Kiedyś obiecałem sobie, że jeśli przyjdzie czas, w którym będę wiedział jak toczy się moje życie to domkne temat. Lubię kończyć to co zaczynam.
3 lata minęły od mego pierwszego wpisu. Sporo i niewiele zarazem. Sporo - ponieważ zrobiłem kawał dobrej roboty, by pojąć pewne rzeczy, uczyć się nowych, zrozumieć, że życie jest przede wszystkim doświadczeniem, widzieć je takim jakim jest - pełne kolorów, emocji, uczuć, przyjęmnych, pięknych chwil. Potrafi być też ciężkie, przytłaczające, nieobliczalne.
Niewiele - no bo nigdy nie wiesz co stoi za rogiem, jak to mawia mój przyjaciel ![]()
Jakiś czas temu ktoś się mnie zapytał, czy bym coś zmienił w swoim życiu, w przeszłości? Nie, życie to droga. Absolutnie nic bym nie zmienił.
Jak się potoczyły losy mojego małżeństwa? Jak wygląda teraz moje życie?
Po paru miesiącach mieszkania samemu, gdzie bardzo dużo rozmyślałem, późnym latem w 2013r decyzją dwóch osób wprowadziłem się do domu. Postawiłem jasne warunki, oczekiwania bez których nie zrobię ani kroku dalej. Zaczęliśmy pracę nad związkiem, myślę też, że każdy z osobna również. Ponownie byłem blisko dzieci, żony. Wszystko wyglądało już inaczej, ani lepiej, ani gorzej - inaczej. Przez serce przetoczyła się nienawiść, ból, cierpienie. Przyznam żona łatwo nie miała, ja również. Ogólnie samoświadomość, pojmowanie rzeczywistości, bardzo dużo zaczelo się zmieniać. Wybaczenie - na tym się skupiłem. Ono jest na poziomie serca, nie rozumu, choć od niego się zaczyna. Bardzo dużo pracowałem i pracuje nadal nad zrozumieniem jak szanować siebie samego ( ale nie zostać dupkiem
) i wiele, wiele innych rzeczy. Zaczynając wszystko od początku" powiedziałem jasno - to ostatni raz, kiedy mnie tak ranisz. Co z tym zrobisz to już zależy od ciebie. Ja wiem co zrobię gdy ponownie doznam szoku, rozczarowania.
Dałem sobie rade z emocjami. To był zdecydowanie nowy okres tego małżeństwa. Miałem wiare, nadzieję.
Po roku, w maju otrzymałem wiadomość sms od nieznajomej osoby. Wyszło kłamstwo żony. Kłamstwo z przeszłości, potężne zatajenie faktów. Co to był za moment niedowierzania, szoku...
Pamiętałem co powiedziałem. Stało się. Nie dano mi wyboru, ukradziono mi czas. Zadecydowano za mnie tzw. "mniejsze zło".
Odszedłem. Postawiłem ogromny mur, granice. Rozstaliśmy się w chłodnych, aczkolwiek normalnych warunkach.
Zacząłem się skupiać nad własnym życiem. Ech... wiecie jak to jest przyzwyczajać się do roli "niedzielnego taty"? Wkrótce zostałem "skype'owym".
To bardzo ciężkie dla każdego rodzica, który szczerze kocha... Gdy już było lepiej, gdy zaakceptowałem wiele rzeczy była już żona wróciła z dziećmi do Polski.
Nie doradzałem ani nie blokowałem jej decyzji. Wróciła i układa sobie życie. To ważne. Myśląc o szczęściu dzieci, nie moge nie widzieć w tym ich matki. Szczęśliwa matka to szczęśliwe dzieci. Nie jestem fanem bycia ze sobą ze wględu dla dzieci. Dzieci to cholernie ważny element związku, ale nie jest bazą. Moje córki dają sobie radę. To silne dziewczynki, są zadowolone z mieszkania w Polsce.
A ja? Sporo ogarniam, uczę się samodzielności, odpowiedzialności za swoje życie, takiej pełnej
Doznaje, poznaje, pojmuje, obserwuje a jak gotuję ![]()
Zacząłem układać życie na nowo. Zacząłem od bardzo ważnej sprawy - żyć nie wbrew swojej woli, wedle własnych wartości.
Byłem w związku 1 rok. Związek na odległość. Ważne doświadczenie. Sporo widziałem co się dzieje wkoło mnie, wyłapywałem negatywne sygnały, co mnie cieszy niezmiernie. Poznałem siebie z nowej strony, bardzo pozytywnej, to też dzięki mojej ex. Były też słabe momenty oczywiście.
Ogólnie kroczę przez życie z większą świadomością, idę do przodu. Mam marzenia, które są w zasadzie moimi celami. Działam, rozwiązuje problemy, jestem otwarty na nowe doświadczenia, rozmyślam, podejmuje decyzje i jakoś leci ![]()
Tak, życie po ciężkich rozstaniach, rozwodach, po pierwszej miłosci ISTNIEJE i jest całkiem git ![]()
Miłość? Wierzę w dojrzałą, nie idealną, w dojrzałą, taką gdzie 2 osoby widzą i patrzą podobnie na świat, życie, wartości i cąłą resztę. To może się zdarzyć, ale nie musi. Na pewno nie warto żyć w emocjonalnym rollercoaster'em. Życie jest jedno, bądźmy wdzięczni i pamietajmy, że mamy na nie wpływ, nie jesteśmy bezwolni.
W tym miejscu chciałbym również podziękować forum, ludziskom którzy mi pomogli. Są wątki, użytkownicy na tym forum, których nigdy nie zapomne.