Niewiem co mam zrobić. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Niewiem co mam zrobić.

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 105 z 105 ]

66

Odp: Niewiem co mam zrobić.

Widzę, że sie mocno utożsamiasz z chłopakiem autorki. Odetchnij.
On nie katuje się nawet w 1/10 jak Ty teraz. I tego mu życzę. Autorka, jak zapowiedziała odetchnie, przemyśli, zrozumie siebie. I albo wróci,albo nie. Takie jej prawo.

I wcale nie byłabym taka przekonana, że chce odejść do exa. Trochę doświadczeń życiowych na karku mam, dlatego wiem, że nie zawsze fascynacja rozwija się tak, jak sie obawiasz. Czasem bardzo szybko pęka, po rozmowie czy dwóch. Bez rozmowy i konfrontacji rozwija się w naszym umyśle, karmiona wspomnieniami. To wszystko:)

Zobacz podobne tematy :

67 Ostatnio edytowany przez Endar Spire (2013-05-12 16:50:16)

Odp: Niewiem co mam zrobić.
supermassive napisał/a:

Zostawiła Cię i odeszła do innego, bo się zakochała? Miała takie prawo. Czy dlatego, że Ty się nie zakochałeś w kimś innym i nie odszedłeś ona jest niedojrzała i godna potępienia? Nie. Po prostu wybrała inaczej. A Ty się z tym musisz pogodzić, a że ego zmasakrowane, to nie potrafisz. Bywa. Ani Twoja była, ani autorka nie musza z kimś być, bo tak trzeba/bo dojrzałość emocjonalna etc. Jeśli są, to dlatego, że chcą, a nie muszą. Jeśli nie wiedzą, czy chcą- to próbują się dowiedzieć. W zgodzie z własnym sumieniem (niekoniecznie się rżnąć:))

Wiesz co kobieto, to jest żenujące. Dajesz przyzwolenie na wszystkie tragedie przez, które wielu z nas tu właśnie trafiło. Usprawiedliwiasz skoki w bok, unoszenie się chwilą. Zgodnie z Twoją filozofią nawet jeśli będę w związku i jakimś tam dziwnym zrządzeniem losu poczuję coś do innej kobiety, powinienem rzucić wszystko i lecieć jak mucha do gówna. Dajesz tym samym kobieto przyzwolenie na chwilowe skoki w bok. Zapominasz moja droga o jednym ważnym aspekcie. Mianowicie o tym, że większość tych "zakochań" to chwilowa fascynacja, podsycona rutyną w związku, nudą, chęcią spróbowania czegoś nowego - a to są powody niedojrzałe.

I nie współczuj mi, bo to mi najmniej potrzebne w tej chwili. Ja po prostu mam zasady.
Jak kogoś mam to się za innymi nie uganiam.
Jak kogoś mam to walczę z pokusami tak, aby drugiej osoby nie zranić.
Jak kogoś mam to nie daję się ponieść chwilowym uniesieniom wynikającym z ludzkiej słabości.
Jestem po prostu lojalny wobec swojej partnerki i oczekuję tego samego od niej.
Utopia? Być może. Ja po prostu potrafię drugiego człowieka pokochać w ten sposób, że choćby mi druga panienka przystawiła gołe cyce pod nos to nie zdradzę swojej partnerki. Bo mam do cholery zasady, którym większości ludziom niestety brakuje, a Ty takich ludzi usprawiedliwiasz dorabiając jakąś ideologię do czynów, które powinno się nazywać po imieniu, czyli zwykła zdrada i oszustwo. Ale Ty tym czynom nadajesz jakiegoś nadprzyrodzonego znaczenia, dorabiasz jakąś durną ideologię, wplatasz w to jakąś kobiecą logikę.

Autorka powinna się odciąć od byłego, nie szukać kontaktu. A jeśli dzięki temu posunięciu znienawidzi swojego obecnego, jeśli będzie czuła, że zrobiła coś wbrew sobie. Tym bardziej utwierdzi mnie to w przekonaniu, że nie była dojrzała do związku.

EDIT.

Ty nie rozumiesz jednej ważnej kwestii. Tego, że takie sytuacje jak ta nadwyręża zaufanie. Jeśli do mnie dziewczyna powiedziałaby "słuchaj potrzebuję czasu", to moje zaufanie do niej spada ze 100% do 50% z automatu. Ja już tej kobiecie nie ufam, bo widzę jej skłonność do huśtawek emocjonalnych, nie ufam, bo nie jestem pewien do czego te huśtawki mogą w końcowym rozrachunku doprowadzić. A brak zaufania doprowadzi do tego, że będzie codziennie zastanawiał się czy ona któregoś dnia nie skoczy w bok. Tu chodzi o skłonność do huśtawek. Ja rozumiem, że jesteśmy tylko ludźmi, gdyby mi inna dziewczyna przystawiła gołe cyce pod nos, też pewnie miałbym 5-10 sekund zawiechy nad tym co zrobić. Ale to co zrobimy w końcowym rozrachunku wynika z tego jakie mamy zasady.
Zdystansowanie w związku jest najczęściej preludium do rozstania. Zdystansowanie do związku daje drugiej tronie, w tym przypadku chłopakowi autorki podstawy do utraty zaufania. Bo skoro autorka potrzebuje czasu, widocznie jej uczucie do obecnego chłopaka nie jest tak silne jak być powinno i jest zbyt podatne na czynniki zewnętrzne.

68

Odp: Niewiem co mam zrobić.

Supermassive ze Ci sie chce tak odpisywac, to sie troche dziwie.

Tu czesc osob ma problemy z czytaniem ze zrozumieniem.
Wyciagaja z tekstu co chca, pisza agresywne odpowiedzi i jak mantre powtarzaja jedno i to samo.

Ciezko czasami wyjsc poza wlasne zranienie i sensownie ocenic sytuacje, zwlaszcza jak sie sobie z tym nie poradzilo.
Dominuje tu podejscie zero jedynkowe.

A plucie na dziewczyne i pisanie czy ona jest wstanie dac komus milosc, jest zenujaco smieszne.

Wielka naiwnoscia jest myslenie, ze ludzim w zwiazkach, malzenstwach nie zdarzaja sie zauroczenia.
Trzeba zejsc na ziemie.

Jezeli taki maz czy zona przechodzi cos takiego, to nie oznacza ze ma odrazu leciec z tym do partnera! To jest skrajna glupota, bo nie mozna tak traktowac tej drugiej osoby w tej sytuacji. Wylac swoich watpliwosci i z zostawic jej z tym. Trzeba sprobowac sobie z tym SAMEMU poradzic.
Sa rozne fazy zwiazku, wzolty, upadki, rozluznienie wiezi, zacisnienie itd.
Jezeli pojawia sie takie zauroczenie czy watpliwosc, to zamiast walic ta oslawiona prawda  wtwarz partnerowi na odlew, trzeba sobie to ulozyc, zobaczyc o co tak naprawde chodzi, bo moze to wszystko minac po prostu, nie musi absolutnie z tego nic wyjsc.

Watpliwosc maja prawo najsc kazdego, pojawiania sie uczuc nie kontrolujemy, wbrew tym bzudrom rozpowszechnianym w tym watku.
Nie kontorlujemy ich, one sie po prostu pojawiaja.
Gdyby tak bylo i moglibysmy je kontorlowac, to nie byloby tego forum, bo kazdy by niedopuszczal do tego zeby uczucia smutku, beznadziei, zraniena pojawialy sie w nim.

Mozemy kontrolowac nasze zachowanie ale nie uczucia.
I o to wlasnie pyta autorka.
Jak sie zachowac a nie co czuc.

69 Ostatnio edytowany przez supermassive (2013-05-12 16:55:13)

Odp: Niewiem co mam zrobić.

