Dużo osób ma tu rację jestem głupia i naiwna.
Myślałam że po takich przejściach znajde się ten księcia z bajki i będziemy żyć długo i szczęśliwie.
ale życie jest brutalne.
tylko czasmi ciężko to do siebie przyjąć, że prawda jest inna niż nam się wydaje
Podobne tematy
No!
I wszystko jasne!
...nie daj się...
Nie trać czasu!
Powodzenia!
Ps.a jak w tym wszystkim czyje się córka?Jaki ma wzorzec?!
Jeszcze co mnie gnębi to to, ż epo tamtym wyjeździe gdzie byliśmy blisko ze sobą ale nie doszło do nieczego bo miałam niedyspozycję on na drugi dzień napisał, że on tak nie może, nie chce skrzywdzić żony.
Ale bardzo mnie lubi, podobam mu się i nadal chce przychodzić.Wtedy pomyślałam że naprawdę jest uczciwy, bo wieadomo chwila uniesienia ale potem zrozumiał że tak nie może.
ale to było na chwilę jego myślenie, bo ostatnio znów zaczął pisać że z chęcią mnie jescze gdzieś zabieże jak będzie miał wyjazd.
jak się go zapytałam czy się nie boi, bo dobrze wie co ja czuje stwierdził że nie co mam byc to będzie.
nawet ostatnio mi prosto z mostu napisał że nadal mna na mnie ochotę.
I właśnie to mi dało do myślenia.
wtedy ja tak nie mogę nie chcę zony zranić
a potem zabiore cie itd.
chyba to była jego gra jaki to on uczciwy?
mam rację???
Do zuza33
Córka nic nie wie.
Nie sprowadzam go do domu.
jak się spotykamy na kawie to u mnie w pracy
Dużo osób ma tu rację jestem głupia i naiwna.
Myślałam że po takich przejściach znajde się ten księcia z bajki i będziemy żyć długo i szczęśliwie.
ale życie jest brutalne.
tylko czasmi ciężko to do siebie przyjąć, że prawda jest inna niż nam się wydaje
Owszem, zaznaczyłam to w pierwszym poście. Ich uwagi są bardzo cenne, choćby dlatego, że wiele kobiet było w podobnych sytuacjach, więc twój problem znają, można powiedzieć z autopsji... Lecz niektóre fragmenty są niezwykle rażące... Przykro to czytać...
Nie jesteś głupa. Jesteś na zakręcie, a ktoś to wykorzystuje...- sądząc po tym co piszesz. Na świecie jest wielu wspaniałych mężczyzn, ale też takich którzy szukają przygód.
Wiesz, myślę, ze ty znasz finał tej historii. I dobrze wiesz co powinnaś zrobić, lecz jeszcze masz jakąś nadzieję, jak napisałaś 'ciężko to do siebie przyjąć, że prawda jest inna niż nam się wydaje', motywacje też posiadasz. Proponuję dokończyć sprawy rozwodowe, zakończyć romans na tym etapie, skupić się na córki i swoich potrzebach. Na początku będzie ciężko, lecz po czasie przyjdzie duża ulga, zobaczysz. ![]()
Ja jestem pełna uznania dla osób ktore tu tak madrze piszą.. Naprawde, nie spodziewałam sie ze tak zareagują.
Opowiem Ci po krótce moją sytuacje, moze i z niej wyciągniesz jakies wnioski. Mojego kochanka poznalam w pracy, był to przyjaciel mojego dyrektora. Często zaglądał do firmy i tak się poznalismy. Na początku niewinne usmieszki z jego strony, pozniej kolezenskie rozmowy. Po jakims czasie zaczelam anonimowo dostawac kwiatki, potem nagle dostałam dosc duża podwyżkę (byłam sekretarką). Ten moj zaczął pojawiac sie w firmie cosraz czesciej, zaczeły sie kawki, rozmowy o zyciu , wyzalanie sie (byłasm po zakonczonym związku )Na początku nie i wiedizalam ze jest zonaty, nie nosil obrączki. Pozniej jak juz to wszystko sie posuneło, powiedzial mi ze jest zonaty. Ale ja co tam, rzuci zone, bedziemy razem. było super. Prezenty, kolacje, spotkania w hotelu... Pewnego dnia postanowilam z nim o tym porozmawiac, jak on to dalej widzi. Czy jestem tylko tą odskocznią od domu i codziennosci czy kims wiecej. No i tu jak by mi kto przywalil z prawego sierpowego. Powidzial mi ze fajnie nam się spedza razem czas, jest milo, ze chcialby azeby to dalej trwalo. Po tym ponownie sie zapytalam jak ma sie moja osoba do jego zony, czy zamierza cos z tym zrobic. Odpowiedzial , ze wiem ze ma zonę i ze on zone kocha i nie ma zamiaru się z nią rozstawc. Ze przeciez on nie ukrywal przede mna tego faktu, ze bylam swiadoma. Ze niczego mi przeciez nie obiecywal. A to ze jest milo nam sie ze soba spedza czas, nie swiadczy o tym ze rzuci rodzine. Po tych słowach się załamałam.. Kazałam mu wyjsc z pokoju hotelowego... Przesiedzialam w nim do rana rycząc... Pod koniec juz prawie sił nie miałam...i nagle cos we mnie pękło... Wstalam, popatrzylam na siebie w lustrze, brzydzilam sie siebie za to co robilam z nim i ze bylam taka naiwna. Ale powiedzialam KONIEC. Jestme atrlacyjna kobietą, wykształconą, i nie będe cierpiec przez kogos kto nie jest tego wart. Zakonczylam to na ament. I powiem ze po tych slowach ktore sama do siebie powiedzialam, nie cierpialam po rozstaniu za duzo. Sama siebie przekonalam, ze taki CWEL nie jest mnie wart, ani moich lez.
Takze droga kolezanko wybor nalezy do CIEBIE!!!
Pięknie napisałaś Gosiu! Pięknie!
Autorka ,jeśli mądra wyciąganie wnioski.
Określenie CWEL idealnie pasuje do tego rodzaju ludzi ![]()
Nie sądzę, by ktoś tu chciał celowo Autorkę zranić. Fakt, nie słodzimy, ale taki już nasz polski styl pisania; amerykańskie fora wyglądają zupełnie inaczej. Czy lepiej? Nie wiem.
Uważam, że zrozumienie to jedno, a danie szansy autorowi wątku by stanął przed naszymi postami jak przed lustrem, to drugie. To jest ważne, bo ludzie często sami utrudniają sobie życie i toczy się to w nieskończoność.
A dla mnie akurat ta sytuacja wydaje się prosta: żonaty = nie ruszam. Koniec kropka.
No właśnie.podobne rzeczy też już słyszałam. wiesz że mam zónę.
Tylko ostatnio jak zauważył że chcę go traktować jak przyjaciela tylko żeby nie cierpieć, bo mu to napisałam.
To znów zaczoł, po co myśleć do przodu, narazie jest jak jest, ale życie przynosi różne niespodzianki.
i to mi dało ostatnio jakąś nadzieję.
tyle że po tym co piszesz, to masz rację to tylko gra na moich uczuciach.
