netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Małżeństwo jak je ratować

223 odpowiedzi28 304 wyświetleniazałożony przez doones, 22.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Małżeństwo jak je ratować

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 224 ]

66

Odp: Małżeństwo jak je ratować
KGB napisał/a:

Powiedz mi doones ten fryzjer, wyjścia z domu to dla siebie czy dla niej ?  Przemyślałam to na spokojnie i chcę ci powiedzieć, że dopóki nie zaczniesz robić czegoś dla siebie to nie odczujesz większej zmiany, poprawy. Jeśli ona jest zafiksowana kimś innym to nie od razu zauważy w tobie jakąś zmianę. Zresztą co to za zmiana "pod publikę" .  Rób wszystko co sprawia, że czujesz się minimalnie lepiej, ale rób to aby sobie poprawić nastrój a nie po to aby utrzeć jej nosa smile - chodzi o to żebyś utrzymał w miarę dobrą kondycję psychiczną.

Jeśli chodzi o żonę. Przestań się "cackać", albo w prawo albo w lewo.  Też o tym myślałam zanim napisałam i powiem ci jedno, należy walczyć o małżeństwo ale do tego potrzebna jest wola dwojga ludzi. To  nie działa w ten sposób, że jeśli jestem znudzona to mam prawo szukać odskoczni. Jeśli jestem znudzona - to biorę się do pracy nad swoim związkiem!!! Jeśli twoja żona jest innego zdania to należy zastanowić się nad dalszym sensem "walki".

Gdybym była mężczyzną w twoim położeniu postawiłabym sprawę jasno: terapia, ucięty kontakt z kochankiem i nasz wspólna praca nad związkiem, albo pakuj manatki i do widzenia, widzimy się w sądzie, pozew z orzeczeniem o wyłącznej winie żony.

Najgorzej to się tak roztkliwiać i cackać a ona w między czasie bawi się w najlepsze. To jest życie, dorosłe życie należy podejmować decyzje, dokonywać wyborów a nie niszczyć się wzajemnie.

Facet w sądzie jest przegrany,trzeba mieć niezbite dowody,zdjęcia itp

67

Odp: Małżeństwo jak je ratować

A byłeś u adwokata ? skąd od razu nastawienie na przegraną. To nie ty masz romans tylko żona.
Sytuacja wyglądałaby inaczej gdybyś był alkoholikiem, przemocowcem etc. - wtedy owszem sprawa przegrana.

W garść się musisz wziąć, jak będziesz miękki to sam siebie wyniszczysz.

68

Odp: Małżeństwo jak je ratować

głupie pytanie ile może kosztować dedektyw

69 Ostatnio edytowany przez Andy1234 (2013-02-24 14:56:24)

Odp: Małżeństwo jak je ratować

Min 2 tysiace, ale to za jeden gora dwa dni.
Dlatego warto go zatrudnic na "pewny strzal" kiedy wiesz kiedy si? z "nin" spotka .

70

Odp: Małżeństwo jak je ratować
doones napisał/a:

,gdy się zapytałem czy to prawda odpowiedziała że tak i że mnie już nie kocha

Dyktafon, rozmowa prowokująca do tego żeby  żonka powtórzyła  to co usłyszałeś. Taniej niż detektyw.
Moja rada : idź do adwokata, to ludzie którzy na sprawach rozwodowych zjedli zęby, doradzi ci co i jak masz czynić aby rozwieść się z wyłącznej winy żony.

Moja prywatne zdanie jest takie, że za rozpad małżeństwa ponoszą winę zawsze dwie strony- ale jeśli nie ma chęci współpracy, jeśli nie szanuje się partnera, stawia się go przed faktem dokonanym i podaje powody rodem z korytarza gimnazjum "wypaliło się " - to nie wolno sobie pozwalać na upokorzenia.

71

Odp: Małżeństwo jak je ratować

wiem co czujesz autorze, ja wczoraj odkryłam ze mąż, mamy troje dzieci, ma kochankę i będzie miał z nia dziecko........po 17 latach małżeństwa.....umieram...

72

Odp: Małżeństwo jak je ratować

Rady w kierunku rozwodu moim zdaniem zdecydowanie zbyt pochopne i przedwczesne.
Na ewentualna prace naprawcza nad zwiazkiem przyjdzie pora jak zona sie ocknie z fascynacji.
Na teraz pozostala Ci samotna walka o rodzine, zacznij od tego
zeby dokladnie dowiedziec sie co sie dzieje, kim jest przeciwnik.

73

Odp: Małżeństwo jak je ratować

widzę że nie ma o co walczyc na dzień dzisiejszy,nawet nie mam siły myśleć.Wyszła na spotkanie o 15 wróciła o 22.I poszła spać.A ja zaczynam mieć powoli to w dupie wiem że moje będzie na górze,Facet jest niby w trakcie rozwodu jak żródła nieoficjalne informują.Slectwo trwa,zaczynam chyba mieć z tego niezły ubaw nie wiem dlaczego.Może będe sam ale nie zrobiłem nikomu krzywdy.Kumpel powiedział mi że uczciwy i dobry w tych czasach to patologia.chyba ma racje.

74

Odp: Małżeństwo jak je ratować
eine_gute_ehefrau napisał/a:

Rady w kierunku rozwodu moim zdaniem zdecydowanie zbyt pochopne i przedwczesne.
Na ewentualna prace naprawcza nad zwiazkiem przyjdzie pora jak zona sie ocknie z fascynacji.
Na teraz pozostala Ci samotna walka o rodzine, zacznij od tego
zeby dokladnie dowiedziec sie co sie dzieje, kim jest przeciwnik.

Podobno w trakcie rozwodu,to się zobaczy,mam nadziejeże się przejedziejak ktoś gołą dupa po betonie,ale jedno wiem będe silniejszy,mocniejszy,boli mnie jak diabli,ale patrząc jak moja córka przechodz gdzie przez 10 lat nie słyszała żadnej awantury i innych patologicznych zachowań to dla niej to wielki szok.

75

Odp: Małżeństwo jak je ratować

"Kumpel powiedział mi że uczciwy i dobry w tych czasach to patologia.chyba ma racje."

Dokladnie, tez sie tak czuje - jak patologia sad
Ogolnie po ostatnich doswiadczeniach stracilam wiare w ludzi sad

76

Odp: Małżeństwo jak je ratować
eine_gute_ehefrau napisał/a:

"Kumpel powiedział mi że uczciwy i dobry w tych czasach to patologia.chyba ma racje."

Dokladnie, tez sie tak czuje - jak patologia sad
Ogolnie po ostatnich doswiadczeniach stracilam wiare w ludzi sad

nie ja nie straciłem wiary w ludzi ,ja straciłem wiarę to w co wierzyłem."ślubuję ci miłśc wierność i uczciwośc małżeńską i że  cię nie opuszczę az do śmierci" to cały ja

77

Odp: Małżeństwo jak je ratować
doones napisał/a:
eine_gute_ehefrau napisał/a:

"Kumpel powiedział mi że uczciwy i dobry w tych czasach to patologia.chyba ma racje."

Dokladnie, tez sie tak czuje - jak patologia sad
Ogolnie po ostatnich doswiadczeniach stracilam wiare w ludzi sad

nie ja nie straciłem wiary w ludzi ,ja straciłem wiarę to w co wierzyłem."ślubuję ci miłśc wierność i uczciwośc małżeńską i że  cię nie opuszczę az do śmierci" to cały ja

ja też w to juz nie wierze, marzenie o dotrwaniu razem do starości prysła jak bańka mydlana, przez jakąś sunię...