Jak świat stary ludzie zakochiwali sie i odchodzili od siebie. On jej nie machał przyrodzeniem przed nosem (odnośnie cycuszków, o których tak uroczo wspomniałeś). Wypaliło się emocjonalnie. To nie są rzeczy, na jakie ludzie mają wpływ. Jedni walczą o rozkładające się truchło związkowe w imię zasad i lojalności do partnera, którego przestali kochać, a inni podejmują decyzję o odejściu. Jeszcze inni się wahają, co robić. I dla mnie taka właśnie jest autorka.
Nie muszę do tego dokładać żadnej ideologii. Tak po prostu jest.
Nie daje Ci to jednak żadnego prawa w ocenie jej osoby. Czy jest dojrzała, czy nie. Póki co, czytając Twoje posty odnoszę wrażenie, że Ty zatrzymałeś się na etapie 5latka w piaskownicy, któremu ktoś zabrał zabawkę. I ryk i płacz i zgrzytanie zębami, bo zabawkę ma już inny dzieciak. Ogarnij się.

Edit:
Katharsis69 - moja droga, bo razi mnie ten kamieniołom i żal mi dusz, które wpadają po porady z wahaniem i dostają głazem w łeb. Poza tym, to bywa dosyć intrygujące i ciekawe, co tutaj niektórzy piszą:)

70 Ostatnio edytowany przez Endar Spire (2013-05-12 16:56:58)

Odp: Niewiem co mam zrobić.
Katharsis69 napisał/a:

Supermassive ze Ci sie chce tak odpisywac, to sie troche dziwie.

Tu czesc osob ma problemy z czytaniem ze zrozumieniem.
Wyciagaja z tekstu co chca, pisza agresywne odpowiedzi i jak mantre powtarzaja jedno i to samo.

Ciezko czasami wyjsc poza wlasne zranienie i sensownie ocenic sytuacje, zwlaszcza jak sie sobie z tym nie poradzilo.
Dominuje tu podejscie zero jedynkowe.

A plucie na dziewczyne i pisanie czy ona jest wstanie dac komus milosc, jest zenujaco smieszne.

Wielka naiwnoscia jest myslenie, ze ludzim w zwiazkach, malzenstwach nie zdarzaja sie zauroczenia.
Trzeba zejsc na ziemie.

Jezeli taki maz czy zona przechodzi cos takiego, to nie oznacza ze ma odrazu leciec z tym do partnera! To jest skrajna glupota, bo nie mozna tak traktowac tej drugiej osoby w tej sytuacji. Wylac swoich watpliwosci i z zostawic jej z tym. Trzeba sprobowac sobie z tym SAMEMU poradzic.
Sa rozne fazy zwiazku, wzolty, upadki, rozluznienie wiezi, zacisnienie itd.
Jezeli pojawia sie takie zauroczenie czy watpliwosc, to zamiast walic ta oslawiona prawda  wtwarz partnerowi na odlew, trzeba sobie to ulozyc, zobaczyc o co tak naprawde chodzi, bo moze to wszystko minac po prostu, nie musi absolutnie z tego nic wyjsc.

Watpliwosc maja prawo najsc kazdego, pojawiania sie uczuc nie kontrolujemy, wbrew tym bzudrom rozpowszechnianym w tym watku.
Nie kontorlujemy ich, one sie po prostu pojawiaja.
Gdyby tak bylo i moglibysmy je kontorlowac, to nie byloby tego forum, bo kazdy by niedopuszczal do tego zeby uczucia smutku, beznadziei, zraniena pojawialy sie w nim.

Mozemy kontrolowac nasze zachowanie ale nie uczucia.
I o to wlasnie pyta autorka.
Jak sie zachowac a nie co czuc.

Fascynujące. Szkoda jakoś, że ja potrafię panować nad uczuciami. No ale widocznie pochodzę z innej planety...
A sorry... nie jestem kobietą. Ta wasza sławna logika... biedactwa. Kukiełki biedne... nie potrafią zapanować nad własnym życiem.

Bo to takie dziwne, być lojalnym wobec partnera... wiele osób widocznie zapomniało już czym jest lojalność i wierność. Dzisiaj modne jest podążanie za chwilą...
A potem mamy historie... ludzie po 3-4 związkach, poszarpana psychika do tego stopnia, że już zbudowanie czegokolwiek na zdrowych zasadach jest właściwie nieosiągalne.

Dziewczyno podstawowa sprawa. Miłość, która się wypala to żadna miłość. Miłość to jest coś stałego.
Zauroczenie, zakochanie, fascynacja - to są uczucia, które mogą na przestrzeni czasu zmieniać swoje nasilenie.
Miłość natomiast jest niezmienna mimo lat. I niektórzy się z tym rodzą inni widocznie nigdy do tego nie dojrzeją.

71

Odp: Niewiem co mam zrobić.

supermassive
Sorry ale będę bezpośredni.
Tak samo tłumaczyłaś to co miałaś z chłopakiem?.
Wyciągnełaś z tego wnioski?
Ciekawe jakie?
Może to że,związek to nie pociąg z którego można wysiadać,wsiadać,wysiadać...bo za każdym razem pojawi się jakiś ex lub inny kolega z pracy,szkoły,etc.
Tak wyobrażasz sobie swój związek.
Dziewczyno.Bredzisz za przeproszeniem i prosisz o kolejnego kopa od życia bo ten który dostałaś był za słaby.
Ciekawe co na to Twój facet?
Może pokaż mu co tutaj doradziłaś autorce i zapytaj o jego zdanie w tym temacie.
Jesteś pewna że,będzie zbieźne z twoim?

72

Odp: Niewiem co mam zrobić.
Alterego1 napisał/a:

supermassive
Sorry ale będę bezpośredni.
Tak samo tłumaczyłaś to co miałaś z chłopakiem?.
Wyciągnełaś z tego wnioski?
Ciekawe jakie?
Może to że,związek to nie pociąg z którego można wysiadać,wsiadać,wysiadać...bo za każdym razem pojawi się jakiś ex lub inny kolega z pracy,szkoły,etc.
Tak wyobrażasz sobie swój związek.
Dziewczyno.Bredzisz za przeproszeniem i prosisz o kolejnego kopa od życia bo ten który dostałaś był za słaby.
Ciekawe co na to Twój facet?
Może pokaż mu co tutaj doradziłaś autorce i zapytaj o jego zdanie w tym temacie.
Jesteś pewna że,będzie zbieźne z twoim?

Jeśli się nie ma argumentów, atakuje się rozmówcę. To takie typowe:)
Mój związek nie jest tematem tego wątku. Pojawiła się w nim osoba 3cia, ale nie z mojej strony - o czym chyba wiesz, z wypiekami śledząc moje wpisy. Czy z tego tytułu mam przywdziać wdzianko Kapitana Ameryki i walić na odlew wszelkie przejawy odchyleń od norm moralnych, ktore tu propagujecie (i słusznie, tylko nie zawsze w sposób właściwy)?
Nie. I nigdy tak robić nie będę.
Jeśli jeszcze chcesz poruszyć mój wątek, bo widze, że Cię palce świerzbią zapraszam na priv, bo to nadal wątek autorki- a ja swoich bolączek, jak co poniektórzy nie muszę tutaj wyciągać, by merytorycznie przedstawić swoje racje.

73

Odp: Niewiem co mam zrobić.

Endar skoro kontrolujesz swoje uczucia, przypominam ze to o nich rozmawiamy a nie o zachowaniu, to czy potrafisz ot tak powiedziec sobie 'nie kocham juz'?
Milosc jest uczuciem, twierdzisz ze panujesz nad nim.
To jak pstrykasz palcem i nie czujesz, bo nie chcesz?

Jak uczucie milosci Ci nie pasuje jako przyklad, to moze niech bedzie rozczarowanie, zlosc, smutek. Wlaczasz kontrole i nie czujesz?