Ale najgorsze jest to że znów zacznie mnie czarować a ja się dam omamić jak ta mała dziewczynka.
A tego nie chcę.
No właśnie.podobne rzeczy też już słyszałam. wiesz że mam zónę.
Tylko ostatnio jak zauważył że chcę go traktować jak przyjaciela tylko żeby nie cierpieć, bo mu to napisałam.
To znów zaczoł, po co myśleć do przodu, narazie jest jak jest, ale życie przynosi różne niespodzianki.
i to mi dało ostatnio jakąś nadzieję.
tyle że po tym co piszesz, to masz rację to tylko gra na moich uczuciach.
Ale najgorsze jest to że znów zacznie mnie czarować a ja się dam omamić jak ta mała dziewczynka.
A tego nie chcę.
wk30, chciałabyś być na miejscu jego żony?
Zastanów się na spokojnie ,wyobraź sobie to wszystko jej oczami.
Przecież to ohydne co on robi i w czym Ty bierzesz udział.
Bądź silna i nie daj się wykorzystywać!
Tylko ostatnio jak zauważył że chcę go traktować jak przyjaciela tylko żeby nie cierpieć, bo mu to napisałam. Ale najgorsze jest to że znów zacznie mnie czarować a ja się dam omamić jak ta mała dziewczynka.
Nie wiem - nie "praktykowalem" takich ukladow po obu stronach barykady i nie zamierzam nigdy tego "tesowac" - skad to sie bierze, czy tez "rodzi" w umysle czlowieka. Czy to jest fascynacja, zauroczenie , miłość albo strach przed byciem samemu? W koncu mozna byc samemu ale nie wpierac sobie z uporem maniaka, ze jest sie samotnym, bo zawsze ma sie swoj "punkt zaczepienia" - rodzine.
Jak jestes sama, to jestes twarda babka z zasadami "bez kija nie podchodz, bo choc kobiece usta szminka sa zdobione, to pod nimi skryta jest pirania" ale jak tylko pojawi sie w polu widzenia, to juz "odplywasz" jak licealistka, bo on to dla Ciebie przyjaciel "ze szkolnej lawki". Nie potrafisz tego uciąć, spotkanie i... "reset" na procesorze pod czuprynka.
Z reguly zawsze jest bezpieczniej zyc w ukladzie 1+1 niz 2+1. Lepiej jak jest brutalnie mowiac "chooojowo, kolorowo ale stabilnie" z jutrem niz szaro, buro i do 4 liter, bo w kazdej chwili ktos - wiadomo kto - Nas nakryje.
Dla chwil przyjemnosci rozpirzasz komus rodzine... swiadomie dla krotkotrwalych, ulotnych motylkow.
Dzialasz jak saper... a on sie myli tylko raz...
To znów zaczoł, po co myśleć do przodu, narazie jest jak jest, ale życie przynosi różne niespodzianki.
Tak, dopisujac "pomaturalnie" tez swoj scenariusz, przed ktorym potem ciezko jest uciec. I z takim "CV" ciezko jest ulozyc sobie na nowo zycie, gdy otoczenie wypomina oblany "egzamin" z zycia. Nie zapominaj o jednym, ze taka "wizytowke" wystawiasz nie tylko Ty sobie ale i Twojej rodzinie.
Jak Cie widza, tak Cie pisza...
Do bags
Ja tego nie zaczełam, ani by mi przez myśl nie przeszło zeby zacząć sie z panem doktorem na kawe umaiwć.
On to zaczął, a ja wiem że to mnie zrani tyle że nie umiem z tego wyjść.
Czemu to kobieta zawsze jest winna???
facet może za żony plecami umawiać się z inną,
ale ja jestem jakąś wredną suką bio nie patrze na to że on ma żonę.
czemu on tego nie robi, tylko ja mam myśleć za niego???
wk30
bo on, jak na okulistę jest ślepy i nie widzi w tym wszystkim problemów. Bądź tą mądrzejszą. Tak- wymaga to więcej siły, wyzbycia się swojego "chcenia" ale jeśli jesteś z mężem tak nieszczęśliwa, że nie chcesz tego dłużej ciągnąć: po prostu rozglądaj się za kimś stanu wolnego.
Do bags
Ja tego nie zaczełam, ani by mi przez myśl nie przeszło zeby zacząć sie z panem doktorem na kawe umaiwć.
On to zaczął, a ja wiem że to mnie zrani tyle że nie umiem z tego wyjść.
Czemu to kobieta zawsze jest winna???
facet może za żony plecami umawiać się z inną,
ale ja jestem jakąś wredną suką bio nie patrze na to że on ma żonę.
czemu on tego nie robi, tylko ja mam myśleć za niego???
Ty TEGO NIE ZACZĘLAS, ale ty masz swoj rozum , masz swoją wartosc więc jesli wiesz ze ma zonę , to po prostu to wiesz i od ciebie zalezy czy dasz sie w to wciagnac i bedziesz ta druga , czy postawisz sobie pytanie , czy tulko na tyle mnie stac? tylko tyle jestem warta? zeby spotykac sie z żonatym , dlaczego masz byc ta wredna suką ? jak mozesz byc tą jedna jedyną i kochana? czy warto swoje zycie marnowac dla jakiegos dupka ktory ma kaprys poderwac na boku kogos i zdradzic zonę ty masz byc przyczyna tej zdrady? czy to cie pocieszy ? da ci satysfakcje ze przez chwile bylas wazniejsza od zony? pomysl ? moim skromnym zdaniem nie warto i uwierz wiem co pisze duzo przeszlam w swoim zyciu i wiem ze nie warto krzywdzic tej zony bo i tak zostaniesz tylko ta druga albo jeszcze gorzej okarze sie ze bylas pomylką błedem zapomieniem na chwile , bo przeciez wiedzialas ze ma zone i wiedzialas ze to bylo na chwile
"No ja mam wrażenie że to jest duże uczucie.
nie powiem bo tak samo mam na niego ochotę jak on na mnie, bo w końcu prawie rok sama.
a hormony przy 30-ce szaleją
ale dla mnie zwykłe trzymanie go za rękę, powoduję że czuję się jak małolata, która pierwszy raz w życiu się zakochała. Więc z mojej stroiny to nie jest tylko pożądanie"
Tak zwane uczucie prowadzi do czegoś dobrego, a nie do złego, nie do poniżania jednej strony (Ciebie - bo jesteś na niższej pozycji w tym układzie) i oszukiwania innej (jego żony, nawet jeśli jest "czarownicą"). Podobno dobry partner to taki, który wydobywa z nas to, co najlepsze a nie to, co najgorsze...
Piszesz o tym, że dla Ciebie nawet trzymanie go za rękę wywołuje jakieś tam uczucia - a nie sądzisz, że gdybyś była po rozwodzie i gdybyś spotkała wolnego faceta, to tych emocji by tez nie było? Oczywiście, że by były. I byłyby o tyle lepsze, że mogłabyś go trzymać za rękę oficjalnie, bez ukrywania się i kłamania.
