca w nocy, mam wrazenie ze meczy sie ze mna , chcialabym moc sobie zorganizowac czas ale mam tylko jedna dobra kolezanke ktora nie zawsze ma czas, nawet nie mam z kim pogadac o tym co mnie boli
Wczorajszy wieczor byl okropny. Od jakiegos czasu mamy problemy, maz twierdzi ze go ograniczam ale sam daje mi powod. Moze opisze wczorajszy wieczor zeby nakreslic co sie stalo. Wczoraj po powrocievz silowni powiedzial ze chce isc do kumpla na urodziny. Zapytalam sie czy moge isc z nim powiedzial ze niechce mnie brac bo tam beda samin faceci ok zrozumialam poszedl powiedzial ze na godzinke lub troche dluzej jak cos bedzie pod telefonem. Po uplywie dwoch godzi dzwonie i slysze kobiety, to zapytalam czy skoro jest mieszane towazystwo to moze mnie wezmie powiedzial ze za chwile bedzie. Po uplywie 2 godzin czekania na niego i ignorowania moich telefonow przyszedl z kumplami ucieszony i wogole o co ja mam pretensje. Nadmieniam ze jego koledzy to wolni faceci bez obowiazan. Po zostaniu sami wykrzyczal mi wiele niemilych slow, iewiem czy byl tak bardzo pijany czy mowil szczerze. Szarpnal mnie powiedzial ze mu zycie zmarnowalam ze jestem najgorsza w zyciu tylu slow gorzkich nie uslyszalam, niewiem co mam zrobic niemam kolezanek zeby sie czyms zajac moja przyjaciolka wyjechala a i tak nie mowie jej o wszystkim. Co mam robic ratowac walczyc czy odpuscic
Po tym jednym 'wyskoku' nie przekreślałabym wszystkiego, co nie oznacza, że jest to bez znaczenia. Ale ludzie w nerwach potrafią mówić wiele bzdur, których potem żałują. Pewnie już nie raz próbowałaś z nim porozmawiać na ten temat?