netkobietyWszystkie działy
Moja niesamowita historia

całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.

96 odpowiedzi28 517 wyświetleńzałożony przez black_lady, 10.03.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 97 z 97 ]

66

Odp: całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.

"Dla mnie...z chwla gdy zalozyl sutanne, przestaje byc zwyklym czlowiekiem i nie ma prawa popelniac tych samych grzechow."

A dla mnie z chwila gdy popełnia te grzechy, przestaje być Księdzem, a zwykłym gościem wink. Moze od początku nie miał żadnego powołania, tylko wiadomo - Ksiądz dobrze zarabia smile. A może miał dobre chęci, a jednak teraz przekonał się, ze ta droga nie jest dla niego. Lepiej późno, niż później. Wiec: z chwila, gdy pije, pali, imprezuje, świadomie lamie swoje przyrzeczenia. Dlaczego wiec osoba, która widzi takie zachowanie ma brać odpowiedzialność za jego grzechy, gdy dodatkowo jeszcze ów "Ksiądz" ja adoruje? Ot, zwykły, wolny facet, który tylko nie nadaje się do życia w sutannie. Moze jego powołaniem jest życie w rodzinie i powinien odejść. I krzyżyk na drogę wink.

67

Odp: całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.

Kobra "czy chwila gdy zaklada sutanne",  "czy chwila gdy zaczyna grzeszyc ...w sumie na jedno wychodzi. wink
Ksiadz nie ma prawa grzeszyc, bo za grzechy ocenia innych...
Ja autorki nie obwiniam za jego grzechy...alez skad...
Ona jest winna sama sobie, ze wpakowala sie w taka sytuacje, ktorej sama nie potrafila ocenic, dlatego napisala na forum. To jej zycie, jej wybory i konsekwencje...
Proste.

68

Odp: całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.

Moze i na jedno wink
Ksiądz nie ma prawa grzeszyć?? Kazdy człowiek jest istota niedoskonałą i chcąc nie chcąc - grzeszy smile. Dlatego żaden człowiek nie powinien oceniać innych za ich grzechy, a tym bardziej je "odpuszczać", ale nie będę schodzić z tematu.
Moim zdaniem Autorka w tym wypadku co najwyżej pomogła zbłądzonej duszy uświadomić sobie, ze złą droga podąża.

69 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-03-13 11:57:57)

Odp: całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.

Kobra, ale skoro kazdy ...nawet ksiadz ma prawo grzeszyc, to dlaczego jego grzechy sa zamiatane pod dywan, a nasze potepiane przez wlasnie tego ksiedza? Tylko to mnie razi. Ogolnie to bylabym za zniesieniem tego smiesznego celibatu, skoro i tak nie jest przestrzegany. Wtedy slowa ksiedza o seksie i malzenstwie bylyby cos warte. A i klamac by nie musieli i chowac sie z kochankami. Mieli by swoje zony i mniej hipokryzji by w tym wszystkim bylo.

70

Odp: całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.

Właśnie Margolinka i tu jest ten brak logiki. Wasze grzechy oceniają osoby, które same grzeszą. To co najtrudniej przestrzegać, najlepiej znieść? wink. To by było na pewno prostsze. Ale moim zdaniem lepiej po prostu nie pchać się do miejsca, gdzie zasad nie jesteśmy w stanie przestrzegać. Ten właśnie "ksiądz" to zrobił, wszedł w świat, do którego nie pasuje. Tu leży podstawowy błąd.

71 Ostatnio edytowany przez loveaellie (2013-03-13 12:05:36)

Odp: całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.
Margolinka napisał/a:

Loveaellie, a nie widzisz tu "delikatnej" roznicy w zbladzeniu meza, zony, a ksiedza... ktory potem w konfesjonale slucha Towich grzechow? Co wiecej mowi Ci ze seks poza malzenski badzprzed malzenski jest wielkim grzechem. Ktory za Twoje grzechy moze nie dac Ci rozgrzeszenia. On ten "bladzacy" ksiadz.
Dla mnie...z chwla gdy zalozyl sutanne, przestaje byc zwyklym czlowiekiem i nie ma prawa popelniac tych samych grzechow.

Szczerze? NIE. Nie widze zadnej(!) roznicy. I co z tego, ze ten sam ksiadz siedzi pozniej w konfesjonale i slucha moich grzechow? Poza tym dlaczego mialby nie dac rozgrzeszenia? Za seks przedmalzenski rozgrzeszenie sie dostaje, Margolinko. Oczywiscie, ze ksiadz to CZLOWIEK. Musicie przestac myslec o nich jak o nadludziach, supermenach. Oni sa tylko Slugami Bozymi, nie Bogiem.
Musze sie zmartwic, ale Papieze, Biskupi TEZ GRZESZA. I tez chodza do spowiedzi. I co z tego? Mamy przestac calkowicie wierzyc w instytucje Kosciola?

Jeszcze jedno. Kobieta cale zycie UCZY SIE o ciazy. Wiesz, jak ona wyglada, wiesz czego sie spodziewac. A pozniej te 9 miesiecy wyglada zupelnie inaczej. Porod, bole, skurcze. Wiesz o tym w TEORII. Prawda moze Cie zranic i zaskoczyc.

72

Odp: całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.

Sludzy Bozy powinni czyms roznic sie od zwyklych ludzi. Ponoc maja powolanie i godza sie na ten caly celibat. Godza sie, swiadomi tego ze go zlamia...i tu sa juz gorszi od niejednego grzesznika dla mnie. Dlatego brzydze sie tych zaklamanych ksiezy w konfesjonalach. Moralizujacych i pouczajacych...w imie Boga.

