Witajcie:-)
Mam dusze podróżnika dlatego strasznie chciałabym kiedyś pojechać do Turcji jestem też realistką i wiem że tak naprawdę to nie możliwe. Jeśli jednak jest ktoś kto taką podróż odbył bardzo proszę o namiastkę informacji o tym kraju i miejscu swojej podróży. Jeśli ktoś by chciał podzielić sie wrażeniammi będe ogromnie wdzięczna.
Podobne tematy
Byłam, byłam, byłam i było wprost rewelacyjnie. Turcja to jest to do czego chce się wracać. My akurat byliśmy z Funclubem na: wypoczynek + zwiedzanie. Zobaczylismy najpiekniejsze zakatki Turcji, a w dodatku moglismy polezec na plazy i sie poopalac. Naprawde nie szlo sie nudzic. Anya062 nie zniechecaj sie. Mowie Ci wejdz na strone funclubu i tam maja korzystne oferty cenowe, wiec pod tym wzgledem napewno znajdziesz cos dla siebie. Mozesz poprobowac tez w innych biurach, ale bedzie chyba drozej, z tego co sie orientowalam.
3 2011-10-25 20:48:34 Ostatnio edytowany przez maugosha (2011-10-25 20:51:46)
Bylam i mi sie nie podobalo
nie widzialam w tym nic rewelacyjnego, bylam w Side i tam nie mozna bylo przejsc kolo sklepu bo zaraz wciagali , nie podoba mi sie "zyczliwos wylacznie za pieniadze" nie podoba mi sie ze turcy mysla ze zagraniczna kobieta to lekka zdobycz , nie podbaj mi sie uliczni sprzedacy probujacy naciagnac moje dzieci, nie podoba mi sie ze masazysta w hotelu mysli ze przyszlam do niego na sex...
Hotel byl ok , brakowalo mi dobrego wina pitego w jakiejs fajnej kafejce wieczorem - wogole brakowalo mi dobrego wina - efes byl ok ale ja nie jestem zwolenniczka piwa
, jedzenie bylo ok ale zadna rewalacja - no moze ten chleb z dipem ktory servuja przed podaniem dania glownego
bazar z ciuchami ok , ale nie jest tam az tak tanio, a przeciezsprzedaja podroby drozszych marek -ogolnie znalazlabym wiecej minusow niz plusow ( bo tez byly) .... Mnie Turcja jakos nie podeszla, nigdy tam dobrowolnie nie wroce...
A mnie sie podobalo. Pogoda byla piekna, jedzenie bardzo dobre i zdrowe, obsluga hotelu uprzejma i nie napastliwa. Generalnie kobietom polecam sie tam wybrac w towarzystwie jakiegos faceta (meza/ojca/kolegi) Wtedy ja zostawiaja w spokoju. Ceny sa normalne. Podoba mi sie opcja targowania. W Turcji prawo handlowe jest raczkujace. Nie ma cen na produktach bo tam cene wywolawcza rzuca sprzedawca a ty sie targujesz. Kupilam sobie torebke oryginalnie za 120 lir tureckich placac za nia tylko 38
wiec nie jest zle. Przyjmowane sa tez dolary i funty angielskie. |Przelicznik w Turcji lepszy niz w innych krajach. Maja olbrzymi wybor owocow za bezcen.
Ja bylam w Marmaris na poludniu. Jest tam przepieknie. Mozna nurkowac w niebieskim morzu, jest piekny park w gorach po ktorym mozna jezdzic konno. No i oczywiscie pogoda...Nie polecam jechac w srodku wakacji bo temperatury moga siegac do 50stopni i wiele atrakcji jest zamknietych bo nie da sie wytrzymac. Ale maj czy poczatek wrzesnia jest juz do zniesienia. Nam sie wydaje ze jeszcze tam wrocimy. ![]()
5 2011-10-25 23:24:48 Ostatnio edytowany przez maugosha (2011-10-25 23:38:31)
Generalnie kobietom polecam sie tam wybrac w towarzystwie jakiegos faceta (meza/ojca/kolegi) Wtedy ja zostawiaja w spokoju.