74

Odp: Niewiem co mam zrobić.
Katharsis69 napisał/a:

Endar skoro kontrolujesz swoje uczucia, przypominam ze to o nich rozmawiamy a nie o zachowaniu, to czy potrafisz ot tak powiedziec sobie 'nie kocham juz'?
Milosc jest uczuciem, twierdzisz ze panujesz nad nim.
To jak pstrykasz palcem i nie czujesz, bo nie chcesz?

Jak uczucie milosci Ci nie pasuje jako przyklad, to moze niech bedzie rozczarowanie, zlosc, smutek. Wlaczasz kontrole i nie czujesz?

Nie chodzi o kontrolę typu "pstryk i nie ma, pstryk i znowu jest"
Chodzi o kontrolę na zasadzie nie dopuszczania do takich sytuacji.
Jak? Już Ci tłumaczę. Jak mam dziewczynę to nie dopuszczam innych dziewczyn do siebie bliżej niż na stopę "znajoma", z którą utrzymuję kontakt tylko na tyle na ile to niezbędne. Nie dopuszczam do sytuacji, w której mógłbym do tej dziewczyny coś poczuć, ja nie zbliżam się do niej i nie dopuszczam jej do siebie na tyle blisko, żeby nie dawać szansy na rozbudzenie uczucia. Proste? No dla niektórych widocznie nie.
Najlepszą walką z pokusą jest odcięcie się od tej pokusy.
Jak się leczy alkoholika? Odcina się go od źródła.
Jak leczysz alkoholika to nie konfrontujesz tego wyobrażeń z rzeczywistością, bo musiałabyś mu pozwolić znowu coś wypić.
Pokusa jest po to, żeby ją zwalczać, a nie jej ulegać. Zrozum to.
Na tym polega kontrola nad własnym życiem.
Nie dopuszczać do sytuacji, w których na odwrót jest za późno.
Nie dopuszczać do sytuacji, które jest zbyt trudno kontrolować.

75

Odp: Niewiem co mam zrobić.
Endar Spire napisał/a:

Najlepszą walką z pokusą jest odcięcie się od tej pokusy.

Tak mówiło wiele księży w naszym pięknym kraju, a później pamiętna okładka w Newsweeku.
Nie możesz porównywać miłości do alkoholika. To są emocje, a nie szkodliwe używki. Alkoholik staje się nim poprzez systematyczne picie, kielonek, potem dwa. Ją trzepnęło na amen od razu. Miłość opuściła autorkę i macha jej transparentem w kierunku exa. I teraz się waha czy reanimować związek czy iść za głosem serca.
Wiem, że Ty jako asceta nie poszedłbyś za głosem serca. Ona być może tak i to jej święta wolna wola.

76

Odp: Niewiem co mam zrobić.

supermassive
Nawiązałem do twojej sytuacji jako taki odnośnik niezrozumienia.
Nie atakuję cie.Wierz mi.
Zwyczajnie poprosiłem o to byś zapytała swojego faceta o jego zdanie.Co w tym złego?
Nie chcesz wiedzieć jakie jest jego zdanie?.

77 Ostatnio edytowany przez Endar Spire (2013-05-12 17:31:37)

Odp: Niewiem co mam zrobić.
supermassive napisał/a:
Endar Spire napisał/a:

Najlepszą walką z pokusą jest odcięcie się od tej pokusy.

Tak mówiło wiele księży w naszym pięknym kraju, a później pamiętna okładka w Newsweeku.
Nie możesz porównywać miłości do alkoholika. To są emocje, a nie szkodliwe używki. Alkoholik staje się nim poprzez systematyczne picie, kielonek, potem dwa. Ją trzepnęło na amen od razu. Miłość opuściła autorkę i macha jej transparentem w kierunku exa. I teraz się waha czy reanimować związek czy iść za głosem serca.
Wiem, że Ty jako asceta nie poszedłbyś za głosem serca. Ona być może tak i to jej święta wolna wola.

Porównanie o tyle dobre, że w obu przypadkach cierpią ludzie. Zarówno sprawca jak i osoby postronne.
Wiesz co mnie przeraża? To forum pęka w szwach od takich historii jak ta.
Niemalże w 99% przypadków powrót do byłej/byłego kończy się fiaskiem, a osoba którą podjęła tą felerną decyzję pluje sobie potem w brodę, bo biedactwo zostało same.
I autorce jako radę, powinno się uświadomić, że powrót do byłego jest złym kierunkiem i należy z tą pokusą walczyć, a nie ją roztrząsać.
Zdystansowanie się do obecnego chłopaka, spowoduje, że uczucie do byłego będzie miało więcej miejsca i jeszcze bardziej rozgości się w główce autorki.

Nie jestem ascetą, tylko lojalnym człowiekiem, który bierze odpowiedzialność za czyny i słowa, które od niego wypływają.
Człowiekiem, który wypowiadając słowa "Kocham Cię" zna ich wartość.
Człowiekiem, który do tego słowa przywiązuje taką wartość, jaka się mu należy.
Człowiekiem, który kocha w taki sposób, że uczucie nie "wypala się" za sprawą chwili, czy kryzysu w związku.

Jeśli uczucie się wypala... nieważne czy po pół roku, po 5 latach, 10, czy 20... skoro się wypaliło, nigdy nie było prawdziwe. Być może zostało postawione na złych fundamentach.

78

Odp: Niewiem co mam zrobić.
Alterego1 napisał/a:

supermassive
Nawiązałem do twojej sytuacji jako taki odnośnik niezrozumienia.
Nie atakuję cie.Wierz mi.
Zwyczajnie poprosiłem o to byś zapytała swojego faceta o jego zdanie.Co w tym złego?
Nie chcesz wiedzieć jakie jest jego zdanie?.

Mój facet czytał i moje wypowiedzi i innych osób. Łatwiej mu zrozumieć, dlaczego pałałam taką bolączką w naszym new start po jego akcji z inną laską. W zasadzie skumał to dopiero widząc ten kamieniołom tutaj, jak ludzie nie radzą sobie po takich traumach czasem nawet lata. I, że ta złość musi mieć ujście- czasem w kierunku zagubionych, jak autorka tego wątku.
Co do obecnej sytuacji, bo zagląda mi tu czasem przez ramie, mamy jedno zdanie. To, które przekazałam w dwóch pierwszych postach. Odciąć się, skonfrontować wizualizację w głowie z rzeczywistością i podjąć decyzję.

79

Odp: Niewiem co mam zrobić.

No wlasnie piszesz o ZACHOWANIU.
Nie dopuszczasz blizej do siebie kogos fizycznie, od tego zaczynasz.
Zero kontaktu, spotkan, smsow, rozpoczynania jakis dziwnych relacji.

Alkoholik tez ma kontrolowac swoje zachowanie, bo jego uczuc nie mozesz kontorlowac.
On moze chciec sie napic, czuc ze chce, ze musi, ale pomimo tych UCZUC zachowa sie inaczej.
Inna sprawa ze jest to tez uzaleznienie fizyczne.

Moze podobac Ci sie kolezanka, czyli pojawia sie taka mysl uczucie, ale swoje zachowanie kontrolujesz i nie idziesz w to dalej. Uczucie moze pozostac ale jest na smyczy.

Jeszcze raz napisze, gdybysmy kontrolowali uczucia, nie byloby tyle smutnych historii na tym forum, przeplakanych nocy, zrnionych serc, bo bysmy to zmienili.

Ludzie nie mieliby traum, bo by kontrolowali te uczucia i one by sie nie pojawialy.



A co do wypalajacej sie milosci, ze to nie zadna milosc, bo milosc jest zawsze bez wzgledu na czas, to wybacz ale obudz sie lepiej, bo kieds sie okaze ze nigdy nie kochales, jak bedziesz konczyl kolejny zwiazek.
Oczywiscie wg tej Twojej 'definicji'.

