netkobietyWszystkie działy
Wychowanie, zdrowie i edukacja dziecka

Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

561 odpowiedzi131 097 wyświetleńzałożony przez anziar, 13.08.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 562 ]

66 Ostatnio edytowany przez czy jestem? (2013-09-09 18:24:01)

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Co powie, wymyśli coś żebym nie mogła pójść,

np. się upije???

a jeśli już pójdę ... to sprawi że nie zapomnę jaki był wspaniałomyślny... to właśnie zrobi, jedno moje ja spowoduje lawinę innych spraw do załatwienia tak abym nie miała czasu myśleć je jestem ja...


i jeszcze jedno:
czy jestem?? a co zrob i mąż, jak powiesz- wychodzę, chcę się spotkać z koleżanką, mam ochotę spędzić trochę czasu z nią?/
albo powiesz. wychodze, idę szukać nowej kiecki, bardzo chcę sobie pochodzić po sklepach i się odstresować???


wiesz jak myślę w tej chwili znaczy jakimi kategoriami?

po co mi kiecka?w większości  nie czuję potrzeby dbania o siebie, no takie zwykłe mycie, czesanie, ale ciuchy? moda?
po co mi to , czemu ma służyć... po pierwsze kosztuje a ja nie zarabiam tyle abym mogła wydawać na to kasę, po drugie wyglądając dobrze wzbudzę może jakieś miłe komentarze? a co jeśli zwróci na mnie uwagę osoba płci przeciwnej? jeśli zdarzy się komplement, jeszcze z tego mam się tłumaczyć? przeszłam już ten etap teraz nie mam chociaż scen zazdrości:/

co do koleżanek to skąd je brać? ze starych znajomości dawno zrezygnowałam bo nie miałam innego wyjścia:
po pierwsze spotkania w gronie przyjaciół kończyły się wstydem za pijanego męża, niepijące towarzystwo nie nadaje się do podtrzymywania znajomości, jak już pisałam samej nie wolno mi było wychodzić a potem już zawsze wyjśc mogłam tylko z dziećmi i pod warunkiem że w domu było czysto i ugotowane ( o tej godzinie to dzieci już musiały iść spać)
po trzecie to kto chciałby się umawiać z osobą która ciągle ma jakiś powod żeby przełożyć spotkanie?
po czwarte dla świętego spokoju rezygnowałam z tego typu eskapad bo tym właśnie były tzw wyjścia na miasto.
Po latach nie wiem jak to się robi... nie umiem rozmawiać bo boję się że powiem coś czego " nie powinnam " powiedzieć.

Nawet w pracy musiałam uważać na " zbyt bliskie" kontakty.

Wiem że muszę walczyć o ja tylko że ja już nie wiem co to jest?Gdzie to jest zakopane?

Przez lata wypierałam się własnych potrzeb, bo tylko to było moje i tylko to można mi było zabrać

tylko w ten sposób mogłam przetrwać wszystkie te lata zapominając o tym co mnie rani.

67 Ostatnio edytowany przez qanti (2013-09-10 08:50:06)

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Tak właśnie będę robiła od dziś. Tak jak pisze End_aluzja. Będę robiła jak by mnie nie było w domu. Aby zauważył że mnie niema. Bo naprawdę on ma wszystko fort gdzieś. Wszystko co mówie syn ma gdzieś. Przecież nie wychowywałam go tak. Uczyłam go dobrych rzeczy . Niewiem co się dzieje. Wczoraj chciał ketchup a akurat nie było i mówie to idź do sklepu i dałam mu pieniądze. Wrócił za 10 minut i mówi że niema. A wieczorem okazało się że On postał  chwilę przed domem i wrócił. Nawet do sklepu nie poszedł. Wszystko mu przeszkadza i go denerwuje. Ze szkoły wraca zje obiad i tyle go widzę. Nawet nie rozmawia w z nami. Są chwilę że mam dość. Zastanawiam się czy z niego jeszcze coś będzie. A gdy pyskował to mówiłam żeby nie pyskował bo nie będzie dostawać  kieszonkowego.  To On że nie potrzebuje i mogę sobie  te pieniądze zabrać. Ma wszystko on ma odpowiedź. Jest arogancki i niedobry. Będę robiła tak jak piszesz aby zauważył że mnie niema. Zajmę się sobą i o sobie  będę myśleć. Jak dobrze że jest to forum że można porozmawiać tutaj.

68

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

qanti -dla kogo problemem jest, żenie ma kechupu?? przecież nie dla ciebie prawda?/ nie poszedł? kechtupu nie ma? bedzie sucha parówa...

kiedysbyłam... bardzo mi żal.. gdy czytam co piszesz

69 Ostatnio edytowany przez proy0311 (2013-09-10 12:17:27)

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Wiesz, kiedyś miałam problemy do Twoich podobne. Bardzo załuję że nie znalazłam wtedy mądrości w sobie i na zewnątrz.
Aż ktoś mi uświadomił żebym nie robiła awantur, bo ...
czy awantury one coś dają -padło pytanie.
odpowiedź oczywista -nie.
Więc nie krzycz. Nie miej pretensji. Daj spokój. Przecież to dziecko musi gdzieś mieć miejsce w którym czuje się dobrze.Dobrze żeby to był dom.
dałam spokój.
robiłam obiady-gdy miałam czas i chciałam, dziecko nieco nieufne wystawiało nos z pokoju ,przemykało spoglądając skąd grom, a gromu nie było. Jak rozrywała mnie złość żal niepewność...szłam do wspomnianej osoby ...poczuć wsparcie i bezpieczeństwo ...wracałam z uśmiechem spokojem zrelaksowana. Relacje uległy znacznej poprawie. Musiałam zrozumieć jedno...ta młoda osoba żyje na swój własny rachunek. Popełnia swoje błędy. Popełni ich pewnie nie mniej a może więcej gdy będzie robiła "wbrew" zamiast "co uważa za stosowne"

Tak myślę co mnie najbardziej denerwowało i czasem nadal denerwuje, dorosłą już osobę, gdy mam wrażenie że moja mama nie ma swojego poza moim życia.czułam się i czuję czasem...osaczona ( umiem unikać i radzę sobie z tym już bardzo dobrze bo żyję samodzielnie od lat ) ale nawet krótkie chwile kiedy tego doświadczam są męczące. A mimo to nie udało mi sie błędu nie powtórzyć, odegrałam rolę matki za nawykiem i przykładem kiepskim idąc.