73

Odp: całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.

Dlaczego uwazasz, ze z gory zakladaja, ze go zlamia? Czy Ty tez sobie planujesz grzechy? Grzechy sa ludzka slaboscia. Owszem, Ksieza sa "lepsi" od nas, ale sa tylko ludzmi. I maja prawo bladzic. Punkt.

74 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-03-13 13:12:06)

Odp: całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.

Nie nie planuje grzechów. Ale młody facet, zdrowy z normalnym popędem seksualnym...idący "na księdza" powinien być świadomy tego co go czeka. A z chwila "słabości", powinien zachować się uczciwie. Księża powtarzają też, że spowiedź jest równoznaczna (powinna), z chęcią poprawy. Czy ksiądz, raz "błądząc" już się poprawia? Czy idzie do innej kochanki? tongue Oni powinni być lepsi, bo nam wytykają nasze niedoskonałości i każą okazywać za nie skruchę i nie popełniać na nowo tych samych grzechów.
Jeśli byłoby tak jak twierdzisz, i każdy ksiądz ma prawo do tego samego co potencjalny facet "z ulicy", to może powinny pojawiać się ogłoszenia w urzędzie pracy. "Młodzi, chcący spróbować duszpasterstwa, bez doświadczenia...proszę dzwonić." Wtedy pierwszy lepszy kolega z dyskoteki mógłby znaleźć "swoje powołanie" i dobry zawód. Jakby "zbłądził", to poszedłby do spowiedzi...i JUŻ wink
A ja głupia zawsze sądziłam, że na księży idą ci, którzy chcą poświęcić się w całości Bogu i dobrze wiedzą co robią i czego chcą, że mają na tyle silne powołanie, i postanowienie.

Kobra, masz rację to byłoby pójście na "łatwiznę"...znieść coś czego nie daje się rady przestrzegać. Tylko czasami tak już właśnie tak myślę, że łatwiej by było i mniej by to ludzi raziło w oczy. Bo jasne jest, że celibat nigdy nie był, nie jest i nie będzie przez księży (oczywiście bywają wyjątki) przestrzegany... A gdyby już go znieśli, to przynajmniej tych kłamstw byłoby mniej.

75

Odp: całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.
Margolinka napisał/a:

Oni powinni być lepsi, bo nam wytykają nasze niedoskonałości i każą okazywać za nie skruchę i nie popełniać na nowo tych samych grzechów.

Co Ty wymyslasz? "ONI" nam kaza? Jesli masz do tego takie podejscie to chyba powinnas jeszcze raz przemyslec kwestie swojej wiary. Jesli chodzisz do kociola bo "'oni" ci kaza. I wytykaja bledy.

76 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-03-13 15:45:19)

Odp: całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.

Loveaellie, właśnie nie chodzę do kościoła, a kwestia "mojej wiary" nie jest zależna od przebywania kościele. A Ty trochę zbyt dosłownie traktujesz każde słowo. Musze każde umieszczać w cudzysłowie, żebyś się go tak nie czepiała? Tak "każą" i "wytykają"... prawią morały o życiu zgodnie z przykazaniami, wierności, prawdzie, uczciwości... Tymczasem dla niektórych księży, to są jedynie "słowa" ... zapisane gdzies tam w słowniku PWN.

Czy słowo "zraniłeś mnie" zawsze oznacza skaleczenie nożem? Czy "spalony" oznacza spłonięcie żywym ogniem?
Proszę Cię, czytaj z głębszym zrozumieniem posty i nie łap się każdego słówka. Czytaj je w całości a nie pojedyncze zdania.

77

Odp: całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.
Margolinka napisał/a:

Loveaellie, właśnie nie chodzę do kościoła, a kwestia "mojej wiary" nie jest zależna od przebywania kościele. A Ty trochę zbyt dosłownie traktujesz każde słowo. Musze każde umieszczać w cudzysłowie, żebyś się go tak nie czepiała? Tak "każą" i "wytykają"... prawią morały o życiu zgodnie z przykazaniami, wierności, prawdzie, uczciwości... Tymczasem dla niektórych księży, to są jedynie "słowa" ... zapisane gdzies tam w słowniku PWN.

Czy słowo "zraniłeś mnie" zawsze oznacza skaleczenie nożem? Czy "spalony" oznacza spłonięcie żywym ogniem?
Proszę Cię, czytaj z głębszym zrozumieniem posty i nie łap się każdego słówka. Czytaj je w całości a nie pojedyncze zdania.

Wlasnie czytam je ze zrozumieniem, po prostu dziwi mnie Twoj dobór slow. O ile dobrze rozumiem, wg Ciebie chodzi sie do Kosciola dla Ksiezy, bo oni zmuszaja nas swoim gadaniem do spowiedzi, przyjecia sakramentow, zycia wedlug 10 przykazan i jeszcze - o losie - ZALOWANIA za grzechy! Ja chodze do kosciola dla Boga, wierze w Boga, modle sie do Boga. Ksiedza sa tylko "pomocnikami". Jesli zgrzesza, uwazam ich wlasnie za jeszcze bardziej "ludzkich", wiarygodnych. Nie trace przez to szacunku ani do nich, ani tym bardziej do Kosciola. Wrecz przeciwnie.

78 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-03-13 17:30:39)

Odp: całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.

Dobra Loveaellie, nie będę Cię przekonywać dłużej, bo widzę że moje słowa dla Ciebie są niezrozumiałe.
Ty masz swoje zdanie, ja swoje.

