Jestem ciekawa waszych opini na ten temat ![]()
Właśnie obejrzałam wywiad z kobietami które mają dość nietypowy zawód- są "prowokatorkami".
Gdy kobiety- żony/narzeczone/partnerki chcą sprawdzić swojego mężczyznę, wynajmują taką panią. Dzielą się z nią informacjami co owy mężczyzna lubi, jakie kobiety mu się podobają- "prowokatorka" musi czasem nawet ufarbować włosy i przeczytać książke o golfie żeby dobrze wejść w rolę.
I tak oto "wpadają" przypadkowo na faceta na basenie, zarzucają bujnymi włosami i wypinają biust- wszystko po to żeby zwócić jego uwage.
Następnie prowokują- zwykle do momentu kiedy nastepuje jednoznacza sytuacja wskazująca na chęć zdrady (seks,pocałunek)
Chciało mi się na początku śmiać ale jak podsumowały, że ponad 90% facetów się na to nabiera- to zrobiło mi się smutno...
Myślicie że w ogóle możliwe jest być 100 pewnym swojego faceta?
Czy faktycznie te wszystkie "co by było gdyby" które czasem roją się w głowie naprawdę mogły by sie zdarzyć?