bet napisał/a:Nie rozumiem tego co się tu dzieje. Zgadzam się na przykłąd z wieloma opiniami Alterego. Uważam, że nie naskakuje na KRW. Ma pewne odczucia co do jej wpisów, ja różnież. Jego wypowiedzi są kulturalne. Może mu się coś nie podobać i piszę o tym w delikatny sposób.Być może to jkest jego błąd.
Każdy pisze przez pryzmat swoich doświadczeń i poglądów. Trzeba mieć na względzie , że moje zdanie nie musi być to jedyne najwłaściwsze i najsłuszniejsze bo inni maja inne poglądy , inne priorytety - i nie znaczy to że ta osoba jest zła do szpiku kości. Po prostu każdy w swoim życiu popełnia błędy , a potem za nie płaci. Błędy to rzecz ludzka- jaki człowiek ich nie popełnia? Ale nawet człowiek który popełnił taki błąd jak ja zasługuje na wsparcie , na pocieszenie, na pokazanie że za błędy się płaci , ale potem trzeba iść dalej wyciągając wnioski.
Staram się dostrzegać przekaz który mi wszyscy wysyłanie , ale jeśli po raz dziesiąty Alterego z sarkazmem i ironią pyta o rzeczy o których nie chcę rozmawiać (a mam do tego prawo) , i on tego nie przyjmuje - to jak traktować takiego człowieka?
Kto powiedział , że na tym forum jak na spowiedzi należy pisać o wszystkim , wywnętrzać się z najskrytszych doznań i przeżyć , tych najbardziej intymnych które są tylko moje? Ze spraw , które nie maja związku z sytuacją, a mogą mi zaszkodzić ?
Są rejony emocjonalne i egzystencjonalne które podlegają rozmowom , a są takie do których prawo do prywatności powinniście uszanować . I nie jest to "niespójność" wynikająca ze złej woli , tylko z chęci uszanowania swojej prywatności w niektórych tematach. Alterego tego nie przyjmuje.
bet napisał/a:Headstrong robi co chwila osobiste podjazdy do różnych osób. Przepraszam, nie jest to tematem wątku, ale to o której ktoś robi wpisy jest jego prywatną sprawą.
Tak samo jak moją prywatną sprawą jest moje udzielanie się na innym forum i brak chęci udostępnienia danych , a aluzje Alterego z tego powodu są dość nieprzyjemne i dyskwalifikujące moją szczerość. A to przecież moja prywatna sprawa.
Tego nie widzisz?
bet napisał/a:Alterego może mieć swoje poglądy na życie i nie musi ich zmieniać lub się z nimi kryć tylko po to, żeby komuś się przypodobać.
Oczywiście - ale chyba czytałaś inny wątek niż mój , skoro nie widzisz , że pisze przez pryzmat osoby zranionej niegdyś w ten sposób , zdradzonej która odbija sobie swoje "czarne i białe , nie i koniec" i ceduje na wszystko co pisze. Wbija szpilę - i proszę Cie, nie pisz że tego nie zauważyłaś bo nie uwierzę.
Kiedys był tu pod innym nickiem - i też wtedy nie dostrzegał niczego innego niż mojej zdrady w tym wszystkim i wbijał mnie nieustannie w poczucie winy zamiast pomóc mi wyjść z doła emocjonalnego w którym byłam.
Wątek ma prawie trzydzieści stron - wydarzyło sie tu wiele , opisywałam wiele aspektów sytuacji która się zdarzyła, także mojego małżeństwa. Nie chodziło tylko o zdradę, to nigdy nie jest tylko TEN problem. Wiem, że nic zdrady nie usprawiedliwia, ale tych innych aspektów nigdy nie dostrzegał.
Człowiek jest skomplikowana jednostką - każdy , nie należy wrzucać wszystkich do jednego worka, każdy jest inny , sytuacje sa inne , okoliczności sa inne . Wszystko jest inne.
Ja dziękuję wszystkim za pomoc mi tu udzieloną, bo na tą chwilę jest o niebo lepiej ze mną niż jeszcze kilka tygodni temu.
Bo było wiele osób , które pokazały mi , że nie wszystko jest moja winą.
Które spoza zdrady dojrzały też mnie samą w tym wszystkim i moje uczucia i emocje . Dojrzały zagubioną kobietę z dużym problemem emocjonalnym - i starały się pokazać nie tylko to co złego zrobiłam, ale także to że czasu nie cofnę i powinnam iść do przodu i zaopiekować się sobą.
Co da ciągłe wpędzanie w poczucie winy? Nic nie da , bo blokuje działanie.
Poczucie winy już zawsze bedzie mi towarzyszyć raz mniej raz bardziej - ale nie moge już nim żyć , bo nie zrobić kroku wprzód. Wyciągnęłam wnioski , staram się zmienić , pracuje nad sobą na terapiach i myślę, że idzie ku lepszemu.
Dziękuje przede wszystkim za to, że pozwoliliście mi zrozumieć, że już nic nie będzie jak dawniej , że etap mojego małżeństwa sie zakończył , nie da się już cofnąć czasu i sprawić żeby ktoś mnie chciał . Że teraz trzeba poszukać siebie w tym wszystkim.
Jestem teraz smutna , ale stabilna. Nie żyje już nadzieją , żyję sobą.
bet napisał/a:Nie wnikam czy Headstrong to jest Rednigkht czy ktoś inny. Ale nie podoba mi się jak ktoś kto jest podobno po terapiach jeździ po ludziach. Urządza sobie prywatne pogaduchy na temat kogoś kto wypowiada się na forum. Zwyczajnie wyśmiewa go. Sory,
Nie znam tematu , więc się nie wypowiem. Ograniczam się do tego wątku i nie wiem co się dzieje poza.
bet napisał/a:Krw - to Twój wątek. Ale wydaje mi się, że nie chodzi o to, aby tworzyć kliki. Towarzystwo wzajemnej adoracji.
Nie , nie chodzi o to by tworzyć kliki i nie czuję jakobym do jakiejś należała .
Udzielam się tylko w tym wątku właściwie , i odpisuję na to co kto mi tu napisze - nie wiem co się dzieje ogólnie na forum i jakoś mnie to nie interesuje Dla mnie ważne są informacje które są mi przekazywane tu i staram się do nich ustosunkowywać niezależnie od tego kto pisze .