netkobietyWszystkie działy
Religia - duchowe poszukiwania

Sens życia ateisty.

148 odpowiedzi20 340 wyświetleńzałożony przez strzała, 08.02.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Sens życia ateisty.

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 149 ]

66

Odp: Sens życia ateisty.
Miriam napisał/a:
mortisha napisał/a:

Napisales cały elaborat i wyszlo z tego jedne pustke pudelko jakie sobą reprezentujesz,oprócz płycizny i powierzchowni

mortisha napisał/a:

Miłosierny sie znalazł hmm Nabierz pokory do samego siebie ,bo twoja wlasna zaduma do przypisywania łatek komu ci sie podoba,az uszami  kipi

Przyganiał kocioł garnkowi...:/

Rozpedzilas sie i to za bardzo ,w zyciu nie osmielilabym powiedziec, ze Ateista to osoba,ktora nie potrafi pokochac drugiego człowieka,wiec twoja teza do mnie pdt : "Przyganial kociol garnkowi " ma sie nijak do mojej osoby

Nie jestem az tak ograniczona,ani nikt mi prania mózgu nie robił, by takie bomby rzucać

67

Odp: Sens życia ateisty.
mortisha napisał/a:
Miriam napisał/a:
mortisha napisał/a:

Napisales cały elaborat i wyszlo z tego jedne pustke pudelko jakie sobą reprezentujesz,oprócz płycizny i powierzchowni

mortisha napisał/a:

Miłosierny sie znalazł hmm Nabierz pokory do samego siebie ,bo twoja wlasna zaduma do przypisywania łatek komu ci sie podoba,az uszami  kipi

Przyganiał kocioł garnkowi...:/

Rozpedzilas sie i to zabardzo ,w zyciu nie osmielilabym powiedziec, ze Ateista to osoba,ktora nie potrafi pokochac drugiego człowieka,wiec twoja teza do mnie pdt : "Przyganial kociol garnkowi " ma sie nijak do mojej osoby

Nie jestem az tak ograniczona,ani nikt mi prania mózgu nie robił, by takie bomby rzucać

Ludzie(!), czy Wy naprawdę nie potraficie rozmawiać ze sobą, tak normalnie, po ludzku, bez tych uszczypliwości, łatek...?!
W życiu codziennym też tak funkcjonujecie, gdy ktoś ma inne zdanie...?
Szanujmy się nawzajem, bez względu na poglądy! Te epitety o płyciźnie i powierzchowności są tu zupełnie niepotrzebne, a przede wszystkim nie na miejscu! Mądra dyskusja polega na wymianie poglądów, a nie wspólnym przypinaniu sobie łatek - bo ty taki, siaki i owaki - jak w przedszkolu!

68 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-02-10 22:33:42)

Odp: Sens życia ateisty.
Miriam napisał/a:

Mądra dyskusja polega na wymianie poglądów, a nie wspólnym przypinaniu sobie łatek - bo ty taki, siaki i owaki - jak w przedszkolu!

To jak ta twoja mądra dyskusja ma sie do  odpisania mi :"Przyganial kociol garnkowi"?? to uwazasz za mądrą dyskusje z twojej strony?apelujesz,apelujesz a jednak kwadratura kola z tej twojej mądrej dyskusji wyszla w opowiedzi na moj wpis ,nie tyczący sie Ciebie
Takze te zdanie odebralam jako uszczypliwosc z Twojej strony ,bo ani słowka wiecej nic nie raczylaś napisac,tylko jak Filip z konopi wyskakujesz do mnie z tym kotlem ,garnkiem i cholera wie jeszcze z czym nastepnie

69

Odp: Sens życia ateisty.
Miriam napisał/a:

Ludzie(!), czy Wy naprawdę nie potraficie rozmawiać ze sobą, tak normalnie, po ludzku, bez tych uszczypliwości, łatek...?!
W życiu codziennym też tak funkcjonujecie, gdy ktoś ma inne zdanie...?

I kto to mówi...

70

Odp: Sens życia ateisty.
mortisha napisał/a:

To jak ta twoja mądra dyskusja ma sie do  odpisania mi :"Przyganial kociol garnkowi"??

A no tak, że miałam i mam nadal nadzieję, iż darujesz sobie dalsze przytyki. Wiem, wiem, Ahriman zaczął, ale bądź mądrzejsza...;)

Vuk napisał/a:

I kto to mówi...

Zgodnie z ludowym powiedzeniem - że mądrzejszy powinien odpuścić - odpuściłam ignorując Twojego poprzedniego posta, a Ty dalej szukasz zaczepki. Miej trochę honoru i nie narzucaj się, bo więcej nie będę odpowiadała na Twoje zaczepki.

71

Odp: Sens życia ateisty.

Bardzo proszę o zaprzestanie słownych przepychanek, które w żaden sposób nie są związane z tematem wątku. Proszę o powrót do właściwego tematu!

72

Odp: Sens życia ateisty.
Ahriman napisał/a:

Olinka nie miej mi za złe że nie dostaniesz odpowiedzi

Oczywiście to Twoje prawo, zastanawiam się jednak dlaczego? Dlaczego piszesz, że ateista nie potrafi kochać, a równocześnie nie potrafisz (lub nie chcesz) tego uzasadnić? Załóżmy, że jestem ateistką (nigdzie nie napisałam, że nią jestem, ale nie napisałam też, że nie jestem) - w czym gorsza jest moja miłość do męża, do dziecka i innych bliskich mi osób od miłości osoby wierzącej? Miłość sama w sobie jest uczuciem czystym, szczerym, głębokim, nie ma miłości lepszej i gorszej, choć bywa miłość chora, ale tę zostawmy w tej chwili na boku.

73

Odp: Sens życia ateisty.
Ahriman napisał/a:

Wierzący w miłość Bożą ?męczy się?(dla ciebie dla mnie żyje z Bogiem ) na tym świecie po to żeby w niebie doznać pełnej miłości Bożej , czego ateista nie może pojąć bo brak mu wiary w miłość Boga.

To jednak dość pokrętne...wierzyć że Bóg cię kocha i dlatego cię 'męczy'. Tak sobie myślę że gdybym ja kogoś kochała to usuwałabym wszelkie cierpienia z jego drogi i raczej brała je na siebie, w miarę możliwości.
I dlaczego Bóg kocha nas 'nierówno'? Nawet jeśli cierpienie jest wyrazem jego miłości,to czemu jednym daje go mnóstwo a innym prawie wcale?
Jakoś nie przekonuje mnie sens zycia tak pojęty...

74

Odp: Sens życia ateisty.
busiu[quote=busiu napisał/a:

Wydaje mi się, że ludzie w ogóle przeceniają znaczenie człowieka dla świata. Owszem, mamy fantastyczne, abstrakcyjne myślenie, technikę, kulturę i nie neguję tego. Ale w sensie biologicznym większe znaczenie niż cała ludzkość mają np. pszczoły. Według Alberta Einsteina, gdyby zniknęły pszczoły, ludziom zostają co najwyżej 4 lata życia na Ziemi. A wiecie co się stanie, gdy nagle znikną ludzie? Nic. Życie będzie się toczyć dalej, tylko bez niszczycielskiej ingerencji człowieka.

