netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

czy warto mieć nadzieję

1 075 odpowiedzi113 954 wyświetleniazałożony przez kobieta w rozterkach, 03.01.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » czy warto mieć nadzieję

Strony Poprzednia 1 … 12 13 14 15 16 17 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 846 do 910 z 1 076 ]

846

Odp: czy warto mieć nadzieję
KGB napisał/a:

Tak właśnie problem w tym, że wciąż się łudzisz, wydaje mi się że pod wpływem emocji i poczucia straty zaczynasz nawet idealizować. Zgodzę się ze zdaniem jednej z forumowiczek, że gdyby ten mąż był taki jak napisałaś w jednym z ostatnich postów to dzisiaj nie bylibyście w takiej sytuacji.

Już wcześniej gdzieś zauważyłam i sama napisałam że go idealizuję . Zauważyłam to . Włącza mi się raz idealizowanie , a jakiś czas później w złości bym mu najchętniej przyłożyła. I tak na zmianę.


KGB napisał/a:

Piszesz o tym, że mogłoby się udać mogłoby być inaczej - owszem mogłoby, ale zauważ że w twoim małżeństwie "coś nie grało " od dawna brak komunikacji, dwa różne światy nawet kwestia tego,że macie dzieci nie wpłynęła na to że może jednak warto spędzać czas wspólnie a nie każde przy swoim kompie. Więc co miałoby się udać ?
I tu nie chodzi o winę kochana, zwyczajnie jesteście różni może zbyt różni dlatego się rozmineliście w pewnym momencie.

Też ktoś mi to samo powiedział niedawno.
Że to nie kwestia winy tylko diametralnie różnych osobowości
- ja choleryk, jeszcze jakiś czas temu pełna życia, w miarę zadbana jak na swój wiek , wszędzie było mnie pełno, energiczna, ciekawa świata , nowych ludzi , nowych wyzwań  , znajomi on line , w realu na zlotach kilka razy w roku, szkoła, praca... itd
- on spokojny , domator, twierdził że swoje się już w życiu wyszalał, najchętniej tylko wakacje raz w roku  i sporadyczne wyjścia , zero znajomych , tylko w grze , ale inteligentny , z poczuciem humoru, lubił swoje miejsce w domu i spokój , poczucie bezpieczeństwa, stabilność...

Tacy sami jesteśmy tylko pod względem okazywania emocji - oboje zamknięci. Choć ja staram się już otwierać, pracuję nad tym. Potrafię już trochę rozmawiać o emocjach , mówić córkom że je kocham , przytulać, nawet mamie potrafię dać cmoka w policzek co jeszcze rok temu byłoby nie do pomyślenia:) . Zasługa terapii. Chciałabym, żebym miała komu okazać tą wielką miłość jaką mam w sobie. Ja też pragnę miłości, żeby ktoś mnie kochał. Każdy pragnie.

KGB napisał/a:

Bardzo trudno mi jest przelać tutaj moje przemyślenia na temat twojej sytuacji, być może jeśli zechcesz porozmawiamy w innej formie - to chyba staje się konieczne.

Napisałam na maila.

KGB napisał/a:

To jakie emocje tobą szargają jest bardzo widoczne w każdym zdaniu i poście. Nadal się miotasz, analizujesz, dobijasz. Podnosisz i upadasz. Na szczęście to wszystko  przejdzie.

Mam nadzieję, bo sie wykończę psychicznie i wyprowadzę jako wrak człowieka do niczego niezdatny hmm .

KGB napisał/a:

Weź kartkę i postaraj się na niej napisać ( nazwać ) wszystkie emocje które teraz czujesz, zachowaj ta kartkę - za jakiś czas zerkniesz i racjonalnie ocenisz czy to czym się teraz kierujesz to szeroko pojęte uczucie miłości czy też przyzwyczajenie, poczucie straty, strach, rozczarowanie rozgorycznie,  uczucie porażki etc.

Spróbuję .

847 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-04-08 23:08:42)

Odp: czy warto mieć nadzieję

Napisałem po raz któryś chociaż wiem że,i tak nie posłuchasz.
Jednak mam niewielką nadzieję że,tak się stanie.
Napisałem to też z nadzieją że,być może Twój mąż to kiedyś przeczyta i zrozumie.

