No dziewczyny, nawet nie czytam tego mężowi że go tak chwalicie bo zaraz się zepsuje
Ale naprawdę, nie mogę nic złego na niego powiedzieć jeśli chodzi o opiekę nad Mikołajem. Dzisiaj od 5:40 już był na nogach a ja spałam prawie do ósmej. A wczoraj biedny wrócił z meczu z podbitym okiem i do tego kulejący.
Jak tam piszecie o tym porodzie to ja miałam odwrotnie. Przed nie bałam się w ogóle, byłam tak oczytana że wiedziałam co będzie się dziać krok po kroku, byłam wcześniej na porodówce w tzw. "dni otwarte" więc obraz tego jak to będzie wyglądać miałam... tylko tej skali bólu nie oddaje teoria. Zaczęłam się bać jak podłączyli mi oksytocynę bo też wiedziałam że tutaj dopiero zaczyna się prawdziwy ból. Pamiętam że tak się trzęsłam ze strachu że nie mogłam się opanować. Mówiłam do męża że nie chcę się tak trząść ale nie mogę nad tym zapanować i ta jego bezradność w oczach... Dlatego po wszystkim doszłam do wniosku że lepiej nie wiedzieć co cię czeka i żałuję że byłam taka "dociekliwa".
LeeBee no właśnie w ten piątek wyjeżdżam do Zakopanego na weekend na szkolenie z pracy. To może następny tydzień?
A z tym napletkiem to idź jutro do lekarza albo na ostry dyżur bo szkoda żeby się męczył.
kawusia przecież wiadomo że Twój mąż to nie samo zło bo podejrzewam że byś z nim nie była gdyby tylko same wady miał. Tylko kobieta liczy jednak na tą pomoc nad dzieckiem bo to jest naprawdę duże odciążenie, ale nie każdy facet to rozumie. Dlatego zauważyłam taką zależność, że faceci którzy mało zajmują się dzieckiem chcą szybko drugiego a ci co się angażują czy. mój mąż to na razie o tym nie myśli bo wie czym to pachnie i jaka to ciężka praca.
A my dzisiaj byliśmy w Ojcowie na wycieczce a później zahaczyliśmy o kulkoland i mały wyszalał się jak opętany. Cieszył się strasznie, tyle piłek w koło że aż piszczał z radości ![]()