Myślę tak samo. To straszne ile PYCHY jest w ludziach.

75

Odp: Sens życia ateisty.
marena7 napisał/a:
busiu[quote=busiu napisał/a:

Wydaje mi się, że ludzie w ogóle przeceniają znaczenie człowieka dla świata. Owszem, mamy fantastyczne, abstrakcyjne myślenie, technikę, kulturę i nie neguję tego. Ale w sensie biologicznym większe znaczenie niż cała ludzkość mają np. pszczoły. Według Alberta Einsteina, gdyby zniknęły pszczoły, ludziom zostają co najwyżej 4 lata życia na Ziemi. A wiecie co się stanie, gdy nagle znikną ludzie? Nic. Życie będzie się toczyć dalej, tylko bez niszczycielskiej ingerencji człowieka.

Myślę tak samo. To straszne ile PYCHY jest w ludziach.

Zgadzam się całkowicie.

76

Odp: Sens życia ateisty.
Catwoman napisał/a:
marena7 napisał/a:
busiu[quote=busiu napisał/a:

Wydaje mi się, że ludzie w ogóle przeceniają znaczenie człowieka dla świata. Owszem, mamy fantastyczne, abstrakcyjne myślenie, technikę, kulturę i nie neguję tego. Ale w sensie biologicznym większe znaczenie niż cała ludzkość mają np. pszczoły. Według Alberta Einsteina, gdyby zniknęły pszczoły, ludziom zostają co najwyżej 4 lata życia na Ziemi. A wiecie co się stanie, gdy nagle znikną ludzie? Nic. Życie będzie się toczyć dalej, tylko bez niszczycielskiej ingerencji człowieka.

Myślę tak samo. To straszne ile PYCHY jest w ludziach.

Zgadzam się całkowicie.

Czy ta pycha nie jest w dużym stopniu związana z wiarą w Boga?  Bóg nas stworzył, Bóg nas wybrał, Bóg nam dał zwierzęta, Bóg nam dał rośliny. Skoro Bóg nam dał wszystko na świecie to możemy z tym robić wszystko co nam się podoba. Społeczeństwa religijne zainteresowane są głównie życiem wiecznym a to tutaj traktują tylko jak pewien krótki etap więc po co dbać o środowisko.

77

Odp: Sens życia ateisty.

Ludzie wierzący, których znam bardzo szanują środowisko. Ja sama jestem Bogu wdzięczna za całe stworzenie, zwłaszcza zwierzęta, które bardzo kocham. Doceniam naturę i wiem, jak jest ważna w naszym życiu i jak bardzo od niej jesteśmy zależni. To mnie napawa wdzięcznością.

78 Ostatnio edytowany przez Netka28 (2013-02-11 11:21:21)

Odp: Sens życia ateisty.
strzała napisał/a:

Jaki jest głębszy sens życia ateisty ? Nie czeka go życie wieczne , nic go nie czeka , więc po co żyje ?

Ateiści, zapraszam Was do wypowiadania się .
Zaznaczam, że głębszy to nie taki: czysto doczesny i hedonistyczny.

Sens życia ateisty jest taki sam jak sens życia wierzącego, ilu wierzących potrafi rzucić wszystko i oddać się całkowicie Bogu, modlitwie i spełnianiu dobrych uczynków jak np. św. Franciszek czy Budda? Równie dobrze można zapytać po co wierzący troszczą się dobra doczesne, zwłaszcza tacy wierzący, którzy poświęcili życie Bogu jak np. księża?

Ahriman napisał/a:

Ateista po prostu tylko żyje i obraża innych. Osoby wierzące w Boga i jego miłość wybaczają takie zniewagi , bo miłość potrafi wybaczyć i zapomnieć. A prawdziwym przykładem był Jezus i jego miłość do mas ludzi, bez względu na wiarę . Dla chrześcijanina liczy się człowiek nie jego wiara . Ale ateista nie morze tego zrozumieć bo jego życie jest puste bez wiary w Boga naszego stworzyciela . Ateista dzieli ludzi na głupich , mądrych, idiotów , fanatyków . A chrześcijanin widzi tylko człowieka bez względu na to jaki jest i kim jest. Dla chrześcijanina liczy się tylko człowiek. Sens życia ateisty bez wiary w Boga, jest, dla wierzącego  niczym, poza pustką.

Jestem wierząca, ale nie zgodzę się z tym opisem, poznałam wielu bardzo dobrych ateistów i bardzo wojujących, obrażających innych wierzących, którzy nie potrafią dyskutować, a jedynie się kłócić na zasadzie  "ja mam rację, bo tak".

79 Ostatnio edytowany przez Ahriman (2013-02-11 12:41:32)

Odp: Sens życia ateisty.
Olinka napisał/a:
Ahriman napisał/a:

Olinka nie miej mi za złe że nie dostaniesz odpowiedzi

Oczywiście to Twoje prawo, zastanawiam się jednak dlaczego? Dlaczego piszesz, że ateista nie potrafi kochać, a równocześnie nie potrafisz (lub nie chcesz) tego uzasadnić? Załóżmy, że jestem ateistką (nigdzie nie napisałam, że nią jestem, ale nie napisałam też, że nie jestem) - w czym gorsza jest moja miłość do męża, do dziecka i innych bliskich mi osób od miłości osoby wierzącej? Miłość sama w sobie jest uczuciem czystym, szczerym, głębokim, nie ma miłości lepszej i gorszej, choć bywa miłość chora, ale tę zostawmy w tej chwili na boku.

To jest normalny post osoby która wie co znaczy życie, dziecko dla Ciebie jest owocem miłości a nie jak dla innych ? biologicznym zachowaniem gatunku? spłodzone dla Ciebie z miłości a nie jak dla innych z ?instynktu? Tu pisze osoba znająca sens życia bez względu na wyznanie. Nie dam ci odpowiedzi ale napiszę PRZEPRASZAM.. Poczytaj sobie tak dokładnie moje posty, może zrozumiesz dlaczego tak pisałem i na czyich wątkach tak pisałem a teraz dla Ciebie no i jeszcze np. dla Catwoman, Allegra90, Strzały, Miriam. Jeszcze raz przepraszam ale nie mierzę wszystkich jedną miarką. Chciałem pokazać jak można być nietolerancyjny wobec innych , a nawet nie mieszkam w Polsce i nie mam z polskim KK i Polską nic wspólnego . I tu tylko napiszę TO CZYTA CAŁY SWIAT .Pozdrawiam Ciebie i innych i nie bierz mi za złe tego co pisałem.OK

80 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2013-02-11 12:27:39)

Odp: Sens życia ateisty.
Ahriman napisał/a:
Olinka napisał/a:
Ahriman napisał/a:

Olinka nie miej mi za złe że nie dostaniesz odpowiedzi

Oczywiście to Twoje prawo, zastanawiam się jednak dlaczego? Dlaczego piszesz, że ateista nie potrafi kochać, a równocześnie nie potrafisz (lub nie chcesz) tego uzasadnić? Załóżmy, że jestem ateistką (nigdzie nie napisałam, że nią jestem, ale nie napisałam też, że nie jestem) - w czym gorsza jest moja miłość do męża, do dziecka i innych bliskich mi osób od miłości osoby wierzącej? Miłość sama w sobie jest uczuciem czystym, szczerym, głębokim, nie ma miłości lepszej i gorszej, choć bywa miłość chora, ale tę zostawmy w tej chwili na boku.

