Cześć dziewczyny. Ja tylko na chwilkę 
Święta zleciały szybciutko i dobrze bo się jutrzejszego USG doczekać nie mogłam.
Karla pościel ładna, ale jaki pisała Mirella ciekawe jak z jakością.
Co do siary to mi się czasem pokaże jak delikatnie sutek ścisnę. A laktator raczej kupię, ponieważ jak się mały urodzi, to ja jeszcze będę studiować, więc odciąganie będzie konieczne (nie dopuszczam do siebie myśli, że nie będę mogła karmić naturalnie).
Jeśli chodzi o samopoczucie to robię się coraz bardziej ślamazarna i roztargniona. Nie zgadniecie co ja zrobiłam. Byliśmy z psem na spacerze w lesie. Samochód zostawiliśmy przy drodze. Zostawiłam torebkę w samochodzie (mamy z tyłu przyciemniane szyby więc nie było widać). Wracamy po jakichś 40 min. Patrzymy, a drzwi od strony pasażera (czyli mojej) były otwarte, a nieco dalej stał samochód. Mąż zaczął podbiegać i samochód odjechał. Już myśleliśmy, że włamali nam się do samochodu. No ale doszliśmy do auta, sprawdzamy, wszystko jest. Ja sierota nie zamknęłam drzwi wysiadając. Normalnie porażka. Nakazałam mężowi pilnować mnie potrójnie bo głupoty robię 
A no i byliśmy dziś na malutkich zakupach. Kupiłam małemu pajaca ocieplanego na wyjście ze szpitala za 40zł na przecenie no i kilka bodziaków.
Z imieniem też zmiana. Miał być Szymon, już się z nim oswoiłam. Po czym teściowa stwierdziła, że jest już jeden w rodzinie, który się tak nazywa (facet w wieku mojego męża z którym nie utrzymujemy żadnych kontaktów). No i mój mąż zaczął kombinować, że może jednak nie. Więc przez całe święta myślałam, ale nic innego poza Adamem mi się nie podoba. Co z kolei nie podoba się mojemu, ale trudno w d.pie to mam. Przyzwyczajam się teraz na nowo do Adama .