78

Odp: Małżeństwo jak je ratować
romantyczkapl napisał/a:
doones napisał/a:
eine_gute_ehefrau napisał/a:

"Kumpel powiedział mi że uczciwy i dobry w tych czasach to patologia.chyba ma racje."

Dokladnie, tez sie tak czuje - jak patologia sad
Ogolnie po ostatnich doswiadczeniach stracilam wiare w ludzi sad

nie ja nie straciłem wiary w ludzi ,ja straciłem wiarę to w co wierzyłem."ślubuję ci miłśc wierność i uczciwośc małżeńską i że  cię nie opuszczę az do śmierci" to cały ja

ja też w to juz nie wierze, marzenie o dotrwaniu razem do starości prysła jak bańka mydlana, przez jakąś sunię...

każdy kto zawodzi w takich sytuacjach,"rozmyśla się"powinien tak jak alkocholik,jak pedofil,powinien mieć przynajmniej nadzór żeby innych dalej nie krzywdzić takie jest moje zdanie.

79

Odp: Małżeństwo jak je ratować

ale niestety nie jest tak..

80

Odp: Małżeństwo jak je ratować
doones napisał/a:
romantyczkapl napisał/a:
doones napisał/a:

nie ja nie straciłem wiary w ludzi ,ja straciłem wiarę to w co wierzyłem."ślubuję ci miłśc wierność i uczciwośc małżeńską i że  cię nie opuszczę az do śmierci" to cały ja

ja też w to juz nie wierze, marzenie o dotrwaniu razem do starości prysła jak bańka mydlana, przez jakąś sunię...

każdy kto zawodzi w takich sytuacjach,"rozmyśla się"powinien tak jak alkocholik,jak pedofil,powinien mieć przynajmniej nadzór żeby innych dalej nie krzywdzić takie jest moje zdanie.

ludzie którzy niszczą coś co budowli przez wiele lat ,dla czegoś co powstało w ciągu kilku tygodni nawet miesięcy są lekko anormalnii,sa oni pod wpływem czystej chemii.Nie jestem  nastolatkiem ani dwudziestolatkiemledwo skączyłem 40 i to mi powinno odbić...

81

Odp: Małżeństwo jak je ratować

doones... za jakiś czas, nabierzesz dystansu do tego nieprzyjemnego doświadczenia.  Sama jestem żywym świadectwem, prawdziwości powiedzenia, że najwięcej zawdzięczamy tym, którzy nas skrzywdzili wink Szczerze przyznam, że czuje wielką wdzięczność , za to, iż eks otworzył mi oczy, na to kim naprawdę jest... No, ale oczywiście potrzebowałam trochę czasu aby dokonać tego wiekopomnego odkrycia... wink Mam nadzieję, że z czasem również TY, będziesz mógł myśleć i rozmawiać o zdradzie bez uczucia bólu... smile

82

Odp: Małżeństwo jak je ratować
Volver napisał/a:

doones... za jakiś czas, nabierzesz dystansu do tego nieprzyjemnego doświadczenia.  Sama jestem żywym świadectwem, prawdziwości powiedzenia, że najwięcej zawdzięczamy tym, którzy nas skrzywdzili wink Szczerze przyznam, że czuje wielką wdzięczność , za to, iż eks otworzył mi oczy, na to kim naprawdę jest... No, ale oczywiście potrzebowałam trochę czasu aby dokonać tego wiekopomnego odkrycia... wink Mam nadzieję, że z czasem również TY, będziesz mógł myśleć i rozmawiać o zdradzie bez uczucia bólu... smile

teraz gdy to piszę nie czuję bólu ja siedzę w pokoju u córki a żona wysyła esmsy do swojego kochasia w drugim,kocham ją zajebiście, ale  zaczynam nabierać przekonania że nie jest mnie warta,dwanascie lat małzeństwa a siedemnascie znajomości,spokój zadużu cisza za duza i juz.szukamy rozrywek

83

Odp: Małżeństwo jak je ratować
doones napisał/a:
Volver napisał/a:

doones... za jakiś czas, nabierzesz dystansu do tego nieprzyjemnego doświadczenia.  Sama jestem żywym świadectwem, prawdziwości powiedzenia, że najwięcej zawdzięczamy tym, którzy nas skrzywdzili wink Szczerze przyznam, że czuje wielką wdzięczność , za to, iż eks otworzył mi oczy, na to kim naprawdę jest... No, ale oczywiście potrzebowałam trochę czasu aby dokonać tego wiekopomnego odkrycia... wink Mam nadzieję, że z czasem również TY, będziesz mógł myśleć i rozmawiać o zdradzie bez uczucia bólu... smile

teraz gdy to piszę nie czuję bólu ja siedzę w pokoju u córki a żona wysyła esmsy do swojego kochasia w drugim,kocham ją zajebiście, ale  zaczynam nabierać przekonania że nie jest mnie warta,dwanascie lat małzeństwa a siedemnascie znajomości,spokój zadużu cisza za duza i juz.szukamy rozrywek

Eh... skąd ja znam ten tupet...  Zero wyczucia, wstydu i resztek przyzwoitości. No,  ale widać żona wie, że należysz do ludzi dobrze wychowanych i może sobie na takie zachowanie pozwolić. Jeżeli mogę coś zasugerować... mój eks, moje dobre maniery odbierał jako słabość i przyzwolenie do dalszego przekraczania granic...

84

Odp: Małżeństwo jak je ratować
Volver napisał/a:

doones... za jakiś czas, nabierzesz dystansu do tego nieprzyjemnego doświadczenia.  Sama jestem żywym świadectwem, prawdziwości powiedzenia, że najwięcej zawdzięczamy tym, którzy nas skrzywdzili wink Szczerze przyznam, że czuje wielką wdzięczność , za to, iż eks otworzył mi oczy, na to kim naprawdę jest... No, ale oczywiście potrzebowałam trochę czasu aby dokonać tego wiekopomnego odkrycia... wink Mam nadzieję, że z czasem również TY, będziesz mógł myśleć i rozmawiać o zdradzie bez uczucia bólu... smile

Wiesz wydaje mi się że nigdy człowiek nie może rozmawić bez bólu o czymś co było dla niego  traumatycznym przeżyciem,napewno minie czas wszystko się rozmyje ale nie wierzę ze ból zniknie na zawsze.

85

Odp: Małżeństwo jak je ratować
Volver napisał/a:

doones... za jakiś czas, nabierzesz dystansu do tego nieprzyjemnego doświadczenia.  Sama jestem żywym świadectwem, prawdziwości powiedzenia, że najwięcej zawdzięczamy tym, którzy nas skrzywdzili wink Szczerze przyznam, że czuje wielką wdzięczność , za to, iż eks otworzył mi oczy, na to kim naprawdę jest... No, ale oczywiście potrzebowałam trochę czasu aby dokonać tego wiekopomnego odkrycia... wink Mam nadzieję, że z czasem również TY, będziesz mógł myśleć i rozmawiać o zdradzie bez uczucia bólu... smile

Wiesz wydaje mi się że nigdy człowiek nie może rozmawić bez bólu o czymś co było dla niego  traumatycznym przeżyciem,napewno minie czas wszystko się rozmyje ale nie wierzę ze ból zniknie na zawsze.

