W Holandii też spotkałam się ze stoliczkami, na których były kwiaty a obok puszka. Nikogo w pobliżu. Właściciel miał ogromną szklarnię i pola kwiatów, więc pewnie ten stoliczek, to groszowy zysk. Z koleżanką raz w tygodniu po pracy kupowałyśmy tulipanki. I puszka była zawsze, i kwiatki też.
Natomiast kiedyś, jak wystawiłam starą szfkę na balkon, mieszkam na parterze, to w nocy zniknęła. Słyszałam nawet moment, w którym ją kradli. Ale było już za późno, a szafka i tak stara była. Niestety balkony mam puste, bo boję się, że mi wszystko pokradną.
66 2013-09-20 13:36:19 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-09-20 13:37:10)
Podobne tematy
Czyli inna mentalnośc tworzy inną kulturę, inny kraj.Moze to się po prostu wynosi z domu? I tak to trwa przez pokolenia.Amidla a jak wrażenia z Malmo?Czy tylko przejazdem rzuciłas okiem?
Rossanko przepraszam za mały poślizg w odpowiedzi ;-) Malmo urocze, uważam, że te skandynawskie miasta coś w sobie mają ;-) nie tylko architektura ale i klimat. Ale szczerze zaznaczę, że z podróży po Danii i Szwecji najbardziej podobały mi się skanseny, absolutnie fantastyczny Mon Klint na duńskiej wyspie Mon, park safari i most na morzu łączący Danię ze Szwecją. Ot takie widoczki ;-)
Rossanko przepraszam za mały poślizg w odpowiedzi ;-) Malmo urocze, uważam, że te skandynawskie miasta coś w sobie mają ;-) nie tylko architektura ale i klimat. Ale szczerze zaznaczę, że z podróży po Danii i Szwecji najbardziej podobały mi się skanseny, absolutnie fantastyczny Mon Klint na duńskiej wyspie Mon, park safari i most na morzu łączący Danię ze Szwecją. Ot takie widoczki ;-)
W skansenach nie byłam, ale mostem jechałam 4 razy.Robi duże wrażenie. Akurat trafiłam na pogodę, morze było płaskie jak kałuża. Jechałam pociągiem, który jak już zjechał z mostu to kawałek jechał tunelem pod wodą. Pewnie wcześniej można się było poruszać na tej trasie tylko promem.
Hop hop, jest tu kto?
hop hop echo ![]()
To gdzie jedziemy? ![]()
hop hop echo
To gdzie jedziemy?
Opowiadaj lepiej w jakiej okolicy mieszkasz?Co Ci się tam podoba, a czym jestes rozczarowana?I czemu akurat tam?
Nieduże miasto pomiędzy Hagą a Amsterdamem.
Przyjechałam tutaj do rodziny mojego byłego męża.
Jedyne czym jestem rozczarowana, to sąsiadami z Bułgarii za ścianą. Strasznie się kłócą.
Poza tym miasteczko fajne,nieduże, wszędzie blisko, nie ma tłumów.
A ty z jakiego miasta pochodzisz?
Nieduże miasto pomiędzy Hagą a Amsterdamem.
Przyjechałam tutaj do rodziny mojego byłego męża.
Jedyne czym jestem rozczarowana, to sąsiadami z Bułgarii za ścianą. Strasznie się kłócą.
Poza tym miasteczko fajne,nieduże, wszędzie blisko, nie ma tłumów.A ty z jakiego miasta pochodzisz?
A jak sie porozumiewasz/ W miejscowym języku?
Mogę Ci na priva napisac dalsze informacje.
No tak, na sąsiadów nie mamy wpływu.A Amsterdamu nigdy nie widziałam.Tam jest dom Anny Frank.
75 2013-09-26 20:50:56 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-09-26 20:51:53)
Możesz napisać na priva, ale jak nie chcesz się dzielić informacjami na swój temat, to nie zmuszam.
Mówię wciąż mixem holendersko-angielskim.
Jest dom Anny Frank. jeszcze w nim nie byłam. Byłam tylko w muzeum Van Gogha kilka lat temu.
76 2013-09-26 20:54:09 Ostatnio edytowany przez rossanka (2013-09-26 20:55:36)
Możesz napisać na priva, ale jak nie chcesz się dzielić informacjami na swój temat, to nie zmuszam.
Mówię wciąż mixem holendersko-angielskim.
Napisze Ci maila. ![]()
Zazdroszcze tej umiejętności holenderskiego ![]()
A co jest tam innego niż w Polsce? Tzn jaka jest największa znacząca różnica?Może kultura?Ludzie?Technologie?Nie wiem już co.
Czego by Ci brakowało w Polsce?