Wychodzi na to ze ktos kto jest aktalnie sam, nie kocha swoich bylych, tak naprawde nigdy nie kochal.

I nie szafuj tutaj dojrzaloscia, bo przy Twoich aktualnych teoriach, efekt jest dosc komiczny.
Ale usprawiedliwiam Cie patrzac na Twoj wiek.

80

Odp: Niewiem co mam zrobić.

A ja uważam, ze jeżeli Autorka się waha, to tak naprawdę nie powinna być z zadnym z tych facetów.
To raz.

Albo kogoś kochamy, albo nie. Nie ma niczego pośrodku. To dwa.

Autorko - nie zaczyna się kolejnego związku, kiedy poprzedni nie został zakończony. Dla Ciebie to NIE BYŁ koniec.
Za szybko weszłaś w nowa relacje, wytrzymałaś w niej 4 lata, wystarczyła iskierka - i już wszystko przekreśliłaś.

Szkoda mi Twojego obecnego faceta, ponieważ najprawdopodobniej on ucierpi najbardziej - odejdziesz od niego, następnie z byłym Ci nie wyjdzie i będziesz chciała wrócić - to nie przepowiednia, tak po prostu będzie.

81 Ostatnio edytowany przez Endar Spire (2013-05-12 17:46:25)

Odp: Niewiem co mam zrobić.
Katharsis69 napisał/a:

Ale usprawiedliwiam Cie patrzac na Twoj wiek.

No tak, bo jak już się nie ma co powiedzieć to się wjeżdża na wiek.
Wiesz co lata mi to, bo większość ludzi, którzy mnie znają zgodnie twierdzą, że jestem przynajmniej dobre 5 lat do przodu od rówieśników.

I nie trafiłaś też z uczuciem do byłych. Bo w moim przypadku to ja zostałem zostawiony i nigdy kochać nie przestałem. Inaczej to wygląda z perspektywy zostawiającego, a inaczej z tego który jest zostawiany. Ten, który nas zostawił nigdy nas nie kochał, natomiast ten, który jest zostawiany niejako musi się odkochać, ale robi to wbrew sobie i musi to zrobić. To nie nasza wina, że nas ktoś zostawia. Ci którzy są zostawiani muszę niejako przymuszeni odkochać się. A wymaga to wiele wysiłku i takich historii na tym forum też jest mnóstwo.

Ty nie rozumiesz idei miłości co Ci poradzę.
To nie jest mój problem, bo ja kochać potrafię i nie odkochuję się "ot tak".
Ja potrafię wziąć cały ciężar odpowiedzialności za słowa "Kocham Cię" i byle bzdura, byle pokusa nie sprawia, że moje uczucie słabnie.
Byle pokusa nie jest w stanie mi zamydlić oczu.
Byle pokusa nie sprawi, że nagle mam mętlik w głowie.

Cynicznahipo napisał/a:

A ja uważam, ze jeżeli Autorka się waha, to tak naprawdę nie powinna być z zadnym z tych facetów.
To raz.

Albo kogoś kochamy, albo nie. Nie ma niczego pośrodku. To dwa.

Autorko - nie zaczyna się kolejnego związku, kiedy poprzedni nie został zakończony. Dla Ciebie to NIE BYŁ koniec.
Za szybko weszłaś w nowa relacje, wytrzymałaś w niej 4 lata, wystarczyła iskierka - i już wszystko przekreśliłaś.

Szkoda mi Twojego obecnego faceta, ponieważ najprawdopodobniej on ucierpi najbardziej - odejdziesz od niego, następnie z byłym Ci nie wyjdzie i będziesz chciała wrócić - to nie przepowiednia, tak po prostu będzie.

I mniej więcej to mam na myśli.
W miłości nie ma odcieni szarości.
Albo kochamy, albo nie.
Skoro byle bzdura potrafi taką "miłość" przekreślić to żadna to miłość.

82

Odp: Niewiem co mam zrobić.

Najlepszym sposobem walki z pokusa jest umiec sie jej oprzec a nie odciac. Od tego sie nie odetniesz, bo zycie na jednej z nich sie nie konczy.

Katharsis69 napisał/a:

A co do wypalajacej sie milosci, ze to nie zadna milosc, bo milosc jest zawsze bez wzgledu na czas, to wybacz ale obudz sie lepiej, bo kieds sie okaze ze nigdy nie kochales, jak bedziesz konczyl kolejny zwiazek.

Akuratnie tutaj Endar nie spi i bez zapalek pod powiekami ma oczy szeroko otwarte.

Ten, który nas zostawił nigdy nas nie kochał, natomiast ten, który jest zostawiany niejako musi się odkochać, ale robi to wbrew sobie i musi to zrobić.

Tu bym polemizowal, bo uczucia sa lub ich nie ma kochamy kogos albo kochamy jego wyobrazenie w naszej glowie.
Uczucia sie nie wypalaja, nie zanikaja a zmienia sie jedynie obiekt zainteresowania. Ot co i nic inszego.
I tu powiem znow za Endarem

Ty nie rozumiesz idei miłości co Ci poradzę.

Idei i przeslania Hymnu do milosci... bynajmniej, zreszta.

83

Odp: Niewiem co mam zrobić.

Coś w ten deseń bags.
Ja nie do końca potrafię ubrać w słowa co mam na myśli.
Nie mniej jednak, tak jak powiedziałem.
Prawdziwa miłość trwa, nie wypala się.
Powiedz o wypalaniu się miłości małżeństwom, które żyją ze sobą po 50 lat razem... zastanów się w czym tkwi kruczek.
I wbrew panującemu stereotypowi Ci ludzie wcale nie są ze sobą z przyzwyczajenia (jak to się wielokrotnie próbuje wmawiać), ale właśnie ze względu na prawdziwą miłość.
Ci ludzie są ze sobą tyle lat, bo posiedli tę umiejętność, której w dzisiejszych czasach tak wielu ludziom brakuje. Mianowicie umiejętności przeciwstawiania się pokusom. Kochania nie za coś, ale pomimo czegoś. Umiejętności naprawiania tego co zostało zepsute.

84

Odp: Niewiem co mam zrobić.

Niele sobie to wszystko wymysliles.

Ale skoro kochasz naprawde, to na sile sie nie odkochasz, bo przeciez Ty kochasz prawdziwie.
Nie to co ta co Cie zostawila.

Wiesz co nie zamykaj sie w tych swoich teoriach, tylko po prostu przyjmij ze nie wyszlo i juz.

Ludzie sie rozstaja.
Mlodzi ludzie zwlaszcza, kazdy szuka czegos.
Ty tez nie bierzesz pierwszej lepszej, tylko 'szukasz' tej ktora Ci pasuje.
To jest czas zeby poznawac siebie, swoje potrzeby, zwiazki z innymi w tym pomagaja.


Idea milosci?
Ja nie rozumiem idei milosc?

A to jest jakas jej oglnoswiatowa definicja?
Jedna dla Wszystkich?

Czy moze kazdy ma prawo miec swoja?

85 Ostatnio edytowany przez Endar Spire (2013-05-12 18:19:12)

Odp: Niewiem co mam zrobić.
Katharsis69 napisał/a:

Niele sobie to wszystko wymysliles.

Ale skoro kochasz naprawde, to na sile sie nie odkochasz, bo przeciez Ty kochasz prawdziwie.
Nie to co ta co Cie zostawila.

Wiesz co nie zamykaj sie w tych swoich teoriach, tylko po prostu przyjmij ze nie wyszlo i juz.

Ludzie sie rozstaja.
Mlodzi ludzie zwlaszcza, kazdy szuka czegos.
Ty tez nie bierzesz pierwszej lepszej, tylko 'szukasz' tej ktora Ci pasuje.
To jest czas zeby poznawac siebie, swoje potrzeby, zwiazki z innymi w tym pomagaja.


