Witam was.Jestem tutaj po to bo chciałbym zaczerpnąć od was porady.Niewiem co mam zrobić mam chłopaka z którym jestem 4 lata.Ale ostatnio w moim zyciu pojawiła się moja dawna miłość.
Wszystko było dobrze dopóki on się nie pojwaił.Z dnia na dzień moje uczucie do chłopaka wygasapo prostu coś poczułam do mojej dawnej miłośći wiem to śmieszne,ale to śliniejsze odemnie nie planowałąm tego.To samo się tak stało.Tylko wiem,że bardzo zranię mojego chłopaka jeśli z nim zerwę.A dodam nie ma on łatwo w życiu.Powiedzcie co powinnam zrobić.dziękuję.Jeśli kto kolwiek to przeczyta.
Przede wszystkim pomyśl o tym za co kochasz i za co pokochałaś swojego obecnego chłopaka? 4 lata to nie jest nic. Co może czekać Ciebie z tym drugim? Ja nie wierze w takie coś, że miłośc wygasa tak po prostu, pstryk. Uważam że to jakieś chwilowe zacmienie mózgu, choć inni mogą sądzić, że może oświecenie. Nie wiem, ja tam uważam że takich decyzji nie podejmuje się pochopnie i tyle. A z takim nagłym zauroczeniem można walczyć i przezwyciężyć prawdziwym uczuciem, tylko trzeba chcieć...
nikt nie moze rozwiazywac za Ciebie problemow... Musisz sama wiedziec czego chcesz.. Ja moge Ci tylko poradzic bo znam to z autopsji, ze dwa razy do tej samej rzeki sie nie wchodzi..
Przede wszystkim pomyśl o tym za co kochasz i za co pokochałaś swojego obecnego chłopaka? 4 lata to nie jest nic. Co może czekać Ciebie z tym drugim? Ja nie wierze w takie coś, że miłośc wygasa tak po prostu, pstryk. Uważam że to jakieś chwilowe zacmienie mózgu, choć inni mogą sądzić, że może oświecenie. Nie wiem, ja tam uważam że takich decyzji nie podejmuje się pochopnie i tyle. A z takim nagłym zauroczeniem można walczyć i przezwyciężyć prawdziwym uczuciem, tylko trzeba chcieć...
Kiedyś też tak myślałam,że miłość nie wygasa z dnia na dzień dopóki sama nie znalazłam się w tej sytuacji.Właśnie 4 lata to kawał czasu moim zdaniem.Tylko coś zaczęło po prostu się kończyć.
Za co go pokochałam po prostu chyba za wszytsko za to,że jest.I zawsze był przy mnie w każdym momencie kiedy go potrzebowałam.Nie chcę go zranić,ale też nie chcę go oszukiwać.Bo ogółnie on ma
dość kłamstw w życiu.Mówisz,że można walczyć z nagłym zauroczeniem tylko jak masz jakąś receptę na to,bo ja nie znam takiej.
nikt nie moze rozwiazywac za Ciebie problemow... Musisz sama wiedziec czego chcesz.. Ja moge Ci tylko poradzic bo znam to z autopsji, ze dwa razy do tej samej rzeki sie nie wchodzi..
Starwiedzenie,ale jakże często się sprawdza ono w zyciu.
Wiem,że nikt za mnie nie może rozwiązywać problemów dlatego spytałam o radę.
Bo sama nie wiem co zrobić.
No dobrze, ale nim ta milosc sie znowu pojawila, to jak sie czulas w zwiazku?
I kto kogo rzucil i dlaczego w tym poprzednim zwiazku?
No dobrze, ale nim ta milosc sie znowu pojawila, to jak sie czulas w zwiazku?
I kto kogo rzucil i dlaczego w tym poprzednim zwiazku?
Było dobrze na początku wiadomo początki zawsze są ładne.
W poprzednim związku on zostawił mnie.
bylo dobrze na poczatku...
a wiesz, ze zyciw to nie bajka ? Ze im dluzej tym wciaz cos wyskakuje nam co nam nie pasuje w partnerze.. Ale o tym sie rozmawia .. Jesli po rozmowie nawet partner nie stara sie tego zmienic wtedy zaczynaja sie schodki.. Widzisz bylo dobrze na poczatku teraz tez zaczynasz w pewien sposob jakis poczatek z eks ... Tez jest dobrze a co potem?? Na dwoje babka wrozyla.. Tu masz jakis czas juz ze swoim mezczyzna i skoro jest w porzadku wobec Ciebie Ty tez staraj sie byc.. Sprobuj odnalezc w nim cechy ktore pokochalas na samym poczatku i stawiaj je jako priorytet ![]()
No ale piszesz ze jestescie ze soba juz 4 lata, wiec te poczatku to jakby za Wami ![]()
Jak bylo ostatnio?
Daj sobie troche czasu, nie rzucaj chlopaka tak z dnia na dzien, chyba ze jestes pewna ze nie chcesz z nim byc.
Do tej bylej milosc nie odchodz, bo to niekoniecznie dobra motywacja.
A masz kontkakt z bylym?
Witam was.Jestem tutaj po to bo chciałbym zaczerpnąć od was porady.Niewiem co mam zrobić mam chłopaka z którym jestem 4 lata.Ale ostatnio w moim zyciu pojawiła się moja dawna miłość.
Wszystko było dobrze dopóki on się nie pojwaił.Z dnia na dzień moje uczucie do chłopaka wygasapo prostu coś poczułam do mojej dawnej miłośći wiem to śmieszne,ale to śliniejsze odemnie nie planowałąm tego.To samo się tak stało.Tylko wiem,że bardzo zranię mojego chłopaka jeśli z nim zerwę.A dodam nie ma on łatwo w życiu.Powiedzcie co powinnam zrobić.dziękuję.Jeśli kto kolwiek to przeczyta.
4 lata po rozstaniu i Ty jestes dojrzalsza i twoj byly tez na pewno sie zmienil. Obecna milosc chyba nie jest prawdziwa miloscia z Twojej strony, skoro wygasa po pojawieniu sie twojego ex.
Wyobraz sobie ze stoisz na skrzyzowaniu drog. Jedna z nich jest droga serca, druga to droga rozumu a trzecia to droga serca i rozumu...Masz wybor ![]()
Pozdrawiam
bylo dobrze na poczatku...
a wiesz, ze zyciw to nie bajka ? Ze im dluzej tym wciaz cos wyskakuje nam co nam nie pasuje w partnerze.. Ale o tym sie rozmawia .. Jesli po rozmowie nawet partner nie stara sie tego zmienic wtedy zaczynaja sie schodki.. Widzisz bylo dobrze na poczatku teraz tez zaczynasz w pewien sposob jakis poczatek z eks ... Tez jest dobrze a co potem?? Na dwoje babka wrozyla.. Tu masz jakis czas juz ze swoim mezczyzna i skoro jest w porzadku wobec Ciebie Ty tez staraj sie byc.. Sprobuj odnalezc w nim cechy ktore pokochalas na samym poczatku i stawiaj je jako priorytet
Tak racja życie to nie bajka i nikt nam nie obiecywał że w życiu będzie łatwo.
Właśnie coś zaczęło mi nie pasować w nim.Mało ostatnio rozmawiamy on ma też problemy.
Może dlatego tak się to wszytsko związało.A schodki zawsze się pojawiają chyba wszędzie.
Nie powiem bo on ma dużo dobrych cech tego nie mogę mu zarzuić.
Tak i masz rację,że z byłym to coś nowego początek czegoś nowego co się może zacząć lub skończyć.Bo to róznie bywa.
No ale piszesz ze jestescie ze soba juz 4 lata, wiec te poczatku to jakby za Wami
Jak bylo ostatnio?
Daj sobie troche czasu, nie rzucaj chlopaka tak z dnia na dzien, chyba ze jestes pewna ze nie chcesz z nim byc.
Do tej bylej milosc nie odchodz, bo to niekoniecznie dobra motywacja.
A masz kontkakt z bylym?
Mam,ale tylko telefoniczny (znaczy smssy)
Ostatnio właśnie bywało różnie wiesz kłóciliśmy się,ale potem godziliśmy się.
Dałąm sobie czasu poczekam jeszcze trochę.
Wszytsko stracić można w sekundę,ale pózniej jest trudniej wrócić.
13 2013-05-11 13:58:28 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-05-11 14:01:37)
Witam was.Jestem tutaj po to bo chciałbym zaczerpnąć od was porady.Niewiem co mam zrobić mam chłopaka z którym jestem 4 lata.Ale ostatnio w moim zyciu pojawiła się moja dawna miłość.
Wszystko było dobrze dopóki on się nie pojwaił.Z dnia na dzień moje uczucie do chłopaka wygasapo prostu coś poczułam do mojej dawnej miłośći wiem to śmieszne,ale to śliniejsze odemnie nie planowałąm tego.To samo się tak stało.Tylko wiem,że bardzo zranię mojego chłopaka jeśli z nim zerwę.A dodam nie ma on łatwo w życiu.Powiedzcie co powinnam zrobić.dziękuję.Jeśli kto kolwiek to przeczyta.
Niestety już go ranisz a raczej zdradzasz.
Co masz robić?
Odejdź do tego swojego byłego bo obecnemu nie powinnaś już zawracać doopy za przeproszeniem skoro nie jesteś stała w uczuciach.
Wystarczyło że,twoj były odezwał się do ciebie a ty już lecisz za nim z maślanymi oczętami.Fajnie.To co takiego cźułaś/czujesz do obecnego chłopaka jeśli tak łatwo można zawrócić ci w głowie?.
Czy ty wogóle nadajesz się do jakiegokolwiek związku?
To jest pytanie na które powinnaś sobie odpowiedzieć.
4 lata związku,pojawia się twój ex a ty jak chorągiewka obracasz się skąd zawieje wiatr.
4lata związku zburzone dla wyobraźenia o byłym.
Zapomniałaś dlaczego rozstałaś się z tym byłym?
Coś Kończy Się napisał/a:Witam was.Jestem tutaj po to bo chciałbym zaczerpnąć od was porady.Niewiem co mam zrobić mam chłopaka z którym jestem 4 lata.Ale ostatnio w moim zyciu pojawiła się moja dawna miłość.
