netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Ile razy weszłyście/weszliście do tej "samej rzeki" ?

9 odpowiedzi2 943 wyświetleniazałożony przez mokatea, 12.11.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ile razy weszłyście/weszliście do tej "samej rzeki" ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1 Ostatnio edytowany przez mokatea (2013-11-12 20:14:09)

Temat: Ile razy weszłyście/weszliście do tej "samej rzeki" ?

Podzielcie się swoimi historiami gdy ten jedyny z wami zerwał a następnie chciał wrócić. Ile było zerwań i co zrobiłyście aby wrócił? Albo ile trwało milczenie waszego ex.

Może komuś to pomoże. smile

Mi się niestety nie udało. Chociaż mam jeszcze nadzieje, że wróci. Już od miesiąca z nim nie rozmawiam.

2

Odp: Ile razy weszłyście/weszliście do tej "samej rzeki" ?

Nie da się wejść dwa razy do tej samej rzeki, ponieważ wszystko płynie. Możesz z czystym sumieniem powiedzieć swojemu chłopakowi, żeby spływał...

3

Odp: Ile razy weszłyście/weszliście do tej "samej rzeki" ?

Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki a i owszem.... ale wykąpać się można wink

A tak na serio, rusz dalej, licząc na to, że wróci nie poradzisz sobie ze stratą.

4

Odp: Ile razy weszłyście/weszliście do tej "samej rzeki" ?

Nie wiemy co przyniesie życie, ale zawsze w nas jest nadzieja, mimo, ze większość mówi żeby nie dawać szansy na powrót. Ja uważam ale mówię tylko za siebie, że o tym czy chcemy dać komuś szansę czy nie musimy podjąć tą decyzję sami. Ja też czekam..... Odszedł przeszło dwa miesiące temu, od kiedy zabrał rzeczy z domu i wprowadził się do swojej bajecznej miłości nie odzywał się dwa tygodnie, pewnego ranka zadzwonił i zaczęły się sypać sms-y. Teraz jest na etapie ogromnej tęsknoty za wszystkim, domem, psem, itd....mówi, ze nie ma dnia aby nie myślał o nas i o powrocie ale nie wie jak zakończyć tam...... i wrócić do domu! To jest dopiero problem! Nie wiem ile starczy mi sił na to czekanie ale staram się żyć powoli swoim życiem, nie powiem, że jest lekko....... i czasami wyję w poduszkę obok psa, najgorsze jest to, że niebawem Święta i nie wiem jak je zniosę. On żyje na spakowanych swoich rzeczach od miesiąca się nie rozpakował, nasze życie gdzieś zawisło...... jak będzie nie wiem, powrót może być trudny, zdaję sobie sprawę, że nie będzie tak samo ...... myślę, że każde z nas stało się innym człowiekiem. Słyszałam też o powrotach, które zaowocowały i byli ze sobą bardziej szczęśliwi niż przed. Myślę, ze na to nie ma reguły, każdy z nas jest inny, inaczej czuje, myśli i przeżywa. Ja należę do osób, które szansę dają, więc zobaczymy jak będzie........ Musisz być dobrej myśli, Pozdrawiam ciepło :-)

5

Odp: Ile razy weszłyście/weszliście do tej "samej rzeki" ?

2 miesiące temy zostawił mnie po raz drugi. Od ostatniego razu minęły 3,5 roku. MNie żałowałam. Wtedy rozstaliśmy się z jakis powodów, tym razem chodziło o co innego.

"Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki" jest zwykle źle interpretowane. Nie mówię o sytacjach kiedy ktoś nas zdradzał, bił czy inne świństwa.

Moja przyjaciółka miała podobnie. Dziś ( od miesiąca) są przeszczęśliwym małżeństwem.

Nie wierzę, że ludzie sie nie zmieniają.

Na jedno powinniśmy jednak uważać - jeżeli kiedykolwiek mieliśmy wrażenie, odczucie, że druga osoba nas po prostu nie kocha - nic nie da się uratować ( tak myślę).

6

Odp: Ile razy weszłyście/weszliście do tej "samej rzeki" ?

Łooo matko,to ja z drugiej strony smile
Jestem mistrzynią świata w naiwnym dawaniu "OSTATNIEJ SZANSY".
Beznadzieja!

Tyle,że to ja kazałam się wyprowadzić i to on biegał,prosił,płakał i obiecywał ,że teraz to on wie,teraz się zmieni-nic się nie zmieniło.
Fakt,że jego zainteresowanie inną kobietą/tami istniał,nie daje mi na niego patrzeć z miłością,lecz z podejrzeniem. Wierzcie mi,że próbowałam jak tylko mogłam,żeby zapomnieć... Po prostu ja "to"czuję w powietrzu,atmosfera w domu zaczyna śmierdzieć toksyną i już po mnie,wspomnienia wracają.
Ja nie potrafię zapomnieć...

7

Odp: Ile razy weszłyście/weszliście do tej "samej rzeki" ?

Raz wróciłam. On zerwał a ja go przyjęłam po roku. I to już nie było to samo. Po miesiącu zaledwie zerwałam.

8

Odp: Ile razy weszłyście/weszliście do tej "samej rzeki" ?

Mam nadzieje, że wróci. sad Niby mówił dzień wcześniej, że kocha. W naszą rocznice dostałam tylko smsa bez wyjaśnień, że ze mną zrywa. Nawet nie potrafił dopisać na sma "dlaczego"..... Najgorsze jest to jak te osoby które zrywają się zachowują. Nagle ta druga osoba staje się dla nich nikim..... W trakcie tego miesiąca zrozumiałam jakie błędy popełniłam - za dużo pisałam (nawet jak nie odpisywał potrafiłam wysłać mu wiele smsów), często chciałam się z spotykać i kłóciłam się z nim na temat jego pracy do której pójdzie (tam pracuje jego była a mi się to nie podobało) ...

9

Odp: Ile razy weszłyście/weszliście do tej "samej rzeki" ?

Można wejść do tej samej rzeki dwa razy, z tym że słabniesz Ty i słabnie On. Rzeka niesie nieczystości, które mogły wpaść do niej po drodze, oczywiście nie musiały wpaść....wszystko zależy od okoliczności.....mój dawny ex, drugi, który cholernie mnie zranił odchodząc (na szczęście się podniosłam), powiedział mi że "nie je się odgrzewanych ziemniaków"...ja w życiu je jadłam wiele razy.....ale być może miałam od nich wzdęcia i jelita mi się odkształciły.....więc wszystko można....ale widzisz!!! ...no coments.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ile razy weszłyście/weszliście do tej "samej rzeki" ?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026