86

Odp: Małżeństwo jak je ratować
doones napisał/a:
Volver napisał/a:

doones... za jakiś czas, nabierzesz dystansu do tego nieprzyjemnego doświadczenia.  Sama jestem żywym świadectwem, prawdziwości powiedzenia, że najwięcej zawdzięczamy tym, którzy nas skrzywdzili wink Szczerze przyznam, że czuje wielką wdzięczność , za to, iż eks otworzył mi oczy, na to kim naprawdę jest... No, ale oczywiście potrzebowałam trochę czasu aby dokonać tego wiekopomnego odkrycia... wink Mam nadzieję, że z czasem również TY, będziesz mógł myśleć i rozmawiać o zdradzie bez uczucia bólu... smile

teraz gdy to piszę nie czuję bólu ja siedzę w pokoju u córki a żona wysyła esmsy do swojego kochasia w drugim,kocham ją zajebiście, ale  zaczynam nabierać przekonania że nie jest mnie warta,dwanascie lat małzeństwa a siedemnascie znajomości,spokój zadużu cisza za duza i juz.szukamy rozrywek

Eh... skąd ja znam ten tupet...  Zero wyczucia, wstydu i resztek przyzwoitości. No,  ale widać żona wie, że należysz do ludzi dobrze wychowanych i może sobie na takie zachowanie pozwolić. Jeżeli mogę coś zasugerować... mój eks, moje dobre maniery odbierał jako słabość i przyzwolenie do dalszego przekraczania granic...

87

Odp: Małżeństwo jak je ratować
Volver napisał/a:
doones napisał/a:
Volver napisał/a:

doones... za jakiś czas, nabierzesz dystansu do tego nieprzyjemnego doświadczenia.  Sama jestem żywym świadectwem, prawdziwości powiedzenia, że najwięcej zawdzięczamy tym, którzy nas skrzywdzili wink Szczerze przyznam, że czuje wielką wdzięczność , za to, iż eks otworzył mi oczy, na to kim naprawdę jest... No, ale oczywiście potrzebowałam trochę czasu aby dokonać tego wiekopomnego odkrycia... wink Mam nadzieję, że z czasem również TY, będziesz mógł myśleć i rozmawiać o zdradzie bez uczucia bólu... smile

teraz gdy to piszę nie czuję bólu ja siedzę w pokoju u córki a żona wysyła esmsy do swojego kochasia w drugim,kocham ją zajebiście, ale  zaczynam nabierać przekonania że nie jest mnie warta,dwanascie lat małzeństwa a siedemnascie znajomości,spokój zadużu cisza za duza i juz.szukamy rozrywek

Eh... skąd ja znam ten tupet...  Zero wyczucia, wstydu i resztek przyzwoitości. No,  ale widać żona wie, że należysz do ludzi dobrze wychowanych i może sobie na takie zachowanie pozwolić. Jeżeli mogę coś zasugerować... mój eks, moje dobre maniery odbierał jako słabość i przyzwolenie do dalszego przekraczania granic...

wiem to jest słabość ale w tym pokoju jest moja jedyna córka,która tam śpi.TYKO TEŻ WIEM ZE TA SŁABOŚĆ MOJA  BĘDZIE MOJĄ PRZEWAGĄ

88

Odp: Małżeństwo jak je ratować

doones, STAWIAJ GRANICE !
Nie unikaj, trudnej rozmowy. Nie pozwalaj na wtrącanie Ciebie w trójkącik.
Che do kochasia - to ale teraz, w tej chwili.
Chce być z Wami - to ale bez kochasia.

Inne rozwiązania będą traktowane jako Twoją słabość. Ciepłe kluchy z którymi wszystko można zrobić.

89

Odp: Małżeństwo jak je ratować
doones napisał/a:
Volver napisał/a:

doones... za jakiś czas, nabierzesz dystansu do tego nieprzyjemnego doświadczenia.  Sama jestem żywym świadectwem, prawdziwości powiedzenia, że najwięcej zawdzięczamy tym, którzy nas skrzywdzili wink Szczerze przyznam, że czuje wielką wdzięczność , za to, iż eks otworzył mi oczy, na to kim naprawdę jest... No, ale oczywiście potrzebowałam trochę czasu aby dokonać tego wiekopomnego odkrycia... wink Mam nadzieję, że z czasem również TY, będziesz mógł myśleć i rozmawiać o zdradzie bez uczucia bólu... smile

Wiesz wydaje mi się że nigdy człowiek nie może rozmawić bez bólu o czymś co było dla niego  traumatycznym przeżyciem,napewno minie czas wszystko się rozmyje ale nie wierzę ze ból zniknie na zawsze.

Uwierz mi można smile
Osobiście wiele historyjek z okresu romansów mojego eksa, opowiadam w towarzystwie jako doskonały dowcip. Żeby nie było...śmieje się głownie z siebie i swojej naiwności... wink

Przepraszam ale coś się dzieje z serwerem i widzę, że jedna z  moich wypowiedzi pojawiła się dwukrotnie...

90

Odp: Małżeństwo jak je ratować
Volver napisał/a:
doones napisał/a:
Volver napisał/a:

doones... za jakiś czas, nabierzesz dystansu do tego nieprzyjemnego doświadczenia.  Sama jestem żywym świadectwem, prawdziwości powiedzenia, że najwięcej zawdzięczamy tym, którzy nas skrzywdzili wink Szczerze przyznam, że czuje wielką wdzięczność , za to, iż eks otworzył mi oczy, na to kim naprawdę jest... No, ale oczywiście potrzebowałam trochę czasu aby dokonać tego wiekopomnego odkrycia... wink Mam nadzieję, że z czasem również TY, będziesz mógł myśleć i rozmawiać o zdradzie bez uczucia bólu... smile

Wiesz wydaje mi się że nigdy człowiek nie może rozmawić bez bólu o czymś co było dla niego  traumatycznym przeżyciem,napewno minie czas wszystko się rozmyje ale nie wierzę ze ból zniknie na zawsze.

Uwierz mi można smile
Osobiście wiele historyjek z okresu romansów mojego eksa, opowiadam w towarzystwie jako doskonały dowcip. Żeby nie było...śmieje się głownie z siebie i swojej naiwności... wink

Przepraszam ale coś się dzieje z serwerem i widzę, że jedna z  moich wypowiedzi pojawiła się dwukrotnie...

wiesz nie jestem naiwny jeszcze wczoraj bardzo walczyłem darłem pazurami beton.ktoś powie ale ma zmiany nastroju mam,chcę się wreście wyspać, najeśc nikt kto mnie rani tak rani nie jest wart mojej miłosci moich dwudziestu lat,niech spada.teraz walcze o to bym mógł dalej żyć abym dał radę.nie zasługuję na takie traktowanie kobiety którą nosiłem na rękach,mój błąd ale ostatni

91

Odp: Małżeństwo jak je ratować

Rozczarowanie - to straszne uczucie. Raz będziesz chciał walczyć, raz będziesz przepełniony złością - takie skrajności są jakby naturalnymi etapami.
Podziwiam cię, za to że ona wychodzi na spotkanie z kochasiem, wraca, zamyka się w pokoju a ty jeszcze nie wybuchłeś - i co według niej tak ma teraz wyglądać wasze życie ? o co w tym wszystkim chodzi ?
Może według niej nie byłeś idealnym mężem ( ma prawo myśleć, czuć jak chce - nie pisałeś co ona myśli wobec tego to tylko spekulacje ) , ale zasługujesz na szacunek. Na rozmowę ( podkreślam rozmowę ! ) , wyjaśnienie, ustalenie i podjęcie kroków w jakimś kierunku.