No wlasnie w moim przypadku sie nie sprawdzilo, nie nawidze tureckich malych restauracji czy takich kaffejek gdzie np usiedlismy zeby wypic piwo ( wina ci oni nie posiadaja
) i siedza ogolnie wylacznie faceci lampiacy sie na kobiety w "zagranicznym" towarzystwie i mimo ze z facetami tam bylam mialam rozne "fajne" propozycje ![]()
Rzeczy kupione w turcji nie zawsze sa dobrej jakosci - perfum lepiej nie kupowac ![]()
Strasznie mi sie nie podoba jak sie sie wchodzi do jakijs restauracji i kelnerzy lapia dzieci male z towarzystwa i je obsciuskuja i obcalowywuja udajac ze taaak sa zadowlni a potem probuja rabnac na rachunku ... nie wszystkie restauracje oczywiscie ale pare podczas mojego dwutygodniowego pobytu sie trafilo - o te pare za duzo
to "cieplo" ludzi w turcji tez jest przereklamowana dla mnie - sa niektorzy ok ale w wiekrzosci to "falszya przyjazni" z nastawieniem na dobry zarobek
Naprawde zadna z was tego nie zauwazyla? trafilam w jakies zle miejsce czy co ?
Ile ludzi tyle zdań.![]()
Klientka mojej mamy raz była wIndiach i jej się nie podobało, a że śmierdzi a że oni głupi itp., itd.
Czytam potem sobie bloga podróżniczki co wałęsała się po wsiach i..bardzo zadowolona, uczynni, pomocni, za darmo jeść dali i spać gdzie miała.![]()
Ile ludzi tyle zdań.
racja - co ja zaluwaze inny moze nie
Turcja nie dla mnie - a innym moze pasowac i jest to ok dopuki i mnie tam "na sile" nie kaza jechac
![]()
w takim razie Egiptu tez ci nie polecam ![]()
w takim razie Egiptu tez ci nie polecam
fakt ze tez sobie tak pomyslalm
no i niektore regiony grecji tez sa w podobie do turcji
ale moze ja mam tylko tak
w zasadzie zawsze powinno sie samemu sprawdzic
dobre, nie dobre - wysluchac mozna sprawdzic najlepiej samemu ![]()
Anya - prosisz, masz ![]()
Bylam w tym roku w Turcji, prywatnie ze swoim Majstrem. Opowiem mniej wiecej po kolei:
IZMIR
Starozytna Smyrna, miasto urodzin Homera, rozciagniete wzdluz Zatoki Izmirskiej (Morze Egejskie), w zasadzie jedyny zabytek to Wieza Zegarowa. Ale samo miasto ma w sobie niesamowitu urok, tak jak pisalam - rozciagniete wzdluz wybrzeza, niemal na calej jego dlugosci, ok. 60 km. Liczne herbaciarnie, stoliki stoja niemal na skraju kamiennego nabrzeza. Palmy przez cala noc oswietlone stylowymi lampionami, alejki spacerowe, trawniki, na ktorych mozesz sie rozciagnac i gapic bezmyslnie na ogromne transportowce, statki molochy - widzialam takie dwa potwory, wysokie chyba do 10tego pietra. Marzy mi sie kiedys taka podroz po Morzu Srodziemnym, a co ![]()
Przezabawne dorozki, bajecznie kolorowe, zaprzezone w jednego lub dwa konie, rownie kolorowo przybrane, mozesz sobie fundnac przejazdzke po Izmirze lub wlasnie wzdluz wybrzeza.
Bazar - niezwykle barwny przez niesamowita ilosc przypraw, kolorowych talerzykow, lampek i innych cudeniek jak z krainy tysiaca i jednej nocy.
Rzeczywiscie nie ma cen, Turcy, tak jak wszyscy ludzie Wschodu uwielbiaja sie targowac, to po prostu kultura a nie raczkujacy handel (jak dla mnie to oni maja duuuuuzo wieksze doswiadczenie w handlu niz my - u nas handlem zajmowali sie glownie Zydzi, tak ze to raczej my raczkujemy). Nie zauwazylam podrobek znanych i nieznanych marek. Kupilam sobie kilka par butow i jestem zachwycona - ladne, wygodne i solidne. No i co najwazniejsze tureckie a nie Made in China, wiem ze pochodze kilka lat a nie tygodni.
