netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

267 odpowiedzi32 556 wyświetleńzałożony przez Metyl, 31.08.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 268 ]

196

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?
Metyl napisał/a:

Poza tym sorry ale dlaczego wy jakoś odgórnie uważacie ( mimo tego że mówię że było inaczej ), że ja te dziewczyny skreślałem / odrzucałem za wcześnie? To trwało i wierzcie mi - wystarczająco długo by mieć pewne zdanie o tej osobie i choćby minimalne przekonanie o tym czy ktoś jest z naszej bajki, czy pasuje do nas, czy się sobie podobamy, lubimy etc czy wręcz przeciwnie. Nie żałuję żadnej z decyzji czy tam relacji - po prostu czułem że to raczej nie to, że nic z tego nie będzie. Proste. smile

A ja rozumiem tok myślenia Metyla. Dlaczego mamy nie szukać osób, które nam odpowiadają? Dlaczego chęć znalezienia osoby, przy której czujemy sie dobrze, która jest w jakiś sposób z nami kompatybilna, to cos złego?
Jeśli wiemy, że nic z tego nie będzie, ze oczekujemy czegoś innego - to chyba nie warto tracić czasu żadnej ze stron? Każdy ma inne priorytety w życiu, normalne jest, ze oczekujemy czegoś innego.
To nie jest tak, ze jeśli nie wyszło raz i drugi i trzeci, to i piąty nie wyjdzie i, ze na pewno wina jest w nas. W relacjach z ludźmi nie jest to aż tak oczywiste - bo nie ma oczywistych wzorów postępowania. A Metyl, jak każdy, na prawo po prostu do własnych wyborów. Proste smile To, co sprawdza sie u jednych, u innych moze przynieść zupełnie inny skutek.

197

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

To tłumaczenie nie daje odpowiedzi na pytania. Schematy wchodzenia w relacje są proste, tylko nie wszyscy (a raczej mało kto) je zna.
Dlatego jedni mają mnostwo zwiazkow, a drudzy zadnego. Kobiety mu nie pasują, on kobietom nie pasuje i to się równa brakowi związku. To jest wiadome.
Tylko co dalej? I po to jest ten temat jak myślałem.

198

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Osobiście, gdybym przez 5 lat spotkał 10 kobiet i każdą po 2,3 randkach skreślił, zastanowiłbym się, czy lubię kobiety jednak. Choć z 2 strony może warto czekać 30, 40 lat aż pozna się tą wymarzoną, choć najczęściej ta wymarzona staje się takową, po tym jak się ją poznaje...
To czego facet oczekuje od kobiety - seks, zrozumienie, oparcie, seks smile Ja myślę, że nie warto szukać czegoś wyimagowanego, ale czegoś co realne.

199 Ostatnio edytowany przez _Nina_ (2014-06-03 20:53:51)

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?
thepass napisał/a:

To tłumaczenie nie daje odpowiedzi na pytania. Schematy wchodzenia w relacje są proste, tylko nie wszyscy (a raczej mało kto) je zna.
Dlatego jedni mają mnostwo zwiazkow, a drudzy zadnego. Kobiety mu nie pasują, on kobietom nie pasuje i to się równa brakowi związku. To jest wiadome.
Tylko co dalej? I po to jest ten temat jak myślałem.

Nie zgodzę sie z tym. To jest zbyt duże uproszczenie. Jakby wszystko było takie jasne i przewidywalne, jakby wszystko tak jasno dało sie rozłożyć na czynniki pierwsze- każdy znalazłby partnera smile

Ponadto Metyl nigdzie nie napisał, ze ma ogromne wymagania- ma jakieś i dobrze, ze sie ich trzyma. Przecież nie znamy go, dlaczego tak łatwo przychodzi ocenianie, co robi dobrze a co źle? Ja tego nie wiem. Wiem natomiast, ze na prawo mieć oczekiwania. I tyle

EDIT: tez ma oczekiwania i co teraz? wink

200 Ostatnio edytowany przez Myszeczka23 (2014-06-03 20:54:26)

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

A pewnie, że tak i ja uważam podobnie. wink
Po prostu mnie ciekawi fakt czemu mu nie wyszło jeśli taką znalazł? Naprawdę znalazł tylko dwie takie kandydatki i obie były akurat zajęte? Czemu w takim razie akurat w tych zajętych znalazł tego czego szukał, a z żadną wolną nie potrafił się do gadać?

201

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Myszeczko, bo takie po prostu bywa życie.
Nie zawsze jest ono takie, jakbyśmy chcieli - ale warto jest chcieć smile

202 Ostatnio edytowany przez peeter (2014-06-03 21:05:50)

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?
_Nina_ napisał/a:
thepass napisał/a:

To tłumaczenie nie daje odpowiedzi na pytania. Schematy wchodzenia w relacje są proste, tylko nie wszyscy (a raczej mało kto) je zna.
Dlatego jedni mają mnostwo zwiazkow, a drudzy zadnego. Kobiety mu nie pasują, on kobietom nie pasuje i to się równa brakowi związku. To jest wiadome.
Tylko co dalej? I po to jest ten temat jak myślałem.

Nie zgodzę sie z tym. To jest zbyt duże uproszczenie. Jakby wszystko było takie jasne i przewidywalne, jakby wszystko tak jasno dało sie rozłożyć na czynniki pierwsze- każdy znalazłby partnera smile

Ponadto Metyl nigdzie nie napisał, ze ma ogromne wymagania- ma jakieś i dobrze, ze sie ich trzyma. Przecież nie znamy go, dlaczego tak łatwo przychodzi ocenianie, co robi dobrze a co źle? Ja tego nie wiem. Wiem natomiast, ze na prawo mieć oczekiwania. I tyle

EDIT: tez ma oczekiwania i co teraz? wink

Tak musze przyznac racje Ninie ze czasem nie jest jasne co zrobic by sie udalo mocno watpie czy thepass z taka werwa piszacy w kazdym mozliwym temacie jako pierwszy ma recepte na wszystko lacznie z miloscia w ktorej nie ma jak mowia regul hmm
Metyl za to jako odwaznie pisze o swoim zyciu i dlaczego mu sie nie ukladalo, jak czesto tak bywa, bez koloryzowania jak inni, moglby napisac ze wie o co chodzi i sprzedawac poradniki jak robi wiekszosc pisarzy ktorej sie ciagle cos wydaje.
Jak ktos nie mysli czy przypisuje sobie zalety czysto wirtualne to lepiej mu w tym idzie ale nie kazdy tak umie i juz.  Ktos musi byc uczciwy i zostac sam by reszta miala sie czym chwalic i posiadac liczne powody do wymadrzania...........

203 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-06-03 21:05:45)

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Coś bolesnego ode mnie? Prosze bardzo. Ludzie którzy nie mają relacji są felerni czy tzw "nieatrakcyjni" (czy to społecznie czy seksualnie). Im większa felerność, tym bardziej ogranicza możliwość wejścia w relację. Jeśli człowiek jest totalnie społeczny, to potrafi dogadać się z każdym. Jeśli jest wszechstronny, inteligentny, ciekawy i elastyczny to potrafi z każdym znaleźć wspólny język. Jeśli jest atrakcyjny seksualnie, to łatwo tworzy chemie seksualną, która prowadzi do łóżka i związku (lub związku i później łóżka, jak kto woli).

Nie każdy znajdzie partnera, bo nie każdego da się zmienić. Tacy ludzie MUSZĄ liczyć na trafienie szóstki w toto lotku. A co gorsza, gdy za każdym skreśleniem łamie się im ołówek i nie wiedzą czemu. Taki ołówek.

I też zgadzam się z Remim.

Nie mam przepisu na wszystko, bo życie jest nieprzewidywalne. Ale na siebie akurat mam.
Jeśli nawet ktoś znajdzie jedną osobę, z którą jest dobrze i nagle to zanika to nie wyciągniemy wniosków. Za mało informacji.
Jeśli mamy 10 kobiet i jednak czemuś sie to konczy ,to musimy juz te powody znać.

204

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Ja tak was czytam i po prostu nie wiem dlaczego wy tak jedziecie momentami tak cholernie dorabianymi teoriami do mojego życia zamiast zwyczajnie zapytać ...

Ale może powiem co nieco bo niektórych to tutaj wyobraźnia ponosi i to bardzo ...

