"Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 44 ]

1

Temat: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?

Do wierzących - wyobraźcie sobie, że Wasze dziecko pewnego dnia mówi, że nie chce chodzić do kościoła/zboru/meczetu, bo nie wierzy w Waszego boga. Co zrobicie z tym fantem?

Do niewierzących - odwrotnie big_smile Wyobraźcie sobie, że Wasze dziecko pewnego dnia mówi, że chce chodzić do kościoła/zboru/meczetu, bo wierzy/chce spróbować uwierzyć w danego boga. Co zrobicie z tym fantem?

I pytanie dodatkowe - co byście poradzili dziecku, które po takim wyznaniu spotyka się z negatywną reakcją - nakazem, zakazem, szantażem emocjonalnym ("zranisz rodziców jeśli to zrobisz"), etc?

Jesli taki temat istnieje gdzieś to przepraszam, szukałam na parę sposobów i nie znalazłam. smile

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?

Według mnie należy pokazać dziecku możliwie wszystkie drogi i aspekty życia, także tego duchowego. A potem pozwolić wybrać. I jeżeli nie stać nas na wsparcie, to chociaż spróbować zrozumieć. A co najmniej starać się nie przeszkadzać.

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

3

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?

Nie wierząca (buddyzm nie jest uznany za religię).

Nie ma problemu moje dziecko może wyznawać co chce, dopóki tym w co będzie wierzyć nie będzie robiło nikomu krzywdy, albo nie będzie z kolei próbowało nawracać mnie ;p

4

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?

Po za szczególnymi przypadkami przeżycia satori (oświecenia) podobno się zdarza, po pierwsze zainteresowałoby mnie co się stało w życiu mojego dziecka, że nagle (jeśli nagle, bo może to dłuższy proces tylko przeze mnie nie zauważony) moje dziecko tak radykalnie zmieniło swoje zapatrywania w kwestii światopoglądu? Czy pod wpływem kontaktu z kimś? (sekta, misjonarz, kolega, partner w miłości) lub pod wpływem wydarzenia w jego życiu. Zranienie uczuć, rozczarowanie, zakochanie.

Idź do->Rozmowa o samotności z happy endem
Idź do->Szukam koleżanki z wyobraźnią z okolic W-wy
Jeśli uważasz, że to co piszę to dla mnie prawdy absolutne, to znaczy, że absolutnie mnie nie rozumiesz.
Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?
Vian napisał/a:

Do wierzących - wyobraźcie sobie, że Wasze dziecko pewnego dnia mówi, że nie chce chodzić do kościoła/zboru/meczetu, bo nie wierzy w Waszego boga. Co zrobicie z tym fantem?

Pytam "A w co wierzysz?" podejrzewając powody o jakich wspomina iryd.

[...]
I pytanie dodatkowe - co byście poradzili dziecku, które po takim wyznaniu spotyka się z negatywną reakcją - nakazem, zakazem, szantażem emocjonalnym ("zranisz rodziców jeśli to zrobisz"), etc?
[...]

A w jakim wieku to dziecko?



Skąd pomysł na ten wątek?

6

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?

Ja powiem od drugiej strony, jako "odwrócone" dziecko smile

Od małego uwielbiałam chodzić do kościoła, byłam wierząca (cała moja rodzina jest), udzielałam się w Eucharystycznym Ruchu Młodych przez chyba 5 lat. Brałam udział w czuwaniach, długich mszach, uroczystościach, pielgrzymach- wszystko z własnej woli. A potem, po jakimś czasie zaczęłam dostrzegać wady świata, poznałam okropnego księdza, dzięki któremu odeszłam z ERM-u (był jego opiekunem). To nie było tak z dnia na dzień, jak mówi iryd. Nie był to też bunt młodzieńczy. Po prostu Kościół, jako instytucja zaczął mnie gorszyć, otaczający świat pełen zła przekonał mnie zaś, że Bóg albo nie istnieje, albo bawi go cierpienie ludzi, więc jest zły.