92

Odp: Małżeństwo jak je ratować
KGB napisał/a:

Rozczarowanie - to straszne uczucie. Raz będziesz chciał walczyć, raz będziesz przepełniony złością - takie skrajności są jakby naturalnymi etapami.
Podziwiam cię, za to że ona wychodzi na spotkanie z kochasiem, wraca, zamyka się w pokoju a ty jeszcze nie wybuchłeś - i co według niej tak ma teraz wyglądać wasze życie ? o co w tym wszystkim chodzi ?
Może według niej nie byłeś idealnym mężem ( ma prawo myśleć, czuć jak chce - nie pisałeś co ona myśli wobec tego to tylko spekulacje ) , ale zasługujesz na szacunek. Na rozmowę ( podkreślam rozmowę ! ) , wyjaśnienie, ustalenie i podjęcie kroków w jakimś kierunku.

czuję sięjak zero..............

93

Odp: Małżeństwo jak je ratować
doones napisał/a:
KGB napisał/a:

Rozczarowanie - to straszne uczucie. Raz będziesz chciał walczyć, raz będziesz przepełniony złością - takie skrajności są jakby naturalnymi etapami.
Podziwiam cię, za to że ona wychodzi na spotkanie z kochasiem, wraca, zamyka się w pokoju a ty jeszcze nie wybuchłeś - i co według niej tak ma teraz wyglądać wasze życie ? o co w tym wszystkim chodzi ?
Może według niej nie byłeś idealnym mężem ( ma prawo myśleć, czuć jak chce - nie pisałeś co ona myśli wobec tego to tylko spekulacje ) , ale zasługujesz na szacunek. Na rozmowę ( podkreślam rozmowę ! ) , wyjaśnienie, ustalenie i podjęcie kroków w jakimś kierunku.

czuję sięjak zero..............

agresja powoduje agresje inic dobrego nie daje

94

Odp: Małżeństwo jak je ratować
doones napisał/a:
KGB napisał/a:

Rozczarowanie - to straszne uczucie. Raz będziesz chciał walczyć, raz będziesz przepełniony złością - takie skrajności są jakby naturalnymi etapami.
Podziwiam cię, za to że ona wychodzi na spotkanie z kochasiem, wraca, zamyka się w pokoju a ty jeszcze nie wybuchłeś - i co według niej tak ma teraz wyglądać wasze życie ? o co w tym wszystkim chodzi ?
Może według niej nie byłeś idealnym mężem ( ma prawo myśleć, czuć jak chce - nie pisałeś co ona myśli wobec tego to tylko spekulacje ) , ale zasługujesz na szacunek. Na rozmowę ( podkreślam rozmowę ! ) , wyjaśnienie, ustalenie i podjęcie kroków w jakimś kierunku.

czuję sięjak zero..............

ona chyb aczeka aż sie rozwiedzie i ją przyjmnie pod swoje skrzydła

95

Odp: Małżeństwo jak je ratować
doones napisał/a:
doones napisał/a:
KGB napisał/a:

Rozczarowanie - to straszne uczucie. Raz będziesz chciał walczyć, raz będziesz przepełniony złością - takie skrajności są jakby naturalnymi etapami.
Podziwiam cię, za to że ona wychodzi na spotkanie z kochasiem, wraca, zamyka się w pokoju a ty jeszcze nie wybuchłeś - i co według niej tak ma teraz wyglądać wasze życie ? o co w tym wszystkim chodzi ?
Może według niej nie byłeś idealnym mężem ( ma prawo myśleć, czuć jak chce - nie pisałeś co ona myśli wobec tego to tylko spekulacje ) , ale zasługujesz na szacunek. Na rozmowę ( podkreślam rozmowę ! ) , wyjaśnienie, ustalenie i podjęcie kroków w jakimś kierunku.

czuję sięjak zero..............

agresja powoduje agresje inic dobrego nie daje

Oczywiście masz rację, ale nie musisz się na to godzić. Wcale nie trzeba być agresywnym, ale asertywnie wyrazić swoje stanowisko. Chce nowego życia, nudzi ją stare ? proszę bardzo, ale niech szanuje swoją rodzinę, męża i dziecko którzy są świadkami i ofiarami jej "zabaw".

Zbierz w sobie siłę i rozmów się z żoną. Niech określi swoje stanowisko ostatecznie, ale poza gadaniem niech również będą działania.
Ktoś napisał wyżej, że za wcześnie na decyzję o rozwodzie - niby tak, ale przecież nie będziesz czekał aż szanowna małżonka raczy się odkochać.

96

Odp: Małżeństwo jak je ratować

Tak rzuciłam okiem na te posty o zdradzie....uważam ,że po czymś takim to nie ma co sklejać, najlepiej się rozstać

97

Odp: Małżeństwo jak je ratować
doones napisał/a:

czuję sięjak zero..............

ech ... co tu dużo - rozumiem Cię...
po kilkunastu latach nagle ktoś tak bliski mówi Ci : "już cię nie kocham, nie chcę z Tobą być" - przykre, takie odrzucenie , bardzo boli ...
i jeszcze mieszkanie z sobą - znam to , sama tak mam dopóki nie sprzedamy domu - to jest strasznie przygnębiające- mieć w drugim pokoju kogoś kogo kochasz , a kto jest już tak daleki, że nie twój ...
huśtawki - to coś co zawsze towarzyszy - jednego dnia budzisz się i myślisz : będzie ok , jestem coś wart , jeszcze będę szczęśliwy , pokażę jej co straciła , drugiego dnia boli jak jasna cholera i czujesz się jak zero ,  trzeciego jesteś tak wściekły że masz ochotę podejść i trzasnąć w ten pusty łeb - a czwartego masz nadzieję, masz ochotę podejść , przytulić, powiedzieć : wszystko będzie dobrze, bądźmy z sobą , bądź moja - będę Cię kochał....
nie pocieszę - huśtawki nie miną , będą dopóki będziecie mieszkać razem ....
mam wrażenie, że jeśli bym się wyprowadziła - przeżyłabym tą żałobę , byłabym w dole ale mogłabym się w końcu kiedyś odbić od tego dna i podnieść - a dopóki go oglądam, kochając jeszcze wciąż przecież - jest tak jak jest , huśtawki ... bardzo wykańczają psychicznie ...

98

Odp: Małżeństwo jak je ratować
doones napisał/a:

ona chyb aczeka aż sie rozwiedzie i ją przyjmnie pod swoje skrzydła

- a na co Ty czekasz ?
Czego chcesz, co zamierzasz robić, jaki masz plan. Działaj.

99

Odp: Małżeństwo jak je ratować

walcz o nią, bo ja nie poddam się bez walki, za dużo nas pracy kosztowało stworzenie rodziny i utrzymanie tyle czasu

najgorsza ta ciąża...

