Witajcie Dziewczyny,
przepraszam Was za taką dłuższa nieobecność. Na swoje usprawiedliwienie dodam tylko, że czytałam Was na bieżąco. Przed egzaminem nie miałam na prawdę czasu żeby tutaj się udzielać, nawał materiału, te słynne plotki przdegzaminacyjne co będzie napędzały to wszystko, a do tego nerwy niesamowite. Sam egzamin tak mnie zmęczył, że zrobiłam sobie tygodniową przerwę od laptopa, a pisanie z telefonu same wiecie jakie jest. Teraz Syn śpi, więc nadrabiam zaległości. Sam egzamin był okropny, nigdy więcej nie chcę do tego podchodzić. Poziom trudności to jedno, ale sama atmosfera, biegnący czas, którego było na prawdę mało. 3 dzień był najgorszy. Jak docierałam do hotelu wieczorem to padałam jak mucha i wstawałam po 7 żeby o 9 znów pojawić się na sali egzaminacyjnej. Synek został z moją Mamą, więc byłam chociaż o niego spokojna.
Po tygodniu przerwy od internetu, laptopa postanowiłam wyprzedawać ubranka po Synku. Doszłam do wniosku, że nie ma sensu gromadzić. Mimo tego, że chciałabym mieć kiedyś drugie...chociaż w mojej sytuacji to wielce odległe plany, to uznałam, że wtedy i tak ma się ochotę kupować jakieś ciuszki, a że dziecko założy je tylko kilka razy to po co to wszystko ma leżeć. Zawsze te parę złotych mogę przeznaczyć na zabawę czy jakieś ubranko dla Synka albo chociaż odkładać mu do skarbonki.
U nas tak poza tym wszystko w porządku...raczej. Nie chcę po raz kolejny pisać o sytuacji z teściami, ale przez to zaczynają się chrzanić moje relacje z rodzicami. Po prostu szkoda słów. Tak poza tą sytuacją miałam szczepić Synka na odrę świnę różyczkę, poszłam z nim do lekarza....i mnie nastraszono ospą. Podobno panuje ospa, a on miał maja krostkę na klatce i mamy obserwować przez weekend co się rozwinie. Na szczęście nic się dzieje. Pojawiły się drobne kropeczki (3) na brzuszku, ale ospowe to nie jest. Podejrzewam potówki, bo ostatnio jest tak ciepło i nie mam pojęcia jak go ubierać, więc może za grubo go ubrałam. Po egzaminie znacznie więcej czasu mam na spacery itd. Ostatnio Synuś biegał sam po boisku i kopał piłkę :-) Za dziećmi biega na placu zabaw, zaczepia wszystkie dzieci , bez względu na to czy po ile mają lat. Zauważyłam, że zrobił się bardzo śmiały. Największy problem mam jednak z wprowadzeniem "dorosłych śniadań". Chyba za bardzo przyzwyczaił się do mleka na śniadanie. Kanapek nie chce jesć, ledwo weźmie do buzi i udaje, że się dławi. Potrafi gryźć, bo w dzień potrafi zjeść kawałek chleba, schabowego podkradnie z talerza, rano widocznie nie chce jeść. Chociaż przełamał się ostatnio na jajecznicę na parze i dzisiaj zjadł kawałek chlebka, ale suchego, bez masła itd. A zapomniałam napisać, że ....on waży już 13700g!!! No, ale podobno jest też wysoki, ma 82 cm, więc lekarz żadnej nadwagi nie widzi.
Tak piszecie z tymi chwilami grozy i już myślałam, ze to moze ja nie potrafię dopilnować dziecka, bo już nie raz nogi miałam jak z waty. Jednak to wystarczy chwilka, odwrócę się a on juz z nożem biegnie, młotek z szufaldy wyciągnie, przewróci się i udarzy w kant....wiecznie coś.
LeeBee bardzo się cieszę, ze roczek się udał ....no i przede wszystkim, że brat się zjawił, bo miałaś wątpliwości co do jego obecnosci. A prezent miał? Fajnie, że trochę się oderwałaś i odpoczęłaś na nartach. Mimo wszystkie jakie rodzeństwo by nie było, to jednak jest rodzeństwo
A gdzie chcecie się przeprowadzić (nie wiem skąd pochodzisz)? Coś już więcej wiadomo, że ma to szansę powodzenia w najbliższym czasie?