848 Ostatnio edytowany przez kobieta w rozterkach (2013-04-08 23:10:07)

Odp: czy warto mieć nadzieję
Alterego1 napisał/a:

Chcesz stanąć w końcu na nogi?
To skończ i z jednym i z drugim.
Jesteś od Nich uzależniona!

Aleś teraz palnął , doprawdy.
Uzależniona mogę być ewentualnie od męża , i miotam się wskutek tego myląc emocje i uczucia , nie wiedząc dokładnie co czuję. Tu mogę się zgodzić. W końcu to 13 lat , nie bił, wypłatę przynosił, nie krzyczał .... ale też nie był blisko , nie czułam wsparcia. Ale to w końcu 13 lat - można się od kogoś uzależnić, prawda? Po takim czasie wszystkie emocje i uczucia do drugiego człowieka są bardzo zakorzenione i głębokie. Dlatego tak trudno się uwolnić.

Od przyjaciela? Oszalałeś big_smile
Wiem, że teraz wyjdę na zołzę i osobę wredną  oraz perfidną  tudzież ostatecznie niezrównoważoną psychicznie - ale on mi jest teraz potrzebny żeby zapomnieć o JM. Nie uzależniam od niego swojej przyszłości, nie planuję. Czas pokaże jak będzie dalej. Ale jakkolwiek będzie - to będzie moja decyzja.
Dlaczego nie zerwę kontaktu? Bo wierzę, że po ostatnim roku w depresji i nerwówce pełnym załamań, płaczu i łez , bez światełka i jakiejkolwiek radości - pobycie z nim może mi pomóc. Wnieść trochę tej radości, troski, rozpieszczenia , dowartościowania, wsparcia, uśmiechu , beztroski. Chociaż momentami, chociaż chwilowo.

849 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-04-08 23:21:03)

Odp: czy warto mieć nadzieję

A wiesz że,każdy uzależniony twierdzie że,nie ma problemu z piciem,ćpaniem itd?.Przecieź może to w każdej chwili wywalić z jadłospisu.Prawda?
Tylko dlaczego tak trudno mu przejść od słów do czynów?.No powiedz?.
Bo jest uzależniony a tym samym ślepy.
Napisałem Ci już że,by zerwać z uzależnieniem to po pierwsze trzeba znaleźć problem,zrozumieć i zerwać z nim.Tak czy nie?.
Nie mówiono Ci tego na terapii?.
Może zapytaj p.psycholog?
PS.Nie obraź się ale chyba psycholog nie poradzi sobie z Tobą.
Może jak już jedna z Pań zauważyła pójdź po pomoc do psychiatry?.Nie sugeruję.Zebyś nie zrozumiała tego opacznie ale psychogowie nie z każdym problemem mogą sobie poradzić.

850

Odp: czy warto mieć nadzieję
Alterego1 napisał/a:

A wiesz że,każdy uzależniony twierdzie że,nie ma problemu z piciem,ćpaniem itd?.Przecieź może to w każdej chwili wywalić z jadłospisu.Prawda?
Tylko dlaczego tak trudno mu przejść od słów do czynów?.No powiedz?.
Bo jest uzależniony a tym samym ślepy.
Napisałem Ci już że,by zerwać z uzależnieniem to po pierwsze trzeba znaleźć problem,zrozumie i zerwać z nim.Tak czy nie?.
Nie mówiono Ci tego na terapii?.
Może zapytaj p.psycholog?

wiem co tak uparcie tłuczesz mi do głowy - chcesz , żebym teraz została sama i odszukała siebie w tym wszystkim...
ja wiem, że przyjdzie moment kiedy zostanę sama i będę musiała się z tym zmierzyć , ale teraz jeszcze nie jestem na to gotowa... teraz chcę się rzucić w jakąkolwiek radość , poczuć cokolwiek pozytywnego , myślę że ten dwutygodniowy wyjazd do dużego pięknego miasta  za granicę za 3 tygodnie mi w tym pomoże ... oderwanie się od rzeczywistości , zdystansowanie do swojego życia , popatrzenie na ludzi gdzie każdy jest inny , inaczej wygląda i mierzy się z innymi , może większymi niż moje problemami - myślę, że to mi pomoże...

a potem sprzedamy dom, wyprowadzę się "na swoje" i zacznę nowe życie - sama  z córką , psem i kotem...