To jest normalny post osoby która wie co znaczy życie, dziecko dla Ciebie jest owocem miłości a nie jak dla innych ? biologicznym zachowaniem gatunku? spłodzone dla Ciebie z miłości a nie jak dla innych z ?instynktu? Tu pisze osoba znająca sens życia bez względu na wyznanie. Nie dam ci odpowiedzi ale napiszę PRZEPRASZAM.. Poczytaj sobie tak dokładnie moje posty, może zrozumiesz dlaczego tak pisałem i na czyich wątkach tak pisałem a teraz dla Ciebie no i jeszcze np. dla Catwoman, Allegra90, Strzały, Miriam. Jeszcze raz przepraszam ale nie mierzę wszystkich jedną miarką. Chciałem pokazać jak można być nietolerancyjny wobec innych , a nawet nie mieszkam w Polsce i nie mam z polskim KK i Polską nic wspólnego . I tu tylko napiszę TO CZYTA CAŁY SWIAT .Pozdrawiam Ciebie i innych i nie bierz mi za złe tego co pisałem.OK

Już wiem co znaczy życie w twoim wykonaniu- pełne uprzedzeń, fanaberii i ignorancji. Odniosłem się do biologicznego instynktu aby takim jak ty uzmysłowić, że pewne rzeczy są niezależne od religii, wierzeń, poglądów. Oczywiście już mierzysz moją opinię swoim szablonem ateista=potępieniec bez uczuć i poziomu, dno. Miłość jak i cała reszta innych ludzkich uczuć jest również niezależna od wierzeń i religii, to wszystko siedzi w nas i tylko osoby posiadające zaburzenia nie odczuwają np. empatii.

Skąd opinia, jakoby tą czy inną część forum czytał cały świat? Masz wgląd w strukturę portalu? Czy piszesz jedynie na podstawie własnego przypadku? big_smile

81

Odp: Sens życia ateisty.

Raz się wypowiedziałam w tym temacie, bo post Remiego zwalił mnie z nóg.

Uważam, że nie ma sensu dyskutować na ten temat, ponieważ z każdej strony- osób wierzących i niewierzących mogą znaleźć się jednostki, których prawda jest jedyna i słuszna. Do konsensusu i tak nie dojdziemy, a tylko denerwujemy się, bo swoich racji nie przeforsujemy.

Nie uważam, żeby ateista nie był zdolny do miłości. Ateista to taki sam człowiek, jak ludzie wierzący(mam na myśli każdą wiarę).
I z jednej, i z drugiej strony zdarzają się przypadki ludzi dobrych, i ludzi złych.

Nie można mówić, że jak ktoś nie wierzy, nie może być dobrym człowiekiem, nie może zaznać głębi i sensu życia. Po prostu każdy odnajduje (lub nie) swój sens życia w inny sposób. Jeden uważa, że będzie w pełni szczęśliwy, oddając się Bogu, a drugi poczuje się spełniony, dochodząc do własnych przemyśleń dotyczących nieistnienia Boga.

Denerwują mnie wypowiedzi (czy to z jednej, czy z drugiej strony) osób negujących sens życia innych. Ty doszedłeś do własnych przekonań, a druga osoba ma odmienny światopogląd. To nie znaczy, że Ty albo on jesteście lepsi. To oznacza, że każdy z nas ma wolną wolę i ma prawo do własnego zdania.

Nie trzeba obrażać innych, negować ich słów, bo nie wiadomo, kto ma rację. Każdy ma swoją i niech tak zostanie.

82

Odp: Sens życia ateisty.

Czy sens życia = również marzenia?

83

Odp: Sens życia ateisty.

Tak jak ty nie udowodnisz, że Bóg istnieje, tak ja nie udowodnię, że Bóg nie istnieje.

Ahriman napisał/a:

Ateista to człowiek "pusty", coś takiego jak "puste pudełko" bez zawartości tylko ładne na zewnątrz . /.../
Bo człowiek człowiekowi nie równy ale ateista to też, tylko człowiek. Dla osób wierzących życie bez wiary w Boga i jego miłości było by puste dla ateisty widoczne nie.

Skąd możesz wiedzieć co jest "w środku" ateisty. Wiesz tylko co jest w Twoim pudełku. Wypełniłeś je po brzegi swoją religią. OK, ładnie napisałeś o sensie swojego życia, ale sens życia ateisty to nie jest negatyw - skoro ty masz takie piękne pudełeczko w środku, a na zewn. szaro-bure, to ateiści dokładnie na odwrót kolorowe na zewn. a puste w środku.
A co jeśli się mylisz? A co jeśli twój Bóg nie jest tym jedynym prawdziwym tylko np. Allach, albo sama teoria o jedynym bogu jest nieprawdziwa?
To jest moje subiektywne wrażenie i mogę się mylić - ludzie wierzący często popełniają błąd, myśląc, że te rytuały (chodzenie na msze, klepanie pacierzy, noszenie Matki Boskiej w klapie, podkreślanie jak to wiara jest jedyną prawdziwą ścieżką życia itp) sprawiają, że stają się lepsi. Dla mnie brzmi to tak jak teoria w stylu wycieranie butów zaczynając od prawej nogi, naprzemiennie, uchroni rodzinę przed awanturą wink Albo człowiek jest dobry, dąży do dobrych rzeczy, albo nie (i do tego wcale nie jest mu potrzebny Bóg).

84

Odp: Sens życia ateisty.
Ojciecpiotr napisał/a:
Catwoman napisał/a:
marena7 napisał/a:

Myślę tak samo. To straszne ile PYCHY jest w ludziach.

Zgadzam się całkowicie.

Czy ta pycha nie jest w dużym stopniu związana z wiarą w Boga?  Bóg nas stworzył, Bóg nas wybrał, Bóg nam dał zwierzęta, Bóg nam dał rośliny. Skoro Bóg nam dał wszystko na świecie to możemy z tym robić wszystko co nam się podoba. Społeczeństwa religijne zainteresowane są głównie życiem wiecznym a to tutaj traktują tylko jak pewien krótki etap więc po co dbać o środowisko.

Ta pycha w średniowieczu sprawiała, że ludzi takich jak Giordano Bruno palono na stosie, bo ośmielili się zaburzyć propagowany przez kościół schemat: "świat został stworzony dla człowieka, istnieje tylko dla ludzi". Tak samo było z Kopernikiem, którego przełomowe dzieło przez ponad dwa wieki znajdowało się na liście ksiąg zakazanych. Ludzie wierzący zapominają tylko o jednej, kluczowej sprawie: wiara nie wymaga dowodów ani nie jest pewna, a branie religijnych przekonań jako pewnik to ignorancja. Czym tu się więc pysznić? smile

Marzenia to dla mnie osobiście jedynie środek do realizacji celu, motywator. Czy same w sobie mogą być sensem życia? Są raczej elementem służącym do jego realizacji.

