No właśnie?
Ten temat to jest typowa prowokacja, nie karmcie trola.
Nie wiem co w tym takiego surrealistycznego, ze uwazasz za prowokacje. Nie pisze o porwaniu przez kosmitow, o niczym oryginalnym. Gdybym sie tak nudzila i zachcialoby mi sie ''prowokacji'', zapewne poniosla by mnie przynajmniej jakas fantazja...
69 2013-09-03 19:26:51 Ostatnio edytowany przez MysteriousLady (2013-09-03 19:28:30)
Trochę jesteście zbyt brutalni dla dziewczyny, która jest na razie w szoku.
Nie każdy umie zachować się po takim wydarzeniu racjonalnie.
Można też spokojnie przekazać, że mężczyzna przekroczył pewną granicę, której się nie wybacza.
Nie trzeba od razu dziewczyny tak obrażać.
Skoro się nad tym zastanawia to już świadczy, że zmierza we właściwym kierunku i z czasem, przy pomocy słusznych rad, na które tutaj przecież liczy, zrozumie co się wydarzyło.
No nie bede kryc, masz racje...
71 2013-09-03 20:57:49 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-09-03 20:59:34)
Samuela, myślę, że troszkę się bawisz tutaj nami - ''będę chyba zmuszona opisać całą sytuację, ale jeszcze nie teraz...''.
Sorry, ludzie już się wypowiedzieli na temat Twojego faceta-dupka. I jakie by nie było Wasze życie i relacje poza łóżkiem, to fakt, że zachował się karygodnie pozostaje ten sam.
Jeżeli chcesz dokładniejszych opinii, powinnaś podzielić się resztą informacji. Tyle ode mnie.
P.S Co do anonimowości... Zawsze mnie to śmieszy. Naprawdę myślisz, że ktoś będzie tracił czas i szukał po internecie Twoich wypowiedzi pod pseudonimem? No chyba, że rozgłaszasz w życiu realnym wszem i wobec, że opowiadasz o swoim życiu intymnym na netkobietach...
Ten temat to jest typowa prowokacja, nie karmcie trola.
Właśnie zaczęłam się nad tym zastanawiać i kto wie...
A ja mysle, ze twoj post to manipulacja, zebym opisala, wiem ze masz ciekawesze zajecia, ale jednak troszke...;) ale coz, namowiliscie mnie, no i teraz dopiero pocisne i sie upewnisz ze sie rzekomo bawie, ale na prawde nie mam czasu w tej chwili, lecz jeszcze dzis napisze...tutaj lub zaloze nowy watek jako ze to oddzielna sprawa...No i nie dziw mi sie co do anonimowosci bo jednak troche niezrecznie dzielic sie takimi rzeczami w przestrzeni internetowej...niemniej to pomocne.
Jasne, że mam ciekawsze rzeczy. Ale prawdą jest, że zaciekawił mnie Twój wątek i chciałabym wypowiedzieć się znając wszystkie fakty.
No to teraz wykaze sie kwintesencja zaradnosci i bardzo adekwatnie zareaguje na jakze wielki dylemat, taaa, ale no po prostu jestem nowa uzytkowniczka i z zawstydzeniem zapytam: napisac o tym tutaj, czy zalozyc nowy watek?
bo sprawa nabierze innego znaczenia i charakteru, tytul tez nie bedzie pasowal
*nie mam czasu w tej chwili, ale napisze dzisiaj
Jeden związek = jeden wątek.
76 2013-09-03 23:40:52 Ostatnio edytowany przez Samuela (2013-09-03 23:49:37)
Po glebyszm zastanowieniu postanowilam podzielic sie szczegolami. To bardzo niezreczne zajecie, dlatego prosze o wyrozumialosc. Pod zaslona anonimowosci czlowiek pozwala sobie odkryc sie z najbardziej niepokojach slabosci. Prosze o tolerancje...oczekujac obelg i linczu opowiedzialabym o tym na jakism przemowieniu, przez mikrofon, zapraszajac znajomych. Nie wiecie jaka jestem i prosze po prostu o pomoc, zeby poukladac sobie conieco. Uwaga, prawdopodobnie bedzie dlugie
Jednak wiadomo, pewne rzeczy nalezy wiec pominac, zeby zachowac anonimowosc. Prosze o wczucie sie i przeanalizowanie kazdego slowa. Sa rzeczy, ktore bardzo mnie zastanawiaja. Pisalam, ze sprawa jest rozwiazana i tutaj dowiecie sie dlaczego. Zapomnijcie tez na chwile o czym pisalam na poczatku zeby byc jka najbardziej obiektywnym.
Pozalam go pewnego dnia przez kolezanke. Poszlismy w wiekszym gornie na imprezie. Wszyscy zgodnie zauwazyli, ze byl mna bardzo podekscytowany. Jak to naiwnie sie mawia, jakby trafila go strzala amora...(tu wstawic sobie dowolnie: poczul chcice, zauroczyl sie, po prostu dal sie poniesc- w zaleznosci jak bardzo romantycnzu jestescie). Co tu duzo mowic, po prostu byl zadziwiajaco zainteresowany , zaloty, chcec spedzania kazdej sekundy, taniec...energia i ekscytacja az z niego kipiala. I ktoz by na takim etapie odroznil gre aktorska od szczerych uczuc. Los chcial, ze stracilismy kontakt na pare dni, ale on STANAL NA GLOWIE, zeby zdobyc do mnie kontakt. Pomine jak, ale zaimponowalo mi to i utwierdzilo wowczas, ze mu zalezy. Umowilismy sie na randke. Wrecz krzyczal z radosci! Pilismy drink za drinkiem, ktore z uporem stawial, dogadywalismy sie cudownie, byla chemia i motyle. Bylismy juz bardzo pijani, kiedy na zewnatrz powiedzial calujac mnie: chodz do mojego lozka. Kategorycznie odmowilam. Nie nalegal, dalej spedzilismy czas na swiezym powietrzu, odprowadzil mnie, pocalunek na pozegnanie, spacer za reke. Drugi dzien spotkania. Ponownie bar, tym razem poszlam do jego domu. Nie mowil nic o seksie kiedy tam szlismy a ja z gory wiedzialam, ze tego nie chce. Pomyslalam, ze po prostu mu domowie i blizej poznam. W koncu nie kazde takie spotkanie musi konczyc sie seksem i normlany facet powinien to rozumiec. Zapalilismy papierosa, polozylismy na lozku. ''Relaks'' jak to ujal. Dobieraj sie do mnie, ale odmawialam. Byl bardzo natretny, ale ja bylam uparta. Wystraszylo mnie jego natrectwo, pododtykal sobie co chcial, calowal wciaz powtarzajac slowa majace namowic mnie na wspolzycie. Nie ustepowalam. W koncu powiedzialam, ze juz czas zebym poszla do domu. Podczas gdy mnie odprowadzal tlumaczylam mu, ze to za szybko, pytalam czy chce tylko seksu, on zaprzeczyl (nie mowie, ze mu uwierzylam). Powiedzial, ze ''jestem silna'', nie wiem dlaczego. Kolejny dzien. Kolejna randka w barze, pojscie do jego mieszkania, jego namowy az...uleglam. Po tej nocy nie zmienil stosunku do mnie. Wciaz byl bardzo podekscytowany i zaangazowany. Na poczatku bylam oporna na seks, ale juz pozniej byl on kazdej nocy. Picie i stawianie drinkow rowniez. Nawet kiedy mowilam, ze nie moge pic. Tlumaczylam, ze potrzebuje innej antykoncepcji niz prezerwatywy, ale on nie zwazal na to, zakupil grubsze gumki. Byl seks, ale cieszylam sie, ze nie zmienia do mnie stosunku, ze wciaz szanuje (bo wtedy tak to widzialam), ze wyglada jak czlowiek ktory jest bardzo zainteresowany. Chcial wiedziec o mnie wszytsko, znac moja rodzine, byl zainteresowany nawet moim kotem. Jego nastawienie do mnie bylo na prawde mile. Byl to czlowiek bardzo charyzmatycnzy i odwazny. Typowy ekstrawertyk. Stosunek do mnie ''za dnia'', ze tak to ujme byl taki, ktory raczej cieszy wiekszosc kobiet. Mysle, ze gdyby udawal, nie przychodziloby mu tak naturalnie pytanie np ''pokaz mi na zdjeciu (z telefonu) twojego kota''(mowie tak na przyklad) Juz nie wspominajac o komplementowaniu, chociaz nie ma nic bardziej banalnego...Seks jak seks. i ostry i romantyczny. Lubil pozycje od tylu. Nie, nie bylo stosunkow oralnych jak ktos zasugerowal na poczatku haha
Cieszylo mnie to, ze np dbal o muzyke w sypialni, ze mowi mi podczas seksu mile rzeczy, ze gdy jest juz po, nie chce zebym wracala do domu, tuli mnie, glaszcze, caluje w czolo. Seksu bylo duzo i wlasnie takie zachowanie. Prosze sie zastanowic, czy nie podobaloby sie to wiekszosci kobietom. Az stal sie incydent ''analny'' (po ktorym nawet nie moglabym z nim spac, sama kontrola)...ale wczesniej seria innych, rownie przykrych. I teraz prosze o szczegolna uwage: opisze wam owe przykre doswiadczenia, ale musicie pamietac o tym jaki byl caly stosunek, czyli zachowanie przed i po na co skalda sie skes, o tym co pisalam o jego trkatowaniu mnei jak ksiezniczke po seksie. Wiec pewnego razu gdy mnie calowal podczas sesku odwrocilam glowe zeby zaczerpnac powietrza. Wtedy klepnal, a moze uderzyl ( nie, nie ejstem az tak naiwna, ale nie chcialabym niczwego sugerowac, nie mam duzego doswiadczenia i nie wiem co ludzie traktuja jako uneisienie a co jako przemoc) mnie w twarz. Dwa razy. Mowiac ''pocaul mnie''. Nie bylo to ani slabe, ani mocne. po wszytskim znow traktowanie mnei jak ksiezniczke, nawet przez sen, zdawal sie dbac o moj kmfort. Oj niezle maialm namieszane w glowie. Inny incydent. czesto sie slyszy i czyta na podobnych forach: lubie jak partner ciagnie mnie za wlosy. Dlatego ostroznie z wytykaniem naiwnosci. Tak, zgadliscie, kiedys mocno, dwa razy, pociagnal mnie za wlosy podczas seksu. Innej nocy dotykal, ale tlyko dotykal (spokojnie, nie podduszal) mojej szyi, ale wiedzac ze tego nie lubie. Co mnie zszokowalo to to, ze innym razem nazywal mnie podczas zblizenia dziwka. Innym razem zapytal: co, lubisz sie pier***lic? Z kimkolwiek? I zarzucajcie mi sobie naiwnosc, ale ja doprawdy juz nie iem co na tym pieprzonym swiecie nazwac przemoca a co dodaniem pikanterii. Moj boze, dlaczeog pytal cyz lubie z kimkolwiek?....bylam wsciakla i upokorzona. Innym razem: kiedy stracilas dziewictwo? 