WitchQueen dla mnie autor w sumie rzeczywiście wysnuł dość ciekawą teorię. Nie sprawdzałem jej w praktyce, aczkolwiek coś może być na rzeczy. W innym wątku dyskutujemy o tym, że dziewice często uważają się za coś lepszego, więc idąc dalej tym tropem rzeczywiście można odnieść wrażenie, że ich wymagania są po prostu... większe, czy też przesadzone. Wyższe mniemanie o sobie rodzi wiele patologii w społeczeństwie, także to nie jest tak do końca głupia teoria.
Nie sprowadzajcie autora do parteru od razu. Zadał normalne pytanie, a na część osób tutaj podziałało to jak płachta na byka. Drażni was, że facet mówi o sobie w taki, a nie inny sposób. Ale kurde... facet zna swoją wartość i co? Ma chodzić i mówić "jestem przeciętny"? Ma chłopak jakieś doświadczenie w relacjach damsko-męskich, przerobił może sporo takich sytuacji i ma prawo wysnuć jakąś teorię. Nie koniecznie musi to być teoria słuszna, ale po to tu przyszedł podyskutować, żeby swoją hipotezę zweryfikować, a nie słuchać na swój temat jakichś insynuacji. Zlitujcie się ludzie. To, że ktoś potrafi o sobie mówić w superlatywach nie oznacza od razu, że jest jakimś narcyzem. Przecież nie będzie umniejszał swojej wartości tylko dlatego, bo na kogoś to działa jak płachta na byka. Kolejna sprawa, nie wiemy ile tych dziewic "przerobił" autor. Jeśli 2-3 to można powiedzieć, że mógł mieć pecha, ale jeśli przerobił 5+ i zauważył pewien powtarzalny schemat ma prawo wysnuć hipotezę. Próbuje wyrwać dziewczynę ze środowiska dosyć konserwatywnego, a w tych środowiskach poglądy rzadko kiedy różnią się pomiędzy ludźmi w tym środowisku. Więc można podejrzewać, że właśnie wyznawane przez te dziewczyny poglądy są tym wspólnym mianownikiem dla niepowodzeń autora. Chodzi mi o to, że nie można tego rzeczywiście wykluczyć.
fervidon ja myślę, że oprócz Twojej teorii powinieneś przeanalizować jeszcze swoje podejście. Z Twoich postów wynika, że doświadczenie w relacjach damsko-męskich masz dość spore, wiesz z tym to się je. Przytoczyłeś tu, że ma za sobą sporo różnych relacji z kobietami, w tym kilka związków jak wnioskuje z tego co piszesz. Mówisz, że szukasz czegoś na dłużej... ale czy dostosowałeś sposób poszukiwań do tego? Bo wiesz, sposoby, które sprawdzały się w przypadku innych znajomości... tutaj mogą nie być skuteczne. Może gdzieś swoim zachowaniem, sposobem bycia sprawiasz, że nie jesteś najlepszym kandydatem na narzeczonego, a potem męża. Ciężko powiedzieć, bo tak naprawdę dysponujemy tu małą ilością informacji. No niestety musisz też rzeczywiście założyć taką teorię, że masz wybitnego pecha i autentycznie trafiłeś na same niezainteresowane. Tak tutaj piszesz o tym, że masz urodę faceta podobającego się sporej części kobiet. Paradoksalnie, zastanów się czy zbyt atrakcyjny wygląd nie jest przeszkodą. Ja wiem o czym mówisz, o jakim typie urody, sam czasem chciałbym taki typ urody mieć, no ale co zrobić. Generalnie być może właśnie barierą jest to, że wyglądasz... pospolicie? Nie zrozum mnie źle, czasem tak jest, że szufladkujemy ludzi z wyglądu. I tak na przykład ja idąc ulicą nie podchodzę do dziewczyn ze zbyt mocnym makijażem, czy o rysach twarzy takiej typowej "paniusi". Klasyfikuję ją jako "nieciekawą" i wio dalej. Nie twierdzę, że to dobre, ale jest jakoś tak silniejsze trochę ode mnie
Musisz założyć, że możesz być szufladkowany jako bawidamek właśnie z racji jakiegoś konkretnego typu urody. A jeszcze problemem może być ich uroda. Paradoksalnie zauważyłem, że im brzydsza kobieta tym większe wymagania. One sobie w ten sposób chyba starają zrekompensować te braki w urodzie poprzez ostentacyjne pokazywanie światu swoich wymagań, a robią to właśnie poprzez odrzucanie partnerów, bo uważają, że... stać je na coś lepszego? Spotkałem się z takim podejściem, szczególnie u kobiet obiektywnie wybitnie nieatrakcyjnych.