MAMY POCIECHY Z MALUCHOW I TYCH STARSZYCH DZIECIAKOW WAM ZYCZE!NIECH SIE NAM DOBRZE CHOWAJA.to tak apropo,naszego swieta.pozdrawiam
Cześć dziewczyny ![]()
Dzisiaj nasze święto więc wszystkiego najlepszego,abyśmy zawsze były szczęśliwymi mamusiami ![]()

Jak po swiecie dziewczyny?ja bylam na uroczystosci dla mam.byly spiewy,laurki itp.w domu tez mialam niespodzianke.Padlo pyt.kiedy isc do pracy?wg.mnie to zalezy jak sie do tego podchodzi?bo jak chcemy pobyc z maluchem,to korzystajmy z tego.pozdrawiam
Kochane mamy Chciałabym się dowiedzieć od was,czy karmiąc piersią dajecie swoim maluszkom pić np.koperek rumianek herbatkę .
Bo za moich czasów trzeba było podawać bo dziecko pijąc samo mleko matki też odczuwa pragnienie .
Czy za każdym razem dostawiacie pierś bez podawania picia i tak przez cały czas aż do 6 m-ca ?
Dla mnie jest to bardzo dziwne w mojej rodzinie urodził się maluszek i jego mama nie je np. jabłek nie pije kompotu z jabłek tylko wodę czystą niegazowana żywiec zdrój.
Za moich czasów nie tak odległych jabłka zwłaszcza gotowane prużone to była podstawa.diety tak jak twarożek rosołek itd.
Może ja jestem staroświecka .To dziecko mimo karmienia piersią ma zaparcia jak również jego mama i cały czas ma brać witaminy .
-----------------------
Tamara
Wydaje mi się,że karmniac piersią dziecko nie odczuwa pragnienia ponieważ na poczatku mleko jest jakby rozwodnione i spełnia rolę picia. Potem w dlszej fazie jest kaloryczne i słuzy jako jedzonko. Jesli dokarmia się mlekiem sztucznym hcyba nalezy dopajać-karmiac wyłącznbie sztucznym-trzeba dopajać. A czym to juz inna sprawa. Moje dziecko na poczatku dopajałam wodą , potem wprowadziłam rozcieńvzobe soczki;)
Ja karmiłam swoje dzieci piersią.I starsza córka byla tylko i wyłącznie na piersi mimo,że próbowałam jej podawać herbatke czy sok.Ale ona nie bardzo chciała pic z butelki.Więc gdy płakala,bo chciało jej się pić to podawałałam pierś.Tak jak mamma 35 pisze,że to mleko jest na początku rozcieńczone i dziecko napewno nie odczuwa pragnienia.A to,że mama i ten maluszek mają zaparcia to jest już chyba kwestia diety mamy,co ona je.Bo to wszystko przenika do pokarmu.Ja owszem pilam wode,duże ilości wody,ale do tego popijałam herbatki różne np.właśnie z kopru lub soki.Moja córka mając półtora roku zachorowala i brała zastrzyki.I własnie dzięki piersi nie odwodniła się ponieważ nie chciała pić herbatek z butelki a jednak przy piersi była cały czas.To nas uratowało od szpitala.
tak zaparcia mogą być wynikiem złej diety, nie umiem powiedzieć jakiej-w sumie nigdy nie miałam tego problemu ani moja córcia-więc niedociekałam zabardzo -ale pytanko do pediatry niezaszkodziłby lub pogrzebanie w neciku:)
Czyli teraz troszkę sie zmieniło Moja szwagierka jest bardzo skryta i dlatego chciałam zasięgnąć waszego języka piszę to co zaobserwowałam np.zaczęła szeroko pieluszkowć dopiero jak byliśmy po tyg i spytałam się jej dlaczego nie pieluszkuje bo u moich dziewczyn to czy było coś nie tak z biodrami czy nie to kazali pieluszkować żeby dziecko wyrobiło sobie panewki biodrowe.
A je z zasadzie to jeszcze nie widziałam żeby jadła bo cały czas jest na diecie i nie je razem z nami bo nie może .Dzwoni do mnie bo dziecko już 4 dzień nie robi kupy dla mnie to nienormalne żeby dziecko przy piersi miało zatwardzenia zazwyczaj robi luźne kupki
Dziękuję za informacje
------------------
Tamara
hm.ja tez sie zdziwilam ze 4 dzien niby zatwardzenie.ja z moim malym nie mialam tego typu problemow.mimo to ze karmilam sztucznie..a tak wogole to witajcie i pozdrawiam
Tamaro napewno zmieniły się czasy i podejście do wszystkiego.Zauważyłas już róznicę jak było kiedyś a teraz.Ciężko jest Ci doradzić cokolwiek szwagierce i wcale Ci się nie dziwię.Ja byłam najmłodsza z rodzeństwa i gdy ja urodziłam swoje dzieci to moje siostry czy bratowa miały już wręcz dorosłe dzieci.I było tak jak u Ciebie nie umiały mi doradzić,bo one inaczej wychowywały i robiły.A ja nawet nie chcialam słuchać ich rad bo naczytałam się czasopism i książek i tak wszystko miało być książkowo ale rzeczywistość okazała się inna.Ehhhhh młode mamy.....Ale jakoś dałam rade nie pomijając błędów,które popełniałam.