Nie wiem dlaczego zakładacie że ja na każdą nowo poznaną dziewczynę patrzę przez pryzmat 'nadaje się na związek?'. Nie - nie patrzę. To chyba normalne przy poznawaniu nowych osób że po x czasu 'wkłada się' je w odpowiednie szufladki: znajomi, przyjaciele, partnerzy i tak dalej. Z nie każdą też miałem beznadziejne koniec końców przeboje, kilka znajomości się utrzymało, większość padła - głównie przez te niezrozumienie i odległość choć nie tylko z tych powodów. Wy myślicie że ja jestem jakimś desperatem co uderza do każdej wolnej / napotkanej nowej dziewczyny i ją 'testuje'? Litości.

Te kilka znajomości bliższych + te dwie dziewczyny o których wspominałem to jedne z najbliższych mi osób, rozumiem się z nimi dobrze, znam jedną z nich jak już wspominałem dobrych parę lat. Więc jak widać da się ze mną mieć normalne relacje, ta druga dziewczyna też jest tego przykładem.

I to też nie jest tak że te 'różnice w poglądach' czy jak to tam nazwać wychodziło po dniu / tygodniu i trzeba było się 'rozejść'. To były różne okresy, od jednego spotkania po miesiące, grube miesiące, nie było reguły.

Poza tym też ktoś tutaj dowalił chyba pisząc coś w stylu że nie umiem flirtować czy coś w ten deseń. Oczywiście by 'umieć' trzeba mieć ileś tam związków albo sobie khem ... poruchać tak? Inaczej już się nie umie? wink

I powtórzę raz jeszcze - ja nie szukam ani lustrzanego odbicia ani księżniczki z bajki ale skoro nie czułem minimalnego pociągu ( zazwyczaj ) to po co miałem robić komuś nadzieję albo zmuszać się do flirtu skoro czułem, że to nie ta osoba? Skoro byłem pewien że 'podryw' na ten thepassowy 'seks' nie zadziała? No właśnie.

Nie powiedziałem że z kimś o innych poglądach się nie dogadam. Stwierdziłem chyba że nie dogadam się raczej z kimś kto ma KOMPLETNIE inne poglądy w danych kwestiach. Jest różnica? Jest.

Serio, weźcie czytajcie wszystko ze zrozumieniem bo nie chce mi się prostować takich zakłamań, celowych lub nie i nie lubię jak się robi ze mnie kogoś kim nie jestem a potem leci x postów jaki to ja zły i w ogóle. wink

205

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?
_Nina_ napisał/a:

Myszeczko, bo takie po prostu bywa życie.
Nie zawsze jest ono takie, jakbyśmy chcieli - ale warto jest chcieć smile

No ja bym się raczej bardzo nad sobą zastanowiła gdybym w wieku 26 lat nigdy nikogo nie miała. I na pewno nie zwaliła bym to na "taki los", bo większość życia mamy w swoich rękach. wink

206

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Dlatego dyskusja nie ma sensu, bo nie spotkałeś kogo pociągasz, a jednocześnie ktoś nie pociąga Ciebie. Na tym jest koniec i rozwiązania nie będzie.

207

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?
thepass napisał/a:

Dlatego dyskusja nie ma sensu, bo nie spotkałeś kogo pociągasz, a jednocześnie ktoś nie pociąga Ciebie. Na tym jest koniec i rozwiązania nie będzie.

Słuchaj, pociąg to jedno, bycie z kimś w związku to drugie. Widzisz - znów założyłeś coś odgórnie byleby pasowało pod Twoje poglądy o mnie. Świetny z Ciebie doradca, nie ma co. Nic tylko poradniki dla zdesperowanych obojga płci powinieneś pisać ...

208

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

No cóż... ja po prostu inaczej zrozumiałam słowa Metyla i to, co chciał powiedzieć.

209 Ostatnio edytowany przez peeter (2014-06-03 21:25:01)

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Myszeczka
sugeruje ze ma byc desperatem?? Dobre przeciez tacy sa beznadziejni a gdy juz sie kogos szuka to go takim teraz widza yikes
Kazdy ma jakis zestaw cech ktore go interesuja i ma prawo do tego, tyle ze nierealne sa inne niz pokazuje autor, to ze ma z kims zgadzac sie, miec o czym pogadac i ktos mu podobac- lady happy:P? - to "o niebo" mniej oczekiwan niz  dlugich list autorstwa kobiet hmm

210

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Dobra objaśniłeś mi Metyl swoją sytuację za co jestem wdzięczna (pytałam o to od rana). W takim razie poradzić nic Ci sie nie da. Jeśli potrafisz odpowiedzieć sobie na pytanie czemu jesteś sam, jeśli wiesz czego w życiu szukasz i kogo to po prostu życzę powodzenia.

ps. nadal nie rozumiem po co odkopałeś ten temat, ale domyślam się, że po to by po prostu podzielić się swoimi refleksjami. Żadnej rady chyba nie chciałeś, więc żyj tak jak Ci wygodnie i życzę sukcesów w znalezieniu partnerki. wink

211

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Ale jaki jest mój niby pogląd? Że masz wymagania, których kobiety nie mogą spełnić, lub że jednak coś jest nie tak w Tobie.

212

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?
Metyl napisał/a:
thepass napisał/a:

Dlatego dyskusja nie ma sensu, bo nie spotkałeś kogo pociągasz, a jednocześnie ktoś nie pociąga Ciebie. Na tym jest koniec i rozwiązania nie będzie.

Słuchaj, pociąg to jedno, bycie z kimś w związku to drugie. Widzisz - znów założyłeś coś odgórnie byleby pasowało pod Twoje poglądy o mnie. Świetny z Ciebie doradca, nie ma co. Nic tylko poradniki dla zdesperowanych obojga płci powinieneś pisać ...

Poradniki, tak big_smile
Zanajac ich tytuly mozna od razu zrobic juz tu im antyreklame

213

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?
peeter napisał/a:

Myszeczka
sugeruje ze ma byc desperatem?? Dobre przeciez tacy sa beznadziejni a gdy juz sie kogos szuka to go takim teraz widza yikes
Kazdy ma jakis zestaw cech ktore go interesuja i ma prawo do tego, tyle ze nierealne sa inne niz pokazuje autor, to ze ma z kims zgadzac sie, miec o czym pogadac i podobac mu ktos - to "o niebo" mniej oczekiwan niz  dlugich list autorstwa kobiet hmm

Weź nie pisz jak Joda, błagam Cię... "i podobać mu ktoś", w ogóle to Ty do mnie ten post skierowałeś czy informujesz innych co ja sugeruje? Bo wygląda na to, że to drugie. Ogarnij ten post, pliska!

214 Ostatnio edytowany przez peeter (2014-06-03 21:23:33)

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Nie mialo byc jak Joda, czasem zmieniam szyk i juz a jak czekasz az wymyslic zgrabna odpowiedz znaczy ze nie wiesz co radzisz oraz zarzucasz koledze.
To ze broni swego negatywnego nastawienia czy wcale nie ma pecha jak sugeruje bo ile rozumiem zastanawia sie nawe w tytule: jak z tym walczyc - co oznacza chec walki z tym co mu przeszkadza w milosci - to tak apropos rozumienia ktory jest te wygodnym "argumentem" poza bledami, zawsze gdy gdy brak tych rzeczowych uwag...

215

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?
thepass napisał/a:

Ale jaki jest mój niby pogląd? Że masz wymagania, których kobiety nie mogą spełnić, lub że jednak coś jest nie tak w Tobie.

Wydaje mi się że Ty jakby z góry stworzyłeś sobie mój obraz po tym co napisałem. Że jestem taki owaki, beznadziejny/nieatrakcyjny/nieumiejący flirtować/dziwny i tak dalej i tak dalej i teraz przy każdym możliwym momencie próbujesz mnie i innym to wmówić. Sorry ale to właśnie tak trochę wygląda.

Oczywiście to że przykładowo ( co akurat do mnie pasuje byś nie mówił że mówię od czapy ) dosyć późno zaczęły mnie interesować 'związki', to że nie miałem dookoła siebie w wieku szkolnym ciekawych dziewczyn, to że nie interesowały mnie popijawy z trawką w tle to pies w kontekście całej sytuacji prawda?

Wiesz - jak się jest w wieku szkolnym/studenckim i ma się milion opcji by poznawać osoby w wieku i grupie rówieśniczej ergo mieć szansę na związek to można sobie rzucać takimi stwierdzeniami jak Ty. Jak się jest nieco starszym to sytuacja się zmienia, tego też oczywiście nie bierzesz pod uwagę bo i po co prawda?

Myszeczka, nie mam siły na odpowiadanie na Twoje pytania ...

