Jak inaczej postawisz przecinki, łatwiej będzie czytać.
Podobne tematy
Jak inaczej postawisz przecinki, łatwiej będzie czytać.
Postaram się.
68 2013-05-17 16:36:45 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-07-03 23:36:15)
Witaj,
Wiem jak ciężko Ci patrzeć na osobę, która robi coś czego nie powinna. Zawsze łatwo się zaczyna, odnosi się to nie tylko do alkoholu ale także do innych używek, niestety z biegiem czasu wszystko się komplikuje. Codzienność staje się koszmarem, z którego za wszelką cenę chcesz się wybudzić, ale nie możesz. Myślę, że jest to odpowiedni moment na reakcję, nie czekaj aż sprawy ulegną pogorszeniu. Samemu ciężko jest stawić czoła ale pamiętaj, że istnieją jeszcze życzliwi ludzie, których zarówno pracą jak i powołaniem jest pomoc innym. Spróbuj zasięgnąć opinii specjalistów, słyszałam o spam. Możesz o nim trochę poczytać, nic tym nie stracisz, wręcz przeciwnie. Życzę Ci powodzenia!
Witaj, przerobiłam podobną sytuacje do twojej. Wiem jedno jeżeli chcesz mu pomóc i czujesz się na siłach to zrób wszystko co się da. Nie można nikogo przekreślać. Ja na początku prosilam, groziłam, nic to nie dawało. Wstawał pijany i do upadłego było pite że musiałam go przyprowadzaćdo domu. Jego rodzina bała się że pociągnie mnie za sobą ,zaś ja wiedziała m że tak się nie stanie. Trzeba mieć sobie dużo zaparcia .Skoro nie chciał sam przestać pić to zgłosiłam go na przymusowe leczenie przez Sąd. Najgorszy był okres kiedy odstawiał,pamietam że nawet sama na sam koniec kupowałam mu wódkę bo nie miał siły nawet chodzić. Zaznaczam że osoba uzależniona nie może z dnia na dzień odstawić z alkoholu bo może dostać szoku jego organizm. Przez caly tydzień siedziałam przy nim bo miał omamy, kąpałam go i golilłam. Teraz wiem że warto było. Nie pije od dwóch lat ,pracuje, dobrze zarabia ,stanął na nogi. A jego rodzina mi dziękuję za te poświęcenie .Musisz sama zobaczyc czy warto pomóc .Ja próbował am dopóki mi sił starczyło, oczywiście chwile zwatpienia były ale wydaje mi się że warto pomagać . Łatwo jest się poddać trudniej jest walczyć.
Witaj,
Wiem jak ciężko Ci patrzeć na osobę, która robi coś czego nie powinna. Zawsze łatwo się zaczyna, odnosi się to nie tylko do alkoholu ale także do innych używek, niestety z biegiem czasu wszystko się komplikuje. Codzienność staje się koszmarem, z którego za wszelką cenę chcesz się wybudzić, ale nie możesz. Myślę, że jest to odpowiedni moment na reakcję, nie czekaj aż sprawy ulegną pogorszeniu. Samemu ciężko jest stawić czoła ale pamiętaj, że istnieją jeszcze życzliwi ludzie, których zarówno pracą jak i powołaniem jest pomoc innym. Spróbuj zasięgnąć opinii specjalistów, słyszałam o krakowskim ośrodku 'Przystanek trzeźwość'. Możesz o nim trochę poczytać, nic tym nie stracisz, wręcz przeciwnie. Życzę Ci powodzenia!
Jerdzo ciężko nie wiem czy to po prostu już nie jest choroba alkoholowa.
Nie wchodziłam tutaj kilka dnia,ale jest niestety bez zmian.Wciąż i wciaż to samo.
Wiem,że samej jest cięzko stawić czoła dlatego was między innymi poprosiłam o radę.