Wszystko było dobrze dopóki on się nie pojwaił.Z dnia na dzień moje uczucie do chłopaka wygasapo prostu coś poczułam do mojej dawnej miłośći wiem to śmieszne,ale to śliniejsze odemnie nie planowałąm tego.To samo się tak stało.Tylko wiem,że bardzo zranię mojego chłopaka jeśli z nim zerwę.A dodam nie ma on łatwo w życiu.Powiedzcie co powinnam zrobić.dziękuję.Jeśli kto kolwiek to przeczyta.4 lata po rozstaniu i Ty jestes dojrzalsza i twoj byly tez na pewno sie zmienil. Obecna milosc chyba nie jest prawdziwa miloscia z Twojej strony, skoro wygasa po pojawieniu sie twojego ex.
Wyobraz sobie ze stoisz na skrzyzowaniu drog. Jedna z nich jest droga serca, druga to droga rozumu a trzecia to droga serca i rozumu...Masz wybor
Pozdrawiam
Kiedyś ktoś mi powiedział,że miłość z rozumem w parze nie idą.
I wyobraziłam sobie też,że te drogi są bardzo trudne ,że cięzko wybrać jaką kolwiek z nich.
Dojrzała jestem to prawda i to o bardzo wiele nowych doświadczeń.
Moja obecna miłość jest miłością tylko chyba po prostu nie wiem nie umiem pokochać jak tamtego.
Brakuje mi słów aby to obrać wszystko w jakie kolwiek dobre słowa.
Coś Kończy Się napisał/a:Witam was.Jestem tutaj po to bo chciałbym zaczerpnąć od was porady.Niewiem co mam zrobić mam chłopaka z którym jestem 4 lata.Ale ostatnio w moim zyciu pojawiła się moja dawna miłość.
Wszystko było dobrze dopóki on się nie pojwaił.Z dnia na dzień moje uczucie do chłopaka wygasapo prostu coś poczułam do mojej dawnej miłośći wiem to śmieszne,ale to śliniejsze odemnie nie planowałąm tego.To samo się tak stało.Tylko wiem,że bardzo zranię mojego chłopaka jeśli z nim zerwę.A dodam nie ma on łatwo w życiu.Powiedzcie co powinnam zrobić.dziękuję.Jeśli kto kolwiek to przeczyta.Niestety już go ranisz a raczej zdradzasz.
Co masz robić?
Odejdź do tego swojego byłego bo obecnemu nie powinnaś już zawracać doopy za przeproszeniem skoro nie jesteś stała w uczuciach.
Wystarczyło że,twoj były odezwał się do ciebie a ty już lecisz za nim z maślanymi oczętami.Fajnie.To co takiego cźułaś/czujesz do obecnego chłopaka jeśli tak łatwo można zawrócić ci w głowie?.
Czy ty wogóle nadajesz się do jakiegokolwiek związku?
To jest pytanie na które powinnaś sobie odpowiedzieć.
4 lata związku,pojawia się twój ex a ty jak chorągiewka obracasz się skąd zawieje wiatr.
4lata związku zburzone dla wyobraźenia o byłym.
Zapomniałaś dlaczego rozstałaś się z tym byłym?
A właśnie nie odpowiem sobie na to pytanie bo już kilka razy sobie je zadałąm.
Tak można łatwo zawrócić mi w głowie niestety.
Ranię wiem i dlatego po prostu nie chcę tego to jest trudne ech.
Przepraszm ale o jakiej dojrzałości tu mowa?
Ja tu nic takiego w autorce nie widzę.
Przepraszm ale o jakiej dojrzałości tu mowa?
Ja tu nic takiego w autorce nie widzę.
Nie musisz widzieć mojej dojrzałości nie proszę cię o to,żebyś ty ją widział.
no cóż jeżeli "to" jest silniejsze od Ciebie, to trudno.
Jesteś za słaba żeby komukolwiek ofiarować miłość.
Dlatego odejdź od chłopaka, nie niszcz mu życia.
Z nowym zauroczeniem też nie igraj. Powiedz wprost że to taki układ
dopóki nie zdarzy się "coś" silniejszego od Ciebie.
Alterego1 napisał/a:Przepraszm ale o jakiej dojrzałości tu mowa?
Ja tu nic takiego w autorce nie widzę.Nie musisz widzieć mojej dojrzałości nie proszę cię o to,żebyś ty ją widział.
O proszę.Odgryzasz się.Ciekawe dlaczego?.
Czyżby prawda kole w oczy?
Twierdzisz że,nie chcesz zranić chłopaka.
Wiesz?.Jest taka zasada,reguła która mówi że,jak ktoś czegoś nie chce to tego nie robi.Prawda?.
Zmusza cię ktoś do tego?.
Po 4 latach masz maślane oczęta do byłego faceta nie zważając na obecnego.A co by było po 20 latach gdybyś była mężatką,miała dzieci,etc.Także zrobiła byś to samo?.
Nie pisz że,to co innego bo to nie prawda.
To dwie takie same sytuacje tylko jedna obciążona dodatkowym balastem.
Twoim problemem jest niestałość w uczuciach i z tym musisz sobie poradzić.
Coś Kończy Się napisał/a:Alterego1 napisał/a:Przepraszm ale o jakiej dojrzałości tu mowa?
Ja tu nic takiego w autorce nie widzę.Nie musisz widzieć mojej dojrzałości nie proszę cię o to,żebyś ty ją widział.
O proszę.Odgryzasz się.Ciekawe dlaczego?.
Czyżby prawda kole w oczy?
Twierdzisz że,nie chcesz zranić chłopaka.
Wiesz?.Jest taka zasada,reguła która mówi że,jak ktoś czegoś nie chce to tego nie robi.Prawda?.
Zmusza cię ktoś do tego?.
Po 4 latach masz maślane oczęta do byłego faceta nie zważając na obecnego.A co by było po 20 latach gdybyś była mężatką,miała dzieci,etc.Także zrobiła byś to samo?.
Nie pisz że,to co innego bo to nie prawda.
To dwie takie same sytuacje tylko jedna obciążona dodatkowym balastem.
Twoim problemem jest niestałość w uczuciach i z tym musisz sobie poradzić.
Nie nie prawda w oczy kole.
Tak odgryzam się bo jestem ciekawa czy ty taki święty jesteś nie wydaje mi się.
Każdy czasem może zbłądzić lub popełnić błąd.
Tak nie chcę go zranić czy to tak trudno pojąć co w tym trudnego do pojęcia co?
Nie nikt nie zmusza mnie do tego po prostu nie panuję nad tym i tylko tyle.
Nie wiem jak bym zrobiła po 20 latach trusno to ocenić.
Może i jestem niestała w uczuciach to prawda.Ale to jest ciężko panować nad tym.
no cóż jeżeli "to" jest silniejsze od Ciebie, to trudno.
Jesteś za słaba żeby komukolwiek ofiarować miłość.
Dlatego odejdź od chłopaka, nie niszcz mu życia.
Z nowym zauroczeniem też nie igraj. Powiedz wprost że to taki układ
dopóki nie zdarzy się "coś" silniejszego od Ciebie.
Właśnie w tym tkwi cały problem,że jestem za słaba ,aby dać komuś miłość.
Uwierz mi nie chcę mu życia zniszczyć jeśli odejdę wiem,że zniszcze.
A wolałabym tego uniknąć.
Nie mam zamiaru igrać z czym kolwiek.Zwłaszcza,że z uczuciami się nie igra.
Ciężko powiedzieć czy to taki układ naprawdę ciężko.
Ja Ci powiem tak juz po kilku postach widze, ze troche juz podjelas decyzje.. Wiec powiedz swojemu chlopakowi prawde i nie kombinuj za jego plecami bo to na fair.. Szanuj jego i szanuj siebie...
Ja Ci powiem tak juz po kilku postach widze, ze troche juz podjelas decyzje.. Wiec powiedz swojemu chlopakowi prawde i nie kombinuj za jego plecami bo to na fair.. Szanuj jego i szanuj siebie...
Jego to ja sznuję zresztą szanowałam go zawsze.
I nawet nie chcę czegoś robić za jego plecami bo wiem,że to nie fer.
Że lepiej być szczerym i powiedzieć prawdę.Tylko chodzi o to,że nie chcę go zranić nie chcę ,aby cierpiał przezemnie bo naprawdę nie ma lekko w zyciu,a ja jeszcze dołożę mu.
Tą decyzją wciąż się wacham mimo wszytsko.
24 2013-05-11 16:06:59 Ostatnio edytowany przez Drzazga (2013-05-11 16:08:05)
Drzazga napisał/a:no cóż jeżeli "to" jest silniejsze od Ciebie, to trudno.
Jesteś za słaba żeby komukolwiek ofiarować miłość.
Dlatego odejdź od chłopaka, nie niszcz mu życia.
Z nowym zauroczeniem też nie igraj. Powiedz wprost że to taki układ
dopóki nie zdarzy się "coś" silniejszego od Ciebie.Właśnie w tym tkwi cały problem,że jestem za słaba ,aby dać komuś miłość.
Uwierz mi nie chcę mu życia zniszczyć jeśli odejdę wiem,że zniszcze.
A wolałabym tego uniknąć.
Nie mam zamiaru igrać z czym kolwiek.Zwłaszcza,że z uczuciami się nie igra.
Ciężko powiedzieć czy to taki układ naprawdę ciężko.
Jeżeli potrafisz przyznać przed sobą, że jesteś za slaba żeby dać komuś miłość,
to bądź także szczera przed drugą osobą, która wierzy Ci, i myśli że tak nie jest.
To dotyczy zarówno obecnego (jeszcze?) chłopaka jak i nowego "zauroczenia".
Jesteś świadoma, że na razie, nie potrafisz stworzyć prawdziwego związku opartego na miłości,
targają Tobą rożne emocje silniejsze od Twojego JA.
Ciągle jesteś na etapie porównywania, poszukiwania,skłonna do szybkich fascynacji.
Bądź szczera wobec innych.
Chłopak, na pewno bedzie przeżywał, jednak znacznie mniej niż wtedy gdy dowie się prawdy.
skoro jest Twoj od 4 lat i dotychczas bylo Ci z nim dobrze staraj sie to utrzymac.. Czasem trzeba posluchac rozsadku ... Skoro wiesz ze mu ciezko wiedz ze na pewno go zranisz.. A to nie jest fajne uczucie...
niedawno bylam w podobnej sytuacji.. tzn poznalam kogos i zastanawialam sie czy zwiazek z obecnym chlopakiem ma jeszcze sens. czy nie powinnam zerwac zaczac od nowa. pojawil sie twoj byly, jakies wspomnienia, uczucia moze wrocily.. daj sobie czas, daj wam czas, jestes 4 lata z chlopakiem. nie zrob niczego czego bedziesz zalowac. ja bym radzila zerwac kontakt z tym bylym, sprobowac naprawic relacje z obecnym, rozmawiac z nim i dac wam troche czasu..
ja mialam watpliwosci, ale dalam czas i szanse i teraz wiem ze dobrze zrobilam ze jestem dalej z Ł. gdybym zerwala pewnie zalowalabym do tej pory
Coś Kończy Się napisał/a:Drzazga napisał/a:no cóż jeżeli "to" jest silniejsze od Ciebie, to trudno.