17? nie wiem co mial na celu zadajac takei pytanie w takiej chwili...Powtorze, ze dziwi mnei to, bo po kazdym takim incydencie, traktowal mnie jak kurcze krolowa, te jego glaskania itd. Na kolejnym spotkaniu nie spadalo jego zaangazowanie i entuzjazm. Dochodzimy do baaardzo delikatnej sprawy. Teraz to dopiero spotkam sie pewnie z linczem, pewnie szczegolnie ze strony meskiej czesci forumowiczow. Na poczatku bylam na siebie wsciekla ze tak mu ulegalam. Nie mialam tez sil bo bylam pijana. No i kilka razy zaczelam go odpychac i prosic zeby przestal, ze nie moge: w trakcie skesu. Odpychalam i bardzo prosilam, zeby przestal. On nie sluchal i dalej robil swoje. Spotkalam sie z opiniami, ze odmowa w trakcie stosunku nie powinna byc respektowana jak i z takimi, ze to juz gwalt. Musze dodac, ze nie bylam stanowcza, nie krzyczalam, bylam slaba. Powiecie teraz, jaka glupia. Ale uzyjcie calej empatii jaka macie i wyobrazcie sobie takie wydarzenie, ze dzieja sie takie incydenty a potem ktos traktuje was tak wspaniale. Zawsze zalezalo mu na wspolnym orgazmie (oczywiscie prawie zapomnialam co to jest w takich chwilach) Uderzenie w twarz jest szokujace ale trwa sekundy, a pozniej cala gama donrych sygnalow. Seks byl pozniej codziennie, bo wiedzielismy ze za nieldugi czas wyjade. Pewnego razu uparlam sie i powiedzialam: nie mam dzis wiele czasu. nie chcialam z nim spac. Mielismy wejsc do baru kiedy mu o tym mowilam. Nie pamietam czy powiedzialam tez ze nei wejde do baru, czy tylko, ze nie mam czasu. Byl zly, ale nie agresywny. Mowil ze ucial wszytskie spotkania i temu podobne wywody, kto to do niego nei pisla i nei zapraszal na impreze a on odmoiwl bo ja, itp. Poszlismy do jego mieskznaia, zrobil mi drinka, wyrzucilam swoje zale. Oczarowal mnei gadaniem, i koniec koncem skoncyzlo sie na seksie. Czesto pytal: czy jestem dorbym czlowiekiem wg Ciebie? Kolejna zastanawiajaca rzecz. Czasami imprezoewalimsy w szerokim gornie jego znajomych. Wszytsko bylo ok, nadszedl dzien mojego wyjazdu. Przedtem czesto mowil o przyszlosci. Nie wiem czy klamal bo wychodizlo to z niego naturalnie, tzn jeog plany odnosnie przyjazdu do mnei. Interesowal sie i badal kazyd szczegol. Kiedy widzial mnie ostatni raz rzekl: badz ostrozna i tylko pamietaj, napisz mi moj numer z twojego kraju. To nasz KONTRAKT. Czesto mowil o ''kontrakcie'' o jego przyjezdzie. Dojechalam do siebie. Kolezanka dala znac, ze X mowil jej o przyjezdzie do mnie. Wyslalam numer, potem wiadomosc za wiadomoscia i wiecie jak sie konczy historia? Cisza z jego strony. Ani jednej odpowiedzi
Ta dam......Nie wiedzialam czy o tym pisac, zebyscie sie nei sugerowali, bo moze wczensiej wydawalo mu sie, ze jego slowa i plany sa szczere. W kazydm razie skonczylo sie jak skonczylo. Nie powinnam tego chyba robic, ale wierze w wasz obiektywizm, ze nie bedziecie sie tym kierowac i dodam jeszcze, ze ... ow egzemplarz jest arabem... jednak z cywilizowanej rodizny, z cywilizowanego bogatego panstwa. Co do sytuacji analnej: namaiwla mnei tez na masaz ciala i kazal sie relaksowac az dobral sie do odbytu z zelem, ja wtedy protestowalam. Dlaczego tak chaotycnzie wylewam kazdy szczegol? Dlaczego w ogole o tym pisze i szukam rad skoro sprawa juz jasna? Ano dlatego, ze bylam u psychiatry i byla to dla mnie kolejna trauma. Wierze w ich moc, ale mialam po prostu pecha. Psycholog, lecz nie taki ktorego znam z gabinetu ale znajoma, zalecila mi mowienie o tym. Z tym, ze ja nie mam kogo sie radzic. Dlaczego pytalam co robic, co myslec? Bo wciaz nie bylam tego pewna. niby sprawa rozwiazana, ale mam traume i potrzebowlam wiedziec, czy to bylo ''cos zlego'', czym to bylo, w jakim stopniu, jestem jednym wielkim znakiem zpaytania z trauma i barkiem wiary komukolwiek i w cokolwiek. Z doszczetna slepota. Pisalam juz o tym gdzies, pomoglo wtedy, ale ja musze o tym gadac, bo nie moge ani jest ani spac. Nic nie wiem na pewno.Wiecie po co jeszcze pytam? Bo go znow spotkam, zaloze sie ze wyposzczony bedzie za mna latal a ja nei wiem jak sie zachowac...tzn teraz w glebii duszy wiem.( Po za tym podobna sytuacje z seksem analnym miala przyjaciolka i dla neij tez zalozylam ten watek, ale to inna sprawa). Dodam jeszcze, ze nawet w ostatnia noc mowil, jak mnei kocham, ze bedzie mnie zawsze pamietac, i temu podobne...przeprosil tez wtedy ponownie za to co zrobil ''analnie''...ale co z tego skoro skonczylo sie to dla mnie wizyta u terapeuty o czym mowic nie chce.
Prosze o pomoc i podzielenie sie opiniami. Otworzcie mi oczy. A najwazniejszy powod dlaczego sie z tym podzielilam to ustrzec sie od takich zdarzen w przyszlosci.( Moze cos jeszcze sobei przypomne.) Te jego okrzyki z radosci gdy mnei widzial. Szokujace to teraz. Acha. zdarzylo sie ze odmowilam seksu i mnei tylko przytulal, ale wiedzial ze dostanei to czego chce na nastepny dzien. Czego nie moge pojac to po co mowil o ''kontrakcie'' nawet gdy widzila mnei po raz ostatni i nie musial starac sie o seks. Nie mam pojecia dlaczego. To bolalo bardziej niz ten analny, kurcze, gwalt? Cokolwiek. Dziekuje za uwage.
Samuela, on może traktować Cię bardzo poważnie. Ale...inaczej niż byś chciała. Dla niego jesteś realizacją erotycznych fantazji.
To jest bardzo dominujący typ. Prawdopodobnie nie tylko w łóżku. Ale skupmy się na sprawach łóżkowych. Tylko z tego opisu wyłania się oraz faceta, który preferuje tzw. ostry seks, posiada swoje fetysze, z których raczej nie zrezygnuje. Dlaczego jest Tobą tak bardzo zainteresowany? Bo poszłaś z nim szybko do łóżka. Żeby była jasność - ja jestem zwolenniczką seksu na pierwszych randkach, ale w tym przypadku to wygląda trochę inaczej. On jest Arabem. Nie jestem wielką znawczynią ich kultury, ale arabskie kobiety na pewno nie wysyłają otwartych sygnałów erotycznych i nie zgadzają się na seks na trzeciej randce. Więc dla niego jesteś egzotycznym zjawiskiem, którym jest zafascynowany i z którego może korzystać. Zapewne wymyślił sobie, że skoro tak szybko zgodziłaś się na seks to jesteś świetnym materiałem do spełniania wszelkich jego erotycznych fantazji. No i w sumie byłoby wszystko ok gdyby nie fakt, że Ciebie te fantazje nie kręcą.
Więc...zwiewaj.
Nie sądzę, żeby zaczęły Ci się podobać zabawy w klimatach sm. Nie sądzę, żebyś stała się fanką seksu z upokarzaniem kobiety jako nieodłącznym elementem. Nie wydaje mi się również, żeby podduszanie było Twoją ulubioną techniką uzyskiwania podniecenia... Pomijając fakt, że na tym etapie znajomości takie zabawy są zwyczajnie niebezpieczne. Nie znasz go i nie masz pojęcia do czego może się posunąć.
On nie będzie nigdy Twoim wymarzonym królewiczem. Kontrakt będzie obowiązywał.
Ten mężczyzna jest atrapą kochającego faceta. Jemu chodziło tylko o seks i samozadowolenie, pozorował zainteresowanie Tobą, żebyś mu się oddała. Powinnaś szukać prawdziwej miłości gdzie indziej i wyciągnąć wnioski z tego błędu.
Samuela, on może traktować Cię bardzo poważnie. Ale...inaczej niż byś chciała. Dla niego jesteś realizacją erotycznych fantazji.
To jest bardzo dominujący typ. Prawdopodobnie nie tylko w łóżku. Ale skupmy się na sprawach łóżkowych. Tylko z tego opisu wyłania się oraz faceta, który preferuje tzw. ostry seks, posiada swoje fetysze, z których raczej nie zrezygnuje. Dlaczego jest Tobą tak bardzo zainteresowany? Bo poszłaś z nim szybko do łóżka. Żeby była jasność - ja jestem zwolenniczką seksu na pierwszych randkach, ale w tym przypadku to wygląda trochę inaczej. On jest Arabem. Nie jestem wielką znawczynią ich kultury, ale arabskie kobiety na pewno nie wysyłają otwartych sygnałów erotycznych i nie zgadzają się na seks na trzeciej randce. Więc dla niego jesteś egzotycznym zjawiskiem, którym jest zafascynowany i z którego może korzystać. Zapewne wymyślił sobie, że skoro tak szybko zgodziłaś się na seks to jesteś świetnym materiałem do spełniania wszelkich jego erotycznych fantazji. No i w sumie byłoby wszystko ok gdyby nie fakt, że Ciebie te fantazje nie kręcą.
Więc...zwiewaj.
Nie sądzę, żeby zaczęły Ci się podobać zabawy w klimatach sm. Nie sądzę, żebyś stała się fanką seksu z upokarzaniem kobiety jako nieodłącznym elementem. Nie wydaje mi się również, żeby podduszanie było Twoją ulubioną techniką uzyskiwania podniecenia... Pomijając fakt, że na tym etapie znajomości takie zabawy są zwyczajnie niebezpieczne. Nie znasz go i nie masz pojęcia do czego może się posunąć.
On nie będzie nigdy Twoim wymarzonym królewiczem. Kontrakt będzie obowiązywał.
Alez ja nie bylabym moze przeciwna, gdyby w zwiazku z tak krotkim stazem znajomosic raczyl mnei uprzedzic. Co masz na mysli mowiac, ze kontrakt bedzie obowiazywal? On nie chcial nawet odpisac na zadna z moich wiadomosci...Blagalam go o to i nic.
Daj sobie z nim spokoj. Jest chamem, ktoremu na Tobie wcale nie zalezy. Jego co najwyzej wacek interesuje.
81 2013-09-04 00:43:46 Ostatnio edytowany przez Olinka (2013-09-04 02:28:16)
Usunięte przez moderatora - część postu nie mająca związku z tematem.
Do odpowiadających: odpowiedzi naprawdę nic nie dadzą, autorka musi się w końcu pogodzić z tym, co zaszło. Rozstrząsanie tego przez jeszcze kilkaset wpisów się do tego nie przyczyni.
82 2013-09-04 01:17:13 Ostatnio edytowany przez Samuela (2013-09-04 03:00:55)
Wszystko tu opisalam jasno, nieistotne to czym chcesz mi chyba zrobic na zlosc. Mam swoje powody dla ktorych zasiegam rad i pomaga mi to. Podoba mi sie to forum.
Samuela... szczegóły absolutnie nic nie zmieniają.
To nie facet dla Ciebie i tyle.
84 2013-09-04 12:14:40 Ostatnio edytowany przez Samuela (2013-09-04 12:16:06)
Uwazasz, ze jeszcze bardziej pogarszaja sprawe, czy nie widzisz nic niepokojacego?
Nic niepokojącego?
Cały facet jest niepokojący. Lubi ostry seks, a Ciebie traktuje jak sex-zabawkę.
86 2013-09-04 13:03:40 Ostatnio edytowany przez artystka1989 (2013-09-04 13:06:18)
Dla mnie to co opisałaś Samuela w ogóle go nie broni. Był miły i czarujący , bo wiedział , że się bawi na całego za free.. Dopóki byłaś na miejscu i sobie używał to komplementował itd. To nie rok, żeby nie mógł udawać, przez 3 tygodnie spokojnie można zgrywać takiego "zauroczonego". Moim zdaniem on nic nie czuł, poza tym , że fajny sex ( dla niego:/) i niestety też uważam , że kompletnie Cię nie szanował. W sumie ile można poznać kogoś przez 3 tygodnie. Ciągle tylko bar i sex. Jaki to ma związek z prawdziwym uczuciem to ja nie wiem, ale widać , że się pogubiłaś, szukasz pomocy u psychologa. I bardzo dobrze, że chcesz sobie pomóc, bo moim zdaniem masz niskie poczucie własnej wartości skoro uważasz, że ktoś może powiedzieć Ci kilka miłych słów i już eksperymentować z Tobą seksualnie na wszystkie sposoby:(Na pewno facet nic nie wart. Powodzenia w dochodzeniu do siebie i szukaniu kogoś bardziej wartego uwagi.