85

Odp: Sens życia ateisty.
Jaga Baba07 napisał/a:

Raz się wypowiedziałam w tym temacie, bo post Remiego zwalił mnie z nóg.

Uważam, że nie ma sensu dyskutować na ten temat, ponieważ z każdej strony- osób wierzących i niewierzących mogą znaleźć się jednostki, których prawda jest jedyna i słuszna. Do konsensusu i tak nie dojdziemy, a tylko denerwujemy się, bo swoich racji nie przeforsujemy.

Nie uważam, żeby ateista nie był zdolny do miłości. Ateista to taki sam człowiek, jak ludzie wierzący(mam na myśli każdą wiarę).
I z jednej, i z drugiej strony zdarzają się przypadki ludzi dobrych, i ludzi złych.

Nie można mówić, że jak ktoś nie wierzy, nie może być dobrym człowiekiem, nie może zaznać głębi i sensu życia. Po prostu każdy odnajduje (lub nie) swój sens życia w inny sposób. Jeden uważa, że będzie w pełni szczęśliwy, oddając się Bogu, a drugi poczuje się spełniony, dochodząc do własnych przemyśleń dotyczących nieistnienia Boga.

Denerwują mnie wypowiedzi (czy to z jednej, czy z drugiej strony) osób negujących sens życia innych. Ty doszedłeś do własnych przekonań, a druga osoba ma odmienny światopogląd. To nie znaczy, że Ty albo on jesteście lepsi. To oznacza, że każdy z nas ma wolną wolę i ma prawo do własnego zdania.

Nie trzeba obrażać innych, negować ich słów, bo nie wiadomo, kto ma rację. Każdy ma swoją i niech tak zostanie.

Bardzo ładnie to ujęłaś.

86 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-02-11 15:18:34)

Odp: Sens życia ateisty.

Tak sobie przeglądałam Biblię i oto na co natrafiłam, a co dedykuję tutaj wszystkim smile


"To jest najgorsze z wszystkich rzeczy, jakie się dzieją pod słońcem: że wszystkich spotyka ten sam los, Lecz również serce synów ludzkich jest pełne zła i głupota jest w ich sercu, dopóki żyją, a potem idzie się do umarłych.Kto należy do grona żyjących, ten jeszcze ma nadzieję; gdyż żywy pies jest lepszy niż martwy lew.

Wiedzą bowiem żywi, że muszą umrzeć, lecz umarli nic nie wiedzą i już nie ma dla nich żadnej zapłaty, gdyż ich imię idzie w zapomnienie.

Zarówno ich miłość, jak ich nienawiść, a także ich gorliwość dawno minęły; i nigdy już nie mają udziału w niczym z tego, co się dzieje pod słońcem.

Nuże więc, jedz radośnie swój chleb i pij w dobrym nastroju swoje wino, gdyż Bogu już dawno miłą jest ta twoja czynność.(..)

Używaj życia ze swoją ukochaną żoną po wszystkie dni twojego marnego bytowania, jakie ci dał pod słońcem, bo to jest twój udział w życiu i trudzie, jaki znosisz pod słońcem.(...)

I ponownie stwierdziłem pod słońcem, że nie najszybszym przypada nagroda i nie najdzielniejszym zwycięstwo, również nie najmędrsi zdobywają chleb, a najroztropniejsi bogactwo, ani najuczeńsi uznanie, lecz że odpowiedni czas i przypadek stanowią o powodzeniu ich wszystkich.

Przecież człowiek nie zna nawet swojego czasu, podobnie jak ryby, które się łowi zdradliwą siecią, i jak ptaki, które się łapie w sidła: Tak synowie ludzcy zostają uwikłani w złym czasie, który nagle na nich przypada." (Księga Kaznodziei Salomona 9,3-12)

87 Ostatnio edytowany przez Inori (2013-02-12 13:10:44)

Odp: Sens życia ateisty.
strzała napisał/a:

Jaki jest głębszy sens życia ateisty ? Nie czeka go życie wieczne , nic go nie czeka , więc po co żyje ?

hehehe.

To wierzący żyją tylko dlatego, że po śmierci będą żyć wiecznie? Miłość dla raju po śmierci? To ja mam sobie żyły podciąć bo niby nie mam "głębszego sensu życia"?

Życie dostałam jedno i tylko jedno. To życie mam nie dla jakiejś mrzonki o życiu wiecznym, żeby teraz nic nie robić, by bogu wszystko polecać i jego prosić o sens w moim życiu i wszystko co złe czy dobre bogu dopisywać, żeby się nie zameczać analizowaniem własnej głupoty. To życie dostałam po to, aby żyć pełną piersią, zmieniać świat na lepsze, zostawiać cząstkę swojego lepszego ja wśród innych, zaszczepiać ich energią, kochać i być po prostu szczęśliwą. Jestem tu po to by zdobywać wiedzę, realizować się, doskonalić, umacniać. Moim sensem są rzeczy i ludzie którzy mnie otaczają. To co tworzy mój świat. Ejmen.

88

Odp: Sens życia ateisty.
Averyl napisał/a:

Tak jak ty nie udowodnisz, że Bóg istnieje, tak ja nie udowodnię, że Bóg nie istnieje.

Ahriman napisał/a:

Ateista to człowiek "pusty", coś takiego jak "puste pudełko" bez zawartości tylko ładne na zewnątrz . /.../
Bo człowiek człowiekowi nie równy ale ateista to też, tylko człowiek. Dla osób wierzących życie bez wiary w Boga i jego miłości było by puste dla ateisty widoczne nie.

Skąd możesz wiedzieć co jest "w środku" ateisty. Wiesz tylko co jest w Twoim pudełku. Wypełniłeś je po brzegi swoją religią. OK, ładnie napisałeś o sensie swojego życia, ale sens życia ateisty to nie jest negatyw - skoro ty masz takie piękne pudełeczko w środku, a na zewn. szaro-bure, to ateiści dokładnie na odwrót kolorowe na zewn. a puste w środku.
A co jeśli się mylisz? A co jeśli twój Bóg nie jest tym jedynym prawdziwym tylko np. Allach, albo sama teoria o jedynym bogu jest nieprawdziwa?
To jest moje subiektywne wrażenie i mogę się mylić - ludzie wierzący często popełniają błąd, myśląc, że te rytuały (chodzenie na msze, klepanie pacierzy, noszenie Matki Boskiej w klapie, podkreślanie jak to wiara jest jedyną prawdziwą ścieżką życia itp) sprawiają, że stają się lepsi. Dla mnie brzmi to tak jak teoria w stylu wycieranie butów zaczynając od prawej nogi, naprzemiennie, uchroni rodzinę przed awanturą wink Albo człowiek jest dobry, dąży do dobrych rzeczy, albo nie (i do tego wcale nie jest mu potrzebny Bóg).

