Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 104 z 104 ]

66 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-08-03 23:31:38)

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?
bags napisał/a:
KaraBoska napisał/a:

Wciąż słyszę ile mu zawdzięczam i jaki jest dobry.
...
...tak jakoś tak idiotycznie wybrał i teraz te kłótnie są coraz częstsze.
...
udowadnianie mu, że jest się kimś lepszym niż sądzi, nie ma najmniejszego sensu
...
Kiedy wraca mąż, atmosfera od razu się zmienia, jest jakoś nerwowo, spokój pryska.
...
Co do mediacji, pewnie bym się wybrała, żeby uspokoić sumienie, może coś bym z tego wyniosła, ale mój mąż na pewno nie. Nie zaciągnę go tam żadną siłą.
...
Brakuje mi najbardziej spokoju i łagodności. Uśmiechu, a nie zrzędzenia od samego rana, brakuje mi serdeczności i dobrego milczenia.
...
...niedługo wróci mój mąż i jak zwykle zada pytanie zamiast "cześć" - "I co? Już Ci przeszło? Co na kolację?
...
...jestem odsuwana i uciszana jak natrętna mucha.
...
I najgorsze jest to, że mąż ma rację
...
Trzeba to najpierw usłyszeć. Mieszanka pogardy ze zniecierpliwieniem. Widzisz, "Ty wredna małpo" można powiedzieć serdecznie, z szerokim kpiącym uśmiechem - mieszanka żartu i ciepłych uczuć, można też powiedzieć "Moja Najdroższa" cedząc słowa, tonem zimnym i nieprzyjaznym.

Tak też metodą dedukcji prób i błędów, sprecyzujmy czego oczekujesz?
Tego, byś to Ty była w epicentrum zainteresowania męża, a on zapierdzielał jak motorek po orbicie wokół Ciebie? TAK?
No bo z jednej strony jak wiadomo "facet to świnia" - tak go teraz postrzegasz, a z drugiej "zaprojektowany by cieszyć" - tego zaś oczekujesz! Pod rygorem kastracji tudzież przypięcia go do krzesła elektrycznego i dołożenia do pieca na pełny gwizdek, bo przeca on inaczej postrzega Twój punkt widzenia.
Jak to mówią kara śmierci nie odstrasza morderców, bo muszą przecież coś zrobić, by oczyścić świat ze zła i uchronić przed tym innych.
Tylko co chłopina jest temu winny, że zgodnie z zaleceniami matki natury On jest INNY!!! hmm.

Dobrze bags, on jest inny. Inny w kierunku uciążliwym dla bliskich osób. Stwierdzenie: "Wciąż słyszę ile mu zawdzięczam i jaki jest dobry." kompromituje gościa dokumentnie (o ile jest prawdą). Tak, że każde następne wątpliwości RACZEJ rozsądzę na jego niekorzyść. Ponadto sposób komunikacji autorki postu jest jasny i klarowny. Wobec tego uważam ją za osobę, z którą nietrudno się dogadać na płaszczyźnie pragmatycznej logiki. Ta zaś logika wskazuje, że utrzymywanie stanu obecnego nie służy mężowi autorki dobrze (lub chce on rozpadu z zepchnięciem winy). Z tego wynika bardzo niekorzystna aureola tego człowieka. Ty zaś nieco pojechałeś z wnioskowaniem niezwiązanym logicznie z cytowanymi frazami.

Zobacz podobne tematy :

67 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-08-03 23:42:04)

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?
Pozytywka1985 napisał/a:

Babskie forum stworzone przez kobiety dla kobiet ....

Aha - no to już wiem czemu zawdzięczać wszelkie techniczne atrakcje w pracy oprogramowania i hosta tego forum. big_smile

68

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?

A widziałeś kiedyś by się dwoje upartych mogło dogadać?
Jej jak sama mówi brakuje miłości a on ją opatrznie i zgoła odwrotnie interpretuje. Czyli daje jej to, czego Ona chce - ale nie w takiej postaci jak Ona by sobie tego życzyła hmm

Co tu nawala???

Moim zdaniem komunikacja zwana rozmową. konstruktywną rozmową a nie to, że w ewidentny sposób widać, że nadal żyją w więzieniu swojego związku. Z tego wszystkiego jawi się jedno - nie rozmawiają jak należy ze sobą - owszem wymieniają zdania - ale to puste zdania, bez nici porozumienia i jakiejkolwiek woli zrozumienia. W dodatku każde z Nich nastawione jest na "szukanie" tego, do czego można się przyczepić, byle tylko nie było to Ich dobrem wspólnym. Mętlik i brak perspektyw zdrowego układu w przyszłości. To trwa juz zdecydowanie za długo

Wy nie rozmawiacie jeśli już tylko stojąc do siebie plecami obrzucacie się inwektywami po obwodzie kuli ziemskiej, tudzież jesteście jak dwie armie toczące zaciekły bój na froncie w okopach, które nic a nic o sobie nie wiedzą.
Mówiąc krótko nie potraficie siebie słuchać dokładnie a nie wybiórczo - to co chcecie w danej chwili usłyszeć; bo tego nie słyszycie.
Tak ja to widzę bynajmniej zresztą wink

69

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?
KaraBoska napisał/a:

Nie można tego wytłumaczyć mniej okrutnie?

Zapewne można.

KaraBoska napisał/a:

.. Przestałam się podobać, znudziłam się, ale pies ogrodnika itp, itd?

Myślę, że to nawet nie o Ciebie chodzi. Ty wydajesz się być ok - nawet na terapię chciałaś pociągnąć. Ja widzę, że z Tobą można by sie dogadać w każdych warunkach - wystarczy chcieć. On nie chce i w nim jest problem. Niewiele z tym możesz zrobić - raczej trzeba się ewakuować.

70

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?
bags napisał/a:

....Mówiąc krótko nie potraficie siebie słuchać dokładnie a nie wybiórczo - to co chcecie w danej chwili usłyszeć; bo tego nie słyszycie.
Tak ja to widzę bynajmniej zresztą wink

bags , ale zrozum, ktokolwiek wyjeżdża z tekstami: jaki ja jestem dobry dla Ciebie i co to ja dla Ciebie nie robie, to jest osobowość totalnie toksyczna. Przed takimi atakami bardzo trudnym jest się bronić. Po co rozważać cokolwiek więcej? Procedura zakończona.

71 Ostatnio edytowany przez bags (2013-08-04 00:34:16)

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?
N4VV napisał/a:
bags napisał/a:

....Mówiąc krótko nie potraficie siebie słuchać dokładnie a nie wybiórczo - to co chcecie w danej chwili usłyszeć; bo tego nie słyszycie.
Tak ja to widzę bynajmniej zresztą wink

bags , ale zrozum, ktokolwiek wyjeżdża z tekstami: jaki ja jestem dobry dla Ciebie i co to ja dla Ciebie nie robie, to jest osobowość totalnie toksyczna. Przed takimi atakami bardzo trudnym jest się bronić. Po co rozważać cokolwiek więcej? Procedura zakończona.

Bierz poprawkę na to, że ten kij ma 2 końce... i rękojeść Ci jeszcze łomot spuści broniąc stronę w sporze. Metodę wyparcia, umniejszenia i przerzucenia win to odróżniasz Ty?
Poczytaj Cartera "Wrednych ludzi" molestowanie moralne i moje dwie głowy a potem sugeruj się suchymi jednotorowymi faktami toksyka, ok?