Nigdy mu na Tobie nie zależało jako na partnerce do życia. Byłaś seks koleżanką i nic więcej. Po prostu potrafił bajerować, chciał CIę mieć, spełniać z Toba fantazje, uprawiać seks .
Był brutalnym egoistą. Był? Bo już go w Twoim życiu nie ma. I mam nadzieję,że nie będzie.
Dasz sobie świetnie radę. Ktoś kiedyś powiedział ,że wszystko co nam się w życiu przytrafia to doświadczenie , które nas uczy. Wierze,że wnioski wyciągniesz.
A pana napaleńca kopniesz w dupę raz na zawsze.
Może i mu zależało/zależy, ale to co przemawiało przez niego podczas sytuacji łóżkowych jest na tyle niepokojące, że powinnaś dać sobie spokój z takim facetem. Może on być uzależniony od sexu. Z takim człowiekiem nie ma przyszłości. Dla niego sex jest na pierwszym miejscu, nie Ty, nawet jeśli darzy Cię jakimś uczuciem.
Dziewczyno, a czy Tobie się to przypadkiem nie spodobało? Dociera do mnie wszystko, co piszesz i nie mogę pojąć Twojego podejścia, bo jest niewiadome- raz tak, raz inaczej. O co chodzi? I nie odpowiadaj proszę w stylu, że potrzebujesz upewnienia, wygadania, zrozumienia czy rad, bo to wszystko już było. Sama już doskonale wiesz, czego na przyszłość nie robić. Problem Twojego pokolenia (bo inaczej nie da się tego nazwać i myślę, że wielu osobom, które tu się wypowiadały, tak jak mnie otwiera się nóż w kieszeni, jak czyta takie rzeczy- mimo to patrzymy z Twojej perspektywy, uwzględniając czasy jakie mamy) polega na Waszym podejściu do człowieka, jako człowieka, poczynając od siebie; do fizyczności, cielesności, intymności, poczucia własnej wartości, moralności, dobra, szacunku i jeszcze wielu innych niepodległych wartości człowieczeństwa, których Wy nie znacie, które wyśmiewacie i potem jest tak, jak jest. Nie macie hamulców. Gadacie o współżyciu i sprawach intymnych, tak, jak rozmawia się o pogodzie. Nie odbywa się to w odosobnionych miejscach, w zaufanym małym gronie przyjaciół (bo przyjaźnią też nazywacie na wyrost to się w ogóle pod to nie kwalifikuje), tylko byle gdzie, z byle kim, byle głośniej, byle więcej ludzi słyszało, jacy to jesteście cool. Potem się dzieją takie historie, jak ta Twoja, a konsekwencje są tego takie, że się pogubiłaś we wszystkim i nic już nie wiesz. Nie wiesz, bo budzą się ludzkie instynkty i zdrowe odruchy, których z racji nieznania, nie rozumiesz i nie potrafisz nazwać. Nie można czuć się, czy być w swoim mniemaniu wartościową osobą, jeśli się podstawowych wartości człowieka nie zna, nie potrafi nazwać, ani się do nich ustosunkować, to pewne. Nie można mieć, więc i kierować się zasadami, bo na podstawie czego ma się je ustalić? Potrzebujesz podstaw wychowawczych i tyle. Jak je poznasz i się do nich ustosunkujesz, odniesiesz je jakoś do siebie, odnajdziesz w nich, wtedy analizuj to wszystko i stanie się to dla Ciebie, tak jasne i oczywiste, jak dla zaangażowanych tu i chcących Ci to przekazać forumowiczów. Inaczej możemy tak w nieskończoność; my o kozie- Ty o wozie i na odwrót; nie ma szans na prawdziwe zrozumienie. Nie wiem jakie miałaś wzorce w rodzinie, bo wśród rówieśników, to ogólnie wiadomo. Tu nie ma co pisać więcej, o co pytać, ani czego podawać za przykład. Moim zdaniem, jeśli chcesz się odnaleźć w tym wszystkim, to zacznijmy od podstaw, które wymieniłam powyżej. Pewnie tu jeszcze zajrzę, choćby z ciekawości, żeby zobaczyć czy traktujesz to forum i samą siebie poważnie czy to tylko, tak se, bo taki jest Twój Świat. Pozdrawiam.
Swietnie catwoman.
Czytając tutaj wiele wątków mam podobne odczucie. Młodzi pogubieni ludzie ktorzy są hipsterami i żyją niby poza zasadami. A tak naprawdę żadnych zasad i norm nie znają.
Szkoda mi takich dziewczyn i chłopaków. Pisałam tu wcześniej jak fajna jest faza zauroczenia. Czekania na spełnienie. Pierwszych pocalunkow. Rozmów o wszystkim i o niczym.
Uznanie ze facet jest zaangażowany bo zainteresował sie moim kotem (Sic!) jest dla mnie odarciem człowieczeństwa z wartości fundamentalnych.
Ludzie traktują innych jak towar. Siebie jak towar. I konsumuja... To nie hipsterstwo. To wampiryZm emocjonalno fizyczny w czystej postaci.
To może ja się wypowiem, jako z pokolenia "hipsterów". Po pierwsze, błagam nie generalizujmy, bo przemowy typu "za moich czasów było inaczej" nie mają o tyle sensu, że społeczeństwo i wartości, którymi jego członkowie się kierują są procesem dynamicznym, a kręgosłupy moralne kształtuje się pod wpływem rodziny, szkoły, otoczenia- w tym tego starszego (więc może jest odpowiedzialność społeczna?).
Można zastanowić się, czy zabrakło wzorców w osobie silnego rodzica (na co kontrprzykładem będą pełnowartościowi rodzice jako dzieci DDA, którzy świetnie radzą sobie z emocjami i nie szukają bliskości za wszelką cenę, nawet własnej godności- nie potrzebują więc mieć powiedziane, że wyznacznikiem wartości mojej osoby nie będzie koktajl za 25 zł, pytanie o kota, czy fakt, że facet nie wyrzucił mnie z łóżka po sexie).
Ja nie oceniam autorki, nie mi to czynić. Nigdy nie mówię też "nigdy", nie nawracam i nie przyjmuje postawy świętoszka - bo życie weryfikuje i słowa i czyny. Moim zdaniem to była cholerna potrzeba zagłuszenia samotności i to jest moim zdaniem cechą dzisiejszego społeczeństwa, zarówno w dużych miastach jak i małych. Godzimy się na wiele wbrew sobie, co nazywa się "kompromisami", łudzimy się nadzieją i doszukujemy się znaczenia słów i czynów, tam gdzie ich nie ma w imię poczucia bezpieczeństwa, potwierdzenia własnej wartości (sam opis autorki, że KOLEŻANKA powiedziała jaki to on był nią zajarany i najbardziej rzucające się w oczy - traktował mnie jak księżniczkę, królową (sic!) - jeśli sama się tak nie traktujesz, to na pewno nikt nie zacznie). Tyczy się to zarówno kobiet 20+ jak i 50+, tylko te ostatnie więcej widziały, są bardziej doświadczone i przeszły etap potwierdzenia swojej wartości.
Oczywiście można teraz wysypać jak rękawa banalne argumenty typu: człowiek to istota społeczna, moje "ja" kształtuje się w twoim "ty". Ja nie mam recepty, sama jestem samotna i chciałabym komuś zaufać, ale dziewczyno. Tutaj czerwona lampka powinna Ci się zapalić na dzień dobry- 1) Arab 2) chciał do łóżka od razu 3) wiedział, że wyjeżdżasz 4) wasze relacje miały miejsce w barze, potem łóżku, potem dla odmiany w barze, z którego przenosiliście się do łóżka
Tanio Cię wycenił - na kilka drinków dziennie.
Wylewacie swoje poglady na temat zepsucia...ja sie nawet zgodze, ale nie tyczy mnie to w zupelnosci...ja rowniez cenie wolniejsze tempo, subtelnosc i temu podobne, ale uwazam, ze zostalam poddana manipulacji, oszukana. Po prostu slaba romantyczka dala sie namowic. Nie jestem zadnym ''hipsterem'' z wypaczonymi pogladami. Pochodze ze wzorcowej rodizny, z domu pelnego milosci i szacunku, kazdy stawal na glowie zeby bliski mial jak najlepiej. Lecz nie o to sie rozchodzi. I tak, pisze bo suzkam rad...ale wlasciwie to poparcia i utwierdzenia. Moze to chore, ale nie ukrywam: moze jestem psychiczna, ale nie udzwignelam tego i narazie zostalo mi tylko forum w internecie...Moze moglam zalozyc oddzielny watek (jak szkoda, ze z moje zycia osobiste musze przekladac na ''watki'', zeby nie zginac...ale narazie nie pojawilo sie to czego oczekuje, mianowicie chcialambym zeby ktos pokusil sie na analize tego co w dlugim poscie powyzje opisalam. Ja mam pewne mysli, ale nie chcialabym na razie niczego sugerowac. Niestety, ale takie rozmowy sa dla mnei lepsze niz psychiatra. Tak, osmieszam sie, tak, to neiadekwatna reakcja, ale po prostu korzytsam z takiej mozliwosci.
cynicznahipo, rozwiniesz co o tym myslisz?
karaboska, jakze mila uwaga ale mozliwe ze najprawdziwsza...
Mozecie mnie zjechac jak chcecie.
Ty jesteś inna, nie jesteś hipsterem, zachowałaś się tak, bo poddałaś się manipulacji, bo oczarował , bo upił.
Przeczytaj może jeszcze raz ten swój długi post, spójrz na to z boku i zastanów się na ile adekwatne jest w tym momencie usprawiedliwianie się ,że pochodzisz z dobrego domu ( czego nikt nie negował) ,że lubisz wolniejsze tempo ( ?!?!?!?!?!) i takie tam.
Chyba zawsze inaczej sobie wyobrażałam 'romantyczki' ![]()
95 2013-09-04 20:01:26 Ostatnio edytowany przez Wszystko.zajete (2013-09-04 22:31:41)
Wylewacie swoje poglady na temat zepsucia...ja sie nawet zgodze, ale nie tyczy mnie to w zupelnosci...ja rowniez cenie wolniejsze tempo, subtelnosc i temu podobne, ale uwazam, ze zostalam poddana manipulacji, oszukana. Po prostu slaba romantyczka dala sie namowic. Nie jestem zadnym ''hipsterem'' z wypaczonymi pogladami. Pochodze ze wzorcowej rodizny, z domu pelnego milosci i szacunku, kazdy stawal na glowie zeby bliski mial jak najlepiej. Lecz nie o to sie rozchodzi. I tak, pisze bo suzkam rad...ale wlasciwie to poparcia i utwierdzenia. Moze to chore, ale nie ukrywam: moze jestem psychiczna, ale nie udzwignelam tego i narazie zostalo mi tylko forum w internecie...Moze moglam zalozyc oddzielny watek (jak szkoda, ze z moje zycia osobiste musze przekladac na ''watki'', zeby nie zginac...ale narazie nie pojawilo sie to czego oczekuje, mianowicie chcialambym zeby ktos pokusil sie na analize tego co w dlugim poscie powyzje opisalam. Ja mam pewne mysli, ale nie chcialabym na razie niczego sugerowac. Niestety, ale takie rozmowy sa dla mnei lepsze niz psychiatra. Tak, osmieszam sie, tak, to neiadekwatna reakcja, ale po prostu korzytsam z takiej mozliwosci.
cynicznahipo, rozwiniesz co o tym myslisz?
karaboska, jakze mila uwaga ale mozliwe ze najprawdziwsza...
