Powiedz mi doones ten fryzjer, wyjścia z domu to dla siebie czy dla niej ? Przemyślałam to na spokojnie i chcę ci powiedzieć, że dopóki nie zaczniesz robić czegoś dla siebie to nie odczujesz większej zmiany, poprawy. Jeśli ona jest zafiksowana kimś innym to nie od razu zauważy w tobie jakąś zmianę. Zresztą co to za zmiana "pod publikę" . Rób wszystko co sprawia, że czujesz się minimalnie lepiej, ale rób to aby sobie poprawić nastrój a nie po to aby utrzeć jej nosa
- chodzi o to żebyś utrzymał w miarę dobrą kondycję psychiczną.
Jeśli chodzi o żonę. Przestań się "cackać", albo w prawo albo w lewo. Też o tym myślałam zanim napisałam i powiem ci jedno, należy walczyć o małżeństwo ale do tego potrzebna jest wola dwojga ludzi. To nie działa w ten sposób, że jeśli jestem znudzona to mam prawo szukać odskoczni. Jeśli jestem znudzona - to biorę się do pracy nad swoim związkiem!!! Jeśli twoja żona jest innego zdania to należy zastanowić się nad dalszym sensem "walki".
Gdybym była mężczyzną w twoim położeniu postawiłabym sprawę jasno: terapia, ucięty kontakt z kochankiem i nasz wspólna praca nad związkiem, albo pakuj manatki i do widzenia, widzimy się w sądzie, pozew z orzeczeniem o wyłącznej winie żony.
Najgorzej to się tak roztkliwiać i cackać a ona w między czasie bawi się w najlepsze. To jest życie, dorosłe życie należy podejmować decyzje, dokonywać wyborów a nie niszczyć się wzajemnie.
Facet w sądzie jest przegrany,trzeba mieć niezbite dowody,zdjęcia itp