Wybrałeś sobie zbyt doświadczoną i ob(r)ytą z tym zagadnieniem osobę za przeciwnika do dyskusji, jeśli o mnie chodzi. Ja miałem bardziej zawiły "personalnie" układ w związku niz jest tu. Czytałeś to wiesz;)
Ale nie mi Ciebie jest dane pouczać, bo temat to jest trudny i zawiły psychologicznie. tu do głosu dochodzi poniekąd też prawo oka? czaisz? wink

72 Ostatnio edytowany przez Drzazga (2013-08-04 01:33:38)

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?
Pozytywka1985 napisał/a:

Babskie forum stworzone przez kobiety dla kobiet a i tak trzeba wysłuchiwać ,przepraszam, w tym przypadku wyczytywać "opierdziel" od mężczyzn...ot taki paradoks wink tongue

może jakieś zmiany w regulaminie? wink smile

Same chciałyście równouprawnienia.

KaraBoska napisał/a:

.. Czy jako mężczyzna mnie rozumiesz? Czy to według Ciebie też takie gadanie kretynki?
Ja Cię rozumiem. Tylko dupek obnosi się z wewnętrznymi problemami relacji. Według mnie to manipulacja. Przestań gadać, zacznij działać.
Thanks. Krótko i treściwie. Nie rozumiem tylko, po co manipulacja?
Nie dlatego:
Nie chciałoby Ci się szukać nowej partnerki i nie chciałoby Ci się "docierać". Właśnie! To jest ten powód, którego szukałam.
Dlatego, że stałaś sie psychiczną spluwaczką. Piorunochronem odprowadzającym ładunki. Wiadrem na frustracje.
Piszesz, że ma w cholerę kasy - kupił by sobie kobietę. Jednak żadna kobieta, za żadną kasę nie będzie chciała pełnić roli, którą ty obecnie pełnisz.



Szokujące. To jedyny post, który mnie dotknął. Czyli uderzenie było celne. Nie było tak przez wiele długich lat. Ale jest. Są czasami przerwy, ale coraz krótsze i rzadsze. Nie można tego wytłumaczyć mniej okrutnie? Przestałam się podobać, znudziłam się, ale pies ogrodnika itp, itd? Rzeczywiście rozumiesz.

Akurat ja pisałem o braku chęci do docierania.
Nie zrozumieliśmy się co do kwestii poszukiwania nowej partnerki. Napisałem dosyć skrótowo.
Wcale nie zbrakłoby by mi chęci do poszukiwania nowej partnerki. smile
Wow, pierwsze spotkania, podchody, potem motylki, namiętne noce, dobieranie, przebieranie. Fajnie by było smile
Tylko PO CO ??
Przecież skończy się tak jak teraz.
Tylko inaczej.
Miną motylki, powstaną problemy, te same nieporozumienia, brak zrozumienia co myśli, czego chce druga strona.
Dlatego lepiej postarać się zrozumieć, naprawić to co mam.
Szukanie lepszejszego jest fajne, czemu nie.
Ale to jak z łapaniem zajączka, kiedy się go już złapie... no to co wtedy.
Lepiej o tym pomyśleć tu i teraz.
Przecież już to kiedyś przeżywałem, dlaczego teraz miałoby byc inaczej.
Znowu dojdę do tego samego punktu i co wtedy ?
Znowu łapanie zajączka ?

Lepiej zmienić siebie, teraz....
Ciągnęliśmy ten wózek tyle lat, to jeszcze pociągniemy.
Związek, małżeństwo to nie biznes, praca gdzie szuka się lepszego stanowiska, lepszej mozliwości.
Jeżeli nie ma osoby trzeciej, to nie sądzę żebyś przestała mu się podobać.
To nie z lenistwa nie chce innej partnerki.
Wie że lepszej nie znajdzie.

No chyba że jest psychopatą....
Jeżeli nie  - postaw granice.
Czego nie akceptujesz, jakich słów, jakich zachowań.
Określ czego oczekujesz.
Mężczyźni maja skłonnoś do nie dostrzegania że cos się źle dzieje w związku.
Nawet jak im się o tym mówi, to myslą ze nie jest znowu tak źle.
Pokaż mu "ścianę"
Ale bez kłótni, bez emocji.
Podzielę się z tym co zauważyłem u siebie i innych facetów :
Mamy tendencję do ignorowania lub pobłażliwego traktowania słów wypowiedzianych przez żony w emocjach.
Działają na nas słowa wypowiedziane spokojnie a dobitnie. sad

73

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?
bags napisał/a:
N4VV napisał/a:
bags napisał/a:

....Mówiąc krótko nie potraficie siebie słuchać dokładnie a nie wybiórczo - to co chcecie w danej chwili usłyszeć; bo tego nie słyszycie.
Tak ja to widzę bynajmniej zresztą wink

bags , ale zrozum, ktokolwiek wyjeżdża z tekstami: jaki ja jestem dobry dla Ciebie i co to ja dla Ciebie nie robie, to jest osobowość totalnie toksyczna. Przed takimi atakami bardzo trudnym jest się bronić. Po co rozważać cokolwiek więcej? Procedura zakończona.

Bierz poprawkę na to, że ten kij ma 2 końce... i rękojeść Ci jeszcze łomot spuści broniąc stronę w sporze. Metodę wyparcia, umniejszenia i przerzucenia win to odróżniasz Ty?
Poczytaj Cartera "Wrednych ludzi" molestowanie moralne i moje dwie głowy a potem sugeruj się suchymi jednotorowymi faktami toksyka, ok?

Wybrałeś sobie zbyt doświadczoną i ob(r)ytą z tym zagadnieniem osobę za przeciwnika do dyskusji, jeśli o mnie chodzi. Ja miałem bardziej zawiły "personalnie" układ w związku niz jest tu. Czytałeś to wiesz;)
Ale nie mi Ciebie jest dane pouczać, bo temat to jest trudny i zawiły psychologicznie. tu do głosu dochodzi poniekąd też prawo oka? czaisz? wink

Nie, to jest nieskomplikowana zależność. Nie potrzeba do tego mętnych wywodów, ani doktoratu z mniemanologii. Jeśli to co napisała dziewczyna jest prawdą, koleś wprowadza toksyczną atmosferę. Świadomie (z celem) lub nieświadomie. Z takimi osobowościami miałem sporo do czynienia (babka, matka) i dokładnie wiem jak to wygląda.

Jeśli coś dla kogoś robię, to nie po to by mu później wypominać, czy nawet przypominać. Chyba, że chodzi zdarzenia rangi: "A ja przedwczoraj ściszałem telewizor". Wówczas oczywiście moje lenistwo weźmie górę i, pogoniony do sklepu po wino, fakt ściszania wypomnę, proponując wspólne dymanie po trunek.

74

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?

Aaa tam, sraty taty.

Zgadzam się w zupełności z wypowiedziami N4VV, Margolinka też swoje kobiece mądre trzy grosze wrzuciła.

Może jestem młoda, może nie mam doświadczenia, ale nie cierpię emocjonalnego szantażu ze strony partnera.

Niektórzy chcą za wszelką cenę udowodnić autorce, że to jej "widzi mi się".
Wyraźnie napisała, że 3 lata temu chciała się rozstać. Mąż wręcz ubłagał ją, a raczej zaszantażował sloganami.
Dlaczego ma się poświęcać w imię "większego dobra"?
To że facet nie zdradza, nie pije, nie nadużywa przemocy, nie oznacza, że małżeństwo jest udane.

Animus, piszesz, że "rozpanoszyły się niebieskie karty". Tylko mylisz pojęcia- niebieska karta zakładana jest w momencie, gdy w rodzinie jest przemoc. O tym autorka nie wspomniała.
Rodziny zastępcze też nie są czymś wspaniałym. Ot, przykład znad morza, zapomniałeś, że rok temu małżeństwo, które miało rodzinę zastępczą zakatowało dwójkę małych dzieci (to skrajny przykład)? Ale znam rodziny, które "biorą" dzieci tylko i wyłącznie dla pieniędzy. 18 lat skończone i dziecko ma się martwić o siebie. Niby dostaje się mieszkanie i kilka tysięcy, ale co dalej z młodym człowiekiem?