Moja mama początkowo zmuszała mnie do chodzenia do kościoła, co oczywiście nie zbliżyło mnie ponownie do wiary, wręcz przeciwnie, widziałam w Kościele coraz więcej wad, ludzie w kościele wydawali mi się zakłamani, na ich twarzach nie widziałam miłości do Boga, tylko znudzenie mszą, klepanie tych samych słów co tydzień, bez zastanowienia, bez uczucia, bez myślenia, jak głupi wierszyk w podstawówce, zamiast modlić się w sercu, do Boga.

W końcu przekonałam mamę, że do kościoła chodzić nie będę, przyjęła to dość ciężko, zawsze gdy jestem w domu to mnie namawia mimo wszystko. Ale nie psuje to naszych relacji.

Gdybym kiedyś miała dzieci i moje dziecko chciałoby poznać jakieś religie, nie miałabym z tym problemu.

"Gdy cię mają wie­szać, pop­roś o szklankę wo­dy. Nig­dy nie wiado­mo, co się wy­darzy, za­nim przyniosą."
-A. Sapkowski

7 Ostatnio edytowany przez Blueberry79 (2014-01-30 15:02:42)

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?

Każdy ma prawo sam wybrać w co wierzy.

Im wyżej nauczysz się latać ,tym mniejszy się stajesz dla tych co zostali na dole

8

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?
takijedenfacet820 napisał/a:

Skąd pomysł na ten wątek?

Gdzieś w czeluściach internetu trafiłam na artykuł o nietolerancji wobec ateistów przejawiającej się m. in. zmuszaniem swoich dzieci do uczestnictwa we mszy, chociaż wprost mówią, że tego nie chcą, że nie wierzą. No i mnie zaciekawiło, jak to widzą wierzący forumowicze, a niewierzących zapytałam o zdanie siłą rozpędu. smile

9

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?

Gdybym miała dziecko i ono nagle stałoby się religijne no cóż, nie mówiłabym nic na ten temat negatywnego napewno. Jednak wyobrażając sobie , że moje dziecko nagle jest strasznie religijne i bogobojne to szczerze mówiąc myślałabym nad tym co zrobiłam nie tak.

Made the wrong move, every wrong night
With the wrong tune
Played till it sounded right, yeah

10

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?

Pierwsze co - przyjrzeć się dziecku czy ktoś tu nie miesza i czy nie wchodzi w toksyczna duchowość - tu iryd trafnie zauważył np. sekty - albo pod wpływem jakiegoś zdarzenia.

Jakby się okazało, że nic takiego nie ma miejsca - jego życie, jego decyzje. Ono poniesie konsekwencje.

11

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?

Nie wyobrażam sobie, żebym miała kogokolwiek szantażować. Co prawda pewnie próbowałabym dociec z czego to wynika, czy to zwykły bunt ''nie bo nie'', wpływ rówieśników czy bardziej przemyślana, osobista decyzja. Próbowałabym omówić tę sprawę. Na pewno bym się modliła. I tyle mogę powiedzieć na dzień dzisiejszy, nie mając jeszcze dzieci.

''Być czy mieć?
Być z tym, co się ma.''

12

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?
allegra90 napisał/a:

Nie wyobrażam sobie, żebym miała kogokolwiek szantażować.

Nie rozumiem przecież cała religia jest pewnego rodzaju szantażem i zastraszaniem. Jak nie będziesz żył zgodnie z nią to trafisz do piekła na wieczne męki.

Idź do->Rozmowa o samotności z happy endem
Idź do->Szukam koleżanki z wyobraźnią z okolic W-wy
Jeśli uważasz, że to co piszę to dla mnie prawdy absolutne, to znaczy, że absolutnie mnie nie rozumiesz.
Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?
iryd napisał/a:
allegra90 napisał/a:

Nie wyobrażam sobie, żebym miała kogokolwiek szantażować.

