"Ani żadnej rzeczy, która jego jest" - jak rozumiecie to przykazanie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » "Ani żadnej rzeczy, która jego jest" - jak rozumiecie to przykazanie?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 94 z 94 ]

66

Odp: "Ani żadnej rzeczy, która jego jest" - jak rozumiecie to przykazanie?

Jest to naprawdę tak niejasne? wink  ......

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: "Ani żadnej rzeczy, która jego jest" - jak rozumiecie to przykazanie?

Oczywiście, ze jest nie jasne.
Dlaczego w Biblii napisane jest o pożądaniu kobiety a nie pożądaniu bliźniego?
Dlatego, że w ówczesnych czasach kobieta była własnością mężczyzny niczym krowa. Pożądanie wiązało się z chęcią odebrania jej drugiemu facetowi lub bzyknięciu jej. I na to nie było przyzwolenia Jezusa a jego słowa o pożądaniu przeniesione we współczesność są po prostu archaizmem, na którym kler stara się żerować.

68

Odp: "Ani żadnej rzeczy, która jego jest" - jak rozumiecie to przykazanie?

A ja uważam, że Jezus zawsze mówił do ludzi, znając ich mentalność. I jest to jak najbardziej życiowe, a można to sparafrazować: "Nie pożądaj/nie pragnij mieć czegoś, co ma twój bliźni".

69

Odp: "Ani żadnej rzeczy, która jego jest" - jak rozumiecie to przykazanie?

przecież Pismo Święte nie jest jednoznaczne i prosto napisane. Jest uniwersalne i ponadczasowe, ma pasować do każdego czasu, nawet takiego gdzie kobieta nie jest "własnością" mężczyzny

Odp: "Ani żadnej rzeczy, która jego jest" - jak rozumiecie to przykazanie?
Catwoman napisał/a:

Przekonać mnie mogą jedynie słowa Jezusa- tak już mam ;p
Ale- żeby nie być gołosłownym,

"A Ja wam powiadam, że każdy kto patrzy na niewiastę i pożąda jej, już popełnił z nią cudzołóstwo w sercu swoim."  (Mat. 5,28) - zatem.... czy naprawdę trudno zgodzić się z tym, że człowiek powinien baczyć na swoje myśli ?

Mój kamyczek.
Cytat z przewodnik-katolicki.pl
<<W jednej z tak zwanych antytez swojego Kazania na Górze ogłosi: "Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa" (Mt 5, 27-28). "Pożądliwość", o której mówi Jezus, to nie tyle nagłe i instynktowne uczucie, ile prawdziwa i rzeczywista decyzja i plan mający na celu związanie się z żoną bliźniego. W takim przypadku, nawet gdyby nie doszło do uskutecznienia zamiaru, następuje już faktyczne "cudzołóstwo w sercu". >>

Myśl myslą ale większe znaczenie ma decyzja. Np w Prz można znaleźć fragmenty mówiące o zrealizowanej złej myśli pochodzącej z serca grzesznika. Wiadomo, że z myśli rodzą się działania ale też gdy człowiek zachowuje mądrość, nakazy Prawa i całą rasztę to jest w stanie odrzucić złe myśli, nie podejmuje decyzji o złym uczynku, wybiera to co słuszne. Tak to odbieram. Jeśli ST i NT są spójne to taka interpretacja na sens. Ale może to wyjątek? Nie wiem.

71

Odp: "Ani żadnej rzeczy, która jego jest" - jak rozumiecie to przykazanie?

Ten Twój kamyczek to nic nie wart bo zaraz Ci Catwoman napisze, że przewodnik katolicki to nie Biblia.
Niestety wiele osób ma klapki na oczach jak ten koń co ma widzieć tylko jedną drogę przed sobą i nic więcej.

72

Odp: "Ani żadnej rzeczy, która jego jest" - jak rozumiecie to przykazanie?
Ojciecpiotr napisał/a:

Ten Twój kamyczek to nic nie wart bo zaraz Ci Catwoman napisze, że przewodnik katolicki to nie Biblia.
Niestety wiele osób ma klapki na oczach jak ten koń co ma widzieć tylko jedną drogę przed sobą i nic więcej.

OjciecPiotr tak myślałam dziś, podczas jazdy rowerem o tym co napisałeś: że pożądanie wtedy dopiero jest grzechem, gdy przechodzi w czyny i.... zauważyłam, ze jednak niekoniecznie, bo o czynach jest mowa w przykazaniu "Nie kradnij".

73

Odp: "Ani żadnej rzeczy, która jego jest" - jak rozumiecie to przykazanie?

Też chyba kupię sobie rower smile
Skoro tak wałkujemy sobie tą sferę seksu i pożądania to napiszę co myślę na ten temat. Kościół aby panować nad swoimi wyznawcami i czerpać z nich korzyści materialne musiał wpędzić ich w grzech i poczucie winy. Najłatwiej to zrobić spychając to co najbardziej powszechne czyli seks jako instynkt rozrodczy i wszystko co z nim związane  do sfery nie czystości i grzechu, zwłaszcza że akt kopulacji należy do rzeczy przyjemnych a to w ogóle zbrodnia według KK. Zauważ także, że przez wieki KK propagował opinię o grzeszności ciała ludzkiego i o potępieniu nagości mimo, że człowiek został stworzony podobno na wzór i podobieństwo Boga.

74

Odp: "Ani żadnej rzeczy, która jego jest" - jak rozumiecie to przykazanie?