Powiem tylko ostatni raz, nikt mnie nie zmusza ani do chodzenia do kościoła, ani do spowiedzi (dlatego tego nie robię).
Jednak ewidentnie, to księża mnie do tego zniechęcają swoja postawą (zaznaczam że nie wszyscy i nie wrzucam wszystkich do jednego worka).
Czuje, że powinni dawać swoją postawą przykład. Bo to oni są "wysłannikami Boga" i dlatego powinni bardziej niż my zwykli ludzie przestrzegać zasad, moralności, uczciwości... nie są na równi z nami, są "wyżej" więc powinno się od nich więcej "wymagać" a nie przymykać oko.

Na tym kończę tą dyskusję, bo w sumie już wszystko powiedziałam.
Nie ma sensu żebym wałkowała wciąż te same kwestie.
Każdy ma prawo do swojego zdania na ten temat.
Ja swojego również nie zmienię.

79

Odp: całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.
Cynicznahipo napisał/a:

Nie macie o czym dyskutować. Będziecie tego oboje żałować, zobaczysz...
I jestem prawie pewna, ze dojdzie miedzy Wami do czegoś więcej.

Nie oszukuj się, COŚ do niego czujesz - gdyby było inaczej, chciałabyś jak najszybciej o nim zapomnieć.

Mylisz się, ja nic do niego nie czuje. Tak jak już przedtem pisałam, jeśli coś to jest to tylko ciekawość, zaaferowanie. I myśle że to całkiem normalne ludzkie odruchy.

Uważam ,że z szacunku dla tego człowieka i kultury osobistej jednak wypada się spotkać.. co prawda początkowo stwierdziłam że to zły pomysł, że może nie dam rady.. ale po paru dniach - ochłonęłam , stwierdziłam że przecież nie mogę się teraz zamknąć w domu i ukrywać Ze względu na to jaki zawód wykonuje i w jakich kręgach się obracam  niewykluczone, ze jeszcze nieraz gdzieś przypadkiem się spotkamy.. tego się nie będzie dało uniknąć. Nasze miasta nie lezą daleko od siebie... niestety.

Kobra99 napisał/a:

Ksiądz nie ma prawa grzeszyć?? Kazdy człowiek jest istota niedoskonałą i chcąc nie chcąc - grzeszy smile. Dlatego żaden człowiek nie powinien oceniać innych za ich grzechy, a tym bardziej je "odpuszczać", ale nie będę schodzić z tematu.
Moim zdaniem Autorka w tym wypadku co najwyżej pomogła zbłądzonej duszy uświadomić sobie, ze złą droga podąża.

Zdaje sobie sprawe z tego że to spotkanie może pogorszyć sytuacje , jeszcze bardziej utrudnić rozstanie.. ale w moim przypadku nie martwię się o to. Wiem , że nie ma innego wyjścia... w żadnych wypadku ja NIE CHCE aby on zdejmował sutanne... może zbłądziliśmy ale przecież każdemu się zdarza... Dziwią mnie komentarze osób typu " ksiądz nie ma prawda do błędów, on nie jest normalnym człowiekiem" gdzie tu logika!?
Przecież każdy ma prawo do błędu.. Bóg żadnego z nas nie stworzył idealnie...
Zdaje sobie sprawe z tego że nie jestem od prawienia morałów, ale skoro każdy już wypowiedział swoje zdanie to ja też moge...

Nie wiem , co ten "wyskok" mu uświadomił.. może faktycznie zechce zdjąc sutanne , na prawde uważam że jest to wartościowy człowiek.. poza tym , przed owym incydentem nie raz już o tym rozmawialiśmy.. mówił że ma wątpliwości...
może faktycznie ta cała sytuacja go tylko potwierdziła w swoim przekonaniu.. NIE WIEM! Nie wiem bo nie rozmawialiśmy jeszcze.. może w najbliższym czasie się dowiem.

80 Ostatnio edytowany przez Kobra99 (2013-03-13 18:46:49)

Odp: całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.

Ale ja wcale nie twierdze, ze to niewartościowy człowiek. Ale można być tez wartościowym człowiekiem nie będąc księdzem, nic na sile smile.

81

Odp: całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.

A ja nie wiem skąd ludziom wzięło się takie przekonanie, że ksiądz jest "wyżej" niż ludzie wykonujący inną pracę. Gdyby ludzie przestali wynosić na piedestały księży to byłoby mniej rozczarowań wśród wierzących. Nigdy nie usłyszałam od żadnego księdza: ja jestem lepszy niż ty, ja jestem wyżej niż ty, ja jestem bliżej Boga niż ty. Ksiądz ma być tym, który naucza, bo i owszem ma większą wiedzę ponieważ studiuje teologię. Oczywiście na teologię każdy może pójść i także nauczać innych, ale ksiądz ma także za zadanie odprawiać msze, dawać chrzest, bierzwowanie, komunię itd. Po to są wyświęcani. Oczywiście, że człowiek jeśli się decyduje w taki sposób służyć Bogu powinien przestrzegać pewnych zasad. Unikać sytuacji w których są większe pokusy. Piszę większe, bo nawet w kościele nie ominą go pokusy. Ksiądz to zwykły człowiek. Chyba księża powinny zastrajkować z tym celibatem, bo z tego rodzi się tylko zło (oczywiście chyba, że ktoś chce złożyć śluby czystości). Powinni mieć ten wybór, ale cóż na dzień dzisiejszy go nie mają.
Wytyka się księżom grzechy, bo chcemy swoje złe uczynki umniejszyć. Każdy ma prawo żyć jak uważa, tylko, że jak umrzemy, czy Bóg się nas zapyta o grzechy jakiegoś księdza, czy nasze? Bóg nas będzie usprawiedliwiał, bo ksiądz zrobił większy grzech? A skąd możemy wiedzieć, co ten ksiądz czuje? Skąd możemy wiedzieć, czy nie bije się w piersi codziennie i nie żałuje za swoje czyny, za swoje słabości. Czy ktokolwiek staje na ambonie i wykrzykuje swoje grzechy przed całym tłumem? Nie. I ksiądz też nie będzie tego robił. Pójdzie jak każdy (kto chce oczywiście) do spowiedzi. A jeżeli popełni znowu ten sam grzech? To jego sprawa i jego sumienie. Każdy niech wyciąga swoją belkę z oka, a nie z innego. Ja nie usprawiedliwiam w tej chwili żadnego księdza. Piszę to, by niektórzy zrozumieli, żeby patrzeć w pierwszym rzędzie na swoje grzechy i przede wszystkim.
Myślę, że ten cytat jest idealny: Wówczas przemówił Jezus do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą.