Nie rozumiem Cię, piszesz, jakie dobre są rady osób, które tu piszą,itd. a zakładasz nowy wątek w dziale seks i pytasz, czy on nic do mnie nie czuje. Coś mi się wydaje, że koniecznie chcesz, żeby ktoś napisał, że coś z tego będzie, a że tutaj nikt nie pisze tego, to może tam znajdzie się taka osoba?
wk30
a nie wiesz jak on potem będzie opowiadał żonie, jeśli przypadkowo dowiedziałaby się o tym romansie, że przecież to nie on zaczął, że to ta druga mu sama do łożka wskoczyła. Poczytaj sobie jakie tu są historie, jak to facet opowiada, ze przecież on nic a nic nie zrobił, to ona sama zaczęła całować i na końcu loda zrobiła, a on jej nawet nie dotknął. Rozumiesz na czym polega ten schemat myślowy? Przerzucanie winy! Oni są w tym świetni, nie twierdzę, że tylko faceci, ale właśnie ci zdradzacze obojętnie jakieś płci.
Mało tego jeszcze na sam koniec się okaże, że przecież ty znałaś reguły to czemu się dziwisz, nie masz prawa czuć się wykorzystana bo przecież reguły były znane wszem i wobec, a to że pozwalałaś na to czy tamto i ze się zakochałaś to twoja wina i tylko ty jesteś sobie winna. To też standard. Ja coś podobnego wczoraj usłyszałam od jm.
Do bags
Ja tego nie zaczełam, ani by mi przez myśl nie przeszło zeby zacząć sie z panem doktorem na kawe umaiwć.
On to zaczął, a ja wiem że to mnie zrani tyle że nie umiem z tego wyjść.
Czemu to kobieta zawsze jest winna???
facet może za żony plecami umawiać się z inną,
ale ja jestem jakąś wredną suką bio nie patrze na to że on ma żonę.
czemu on tego nie robi, tylko ja mam myśleć za niego???
Nieprawda .
Obydwoje zaczeliscie .Nie mialas przystawionej broni do glowy .Chcialas zrobilas .I nie jestes winna tylko ty .Jestes wspolwinna .
No właśnie ja wiem że to jest jakieś uczucie i nie tylko pożądanie.
A to że trafił się żonaty to co ja na to mogę.
on mnie trochę omamił, a ja głupia w to weszłam.
i tera jakoś musze wyjść.
tylko jak
85 2013-04-28 11:40:35 Ostatnio edytowany przez luc (2013-04-28 11:46:09)
Ja tego nie zaczełam,
On to zaczął,
Czemu to kobieta zawsze jest winna???
Oboje zaczęliście: i Ty i on. Zaczęłaś, bo się z nim umawiałaś.
Nikt tu nie pisze, że to kobieta jest wyłącznie winna.
Już padły dosadne określenia pod jego adresem.
Ale to Ty zaczęłaś ten wątek i to Tobie odpisujemy, nie jemu.
Nie, nie musisz za niego myśleć. Myśl za siebie. To wystarczy.
Jeżeli to co piszesz o swoim małżeństwie jest prawdą, to rzeczywiście nie ułożyło Ci się.
Spróbuj na nowo poukładać swoje życie. Poukładać, nie komplikować - bo ku temu zmierzasz.
Ocenę moralną zostawiam Tobie. Bądź szczera wobec samej siebie.
Jak z tego wyjść? To nie jest skomplikowane.
Albo odcinasz sie zupełnie bez wyjaśnienia (lekarza możesz znaleźć innego).
Albo przeprowadzasz krótką rozmowę: nie jestem zainteresowana i nie będziemy sie spotykać. Taką rozmowę lepiej w Twoim przypadku przeprowadzić telefonicznie. Bo jak się spotkacie to znów "zmiękną" Ci kolana na jego widok.
Bo to mnie męczy jeszcze bardziej.
zadziałałam na niego jak płachta na byka i muszę chyba w końcu zrozumieć ż eon ma chyba tylko ochotę przelecieć a potem kopnąc mnie w tyłek.
bo jak inaczej mam to zrozumieć co się wtedy stało.
ja rozumiem że małolat by tak zareagował.
a tam ten wątek umieściłam bo dotyczy sexu a nie uczucia i zdrad
rozumiesz?
Nie rozumiem Cię, piszesz, jakie dobre są rady osób, które tu piszą,itd. a zakładasz nowy wątek w dziale seks i pytasz, czy on nic do mnie nie czuje. Coś mi się wydaje, że koniecznie chcesz, żeby ktoś napisał, że coś z tego będzie, a że tutaj nikt nie pisze tego, to może tam znajdzie się taka osoba?
A to że trafił się żonaty to co ja na to mogę.
on mnie trochę omamił, a ja głupia w to weszłam.
Jak ja takie teksty czytam to mi się wszystko wywraca. " Co ja na to mogę". Możesz bardzo dużo - zerwać kontakt. Odciąć się. TYlko zaraz zaczniesz pleść że nie potrafisz, że to silniejsze od siebie, że jesteś słaba...
ja pomału już sobie uświuadomiłam po tym co tu inni piszą , że z tego nic oprócz jego zaspokojenia raczej nie będzie.
tylko jak się wycofać, bo za bardzo nie wiem
a i może mówisz dobrze może jakaś nadzieja jest, tylko ja innej opcji nie chcę pojąć.
a wolała bym to pojąć
Bo to mnie męczy jeszcze bardziej.
zadziałałam na niego jak płachta na byka i muszę chyba w końcu zrozumieć ż eon ma chyba tylko ochotę przelecieć a potem kopnąc mnie w tyłek.
bo jak inaczej mam to zrozumieć co się wtedy stało.
ja rozumiem że małolat by tak zareagował.
a tam ten wątek umieściłam bo dotyczy sexu a nie uczucia i zdrad
rozumiesz?masajka napisał/a:Nie rozumiem Cię, piszesz, jakie dobre są rady osób, które tu piszą,itd. a zakładasz nowy wątek w dziale seks i pytasz, czy on nic do mnie nie czuje. Coś mi się wydaje, że koniecznie chcesz, żeby ktoś napisał, że coś z tego będzie, a że tutaj nikt nie pisze tego, to może tam znajdzie się taka osoba?
dzięki za wyjaśnienie.
te już tak ostatnio myślałam ze bardziej sobie komplikuję.
tyle że jestem chyba bezsilna żeby z tym walczyć i świadomie i nie świadomie idę w to
wk30 napisał/a:Ja tego nie zaczełam,
On to zaczął,
Czemu to kobieta zawsze jest winna???Oboje zaczęliście: i Ty i on. Zaczęłaś, bo się z nim umawiałaś.
Nikt tu nie pisze, że to kobieta jest wyłącznie winna.
Już padły dosadne określenia pod jego adresem.
Ale to Ty zaczęłaś ten wątek i to Tobie odpisujemy, nie jemu.Nie, nie musisz za niego myśleć. Myśl za siebie. To wystarczy.
Jeżeli to co piszesz o swoim małżeństwie jest prawdą, to rzeczywiście nie ułożyło Ci się.