No tak, jak było - to wiadomo. Nie wiem jak jest teraz, ale chyba niewiele lepiej z tym podejściem do seksu czy w ogóle cielesności, seksualności człowieka. Tylko "pożądanie" można chyba odczytywać nie jako to ze sfery seksu, ale ogólnie; "nie pożądaj...żadnej rzeczy, która jego jest" i myślę, że poza tą "żoną bliźniego" to chodzi tu o zazdrość i pragnienie by posiąść coś, co należy do kogoś innego.

Odp: "Ani żadnej rzeczy, która jego jest" - jak rozumiecie to przykazanie?
Catwoman napisał/a:
Ojciecpiotr napisał/a:

Ten Twój kamyczek to nic nie wart bo zaraz Ci Catwoman napisze, że przewodnik katolicki to nie Biblia.
Niestety wiele osób ma klapki na oczach jak ten koń co ma widzieć tylko jedną drogę przed sobą i nic więcej.

OjciecPiotr tak myślałam dziś, podczas jazdy rowerem o tym co napisałeś: że pożądanie wtedy dopiero jest grzechem, gdy przechodzi w czyny i.... zauważyłam, ze jednak niekoniecznie, bo o czynach jest mowa w przykazaniu "Nie kradnij".

Według podanej interpretacji pożądanie jest grzechem gdy człowiek decyduje się, że zrobi to o czym myślał. Może być tak, że ze względu na okoliczności nie zrealizuje tego co zamierzał. Jeśli nie będzie dążył do realizacji przy następnej okazji, zrozumie, że to co chciał zrealizować jest złe może "odpokutować", zmazać ten grzech dobrymi uczynkami (np czczenie rodziców i jałmużna). Jeśli np ukradnie/zabije to zostanie osądzony na ziemi i odpowiednio ukarany. Z tego zostanie rozliczony przez Boga. Z zamiarów też ale te grzechy mogą być zmazane dobrymi uczynkami.
Temat obejmuje szeroki zakres Biblii i trudno podsumować wszystko w jednym zgrabnym zdaniu. Ale od tego jest dyskusja , prawda?

76

Odp: "Ani żadnej rzeczy, która jego jest" - jak rozumiecie to przykazanie?
takijedenfacet820 napisał/a:

np czczenie rodziców i jałmużna

Możesz mi wyjaśnić dokładnie jak to zrobić?
Mam nosić matkę na rękach i dać 5 złotych pijakowi albo Rumunce pod sklepem?

77

Odp: "Ani żadnej rzeczy, która jego jest" - jak rozumiecie to przykazanie?

Ja bym powiedziała, o czym i mówi Biblia, że grzech nie może być zmazany dobrymi uczynkami (typu: zabiłem kogoś, ale spłodzę z 2 dzieci to się wyrówna") a tylko i wyłącznie skruchą za ten grzech, porzuceniem go.

Odp: "Ani żadnej rzeczy, która jego jest" - jak rozumiecie to przykazanie?
Catwoman napisał/a:

Ja bym powiedziała, o czym i mówi Biblia, że grzech nie może być zmazany dobrymi uczynkami (typu: zabiłem kogoś, ale spłodzę z 2 dzieci to się wyrówna") a tylko i wyłącznie skruchą za ten grzech, porzuceniem go.

Za zabójstwo są odpowiednie kary(np Wj21). O ile dobrze pamiętam, nie wspominałem o takim wyrównaniu. Jak miałoby wyglądać takie porzucenie? Brak myśli? Skąd ten wniosek?


Ojciecpiotr napisał/a:

Możesz mi wyjaśnić dokładnie jak to zrobić?
Mam nosić matkę na rękach i dać 5 złotych pijakowi albo Rumunce pod sklepem?

Np Syr3,1-16 i Syr3,30+, jest tego sporo, rozsiane tu i tam ale można coś znaleźć.

Warto wykorzystać strony gdzie są różne przekłady Biblii i szukać przez dedykowaną wyszukiwarkę jaka się tam znajduje. Czasami efekty są nędzne ale i tak lepsze niż wertowanie papierowych stron:)

79

Odp: "Ani żadnej rzeczy, która jego jest" - jak rozumiecie to przykazanie?
takijedenfacet820 napisał/a:
Catwoman napisał/a:

Ja bym powiedziała, o czym i mówi Biblia, że grzech nie może być zmazany dobrymi uczynkami (typu: zabiłem kogoś, ale spłodzę z 2 dzieci to się wyrówna") a tylko i wyłącznie skruchą za ten grzech, porzuceniem go.

Za zabójstwo są odpowiednie kary(np Wj21). O ile dobrze pamiętam, nie wspominałem o takim wyrównaniu. Jak miałoby wyglądać takie porzucenie? Brak myśli? Skąd ten wniosek?

Jezus, do kobiety przyłapanej na cudzołóstwie powiedział: "Wstań i nie rób tego więcej". Tyle smile

Odp: "Ani żadnej rzeczy, która jego jest" - jak rozumiecie to przykazanie?
Catwoman napisał/a:

Ja bym powiedziała, o czym i mówi Biblia, że grzech nie może być zmazany dobrymi uczynkami (typu: zabiłem kogoś, ale spłodzę z 2 dzieci to się wyrówna") a tylko i wyłącznie skruchą za ten grzech, porzuceniem go.