A co do autorki to uważam, że najlepiej będzie urwać tę znajomość przez telefon. To, że on nie ma realnej żony nie znaczy, że nie jest zajęty. A ten ksiądz powinien się głęboko zastanowić, czy rzeczywiście ma powołanie. Imprezki, dziewczyny po roku od wyświęcenia? Dziwne to. Nie to, że po dziesięciu czy dwudziestu latach mogłoby to nie dziwić, ale jest wtedy łatwiej o upadek o wątpliwości w wierze. Miłość do Boga, chęć służenia Mu w taki sposób nie mija tak szybko. Chyba, że była to pochopna decyzja, krótka fascynacja, chęć ułożenia sobie wygodnego życia. No cóż. Jego życie. Ale ty dziewczyno nie wchódź w to. To jakby nie było podchodzi pod códzołóstwo. Bo on już wybrał partnera życiowego.

82

Odp: całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.
Szpileczka napisał/a:

A ja nie wiem skąd ludziom wzięło się takie przekonanie, że ksiądz jest "wyżej" niż ludzie wykonujący inną pracę. Gdyby ludzie przestali wynosić na piedestały księży to byłoby mniej rozczarowań wśród wierzących. Nigdy nie usłyszałam od żadnego księdza: ja jestem lepszy niż ty, ja jestem wyżej niż ty, ja jestem bliżej Boga niż ty. Ksiądz ma być tym, który naucza, bo i owszem ma większą wiedzę ponieważ studiuje teologię. Oczywiście na teologię każdy może pójść i także nauczać innych, ale ksiądz ma także za zadanie odprawiać msze, dawać chrzest, bierzwowanie, komunię itd. Po to są wyświęcani. Oczywiście, że człowiek jeśli się decyduje w taki sposób służyć Bogu powinien przestrzegać pewnych zasad. Unikać sytuacji w których są większe pokusy. Piszę większe, bo nawet w kościele nie ominą go pokusy. Ksiądz to zwykły człowiek. Chyba księża powinny zastrajkować z tym celibatem, bo z tego rodzi się tylko zło (oczywiście chyba, że ktoś chce złożyć śluby czystości). Powinni mieć ten wybór, ale cóż na dzień dzisiejszy go nie mają.
Wytyka się księżom grzechy, bo chcemy swoje złe uczynki umniejszyć. Każdy ma prawo żyć jak uważa, tylko, że jak umrzemy, czy Bóg się nas zapyta o grzechy jakiegoś księdza, czy nasze? Bóg nas będzie usprawiedliwiał, bo ksiądz zrobił większy grzech? A skąd możemy wiedzieć, co ten ksiądz czuje? Skąd możemy wiedzieć, czy nie bije się w piersi codziennie i nie żałuje za swoje czyny, za swoje słabości. Czy ktokolwiek staje na ambonie i wykrzykuje swoje grzechy przed całym tłumem? Nie. I ksiądz też nie będzie tego robił. Pójdzie jak każdy (kto chce oczywiście) do spowiedzi. A jeżeli popełni znowu ten sam grzech? To jego sprawa i jego sumienie. Każdy niech wyciąga swoją belkę z oka, a nie z innego. Ja nie usprawiedliwiam w tej chwili żadnego księdza. Piszę to, by niektórzy zrozumieli, żeby patrzeć w pierwszym rzędzie na swoje grzechy i przede wszystkim.
Myślę, że ten cytat jest idealny: Wówczas przemówił Jezus do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą.


A co do autorki to uważam, że najlepiej będzie urwać tę znajomość przez telefon. To, że on nie ma realnej żony nie znaczy, że nie jest zajęty. A ten ksiądz powinien się głęboko zastanowić, czy rzeczywiście ma powołanie. Imprezki, dziewczyny po roku od wyświęcenia? Dziwne to. Nie to, że po dziesięciu czy dwudziestu latach mogłoby to nie dziwić, ale jest wtedy łatwiej o upadek o wątpliwości w wierze. Miłość do Boga, chęć służenia Mu w taki sposób nie mija tak szybko. Chyba, że była to pochopna decyzja, krótka fascynacja, chęć ułożenia sobie wygodnego życia. No cóż. Jego życie. Ale ty dziewczyno nie wchódź w to. To jakby nie było podchodzi pod códzołóstwo. Bo on już wybrał partnera życiowego.

Podpisuje sie pod Twoim postem rekami, nogami i wszystkim czym jeszcze tylko moge. Cudo.

+ black lady, napisalam Ci maila, dostalas?