100

Odp: Małżeństwo jak je ratować

Pewnie nie byłem idealnym mężem,czy tacy istnieją,ona tez nie była idealna,pamiętam z pierwszej jej reakcij na moje zapytanie dlaczego to padło stwierdzenie że jestem mało zaradny,tylko inni potrafią na dwa trzy etaty pracować,to tak jak mówie od kochała się,mało kasy,za spokojnie ,za nudno.za ciepło.
Woli iść na coś czego nie jest tak naprawde pewna,facet niby w trakcie rozwodu,może się nią pobawi i już.Czekam za bilngiem rozmów z telefonu może on pokaże czy dłużej to trwa czy nie,chcę wiedzieć,a ona mi nie powie.

101

Odp: Małżeństwo jak je ratować

zastanawiam się czy nasi rodzice tez mieli takie problemy jak byli w naszym wieku....są razem do dziś, żyją zgodzie i spokojnie, czasami się nie zgadzają, ale to nic takiego


to dlaczego t obecnym świecie ciągle brak jest rozrywek w małżeństwie i tak jest to życie ciężkie i trudne i jeszcze sobie takie kłopoty przysparzać....
dlaczego to nas spotkało, gdzie popełniliśmy błąd?
chcę to naprawić, ale jak....

102

Odp: Małżeństwo jak je ratować
romantyczkapl napisał/a:

zastanawiam się czy nasi rodzice tez mieli takie problemy jak byli w naszym wieku....są razem do dziś, żyją zgodzie i spokojnie, czasami się nie zgadzają, ale to nic takiego


to dlaczego t obecnym świecie ciągle brak jest rozrywek w małżeństwie i tak jest to życie ciężkie i trudne i jeszcze sobie takie kłopoty przysparzać....
dlaczego to nas spotkało, gdzie popełniliśmy błąd?
chcę to naprawić, ale jak....

Jak ? to pytanie zadawało sobie tutaj chyba 100% urzytkowników , nie ma jasnej odpowiedzi,przychodzi ten dzień i już.mnie nigdy do głowy nie przyszło że mnie to spotka.Ipewnie każdy odrzucony tak myślał.Boże dlaczego nie jestem taki silny,dlaczego mam tyle uczuć w sobi co ja takiego zrobiłem...

103

Odp: Małżeństwo jak je ratować

Nie jest możliwy sukces w "walce" o małżeństwo, kiedy tego trudu podejmuje się tylko jedna osoba a druga w najlepsze rozpala swój romans. Jaki jest sens wówczas ? Można czekać, aż tamten kopnie ją w zadek ( a kopnie jestem przekonana !) ale za jaką cenę ? Wydaje mi się to takie upokarzające.

Najpierw musi być poprawa, dopiero później wspólna strategia i walka. Nie wiem dlaczego ludzie upierają się robić na odwrót. Najpierw próbują walczyć  w efekcie oczekując poprawy - co się wówczas dzieje ? następuje "powtórka  z rozrywki". 
Często też wynikiem takiej samotnej walki jest depresja, spada samoocena przez co zaczynają ludzie jeszcze bardziej się pogrążać i choroba gotowa!

Napisałeś, że argumentowała "nie jesteś zaradny " - a co ona dokładnie rozumie przez brak zaradności, co dokładnie ją dotknęło ? może czuła się w tym związku bardziej dominująca , może byłeś dla niej mało męski ?
Ustalmy coś jeśli chcesz ją odzyskać musisz wiedzieć takie rzeczy, nie możesz być obojętny na żadne słowo - kluczem do sukcesu jest poprawna komunikacja. Dopytuj, analizuj wraz z nią.
A jeśli nie widzisz was już razem , to moje zdanie znasz.

104

Odp: Małżeństwo jak je ratować
KGB napisał/a:

Napisałeś, że argumentowała "nie jesteś zaradny "

Może zbyt wiele miała na głowie? może czuła się ze wszystkim sama  , brak wsparcia , konstruktywnego rozwiązywania problemów ...

spojrzenie dwóch stron:

jedna strona -  z tej niezaradności korzysta w najlepsze i żyje sobie wygodnie , czasem nieświadoma ile "pola" oddała bez walki , z czasem faktycznie albo coś zaświta i poczuje , że czuje się bezwolny , tańczy jak zagrają - powstaje bunt , no chyba że delikwent wygodny i leniwy (a znam takiego osobnika) , i mu to nie przeszkadza - po prostu żyje sobie w błogim lenistwie, niewiedzy , nieświadomości , bezproblemowo

druga strona - niezaradność partnera przytłacza , czuje brak wsparcia , może daje sygnały - może zbyt delikatnie , nie czuje się z tym dobrze ... ale nie jest bez winy - zagarnęła pole partnera , powinna egzekwować i wymagać ... czyżby nadkontrola?

Tak to widzę ... może się mylę , albo idę w złą stronę ... ale u mnie tak to było...

105 Ostatnio edytowany przez doones (2013-02-25 11:46:46)

Odp: Małżeństwo jak je ratować
KGB napisał/a:

Nie jest możliwy sukces w "walce" o małżeństwo, kiedy tego trudu podejmuje się tylko jedna osoba a druga w najlepsze rozpala swój romans. Jaki jest sens wówczas ? Można czekać, aż tamten kopnie ją w zadek ( a kopnie jestem przekonana !) ale za jaką cenę ? Wydaje mi się to takie upokarzające.

Najpierw musi być poprawa, dopiero później wspólna strategia i walka. Nie wiem dlaczego ludzie upierają się robić na odwrót. Najpierw próbują walczyć  w efekcie oczekując poprawy - co się wówczas dzieje ? następuje "powtórka  z rozrywki". 
Często też wynikiem takiej samotnej walki jest depresja, spada samoocena przez co zaczynają ludzie jeszcze bardziej się pogrążać i choroba gotowa!

Napisałeś, że argumentowała "nie jesteś zaradny " - a co ona dokładnie rozumie przez brak zaradności, co dokładnie ją dotknęło ? może czuła się w tym związku bardziej dominująca , może byłeś dla niej mało męski ?
Ustalmy coś jeśli chcesz ją odzyskać musisz wiedzieć takie rzeczy, nie możesz być obojętny na żadne słowo - kluczem do sukcesu jest poprawna komunikacja. Dopytuj, analizuj wraz z nią.
A jeśli nie widzisz was już razem , to moje zdanie znasz.

Tak była dominująca jest silniejsza,nie lubię tego określenia ciepłe kluchy ale może taki jestem.
Wypaliła, że sam nie potrafię nic zrobić.
Jak nie wiadomo o co chodzi to o kase.Ma pracę w ruch cały czas w terenie,nie w biurze lub sklepie,znalazł się taki co wysyłał anonimowe sms-y,bo jeszcze mi je pokazywała w styczniu i niezły mieliśmy z tego ubaw,a potem się ujawnił piękne oczy nagle poczuła się atrakcyjna ajest taka i zawsze jej mówiłem ze jest piękna i czułe słówka ale ja to tylko stary mąż,bez pięknej fury nie typowy maczo.taka prawda.a teraz zbieram powoli się do poważnej rozmowy,powoli nabieram odwagi .
przeprowadzimy męską rozmowe.
Zawsze miała i ma we mnie oparcie,nigdy z żadnym problemem nie była sama,nie jestem leniwy,wspólnie gotowaliśmy,sprzątaliśmy dzieliliśmy się obowiązkami,troskami rozmawialiśmy o swojej pracy,potrafiłłem słuchać,ale i tak czegoś był mało,czegoś brakło

106

Odp: Małżeństwo jak je ratować
doones napisał/a:

,powoli nabieram odwagi .
przeprowadzimy męską rozmowe.