Wiesz nawet nie czekałam,aby sprawy się pogorszyły bo są takie same już gorzej być nie może ech:(
Witaj, przerobiłam podobną sytuacje do twojej. Wiem jedno jeżeli chcesz mu pomóc i czujesz się na siłach to zrób wszystko co się da. Nie można nikogo przekreślać. Ja na początku prosilam, groziłam, nic to nie dawało. Wstawał pijany i do upadłego było pite że musiałam go przyprowadzaćdo domu. Jego rodzina bała się że pociągnie mnie za sobą ,zaś ja wiedziała m że tak się nie stanie. Trzeba mieć sobie dużo zaparcia .Skoro nie chciał sam przestać pić to zgłosiłam go na przymusowe leczenie przez Sąd. Najgorszy był okres kiedy odstawiał,pamietam że nawet sama na sam koniec kupowałam mu wódkę bo nie miał siły nawet chodzić. Zaznaczam że osoba uzależniona nie może z dnia na dzień odstawić z alkoholu bo może dostać szoku jego organizm. Przez caly tydzień siedziałam przy nim bo miał omamy, kąpałam go i golilłam. Teraz wiem że warto było. Nie pije od dwóch lat ,pracuje, dobrze zarabia ,stanął na nogi. A jego rodzina mi dziękuję za te poświęcenie .Musisz sama zobaczyc czy warto pomóc .Ja próbował am dopóki mi sił starczyło, oczywiście chwile zwatpienia były ale wydaje mi się że warto pomagać . Łatwo jest się poddać trudniej jest walczyć.
Powi ,że też mnie naszły chwile zwątpienia,każdy mi się dziwi,że mimo wszystko jestem z nim.
Ale kocham i niestety będę kochać nie bedę tego ukrywać.
Wiem również że osoba która jesyt uzależniona niestety bardzo ciężko znosi odtsawienie alkoholu.
Powiem ci,że moja rodzina jest przeciwna temu wszytskiemu uważa ,że on nie jest mnie warty i wogóle.
Pierwszy raz słysze o jakieś twardej miłości. Córki alkoholików z mojej dzielnicy mają teraz dużo dzieci. Jednej z nich w ogóle nie znam, nawet cześć sobie nie mówiliśmy, druga - moja przyjaciółka przeprowadziła sie do innej dzielnicy i nie mam z nią kontaktu, chyba żebym poszła do szkoły pracować gdzieś. Póki co mamy wakacje lada chwila. Pozdrawiam. Pa
Ja słyszałam to samo. Pytanie w takim razie kto jest nas wart? Wszyscy odradzaja a dlaczego nie pomogą .Ludzie coraz bardziej są znieczulenia na krzywdę innych i to jest problem. Mi w życiu dużo pomogło osób bezinteresownie więc póki mam możliwość robie to samo. Podobno alkoholizm to horoba więc taka jak każda inna .jest do wyleczenia. Ja widziałam że ten chłopak jest wart mojej pomocy i poświęcenia .Nie było łatwo, ile ja wyzwisk uslyszalam jak zabieralam mu wódkę to aż głowa boli ale wiedzialam że się nie poddana i się cieszę z tego .
Wszystko wskazuje na to, że niestety to już jest choroba przez, którą cierpisz Ty, rodzina. Moim zdaniem powinnaś jednak poprosić o pomoc specjalistów. My tu na forum bardzo chętnie Cię wesprzemy, podniesiemy na duchu. Jeżeli czujesz potrzebę by coś napisać to śmiało, po to "spotykamy się" w tym miejscu. Z dnia na dzień wszystko przybiera ciemniejsze barwy, wiem, że chcesz ratować ten związek, zastanów się nad przyjęciem pomocy od grona specjalistów.
Ja słyszałam to samo. Pytanie w takim razie kto jest nas wart? Wszyscy odradzaja a dlaczego nie pomogą .Ludzie coraz bardziej są znieczulenia na krzywdę innych i to jest problem. Mi w życiu dużo pomogło osób bezinteresownie więc póki mam możliwość robie to samo. Podobno alkoholizm to horoba więc taka jak każda inna .jest do wyleczenia. Ja widziałam że ten chłopak jest wart mojej pomocy i poświęcenia .Nie było łatwo, ile ja wyzwisk uslyszalam jak zabieralam mu wódkę to aż głowa boli ale wiedzialam że się nie poddana i się cieszę z tego .
Nie tyle znieczuleni co poniekad pazerni na uzyskanie "wymiernych" profitow z racji niesienia pomocy Innym. Z drugiej strony tez sami nie ogarniaja wlasnej zyciowej kuwety i na cholere im kolejny wrzod na odwloku. Tym bardziej nie bedacy Ich.
Teraz na czasie bardzo trendy jest brac "co popadnie" ale zrobic cos dla innych, nawet bezinteresownie to owszem, ale "raczki ja mam przy sobie, co by sie za bardzo nie utytlac".