Mozecie mnie zjechac jak chcecie.
nikt nie chce Cie zjechać, bo kogo to obchodzi? ale czego Ty oczekiwałaś właściwie od tego Pana?
Jak dla mnie to jakieś poza granicami zdrowego rozsądku to wszystko jest
Chcialabym zeby ktos odniosl sie szerzej do tego co nie bez powodu wam opowiedzialam.
97 2013-09-04 22:15:29 Ostatnio edytowany przez Samuela (2013-09-04 22:17:33)
[zdublowal sie post]
98 2013-09-04 23:50:09 Ostatnio edytowany przez GamerGirl (2013-09-04 23:50:57)
@Samuela, ale co Ty wlasciwie chcesz uslyszec? Prosisz o szersze odniesienie sie, o przeanalizowanie Twojego posta tylko szczerze mowiac, nie wiem, co mozna dodac.
Nie wiem, jak inni, ale ja nie czuje sie kompetentna by wydawac jakiekolwiek jednoznaczne sady na Twoj temat. To Ty powinnas na spokojnie, bez myslenia o tym, co pomysla inni czy co mowia inni zastanowic sie, jak Ty sie z tym czujesz, co Ty na ten temat myslisz i jakie kroki chcesz podjac.
Tylko Ty mozesz sobie odpowiedziec na te pytania.
Moim zdaniem w samym pojsciu do lozka, jesli tego chcesz nie ma nic zlego. Z tego, co napisalas, bardzo nie fair zachowal sie tamten facet. Ale to juz uslyszalas.
Teraz wedlug mnie pozostaje tylko pytanie, z czym Ty sie bedziesz czula dobrze? Co Ty wlasciwie czujesz? Piszesz, ze jestes zagubiona. Ok, ale tutaj nikt nie da Ci odpowiedzi jak sie powinnas czuc i co zrobic.
Ja wiem co czuje, ale mam watpliwosci i boje sie o przyszlosc: czy on mogl cos do mnie czuc, czy to bylo zwykle wykorzystywanie, to jzu mowiliscie, przede wszytskim nie mam pojecia czym bylo jego np wyzywanie mnie podczas seksu, to co wtedy do mnei mowil...zaufane osoby walkuja mi, ze to przemocowiec i wykorzystywacz, ze specjalnie mnie upijal, ze jego zachowania w lozku bez uprzedzenia nie byly normalne, i ta jego zmiennosc emocjonalna...nie dociera do mnie to wszystko, tzn dociera ale wciaz mam gonitwy mysli...czy wy jestescie podobnego zdania jakie? nie prosze o sady na moj temat
Samuela musisz niestety zrozumieć , że czasem trudno jest racjonalnie wytłumaczyć logicznie czyjeś zachowanie.Niestety to też jest inna kultura. Z tego co czytałam mężczyźni Arabi właśnie tak mają -masa komplementów, miłych słówek , a potem wychodzą despotyczne charaktery. Oczywiście nie twierdzę, że w tamtejszej kulturze nie mogą się trafić porządni ludzie, ale myślę, że przy zetknięciu z tak inną kulturą trzeba zachować jeszcze większą ostrożność. NA prawdę Samuela usłyszałaś tyle słów jednoznacznie mówiących Ci , że nie jest nic wart. Przeczytałam dokładnie Twój tekst -facet na prawdę tylko korzystał sobie seksualnie i na prawdę nie oceniając Ciebie po prostu jeżeli jesteś dziewczyną wrażliwą , emocjonalną następnym razem poczekaj dłużej ze sprawami seksualnymi, bo widzisz potem angażujesz się i cierpisz. Nie bądź naiwna:( To, że Cię komplementował nic nie znaczy- faceci tak robią. Było mu miło wtedy, uprawiał z Tobą sex, imprezował, wakacyjna przygoda. Więc zapomnij o tym i wyciągnij wnioski na przyszłość.
Wiesz, ciezko jest wejsc w czyjes buty, ale wydaje mi sie, ze kluczowe sa tutaj te 3 tygodnie - nie wiem, czy mozna poczuc do kogos cos wiecej poza zauroczeniem, czy zbudowac zaufanie? Z mojej perspektywy to obcy czlowiek (i nic nie ma tu do rzeczy pojscie do lozka, nie zrozum mnie zle, nie oceniam) i ja nie spodziewalabym sie wiele, jesli o uczucia chodzi.
Poza tym, to facet (nie wiem, czy wspominalas o tym tutaj czy na drugim forum) z innej kultury, inaczej wychowany a wiec i inaczej o pewnych sprawach myslacy. To tez utrudnia moim zdaniem ocene.
Ale czy to, ze (zalozmy na chwile) czulby cos do Ciebie zmienia to, jak sie zachowal?
Napisz moze, jakie masz watpliwosci? Moze (nawet, jesli nie zdecydujesz sie wyslac posta) pomoze Ci to uporzadkowac mysli?
102 2013-09-05 01:57:30 Ostatnio edytowany przez Samuela (2013-09-05 02:25:53)
Nie moge pojac tego, ze po byciu wylewnym i milym do granic mozliwosci, obnazyl sie z tymi zachowaniami o ktorych pisalam (uderzenie w twarz, nierespektowanie domowy), nie moge pojac dlaczego wychodzily z niego zdania typu czy lubie pieprzyc sie z kimkolwiek i kiedy stracilam dziewictwo ;/ spotkalam sie z opiniami, ze to skandaliczne w relacji z krotkim stazem, ale nie wiem czy to bylaby opinia wiekszosci...mysle, ze najzwyczajniej w swiecie zwariowalam. Po prostu zbzikowalam, nie udzwignelam tego i pytam ludzi o zdanie. Pomagaja mi ostrzezenia, boje sie, ze kiedys znowu wejde w taka relacje i powiem sobie 'po prostu go ponioslo'', bede upokorzana ale nie bede potrafila odejsc. Wiem, ze mogl mnie celowo upijac, wiec ciezko bedzie mi odroznic zaproszenie na drinka od takiego zachowania.. Spotkalam sie z opiniami, ze to przemocowiec i stosowal pewna taktyke, zeby mna zawladnac. Nie odrozniam rzeczy normalnych od patologicznych. nie wiem czy mnie upijal cyz lubil po prostu spedzac czas. Nie moge zapomniec upokorzenia, kiedy odmawialm w trakcie seksu zamiast od razu byc agresywna i po prostu uciec. Nie nazwalabym tego gwaltem, ale konsekwencje sa w postaci zniszczenia mojej psychiki. Nie pytam co mam czuc, ale o poglady. Sytuacje z tym analnym seksem walkowalismy, ale moze jestem nadwrazliwa lecz tego rowniez nie moge udzwignac. Chyba znajac prawde chcialam na prozno uslyszec z to nie bylo nic zlego i ze wydziwiam. No tak, zwariowalam. A bardziej niz ten seks boli jego milczenie...mimo, ze nie moglabym z nim byc.
Obserwuję od początku ten wątek. Nadal się waham, czy nie jesteś trollem, bo ciężko mi aż uwierzyć w Twoją naiwność.
Facet zerwał kontakt chyba już nie ma nad czym myśleć. Trafił na łatwą zdobycz, teraz jej nie ma, szuka innej. Większość facetów pomyślałoby, ze jesteś łatwa, skłonna do różnych rzeczy idąc do łóżka po 3 tygodniach. Ja rozumiem, że są czasami i takie trwałe związki, które zaczęły się seksem, ale ludzi w tych związkach oprócz seksu poznawali się. Nie było chlańsko, barów tylko rozmowy.
Poza tym koleś zauwazył, że lubisz dziki seks (szarpanie za włosy), więc pomyślał: czemu nie zrobić kroku dalej. Na to pewnie też się zgodzi, tylko tak mówi, że nie, seksu też na początku nie chciała a mimo to po paru dniach mi uległa.
Dla Ciebie może to nie być gwałt (nie rozumiem nadal, czemu nie akceptuje/przyjmujesz do wiadomości tego słowa). Obiektywnie był to gwałt, a co do konsekwencji zgadzam się z Tobą.
Uwazasz, ze jeszcze bardziej pogarszaja sprawe, czy nie widzisz nic niepokojacego?
Najbardziej przeraziło mnie to pytanie... Nie, nie widzimy nic niepokojącego. Na prawdę o to się pytasz, czy to są jakieś jaja? Ja rozumiem, że młode dziewczyny (wkońcu też jestem w podobnym wieku) są jeszcze naiwne jeżeli chodzi o facetów, ale no bez jaj
wole byc nazwana idiotka niz trolem bo przeraza mnie to, ze to co pisze musi byc na tyle okropne, ze posadzasz to o 'trolostwo'. tak jak pisalam, nie ogarniam juz swiata i ludzi i zastanawialam sie czy nie znalazloby sie 90 procent osob ktore powiedzialyby, daj spokoj, ponioslo go. Nie chcialam zadnego ciagniecia za wlosy, no ale po prostu nie wiedzialam co myslec a panicznie boje sie wjesc w uklad z jakims facetem i odroznic norme od patologii. niestety ale jakos rozwazni ludzie sa tylko na forach, a w zyciu- same czubki. Moze moje watpliwosci sa glupie, ale nie rozumiem co w tym takiego szokujacego ze sie nie lapie. Jedynie przeraza mnie fakt, ze dla was to wsyztsko jets tak oczywiste- to dowodzi, ze musze byc skrajnie albo naiwna albo glupi albo zaburzona, chociaz wolalabym darowac sama sobie takie epitety, moja samoocena spadla juz wystarczajaco.
105 2013-09-05 02:37:40 Ostatnio edytowany przez GamerGirl (2013-09-05 02:39:45)
A moze pomyslalabys o poszukaniu jakiegos sprawdzonego psychoterapeuty w swoim miescie?
Obawiam sie, ze skoro tak zle sie ze soba czujesz i, jak sama przyznajesz, Twoja samoocena spada forum moze byc niewystarczajaca forma pomocy, ze my tez tego nie udzwigniemy i tylko Tobie zaszkodzimy.
Wydaje mi sie, ze po tym, co Ci sie przytrafilo potrzebujesz pomocy, kogos neutralnego, kogos, kto nie bedzie przelewal na Ciebie swoich pogladow, ocenial.
W tym momencie dostajesz rozne sygnaly a poniewaz sama jestes zagubiona to jest tylko gorzej.
Wydaje mi sie, ze bedac w Twojej sytuacji i chcac sobie pomoc poszukalabym specjalisty, poszukalabym opinii na jego/jej temat i sprobowala w ten sposob.
Nie zrozum mnie zle, NIE UWAZAM, ze np. jestes przypadkiem beznadziejnym, patologia czy czubkiem. Sadze, ze wrecz przeciwnie, ale sadze takze, ze potrzebujesz profesjonalnej pomocy, ze to za wysokie progi dla ludzi, ktorzy nie sa specjalistami i ktorzy, mimo dobrych checi, moga Ci zwyczajnie zaszkodzic.
106 2013-09-05 02:40:59 Ostatnio edytowany przez marta889 (2013-09-05 02:43:24)
Oj przestań proszę Cię. Napisałam że się waham w osądzeniu, czy jesteś trollem, czy nie. Nic nie twierdziłam. Dużo się postów podobnych do Twoich naczytałam i to było trollostwo w najczystszej postaci.
Ktoś na pewno by się znalazł, ale nie 90%. Zauwazyłam jak już ktoś inny napisał. Masz niskie mniemanie o sobie. Moją odpowiedź uznałaś za atak.
Nie chciałaś ciągnięcia? Jaki problem to coś powiedzieć
. Na prawdę komunikacja w związku to postawa. Taka uwaga na przyszłość. Jak nie postawisz granic, to nikt o Ciebie się nie zatroszczy i będziesz biedna. Partner musi wiedzieć co lubisz, czego nie chcesz (i tak samo Ty o partnerze).