Odwagi do czego ? czego się najbardziej obawiasz ?

Co rozumiesz przez "męska rozmowa" ? jak ona wygląda ?

Zawsze miała i ma we mnie oparcie,nigdy z żadnym problemem nie była sama,nie jestem leniwy,wspólnie gotowaliśmy,sprzątaliśmy dzieliliśmy się obowiązkami,troskami rozmawialiśmy o swojej pracy,potrafiłłem słuchać,ale i tak czegoś był mało,czegoś brakło

No właśnie, a czego było mało, czego brakło ?

107 Ostatnio edytowany przez doones (2013-02-25 12:28:19)

Odp: Małżeństwo jak je ratować
KGB napisał/a:
doones napisał/a:

,powoli nabieram odwagi .
przeprowadzimy męską rozmowe.

Odwagi do czego ? czego się najbardziej obawiasz ?

Co rozumiesz przez "męska rozmowa" ? jak ona wygląda ?

Zawsze miała i ma we mnie oparcie,nigdy z żadnym problemem nie była sama,nie jestem leniwy,wspólnie gotowaliśmy,sprzątaliśmy dzieliliśmy się obowiązkami,troskami rozmawialiśmy o swojej pracy,potrafiłłem słuchać,ale i tak czegoś był mało,czegoś brakło

No właśnie, a czego było mało, czego brakło ?

Najbardziej obawiam się jutra,co będzie jak,jak juro poradzę sobie z emocjami,ekonomicznie czy dam rade.
A czego zabrakło,rozrywek,adrenalinywiększego konfortu,luksusu,prawdziwego maczo??
Męska rozmowa to taka że porafię powiedzieć jak się czuje,że tak dalej być nie może,że jeżeli tak tu jej żle to musi odejść,wyprowadzić się,niech ułoży sobie życie i niech stopniowo oswaja dziecko z ta sytuacją.wczoraj jak się córka pytała gdzie idzie to nie potrafiła odpowiedzieć jej na to pytanie.

108

Odp: Małżeństwo jak je ratować
doones napisał/a:

A czego zabrakło,rozrywek,adrenaliny.

A to się domyślasz czy to jasny komunikat od niej ?

Męska rozmowa to taka że porafię powiedzieć jak się czuje,że tak dalej być nie może,że jeżeli tak tu jej żle to musi odejść,wyprowadzić się,niech ułoży sobie życi

Czy dobrze rozumiem, że masz kłopot z byciem asertywnym ? 

i niech stopniowo oswaja dziecko z ta sytuacją.wczoraj jak się córka pytała gdzie idzie to nie potrafiła odpowiedzieć jej na to pytanie.

To jest straszne nie może tak dalej być, dziecko powinno jak najmniej odczuć tą sytuację.

109

Odp: Małżeństwo jak je ratować
KGB napisał/a:
doones napisał/a:

A czego zabrakło,rozrywek,adrenaliny.

A to się domyślasz czy to jasny komunikat od niej ?

Męska rozmowa to taka że porafię powiedzieć jak się czuje,że tak dalej być nie może,że jeżeli tak tu jej żle to musi odejść,wyprowadzić się,niech ułoży sobie życi

Czy dobrze rozumiem, że masz kłopot z byciem asertywnym ? 

i niech stopniowo oswaja dziecko z ta sytuacją.wczoraj jak się córka pytała gdzie idzie to nie potrafiła odpowiedzieć jej na to pytanie.

To jest straszne nie może tak dalej być, dziecko powinno jak najmniej odczuć tą sytuację.

nie nie mam kłopotu z byciem asertywnym,za bardzo ją kocham i nadal boję się.
dusiła się przy mnie ,ale nadal nie wiem dlaczego,domyślam się że chodziło tu o to bo doszukiwanie sie głebszego sensu zdrady nie ma,facet jak zdradza to dla seksu nowa kobieta ciało,może nie dla każdego ważne jest ciepło rodzinne,może nie jest takie jakiego oczekuje,nie rozmawiała o tym,poprostu wypaliło się,zgasło ;-)

110

Odp: Małżeństwo jak je ratować

NAPEWNO WIE ŻE MAM DO NIEJ WIELKĄ SŁABOŚĆ TO PRZYZNAJE TO JAK NA SPWIEDZI.

111

Odp: Małżeństwo jak je ratować
doones napisał/a:
KGB napisał/a:
doones napisał/a:

A czego zabrakło,rozrywek,adrenaliny.

A to się domyślasz czy to jasny komunikat od niej ?

Męska rozmowa to taka że porafię powiedzieć jak się czuje,że tak dalej być nie może,że jeżeli tak tu jej żle to musi odejść,wyprowadzić się,niech ułoży sobie życi

Czy dobrze rozumiem, że masz kłopot z byciem asertywnym ? 

i niech stopniowo oswaja dziecko z ta sytuacją.wczoraj jak się córka pytała gdzie idzie to nie potrafiła odpowiedzieć jej na to pytanie.

To jest straszne nie może tak dalej być, dziecko powinno jak najmniej odczuć tą sytuację.

nie nie mam kłopotu z byciem asertywnym,za bardzo ją kocham i nadal boję się.
dusiła się przy mnie ,ale nadal nie wiem dlaczego,domyślam się że chodziło tu o to bo doszukiwanie sie głebszego sensu zdrady nie ma,facet jak zdradza to dla seksu nowa kobieta ciało,może nie dla każdego ważne jest ciepło rodzinne,może nie jest takie jakiego oczekuje,nie rozmawiała o tym,poprostu wypaliło się,zgasło ;-)

Ta kobieta jest tak oszołomiona, że tylko resztkami przyzwoitości hamuje swoje zwariowanie.Jak w amoku.

112

Odp: Małżeństwo jak je ratować

Witam.Pierwszy raz pisze na forum o swoim problemie ale nie mam z kim porozmawiac,wiec moze tutaj mi ktos doradzi.Znamy sie z mezem od 7 lat po slubie jestesmy 4lata i mamy rocznego synusia:)mieszkamy za granica...ale od pewnego czasu nie uklada nam sie ...sa nieporozumienia,sprzeczki...jest naprawde kiepsko...te nieporozumienia zaczely sie kiedy tesciowa zaczela sie do nas wtracac..wtedy byly awantury duzo niepotrzebnych slow(bo on zawsze jej bronil)ktore do dzis utkwilyw pamieci:(tak samo mnie jak i mojemu mezowi.Kocham go bardzo,ale jak widze jak na mnie patrzy(z taka pogarda,niechecia)....to czasami ma dosyc wszystkiego.A jak mu mowie ze niechce zyc w takim zwiaku zeby uwazal na slowa zeby mnie szanowal....to mnie nie slucha albo wysmiewa doslownie czasami zachowuje sie jak dziecko.....a mnie to bardzo boli ,te jego zachowanie.Jak mu powiedzilam ze sie z malym wyprowadze to powiedzial zebym robila co chciala i moge nawet teraz:(mam zal jeszcze do niego o to ze czesto odwiedza strony o tematyce erotycznej....naprawde takie zachowanie bardzo boli:(bo ja go kocham ale w takim zwiazku zyc nie chce:(Co robic??

113

Odp: Małżeństwo jak je ratować

Witajcie kochani.
Moja żona podobno szuka mieszkania do wynajęcia,nie idzie do gacha,jak donoszą zaprzyjażnione żródła.