Idea milosci?
Ja nie rozumiem idei milosc?

A to jest jakas jej oglnoswiatowa definicja?
Jedna dla Wszystkich?

Czy moze kazdy ma prawo miec swoja?

Jasne możesz mieć swoją definicję, jeśli nie krzywdzisz tym innych ludzi.
"Ludzie się rozstają" tak to sobie tłumaczmy rzeczywiście. Dajmy przyzwolenie na wszystko, w myśl zasady "bo to tak samo z siebie się dzieje"
Nie moja droga, zasady są zasadami. Związek, który trwa 4 lata nie rozpada się "ot tak" ...
Ja rozumiem, że ludzie się rozstają po paru miesiącach, po roku, czy na upartego dwóch. Ale nie po czterech, czy więcej... bo to już wtedy jest coś na rzeczy. Coś niepokojącego, skoro po tylu latach, komuś się uczucie "wypala"
Jeśli się ludzie rozstają po pol roku, po roku... można uznać, że to była próba, uczucia tam nigdy nie było, tylko zwykłe zauroczenie.
Jeśli po 4 latach związku, w którym padały słowa "Kocham Cię" następuje "wypalenie" to znaczy, że ktoś w tym związku jest niedojrzały.

I jasne, że nie biorę pierwszej lepszej. Masz rację.
Ale jak już biorę to wiem, co biorę i razem z tym biorę odpowiedzialność, która z "posiadania" drugiej osoby wynika.

Szkoda mi słów naprawdę, bo przez takich jak Ty, autorka, supermassive... przez takich ludzi cierpią niewinni, cierpią osoby postronne, bo się nie potraficie określić.
Miłość to nie pociąg jak ktoś tu już zauważył, z którego można sobie wsiadać, wysiadać, wsiadać, wysiadać.
Miłość to jest odpowiedzialność za słowa i czyny, które z nas wypływają.
Nie mów drugiemu człowiekowi "Kocham" jeśli nie jesteś pewna czy zdołasz obietnicę dotrzymać. Prosta zasada. Mów "Kocham", kiedy jesteś pewna, że kochać nie przestaniesz.

86 Ostatnio edytowany przez bags (2013-05-12 18:25:14)

Odp: Niewiem co mam zrobić.

Hola hola Katharsis bos mnie rowno rozsmieszyla ta wypowiedzia.

Katharsis69 napisał/a:

Ludzie sie rozstaja.
Mlodzi ludzie zwlaszcza, kazdy szuka czegos.
To jest czas zeby poznawac siebie, swoje potrzeby, zwiazki z innymi w tym pomagaja.

ale takiej bredni w jednej wypowiedzi jeszcze nie widzialem, bo takie zwiazki z innymi w swoim pierwotnym zwiazku koncza sie reka w zas***ym nocniku. tym bardziej jak przeczytasz swoja wypowiedz zdanie po zdaniu od konca.
Bo widzisz idea milosci jest taka, by w obie strony w zwiazku byl jedynie znak rownosci, kazdy kazdego na swoj sposob dopelnial, pomagal cos zrozumiec. Cos czego druga osoba szuka w zyciu DO tego odnossi sie w wypowiedziach Endar.

U ciebie jest jedna wielka sprzecznosc i przkreslony znak rownosci.

Zwiazki sie rozpadaja nie przez partnerska milosc a przez milosc dyktatorska. Miloscia jest ona jak najbardziej. Ale mocno skrzywiona, wypaczona i zmierzajaca zawsze w jedna strone - w strone samego siebie.

87

Odp: Niewiem co mam zrobić.

Panowie
Jak świat światem tak kobieca logika różnić się będzie od naszej w kwestii pojmowania miłości i związku.
Nic tu po nas.

88 Ostatnio edytowany przez Endar Spire (2013-05-12 18:32:52)

Odp: Niewiem co mam zrobić.
Alterego1 napisał/a:

Panowie
Jak świat światem tak kobieca logika różnić się będzie od naszej w kwestii pojmowania miłości i związku.
Nic tu po nas.

Kobieca logika... dobre sobie.
Chyba jej brak.
Przecież one same jawnie przyznają, że są kukiełkami losu, nie potrafią panować nad własnym życiem, uczuciami, nad niczym.
Potrafią ranić i ubierać to w piękne słowa, dorabiać do tego ideologię, usprawiedliwiać.
Ale odpowiedzialność brać to już żadnej chętnej nie ma.
Tam niema w ogóle logiki. One się jawnie przyznają do bycia kukiełkami jakieś nadprzyrodzonej siły.
Wolne żarty.

Ale masz rację, nic tu po nas.
Jałowa dyskusja.
Niech sobie będą tymi kukiełkami skoro im tak z tym dobrze.
Mam 20 lat i takie a nie inne poglądy. I jest mi z tym dobrze.
Jest mi dobrze z tym, że lepiej lub gorzej, ale udaje mi się w miarę nad własnym życiem panować.
Jestem człowiekiem lojalnym i wiernym i jest mi z tym jak najbardziej dobrze, żeby nie rzec zajebiście.
I niech mnie Bóg raczy uchronić przed takimi wynalazkami jak moja była i takimi jak w tym temacie.

89

Odp: Niewiem co mam zrobić.
Alterego1 napisał/a:

Panowie
Jak świat światem tak kobieca logika różnić się będzie od naszej w kwestii pojmowania miłości i związku.
Nic tu po nas.

No z tym sie zgodze ale tez nie do konca, bo znam z tego forum Dziewczyny, nawet osobiscie, co podzielaja Nasze zdanie w tej materii...
Ewenement? smile

90

Odp: Niewiem co mam zrobić.
bags napisał/a:
Alterego1 napisał/a:

Panowie
Jak świat światem tak kobieca logika różnić się będzie od naszej w kwestii pojmowania miłości i związku.
Nic tu po nas.

No z tym sie zgodze ale tez nie do konca, bo znam z tego forum Dziewczyny, nawet osobiscie, co podzielaja Nasze zdanie w tej materii...
Ewenement? smile

Być może ewenement i obym kiedyś taką spotkał.
Bo czytając takie wątki jak ten mam wrażenie naprawdę, że spotkanie prawdziwej kobiety, która potrafi pokochać na dobre i na złe graniczy z cudem.

91

Odp: Niewiem co mam zrobić.

Endar nie wiesz co Ci przyniesie przyszlosc, jestes zbyt kategoryczny w swych twierdzeniach.
Ale to tez jest cecha mlodosci, co nie jest absolutnie wyrzutem w Twoja strone, jak to wczesniej odebrales.
Samego siebie tez nie zmusisz do milosci, kiedy cos sie wypali a Ty juz wczesniej powiedziales kocham.

Ale ok rozumiem o czym tutaj piszesz wink tylko nie do konca sie z Toba zgadzam.



Alterego1 napisał/a:

Panowie
Jak świat światem tak kobieca logika różnić się będzie od naszej w kwestii pojmowania miłości i związku.
Nic tu po nas.

Alterego powiem Ci ze masz racje, zwlaszcza jak czytam historie dziewczyn z tego forum, to co ich panowie wyprawiaja i to po wielu latach wink

92

Odp: Niewiem co mam zrobić.
Katharsis69 napisał/a:

Endar nie wiesz co Ci przyniesie przyszlosc, jestes zbyt kategoryczny w swych twierdzeniach.
Ale to tez jest cecha mlodosci, co nie jest absolutnie wyrzutem w Twoja strone, jak to wczesniej odebrales.
Samego siebie tez nie zmusisz do milosci, kiedy cos sie wypali a Ty juz wczesniej powiedziales kocham.

Ale ok rozumiem o czym tutaj piszesz wink tylko nie do konca sie z Toba zgadzam.



Alterego1 napisał/a:

Panowie
Jak świat światem tak kobieca logika różnić się będzie od naszej w kwestii pojmowania miłości i związku.
Nic tu po nas.