Zgadzam sie tez z tym, ze znajdzie sie grono ludzi chetnych pomoc bezinteresownie i w wiekszosci przypadkow jest to na zasadzie lancuszka "ktos cos Im, to teraz Oni Nam" i przkazujemy to dalej.
A w wypadku problemu Skowronka25 walka z tym problemem bez pomocy specjalistow i ukierunkowania Jej w wyjsciu z tego kryzysu jest jak walka z wiatrakami, gdzie niestety sama sie przy okazji okaleczy popadajac we wspoluzaleznienie. Porusza sie po rowni ale bardzo pochylej staczajac sie w dol. Bez fachowej pomocy nie ma kto Cie wyciagnac a partner wciaga dalej w otchlan Jego problemu.
kicia2249 napisał/a:Ja słyszałam to samo. Pytanie w takim razie kto jest nas wart? Wszyscy odradzaja a dlaczego nie pomogą .Ludzie coraz bardziej są znieczulenia na krzywdę innych i to jest problem. Mi w życiu dużo pomogło osób bezinteresownie więc póki mam możliwość robie to samo. Podobno alkoholizm to horoba więc taka jak każda inna .jest do wyleczenia. Ja widziałam że ten chłopak jest wart mojej pomocy i poświęcenia .Nie było łatwo, ile ja wyzwisk uslyszalam jak zabieralam mu wódkę to aż głowa boli ale wiedzialam że się nie poddana i się cieszę z tego .
Nie tyle znieczuleni co poniekad pazerni na uzyskanie "wymiernych" profitow z racji niesienia pomocy Innym. Z drugiej strony tez sami nie ogarniaja wlasnej zyciowej kuwety i na cholere im kolejny wrzod na odwloku. Tym bardziej nie bedacy Ich.
Teraz na czasie bardzo trendy jest brac "co popadnie" ale zrobic cos dla innych, nawet bezinteresownie to owszem, ale "raczki ja mam przy sobie, co by sie za bardzo nie utytlac".
Zgadzam sie tez z tym, ze znajdzie sie grono ludzi chetnych pomoc bezinteresownie i w wiekszosci przypadkow jest to na zasadzie lancuszka "ktos cos Im, to teraz Oni Nam" i przkazujemy to dalej.A w wypadku problemu Skowronka25 walka z tym problemem bez pomocy specjalistow i ukierunkowania Jej w wyjsciu z tego kryzysu jest jak walka z wiatrakami, gdzie niestety sama sie przy okazji okaleczy popadajac we wspoluzaleznienie. Porusza sie po rowni ale bardzo pochylej staczajac sie w dol. Bez fachowej pomocy nie ma kto Cie wyciagnac a partner wciaga dalej w otchlan Jego problemu.
Amen !
Skowronku tez bym Cię chciała jakos pocieszyć ale u mnie jest podobnie. Mój partner woli swój świat. Kiedy wszystko było dobrze miałam tam dostęp. Teraz nawet nie chce mi sie poraz kolejny pukać do jego drzwi. Ciągle pytam Boga, gdzie popełniłam błąd....ale wiem teraz też że miłość jest krucha i czasem jak z jajkiem się trzeba z nią obchodzić. Może wróci do mnie ale nie wiem tego...w każdym razie alkohol czy jakiekolwiek inne uzależnienie ( w moim przypadku mojego partnera od internetu i telewizji) jest bolesne.
78 2013-05-22 19:00:41 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-07-03 23:41:39)
Skowronku,
Mój komentarz nie będzie innowacyjny ale nie o to tu przecież chodzi. Jesteś z człowiekiem, który ma problem z alkoholem i stara się podporządkować otoczenie swojej osobie. Jak sama widzisz wszelkie wzorce nabył w rodzinnym domu, co sprawiło, ze jeszcze bardziej zakorzeniły się u niego. Wiem, że pragniesz stabilnego związku, kochającego i szanującego Cię mężczyzny ale na drodze do szczęścia stoi alkohol. Burzy całość, a z każdym dniem znika gdzieś pewna cząstka Waszej miłości. Pamiętaj jednak, że bez solidnych fundamentów nie może istnieć żadne "konstrukcja". Myślę, że najlepszym rozwiązaniem jest pomoc ludzi, którzy się na tym znają. Widziałam w komentarzach, że ktoś napisał o spam, również słyszałam dobre opinie o tym ośrodku. Wierzę, że się nie poddasz i nic nie stanie na drodze Waszemu szczęściu.