Jesteś za słaba żeby komukolwiek ofiarować miłość.
Dlatego odejdź od chłopaka, nie niszcz mu życia.
Z nowym zauroczeniem też nie igraj. Powiedz wprost że to taki układ
dopóki nie zdarzy się "coś" silniejszego od Ciebie.Właśnie w tym tkwi cały problem,że jestem za słaba ,aby dać komuś miłość.
Uwierz mi nie chcę mu życia zniszczyć jeśli odejdę wiem,że zniszcze.
A wolałabym tego uniknąć.
Nie mam zamiaru igrać z czym kolwiek.Zwłaszcza,że z uczuciami się nie igra.
Ciężko powiedzieć czy to taki układ naprawdę ciężko.Jeżeli potrafisz przyznać przed sobą, że jesteś za slaba żeby dać komuś miłość,
to bądź także szczera przed drugą osobą, która wierzy Ci, i myśli że tak nie jest.To dotyczy zarówno obecnego (jeszcze?) chłopaka jak i nowego "zauroczenia".
Jesteś świadoma, że na razie, nie potrafisz stworzyć prawdziwego związku opartego na miłości,
targają Tobą rożne emocje silniejsze od Twojego JA.
Ciągle jesteś na etapie porównywania, poszukiwania,skłonna do szybkich fascynacji.
Bądź szczera wobec innych.Chłopak, na pewno bedzie przeżywał, jednak znacznie mniej niż wtedy gdy dowie się prawdy.
Wiesz co właśnie tego się boję.
Jeszcze tym bardziej,że nie tak dawno jego brat zginął w wypadku i ja mu pomogłam się po tym podnieść.Bo wciaż się obwiniał o to.Problem z tym ,że ja zawsze staram się być bardzo szczera a czasem aż za szczera.Tak potrafię się przyznać przed sobą,że jestem słaba w uczuciach.
Widzisz?.Chyba nie bardzo rozumiesz co sama chcesz nam przekazać.
Twierdzisz że,nie chcesz skrzywdzić chłopaka a jednak to robisz.
Piszesz z byłym.ok.
Ale czy ten obecny chłopak o tym wie?
Zapewne nie.Prawda?.
Fizycznie jesteś jeszcze z chłopakiem ale emocjonalnie z tym drugim.Rozumiesz to?.
Chcesz być uczciwa to nierób nic co tobie nie miłe.
Pewnie zabolałoby cię gdyby twój chłopak pisał ze swoją byłą nie mówiąc ci o tym.
Byłabyś zazdrosna.
Powiedz tak szczerze jak to było z tym byłym.
niedawno bylam w podobnej sytuacji.. tzn poznalam kogos i zastanawialam sie czy zwiazek z obecnym chlopakiem ma jeszcze sens. czy nie powinnam zerwac zaczac od nowa. pojawil sie twoj byly, jakies wspomnienia, uczucia moze wrocily.. daj sobie czas, daj wam czas, jestes 4 lata z chlopakiem. nie zrob niczego czego bedziesz zalowac. ja bym radzila zerwac kontakt z tym bylym, sprobowac naprawic relacje z obecnym, rozmawiac z nim i dac wam troche czasu..
ja mialam watpliwosci, ale dalam czas i szanse i teraz wiem ze dobrze zrobilam ze jestem dalej z Ł. gdybym zerwala pewnie zalowalabym do tej pory
Tawił się własnie on ni stąd ni z owąd i wszytsko zaczęło się sypać.
Powiem ci,że też wzięłam to pod uwagę,aby ten kontakt z nim zerwać.
Bo to nie jest tak,że nie kocham obecnego bo kocham,ale czasem jest tak,że człowiek kłóci się
przychodzą ciżękie chwile i trzeba sobie radzić.
A ty jesteś z tym swoim .
Widzisz?.Chyba nie bardzo rozumiesz co sama chcesz nam przekazać.
Twierdzisz że,nie chcesz skrzywdzić chłopaka a jednak to robisz.
Piszesz z byłym.ok.
Ale czy ten obecny chłopak o tym wie?
Zapewne nie.Prawda?.
Fizycznie jesteś jeszcze z chłopakiem ale emocjonalnie z tym drugim.Rozumiesz to?.
Chcesz być uczciwa to nierób nic co tobie nie miłe.
Pewnie zabolałoby cię gdyby twój chłopak pisał ze swoją byłą nie mówiąc ci o tym.
Byłabyś zazdrosna.
Powiedz tak szczerze jak to było z tym byłym.
Tak szce z tym byłym to było tak,że też byłam z nim długo nie tyle co z tym obecnym.
Było różnie,ale więcej żeśmy się kłócili.
Więcej było nie domówień i głupich awantur o bzdury,ze tak napiszę.
Tak nie chcę go skrzywdzić chcoiaż wiem,że może już w pewien sposób to zrobiłam.
Obecny chłopak o tym nie wie.
skoro jest Twoj od 4 lat i dotychczas bylo Ci z nim dobrze staraj sie to utrzymac.. Czasem trzeba posluchac rozsadku ... Skoro wiesz ze mu ciezko wiedz ze na pewno go zranisz.. A to nie jest fajne uczucie...
Tak e,że mu ciężko i wiem,że go zranię a nie chcę tego.
Ataram się tu słuchać rozsądku.
I masz rację zranić kogoś to bardzo nie fajne uczucie.
32 2013-05-11 18:19:14 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-05-11 18:27:40)
" Bo to nie jest tak,że nie kocham obecnego bo kocham,ale czasem jest tak,że człowiek kłóci się
przychodzą ciżękie chwile i trzeba sobie radzić"
Co to znaczy "trzeba sobie radzić"?
Twoim zdaniem pisanie z byłym to takie radzenie sobie?.
Wiesz chyba że,to błąd.
Jak pojawiają się problemy w związku to staramy się radzić z nimi wspólnie a nie po za związkiem.
O byłym chłopaku właściwie nie wiesz nic a raczej wiesz to jaki był dawno temu a nie był ideałem jak sama piszesz.Prawda?
Jeszcze jedno
Piszesz
Pojawił się ni stąd ni z owąd
Nie wiem jak to się stało
Nie panuję nad tym
itd
itd
itd
To nie prawda
Nie pojawił się nagle tylko ty pozwoliłaś mu na to
Wiesz dobrze jak to się stało bo nie jesteś jakąś kukiełką którą można sterować
Potrafisz panować nad tym tylko musisz w to wierzyć.
Już ci pisałem że,jak ktoś nie chce czegoś robić to tego nie robi.Tak?
To samo jest w odwrotną stronę
Chcesz to coś robisz a jak nie to nie.
I nikt ciebie do niczego nie zmusza
Każdy z nas ma wolną wolę a co za tym też idzie mamy możliwość wyboru.
" Bo to nie jest tak,że nie kocham obecnego bo kocham,ale czasem jest tak,że człowiek kłóci się
przychodzą ciżękie chwile i trzeba sobie radzić"
Co to znaczy "trzeba sobie radzić"?
Twoim zdaniem pisanie z byłym to takie radzenie sobie?.
Wiesz chyba że,to błąd.
Jak pojawiają się problemy w związku to staramy się radzić z nimi wspólnie a nie po za związkiem.
O byłym chłopaku właściwie nie wiesz nic a raczej wiesz to jaki był dawno temu a nie był ideałem jak sama piszesz.Prawda?
Jeszcze jedno
Piszesz
Pojawił się ni stąd ni z owąd
Nie wiem jak to się stało
Nie panuję nad tym
itd
itd
itd
To nie prawda
Nie pojawił się nagle tylko ty pozwoliłaś mu na to
Wiesz dobrze jak to się stało bo nie jesteś jakąś kukiełką którą można sterować
Potrafisz panować nad tym tylko musisz w to wierzyć.
Już ci pisałem że,jak ktoś nie chce czegoś robić to tego nie robi.Tak?
To samo jest w odwrotną stronę
Chcesz to coś robisz a jak nie to nie.
I nikt ciebie do niczego nie zmusza
Każdy z nas ma wolną wolę a co za tym też idzie mamy możliwość wyboru.
Moówisz,że jau na to pozwoliłam tylko jak to wyjaśnić co ja ci wyjaśnię ja na nic nie pozwoliłam nie zamierzałam nawet nie planowałam tego.
Jakoś ciężko mi jest uwierzyc w to,że potrafię nad tym panować bo naprawdę nie umiem próbowałam i co wiciąż to samoech.
34 2013-05-12 00:42:06 Ostatnio edytowany przez Endar Spire (2013-05-12 00:52:08)
Zgadzam się z Alterego.
To co Ty wyprawiasz to jest żenada. Gierka durnej małolaty, która nie dorosła do tworzenia związku.
Tak jak mówi Alterego. Mamy wolną wolę, nie jesteśmy kukiełkami. Nie chcesz krzywdzić? To po prostu nie krzywdź.
Nie ma czegoś takiego jak "nie panuje nad tym" no litości dziewczyno, idiotów z nas robisz, czy jak.
Skoro nie panujesz nas własnymi emocjami to daj sobie spokój ze związkami, pobądź sama, dorośnij, określ się i wtedy szukaj miłości.
Krzywdzisz ludzi, bo... nie potrafisz nas sobą zapanować.
Olej byłego! Tak po prostu olej! I nie gadaj, że się tak nie da, bo DA SIĘ, tylko TY NIE CHCESZ. I to jest ta zasadnicza różnica. Bo chcieć, znaczy móc.
EDIT.
Ty po prostu nie chcesz olać byłego.
I już Ci moja droga tłumaczę na czym Twoja niechęć polega!
Bo mi tu zajeżdża związkiem na tzw. klina
Co by potwierdzał fakt, że to on Ciebie kiedyś zostawił, a Ty nadal tęsknisz.
Znalazłaś sobie nowego chłopaka (obecnego), żeby nie być sama. Tak się złożyło, że związek utrzymał się 4 latka.