Spróbuj na nowo poukładać swoje życie. Poukładać, nie komplikować - bo ku temu zmierzasz.Ocenę moralną zostawiam Tobie. Bądź szczera wobec samej siebie.
wk30 proszę Cię, przyznaj się, że masz 17 lat a nie 30 ![]()
Taka rozmowa z wami bardzo [pomaga.
bo już jest 12 a ja nawet do niego nie napisałam maila.
i z tego jestem dumna.
Uwież mi że mam 30 a wiem że zachowuję się jak gówniara,
która spotkała pierwszą miłość.
mam tyłek twardy całe życie
ale za to miękkie serce
i dlatego jestem taka naiwna
wk30 proszę Cię, przyznaj się, że masz 17 lat a nie 30
wk30 proszę Cię, przyznaj się, że masz 17 lat a nie 30
Popieram prosbe ![]()
94 2013-04-28 11:59:09 Ostatnio edytowany przez bags (2013-04-28 12:03:37)
Do bags
Ja tego nie zaczełam, ani by mi przez myśl nie przeszło zeby zacząć sie z panem doktorem na kawe umaiwć.
moze i nie zaczelas ale poszlas "w tango" jak mucha do lepa za przeproszeniem.
On to zaczął, a ja wiem że to mnie zrani tyle że nie umiem z tego wyjść.
Czemu to kobieta zawsze jest winna???
Jest narkotyk - on - i jest "odbiorca" Twoje rozstanie z nim jest jak odwyk, a na odwyku brakuje Ci tego, co was uzależniło. Ponadto przez cały okres trwania związku Twoje życie było podporządkowane i zorganizowane wokół "szalejących" emocji Twojego partnera. Teraz brakuje Ci po prostu czynnika, który (paradoksalnie) nadawał Twojemu życiu kierunek. On sobie dawkuje adrenalinke na boku za plecami zony a Ty jestes ta uzalezniona osobka od potluczonych, "wirujacych" emocji Twojego partnera.
facet może za żony plecami umawiać się z inną,
ale ja jestem jakąś wredną suką bio nie patrze na to że on ma żonę.
czemu on tego nie robi, tylko ja mam myśleć za niego???
Bo oboje chcecie miec ciastko i je zjesc... przy kawie. Oboje jestescie na przemian narkotykiem i "odbiorca", bo jemu adrenalinka serwowana przez zone nie zaspokaja potrzeb wyzszego rzedu tak, jak kolokwialnie mowiac kawka z Toba. A Tobie to ciacho nie smakuje tak dobrze bez "narkotycznej" kofeiny w plynie.
wk30
wiesz co wkurzają mnie takie teksty "jestem bezsilna, nie mam wpływu, oj biedna biedna ja jestem". Nie, prawda jest taka, że masz wpływ na siebie i tylko na siebie. Wiem co piszę, ja tkwię w toksycznym związku 20 lat, 10 lat po ślubie, też mam problem żeby to skończyć, ale zrozumiałam tą prawdę, że ja ze swojej strony mogę wiele, mogę nie poddać się manipulacji, szantażowi emocjonalnemu, nie dac się wykorzytywać, nie dać sobie wmówić winy, traktować mojego jm jak powietrze, nie odzywac się do niego jak nie muszę z własnej inicjatywy, nie inicjować kontaktu, rozumiesz o co come on. Jesli Ty jesteś dla siebie najważniejsza i zrozumiesz, że przedstawiasz ogronmną wartość to nie dasz sobie zrobić krzywdy. A ja tak miedzy wierszami myślę, że w jakiś sposób masz duze problemy ze sobą, możliwe że z dzieciństwa, a moze byłaś osobą współuzależnioną (pisałaś o mężu alkoholiku). Krótko mówiąć takie osoby bardzo szybko się uzależniają od innych i nie widzą siebie, swoich potrzeb.
Chwile mnie nie bylo a dyskusja eozgorzala w najlepsze...
Dziewczyno ja Cie nie rozumiem. Pytałas nas o zdanie.. Dokladnie 100% osob ktore sie tu wypowiedzialo, pisalo zebys wyszla z tego, z\e koles chce Cie tylko za prywatną prostututkę -sory, ale nazywam rzeczy po imieniu. Dalej widze, ze nic sobie nie robisz z naszych wypowiedzi, nic do Ciebie nie dociera. Co mamy Ci napisac?? Spoko, zakocha sie w Tobie, nie koncz tego?? Nie, tak Ci nie napiszemy, bo my tu wszystkie wiemy ze tak nie bedzie. Skoro nic nie robisz sobie z tego co my tu napisalysmy to po co dalej ciągniesz ten wątek. Bez sensu. Popisz sobie z nim w tym czasie, bo widze ze nasze doswiadczenie i zdanie nie robi na Tobie wrazenia.
A odpowiadając na Twoje pytajnie w innym wątku "czemu mu stanął jak go za ręke trzymałas to juz odpowiadam. Bo ma na Ciebie ochote, zeby sie z Toba przespac, ale nie bo Cie kocha, tylko bo poprotsu jest facetem. A facet mysli tylko tą drugą głową.
Ja juz wiecej chyba pisac do Ciebie nie bede bo widze ze to bez sensu. Chcesz byc "Dziwką na wyłącznośc" (nie obrazając Cie) PROSZE BARDZO. Masz 30 lat, nie 15, wiec decyduj sama. Jezeli bedziesz to ciągnela dalej, to swiadczy tylko o Tobie i o Twoim rozumie, lub tez jego braku (nie obrażając Cie). Tylko potem nie zakładaj wątku "mialyscie racje, czuje sie jak scierwo, wykorzystał mnie" . Bo potem wspolczucia naszego nie wzbudzisz.
Sory za tak ostre słowa, ale inaczej się nie da Ci przetłumaczyc. Zycze podjecia decyzji, ktorej nie bedziesz potem załowac!!
nie gniewam się
coraz więcej za to rozumiem.
i tego mi było trzeba.
dostać w pysk zeby sie otrzasnac
Chwile mnie nie bylo a dyskusja eozgorzala w najlepsze...
Dziewczyno ja Cie nie rozumiem. Pytałas nas o zdanie.. Dokladnie 100% osob ktore sie tu wypowiedzialo, pisalo zebys wyszla z tego, z\e koles chce Cie tylko za prywatną prostututkę -sory, ale nazywam rzeczy po imieniu. Dalej widze, ze nic sobie nie robisz z naszych wypowiedzi, nic do Ciebie nie dociera. Co mamy Ci napisac?? Spoko, zakocha sie w Tobie, nie koncz tego?? Nie, tak Ci nie napiszemy, bo my tu wszystkie wiemy ze tak nie bedzie. Skoro nic nie robisz sobie z tego co my tu napisalysmy to po co dalej ciągniesz ten wątek. Bez sensu. Popisz sobie z nim w tym czasie, bo widze ze nasze doswiadczenie i zdanie nie robi na Tobie wrazenia.A odpowiadając na Twoje pytajnie w innym wątku "czemu mu stanął jak go za ręke trzymałas to juz odpowiadam. Bo ma na Ciebie ochote, zeby sie z Toba przespac, ale nie bo Cie kocha, tylko bo poprotsu jest facetem. A facet mysli tylko tą drugą głową.