83

Odp: całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.
loveaellie napisał/a:
Szpileczka napisał/a:

A ja nie wiem skąd ludziom wzięło się takie przekonanie, że ksiądz jest "wyżej" niż ludzie wykonujący inną pracę. Gdyby ludzie przestali wynosić na piedestały księży to byłoby mniej rozczarowań wśród wierzących. Nigdy nie usłyszałam od żadnego księdza: ja jestem lepszy niż ty, ja jestem wyżej niż ty, ja jestem bliżej Boga niż ty. Ksiądz ma być tym, który naucza, bo i owszem ma większą wiedzę ponieważ studiuje teologię.
Wytyka się księżom grzechy, bo chcemy swoje złe uczynki umniejszyć. Każdy ma prawo żyć jak uważa, tylko, że jak umrzemy, czy Bóg się nas zapyta o grzechy jakiegoś księdza, czy nasze? Bóg nas będzie usprawiedliwiał, bo ksiądz zrobił większy grzech? A skąd możemy wiedzieć, co ten ksiądz czuje? Skąd możemy wiedzieć, czy nie bije się w piersi codziennie i nie żałuje za swoje czyny, za swoje słabości. Czy ktokolwiek staje na ambonie i wykrzykuje swoje grzechy przed całym tłumem? Nie. I ksiądz też nie będzie tego robił .

+ black lady, napisalam Ci maila, dostalas?

Również się z wami zgadzam.. ciesze się , że w końcu ktoś potwierdza moje zdanie...
Loveaellie niestety nie dostałam spróbuj wysłać jeszcze raz teraz bo zauważyłam że miałam błąd w adresie mailowym. Teraz powinno być ok bo jest już z końcówką com.
Z niecierpliwością czekam na wiadomość wink

84

Odp: całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.

Poszlo. Dostalas?

85

Odp: całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.

"Jak dla mnie ten, o którym pisałaś, ma zbyt bujne życie towarzyskie...

Oni, wstępując do seminarium, doskonale zdają sobie sprawę z tego, co ich czeka.
A ze wstępują z rożnych powodów i pobudek, to potem mamy takie chore sytuacje.

Bo facet, który zostaje księdzem z powołania, na pewno nie daje się zaprosić na zakrapiana imprezę, a już na pewno nie całuje pierwszej lepszej dziewczyny na tej imprezie (wybacz, ale mogło paść na wszystko jedno która z Twoich koleżanek)."

Zgadzam się z powyższym, musisz się opamiętać zanim nie jest za późno. Jesteśmy tylko ludźmi i popełniamy błędy, ale tutaj świadomie pakujesz się w bagno...później Ty wyjdziesz na tą najgorszą, która "uwiodła" księdza. Jest tylu mężczyzn na świecie smile I masz rację- ciągnie Cie do niego tylko dlatego, że "niby" jest nieosiągalny. Odpuść sobie, unikaj go, jak sama będziesz szukała z nim kontaktu to źle się to skończy.

86

Odp: całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.

Aleście się przyczepili.

Autorka ma ochotę na bara-bara z kimś niezwykłym. Zamiast Batmana wybrała młodego księdza - ciuchy podobne, a rozterki moralne - bardzo podniecające. Podgrzewają atmosferę. Każde westchnięcie podczas "aktu" wymiany płynów ustrojowych trzeba koniecznie przedyskutować na dziesiątą stronę aby upewnić się, że każde pod kiecką ma ciało zdolne do grzechu. A im bardziej tajnie, tym bardziej fajnie.

Ale.

Ksiądz jest instytucją samą w sobie. Wierni mają do niego zaufanie. Sam z ambony niejednokrotnie mieni się: pasterzem, ojcem, posłańcem bożym, nauczycielem, przez niego przemawia pan. I tym podobne slogany. Słowo coś znaczy. W końcu nikt bozi nie widział, bozia faxów z nieba nie śle. Wszystko opiera się na SŁOWIE. Spisanym, danym. Opiera się na ZAUFANIU. Tak jak dzieci ufają rodzicom - wierni w kościele ufają księdzu. Został ustanowiony na pasterza swoich owieczek, nikt go nie zmuszał, dobrowolnie siedział lata w seminarium, a potem przyjął święcenia. Dał SŁOWO. Uczył się, wiedział z czym się zetknie.

Owszem, może zmienic zdanie. Lizanie się z laską na zakrapianych wódą imprezach i NIE ZMIENIANIE zdania co do swojej drogi życiowej - jest hipokryzją, oszustwem wymierzonym w wiernych. Bo on pierwszy, jako pastuszek i nauczyciel powinien świecić przykładem. Nie. To nie jest "błądzenie". On juz zbłądził dawno temu, w pierwszy wieczór, kiedy zamiast studiować pismo, listy, odezwy i żywoty świętych - udał się na damsko-męski melanżyk i wtykał jęzor w niewieście usta. Już to powinno dać mu do myślenia. Nie jako ksiedzu. Jako człowiekowi właśnie. Człowiekowi, który dał słowo. Który ZOBOWIAZAŁ SIĘ do określonej drogi w swoim życiu. Tak jak rodzic zobowiązuje się do bycia rodzicem, a mąż do bycia mężem, żona do bycia żoną. Wiążą się z tym zobowiązaniem określone OBOWIĄZKI. Jak to w dorosłym życiu bywa. Lojalność, wierność i tym podobne dupakwasy.