Poza tym, że Twój post był nie na temat, to jeszcze podałeś argumenty, które nijak się mają do sytuacji autorki.

75 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-08-04 08:21:49)

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?
N4VV napisał/a:
bags napisał/a:

Tylko co chłopina jest temu winny, że zgodnie z zaleceniami matki natury On jest INNY!!! hmm.

Dobrze bags, on jest inny. Inny w kierunku uciążliwym dla bliskich osób. Stwierdzenie: "Wciąż słyszę ile mu zawdzięczam i jaki jest dobry." kompromituje gościa dokumentnie (o ile jest prawdą). Tak, że każde następne wątpliwości RACZEJ rozsądzę na jego niekorzyść. Ponadto sposób komunikacji autorki postu jest jasny i klarowny. Wobec tego uważam ją za osobę, z którą nietrudno się dogadać na płaszczyźnie pragmatycznej logiki. Ta zaś logika wskazuje, że utrzymywanie stanu obecnego nie służy mężowi autorki dobrze (lub chce on rozpadu z zepchnięciem winy). Z tego wynika bardzo niekorzystna aureola tego człowieka. Ty zaś nieco pojechałeś z wnioskowaniem niezwiązanym logicznie z cytowanymi frazami.

Cóż za niezwykły dar bawienia się w Sędziego Sądu Ostatecznego w cudzej sprawie.

Cóż za logiczny sąd i rozsąd (z pretensjami do rozsądku) z wersji wydarzeń jednej strony. Taki sąd "zaoczny", kapturowy znaczy. Ot, taki Ku Klux Klanik.

Domniemanie winy - to taka stara zasada prawa nierzymskiego, stosowanego od zarania dziejów przez propagandzistów i propagandzistki, proletariuszy wszystkowiedzy plotkarskiej.

Podobno diabeł nie taki straszny jak go malują, a nie żonaty. Gdyby diabeł był żonaty, to by go dopiero obmalowali...

Poczekajcie Panowie na swoją kolej.

N4VV napisał/a:

Wobec tego uważam ją za osobę, z którą nietrudno się dogadać na płaszczyźnie pragmatycznej logiki. Ta zaś logika wskazuje, że utrzymywanie stanu obecnego nie służy mężowi autorki dobrze (lub chce on rozpadu z zepchnięciem winy).

Z pewnością, z każdą Kobietą nie jest trudno się dogadaĆ na płaszczyźnie pragmatycznej logiki, pod warunkiem, że jest to pragmatyczna logika spełniania Jej zachcianek. A Mąż...? A na cóż mu cokolwiek, skoro nie służy Mu nawet to, czego chce.

Jaga Baba07 napisał/a:

To że facet nie zdradza, nie pije, nie nadużywa przemocy, nie oznacza, że małżeństwo jest udane.

Animus, piszesz, że "rozpanoszyły się niebieskie karty". Tylko mylisz pojęcia- niebieska karta zakładana jest w momencie, gdy w rodzinie jest przemoc. O tym autorka nie wspomniała.

Ot, i mamy logikę BabaJadzącą się. To, że facet jest w porządku, to wcale nie znaczy, że uszczęśliwi Kobietę. A oczywiście, że nie znaczy. Gdyby pił, nadużywał przemocy, to sprawa byłaby prosta i można by go zniszczyĆ za to, że pije i nadużywa przemocy. A że nie pije i nie nadużywa, to go trzeba zniszczyĆ za to, że nie pije i nie nadużywa.

Słusznie! Dlaczego zniszczyĆ? Bo jest facetem. I tu niebieska karta nie jest argumentem na miejscu, bo ona służy do rozbijania rodzin z mocy prawa, czyli przemocy instytucjonalnej. Pewnie, "gwałt niech się gwałtem odciska". Tylko patrzeĆ jak państwo gwałcicieli będzie leczyĆ oddając ich w ręce sadystów i specjalistek od bdsm.

Przecież to tylko faceci. Ostatni etap rewolucji socjalistycznej: najpierw obaliĆ monarchię i wyrżnąĆ "białych", burżujów, potem zagłodziĆ kułaków, a na końcu pozbawiĆ władzy Ojców i droga do równości prosta jak drut... kolczasty.

Od Marsylianki, przez Kobiety na traktorach (świetny pomysł na ubepłodnienie), po parytety i sfeminizowaną edukację. A NetFaceci Bags i N4VV już wyedukowani w tej nowej postrewolucyjnej logice domniemania winy wszystkich facetów. Lada moment będziecie sikaĆ na siedząco, a potem ustawią Was Panowie w kolejce do obowiązkowej zmiany płci na jedynie ideologicznie słuszną, jak nie zrobicie z siebie transów z własnej woli. Kastracja, Panowie, to jest to, co najsłuszniejsze. Najpierw trzeba przygotowaĆ mózg do akceptacji urwania jaj, a potem reszta się już sama zrobi. Dlaczego? A profilaktycznie, żeby się Wam przypadkiem nie zachciało skrzywdziĆ jakiejś Kobiety, a o krzywdę nie trudno, wystarczy wszak nie piĆ i nie nadużywa przemocy i chcieĆ z nią trwaĆ w małżeństwie.

Bardzo jestem ciekaw ciągu dalszego historii Europy.

76 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-08-04 09:37:02)

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?
Animus napisał/a:

...Cóż za niezwykły dar bawienia się w Sędziego Sądu Ostatecznego w cudzej sprawie...

Szanowny kolego - jeśli masz ciągoty do uderzania w patetyczny ton, proponuje stanowisko ministranta. W tym kontekście zupełnie Ci się pozajączkowało w zwoju, a mi się nie chce tłumaczyć co.

Drzazga napisał/a:

....No chyba że jest psychopatą.......

Chyba jest.

77

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?

Animus, nawet mi się nie chce odpisywać na Twoje wywody.

Lecz Twój tok rozumowania naprawdę jest daleki od rzeczywistości, jaką mamy w kraju.

Swoje przedstawiłam. Feministką i fanką bdsm nie jestem. Dzieckiem rewolucji również nie. Daleko mi od tego.
Lecz uważam, że sam fakt chęci trwania przy moim boku nie czyni z faceta wzorowego męża.

78

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?

KaroBoska, zdaje się że masz tutaj próbkę kłótni domowych.
Cóż, tak jest ten świat zbudowany, że kobiety i mężczyźni maja inny punkt spojrzenia na tą samą sprawę.

To chyba dobrze ?
byłoby nudno gdybyśmy we wszystkim się zgadzali smile

79

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?