Wspaniale napisane Averyl po prostu piękne bez przesady, myślę to całkiem poważnie
Napisałem że człowiek człowiekowi nie równy a ateista to też TYLKO człowiek, a więc nie są te pudełka tak samo puste każdy wie co ma w środku nie włożyłem wszystkich do jednego worka stwierdzając że wszyscy są tacy sami..
Tak masz rację każdy z nas sam wie jak wygląda to pudełko od środka a na zewnątrz oceniają nas inni . Nie wiem czy jestem na zewnątrz szaro-bury. A co ty na to jak by tak te pudełka wszystkie były takie same w środku i na zewnątrz,( poczekaj nie myśl zaraz o tym że musisz być tak ja i wierzyć w to co ja   )mam na myśli wypełnione dobrem miłością szacunkiem dla innych a ten co chce wierzyć to niech sobie wierzy i da innym spokój i tak samo w drugą stronę.
A co do Boga to może tak trochę inaczej , mam taką małą prośbę do Ciebie zapomnij słowo Bóg a zastąp go takim prostym słowem jak Stworzyciel .Stwórca wszystkiego nie tylko nas ludzi ale wszystkiego całego wszechświata . No bo wiesz, religie, naukę, technikę, medycynę , i tych Bogów różnych religii to wymyślił tylko i wyłącznie człowiek nie nasz Stworzyciel , on mas tylko stworzył . No bo ateista powie powstaliśmy w wyniku ewolucji , zgoda , ale ta ewolucja musiała się gdzieś rozpocząć.( Mam prośbę Vuk i Matt87 żadnych naukowych wywodów mnie to nie interesuje)
Wiara w Stworzyciela to dla mnie nie są żadne rytuały , ale żeby to zrozumieć potrzebna  jest wiara w niego i tu jest ta różnica , ateista ? wierzący .Dla ateisty (no i nie tylko ateisty) są to bzdury a dla wierzącego nie. Ateista=nauka wierzący=wiara w Boga.
Tylko większość wypowiedzi ateistów porównuje wiarę do wiary  katolika czy innych wyznań i to jest dla mnie nie zrozumiałe . Mam całkiem inne spojrzenie na wiarę , ale na takim otwartym forum nie ma sensu o tym pisać bo i tak wyobrażam sobie jaki obciach dostanie ten post ( idiota, debil fanatyk, katol, troll internetowy, same bzdury ). A to o tej wycieraczce to kiepski kawał.
Zacytuje twoje słowa:Albo człowiek jest dobry, dąży do dobrych rzeczy, albo nie (i do tego wcale nie jest mu potrzebny Bóg). Masz rację ty zostałaś tylko stworzona a reszta w twoich rękach .Chcesz wierzyć to wierz nie to nie  dla mnie najważniejsze  jest co czujesz i jakie masz podejście do innych ludzi, wiara jest tu na drugim planie. Ale tak na zakończenie co człowiek to ?pudełko? , a człowiek człowiekowi nie równy. A tak na marginesie to nawet ateista jest dla mnie w jakiś sposób osobą wierzącą tylko boi się do tego przyznać, bo nie powiesz mi że nie wierzysz np.: w lepsze jutro , że ktoś wyzdrowieje że cię kocha i tak dalej.

89

Odp: Sens życia ateisty.

A czy wierzący to są sami dobrzy ludzie? Wątpię.....

90

Odp: Sens życia ateisty.

Ahriman?? Jestes katolikiem czy protestantem??

91

Odp: Sens życia ateisty.
mortisha napisał/a:

Ahriman?? Jestes katolikiem czy protestantem??

A czy to że jestem człowiekiem nie wystarcz.

92

Odp: Sens życia ateisty.
missnowegojorku napisał/a:

A czy wierzący to są sami dobrzy ludzie? Wątpię.....

Napisz to pytanie trochę inaczej np. tak: A czy ludzie, to są sami dobrzy ludzie? Wątpię.....
I sama dałaś sobie odpowiedz na twoje pytanie.
Zapomni ich wyznania patrz tylko na ludzi, a zobaczysz będzie ci dużo lżej

93

Odp: Sens życia ateisty.

Tak samo ateista może być dobry jak wierzący.
Jednakowoż odpowiedzią na pytanie o sens życia ateista jest jego brak. Życie ateisty nie ma sensu.

94 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-02-13 01:40:57)

Odp: Sens życia ateisty.
Ahriman napisał/a:
mortisha napisał/a:

Ahriman?? Jestes katolikiem czy protestantem??

A czy to że jestem człowiekiem nie wystarcz.

W sumie wystarczy roll

95

Odp: Sens życia ateisty.
Robertpastella napisał/a:

Tak samo ateista może być dobry jak wierzący.
Jednakowoż odpowiedzią na pytanie o sens życia ateista jest jego brak. Życie ateisty nie ma sensu.

A jaki w takim razie ma sens życie osoby wierzącej?

96

Odp: Sens życia ateisty.
Robertpastella napisał/a:

Życie ateisty nie ma sensu.

Jakże ciekawych rzeczy się tu można dowiedzieć.
Żyję w związku małżeńskim z facetem, którego życie nie ma sensu tongue
Ciekawe... Jakoś tylko nie widzę, żeby leżał i bezmyślnie gapił się w sufit i wegetował.
No bo skoro jego życie nie ma sensu, to tak ono powinno wyglądać?
On jednak działa, planuje, realizuje marzenia - czyli chyba po coś żyje?

97

Odp: Sens życia ateisty.

Powiedziałabym raczej że życie wierzących jest bez sensu. Cóż za rozczarowanie czeka ich u kresu podróży, kiedy zatracają jedno dane im życie na mrzonki o wieczności. To dopiero bezsens życia powierzanego czemuś co zaprzecza rzeczywistości. Pasuje taka ocena?

98

Odp: Sens życia ateisty.
Ahriman napisał/a:

Jaki jest głębszy sens życia ateisty ? Nie czeka go życie wieczne , nic go nie czeka , więc po co żyje ?

Wierzący w miłość Bożą ?męczy się?(dla ciebie dla mnie żyje z Bogiem ) na tym świecie po to żeby w niebie doznać pełnej miłości Bożej , czego ateista nie może pojąć bo brak mu wiary w miłość Boga.

Wg tej filozofii sens życia oparty jest na wizji tego, co będzie po życiu. 
A żeby życie miało sens - trzeba żyć.   
Żyjąc nadawać życiu sens - co będzie potem ? Któż to wie ?
Wolę nie czynić mojego życia bezsensownym opierając się na ułudzie wiecznej szczęśliwości po śmierci.

99

Odp: Sens życia ateisty.
Florentyna44 napisał/a:

Wolę nie czynić mojego życia bezsensownym opierając się na ułudzie wiecznej szczęśliwości po śmierci.