Sytuacja księdza przypomina sytuację laski, która idzie na zakrapianą imprezę i daje dupy po kątach. Potem jest w ciąży. A ona przecież tylko dala dupy. W ciąży juz nie chciała być. Niestety, jest za głupia żeby przewidzieć, że każde dzialanie wywołuje konsekwencje. Nasz ksiądz konsekwencji ponieść nie zamierza - rączo galopuje na alkoholowe imprezy z dupami, bo (uwaga) jest TYLKO człowiekiem. I (uwaga) ma prawo. Czym innym jest jednak folgowanie własnym zachciankom, a czym innym posiadanie prawa do czegoś. Bo jak wsadzi łapę w spodenki ministranta to już będzie "jest tylko człowiekiem i ma prawo do błędów", czy jednak "jest zakłamanym, zboczonym fiutem bez serca"?

Moim zdaniem bycie człowiekiem zobowiązuje. Szczególnie, gdy dobrowolnie przyjmuje się pozycję "nauczyciela" łowiecek w tak młodym wieku. Pomylił się? Miał prawo. I wtedy NAJPIERW powinien iść do swojego przełożonego, zrezygnować z czarnej kiecki i wtedy używać fujarki oraz języka na legalu w celach dowolnych. On zamiast rozwiązać sprawę jak mężczyzna, jak CZŁOWIEK (a nie beleco) woli znowu spotkać się z Autorką w celu "dyskusji". O czym tu dyskutować?! To było legalne lizanie się po katach na imprezie, nie ojcowski pocałunek w czółko z błogosławieństwem.

Mało tego. On ma w dupie Autorkę. Gdyby był "poważnym" facetem i chciałby rzeczywiście w oparach wielkiej miłości zakładać świętą rodzinę - też poprzedziłby lizanko na imprach - rezygnacją ze stanu księżowskiego. A on i boga ma w dupie i Autorkę w głębokim poważaniu. Przed konsekwencjami chroni go bycie człowiekim i księdzem w jednym.

I tak jak mąż, znudzony żoną powinien odejść uregulowawszy alimenty na dzieci, a może i na żonę, tak jak zły rodzic powinien zrzec się prawa do wychowawywania swoich dzieci, tak intencjonalnie grzeszący ksiądz - powinien zrezygnować z czarnej sukienki i przwywilejów. Na tym polega bycie dorosłym, odpowiedzialnych CZŁOWIEKIEM. Na ponoszeniu konsekwencji swoich życiowych wyborów.

Utopia? Nie. Człowieczeństwo właśnie.

87

Odp: całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.
Kriss napisał/a:

Aleście się przyczepili.

Autorka ma ochotę na bara-bara z kimś niezwykłym. Zamiast Batmana wybrała młodego księdza - ciuchy podobne, a rozterki moralne - bardzo podniecające. Podgrzewają atmosferę. Każde westchnięcie podczas "aktu" wymiany płynów ustrojowych trzeba koniecznie przedyskutować na dziesiątą stronę aby upewnić się, że każde pod kiecką ma ciało zdolne do grzechu. A im bardziej tajnie, tym bardziej fajnie.

Ale.

Ksiądz jest instytucją samą w sobie. Wierni mają do niego zaufanie. Sam z ambony niejednokrotnie mieni się: pasterzem, ojcem, posłańcem bożym, nauczycielem, przez niego przemawia pan. I tym podobne slogany. Słowo coś znaczy. W końcu nikt bozi nie widział, bozia faxów z nieba nie śle. Wszystko opiera się na SŁOWIE. Spisanym, danym. Opiera się na ZAUFANIU. Tak jak dzieci ufają rodzicom - wierni w kościele ufają księdzu. Został ustanowiony na pasterza swoich owieczek, nikt go nie zmuszał, dobrowolnie siedział lata w seminarium, a potem przyjął święcenia. Dał SŁOWO. Uczył się, wiedział z czym się zetknie.

Owszem, może zmienic zdanie. Lizanie się z laską na zakrapianych wódą imprezach i NIE ZMIENIANIE zdania co do swojej drogi życiowej - jest hipokryzją, oszustwem wymierzonym w wiernych. Bo on pierwszy, jako pastuszek i nauczyciel powinien świecić przykładem. Nie. To nie jest "błądzenie". On juz zbłądził dawno temu, w pierwszy wieczór, kiedy zamiast studiować pismo, listy, odezwy i żywoty świętych - udał się na damsko-męski melanżyk i wtykał jęzor w niewieście usta. Już to powinno dać mu do myślenia. Nie jako ksiedzu. Jako człowiekowi właśnie. Człowiekowi, który dał słowo. Który ZOBOWIAZAŁ SIĘ do określonej drogi w swoim życiu. Tak jak rodzic zobowiązuje się do bycia rodzicem, a mąż do bycia mężem, żona do bycia żoną. Wiążą się z tym zobowiązaniem określone OBOWIĄZKI. Jak to w dorosłym życiu bywa. Lojalność, wierność i tym podobne dupakwasy.

Sytuacja księdza przypomina sytuację laski, która idzie na zakrapianą imprezę i daje dupy po kątach. Potem jest w ciąży. A ona przecież tylko dala dupy. W ciąży juz nie chciała być. Niestety, jest za głupia żeby przewidzieć, że każde dzialanie wywołuje konsekwencje. Nasz ksiądz konsekwencji ponieść nie zamierza - rączo galopuje na alkoholowe imprezy z dupami, bo (uwaga) jest TYLKO człowiekiem. I (uwaga) ma prawo. Czym innym jest jednak folgowanie własnym zachciankom, a czym innym posiadanie prawa do czegoś. Bo jak wsadzi łapę w spodenki ministranta to już będzie "jest tylko człowiekiem i ma prawo do błędów", czy jednak "jest zakłamanym, zboczonym fiutem bez serca"?