851

Odp: czy warto mieć nadzieję
Alterego1 napisał/a:

PS.Nie obraź się ale chyba psycholog nie poradzi sobie z Tobą.
Może jak już jedna z Pań zauważyła pójdź po pomoc do psychiatry?.Nie sugeruję.Zebyś nie zrozumiała tego opacznie ale psychogowie nie z każdym problemem mogą sobie poradzić.

nie obrażam się - jestem pod stałą opieką , konsultuję z nią raz w miesiącu wyniki testów pisanych na psychoterapii
od maja ubiegłego roku moja depresja się pogłębiała osiągając miejscami niebezpieczną już dla życia kumulację (chcieli mi włączyć leki kilka razy ale nie wyraziłam zgody bo prowadzę samochód codziennie) - i dopiero te ostatnie testy są lepsze - to też o czymś świadczy , o tym że każda radość jest mi teraz potrzebna , choćby tylko czasowo ...
tak sobie to tłumaczę , to polepszenie wyników testów

852

Odp: czy warto mieć nadzieję
kobieta w rozterkach napisał/a:
Alterego1 napisał/a:

A wiesz że,każdy uzależniony twierdzie że,nie ma problemu z piciem,ćpaniem itd?.Przecieź może to w każdej chwili wywalić z jadłospisu.Prawda?
Tylko dlaczego tak trudno mu przejść od słów do czynów?.No powiedz?.
Bo jest uzależniony a tym samym ślepy.
Napisałem Ci już że,by zerwać z uzależnieniem to po pierwsze trzeba znaleźć problem,zrozumie i zerwać z nim.Tak czy nie?.
Nie mówiono Ci tego na terapii?.
Może zapytaj p.psycholog?

wiem co tak uparcie tłuczesz mi do głowy - chcesz , żebym teraz została sama i odszukała siebie w tym wszystkim...
ja wiem, że przyjdzie moment kiedy zostanę sama i będę musiała się z tym zmierzyć , ale teraz jeszcze nie jestem na to gotowa... teraz chcę się rzucić w jakąkolwiek radość , poczuć cokolwiek pozytywnego , myślę że ten dwutygodniowy wyjazd do dużego pięknego miasta  za granicę za 3 tygodnie mi w tym pomoże ... oderwanie się od rzeczywistości , zdystansowanie do swojego życia , popatrzenie na ludzi gdzie każdy jest inny , inaczej wygląda i mierzy się z innymi , może większymi niż moje problemami - myślę, że to mi pomoże...

a potem sprzedamy dom, wyprowadzę się "na swoje" i zacznę nowe życie - sama  z córką , psem i kotem...

...i nic Ci to nie da.To bedzie tylko chwilowe zachłyśnięcie się a potem spadniesz głębiej niż myślisz.
Jesteś na tyle silna by to unieść?.
Unieść dla siebie ale także dla córek.
Uciekasz jak wcześniej od rozwiązania problemów zamiast stawić im czoło.
Bez urazy ale podobnie jak jedna z koleżanek uważam że,nie Jesteś szczera.

853

Odp: czy warto mieć nadzieję
Alterego1 napisał/a:

Bez urazy ale podobnie jak jedna z koleżanek uważam że,nie Jesteś szczera.

Jestem szczera, ale moje wahania nastrojów zamykają się u mnie nie w dniach tylko w godzinach .
Kilka godzin temu miałam takiego doła, że jeno się powiesić . Teraz kiedy przestałam myśleć i pisać o tym że mąż mnie odrzucił, że mnie nie chce , że spał wczoraj z inna kobietą - i zaczęłam myśleć o czymś pozytywnym , humor mi się poprawił i jest mi lepiej.
A ty za wszelką cenę chcesz , żebym była w tym dole - jaki masz w tym cel?