Piękna lektura w niedzielny, słoneczny poranek... Nie chciałabym polemizować z bagsem - bardzo mi przypomina mojego obecnego męża. Dokładnie tak wyglądają nasze kłótnie. Mąż  nie  rozumie co mówię, tak samo jak bags. Sorry bags. Mogę się zgodzić, że jestem taka i owaka i nie doceniam itp - z całą pewnością dużo w tym racji. Dlatego chcę odejść. Życie u boku faceta, któremu nie wystarczasz naprawdę nie jest fajne. Nikt nie bierze pod uwagę faktu, że się zmieniamy - wszyscy. Nie jestem tą samą osobą, co 20 lat temu, mąż także jest inny. Podejrzewam, że to zwykły, naturalny proces, który nikogo nie ominie. Nie jest żadnym psychopatą, ciężko pracuje a dzieci są dla niego bardzo ważne. To facet naprawdę w porządku - mogę to powiedzieć po 20 latach. Tylko jakoś bardzo nieszczęśliwy. Nie mogę się dowiedzieć, czy to przeze mnie, czy przez coś innego. Za długo to trwa, widocznie nie jestem warta, żeby czegokolwiek się dowiedzieć. I bardzo znamienne jest to, że dla obcych jesteśmy dużo milsi niż dla siebie. Widzę wiele cudzych uśmiechów, dostaję dużo zainteresowania i życzliwości od obcych, nie od własnego męża. Wyjazdy wakacyjne są koszmarem - albo milczy albo się złości, bo pomylił trasę, albo bateria w komórce się rozładowała itp. Nie  chcę tak. Wolę być sama - wtedy przynajmniej na nic nie liczysz i niczego nie oczekujesz. Taka jasna, czysta sytuacja i nie martwisz się nastrojem partnera.  Za długo to trwa. W każdym razie dzięki za wszystkie wpisy - dobrze zobaczyć swoją sytuację z innej perspektywy. Ale bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że lepiej trzymać się z tymi, z którymi dobrze się rozumie - oszczędza się wtedy wiele bólu i frustracji. Navy, mąż zawsze podkreśla, że moje argumenty są nielogiczne i niespójne- zdziwiłam się Twoją opinią. Najlepsza rzecz, jaką w życiu usłyszałam. No, ale zaraz zapala się czerwona lampka, że napisałeś, to co chcę usłyszeć, wg bangsa i dlatego nasza dyskusja jest konstruktywna (zgadzam z Twoimi spostrzeżeniami, bo są mi na rękę) Baba Jaga - cieszę się, że jesteś w młodym wieku - jesteś takim znakiem, sygnałem że coś się zmienia w postrzeganiu związkow, nierozerwalności itp. Fajnie:)

80

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?

Sorry za pokręcenie nicków, piszę z telefonu, co jest dosyć trudne i nie ma wglądu w cytowane treści. Nawet nie da się przeczytać ponownie. N4VV - poprawiło na na y. Bangs - moja pomyłka, grzywką zostałeś.

81

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?

KaraBoska,

szkoda, ze sie skonczylo, ale skoro nic juz nie ma, lepiej sie rozstac, bo jeszcze kawal zycia przed Toba i Twoim mezem. Jeszcze sobie ulozysz zycie na nowo,jesli bedziesz chciala. To bardzo przygnebiajace patrzec codziennie na kogos kto pokazuje, ze jest nieszczesliwy - z Twojego powodu.

82

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?
KaraBoska napisał/a:

Baba Jaga - cieszę się, że jesteś w młodym wieku - jesteś takim znakiem, sygnałem że coś się zmienia w postrzeganiu związkow, nierozerwalności itp. Fajnie:)

Ja tam wolę wierzyć że miłość jest wartością stałą.
Chyba jedyną w życiu. Taki drogowskaz.

83 Ostatnio edytowany przez bags (2013-08-04 15:22:46)

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?

Animus, chłopie, ale Ty jedziesz. Jezu, nawet 5 tak płynnie wrzuciłeś. Gdyby inny facet taki komplement usłyszał od kobiety, to matizem na autostradzie wyciśnie 300 km/h.

Animus napisał/a:

Od Marsylianki, przez Kobiety na traktorach (świetny pomysł na ubepłodnienie), po parytety i sfeminizowaną edukację. A NetFaceci Bags i N4VV już wyedukowani w tej nowej postrewolucyjnej logice domniemania winy wszystkich facetów. Lada moment będziecie sikaĆ na siedząco, a potem ustawią Was Panowie w kolejce do obowiązkowej zmiany płci na jedynie ideologicznie słuszną, jak nie zrobicie z siebie transów z własnej woli. Kastracja, Panowie, to jest to, co najsłuszniejsze. Najpierw trzeba przygotowaĆ mózg do akceptacji urwania jaj, a potem reszta się już sama zrobi. Dlaczego? A profilaktycznie, żeby się Wam przypadkiem nie zachciało skrzywdziĆ jakiejś Kobiety, a o krzywdę nie trudno, wystarczy wszak nie piĆ i nie nadużywa przemocy i chcieĆ z nią trwaĆ w małżeństwie.

Rozumiem, że piszesz to przez wzgląd że siedziałeś kiedyś obok potocznego transwestyty - czyni Cię ekspertem od kastracji i zmian (nie)naturalnych ludzkości. A to że siedziałeś godzinę obok ciężarnej zgwałconej - czyni cię ekspertem od jej odczuć. Mistrzu! Porozmawiajmy więc teraz dla zespolenia tych tematów o ciąży i gwałtach u transów. Skoro masz tę wiedzę - mów! Jak to przeszedleś? Było ciężko? Jak przez Twojego maciupkiego peniska wylazła ta wielka głowa dziecka???? Co CZUŁEŚ?
Dlaczego tak Ci przykro? Animus? Tamte wyimaginowane kobiety, o których piszesz, to NIE TWOJA WINA. Tak jak tamci fajni mężczyźni, co się swoimi partnerkami opiekują podczas ciąży. Nie rozumiesz? To Ty się zajmij swoim penisem i ja Ci nie będę mówił co, gdzie i kiedy masz z nim robić, a Ty się odp... od tematu, o którym gucio wiesz a tym bardziej rozumiesz i szafa gra. W żołnierskich słowach.

I NIGDY nie nawołuj do gwałtu, nawet jeśli miałby Ci służyc jak wibrator Palikotowi podczas konferencji prasowej. NIGDY. Nawet w żartach, przypadkiem, mimochodem, dla unaocznienia. NIGDY.
Swoim oklepanym co post i wątek chamstwem i niedouctwem chcesz Nas ustawiac do pionu? Strzał w dziesiątkę, doprawdy, tyle, że od końca smile Faktycznie jako niedoświadczony specjalista od rozrodu i transformacji płciowych, mógłbym nie zrozumieć Twoich amatorskich wynurzeń. Do których absolutnie masz prawo - rzecz jasna. Tak jak do błędów w Twoim logicznym myśleniu, a o kulturze już nie wspomnę.
Nostradamus z Ciebie jest zaiste przedni, tylko rozum gdzieś Ci odjęło lub też wyparował przed wiekami. Poddałeś się operacji nie tego co trzeba, taka zdradziecka przypadłość lekarzy.

Animus napisał/a:

Bardzo jestem ciekaw ciągu dalszego historii Europy.

Ja już nie, wystarczy mi spojrzeć i poczytać Twoje wywody i już wiem, co mnie w przyszłości może czekać. Tak jak to Nasi Dziadowie i skrybowie onegdaj powiadali.

Jaga Baba07 napisał/a:

Animus, nawet mi się nie chce odpisywać na Twoje wywody.

Lecz Twój tok rozumowania naprawdę jest daleki od rzeczywistości, jaką mamy w kraju.

Swoje przedstawiłam. Feministką i fanką bdsm nie jestem. Dzieckiem rewolucji również nie. Daleko mi od tego.
Lecz uważam, że sam fakt chęci trwania przy moim boku nie czyni z faceta wzorowego męża.

Kochani, nie ma opcji, żeby Animus zrozumiał gdzie tkwi błąd w jego wypowiedziach. Przez naszą chęć uświadomienia mu wręcz rażących błędów w pojmowaniu i werbalizacji - wątek zszedł na boczne tory. Może przyjmijmy, że w świecie Animusa - on WIE co to znaczy byc w ciąży, WIE co to znaczy być kobietą zgwałconą, WIE co dolega autu jego - albowiem auto prostą budowę ma. Niech on wie i niech mu dobrze z tym. Nie MUSI rozumieć, każdy inny i po to wymyślili skalę IQ i niech tak zostanie. Nie każdy jest w stanie posiąść wiedzę tajemną - czyli logiczne myślenie.