Ale były się znowu pojawił i tęsknota wróciła, bo Ty tak naprawdę nigdy go kochać nie przestałaś, a jedynie "zahibernowałaś" uczucia, mając gdzieś w sercu nadzieję, że on się zmieni i wróci.
Na czas oczekiwania znalazłaś sobie innego amanta i pech chciał, że trwało to 4 lata i wszyscy zdążyli się zaangażować.
Ty po prostu nie dojrzałaś do związku.
35 2013-05-12 00:48:37 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-05-12 00:45:07)
Czyli co?
Jesteś bezwolną kukiełką którą ktoś kieruje?
Nie masz własnego zdania?
Nie masz własnej woli?
Poddajesz się?
Myśl dziewczyno głową bo po to ona jest.
Myśl
Myśl
etc
etc
.....
Zgadzam się z Alterego.
To co Ty wyprawiasz to jest żenada. Gierka durnej małolaty, która nie dorosła do tworzenia związku.
Tak jak mówi Alterego. Mamy wolną wolę, nie jesteśmy kukiełkami. Nie chcesz krzywdzić? To po prostu nie krzywdź.
Nie ma czegoś takiego jak "nie panuje nad tym" no litości dziewczyno, idiotów z nas robisz, czy jak.
Skoro nie panujesz nas własnymi emocjami to daj sobie spokój ze związkami, pobądź sama, dorośnij, określ się i wtedy szukaj miłości.
Krzywdzisz ludzi, bo... nie potrafisz nas sobą zapanować.
Olej byłego! Tak po prostu olej! I nie gadaj, że się tak nie da, bo DA SIĘ, tylko TY NIE CHCESZ. I to jest ta zasadnicza różnica. Bo chcieć, znaczy móc.EDIT.
Ty po prostu nie chcesz olać byłego.
I już Ci moja droga tłumaczę na czym Twoja niechęć polega!
Bo mi tu zajeżdża związkiem na tzw. klina
Co by potwierdzał fakt, że to on Ciebie kiedyś zostawił, a Ty nadal tęsknisz.
Znalazłaś sobie nowego chłopaka (obecnego), żeby nie być sama. Tak się złożyło, że związek utrzymał się 4 latka.
Ale były się znowu pojawił i tęsknota wróciła, bo Ty tak naprawdę nigdy go kochać nie przestałaś, a jedynie "zahibernowałaś" uczucia, mając gdzieś w sercu nadzieję, że on się zmieni i wróci.
Na czas oczekiwania znalazłaś sobie innego amanta i pech chciał, że trwało to 4 lata i wszyscy zdążyli się zaangażować.Ty po prostu nie dojrzałaś do związku.
Po pierwsze nie jestem durną małolatą jak to napisałaś wyżej trochę zważ na słowa bo ja cię nie obraziłam.Po drugie mój były zawsze był dla mnie ważny i nigdy nie zapomniałam o nim.
Zawsze coś do niego czułam i nie wypieram się tego.
Tak nie jesteśmy kukiłkami,ale czasem tak się czuję jak kukiełka niestety z którą można zrobić wszystko co się chce niestety.Tak mam mam bardzo beznadziejny charakter gdzie się przyznaję do tego.I to nie jest tak,że znalazłam sobie tego obecnego,aby nie być sama to nie tak.Też jest ważny dla mnie w jakimś stopniu.
Czyli co?
Jesteś bezwolną kukiełką którą ktoś kieruje?
Nie masz własnego zdania?
Nie masz własnej woli?
Poddajesz się?
Myśl dziewczyno głową bo po to ona jest.
Myśl
Myśl
etc
etc
.....
Mam własne zdane tylko czasem trudno się tego trzymać.
Własną wolę też posiadam.I nigdy się nie poddaję.
A co do myślenia to wyobraz sobie,że ja myślę i to głową nie czym innym.
38 2013-05-12 08:55:04 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-05-12 08:58:46)
Alterego1 napisał/a:Czyli co?
Jesteś bezwolną kukiełką którą ktoś kieruje?
Nie masz własnego zdania?
Nie masz własnej woli?
Poddajesz się?
Myśl dziewczyno głową bo po to ona jest.
Myśl
Myśl
etc
etc
.....Mam własne zdane tylko czasem trudno się tego trzymać.
Własną wolę też posiadam.I nigdy się nie poddaję.
A co do myślenia to wyobraz sobie,że ja myślę i to głową nie czym innym.
Nie myśl że,chcę cię obrazić ale to co piszesz raczej nie świadczy że,myślisz.
Inaczej mówiąc myślą za ciebie hormony a nie trzeźwy logiczny umysl.
W prawie każdym poście zgadzasz się z tym co piszemy i jednocześnie temu zaprzeczasz.
39 2013-05-12 10:18:50 Ostatnio edytowany przez supermassive (2013-05-12 10:45:00)
Boisz się podjęcia drastycznego kroku, nie dlatego, że nie chcesz go skrzywdzić, tylko dlatego, że obawiasz się konsekwencji w odniesieniu do własnej osoby. Boisz się pomyłki.
Poprzedni chłopak Cię zostawił, nigdy o nim nie zapomniałaś, ale ułożyłaś sobie życie na nowo, jak wiele osób tutaj radzi. Bo przecież nadal trzeba żyć.
Pojawił się ex, wybielony przez lata rozłąki- bo niestety jest tak, że pamiętamy tylko te dobre rzeczy.
Jeśli nic chcesz podejmować drastycznej decyzji, odsuń się na bok. Obecnemu powiedz, że potrzebujesz czasu dla siebie, żeby poukładać w głowie, co dla Ciebie ważne. Wiem, że zaraz mnie tu zlinczują, że powinnaś szczerze powiedzieć, że zakochałaś się w ex i kończymy imprezę - ale życie nie jest czarno-białe. Ubierz rozłąkę w słowa "czas dla siebie samej", bo może się okazać , że fascynacja pryśnie szybciutko jak bańka mydlana. A ta świadomość Twoich wahań i innej osoby, stanie się brzemieniem dla obecnego chłopaka.
Z resztą decyzję myślę, że już podjęłaś - tutaj szukasz usprawiedliwienia dla niej. Wiem, że spotkasz się z exem, bo będziesz chciała zobaczyć, przekonać się. Nie ma sensu wyrzucać sobie go z głowy na siłę, bo jeszcze bardziej idealizujesz i tęsknisz, to wbrew pozorom jeszcze bardziej odsuwa Cie od obecnego chłopaka. Związek to także odpowiedzialność za relacje, za drugiego człowieka- bo składa się w pewien sposób obietnicę. Tę obietnicę chcesz złamać i złamiesz. Dlatego zdystansowałabym jego, ale i swoje wariacje w kierunku exa- spotkaj się z nim, ale nie spalaj się w fascynacji. Oceniaj, rozważaj. Rzeczowo pytaj.
Potem podejmij decyzję.
Kończysz imprezę bez wyrzutów sumienia pt: wysyłałsam z kibla smsy,jak mój facet siedział w pokoju obok. Albo wrócisz mentalnie do obecnego, silniejsza bo wolna od ducha przeszłości. Sprawdzić musisz, wiem o tym. Zrób to jednak z głową. Nie przerzucaj własnych wahań i ciężaru świadomości na obecnego partnera, bo to Twoje brzemię na chwilę obecną.
Odsuń się od obecnego- spotkaj, zobacz, pogadaj- podejmij decyzję.
supermassive
Co ty wypisujesz za głupoty za przeproszeniem!.
Myślisz o tym co piszesz?
Ma spotykać się z ex za plecami obecnego faceta czyli jawnie robić go w bambuko.Tak?.
A co z jego uczuciami?.Nic nie znaczą?.
Tym sposobem który tu podajesz ona chłopakowi da nadzieję że,może coś z tego będzie.
A jeśli jednak nie będzie?
Jeśli ona długo nie będzie mogła zdecydować się którego chce?
I co ten obecny ma robić?
Czekać aż królewna wybierze któregoś z nich?.
Jawnie namawiasz ją do zdrady.
A jeśli z tym ex jej nie wyjdzie?
To co?
Wróci do obecnego?
No proszę cię.Hipokryzja w czystej postaci.
Nie lepiej być zwyczajnie uczciwym człowiekiem?
41 2013-05-12 10:54:29 Ostatnio edytowany przez supermassive (2013-05-12 11:20:32)
Alterego, nie obrażaj mnie to raz.
Dwa nie namawiam nikogo do zdrady.
Napisałam jej, żeby się odsunęła od obecnego chłopaka z prośbą o czas. Bo ten czas jest jej potrzebny. zeby zrozumiała, co dzieje się w jej głowie. Żeby się spotkała, przekonała i podjęła decyzję.
To co Ty proponujesz, to rzucić się na głęboką wodę na podstawie wyobrażeń- bo szczerość etc. Dołożyć obecnemu partnerowi świadomości własnych wahań, żeby ukoić sumienie i ogólnospołeczną moralność. Kiedy ona nie ejst niczego pewna w chwili obecnej. Albo zapomnieć, wymazać z głowy emocje wobec exa- jeszcze głupsze, bo to tak nie działa. Odsunie się fizycznie, ale wbrew emocjom, to słaba motywacja. Emocje buchną w najmniej oczekiwanym momencie, rykoszetem oberwie mocno obecny chłopak.
Poza czarnym i białym (a co jest iluzją), jest też szarość - ludzka niechęć do podejmowania drastycznych kroków, wahanie.
Niech poprosi o czas, niech powie, że nie jest pewna dalszej relacji. Niech skonfrontuje rzeczywistość z wyobrażeniem. Niech się spotka z exem. Pogada. Bo i tak to zrobi, nie rozumiesz? Ważne, żeby odsunęła się na ten czas od chłopaka obecnego. W świetle prawa zwie się to separacją, kiedy ludzie nie są pewni ostatecznego kroku.
Wtedy rozjaśni się jej w głowie. Albo zdecyduje się na krok w kierunku exa i będzie miała i siłę i pewność ku temu, bez wahania zakończy związek. Albo tę siłę zyska po spotkaniu, rozmowie, że obecny partner jest ważniejszy. I zrobi wszystko, by angażować się w ten związek. W drugim przypadku, to co proponuję uchroni go od chujowizny zmagania się ze świadomością, że był ktoś inny. I to będzie tylko i wyłącznie jej brzemieniem for rest of the days.
Na chwilę obecną ma brainfuck. Musi to ogarnąć. Niekoniecznie skacząć z przepaści.