854

Odp: czy warto mieć nadzieję
kobieta w rozterkach napisał/a:
Alterego1 napisał/a:

PS.Nie obraź się ale chyba psycholog nie poradzi sobie z Tobą.
Może jak już jedna z Pań zauważyła pójdź po pomoc do psychiatry?.Nie sugeruję.Zebyś nie zrozumiała tego opacznie ale psychogowie nie z każdym problemem mogą sobie poradzić.

nie obrażam się - jestem pod stałą opieką , konsultuję z nią raz w miesiącu wyniki testów pisanych na psychoterapii
od maja ubiegłego roku moja depresja się pogłębiała osiągając miejscami niebezpieczną już dla życia kumulację (chcieli mi włączyć leki kilka razy ale nie wyraziłam zgody bo prowadzę samochód codziennie) - i dopiero te ostatnie testy są lepsze - to też o czymś świadczy , o tym że każda radość jest mi teraz potrzebna , choćby tylko czasowo ...
tak sobie to tłumaczę , to polepszenie wyników testów

Tak szczerze.Od kilku lat mam do czynienia z osobą chorą na schizofremię paranoidalną więc mam jako takie obycie z problemami psychinymi.
Wiesz może jednak powinnaś wziąść pod uwagę branie leków antydepresyjnych tak jak Ci sugerowano?.Może to pomoże?.
Nie twierdzę że,jesteś chora psychicznie ale masz chyba duży problem z rozchwianiem psychicznym.To naprawdę nie prowadzi do niczego dobrego.
Te Twoje huśtawki nastrojów.Zaprzeczanie samej sobie w wielu sytuacjach.hm.Nie wiem.Jeśli tak jest to na małą deprechę spowodowaną tylko ostatnimi wydarzeniami to nie wygląda.Masz chyba dużo wiekszy problem od bardzo dawna.
Gdybam ale lepiej dmuchać na zimne.

855

Odp: czy warto mieć nadzieję

Ty to masz tych teorii... Rozwijasz się, chłopie.

856

Odp: czy warto mieć nadzieję
kobieta w rozterkach napisał/a:
Alterego1 napisał/a:

Bez urazy ale podobnie jak jedna z koleżanek uważam że,nie Jesteś szczera.

Jestem szczera, ale moje wahania nastrojów zamykają się u mnie nie w dniach tylko w godzinach .
Kilka godzin temu miałam takiego doła, że jeno się powiesić . Teraz kiedy przestałam myśleć i pisać o tym że mąż mnie odrzucił, że mnie nie chce , że spał wczoraj z inna kobietą - i zaczęłam myśleć o czymś pozytywnym , humor mi się poprawił i jest mi lepiej.
A ty za wszelką cenę chcesz , żebym była w tym dole - jaki masz w tym cel?

Cel?.Właściwie żaden.A może jeden.Taki malutki.Pomoc.
Nic nie muszę i Ty także ale może...pomogę sobie pomagając innym?.
Teraz rozumiesz moje intencje?

857

Odp: czy warto mieć nadzieję
Alterego1 napisał/a:

Tak szczerze.Od kilku lat mam do czynienia z osobą chorą na schizofremię paranoidalną więc mam jako takie obycie z problemami psychinymi.
Wiesz może jednak powinnaś wziąść pod uwagę branie leków antydepresyjnych tak jak Ci sugerowano?.Może to pomoże?.
Nie twierdzę że,jesteś chora psychicznie ale masz chyba duży problem z rozchwianiem psychicznym.To naprawdę nie prowadzi do niczego dobrego.
Te Twoje huśtawki nastrojów.Zaprzeczanie samej sobie w wielu sytuacjach.hm.Nie wiem.Jeśli tak jest to na małą deprechę spowodowaną tylko ostatnimi wydarzeniami to nie wygląda.Masz chyba dużo wiekszy problem od bardzo dawna.
Gdybam ale lepiej dmuchać na zimne.

Leki antydepresyjne mi proponowano kiedy wyniki testów były złe.
Jaką widzisz konieczność włączenia ich teraz skoro wyniki testów są lepsze?
Wiesz co się z człowiekiem i ciałem dzieje po tych lekach? Ja wiem, bo miałam przyjaciółkę która na depresję leżała kilka tygodni w szpitalu zamkniętym. Nie życzę nikomu .
Moje rozchwianie emocjonalne jest teraz zrozumiałe, skończyło mi się 13-letnie małżeństwo - więc nie wmawiaj mi proszę choroby psychicznej . Gdyby tak było - dostałabym informacje od mojego lekarza który leczyłby mnie na coś innego niż terapią na depresję, prawda?