Pisałaś,że maleństwo ma już od czterech dni zatwardzenie.Powinna podać czopek glicerynowy,a najlepiej powinna udać się po porade do lekarza pediatry po pomoc,ponieważ maleństwo napewno się męczy.Co do jej diety to nie wiem,co Ci napisać.Ja karmiąc piersią też unikałam niektórych pokarmów np.takich jak kapusta,groch itd.Ale poza tym wprowadzałam do swojego jadłospisu stopniowo wszystko i obserwowałam małą czy nic się nie dzieje.Piłam dużo wody,herbatek ziołowych i soki.A dlaczego bratowa nie je z Wami,pytałaś ją o to?
Co do pieluszkowania to ja swoich córek też nie pieluszkowałam i też było zdziwienie wśród mam w rodzinie.Używałam pampersów. gdy miały skończone 6 tygodni byłam na usg bioderek.Było wszystko ok i pan ortopeda zalecał tylko nie układac dziecka przez następne 6 tygodni na boczkach,żeby panewki w bioderkach ukształtowały się.Więc tak robiłam.Po 6 tygodniach następna wizyta czy wszystko jest ok.Na następnej wizycie powiedział,że jest ok.No i do tej pory jest dobrze,a dziewczynki mają 7 i 4 lata.
Spróbuj nawiązać kontakt z szwagierką.Może nie narzucaj jej swoich teorii,co do wychowywania dziecka.Tylko spróbuj z nią porozmawiać jak kobieta z kobietą....
fakt..technika,ze tak nazwe ,wychowywania dzieci ulegla zmianie.a tak serio to czlowiek cale zycie sie uczy..a rozmowa ze szwagierka,taka kobieca jak najbardziej wskazana.pozdrawiam
Ja swoja corke karmilam piersia ...2 lata i do pol roku uwazalam na to co jem,ale potem stopniowo jadlam coraz wiecej produktow .Zaparc u dziecka nie znalam .Czasem kolki sie pojawialy,ale to byl wynik wlaczania nowego jedzenia.Np. salatka z pora...
moje mają 3 i 8 lat a ja mieszkam na wsi od jakiegoś czasu i szlak mnie trafia bo urodzona i wychowana w wielkim miescie teraz chodzę z czarnymi stopami (bo w ogródku dużo buszuję:))
Koleżankę mam jedna (tak tak jedna) i czasmai nie ma do kogo gęby otworzyć
moje mają 3 i 8 lat a ja mieszkam na wsi od jakiegoś czasu i szlak mnie trafia bo urodzona i wychowana w wielkim miescie teraz chodzę z czarnymi stopami (bo w ogródku dużo buszuję:))
Koleżankę mam jedna (tak tak jedna) i czasmai nie ma do kogo gęby otworzyć
Przyzwyczaisz się.......Zycie na wsi ma swoje uroki:)
z czasem to i zapewne kolezanek przybedzie,czego zycze
Witam nowe koleżanki:)Może w końcu ruszy tutaj coś,bo jakoś niechętnie dziewczyny piszą.
Blacrose nie łam się:) Ja tez pochodzę ze wsi tylko,że od maleńkości mieszkam na tej wsiI może dlatego jest mi łatwiej.Przyzwyczaisz się, bo naprawdę wieś ma swoje to coś.No gorzej jest z tymi kontaktami.Ja u siebie na wsi nie mam już w tej chwili takiej bliskiej koleżanki.Ale za to mam w innych miejscowościach i jak łapie doła to pakuję dzieciaczki do auta i jadę sobie na kawusie i żale.Ja mam dwie córki w wieku 7 i 4 lat.Jakby co to pisz.Zawsze można pogadać na forum i wyrzucić to,co leży na sercu.