Catwoman napisał/a:
takijedenfacet820 napisał/a:
Catwoman napisał/a:

Ja bym powiedziała, o czym i mówi Biblia, że grzech nie może być zmazany dobrymi uczynkami (typu: zabiłem kogoś, ale spłodzę z 2 dzieci to się wyrówna") a tylko i wyłącznie skruchą za ten grzech, porzuceniem go.

Za zabójstwo są odpowiednie kary(np Wj21). O ile dobrze pamiętam, nie wspominałem o takim wyrównaniu. Jak miałoby wyglądać takie porzucenie? Brak myśli? Skąd ten wniosek?

Jezus, do kobiety przyłapanej na cudzołóstwie powiedział: "Wstań i nie rób tego więcej". Tyle smile

J8,1-11 ? Sprytny przykład. Jednak czy  dobry aby uzasadnić Twoje twierdzenie: "grzech nie może być zmazany dobrymi uczynkami a tylko i wyłącznie skruchą za ten grzech, porzuceniem go"?
Jeśli masz grzeszne myśli ale nie realizujesz ich to grzeszysz? Twierdzę, że uczynek jest tym co przesądza o wystąpieniu grzechu, napisane jest, że grzechy mogą być złagodzone dzięki dobrym uczynkom. Np zabójstwo było karane śmiercią jak i wiele innych, więc grzesznik umierał potępiony. Jeśli grzeszne zamysły  nie zostały zrealizowane np dzięki zbiegowi okoliczności, i od nich odstąpiono gdyż zrozumiano , że są złe to cos takiego mogło być odpokutowane dobrymi uczynkami. To czy tak się działo to inna sprawa, zwykle ludzie zdolni do zbrodni nie mają takich refleksji i dążą do jej realizacji. Jest napisane, że to o czym piszesz odpuszcza wiele grzechów ale nie wszystkie.
Co powiesz na to: Mt12,31-37, J3,16-21? Uczynki i słowa. Gdzie są myśli?
Przekonaj mnie:)

81

Odp: "Ani żadnej rzeczy, która jego jest" - jak rozumiecie to przykazanie?

Nie będę Cię przekonywać. Jeśli traktujesz uczynkowość jako drogę do zbawienia, lub co gorsza: do zasłużenia na miłość Boga, trudno, taka Twoja cecha smile

Grzech nie jest czymś, czym Bogu czy nawet bliźniemu wyrządza się krzywdę i jest na to kodeks karny. To coś, co oddziela człowieka od Boga, tak, że zaczyna widzieć swoją.... nagość - jak Adam w Edenie.
Grzech należy zwalczać w zarodku, w swoich myślach - bo tam powstaje.

Odp: "Ani żadnej rzeczy, która jego jest" - jak rozumiecie to przykazanie?
Catwoman napisał/a:

Nie będę Cię przekonywać. Jeśli traktujesz uczynkowość jako drogę do zbawienia, lub co gorsza: do zasłużenia na miłość Boga, trudno, taka Twoja cecha smile

Grzech nie jest czymś, czym Bogu czy nawet bliźniemu wyrządza się krzywdę i jest na to kodeks karny. To coś, co oddziela człowieka od Boga, tak, że zaczyna widzieć swoją.... nagość - jak Adam w Edenie.
Grzech należy zwalczać w zarodku, w swoich myślach - bo tam powstaje.

Uczynkowość? Są grzechy o różnej wadze, tak jak i czyny. Nie ja mówię o takim traktowaniu spraw, tak jest napisane i tyle.

Każdy człowiek kieruje się jakimiś zasadami. Czasami, w przypływie emocji, przychodzą mu do głowy różne myśli. Jeśli jest w stanie zastanowić się, uspokoić i przemyśleć sprawę to jest w stanie podporządkować swoje działania zasadom. Powstrzymać się od grzesznych myśli to jak próbować powstrzymać się od myślenia w ogóle. Mamy wolną wole i możemy wybierać jak zareagujemy: "źle" lub "dobrze". Nie wiem w czym problem. Jeśli masz na myśli coś podobnego to się zgadzam.

Obawiam się ,że nie rozumiem Twojego toku rozumowania. Myślę , że jest on oparty na czymś co poznajesz intuicyjnie, emocjonalnie, poza możliwością wytłumaczenia. Czysta abstrakcja.


Po zastanowieniu chciałbym poddać pod Twoją rozwagę to ,że w przytoczonym przez Ciebie przykładzie z cudzołożnicą Jezus wiedział, że to podpucha, być może oparta na fałszywych oskarżeniach, gdyby zareagował inaczej złamałby rzymskie prawo otwierając drogę do całej machiny która go skazała(to tak w skrócie).

83

Odp: "Ani żadnej rzeczy, która jego jest" - jak rozumiecie to przykazanie?
Catwoman napisał/a:

Grzech nie jest czymś, czym Bogu czy nawet bliźniemu wyrządza się krzywdę i jest na to kodeks karny. To coś, co oddziela człowieka od Boga, tak, że zaczyna widzieć swoją.... nagość - jak Adam w Edenie.
Grzech należy zwalczać w zarodku, w swoich myślach - bo tam powstaje.

No dobra , ale skąd wiesz że to co myślisz jest akurat grzechem?A może jest całkiem inaczej?

84

Odp: "Ani żadnej rzeczy, która jego jest" - jak rozumiecie to przykazanie?

takijedenfacet820 a co TY byś zrobił na miejscu Jezusa, wtedy?
Ahriman dobre pytanie smile Cóż, osobiście staram się nie zatracać w przepisach innych niż :

"Będziesz tedy miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej, i z całej siły swojej.A drugie jest to: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Innego przykazania, większego ponad te, nie masz." (Mk 12, 30-31)

Odp: "Ani żadnej rzeczy, która jego jest" - jak rozumiecie to przykazanie?
Catwoman napisał/a:

takijedenfacet820 a co TY byś zrobił na miejscu Jezusa, wtedy?
[...]