858

Odp: czy warto mieć nadzieję
Bellatrix napisał/a:

Ty to masz tych teorii... Rozwijasz się, chłopie.

Może mam może nie.
Ale wolę coś robić niż siedzieć z założonymi rękoma i czekać na coś samo przyjdzie.
Mogę się postawić w sytuacji męża autorki bo zostałem zdradzony
Mogę się postawić w Jej sytuacji w pewnym sensie bo żyję z osobą chorą psychicznie.Alkocholiz tn także problem psychiczny.
Mogę też postawić się na miejscu Jej córek bo jedno z rodziców zdradziło.
Twierdzisz że,nie wiem co mówię/piszę?.
Na jakiej podstawie?

859

Odp: czy warto mieć nadzieję

Nigdzie nie napisałam, że nie wiesz, co piszesz:)

860

Odp: czy warto mieć nadzieję
Alterego1 napisał/a:
Bellatrix napisał/a:

Ty to masz tych teorii... Rozwijasz się, chłopie.

Może mam może nie.
Ale wolę coś robić niż siedzieć z założonymi rękoma i czekać na coś samo przyjdzie.
Mogę się postawić w sytuacji męża autorki bo zostałem zdradzony
Mogę się postawić w Jej sytuacji w pewnym sensie bo żyję z osobą chorą psychicznie.Alkocholiz tn także problem psychiczny.
Mogę też postawić się na miejscu Jej córek bo jedno z rodziców zdradziło.
Twierdzisz że,nie wiem co mówię/piszę?.
Na jakiej podstawie?

Nie bierzesz pod uwagę czegoś bardzo ważnego.
Że inni też mają takie przeżycia i doświadczenia  i mogą się postawić w wielu rolach .
I chyba najważniejszego nie bierzesz pod uwagę - że każdy człowiek jest inny, ma inny charakter, inne oczekiwania, inną osobowość, inne warunki bytowe .... wszystko inne , i różne są sytuacje i warunki im towarzyszące...
To co dla jednego będzie dobre , dla drugiego niekoniecznie.
To co dla jednego będzie ważne, dla innego najważniejsze a jeszcze dla innego całkiem mało ważne.

Miałam naprawdę trudne życie , nie była to sielanka więc nie traktuj mnie jak idiotki.

861

Odp: czy warto mieć nadzieję
Bellatrix napisał/a:

Nigdzie nie napisałam, że nie wiesz, co piszesz:)

Ale tak to odebrałem.
Gdybym wychował się w domu pełnym ciepła i miłosci to nie przeżyłbym tego co przeżyłem.A życie naprawdę nie rozpieszczało mnie od dziecka.
Wiem co to alkocholizm.
Wiem co to narkotyki
Wiem czym jest choroba psychiczna i życie z takc osobą
Wiem także jak to jest gdy traci się najbliższych
I mógłbym wymieniać jeszcze długo ale...wiem też że,daję radę i Jestem twardy bo życie nauczyło mnie by nie poddawać się problemom.Stawiam im czoło każdego dnia.Dlaczego?
Bo muszę,nie mam innego wyjścia(bo przecieź się nie poddam),bo najważniesze bo tego chcę i wiem że,dam radę.

862

Odp: czy warto mieć nadzieję

Psychiatra przepisze leki ... i na tym się skończy, jak będzie miły to odeśle do psychologa smile.

Przeczytałam post Alterego i tu może zaskoczę, ale rozumiem doskonale co miałeś na myśli i byłabym skłonna się zgodzić z tym co napisałeś w kwestii przyjaciela, że na dobrą sprawę powinien wzbudzać niechęć i nienawiść. Tak, wiem o co chodzi... i  zgadzam się. Rzecz jednak w czymś innym, tu nie chodzi do końca o niego on w tej chwili stał się brzytwą której chwyta się kobieta która tonie !!!
Oczywiście, że źle postępuje. No pewnie, że powinna go odrzucić ale przecież ona szuka pomocy gdziekolwiek. To kobieta, która ma depresje w tym stanie naprawdę ciężko o racjonalizm i jeśli ten kontakt ma jej pomóc to czemu nie ? jeśli on się na to godzi..