Nie rozumiem przecież cała religia jest pewnego rodzaju szantażem i zastraszaniem. Jak nie będziesz żył zgodnie z nią to trafisz do piekła na wieczne męki.

No i się k*%#@ zaczyna, a tak było przyjemnie.

14

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?

?Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?

Musisz zadać sobie samej, takie oto pytanie ?jak wychowałaś swoje dziecko??

15

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?

Ja bym to po prostu uszanowała. Upewniłabym się tylko czy moje dziecko nie jest np. pod wpływem jakiejś sekty. Ja podobnie jak missF za młodu chodziłam co tydzień do kościoła. W tej chwili owszem, jestem wierząca ale do kościoła nie chodzę. Modlę się codziennie w sercu a nie w towarzystwie osób które w większości nawet nie powinni przekraczać progu kościoła (znam osobę która codziennie jest w kościele na mszy w pierwszej ławce, a prywatnie jest osobą niesamowicie fałszywą, zakłamaną).

16

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?

Uszanować! Każdy ma prawo do swoich poglądów. Dlatego jeśli moja nieochrzczona córka zechce się ochrzcić lub przyjąć inną wiarę, nie będę stać jej na drodze. To jej decyzja.

Ja niestety nie miałam tak kolorowo w tym aspekcie. Na początku były awantury, potem tylko jakieś "dogryzienia", potem powiedzmy może nie tyle akceptacja, ale przestaliśmy na ten temat rozmawiać. A teraz już nigdy nie będziemy mieli okazji.

"W życiu bowiem istnieją rzeczy, o które warto walczyć do samego końca" - Paulo Coelho

17

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?
takijedenfacet820 napisał/a:
iryd napisał/a:

Nie rozumiem przecież cała religia jest pewnego rodzaju szantażem i zastraszaniem. Jak nie będziesz żył zgodnie z nią to trafisz do piekła na wieczne męki.

No i się k*%#@ zaczyna, a tak było przyjemnie.

Nie bardzo wiem o co Ci chodzi? Dla mnie argument o nie szantażowaniu dziecka jest nielogiczny i tyle.

Idź do->Rozmowa o samotności z happy endem
Idź do->Szukam koleżanki z wyobraźnią z okolic W-wy
Jeśli uważasz, że to co piszę to dla mnie prawdy absolutne, to znaczy, że absolutnie mnie nie rozumiesz.
Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?

Uważam, że to normalne, gdy rodzic stara się wpoić swojemu dziecku wartości, które sam wyznaje. To tkwi w podświadomości(tak mi się wydaje), podświadomie chcemy by nasze potomstwo czerpało z nas to co dobre, w tym wypadku wiarę. A jeśli dziecko w pewnym momencie mówi, że nie wierzy, albo, że wybiera inną religię...? Na pewno chciałabym poznać powody takiej zmiany. Starałabym się porozmawiać i wytłumaczyć dziecku swoje racje, ale nie zmuszać. ''Z niewolnika nie ma pracownika'' - myślę, że tutaj pasuje to powiedzonko. Nie można nikogo zmusić, żeby w coś uwierzył, bo wtedy to będzie nie szczere. Wiara wymuszana to żadna wiara, to okłamywanie siebie i Boga(którego się nie da oszukać), a on nie lubi, gdy próbuje się go oszukać. Dlatego rozmowa owszem, można rozmawiać, ale zmuszanie nie wchodzi w grę. Moja przyjaciółka była zmuszana przez matkę do chodzenia do Kościoła. Efekt tego przekonywania był taki, że teraz dziewczyna nienawidzi Kościoła i chce się poddać apostazji. Gdyby matka z nią normalnie rozmawiała, mogłoby być inaczej. Zamiast tego wolała użyć krzyku i siły. Nie dziwi mnie wcale niechęć mojej przyjaciółki.

