Hm... to przetrawienie juz dawno mam za soba.
Rozkminka ktora kiedys tu gosciowi napisalem, bo tez dumal jak to podejsc, orzekac czy spuscic z woda w kiblu:
Co Ci to da, ze masz niewiele sobie do zarzucenia a cala eskadre tirow w postaci winy zony za rozpad Waszego malzenstwa masz na nia jak tego przyslowiowego asa w rekawie?
Ja tez przerabiam - juz co prawda na finale - potwornego toksyka, gdzie zona ma na mnie takie "haki" do sprawy w sadzie, ze cala swiatowa stadnina koni przed wyscigiem na Sluzewcu by parskala smiechem do upadlego przez dlugie lata.
Mam pelna swiadomosc tego, ze nie tyle sam, co dobry adokat nawet z urzedu - by nie placic za niego i bezsensowne "dochodzenia" bieglych i caly pozostaly cyrk - by mnie wybronil i zrobil z tego "wykladu" zony pierwszorzedny kabaret a ja osmieszyl do ostatniej nitki przed sedzia.
Tylko pozostaje fundamentalne pytanie: po kiego grzyba ja mam ponosic finansowe konsekwencje za glupote zony sterowanej przez tesciowa i ich ferajne??? Bo wystarczy ze trafie na sedzine trzymajaca twardo strone kobiet i jest po ptokach a potem "placz i plac".Szczerze Ci mowie, ze poczynajac ten krok w postaci wytoczenia ciezkiej artylerii przeciwko zonie, kopiesz sie z koniem, o ktorego zwrotnej sile razenia nie masz jeszcze zielonego pojecia w odniesieniu do tego, do czego taka kategoria osob jest zdolna. Po co sie kopac z takim koniem, lepiej od razu stadnine zmiennic.
Zakladajac, ze siadziemy przy piwku tylko we dwoje i pogadam z Toba konkretnie o tym toksycznym temacie i jego tajemnicach, to daje Ci 2h i powyrywasz wszystkie wlosy z glowy, zbledniesz bardziej niz wyprana w wizirze biala koszula przez Z. Hajzera i nie wstaniesz o wlasnych silach z krzesla lub hokera przy barze przez conajmniej tydzien.Twoja zona z tesciowa maja wizje szklanych domow z jakims tam ksieciem na bialym koniu. Ale to Ty masz klucze do tych domow w kieszeni. Za jakis czas One dalej - razem w swoim zwiazku - beda marzyc o tych apartamentowcach, zas Ty - bedziesz w nich mieszkal z nowa, fantastyczna rodzina i cala "stadnina" w postaci dzieci.
Jesli mozesz to odpusc sobie walke, chce rozwodu, to niech startuje sama lub Ty zloz i trzymaj sie opcji bez orzekania o winie. Odejdziesz z klasa a potem to Ona zaplacze za Toba, tym co miala i co stracila decydujac sie na rozwod. Ty tej pepowiny nie przetniesz, Ona sama musi to zrobic. a pozniejsze konsekwencje przejrzenia na oczy dla niej beda katoastrofa na calej lini... z rozwodem to do kwadratu. A dlaczego to juz doczytasz sie w moim watku.
Jest takie niepisane prawo, ze gdy facet rzuca kobiete, to ona sie na nim msci, jesli jest odwrotnie - ona jest z siebie dumna... czy aby na pewno???
Bagsiu, a jak konsekwencji przejrzenia na oczy nie będzie? Po co ciągle ta Ona co?
Co nas One i Oni obchodzą.
Prośbe jedną mam. Pisz o sobie, co nas tamto interesuje:)