U mnie dzisiaj ważny dzień.Córka kończy przedszkole i ma zakończenie "zerówki".Popołudniu będzie akademia i uroczystość.Denerwuję się.I znając siebie to poryczę się.Nie mogę uwierzyć,że moja mała kruszynka już kończy jakiś etap w swoim życiu.
witam Wszystkich.poczytałam troche i szkoda ze wcześniej Was nie znalazłam.mieszkam na wsi,pozdr dla blacrose(cieszsię ze masz internet, mi min 1 dziennie zanika, i też mnie trafia!!!!!!!!)poza tym zajmuje sie 11 miesięczną coreczką i usiłuje pracować,gotować,opiekować się chorą mamą itd.powiem wam,ze kiedyś nie docenialam jakie to przyjemne poleżeć sobie w wannie!!!!!!!!masakre mam jesli chodzi o czas wolny....a jak juz cos znajde to sama nie wiem co 1 robić...koleżanki owszem kiedyś było ich dużo, chętne na impreze, wyjazd itd teraz zostaly nieliczne ale te prawdziwe,ktore jak mogą to pomagają,jednak inne tematy pochłaniają panne bezdzietna , a inne matke maleństwa, WIEC CIESZE SIE ZE WAS ZNALAZŁAM.
Witam Cię emi serdecznie.Rozumiem Cię,co znaczy opieka nad małym dzieckiem i opieka nad chorą osobą.Swego czasu też tak miałam.
Zachęcam do pisania w tej netkafejce.Chętnie popiszę z Tobą jeżeli brak Ci przyjaciół.Na początek napisz może coś o sobie!
Pozdrawiam
Coś o mnie.mam 35 lat.decyzja o dziecku była przemyślana i bardzo sie z niej ciesze.do tej pory miałam piękne ale zarazem puste życie.tzn wczasy, kariera zawodowa,fitnesy,ogolnie dbanie o siebie,przebieranie w facetach, kumpele, imprezy czyt wolność.jedyny obowiązek to posprzątać w domu!!!!!!!!gdy znalazłam odpowiedniego faceta stwierdziłam że pora na dziecko.niewyszłam za mąż,chociaż on chciał.kiedyś wyjde za niego,ale jeszcze nie teraz.po urdzeniu emi wszystko sie posypało...mama ciężko zachorowała, najpierw zawał z kt ledwie zdążliśmy ja urtować(na czas zawiozłam ja na koronografie),potem kolejny zabieg.potem gdy juz wszystko wracało do normy a ja cieszyłam sie ze mama zostanie mi z emi na te 3-4godz dziennie i bede mogła pracowac,pojawiły sie zawroty głowy,szpital,diagnoza tetniak na potylicy.w tym czasie moj 1 pracownik poszedl na 3 miesiace na L4 a ja zostałam ze wszystkim sama.jedyne kto mnie wspierał to moj facet.ile mogł to pomagał.mamie stan sie poprawił ale czeka na zabieg kt z 1 strony uratuje jej zycie ale jest ryzyko powiklan typu zaniki pamieci,paraliz itp lekarze daja95%szans ze bedzie ok i tej mysli sie trzymam.jestem osoba kt nigdy sie nie poddaje i optymistycznie patrzy na świat, ale ta sytuacja sprawiła ze płakałam z niemocy z braku sił i czasu.patrzyłam jak to co osiagnełam przez 10 lat topnieje bo ja nie moge tego dopilnowac.klienci odchodza z hasłem ma pani problemy wiec sory wzielismy inna firme.....itd do tego kochane dziecko kt z nikim nie zostanie bo wpada w szał i koncz\y sie godzinym wyciem za mama.dzieki czemu do ubikacji chodze z mała kt czeka na dywaniku.....ah , mam nadzieje ze ktosmnie rozumie........bo niekiedy jestem u kresu wytrzymałosci..............
Emi kochana nie załamuj się proszę! Ja rozumiem Cię doskonale.Ja wyszłam za mąż 9 lat temu.Byłam szczęsliwa.Miałam przy swoim boku bliskie osoby męża,rodziców.Po 8 miesiacach zaszłam w ciąże.Radość niesamowita.No ale życie pisze rózne scenariusze no i dla mnie napisał nie zaciekawy.Wszystko zaczęlo sie walić.Będąc jeszcze w ciąży zachorowała mama na nowotwór.Gdy urodziłam córke nie mial kto mi pomóc.Jedyną osoba był mąż.Musiałam opiekowac się córką,mamą i schorowanym tatą.No i od 2003 roku posypało sie do końca śmierć taty,mamy,brata,martwa ciąża i utrata pracy bez męża.Popadlam w depresje.Nie widziałam sensu.Gdy zaszłam poraz drugi w ciąże,a ciąża druga była nieplanowana.Trafilam do lekarza,który okazał się wspanialym człowiekiem.Prowadził moją ciaże,ale pomógł mi wyjśc z depresji.Moje życie powoli wróciło do normy.Ale było naprawdę nie wesoło.Może w tej chwili emi pozbylam się depresji i doceniam to co mam to nie myśl,że cały czas jest super.Też mam dośc humorków dzieci, nieraz doprowadzają mnie do białej gorączki.Nie pracuję,bo nie mogę podjąć narazie pracy.Mieszkam na wsi.Mąż ciągle w pracy.Łapię doliny,ale próbuję się nie poddawać,bo wierzę,że i dla mnie zaświeci słońce.