863

Odp: czy warto mieć nadzieję

Wiesz kobieto w rozterkach co Nas różni?.
Ja nie tłumaczę się że,czegoś nie potrafię bo coś tam cos tam.
Ja chcę i usilnie do tego dążę.
A Ty?.Czego chcesz i do czego dążysz?.
Pytałem się Ciebie już wcześniej
Czego tak naprawdę Ty się boisz?.
Tego że,nie dasz rady?
Samotności?.
Czego jeszcze?.

864 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-04-09 00:25:58)

Odp: czy warto mieć nadzieję
KGB napisał/a:

Psychiatra przepisze leki ... i na tym się skończy, jak będzie miły to odeśle do psychologa smile.

Przeczytałam post Alterego i tu może zaskoczę, ale rozumiem doskonale co miałeś na myśli i byłabym skłonna się zgodzić z tym co napisałeś w kwestii przyjaciela, że na dobrą sprawę powinien wzbudzać niechęć i nienawiść. Tak, wiem o co chodzi... i  zgadzam się. Rzecz jednak w czymś innym, tu nie chodzi do końca o niego on w tej chwili stał się brzytwą której chwyta się kobieta która tonie !!!
Oczywiście, że źle postępuje. No pewnie, że powinna go odrzucić ale przecież ona szuka pomocy gdziekolwiek. To kobieta, która ma depresje w tym stanie naprawdę ciężko o racjonalizm i jeśli ten kontakt ma jej pomóc to czemu nie ? jeśli on się na to godzi..

Tak tylko jeszcze jest jedna kwestia.
Czy wolno Jej wykorzystywać Jego uczucia dla własnych celów?Nawet jeśli teoretycznie On na to wyrazi zgodę to czy wolno Jej Gn krzywdzić?.To w końcu człowiek.Prawda?
Egoizm jest w porządku ale pod jednym warunkiem
Gdy nie krzywdzimy innego człowieka.

865 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-04-09 01:02:13)

Odp: czy warto mieć nadzieję
kobieta w rozterkach napisał/a:
Alterego1 napisał/a:
Bellatrix napisał/a:

Ty to masz tych teorii... Rozwijasz się, chłopie.

Może mam może nie.
Ale wolę coś robić niż siedzieć z założonymi rękoma i czekać na coś samo przyjdzie.
Mogę się postawić w sytuacji męża autorki bo zostałem zdradzony
Mogę się postawić w Jej sytuacji w pewnym sensie bo żyję z osobą chorą psychicznie.Alkocholiz tn także problem psychiczny.
Mogę też postawić się na miejscu Jej córek bo jedno z rodziców zdradziło.
Twierdzisz że,nie wiem co mówię/piszę?.
Na jakiej podstawie?

Nie bierzesz pod uwagę czegoś bardzo ważnego.
Że inni też mają takie przeżycia i doświadczenia  i mogą się postawić w wielu rolach .
I chyba najważniejszego nie bierzesz pod uwagę - że każdy człowiek jest inny, ma inny charakter, inne oczekiwania, inną osobowość, inne warunki bytowe .... wszystko inne , i różne są sytuacje i warunki im towarzyszące...
To co dla jednego będzie dobre , dla drugiego niekoniecznie.
To co dla jednego będzie ważne, dla innego najważniejsze a jeszcze dla innego całkiem mało ważne.

Miałam naprawdę trudne życie , nie była to sielanka więc nie traktuj mnie jak idiotki.

Czy gdybym traktował Cię jak idiotkę to pisałbym to wszystko?.
Jaki to miałoby wtedy sens to wszystko?.

866

Odp: czy warto mieć nadzieję

Tak, to prawda - traktuje przyjaciela instrumentalnie. Przyjacielem próbuję wyrzucić z serca JM. Wiem, że to niesprawiedliwe i krzywdzące. Ale wszystkie inne sposoby zawiodły. Od kilku miesięcy bardzo cierpię i chce żeby to się już skończyło.