Teraz już wiem że znacznie lepiej dzieci się prowadzą naśladując i mając przekonanie że same są kowalami swojego życia. Jeśli naśladują w złym traktowaniu jedno z rodziców to chyba sposobem może być właściwa reakcja na zachowanie tego właśnie małżonka.
Potrzebują te przekonane o swojej dorosłości istoty wsparcia i siły...ale nie agresji. Piszę o agresji we mnie przejawiającej się jako krzyk, i poczuciu niepewności które posłuszeństwo dziecka ma zmniejszyć we mnie.zrozumiałam że nie tędy droga. Dostrzegłam granice swojej odpowiedzialności i wpływu, i o ironio wpływ się zwiększył a dziecko stało odpowiedzialne .

Pozdrawiam i życzę powodzenia smile

70

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem
End_aluzja napisał/a:

qanti -dla kogo problemem jest, żenie ma kechupu?? przecież nie dla ciebie prawda?/ nie poszedł? kechtupu nie ma? bedzie sucha parówa...

kiedysbyłam... bardzo mi żal.. gdy czytam co piszesz

A Ja Wam dziękuję za to że jesteście, dziś już mi lżej bo mam się komu wyżalić wypłakać ale nie tylko to mam też komu dziękować i z kim się cieszyć.
Było wczoraj kilka prób rozmów, nieszczególnie poszły ale staram się nie spuszczać z tonu,
córcia wczoraj wykrzyczała swoje żale, ale syn się zainteresował co z tego wyszło, przyniósł gazetę z zestawami komputerów które mu pasują...a ja na to jak na lato, dobrze wiedzieć co mu po głowie chodzi...

Mąż nijaki jak zwykle nie krytykował ale też nie przytaknął niech myśli chłop...

71

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Robię tak jak mi piszecie. Jak syn coś pyta to odpowiem spokojnie. Nie idę już do jego pokoju i nie przypominam mu o różnych rzeczach. Nie krzyczę . Jutro zrobię obiad i nie będzie mnie gdy wróci ze szkoły. Niech sam daje radę. Bardzo się cieszę że tu jestescie. Czytam wszystko co piszecie i bardzo mi to pomaga. Naprawdę dziękuję Wam wszystkim. Mam z kim porozmawiać o swoich problemach .

72

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Quanti. Zacznij dbać o siebie. Zauważ siebie. Docen siebie.

73 Ostatnio edytowany przez proy0311 (2013-09-13 14:13:38)

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

To są ciągle nasze dzieci które kochamy nade wszystko smile
Nie przestaniemy o nich myśleć nawet na chwilę gdy istnieje jakiekolwiek prawdopodobieństwo że może im być źle. Od tego nie uciekniemy. Od tego nie warto uciekać chyba . Istota rodzicielstwa. Dostaje się w pakiecie z człowieczkiem zawiniętym w becik.
Problem chyba leży w tym że trochę nie zauważamy kiedy dziecko nam z tych becików wyrasta.
Albo zapominamy o sobie i inwestujemy czas i uczucia i wiele więcej w pociechę, a gdy ona zamiast pociechy przynosi problemy, bo sama dorasta i się w swoich emocjach kłębi...czujemy się zawiedzeni.
Albo gdy-to raczej moja wersja-mimo wszystko ciągniemy własne życie w miarę intensywnie trochę po łebkach znamy potrzeby własnego dziecka , nie zaspokajamy najważniejszej, nie dajemy poczucia bezpieczeństwa wynikającego z towarzyszącej, nie oceniającej i wymagającej, obecności. Dziecko najlepiej żeby sprawiało jak najmniej problemów,jak nie , a zwykle nie bo chce je właśnie zademonstrować, to nastawianie na tory krzykiem.
Staram się tego już nie robić.
Obiad smile Rozchodzi się miły zapach po domu. Mama w okolicy. Woła- dziecko, obiad zrobiony jak masz ochotę zapraszam, jak nie zjedz kiedy chcesz.
Raj smile
Szczególnie gdy dla mamy to nie jest cały świat, gdy ma jakiś swój własny dający odprężenie i sprawiający że na jej twarzy czasem pojawia się uśmiech zadowolenia z życia. Wtedy można sobie pomyśleć że to dzięki mnie dziecku mama jest taka zadowolona i poczuć się dobrze, odtajać smile

74

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Tak teraz myślę więcej o sobie. Czas zadbać o siebie. Jestescie kochani że tu jestescie.

75

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Od trzech dni nic nie przypominam synowi a leki cieszę jak mu się przypomni przeważnie samo bo wieczorem zapomina. Nie rozmawia nic i ja też nic. Jemu to pasuje widzę. Tak się zachmu jakby miał mnie gdzieś. Mnie to bardzo boli aż płakać się chce. A chwilami mam go dość ( własnego syna ) przykre to. Ale będę obojętna na wszystko. Tak jak mi radzicie.  Zajmę się sobą.