Wiem,że jest Ci ciężko,bo zmieniło się Twoje życie.Musisz sie opanować i spojrzeć na to wszystko inaczej.Znam taki cytat "Kiedy coś uparcie gaśnie,zaufaj iskierce nadziei!!!"
Wierz,że operacja mamy sie uda i trzymaj sie tego.Co do firmy,którą prowadzisz to przykre,że Ci sie w niej sypie,ale powiedż mi nie możesz kogoś innego zatrudnić do pomocy? Mała przyzwyczaiła się do Ciebie i bedzie ciężko,żeby z kimś innym została,ale musisz powoli próbowac przyzwyczajać ją do innych osób, bo zwarjujesz.A mężczyzna z którym jesteś nie pomaga Ci przy dziecku? Emi pisz ja będę tutaj w miare swoich możliwości.
ten najgorszy okres przeszedł.oswoiłam sie z choroba mamy,o ile mozna tak to nazwac.do firmy podnajełam inna osobe.moj facet pomaga mi ile moze,tylko sam tez pracuje i nie ma w domu ok 10 godz dziennie wiec pozostaja 2 w kt zajmuje sie dzieckiem,bierze wolne gdy ja muszer byc w pracy bo np mam kontrole z urz skarb lub wazne spotkania,lub jezdze z mama po lekarzach i szpitalach.w przyszłym tygodniu mama ma zabieg i od tego co bedzie zalezy dalsze moje zycie...widze Oliwka ze przeszłaś wiecej niz ja........był moment ze dopadala mnie depresja,ale wyplakalam sie...i stwierdzilam ze nigdy sie nie poddam..bede walczyc o mame o firme o to co mam aczkolwiek jest to trudne.zmieniajac temat zle sie zalogowałam emi to moja cora,ja jestem gabi.koncze bo mala sie domaga przewiniecia.............
Witaj:)Możesz mieć swój longin Emi to mi nie przeszkadza .Twoje imie Gabi to znaczy Gabrysia?
No widzę,że silna z Ciebie kobietka i tak trzymaj!!!Mimo przeciwności losu dajesz rade i tak trzeba podchodzic do życia.Każdy z nas łapie te swoje małe lub większe dolinki,ale trzeba się podnosić i zawsze widzieć tą iskierke.Nic nie dzieje się bez celu.Kiedyś wycztałam,że dostajemy tyle od losu ile damy rade udźwignąćTrzeba doceniać w życiu to co mamy i cieszyć się tym naszym szczęściem,bliskimi.Ja Emi przeszłam swoje i było naprawde ciężko,ale wiem,że to co stało się i działo w moim życiu nie działo sie bez przyczyny.Przez to wszystko nabrałam siły i wiary,że to co robię,robię dobrze.Że potrafie sobie poradzić z wieloma rzeczami.Spogladam na świat inaczej niż kiedyś.Doceniam piękno jak i smutek.Doceniam ludzi i w każdym znajduję coś pozytywnego.Widzę krzywde ludzką i ofiaruje im swoją pomocną dłoń.Wiem,że przez te wszystkie czyny będzie wracac dobro do mnie ze zdwojoną silą.
Ty równiez docenisz wszystko to co masz.Bo masz dużo.Wspaniałą córke,która daje w kośc,ale kochasz ją z całego serca.Fajnego faceta na którego napewno możesz liczyć.Kochaną mame,którą mimo choroby masz przy sobie.Własny interes,który stworzyłaś własnymi silami.A do tego są napewno ludzie wokół Ciebie na których możesz liczyć.Przeżyłaś napewno w swoim życiu wiele chwil, które masz w pamięci i będą dla Ciebie miłymi wspomnieniami.Teraz w twoim życiu jest nowy etap i nowa droga rozpoczęta i jeżeli będziesz bardzo pragnęla wszystkiego to i ta droga będzie szczęśliwa.
A powiedz mi jaka firme prowadzisz? Maleńka Emi ile ma miesięcy?Pozdrawiam
witam Cie Oliwka.emi ma 11 miesięcy.ja natomiast stwierdzam ze 1 zycie to za mało bo tyle rzeczy chciałabym robic a tu nie ma kiedy!!!!!!!!!!!10 lat temu załozyłam agence artystyczna i tak sie kreci.robimy rozne eventy,obsługujemy targi ,org pokazy mody i wybory miss itd,praca super zwiazana z immprezami,wyjazdami poznawaniem nowych ludzi itd nie sposob sie w niej nudzic,oprocz tego stworzyłam zespoł cowerowy kt jutro ma 1 koncert.natomiast gdy zaczełam kupowac emi ciuszki wgłebiłam sie w branze dziecieca, co zaowocowało sklepikiem internetowym z ubrankami dzieciecymi.mam juz kilka b zadowolonych stałych klientek.sklepik jest troche zaniedbany,tzn towar wkładam nieregularnie czyt kiedy emi spi))).byłam na etapie szukania powierzchni na sklep stacjonarny kiedy mama zaczeła chorować,wiec wszystko robie z doskoku, a wieksze przedsiewziecia odpusciłam.A Ty czym sie zajmowałś, bo o ile pamiętm teraz jesteś w domu z dziecmi?ile mają lat?
widze ze wszyscy zajeci,bo nikt nie pisze nic.czeka mnie biala noc,mama ma jutro zabieg i nawet mysli nie umiem pozbierac............