Dobra. Nie mam nic przeciwko za co uważasz te incydenty w sumie, Twoja sprawa. Napisałam jak jest obiektywnie. No jasne, że jic nie jest czarne albo białe, ale gwałt ma swoją definicję (jako przestępstwo, w wymiarze seksualnym-a to już inna sprawa).
Cieszę się (może jestem chamska, albo i nie), że sie odciął od Ciebie, że jesteś wolna i możesz z tego wyciągnąc wnioski.
Twoja samoocena kulała już od dawna. ZObacz też na to, że nie oceniam Cię: co do Twoich preferncji łóżkowych, co do tego że czasami człowiek nie może się powstrzymać by iść do łóżka itd. Po prostu nie było dialogu, był tylko seks. Z tego związku się nie utworzy, a faceci (w większość) pomyślą o Tobie tak jak napisałam.
Jestem zdania (tak, jestem okropna), że lepiej walnąć prawdę między oczy niż pocieszać osobę nieszczerymi słowami. Pewnie część osób z forum tak uważa jak ja. Zgadzam się z GamerGirl. Owszem jesteśmy ostrzy, ale umiemy tak pomóc a nie inaczej. Specjalistami nie jesteśmy.
Mam zle doswiadczenia z ''profesjonalna'' pomoca lecz sprobuje jeszcze.
Nie szkodzicie mi, wlasnie przeciwnie.
Samuela, dlatego zaproponowalam, abys najpierw zerknela na opinie o osobie, do ktorej mialabys sie udac. W tym momencie, jak mi sie wydaje, dosyc latwo mozna wyszukac, czy osoba w ogole ma kwalifikacje i jak jest oceniana.
Jestem zdania (tak, jestem okropna), że lepiej walnąć prawdę między oczy niż pocieszać osobę nieszczerymi słowami.
marta889, no wlasnie mam problem z pojeciem prawdy - kazdy ma swoja. Domyslam sie, ze staralas sie napisac obiektywnie, nie atakuje Cie, ale to co ja czy Ty uwazamy za prawde niekoniecznie nia jest.
Dlatego pisalam o tym, ze uzytkownicy forum, mniej lub bardziej, patrza na sprawy z perspektywy swoich pogladow. I to jest jak najbardziej naturalne, ale jezeli Samuela ma sobie poradzic z sytuacja i pozwolic sobie odkryc, co tak naprawde dzieje sie w jej glowie (w mojej opinii) potrzebuje kogos neutralneo, kto miedzy slowami nie powie jej, ze np. byla latwa.
Nie chciałaś ciągnięcia? Jaki problem to coś powiedzieć
. Na prawdę komunikacja w związku to postawa. Taka uwaga na przyszłość. Jak nie postawisz granic, to nikt o Ciebie się nie zatroszczy i będziesz biedna. Partner musi wiedzieć co lubisz, czego nie chcesz (i tak samo Ty o partnerze).
Dobra. Nie mam nic przeciwko za co uważasz te incydenty w sumie, Twoja sprawa. Napisałam jak jest obiektywnie. No jasne, że jic nie jest czarne albo białe, ale gwałt ma swoją definicję (jako przestępstwo, w wymiarze seksualnym-a to już inna sprawa).
Cieszę się (może jestem chamska, albo i nie), że sie odciął od Ciebie, że jesteś wolna i możesz z tego wyciągnąc wnioski.
Twoja samoocena kulała już od dawna. ZObacz też na to, że nie oceniam Cię: co do Twoich preferncji łóżkowych, co do tego że czasami człowiek nie może się powstrzymać by iść do łóżka itd. Po prostu nie było dialogu, był tylko seks. Z tego związku się nie utworzy, a faceci (w większość) pomyślą o Tobie tak jak napisałam.
Uwazasz ze mowiac juz ogolnie ''ciagniecie za wlosy'' bylo, bo nie zaprzeczalam? I w sumie dobrze, to cos tlumaczy tylko nie pojmuje tej jego niestabilnosci, najpierw mily a pozniej podczas seksu czy sie pieprze z kimkolwiek i kiedy stracilam dziewictwo!!!!!! ;/ spotkalam sie z opinia ze to juz przemoc, moze i to dobrze, ze ktos mi to uswiadomil, mimo to szokuje mnie to do teraz... Ja w glebii duszy moze i wiem czym jest gwalt, ale nie dopuszczam do siebie. Doprawdy zwariowalam szukajac w ten sposob pocieszenia, ale coz. Nie odbieram tego jako atak, ale wcale nie bylam chetna isc z nim tak szybko od lozka. Byla to presja w najczystszej postaci. Bylam pijana a on robil wszytsko oprocz przekroczenia pewnej, domyslasz sie jakiej, granicy, az w koncu uleglam. Mam poglad, ze seks warto odkladac. Nie moge go jednak o to obwiniac ze sie dalam namowic zamiast np wstac z lozka. Jednak sytuacja inna niz ''analna'' kiedy to ulegam wlasnie w wyniku takiej presji, zlosc przychodzi dopiero w trakcie seksu i wtedy dopieor odmawiam, a on nie slucha i dalej ''dziala'' ta sytuacja jest gorsza niz najbrutalniejsza, bo z mojej winy, bo odmaiwlam w trakcie...tego wlasnie wiem ze nie powinnam nazywac gwaltem (chociaz spotkalam sie z opiniami ze owszem), a moglam odmowic wczesniej, zanim we mnie wszedl i pozniej nie czuc sie jak smiec. Zalozyla watek o seksie analnym bo to najbardziej mna wstrasnelo, ale tu przynajmniej sytuacja nie jest tak zagmatwana.
Chce zacytowac Ci fragment artykulu, ktory znalazlam po wklepaniu w googla zapytania "jak pomoc ofierze gwaltu":
"Celem sprawcy jest zademonstrowanie pogardy dla autonomii i godności ofiary, sterroryzowanie, zdominowanie i poniżenie ofiary tak, aby stała się całkowicie bezradna. To nie sprawca, a ofiara czuje się winna, a poczucie to wynika z bezradności [6].
Stosunek środowiska społecznego do osoby po doznanej traumie jest ważny ze względu chociażby na fakt, że przemoc powoduje u ofiary obniżenie się poczucia własnej wartości, poczucia własnego ?ja?, załamuje się zaufania do społeczeństwa. W tym też okresie bardzo łatwo jest dokonać wtórnego zranienia.
To, czym społeczeństwo może w tym momencie obdarzyć ofiarę, to wsparcie, pomoc w odbudowaniu zaufania i poczucia bezpieczeństwa, ponieważ dominującym stanem psychicznym ofiary est lęk przed odrzuceniem i poczucie izolacji. Społeczeństwo, przez swoje zachowanie, może wspierać działania ofiary lub je niweczyć, na skutek wrogości lub braku zrozumienia, pogłębiając w niej poczucie izolacji. Ogromną rolę w procesie powrotu do równowagi mają istniejące stosunki i stabilizacja w rodzinie ofiary.Przywrócenie w ofierze poczucia bezpieczeństwa, ułatwia odbudowanie pozytywnego obrazu siebie. Proces ten jest o tyle trudny, że u ofiary przemocy pojawiają się dwie skrajne potrzeby.Z jednej strony potrzeba bliskości, intymności, z drugiej dystansu. Ofiary często nie panują nad swoimi reakcjami na kontakt fizyczny. Pomimo, iż bardzo potrzebują ciepła, dotyku i serdeczności, często zdarza się, iż pozytywne intencjonalnie kontakty interpretują jako zagrożenie. Przeżyty uraz zmusza ofiarę do poszukiwania związków z innymi, a jednocześnie z tych związków wycofuje się. Często tworzy niestabilne, aczkolwiek intensywne relacje, oscylujące pomiędzy skrajnościami ?do ludzi i od ludzi?.
Bliskość, intymność, potrzeba szacunku ułatwia odzyskanie autonomii oraz samokontroli. Dystans i zachowania agresywne, które w tych okresach mogą się pojawić u ofiary, pogłębiają izolację od najbliższego środowiska i wzbudzają poczucie winy i wstydu. To, co może skutecznie pomóc ofierze, to ułatwianie odbudowywania autonomii, unikając nadmiernego decydowania o tym, co jest dla ofiary w danym momencie słuszne i najbardziej potrzebne [1].
Szczególnie w przypadku ofiar gwałtu odbudowywanie poczucia kontroli pociąga za sobą rezygnację z kontaktów intymnych, które mogą przypominać zniewolenie. Poprawa w tej sferze może nastąpić dopiero po odzyskaniu poczucia kontroli i autonomii oraz pozytywnego obrazu własnej osoby [9]. Ofiara potrzebuje pomocy, aby zwalczyć wstyd, zdobyć się na realistyczną ocenę własnego zachowania. Właśnie realistyczna ocena własnego zachowania szybko łagodzi poczucie upokorzenia i wstydu. To, co w znaczniej mierze utrudnia ten proces, to akceptacja. Realizm w tym wypadku, to uświadomienie sobie wszystkich traumatycznych okoliczności wydarzenia, dylematów moralnych w obliczu ograniczonych możliwości wyboru [6].
Osoby, które doznały gwałtu, muszą uporać się nie tylko z pojawiającym się poczuciem wstydu, zwątpienia, ale także ze sprawiedliwą, rozsądną oceną własnego zachowania, odnaleźć równowagę pomiędzy irracjonalnym poczuciem winy, a pozbyciem się moralnej odpowiedzialności. Z psychologicznej analizy treści wypowiadanych przez ofiary gwałtu wynika,że obwiniają siebie za to, co przeżyły podczas przemocy, często potępiają siebie i bardzo surowo oceniają. W treści wypowiedzi dominuje potępienie za wystawienie siebie na niebezpieczeństwo i brak skutecznej obrony przed gwałtem.
Ofiara gwałtu nie jest w stanie dokonać sprawiedliwej oceny własnego zachowania, tak długo, jak długo nie zrozumie, że żaden postępek absolutnie nie zdejmuje z gwałciciela odpowiedzialności za popełnione przez niego przestępstwo. Faktem jest, że szczególnie kobiety w sytuacji niebezpieczeństwa rzadko potrafią się skutecznie bronić [2]. To, czego oczekuje ofiara gwałtu od innych, to nie rozgrzeszenia, lecz sprawiedliwości, współczucia, zrozumienia oraz gotowości do działania. Odtwarzanie faktów dla ofiary gwałtu jest warunkiem uporania się z traumatycznym przeżyciem. Jeśli tego nie dokona, trudno mówić o szybkim powrocie do równowagi [8]."
TEKST POCHODZI STAD: psychologia. net. pl/ artykul. php? level= 175
Chce tez napisac, ze uwazam, ze ten czlowiek NIE MIAL ZADNEGO PRAWA by potraktowac Cie w ten sposob. Niezaleznie od tego, czy znalibyscie sie 5 lat czy znaliscie sie 3 tygodnie, niezaleznie od tego, czy wykrzyczalabys mu, ze sobie nie zyczysz czy (jak piszesz) dawalas znac zbyt hm delikatnie. Uwazam, ze NIC go nie usprawiedliwia.
Moje obawy pewnie wydaja sie smieszne i irytujace dla ofiar na prawde traumatycznych atakow takich jak gwalt i pobicie w ciemnej uliczce, w kazdym razie dzieki za artykul.
Czytam, czytam i próbuję zrozumieć o co Ci chodzi. Czego Ty tak naprawdę oczekujesz. Znalazłam kilka zagadnień, które Cię dręczą:
1. czy on coś do Ciebie czuł
2. dlaczego był miły a w trakcie seksu brutalny
3. dlaczego przestał się odzywać
4. czy to był gwałt
Ad. 1.
Uparcie podciągasz waszą znajomość pod kategorie związkowe. Za szybko, zdecydowanie za szybko. Wy się dopiero zaczęliście poznawać. Tu nie można mówić o uczuciach. Może być zauroczenie i to z pewnością było. Czy Tobą czy tylko seksem z Tobą - trudno powiedzieć i niewielkie ma to znaczenie, skoro nie ma ciągu dalszego.