Gdybym był taki jak On, miał tak przenikliwy umysł i znał realia to pewnie to samo. Jednak jestem bardziej impulsywmy i pierwsza moja myśl to "pogonić ich kijem", ale skończyłoby się na  zdemaskowaniu ich planu tak żeby nie było niedomówień.

86

Odp: "Ani żadnej rzeczy, która jego jest" - jak rozumiecie to przykazanie?

JEŻELI NIE WIECIE JAK POSTĄPIĆ W JAKIEJŚ CHWILI SWOJEGO ŻYCIA.
ZATRZYMAJCIE SIĘ NA CHWILĘ I ZAPYTAJCIE CO W TAKIEJ CHWILI ZROBIŁA BY MIŁOŚĆ.

Ale nie miłość do jednej osoby do każdego człowieka na ziemi. WSZECH OGARNIAJĄCA NIEOGRANICZONA I BEZWARUNKOWA MIŁOŚĆ.

87

Odp: "Ani żadnej rzeczy, która jego jest" - jak rozumiecie to przykazanie?
webster napisał/a:

JEŻELI NIE WIECIE JAK POSTĄPIĆ W JAKIEJŚ CHWILI SWOJEGO ŻYCIA.
ZATRZYMAJCIE SIĘ NA CHWILĘ I ZAPYTAJCIE CO W TAKIEJ CHWILI ZROBIŁA BY MIŁOŚĆ.

Ale nie miłość do jednej osoby do każdego człowieka na ziemi. WSZECH OGARNIAJĄCA NIEOGRANICZONA I BEZWARUNKOWA MIŁOŚĆ.

Rewelacyjne stwierdzenie. Naprawdę. Ale aż takim tekstem to tu rzucić bym się bała big_smile

88

Odp: "Ani żadnej rzeczy, która jego jest" - jak rozumiecie to przykazanie?
Catwoman napisał/a:
webster napisał/a:

JEŻELI NIE WIECIE JAK POSTĄPIĆ W JAKIEJŚ CHWILI SWOJEGO ŻYCIA.
ZATRZYMAJCIE SIĘ NA CHWILĘ I ZAPYTAJCIE CO W TAKIEJ CHWILI ZROBIŁA BY MIŁOŚĆ.

Ale nie miłość do jednej osoby do każdego człowieka na ziemi. WSZECH OGARNIAJĄCA NIEOGRANICZONA I BEZWARUNKOWA MIŁOŚĆ.

Rewelacyjne stwierdzenie. Naprawdę. Ale aż takim tekstem to tu rzucić bym się bała big_smile

Bo widzisz, Twoja dusza doskonale wie, że tak jest. Lecz Twoje przekonania nabyte od dzieciństwa przez społeczeństwo i kościół blokują Ci taki sposób życia.

Gdyby tak ludzie zaczęli tylko słuchać swojej duszy. Zatrzymali się na chwilę w swoim życiu i zastanowili co tak naprawdę sprawia im tyle przyjemności od razu odrzucili by kłamliwe religie i byliby szczęśliwsi!

Dlaczego ludzie uważają się za słabych i uważają, że muszą żyć według jakichś zasad typu religia!

Uwierz mi, że gdyby każdy żył wedle swojej duszy świat byłby piękniejszy.

Odp: "Ani żadnej rzeczy, która jego jest" - jak rozumiecie to przykazanie?
Catwoman napisał/a:
webster napisał/a:

[...]

Rewelacyjne stwierdzenie. Naprawdę. Ale aż takim tekstem to tu rzucić bym się bała big_smile

Czy atmosfera jest aż tak zła? sad sad sad

90

Odp: "Ani żadnej rzeczy, która jego jest" - jak rozumiecie to przykazanie?

Hahahaha big_smile Nie no, atmosfera jest taka jakiej się człowiek spodziewać może.
Ale raczej nikt nie wiąże Boga z miłością - z tego, co się dowiaduję big_smile

91

Odp: "Ani żadnej rzeczy, która jego jest" - jak rozumiecie to przykazanie?

Wracając do tematu złych uczuć chcę przytoczyć artykuł "Nie ma złych uczuć" z tygodnika "Niedziela".

Niedziela napisał/a:

Uczucia są bardzo ważną informacją o sytuacji życiowej człowieka. Dlatego nie należy ich tłumić, ale dostrzegać i porządkować. W jaki sposób? Katechizm Kościoła Katolickiego mówi jasno: ?Uczucia zapewniają więź między życiem zmysłowym a życiem ducha?. Skoro tak, to w naturalny sposób w drugiej części naszego adwentowego cyklu musimy zająć się uczuciami.

Anna Stelmaszczyk, psychoterapeutka ze Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich w Łodzi, wyjaśnia, że w życiu człowieka są dwa ważne porządki: rozumu i serca. Rozum - to porządek logicznego myślenia, wnioskowania, analizowania. Porządek serca natomiast pozwala na rozpoznawanie uczuć. Bez tej umiejętności człowiek jest jakby martwy. Dopiero dzięki wyrażaniu uczuć daje znać, że żyje.
Ks. Krzysztof Grzywocz, doświadczony kierownik duchowy z Opola, twierdzi, że w chrześcijaństwie można spotkać się czasem z tendencją do wyższego cenienia rozumu niż uczuć. - Tymczasem uczucia są niezwykle inteligentne. Nie pojawiają się bez powodu. To właśnie rozum często źle interpretuje uczucia i błądzi. Biedny byłby rozum bez uczuć i uczucia bez rozumu - mówił ks. Grzywocz na jednej z sesji formacyjnej o uczuciach.