42 2013-05-12 12:04:11 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-05-12 12:17:23)
Niech poprosi o czas,odsunie obecnego chłopaka,etc
Czyli co?.
Przerwa w związku?.A z drugiej strony dawanie nadziei obecnemu że,może coś się jej odmieni i wróci.A co tam.Nieistotne że,facet będzie czekał na nią jak głupi.Niech czeka bo autorka musi sprawdzić z innym czy do tamtego jednak coś czuje.A może jednak czuje coś do obecnego?.Taka huśtawka emocji.
Czyli robienienie w bambuko bo ona nie wie co czuje.
Ha,ha.4 lata i nie wie.Dobre.
No proszę cię.
Już zapomniałaś jak to było u ciebie?
Jak skończyła się ta przerwa w związku.
Sama nie wyciągnełaś wniosków a doradzasz podobnie komuś innemu.
Ps.Nie obrażam.Stwierdzam fakty.
edit
Czyż nie prościej powiedzieć obecnemu prawdy i dać mu możliwość wyboru drogi jaką chce iść?.
Powiedzieć prawdę,całą prawdę bez względu na to jaka jest.Poboli jakiś czas ale przejdzie.
Ależ nie.
Lepiej jest,jak to napisałaś "odsunąć"czyli nie powiedzieć nie ani tak.
Dawać nadzieję jednocześnie ją odbierając.
Prawda?
Czyli manipulować uczuciami obecnego chłopaka dla swoich celów.
Mam prośbę
Czytaj z większym zrozumieniem to co napisałem a potem wyciągaj wnioski
edit
Jedną z oznak dojrzałości jest umiejętność panowania nad własnymi emocjami.
Jeśli ktoś całkowicie,tak jak autorka,tego nie potrafi to znaczy że,nie dojrzała jeszcze do żadnego związku.
W tym się chyba zgodzimy.
Od tego jest forum, żeby doradzać autorom, a nie skakać sobie do gardeł. Zapomniałeś?
U mnie sytuacja rozwinęła się na tyle, że wróciliśmy do siebie, jeśli tak bardzo chcesz się w to zagłębiać.
I owszem staram się wyciągać wnioski, a także poszerzać horyzonty myślowe. Polecam.
Powtarzam, że jeśli w grę wchodzą emocje to rzadko są one czarne/białe.
I tak, jestem za przerwą w związku. Czy to dawanie nadziei? Jasne. Jemu. I sobie też.
Pewnie, że byłoby idealnie, gdyby była tak zajebiście pewna swoich uczuć, że zerwałaby obecną 4-letnią relację i odjechała na koniu w objęciach exa,ku zachodzącemu słońcu... Albo totalnie wyrzuciła z pamięci exa, łykając pile jak w Matrixie i trwała przy obecnym chłopaku.
Stary to nie bajka, to życie.
Żywi ludzie, Ci realni mają wahania, mają wątpliwości i najnormlaniej w świecie boją się radykalnych kroków. Kim jesteś, żeby to oceniać? Żeby rozliczać z moralności bądź nie?
Autorka pyta o poradę. Takiej udzielam, bez własnych bolączek.
Sorry ale zadziwiająca jest ta twoja logika.
Czyli twoim zdaniem wolno nam dla własnych celów manipulować emocjami innych?.
Bo czymże są te Twoje rady jak nie podpowiadaniem jak manipulować?.
I to jest twoim zdaniem uczciwe?
No to spójrz ile jest,nawet tragicznych w skutkach,historii na tym portalu które miały początek w takich sytuacjach które doradzasz.
Nie widzę tu manipulacji. Widzę dziewczynę, rozszarpywaną przez emocje w dwie strony.
Dziewczynę, która nie potrafi w chwili obecnej podjąć decyzji.
Potrzebuje czasu.
Alterego1 nie zawsze chwycenie za szabelkę i plucie szczerością jest najlepszym rozwiązaniem. W idealnym świecie tak właśnie by było. Nam jednak, w XXI w bliżej do świata opisanego przez Huxley'a, gdzie wartość moralna człowieka spada do poziomu nano.
I tu trzeba podciągać... Nie do ideałów, gdzie wszyscy są szczerzy i uczuciwi do bólu. Do realiów. Jeśli powie o obecnej sytuacji facetowi, gdzie nie wiadomo czy jest to chwilowe zauroczenie, zniszczy wszystko. I być może będzie tego żałować.Jeśli przeczeka, dojdzie do porozumienia ze sobą - podejmie świadomą decyzję.
Dlatego uważam, że separacja, bez wdawania się w szczegóły jest w chwili obecnej lepsza - prędzej zrobi to, niż się odetnie od 4letniej relacji. Dzięki temu nie będzie chować się z telefonem i smsami, skonfrontuje wyobrażenie w rozmowie, rzeczowej. Będzie miała szansę wybadać co exowi w duszy gra, a przede wszystkim,co jej samej gra.
Jeśli po przerwie wróci do chłopaka, to bogatsza o świadomość. I nie będzie jego obciążać tym, co w perspektywie lat, które mogą później spędzić, będzie chwilowym zaćmieniem umysłu.
Jeśli zdecyduje się na odejście, zrobi to radykalnie. Nie będzie historii miłosnego trójkąta i marzeń sennych o exie.
Coś Kończy Się napisał/a:Alterego1 napisał/a:Czyli co?
Jesteś bezwolną kukiełką którą ktoś kieruje?
Nie masz własnego zdania?
Nie masz własnej woli?
Poddajesz się?
Myśl dziewczyno głową bo po to ona jest.
Myśl
Myśl
etc
etc
.....Mam własne zdane tylko czasem trudno się tego trzymać.
Własną wolę też posiadam.I nigdy się nie poddaję.
A co do myślenia to wyobraz sobie,że ja myślę i to głową nie czym innym.Nie myśl że,chcę cię obrazić ale to co piszesz raczej nie świadczy że,myślisz.
Inaczej mówiąc myślą za ciebie hormony a nie trzeźwy logiczny umysl.
W prawie każdym poście zgadzasz się z tym co piszemy i jednocześnie temu zaprzeczasz.
A mam wyjście aby się nie zgodzić jak mnie atakujesz z każdej strony?
Boisz się podjęcia drastycznego kroku, nie dlatego, że nie chcesz go skrzywdzić, tylko dlatego, że obawiasz się konsekwencji w odniesieniu do własnej osoby. Boisz się pomyłki.
Poprzedni chłopak Cię zostawił, nigdy o nim nie zapomniałaś, ale ułożyłaś sobie życie na nowo, jak wiele osób tutaj radzi. Bo przecież nadal trzeba żyć.
Pojawił się ex, wybielony przez lata rozłąki- bo niestety jest tak, że pamiętamy tylko te dobre rzeczy.
Jeśli nic chcesz podejmować drastycznej decyzji, odsuń się na bok. Obecnemu powiedz, że potrzebujesz czasu dla siebie, żeby poukładać w głowie, co dla Ciebie ważne. Wiem, że zaraz mnie tu zlinczują, że powinnaś szczerze powiedzieć, że zakochałaś się w ex i kończymy imprezę - ale życie nie jest czarno-białe. Ubierz rozłąkę w słowa "czas dla siebie samej", bo może się okazać , że fascynacja pryśnie szybciutko jak bańka mydlana. A ta świadomość Twoich wahań i innej osoby, stanie się brzemieniem dla obecnego chłopaka.
Z resztą decyzję myślę, że już podjęłaś - tutaj szukasz usprawiedliwienia dla niej. Wiem, że spotkasz się z exem, bo będziesz chciała zobaczyć, przekonać się. Nie ma sensu wyrzucać sobie go z głowy na siłę, bo jeszcze bardziej idealizujesz i tęsknisz, to wbrew pozorom jeszcze bardziej odsuwa Cie od obecnego chłopaka. Związek to także odpowiedzialność za relacje, za drugiego człowieka- bo składa się w pewien sposób obietnicę. Tę obietnicę chcesz złamać i złamiesz. Dlatego zdystansowałabym jego, ale i swoje wariacje w kierunku exa- spotkaj się z nim, ale nie spalaj się w fascynacji. Oceniaj, rozważaj. Rzeczowo pytaj.
Potem podejmij decyzję.
Kończysz imprezę bez wyrzutów sumienia pt: wysyłałsam z kibla smsy,jak mój facet siedział w pokoju obok. Albo wrócisz mentalnie do obecnego, silniejsza bo wolna od ducha przeszłości. Sprawdzić musisz, wiem o tym. Zrób to jednak z głową. Nie przerzucaj własnych wahań i ciężaru świadomości na obecnego partnera, bo to Twoje brzemię na chwilę obecną.
Odsuń się od obecnego- spotkaj, zobacz, pogadaj- podejmij decyzję.
Mnie zlinczowali to nie zdziwiłabym się jakby ciebie nie zlinczowali.
Bo tutaj tak właśnie jest zamiast rad to same ataki.Niestety taka jest prawda.
Powiem ci,że trudno wogóle podjąć jaką kolwiek decyzję bardzo trudno.
I chyba się zgodzę z tobą,aby się odsunąć na bok przemyśleć.
supermassive
Co ty wypisujesz za głupoty za przeproszeniem!.
Myślisz o tym co piszesz?
Ma spotykać się z ex za plecami obecnego faceta czyli jawnie robić go w bambuko.Tak?.
A co z jego uczuciami?.Nic nie znaczą?.
Tym sposobem który tu podajesz ona chłopakowi da nadzieję że,może coś z tego będzie.
A jeśli jednak nie będzie?
Jeśli ona długo nie będzie mogła zdecydować się którego chce?
I co ten obecny ma robić?
Czekać aż królewna wybierze któregoś z nich?.
Jawnie namawiasz ją do zdrady.
A jeśli z tym ex jej nie wyjdzie?
To co?
Wróci do obecnego?
No proszę cię.Hipokryzja w czystej postaci.
Nie lepiej być zwyczajnie uczciwym człowiekiem?
Gd ty tutaj widzisz hipokryzję w którym zdaniu?
Ten obecny jest ze mną wprwadzie nie swiadomy.
Tak biorę pod uwagę,ze może nie być nic ale to już czas pokaże.
Ja nikomu nie będę dawała żadnej nadziji nie zamierzam.
Ja się tym nie przejmuję, Ty też nie powinnaś.
Najważniejsze jest to, co sama czujesz.Good luck!
Alterego, nie obrażaj mnie to raz.
Dwa nie namawiam nikogo do zdrady.