Witam. Chciałabym tutaj skupić się na tym , czym w potocznym języku jest alkohol..używką, napojem uzależniającym, robi sie go ze zbóż itd..dlaczego ma takie kulturowe znaczenie itd..Skupiać się na tym, bo chce dać autorce tego postu, myśl do zastanowienia czemu dla kogoś woda o takich właśnie zapachu i smaku ma tak wielkie znaczenie, dlaczego właśnie ten napój jakim jest alkohol ...
Witam. Chciałabym tutaj skupić się na tym , czym w potocznym języku jest alkohol..używką, napojem uzależniającym, robi sie go ze zbóż itd..dlaczego ma takie kulturowe znaczenie itd..Skupiać się na tym, bo chce dać autorce tego postu, myśl do zastanowienia czemu dla kogoś woda o takich właśnie zapachu i smaku ma tak wielkie znaczenie, dlaczego właśnie ten napój jakim jest alkohol ...
Czasymiro - przeciez tu nie chodzi o smak alkoholu. osoba pijaca dazy poprzez alkohol ( moze mu nawet nie smakowac) do stanu oderwania od rzeczywistosci. Poprzez alkohol zalatwia swoje stany emocjonalne , nieradzenie ze soba i otoczeniem, z odpowiedzialnoscia za siebie i kogos.
Podobnie narkoman - przeciez nie sprawia mu dzikiej rozkoszy wkluwanie igly - chodzi o stan PO.
Samo odstawienie alkoholu, czy innej uzywki "zda sie psu na bude" o ile nie pojdzie za tym terapia i nauka zycia na nowo. To jest nauka rozwiazywania problemow bez protezy jaka stal sie alkohol, czy narkotyk.
Dlatego Skowronku - jezeli chcesz byc ze swoim chlopakiem - wez sie za problem z glowa. Zdaj sobie sprawe na co sie porywasz i co moze Ciebie spotkac w miedzyczasie.
Wroc do postu MARENY - dziewczyna wszystko Ci opisala w sposob rzeczowy - pracowala jako terapeutka uzaleznionych.
Gadanie o wspolczuciu i poswieceniu jest bzdura - to tak jakby lekarz leczyl poswieceniem i miloscia bez wiedzy o chorobie.
I rzecz najwazniejsza ON MUSI TEZ CHCIEC!!!! - bez tego to mozesz sobie kochac, poswiecac, wspolczuc i STRACIC swoje zycie.
Idz na meeting dla kobiet wspoluzaleznionych (zyjacych z alkoholikiem) - posluchasz ile tysiecy kobiet to przechodzi i jak z tym zyja.
Skowronku, co u Ciebie?
Hej..Poznałam ostanio kogoś, kto piję...Zrozumiałam że to chodzi o utrzymanie kontaktu...jak ktoś pije, to może szuka kontaktu żeby z kimś wypić..dzwoni i mówi :Idziemy na wódkę itd...zawsze jest jakiś pretekst żeby sie spotkać itd.i można gadać o tym w nieskończoność, "rzucać mięsem", przeklinać, obgadywać i zawsze sie przy tym pije i smakuje...normalnie temat rzeka.....mogę to opisać we wszystkich przypadkach : pije,piłeś, piliśmy, zapić się, zalać....w trupa..itd. itd...ale słuchajcie to może być nawet ciekawsze od sexu....dla tej osoby, co dodatkowo jakoś mnie dziwi, jeśli mam zgłebić psychikę faceta: czyli rywalizacja, porównywanie, no i dostęp do koryta, gdzie są inne samce..
Witam was po ,bardzo długim czasie.
Jedna koleżnka zapytała co u mnie,u mnie trochę się zmieniło.
Mianowice mój chłopak poszedł na leczenie zmienia sie z dnia na dzień,widzę jak się
stara,aby się wszytsko ułozyło.
Może zrozumiał swój błąd,że zle robił.
Jest inny.A co u was dziewczyny?
Pierwszy raz słysze o jakieś twardej miłości. Córki alkoholików z mojej dzielnicy mają teraz dużo dzieci. Jednej z nich w ogóle nie znam, nawet cześć sobie nie mówiliśmy, druga - moja przyjaciółka przeprowadziła sie do innej dzielnicy i nie mam z nią kontaktu, chyba żebym poszła do szkoły pracować gdzieś. Póki co mamy wakacje lada chwila. Pozdrawiam. Pa
Ale jednak twarda miłość istnieje.