76

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Witaj smile
Znam to uczucie rozgoryczenia, ale wiesz sama, kochasz, tylko cierpisz ,stąd myśli złe o osobie przez którą sądzisz te cierpienia.
Nic na siłę .
Przecież mam nadzieje odzywacie się jednak czasem choćby dzień dobry po przyjściu do domu albo dobrej nocy przed snem. Chyba nie chodzi o to żeby demonstrować złość, żeby w ogóle złości ulegać, bo to czy się komu podoba czy nie znowu jest życiem pod cudze dyktando, tylko z zaprzeczeniem...NIE zrobię Nie zawołam Nie ugotuję Nie posprzątam Nie...a chodzi raczej o to żeby Zrobię bo chcę smile To co chcę.
Wiesz , trochę się wymądrzam chyba. U mnie jakoś tak to zagrało. Jakiś wypracowaliśmy złoty środek porozumienia. Trrrrrwaaaałoooo. Czy trwały ? się okaże.
Pozdrawiam.

77

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

ja ostatnio jestem w ciągłych rozjazdach niestety.
szkoda mi trochę, bo syn zaczał nową szkołę, a ja znikam i niewiele mam czasu dla niego;(
mam nadzieję, że to się poprawi od przyszłego tygodnia..


quanti..
spokojnie czekaj

nie złośc się
nie miej nastawienia- jak on może lekcewazy mnie, ignoruje, nie robi tego i tego

miej nastawienie - jest duży, samodzielny, potrafi (powinien) sam dbać o siebie

78

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Wuanti? Co lubisz w swoim synu? Jakie zachowania. Jakie jego cechy. Co wydarzyło sie miedzy wami zabawnego. Miłego? Moze warto zmienić percepcje?

79

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Tak naprawdę to nie pamiętam. On zawsze wolał być sam. A ja pochłonięta praca. Kiedy miał 12 lat zaczęliśmy wyjeżdżać do holandi do pracy . On był u mojej mamy i przyjeżdżaliśmy co 2, 3 miesiące. W tamtym roku dostaliśmy mieszkanie w holandi i zabraliśmy go tu. I jesteśmy tu. Chodzi do szkoły drugi rok teraz zaczoł. To wszystko mnie przerasta. Tak bym chciała aby nie pyskował i rozmawiał z nami.

80

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Quanti... No widzisz. Był bez was tak długo. Nauczył sie żyć sam. Ominęło was tyle lat jego dorastania. Najważniejszego okresu w jego życiu....
Nie dziw sie ze deklaruje ze was nie potrzebuje.
Spojrzyj na niego jak na prawie dorosłego człowieka który z wami żyje. W chwilach pokojowych zapytaj.. Jak sie ma. Czy wszystko Dovrze....
Niech zobaczy ze sie do niego usmiechasz i mówisz cześć...

81 Ostatnio edytowany przez qanti (2013-09-19 00:29:14)

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Ja staram się go tak traktować. Jak zapytam o coś to mówi co cię to obchodzi albo że mam się tym nie interesować. Normalnie nie mam sił. Będę tak robiła jak piszesz i nic  na siłę. Jak nie chce rozmawiać to trudno nie to nie. Musze myśleć o sobie bo naprawdę można zwariować. On się zachowuje tak jak by nas nie potrzebował i jakby sobie miał ze wszystkim sam poradzić.

82

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Quanti. Ale to wy go zlstawiliscie. Na 4 lata. On Musial nauczyć sie radzić sobie sam.
A teraz ty chcesz małego dzieciaka... To nie wróci.
To wy sprawiliscie ze on Musial dorosnac.
On was
Potrzebuje. Ale nie tak jak ty jego.
To ty podjelas decyzje ze twój syn ma dorosnac. Bez ciebie. A on to zrobił...
Pewnie nawet nie wiesz
Czy sie zaaklimatyzowal w nowym miejscu. Czy ma przyjaciół...

Quanti. Poczytaj o
Dzieciakach eurosierotach...

83 Ostatnio edytowany przez qanti (2013-09-19 12:38:18)

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Rozumiem . Staraliśmy mu się to jakoś wynagradzać. Wiem ze to nie to samo. My przyjeżdżali na 2 miesiące do domu  i 2 miesiące w holandii. Co mogę zrobić aby on rozmawiał z nami. On ma kolegów ale mało z klapy 2 czy 3 i koleżanki. Po szkole wraca 2 - 3 godziny później bo chodzą po mieście. A dojeżdża 25 km. W domu nie uśmiecha się . Nic go  nie  interesuje. Wszystko ma gdzieś. Ciągle chodzi taki naburmuszony i zero uśmiechu. Dziś samo wstałam przed  jego wyjściem do szkoły i pytam co by chciał na obiad żeby zrobić. A on że nie potrzebuje nic  nawet obiadu. I już więcej nie rozmawialiśmy. Pytałam go kiedy w  październ mają wolne bo tu mają a on co  mnie  to obchodzi . I tyle było rozmowy. Mam wrażenie że On mogę nie potrzebuje. Co robić !

84

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Nic. Qanti. Nic. Bądź tylko...