867 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-04-09 09:59:46)

Odp: czy warto mieć nadzieję
kobieta w rozterkach napisał/a:

Tak, to prawda - traktuje przyjaciela instrumentalnie. Przyjacielem próbuję wyrzucić z serca JM. Wiem, że to niesprawiedliwe i krzywdzące. Ale wszystkie inne sposoby zawiodły. Od kilku miesięcy bardzo cierpię i chce żeby to się już skończyło.

A wiesz że,to jest droga do nikąd?.
Za jakiś czas to co jest teraz wróci do Ciebie pomnożone przez nowe doświadczenia.
Piszesz przyjaciel.Hm.
Rozumiesz co to słowo znaczy?.
Jak to się ma do tego co chcesz zrobić?.
Wiesz że,Go wykorzystasz więc gdzie tu jest przyjaźń?.
Co to za przyjaźń jeśli chcesz mu wbić nóż w plecy?.
Naprawdę nie widzisz że,powtarzasz schematy?.
Najpierw mąż teraz kochanek.
Kto będzie następny?
Mam pytanie
Możesz napisać coś więcej o relacjach jakie łączą/ły Cię z rodzicami?.
A zwłaszcza z ojcem.
Widzisz jakieś podobieństwa między Twoim ojcem a mężem i kochankiem?.
PS.Wiesz dobrze jak to jest czasem u alkocholików.Zaczyna się od zapijania problemów jednym,dwoma piwkami wieczorem a potem zwieksza się tylko dawkę.Po takim zapiciu na drugi dzień pojawia się kac więc wypijamy coś na zaleczenie i zaczyna się taniec od nowa bo na następny dzień znów jest kac.
Teraz odnieś tą sytuację do tego chcesz zrobić z kochankiem.
Jest podobnie?.
Zapijanie/zabijanie klina klinem nigdy nie kończy się dobrze.
To tylko chwilowe placebo nie rozwiązujące głównej istoty problemu.
Nie chcesz mieć kaca to nie pij.
Prawda jakie to proste?

868

Odp: czy warto mieć nadzieję

Kwr na krytykę za "przyjaciela" odpowiadasz depresją. Tłumaczysz, że to Ci pomaga i itd.                       Dla mnie to niesmaczne. Nie wiem jak musiał się czuć Twój mąż przez lata z kobietą, która jest tak świetnie zorganizowana, pedantyczna, zaradna. Chyba trochę stłamszony. I nie pisz proszę co on robił z Monią. Nie było Cię tam. Jest za to " przyjaciel", który ma być antydepresantem.                                  Cieszysz się, że polpeszyły Ci się wyniki. A cóż takiego zrobiłaś, że są lepsze. Odnowiłaś kontakt z "przyjacielem". I to jeszcze kiedy mieszkasz pod wspólnym dachem z mężem.                                       Nie ogłądaj się może na życie Twojego męża, ale na Swoje.                                                         I tak szczerze, to moim zdaniem postąpiłabyś uczciwie gdybyś w sądzie wzięła na siebie winę za rozpad Swojego małżeństwa.

869

Odp: czy warto mieć nadzieję

Krw, nie chiałabym, żebyś poczuła się gorzej po tym co napisałam. Piszę to, abyś może poszukała prawdziwego rowiązania Twoich problemów, Twojego samopoczucia. Nie placebo.                                 Nie o to chodzi , żebyś nie miała "przyjaciela". Ale o to, że jest to ta sama osoba, przez która się rowodzisz - tak w skrócie. Jest ona już teraz. Zanim się rowiadłaś.                                                      Rozpocząć nowe życie... to moim zdaniem "nowa ty",  żeby poczuć się ze sobą lepiej. Trwale, nie na chwilę. Nie przy pomocy kogoś                                                                                             Ale to jest tylko moje zdanie. Ty i tak zrobisz jak uważasz.                                                                 Gdzieś wydaje mi się, jakbyś przed sobą uciekała.