A czy jedno musi wykluczać drugie? wink

100 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2013-02-13 11:03:35)

Odp: Sens życia ateisty.
Inori napisał/a:

Powiedziałabym raczej że życie wierzących jest bez sensu. Cóż za rozczarowanie czeka ich u kresu podróży, kiedy zatracają jedno dane im życie na mrzonki o wieczności. To dopiero bezsens życia powierzanego czemuś co zaprzecza rzeczywistości. Pasuje taka ocena?

Florentyna44 napisał/a:

Wg tej filozofii sens życia oparty jest na wizji tego, co będzie po życiu. 
A żeby życie miało sens - trzeba żyć.   
Żyjąc nadawać życiu sens - co będzie potem ? Któż to wie ?
Wolę nie czynić mojego życia bezsensownym opierając się na ułudzie wiecznej szczęśliwości po śmierci.

Dobre stwierdzenia, ciężko się z tym nie zgodzić choć na pewno wiele jest osób wierzących dla których sensem życia jest nie tylko taka wiara ale i inne bardziej "przyziemne" rzeczy. Myśle, że osoby dla których wiara w życie po śmierci jest tym sensem pierwszorzędnym to ludzie, którzy niczego tak naprawdę nie osiągnęli i karmią swoje ego substytutami aby przyćmić własne niepowodzenia.

101

Odp: Sens życia ateisty.
Matt87 napisał/a:

Myśle, że osoby dla których wiara w życie po śmierci jest tym sensem pierwszorzędnym to ludzie, którzy niczego tak naprawdę nie osiągnęli i karmią swoje ego substytutami aby przyćmić własne niepowodzenia.

Myślisz, ale nie wiesz, a ja tak smile Bo znam osoby, które osiągnęły wiele, a dla których życie z Bogiem jest najważniejsze, ważniejsze niż cokolwiek w życiu.

102

Odp: Sens życia ateisty.

Bardziej miałem na myśli osoby wierzące święcie przekonane o tym, że po śmierci znajdą się w niebie, aniżeli wszystkie osoby wierzące w boga smile Zmierzałem do tego, że przekonanie siebie o drugim życiu sprawia, że wszelkie niepowodzenia tutaj tracą znaczenie, bo i tak niczego stąd nie zabierzemy, i tak tam po drugie stronie będziemy jednymi z pierwszych skoro tutaj dostajemy od życia po d***e smile

103

Odp: Sens życia ateisty.

No ale tak już na chłopski rozum, pozostawiając wiarę: czy jest sens się zadręczać niepowodzeniami ?

104

Odp: Sens życia ateisty.

Zadręczanie się do niczego nie prowadzi, ale osoba obciążona niepowodzeniami powinna je traktować jako motywację do dalszego działania, a nie spoczywać na laurach i godzić się ze stanem faktycznym. Wiara może dawać siłę, ale też i rodzić bierność wobec niepowodzeń.

105

Odp: Sens życia ateisty.

Powiem Ci, że nie znam osoby wierzącej=pokładającej nadziei w Bogu i spoczywającej na laurach w wyniku niepowodzeń. Wręcz mam wrażenie, że osoby, które znam- te wierzące- wiele od siebie wymagają i stale idą do przodu.

106

Odp: Sens życia ateisty.
Catwoman napisał/a:

Powiem Ci, że nie znam osoby wierzącej=pokładającej nadziei w Bogu i spoczywającej na laurach w wyniku niepowodzeń. Wręcz mam wrażenie, że osoby, które znam- te wierzące- wiele od siebie wymagają i stale idą do przodu.

Nie tak dosłownie na laurach, tj. nic nie robiącej, ale też nie starającej się diametralnie zmienić swojej sytuacji. Kwestia charakteru człowieka. Te głodujące miliony w Afryce i Azji właśnie prezentują taką bierność, choć ma ona inny wymiar- tkwią w beznadziejnym stanie i pozostaje im tylko wierzyć w drugie życie po śmierci żyjąc z dnia na dzień. Nie bez powodu misjonarze krzewią wiarę wśród takich ludzi.

107

Odp: Sens życia ateisty.

Matt tylko weź pod uwagę, że każdy człowiek ma inne cele w życiu, inną sytuację, pragnie czego innego. Ja na przykład nie chcę robić kariery- nie interesuje mnie to. Znam człowieka wierzącego, bardzo zamożnego, który ma kilka firm, kamienic, ale również mówi, że jego nie interesuje pęd za pieniądzem smile
Widzisz, każdy swoją sytuację ocenia inaczej i tylko Ty możesz ocenić, czy jesteś ze swojego położenia zadowolony i tylko ja mogę ocenić, czy ja jestem ze swojego położenia zadowolona smile
Do rzeczy materialnych się nie przywiązuję, bo jeśli np.chodzi o pieniądze, raz są, raz ich nie ma, bardziej doceniam "być" niż "mieć", a wiara jedynie mi w życiu pomaga i czyni bogatszym smile

108

Odp: Sens życia ateisty.

Zgadzam się, kwestia zadowolenia z życia to sprawa indywidualna, i to jaki w tym życiu udział ma wiara religijna.

109

Odp: Sens życia ateisty.
Robertpastella napisał/a:

Tak samo ateista może być dobry jak wierzący.
Jednakowoż odpowiedzią na pytanie o sens życia ateista jest jego brak. Życie ateisty nie ma sensu.

Trzeba ich eksterminować....

110 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-02-14 09:42:25)

Odp: Sens życia ateisty.
Catwoman napisał/a:

Powiem Ci, że nie znam osoby wierzącej=pokładającej nadziei w Bogu i spoczywającej na laurach w wyniku niepowodzeń. Wręcz mam wrażenie, że osoby, które znam- te wierzące- wiele od siebie wymagają i stale idą do przodu.

No... Czasem te niepowodzenia ignoruje bo co to za problem wobec życia wiecznego?

Te wierzące które znam to od siebie wymagają ale w sensie religijnym,a życiowe problemy spychają na drugi plan. Nie jestem pewna czy to tak dobrze bo jestem w pewnym sensie ofiarą takiej 'wiary'...

Inori napisał/a:

Życie dostałam jedno i tylko jedno.

A ja dostałam aż jedno. Niestety -wybrakowane. I nikt mnie nie pytał czy je chcę. A ja go nie chcę. I co za różnica czy je 'zmarnuję'? I tak jest zmarnowane bo wagi na to JAKA jestem większość radości życia jest dla mnie niedostepnych. Na szczęście, jak już będę martwa to nie będę tego czuła.

111

Odp: Sens życia ateisty.
brzydulla napisał/a:
Inori napisał/a:

Życie dostałam jedno i tylko jedno.

A ja dostałam aż jedno. Niestety -wybrakowane. I nikt mnie nie pytał czy je chcę. A ja go nie chcę. I co za różnica czy je 'zmarnuję'? I tak jest zmarnowane bo wagi na to JAKA jestem większość radości życia jest dla mnie niedostepnych. Na szczęście, jak już będę martwa to nie będę tego czuła.