Witaj Emi.Tu zazwyczaj jest cicho,dziewczyny niechętnie piszą.A ja przepraszam,że się nie odezwałam,ale jakoś brakuje mi czasu.Nie wyrabiam się z obowiązkami w domu.Dom,ogród,dzieci i tak wkółko.Ja przed urodzeniem dzieci pracowałam w kwiaciarni.Bardzo lubiłam to zajęcie.Może kiedys do tego wróce.Widzę,że robiłaś i robisz nadal ciekawe rzeczy.A jakieś namiary możesz podać na ten Twój sklepik internetowy.Moje dziewczyny są w wieku 7 i 4 lat.Małe pannice-strojnisie:) Nie odpowiedziałaś mi jak Twoje imie prawdziwe brzmi -Gabrysia?
Emi rozumiem,co czujesz.Wielki lęk i obawy przed zabiegiem mamy.Boisz się o nią i to naturalny odruch normalnego człowieka.Co Ci mogę poradzić,żebyś była silna i wierzyła,ze wszystko będzie dobrze chociaż myśli masz rózne w tej chwili.Ja będe w jakis sposób z Tobą i będe wierzyła,że operacja sie powiedzie.
A skąd Emi jesteś jak możesz napisać.
Pozdrawiam Cię i trzymaj się dzielnie!
kurcze napisałam posta i gdzies go wywalilo.mama ma teraz zabieg.pojade do niej dopiero jak kumpela zostanie z emi, a juz nie mogfe usiedziec......mam na imie gabrysia,sklepik jest z malymi cxiuszkami do 122.rozwine to bardziej jak mama wydobrzeje.super praca z kwiatami.sama kiedys miałamn 100doniczek w 3 pokojach,teraz jest ok20 głownie storczyki i fiolki afrykanskie,w ciazy zamiast na basen jezdzilam na gielde kwiatowa!!!!!!!!!!pomyslk oi swojej kwiaciarni podeobno to sie opłaca,kwestia miejsca.jestem ze slaska, a Ty?????????jeszcze sie okaże ze jestesmy sasiadkami ha,ha.koncze,ubieram sie do mamy
gdy podałam adres sklepu nie przyjeło mi posta.nazwa sklepiku to kolekcjeemi potem jest pl
Emi jak mama po zabiegu? Napiszę resztę wieczorem.Pa
uf......mama juz po wszystkim.zabieg udał sie w 100%.nie ma dzieki Bogu zadnych uszkodzen,czyt jest normalna.natomiast czuje sie zle.wszystko ja boli bo lezy 2 dobe i jutro chyba jeszcze nie wstanie.lapie ja jakas depresja bo mimo iz sie udało placze co chwile.jest rozdrazniona i nerwowa. mam nadzieje ze to przejdzie, w sumie to sa b male skutki pogrzebania w glowie.ja natomiast zakretu nie łapie,co dzien szukam kogos kto z moim bobasem pospaceruje pod szpitalem jak ja jestem u mamy.co raz wiecej moiich bezdzietnych kumpel ła[pie doswiadczeni przy emilce....., a 1 nawet ugotuje jutro dla nas obiad ,dzieki czemu ja zrobie pranie.tak jak pisałam te prawdziwe przyjaciółki zostały przy mnie niestety w szczupły gronie.......... a poza tym zeby atrakcji nie było konca, zepsuła mi sie lodówka kuzwa.........mieso vchyba do sasiadki zaniose....musze konczyc emi miałczy.ni napisałas skad jestes
Emi napisałam meila do Ciebie:) Pozdrawiam
Witajcie dziewczyny.Witam Cie emi.Fak jakos wolno,to pisanie tu idzie.Nieraz zagladalam,lecz jak widzialam,ze po kilku dniach nie bylo ani jednego nowego posta wychodzilam.Dziewczyny,tak to jest ,ze jak klopoty sie sypia ,to doslownie jeden po drugim.ALE MUSIMY SZUKAC ROZWIAZAN.Pozdrawiam
witam Cie kora.wreszcie poznaje kolejną osobe!!!!!!!!!mam dzis super humor bo mama juz wstała i dobrze sie czuje..az chce mi sie zyć.moje dziecko tez jakiegos wigoru dostało, usypiam je od 1,5 godz a tu nic...chyba sie mu udzieliło.cierpi na tym tylko moj pies,bo dostanie jesc jak mała bedzie spała.nisamowite dziecko daje tyle radości a zarazem tak ogranicza w prozaicznych sprawach.mam pytanie, w jaki sposob odstawiałyscie dziecko od piersi???????????/u mnie jest krzyk i lament jak nie ma cyca!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
emi ja karmilam b.krotko.pisalam o tym we wczesniejszych postach.a ze moj syn zawsze byl zarlokiem ,smiech,to i krzyki byly.ja musialam odstawic malego natychmiast,i nie bylo zmiluj sie.no ale u mnie to inna sprawa. Dobrze ze Twoja mama czuje sie dobrze.Pomalu dojdzie do siebie.Dzieci wyczuwaja nastroj rodzicow.Ty pelna werwy ,to i mala zamiast wtedy spac,wojowala.Pozdrawiam i dobrej nocy zycze
Dziewczyny miała może któraś z was problem z nawracającym zapaleniem pęcherza u swojego dziecka??????? Moja córka własnie przechodzi to poraz drugi-pediatra zasugerował refluks????:( w piatek mam usg ktre ma coś wnieść do sprawy:( Chorowały wasze dzieci na coś takiego wogóle??? Jak to u was było????