Mirella no jadłospis w żłobu jest straszny. ja nie twierdzę, że dziecko powinno się wychowywać bez słodczy, ale żeby tak cały czas dawać? Ehhhh zupa pieczarkowa....byliśmy w styczniu w górach i w hotelu pan mnie poinformował, ze dziecko też jest wliczone do posiłków i czy on an pewno ma słoiczek mi podgrzać, przecież chociaż zupkę dziecko może zjeść - dzisiaj jest grzybowa!!! Najgorsze jest to, ze cały czas się staramy robimy jak najlesze obiadki, ograniczamy słodycze, a okazuje sie, że jak sytuacja nas zmusi trzeba oddać dziecko do żłobka i dziecko dostaje jedną wielką porcję cukru! ja bym na pewno tego tak nie zostawiła i coś z tym zrobila, pewnie najpierw bym rozmawiałą z dyrekcją czy to nadzoruje jakiś dietetyk itd. Właśnie ciekawe co na to inni rodzice. Po takim jadłospisie to się okaze, że po roku chodzenia dziecka do żlobka przeistoczy się w kulkę!
Karla ja się nie zgadzam! Precz z chorobami! Tak mi Was szkoda
Musisz koniecznie wyjść, chociaż na troszkę sama. ja wiem po sobie, że dwa dni siedzenia w domu z jednym urwisem daje w kość, a co dopiero przy dwójce. Podziwiam Cię naprawdę dziewczyno, jesteś i tak bardzo silna! A jak Twoje relacje z P.?
Kawusia co ja mam Ci napisać odnośnie teściów....no chyba jedno się ciśnie na usta....prostactwo. I tak Cię podziwiam, że tam jeździsz. Zastanawiam się tylko czym sobie zasłużyłyśmy na takich ludzi, bo i moi i twoi to nadaja się do jednego worka. Mężowie zresztą też. Odnośnie tego co pisałaś co zrobił Twój w dzień kobiet, to też miałam o to potworny żal do swojego. Ja się zawsze staram żeby zrobić jakaś niespodziankę, coś schować, wyjąć w niespodziewanym momencie żeby było miło, zaskoczyć, a ten jakby od niechcenia....bo ma urodziny czy jakieś inne święto to muszę...., ale najlepsze jak jest na statku, bo wtedy nic go nie interesuje. Był na statku i jest ze wszystkiego zwolniony. Dopiero po mega wielkiej awanturze poznał pocztę kwiatową. Wiesz to nie chodzi o prezenty itd, ale to podejście takie od niechcenia. Mi wystarczy żeby w urodziny zrobił kolację czy nawet kupił tort i żebyśmy razem zjedli po kawałku do kawy, którą by zaparzył....ale wyjsc do sklepu jeszcze po tort....no za wiele. A rok temu to mnie do szału doprowadził, bo złożył mi życzenia w urodziny - wszystkiego najlepszego, w drodze jak jechaliśmy z dzieckiem do lekarza! Za to dla matki to latał po całym mieście prezentów szukał,bo urodziny ma. Co do mieszkania to nie wiem czy bym się skusiła, mój ojciec zapewne tak, bo on zaraz bo to tłumaczył, że to nic nienormlanego itd i pewnie po raz kolejny się naciął. Już tyle razy co się naciął to tylko mnie nauczyło, że zawsze, gdzie widzę coś dziwnego nie ma co dalej brnąć i podpisywać jakiekolwiek umowy. Po drugie na co dzień w sądzie widzę tyle "dziwnych" przypadków, że aż się wierzyć nie chce, ze ludzie tak oszukują.
Morena no to drugie wesele was czeka przez kredyt, to przecież taka odnowiona przysięga
Gratuluje, ze w końcu za wami ten krok i życzę szczęścia i bezproblemowej spłaty. Wiesz co z tym przesypaniem nocy to różnie, zazwyczaj budzi się, bo coś mu przeszkadza i śpi dalej. Chociaż ta noc była tragiczna. Wierzgał, kręcił się, rozkopywał, szarpał mnei za włosy, kopał, płakał, bardzo mało spaliśmy i już po 7 była pobudka.
Joanna sto lat dla Klaudusi :-) Co u Ciebie laska?