85

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Ja myślę, że on paradoksalnie potrzebuje Was aż za bardzo.... Mimo że jest prawie dorosły to psychicznie może być wewnętrznie małym chłopcem, który potrzebuje miłości i zainteresowania. I to izolowanie się jest jednak wołaniem o pomoc....
Mam (chociaż miałam nadzieję, że jednak miałam) taki problem z synem. To co brałam za zwykłe problemy okresu dojrzewania czyli opryskliwość, izolowanie się, przekonanie, że dorośli a w szczególności rodzice są złem największym okazało się depresją z myślami samobójczymi. Pomaga psycholog....
Niestety, nie wiem jak zaprowadzić do psychologa nastolatka, który tego nie chce. Mój akurat sam tego chciał....
Podejrzewam, że nie znasz jego znajomych i nie masz z nimi kontaktu. Nastolatki zazdrośnie chronią swój pozadomowy świat (to też znam...). Może psycholog w szkole. Może idź, porozmawiaj z nim. A może jemu uda się porozmawiać z Twoim synem. I pokieruje dalej.
Jeżeli masz możliwość zobacz na jakie strony wchodzi w internecie. Czy nie ma tam stron o samobójstwach....
Przepraszam, jeżeli Cię nastraszyłam, ale sama po sobie wiem jak można być ślepym... nie ze złej woli, ale z błędnego przekonania, że takie sprawy dzieją się gdzieś dalej....

86

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

bbasiu -  jeśli chodzi o psyhologa to niemam takiej możliwości bo jesteśmy w holandii. Ale nawet gdybym miała to On nie pójdzie. Bo miał iść jak byliśmy w polsce i nie poszedł powiedział że nie i koniec. Na kompie iść w gry siedzi na facebooku i na skaypie pisze ze znajomymi.  a mgd nwma z nim porozmawiać. Bo jak prubuje to on wychodzi z pokoju do łazienki i wraca dopiero gdy wyjdę. Albo zatyka uszy i mówi wręcz krzyczy ze mam wyjść i dać mu  spokuj. Wogole nie można do niego dotrzeć. Jestem bez sił.

87

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

End_aluzja  to ze napisałaś ze nic nie robić to rozumiem że tak jak pisałaś wcześniej. Myśleć o sobie i nie wchodzić mu po prostu w ......

88

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

No ale  wyznaczylas synowi jakies limity na komp ,tak aby juz calymi dniami sie siedzial przed nim? zmienilo sie cos w tym kierunku??

89

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Nic się nie zmieniło. Bo gdy powiedziałam mu to On zaczoł się głośno śmiać i mówi tak - Ja mam 17 lat i nie będziesz mi mówiła kiedy i do której mogę grać, nie jestem małym dzieckiem i wyjdź bo zacznę krzyczeć albo się zdenerwuje i będzie. To jego słowa. I ma gdzieś co mówiłam. Teraz chodzi do szkoły do później wraca ok. 18 i mniej gra. Ale szacunku nic. Niewiem. Zawsze go uczyłam posłuszeństwa . A teraz to nawet przepraszam nie umie powiedzieć.

90

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Nie było mnie ale jestem z Wami:)

U mnie prawie normalnie... czyli nijak, cisza przed kolejną burzą ,


Nie wchodzę bo mam sporo pracy i trochę tam zamieszania, ale to na inny temat...

Dzieciaki robą co chcą tzn, nic nie robią a my się przeważnie o to pokłócimy bo ciężko jest po pracy jeszcze robić w domu często to czego np sami po sobie nie sprzątną, taki zaklęty krąg

91

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Z całą pewnością nie tylko on w tym czasie był w pewnym sensie sierotą...ale i Ty miałaś cały zasób emocji niezaspokojonych . Różnica pewnie taka że Ty bardziej rozumiałaś dlaczego to konieczne a on nawet jeśli wszystko mu mówiliście, emocjonalnie rozumiał trochę mniej.
efekt taki że teraz wiele musicie się uczyć o sobie i trochę te relacje budować na nowo...ale...zważywszy na to że szukasz i umysł masz otwarty wierzę że Wam się uda smile
Nie warto zajmować się tym na co nie mamy wpływu ,czyli przeszłością,lepiej poświęcić czas i energię temu co obecnie . A gdy coś nie wychodzi każdego kolejnego dnia zaczynać na nowo z nadzieją.
Ja w trakcie swoich rodzicielskich poszukiwań zauważyłam że dzieci...nawet baaaardzo pełnoletnie...najlepiej reagują na przykład. Jak chcę jakiś ich zachowań wystarcza zwykle jak z uporem i konsekwencją maniaka takie postępowanie w stosunku do nich stosuje.
Krzyk wywołuje krzyk, pretensje...pretensje, agresja...agresję, wyrozumiałość...wyrozumiałość, życzliwość ...życzliwość. oczywiście na to pozytywne naśladownictwo czekać muszę dłużej, musiałam, ale to pewnie przez błędy przeszłości i lekceważenie tego mechanizmu.
A najważniejsze...dać wolność i obecność.
Tego nam nie oddadzą smile
I takie życie i to dobrze.
Nie oddadzą wolności bo ciągle nas potrzebują, nawet gdy temu zaprzeczają, może nawet im bardziej zaprzeczają.
Raczej nie oddadzą obecności bo daj Boże zaczną swoje życie smile
Pozdrawiam serdecznie i życzę uśmiechu i nadziei smile

92

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Odpuściłam sobie to gadanie do syna. I jemu się to widać podoba. Bo nic nie mówił. Zjadał obiad po szkole i do nocy siedzi w pokoju. A dziś poszła do niego to on mówi tyle dni miałem spokój . Więc chyba niema sensu się denerwować. Tylko robić tak jak pisze End_aluzja niech zauważy  że mnie  niema. Wydaje mi się że  gdybym znikła na 2 dni to by nawet nie zauważył chyba dopiero wtedy gdyby obiadu nie było. Ciężko mi tak żyć. Denerwuje się w środku a On nic sobie z tego nie robi.