W sumie zapomniałem tam dopisać jeszcze jednej rzeczy. Spotkałem się z paroma dziewczynami poznanymi w sieci. ŻADNA nie uciekła mi ze spotkania, przy żadnej jakoś masakrycznie się nie wygłupiłem, żadna nie stwierdziła / nie okazała że jestem jakiś brzydki / nieogarnięty / nie chce kontynuować tej znajomości etc etc. Co mam jeszcze zrobić by Ci udowodnić że nie tylko we mnie leży błąd że jestem sam?

216 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-06-03 22:01:00)

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Przeczytaj jeszcze raz słowa, które zacytowałeś. Czy naprawdę nie umiesz dostrzec tam problemu w tych kobietach? Masz wymagania, ktorych nie potrafią spełnić. Nie muszą być one wysokie, ale jednak nie spełniają. Racjonalnie czy nie. Masz do tego prawo. Tylko z czasem wg mnie opcji będzie mniej, bo i większość zajęta i pokrzywdzona i dzięki temu pokazująca negatywne podejście, które odpycha (aczkolwiek najczesciej jest to tylko maska, przez którą nalezy sie przebić).

Wiem, że upraszczam, ale nie potrafie zauważyć tu niczego innego jak tego, że robisz ostry przesiew. A jeśli przesiejesz i znajdziesz kogoś, to nadal Ci nie wychodzi. I nieważne czemu, bo ten ktoś też może robi przesiew i mu nie pasujesz. Kiedyś dziewczyny paliły trawkę, a Ty byłeś dojrzalszy. Dziś jest to samo. Inne cele, oczekiwania. Tylko to Ty powinieneś zrobić tak, by to kobieta chciała się do Twojego świata dostać. Tylko jaką masz w tym motywacje? Musisz znaleźć.

Z jednej strony może to być ograniczenie samego siebie, a z drugiej nie dostrzeganie jakiś błędów.
Czasem lepiej spotkać się na romans, poleżeć w łóżku, a dopiero po tej chemicznej ekscytacji głębiej rozmawiać o poglądach. W łóżku. I nie żałować.

Biore pod uwagę wszystko, bo w koncu jestem w podobnym wieku co Ty. Tylko ja wiem, że np siedzę teraz tutaj zamiast z kobietą i stąd wynika mój problem, tak? A jeśli poznajesz kobiety w róznych celach, to i prędzej znajdziesz taką, która będzie sie chciała dopasować do Ciebie. To też może być powodem fascynacji, imponowania i tego, że weźmie Cie za autorytet. Po prostu bądź nad tym, jeśli się dziewczynie podobasz, a ona Tobie nie do konca. Choć nadal nie wiem czemu, co Cię tak odrzuca, ale to też nie jest ważne bo może Cie odrzucać. Nie umiem tego ogarnąć, bo musicie sie jakoś źle ze sobą czuć. Chyba nie skreślasz np po tym jak oświadczy, że nie ma pasji... albo że jest nudna, bo co? Bo tylko np imprezy w głowie ma? Wiele mężczyzn właśnie tak opisuje kobiety: nie mają własnego zdania, na niczym sie nie znają, o niczym szczególnym z nimi nie porozmawiasz, nie zarażą Cię niczym szczególnym. I w poczuciu wyższości budują związek, ale budują. Dla oparcia, seksu, oparcia, seksu, wychowywania dzieci. Do żadnych umiejętności nadprzyrodzonych, w którym kobieta musi im dorównać. Nie musi. Po prostu sie tego wyzbyli, lub nigdy tego nie mieli. Ty tak nie musisz mieć i bardzo dobrze. Na pewno to się chwali, ALE w ten sposób będziesz musiał trafić na tak bardzo wyjątkową dziewczynę, że nie wiadomo czy ona istnieje. A jeśli istnieje i Cie odrzuca, tzn że jesteś nieatrakcyjny i masz coś w sobie do poprawy. Tyle, że to fikcja i kreowanie sytuacji których mogłeś nie mieć i mieć nie musisz. W prostym przekazie jest tak, że jeśli nie masz związku to masz problem. Albo ze sobą, albo z kobietami. Ze sobą nie wykluczasz, ale bulwersujesz się jeśli powie sie Tobie, że możesz być nieatrakcyjny. Z kobietami? Nie dostrzegasz, że też o tym piszemy. Tylko jeśli tak bardzo żadna Ci nie pasuje... to też może być nadal problem z Tobą, a nie nimi. Zamiast docenić ich naturę, takie jakie one są. Nie że są gorsze, ale inne. Że nie dadzą Ci nie wiadomo czego?

Czytam (i nie tylko ja) to w taki sposób: ja jestem fajny, a te kobiety mi nie dorównują i dlatego trudno znaleźć kogoś odpowiedniego. Przesiew może robić ten, który ma dużo do zaoferowania. Czyli ten, który pociąga kobiety i same mu wpychają się do życia/łóżka.
Kobiety bardzo lubią "doczepić" się wagona (szczególnie te młode, zależne, których jest większość). Do tego pociągu, który prowadzisz. Mogą zmienić życie i nawet siebie pod Ciebie, jeśli pokażesz się z zaradnej, atrakcyjnej strony. Tylko to będzie ICH motywacja, by Ciebie zdobyć i by z Tobą być. Ty swoją musisz znaleźć, bo wciąż jej nie widzę. Reszta to sztuka kompromisów i akceptacji.

Czytasz w ogóle problemy kobiet tutaj na forum? Chcą być kochane, chcą być potrzebne, po to żyją. Chcą wejść do kogoś świata. A dostają za to baty. Reprezentują może wg Ciebie czy tych mężczyzn za mało, może. Ale ci mężczyzni wiedzą czemu akurat z nimi sie wiążą.

217

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Metyl, ale ja już żadnego pytania nie zadałam. Ja już teraz na razie tylko czytam i obserwuje. Życzyłam szczęścia i już. wink Nie było w tym nawet procenta sarkazmu. wink

218

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Nie wiem. Ale Ty się zastanów, i to poważnie, przy takim przebiegu i kompletnym braku pociągu do x kobiet, czy kobiety Cię w ogóle interesują.

219

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Blackie, kto powiedział ( znów to samo ... ) że kobiety mnie nie pociągają? Podoba mi się wizualnie sporo dziewczyn, te które znam bliżej także, nie wszystkie ale część z nich gdyby była wolna to byłaby dla mnie pod tym względem atrakcyjna.

220 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2014-06-03 22:04:55)

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Ok no rozumiem Metyl, tak, wiadomo, że jak ktoś jest zupełnie różny od nas w ważnych sprawach, to raczej nic z tego nie będzie. Zaraz doczytam dalszą dyskusję i coś jeszcze dopiszę.

221

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

truskaweczko, zapewne nie miałem nic do dodania odnośnie Twojego posta. smile

222

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Nie chce mi się po prostu wierzyć, że przez 6-7 lat nie byłeś w stanie spotkać choć jednej kobiety, która by była wolna i Cię kręciła. To zatrąca statystyczną niemożliwością.

Natomiast łatwiej mi zrozumieć, że używasz taką samooszukującą się taktykę, że zapalasz się do zajętych, a wolnym wymyślasz schody nie do osiągnięcia- ergo tak naprawdę nie chcesz podświadomie związku, ale sobie świadomie wymyślasz wymówki, żeby się lepiej poczuć. Dlaczego tak jest, nie wiem. Za mało o Tobie wiem, żeby spekulować. Jednak jest to jedna z możliwości. Taki samosabotaż.

223

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?
Metyl napisał/a:

truskaweczko, zapewne nie miałem nic do dodania odnośnie Twojego posta. smile

Wiem, już wiem, dlatego edytowałam.

224

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?
Beyondblackie napisał/a:

Nie chce mi się po prostu wierzyć, że przez 6-7 lat nie byłeś w stanie spotkać choć jednej kobiety, która by była wolna i Cię kręciła. To zatrąca statystyczną niemożliwością.

Natomiast łatwiej mi zrozumieć, że używasz taką samooszukującą się taktykę, że zapalasz się do zajętych, a wolnym wymyślasz schody nie do osiągnięcia- ergo tak naprawdę nie chcesz podświadomie związku, ale sobie świadomie wymyślasz wymówki, żeby się lepiej poczuć. Dlaczego tak jest, nie wiem. Za mało o Tobie wiem, żeby spekulować. Jednak jest to jedna z możliwości. Taki samosabotaż.

Jeny ... ludzie, czytajcie to co piszę a nie opierajcie się o swoje domysły. Już mówiłem że poznawałem różne, że albo było miło albo nie, albo ja kończyłem albo sypało się przez niezrozumienie, odległość i inne takie. Były wolne, były fajne ale z różnych powodów nie wypalało, ile razy jeszcze mam to napisać by wszyscy zrozumieli?