Wracajac do Izmiru, w sumie oprocz nabrzeza samo miasto nie jest ciekawe - ot mieszanina wszelakich stylow architektonicznych, takich zlepkow nigdzie nie widzialam. Najbardziej jednak szpeca "przyklejone" na zewnatrz (pod oknami) skrzynki z klimatyzacja - naprawde to jest paskudne, nawet hotelowe okna maja takie przywieszki.
No i jeszcze "Aleja Gwiazd" - tak sie nam skojarzylo, bo to dosc dluga aleja wzdluz szpaleru poteznych palm i oczywiscie wtopione gwiazdy z nazwiskami znanych Turkow.
Denizli - Pamukkale
Denizli, tu mielismy postoj. Duze miasto ale zabudowa raczej 3-4 pietrowa, szerokie jasne ulice, niesamowicie kolorowe i zadbane budynki, przepiekny park z mini ZOO.
Pamukkale oddalone o jakies 15km.
Dla mnie cud natury. Idealnie biale wapienne skaly osadowe, po ktorych splywa blekitna woda. Turcy zrobili sztuczne baseny-zbiorniki, w ktorych ta woda sie zbiera, przelewa i splywa do kolejnego i do kolejnego - widok zapierajacy dech w piersiach - idealnie blekitne niebo, idealnie biale skaly i gdzieniegdzie zielen oleandrow i ich rozowych kwiatow. Obowiazuja gole stopy, mozna sie opalac, kapac w tych basenach, byle nie chodzic w butach i nie smiecic. Na szczycie ogromne muzeum - miasto Hierapolis powstale w starozytnosci. Juz wtedy wierzono w zdrowotne wlasciwosci wod termalnych i juz wtedy wiedziano, jak zbic interes na takim "cudownym" miejscu.
Acha, te sztuczne zbiorniki powstaly, by chronic te naturalne - zamkniete przed turystami.
Ankara
Stolica Turcji. Nic ciekawego, podobna architektura jak w Izmirze ale juz mase nowoczesnych osiedli z super wiezowcami, no jedynie Ulus - dzielnica "starej" Ankary. Miasto sobie liczy juz dobre kilka tysiecy lat, wg mitologii stworzyl je krol Midas ale historycznie to miasto jest duzo starsze. Turcy niezbyt dbaja o zabytki - nie naleza do ich kultury. My tez niezby dbalismy o zabytki innych kultur w naszym kraju. Moze z czasem to sie zmieni i jednak zabezpiecza te juz naprawde nieliczne zabytki z kregu kultury europejskiej, czyli katolickiej (tak mniej wiecej jest utozsamiana nasza kultura). Otoz stoi tam (Ulus) potezny niegdys sredniowieczny kosciol, resztki jego scian sa podparte metalowymi wzmocnieniami (?) a obok ogromny meczet. Ta ruina i nowy meczet to symbol przemijania kultur i religii.
Kapadocja
Nie skorzystalismy z balonow (jednak droga impreza - ok. 100?), za to korzystalismy z pozyczonego samochodu, oczywiscie na gaz. Benzyna jest tam potwornie droga, a to czym jechalismy trudno nazwac samochodem ale najwazniejsze, ze jechalo a my nie bylismy od nikogo zalezni.
Mieszkalismy w odleglej o jakies 20 km wsi. Ludzie - slow brak. Staropolska goscinnosc - gosc w dom, Bog w dom. To bylo niesamowite, domy budowane starozytna technika, czyli sloma wymieszana z ziemia, to moczone i suszone na sloncu - oczywiscie podaje tak jak laik, nie wnikalam w szczegoly. Powiem tylko, ze to robilo niesamowite wrazenie, wszystkie domy jednakowo szare, podobnie murki i mury. Czasami kamien. W tym regionie nie ma lasow, to raczej nieustanne stepy (Anatolia). Jadlam migdaly prosto z drzewa, pilam specjalnie preparowany syrop z winogron, proste wiejskie jedzenie - ser owczy, placki pieczone na ogniu, wlasnie ten syrop i... przepyszna jejecznice ![]()
Rano budzily nas dzwonki owiec i krow wypedzanych na hale. Powietrze - krysztal.