witam.ja niestety nie pomoge.moje małe nic takiego nie miało.sama raz zaniedbałam zapalenie pecherza i skonczyło sie zapaleniem nerek.
dzięki:*
witam.widze,ze cisza..
No faktycznie dziewczyny co jest......Nie macie dzieci czy co,a może wszystkie nieszczęsliwe jakieś????
mamma35 jak z córeczką? Co wykazały badania? Mam nadzieję,że Twoje maleństwo lepiej już się czuje?
usg niczego złego nie wykazało na szczęście-jesteśmy w trakcie leczenia furaginem, za jakiś czas posiew i będziemy obserwować. Mam nadzieję, że to tylko incydent, pozdrawiam;)
witam kobietki.Wreszcie znalazłam jakieś sensowne forum
Jestem mamą 6 i pół miesięcznej Amelki.Chciałam poruszyć sprawę różnicy wieku między dziećmi. Chcemy mieć z mężem 2 dzieci i tak się zastanawiam czy lepiej mieć dziecko rok po roku,czy np min 3 lata różnicy.Z jednej strony 2 maluchów na raz w domu-tragedia ale z drugiej szybko wyjdę z pieluch i będę mogła iść do pracy.Z jednej strony czekać 3 lata żeby jedno móc wysłać do przedszkola i rodzić drugie a z drugiej jak tak bedę czekała aż drugie też pojdzie do przedszkola to już razem bedzi 6 lat w domu.Wiem,że to tak na prawdę bardzo indywidualna sprawa,ale może znacie to z autopsji i podzielicie się doświadczeniem??
To faktycznie indywidualna sprawa. Z jednej strony dziecko jedno po drugim i potem -że tak powiem- spokój;) ale sytuacja gdy jedno z rodzeństwa jest starsze kilka lat jest dla mamy łatwiejsza. Sama mam 11 miesięczną córkę i też myślę o drugim dzidziusiu i też nie wiem kiedy?:) Pewnie samo wyjdzie w praniu:)))
Wczoraj rozmawiałam z mężem i doszliśmy do wniosku,że chyba jednak zdecydujemy sie na dziecko już teraz. Jedno po drugim i spokój,dzieciaki będą się mogły razem bawić.,a w przypadku większej różnicy wieku różnie to bywa-wiem z autopsji .Poza tym obecnie nie pracuję i chcę siedzieć z Małą dopóki nie pójdzie do przedszkola.Jeżeli drugie dziecko urodzi się w przyszłym roku to będę w domu przez najbliższe 4 lata,a potem poszukam pracy i nie będę musiała jej później przerywać z powodu ciąży macierzyńskiego.No i szczerze to boję się,że jak teraz nie zdecyduje się na dziecko ,to będę to odwlekać aż w końcu obudzę się za 10 lat,a takiej różnicy wieku między dziećmi bym nie chciała.
Witaj avva.Ja też jestem mamą dwóch córek w wieku 7 i 4 lat.No jak widzisz jest róznica 3 lat.Powiem Ci,że w tej chwili dziewczynki bawią sie już razem.Maja jakiś wspólny świat.Na początku było gorzej.Podam ci przykład.Siedzac w piaskownicy starsza budowała sobie zamki czy robiła babki a młodsza jej psuła.Tak samo było w pokoju starsza sobie poukładała swoje jakieś skarby,a młodsza poszła i jej porozrzucała czy zniszczyła.Był jeden wielki płacz.Zmieniło się to od tamtego roku ponieważ razem chodziły do przedszkola tylko były w innych grupach.Miały coś wspólnego.Wspólne piosenki,zabawy i to je połączyło.Ale za to strasznie rywalizują i są dni,że drą takie koty,że lepiej nie pisać.Więc decyzje musisz podjąć sama z mężem,bo to jest Wasza indywidualna sprawa.Napiszcie coś dziewczyny o sobie i swoich dzieciach może w końcu coś się rozkręci tutaj.Inne netkafejki tak fajnie działają a u nas ciągle zastój!!!