To tak jak w tym kawale: "Przychodzi student do profesora na egzamin. Profesor go odpytuje, a student beton. Nic która jego jest. Oczami tylko wywraca i coś bąka bez sensu. I w końcu profesor ze szczerej chęci nawiązania JAKIEJKOLWIEK rozmowy pyta:
- a skąd pan przyjechał?
- z Bieszczad
profesor sam do siebie "a może by to faktycznie wszystko pierdyknąć i wyjechać w Bieszczady?"

I tu też pasuje. Metodą skojarzeń. Wprawdzie Animus to chyba Grizzly był, ale niech tam. Wolno i jemu być jaki se tam chce.

84

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?
Drzazga napisał/a:
KaraBoska napisał/a:

Baba Jaga - cieszę się, że jesteś w młodym wieku - jesteś takim znakiem, sygnałem że coś się zmienia w postrzeganiu związkow, nierozerwalności itp. Fajnie:)

Ja tam wolę wierzyć że miłość jest wartością stałą.
Chyba jedyną w życiu. Taki drogowskaz.

Ja też chciałabym w to wierzyć, ale życie pokazuje co innego.
Znam kilka małżeństw, które są bardzo podobne do związku Kary Boskiej. Są to zwykle znajomi rodziny.
I obserwując je( a obserwowałam mając lat kilkanaście, teraz jestem po dwudziestce), doszłam do wniosku, że po pierwsze nie rozumiem ich, bo tkwią w czymś, w czym obydwoje nie chcą z różnych względów. Kłócą się -nawet przy znajomych, wiele razy byłam świadkiem słownych przepychanek między małżonkami. 
Po drugie sama obiecałam sobie, że nigdy nie dopuszczę do tego, by dwoje ludzi, którzy postanowili spędzić razem resztę życia, kochali się- po 20 latach stało się dla siebie intruzami.


Po trzecie, skoro już się stali dla siebie obcymi osobami, których niewiele łączy, to po jakiego grzyba to ciągną?
Mają osobne życie, każdy każdemu przeszkadza, co i rusz powtarzają sobie, jacy to oni są ze sobą nieszczęśliwi,  a jednak męczą się. Dlaczego?
Bo dzieci dorastają, a dzieci same mają dość oglądania rodziców, którzy tylko do siebie warczą- nawet w sytuacjach, kiedy mają razem miło spędzać czas.

Dziecko, które dorasta w takiej atmosferze zapewne nigdy nie powie, że miłość jest wartością stałą. Zapyta się ironicznie- "Miłość? A co to takiego?"

85

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?
KaraBoska napisał/a:

Nie chciałabym polemizować z bagsem - bardzo mi przypomina mojego obecnego męża. Dokładnie tak wyglądają nasze kłótnie. Mąż  nie  rozumie co mówię, tak samo jak bags. Sorry bags. Mogę się zgodzić, że jestem taka i owaka i nie doceniam itp - z całą pewnością dużo w tym racji. Dlatego chcę odejść.

Obawiam się, że ta konfrontacja Nas, mogła by Cię miło rozczarować lub niemiło zaskoczyć; tak to jakoś było wink

KaraBoska napisał/a:

Życie u boku faceta, któremu nie wystarczasz naprawdę nie jest fajne. Nikt nie bierze pod uwagę faktu, że się zmieniamy - wszyscy. Nie jestem tą samą osobą, co 20 lat temu, mąż także jest inny. Podejrzewam, że to zwykły, naturalny proces, który nikogo nie ominie.

Za bardzo wybiegasz  w przódy z generalizacją "nikt". Nikt jedynie nie mówił, ze będzie lekko i słowa dotrzymał. Tego nie można mu nijak zarzucić. Co do reszty nie mogę się nie zgodzić, nawet z autospsji. A że to nie zawsze zmierza w jednym kierunku, no cóż... "równowaga w przyrodzie, to podstawa" wink

KaraBoska napisał/a:

Nie jest żadnym psychopatą, ciężko pracuje a dzieci są dla niego bardzo ważne. To facet naprawdę w porządku - mogę to powiedzieć po 20 latach. Tylko jakoś bardzo nieszczęśliwy. Nie mogę się dowiedzieć, czy to przeze mnie, czy przez coś innego. Za długo to trwa, widocznie nie jestem warta, żeby czegokolwiek się dowiedzieć.

Syndrom Piotrusia Pana i współuzależnienia widać gołym okiem. Tylko trudno wywnioskować jednoznacznie, kto spiotrusiował, wróć, sfiksował bardziej. Zobacz, jak to jest - zaczynasz z kimś być i tak naprawdę od razu wiadomo z czym będzie problem. Czasami tylko wydaje nam się, że problem nie jest aż tak wielki, albo, że możemy go akceptować - zwłaszcza przez wzgląd na piękną resztę. A po czasie się okazuje, że to co było problemem na początku, jest nim wciąż po wielu latach...

KaraBoska napisał/a:

I bardzo znamienne jest to, że dla obcych jesteśmy dużo milsi niż dla siebie. Widzę wiele cudzych uśmiechów, dostaję dużo zainteresowania i życzliwości od obcych, nie od własnego męża. Wyjazdy wakacyjne są koszmarem - albo milczy albo się złości, bo pomylił trasę, albo bateria w komórce się rozładowała itp. Nie  chcę tak. Wolę być sama - wtedy przynajmniej na nic nie liczysz i niczego nie oczekujesz. Taka jasna, czysta sytuacja i nie martwisz się nastrojem partnera.  Za długo to trwa. W każdym razie dzięki za wszystkie wpisy - dobrze zobaczyć swoją sytuację z innej perspektywy. Ale bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że lepiej trzymać się z tymi, z którymi dobrze się rozumie - oszczędza się wtedy wiele bólu i frustracji.

Pokazujesz palcem na partnera a odwróć dłoń i co widzisz???
Trzy palce skierowane na Ciebie. A to nie znaczy, żeś bardziej winna, ale to, że trzy krotnie bardziej powinnaś się zająć sobą i swoim kryzysem w związku.
Choć miłość można okazywać na wiele sposobów, słowa są często odbiciem stanu duszy. Bądź chętna do słuchania, nie skora do mówienia i nie skora do gniewu. Trudno jest okazać miłość, kiedy nie ma ku temu motywacji - a mocne słowa i rękoczyny to ich zaprzeczenie. Lecz prawdziwa miłość nie opiera się tylko na uczuciach, lecz na determinacji w okazywaniu życzliwości. Nawet jeśli nie ma za to nagrody. Jeśli w coś wkładasz czas, energię i pieniądze, to coś staje się dla Ciebie coraz ważniejsze. Nie zależy Ci na czymś w co nie inwestujesz. Jak można kochać kogoś, kto Cię nieustannie odrzuca?? Odpowiedź jest taka, ze nie możesz jego kochać, bo nie dasz jemu tego, czego sama nie masz.

A co stoi na przeszkodzie, byś się trochę "rozerwała" i oderwała od tej szarej rzeczywistości sama?
Posiedzieć, podumać, poskładać się w całość i naładować akumulatory na następny rok.
Miałabyś satysfakcję z tego, jakby taki on tam był z Tobą?
"Jeśli w coś wkładasz czas, energię i pieniądze, to coś staje się dla Ciebie coraz ważniejsze. Nie zależy Ci na czymś w co nie inwestujesz. Kiedy potrafisz ustalić, co jest warte Twojego czasu i uwagi - działasz zgodnie z własnym interesem."

