Ja i moj partner znamy sie od trzech tygodni. Sypiamy ze soba prawie co noc. On czesto nalegal na seks analny, a ja kategorycznie odmawialam. (nie jestem zamknieta na eksperymenty, ale nie bylam na to gotowa, nie bylam w ogole gotowa w tamtym momencie, zwiazek mial tez zbyt krotki czas, ale nie w tym rzecz, w kazdym razie wyraznie i stanowczo odmawialam). Nagle, podczas zblizenia w dominujacej przez niego pozycji, gdy bylam pewna, ze wejdzie do ''klasycznego otworu''...on wszedl gwaltownie w ten drugi
. Zaprotestowalam, w koncu zaczelam krzyczec z przerazliwego bolu. Wtedy wycofal sie. Nie zdazyl penetrowac jak przy normalnym stosunku bo sytuacja nie trwala dluzej niz sekundy. Nie moglam sie z nim kochac, jestem teraz kontrolujaca i boje sie. To bylo straszne przezycie. Bardzo przepraszal. Czesto i podejrzewam, ze szczerze. Ale mimo to nadal nalegal na ten rodzaj kontaktu.
Niestety, ale cechuje mnie pewna...bezradnosc...nie wiem co mam myslec i jak sie do tego odniesc...nie wiem nawet jak scharakteryzowac taka sytuacje...jedno wiem, wiem oczywiscie co czuje- przede wszytskim nie ufam mu juz...Standardowe pytanie: Co byscie zrobily, co o tym myslicie i jaka powinna byc reakcja zdrowej, pewnej dziewczyny? Ja juz sie gubie w tym swiecie, nie wiem co jest uznane za normalne a co nie, nie wiem gdzie sa granice, czy i na ile zostaly przekroczone...:(