No i Kapadocja. Tu jednak trzeba byc, zobaczyc te niesamowite skalne twory, wygladajace jakby wyszly spod dluta nieudolnego ale ogromnego rzezbiarza. Wspinalam sie po tych dziwach, zeby zwiedzic jaskinie w ktorych ongis mieszkali ludzie, w ktorych byly klasztory. Hmmm... poszperaj w necie za fotkami a najlepiej jedz i sama pstrykaj ![]()
Zapomnialam nazwy tego miasta ale jest to tureckie centrum recznego garncarstwa - mozna wejsc do warsztatu, zrobic sobie zdjecie przy kole (nikt nie wolal o pieniadze), mozna oczywiscie tez i kupic sobie jakies cudenko i to wykonane na zyczenie. Ciekawostka jest rzeka - najwieksza w Turcji - Czerwona rzeka, na wyspie jest "siedziba" gesi. Mieszka tam ich chyba kilka setek, mieszkancy porozkladali pelno glinianych naczyn wielkich i malych i te gesi tam sie rozmnazaja, plywaja sobie stadami po rzece, wzdluz wybrzeza oczywiscie restauracje, lawki - fajna sprawa.
Istambul wspominam najgorzej. Bylo bardzo zimno, padalo i mielismy przewodnika (znajomy znajomego, znajomego), gosc pakowal nas w kolejne autobusy i bylo na zasadzie: na prawo beczki, na lewo beczki, jedziemy dalej prosze wycieczki.
Tak strasznie chcialam zwiedzic Hage Sofie, no i...
Podroz statkiem z jednego kontynentu na drugi (tez za grosze).
No nic. Nastepnym razem. W sumie to wiecej sie dowiedzialam z polskiego przewodnika kupionego za kilka lir w kiosku i to tuz przed odlotem.
Teraz kilka ogolnych uwag.
Rzeczywiscie, lepiej nie jechac samej, lepiej w meskim towarzystwie lub z wycieczka.
Nahalnosc sprzedawcow jest po prostu ich stylem pracy. Za to po wejsciu do sklepu mozna liczyc na tradycyjna herbate (jest pyszna!), bez wzgledu na to czy kupisz cos, czy nie. W sumie dostac kawe 'po turecku' mozna tylko w nielicznych herbaciarniach, parzenie jest dosc skomplikowane no i Turcy preferuja herbate, wiec kawa pozostaje dla turystow.
To, ze namietnie przesiaduja w tych herbaciarniach to tez nalezy do tradycji, tam sie prowadzi cale zycie kulturalno-polityczno-towarzyskie. W meskim gronie - herbata + karty ![]()
Im mniejsza miejscowosc, tym wieksza i zyczliwosc, i ciekawosc.
W Turcji nie ma skrzynek pocztowych - trzeba sie przejsc na poczte. Na wsiach korespondencje zostawia sie w sklepiku, kierowca autobusu przywozi i odwozi poczte a po listy trzeba sie zglaszac do sklepu.
Spodobal mi sie system numerkow, w niemal kazdej instytucji czyli poczta, bank, ubezpieczalnia, szpital przy wejsciu jest dystrybutor numerkow i mozna sobie spokojnie usiasc i czekac na swoj numer - oczywiscie do kazdej operacji inny. We Francji istnieje to tylko w kilku i to nie w kazdej instytucji.
W szpitalu przed wejsciem do gabinetow lekarskich wisza nad drzwiami monitorki na ktorych wyswietlane sa nazwiska pacjentow i przewidywany czas oczekiwania. Widzialam to w malym prowincjonalnym miasteczku, wiec mysle, ze to norma.