Pozdrawiam
Ehh...no właśnie-wszystko ma swoje plusy i minusy.Jak znam życie to i tak wyjdzie wszystko z samo z siebie
i może tak najlepiej.Szczerze,to boję się kolejnej ciąży.Ogólnie nie znosiłam jej źle,ale muszę robić badania prenatalne,które nie należą do najprzyjemniejszych.No i poród,niby da się przeżyć,ale nie wiem czy teraz nie zdecydowałabym się na cesarkę...Chciałam się pochwalić,że moja córeczka ma pierwszego ząbka ![]()
Witam Netkobietki!
Jestem mamusia przeslicznego, osmiomiesiecznego maluszka. Ciesze sie, ze mozemy podzielic sie tu naszymy doswiadczeniami i poradami dotyczacymi naszej najwiekszej misji zycia- wychowania naszych skarbkow:)
Avva, musze Ci napisac, ze mam ten sam dylemat. Jednak poki co nie jest mi to medycznie nie wskazane, poza tym chce zlapac troszke oddechu, wiec temat odlozylismy. Musze sie pochwalic, ze mojemu syneczkowi rowniez wyrosl pierwszy zabek! Nawet nie wiesz jak sie wzruszylam... Takie wielkie wydarzenie w tym ich krociutkim zyciu!
Pozdrawiam cieplutko.
Ja też się wzruszyłam,mało się nie popłakałam i od razu obdzwoniłam połowę rodziny
Swoją drogą takie maleństwo,a przynosi tyle szczęścia
Jeden uśmiech przysłania wszystkie problemy
NADIA,a Twój maluch kiedy zaczął siedzieć?
Widzę że macie dziewczyny dylemat jaka różnica wieku między jedną a druga pociechą.
Jak pisałam wczesniej jestem mamą dorosłych dzieciaków,choć jeszcze nastolatków.....po urodzeniu syna chcieliśmy odczekać co najmniej z cztery lata,takie mieliśmy plany ale los sam zadecydował i równo po dwóch latach na świecie pojawiła się córka.:)
Na początku nie powiem było ciężko ale wszystko dało się wytrzymać.Po kilku latach byłam bardzo zadowolona z takiej różnicy wieku,wspólne zabawy,wspólni koledzy,podobne problemy.
Ale to jest tak jak piszecie sprawa bardzo indywidualna i każda z nas musi sama podjąć tą decyzję.
Ja się chyba zdecyduję na dziecko już w październiku.Martwiłam się też tym,że może być różnie z kasą,bo mamy kredyt itp. ale wiem już teraz ,że jak spłacę ten kredyt to muszę wziąć następny i tak pewnie wiecznie coś będzie .No i szybciej wyjdę z pieluch.
NADIA,a Twój maluch kiedy zaczął siedzieć?
Zaczal siedziec z podparciem jak mial 4 miesiace. Jak mial szesc to juz sobie sam radzil. Bardzo szybko zaczal mi stawac na nozki, tylko oczywiscie na poczatku mial problemy z rownowaga. Teraz juz stoi sam podpierajac sie o to co jest pod reka:) Moze bedzie szybko chodzil, po mamusi. A jak bylo z Twoim maluchem?
Moja córcia(11 miesięcy) chodzi przy meblach tak boczkiem boczkiem;)) Zauważyłam, że to jej ulubione teraz zajęcie wstawanie , podpieranie się jakiegoś mebla(sofka, pufka) i siadanie. Najśmieszniejsze jest to ,że jak uda jej się samej usiąść na podłogę to strasznie się cieszy z tego-tak cudnie się uśmiechnie sama do siebie jakby chciała powiedzieć: no i po raz kolejny się udało";):P .Zastanawiam się też nad tym co powiedziała avva. To ma jakiś swój sens-mam na myśli jedno dziecko po drugim. Faktycznie spędzi się kilka lat w domku -odchowa 2 -i nie trzeba będzie potem przerywać pracy. Hmmmmmmmm.musimy z mężem pomyśleć nad tym.
Moja Amelia siedzi na razie tylko u kogos na kolanach,sama niby coś tam próbuje,podnosi głowę,ale nic wielkiego z tego nie wychodzi.Natomiast namiętnie przyjmuje pozycję do raczkowania,tylko nie wie co ma dalej robić
Boję się troszkę tego drugiego dziecka,tzn.tego jak sobie poradzę,ale tak to jest,że jak już jest to sobie człowiek radzi bo musi.