Ja juz wiecej chyba pisac do Ciebie nie bede bo widze ze to bez sensu. Chcesz byc "Dziwką na wyłącznośc" (nie obrazając Cie) PROSZE BARDZO. Masz 30 lat, nie 15, wiec decyduj sama. Jezeli bedziesz to ciągnela dalej, to swiadczy tylko o Tobie i o Twoim rozumie, lub tez jego braku (nie obrażając Cie). Tylko potem nie zakładaj wątku "mialyscie racje, czuje sie jak scierwo, wykorzystał mnie" . Bo potem wspolczucia naszego nie wzbudzisz.
Sory za tak ostre słowa, ale inaczej się nie da Ci przetłumaczyc. Zycze podjecia decyzji, ktorej nie bedziesz potem załowac!!
Od samego początku wiedziałam że ma żonę on zresztą tego nie ukrywał.
potem piszesz, że myślałaś, że jest wolny... bez komentarza.
No właśnie chyba sybko [potrafię uzależniać sięod innych.
to co radzisz dobry psycholog??
wk30
wiesz co wkurzają mnie takie teksty "jestem bezsilna, nie mam wpływu, oj biedna biedna ja jestem". Nie, prawda jest taka, że masz wpływ na siebie i tylko na siebie. Wiem co piszę, ja tkwię w toksycznym związku 20 lat, 10 lat po ślubie, też mam problem żeby to skończyć, ale zrozumiałam tą prawdę, że ja ze swojej strony mogę wiele, mogę nie poddać się manipulacji, szantażowi emocjonalnemu, nie dac się wykorzytywać, nie dać sobie wmówić winy, traktować mojego jm jak powietrze, nie odzywac się do niego jak nie muszę z własnej inicjatywy, nie inicjować kontaktu, rozumiesz o co come on. Jesli Ty jesteś dla siebie najważniejsza i zrozumiesz, że przedstawiasz ogronmną wartość to nie dasz sobie zrobić krzywdy. A ja tak miedzy wierszami myślę, że w jakiś sposób masz duze problemy ze sobą, możliwe że z dzieciństwa, a moze byłaś osobą współuzależnioną (pisałaś o mężu alkoholiku). Krótko mówiąć takie osoby bardzo szybko się uzależniają od innych i nie widzą siebie, swoich potrzeb.
Chwile mnie nie bylo a dyskusja eozgorzala w najlepsze...
Dziewczyno ja Cie nie rozumiem. Pytałas nas o zdanie.. Dokladnie 100% osob ktore sie tu wypowiedzialo, pisalo zebys wyszla z tego, z\e koles chce Cie tylko za prywatną prostututkę -sory, ale nazywam rzeczy po imieniu. Dalej widze, ze nic sobie nie robisz z naszych wypowiedzi, nic do Ciebie nie dociera. Co mamy Ci napisac?? Spoko, zakocha sie w Tobie, nie koncz tego?? Nie, tak Ci nie napiszemy, bo my tu wszystkie wiemy ze tak nie bedzie. Skoro nic nie robisz sobie z tego co my tu napisalysmy to po co dalej ciągniesz ten wątek. Bez sensu. Popisz sobie z nim w tym czasie, bo widze ze nasze doswiadczenie i zdanie nie robi na Tobie wrazenia.A odpowiadając na Twoje pytajnie w innym wątku "czemu mu stanął jak go za ręke trzymałas to juz odpowiadam. Bo ma na Ciebie ochote, zeby sie z Toba przespac, ale nie bo Cie kocha, tylko bo poprotsu jest facetem. A facet mysli tylko tą drugą głową.
Ja juz wiecej chyba pisac do Ciebie nie bede bo widze ze to bez sensu. Chcesz byc "Dziwką na wyłącznośc" (nie obrazając Cie) PROSZE BARDZO. Masz 30 lat, nie 15, wiec decyduj sama. Jezeli bedziesz to ciągnela dalej, to swiadczy tylko o Tobie i o Twoim rozumie, lub tez jego braku (nie obrażając Cie). Tylko potem nie zakładaj wątku "mialyscie racje, czuje sie jak scierwo, wykorzystał mnie" . Bo potem wspolczucia naszego nie wzbudzisz.
Sory za tak ostre słowa, ale inaczej się nie da Ci przetłumaczyc. Zycze podjecia decyzji, ktorej nie bedziesz potem załowac!!
Możesz nie wrzucać wszystkich mężczyzn do jednego worka.
Słowo "niektórzy"byłoby lepszym określeniem.
Proszę.
Wiem, ze prawda w oczy kole.,. no ale cóż .,.
wk
tak radzę terapia, to podstawa, ale musi być dobry terapeuta plus przeczytanie wielu wątku z tego forum, analizowanie siebie, swojego życia, uczuć, emocji, testowanie siebie. Ja na przykład dopiero ostatnio doszłam w jaki sposób jestem uzalezniona od jm, a już na terapię chodzę prawie rok. Bardzo fajne przemyślenia ma Bags, poczytaj co pisze, on mądrze pisze o współuzależnieniach, toksykach, itd.
To, że jesteś od niego już na tym etapie uzależniona pokazuje fakt, ze czekasz na jego telefon, czy sms czy email, co bąbź i jak się odezwie to czujesz się lepiej, poprawia Ci się humor, też to przerabiam ostatnio. To jest jak narkotyk.
WK30
Gdzies tam wyczytalam ze masz córke tak? Powiedz mi jak ona przezywa Twoje rozstanie z mężem? Czy jest jej zle z tym, czy obojętnie? Moze poprostu skup swoją uwagę na dziecku teraz, a nie na sobie. Dzieci to najwazniejsze istoty w naszym zyciu. Najpierw sa ONE a potem dopiero my. Nie pomyslalas o tmy? Mam wrazenie ,ze nie kochasz tego dziecka, skoro skupiasz sie tylko na sobie i swoim romansie z kolesiem. Moi rodzice rozwiedli sie gdy mialam 6 lat. Baredzo to przezywalam. Potrzebne byly rozmowy i z mama i z tata... Bo jakims roku dopiero przywykłam do nowej sytuacji, ze tatus juz z nami mieszkac nie będzie. A byl dobrym ojcem dla mnie.
Moze przestan skupiac sie na sobie i pomysl tez o tym dziecku. Zajmij sie nim, wtedy i tez przestaniesz rozmyslac o tym PALANCIE.
Alterego
zgadzam się, nie wszyscy tacy są, nie wszyscy faceci są piii... i nie wszystkie kobiety są piii... . Ja się staram ostatnio unikać generalizacji, słów typu nigdy, zawsze, wszyscy, nikt bo to moze być bardzo krzywdzące, a dodatkowo stwarza wrażenie, ze mamy monopol na prawdę bo znamy wszystkich i wszystko.
Gosia 32l napisał/a:z\e koles chce Cie....
A facet mysli tylko tą drugą głową...Możesz nie wrzucać wszystkich mężczyzn do jednego worka.
Słowo "niektórzy"byłoby lepszym określeniem.
Proszę.
Taka mala dygresja...