114

Odp: Małżeństwo jak je ratować
doones napisał/a:

Witajcie kochani.
Moja żona podobno szuka mieszkania do wynajęcia,nie idzie do gacha,jak donoszą zaprzyjażnione żródła.

Ciekawe kiedy zamierza cie poinformować o tym fakcie ? czy może to od niej już wiesz ? jak przygotowuje do tego dziecko ?
A jak twoja rozmowa ?

115

Odp: Małżeństwo jak je ratować
doones napisał/a:

Witajcie kochani.
Moja żona podobno szuka mieszkania do wynajęcia,nie idzie do gacha,jak donoszą zaprzyjażnione żródła.

W tym szaleństwie jest metoda... wink
Z gachem oficjalnie zamieszka dopiero po rozwodzie... Teraz przyczyną waszego rozstania, będzie "niezgodność charakterów", a nie osoba trzecia...

116

Odp: Małżeństwo jak je ratować
KGB napisał/a:
doones napisał/a:

Witajcie kochani.
Moja żona podobno szuka mieszkania do wynajęcia,nie idzie do gacha,jak donoszą zaprzyjażnione żródła.

Ciekawe kiedy zamierza cie poinformować o tym fakcie ? czy może to od niej już wiesz ? jak przygotowuje do tego dziecko ?
A jak twoja rozmowa ?

Rozmowy nie było mijamy się,ja nie wiem kiedy mi powie,nie wiem jak dziecko ,znając żonę będzie chciała córkę zabrać ze sobą,co uważam za złą rzecz bo córka wchodzi powoli w trudny okres.

117

Odp: Małżeństwo jak je ratować

A na co czekasz ? aż zobaczysz walizki w pokoju ? Kurcze facet, postaw się w końcu - żonka mizga się prawie na twoich oczach, planuje sobie przyszłość i w tym wszystkim nawet nie raczy ciebie poinformować. O co w tym chodzi ? dlaczego dajesz się tak traktować ?

118 Ostatnio edytowany przez doones (2013-02-26 14:20:15)

Odp: Małżeństwo jak je ratować
KGB napisał/a:

A na co czekasz ? aż zobaczysz walizki w pokoju ? Kurcze facet, postaw się w końcu - żonka mizga się prawie na twoich oczach, planuje sobie przyszłość i w tym wszystkim nawet nie raczy ciebie poinformować. O co w tym chodzi ? dlaczego dajesz się tak traktować ?

Sugerujesz mi że mimo tego że powiedziała dwa razy już że to koniec to jeszcz mam ją o to pytać,podjeła decyzje,i czeka aż sobie coś znajdzie,jedynie rozmowa moja może być i będzie o dziecku o wspólnych zobowiązaniach i tyle.Nie jestem twardy ale mam swój honor,nie chćę okazywać że może wrócić,może żle robie ale taki jestem.
I jeszcze jedno jak zaczynaliśmy znajomość następnie zakładaliśmy rodzinę potem dziecko to zawsze ceniła we mnie że zawsze byłem spokojnym rozważnym facetem,trzeżwo patrzącym na świat.Taki jestem

119

Odp: Małżeństwo jak je ratować

Doones porozmawiać i tak musicie, nie ominie Cię ta "przyjemność". Nie proś nie błagaj, rzeczowo pogadajcie co dalej, ustalcie co i jak, po czasie jak będzie chciała wrócić to będziesz się dopiero zastanawiał, czy warto dać szansę. Jeśli zdecydowała się na wynajem mieszkania to znaczy, że ona już postanowiła. Nie chcę być posłańcem złych wieści bo takim to kiedyś ścinano głowy, ale myślę, że tu pozamiatane. Chciałabym się mylić. Napisz jak porozmawiacie. Trzymaj się chłopie bo rozmowa nie będzie łatwa sad

120

Odp: Małżeństwo jak je ratować

Doones - jak się trzymasz?

121

Odp: Małżeństwo jak je ratować
kobieta w rozterkach napisał/a:

Doones - jak się trzymasz?

Witam  znowu moje dziecko otrzymało mało orginalną wymówke dlaczego matki nie ma w domu .Moj a cierpliwośc sie kończy,ja kurw..... nie będe tolerował w domu.nie ma tu co szukać kocham ją ale nie za wszelką cene cene zdrowia córki.... moje życie jebło na dno i już...

122

Odp: Małżeństwo jak je ratować
doones napisał/a:
kobieta w rozterkach napisał/a:

Doones - jak się trzymasz?

Witam  znowu moje dziecko otrzymało mało orginalną wymówke dlaczego matki nie ma w domu .Moj a cierpliwośc sie kończy,ja kurw..... nie będe tolerował w domu.nie ma tu co szukać kocham ją ale nie za wszelką cene cene zdrowia córki.... moje życie jebło na dno i już...

Kuźwa, współczuję.
Ciężko coś doradzić - chyba tylko konsekwencja i stanowczość.
Gorzej, jak się wyprowadzi i będzie zaniedbywała dziecko, albo co gorsza przyjaciel w jej domu będzie bywał, a dziecko się z tym nie pogodzi sad

123

Odp: Małżeństwo jak je ratować
kobieta w rozterkach napisał/a:
doones napisał/a:
kobieta w rozterkach napisał/a:

Doones - jak się trzymasz?

Witam  znowu moje dziecko otrzymało mało orginalną wymówke dlaczego matki nie ma w domu .Moj a cierpliwośc sie kończy,ja kurw..... nie będe tolerował w domu.nie ma tu co szukać kocham ją ale nie za wszelką cene cene zdrowia córki.... moje życie jebło na dno i już...

Kuźwa, współczuję.
Ciężko coś doradzić - chyba tylko konsekwencja i stanowczość.
Gorzej, jak się wyprowadzi i będzie zaniedbywała dziecko, albo co gorsza przyjaciel w jej domu będzie bywał, a dziecko się z tym nie pogodzi sad

moje dziecko nigdy nie widziało nieporozumień tm bardziej dla niej ta sytuacja jest czymś szokującym.a ta moja robi z siebie nagle niezłą .......
dno poniżej dna  i jeszcze niżej. zero

124

Odp: Małżeństwo jak je ratować
doones napisał/a:
kobieta w rozterkach napisał/a:
doones napisał/a:

Witam  znowu moje dziecko otrzymało mało orginalną wymówke dlaczego matki nie ma w domu .Moj a cierpliwośc sie kończy,ja kurw..... nie będe tolerował w domu.nie ma tu co szukać kocham ją ale nie za wszelką cene cene zdrowia córki.... moje życie jebło na dno i już...

Kuźwa, współczuję.
Ciężko coś doradzić - chyba tylko konsekwencja i stanowczość.
Gorzej, jak się wyprowadzi i będzie zaniedbywała dziecko, albo co gorsza przyjaciel w jej domu będzie bywał, a dziecko się z tym nie pogodzi sad

moje dziecko nigdy nie widziało nieporozumień tm bardziej dla niej ta sytuacja jest czymś szokującym.a ta moja robi z siebie nagle niezłą .......
dno poniżej dna  i jeszcze niżej. zero

a dziecko sobie tłumaczy i pyta a co ja moge jej odpowiedzieć...

125

Odp: Małżeństwo jak je ratować
doones napisał/a:

a dziecko sobie tłumaczy i pyta a co ja moge jej odpowiedzieć...

A rozmawiałeś z żoną? Tak poważnie, jak miałeś porozmawiać?