93

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem
qanti napisał/a:

Nic się nie zmieniło. Bo gdy powiedziałam mu to On zaczoł się głośno śmiać i mówi tak - Ja mam 17 lat i nie będziesz mi mówiła kiedy i do której mogę grać, nie jestem małym dzieckiem i wyjdź bo zacznę krzyczeć albo się zdenerwuje i będzie. To jego słowa. I ma gdzieś co mówiłam. Teraz chodzi do szkoły do później wraca ok. 18 i mniej gra. Ale szacunku nic. Niewiem. Zawsze go uczyłam posłuszeństwa . A teraz to nawet przepraszam nie umie powiedzieć.

wiesz...ja mam taką postawę ,że z gadki przeszłabym w czyny ,które by miał zapowiedziane jakbym nie zobaczyła współpracy no ale wiem ,ze to kosztowałoby wiele emocji

94

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

no tak dziewczyny ja się zajęłam synem a córka uciekła mi z domu z "dorosłym" facetem... co teraz?

95

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Chłopak Cię potrzebuje i to bardzo ale nie dziw się że tak reaguje, każdy by tak zareagował gdyby rodzice go zostawili i pojechali na X lat... jego myslenie jest takie "Ty mnie zostawilaś miałaś mnie w d.... to teraz zobacz jak to jest dobrze... też mam Cię w D...." a to że staraliscie sie mu to wynagrodzić jakoś jest jak dla mnie kiepskim usprawiedliwieniem....
Nie rozumiem jednego... Braku jakichkolwiek granic.... co to znaczy ze on ma 17 lat?.... u mnie krótka piłka by była "Synuś właśnie masz 17 lat a nie 18 i właśnie z tego względu to ja ustalam zasady i ja mówię że za 5 min komputer ma być wyłączony i dopóki mieszkasz pod moim dachem masz robić tak jak ja mówię"  Nie poskutkuje? zabierasz kable, proste... a Nie on mówi wyjdz bo będę krzyczał a Ty jak to potulne ciele wychodzisz... Następna sprawa że nie umie mówić 'dziekuję"  to rola rodzica żeby nauczyć i WYMAGAĆ tych trzech magicznych słów. Postaw jakieś granice bo wejdzie Ci na głowę narobi i przyklepie. Nie wynagrodzisz mu swoją potulnością Twojej nieobecności...

96

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

A ile córka ma lat?

97

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Wiem, takie słowa cholernie bolą. Słyszałam je. Za nimi kryje się informacja, kryła, znowu masz przypływ uczuć? ciekawe kiedy Ci minie ? kiedy znowu zostanę sam(a) ze swoimi problemami bez Twojej pomocy.
I żadne słowa tu nic nie pomagają choć warto je mimo wszystko mówić. Pomaga konsekwencja...w postawie rodzica.
Nastawienie że słuchamy gdy oni chcą mówić. Nie wtedy kiedy my mamy czas słuchać. Początki to rozmowy o "pogodzie" w kuchni. Albo lepiej o konkretach. Co ja robię . Że cieszę się bo właśnie...planuję za pięć minut to...
Gdy byłam wściekła...a wściekam się na dzieci nierówno...na starsze bardziej bo krnąbrne, na młodsze prawie wcale, bo balsam...to "uciekałam" nie mówiąc dokąd na godzinkę dwie. Zwykle po 15 minutach był telefon z pytaniem " Gdzie jesteś"
Gdy chciałam od trudnej sytuacji odpocząć bez wściekłości...krzyczałam prze drzwi...Kochanie wychodzę ...zwykle padało pytanie...dokąd...albo kiedy wrócę...albo był telefon 15 minut po wyjściu...albo dziecko też chciało odpocząć i milczało.
Z wyjść zawsze był pożytek ... ja odprężona smile

Teraz moim największym zagrożeniem, naszym są moje napady słabości....przekształcające się w niezadowolenie...w szukanie winnych...w pretensje...agresję słowną...dwustronną...oddalenie...I to się zdarza. Jest wtedy krok w tył ale jeśli wcześniej były dwa do przodu to bilans i tak wychodzi pozytywnie (j)  smile
Rodzicielstwo to bardzo odpowiedzialna robota.

Córka...dobrze że wiesz gdzie jest...słuchanie i dialog...głownie słuchanie...tego chyba najbardziej brakuje naszym dzieciom. Co zrobić w takiej sytuacji...Boże koszmarnie trudno coś wymyślić...ale chyba przede wszystkim nie stracić kontaktu ...
Trudne tematy...

98

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

quanti - ale ty nie jesteś nieobecna

jesteś. uczestniczysz w jego zyciu, pomagasz mu, gotujesz, dbasz o niego
nie uważasz, że to wystarczy?
mówisz, że syn jest samodzielny
dobrze się uczy
mimo tego, że głownie spędza czas przed komputerem, dobrze sobie radzi z obowiązkami szkolnymi

jak rozumiem, w pokoju mu nie sprzatasz - chce zyc w syfie, zyje
jak ci prania nie przyniesie, będzie chodził w bryudnych gaciach albo wypierze w rekach..
a może się nauczy sam prać?/

w każdym razie...
chodzi o to, żejesteś

po co ci ta kontrola?
po co ci pilnowanie granic i ustalanie ich?
czyz nie udowodnił, że sobie radzi?
nie rób z niego dziecka w obszarach, w których już dzieckiem przestał być...

99 Ostatnio edytowany przez qanti (2013-09-24 21:28:32)

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Ok. Rozumiem. Nie sprzątam już mu w pokoju od dwóch tygodni. Prania też nie biorę. W sobotę przyniósł całą sterte prania sam. I nie będę kontrolować go . Tak jak piszesz. Dziś po pracy pojechaliśmy do miasta. A on w tym czasie wrócił ze szkoły i zadzwonił do mnie. Pyta gdzie jesteśmy bo jest głodny. Mówie że w sklepie. I że w kuchni jest zupa i niech weźmie. I koniec rozmowy. Wróciłam i patrzyłam to zjadł. Dał radę.