Gosia pisze "facet"; "koles" i etc. a to o czym mowa tutaj w tym wypadku, to bez urazy Alterego1 ale komu jak komu.. mezczyznom nie przystoi.
Z drugiej strony to jest w koncu damskie forum - z zalozenia - na ktorym to My jestesmy mniejszoscia... gdzie czasami wyrzuca sie Nam to i tamto majac za zle, ze nie jestesmy kobietami ![]()
Chapeau bas for all ![]()
do autorki: sądzę że bez sensu zakładać dwa wątki o podobnym temacie. swój temat opisałaś już w wątku o depresji, które z tytułem mało ma wspólnego. radziłabym na przyszłość nie opisywać jednej historii w kilku działach, bo to robi mętlik na forum. oto moja opinia.
Przeżywa.
chciała by mieć ojca blisko siebie.
ale ja z tym człowiekiem nie chcę mieć nic wspólnego
trzy razy da łam się nabrać na jegio poprawe
czwartej szansy nie bedzie.
i może dlatego też zauroczyłam się tamtym fdacetem.
znalazłam sobie obiekt westchnień żeby nie dac się znów męzowi dać nabrać.
tylko jak już poisałam wcześniej wyszłam z jednego weszłam w drugie
WK30
Gdzies tam wyczytalam ze masz córke tak? Powiedz mi jak ona przezywa Twoje rozstanie z mężem? Czy jest jej zle z tym, czy obojętnie? Moze poprostu skup swoją uwagę na dziecku teraz, a nie na sobie. Dzieci to najwazniejsze istoty w naszym zyciu. Najpierw sa ONE a potem dopiero my. Nie pomyslalas o tmy? Mam wrazenie ,ze nie kochasz tego dziecka, skoro skupiasz sie tylko na sobie i swoim romansie z kolesiem. Moi rodzice rozwiedli sie gdy mialam 6 lat. Baredzo to przezywalam. Potrzebne byly rozmowy i z mama i z tata... Bo jakims roku dopiero przywykłam do nowej sytuacji, ze tatus juz z nami mieszkac nie będzie. A byl dobrym ojcem dla mnie.
Moze przestan skupiac sie na sobie i pomysl tez o tym dziecku. Zajmij sie nim, wtedy i tez przestaniesz rozmyslac o tym PALANCIE.
Wiem, ze prawda w oczy kole.,. no ale cóż .,.
Są trzy prawdy ale ze względu na dobry obyczaj oraz regulamin ich nie wymienię.
Domyśl się.
Czemu mi zarzucasz że nie kocham dziecka??
cały czas sie poświęcałam w imię rodziny.
Żeby dzicko miało ojca, znosiłam wszystko i trwałam w tym durnym małżeństwie.
Przeżywa.
chciała by mieć ojca blisko siebie.
ale ja z tym człowiekiem nie chcę mieć nic wspólnego
trzy razy da łam się nabrać na jegio poprawe
czwartej szansy nie bedzie.
i może dlatego też zauroczyłam się tamtym fdacetem.
znalazłam sobie obiekt westchnień żeby nie dac się znów męzowi dać nabrać.
tylko jak już poisałam wcześniej wyszłam z jednego weszłam w drugieGosia 32l napisał/a:WK30
Gdzies tam wyczytalam ze masz córke tak? Powiedz mi jak ona przezywa Twoje rozstanie z mężem? Czy jest jej zle z tym, czy obojętnie? Moze poprostu skup swoją uwagę na dziecku teraz, a nie na sobie. Dzieci to najwazniejsze istoty w naszym zyciu. Najpierw sa ONE a potem dopiero my. Nie pomyslalas o tmy? Mam wrazenie ,ze nie kochasz tego dziecka, skoro skupiasz sie tylko na sobie i swoim romansie z kolesiem. Moi rodzice rozwiedli sie gdy mialam 6 lat. Baredzo to przezywalam. Potrzebne byly rozmowy i z mama i z tata... Bo jakims roku dopiero przywykłam do nowej sytuacji, ze tatus juz z nami mieszkac nie będzie. A byl dobrym ojcem dla mnie.
Moze przestan skupiac sie na sobie i pomysl tez o tym dziecku. Zajmij sie nim, wtedy i tez przestaniesz rozmyslac o tym PALANCIE.
Powiem krótko i na temat. Sądzę ze mozna zamknąc dyskusję na ten temat, bo do Ciebie droga kolezanko nic nie dociera. Chcesz byc tą druga, jak ja kiedys i czuc sie ponizana i jak szmata (bo ja sie tak czułam i nie jest to obraza do Twojej osoby, tylko opinia jak ja sie czulam kiedys) to trwaj w takim chorym ukladzie. Płacz przy kompie i telefonie jak nie bedzie pisal jezeli chcesz. Nie miej tylko pozniej do niego pretensji. Bo z tego co wyczytalam koles jasno przedstawil Ci relacje jakie maja Was laczyc. Jezeli gotowa jeste na taki uklad, wiesz ze nie bedzie Ci przykro, to w nim trwaj. Mnie jak boli głowa i jest mi z tym zle, to biore tabletkę, zeby usmierzyc bol i zeby czuc sie dobrze. Jezeli była bym masochistką to bym tej tabletki nie brala, tylko trwalabym w bólu, jaki zadaje mi głowa. Nie przeszkadza Ci ten bol, trwaj, a jak go nie znosisz to zrob cos z tym zeby go nie było.
Dzięki gosia32 zrozumiałam.
nie chcę byc szmatą
i ze szmacic się nie dam.
Mam nadzieję że mówisz poważnie i wziełas sobie nas tu wszystkich słowa do serca. Niestety kochana mamy racje, nie tylko ja cos takiego przezyłam. uwierz mi, potem boli jeszcze bardziej, jak patrzysz na siebie w lustro i brzydzisz sie sama sobą, ze byłas naiwna, ze zaufalas i dałas sie wykorzystac. Masz 30 lat. Szanuj się dziewczyno, bo ja sama siebie szanowac nie bedzie to nikt Cie nie bedzie szanował. Nie warto dla kilku chwil w łóżku dawac sobą pogardzac. Bo dla mnie kochanki są do pogardzania, do zaspokajania seksualnych potrzeb. Gdyby facet chcial by byc z kims innym to rzucil by zone i poszedl do innej ,a nie mial kochankę. Kochanki sa na chwile, odskocznia od codziennosci. A to jak tam wczesniej napisalas, ze jak chcialas go traktowac jak przyjaciela to on znowu zaczal Cie omamiac i mowic ze zobaczymy jak bedzie, to nie wierz w to!!!! Powiedzial tak tylko po to zebys sie ludzila, miala nadzieje i była na jego zachcianki. A tak predzej czy pozniej by Ci podziekowal. Zwlaszcza ze mowilas ze zona go zdradzla. To tym bardziej nie rozumiem. Skoro mial taka zła żonę, pozanl Ciebie, podobasz mu sie i tak dalej, to moglby od zony spokojnie odejsc bo mialby pretekst.: "ty mnie zdradzlas to ja Cie teraz zostawie" Skoro tego nie robi, i chce Ciebie na boku tzn ze chce sobie tylko poskakac w bok i tyle. A Ty masz mu tylko do tego posłużyc.