86

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?
Jaga Baba07 napisał/a:
Drzazga napisał/a:
KaraBoska napisał/a:

Baba Jaga - cieszę się, że jesteś w młodym wieku - jesteś takim znakiem, sygnałem że coś się zmienia w postrzeganiu związkow, nierozerwalności itp. Fajnie:)

Ja tam wolę wierzyć że miłość jest wartością stałą.
Chyba jedyną w życiu. Taki drogowskaz.

Ja też chciałabym w to wierzyć, ale życie pokazuje co innego.
Znam kilka małżeństw, które są bardzo podobne do związku Kary Boskiej. Są to zwykle znajomi rodziny.
I obserwując je( a obserwowałam mając lat kilkanaście, teraz jestem po dwudziestce), doszłam do wniosku, że po pierwsze nie rozumiem ich, bo tkwią w czymś, w czym obydwoje nie chcą z różnych względów. Kłócą się -nawet przy znajomych, wiele razy byłam świadkiem słownych przepychanek między małżonkami. 
Po drugie sama obiecałam sobie, że nigdy nie dopuszczę do tego, by dwoje ludzi, którzy postanowili spędzić razem resztę życia, kochali się- po 20 latach stało się dla siebie intruzami.


Po trzecie, skoro już się stali dla siebie obcymi osobami, których niewiele łączy, to po jakiego grzyba to ciągną?
Mają osobne życie, każdy każdemu przeszkadza, co i rusz powtarzają sobie, jacy to oni są ze sobą nieszczęśliwi,  a jednak męczą się. Dlaczego?
Bo dzieci dorastają, a dzieci same mają dość oglądania rodziców, którzy tylko do siebie warczą- nawet w sytuacjach, kiedy mają razem miło spędzać czas.

Dziecko, które dorasta w takiej atmosferze zapewne nigdy nie powie, że miłość jest wartością stałą. Zapyta się ironicznie- "Miłość? A co to takiego?"

dlatego należy miłość pielęgnować. To obowiązek obu stron.

87

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?
KaraBoska napisał/a:

..No, ale zaraz zapala się czerwona lampka, że napisałeś, to co chcę usłyszeć,...

1. Po co?
2. Nie mam zwyczaju, ale w to niekoniecznie ktokolwiek musi wierzyć.

88

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?

ja mam troszke zbliżona sytuacje i wiem,co możesz czuć...ja na przykład mam juz dośc i postanowiłam odkładać pieniadze po kryjomu na wyjazd za granice i zacząc wszystko od nowa,bo czasem sytuacja zyciowa tego wymaga.boję się,ale wiem,że tak nie mozna zyc,bo czas ucieka a zycie ma sie tylko jedno...

89

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?
DORIS608 napisał/a:

ja mam troszke zbliżona sytuacje i wiem,co możesz czuć...ja na przykład mam juz dośc i postanowiłam odkładać pieniadze po kryjomu na wyjazd za granice i zacząc wszystko od nowa,bo czasem sytuacja zyciowa tego wymaga.boję się,ale wiem,że tak nie mozna zyc,bo czas ucieka a zycie ma sie tylko jedno...

hm, jeżeli mąż zaczął nie szybciej od Ciebie odkładać to za chwilę zastaniesz tylko puste ściany... a on ? w Australii ?
Czasem sytuacja życiowa wymaga by oszukiwać...muszę to sobie przyswoić. smile

90

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?
Drzazga napisał/a:

...Czasem sytuacja życiowa wymaga by oszukiwać...muszę to sobie przyswoić. smile

Czasem sytuacja wymaga by być do niej przygotowanym. Ja mogę sobie pozwolić na luksus absolutnej szczerości. Przeczytaj wątek doris i wymyśl, co byś zrobił na jej miejscu by naprawić sytuację. Masz okazję wykazać się większą mądrością, niż głupkowaty komentarz.

91

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?
N4VV napisał/a:
Drzazga napisał/a:

...Czasem sytuacja życiowa wymaga by oszukiwać...muszę to sobie przyswoić. smile

Czasem sytuacja wymaga by być do niej przygotowanym. Ja mogę sobie pozwolić na luksus absolutnej szczerości. Przeczytaj wątek doris i wymyśl, co byś zrobił na jej miejscu by naprawić sytuację. Masz okazję wykazać się większą mądrością, niż głupkowaty komentarz.

luksus szczerości ... też niezłe, postaram sobie przyswoić smile

Szczerze, to nie chciałbym mieć nic wspólnego z ludźmi których uczciwość, szczerość, to kwestia sytuacji.
Relatywizm moralny powoduje u mnie odruch wymiotny.

Rozumiem że w sytuacji ekstremalnej poświeciłbyś ojca, matkę, dziecko byleby samemu uchować swoją d[oo]**pę ?

92

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?

Bags, mam wrażenie, że jesteś katolickim księdzem:) Jestem niewierząca. Ty mi o miłości a ja, że już nawet swojego męża nie lubię. Dużo przeżyliśmy - biedę, dobrobyt, upadki i wzloty - lubiliśmy się, wspieraliśmy się. Teraz już nie. Mam sypiać z człowiekiem, którego nawet nie lubię? W imię czego? Któraś z dziewczyn napisała, że przede mną jeszcze kawał życia. Nie wiem, czy kawał - wiem, że życie mam ułożone, dobrze mi w nim, fascynację, burzę uczuć już przechodziłam i może dziwnie to zabrzmi, ale czuję się "ponad to" - może to kwestia dojrzałości i większego dystansu do siebie i świata. W każdym razie, na życie nie narzekam - praca, przyjaciele i umiejętność celebrowania drobnych przyjemności całkowicie mi wystarcza. Tą prostą radość zabija jednak zachowanie męża, co prowadzi do tego, że nie lubię przebywać w jego towarzystwie. Takie błędne koło. Dzięki N4VV uspokoiłam się i wyciszyłam - wiem na czym stoję. Obawiam się, że jeszcze przez jakiś czas postoję pewnie w miejscu.

93

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?

Rozumiem że w sytuacji ekstremalnej poświeciłbyś ojca, matkę, dziecko byleby samemu uchować swoją d

Odniósł się do konkretnej sytuacji, która nie wymagała poświęcenia ojca, matki, dziecka.

94

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?
KaraBoska napisał/a:

Rozumiem że w sytuacji ekstremalnej poświeciłbyś ojca, matkę, dziecko byleby samemu uchować swoją d

Odniósł się do konkretnej sytuacji, która nie wymagała poświęcenia ojca, matki, dziecka.

aaaa, zaaaczynam rozumieć ! smile
przyzwoitość, uczuciowość zostawiamy sobie na specjalne okazje !!!
W sytuacjach w których uznamy to za niezbędne, możemy sobie odpuścić.
Że też wcześniej na to nie wpadłem. sad

95

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?

KaraBoska; dla Twojego męża rozstanie byłoby klęską o charakterze prestiżowym. Jak chcesz żeby Ci ''pozwolił'' odejść; to musisz tak rozegrać sprawę aby to on Ciebie (wy)rzucił. Niestety i tak wiąże się to z ekscesami, a z tego co piszesz, to jesteś piewczynią kultu św. Spokoju....

96

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?

Rozumiem że w sytuacji ekstremalnej poświeciłbyś ojca, matkę, dziecko byleby samemu uchować swoją d

Odniósł się do konkretnej sytuacji, która nie wymagała poświęcenia ojca, matki, dziecka.
aaaa, zaaaczynam rozumieć ! smile
przyzwoitość, uczuciowość zostawiamy sobie na specjalne okazje !!!
W sytuacjach w których uznamy to za niezbędne, możemy sobie odpuścić.
Że też wcześniej na to nie wpadłem. sad

Nie. Chodzi o to, że nie jesteś w stanie przewidzieć swojego zachowania w ekstremalnych warunkach. Możesz zakładać, być przekonany a i tak możesz się zdziwić własną reakcją. Samo życie. A może tylko nie lubię generalizowania:)

97

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?

znowu nic nie rozumiem sad
jeżeli w sytuacjach ekstremalnych nie jesteśmy w stanie przewidzieć swojego zachowania, zarezerwować sobie przyzwoitości na tą okoliczność, 
to w sytuacjach.. mniej ekstremalnych ?? nie możemy odstąpić od przyzwoitości ? sad
noo i co to jest ekstremalna sytuacja ??
ekstremalne wkoo**ienie na żonę ? jest taką sytuacją ?