100

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Trafiłam wczoraj na terapię, mam dość już wszystkiego, domu, pracy i życia

101

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Po terapii?

102

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem
qanti napisał/a:

Ok. Rozumiem. Nie sprzątam już mu w pokoju od dwóch tygodni. Prania też nie biorę. W sobotę przyniósł całą sterte prania sam. I nie będę kontrolować go . Tak jak piszesz. Dziś po pracy pojechaliśmy do miasta. A on w tym czasie wrócił ze szkoły i zadzwonił do mnie. Pyta gdzie jesteśmy bo jest głodny. Mówie że w sklepie. I że w kuchni jest zupa i niech weźmie. I koniec rozmowy. Wróciłam i patrzyłam to zjadł. Dał radę.

Super quanti... Sie ułoży.

103

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

czas się wziąć za siebie i zacząć wszystko od początku.

104

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

co tam u was?
jak relacje?

105

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Ja się cofam o kilka kroków w tył, zamiast się wzmacniać poległam na innym froncie, nie jest więc fajnie,
ale chodzę na zajęcia i staram się wynieść jak najwięcej

106

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

U mnie bez zmian. Nie sprzątam mu w pokoju i po prostu nie  matkuje. Bardzo bardzo mało rozmawiamy . Prawie wcale bo On jak twierdzi niema o czym rozmawiać. Odpowiadam tylko idź coś zapyta. A to jest rzadko raz na 3 dni. Ja mu nic nie mówie bo On zaraz się unosi . Jest mi przykro że taki  jest. Bo idź był mały był inny. I uczyłam go wszystko co dobre.

107

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

A mąż pije i ciągle mam awantury z byle czego. Nie wytrzymam chyba.

108

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem
qanti napisał/a:

A mąż pije i ciągle mam awantury z byle czego. Nie wytrzymam chyba.

Walcz, nie poddawaj się tylko musisz znaleźć sobie jakieś wsparcie, bo kiedy tak sama walczysz to jak z wiatrakami ;/

Od kiedy mam spotkania z psychologiem jest mi lepiej, przynajmniej mogę poczuć się pewniej bo ktoś mnie wysłucha chociaż raz w tygodniu:)

109

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

qanti - bo problem lezy gdzie indziej
nie potrafisz wyegzekwowac niczego od syna, bo nie potrafisz wyegzekwować niczego od nikogo

x lat żyjesz z mężem pijakiem, który cię nie szanuje, który urządza awantury

mówisz, że nie wytrzymasz, a wytrzymujesz n+1 lat....

twoje relacje z synem? tobie nie przeszkadza to, że bałagani, tobie przeszkadza brak kontaktu z nim
brak więzi...
jestem cholernie, paskudnie samotna
zyjesz z mężem pijakiem, bo chciałaś synowi zapewnić "normalny dom i pełną rodzinę"
poświeciłaś się i usprawiedliwiłaś tym, że robisz to dla syna
więź i relacje z nim,  kompensowały ci relacje z meżem...

teraz syn jest daleko...
mogłabym napisac do ciebie
pora na kolejny etap
jesli przestałaś był dla twojego syna 'systemem nakazowo-rozdzielczym" zacznij się z nim komunikować..
komunikować, rozmawiać, dzielić się
nie oczekiwac wysłuchania, szacunku, uwagi

qanti - jak możesz tego oczekiwac, jesli on codziennie jest świadkiem, że dla ciebie takie wartości jak włąsna godnośc, szacunek do siebie.. są niewazne???

mogłabys mu powiedzieć -synowi- jak się czujesz, czego potrzebujesz
nie dlatego, by od niego wymagać.. ale dlatego by wiedział i rozumiał, czemu chcesz kontakt z nim..

ale przecież ty nie potrafisz dbac o siebie
szanować siebie
jak masz oczekiwać, że ktoś uszanuje twoje potrzeby i uczucia, jesli przez ostatnie naście lat tego nie oczekiwałaś?/
qanti

pora skupic się na sobie i zrobić porzadek

twój syn ma bałagan w pokoju, ty masz bałagan w swoim zyciu

twój jest powazniejszy niż jego..

110

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

dziękuję, właściwie pisałaś do Ganti a to samo możesz mi powiedzieć,

Naprawdę myślałam że robię dobrze dla dzieci choć sprawa jest bardziej skomplikowana bo dotyczy większej ilości osób ale to prawda, trzeba u siebie zrobić porządki a wtedy może dzieci do nas wrócą? Bo przecież obydwie chciałyśmy dobrze... w napięciu od rana do wieczora a potem taki mały bałagan psuje nam cały porządek w życiu?

To pewnie tak działa jak piszecie, człowiek się poświęca tracąc wiarę we wszystko co wokół a potem nawet dzieci tego nie potrafią zrozumieć.

111

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Czy jestem.
Nieprawda. Dzieci wiedza ze sie poswiecilas czemuś w co nie wierzysz. Ze straciłas wiarę w siebie i wszystko wokół.
Wiedza to. Widza. I tez ci nie wierzą. Ze warto sie troszczyć starać. Ze w uczuciach trzeba być szczerym i uczciwym...
Wiedza ze mialas złe ustawione priorytety.
Więc odchodzą. Nie ufają ci

I nie liczą sie z toba... Bo przeciez ty sie z sobą tez nie liczysz

Czemu oczekujesz ze inni beda traktować cie lepiej niz ty sama sie traktujesz?