Dla mnie to w zasadzie bez różnicy czy sobie pozwolisz na zmarnowanie siebie czy nie. Twoje życie, twoje sprawa, jednak czy naprawdę pragniesz odejść z tego życia nie próbując niczego co by je rozjaśniło? Czas i tak leci więc nawet jeśli coś się nie uda warto próbować, lepsze to niż siedzieć bez celu i użalać się nad sobą.

112

Odp: Sens życia ateisty.
Catwoman napisał/a:

Powiem Ci, że nie znam osoby wierzącej=pokładającej nadziei w Bogu i spoczywającej na laurach w wyniku niepowodzeń. Wręcz mam wrażenie, że osoby, które znam- te wierzące- wiele od siebie wymagają i stale idą do przodu.

Wiara to tylko jeden z czynników, który pozwala na spełnianie swoich wymagań i osobisty rozwój.

Takie nastawienie do życia jest wynikową wielu kwestii: potencjału, chęci, determinacji, wsparcia otoczenia, a czasami sprzyjających okoliczności, czy zwykłego farta.

Moim zdaniem wiara może pomagać, ale do działanie nie jest niezbędna, bo niewierzący też sobie świetnie w życiu radzą.

Catwoman otaczasz się po prostu silnymi jednostkami, które żyją świadomie. Przy okazji wierząc w Boga. Jasne, że może być on ich motorem, ale to oni działają.

113

Odp: Sens życia ateisty.
dorota.f napisał/a:

Moim zdaniem wiara może pomagać, ale do działanie nie jest niezbędna, bo niewierzący też sobie świetnie w życiu radzą.
.

Ależ oczywiście! Tylko nie można twierdzić, że te same wierzące osoby siedzą z założonymi rękami, aż im manna z nieba spadnie, albo że mają gdzieś swoje doczesne życie tylko ze względu na to po śmierci.

114

Odp: Sens życia ateisty.
Catwoman napisał/a:

Tylko nie można twierdzić, że te same wierzące osoby siedzą z założonymi rękami, aż im manna z nieba spadnie.

Czasem można. Na przykład gdy posłowie idą do kaplicy sejmowej modlić się o deszcz.

115

Odp: Sens życia ateisty.
Ojciecpiotr napisał/a:
Catwoman napisał/a:

Tylko nie można twierdzić, że te same wierzące osoby siedzą z założonymi rękami, aż im manna z nieba spadnie.

Czasem można. Na przykład gdy posłowie idą do kaplicy sejmowej modlić się o deszcz.

A co człowiek może zrobić w sprawie deszczu ? smile

116 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2013-02-15 14:06:04)

Odp: Sens życia ateisty.
Catwoman napisał/a:
dorota.f napisał/a:

Moim zdaniem wiara może pomagać, ale do działanie nie jest niezbędna, bo niewierzący też sobie świetnie w życiu radzą.
.

Ależ oczywiście! Tylko nie można twierdzić, że te same wierzące osoby siedzą z założonymi rękami, aż im manna z nieba spadnie, albo że mają gdzieś swoje doczesne życie tylko ze względu na to po śmierci.

Czemu nie można? smile Bierność oparta na wierze przejawia się w różnorodny sposób. Osoba wierząca będzie się o coś gorąco modlić np. o to, aby dostać pracę lub aby mąż zmienił się na lepsze, zamiast samemu zacząć aktywniej jej szukać, doszkalać się nie poprzestając na zarejestrowaniu się w jakimś pośredniaku, albo zmienić coś w sobie co może być powodem problemów. Konkretnie, zamiast działań ze strony osoby wierzącej jest tylko modlenie.

Kiedyś ludzie myśleli, że deszcz można sobie wymodlić wink

117

Odp: Sens życia ateisty.

Ze strony KAŻDEGO wierzącego jakiego znasz i w KAŻDYM życiowym przypadku?

118

Odp: Sens życia ateisty.

Pisałem ogólnie, nigdzie nie stwierdziłem, że wszyscy wierzący tak mają. Dla jednych wierzących wiara jest motorem napędowym, dla innych substytutem działań, bo bóg jest wszechmocny i wysłuchuje modlitwy.

119

Odp: Sens życia ateisty.

Zatem nie generalizujmy smile Bo generalizując można też stwierdzić, że życie ateisty nie ma żadnego sensu, a ani ja w to nie wierzę, ani to prawdą nie jest.

120

Odp: Sens życia ateisty.

Oki, więc uściślam, że pisząc o bierności wierzących miałem na myśli jakąś ich część wink

121

Odp: Sens życia ateisty.
Matt87 napisał/a:

Oki, więc uściślam, że pisząc o bierności wierzących miałem na myśli jakąś ich część wink

Natchnąłeś mnie do rozwinięcia pewnego wątku smile  http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=1402019#p1402019

122

Odp: Sens życia ateisty.
Catwoman napisał/a:
Matt87 napisał/a:

Oki, więc uściślam, że pisząc o bierności wierzących miałem na myśli jakąś ich część wink

Natchnąłeś mnie do rozwinięcia pewnego wątku smile  http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=1402019#p1402019

Dobre pytanie, choć podejrzewam że z biologią modlitwą się nie wygra big_smile

123

Odp: Sens życia ateisty.

Uśmiałam się przednio... Katolicy wypowiadają się o sensie życia ateisty... Bardzo mi miło dowiedzieć się, że nie jestem zdolna do miłości, bo w boga nie wierzę. To tak jakby ktoś powiedział mi, że nie jestem zdolna do spania, bo nie wierzę w Śpiącą Królewnę....
Nie chcę nikogo obrazić, a już "broń boże" tongue katolików, ale czy PŚ ogranicza Wasze myślenie? I ta bezsensowna kłótnia o cmentarze... Jakby to miało jakiekolwiek znaczenie gdzie będziecie gnić..
Sens mojego życia? To moja rodzina. Uśmiech. Po śmierci? Po śmierci, na prawdę wierzycie w to, że będziecie hasać nago po raju jak tylko jakiś ksiądz "wybaczy" Wam zdrady, przekleństwa, przemoc i inne grzechy, których "nie pamiętacie", ale żałujecie, bo boicie się piekła??? To tak jak z Mikołajem... Toż bóg to wymysł na miarę brodatego! Będziesz grzeczny dostaniesz prezent, będziesz niegrzeczny dostaniesz rózgę. Ja nie mam nad sobą tej przysłowiowej rózgi, ani też piekła. Żyję wg kodeksu moralnego, nie krzywdzę nikogo, nie kradną, nie zdradzam, staram się być dobrym i uczciwym człowiekiem. Nie ze strachu przed karą, po prostu uwielbiam sprawiać moim bliskim radość, uwielbiam domowe ognisko i szczęście, które mamy...
Otrząśnijcie się ludzie...

124

Odp: Sens życia ateisty.

:*

Inori napisał/a:

Powiedziałabym raczej że życie wierzących jest bez sensu. Cóż za rozczarowanie czeka ich u kresu podróży, kiedy zatracają jedno dane im życie na mrzonki o wieczności. To dopiero bezsens życia powierzanego czemuś co zaprzecza rzeczywistości. Pasuje taka ocena?