126

Odp: Małżeństwo jak je ratować

No w tej sytuacji to doprawdy nie rozumiem czemu nie zazadasz zeby sie wyprowadzila ??
Patrzysz jak wchodzi i wychodzi a Ty jestes kim za przeproszeniem ???

127 Ostatnio edytowany przez Andy1234 (2013-03-02 09:50:34)

Odp: Małżeństwo jak je ratować

doones, weź w końcu przestań być mięczakiem, choć na chwilę.
Spytaj jej się "czy da Ci grafik kiedy się chce łajdaczyć" bo nie wiesz co dziecku nakłamać, musisz sobie za wczasu przygotować odpowiedzi na pytania córki.
I postaw granice !!!!
- chcesz się łajdaczyć - to nie w ramach naszej rodziny.
Spakuj walizki i odwiź do gacha.

Teraz proszę żeby Panie zatkałły uszy smile
Doones, zadzwoń go gościa i powiedz mu że kobieta jest jak wuwuzele - ten kto dmucha ten musi słyszeć ryki.
Dlaczego masz na to patrzeć co się dzieje tak długo aż oni sobie poukładają swoje sprawy, uwiją gniazdko i opuści Ciebie z córką ??
NIE!
Tak bardzo się kochają - no to droga wolna, ale teraz, już.
Bez czasu na przekonanie siebie, rozwinięcie zauroczenia, znalezienie sobie miłego mieszkanka, poukładania wszystkich spraw.
Niech się zderzą z rzeczywistością. Niech zobaczą że żyją tu i teraz, wokół innych ludzi i wokół ograniczeń.
Chcą się zabawić ? to ale nie Twoim kosztem.

128

Odp: Małżeństwo jak je ratować
Andy1234 napisał/a:

doones, weź w końcu przestań być mięczakiem, choć na chwilę.
Spytaj jej się "czy da Ci grafik kiedy się chce łajdaczyć" bo nie wiesz co dziecku nakłamać, musisz sobie za wczasu przygotować odpowiedzi na pytania córki.
I postaw granice !!!!
- chcesz się łajdaczyć - to nie w ramach naszej rodziny.
Spakuj walizki i odwiź do gacha.

Teraz proszę żeby Panie zatkałły uszy smile
Doones, zadzwoń go gościa i powiedz mu że kobieta jest jak wuwuzele - ten kto dmucha ten musi słyszeć ryki.
Dlaczego masz na to patrzeć co się dzieje tak długo aż oni sobie poukładają swoje sprawy, uwiją gniazdko i opuści Ciebie z córką ??
NIE!
Tak bardzo się kochają - no to droga wolna, ale teraz, już.
Bez czasu na przekonanie siebie, rozwinięcie zauroczenia, znalezienie sobie miłego mieszkanka, poukładania wszystkich spraw.
Niech się zderzą z rzeczywistością. Niech zobaczą że żyją tu i teraz, wokół innych ludzi i wokół ograniczeń.
Chcą się zabawić ? to ale nie Twoim kosztem.

Jako kobieta popieram to, jak najbardziej.
Doones, w innym wątku pytasz, czy jej kwiatka kupić na dzień kobiet a panie radzą, byś pokazał klasę i jednego kupił. Otóż ja uważam, ze działania z klasą są dobre dla ludzi, którzy te klasę posiadają, Twojej żonie w pomroczności jasnej czy innym amoku to słowo w tej chwili nie przystoi. nie kwiatka a konkretną rozmowę i pakowanie. NIGDY nie uszanuje Ciebie jako równorzędnego partnera jak będziesz nasłuchiwał cicho jak wraca od gacha.

129

Odp: Małżeństwo jak je ratować

Witajcie kochani
Właśnie odbyłem rozmowę pwiedziałem jej że ma się wyprowadzić,a ona nie ma gdzie bo by chciała,za drogo a do niego nie może no i że to jest też jej dom.bla blabla,a te 12 lat małżeństwa to był błąd.Stwierdziłem że tez nie chcę już z nią być,że nie dam dalej robić z siebie szmaty itd .Atak to ona chce odejśc ale nie ma możliwości startu bo nasze wspólne kredyty.

130 Ostatnio edytowany przez Andy1234 (2013-03-02 11:55:58)

Odp: Małżeństwo jak je ratować

Brawo !
pierwsze konkrety.

To ona ma problem nie Ty.
To ona ma go rozwiązać - może przy pomocy gacha, ale nie TY.

Kredyty zaciągnięte wspólnie to zobowiązania wobec Banku, potwierdzone podpisami obu małżonków.
Dokładnie tak samo sprawa ma się ze ślubem, małżeństwem, dzieckiem
To zobowiązania wobec siebie, wobec dziecka.

Chce skończyć małżeństwo - to musi wziąć na siebie ciężar zobowiązań który podjęła na siebie
przy zakładaniu rodziny, podczas jej trwania.
Możesz iść na ugodę - Ty bierzesz na siebie kredyt i przejmujesz mieszkanie - ona zostawia Ci córkę i odchodzi sama w siną dal, bez zobowiązań, zostawiając wszystko z tych 12 straconych lat za sobą, łącznie z córką - dziecko też jest dla niej błąd ?....

Słowa o 12 straconych latach, czy błąd smile puść mimo uszu.
To dlaczego wcześniej tego nie wiedziała ? potrzebowała dopiero kochanka żeby jej to uświadomił ???


hm, kobiety mówią przez emocje, niejedno mozna usłyszeć a potem niby miało to znaczyc coś innego ...:)

Proponuję nie odpuszczać, jej decyzja. Jest weekend, jest czas na przemyślenie i podjęcie decyzji :
- jeżeli ona nie może znaleźć miszkania bo za drogo, on nie może jej przygarnąć
( DLACZEGO?????? - żonaty ? możesz to wykorzystać w rozmowie - widzisz chce się tobą tylko pobawić, gdyby myślał poważnie o tobie zaopiekował by się tobą, stanąłby na głowie żeby ci zapewnić mieszkanie, to jakiś nieudacznik albo chce cie wykorzystać), 
to jej decyzja - koniec przygody wraca na łono rodziny.
Chce kontynuować romans - to nie na Twój koszt - nie tylko finansowy ale również emocjonalny. A może przede wszystkim kosztem Twoich emocji - przecież Ty się psychicznie do końca rozłożysz.
Nie  pozwalaj im bawić się Tobą, wykorzystywać Ciebie.

Proponuję - pod koniec tego weekendu,  niech w niedzielę wieczorem oznajmi Ci co zdecydowała dalej ze swoim życiem.
( nie córki, nie Twoim ale jej życiem)
Zgodnie z podjętą decyzją niech rozpocznie, w poniedziałek - albo wyprowadzkę albo zero kontaktów z gachem Twój pełen dostęp do jej telefonu, kontaktu itp.

co wiesz o jej gachu ?
- przypuszczalnie jest w związku, skoro nie może wziąźć żony do siebie. Moze ma dzieci.
Zmuś go do podjęcia szybkich decyzji - co wybiera swoją rodzinę czy romans.
- Jak myślisz ile jest procent szans że wybierze stabilizację zamiast niepewności ?
- zmuszając go do podejmowania szybkich decyzji spowodujesz że bedą nie po myśli żony, bez konsultacji z nią - zacznie się ich skłócanie, powrót z ich romantycznej przygody..

Posty [ 66 do 130 z 224 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Małżeństwo jak je ratować

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026