Napisałam jej, żeby się odsunęła od obecnego chłopaka z prośbą o czas. Bo ten czas jest jej potrzebny. zeby zrozumiała, co dzieje się w jej głowie. Żeby się spotkała, przekonała i podjęła decyzję.To co Ty proponujesz, to rzucić się na głęboką wodę na podstawie wyobrażeń- bo szczerość etc. Dołożyć obecnemu partnerowi świadomości własnych wahań, żeby ukoić sumienie i ogólnospołeczną moralność. Kiedy ona nie ejst niczego pewna w chwili obecnej. Albo zapomnieć, wymazać z głowy emocje wobec exa- jeszcze głupsze, bo to tak nie działa. Odsunie się fizycznie, ale wbrew emocjom, to słaba motywacja. Emocje buchną w najmniej oczekiwanym momencie, rykoszetem oberwie mocno obecny chłopak.
Poza czarnym i białym (a co jest iluzją), jest też szarość - ludzka niechęć do podejmowania drastycznych kroków, wahanie.Niech poprosi o czas, niech powie, że nie jest pewna dalszej relacji. Niech skonfrontuje rzeczywistość z wyobrażeniem. Niech się spotka z exem. Pogada. Bo i tak to zrobi, nie rozumiesz? Ważne, żeby odsunęła się na ten czas od chłopaka obecnego. W świetle prawa zwie się to separacją, kiedy ludzie nie są pewni ostatecznego kroku.
Wtedy rozjaśni się jej w głowie. Albo zdecyduje się na krok w kierunku exa i będzie miała i siłę i pewność ku temu, bez wahania zakończy związek. Albo tę siłę zyska po spotkaniu, rozmowie, że obecny partner jest ważniejszy. I zrobi wszystko, by angażować się w ten związek. W drugim przypadku, to co proponuję uchroni go od chujowizny zmagania się ze świadomością, że był ktoś inny. I to będzie tylko i wyłącznie jej brzemieniem for rest of the days.Na chwilę obecną ma brainfuck. Musi to ogarnąć. Niekoniecznie skacząć z przepaści.
oni Tylko umieją tutaj obrażać niestety.
Masz rację poproszę go o czas sprawdzę jego rekację.
Zobaczę jak zareaguję.
Ja się tym nie przejmuję, Ty też nie powinnaś.
Najważniejsze jest to, co sama czujesz.Good luck!
Tylko co masz przezemnie obrywać nie potrzebnie to bez sensu.
Sorry ale zadziwiająca jest ta twoja logika.
Czyli twoim zdaniem wolno nam dla własnych celów manipulować emocjami innych?.
Bo czymże są te Twoje rady jak nie podpowiadaniem jak manipulować?.
I to jest twoim zdaniem uczciwe?
No to spójrz ile jest,nawet tragicznych w skutkach,historii na tym portalu które miały początek w takich sytuacjach które doradzasz.
Odeał się taki który zawsze dobrze doradzi.
Ja nikim nie będę manipulowała.Coś czepił sie dziewczyny która doradziła wyżej?
53 2013-05-12 13:32:23 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-05-12 13:46:23)
Drogie Panie
To może postwcie się w sytuacji tego chłopaka?.
Separacja to tylko przedłużanie niepewności a nie rozwiązanie problemu.
Rozumiem że,kobieca logika różni się od tej męskiej ale są wartości niezmienne dla obu płci.
Jedną z nich przedstawia powiedzenie
Nie rób drugiemu co tobie miłe nie jest.
Prawda?
Może w tych swoich emocjonalnych rozważaniach weźcie też pod uwagę uczucia tej drugiej strony albo odwróćcie całą sytuację i postawcie się na jej miejscu.
Autorko
Zapytam tak
Co czułabyś gdybyś dowiedziała się że,twój obecny chłopak postępuje tak samo jak ty teraz?.
Okazałabyś mu zrozumienie,wybaczyłabyś?
Pomyśl o tym podczas podejmowania decyzji.
Czy Twój obecny chłopak nie ma prawa do poznania całej prawdy?
Dlaczego Ty mu jej odmawiasz?.
Bądź uczciwa wobec siebie i innych.
Powiedz mu prawdę taka jaka ona jest.
Jeśli naprwdę cię kocha to zrozumie i da ci tyle czasu ile potrzebujesz.Uwierz mi.
Jeśli nie to będziesz miała sytuację jasną.
Powiedz też prawdę temu drugiemu.Tą samą prawdę.
Czy to tak trudno być zwyczajnie uczciwym?
Nie podejmuj decyzji za chłopaka.Pozwól mu to zrobić samemu ale on by podjąć decyzję musi znać całą prawdę.
Min.na tym polega bycie z kimś w związku.
PS.
Czasem odnoszę wrażenie że,część kobiet uważa nas mężczyzn za niedorozwiniętych umysłowo dzieciaków.
etit
Większość zdrad głównie wynika z tego że,zdradzający nie chcą zakończyć uczciwie związku by móc wejść z tzw.czystą kartą w ten następny.
Już sobie wyobrażam jakie gromy posypały by się na tego chłopaka gdyby miał takie wątpliwości jak autorka.
Zrównano by go z ziemią a przecież wg.niektórych ma prawo do takich wątpliwości.Prawda?
Czy nie można tego nazwać tego hipokryzją?.
54 2013-05-12 13:40:44 Ostatnio edytowany przez supermassive (2013-05-12 13:42:48)
My nie rozmawiamy o emocjach exa, czy obecnego chłopaka.
Rozmawiamy o wahaniach autorki.
Gdybym miała czuć empatię wobec wszystkich ludzi, to strzeliłabym sobie w głowę na myśl, że marnuję tyle dobra naturalnego na ukochane kąpiele z pianką, kiedy w Afryce ludzie nie mają wody pitnej.
Tak się nie da Alterego1.
Moralizatorstwo bez odniesienia do realiów, jest fikcją.
Ona nie zdradza w ujęciu totalnym, ona ma mętlik w głowie, bo emocje są czymś, co nie poddaje się logice. Ex sie odezwał, wymienili kilka sms i jest kapa serduchowa.
Uważam, że wykładanie kawy na ławę, w obecnej sytuacji spowoduje więcej bólu dla obecnego partnera.
Powinna wszystko przemyśleć, a już na bank skonfrontować swoje wyobrażenie z rzeczywistością (rozmowa,to nie zdrada).
Jeślito chwilowy paraliż serca, to obecny partner nie będzie musiał zmagać się z poczuciem krzywdy. Jesli nie i tak swoje odcierpi, jeśli ona zerwie. To naturalna kolej rzeczy.
Ech ta twoja logika.
Widzę że.nie zrozumiemy się wcale.
Nie zdradza?
No tak.Wzdycha do exa i oczywiście to nie jest zdrada bo nie sypia z nim.
A kojarzysz czym jest zdrada emocjonalna?
Pewnie to nie jest zdrada wg ciebie.Tak?.
Otóż jest i to nawet gorsza od fizycznej.
Ale co ci będę tłumaczył jak dla ciebie zwykła uczciwość ma wielorakie pojęcie.
To bez sensu.
Dojrzejesz to zrozumiesz.
Tego ci jak też autorce życzę.
Ps.Po to bozia dała nam rozum byśmy min wykorzystywali go do panowania nad emocjmi a nie odwrotnie.
My nie rozmawiamy o emocjach exa, czy obecnego chłopaka.
Rozmawiamy o wahaniach autorki.
No właśnie, bo brak w tym wszystkim odpowiedzialności za drugą osobę.
To oczywiście nie ważne co czuje tamten chłopak. Był z dziewczyną 4 lata, prawdopodobnie zdążył się mocno zaangażować. Ale co tam! Autorka ważniejsza!
Jej wahania, jej problemy są najważniejsze! Chłopak, który poświęcił jej 4 lata życia jest już nieważny! Przecież najwyżej się go zostawi prawda?
To się właśnie nazywa niedojrzałość do związku, do wzięcia odpowiedzialności za drugą osobę, za utworzone nadzieje. Bo miłość to wzięcie odpowiedzialności nie tylko za uczucia, które żywimy, ale również za te, które wzbudzamy.
Już sam fakt, że dziewczyna się waha jest równoznaczny z niedojrzałością do związku. Człowiek, który kocha rzeczywiście jedną osobę, nie będzie miał takich wahań, gdy pojawia się inna.
Już sam fakt, że dziewczyna nie wyrzuciła byłego chłopaka z serducha, tylko "zahibernowała" uczucie jest przejawem oszustwa. Przez 4 lata oszukiwała obecnego chłopaka, że go kocha i pewnie jeszcze wiele innych pustych frazesów mu przez te 4 lata nagadała... ale co z tego skoro cały czas w sercu nosiła byłego.
To jest oszustwo i należy tak to nazywać.
Przejmujesz się autorką, ale nikt nie myśli o niewinnym chłopaku, który przez taką akcję zostanie być może trwale zraniony i będzie miał problem z dojściem do siebie. Ale o tym nikt nie myśli.
Czas dla związku? Dobre sobie.
Alterego myślę, że się ich raczej przekonać nie da. Autorka tylko czekała na kogoś takiego jak supermassive. Czekała, żeby zamiast rad, czy czegokolwiek ktoś ją po prostu przytaknął. No i przyszła supermassive i poklepała autorkę po plecach, autorka w skowronkach, bo ktoś ją "zrozumiał".
Autorko Ty nie chcesz rady, Ty chcesz właśnie poklepania po plecach, powiedzenia, że robisz dobrze, a niestety nie robisz.
Ja nikogo nie klepie po plecach. Nikogo tez nie umoralniam na siłę, jak niektórzy. Odnoszę się do wahań autorki i jej prośby o poradę, zachowując zdrowy stosunek do realiów.
Ona nie prosi o ocenę, czy jest moralna czy też nie - prosi o poradę,co robić, żeby poukładać sobie w głowie. Takiej rady udzielam, bez oceniania - czego w zacietrzewieniu nie potraficie pojąć. Od Was dostaje info pt "przyznaj się, podobało Ci się" etc. Co to w ogóle jest- leczenie własnych kompleksów i bolączek? Czasem jak Was tu czytam to czuje się, jak na zebraniu stowarzyszenia wszechwiedzących PISowców.