112

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

No ja dopiero zaczynam to kapować ale i dobrze że wiem gdzie leży błąd tylko czy mam czas żeby to jeszcze jakoś poprawić?

113

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

jasne, do ostatniego dnia twojego zycia;)

114

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

i pomyśleć że tyle się zebrało na raz do zrobienia, tylko zakasać rękawy i brać się za swoje życie, ale czasem mi się już nie chce jak pomyślę jaką drogę przebyłam a jaką jeszcze mam przejś

115

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

nie nie, to błąd tak mysleć

zycie nie jest do zrobienia
jest do przezycia

ja robię zawsze sto rzeczy na raz. i bardzo czesto ktoś mnie pyta, jak znajduje czas
a ja zawsze unosze brwi ze zdumienia
bo przeciez czasu nie ma i tak, czy robię tysiąc rzeczy, czy też jedną..
zauwazyłyście??;)

116

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

To co mam robić ? Robić tak jak robię. To znaczy. Nie wchodzę synowi w .... tyłek. Nie matkuje mu. Jak pyta odpowiem .

117

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem
qanti napisał/a:

To co mam robić ? Robić tak jak robię. To znaczy. Nie wchodzę synowi w .... tyłek. Nie matkuje mu. Jak pyta odpowiem .

Ja myślę że musimy na nowo zacząć żyć, znaleźć sobie inne cele, stworzyć własną przestrzeń życiową i nie myśleć tyle o innych a zacząć o sobie.
Nie wiem czy dobrze was dziewczyny zrozumiałam ale dość już chyba tego podporządkowanego rodzinnego życia, koniec marnowania czasu na czekanie że ktoś o coś poprosi albo podziękuje. Trzeba ogłosić wewnętrzną mobilizację, ubrać gruby pancerz i przygotować się do odparcia zarzutów jednocześnie otwierając wrota na nowe wyzwania.

118 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2013-10-09 08:31:35)

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

nie czy jestem
żadnego pancerza...

otwartośc, szczerośc i dbanie o siebie

nikt nie poczekuje wojny
nikt nie będzie z wami walczył

to wy same toczycie te walki ze sobą....
to wy sie okopujecie oczekując, że zostaniecie źle odebrane, że nie macie prawa do dbania o siebie...

qquanti, co masz robić??
zadbaj o siebie, mów, na co się nie zgadzasz, nie zgadzaj się na pewne rzeczy
maż pije, robi awantury - a ty się dziwiwsz, że syn siedzi w pokoju, ze słuchawkami na uszach i udaje, że go nie ma??

119

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Ja niestety muszę uzbroić się w grubą skórę próbując wyjść z klatki jaką jest dom, inaczej nigdy nie przekroczę progu gdzie zamknęłam się razem ze swoimi problemami.

Niestety nie jest mile widziane przez mojego partnera" obnoszenie się" z rodzinnymi problemami, które podobno nie mogą ujrzeć światła dziennego, za to niestety grozi mi "kara" w postaci miliona nieszczęśc jakie na siebie ściągnę rozmawiając z "obcymi".

Mój mąż nie będzie przebierał w środkach nawet jeśli sam poniesie tego konsekwencje... niestety taki jest:( i nie myślę tu o biciu ale zwykłych przeszkodach jakie staną na mej drodze kiedy odczuje że robię "coś dla siebie". Będzie się bardzo źle czuł jeśli w jakiś sposób straci kontrolę. Jednak  po zachowaniu naszych dzieci widzę ze ten sposób zarządzania rodziną się nie sprawdza .

120

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Tak, masz racje End_aluzja. Ja na męża nie mogę wplynąć nic mu nie można powiedzieć. A syn robi jak uważa, i jest taki jak pisałam wczesniej. Niewiem co robic dalej.

121

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Przecież syn nie powinien pyskować i robić co chce. Naprawdę niewiem. Jak dalej żyć. Czy tak jak pisałaś mi wcześniej ?

122

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Nie powinien ale tak się nauczył ,

U mnie jest podobnie, syn mnie lekceważy a córka pyskuje,
Od niedawna wiem że to moja wina, że moje 20-sto letnie poświęcenie poszło na marne, że zamiast dobrze zrobiłam źle i jest mi z tym fatalnie.

Dałam się wmanipulować w okropną sprawę i dziś kiedy nie mam już sił , wiary, perspektyw przyjdzie mi za to zapłacić.

Nie wiem jeszcze jaką cenę ale właściwie jest mi wszystko obojętne, mam ochotę zejśc z tego świata i zostawić to wszystko tak jak jest.

Chodzę na terapię ale ona przynosi mi ból, teraz kolejne osoby udowadniają mi jaka byłam głupia a przecież chciałam dobrze sad

Kochałam męża, dzieci i wszystkich ludzi, ale nieprawda że dobro powraca. I tu możemy polemizować czy to co ja uwżałam za dobro w rzeczywistości nim było... pewnie i na tym polu poległam.

Źle się czuję boję się już wychodzić do ludzi...

123

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Dobro...

Jeśli czyniąc "dobro" oczekuję zwrotu to czy to nadal jest "dobro" ...?

To raczej inwestycja...
Wyrachowanie...? Źle ulokowane aktywa...