Alterego powiem Ci ze masz racje, zwlaszcza jak czytam historie dziewczyn z tego forum, to co ich panowie wyprawiaja i to po wielu latach wink

Wiesz co. Odpuść sobie wjeżdżanie na mój wiek, bo jest on tutaj najmniej adekwatnym wyznacznikiem.
To, że jestem młody nie oznacza z automatu głupi i niedojrzały.
Może po prostu boli Cię to, że ktoś potrafi się kierować w życiu jakimiś zasadami, których Ty nie posiadasz.
I nie zakładaj z góry, że za parę lat Ci przyznam rację, bo raczej to nigdy nie nastąpi.
Nie zakładaj z góry, że moje uczucie do kogoś się kiedyś wypali, bo i na to prawdopodobieństwo jest bardzo niskie.
A wystarczy odrobina odpowiedzialności i zasad i takie coś nigdy nie będzie miało miejsca.

93

Odp: Niewiem co mam zrobić.

Glupi i niedojrzaly?
To sa TWOJE slowa nie moje.

Za duzo w Tobie agresji, panuj nad tymi uczuciami, przeciez potrafisz.

Bez odbioru.

94

Odp: Niewiem co mam zrobić.
Katharsis69 napisał/a:

Glupi i niedojrzaly?
To sa TWOJE slowa nie moje.

Za duzo w Tobie agresji, panuj nad tymi uczuciami, przeciez potrafisz.

Bez odbioru.

Wjeżdżając na mój wiek między innymi to sugerujesz.
Mówić, może tego nie mówisz, ale chociaż miej odwagę przyznać, że tak myślisz.
Boś uczepiła się moje wieku jakby był jakimś punktem odniesienia.
Mam 20 lat i potrafię kochać odpowiedzialną miłością! Ewenement prawda?
Nie no dla Ciebie widocznie rzecz niemożliwa.
Ty od razu mnie wrzucasz do wora z gówniarzami, którzy "muszą podrosnąć, żeby zrozumieć co do nich mówisz"
Wybacz, ale ja Ciebie nie rozumiem i zrozumieć nawet nie mam ochoty, bo musiałbym się stać taki sam! A nie chce!
Ehehehehehe - cytując tu sławnego polaka Piotra Ż.

Bez odbioru.

Odp: Niewiem co mam zrobić.
Endar Spire napisał/a:
supermassive napisał/a:

Zostawiła Cię i odeszła do innego, bo się zakochała? Miała takie prawo. Czy dlatego, że Ty się nie zakochałeś w kimś innym i nie odszedłeś ona jest niedojrzała i godna potępienia? Nie. Po prostu wybrała inaczej. A Ty się z tym musisz pogodzić, a że ego zmasakrowane, to nie potrafisz. Bywa. Ani Twoja była, ani autorka nie musza z kimś być, bo tak trzeba/bo dojrzałość emocjonalna etc. Jeśli są, to dlatego, że chcą, a nie muszą. Jeśli nie wiedzą, czy chcą- to próbują się dowiedzieć. W zgodzie z własnym sumieniem (niekoniecznie się rżnąć:))

Wiesz co kobieto, to jest żenujące. Dajesz przyzwolenie na wszystkie tragedie przez, które wielu z nas tu właśnie trafiło. Usprawiedliwiasz skoki w bok, unoszenie się chwilą. Zgodnie z Twoją filozofią nawet jeśli będę w związku i jakimś tam dziwnym zrządzeniem losu poczuję coś do innej kobiety, powinienem rzucić wszystko i lecieć jak mucha do gówna. Dajesz tym samym kobieto przyzwolenie na chwilowe skoki w bok. Zapominasz moja droga o jednym ważnym aspekcie. Mianowicie o tym, że większość tych "zakochań" to chwilowa fascynacja, podsycona rutyną w związku, nudą, chęcią spróbowania czegoś nowego - a to są powody niedojrzałe.

I nie współczuj mi, bo to mi najmniej potrzebne w tej chwili. Ja po prostu mam zasady.
Jak kogoś mam to się za innymi nie uganiam.
Jak kogoś mam to walczę z pokusami tak, aby drugiej osoby nie zranić.
Jak kogoś mam to nie daję się ponieść chwilowym uniesieniom wynikającym z ludzkiej słabości.
Jestem po prostu lojalny wobec swojej partnerki i oczekuję tego samego od niej.
Utopia? Być może. Ja po prostu potrafię drugiego człowieka pokochać w ten sposób, że choćby mi druga panienka przystawiła gołe cyce pod nos to nie zdradzę swojej partnerki. Bo mam do cholery zasady, którym większości ludziom niestety brakuje, a Ty takich ludzi usprawiedliwiasz dorabiając jakąś ideologię do czynów, które powinno się nazywać po imieniu, czyli zwykła zdrada i oszustwo. Ale Ty tym czynom nadajesz jakiegoś nadprzyrodzonego znaczenia, dorabiasz jakąś durną ideologię, wplatasz w to jakąś kobiecą logikę.

Autorka powinna się odciąć od byłego, nie szukać kontaktu. A jeśli dzięki temu posunięciu znienawidzi swojego obecnego, jeśli będzie czuła, że zrobiła coś wbrew sobie. Tym bardziej utwierdzi mnie to w przekonaniu, że nie była dojrzała do związku.

EDIT.

Ty nie rozumiesz jednej ważnej kwestii. Tego, że takie sytuacje jak ta nadwyręża zaufanie. Jeśli do mnie dziewczyna powiedziałaby "słuchaj potrzebuję czasu", to moje zaufanie do niej spada ze 100% do 50% z automatu. Ja już tej kobiecie nie ufam, bo widzę jej skłonność do huśtawek emocjonalnych, nie ufam, bo nie jestem pewien do czego te huśtawki mogą w końcowym rozrachunku doprowadzić. A brak zaufania doprowadzi do tego, że będzie codziennie zastanawiał się czy ona któregoś dnia nie skoczy w bok. Tu chodzi o skłonność do huśtawek. Ja rozumiem, że jesteśmy tylko ludźmi, gdyby mi inna dziewczyna przystawiła gołe cyce pod nos, też pewnie miałbym 5-10 sekund zawiechy nad tym co zrobić. Ale to co zrobimy w końcowym rozrachunku wynika z tego jakie mamy zasady.
Zdystansowanie w związku jest najczęściej preludium do rozstania. Zdystansowanie do związku daje drugiej tronie, w tym przypadku chłopakowi autorki podstawy do utraty zaufania. Bo skoro autorka potrzebuje czasu, widocznie jej uczucie do obecnego chłopaka nie jest tak silne jak być powinno i jest zbyt podatne na czynniki zewnętrzne.

Wiem że powinnam się odciąć od byłego lecz niestety nie umiem.
Uwierz mi wiele razy próbowałam ale nie umiem nie wychodzi mi to i co mam zrobić.
I masz rację że takie sytuacje nadwyrężają zaufanie tu się zgodzę nie będę się sprzeczała.
Nie o to chodzi tutaj aby się kłócić.
Jeśli chodzi o zasady chyba każdy ma jakieś tak mi się wydaję.

Odp: Niewiem co mam zrobić.

Bo tutaj to jest

Katharsis69 napisał/a:

Supermassive ze Ci sie chce tak odpisywac, to sie troche dziwie.

Tu czesc osob ma problemy z czytaniem ze zrozumieniem.
Wyciagaja z tekstu co chca, pisza agresywne odpowiedzi i jak mantre powtarzaja jedno i to samo.

Ciezko czasami wyjsc poza wlasne zranienie i sensownie ocenic sytuacje, zwlaszcza jak sie sobie z tym nie poradzilo.
Dominuje tu podejscie zero jedynkowe.