Nie spowiadać się z uczuć

Sfera uczuć jest przez wielu pomijana i lekceważona. Albo spychana do podświadomości. Gniew, zazdrość, agresja - od takich uczuć często uciekamy, traktujemy jako grzeszne. To błąd, ponieważ uczucia są moralnie obojętne.
- Nie ma złych uczuć - zapewnia ks. Mirosław Nowosielski, psycholog z UKSW. Anna Stelmaszczyk dodaje: - Wszystkie uczucia są dobre. Nawet takie, które powszechnie postrzegane są jako negatywne - mówi i podaje jako przykład złość, która jest energią potrzebną człowiekowi do obrony siebie. Jeżeli ktoś nie umie się złościć, bo uważa, że nie wypada albo się boi, po jakimś czasie zrodzi się w nim agresja albo autoagresja lub też pojawi się jakaś choroba.
Skoro tak, to nie trzeba się z uczuć spowiadać. - Przecież pojawiają się w nas spontanicznie - podkreśla ks. prof. Marek Dziewiecki, znany duszpasterz i psycholog. - Spowiadać się trzeba wtedy, gdy pod ich wpływem czynimy konkretne zło - dodaje ks. prof. Stanisław Urbański, teolog duchowości z UKSW. Warto wiedzieć, że grzeszymy już wtedy, gdy myślimy źle o innych pod wpływem naszych uczuć.
- Ważne jest, co ja zrobię z danym uczuciem, jak nim pokieruję, dlatego dopiero czyn, który idzie za uczuciem, podlega kategorii grzechu - tłumaczy ks. Nowosielski. Człowiek ma prawo kogoś nie lubić, ważne jest jednak, co z tym zrobi.
Uczucia są bardzo ważną informacją o naszej sytuacji życiowej. Jeżeli pojawiają się uczucia przyjemne, takie jak radość, pokój, zaufanie, oznacza to, że sytuacja życiowa jest raczej dobra. Natomiast uczucia nieprzyjemne, np. lęk, złość, nienawiść, oznaczają, że coś w naszym życiu jest nie tak.
- Istnieje ścisły związek między emocjami, a sposobem życia - mówi ks. Dziewiecki. Dlatego wielkim błędem szczególnie ludzi młodych jest to, że chcą sobie poprawić nastrój, nie poprawiając życia. Sięgają wtedy po różne substancje, które poprawiają nastrój, ale tylko na chwilę. Tymczasem konieczna jest raczej praca nad własną dojrzałością. Wtedy emocje, uczucia się uspokoją, bo poinformują o nowej, lepszej sytuacji życiowej.
Skoro więc uczucia są informacją o nas, to warto zastanowić się, co pokazują. Jeżeli np. ktoś mnie skrzywdzi, to naturalną reakcją emocjonalną będzie poczucie krzywdy i złość. Uczucie wtedy poinformuje o tej krzywdzie.

Niszczące zaangażowanie

Co więcej, uczucie jest również słowem Boga do nas. - Bóg przez nasze stany uczuciowe chce coś do nas powiedzieć. One objawiają jakieś Boże wyzwania - uważa o. Józef Augustyn SJ, kierownik duchowy i rekolekcjonista.
Sfera uczuć odgrywa zatem decydującą rolę w życiu duchowym.
Ks. Urbański: - Tak naprawdę nie ma życia duchowego bez uczuć.
Ks. Grzywocz: - Życie duchowe jest bardzo uczuciowe, bo więź człowieka z Bogiem jest więzią bardzo uczuciową. Cały człowiek powinien być miejscem dialogu z Bogiem. Gdyby wyłączyć uczucia, ten dialog byłby niemożliwy.
Ale uczucia są także miejscem spotkania z drugim człowiekiem. Ktoś, kto ma trudności z wyrażaniem uczuć, jest tragicznie osamotniony. Uczucia bowiem najbardziej łączą nas ze sobą. Dlatego warto uczestniczyć w życiu innych ludzi, angażować się w ich przeżycia, budować z nimi relacje.
- Ale - uwaga! - nadmierne angażowanie się w sprawy innych może być niszczące, destrukcyjne. Jeżeli np. wchodzi się w życie osoby depresyjnej, nie zachowując przy tym pewnych zasad komunikacji, także odpowiedniego dystansu, może to nas wyniszczyć, bo ta depresja w końcu zacznie się i nam udzielać - przestrzega o. Tadeusz Florek, karmelita bosy, psycholog i psychoterapeuta z Krakowa.