Przejscie przez ulice graniczy z proba samobojcza. Nie zartuje. Piesi Turcy uwazaja, ze nie maja szans z samochodem, wiec ustepuja na kazdym kroku, wiec przejsc mozna tylko na swiatlach (wyswietlany jest czas w sekundach i dla pieszych np. 25s a dla samochodow 90s). Jeszcze po powrocie do Paryza balam sie wejsc na jezdnie.
Turcy nie uznaja rowerow, w sumie zobaczyc rowerzyste, to pewnik, ze to cudzoziemiec albo biedny Turek. W Istambule zobaczylam stacje wypozyczalni rowerow, na wzor francuskich Velibow, z przeznaczeniem dla turystow.
Transport miejski to przedewszystkim dolmusz (tak sie to wymawia). Sa to niewielkie autobusiki (ok. 20 miejsc siedzacych a stojacych to do oporu
) z kierowca i siedzacym za nim, za specjalnym pulpitem sprzedawca biletow. Wchodzacy tylnym wejsciem podaja pieniadze kolejnym pasazerom i droga powrotna wraca i bilet i reszta - widzialam to wielokrotnie.
Autobusiki jezdza nie tylko po miescie, obsluguja rowniez miasteczka w niewielkich odleglosciach. Zeby jechac autobusem miejskim, trzeba najpierw wykupic bilet w specjalnym kiosku - inaczej podroz jest niemozliwa. W Istambule byly to karty wielokrotnego przejazdu i tu nacielismy sie, bo sie okazalo, ze te karty sa przydzielone do roznych linii. Na szczescie pasazerowie widzac takich delikwentow (nie tylko mysmy sie nabierali) przesuwali swoje karty przez czytnik a my oddalismy rownowartosc przejazdu. Smieszne? Ale dziala. Kierowca nie ruszyl z miejsca, jesli bilet nie byl skasowany.
Metro. W wielkich miastach jest w formie szczatkowej a przeciez w Istambule jest to najstarsza na swiecie linia. Turcy nie lubia podrozowac pod ziemia. Mimo to tureckie metro jest naprawde ladne, jasne, przestronne, niezle oznaczone. W Istambule zrobiono metro naziemne. Czyli wydzielono z jezdni dwa pasy oddzielone wysokimi barierami od jezdni dla pozostalych pojazdow no i po tych pasach jezdza autobusy - jak metro. Z czestotliwoscia 3-5 minut. Wejscia i wyjscia sa przez bramki jak w tradycyjnym metrze i rowniez zakup biletow, tradycyjnie - w dystrybutorze. No i ciekawostka jest to, ze nie mozna nigdzie dostac planu jazdy, ani metra, ani autobusu. Koniec jezyka za przewodnika. Trzeba wiedziec gdzie sie chce jechac i powiedziec kierowcy (dlatego indywidualna podroz moze dostarczyc wielu niezapomnianych chwil
)
Podroz pociagiem - nie jechalam.
Atobusy - no to jest dopiero frajda!
Podroz z Denizli do Ankary trwala ok. 7 godzin (ponad 500km) za... 15?! Podroz autobusem jest naprawde tania i w pelni komfortowa. Klimatyzacja, lotnicze wygodne fotele, przed kazdym z pasazerow zamontowany mini monitor ze sluchawkami, mozna sobie wybrac kilka kanalow TV, kilka rodzajow muzyki (jazz; klasyka rowniez); dla dzieci gry komputerowe.
W cenie biletu:
- lody; goraca herbata; soki owocowe do wyboru; woda; kilka rodzajow ciastek.
To wszystko serwuje kelner w odpowiednim stroju, rekawiczki na rekach...
Bylam naprawde pod ogromnym wrazeniem. I to nie tylko te linie (PAMUKKALE; METRO) ale i te male rowniez, podrozowalismy autobusami na przeroznych dystansach. I kolejna ciekawostka - dworce sa na obrzezach a w zasadzie poza miastami. Dojezdza sie dolmuszem spod biura odpowiedniej linii, w ten sposob trase pokonuje sie bez specjalnych opoznien. Nawet jesli dolmusz z pasazerami utknie w miejskim korku, to autokar czeka - kierowca ma imienna liste pasazerow i sprawdza te liste na kazdym postoju - po prostu liczy pasazerow ale na poczatku trasy sprawdza z nazwiskami.