O !!! Ile ja popełniam błędów...różnię się od Was tylko megalomanią swoja...która każe mi we wszystkim , w większości jednak widzieć siebie i swoje błędy, ale jednocześnie nie pozwala załamać...no jak ...przecież najważniejsza na świecie "ja" nie może przestać istnieć.
Chyba że już naprawdę Wysoka , Najwyższa władza niebieska odwoła... smile

124

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

nie da się nagle, jednym ruchem obrócić biegu rzeki, zmienić rzeczywistości. dzieciaki, które pyskuja i lekcewazą rodziców - nie zaczną od jutra ich szanować

bo przeciez najpierw ten rodzic - musi zacząć szanowac siebie..
qanti -nie zmienisz swoje męża
ale możesz zmienić "swoją zgodę" na jego zachowania

125

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Dziś syn pyskował do męża. I ten krzyczał na niego. I pokłócili się  bo syn pyskuje jak do kolegi chwilami. I trzasnoł drzwiami i poszedł do siebie . A wcześniej wstawił zapiekane do piecyka. Zagrzała się to wzięłam i mu zaniosłam . A on do mogę że w lipcu kończy 18 lat i wynosi się i go nie zobaczmy . I wzioł ta zapiekankę i rzucił o ścianę. I wszystko się rozbryzgało. I mówi wyjdź bo zobaczysz co zrobię jak mam nerwa. Wyszłam mówiąc posprzątać to. A on że mam to w dupie.

126

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem
qanti napisał/a:

Dziś syn pyskował do męża. I ten krzyczał na niego. I pokłócili się  bo syn pyskuje jak do kolegi chwilami. I trzasnoł drzwiami i poszedł do siebie . A wcześniej wstawił zapiekane do piecyka. Zagrzała się to wzięłam i mu zaniosłam . A on do mogę że w lipcu kończy 18 lat i wynosi się i go nie zobaczmy . I wzioł ta zapiekankę i rzucił o ścianę. I wszystko się rozbryzgało. I mówi wyjdź bo zobaczysz co zrobię jak mam nerwa. Wyszłam mówiąc posprzątać to. A on że mam to w dupie.

Dziwie się ,że syn nie fruwał po ścianach jak ta zapiekanka , no ale tak to jest jak się  boi własnego dziecka  będąc podatnym na jego groźby.
Za daleko to wszystko zaszło, dużą winne widzę właśnie w pokazanie młodemu strachu przed nim, co ma swoje skutki  negatywne ,on wtedy coraz śmielej sobie poczyna. Ja już wcześniej pisałam, zbyt uległa i łagodna jesteś jak na syna groźby szantaże, wulgaryzmy ,tutaj wasza miękka postawa Cię gubi  i efekty są jakie można wyczytać.
Za ta reakcje z zapiekanką powinien mieć przepierd...ne na amen już tak konkretnie ,bez ustępowania i schodzenia szczeniakowi z drogi

127

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

synulek jak tatulek.. prawda qanti??
ma nerwa.. wyjdź,, bo oberwiesz
słyszał, jak mąż  tak do ciebie mówił??

qanti

ciebie boli relacja z synem - bo to osttanie, czego byłas pewna co było tylko twoje

najwyza pora - wrócić do siebie samej zadbać o siebie...

widzisz to teraz?

128

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Tak End_aluzja widzę . Syn ma bardzo często te same oddzywki co mąż ma dużo z niego. Mówiłam aby powiedzial mężowi, sorry tata że pyskowałem a on na to - że po jego trupie przeprosi. Mąż od rana mnie wyzywa o syna. I niby zostawi mnie bo ma dość mnie i syna. A ja mężowi nic nie zrobilam , tylko trzymałam go wczoraj aby syna nie bił bo już prawie zaczynał. Niewiem już. A teraz mąż śpi bo napił się a na nocke do pracy jedziemy. On pije i pije.....Ja niewiem. Czy mam mieć ich oboje poprostu gdzieś ???A jeśli naprawde będzie chciał mąż odejść to nie zatrzymywać go ? Niewiem jak żyć.............

129

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Qanti. A jak chcesz go zatrzymać? Jeśli będzie chciał odejść. Powiedz mu ze moze na ciebie liczyć gdy bedzie cie potrzebował. Ale to nie oznacza dawania mu co miesiąc pieniędzy ani prania jego rzeczy bo biedaczysko nie ma pralki...

Co do ciebie i meza. Qanti. Z tego co piszesz jestem samodzielna zarzeka pracowita kobieta. Jakoś to zycie utrzymalas w ryzach z pijacym mężem...

Sama zdecyduj co takiego daje ci mąż.
Poczucie bezpieczeństwa. Ciepło. Zaufanie. Przyjemność powrotu do domu utyrana z pracy bo wiesz ze dom jest azylem. Przystania do której zawsze miło wracać....
Czy daje ci obawy frustracje pożary strach..

Wiem. Powiesz ze nie chcesz być sama. Ale pytanie czy czasem ty teraz nie jestes sama.. Ja pewnie od takiego meza wolałabym mieszkać z kolezanka z ktora nadajemy na tych samych falach...

Qanti- ty nie musisz z nim być. Jestes z nim bo chcesz.
I jeśli zdajesz sobie sprawę to ok. Zamykaj sie w pokoju jak ma ochotę na awanturę. Sprzątaj pierz po nim i tak dalej....
Ale bądź pewna tego ze chcesz i wiesz co wybierasz.

130

Odp: Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Rozumiem jeśli chodzi o męża. Wczoraj też rozmawiałam z nim o jego piciu. A powiedz mi z tego wszystkiego co piszę tu dla syna mam być tak jakby  mnie  nie było. Żeby nadal odczuwaj ze mnie niema . Tak jak pisałaś wcześniej ? Bo żadne rozmówy i tłumaczenia nic nie dają. Syn ma swój świat jakiś i ciągle w nim siedzi. Bo cały czas wygląda to tak we nas chyba już nie potrzebuje.

Posty [ 66 do 130 z 562 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Nie potrafię poradzić sobie z nastoletnim synem

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026