PS: Alterego wyobraź sobie, że znam pojęcie zdrady emocjonalnej! A to news. Znam również, nawet z autopsji, szersze pojęcie wahań emocjonalnych, od ktorych nie ejst wolne żadne z nas (nawet jak klepiesz do snu mantre: rozum, mój Pan). Poczytaj Berne, Fromma, nawet Obuchowskiego i możemy podjąć dyskusję. Póki co, zamykanie się w mojej "najmojszej" prawdzie postrzegania życia w barwie czarno/biały powoduje jedno - ludzie tu są linczowani,bo empatię pokazujesz każdemu, tylko nie osobie, która tu jest autorem wątku.
Ja nikogo nie klepie po plecach. Nikogo tez nie umoralniam na siłę, jak niektórzy. Odnoszę się do wahań autorki i jej prośby o poradę, zachowując zdrowy stosunek do realiów.
Ona nie prosi o ocenę, czy jest moralna czy też nie - prosi o poradę,co robić, żeby poukładać sobie w głowie. Takiej rady udzielam, bez oceniania - czego w zacietrzewieniu nie potraficie pojąć. Od Was dostaje info pt "przyznaj się, podobało Ci się" etc. Co to w ogóle jest- leczenie własnych kompleksów i bolączek? Czasem jak Was tu czytam to czuje się, jak na zebraniu stowarzyszenia wszechwiedzących PISowców.PS: Alterego wyobraź sobie, że znam pojęcie zdrady emocjonalnej! A to news. Znam również, nawet z autopsji, szersze pojęcie wahań emocjonalnych, od ktorych nie ejst wolne żadne z nas (nawet jak klepiesz do snu mantre: rozum, mój Pan). Poczytaj Berne, Fromma, nawet Obuchowskiego i możemy podjąć dyskusję. Póki co, zamykanie się w mojej "najmojszej" prawdzie postrzegania życia w barwie czarno/biały powoduje jedno - ludzie tu są linczowani,bo empatię pokazujesz każdemu, tylko nie osobie, która tu jest autorem wątku.
Klepiesz po plecach, bo autorka dzięki Tobie nabrała przekonania, że to co robi, jest naturalne.
A nie jest. Jest chore i niedojrzałe.
Gdyby mi dziewczyna powiedziała "potrzebuje czasu" to bym jej z miejsca podziękował.
Miłość czasu nie potrzebuje. Jak kocham, to kocham i wiem o tym. Nie potrzebuję czasu, żeby się nad tym zastanawiać. Albo kocham, albo nie.
I tak moja droga, w miłości jest tylko czarne i tylko białe. Nie ma miliona odcieni szarości jak próbujesz nam to udowodnić.
Jeśli naprawdę kochasz drugą osobę to wątpliwości nie masz. Jeśli wątpliwości masz widocznie do prawdziwej miłości Ci jeszcze daleko.
Jak słyszę od jakiejś panienki "potrzebuję czasu" to aż mi się scyzoryk w kieszeni otwiera.
Tu chodzi o skłonność. Jak dziewczyna jest gotowa rozwalić 4 letni związek tylko dlatego, bo wymieniła z byłym kilka smsów to to jest żenada.
Jak ta kobieta chce zbudować jeszcze dłuższy związek, nie wspominając już o ewentualnym małżeństwie?
Miłość to nie latanie z kwiatka na kwiatek i zastanawianie się gdzie mi będzie lepiej. Jeśli kocham jedną osobę, to nie kocham drugiej.
"Kochanie dwóch na raz" to tylko w filmach moja droga.
59 2013-05-12 14:43:04 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-05-12 14:50:52)
Wolę być czarno biały ale uczciwy.
Wolę być uczciwy a nie nijaki.
Nie stoję w rozkrnku zastanawiając się psychologicznie nad istotą wyższą emocji.
A tak zwyczajnie to jeśli bym był na miejscu autorki i moja ex po kilkunastu eskach miałaby wzbudzić we mnie stare uczucia to nie zastanawiałbym się czy do niej wrócić krzywdząc obęcną partnerkę tylko zastanowiłbym się co ze mną jest nie tak że,te kilkanaście smsów to sprawiło i wyciągnołbym z tego wnioski.
Pomijam już fakt że,będąc z kimś w związku zwyczajnie nie dopuszczam do takich a nie innych sytuacji.
Dlaczego?
Bo myślę przed a nie po fakcie.
Bo wbrew pozorom mam w sobie ogromne pokłady tejże empatii której tak bardzo wielu brakuje
etc
Mam też tą empatię w stosunku do autorki i dlatego też takie a nie inne rady jej daję bo wiem jak to jej niezdecydowanie emocjonalne moźe się skończyć.
Mam też zapewne sporo więcej lat i trochę więcej doświadczenia życiowego,czytaj z niejednego pieca chleb jadłem,które pozwmala mi lepiej oceniać(w żadnym razie nie osądzać)postępowanie autorki.
Mam też wpojone od dziecka zasady/reguły od których odstępstwa zwyczajnie nie istnieją.Dzięki którym też jestem jaki jestem i dobrze mi z tym.Mogę stojąc przed samym sobą powiedzieć Jestem uczciwym człowiekiem.
Oczywíście dla wielu jest to czarno białe życie pozbawione kolorów,motylków itp bzdur.Tylko mam pytanie skąd Wy kolorowi ludzie o tym wiecie jeśli z góry nie przyjmujecie że,tak a nie inaczej jest.
Wielokrotnie słyszę że,te czarno białe życie pozbawione jest emocji.
Ok.Ale skąd to moźe wiedzieć osoba zadjąca to pytanie jeśli sama tak nie żyje?.
.
I tak moja droga, w miłości jest tylko czarne i tylko białe. Nie ma miliona odcieni szarości jak próbujesz nam to udowodnić.
Jeśli naprawdę kochasz drugą osobę to wątpliwości nie masz. Jeśli wątpliwości masz widocznie do prawdziwej miłości Ci jeszcze daleko.
Jak słyszę od jakiejś panienki "potrzebuję czasu" to aż mi się scyzoryk w kieszeni otwiera.
Tu chodzi o skłonność. Jak dziewczyna jest gotowa rozwalić 4 letni związek tylko dlatego, bo wymieniła z byłym kilka smsów to to jest żenada.
Jak ta kobieta chce zbudować jeszcze dłuższy związek, nie wspominając już o ewentualnym małżeństwie?
Miłość to nie latanie z kwiatka na kwiatek i zastanawianie się gdzie mi będzie lepiej. Jeśli kocham jedną osobę, to nie kocham drugiej.
"Kochanie dwóch na raz" to tylko w filmach moja droga.
Masz całkowita racje, ale gdybyśmy żyli w świecie czarno - białym nie byloby rozwodów, gdzie jedno odkochuje się, choć miało trwać na wieki... Nie byloby terapii małżeńskich, bo jedno się wypala, albo zapala do osoby trzeciej.
Nie żyjemy w takim świecie.
Naprawdę myślisz, że jak ludzie się kochają to niezłomnie z tą samą intensyfikacja uczuć, bez wahań, bez refleksji nad własnym ja przez kilkadziesiąt lat? Jeśli tak, to straszne,przeświadczenie oparte właśnie na kinematografii.
Nie. Tak nie jest.
Jest dużo, dużo bardziej realnie i szaro.
Dziewczyna nie chce wymienić 4-letniego związku po kilku smsach, dziewczyna zastanawia się nad tym,co jej w duszy gra bo wymieniła te smsy, z kimś kogo kochała,a kto odszedł i teraz chce wrócić. Nie spłycaj.
Jeśli poza oceną i negowaniem zachowania nie wnosisz żadnych porad, to odpuść - bo czemu to ma służyć?
"Jak słyszę od jakiejś panienki "potrzebuję czasu" to aż mi się scyzoryk w kieszeni otwiera." - Wkurwia Cię ta sytuacja i zachowanie- to Twój problem. Tylko i wyłącznie. Nie autorki tego wątku. Jej problemem jest co innego. Ty nie pomagasz. Ty oceniasz.
Oceniam moja droga bo kluczem do sukcesu jest tutaj uświadomienie autorce, że robi źle. Trzeba jej niejako wbić do baniaka, że ma olać byłego i już. Tak po prostu!
Im dłużej roztrząsasz sytuację, im więcej okazujesz zrozumienia w tej sytuacji, im bardziej rozkładasz sytuację na czynniki pierwsze - utrudniasz tym samym rozwiązanie jej.
Takie "dawanie czasu", w większości... zdecydowanej większości związków kończą się tragicznie. Może komuś kiedyś pomogły, ale skuteczność takich "przerw" jest bardzo wątpliwa, a Ty ją do tego jawnie namawiasz. Niech najlepiej od razu z nim zerwie, przynajmniej będzie uczciwie.
62 2013-05-12 15:12:03 Ostatnio edytowany przez supermassive (2013-05-12 15:17:58)
Oceniam moja droga bo kluczem do sukcesu jest tutaj uświadomienie autorce, że robi źle. Trzeba jej niejako wbić do baniaka, że ma olać byłego i już. Tak po prostu!
Im dłużej roztrząsasz sytuację, im więcej okazujesz zrozumienia w tej sytuacji, im bardziej rozkładasz sytuację na czynniki pierwsze - utrudniasz tym samym rozwiązanie jej.
No i znowu się mylisz. Kobieca psychika tak nie działa. Odetnie się od niego, wbrew temu co czuje. Finał będzie taki, że znienawidzi podświadomie swojego jeszcze obecnego chłopaka, będzie ją irytował samym faktem oddychania, bo będzie miała poczucie straty czegoś ważnego, co odpuściła wbrew sobie (a pośrednio przez niego). Ona się nie może odciąć, bo ktoś jej tak każe, np. Ty wbijając do baniaka. Sama musi tego chcieć. A żeby tego chcieć musi mieć przeświadczenie, że to właściwy krok. Jak je zdobyć? Konfrontując wyobrażenie z rzeczywistością. Tylko i wyłącznie. Damn, naprawdę tego nie kumacie?
Decyzje o tym, co zrobi w obecnej sytuacji i tak podejmie sama- bez moich nacisków i Waszego wbijania w baniak.
To nie utopia totalitarna.
I nie roztrząsam. Staję w opozycji to Waszej "najmojszej" racji, bo mam do tego prawo, jako autonomiczna jednostka i uzytkownik forum (i co jak przewidywałam wzbudza bicie piany. Funny.).
63 2013-05-12 16:04:28 Ostatnio edytowany przez Endar Spire (2013-05-12 16:23:24)
Co jeszcze powiesz, żeby usprawiedliwić autorkę? Tak działa kobieca psychika?
Jasne, zrzućmy wszystko na psychikę kobiety, uznajmy, że to naturalne...