A plucie na dziewczyne i pisanie czy ona jest wstanie dac komus milosc, jest zenujaco smieszne.

Wielka naiwnoscia jest myslenie, ze ludzim w zwiazkach, malzenstwach nie zdarzaja sie zauroczenia.
Trzeba zejsc na ziemie.

Jezeli taki maz czy zona przechodzi cos takiego, to nie oznacza ze ma odrazu leciec z tym do partnera! To jest skrajna glupota, bo nie mozna tak traktowac tej drugiej osoby w tej sytuacji. Wylac swoich watpliwosci i z zostawic jej z tym. Trzeba sprobowac sobie z tym SAMEMU poradzic.
Sa rozne fazy zwiazku, wzolty, upadki, rozluznienie wiezi, zacisnienie itd.
Jezeli pojawia sie takie zauroczenie czy watpliwosc, to zamiast walic ta oslawiona prawda  wtwarz partnerowi na odlew, trzeba sobie to ulozyc, zobaczyc o co tak naprawde chodzi, bo moze to wszystko minac po prostu, nie musi absolutnie z tego nic wyjsc.

Watpliwosc maja prawo najsc kazdego, pojawiania sie uczuc nie kontrolujemy, wbrew tym bzudrom rozpowszechnianym w tym watku.
Nie kontorlujemy ich, one sie po prostu pojawiaja.
Gdyby tak bylo i moglibysmy je kontorlowac, to nie byloby tego forum, bo kazdy by niedopuszczal do tego zeby uczucia smutku, beznadziei, zraniena pojawialy sie w nim.

Mozemy kontrolowac nasze zachowanie ale nie uczucia.
I o to wlasnie pyta autorka.
Jak sie zachowac a nie co czuc.

Bo tutaj to jest tak że tutaj jest większość osób takich świętych nigdy żadnego błędów nie popełnili.
Uczuć nigdy nie da się skontrolować niestety taka jest prawda.
A faktycznie z tym czytanie ze zrozumieniem to tutaj ciężko.

97

Odp: Niewiem co mam zrobić.

Umiesz,umiesz tylko musisz sama w to uwierzyć.
Zapewniam cię że.da się to zrobić ale warunkiem jest to czy tego chcesz czy nie.
Albo się poddasz albo stawisz temu czoła.
W pierwszym przypadku raczej stracisz a w drugim możesz zyskać wiele
Np.Szacunek do siebie.
Chcesz czy nie?
Oto jest pytanie.

Odp: Niewiem co mam zrobić.
Endar Spire napisał/a:
Katharsis69 napisał/a:

Supermassive ze Ci sie chce tak odpisywac, to sie troche dziwie.

Tu czesc osob ma problemy z czytaniem ze zrozumieniem.
Wyciagaja z tekstu co chca, pisza agresywne odpowiedzi i jak mantre powtarzaja jedno i to samo.

Ciezko czasami wyjsc poza wlasne zranienie i sensownie ocenic sytuacje, zwlaszcza jak sie sobie z tym nie poradzilo.
Dominuje tu podejscie zero jedynkowe.

A plucie na dziewczyne i pisanie czy ona jest wstanie dac komus milosc, jest zenujaco smieszne.

Wielka naiwnoscia jest myslenie, ze ludzim w zwiazkach, malzenstwach nie zdarzaja sie zauroczenia.
Trzeba zejsc na ziemie.

Jezeli taki maz czy zona przechodzi cos takiego, to nie oznacza ze ma odrazu leciec z tym do partnera! To jest skrajna glupota, bo nie mozna tak traktowac tej drugiej osoby w tej sytuacji. Wylac swoich watpliwosci i z zostawic jej z tym. Trzeba sprobowac sobie z tym SAMEMU poradzic.
Sa rozne fazy zwiazku, wzolty, upadki, rozluznienie wiezi, zacisnienie itd.
Jezeli pojawia sie takie zauroczenie czy watpliwosc, to zamiast walic ta oslawiona prawda  wtwarz partnerowi na odlew, trzeba sobie to ulozyc, zobaczyc o co tak naprawde chodzi, bo moze to wszystko minac po prostu, nie musi absolutnie z tego nic wyjsc.

Watpliwosc maja prawo najsc kazdego, pojawiania sie uczuc nie kontrolujemy, wbrew tym bzudrom rozpowszechnianym w tym watku.
Nie kontorlujemy ich, one sie po prostu pojawiaja.
Gdyby tak bylo i moglibysmy je kontorlowac, to nie byloby tego forum, bo kazdy by niedopuszczal do tego zeby uczucia smutku, beznadziei, zraniena pojawialy sie w nim.

Mozemy kontrolowac nasze zachowanie ale nie uczucia.
I o to wlasnie pyta autorka.
Jak sie zachowac a nie co czuc.

Fascynujące. Szkoda jakoś, że ja potrafię panować nad uczuciami. No ale widocznie pochodzę z innej planety...
A sorry... nie jestem kobietą. Ta wasza sławna logika... biedactwa. Kukiełki biedne... nie potrafią zapanować nad własnym życiem.

Bo to takie dziwne, być lojalnym wobec partnera... wiele osób widocznie zapomniało już czym jest lojalność i wierność. Dzisiaj modne jest podążanie za chwilą...
A potem mamy historie... ludzie po 3-4 związkach, poszarpana psychika do tego stopnia, że już zbudowanie czegokolwiek na zdrowych zasadach jest właściwie nieosiągalne.

Dziewczyno podstawowa sprawa. Miłość, która się wypala to żadna miłość. Miłość to jest coś stałego.
Zauroczenie, zakochanie, fascynacja - to są uczucia, które mogą na przestrzeni czasu zmieniać swoje nasilenie.
Miłość natomiast jest niezmienna mimo lat. I niektórzy się z tym rodzą inni widocznie nigdy do tego nie dojrzeją.

Tylko ja nie napisałam że ta miłość się wypaliła tak do końca bo jest dla mnie ważny ale wacham się
czy to tak ciężko pojąć.Nie nazywaj nas kukiełkami bo nimi nie jesteśmy.
To tak poza tematem.

Odp: Niewiem co mam zrobić.
Alterego1 napisał/a:

supermassive
Sorry ale będę bezpośredni.
Tak samo tłumaczyłaś to co miałaś z chłopakiem?.
Wyciągnełaś z tego wnioski?
Ciekawe jakie?
Może to że,związek to nie pociąg z którego można wysiadać,wsiadać,wysiadać...bo za każdym razem pojawi się jakiś ex lub inny kolega z pracy,szkoły,etc.
Tak wyobrażasz sobie swój związek.
Dziewczyno.Bredzisz za przeproszeniem i prosisz o kolejnego kopa od życia bo ten który dostałaś był za słaby.
Ciekawe co na to Twój facet?
Może pokaż mu co tutaj doradziłaś autorce i zapytaj o jego zdanie w tym temacie.
Jesteś pewna że,będzie zbieźne z twoim?

Ale ty jesteś psycholog normalnie aż żal.
Od początku wątku jesteś bezpośredni wielki wykładowca.
Uważaj abyś ty kopa w zyciu nie dostał bo to róznie może być.
Co się czepiłeś tak dziewczyny co?
A ty jakieś wnioski wyciagasz tak zawsze skutecznie i trzymasz się tego.
Bo nie sądzę abyś był taki idealny bez błędów.

100

Odp: Niewiem co mam zrobić.
Alterego1 napisał/a:

Umiesz,umiesz tylko musisz sama w to uwierzyć.
Zapewniam cię że.da się to zrobić ale warunkiem jest to czy tego chcesz czy nie.
Albo się poddasz albo stawisz temu czoła.
W pierwszym przypadku raczej stracisz a w drugim możesz zyskać wiele
Np.Szacunek do siebie.
Chcesz czy nie?
Oto jest pytanie.