Samuela, nie potrzebujesz odpowiedzi na to pytanie, żeby żyć dalej. Może byłaś tylko obiektem seksualnym. Trudno. Po prostu kolejnym znajomościom narzucaj wolniejsze tempo - łatwiej Ci będzie wyłapać poszczególne elementy relacji. Łatwiej też będzie poznać intencje faceta. I w ogóle go poznać...
Strasznie dziwnie podchodzisz do związku. Jakiekolwiek oznaki zainteresowania jesteś w stanie nazwać uczuciem, chciałabyś, żeby was łączyła miłość po 3 tygodniach - tak, jakbyś rozpaczliwie i desperacko musiała być w związku.
Ad.2
Samuela, ludzie mają różne preferencje seksualne. Jego zachowania w łóżku są...normalne! Tyle, że za normalne można je uznać wtedy, kiedy mają miejsce za zgodą (i satysfakcją) partnerki. Tu masz dziewczynę, której by się to podobało: http://www.netkobiety.pl/t58964.html (tak dla uwiarygodnienia tego co mówię
).
Tego typu zabawy raczej nie pojawiają się jednak przy pierwszych zbliżeniach. Tym bardziej nie powinny się pojawić przy sprzeciwie partnerki. W związku z dłuższym stażem łatwiej oddzielić to co dzieje się w łóżku od tego co dzieje się w reszcie życia. Jeśli para lubi seks z użyciem przemocy - nie ma to zwykle nic wspólnego z ich zachowaniem, wzajemnym stosunkiem do siebie czy szacunkiem poza sypialnią.
Na początku znajomości taki seks faktycznie może budzić zdziwienie i obawy. Zwłaszcza, jeśli Ciebie to nie kręci. Ale, jak już wspomniałam, to, że poszłaś z nim tak szybko do łóżka mogło wyrobić w nim przekonanie, że jesteś bardzo otwarta seksualnie i można Cię wykorzystać do realizacji swoich fantazji.
Ad.3.
tego nie wie nikt. Na pewno ślubu z Tobą nie planował, więc możliwości może być tysiąc. Może ma żonę, może mu się znudziłaś, może znalazł inną zabawkę? To naprawdę nie ma znaczenia. To były tylko 3 tygodnie, nie było związku, nie było miłości. Po co więc się tym zadręczać? Przeanalizować, wyciągnąć wnioski, włożyć do szuflady "historia" i żyć dalej!
Ad.4
teoretycznie gwałtem można nazwać wszelkie zachowania seksualne, które odbywają się bez zgody i przyzwolenia partnerki. Tylko po co Ci ta definicja? Ja bym to raczej nazwała wykorzystaniem Twojej naiwności i zwykłą głupotą z Twojej strony. Lazłaś tam jak ćma do światła. Nie wiem czy podawałaś swój wiek, ale to wygląda jak naiwność młodziutkiej dziewczyny. Zgadzałaś się na pójście do łóżka, zwykle po alkoholu i pod wpływem manipulacji, ale się zgadzałaś. Wielokrotnie. Nie chciałabym, żeby to zabrzmiało oskarżycielsko, ale jednak weszłaś w tę relację, również łóżkową, dobrowolnie. I jej nie kończyłaś. Oskarżanie faceta w tej sytuacji jest trochę dziwne. Bo między wami nie było po prostu żadnej komunikacji. Na dobrą sprawę on mógł uznać, że te Twoje odmowy w łóżku to taki element gry wstępnej...
Samuela, ja również nie wiem jakie tu można mieć rozterki. Z obiektywnego punktu widzenia wszystko wygląda prosto. Wplątałaś się w nieodpowiednią dla Ciebie relację, facet potraktował Cię jak erotyczny gadżet - trudno. Było, minęło. Ja bym po prostu wyciągnęła wnioski, powiedziała sobie dobitnie "głupia babo, nie pakuj się w takie coś więcej" i przestała zaprzątać sobie głowę. Ty tak nie umiesz. I dlatego ja również przychylam się do zdania, że powinnaś skorzystać z pomocy specjalisty. To jest głębszy problem niż tylko odbycie paru stosunków bez swojej zgody. Uważam, że większym problemem w Twoim przypadku jest to dlaczego pakujesz się w takie relacje, dlaczego szukasz w nich znamion związku i dlaczego nie widzisz w tym nic dziwnego?
Samuela, dlatego zaproponowalam, abys najpierw zerknela na opinie o osobie, do ktorej mialabys sie udac. W tym momencie, jak mi sie wydaje, dosyc latwo mozna wyszukac, czy osoba w ogole ma kwalifikacje i jak jest oceniana.
Jestem zdania (tak, jestem okropna), że lepiej walnąć prawdę między oczy niż pocieszać osobę nieszczerymi słowami.
marta889, no wlasnie mam problem z pojeciem prawdy - kazdy ma swoja. Domyslam sie, ze staralas sie napisac obiektywnie, nie atakuje Cie, ale to co ja czy Ty uwazamy za prawde niekoniecznie nia jest.
Dlatego pisalam o tym, ze uzytkownicy forum, mniej lub bardziej, patrza na sprawy z perspektywy swoich pogladow. I to jest jak najbardziej naturalne, ale jezeli Samuela ma sobie poradzic z sytuacja i pozwolic sobie odkryc, co tak naprawde dzieje sie w jej glowie (w mojej opinii) potrzebuje kogos neutralneo, kto miedzy slowami nie powie jej, ze np. byla latwa.
Napisałam jedynie z perspektywy facetów, jak ją widzą w takiej sytuacji. Nie pisałam tego od siebie, bo nie mi oceniać... Nie chciałam nikogo urazić, a pisałam z doświadczenia po części mojego i innych, dlatego też pozwoliłam sobie wypowiedzieć na forum. Chciałam tylko, żeby dziewczyna otworzyła oczy, zobaczyła (co mogło się stać, bo nie twierdzę że mam absolutną rację co do oceny sytuacji) i żeby to już się nie zdarzyło. Ok, wiem że to słowo "łatwa" no... nie jest najlepsze. Uważałam jednak, że no kurcze dziewczyna bardziej powinna zaanalizować na trzeźwo sytuację (nie mówię żeby trzymać celibat do kilku miesięcy) i stwierdzić czy warto iść z kolesiem, który mami czułymi słówkami, kupuje drinki. Dziewczyna jest młodą osobą popełnia głupoty i będzie popełniać, dlatego też sama (oprócz naszych rad) musi przetrawić sytuację.
Jak już pisałam nie oceniam jej ja (jedynie przez pryzmat facetów i to też nie wszystkich).
Samuela, gwałt co bardzo cieżkie swłowo. Jedno jest pewne zrobił coś bez Twojej zgody i wywierał presje. Zane obawy nie są śmieszne.
karaboska, jakze mila uwaga ale mozliwe ze najprawdziwsza...
Mozecie mnie zjechac jak chcecie.
Podejrzewam, że nikt z tego forum nie chce Cię zjechać, tylko Tobą wstrząsnąć, bo normalnie po ludzku nie rozumiesz, co inni piszą.
Odnoszę wrażenie, że jedną z kwestii, które ciebie najbardziej dręczą jest dlaczego on milczy?
Pobawił się, dostał co chciał i znalazł następną- tak przypuszczam. Boli cie to bo przecież- jako romatyczka (?) nie chodzisz z każdym do wyra przy 3 spotkaniu. Musiał mieć w sobie coś, co poruszyło w tobie takie a nie inne struny i poszłaś na całość. (Było, minęło. Tylko nie pozwól sobie na idiotyczne zachowanie typu wysyłanie wiadomości, maili, czegokolwiek. Bo tylko poczujesz większy niesmak do siebie). Koniecznie zastanów się co nie gra w twojej konstrukcji psychicznej, że koleś cie gwałci( no dla mnie to był gwałt), poniża a ty ciągle masz ochotę na kontakt z nim? I ciągle wałkujesz jego zachowanie? Po kiego? Jakie to ma znaczenie co on myślał? Czuł? Czy cokolwiek to zmienia?
na jednej szali stawiasz jego zainteresowanie kotem( no wow...) a na drugiej fakt, że wsadził ci bez twojej zgody penisa w pupę. Chyba nie ten ciężar gatunkowy, co? A tak na marginesie przypuszczam, ze nawet w burdelu faceci zarówno przed jak i po, o czymś z prostytutkami rozmawiają...
Tak jak pisały dziewczyny- jego zachowanie w łóżku byłoby normalne gdybyś wyraziła na nie zgodę. A tak- padłaś ofiarą przemocy( gdyby ktos na ulicy tak się do ciebie odezwał, nie miałabyś chyba wątpliwości, co?)
Dziekuje za obszerne wypowiedzi.
Ktos pisal o wieku, przypominam, ze mam 22 lata
Duzo bym dala zeby wiedziec czy jego zachowanie bylo kierowane ZLA WOLA.
Tutaj ciekawi mnie dlaczego pytal czy jest dobrym czlowiekiem, jakby sam sie dziwil mojej naiwnosci.
Pomogliscie duzo, jednak wiem, ze nikt nie ma szklanej kuli, zeby wiedziec takie rzeczy. Mozna jedynie zakladac Dla niektorych pewne rzeczy sa niemal pewne, dla mnie pewnie tez takie beda, ale narazie po prostu nie jestem obiektywna. Daje sobie 3 miesiace i mysle, ze otworza mi sie oczy. Jednak, chyba juz w glebii duszy znam odpowiedzi. I nie ma co sie oszukiwac, kazda rozsadna dziewczyna powie, tak, wykorzystal cie, byl psychiczny, bawil sie toba i gardzil.
Zastanawialam sie nad definicja incydentu o ktorym pisalam na samym poczatku, dlatego, ze mam po prostu chora dusze na wskros, meczy mnie to i chcialam uslyszec, ze sobie ubzduralam, ze to bylo cos czym warto zaprzatac sobie glowe. Sprawdzalam nawet przepisy prawne i natrafilam na ''dobrowolne odstapienie od czynu'', jednak czyn zostal dokonany mimo ze tak krotko jak twierdzi moja przyjaciolka. Ale wiecie, jzu mi chyba nie zalezy na ubraniem tego w slowa, niemile fakty zreszta mi pomogly, bo nie musze juz sie oszukiwac i myslec o tym, osiagam spokoj.
Moze jestem nadwrazliwa a moja reakcja przesadna, ale tego juz nie zmienie w sobie, pozostalo mi uleczyc skutki a nadwrazliwosc potraktowac na przyslzosc jako przypomnienie o ewentualnych skutkach, zanim wejde w toksyczna relacje.
To ja Cię mogę zapewnić, że jego zachowanie nie było kierowane ZŁĄ WOLĄ. Mógł nim kierować egoizm, mogły kierować popędy seksualne, chęć rozrywki, ale na pewno nie zła wola. I na pewno nie wchodził w relację z Tobą po to, żeby Cię skrzywdzić.
On nie panował nad swoimi popędami, Ty nie stawiałaś jasnej granicy. W tej relacji nie było nic co mogłoby prowadzić do normalnego, zdrowego związku. Ale to już HISTORIA.
Proponuję, żebyś, zamiast roztrząsać jego powody - skupiła się na sobie. Pomyśl czego oczekujesz od faceta, gdzie są Twoje granice, jakie TY błędy popełniłaś w tej znajomości. Żeby uniknąć podobnych akcji w przyszłości.
To ja Cię mogę zapewnić, że jego zachowanie nie było kierowane ZŁĄ WOLĄ. Mógł nim kierować egoizm, mogły kierować popędy seksualne, chęć rozrywki, ale na pewno nie zła wola. I na pewno nie wchodził w relację z Tobą po to, żeby Cię skrzywdzić.
On nie panował nad swoimi popędami, Ty nie stawiałaś jasnej granicy. W tej relacji nie było nic co mogłoby prowadzić do normalnego, zdrowego związku. Ale to już HISTORIA.
Proponuję, żebyś, zamiast roztrząsać jego powody - skupiła się na sobie. Pomyśl czego oczekujesz od faceta, gdzie są Twoje granice, jakie TY błędy popełniłaś w tej znajomości. Żeby uniknąć podobnych akcji w przyszłości.