Pan Jezus też miał uczucia

Uczucia pięknie umiał wyrażać Jan Paweł II, który np. na oczach tłumów nie mógł powstrzymać śmiechu, gdy w Wadowicach opowiadał o kremówkach, albo szczerze się wzruszał, gdy słuchał ulubionej pieśni maryjnej. Gdy było trzeba, podnosił też głos i ostro napominał, choćby w czasie jednej z pielgrzymek do Polski. I wszyscy to bardzo cenili. Bo był w tym prawdziwy. Nie udawał, nie grał, nie robił teatru.
Nie trzeba jednak daleko szukać, by przekonać się, że Papież naśladował w tym po prostu? samego Jezusa. Bo Chrystus także, od momentu, gdy się narodził, otwarcie wyrażał uczucia. Najpierw przedstawiany był jako bezbronne dziecko w kołysce, które płacze, gdy jest mu zimno albo nie ma co jeść, a potem, gdy był już dorosły. Wystarczy wspomnieć, jak powywracał stoły i przepędził kupców ze świątyni, krzycząc i złoszcząc się. Podobnie złościł się na faryzeuszy, wyrzucał im, że chcą zajmować pierwsze miejsca na ucztach, że wywyższają się ponad innych. To wszystko świadczy o tym, że był człowiekiem z krwi i kości.
Anna Stelmaszczyk zwraca uwagę również na jeszcze jeden aspekt: otóż, Chrystus umiał stawiać granice. Kiedy na przykład zobaczył, że uczniowie usnęli w Ogrójcu, nie pogłaskał ich za to i nie przykrył kocem, zachęcając, by dalej spali, ale powiedział: nawet godziny nie możecie czuwać na modlitwie? Z kolei przy śmierci Łazarza płakał, co świadczy o Jego wielkiej wrażliwości i delikatności.
Do klasyki przeszły już słowa aby się gniewać, ale nie grzeszyć (por. Ef 4, 26).
- Oznacza to, że mamy prawo być wściekli. Tymczasem wiele osób żyje często w sztucznym świecie. Udają, że nic w danym momencie nie czują, a potem to odreagowują np. zawałem albo ciężką nerwicą - podkreśla ks. Nowosielski.

Dojrzali zazdroszczą

Uczucia powinny być umiejętnie kierowane przez rozum. Samo uczucie jest bowiem w pewnym sensie ślepe. Trzeba więc rozeznać, ku czemu ono prowadzi. Jeżeli np. małżonek zakochuje się w jakiejś kobiecie, to samo uczucie zakochania nie powie mu jeszcze, czy dana relacja będzie dobra, czy zła. To trzeba ocenić za pomocą rozumu. I jeżeli relacja nie będzie służyła wzajemnemu dobru, bo np. rozbija zawarte już małżeństwo, to nie należy jej budować.
Podobnie jest np. z zazdrością. Najczęściej uważamy, że zazdrość to coś złego i nie powinniśmy zazdrościć. Tymczasem trzeba rozeznać, do czego ta zazdrość prowadzi. - Zazdrość rzeczywiście często prowadzi do złych czynów. Ale sama zazdrość ma swój sens. Ludzie dojrzali zazdroszczą - mówi ks. Grzywocz. Tłumaczy, że uczucie zazdrości odnosi nas do wartości. Jak ktoś np. rozpoczyna ciekawe studia, to jest mu czego zazdrościć. - Przez pojawiające się wtedy uczucie zazdrości słyszę komunikat: ten człowiek robi coś wartościowego, cennego. Taką zazdrością nie tylko go nie krzywdzę, ale wręcz podnoszę jego poczucie własnej wartości. Staję się w ten sposób mecenasem jego wartości.
Po drugie - zazdrość stymuluje do rozwoju. Jeżeli bowiem zazdroszczę komuś rozpoczęcia studiów, być może zachęci mnie to, żeby samemu je podjąć.
Nad własnymi uczuciami trzeba pracować, porządkować je i formować. Bez tego trudno mówić o dojrzałości i o podejmowaniu odpowiedzialnych decyzji. Widać to chociażby na przykładzie wystąpień z zakonów. - Ktoś po kilkunastu latach formacji nagle, pod wpływem gwałtownego uczucia, porzuca zakon czy kapłaństwo. Okazuje się, że taki człowiek nigdy tak naprawdę nie dotknął swoich uczuć, spychał je, próbował oszukać, racjonalizował - przekonuje o. Dariusz Kowalczyk, prowincjał jezuitów.
Nieuporządkowane uczucia realnie wpływają na życie duchowe. - Jeżeli ktoś ma w sobie wiele złości i nic z tym nie robi, będzie ona projektowana na Boga i drugiego człowieka. Trudno wtedy mówić o głębokim spotkaniu z Bogiem i drugim człowiekiem - twierdzi o. Florek.

Porządkowanie uczuć

Dlatego też psychologia mówi, że konieczne jest uporządkowanie uczuć. Zdaniem ks. Nowosielskiego, uczucia są kluczem do poznawania grzechu i do umiejętności rozeznawania woli Bożej. - Pokazują, dlaczego coś jest, a coś nie jest grzechem. I pozwalają na zrobienie dojrzałego rachunku sumienia.
Strategia porządkowania uczuć wygląda tak: najpierw uczucie trzeba sobie uświadomić. I już na tym etapie pojawia się problem. Niektórzy ludzie, szczególnie mężczyźni, nie potrafią uświadomić sobie własnych uczuć. - Często mężczyźni są pełni negatywnych uczuć, pod ich wpływem działają, ale siebie i innych przekonują o jakichś racjonalnych powodach, które skłoniły ich do tego działania. A tak naprawdę to nie te powody ich skłoniły do działania, ale właśnie nieuświadomione uczucia - przekonuje o. Kowalczyk.
Dlatego w różnych sytuacjach życiowych warto rejestrować i nazywać własne uczucia. - Jeżeli coś nazywam, nadaję mu imię, jestem w dobrym kontakcie z tą rzeczywistością. Imię wiąże mnie z tym uczuciem. Ja mam wtedy uczucie, a nie ono ma mnie - mówi ks. Grzywocz. Uczuciom trzeba zaufać. Jeżeli się pojawiają, to znaczy, że mają się pojawić. Ale trzeba umieć je odczytać.
Jeżeli nie przeżywamy uczuć świadomie i wypieramy je do podświadomości, objawiają one potem ogromną, niekontrolowaną siłę. - To właśnie represją uczuciową możemy wyjaśnić skalę przemocy, jaka istnieje szczególnie wśród ludzi młodych, którzy często nie mają okazji wypowiedzieć swoich uczuć. Zwłaszcza krzywdy czy żalu - mówi o. Augustyn.
Przemoc może więc być wynikiem represji własnych uczuć. Tym bardziej że uczucia to gigantyczna energia. Są jak żywioł. Woda może albo zalać wszystko i spowodować powódź, albo być wykorzystana do produkcji prądu elektrycznego. Podobnie uczucia. Możemy wykorzystać ich siłę ku złemu albo ku dobremu.