Poza tym - to jest absolutny przypadek że te dwie naj naj najbliższe są zajęte. Wierz albo nie ale przypadek.

To o czym piszesz, może i ma sens ale nie w moim przypadku. Ja nie tworzę ludziom 'schodów', po prostu tak wychodzi że nie wychodzi. smile Tak w ogóle to uczepiliście się mnie ale jakoś dziwnym trafem osamotniony z podobnym problemem na forum w kwestii wieku czy płci nie jestem. Czyli co ...? No właśnie ...

225

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Sorry Metyl, ale musi być jakiś powód, poza palcem losu (w który rzecz jasna nie wierzę), że Ci nie wychodzi. 

Wiesz, mam też takie podejście, że nie wdaję się w związki z facetami, którzy są z innej bajki, co wielokrotnie na forum poruszałam, ale jakoś napatoczyło mi się całkiem sporo chłopów w życiu z którymi umiałam się dogadać. Pewnie, że spotkałam też wielu, którzy wcale mnie nie kręcili, ale była tam zawsze jakaś równowaga i nigdy sama nie siedziałam.

Za to jako młoda siksa, ciągle czekałam na Romea, a w rzeczywistości ręcami i nogami się broniłam przed każdym potencjalnym kandydatem. Każdy w czymś mi nie pasił. Też jęczałam, jako "piękna dwudziestoletnia", że mam pecha, że inni się parują, a ja w domu robię pasjansa. Ino, że na terapii sobie zdałam sprawę z tego co tak naprawdę wyrabiam i się za siebie wzięłam

226

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Hm, co do flirtowania to tutaj akurat Metyl nie wiem jak u Ciebie jest, warto poflirtować, pospotykać się. Niestety ja też zauważyłam, że odświeżyłeś temat, ale nie do końca chcesz rad, brakuje Ci takiej otwartości, żeby to przemyśleć, przeczytać dokładnie. Faktycznie wygląda to trochę tak, jakbyś interesował się głównie nieosiągalnymi dziewczynami, zajętymi, tzn niby i zajęta jest osiągalna, bo wiadomo, czasem może być tak, że rozstanie się z facetem, z tym, że Ty raczej wygląda na to, że masz tak: podoba Ci się, fascynuje, ale czujesz się jakby bezpiecznie, bo jest zajęta. No nie wiem jak to inaczej ująć, ale coś w tym może być, pomyśl o tym.

227

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Ja na to patrzę jeszcze inaczej: z zajętą może po gadać o wszystkim, bo nie ma tego nacisku na związek z nią, nie musi rozpatrywać jej jako przyszłej dziewczyny, bo już kogoś ma i gada dużo luźniej, nie ocenia jej pod kątem przyszłej żony itd (tak wiem pisałeś, że nie każdą wolną selekcjonowałeś, ale wydaję mi się, że nawet o tym nie wiesz, że to robiłeś). To stąd te przyjaźnie z zajętymi i to od początku próbowałam wytłumaczyć.:)

228

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

No no ... jeszcze trochę a będziecie wiedzieli lepiej ode mnie co zrobiłem a czego nie, o czym myślałem ... Ręce mi opadają.

Oczywiście to że jedną z nich znam parę lat a drugą parę miesięcy nie ma znaczenia. Jak również to że po drodze były różne dziewczyny, które mnie nie 'porwały' jak i takie z którymi miałem / mam nadal normalne relacje.

229 Ostatnio edytowany przez busiu (2014-06-04 17:52:41)

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Metyl ma kilka problemów, o czym wie, bo mu już to pisałam, ale nie przyjmuje ich do wiadomości. Pewnie nie powinnam się udzielać, ale widzę, że tyle osób się produkuje, to dodam coś od siebie.

Metyl nie ma znajomych- ani ze szkoły, ani z pracy, bo jak twierdzi, poznawał do tej pory samych ćpunów, alkoholików i debili z marginesu. Wszyscy, jak jeden mąż. Ergo- nigdzie nie wychodzi. Wspominałam, że mógłby się udać na jakiś kurs językowy, cokolwiek, żeby tylko wyjść do ludzi, ale chyba bez efektu.

Dziewczyny poznaje przez internet, oczywiście głównie z daleka od jego miejsca zamieszkania. Właściwie ciekawi mnie, czy kiedykolwiek Metylu poznałeś dziewczynę inaczej, niż przez internet?

Druga sprawa to jego podejście- forum ma służyć pomocy, więc zakładam, że wszyscy udzielający się mają czyste intencje i chcą Metylowi pomóc. Jednak w zamian dostajemy sarkastyczne, złośliwe odpowiedzi, i tak jest też w normalnej rozmowie. Wyobraźcie sobie dziewczynę, która być może pozytywnie jest nastawiona do znajomości, ale dostaje kilka razy takiego złośliwego strzała. Kto chciałby wchodzić w głębszą relację z kimś, przy kim czujesz się gorszy, głupszy, i generalnie nie jest przyjemnie?

Metyl zdecydowanie ma problem z przyjmowaniem konstruktywnej krytyki, podobnie z resztą jak inni z tego typu problemem. Zaczyna się zaprzeczanie, odwracanie kota ogonem, aż w końcu wychodzi, że cały wszechświat sprzymierzył się, żeby uniemożliwić mu bycie szczęśliwym...

230

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Busiu, nie miałam tylu informacji, ale podobnego viba wyczułam, dlatego też pisałam o agresji, którą bardzo dobrze czyta się nawet ze strony. Metyl jest jakby ciągle na obronie, ciągle myśli, że ludzie chcą go tylko atakować. A to nieprawda, bo większość forumowiczów chce po prostu pomóc i sobie łamie głowy jak.

Nie dziwię się, że z takim podejściem jest mu ciężko znaleźć partnerkę, bo w sumie sam sobie kłody pod nogi podstawia.

231

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Metyl pisałeś wczoraj, że masz świadomość tego, że czasem z Twojej winy ktoś urywał kontakt z Tobą. Możesz podać przykłady tych win?

232

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

busiu, jestem jednocześnie poirytowany i zażenowany i Twoim zachowaniem wtedy ( wiesz o czym mówię ) jak i tym co wyprawiasz tu i teraz. I żałuję że wtedy do Ciebie napisałem bo sądziłem że jesteś rozgarniętą i dojrzałą osobą.

Tak w ogóle to zupełnie nie rozumiem po jaką cholerę akurat w moim temacie się udzielasz ( chęć pomocy? no chyba nie ... ) - najpierw wypinasz się na kogoś totalnie i masz w za przeproszeniem w dupie, nie odpowiadasz choćby słowem a teraz po paru miesiącach bodaj nagle przychodzi Ci ochota by tu pisać głupoty - o tym nieco dalej i robić mi czarny PR i dowalić na forum, po co to? Dla własnej satysfakcji? Bo raczej nie po to by pomóc. Nie wiem i chyba nie chcę wiedzieć.

Odnośnie głupot - zachowaj resztki godności i szacunku do mnie i nie wmawiaj mi słów których nie wypowiedziałem, przekręcasz niby delikatnie ale zmieniasz mój obraz na totalnie beznadziejny.

Po pierwsze to ostatni raz rozmawialiśmy dość dawno temu, na pewno wystarczająco długo by pewne rzeczy się pozmieniały i na tyle długo bym zbytnio nie pamiętał ostatnich rozmów.

Kłamiesz na temat tego że nie mam znajomych. Owszem - nie mam takich w swoim mieście ale to nie znaczy, że jestem totalnie samotny. I wolę parę konkretnych, zaufanych osób niż 20 czy 200 pseudoprzyjaciół.

Co do szkoły - wierz(cie) albo nie ale osób niepijących na umór/nie palących zielska było bodaj aż dwie, może trzy. Ja chodziłem z tymi ludźmi do szkoły, ja z nimi przebywałem, słuchałem tego jacy są, jakie mają poglądy więc zwyczajnie zamilcz jeżeli jedynym Twoim argumentem mają być Twoje domysły. Czy to że nie chcę się obracać pomiędzy aktywnymi ćpunami i ludźmi którzy nic lub prawie nic sobą nie reprezentują to moja wada? No cóż ... Ty możesz takich uwielbiać, ja niekoniecznie.

I tak - w szkole byli tacy wszyscy, było parę osób cichych albo w inny sposób 'innych' ale z nimi też nie miałem dobrego kontaktu bo nie mieliśmy przykładowo o czym rozmawiać.

Kolejne kłamstwo / przeinaczenie o tym że nigdzie nie wychodzę. Wychodzę. I nie zamierzam Ci tego udowadniać, chciałbym tylko byś nie wmawiała ludziom ściemy na mój temat.