Oo juz nie chcialam sie zawziecie produkowac, ale zaskoczylas mnie, skad ta pewnosc, ze nie bylo w nim zlej woli? Checi upokorzenia? Zla wole rozumeim rowniez jako jego swiadomosc, ze mnei oszukuje. Ze upija i napita dmucha, ze tak sie sama potraktuje z brutalnoscia. Chyba, ze mialas na mysli cos innego.
O upijaniu i korzystaniu nie pomyślałam
Ale to też mi pod złą wolę nie podchodzi. Wszelkie jego zachowania wydają mi się jedynie spowodowane egoistycznymi pobudkami zaspokojenia własnych popędów seksualnych. Chciał się zabawić i wymyślił, że wstawioną kobietę łatwiej namówi na swoje pomysły (i miał rację, zresztą).
Świadomość, że Cię oszukuje może miał. Może, ponieważ istnieje też możliwość, że nie miał zielonego pojęcia o Twoich oczekiwaniach. Możliwe, że wydawało mu się, że jesteś bardzo otwartą erotycznie panienką, z która się świetnie pobawi w łóżku bez zobowiązań.
Nawet gdyby miał świadomość, że jest wobec Ciebie nie fair, że oszukuje - to też znowu bardziej egoizm niż zła wola. Zła wola to dla mnie chęć świadomego skrzywdzenia drugiej osoby. Egoizm to, wg mnie, realizacja swoich potrzeb bez zwracania uwagi na drugą osobę. Taka subtelna różnica.
Samuela, Ty te wszystkie sytuacje (szczególnie erotyczne) traktujesz jako upokorzenie. Seks analny, seks z użyciem przemocy nie mają zwykle na celu upokorzenia kobiety. To taka rola, zabawa, która się kończy wraz z końcem seksu. Te role nie przekładają się zazwyczaj na inne aspekty życia, ani nawet na stosunek mężczyzny do tej kobiety poza sypialnią. Ten konkretny facet nie był zainteresowany Twoimi potrzebami, ale to nie znaczy, że jego celem było upokorzenie Cię.
A nawet gdyby prawdą było, że chciał Cię wyłącznie upokorzyć to by znaczyło tylko tyle, że trafiłaś na człowieka z problemami psychicznymi. Bo po co i dlaczego jakikolwiek facet miałby upokarzać nieznajomą mu kobietę? Jeśli faktycznie miał jakieś zaburzenia psychiczne to dlaczego Ty teraz miałabyś się tym zadręczać?
Twój błąd, że brnęłaś w relację, która nie była zgodna z Twoimi oczekiwaniami, w której czułaś się zmuszana do pewnych zachowań seksualnych. Każdy może popełniać błędy. Trzeba z nich wyciągać wnioski a nie bawić się w analizę motywów drugiej strony. Już pisałam, ale powtórzę - skup się na analizie własnych motywów. To zdecydowanie więcej korzyści przyniesie.
Samuela, Ty te wszystkie sytuacje (szczególnie erotyczne) traktujesz jako upokorzenie. Seks analny, seks z użyciem przemocy nie mają zwykle na celu upokorzenia kobiety. To taka rola, zabawa, która się kończy wraz z końcem seksu.
Doskonale o tym wiem, tylko, ze on mnie znal kilka dni kiedy z tym wyskoczyl. Nawet nie mam nic do seksu analnego, tylko do tego, ze zrobil to sila. A agresywne slowa ktore sie z niego wylewaly jak mialam zrozumiec inaczej jesli nie atak, skoro znal mnie tak krotko. Jakbys poczula sie gdyby nowy partner nagle podczas seksu zapytal z agresja czy ''pier**** sie z kimkolwiek''? Jjako, ze znalismy sie krotko, odebralam to jako agresje i przerazilam sie. Wyczulam brak szacunku i ze on na prawde moze mnie tak postrzegac, i swoje zale wylal w lozku. Wiekszosc sie ze mna zgadza, niestety. Gdyby jeszcze...to byl staly partner Postrzegam Cie jako otwarta osobe. Wiem, pogmatwane to wszystko o czym pisze, ale na prawde mam niezly metlik, przyjmowanie lekow tez robi swoje
Jednak jestem prawie pewna, ze jego milczenie to dowod zlej woli w pewnych aspektach. Bo skoro ja go blagalam milionami wiadomosci zeby chociaz wytlumaczyl, a on milczal, a pare dni wczesniej wyrazal bezgraniczna milosc. Ja musialabym nienawidziec kogos zeby tak zrobic. Napisalabym chociaz slodkie klamstwo lub gorzka prawde zlagodzona klamstwem np nie chce tego ciagnac, juz nic nie cuzje, mimo, ze jestes obiektywnie cudownym czlowiekiem blablabla, ale nigdy nie moglabym milczec gdyby osoba ktora chociaz lubie blagala mnie o odpowiedz piszac, ze nie moze normalnie zyc.
Wybacz, jesli juz o tym pisalas, ale czy moglabys napisac w jakich Wy sie okolicznosciach poznaliscie?
Samuela, on po prostu lubił ostry seks. Stąd wulgarne słowa. Nie jest psychiczny, tylko najzwyczajniej w świecie trafiłaś mu się taka naiwna i bez własnego zdania i on to wykorzystał. Tyle. Następnym razem nie idź z facetem do łóżka od razu. I uważaj, ludzie są różni.
Nie wiem, co tu jest do uświadamiania, na co jeszcze chcesz otworzyć sobie oczy. Przecież to jasne jak słońce jest wszystko.
On lubił taki seks.
Ty słabo protestowałaś.
Zniknął, bo znalazł bardziej otwartą na jego fantazje. Lub po prostu zauważył, że Ty się nie nadajesz do ich realizacji.
Ani przez chwilę nie myślał o związku.
Samuela, możesz w sumie nazywać to jak chcesz. Tylko po co? Jakie to ma teraz znaczenie?
Czy nie lepiej uznać całą tę znajomość za głupią pomyłkę i szukać normalnego faceta?
Takiego, który będzie brał pod uwagę ewentualny związek i będzie miał podobne do Twoich preferencje seksualne?
124 2013-09-06 10:11:20 Ostatnio edytowany przez kenobi (2013-09-06 10:54:02)
Nagle, podczas zblizenia w dominujacej przez niego pozycji, gdy bylam pewna, ze wejdzie do ''klasycznego otworu''...on wszedl gwaltownie w ten drugi sad. Zaprotestowalam, w koncu zaczelam krzyczec z przerazliwego bolu. Wtedy wycofal sie.
On Cię po prostu zgwałcił. Zgwałcił wiele razy łamiąc twoją wolę. Nie szanuje kobiet, ich woli. Nie ma wyczucia kiedy przekracza granice woli kobiety. To są jakieś bzdury, że ""NIE" w czasie stosunku nie powinno być respektowane" -- kobiety powinny zapominieć o mówieniu "NIE" jak myślą "ale mi dobrze", chyba że chcą być gwałcone.
jego milczenie to dowod zlej woli w pewnych aspektach. Bo skoro ja go blagalam milionami wiadomosci
Niewolnica Izaura nie została dopuszczona do swojego księcia.
125 2013-09-06 12:41:08 Ostatnio edytowany przez catwoman1109 (2013-09-06 12:49:45)
Po pierwsze podstawą dla Ciebie jest, jak napisałam powyżej zapoznanie się z wartościami, przyjęcie ich i odniesienie do siebie oraz zbudowanie własnych zasad. Tylko w taki sposób jesteś w stanie odbudować w sobie poczucie pewności siebie i kontroli nad swoim życiem. (Bardzo dobry artykuł został przytoczony i z jego pomocą przeanalizuj całą znajomość i swoje odczucia). Poprzednio pisałam, że trudno zrozumieć o co tak na prawdę Ci chodzi. Czytając dalej do pewnego momentu było tak samo. Jednak nie dało się nie zauważyć, że pisanie tutaj naprawdę Ci pomaga. Zaczynam rozumieć o co Ci chodzi, a także dostrzegłam zmianę u Ciebie samej, bo wcześniej nie widziałaś jasno "złego" zachowania, a w tej chwili potrafisz to nazwać i ba! nawet bronić tego poglądu ![]()
Jak tu czytam niektóre wypowiedzi, to nóż mi się w kieszeni otwiera! Nie powinnaś ich w ogóle brać do siebie (chociaż dobrze, że są, bo budują w Tobie emocje pomocne w upewnieniu się, co do racji swoich odczuć i rozwianiu wątpliwości).
Co do niego, to był to zwykły dupek. Taka jest prawda, niestety tacy istnieją. Świadomie i z pełną premedytacją namierzył Cię i wykorzystał swój arabski urok i pewnie nie małe doświadczenie, żeby Cię omotać, zbałamucić i wykorzystać ile się da. Dupki mają to do siebie z natury, że są (jak tu ktoś napisał) egoistami. W moim odczuciu bycie egoistą nie usprawiedliwia poprzez myślenie o sobie z tego, że od początku do końca był to z jego strony akt ZŁEJ WOLI. Działał od początku do końca świadomie i z pełną premedytacją! Nie powinnaś czuć się winna, bo nie mogłaś znać jego zamiarów. Trudno jest z założenia myśleć o wszystkich ludziach, że są źli lub mają złe intencje, a jeszcze trudniej przewidzieć, kiedy na taką osobę trafiamy. Co powiedzą Ci wszyscy, tak bardzo pewni tego, że dałoby się uniknąć tej sytuacji samą tylko trzeźwością umysłu (której Ty zostałaś celowo pozbawiona) na fakt, że czasem się zdarza, że ludzie całe życie są oszukiwani przez osoby najbliższe, które znają, którym ufają i z którymi dzielą codzienność? Przecież czytacie różne wątki, macie znajomych, żyjecie wśród ludzi i wiecie, że różne rzeczy się dzieją. Niestety jest tak, że są między nami (trudno ich określić) tacy "inni", jakieś spaczone umysły i nigdy nie wiemy, na co z ich strony jesteśmy narażeni. Kto np. jest w stanie przewidzieć, że miła i sympatyczna wydawało by się osoba stojąca obok w sklepie ukradnie portfel z torebki np. kobiecie w ciąży? Albo, że sympatycznie wyglądający człowiek, którego mijasz czasem na ulicy ma na sumieniu np. rozboje i pobicia, bo z tego akurat się utrzymuje? Tak samo Ty nie mogłaś niczego przewidzieć, tym bardziej, że on był przygotowany na różne Twoje reakcje, doskonale wiedział, co ma robić, jak z Tobą postępować i jak Cię znieczulić i ogłupić. Gdybyś była przygotowana na to, że coś takiego może się wydarzyć pewnie byś zdążyła zareagować, ale nie byłaś, a on wiedział jak wykorzystać element zaskoczenia, a jest on tutaj najistotniejszy. Żaden człowiek nie może być pewien swojej reakcji na daną sytuację do póki się w niej nie znajdzie. Najczęściej jest ona inna niż nam się mogło wydawać wcześniej, kiedy tylko ją sobie wyobrażaliśmy (a przypomnę Ty byłaś otępiona alkoholem). Teraz jesteś gotowa na różne zaskakujące sytuacje, bo się przekonałaś na własnej skórze, że mogą spotkać każdego. Ale musisz wyzbyć się poczucia winy, bo ani nie miałaś złych zamiarów, ani nic złego nie zrobiłaś i nie chciałaś zrobić. Popełniłaś błąd, to oczywiste, ale kto ich nie popełnia? Tym bardziej, że to nie była zwykła przygoda, bo ten koleś to dewiant seksualny. I bardzo proszę nie nazywać jego upodobań seksualnych normalnymi! Jeśli ktoś to lubi, praktykuje i odczuwa z tego przyjemność, to jego sprawa. Nikt i nic na świecie tego nie neguje, ani nie zabrania, ale to nie znaczy, że można to uznać za normalne, bo takie nie jest- jest to dewiacja, inaczej zboczenie, nazywajcie to nawet fetyszem, jeśli się z tym lepiej czujecie (bo normalniej brzmi), ale prawda jest taka, że to nie jest normą! Tak dzisiejszy świat wiele odchyłów uznaje za normalne i przyzwoite, ale to tylko dlatego, że ludzie się do nich przyznają, a nie chcą czuć się gorszymi. Żałuję tylko, że mając odwagę przyznać się do czegoś, nie mają odwagi tego nazwać po imieniu. Dla przykładu alkoholik (świadomy oczywiście) czy narkoman mówi "jestem alkoholikiem"/ "jestem narkomanem", a nie "jestem fanem piwka"/ "moje hobby to bongo"- a fajowo brzmi, co nie
nic złego ani groźnego czy aspołecznego, prawda?