Trzeba wypowiadać uczucia

Jednak samo uświadomienie uczuć to za mało. Trzeba je wypowiadać, twierdzą psychologowie. Najlepiej przed osobą zaufaną, która nas nie zrani: kierownikiem duchowym, psychoterapeutą, przyjacielem.
Psychologowie twierdzą, że najlepszą szkołą uczuć jest rodzina. Kiedy rodzic wyraża swoje uczucia wobec dziecka, albo kiedy potrafi wydobyć z dziecka jego uczucia, to procentuje dojrzałością w dorosłym życiu.
Kolejny krok w porządkowaniu uczuć to oswajanie ich. - Muszę się im przyglądać i nabierać do nich dystansu. Bo uczucie to jeszcze nie cały ja - twierdzi o. Kowalczyk.
Wreszcie trzeba prosić Boga o łaskę uzdrowienia uczuć. - Latami np. może męczyć nas poczucie krzywdy. W pewnym momencie, pod wpływem modlitwy, ale i właściwego działania od strony ludzkiej, doświadczamy faktycznego uzdrowienia - mówi o. Kowalczyk. I bolesne uczucie znika. Dlatego, że uzdrowił je Bóg. Wyczuwamy, że taka jakościowa zmiana nie mogła nastąpić bez Jego mocy.

KATECHIZM KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO:

Uczucia są naturalnymi składnikami psychiki ludzkiej, stanowią obszar przejściowy i zapewniają więź między życiem zmysłowym a życiem ducha. Nasz Pan wskazuje na serce człowieka jako na źródło, z którego wypływają uczucia (1764).

KATECHIZM KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO:

Uczucia same w sobie nie są ani dobre, ani złe. Nabierają one wartości moralnej w takiej mierze, w jakiej faktycznie zależą od rozumu i od woli. Uczucia nazywane są dobrowolnymi albo dlatego, że nakazuje je wola, albo dlatego, że ich nie zabrania. Doskonałość dobra moralnego lub ludzkiego wymaga, by rozum kierował uczuciami (1767).

92

Odp: "Ani żadnej rzeczy, która jego jest" - jak rozumiecie to przykazanie?

Catwoman jesteś osobą bez cnoty, skoro nie dostrzegasz sensu tego przykazania. Jako bardzo wierna katoliczka smutno mi widzieć takie słowa, które pochodzą od osoby głupiej i zaślepionej, która powinna mieć dystans dla tego co pisze z powodu na przekonania innych osób. Wydaje mi się, że każda mądra osoba powinna dostrzec sens tego przykazania, który nie jest skomplikowany, więc nie rozumiem powodu twoich zastanowień. Po prostu jest to część zdania, którą wypowiedział Bóg, a podzielono wypowiedź na części ze względu na przykazania. Ja zawdzięczam Bogu wiele i niegdyś byłam jeszcze niewierząca, a teraz kpie ze swojej niedojrzałości, którą wtedy nosiłam w sercu, nie byłam gotowa na wiarę, ale teraz jestem. Modlitwa jest dla mnie czymś wyjątkowym, czuję się dumna, kontakt z Bogiem jest czymś niesamowitym. Współczuję Ci tego, że odrzucasz Boga, ale pamiętaj, że zawsze lepiej wierzyć niż niewierzyć. Jeśli okaże się, że Bóg istnieje trafisz do nieba, jeśli postępowałaś według jego zasad, jeśli okaże się ,iż go nie ma i przynajmniej skończysz życie cudownie. To bardzo kolokwialne stwierdzenie, ja i tak kieruję się sercem, ale może być ratunkiem dla niewiernych i skłaniać do przemyśleń.