Dworce bardzo czyste, nowoczesne, nasze w niektorych miejscowosciach (rowniez tych francuskich) nie dorastaja do piet.
Toalety (WC) sa nieco smieszne - nie sa typowo "na Malysza", trudno mi to opisac ale sa lepiej i wygodnie skonstruowane. Wode sie spuszcza wezykiem podlaczonym do kraniku. Oczywiscie w hotelach sa tradycyjne europejskie krzeselka, ale powiem szczerze, ze jednak wygodniej mi bylo na tej tureckiej przykucalni ![]()
Krajobrazy niesamowite. Mysle, ze cala Turcja jest jednym wielkim gorskim faldowaniem. Gory i doliny, gdzieniegdzie gaje oliwne, ogromne jeziora; liczne kopalnie (?) marmuru, stada owiec i koz; solne jeziora; sady z granatami, figami (tez jadlam prosto z drzewa - PYCHA!!!). Lasy zobaczylam dopiero w okolicha Istambulu. Fantastyczne wrazenie robia winogrona przeznaczone do suszenia na sloncu - rozlozone na przeogromnych matach, biale, czerwone a te podsuszone - zlotawobrunatne. Suszace sie na sznurkach niezliczone kilometry papryki i oberzyny (tak, oberzyny).
W sumie kazdy z podrozy przywozi to co chcial przywiezc
.
Ja przywiozlam wspomnienia niezapomnianych krajobrazow, smak herbaty i ludzka zyczliwosc.
Super opis przygotowałaś nam, wręcz może on poniekąd zastąpić wyjazd w te rejony
. Ja też marzę o podroży do Turcji, a Twoje słowa sprawiły, że z jeszcze większą ochotą będę przeglądać oferty biur podróży.
Byłam w Turcji w 2008, ale jeśli chodzi o miejsce to polecam miasto Bodrum ![]()
Turcja jest wspaniała. To bardzo pięny kraj, o bogatej historii, jest w nim wiele bardzo ciekawych miejsc do zobaczenia, a co równie ważne Turcy to bardzo uprzejmi i mili ludzie, byłam tym naprawdę mile zaskoczona;) Nie są nachalni(jak włosi), ani wredni i skąpi(jak grecy). Jeśli weźmiesz sobie hotel z all inclusive to praktycznie jedzenie jest wystawione niemal 24h na dobę gdzie np. w Grecji czy Tunezji wielkim wysiłkiem było dostac coś do picia w godzinach nie posiłkowych. Ponadto Turcja to bezpieczny kraj w porównaniu np. do Egiptu.
Także jeżeli kiedykolwiek, ktoś będzie miał możliwośc wyjazdu do Turcji, niech się nawet przez minutę nie zastanawia
Zgadzam z tym postem. Turcja przepiękny kraj, woda błękitna, ludzie mili, nie jest drogo. Tylko Turcy to takie "małe naciągacze" ponoć - każdy bratem lub siostrą
Byle coś tylko kupił. Ponadto - uwaga - mam doniesienia, że Turcy próbują podrywać polskie dziewczyny( to tak dla mężów info).
Plus najlepsze kebaby na świecie i jedzenie super.
Mieszkam tu już kilkanaście miesięcy.... jeszcze tylko 6... i wyjadę z tego dzikiego kraju, mam nadzieję, że wytrzymam.
Moja mama leci z koleżanką znalazły jakąś okazje z Triady bo jest jakaś promocja tydzień turecki. 35 km od centrum Alanii, ok. 25 km od Side, ponoć To najlepsze położenie kiedy jest się blisko tych miast ale pań które chcą się wybawić i wypocząć wybrać na załupki, słyszałam że teraz najlepiej wylecieć bo jest tanio a można pięciogwiazdkowy hotel z all inclusive i że pogoda jest najbardziej optymalna dobrze niech jadą testują;p a ja będę wiedziała i zdam sprawozdanie;p A mam pytanie czy to prawda ze Turcy tak zaczepiają europejki i że jest wiele małżeństw Polsko Tureckich?? Ja uwielbiam wyloty do miejsc z inną kulturą i z gwarantowaną pogodą:)
Byliśmy w Turcji w 2010 roku późną jesienią. Nie udało nam się zdobyć w wakacje urlopu w tym samym czasie, więc postawiliśmy na naładowanie baterii kiedy minął okres turystyczny! Byliśmy w Cosme w hotelu Grand Ontur. Na miejscu jest animator, więc jeśli będziecie mieli okazję tam polecieć - to jest to fajne miejsce na urlop z dzieciakami!