Wiesz, wolę poznawać dziewczyny ( które są normalne ) przez neta, spotkać się z nimi i / lub mieć z nimi dobre, koleżeńskie i szczere relacje niż wachlować się z paniusiami z przykładowo pracy, dla których szczytem ambicji jest to by jej facet zmienił sobie furę albo by ona kupiła sobie nowe buciki. No po prostu supcio.

I właśnie wbrew pozorom najlepsze relacje koleżeńskie mam z dziewczynami z 'daleka' i sobie je cenię, dla Ciebie to oczywiście kosmiczny problem, co kto woli, ja wolę to niż nie mieć do kogo kompletnie paszczy otworzyć.

To jak piszę do ludzi jest adekwatne do ich stosunku do mnie, tyle. Nie ma w tym żadnej głębszej filozofii.

I tak właściwie to nie wiem jak Twój post ma się do tej wspomnianej przez Ciebie pomocy forumowej, w czym mi pomogłaś pomijając to że powiedziałaś o mnie nieprawdziwe rzeczy? Nie wiem i już teraz nawet nie chcę wiedzieć.

Konstruktywna krytyka? Takich postów była tutaj garstka pomijając wmawiania mi, że ktoś wie to i owo o mnie lepiej, że wie co przeżyłem, co słyszałem i co widziałem.

Więc busiu, proszę - zachowaj resztki godności czy to wobec siebie czy mnie i nie pisz o czymś o czym nie wiesz tak naprawdę nic, okej? Thx.

Myszeczko, myślę że nic więcej tutaj nie napiszę bo jak widać po tym przykładzie wszystko co napiszę obraca się przeciwko mnie.

233

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Dzień dobry!

Zdecydowałam się również wtrącić coś od siebie. Mam 23 lata i szczerze zastanawiam się 'o co tu chodzi'. Nie mam żadnych poważnych związków na koncie, za to kilka znajomości, z których nic nie wyszło. Właściwie dostrzegam tendencję spadkową. Miałam chłopaka w liceum i od tamtej pory - nic. Nie umiem też stwierdzić w czym tkwi problem, dlatego biorę pod uwagę tezy postawione przez autora wątku - ''takie osoby albo zwyczajnie mają pecha albo po prostu takie osoby z którymi mogłyby one tworzyć związki zwyczajnie nie istnieją''.
Serio, patrząc na poprzednie znajomości zastanawiam się, że ja chyba muszę mieć pecha.

Studiuję, pracuję, mam przyjaciół i znajomych, rozwijam się i dużo działam w mieście, ale nic! Staram się mieć dużo na głowie, bo wtedy nie myślę. Ale nie ukrywam, bardzo mi z tym źle. Nie umiem sobie pomóc, nie wiem jak mogę to zmienić. Czasami wszystkiego mi się odechciewa i zaczynam wątpić, że coś się zmieni w tej sferze. A jeśli ma się nie zmienić to...??
Wydaje mi się, że ten smutek i bezsilność mogą zrozumieć tylko osoby w takiej samej sytuacji.

234 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2014-06-04 17:38:54)

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Metyl, nie fochaj się, ale jakoś mało przekonująco to brzmi.

Wydajesz się osobą skrajną, agresywną, stroniącą od innych ludzi i mającą ich głęboko w odwłoku. Jeżeli ktoś pisze, że "wszyscy" wkoło niego byli debilami, to ja się zastanawiam nad jego stanem umysłu, a nie ochoczo lecę do stwierdzenia, że gro otaczających go osób to totalne idioty. Tu zalatuje paranoicznym uprzedzeniem i postawą obronną.

I nie to, że Cię w necie nie lubię. Jesteś inteligentnym człowiekiem i piszesz składnie. Często się z Tobą zgadzam. Ale taka wieczna postawa na szańcach jest męcząca dla ludzi, a już szczególnie kobiet, które raczej Ciebie się boją niż próbują bliżej poznać (tak myślę).

235

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?
Metyl napisał/a:

Tak w ogóle to zupełnie nie rozumiem po jaką cholerę akurat w moim temacie się udzielasz (...)

Moja główna motywacja to fakt, że ludzie naprawdę się tutaj produkują i łamią sobie głowy, żeby Ci pomóc, więc dzielę się swoimi obserwacjami, żeby mieli pełniejszy obraz. Na razie wszystko co napisałam potwierdzasz sam z siebie, zobaczmy, jak ocenią to inni, bezstronni forumowicze.

Metyl napisał/a:

Kłamiesz na temat tego że nie mam znajomych. Owszem - nie mam takich w swoim mieście ale to nie znaczy, że jestem totalnie samotny. I wolę parę konkretnych, zaufanych osób niż 20 czy 200 pseudoprzyjaciół.

Parę "konkretnych" znajomości tylko z internetu. Nie ma internetu- nie ma przyjaciół.

Metyl napisał/a:

Co do szkoły - wierz(cie) albo nie ale osób niepijących na umór/nie palących zielska było bodaj aż dwie, może trzy. Ja chodziłem z tymi ludźmi do szkoły, ja z nimi przebywałem, słuchałem tego jacy są, jakie mają poglądy więc zwyczajnie zamilcz jeżeli jedynym Twoim argumentem mają być Twoje domysły. Czy to że nie chcę się obracać pomiędzy aktywnymi ćpunami i ludźmi którzy nic lub prawie nic sobą nie reprezentują to moja wada? No cóż ... Ty możesz takich uwielbiać, ja niekoniecznie.

I tak - w szkole byli tacy wszyscy, było parę osób cichych albo w inny sposób 'innych' ale z nimi też nie miałem dobrego kontaktu bo nie mieliśmy przykładowo o czym rozmawiać.

Nie zamierzam z tym polemizować, ale każdy sobie wnioski wyciągnie. Zaliczyłam parę szkół w swoim życiu z lepszą i gorszą renomą, ale nigdy nie spotkałam szkoły z tak mrocznymi statystykami, może wychowywałeś się w Bronxie?

Metyl napisał/a:

Kolejne kłamstwo / przeinaczenie o tym że nigdzie nie wychodzę. Wychodzę. I nie zamierzam Ci tego udowadniać, chciałbym tylko byś nie wmawiała ludziom ściemy na mój temat.

Coś tu się nie zgrywa. Nie masz znajomych w swoim mieście- to z kim wychodzisz?

Metyl napisał/a:

Wiesz, wolę poznawać dziewczyny ( które są normalne ) przez neta, spotkać się z nimi i / lub mieć z nimi dobre, koleżeńskie i szczere relacje niż wachlować się z paniusiami z przykładowo pracy, dla których szczytem ambicji jest to by jej facet zmienił sobie furę albo by ona kupiła sobie nowe buciki. No po prostu supcio.

Pogarda, pogarda, mnóstwo pogardy dla innych. Poniżej piszesz, że mam nie pisać o czymś, "o czym nie wiem nic". Robisz dokładnie to samo- oceniasz po pozorach, pobieżnie, i myślisz że rozgryzłeś człowieka, bo cieszy się z nowych butów czy samochodu. Doprawdy, głęboka psychoanaliza.

Metyl napisał/a:

I właśnie wbrew pozorom najlepsze relacje koleżeńskie mam z dziewczynami z 'daleka' i sobie je cenię, dla Ciebie to oczywiście kosmiczny problem, co kto woli, ja wolę to niż nie mieć do kogo kompletnie paszczy otworzyć.

Albo znajomości na odległość, albo totalna izolacja, nic pomiędzy. Dla mnie to nie jest problem, bo o ile sobie przypominam to Ty masz problem z "odwiecznym singielstwem", a ja miałam szczere chęci żeby Ci pomóc.

Metyl napisał/a:

I tak właściwie to nie wiem jak Twój post ma się do tej wspomnianej przez Ciebie pomocy forumowej, w czym mi pomogłaś pomijając to że powiedziałaś o mnie nieprawdziwe rzeczy? Nie wiem i już teraz nawet nie chcę wiedzieć.

Prawda jak dupa, każdy ma swoją. I taka jest moja "prawda", nawet jeśli Tobie się ona nie podoba.

236 Ostatnio edytowany przez Metyl (2014-06-04 18:11:48)

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Nic nie potwierdzam bo mam inne poglądy na to od Ciebie, nie twórz przekłamań.

Co do neta - przepraszam, w czym jest problem wymienić się numerami telefonu, spotkać się? Rzadko bo rzadko ale jednak? Wolę to niż totalną nicość.

Odnośnie szkoły - kończyłaś liceum, ja nie ( i nie, nie zawodówkę ) - już samo to powinno dać Ci do myślenia.