To nie ważne. Miałaś pecha. Spotkało Cię nieszczęście, ale w moim odczuciu nie masz się czego wstydzić i to zupełnie. Nie jest przestępstwem łatwowierność czy naiwność, ani beztroska czy bezmyślność. W różnych sytuacjach każdy z nas czasem taki jest- po prostu robimy głupoty, których potem żałujemy. Tyle, że teraz musisz nabrać do tego dystansu i wyciągnąć z tego korzyści, bo one są. Dla Ciebie; bo teraz będziesz czujna, dla innych; bo możesz ich przestrzec ( a jak się z tym uporasz, także i pomóc komuś innemu).
Dlaczego doszukujesz się pozytywnych aspektów w tym wszystkim z kolesiem włącznie? Bo to taki mechanizm w psychice człowieka, żeby zmniejszyć dyskomfort psychiczny powstały w skutek takiego, a nie innego potraktowania naszej osoby i naszych uczuć. Dla przykładu; mamy z kimś wydaje się dobre relacje np w pracy; normalnie rozmawiamy, robimy sobie nawzajem przysługi, ot dobry kolega/koleżanka. Aż tu nagle pewnego dnia okazuje się, że ta osoba od początku się z nas wyśmiewa, obmawia i wykorzystuje. Jak się czujemy? No właśnie. Takie przykłady można by mnożyć bez końca, a co dopiero podłożyć się pod Twój? I masz odpowiedź. Trudno się z tym pogodzić, ale musisz. Także przemyśl i przeanalizuj to sama jeszcze raz na spokojnie i zastanów się czego jeszcze nie rozumiesz, ale tak konkretnie, np. dlaczego odczuwam to i to, dlaczego nie umiem spojrzeć na to tak, itd, itp i zapisz to sobie. Kiedy już znajdziesz dobrego specjalistę idź, opowiedz wszystko, jak się czujesz, opowiedz swoją historię ze szczegółami, jak sobie z tym radziłaś, do czego doszłaś i powiedz co Cię nurtuje i nie daje spać. Tylko jasne odpowiedzi na dręczące Cię pytania pozwolą Ci wyjść z tego szybko z głową do góry. Jeszcze tu zajrzę, pozdrawiam.
Nie powinnaś czuć się winna, bo nie mogłaś znać jego zamiarów.
A z tym się nie zgadzam.
Nie znała jego zamiarów?
A przepraszam, ślepa była, że spotykali się w barach na chlanie, potem szli się pieprzyć i na tym koniec? Przecież NIC więcej ich nie łączyło.
To jest logiczne i każda kobieta wie, że jak facet chce od kobiety tylko seksu, to love story z tego nie będzie, a może być tylko afera.
Wybacz, jesli juz o tym pisalas, ale czy moglabys napisac w jakich Wy sie okolicznosciach poznaliscie?
Chetnie bym napisala, ale musze byc ostrozna, nie moge podawac zbyt wiele szczegolow z zycia...Powiem tak: pewnego dnia przedstawila mi go kolezanka, pozniej imprezowalismy w szerokim gronie i od tego dnia zaczela sie jego ekscytacja mna. Jak powiedzial, zakochal sie od pierwszego wejrzenia, taaa......Mozliwe, ze wyczul slaba osobe...
128 2013-09-06 16:48:54 Ostatnio edytowany przez Samuela (2013-09-06 16:50:05)
Samuela, on po prostu lubił ostry seks. Stąd wulgarne słowa. Nie jest psychiczny, tylko najzwyczajniej w świecie trafiłaś mu się taka naiwna i bez własnego zdania i on to wykorzystał. Tyle. Następnym razem nie idź z facetem do łóżka od razu. I uważaj, ludzie są różni.
Nie wiem, co tu jest do uświadamiania, na co jeszcze chcesz otworzyć sobie oczy. Przecież to jasne jak słońce jest wszystko.
No tak, pytam o opinie, a potem ja neguja i mowie swoje, ale tutaj akurat mialam juz wyrobiona opinie poparta odczuciami i intuicja...po prostu nie bylam pewna cyz sie nie mysle, ale chyba powinnam ufac intuicji kiedy cos jets nie tak? Znalismy sie kilka dni. Kilka dni. ''Dziewictwo'' z ust czlowieka takiego pochodzenia przywouje skojarzenia o ich tradycji, gdzie ceni sie dziewice. I po tyhc kilku dniach, podczas moze drugiego zblizenia, on wyskakuje mi z agresja w tonie: Ile mialam lat jak dalam i Czy robie to z kimkolwiek...Poczulam sie STRASZNIE...GDYBY zwiazek trwal dluzej, nawet by mnei to nei zaniepooilo, a kto wie, nawet moze by sie spodobalo!!!! Nie bylam zamknieta na takie doswiadczenia...
I, wybaczcie mi to teraz, ale typowy odruch, niedopuszczenie niemilej mysli, chcociaz szkodliwe to juz nie jest i na szczescie jest nieistotne: nie sadze, ze wolal taka ktora sie na wsyztsko godzi, bo po pierwsze malo jets takich dziewcyzn po drugie chcac nie chcac musialam sie zgodzic, po trzecie kiedys powiedzialam mu, ze zgodze sie na seks analny W POZNIEJSZYM CZASIE. On to zakodowal, (mimo, ze zrobil to co zrobil)...mogl udawac, ze przyjal to do siebie, zeby nie wydac sie z tym, ze zadnej przyszlosci nie planuje. Ale tak jak mowilam, to nieistotne, po prostu odnosze sie do tej wspomnainej wyzej kwestii.
On Cię po prostu zgwałcił. Zgwałcił wiele razy łamiąc twoją wolę. Nie szanuje kobiet, ich woli. Nie ma wyczucia kiedy przekracza granice woli kobiety. To są jakieś bzdury, że ""NIE" w czasie stosunku nie powinno być respektowane" -- kobiety powinny zapominieć o mówieniu "NIE" jak myślą "ale mi dobrze", chyba że chcą być gwałcone.
jego milczenie to dowod zlej woli w pewnych aspektach. Bo skoro ja go blagalam milionami wiadomosci
Niewolnica Izaura nie została dopuszczona do swojego księcia.
Widze, ze jest to oczywiste nawet dla mezczyzny, coz, niemile, ale taki zimny prysznic pozwala pogodzic sie z pewnymi rzeczami.
catwoman1109 napisał/a:Nie powinnaś czuć się winna, bo nie mogłaś znać jego zamiarów.
A z tym się nie zgadzam.
Nie znała jego zamiarów?
A przepraszam, ślepa była, że spotykali się w barach na chlanie, potem szli się pieprzyć i na tym koniec? Przecież NIC więcej ich nie łączyło.
To jest logiczne i każda kobieta wie, że jak facet chce od kobiety tylko seksu, to love story z tego nie będzie, a może być tylko afera.
Ano, nie znalam zamiarow. I w tym tkwi caly problem, z tego powodu zostal zalozony ten watek.
Swietnie ujela to catwoman.
Cynicznahipo napisał/a:Samuela, on po prostu lubił ostry seks. Stąd wulgarne słowa. Nie jest psychiczny, tylko najzwyczajniej w świecie trafiłaś mu się taka naiwna i bez własnego zdania i on to wykorzystał. Tyle. Następnym razem nie idź z facetem do łóżka od razu. I uważaj, ludzie są różni.
Nie wiem, co tu jest do uświadamiania, na co jeszcze chcesz otworzyć sobie oczy. Przecież to jasne jak słońce jest wszystko.No tak, pytam o opinie, a potem ja neguja i mowie swoje, ale tutaj akurat mialam juz wyrobiona opinie poparta odczuciami i intuicja...po prostu nie bylam pewna cyz sie nie mysle, ale chyba powinnam ufac intuicji kiedy cos jets nie tak? Znalismy sie kilka dni. Kilka dni. ''Dziewictwo'' z ust czlowieka takiego pochodzenia przywouje skojarzenia o ich tradycji, gdzie ceni sie dziewice. I po tyhc kilku dniach, podczas moze drugiego zblizenia, on wyskakuje mi z agresja w tonie: Ile mialam lat jak dalam i Czy robie to z kimkolwiek...Poczulam sie STRASZNIE...GDYBY zwiazek trwal dluzej, nawet by mnei to nei zaniepooilo, a kto wie, nawet moze by sie spodobalo!!!! Nie bylam zamknieta na takie doswiadczenia...
I, wybaczcie mi to teraz, ale typowy odruch, niedopuszczenie niemilej mysli, chcociaz szkodliwe to juz nie jest i na szczescie jest nieistotne: nie sadze, ze wolal taka ktora sie na wsyztsko godzi, bo po pierwsze malo jets takich dziewcyzn po drugie chcac nie chcac musialam sie zgodzic, po trzecie kiedys powiedzialam mu, ze zgodze sie na seks analny W POZNIEJSZYM CZASIE. On to zakodowal, (mimo, ze zrobil to co zrobil)...mogl udawac, ze przyjal to do siebie, zeby nie wydac sie z tym, ze zadnej przyszlosci nie planuje. Ale tak jak mowilam, to nieistotne, po prostu odnosze sie do tej wspomnainej wyzej kwestii.kenobi napisał/a:On Cię po prostu zgwałcił. Zgwałcił wiele razy łamiąc twoją wolę. Nie szanuje kobiet, ich woli. Nie ma wyczucia kiedy przekracza granice woli kobiety. To są jakieś bzdury, że ""NIE" w czasie stosunku nie powinno być respektowane" -- kobiety powinny zapominieć o mówieniu "NIE" jak myślą "ale mi dobrze", chyba że chcą być gwałcone.
jego milczenie to dowod zlej woli w pewnych aspektach. Bo skoro ja go blagalam milionami wiadomosci
Niewolnica Izaura nie została dopuszczona do swojego księcia.
Widze, ze jest to oczywiste nawet dla mezczyzny, coz, niemile, ale taki zimny prysznic pozwala pogodzic sie z pewnymi rzeczami.
Cynicznahipo napisał/a:catwoman1109 napisał/a:Nie powinnaś czuć się winna, bo nie mogłaś znać jego zamiarów.
A z tym się nie zgadzam.
Nie znała jego zamiarów?
A przepraszam, ślepa była, że spotykali się w barach na chlanie, potem szli się pieprzyć i na tym koniec? Przecież NIC więcej ich nie łączyło.
To jest logiczne i każda kobieta wie, że jak facet chce od kobiety tylko seksu, to love story z tego nie będzie, a może być tylko afera.Ano, nie znalam zamiarow. I w tym tkwi caly problem, z tego powodu zostal zalozony ten watek.
Swietnie ujela to catwoman.
Sorry, to Ty ślepa jesteś? Zawsze Cię tak faceci traktują, że Cię zabierają na alkohol, a potem na seks? Takie zachowanie jest ALARMUJĄCE.
Powinnaś skorzystać z pomocy specjalisty. Znałaś tego typa 3 tygodnie. Zrobił coś wbrew Twojej woli, a mimo to zostałaś z nim. To jest ALARMUJĄCE. Nie uważasz, że MASZ problem?
130 2013-09-06 17:57:03 Ostatnio edytowany przez Samuela (2013-09-06 17:59:14)
Wiem o tym i bede nad tym pracowac.