Musiałam w końcu od kogoś to usłyszeć żeby do mnie dotarło.
wiecie jak to jest, samemu czasem jest ciężko przyjąć cos do wiadomości.
ale jak ci powie to pare osób, to wtedy cz łowiek się zastanawia i do niego dociera :-)
Mam nadzieję że mówisz poważnie i wziełas sobie nas tu wszystkich słowa do serca. Niestety kochana mamy racje, nie tylko ja cos takiego przezyłam. uwierz mi, potem boli jeszcze bardziej, jak patrzysz na siebie w lustro i brzydzisz sie sama sobą, ze byłas naiwna, ze zaufalas i dałas sie wykorzystac. Masz 30 lat. Szanuj się dziewczyno, bo ja sama siebie szanowac nie bedzie to nikt Cie nie bedzie szanował. Nie warto dla kilku chwil w łóżku dawac sobą pogardzac. Bo dla mnie kochanki są do pogardzania, do zaspokajania seksualnych potrzeb. Gdyby facet chcial by byc z kims innym to rzucil by zone i poszedl do innej ,a nie mial kochankę. Kochanki sa na chwile, odskocznia od codziennosci. A to jak tam wczesniej napisalas, ze jak chcialas go traktowac jak przyjaciela to on znowu zaczal Cie omamiac i mowic ze zobaczymy jak bedzie, to nie wierz w to!!!! Powiedzial tak tylko po to zebys sie ludzila, miala nadzieje i była na jego zachcianki. A tak predzej czy pozniej by Ci podziekowal. Zwlaszcza ze mowilas ze zona go zdradzla. To tym bardziej nie rozumiem. Skoro mial taka zła żonę, pozanl Ciebie, podobasz mu sie i tak dalej, to moglby od zony spokojnie odejsc bo mialby pretekst.: "ty mnie zdradzlas to ja Cie teraz zostawie" Skoro tego nie robi, i chce Ciebie na boku tzn ze chce sobie tylko poskakac w bok i tyle. A Ty masz mu tylko do tego posłużyc.
Tylko nie daj sie omamic. Napisz mu ze przemyslalas wszystko i nie chcesz uczestniczyc w takim chorym przedstawieniu, jak ma ochote sobie pobzykac na boku to agencje towarzyskie rowniez istnieją. Ja bym mu tak napisala.
No tu masz rację jak nie pisze to mnie szklak trafia, a jak się odezwie to ciesze się jak dziecko i łykam te wszystkie opowiastki jego.
naprawdę można się tak od drugiej osoby uzależnić??
Czy on to tak wszytko rozegrał???
czy ja taka głupia jestem??
wk
tak radzę terapia, to podstawa, ale musi być dobry terapeuta plus przeczytanie wielu wątku z tego forum, analizowanie siebie, swojego życia, uczuć, emocji, testowanie siebie. Ja na przykład dopiero ostatnio doszłam w jaki sposób jestem uzalezniona od jm, a już na terapię chodzę prawie rok. Bardzo fajne przemyślenia ma Bags, poczytaj co pisze, on mądrze pisze o współuzależnieniach, toksykach, itd.To, że jesteś od niego już na tym etapie uzależniona pokazuje fakt, ze czekasz na jego telefon, czy sms czy email, co bąbź i jak się odezwie to czujesz się lepiej, poprawia Ci się humor, też to przerabiam ostatnio. To jest jak narkotyk.
Czy on to tak wszytko rozegrał???
czy ja taka głupia jestem??
Owszem, jesteś głupia. Gdyby chodziło o faceta wolnego, to możnaby powiedzieć, że padłaś ofiarą manipulacji. W tym przypadku padłaś ofiarą ... wiadomo czego.
alterego wciaz pijesz do meza skoro milczy w tej kwestii tzn ze szkoda slow i liter w jego kierunku.. Nie probuj go idealizowac badz pokazywac ze przestal byc wazny bo jest ktos inny.. Moj maz w innych oczach byl idealem kiedy sie z nim rozstalam kazdy wytykal mnie palcem bo ja taka nie dobra.. Ale to nie ja bluznilam, nie szanowalam w kazdymtego slowa znaczeniu i to nie ja zdradzilam.. Choc cholera teraz zaluje ale to byloby zbyt ponizajace dla mnie robic cos na zlosc... Teraz wiem, ze znjdzie mnie ktos kto naprawde na mnie zasluguje... A autorka watku podejrzewam, ze miala ciezko zmezem stad rozstanie ..
nowaja
podejrzewasz czy bieżesz słowa autorki za pewnik?.
To że,Twój mąż był taki a nie inny nie znaczy że,każdy musi taki być.
Do nikogo nie piję,nie idealizuję itd.
Tylko pytam by mieć jasność sytuacji.
Nie każdy kto opisał tu swoją historię pisał całą prawdę.Prawda?
W wielu przypadkach jest tak że,ten kto odchodzi ze związku obwinia partnera/kę by samemu się wybielić.
Nie zawsze jest też tak że,za rozpada(ale nie za zdradę)winna jest tylko jedna strona.
Z reguły jest tak że,za rozpad związku winne są dwie strony bo nikt nie jest idealny.
119 2013-04-28 23:00:17 Ostatnio edytowany przez masajka (2013-04-28 23:03:29)
w30 napisała:,,Bo to mnie męczy jeszcze bardziej.
zadziałałam na niego jak płachta na byka i muszę chyba w końcu zrozumieć ż eon ma chyba tylko ochotę przelecieć a potem kopnąc mnie w tyłek.
bo jak inaczej mam to zrozumieć co się wtedy stało.
ja rozumiem że małolat by tak zareagował.
a tam ten wątek umieściłam bo dotyczy sexu a nie uczucia i zdrad
rozumiesz?"
Nie, nie rozumiem. O jakim seksie mówisz, skoro trzymałaś go tylko za rękę? A poza tym ostatnie zdanie w tamtym wątku brzmi:,,czy on coś do mnie czuje?". to też o seksie Twoim zdaniem? Coś chyba kręcisz.........................................................
już wyjaśniam
na wyjeździe zbliżyliśmy się do siebie i to mocno, ale do stosunku
nie doszło, bo poinformowałam go że jestem w niedyspozycji.
Ale nadal planowaliśmy kolejny wyjazd i na nim pewnie by doszło do czegoś.