98

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?
KaraBoska napisał/a:

Bags, mam wrażenie, że jesteś katolickim księdzem:) Jestem niewierząca.

To żeś teraz poszła po bandzie... spadając z piedestału ambony. Księdzem nie jestem i do habitu mnie nie ciągnęło; ale za to sakramentalnym "jeszcze" mężem tak. Czy osobnikiem wink katolickim hmm to mocno dyskusyjne, bo nie jestem tym uparcie praktykującym. Mam spore zastrzeżenia, co do wytycznych KK.

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?
Drzazga napisał/a:
KaraBoska napisał/a:

O, proszę, jaka ciekawostka. "Tak w skrócie i wyciskając treśĆ" A zostawiając co? Wszystko, prócz treści. Bo tak naprawdę czego miałaś dośĆ? Domu? Dzieci? Fajnego męża?

Zdarzają się tacy, którzy twierdzą: stwórz Kobiecie raj, a na pewno z niego zechce uciekaĆ.


No widzisz, także od Ciebie obrywam:) Tak, chcę uciekać gdzie pieprz rośnie. Jak widać, dla mojego męża też byłoby lepiej, gdybym go uwolniła od siebie, dlatego nie rozumiem, dlaczego nie chce? Mógłby znaleźć kobietę jakiej szuka. Ma pieniądze, duże, bardzo udane dzieci i może być wolny. Dlaczego nie?

Widzisz, widzę dużo analogii do mojej sytuacji.
..................
........................
Czasami chciałbym żeby sobie kogoś znalazła, kogoś kto wziąłby na siebie jej problemy, uwolnił mnie od nich. 
Z drugiej strony,  nie mam ochoty szukać sobie nowej towarzyszki życia.
- wiem że nic by to zmieniło, byłoby tylko inaczej, a problemy z docieraniem sie...:)
- łączy nas wiele wspólnych przeżyć,
- i chyba najważniejsze - dzieci...
Jest Tą osobą z którą chciałbym się zestarzeć.

Dlatego ciągle poszukuje sposobu na zrozumienie siebie, porozumienie.
Sprowadzam rożne ciekawe książeczki, organizuję wyjścia do kina, teatru, restauracji, wyjazdy.
łatwo komuś powiedzieć - zostaw, odejdź, masz prawo szukać szczęścia. Tylko o jakie szczęście chodzi, o czyje ?
Coś jest w tym powiedzeniu że kiedyś ludzie naprawiali to co się psuło, dzisiaj wymieniają na nowe. Co wcale nie znaczy ze nowe się  nie popsuje.

Jak myślisz, dlaczego mąż, pomimo kłótni, niezrozumienia pomimo dużej kasy chce być z Tobą ?
nie szuka sobie "lepszejszego" modelu ?

Jeździe gdzieś, spędzcie "wartościowy" czas.
Zachowanie męża naprawdę nie daje szansy na zmianę na lepsze ?

Dlaczego jesteś znudzona rodziną, dziecmi, mężem.
Czy tylko mąż ma się zmienić ?
Ty jesteś OK ?

Pewnie się przyzwyczaił i boi się że będzie gorzej, bo już innej w ogóle nie pokocha.

100

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?
Drzazga napisał/a:
KaraBoska napisał/a:

... Powtórzę jeszcze raz: nasza codzienność jest coraz trudniejsza, a ja mam coraz więcej wad, o których dotąd wcale nie wiedziałam. Nie chcę tego ciągnąć. Zresztą, tylko po to mam się męczyć, bo nie chce mu się szukać nowej partnerki?

- no rozumiem.
napracowałaś się dla innych tyle, że nie masz ochoty pracować nad sobą. ( skąd ja to znam)
- nie chce mu się szukać nowej partnerki ?
a może po prostu nie chce jej szukać.

Wiesz, a idż Ty sobie szukać swojego szczęścia.
Daj spokój mężowi, dzieciom.
Zbierz ich wszystkich i powiedz szczerze, prosto w oczy ze ci obrzydli i nie masz ochoty się z nimi zadawać.
Potem zbierz wszystkie swoje rzeczy, wyjdź i nigdy nie wracaj.
Zniknij z ich życia. Na zawsze.
Szukaj szczęścia własnego, pław się wolnością, szczęściem a ich zostaw w spokoju.

Będą w szoku ale mąż sobie poradzi i zaopiekuje się dziećmi.

Wmawiaj sobie że jesteś przyzwoitym człowiekiem i uśmiechaj się do siebie patrząc w lustro.
Bron Boże nie próbuj uprawiać jakiejś plomby ze to niby w weekendy się nimi opiekujesz i wychowujesz.
Daj im spokój od siebie na ZAWSZE.
Po po im jakaś iluzja normalności ???
Nie potrafisz poradzić sobie ze sobą oa próbujesz zwalać wine na wszystkich innych.
Cecha dziecka emocjonalnego.
Jesteś DDD labo DDA ?

Ona z czego widzę kocha swoje dzieci, wina leży po stronie męża nigdzie nie chce wychodzić, on się nie chce zmienić to można było wyczytać pomiędzy jej wierszami, może całą miłość przelał na dzieci też jest takie chorzenie, to jest schorzenie nieuleczalne(podobnie jak toksyczny trójkąt z teściową bądź teściem w przypadku mężczyzny), jedyne co można zrobić to zabrać mu dzieci. 
Pewnie tez ona więcej zarabia i to dodatkowo wkurza jej męża to już nie jest schorzenie a nazywa to się naruszeniem dumy.

101 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-08-04 23:41:08)

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?
N4VV napisał/a:
AdrianDąbrowski napisał/a:

Trzeba zmeinic prawo rozwód powinien być dawany od ręki

Kobietom na każde żądanie.
Facetom wcale.

Nie każdemu po równo oczywiście mówimy o sytuacji w której nie było patologi oraz zdrady jeśli ktoś ma zastrzeżenia zawsze może być sąd.

N4VV napisał/a:
Pozytywka1985 napisał/a:

Babskie forum stworzone przez kobiety dla kobiet ....

Aha - no to już wiem czemu zawdzięczać wszelkie techniczne atrakcje w pracy oprogramowania i hosta tego forum. big_smile

Tu wychodzi z ciebie szowinista i kłamczuch, za to na spam zapytaj czy pytamy jak jakaś dziewczyna "śmiała" pisząc w dziale tylko dla mężczyzn to zaraz lament i słowna agresj a odwrotnie kobieta nie reagowały negatywnie na komentarze mężczyzn.

Drzazga napisał/a:
Pozytywka1985 napisał/a:

Babskie forum stworzone przez kobiety dla kobiet a i tak trzeba wysłuchiwać ,przepraszam, w tym przypadku wyczytywać "opierdziel" od mężczyzn...ot taki paradoks wink tongue
może jakieś zmiany w regulaminie? wink smile

Same chciałyście równouprawnienia.

Równouprawnienie ma dwa końce, a tu występuje ewidentna solidarność plemników.
Odwołuję do mojego  komentarza powyżej też w tym poście.

