Jak przeczytałam pierwszy post to ogarnął mnie śmiech pomieszany ze złością. Histeria odnośnie higieny i nie dotykania zwierzą (a więc nie stykania się z alergenami) prowadzi do alergii i osłabienia odporności. Tak sąsiadka swoje dziecko załatwiła. Chłopak się nie miał prawa wybrudzić, dotknąć psa i teraz ma masę alergii i problemów. Ja z kolei bawiłam się przy krowach, kurach, od urodzenia wychowywałam się z dużym, rudym, podwórkowym psem i pewnie setki razy pogłaskałam psa, a potem ręce do ust, czy coś, przecież dzieci tak robią. Prawie nie choruję, nie mam alergii. Nigdy nie złapałam niczego od zwierzęcia, mimo, że pracuję ze zwierzętami, a od ludzi jakieś przeziębienie, czy anginę nie raz się zdarzyło.
Jak się chce mieć zwierzę, to trzeba o nie dbać, czasami tak samo jak o dziecko. Uważam, że zwierzę nie powinno być traktowane gorzej tylko dlatego, że nie jest człowiekiem. Jak się komuś nie podoba, że szczepionki nie są darmowe, a żarcie drogie, to nie powinien mieć zwierząt. Jest jak jest, wszystko kosztuje.
Ja mam dwa koty (przygarnięte przybłędy) dostają jakieś ścinki i resztki z mięsa z obiadu + karma ze sklepu (kupuję tą, którą jedzą najchętniej)
Mam też psa, doga niemieckiego, jest już w wieku dość podeszłym jak na tą rasę. Dla psa gotuję mięso (drób) z ryżem, trochę czasami suchej, zwykłej karmy przegryzie i co tam mu się uda od rodziców wyżebrać
Mieszka w domu, jest dobrze ułożonym, kochanym stworzeniem, ale jak każdy pies gubi sierść i ma swój charakterystyczny zapaszek. Dużo je, dużo kosztował, dużo poszło nie raz pieniędzy na weterynarza, ale nigdy bym z niego nie zrezygnowała. Miałam królika i też swoje kosztował - szczepienia, czasami leczenie, ściółki, wyposażenie klatki.
Mam też konia i to jest prawdziwy pożeracz pieniędzy - prywatna stajnia: boks z wyżywieniem i obsługą 800zł/mies. zmiana podków co 8 tyg. jakieś 180zl, dwa razy do roku 100zł na szczepienia + ewentualne koszty w razie choroby, kontuzji itp. Nie mówię już nawet o treningach, kosztach transportu na zawody, wpisowym, licencjach, dojeżdżaniu do stajni. No i co najmniej 2-3h dziennie spędzony z tym zwierzęciem - jazda + oporządzenie, siodłanie, wypuszczanie na wybieg, zagłaskiwanie na śmierć 
Każde zwierzę potrzebuje uczuć i uwagi. Ciśnienie mi skacze jak widzę psy pozamykane w klatkach, wiązane, oszalałe z braku kontaktu z człowiekiem, z dziwnymi nawykami i ktoś mówi, że to tylko pies, jakby był gorszy dlatego, że się urodził psem. Wkurza mnie nawet, że moi potencjalni teściowie trzymają psa w zagrodzie. Ma grubą sierść i dobrą budę, jedzenie, wodę, zawsze posprzątane, jest wypuszczana, ale nie pojmuję po co ją w ogóle zamykać na ogrodzonym terenie, zwłaszcza, że jest to przemiła, trochę rozbrykana psina.
A dzieci powinno się wychowywać przy zwierzętach i od początku uczyć szacunku do nich i że zwierzęciem się należy opiekować jak drugim człowiekiem, a nie traktować jak brudny przedmiot. Jak się odrobaczy i zaszczepi, to tylko same korzyści z kontaktów ze zwierzętami.