19

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?

powinnaś dać dziecku ( pewnie to nastolatek ) własny wybór i powiedzieć ,że szanjesz jej/jego decyzję jeśli (oby nie) ktoś zmusza je do jakiś czarnych mszy czy coś. napewno  cię o tym powiadomi tylko musisz zakomunikowć ,że akceptujesz każdą wiarę jaką przyjmie wtedy zrozumie ,że ma w tobie oparcie-nie będzie czuć presji przed taką rozmową

20

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?

Moi drodzy, nie odpowiadajcie mi, jakby to był mój osobisty problem, ja rzuciłam temat teoretycznie. smile

A co byście poradzili niewierzącemu dziecku, które spotyka się z niezrozumieniem i agresją ze strony rodziców?

21 Ostatnio edytowany przez adamajkis (2014-02-01 10:16:40)

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?

Myśle, że sam temat wątku postawiony jest fałszywie. Dzieci ateistów nigdy nie będą wierzyć - już rodzice o to zadbają. Zatem nie ma równości w postawionej odwrotności. Dziecko rodzica wierzącego może przestać wierzyć - dziecko rodzica ateisty nigdy nie uwierzy.

DongfangMeiren napisał/a:

Ja bym to po prostu uszanowała. Upewniłabym się tylko czy moje dziecko nie jest np. pod wpływem jakiejś sekty. Ja podobnie jak missF za młodu chodziłam co tydzień do kościoła. W tej chwili owszem, jestem wierząca ale do kościoła nie chodzę. Modlę się codziennie w sercu a nie w towarzystwie osób które w większości nawet nie powinni przekraczać progu kościoła (znam osobę która codziennie jest w kościele na mszy w pierwszej ławce, a prywatnie jest osobą niesamowicie fałszywą, zakłamaną).

Kolejna osoba z mylnym wyobrażeniem kościoła. Kościół to nie jest miejsce dla świętych, dla nich przeznaczone jest niebo. smile

Mów mi Filip smile

22

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?
adamajkis napisał/a:

Myśle, że sam temat wątku postawiony jest fałszywie. Dzieci ateistów nigdy nie będą wierzyć - już rodzice o to zadbają. Zatem nie ma równości w postawionej odwrotności. Dziecko rodzica wierzącego może przestać wierzyć - dziecko rodzica ateisty nigdy nie uwierzy.

Nie prawda znam kobietę z rodziny nie wierzących która została zakonnicą i bardzo wierzy i kilka innych osób.

23

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?

Małpa69 wiesz z tymi niewierzącymi to jest trochę zabawnie. Mój bardzo dobry kumpel jest wierzący - niewierzący. To znaczy deklaruje się jako ateista, choć ochrzczony żyjący jak Kościół mówi. Zabawne, co??

24

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?
adamajkis napisał/a:

Myśle, że sam temat wątku postawiony jest fałszywie. Dzieci ateistów nigdy nie będą wierzyć - już rodzice o to zadbają. Zatem nie ma równości w postawionej odwrotności. Dziecko rodzica wierzącego może przestać wierzyć - dziecko rodzica ateisty nigdy nie uwierzy.

Ja jestem córką ateisty a do 12 roku życia byłam wierząca. Ochrzciłam się na własne życzenie w wieku 9 lat i tata nie protestował, chociaż było to wbrew jego przekonaniom.

Powtórzę może pytanie, bo widzę nikt nie kwapi się do odpowiedzi:

A co byście poradzili niewierzącemu dziecku, które spotyka się z niezrozumieniem i agresją ze strony rodziców?

25 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2014-02-01 15:16:20)

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?

A jeszcze takiego nie spotkałem. Za to w drugą stronę bardzo często. Więc trudno mi się wypowiadać.

26

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?