Wychodzenie 'gdzieś' - nie zawsze wychodzenie trzeba przecież łączyć z towarzystwem, to po pierwsze. Po drugie - to że nie mam 'poważniejszych' znajomości w swoim mieście to nie znaczy, że nie mam ich zupełnie. Niewielkie ale jakieś tam są.

Jaka znów pogarda? Słuchaj, znam tych ludzi dobrych parę lat, widzę jacy są, jak się zmienili ( lub nie ) gdy im stanowiska i kasa zaśpiewała przed twarzami i nie tylko dlatego. Więc nie mów mi że ich nie znam zupełnie albo, że Ty znasz ich lepiej tudzież 'nie są tacy jak myślisz'. Nie pracowałaś w takiej firmie więc nie znasz zasad jakie tam panują i nie wiesz jak się ludzie tam mogą zachowywać ergo nie masz porównania w tej kwestii. I okej - chwalić się tym można ale robić z tego wielkie halo i mieć same zachciewajki ekonomiczno lanserskie to już jednak jest pewna żenada. No chyba że dla Ciebie nie jest ale dla mnie tak.

Co do znajomości, no przecież by to zmienić min. pisałem na forum. Problemem dla Ciebie nie miało być moje singielstwo tylko odległości, które to tak rzekomo niszczą znajomości. A gówno prawda, znam więcej takich przypadków i to szczęśliwych, wieloletnich znajomości / związków niż tych 'związków' z reala. Wniosek - jak ktoś chce to da radę.

edit: jeszcze odpowiadając na pytanie - tak, zdarzyło mi się poznać parę dziewczyn w 'realu'.

237

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Ogólny temat o singielstwie stał się analizą portretu psychologicznego Metyla big_smile
Prawda taka, że w dzisiejszych czasach trudno trafić na wartościową osobę, która podziela nasze poglądy w kluczowych sprawach i z którą przyjemnie spędza się czas. W dzisiejszych czasach - fast food, fast sex, fast car - byle szybko, byle dużo, byle "na odwal się", nie liczy się jakość. Związki z braku laku, "bo ta się nawinęła".
Trudno odnaleźć 'bratnią duszę', która będzie nam i ukochaną osobą i przyjacielem. Tak, że nawet kiedy początkowe motylki nie będą szaleć w brzuchu równie mocno jak wcześniej, mija początkowa faza ekscytacji, to i tak zostaje pewna więź.
Trzeba dobrze trafić - i nie bawić się w związki na siłę wink Widać czy "to jest TO". Jeśli to nie TO... nie warto usilnie szukać drugiej połówki i zwykle zdarza się tak, że trafimy na nią w najmniej oczekiwanym momencie.

238 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2014-06-04 19:32:08)

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Aurora, to są uogólnienia, a zatem nieprawda. Gdyby tak było, ani ja ani moi przyjaciele i znajomi nigdy byśmy w żaden związek nie weszli i byli do dziś kawalerami i starymi pannami. A jesteśmy ludźmi, którzy nie chcą się wiązać tylko z braku laku i cenimy sobie intelekt i pewien poziom.

Inna sprawa to taka, że są ludzie, którzy z różnych powodów, albo szukają parterów w nieodpowiednich miejscach, albo mają problemy ze sobą, które ich skłaniają do paranoicznej wizji świata. Co wydaje mi się problemem Metyla.

239 Ostatnio edytowany przez Aurora_ (2014-06-04 20:05:48)

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?
Beyondblackie napisał/a:

Aurora, to są uogólnienia, a zatem nieprawda. Gdyby tak było, ani ja ani moi przyjaciele i znajomi nigdy byśmy w żaden związek nie weszli i byli do dziś kawalerami i starymi pannami. A jesteśmy ludźmi, którzy nie chcą się wiązać tylko z braku laku i cenimy sobie intelekt i pewien poziom.

Ale czemu Wy to odbieracie personalnie ;) są różne typy ludzi - o tym mówię. Musi trafić "swój na swego". Ja tak samo nie wiążę się z nikim z braku laku, muszę trafić na kogoś, do kogo naprawdę coś poczuję. Przecież nie mówię, że NIE MA takich ludzi, są, ale trudno trafić na osobę, która będzie i miała podobne poglądy na temat związku i wszelkich jego aspektów. W związku może kolidować wszystko (co może się okazać nawet po iluśtam szczęśliwych latach) - charaktery osób, kwestie dotyczące wyglądu, religia, poglądy na temat ślubu, seksu, dzieci, mieszkania, pracy, blabla. Nawet potrzeba kontaktu - jak gadatliwa osoba trafi na kogoś, komu starczy kontakt raz na tydzień, to któreś się będzie męczyć. Najzwyczajniej w świecie TRUDNO SIĘ DOPASOWAĆ pod tyloma względami, a dodajmy do tego fakt, że oczywiście trzeba mieć prócz tych kluczowych poglądów jakieś wspólne zainteresowania, tematy do rozmów.
Moja wypowiedź może źle zabrzmiała - faktycznie mogło tak to zabrzmieć. Nie mówię, że wszyscy ludzie to jakiś margines społeczny i biorą co się nawinie, ale chodzi raczej o to, że spora część zamiast starać się o coś i przyznać przed sobą, że TO NIE TO, biorą co się nawinie - skrycie nadal kochają byłego, ale wchodzą w nowy związek. Starają się nową znajomością zaleczyć rany albo zapomnieć o jakiejś nigdy nie spełnionej miłości, do której nadal wzdychają. Albo nawet do nikogo innego nie wzdychają, ale spotykają się z kimś, czują, że tej osoby nie kochają tak całym sercem, ale szkoda im zerwać, bo "tyle miesięcy stracone, no i to przyzwyczajenie"...
W skrócie - można być w związku, gdzie osoby czują się ze sobą dobrze, są wierne, traktują się ok i szanują wzajemnie. Ale czasami czuć, że to nie jest TA osoba, że niby jest ok, ale tak nie do końca, że kogoś innego szukamy i czegoś innego oczekujemy. Bo związek może być dobry. Ale może być też więcej niż dobry ;) O, mam idealne określenie - chodzi mi o takie wyjątkowe nadawanie na tych samych falach, tak to mogę nazwać. To czuć. I dla mnie logiczne, że zamiast być z kimś, z kim czuję się ok, ale to nie jest dokładnie to, czego oczekuję, to wolę być singlem, bo po co to całe parcie na związek na siłę.
I jeśli Ty na taką wyjątkową dla siebie osobę trafiłaś (a zakładam z wypowiedzi, że tak) to gratuluję i szczerze każdemu życzę, żeby prędzej czy później trafił na kogoś, w kim się maksymalnie zakocha. :) Dlatego też nie uważam bycia singlem za jakieś zło konieczne, czasami lepiej tak, niż szukać czegoś, co nas do końca nie uszczęśliwia, byle być w związku.

240

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Metyl nie jest osamotniony w smutnych wnioskach, glupota zbiera dzis swoje zniwo bo jak nazwac plage singielstwa i gdy kobiety zaczynaja myslec jak my : przygody, niechec do ustatkowania sie, pijanstwo niechlujstwo w domu (co najmujac sam stwierdzilem ze smutkiem ze dotyczy 100% ktore "goscilem") jak mi ktos powie ze na takie trafialem swiadomie lub jestem nieobiektywny to sadze ze sam taki jest ani uczciwy hmm
Boli bardzo jesli ludzie brzydza sie na tyle prawda ze wola udawac "jest super, jest super wiec o co ci chodzi?" jak w znanej piosence bo zaczynam myslec ze sa tylko kretynami lub sami maja takie duze problemy ktore pietnuje opisujac sad
Singlami jest wiele obecnie, dawniej byle lachmyta, wrecz dno chodzace mialo zonke ktora sie opiekowala jak dzieckiem - to wtedy gdy ktos nie chcial to byl sam - dzis jest na odwrot bardzo chce ale mu to w niczym nie pomaga i oszukuje wokolo ze jest samotny z wlasnej woli, zalosne....

241 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2014-06-04 21:48:04)

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Aurora, tylko ja właśnie chciałam podkreślić, że to wcale nie takie trudne. Może i znalezienie tej jedynej, najlepszej osoby zabiera parę lat (u mnie 12 lat i jedno małżeństwo), to nie znaczy, że większość osób przez ten cały czas siedzi w domu i jest samotna. To jest właśnie rzadkie, i świadczy raczej o braku życiowego dopasowania, a nie braku kandydatów.