Czytałam kiedyś jej pamiętnik (Anny frank) bardzo wstrząsjacy.Podobno jest tam teraz muzeum jej pamięci.
77 2013-09-26 21:17:40 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-09-26 21:21:08)
Holenderski jest trudny, przynajmniej dla mnie. Nie mówię dobrze w tym języku.
Wydaje mi się, że ludzie są bardziej wyluzowani ( a może to ja jestem spięta?)
Nie wpadają do siebie do domów znienacka, zawsze wcześniej się umawiają. Panie w urzędzie są bardzo miłe, cierpliwe, chętnie służą pomocą. Drogi są idealne, wszędzie rowerówki. Autobusy zawsze na czas i raczej puste- w moim mieście, bo w Amsterdamie bywa różnie.
Bardzo mały wybór żywności w sklepach, dużo jedzenia biologicznego, naturalnego.
Dziewczyny raczej mają długie włosy, duże pupy i prawie cały rok chodzą w kozakach na płaskim obcasie. Mężczyźni- różowa koszula, dłuższe włosy i żelik na włosach. Oczywiście nie 100% ludzi tak wygląda.
Bardzo dużo emigrantów, bardzo dużo, za dużo.
Nie mają swojej kuchni, w sensie jakichś specjalnych holenderskich dań, no może krokiety, frytki z majonezem i frykandele (parówki). Piją dużo czarnej kawy. Jedzą takie małe czarne gorzko-słone cukierki bleee... ponoć dobre na gardło.
Oj, mogłabym pisać i pisać...
Zniakm już. Dobranoc.
78 2013-09-26 21:24:22 Ostatnio edytowany przez rossanka (2013-09-26 21:24:49)
Holenderski jest trudny, przynajmniej dla mnie. Nie mówię dobrze w tym języku.
Wydaje mi się, że ludzie są bardziej wyluzowani ( a może to ja jestem spięta?)
Nie wpadają do siebie do domów znienacka, zawsze wcześniej się umawiają. Panie w urzędzie są bardzo miłe, cierpliwe, chętnie służą pomocą. Drogi są idealne, wszędzie rowerówki. Autobusy zawsze na czas i raczej puste- w moim mieście, bo w Amsterdamie bywa różnie.
Bardzo mały wybór żywności w sklepach, dużo jedzenia biologicznego, naturalnego.
Dziewczyny raczej mają długie włosy, duże pupy i prawie cały rok chodzą w kozakach na płaskim obcasie. Mężczyźni- różowa koszula, dłuższe włosy i żelik na włosach. Oczywiście nie 100% ludzi tak wygląda.
Bardzo dużo emigrantów, bardzo dużo, za dużo.
Nie mają swojej kuchni, w sensie jakichś specjalnych holenderskich dań, no może krokiety, frytki z majonezem i frykandele (parówki). Piją dużo czarnej kawy. Jedzą takie małe czarne gorzko-słone cukierki bleee... ponoć dobre na gardło.
Oj, mogłabym pisać i pisać...
No i patrz, narobiłas mi smaka i chciałabym zobaczyć
W każdym razie nie jest to niewykonalne. Teraz granice są otwarte, to wystarczy odpowiednia suma pieniędzy i nie ma problemu z podróżowaniem. Ale w przyszłym roku, tak Sztokholm chodzi mi po głowie.Nawet loty sprawdzałam, cenowo bardzo opłacalne.
Amsterdam-też mogłoby być ciekawe, jak na razie widziałam tylko w telewizji na jakiś kanałach podróżniczych.Z resztą jak większość miejsc.
Co masz na myśli pisząc, że mały wybór żywności w sklepach?
ok pa.
Ha! Jak się ładnie wątek podróżniczy rozwija ;-) wyszły całkiem niezłe meandry okołotematowe ;-))
Anstawia podziwiam za ten holenderski, bo próbowałam, jak pracowałam 2 lata w holenderskiej firmie i moim szefem był właśnie Holender ;-) język sam się łamie, hi, hi...
Ale Holendrów rzeczywiście miło wspominam, w pracy bardzo kompetentni i pomocni, dobrze się z nimi współpracowało, wiele się nauczyłam, a jako ludzie faktycznie wyluzowani, ale trudno się dziwić, inna mentalność i inne problemy. Panowie wydawali mi się dość przystojni zaś o paniach krążyły niewybredne żarty ;-(, za to mają dystans do siebie więc dlatego z taką nostalgią i uśmiechem wspominam moją podróż do Holandii i zwiedzanie Amsterdamu. I obiecuję sobie, że wybiorę się jeszcze raz (a co!) właśnie na te tulipany ;-)))
Ha! Jak się ładnie wątek podróżniczy rozwija ;-) wyszły całkiem niezłe meandry okołotematowe ;-))
Anstawia podziwiam za ten holenderski, bo próbowałam, jak pracowałam 2 lata w holenderskiej firmie i moim szefem był właśnie Holender ;-) język sam się łamie, hi, hi...