A opowiadajcie jak u waszych maleństw było z kolkami? U mnie podziałała suszarka i (niestety) w sumie działa do tej pory,bo mimo ,że Amcia nie ma już kolek,to przyzwyczaiła się do zasypiania przy szumie suszarki...Mam jeszcze takie pytanko-jak to jest z tym glutenem?Kiedy,do czego i wjakiej postaci mam go podac?
A jak jest u Was z wyjazdami z takimi maluszkami? Kiedy pozwoliliście sobie na pierwszy wspólny wyjazd np.nad morze czy w góry?
Aż zerknęłam do kalendarza(bo ja tam rózne rzeczy sobie piszę hihihi) i gluten podałam w 7 miesiacu. Troszkę później jak zalecają poradniki, gotowałam odrobinkę kaszki mannej i dodawałam do zupki jarzynowej-na poczatku dodawałam poł łyżeczki potem łyżeczkę , dwie i obserwowałam;)
myślałam o wyjeździe nad morze w tym roku czyli jak mała ma 11 miesięcy ale ciagle wydaje mi się że dla niej to zbyt ciężka podróż-dla nas to co inego. Mam też wiele innych dylematów związanych z tak daleką podróżą-nie wiem może się mylę...............następne lato na pewno nad morzem;)
Witam,
Jesli chodzi o koleczki to niestety moj syneczek dostawal je przez pierwsze trzy miesiace. Probowalam rumianku, specjalnych cwiczen, goracych okladow i jedyna rzecz jaka podzialala to zmiana mleczka na sojowe. Nadal podaje mu codziennie rumianeczek, aby zapobiec nieprzyjemnym bolom, tymbardziej, ze je w wiekszosci jedzonka stale.
A co do wpsolnych wyjazdow, jak narazie nie bylismy nigdzie daleko. Planujemy dluga podroz pod koniec tego roku na Floryde, jednak na szczescie bedzie ona samolotem:)
Moj maluszek ma nieco podniesiona temperaturke przez ostatnie dwa dni (pomiedzy 37C a 38C). Dzwonilam do pani doktor jednak gabinet juz zamkniety. Zadzwonie jutro, zawsze sa jakies obawy.
Pozdrawiam cieplutko.
Hej NADIA jak twój synek się czuje?? ma gorączkę??
Mamma35, dziekuje, ze pytasz. Na szczescie temperaturka spadla, jednak dalej jest marudny. Wiemy dlaczego...dzisiaj rano wybil sie drugi zabek!:) Z jednej strony tak bardzo sie cieszymy, z drugiej serduszko sie smuci jak widzimy ile nasza kruszynka cierpi:((( A tu jeszcze tyle zabkow przed nami...
Pozdrawiam cieplutko.
Nadia-wiem co przezywasz-moja córcia też ząbkuje-miewa podwyższoną temperaturkę tak w granicach 37 czasem wiecej. Jest bardzo marudna, płaczliwa, ciągle coś wkłada do buzi i trze dziąsła-czasem ze złością:( Smarowanie żelem nie wiele pomaga ale może chociaż troszkę znieczuli i złagodzi. Musimy przeczekać i tyle
Moja Mała też jest na etapie ząbkowania,co prawda nie miała jeszcze gorączki,ale jest niesamowicie marudna,złości się,źle sypia...Te wszystkie żele itp. nic nie dają,może na chwilkę znieczulają ...Chyba po prostu trzeba przez to przebrnąć.
Mamma35, Avva, wiem jak to jest z zelami. Mojemu maluszkowi pomaga chlodny gryzaczek. Czasmi w nocy godzine go gryzie. Poza tym kupuje mu chrupeczki "Baby Mum Mum". Sa one zrobione z japonskiego ryzu i gdy juz maluszek ugryzie rozplywaja sie w buzce. Dzieki temu nie boje sie, ze sie zadlawi, a czuje ulge gdy jest w stanie podrapac sobie dziaselka. Bardzo Wam je polecam.
A jak jest z jedzonkiem? Moj zarloczek pije butelke mleka rano i wieczorem, w ciagu dnia nie tknie mleka, bo wie, ze mamusia da cos pysznego:)
Moja córa obcięła się z jedzeniem -ma to pewnie związek z ząbkowaniem. Zachęciłaś mnie do zakupu tych chrupeczek.;)
Moja córcia jak na razie je całkiem nieźle.Pije z piersi kiedy chce,do tego dostaje jakaś kaszkę i zupkę w ciągu dnia.A tak orientacyjnie,to gdzie te ciasteczka można dostac?
Czy któraś z Was stosowała kiedys czopki "VIBURCOL"?