Whiskey, gwoli ścisłości. 
Z tą jedyną to jest tak ... Po pierwsze - był cudzysłów i stosowna emotka. A po drugie - już nie raz i nie dwa pisałem, że widzę to tak ... Wiążąc się z kimś 'na stałe' / dłużej czy to pierwszy raz czy kolejny zwyczajnie nie wiemy jak nam się ułoży, czy będziemy ze sobą miesiąc, dwa lata czy pół życia. Tego się nigdy nie wie, życie jest zbyt pozakręcane by rokować takie wyroki gdy ma się powiedzmy 20 lat. Ja ani nie jestem zwolennikiem seksu co dwa dni z kimś innym ani też nie wierzę ( nie z przekory a po prostu dlatego, że wiem jakie jest życie ) zbytnio ( co nie znaczy, że takie związki nie istnieją lub je mniej cenię! ) w to, że moja pierwsza będzie moją ostatnią. Ja jestem dosyć liberalny w kwestii seksu, jeśli mnie to nie dotyczy, nie łamie pewnych twardych zasad ( typu pedofilia, seks z narkomanami bez zabezpieczenia, grupa ryzyka i takie tam ) to niech każdy robi sobie co chce byleby się wpadki nie mnożyły. A jak już powtarzałem wielokrotnie - gdyby mój stan mnie tak uwierał to już bym coś z nim zrobił. Pomijając prostytutki.
A po prostu jakoś ( bądźmy szczery - od niedawna ) zapragnąłem być z kimś ale ... no nie wychodzi.
Generalnie jestem otwarty.
Jestem trochę romantykiem ale nie takim trv co to marzy o białogłowej dziewicy.
Mam nadzieję że napisałem to dosyć jasno bo 'czasem' mam niekontrolowane wybuchy grafomaństwa. 
Bardzo ciekawa i bardzo atrakcyjna oferta Whiskey.
Keep calm and make me hungry. 
Nieśmiałość? Wiesz ... i tak i nie. Z jednej strony jestem uważany za gościa z poczuciem humoru, otwartego ( dla inteligentnych ludzi ), można ze mną pogadać o wszystkim, inteligentnego ale jakoś po prostu nie mam ( chyba ) takiego drygu powiedzmy ... podrywowego. Typu iść na imprezę / koncert / ulicę i 'wyrwać' jakaś pannę na ładne oczy.
Ale jak kogoś poznaję przez kogoś albo w pracy powiedzmy to kontakt łapię stosunkowo normalnie. Więc myślę że to trochę też w głowie mojej siedzi.
Dominująca ... ja bym bardziej powiedział, że kręcą mnie dziewczyny doświadczone ( nie chodzi mi tylko o łóżko ) - tak, to chyba najlepsze określenie. A nie taka solarka-mameja-o-mój-złamany-paznokieć.
Choć prawdą jest także to, że te dziewczyny które mnie intrygowały, ciekawiły ( nie tylko pod względem 'potencjalna partnerka' ) były doświadczone, seksualnie i nie tylko i miały temperament. 
Dziewice? Wiesz co ... kiedyś szczerze mówiąc mi to ... zwisało czy ona byłaby przed czy po ( w sumie tak jest do dziś ). Zmieniło mi się tylko to, że dziewic jest coraz mniej ( bądźmy obiektywni ) a i JEŚLI mógłbym wybrać to wolałbym doświadczoną. I nie tylko dlatego, że zna swoje ciało, nie tylko dlatego że mogłaby mnie uczyć. Po prostu czuję się dobrze w takim towarzystwie. 
A z tym, że my czyli ja
mamy 'po' wieeelki temperament to sama prawda.
Opieram się po prostu na zasłyszanych i zaczytanych historiach. I rzecz jasna na samym sobie.
Bo ... powiedzmy, że mam pewne przekonanie ( oparte na czymś konkretnym ) że byłbym całkiem niezły.
Tylko jakoś nie mam szansy się wykazać. 
To bierz. 