Czego nie spotkałeś? Nie spotkałeś się, że dziecko mówi, że jest ateistą, a rodzice próbują go zmusić do wiary przez nakaz chodzenia do kościoła, na religię, przez pretensje i awantury? Ja o to pytam. Co byście poradzili dziecku, które jest w takiej sytuacji?

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?
Vian napisał/a:

[...]
A co byście poradzili niewierzącemu dziecku, które spotyka się z niezrozumieniem i agresją ze strony rodziców?

Cudzym dzieciom radzić? Czyli co miałbym powiedzieć dziecku, które jest zaciągane na siłę do kościoła?
To zależy od wieku.

28

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?

Vian tak nie spotkałem tego, moi rodzice w ciągu 30 lat pracy w szkole też się z taką sytuacją nie spotkali. Może kwestia specyfiki lokalnej miejscowości. Zawodowo również nie widziałem takiej sytuacji. Może mali ateusze się z tym nie ujawniali. Nie mogę tego wykluczyć. Dlatego nie chcę zabierać głosu, bo wydaje mi się, że normalnie stosowana w takiej sytuacji zasada: DOPÓKI JESZ MÓJ CHLEB, PRZYJMUJESZ MOJE ZASADY w tym wypadku jednak nie powinna mieć zastosowania. Choć z drugiej strony te 3 godziny w ciągu tygodnia nikogo nie zbawią.

Ale nie wiem jaka jest specyfika problemu, jaka jest struktura konfliktu w takim wypadku, za dużo zmiennych by coś doradzać.

29

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?
Adam12 napisał/a:

Małpa69 wiesz z tymi niewierzącymi to jest trochę zabawnie. Mój bardzo dobry kumpel jest wierzący - niewierzący. To znaczy deklaruje się jako ateista, choć ochrzczony żyjący jak Kościół mówi. Zabawne, co??

Co rozumiesz przez żyjący jak kościół mówi? Chodzi do kościoła, modli się, daje na tace?

30

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?

Małpa69 to też, ale nie przystępującymi do Komunii. Ale bardziej chodzi o system zasad i norm moralnych, który Kościół firmuje.

31

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?

Dawniej to ktos bylo wyklinanie , wydziedziczenie.
Teraz swiat znormalnial lekko tez nie lansuje sie
jakiejs chorobkiwej milosci rodzicielskiej.
Ze rodzic wie zawsze lepiej ..chyba to wplyw zachodniej kultury. Gdzie kazdy zasluguje na szanse na rozwoj bez wzgledu na to jaki jest .
Mniej wiecej...

Jedną z nielicznych zalet głupoty jest to , że nie można nią się zarazić.

32

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?
kwadrad napisał/a:

Dawniej to ktos bylo wyklinanie , wydziedziczenie.
Teraz swiat znormalnial lekko tez nie lansuje sie
jakiejs chorobkiwej milosci rodzicielskiej.
Ze rodzic wie zawsze lepiej ..chyba to wplyw zachodniej kultury. Gdzie kazdy zasluguje na szanse na rozwoj bez wzgledu na to jaki jest .
Mniej wiecej...

To się nazywa brak czasu dla dzieci. Ty uważasz, że to proces pozytywny, ja się z tym nie zgodzę.

Mów mi Filip smile

33

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?
adamajkis napisał/a:
kwadrad napisał/a:

Dawniej to ktos bylo wyklinanie , wydziedziczenie.
Teraz swiat znormalnial lekko tez nie lansuje sie
jakiejs chorobkiwej milosci rodzicielskiej.
Ze rodzic wie zawsze lepiej ..chyba to wplyw zachodniej kultury. Gdzie kazdy zasluguje na szanse na rozwoj bez wzgledu na to jaki jest .
Mniej wiecej...

To się nazywa brak czasu dla dzieci. Ty uważasz, że to proces pozytywny, ja się z tym nie zgodzę.

Nie pisze o braku czasu . Pisze o tym ze proba wychowania kogos na klona samego siebie nie zawsze konczy sie dobrze .