Moim zdaniem bycie człowiekiem zobowiązuje. Szczególnie, gdy dobrowolnie przyjmuje się pozycję "nauczyciela" łowiecek w tak młodym wieku. Pomylił się? Miał prawo. I wtedy NAJPIERW powinien iść do swojego przełożonego, zrezygnować z czarnej kiecki i wtedy używać fujarki oraz języka na legalu w celach dowolnych. On zamiast rozwiązać sprawę jak mężczyzna, jak CZŁOWIEK (a nie beleco) woli znowu spotkać się z Autorką w celu "dyskusji". O czym tu dyskutować?! To było legalne lizanie się po katach na imprezie, nie ojcowski pocałunek w czółko z błogosławieństwem.

Mało tego. On ma w dupie Autorkę. Gdyby był "poważnym" facetem i chciałby rzeczywiście w oparach wielkiej miłości zakładać świętą rodzinę - też poprzedziłby lizanko na imprach - rezygnacją ze stanu księżowskiego. A on i boga ma w dupie i Autorkę w głębokim poważaniu. Przed konsekwencjami chroni go bycie człowiekim i księdzem w jednym.

I tak jak mąż, znudzony żoną powinien odejść uregulowawszy alimenty na dzieci, a może i na żonę, tak jak zły rodzic powinien zrzec się prawa do wychowawywania swoich dzieci, tak intencjonalnie grzeszący ksiądz - powinien zrezygnować z czarnej sukienki i przwywilejów. Na tym polega bycie dorosłym, odpowiedzialnych CZŁOWIEKIEM. Na ponoszeniu konsekwencji swoich życiowych wyborów.

Utopia? Nie. Człowieczeństwo właśnie.

Nic dodać , nic ująć smile

polać tej Pani !

88

Odp: całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.
Kriss napisał/a:

Aleście się przyczepili.

Autorka ma ochotę na bara-bara z kimś niezwykłym. Zamiast Batmana wybrała młodego księdza - ciuchy podobne, a rozterki moralne - bardzo podniecające. Podgrzewają atmosferę. Każde westchnięcie podczas "aktu" wymiany płynów ustrojowych trzeba koniecznie przedyskutować na dziesiątą stronę aby upewnić się, że każde pod kiecką ma ciało zdolne do grzechu. A im bardziej tajnie, tym bardziej fajnie.

Ale.

Ksiądz jest instytucją samą w sobie. Wierni mają do niego zaufanie. Sam z ambony niejednokrotnie mieni się: pasterzem, ojcem, posłańcem bożym, nauczycielem, przez niego przemawia pan. I tym podobne slogany. Słowo coś znaczy. W końcu nikt bozi nie widział, bozia faxów z nieba nie śle. Wszystko opiera się na SŁOWIE. Spisanym, danym. Opiera się na ZAUFANIU. Tak jak dzieci ufają rodzicom - wierni w kościele ufają księdzu. Został ustanowiony na pasterza swoich owieczek, nikt go nie zmuszał, dobrowolnie siedział lata w seminarium, a potem przyjął święcenia. Dał SŁOWO. Uczył się, wiedział z czym się zetknie.

Owszem, może zmienic zdanie. Lizanie się z laską na zakrapianych wódą imprezach i NIE ZMIENIANIE zdania co do swojej drogi życiowej - jest hipokryzją, oszustwem wymierzonym w wiernych. Bo on pierwszy, jako pastuszek i nauczyciel powinien świecić przykładem. Nie. To nie jest "błądzenie". On juz zbłądził dawno temu, w pierwszy wieczór, kiedy zamiast studiować pismo, listy, odezwy i żywoty świętych - udał się na damsko-męski melanżyk i wtykał jęzor w niewieście usta. Już to powinno dać mu do myślenia. Nie jako ksiedzu. Jako człowiekowi właśnie. Człowiekowi, który dał słowo. Który ZOBOWIAZAŁ SIĘ do określonej drogi w swoim życiu. Tak jak rodzic zobowiązuje się do bycia rodzicem, a mąż do bycia mężem, żona do bycia żoną. Wiążą się z tym zobowiązaniem określone OBOWIĄZKI. Jak to w dorosłym życiu bywa. Lojalność, wierność i tym podobne dupakwasy.

Sytuacja księdza przypomina sytuację laski, która idzie na zakrapianą imprezę i daje dupy po kątach. Potem jest w ciąży. A ona przecież tylko dala dupy. W ciąży juz nie chciała być. Niestety, jest za głupia żeby przewidzieć, że każde dzialanie wywołuje konsekwencje. Nasz ksiądz konsekwencji ponieść nie zamierza - rączo galopuje na alkoholowe imprezy z dupami, bo (uwaga) jest TYLKO człowiekiem. I (uwaga) ma prawo. Czym innym jest jednak folgowanie własnym zachciankom, a czym innym posiadanie prawa do czegoś. Bo jak wsadzi łapę w spodenki ministranta to już będzie "jest tylko człowiekiem i ma prawo do błędów", czy jednak "jest zakłamanym, zboczonym fiutem bez serca"?

Moim zdaniem bycie człowiekiem zobowiązuje. Szczególnie, gdy dobrowolnie przyjmuje się pozycję "nauczyciela" łowiecek w tak młodym wieku. Pomylił się? Miał prawo. I wtedy NAJPIERW powinien iść do swojego przełożonego, zrezygnować z czarnej kiecki i wtedy używać fujarki oraz języka na legalu w celach dowolnych. On zamiast rozwiązać sprawę jak mężczyzna, jak CZŁOWIEK (a nie beleco) woli znowu spotkać się z Autorką w celu "dyskusji". O czym tu dyskutować?! To było legalne lizanie się po katach na imprezie, nie ojcowski pocałunek w czółko z błogosławieństwem.