Odrzucanie czegoś wbrew sobie? Do diabła o czym Ty gadasz kobieto!? Odrzucenie zdrady to odrzucenie czegoś wbrew sobie?! Jasne zechcę zdradzić to zdradzę, potem zwale wszystko na jakieś siły nadprzyrodzone i powiem "nie chciałem odrzucać czegoś wbrew sobie" ... no litości kobieto, Ty w ogóle zadałaś sobie trud zastanowienia się nad tym co Ty gadasz.
Dajesz jawne przyzwolenie na rzeczy, dzięki którym większość z nas się tu właśnie, na tym forum znalazła.
Większość z nas została właśnie skrzywdzona przez takich ludzi jak autorka, a teraz się ją klepie po plecach i udaje, że to coś naturalnego!
I Alterego tutaj świetnie zauważył! Tu chodzi o zwykłą ludzką uczciwość i lojalność!
Jak chcesz to idź rżnij się z każdym do kogo poczujesz jakiś pociąg... no bo przecież nie będziesz robiła czegoś wbrew sobie prawda? Bo potem będziesz żałowała przecież... no biedactwo. Będziesz żałowała, że nie zrobiłaś obecnego partnera w ...uja. Gratuluję podejścia.
W ogóle dajmy przyzwolenie na zdrady, na takie właśnie wątpliwości.
A niech idzie w pioruny do tego swojego byłego, niech zostawi obecnego. Koniec końców przecież i tak nad tym nie panuje, co od samego początku próbuje nam powiedzieć. Niech zostawi obecnego chłopaka, niech da mu szansę spotkania kogoś kto go pokocha i nie będzie miał wątpliwości. A autorka niech sobie żyje z tymi swoimi huśtawkami emocjonalnymi skoro jej tak z tym dobrze.
Ja wciąż powtarzam - chcieć znaczy móc. A ona wyleczyć z byłego się nie chce i tu jest istota problemu. Ona chce, aby jej ktoś powiedział "Idź do byłego! Zostaw obecnego! Idź za głosem serca!" tak moja droga! Ona chce właśnie to usłyszeć od nas tutaj. Ona nie chce od nas rady co zrobić w tej sytuacji, ona chce od nas rady jak powiedzieć obecnemu chłopakowi, że już go nie kocha i nie chce z nim być.
I proszę pamiętać. Właśnie przez takich niedojrzałych ludzi jak autorka, większość z nas tu trafiła. I warto by było mieć to na uwadze.
I chrzanię tą waszą kobiecą "logikę". Bo to nie jest logika. Wy kobiety zachowujecie się jak kukiełki. Gdy coś się zaczyna psuć to zwalacie to na jakieś niewidzialne siły i potraficie wtedy tylko wycedzić z ust "no bo to jest silniejsze ode mnie" ... jak jest silniejsze, to usiądź weź głęboki wdech i wydech, uspokój się i spróbuj z tym powalczyć. Ale do tego trzeba chęci.
znienawidzi podświadomie swojego jeszcze obecnego chłopaka, będzie ją irytował samym faktem oddychania, bo będzie miała poczucie straty czegoś ważnego, co odpuściła wbrew sobie (a pośrednio przez niego).
I to właśnie świadczy o meganiedojrzałości emocjonalnej. Kobieta, która znienawidzi swojego partnera z takiego powodu... To jest ŻENADA. A jeszcze większą żenadą jest to, że uznajesz taki schemat za naturalny.
Takie podejście jest przejawem naprawdę ogromnej niedojrzałości do budowania relacji damsko-męskiej. I należy taką postawę piętnować, bo przez właśnie taką postawę większość z nas tutaj trafiła! Bo ludzie, z którymi byliśmy, okazali się niedojrzali do budowania relacji z nami! Uświadom to sobie, że to autorka jest w tej historią "tą złą" i ona tutaj jeśli będzie cierpieć to tylko i wyłącznie z własnej niedojrzałości.
W ten sam sposób mógłbym usprawiedliwić swoja byłą! Zostawiła mnie, bo się biedactwo zakochało w kimś innym! I co mam jej kuźwa współczuć? Okazać zrozumienie?! A może poklepać po plecach i powiedzieć "dobrze kochanie, poszłaś za głosem serca, postąpiłaś tak, aby niczego nie żałować". Jasne zacznijmy każdy przejaw niedojrzałości usprawiedliwiać w ten sposób, a na pewno do czegoś dojdziemy.
64 2013-05-12 16:18:07 Ostatnio edytowany przez supermassive (2013-05-12 16:31:55)
O jakim rżnięciu tu mówisz? O cięciu drewna chyba, bo autorka póki co, ma mętlik w głowie po kilku smsach. Ciągle myślisz zero-jedynkowo. Gdyby chciała odejść od faceta, odeszłaby i nie pytałaby się Ciebie czy mnie o radę, jak to zrobić. Waha sie i nie do końca potrafi odnaleźć w obecnej sytuacji. Czy to znaczy, że ma przekreślać cały związek w imię być może chwilowego zawichrowania, bo trzeba być prawym jak Kapitan Ameryka i Ty. Uważam, że nie.
Co złego jest w tym, że będzie chciała zdystansować się do sytuacji związku i zobaczyć, co jej daje szczęście? Być może odnajdzie je u boku chłopaka, bo się przykurzyło, a być może gdzie indziej.
"Dajesz jawne przyzwolenie na rzeczy, dzięki którym większość z nas się tu właśnie, na tym forum znalazła.Większość z nas została właśnie skrzywdzona przez takich ludzi jak autorka, a teraz się ją klepie po plecach i udaje, że to coś naturalnego!" - to jest znowu Twój pryzmat i Twój problem, nie autorki. Przykro mi, że przez porycie emocjonalne trudniej łapie Ci się dystans. Życie. Ale nie każdy musi się z Tobą zgadzać i to przynajmniej powinieneś uszanować, zanim zapuścisz się w wycieczki z kim, kto ma się iść rżnąć, bo z partnera do rozmowy stajesz się śmiesznym prymitywem.
Zedytowałeś, więc i ja to uczynię:
"W ten sam sposób mógłbym usprawiedliwić swoja byłą! Zostawiła mnie, bo się biedactwo zakochało w kimś innym! I co mam jej kuźwa współczuć? Okazać zrozumienie?! A może poklepać po plecach i powiedzieć "dobrze kochanie, poszłaś za głosem serca, postąpiłaś tak, aby niczego nie żałować". Jasne zacznijmy każdy przejaw niedojrzałości usprawiedliwiać w ten sposób, a na pewno do czegoś dojdziemy."
Zostawiła Cię i odeszła do innego, bo się zakochała? Miała takie prawo. Czy dlatego, że Ty się nie zakochałeś w kimś innym i nie odszedłeś ona jest niedojrzała i godna potępienia? Nie. Po prostu wybrała inaczej. A Ty się z tym musisz pogodzić, a że ego zmasakrowane, to nie potrafisz. Bywa. Ani Twoja była, ani autorka nie musza z kimś być, bo tak trzeba/bo dojrzałość emocjonalna etc. Jeśli są, to dlatego, że chcą, a nie muszą. Jeśli nie wiedzą, czy chcą- to próbują się dowiedzieć. W zgodzie z własnym sumieniem (niekoniecznie się rżnąć:))
O jakim rżnięciu tu mówisz? O cięciu drewna chyba, bo autorka póki co, ma mętlik w głowie po kilku smsach. Ciągle myślisz zero-jedynkowo. Gdyby chciała odejść od faceta, odeszłaby i nie pytałaby się Ciebie czy mnie o radę, jak to zrobić. Waha sie i nie do końca potrafi odnaleźć w obecnej sytuacji. Czy to znaczy, że ma przekreślać cały związek w imię być może chwilowego zawichrowania, bo trzeba być prawym jak Kapitan Ameryka i Ty. Uważam, że nie.
Co złego jest w tym, że będzie chciała zdystansować się do sytuacji związku i zobaczyć, co jej daje szczęście? Być może odnajdzie je u boku chłopaka, bo się przykurzyło, a być może gdzie indziej."Dajesz jawne przyzwolenie na rzeczy, dzięki którym większość z nas się tu właśnie, na tym forum znalazła.Większość z nas została właśnie skrzywdzona przez takich ludzi jak autorka, a teraz się ją klepie po plecach i udaje, że to coś naturalnego!" - to jest znowu Twój pryzmat i Twój problem, nie autorki. Przykro mi, że przez porycie emocjonalne trudniej łapie Ci się dystans. Życie. Ale nie każdy musi się z Tobą zgadzać i to przynajmniej powinieneś uszanować, zanim zapuścisz się w wycieczki z kim, kto ma się iść rżnąć, bo z partnera do rozmowy stajesz się śmiesznym prymitywem.
Jezu kobieto, Ty kompletnie nic nie rozumiesz. Nie to nie jest ani mój problem, ani autorki nawet... problem ma tylko i wyłącznie obecny chłopak autorki, bo trafił na dziewczynę, która nie potrafi się określić, trafił na dziewczynę, która myśli jeszcze trochę jak nastolatka, a nie dorosła kobieta. I w tym wszystkim najgorsza pozycję ma on. Bo Bogu ducha winny chłopaczek staje oto między młotem, a kowadłem. Między jego dziewczyną, a jej byłym, do którego ów dziewczyna ciągle coś czuje. I oczywiście wszyscy mają gdzieś, że on z tej historii wyjdzie najbardziej poraniony. Oczywiście współczuje się biednej autorce, która nie panując nad własnymi emocjami krzywdzi wszystkich dookoła. Ale mimo to klepie się ją po plecach i współczuje. Świetne podejście.
Ma mętlik w głowie, bo jest niedojrzała. Ma mętlik, bo pozwoliła go sobie zrobić, a to dlatego, że 4 lata temu nie zakończyła sprawy z byłym tak jak należy, czytaj nie zakończyła związku definitywnie, tylko go "zawiesiła". Znalazła sobie tzw. klina, który jakimś cudem przetrwał 4 lata, a teraz pojawił się były i klin przestał być potrzebny.
Autorka nie chce rady jak wybrnąć z sytuacji. Autorka chce rady jak wrócić do byłego, nie raniąc obecnego. Ale tak się nie da niestety i należałoby to autorce uświadomić. Bo w mojej ocenie, autorka już dawno podjęła decyzję o powrocie do byłego, gdzieś w głębi serducha już dawno tą decyzję podjęła i ona od nas tutaj oczekuje tylko, że powiemy jej jak dokonać "przeprowadzki".