Jedną z nielicznych zalet głupoty jest to , że nie można nią się zarazić.

34

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?

Vian...myślę, że jednak dużo zależy od wieku dziecka. Bo jego wiek określa również jego możliwości. Ja zaczęłam się deklarować jako niewierząca jak już byłam dorosła. Były z tego awantury. Ale co...powiedziałam tylko że to moje życie i mam prawo przeżyć je tak jak chcę, jestem osobą która myśli samodzielnie, samodzielnie podejmuje decyzje i ma prawo do swoich poglądów. Powiedziałam także, że nie wezmę ślubu kościelnego i nie ochrzczę dziecka (chyba że samo zechce, wówczas nawet postaram się mojej córce to ułatwić). Tak na prawdę awantury skończyły się praktycznie z dniem mojego ślubu cywilnego.
Jaką mam radę dla dziecka, które przestało wierzyć....jeżeli rodzice będą naciskać to na pewno musi mówić spokojnie o swoich poglądach, nie wrzeszczeć bo to i tak do niczego nie prowadzi. Z czasem przywykną tak jak mój Tatuś.

"W życiu bowiem istnieją rzeczy, o które warto walczyć do samego końca" - Paulo Coelho

35 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-02-20 12:20:08)

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?

Moje dziecko wierzy- wychowywane jest w religii katolickiej przez mego męża- i ja to akceptuję. Akceptuję do momentu gdy wiara nie jest wplątywana w jakieś absurdy typu szatański Hello Kitty czy niezwykle groźny gender.
Wiem,że moja córka modli się za mnie bym zaczęłą chodzić do kościoła.Raz jeden tylko o tym rozmawiałyśmy i powiedziałam jej,że będąc dzieckiem chodziłam do kościoła,trochę innego niż katolicki ale w mojej religii ludzie wierzą w tego samego boga co i ona.Czasem opowiadam jej o świętach judaistycznych,opowiada też jej dziadek.Jest ciekawa,szczególnie,że te święta wydają się jej mega atrakcyjne:)
Ma dziewięć lat.

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

36

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?
Malinowy_Elf napisał/a:

Vian...myślę, że jednak dużo zależy od wieku dziecka.

Problem w tym, że dla niektórych rodziców dziecko nigdy nie dorasta... Dopóki żyją to chcą mieć wpływ na jego życie. Czują się za nie odpowiedzialni do śmierci. Często tak samo jak w dzieciństwie. Mojemu 35. letniemu koledze ze studiów mama przeglądała indeks i komentowała, a miał żonę i mieszkali od dawna oddzielnie, ale stare przyzwyczajenia zostały.

Mam szacunek dla ludzi autentycznie wierzących, którzy starają się przekazać swoje wartości dziecku. Miło jeżeli czują się za nie odpowiedzialni nawet gdy dorośnie. Największą alergię mam dla rodziców, którzy są letni, czyli wierzą, kiedy im wygodnie, a dziecko zmuszają. Takie coś jest niskie. Wiem, że tradycja, ale nie akceptuje...

Nobody Is Born Gay - GOD

37

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?
marioosh666 napisał/a:
Malinowy_Elf napisał/a:

Vian...myślę, że jednak dużo zależy od wieku dziecka.

Problem w tym, że dla niektórych rodziców dziecko nigdy nie dorasta... Dopóki żyją to chcą mieć wpływ na jego życie.

Tu się z tobą zgodzę. Też trzeba wziąć pod uwagę, że wiara to nie religia. Ja po przeczytaniu Nowego Testamentu przestałem chodzić do kościoła, z czym moi rodzice byli oburzeni, po paru latach to zaakceptowali. Swoim dzieciom dam swobodę wyboru.

38

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?