Mało tego. On ma w dupie Autorkę. Gdyby był "poważnym" facetem i chciałby rzeczywiście w oparach wielkiej miłości zakładać świętą rodzinę - też poprzedziłby lizanko na imprach - rezygnacją ze stanu księżowskiego. A on i boga ma w dupie i Autorkę w głębokim poważaniu. Przed konsekwencjami chroni go bycie człowiekim i księdzem w jednym.

I tak jak mąż, znudzony żoną powinien odejść uregulowawszy alimenty na dzieci, a może i na żonę, tak jak zły rodzic powinien zrzec się prawa do wychowawywania swoich dzieci, tak intencjonalnie grzeszący ksiądz - powinien zrezygnować z czarnej sukienki i przwywilejów. Na tym polega bycie dorosłym, odpowiedzialnych CZŁOWIEKIEM. Na ponoszeniu konsekwencji swoich życiowych wyborów.

Utopia? Nie. Człowieczeństwo właśnie.

Kwintesencja.
O to właśnie chodzi.

89

Odp: całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.
loveaellie napisał/a:

Poszlo. Dostalas?

właśnie nie, ale napisałam Ci maila. Z niecierpliwością czekam na odpowiedz.

90

Odp: całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.
Kriss napisał/a:

zamiast rozwiązać sprawę jak mężczyzna, jak CZŁOWIEK (a nie beleco) woli znowu spotkać się z Autorką w celu "dyskusji". O czym tu dyskutować?! To było legalne lizanie się po katach na imprezie, nie ojcowski pocałunek w czółko z błogosławieństwem.

Mało tego. On ma w dupie Autorkę. Gdyby był "poważnym" facetem i chciałby rzeczywiście w oparach wielkiej miłości zakładać świętą rodzinę - też poprzedziłby lizanko na imprach - rezygnacją ze stanu księżowskiego. A on i boga ma w dupie i Autorkę w głębokim poważaniu. Przed konsekwencjami chroni go bycie człowiekim i księdzem w jednym.

.

Teraz... gdy od tych zdarzeń upłyneło pare dobrych dni, przez które nie próżnowałam - ale skupiłam się na tym jak wybrnąć z tej sytuacji  zdałam sobie sprawe ,że może i wy wszyscy wyżej podpisani MACIE racje....
ochłonełam, spędziłam niejedną noc na mysleniu o tym... zdałam sobie sprawe z powagi sytuacji.
Odwołałam spotkanie... na smsach nasz kontakt się skończył. Czy żałuje? Nie wiem... on też niejednokrotnie zadawał mi to pytanie....

Trzeba żyć dalej. Swiat się przeciez nie skończył.... przecież zyje dalej.

91

Odp: całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.
black_lady napisał/a:
loveaellie napisał/a:

Poszlo. Dostalas?

właśnie nie, ale napisałam Ci maila. Z niecierpliwością czekam na odpowiedz.

Cholera, nic nie dostalam hmm . Napisz jeszcze raz.
im.ur.stranger@gmail.com

92

Odp: całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.

Koniec lafstora?
Hmmm. Bo mnie bardzo interesuje, czy autork już pod rozporek zajrzała, czy też nie smile

93

Odp: całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.

Kriss nareszcie ktoś tutaj z rozsądkiem głos zabrał, nic dodać , nic ująć. Wyłożyłaś to pięknie i podpisuję się pod Twoją wypowiedzią obiema łapami. Pozdrawiam.

94

Odp: całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.
jadvinia napisał/a:

Koniec lafstora?
Hmmm. Bo mnie bardzo interesuje, czy autork już pod rozporek zajrzała, czy też nie smile

Sprawa nabrała zupełnie innego wymiaru.... w gre weszła miłość,  nie z mojej lecz z jego strony.
Sprawa została jednak zakończona z mojej inicjatywy... bo może i jego slowa były szczere gdy mówił ,że coś do mnie czuje, ale uważam, że jako osoba która w swoim zyciu nikogo nie kochała (w sensie kobiety) tak na prawde nie wie co oznacza to uczucie i zapewne pomylił je z pożądaniem albo zwyczajną chęcią zaciągnięcia mnie do łóżka.

Co myślicie?

Cała ta sprawa nadal się toczy bo on próbuje mnie namawiać na spotkania itp..
Sama nie wiem co mysleć...

95

Odp: całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.

Zerwac kontakt, w razie nagabywania pogrozic, ze do proboszcza z tym pojdziesz (tylko nie idz)
zwyzywaj jak burego osla (oczywiscie z zachowaniem kultury ososbostej)
przypomnij co slubowal w dniu swiecen i o pokusach opowiedz.
Niech zrobi rachunek sumienia, odbedzie rekolekcje ignacjanskie i jeszcze 100 razy sie zastanowi czego chce.
Wszystko w TWOICH rekach.
Ufam, ze postapisz wlasciwie

96

Odp: całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.

Black Lady - przeczytaj raz jeszcze dokladnie post KRISS, moze nawet wydrukuj i daj mu to - albo chlopinna zzuje sukienke i pozna smak milosci mesko-damskiej, albo sie opamieta, chociaz watpie...................
Bogu dzieki spada ilosc powolan do seminarium - moze ci co sie ostana beda prawdziwymi kaplanami, przewodnikami duchowymi, a nie zadnymi kasy, lub niezdolnymi zrealizowac gdzie indziej swoich ambicji facetami.

Posty [ 66 do 97 z 97 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » całować się z księdzem- czyli kac moralny XXI wieku.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026