Jestem nowy.
Witam ![]()
Mam śmietnik w głowie, mętlik...Potrzebuję szczerej rady ![]()
Nie chcę jej krzywdzić na samym końcu, jednak nie chcę być do końca manipulowany.
Spróbuję opisać jak najdokładniej sytuację.
Rozstaję się z żoną...Po 12 latach...
Oboje, od 9 lat mieszkamy w UK, mamy dwie piękne córki. Ja mam 29 lat, żona 34.
Na sex oboje nie narzekaliśmy. Po prostu coś między nami umarło. Zniknęło 'to coś'.
Rozkład związku trwał wiele lat, teraz to widzę...
Pokrótce opiszę nas oboje, zdaję sobie sprawę, iż będzie to subiektywny opis.
Ona : piękna, mająca to coś. Skomlikowana, wrażliwa. Zawsze, nawet będąc ze mną szukała czegoś. Do tej pory nie wie czego lol.
Pewnie szuka szczęścia...
Mistrzyni kłamstwa, co nawet jej bardzo bliska przyjaciółka stwierdziła. Skoczy w przepaść aby udowodnić, że nie kłamie.
Patrzy na świat widząc wszystkie kolory tęczy ( jej słowa ).
Od kilku dni nareszcie jest szczera ( chyba,lol ).
Ja : to moja pierwsza poważna kobieta w związku ( miałem 18 lat, gdy ją poznałem ).
Dorastałem przy niej. Teraz widzę swoje błędy. Nie potrafiłem jej słuchać. Ona mnie również.
Jestem poukładany, wierzę w kodeks moralny. Zawsze byłem jej wierny, nigdy jej nie zdradziłem ( niestety ona wielokrotnie potrafiła ). Czasem jestem monotematyczny ( tak mówi ).
Uważam, że wzięło się to stąd, iż od 4 lat rozwijam firmę, poświęcałem się temu, miałem plan i widziałem w tym sens.
Jestem towarzyski, zabawny, niestety nie dla niej...
Widzę świat biało albo czarno ( jej słowa ).
Opis sytuacji :
Jesteśmy z innych glin ulepieni, więcej nas różni, dzieli niż mamy wspólnego.
Jest piękną kobietą, wciąż ją kocham, ona już mnie nie, chociaż powtarza to wiele razy.
Ma innego, w Polsce. Poznali się online. Ich 'związek' trwa od około 6 miesięcy.
Czat na telefonie, rozmowy telefoniczne.Stali się sobie bardzo bliscy, mają wiele wspónego. Mówi, że to miłość platoniczna (lol).
W te wakacje zabiera dzieci do Polski ( jak co roku ) i chce się z nim spotkać. Popaprana sytuacja...
Jeszcze dzisiaj rozmawiałem z nią na ten temat . Nie błagałem, trzymam się twardo. Chciałem poznać prawdę, czy ona i on mają plan.
Koleś ma żonę, dziecko, pracę w Polsce, jest nieszczęśliwy.
Odpowiedziała, że na 99% ich związek nie ma szans, ale chce się z nim spotkać ( lol o co chodzi? ).
On był impulsem do działania. Wiele razy mi powtarzała, że lata jej lecą i chce sobie jeszcze życie ułożyć.
Nie rozumiem? Przecież mieliśmy zycie...Rodzinę,dzieci, firmę. Pewnie gdzie ja widziałem sens i szczęście, ona nie...
Dla mie ( nawet ona się z tym zgadza ) to kobieta, która nie wie czego chce. Ja twardo stapąm po ziemi, ona szuka...'czegoś'.
Boli mnie to najbardziej. Mam żal do niej...Gdy byłem gotów odejść ( kilka razy małżeństwo wisiało na włosku ) nie pozwalała mi.
Przytuliła, rozpłakała się, powiedziała, że będzie dobrze.
Teraz, zakochana w innym powiedziała mi wiele prawdy, o którą tak naprawdę wiele lat walczyłem. Domyślałem się kilku rzeczy, dowiedziałem się więcej. Czuję ulgę, ból mija.
Wiedziała, że odejdę, przecież nie mam innego wyjścia. Zapewne chce tego. I w tym momenie nie wiem, czy mną nie manipuluje.
To nie daje mi spokoju.
Zdradziła mnie, oszukiwała przez wiele miesięcy. Powiedziała, że walczyła z tym związkiem na odległośc. Wiele razy nie odzywała się do niego, szukała sensu i odpowiedzi - 'czy warto być jeszcze ze mną'.
Co mam zrobić, jak mam sie zachowywać?
Wydaje mi się, że również chciałem 'woloności'. Mam pasję. Słyszała wiele przykrych słów ode mnie.
Cóż nie potrafiłem się z nią obchodzić...Jak to jej powiedziałem jest jak naszyjnik z diamentów na szyi pasterza lol
Nie chcę być frajerem...
Chciała być ze mną. Gdy ma innego, juz nie. Nie jest to fair.
Czy rodziny, obydwie strony powinny poznać prawdę?
Jak mam się zachować? Teraz i w przyszłości? W czasie wspólnych ( szczerych? ) rozmów powiedziała, że ciągle możemy uprawiać sex.
Mogę przychodzić na obiady etc.
To jest dla mnie mocno popaprane ![]()
Wyprowadziłem się już z domu. Chcę rozwodu, nie separacji i to z jej winy.