Szacunek do samej siebie mam zawsze go chciałam
i będę miała nie zależnie co o tym myślisz ty czy ci się to podoba.

101

Odp: Niewiem co mam zrobić.
supermassive napisał/a:
Alterego1 napisał/a:

supermassive
Sorry ale będę bezpośredni.
Tak samo tłumaczyłaś to co miałaś z chłopakiem?.
Wyciągnełaś z tego wnioski?
Ciekawe jakie?
Może to że,związek to nie pociąg z którego można wysiadać,wsiadać,wysiadać...bo za każdym razem pojawi się jakiś ex lub inny kolega z pracy,szkoły,etc.
Tak wyobrażasz sobie swój związek.
Dziewczyno.Bredzisz za przeproszeniem i prosisz o kolejnego kopa od życia bo ten który dostałaś był za słaby.
Ciekawe co na to Twój facet?
Może pokaż mu co tutaj doradziłaś autorce i zapytaj o jego zdanie w tym temacie.
Jesteś pewna że,będzie zbieźne z twoim?

Jeśli się nie ma argumentów, atakuje się rozmówcę. To takie typowe:)
Mój związek nie jest tematem tego wątku. Pojawiła się w nim osoba 3cia, ale nie z mojej strony - o czym chyba wiesz, z wypiekami śledząc moje wpisy. Czy z tego tytułu mam przywdziać wdzianko Kapitana Ameryki i walić na odlew wszelkie przejawy odchyleń od norm moralnych, ktore tu propagujecie (i słusznie, tylko nie zawsze w sposób właściwy)?
Nie. I nigdy tak robić nie będę.
Jeśli jeszcze chcesz poruszyć mój wątek, bo widze, że Cię palce świerzbią zapraszam na priv, bo to nadal wątek autorki- a ja swoich bolączek, jak co poniektórzy nie muszę tutaj wyciągać, by merytorycznie przedstawić swoje racje.

Zawszst tak że jak się nie ma nic do powiedzenia to zaraz atak.
A niby inteligentni ludzie prawda ech.

102

Odp: Niewiem co mam zrobić.
Cynicznahipo napisał/a:

A ja uważam, ze jeżeli Autorka się waha, to tak naprawdę nie powinna być z zadnym z tych facetów.
To raz.

Albo kogoś kochamy, albo nie. Nie ma niczego pośrodku. To dwa.

Autorko - nie zaczyna się kolejnego związku, kiedy poprzedni nie został zakończony. Dla Ciebie to NIE BYŁ koniec.
Za szybko weszłaś w nowa relacje, wytrzymałaś w niej 4 lata, wystarczyła iskierka - i już wszystko przekreśliłaś.

Szkoda mi Twojego obecnego faceta, ponieważ najprawdopodobniej on ucierpi najbardziej - odejdziesz od niego, następnie z byłym Ci nie wyjdzie i będziesz chciała wrócić - to nie przepowiednia, tak po prostu będzie.

wm ci tak mi też jest go szkoda dlategożadnej decyzji jeszcze nie podjęłam.
Nie jestem aż taka podła aby ranić tym bardziej wiem co przeszedł.
Nie jest mi obojętny bo gdyby był odeszła bym nie zastanawiajać się.
Tak albo kogoś się kocha albo nie to prawda i ja kocham tylko wacham się.
Dlatego nie zaczynam kolejnego związku.

103

Odp: Niewiem co mam zrobić.

Droga autorko - przedstawię Ci tu rzecz która powinna być konkluzją tej zaciekłej wymiany zdań na 2ch poprzednich stronach:
Grupa 1 - powiedzmy że umownie "Panie" twierdzą że uczuć nie można kontrolować - to jest prawdą i zawsze było
Grupa 2 - powiedzmy że umownie "Panowie" powtarzają że jak się kogoś kocha i z nim jest to się przy nim trwa i odrzuca pokusy (te niekontrolowane odczucia względem ex) - to również się zgadza i jest jedynym słusznym wyjściem moim zdaniem.

Co jednak kiedy, jak twierdzisz uczucie, do obecnego partnera osłabło?
Odejdź od niego, sprawdź czy lepiej Ci będzie samej (chociaż powrotu może już nie być - jeżeli okaże się że się myliłaś). Ale odejdź od niego, a nie do innego.
Bo inną sprawą jest brak uczuć do partnera a inną sytuacja kiedy zaczynasz nagle dostrzegać wady związku w obliczu nowego zauroczenia. Jak zapewne zdajesz sobie sprawę ta druga opcja charakteryzuje się brakiem możliwości właściwej oceny sytuacji.

Innymi słowy - masz wszelkie prawo odejść od swojego partnera jeżeli czujesz że obecnie nie ma tego uczucia które was połączyło. Jeżeli jednak do tej pory świadomie byłaś z nim i nie odeszłaś a teraz odejdziesz do swojego ex bo może być lepiej niż z obecnym to jest to pospolita zdrada i zarazem czysty egoizm...
W każdym momencie związku można poznać kogoś kto się wyda lepszą partia od obecnego partnera, szczególnie jak już się dobrze zna wady partnera a nowy obiekt akurat na tym polu się spisuje.. a to chyba nie na tym polega by ciągle skakać na następny kwiatek bo ma ciekawsze kolory...

104

Odp: Niewiem co mam zrobić.
Airuf napisał/a:

Droga autorko - przedstawię Ci tu rzecz która powinna być konkluzją tej zaciekłej wymiany zdań na 2ch poprzednich stronach:
Grupa 1 - powiedzmy że umownie "Panie" twierdzą że uczuć nie można kontrolować - to jest prawdą i zawsze było
Grupa 2 - powiedzmy że umownie "Panowie" powtarzają że jak się kogoś kocha i z nim jest to się przy nim trwa i odrzuca pokusy (te niekontrolowane odczucia względem ex) - to również się zgadza i jest jedynym słusznym wyjściem moim zdaniem.

Co jednak kiedy, jak twierdzisz uczucie, do obecnego partnera osłabło?
Odejdź od niego, sprawdź czy lepiej Ci będzie samej (chociaż powrotu może już nie być - jeżeli okaże się że się myliłaś). Ale odejdź od niego, a nie do innego.
Bo inną sprawą jest brak uczuć do partnera a inną sytuacja kiedy zaczynasz nagle dostrzegać wady związku w obliczu nowego zauroczenia. Jak zapewne zdajesz sobie sprawę ta druga opcja charakteryzuje się brakiem możliwości właściwej oceny sytuacji.

Innymi słowy - masz wszelkie prawo odejść od swojego partnera jeżeli czujesz że obecnie nie ma tego uczucia które was połączyło. Jeżeli jednak do tej pory świadomie byłaś z nim i nie odeszłaś a teraz odejdziesz do swojego ex bo może być lepiej niż z obecnym to jest to pospolita zdrada i zarazem czysty egoizm...
W każdym momencie związku można poznać kogoś kto się wyda lepszą partia od obecnego partnera, szczególnie jak już się dobrze zna wady partnera a nowy obiekt akurat na tym polu się spisuje.. a to chyba nie na tym polega by ciągle skakać na następny kwiatek bo ma ciekawsze kolory...

Właśnie na te pytanie nie umiem odpowiedzieć co jednak jeśli uczucie do obecnego wygasło.
Nie mam to odpowiedzi chyba nigdy nie będę miała.
Tylko wiesz ja już sama nie wiem czy to wygasło czy nie po prostu niewiem.
Napiszę że jest dla mnie ważny ale racją jest to że chyba lepiej jest odejść jemu kiedyś to minie.
Wiem że nie warto jest skakać na koljeny kwiatek jak to ujełeś bo niby ma lepsze kolory ale sama
niewiem czy tak jest czy te kolory są faktycznie lepsze.
Tak naprawdę ja już nic nie wiem.

Posty [ 66 do 105 z 105 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Niewiem co mam zrobić.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024