I przed tym chcę się uchronić.
w30 napisała:,,Bo to mnie męczy jeszcze bardziej.
zadziałałam na niego jak płachta na byka i muszę chyba w końcu zrozumieć ż eon ma chyba tylko ochotę przelecieć a potem kopnąc mnie w tyłek.
bo jak inaczej mam to zrozumieć co się wtedy stało.
ja rozumiem że małolat by tak zareagował.
a tam ten wątek umieściłam bo dotyczy sexu a nie uczucia i zdrad
rozumiesz?"Nie, nie rozumiem. O jakim seksie mówisz, skoro trzymałaś go tylko za rękę? A poza tym ostatnie zdanie w tamtym wątku brzmi:,,czy on coś do mnie czuje?". to też o seksie Twoim zdaniem? Coś chyba kręcisz.........................................................
nie zgodze sie ... Nie jestem egoistka ale ja nie mam sobie nic do zarzucenia... No moze mam moglam wziasc kija i jak zaczynal rogi pokazywac przylozyc mu przez glowe pare razy.. Autorke biore za pewnik nic niie pisze o mezu wiec dla niej temat zamkniiety.. Wiesz mam wrazenie ze probujesz kazdego ,, meza,, podsunac pod siebie.. Prawie w kazdym watku czy poscie podkreslasz to wiec dlatego tak przypuszczam.. Rozczarowales sie i wiesz jak moze sie sie czuc inny na takim miejscu... Ale to moje przemyslenia.. Autorce zycze powodzenia.. I za nim cos postanowi niech postawi sie w miejscu zony kochanka.. Choc na chwilke..
nowaja
podejrzewasz czy bieżesz słowa autorki za pewnik?.
To że,Twój mąż był taki a nie inny nie znaczy że,każdy musi taki być.
Do nikogo nie piję,nie idealizuję itd.
Tylko pytam by mieć jasność sytuacji.
Nie każdy kto opisał tu swoją historię pisał całą prawdę.Prawda?
W wielu przypadkach jest tak że,ten kto odchodzi ze związku obwinia partnera/kę by samemu się wybielić.
Nie zawsze jest też tak że,za rozpada(ale nie za zdradę)winna jest tylko jedna strona.
Z reguły jest tak że,za rozpad związku winne są dwie strony bo nikt nie jest idealny.
nowaja
Mam wrażenie że,czytasz to co chcesz a nie to co jest napisane.
niestety czytam dokladnie a nawet pomiedzy
milego dnia
nowaja
Mam wrażenie że,czytasz to co chcesz a nie to co jest napisane.
Czemu to kobieta zawsze jest winna???
facet może za żony plecami umawiać się z inną,
ale ja jestem jakąś wredną suką bio nie patrze na to że on ma żonę.
czemu on tego nie robi, tylko ja mam myśleć za niego???
Nie masz myśleć za niego tylko za siebie.
On jest winny bo zdradza (ma zamiar) żonę.
Ty jesteś winna bo pchasz się na trzecią.
No temat mojego męża jest na pewno zamknięty.
ja nic nie chcę o tym człowieku wiedzieć.
za bardzo mnie skrzywdził on i jego rodzinka.
Jedynie co mam sobie do zarzucenia, to darcie na niego papy jak widziałam go wiecznie wypitego czy pijanego.
To moja największ wada.
To on znikał na nocki z kolegami, a nie ja
ja siedziałam z dzieckiem i ryczałam i ciągle po nocach czekałam wypatrując w okno czy idzie.
Ale o tym dupku już nie chcę gadać, bo było co było ja się z niego wyleczyłam i cieszę się bardzo.
bo już 6 lat temu zrobiłam błąd że do niego wróciłam.
nie zgodze sie ... Nie jestem egoistka ale ja nie mam sobie nic do zarzucenia... No moze mam moglam wziasc kija i jak zaczynal rogi pokazywac przylozyc mu przez glowe pare razy.. Autorke biore za pewnik nic niie pisze o mezu wiec dla niej temat zamkniiety.. Wiesz mam wrazenie ze probujesz kazdego ,, meza,, podsunac pod siebie.. Prawie w kazdym watku czy poscie podkreslasz to wiec dlatego tak przypuszczam.. Rozczarowales sie i wiesz jak moze sie sie czuc inny na takim miejscu... Ale to moje przemyslenia.. Autorce zycze powodzenia.. I za nim cos postanowi niech postawi sie w miejscu zony kochanka.. Choc na chwilke..
Alterego1 napisał/a:nowaja
podejrzewasz czy bieżesz słowa autorki za pewnik?.
To że,Twój mąż był taki a nie inny nie znaczy że,każdy musi taki być.
Do nikogo nie piję,nie idealizuję itd.
Tylko pytam by mieć jasność sytuacji.
Nie każdy kto opisał tu swoją historię pisał całą prawdę.Prawda?
W wielu przypadkach jest tak że,ten kto odchodzi ze związku obwinia partnera/kę by samemu się wybielić.
Nie zawsze jest też tak że,za rozpada(ale nie za zdradę)winna jest tylko jedna strona.
Z reguły jest tak że,za rozpad związku winne są dwie strony bo nikt nie jest idealny.
Bycie druga zawsze jest ponizajace dla kobiety .
Swiadomosc , bycia zabawka seksualna , czy odskocznia od codziennosci.
Kazda kobiete bedzie ranic .
Chyba ze slepo sie czeka na rozwod partnera ( jedna na milion sie doczekala).
Niewiernosc czesto jest przejawe niestabilnosci emojocnalnej , zaklamania co jest plaga naszych czasow.
Zawsze sie trzeba zastanowic wchodzac w taki uklad, bo czesto bywa okrutny w skutkach .
Widzisz Alterego , my kobiety mamy cos takiego jak intuicja i nie musimy zadawac pytan konkretnych zeby znac juz odpowiedz.. Mialam racje autorki maz to pateflon i nie ma sensu drazyc... Dziewczyna niech korzysta z zycia ale z wolnym jakims typem ![]()
Kochani - nie macie wrażenia, że to Malwina85? Poznaję to po stylu wypowiedzi i po udawanym samobiczowaniu się:)
izolda, problem jest taki, że po prowokatorce malwinie, to ja mam tak, że jak trafiam na wątek jakiej jęczącej, bręczącej i nie mającej wpływu na rzeczywistość ofiary losu, to myslę, że to malwina
ale takich wątków jest tutaj tak duzo, że mona by musiałą się zapisać jako etatowy prowokator, rzucić prace. bo przecież tu ciągle sierotki i sieroty niezależne, co to dają z liścia, stawiają kolejne warunki facetom, nie wiedza co zrobić, bo mąż kopie w tyłek a one chcą jeszcze i ejszcze kolejnego kopa, albo kochają dziewczyny, ale one nie są dziewicami...
więc albo ogólna słabośc w narodzie, albo malwina to człowiek isntytucja
izolda, problem jest taki, że po prowokatorce malwinie, to ja mam tak, że jak trafiam na wątek jakiej jęczącej, bręczącej i nie mającej wpływu na rzeczywistość ofiary losu, to myslę, że to malwina
ale takich wątków jest tutaj tak duzo, że mona by musiałą się zapisać jako etatowy prowokator, rzucić prace. bo przecież tu ciągle sierotki i sieroty niezależne, co to dają z liścia, stawiają kolejne warunki facetom, nie wiedza co zrobić, bo mąż kopie w tyłek a one chcą jeszcze i ejszcze kolejnego kopa, albo kochają dziewczyny, ale one nie są dziewicami...
więc albo ogólna słabośc w narodzie, albo malwina to człowiek isntytucja
Może masz rację:) choć jakoś tak zajeżdza mi tym samym stylem. No cóż może faktycznie społeczeństwo upada, aż w końcu ulegnie samounicestwieniu i samooczyszczeniu, bo tak to chyba świat długo nie wytrwa...