125

Odp: Sens życia ateisty.
Catwoman napisał/a:
Matt87 napisał/a:

Myśle, że osoby dla których wiara w życie po śmierci jest tym sensem pierwszorzędnym to ludzie, którzy niczego tak naprawdę nie osiągnęli i karmią swoje ego substytutami aby przyćmić własne niepowodzenia.

Myślisz, ale nie wiesz, a ja tak smile Bo znam osoby, które osiągnęły wiele, a dla których życie z Bogiem jest najważniejsze, ważniejsze niż cokolwiek w życiu.

a jak się żyje z bogiem? czym się objawia jego działanie na człowieka?

126

Odp: Sens życia ateisty.

Koliber ... dużo by pisać. smile

127

Odp: Sens życia ateisty.
Koliber napisał/a:
Catwoman napisał/a:
Matt87 napisał/a:

Myśle, że osoby dla których wiara w życie po śmierci jest tym sensem pierwszorzędnym to ludzie, którzy niczego tak naprawdę nie osiągnęli i karmią swoje ego substytutami aby przyćmić własne niepowodzenia.

Myślisz, ale nie wiesz, a ja tak smile Bo znam osoby, które osiągnęły wiele, a dla których życie z Bogiem jest najważniejsze, ważniejsze niż cokolwiek w życiu.

a jak się żyje z bogiem? czym się objawia jego działanie na człowieka?

Cat, pytanie jest czy osiągnęły wiele poprzez działanie boga czy też dlatego że mają takie zdolności i tak im się w zyciu ułożyło? Ja znam osoby które osiągnęły wiele, są wspaniałymi osobami i są szczęsliwe mimo że w boga nie wierzą.
Czy to znaczy że bóg ma swoich wybrańców i obdarowuje ich niezależnie od tego czy w niego wierzą czy nie?

128 Ostatnio edytowany przez Inori (2013-02-16 19:06:52)

Odp: Sens życia ateisty.

Czy to znaczy że bóg ma swoich wybrańców i obdarowuje ich niezależnie od tego czy w niego wierzą czy nie?

Wszystko na to wskazuje wink Jeśli już wolę twierdzić, że to los i szczęście rządzą życiem człowieka, a wtedy wszystko co się dzieje nabiera dużo większego sensu wink

129 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2013-02-23 00:23:58)

Odp: Sens życia ateisty.
Remi napisał/a:

Dla ateistów nie istnieje nic po śmierci, ciało rozkłada się i tyle. Co do pochówku na cmentarzu to każdy katolik na to zasługuje, pracuje na to całe życie, a taki ateista ma dostać to z urzędu, za nic?

Ta, pracuje. Obrażaniem ateistów, kantowaniem urzędu podatkowego, uprzykrzaniem życia sąsiadowi (jak to w Polsce), często nie przeczytaniem Biblii w całości ani razu, zatracaniem się w złości. Jak wy zaczynacie ziać swoją miłością bliźniego to ja czuję dym stosów w powietrzu. A co do pochówku to owszem. Mogą moje zwłoki nawet wyrzucić na śmietnik albo przerobić na biopaliwo. Przynajmniej się do czegoś przydam po śmierci. Ścierwo to ścierwo.

Ahriman napisał/a:

ć, bo nie powiesz mi że nie wierzysz np.: w lepsze jutro , że ktoś wyzdrowieje że cię kocha i tak dalej.

Nie wierzę. Nie wierzę w lepsze jutro. Wiem że może być lepsze albo gorsze. Nie wierzę że ktoś mnie kocha. Wydaje mi się mnie kocha albo że mnie nie kocha. Czy ktoś wyzdrowieje, tego nie wiem, bo nie jestem lekarzem. Ba, lekarze też tego nie wiedzą, ale wiedzą że ich diagnozy są prawdopodobne.

Część ludzi wierzących jest naprawdę irytująca, bo właśnie usiłują imputować wszystkim wiarę. Dlaczego? Tak wam brakuje wiary że szukacie dowodu na jej słuszność w tym ze wszyscy w coś wierzą? Ja w nic nie wierzę. W naukę też nie wierzę. Za długo poznawałem ją z pomocą kompetentnych ludzi żeby łapać się na takie proste rozwiązania. Nic nie jest proste, wszystko jest tak skomplikowane jak wszechświat w którym funkcjonuje. Lubię naukę bo dostarcza prawdopodobnych opisów rzeczywistości. Wiem że są prawdopodobne bo to jest weryfikowalne empirycznie i logicznie (ze wszystkimi słabościami takich weryfikacji).

Pisałeś że z wiary wypływają pewne wartości. Z wiary nie wypływają żadne wartości, czego dowodem cała historia ludzkości, a ostatnio to że Benedykt XVI załamał się nerwowo kiedy się dowiedział co się dzieje w jego własnym kościele. Ateiści sami tworzą sobie systemy wartości których chcą przestrzegać żeby potem móc spojrzeć w lustro, dobrze zapisać się ludzkiej pamięci, albo właśnie widzieć w życiu jakiś sens. Pewnie nie wszyscy, podobnie jak nie wszyscy katolicy są przyzwoitymi ludźmi. Im jest nawet łatwiej bo za grzechy mogą odpokutować ,a i w myśl doktryny są tylko upośledzonymi istotami wodzonymi przez szatana i zdanymi na łaskę Pana. Ateista wszystko robi wyłącznie na własny rachunek i za wszystko musi być gotów przyjąć pełną odpowiedzialność.

Jestem podobnego zdania jak greccy klasycy, że zło wypływa z głupoty. Bo dobra intencja głupotą poparta może dać bardzo złe skutki. Głupota zaś dobrego systemu etycznego nie stworzy, bo popełnia błędy w namyśle. Uważam że gdyby na świecie nie było głupich ludzi, to wierzący i ateiści żyliby w najlepszej zgodzie.

130 Ostatnio edytowany przez Inori (2013-02-23 21:07:55)

Odp: Sens życia ateisty.
Remi napisał/a:

Dla ateistów nie istnieje nic po śmierci, ciało rozkłada się i tyle. Co do pochówku na cmentarzu to każdy katolik na to zasługuje, pracuje na to całe życie, a taki ateista ma dostać to z urzędu, za nic?

A ciała katolików się nie rozkładają w ogóle, bo takie święte cielska wszystkie są, że od 2000 lat próbują z martwych powstać i jakoś im to nie wychodzi. Szkoda tylko, że wszystko jest już przegnite i rozłożone i nici z tego. Każdy katolik zasługuje i pracuje na to całe życie? Z twoją zawiścią w ogóle nie pasującą do katolika wnioskuje że nie zasługujesz na to i nie pracujesz na to! Każdy katolik! A to śmieszne! A się uśmiałam! Hitler też pracował, a katolikiem był, on to się napracował.

A czym się wyróżnia taki katolik, że ma większe prawa od innych? A wy pochówek za co dostajecie z urzędu? ZA NIC! No ale przecież to nie wypada żeby zwłoki poniewierały się po ulicach.

Posty [ 66 do 130 z 149 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Sens życia ateisty.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026