Jest naturalnym, że się mylimy, że nam nie wychodzi, ale jeżeli przez lata taki jest obraz naszych relacji romantycznych, że NIKOGO znaleźć nie możemy, tak dosłownie, to chyba powinniśmy się przede wszystkim nad sobą zastanowić, a nie winić wszystkich dookoła.

242

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Metyl, owszem my też piszemy prywatnie, jak mogę to tutaj napisać, ale w sumie nie wiem czy poznajesz kogoś bliżej, bo faktycznie te znajomości są często takie odległe. A może lepiej poznać właśnie kogoś bliżej, wtedy i motywacja do spotkań byłaby większa. Co o tym myślisz?

243

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

"I to też nie jest tak że te 'różnice w poglądach' czy jak to tam nazwać wychodziło po dniu / tygodniu i trzeba było się 'rozejść'. To były różne okresy, od jednego spotkania po miesiące, grube miesiące, nie było reguły."

Ale przy tych grubych miesiacach to próbowałeś je poderwac? Czy to były tylko znajomości wciaż nastawione na poznawanie i ocene przyszłą czy warto poderwać czy nie? Po jakim czasie poznawania się z dziewczyną byłbyś w stanie określić czy warto ją podrywać czy nie?

tak sobie poczytałam cały wątek i muszę przyznać jednej częsci rację gdyż ja również niezbyt przychylnie odbieram najczęściej wypowiedzi metyla, jest w nich coś odpychającego z miejsca. Metyl oskarżałeś gdzieś kogoś, że nie czyta co napisałeś a ocenia, ale faktem jest, że ludzie nie będą oceniać Cię na podstawie wypowiadanych (czy pisanych) słów, a poprzez Twoje reakcje, zachowania, ton wypowiedzi, podejście do świata, mówić można wszystko.. i o tym właśnie chciałam napisać "o podejściu do świata i ludzi" żeby nie było ja również jestem odwieczna singielką (no z jakimiś tam krótkimi związkami w tle) i kiedyś miałam bardzo podobnie, po prostu jakoś żaden facet nie potrafił mnie zainteresować, poczuć to "coś" zdarzało mi się raz na kilka lat, zawsze powtarzałam (zresztą utarło mi się tak i zostało do dziś) że po prostu mam/miałam pecha, jak już fajny i go chciałam i fajnie mi się z nim gadało to niestety zajęty albo nie - ale zdecydowanie nie chciał związków (bądź tylko związku ze mną - bo jeden chwile później jednak chciał związku i w niego wszedł) ale... ja patrząc na to z perspektywy czasu widze swój błąd/błędy dość wyraźnie

- pierwsza rzecz, dawno temu, byłam kimś mocno zauroczona i myśląc o nim i szukając czegoś podobnego, każdy inny facet wydawał się niepociągający, każdemu czegoś brakowało
- kolejna to to, że jak już tak każdemu czegoś brakowało to utarło się myślenie "nie ma fajnych facetów" jak to myślenie wypełniło mnie już całkiem to faktycznie poznawałam same dziwne przypadki i owszem jestem w stanie uwierzyć, ze można poznawać samych : alkoholików, narkomanów, naprawdę mało inteligentnych ludzi, bo taki okres wtedy miałam. Ponoć istnieje taka zasada, że przyciągamy to w co wierzymy, ja ją potwierdzam.
- kolejna rzecz że byłam zamknięta w sobie i stawiałam bardzo grube mury by nikt się przez nie nie przebił, paradoksalnie niby chcąc bardzo związku i zbyt otwarcie chyba o tym mówiac. (oczywiście to nie przypadek autora)
- miałam wysokie wymagania zawsze, byłam i w sumie nadal jestem wybredna, wszyscy twierdzą, ze "trudno mi dogodzić" tylko o ile kiedys to ode mnie odstraszało o tyle teraz o dziwo wszyscy chcą mi dogadzać;) A jak to się stało?

Zmieniło się moje podejście do świata i do ludzi, uwierzyłam, że istnieją fajni panowie, przestałam ich OCENIAĆ - to jest chyba rzecz najważniejsza, uważam wymóg "posiadania pasji" i "dobrej pracy"  (tak natarczywie powtarzany przez większość znanych mi i czytanych osób) za mocno przereklamowany, jak będzie miał ją to będzie miał mniej czasu dla mnie:D wystarczy by czymś czy wieloma rzeczami na raz, po prostu się interesował, poza mną, co do pracy - ważne by jakąś miał i chciał mieć, wazne jakim jest człowiekiem. Tak więc póki co na pozór (na razie, mam nadzieje) stałam się otwarta, wesołą osobą, poznaje ludzi będąc ich ciekawa, ciekawa ich poglądów, ich innego podejścia do życia, nie oceniając czy to jest dobre czy nie, nie przekonując do swoich i jakoś tak się układa, że masa fajnych facetów się koło mnie kręci tylko ja jeszcze nie podjęłam tej trudnej decyzji "tak zamierzam sie na kogoś otworzyć" ale to kwestia czasu, długo siedziałam w zamknięciu samej siebie smile. Wniosek w trakcie ostatnich kilku lat nasunął mi się jeden, nie warto na siłę dopasowywać napotkanych ludzi do swoich wymagań, czy poglądów, ani siebie do nich, nie warto też wkładać ich w szufladki: znajomi, przyjaciele, partnerzy. Warto zaś ich poznawać, na luzie właśnie bez oceniania z pełną akceptacją nawet najdziwniejszych zachowań (nie znaczy że wszystkich, nawet będących przestępstwem), nie warto też dzielić na tzw "ligi" atrakcyjności. Zamiast wysyłać ich do psychologów z każdym problemem wmawiać że są normalni i wszyscy mają podobne problemy wink ludzie są dziś chyba strasznie zagubieni.. Pewnie nic nowego nie napisałam, mi pewna osoba podobne rzeczy musiała powtarzać kilka lat big_smile oporna jestem wink ale widać prawie dwa lata zamknięcia na świat i ludzi (z jednym tylko przyjacielem do rozmów) były mi potrzebne. Dlaczego o tym podejsciu tu napisałam? A bo właśnie podejście autora wydało mi się takim negatywnym z dużym podziałem na ludzi lepszych i gorszych, to subiektywne odczucie autorze, jestem bardzo wrażliwą osoba i wciąż często gęsto jedno źle użyte słowo w wypowiedzi razi mnie bardzo. Jednakze świat nie dopasuje się do nas bo tak chcemy, możemy więc go albo zaakceptować i troszkę się samemu dostosować, albo czekać jak ktoś napisał na cud. Naprawdę istnieje cała masa niesamowitych ludzi potrafiących robić dla innych niesamowite rzeczy. Kluczem chyba jest po prostu "polubić ludzi i uwierzyć w nich".

244

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Moje przemyślenia są takie, że odwieczne "singielstwo"  w głównej mierze spowodowane jest kompleksami, brakiem pewności siebie itd( pewnie jest sporo powodów ale trzeba zwrócić uwagę w pierwszej kolejności na siebie i swoje problemy). Oczywiście nie jest łatwo znaleźć osobę odpowiednia dla siebie osobę ale warto szukać i się nie zrażać

245

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

MagdaK25 miałem tak samo (po części dalej mam wink) i w pełni się z Tobą zgadzam. Ciekawe jest, że wraz ze zmianą podejścia do ludzi, gdy człowiek chociaż próbuje być bardziej otwarty, dziwnym trafem zaczynają go spotykać różne ciekawe sytuacje big_smile Ludzie sami zaczynają zaczepiać i podtrzymywać rozmowę, szukać kontaktu. Nie wiem jak to działa ale działa smile (przynajmniej w moim wypadku wink )

246

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Ja byłam w związku, który wydawał mi się taki jak powinien, no jak się skończył, tak się skończył i wtedy też tak naprawdę poznaje się człowieka.

Ja nie wiem czy to pech, na razie nie wkręcam sobie ani nic. Nie widzę Siebie w przelotnych miłostkach, raczej z natury jestem długodystansowcem.

Życie jeszcze wszystko zweryfikuje, grunt to cieszyć się tym co przynosi nowy dzień.