Nasze zadowolenie warunkowane jest naszym przygotowaniem do wyjazdu. Jak ktoś nie ma pojęcia z czym może się spotkać w krajach islamu, to niech się tam nie wybiera. Wciskanie towarów na siłę, prawie porywanie klientów ( zwłaszcza jasnowłosych klientek) to urok Megrebu i innych krajów tej kultury. Warto coś przeczytać obejrzeć, zdobyć wiedzę o obyczajach danego kraju, żeby właśnie nie być później oburzoną. Ja w Turcji chciałabym pojechać do Konyi, miasta w którym tworzył i umarł Rumi. Dowiedziałam się tego (m.in) z książki Poznam sympatycznego Boga Erica Weinera. Wiem czego się spodziewać... i nie zależy mi jedynie na smażeniu sie na plaży.
Witajcie:)
Turcja. Miałam okazję tam być w 2008r. i powiem szczerze podobało mi się bardzo:)
Zawsze się zastanawiam, czy za drugim razem zrobiłaby na mnie podobne wrażenie, czy na pozytywne wrażenie nie wpłynął na przykład fakt, iż była to moja pierwsza wyprawa zagraniczna:)
Byłam w Alanyi - hotel **** może nie był tym czym u Na hotel tej kategorii, ale nie było źle.
Najwspanialsza była pogoda, z jednej strony przejrzyste morze, a z drugiej masyw górski.
Dopiero wychodząc poza obszar zabudowań hotelowych można zobaczyć cząstkę życia okolicznych mieszkańców.
Nie przeszkadzała mi również nachalność sklepikarzy - to jest część ich kultury, sposobu na życie.
Smak owoców również nie porównywalny;)
Anya pamieta, że warto marzyć i dążyć do realizacji tych marzeń!!!
Wierzę, że uda Ci się tam wybrać i samej ocenić ten zakątek świata:)
Pozdrawiam:)
moi rodzice byli w tamtym roku w Kizilagac w Selge Beach Resort & Spa i byli mega zadowoleni! duzo dobrego jedzenia, dobre drinki. hotel ***** all inclusive, restauracja otwarta całodobowo wiec kiedy by nie chcieli isc zjesc to mogli,to wszystko bylo w cenie. ludzi mili i zyczliwi. duzo atrakcji,duzy amfiteatr i codziennie byly tam imprezy. lecieli z poznania z itaki na dwa tyg. w tym roku planują znow do turcji - ja rozniez!!
skoro w tamtym roku byli na riwierze to teraz chca nad morze egejskie gdzies
jestesmy w trakcie poszukiwan
wiec jesli polecacie cos to piszcie! ![]()
jakies 2 miesiace temu wrocilam z turcji, dokladnie istanbul. musze powiedziec, ze miejsce zrobilo na mnie wrazenie.. jak tylko czas pozwoli, to na 100% tam wroce:)
Jesli chodzi o Riwiere Turecka. Polecam odwiedzic Olu Deniz i Fethiye raz okolice nam M. Egejskim.
Jaki miesiąc nalepszy na odwiedzenie Turcji?
od maja do października
fajnie jest we wrześniu, bo upały nie są jakieś ogromne, wieczory cudnie cieplutkie ![]()
Byłam 2razy. I mogę powiedzieć, że jest świetnie ![]()
Byłam w zeszłym roku na Riwierze Tureckiej w miejscowości Okurcalar, hotel Gypsophila Holiday Village.
Bylo bosko, piękne widoki, cieplutko, wszystko czego dusza zapragnie ![]()