Co zrobić jak rodzic wierzy, a dziecko nie? - przede wszystkim nie panikować, nie nawracać na siłę, pogadać jak są szanse - tylko wątpi to mocno się zastanowić jak ewentualnie "zadziałać" ( nie mam na to konkretnego pomysłu, ale ostrożnym chyba trzeba być, żeby nie zrazić do siebie dzieciaka i nie zepsuć wzajemnych relacji, no nie wiem np. świecić przykładem) a jak widzimy, że jest to dojrzała decyzja to uszanować. Trudno gdybać nie wiedząc nawet ile lat ma dziecko, ale trzeba się liczyć z jego/jej wyborem.

39

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?

Ja tak mam.Mój 19 letni syn nagle oznajmił,że nie będzie chodził do Kościoła.Stwierdził,że nie widzi sensu,bo wszyscy wokół co innego mówią i co innego robią.Wcześniej tego problemu nie było,dlatego rozpoczęłam rozmowy.I postawiłam na "przeczekanie". Niech określi się sam,bo wiem,że zmuszanie przynosi odwrotny skutek.Może musi "dojrzeć",doświadczyć czegoś.Nie chcę aby kłamał,kręcił i mataczył-cierpliwie czekam,rozmawiam.Życzę cierpliwości,i spokoju.

40

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?

Najlepszym co rodzic może zrobić w takiej sytuacji, jest świecenie przykładem. Niestety wiem z własnego doświadczenia i doświadczenia wielu moich znajomych, że tacy rodzice zdarzają się dość rzadko, przynajmniej w moich okolicach/kręgach znajomych.
U mnie sytuacja wyglądała dość nietypowo, bo jak byłem mały, z rodzicami chodziłem do kościoła, potem oni chodzili coraz rzadziej, aż w zasadzie doszło do tego, że chodzili tylko w ważne święta, a ja sam chodziłem zawsze. Ogólnie lubiłem zgłębiać wiedzę w tematach religijnych i tak w wyniku tego, jak brzydko traktowali mnie księża w tamtym czasie, zrozumiałem, że ich nie potrzebuję. W tym czasie zbierałem swoje poglądy i otworzyłem się na nowe rzeczy, co zaowocowało dość nietypowym podejściem do duchowości. Dopiero niedawno dowiedziałem się, że jestem Deistą, w sumie przez przypadek. Kilka miesięcy temu dowiedziała się o tym moja rodzina i przyznam, że nikt tak skutecznie nie zniechęcił mnie do Chrześcijaństwa, jak ci ludzie. Zaczęło się od krzyków i oskarżeń, że jestem satanistą, że nie jestem porządnym człowiekiem i że źle mnie wychowano. Masa bezpodstawnych inwektyw i próby siłowego zaciągnięcia do kościoła. Nadal nie rozumiem, jaki jest w tym sens, skoro nie da się kogoś zmusić do wiary, ale co ja tam wiem, skoro jestem satanistą. Obecnie wygląda to tak, że dla części rodziny jestem kimś gorszym, tylko w takim mocniejszym znaczeniu. Nie chcą ze mną rozmawiać, za to potrafią wymyślać jakieś szarady w stylu podstępnego wyciągnięcia do kościoła. Zdarzyło się, że ktoś zmuszał mnie do przyjechania w określone miejsce, bez jasnego określenia po co. Jak się potem okazywało, chodziło o mszę i bycie na niej.

Można to odebrać negatywnie, ale nie róbcie tego. Poznałem wielu świetnych i tolerancyjnych katolików, zwyczajnie mam wrażenie, że nadal więcej jest takich, którzy nie rozumieją, czym jest wiara i mają klapki na oczach. Klapki niepozwalające zrozumieć, że każdy ma prawo wierzyć, w co chce, póki nie krzywdzi to innych.

41

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?