247

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Aurora tylko u Metyla nie jest tak. że on jest singlem, bo nie trafił na tą właściwą i trudno, zdarza się, spotka tą, z którą bardzo chce być. On właśnie narzeka, że nie miał żadnej, nawet byle jakiej dziewczyny i to mu bardzo PRZESZKADZA. Ma żal, że nigdy nie całował się nawet z żadną. Ma żal, że inni już w wieku 15-stu lat kogoś mieli, może nawet już się całowali, a on nic, zero. I to go boli i mu to przeszkadza i chciał by to zmienić. I to jest najbardziej niepokojące. Bo on z jednej strony chciał by bardzo by ktoś go po kochał całego itd, ale z drugiej strony rzuca się w oczy od niego ten żal do kobiet, że go nie chciały. Przynajmniej rok temu było to bardzo widać. Jak jest teraz to za bardzo nie wiem, Metyl wiele rzeczy od tego czasu zmienił. Kiedyś to każda jego odrzucała, dziś podobno on też potrafi kilka odrzucić, kiedyś z żadną do spotkania nie doszło, dziś podobno to też się zmieniło. Ale nie zmienił się fakt, że nadal jest sam i może nadal nawet pierwszy pocałunek ma przed sobą? Pytanie: czy nadal go to boli?

248

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Dziewczyny... rozpisywanie się na prywatne i bardzo intymne sprawy innego człowieka, bez jego zgody (a nawet pomimo jego wyraźnego sprzeciwu)  i podczas jego nieobecności - omawianie i analizowanie cudzego życia ze szczegółami poznanymi podczas prywatnych rozmów... uważam, ze to jest duża przesada i jest co najmniej nie na miejscu.

249

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Nina, ja Metyla prywatnie nie znam. Zadnych pokątnych rozmów z nim nie miałam. Co piszę odnosi się wyłącznie do tego co sam na forum publikuje, publicznie, więc musi się facet pogodzić z tym, że ludzie mają różne zdania na jego temat.

Podobno on prosi o poradę i takowe mu dano. Pytał się jaka może być przyczyna jego niepowodzeń i mu odpisano. On na to, że my nie umiemy czytać i wogóle się na forumowiczów obraził hmm No ja przepraszam, ale jeżeli w normalnym życiu Metyl TAK reaguje na jakąkolwiek niezgodę z nim albo krytykę, to ja się wcale nie dziwię jego porażkom. Ani ani.

250

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Tylko ja nie analizuje jego życia prywatnego opartego na moich prywatnych rozmowach z nim. To wszystko o czym ja w poprzednim poście napisałam było tu na forum. Rok temu on o tym właśnie tu pisał w tym temacie.

251 Ostatnio edytowany przez _Nina_ (2014-06-05 14:47:21)

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Beyondblackie - mój wpis nie odnosi się akurat do Ciebie, ale na pewno Twoje uwagi był "ostre".
Ogólnie sytuacja stała się mało sympatyczna. Czytałam wpisy Metyla i naprawdę odniosłam wrażenie, że radzenie mu było jednak nieco tendencyjne. Wypowiadam się jako osoba z boku, nie znająca go wcale. Był nawet moment, że cokolwiek powiedział (napisał) było obracane przeciwko niemu. Każde słowo, zdanie było wręcz prześwietlane. To tylko moje spostrzeżenia.

Myszeczko, nie pisałam tylko do Ciebie, ale faktycznie - ten ostatni post, ja osobiście, czytałam go z niesmakiem. Tylko tyle.
Nie chce wypowiadać się za Metyla, nie mam takich intencji. Tylko gdzieś granica intymności została przekroczona - w moim odczuciu.

252

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Nina, piszę zgodnie z własnymi odczuciami i to nie moja wina, że niektóre prawdy są nieprzyjemne. Tylko, że jak się wchodzi na publiczne forum, to się trzeba liczyć z tym, że nie zawsze ludzie będą pisali po naszej myśli. Zresztą, Metyl podobno przyszedł sie tu poradzić, a nie żeby mu forumowicze ego masowali.

W końcu jak do lekarza na wizytę idziesz i masz ropień, to chyba chcesz, żeby z nim coś zrobił, a nie zalepił plasterkiem "bo on taki brzydki", nie? Mogę się w swoich radach i spostrzeżeniach mylić, ale wypływają one ze szczerej chęci pomocy, a nie dokopania Metylowi.

253

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

MagdoK25, okej - powtarzam się ale muszę - już mówiłem, ja nie szukam ani kogoś skrojonego idealnie pod moje wymagania ani też kogoś kto będzie moją kopią w wersji żeńskiej, same wymagania też imho nie są zbyt wygórowane - mógłbym je wypisać ale nie tutaj, mogę prywatnie czy coś albo wcale ale nie tutaj bo znów to co napiszę obróci się przeciwko mnie bo komuś się coś wydaje ...

Co do dopasowywania się i tak dalej co w sumie łączy się z powyższym akapitem - ależ ja oczywiście dopuszczam możliwość bycia z kimś bliżej kto jest inny niż ja pod pewnymi względami, ma inne poglądy ( co nie znaczy - diametralnie inne, także w sferze zapatrywania się na przyszłość, plany życiowe itd ), inne zainteresowania i tak dalej i tak dalej. Tylko po prostu na razie nie trafiłem na razie na dziewczynę, która jednocześnie byłaby wolna, spełniałaby te wymagania i jednocześnie podobałaby mi się fizycznie i / lub mentalnie i vice versa by zacząć flirtowanie czy tam 'chodzenie' - nie lubię tego określenia bo jest lekko koślawe. I tyle.

A co do Twojego pytania o te dziewczyny - jak wyżej, mogę na priva jeśli chcesz, tutaj nie ma sensu tego opowiadać.

Powiedziałaś także że moje posty są odpychające ale chodzi Ci o te w tym temacie czy o wszystkie inne?

Myszeczko - tak w ogóle to dostałaś mojego maila?

A wracając do postów - nigdzie i nigdy nie napisałem że żałuję, że nie miałem jakiejkolwiek a tym bardziej 'byle jakiej' dziewczyny. To już bym wolał być sam niż być w takim ... czymś.

Nino, dziękuję - nie ma to jak 30latki. tongue

Poza tym chciałbym zauważyć że to co wypisują różne ludki to jedno, to jak jest naprawdę to inna sprawa ale oczywiście nikomu zapewne by się nie chciało tego choćby odrobinę drążyć - rzecz jasna na prywatnej stopie z oczywistych względów. Lepiej dorobić sobie teorię X wedle własnego widzimisię. wink

254

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Metyl, jak chcesz drążyć swoje problemy wyłącznie na "prywatnej" stopie, to po kiego grzyba piszesz do ludzi publicznie, bo ja chyba czegoś tutaj nie rozumiem???

255

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Metyl nie wiem, bo na maila praktycznie nigdy nie wchodzę i dobrze, że piszesz, że coś wysłałeś, bo mógł byś na odpowiedzieć i 3 tygodnie czekać... Następnym razem jak będziesz potrzebował się ze mną skontaktować to proszę pisz na gg (ja Twój nr stary mam, nie wiem czy Ty masz mój). Idę zaraz na pocztę i zobaczę czy jest tam od Ciebie wiadomość. A masz nadal gg? Tam bym wolała pisać jeśli to nie kłopot.

256 Ostatnio edytowany przez Metyl (2014-06-05 16:24:33)

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Chciałbym nieśmiało zauważyć że moje ostatnie posty to tylko korygowanie kłamstw / nieprawdy dotyczącej mnie oraz napisanie, że jeżeli ktoś chce to mógłbym o tym czy owym pogadać na privie. Raczej odpuszczam sobie tutaj szukanie pomocy stricte na forum bo obraca się to przeciwko mnie.

edit, tam mam ten nr

257

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Dobra, wysłałam Ci na priva.

258

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Blackie, odpisałem.

259

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Co prawda miałem się już tutaj nie wypowiadać ale ...

Chciałbym podziękować wszystkim z którymi udało mi się nawiązać kontakt ( lub oni sami napisali do mnie ) i pogadać na privie. Myślę że te osoby mogą potwierdzić że da się ze mną pogadać, normalnie, rzeczowo i sympatycznie i niekoniecznie to co o mnie się wypisuje na forum jest prawdą.

260

Odp: Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Równie dobrze mogłeś im podziękować osobiście. Czy coś jest prawdą czy nie, to myśle mało obchodzi nieznajome osoby. Forum nie jest żadnym wyznacznikiem tego kto kim jest. Nawet prywatny kontakt przez internet nie daje dobrego obrazu.
Ciekawe, że ktoś tu negował czy nie da sie z Tobą pogadać...?
Raczej chodziło o coś innego. A tak? Wyszło, że jest z Tobą wszystko w porządku, tylko z tymi dziewczynami nie i nie trafiłeś na odpowiednią.
Podsunęło Ci to rozwiązanie? To sie cieszę. Tylko co te osoby mogą Ci powiedzieć? Że jesteś spoko gościem i na pewno jakąś znajdziesz? Jak Cie takie coś zadowala...

Posty [ 196 do 260 z 268 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Odwieczne singielstwo czyli brak partnera, jak z tym walczyć?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026