Animus napisał/a:

Przecież to tylko faceci. Ostatni etap rewolucji socjalistycznej: najpierw obaliĆ monarchię i wyrżnąĆ "białych", burżujów, potem zagłodziĆ kułaków, a na końcu pozbawiĆ władzy Ojców i droga do równości prosta jak drut... kolczasty.
Od Marsylianki, przez Kobiety na traktorach (świetny pomysł na ubepłodnienie), po parytety i sfeminizowaną edukację. A NetFaceci Bags i N4VV już wyedukowani w tej nowej postrewolucyjnej logice domniemania winy wszystkich facetów. Lada moment będziecie sikaĆ na siedząco, a potem ustawią Was Panowie w kolejce do obowiązkowej zmiany płci na jedynie ideologicznie słuszną, jak nie zrobicie z siebie transów z własnej woli. Kastracja, Panowie, to jest to, co najsłuszniejsze. Najpierw trzeba przygotowaĆ mózg do akceptacji urwania jaj, a potem reszta się już sama zrobi. Dlaczego? A profilaktycznie, żeby się Wam przypadkiem nie zachciało skrzywdziĆ jakiejś Kobiety, a o krzywdę nie trudno, wystarczy wszak nie piĆ i nie nadużywa przemocy i chcieĆ z nią trwaĆ w małżeństwie.
Bardzo jestem ciekaw ciągu dalszego historii Europy.

Z takimi "argumentami" trudno w ogóle prowadzić jakąkolwiek polemikę.
Kobieta nie jest własnością mężczyzny, co to znaczy władza ojcowska i co to ma do tego?
Tak długi związek ona chciała 3 lata temu rozwodu on błagał i nic nie zrobił to po co to ciągnąć..
kolejny zwolennik europy narodów chciałem powiedzieć wojenek, bo dobro narodu jest relatywne bo oznacza że jeśli w interesie kraju jest zaatakować inne państwo to wystarczy znaleźć dobry pretekst.
Patriotyzm w dawnym rozumieniu to nie tylko dzianie dla dobra w państwie (nie okradanie go, uczciwa praca, szanowanie symboli narodowych i bohaterów itd..) ale dzielenie na lepsze państwa i gorsze.
Pomijając fakt że nie ma ras a narodów to pojęcie sztuczne bo liczy się indywidualizm, jednostka a nie zachcianki monarchy, próba monolityzacji człowieka wciskaniu ludowi hermetyzmu.

Drzazga napisał/a:
DORIS608 napisał/a:

ja mam troszke zbliżona sytuacje i wiem,co możesz czuć...ja na przykład mam juz dośc i postanowiłam odkładać pieniadze po kryjomu na wyjazd za granice i zacząc wszystko od nowa,bo czasem sytuacja zyciowa tego wymaga.boję się,ale wiem,że tak nie mozna zyc,bo czas ucieka a zycie ma sie tylko jedno...

hm, jeżeli mąż zaczął nie szybciej od Ciebie odkładać to za chwilę zastaniesz tylko puste ściany... a on ? w Australii ?
Czasem sytuacja życiowa wymaga by oszukiwać...muszę to sobie przyswoić. smile

Skąd ta sugestia że to co ona wymyśli facet już dawno robi?
Może sugerujesz iż on to wszystko czyta?...
Co najwyżej ona wyjedzie i on wyjedzie i dom zostanie pusty:)
Chyba ten post uderzył w twoje "męskie" ego?...

102

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?

witam wlasnie rozstaje sie z mezem po prawie 5cio letnim zwiazku ktorego owocem jest nasza 3i pol roczna corka Amelka ... moj maz od 3 lat pracuje za granica i wiecej go w domu niema niz jest . kiedy przyjezdza do domu p dwoch miesiacach na tydzien urlopu ciagle sie klocimy awanturujemy adziecko tego slucha i widzico sie dzieje zeciagle przez niego placze gdyz potrafiu podniesc na mnie reke wykorzystac w lozku nasile kiedy nie mam ochoty albo zle sie czuje ...dziecku zaluje doslowniena wszystkona nowe ubrank na cos slodkiego w sklepie kiedy wyjezdza zostawia naspraktycznie z pusta lodowka gdyz znajduje sie w niej tylko to co on kupi , ja nie moge wyjsc sklepu sama na zakupy tylko z nimi on palci za wszystko , mi wypomina ze jak chce jesc cos sobie kupicnawet podpaski to mam isc do parcy bo n minie da .. wyjezdzajac zostawia mnie i corke bez srodkow do zycia i kaze mi samej sobie radzic z tego powodu caly szas pomaga mi mama i siostra zebysmy mialy cojesc zeby mala miala pieluchynowe ubranka kosmetyki i t czego potrzebuje , rowniez funduja wizyty u lekarza i pokrywaja kszty dojazdow lekow . dziecku 2 lata temu stwierdzili bezdech bylamz maluchem3dni na obserwacji i badaniach w szpitalu az w nowej soli co sie wiazal z kosztami dojazdu i pobytu bo dziecko nie mogl byc samo, ojec dziecka stweridzl ze to moja wina nie pokazal sie ani razuw szpitalu tylk moi rodzice i rodzenstwo do tej pory rdzice pokrywaja koszta wizyt u neurlga w nowej soli i mikoszowie pd strzelinem oraz recepty gdyz dziecko mjusi byc kontrolowane co 2 miesiace iprzyjmowac leki kt9re kosztuja jednorazowo na 2 miesiace prawie 300 zl a sa to tylk dwa nieduze syropy ktore dziecko musi przyjmowac... teraz kiedyt sie wyprowadziamod nieg przez jeg rdzine i sasiadow ktorzy sie wtracali miedzy nas i buntwali go przeciwko mnie i dziecku wlasciciel bloku wyrzocil mnie z dzieckiemz mieszkania a on ciagle mnie straszy i szantazuje ze jesli nie wroce i nie bd przychodzila nanoc do niegopo kryjmu gdyz nie moge przebywac w jeg mieszkanieu z dzieckiem to nie ddamidzieckai zabierze mi je a dzieck sie go boi i praktycznie go niue zna bo wyjecghal do pracy za granice jak maluch mial pol roku ui widzi go zadko caly czas ja sama jestemz corka i bje sie zlozyc pozwy do sadu bo boje sie ze zabierze mi malucvha a szans na powrot do niego nie ma sama sie go boje i jestem zastrasznaprzez niego i jego ktora nie daje mi spokju braza mnie i ciagle nekakiedy go
nie am

103

Odp: Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?
adamajkis napisał/a:

Ty nie potrzebujesz rozwodu, potrzebujesz dystansu. Jestes przytłoczona życiem rodzinnym, chcesz od tego uciec, a zarazem masz wyrzuty sumienia, że cos takiego odczuwasz. Chcesz pokazać, że jesteś coś warta, nie przyjmujesz tego stanu rzeczy jaki teraz jest.
Ucieczka przez rozwód to złe rozwiązanie. Myśle, że w waszym domu musi dojsć do zmiany i to wszystkich osób.
Po pierwsze Ty musisz zrozumieć, że mąż i dzieci są najwazniejsze warto dla nich żyć. Mąż musi docenic swoją żonę pomagać w domowych obowiązkach, razem z zoną wyjeżdzać itd, to samo dzieci powyznaczć im obowiązki niech pomoga mamie. Mama musi znalesć czas dla siebie, na swoje przyjemności i zainteresowania. Trzeba to w domu zakomunikować nie dusić tego w sobie mama i zona ma dośc tego co jest - chce zmiany!!!!!!!!

A co jeśli nie wychodzi, jeśli mówię a nikt nie słyszy , jeśli nie liczy się moje ja dla nikogo? Po 20 latach takiego próbowania i odzierania się ze skóry co jeszcze można zrobić?

Posty [ 66 do 104 z 104 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie rozumiem dlaczego nie pozwoli mi odejść?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024