Nie wiemy co przyniesie życie, ale zawsze w nas jest nadzieja, mimo, ze większość mówi żeby nie dawać szansy na powrót. Ja uważam ale mówię tylko za siebie, że o tym czy chcemy dać komuś szansę czy nie musimy podjąć tą decyzję sami. Ja też czekam..... Odszedł przeszło dwa miesiące temu, od kiedy zabrał rzeczy z domu i wprowadził się do swojej bajecznej miłości nie odzywał się dwa tygodnie, pewnego ranka zadzwonił i zaczęły się sypać sms-y. Teraz jest na etapie ogromnej tęsknoty za wszystkim, domem, psem, itd....mówi, ze nie ma dnia aby nie myślał o nas i o powrocie ale nie wie jak zakończyć tam...... i wrócić do domu! To jest dopiero problem! Nie wiem ile starczy mi sił na to czekanie ale staram się żyć powoli swoim życiem, nie powiem, że jest lekko....... i czasami wyję w poduszkę obok psa, najgorsze jest to, że niebawem Święta i nie wiem jak je zniosę. On żyje na spakowanych swoich rzeczach od miesiąca się nie rozpakował, nasze życie gdzieś zawisło...... jak będzie nie wiem, powrót może być trudny, zdaję sobie sprawę, że nie będzie tak samo ...... myślę, że każde z nas stało się innym człowiekiem. Słyszałam też o powrotach, które zaowocowały i byli ze sobą bardziej szczęśliwi niż przed. Myślę, ze na to nie ma reguły, każdy z nas jest inny, inaczej czuje, myśli i przeżywa. Ja należę do osób, które szansę dają, więc zobaczymy jak będzie........ Musisz być dobrej myśli, Pozdrawiam ciepło :-)