93 Ostatnio edytowany przez Revenn (2017-01-17 02:53:24)

Odp: "Ani żadnej rzeczy, która jego jest" - jak rozumiecie to przykazanie?
MarinaNaminka napisał/a:

Catwoman jesteś osobą bez cnoty, skoro nie dostrzegasz sensu tego przykazania. Jako bardzo wierna katoliczka smutno mi widzieć takie słowa, które pochodzą od osoby głupiej i zaślepionej, która powinna mieć dystans dla tego co pisze z powodu na przekonania innych osób. Wydaje mi się, że każda mądra osoba powinna dostrzec sens tego przykazania, który nie jest skomplikowany, więc nie rozumiem powodu twoich zastanowień. Po prostu jest to część zdania, którą wypowiedział Bóg, a podzielono wypowiedź na części ze względu na przykazania. Ja zawdzięczam Bogu wiele i niegdyś byłam jeszcze niewierząca, a teraz kpie ze swojej niedojrzałości, którą wtedy nosiłam w sercu, nie byłam gotowa na wiarę, ale teraz jestem. Modlitwa jest dla mnie czymś wyjątkowym, czuję się dumna, kontakt z Bogiem jest czymś niesamowitym. Współczuję Ci tego, że odrzucasz Boga, ale pamiętaj, że zawsze lepiej wierzyć niż niewierzyć. Jeśli okaże się, że Bóg istnieje trafisz do nieba, jeśli postępowałaś według jego zasad, jeśli okaże się ,iż go nie ma i przynajmniej skończysz życie cudownie. To bardzo kolokwialne stwierdzenie, ja i tak kieruję się sercem, ale może być ratunkiem dla niewiernych i skłaniać do przemyśleń.

Problem w tym że niewierni nie nie chcą narzucać sobie pewnych rzeczy które wiara nakazuje. Wolą żyć jakby jutra nie było, bawić się i umrzeć z myślą że przeżyli życie w pełni. Prawo Pascala ma pewny błąd, wierząc i postępując według przykazań i Pisma Świętego musimy liczyć się z tym że musimy stronić od grzechu i tego co grzeszne, najtrudniejszą rzeczą do przeskoczenie jest nasza seksualność i popęd i to jest najtrudniejsze zadanie postawione przez Boga. Więc jeżeli żyjemy według przykazań to może się okazać że na łożu śmierci będziemy żałować "zmarnowania" życia, taki tylko plus że po śmierci jak nic nie ma to już o niczym nie będziemy myśleć więc ja tak widzę sens w tym prawie. Bo jak nic nie ma po śmierci to nie będziemy nawet w stanie mieć żalu. Ale owszem uważam że uczynki też w jakiś sposób nas nobilitują w oczach Boga ale najważniejsza jest wiara w to że Jezus jest w stanie nas oczyścić. Bo wszyscy jesteśmy grzeszni, nawet niemowlaki i każdy ma w sobie uśpione "jądro ciemności" które możemy karmić i powiększać.

A ty Catwoman nie staraj się na siłę wymyślać od nowa znaczenia przykazań. Cudzołóstwo to po prostu zdrada męża bądzi żony. Nawet Jezus mówił że samo patrzenie się pożądliwie na kobietę już prowadzi do tego grzechu.

94 Ostatnio edytowany przez Amethis (2017-01-17 13:02:48)

Odp: "Ani żadnej rzeczy, która jego jest" - jak rozumiecie to przykazanie?
MarinaNaminka napisał/a:

Catwoman jesteś osobą bez cnoty, skoro nie dostrzegasz sensu tego przykazania.

na pewno prywatna sprawa, chodź w pewnym wieku ciężka do ominięcia wink

MarinaNaminka napisał/a:

Jako bardzo wierna katoliczka smutno mi widzieć takie słowa, które pochodzą od osoby głupiej i zaślepionej, która powinna mieć dystans dla tego co pisze z powodu na przekonania innych osób. Wydaje mi się, że każda mądra osoba powinna dostrzec sens tego przykazania, który nie jest skomplikowany, więc nie rozumiem powodu twoich zastanowień. Po prostu jest to część zdania, którą wypowiedział Bóg, a podzielono wypowiedź na części ze względu na przykazania. Ja zawdzięczam Bogu wiele i niegdyś byłam jeszcze niewierząca, a teraz kpie ze swojej niedojrzałości, którą wtedy nosiłam w sercu, nie byłam gotowa na wiarę, ale teraz jestem. Modlitwa jest dla mnie czymś wyjątkowym, czuję się dumna, kontakt z Bogiem jest czymś niesamowitym. Współczuję Ci tego, że odrzucasz Boga, ale pamiętaj, że zawsze lepiej wierzyć niż niewierzyć. Jeśli okaże się, że Bóg istnieje trafisz do nieba, jeśli postępowałaś według jego zasad, jeśli okaże się ,iż go nie ma i przynajmniej skończysz życie cudownie. To bardzo kolokwialne stwierdzenie, ja i tak kieruję się sercem, ale może być ratunkiem dla niewiernych i skłaniać do przemyśleń.

chyba z wszystkich wiar, najbardziej niebezpieczna w skutkach forma to ŚLEPA WIARA
ta wiara która twierdzi że jest najlepsza, która nie potrafi potraktować drugiego człowieka na równi z sobą
ta wiara która prowadzi człowieka do stanowiska, że jest produktem i wynikiem własnej tak naprawdę wiary, jako lepszy od tych gorszych

a co jeśli się okaże że Boga nie ma, skąd pewność że "przynajmniej skończysz życie cudownie"
wszyscy cudownie kończymy w ten sam sposób, "w proch się obrócisz" no to sorry, dla mnie to jednak nie happy end smile

z tego co się orientuje, chodzi o to aby "podążać, nie naśladować"
w kierowaniu się sercem ważne aby to serce było otwarte big_smile, być może właśnie potrzeba zranienia jest kierunkiem bliżej Boga

w pewnym sensie, obraz łamania tego przykazania, jak na dłoni wink

Pozdrawiam Pogodnie

Posty [ 66 do 94 z 94 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » "Ani żadnej rzeczy, która jego jest" - jak rozumiecie to przykazanie?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024