Ale Holendrów rzeczywiście miło wspominam, w pracy bardzo kompetentni i pomocni, dobrze się z nimi współpracowało, wiele się nauczyłam, a jako ludzie faktycznie wyluzowani, ale trudno się dziwić, inna mentalność i inne problemy. Panowie wydawali mi się dość przystojni zaś o paniach krążyły niewybredne żarty ;-(, za to mają dystans do siebie więc dlatego z taką nostalgią i uśmiechem wspominam moją podróż do Holandii i zwiedzanie Amsterdamu. I obiecuję sobie, że wybiorę się jeszcze raz (a co!) właśnie na te tulipany ;-)))
No właśnie Amidala,temat się rozwija, a Ty gdzieś przepadlas :-)
Co do języków to może i holenderski jest trudny ale polski pewnie jeszcze gorszy.Te odmiany,przypadki,końcówki,wymowa sz ,cz,rz,a także pisownia 'o czy ó.Trudne to dla obcokrajowca.
A gdzie tam przepadłam ;-) też się rozwijam ;-) zawodowo hi, hi.
Ale nie da się ukryć, że język polski do najtrudniejszych należy - fakt - co nie oznacza, że taki holenderski czy np. duński są łatwe ;-) dla mnie to było jak, że się tak mało elegancko wyrażę, "charczenie" prosto z gardła ;-))
no ale my tu gadu gadu, a jednak mimo zachęty ;-) i pięknych opisów ;-) żadnej odważnej do tych podróży - troszkę mnie to smuci, bo jednak to chyba dowód na nieufność, ale co zrobić takie czasy......
A gdzie tam przepadłam ;-) też się rozwijam ;-) zawodowo hi, hi.
Ale nie da się ukryć, że język polski do najtrudniejszych należy - fakt - co nie oznacza, że taki holenderski czy np. duński są łatwe ;-) dla mnie to było jak, że się tak mało elegancko wyrażę, "charczenie" prosto z gardła ;-))
no ale my tu gadu gadu, a jednak mimo zachęty ;-) i pięknych opisów ;-) żadnej odważnej do tych podróży - troszkę mnie to smuci, bo jednak to chyba dowód na nieufność, ale co zrobić takie czasy......
Albo kasy brak.Tydzień w szwecjo-danii trochę pociągnął pieniędzy.Mimo tego ze nocleg najtańszy.A reszta koron poszła na pociągi,wejściówki,jedzenie i parę,dosłownie parę pamiątek,ale nie żałuje.Żałuje,ze tak krótko było :-)
kasa kasą, ale w celach poznawczych w Polskę można ;-)
w miasto można ;-)
taka oto przyświecała mi idea ;-))
ale ja to chyba przerośnięta idealistka jestem ;-)))
Mogę podpowiedzieć jeszcze jedną opcję samotnego wyjazdu, wprawdzie to już po sezonie, ale zawsze można zaplanować na przyszły rok. Kasy na taki wyjazd nie trzeba wiele, dużo przygód i sporo nowych znajomości. Otóż polecam spływ kajakowy np: na pojezierzu drawskim. Można jechać samemu, a organizatorzy przydzielą innego singla-singielkę do kajaka. Cudowna przygoda, można się zakochać w takiej formie wypoczynku:)
kasa kasą, ale w celach poznawczych w Polskę można ;-)
w miasto można ;-)
taka oto przyświecała mi idea ;-))
ale ja to chyba przerośnięta idealistka jestem ;-)))
Pewnie, ze można ![]()
Posty przeniesione:
Witam wszytkich czytających,
Mam pytanie ..z tylu zarejstrowanych może ktoś mi podpowie zanim się wybiore do biura i bede świecić oczkami ... w jakie europejskie rejony może wybrać się singielka.???..Planuje wyjechac na co najmniej tydzien aby sie calkowicie zresetowac. Koniec lutego czy koniec marca? gdzie aby bylo w miare tanio i jako odważna babeczka mogę się udać?? Ktoś coś?:) podpowie?? Przyznam że byłby to moj 1 wyjazd za granice ...sama...:(
Zależy do bys chciała zwiedzić, czy bardziej ciepłe kraje, czy północ kontynentu. i czy interesują Cie wielkie miasta i zabytki, czy tez łażenie po bezdrożach, a może leniuchowanie nad wodą.
Rossanko obojętnie
mysle ze wszedzie sie odnajde
) zreszta podobno czlowiek rzucony na głęboką wodę szybko sie adaptuje..Może ktoś był gdzieś sam? i mógłby mi polecić konkretne miejsce??