Wychowałam się w katolickiej rodzinie, ale szybko (miałam wtedy ~10 lat, gdy przestałam chodzić do kościoła i na religię) obłuda polskiego kościoła i katolików mnie odrzuciła, obrzydziła, zniechęciła. Jak miałam ~15 lat przeczytałam Biblię, więc wiem, co odrzucam, w co nie wierzę, podobnie starałam się wychować moje dziecko - nie zrażałam go do religii, chciałam by ją poznał i sam zadecydował, czy uwierzy w boga i kościół katolicki czy nie, czy chociażby od strony społecznej - czy chce należeć do kościoła (czyli brać udział w akcjach typu komunia, bierzmowanie, śluby itp). Swoje dziecko wychowuję w dość tolerancyjny sposób - chodzi na religię (jego decyzja) często wdaje się w dyskusję z księdzem (jak do tej pory trafiał na bardzo mądrych księży, katechetek, którzy potrafili uszanować, że jest niewierzący), ale nie zauważył w tej religij nic godnego wiary.

Gojka102 - jeśli to nie jest zbyt osobiste pytanie, dlaczego zrezygnowałaś z wychowywania dziecka w swojej wierze? Chodzi o dominację jedynie słusznej religii w naszym "maryjnym" kraju?

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

42

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?

Wiecie co mój ojciec był osobą wierzącą ale niepraktykującą i dostosował się do mojej matki. Choć obchodzili święta ani razu od czasu ślubu nie wspomniał nic nawet związanego z religią. Ostatecznie chyba sam doszedł do wniosku iż Boga nie ma smile

Transhumanista "Starzenie się to odwieczna choroba choroba która należy w końcu wyleczyć"
http://www.youtube.com/watch?v=RGdaHHHHWoA
http://www.transhumanism.pl/ (strona niekomercyjna)
"Człowiekowi mądremu cała ziemia jest dostępna, gdyż ojczyzną szlachetnej duszy jest cały świat" Demokryt

43

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?
Averyl napisał/a:

Gojka102 - jeśli to nie jest zbyt osobiste pytanie, dlaczego zrezygnowałaś z wychowywania dziecka w swojej wierze? Chodzi o dominację jedynie słusznej religii w naszym "maryjnym" kraju?

Ech,to sprawa złożona dosyć.Ja sama chodziłam przez rok do szkoły katolickiej prowadzonej przez siostry zakonne.Moi rodzice sami nie bardzo mogli się w judaizmie odnaleźć,szczególnie tata pochodzący z bardzo fundamentalnej rodziny.
Najpierw moi rodzice po prostu chcieli się dostosować po przyjeździe z Izraela.A przyjechali bo tata pokłócił się z rodziną.
I dlatego pewnie posłali mnie do szkoły katolickiej.Chodziłam rok,potem do "normalnej"

Przyznam,że ja dobrze mojej religii nie znam bo moi rodzice jakoś tak za bardzo nie naciskali,wychowywali mnie bez żadnego religijnego zadęcia.Święta żydowskie obchodziliśmy u dziadków,rzadko w domu.
Może dlatego nie próbowałam córki na żydówkę wychować.Owszem,obchodzimy niektóre żydowskie święta ale mam męża katolika smile

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

44 Ostatnio edytowany przez Revenn (2016-04-09 23:51:51)

Odp: "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?

Każdy ma prawo do wyboru. W temacie nie było podane ile dziecko ma lat. Pełnoletnie czy nie to napewno rozmowa, próba przekonania do takiego a nie innego zachowania, byle by nie był to zakaz, czy nakaz bo zadziała wręcz odwrotnie. Boga trzeba znaleździ samemu. I ani ksiądz, ani rodzice czy papież za ciebie go nie znajdą.

His body is made out of swords, His blood is of iron and his heart of glass, He survived through countless battles, Not even once retreating, Not even once being understood, He was always alone, Intoxicated with victory in a hill of swords, Thus, his life has no meaning, That body was certainly made out of swords

Posty [ 44 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » "Ja wierzę, a moje dziecko nie" - co robić?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018