870

Odp: czy warto mieć nadzieję

Bet
Jest Nas więcej którzy mają podobne zdanie.
Zastanawia mnie tylko skąd ten opór u kobiety w rozterkach.
Wpływ przyjaciela czy coś więcej?.
Już wcześniej pytałem o sytuację w której mąż dowiedział się o zdradzie i jak dotąd nie doczekałem się odpowiedzi.
Gdybam ale może tam jest przyczyna tego uporu?

871

Odp: czy warto mieć nadzieję

Kobieto w rozterkach- wydaje mi się, że wiem co czujesz. Moja sytuacja jest podobna, tyle,że moj M codziennie spotyka się ze swoją panią w pracy. Wyobrażam sobie co Ty czujesz gdy twoj mąż jawnie afiszuje się z tym co robi. Nie wiem czy dobrze myślę, ale ten przyjaciel to moze nie "Klin klinem" ale... może to po prostu osoba z którą można porozmawiać, wyżalić się, wypłakać, która wysłucha, przytuli i powie ze wszystko będzie dobrze. Ciężko samemu dźwigać taki ciężar, kiedy ta druga strona ma sojusznika w postaci kochanki. Poczucie nierównej walki, nierównego podziału sił powoduje ze szukamy tej drugiej osoby, która  stanie po naszej stronie.
Mi bardzo brakuje tej drugiej osoby, która byłaby wsparciem.

872

Odp: czy warto mieć nadzieję

Ewa123
Wydaje mi się że,chyba pominelaś wiele ważnych aspektów w tej historii.

873

Odp: czy warto mieć nadzieję

Może i tak, chociaż staram się czytać na bieżąco strasznie duzo tu się dzieje smile

874 Ostatnio edytowany przez rednight (2013-04-09 15:35:03)

Odp: czy warto mieć nadzieję

Ewa pominęła zdradę kobiety,

ale przecież zdrada tu jest nie istotna :-P
To taki mały, nieistotny szczeg?ł...ach co tam... zdarzyła się...

W tym temacie wytworzyła się atmosfera opery mydlanej,

Oto kobieta porzucona przez męża rogacza znajduje ukojenie w ramionach kochanka.
Bo teraz to ten máż niedobry nie chce biednej kobiety.
To tak na zimno i w po oddzieleniu  ziarna od plew.


M?ż kobiety po przeczytaniu tego tematu zapewne utwierdziłby się w przekonaniu końca małżeństwa, hipokryzja przekracza wszelkie granice.

A kochanek to kolejny jeleń,  chociaż co sobie pod...pcy to jego, to nie mydło.

875 Ostatnio edytowany przez ewka123 (2013-04-09 15:28:21)

Odp: czy warto mieć nadzieję

Wiem o zdradzie kobiety i faktycznie że ona tutaj nieistotna. Ale wydaje mi się że po prostu ten przyjaciel to w zyciu tej kobiety teraz jedyna osoba, której mogła zaufać. Przecież nie pójdzie wypłakiwać się mamie.

876 Ostatnio edytowany przez rednight (2013-04-09 15:38:05)

Odp: czy warto mieć nadzieję
ewka123 napisał/a:

Wiem o zdradzie kobiety i faktycznie że ona tutaj nieistotna. Ale wydaje mi się że po prostu ten przyjaciel to w zyciu tej kobiety teraz jedyna osoba, której mogła zaufać. Przecież nie pójdzie wypłakiwać się mamie.

Ty tak naiwna jesteś? Czy tylko udajesz?
Nie zrozumiałaś mojej ironii?
Więc dlaczego dylematy twojego męża s? istotne a zdrada kobiety to już nie? babska solidarnosć.?

Hipokryzja.


W  razie jakichkolwiek problem?w w zwi?zku nie wypłakujmy się matkom, przyjaci?łkom, siostrom!

Znajdźmy  sobie kochanka!

Oto recepta Ewy, ktôr? jej m?ż zastosował a o co ona ma żal do niego.


Gdzie tu logika i sens????

877

Odp: czy warto mieć nadzieję

rednight
Dlaczego uważasz że,ta zdrada jest nieistotna?

878 Ostatnio edytowany przez rednight (2013-04-09 15:35:26)

Odp: czy warto mieć nadzieję
Alterego1 napisał/a:

rednight
Dlaczego uważasz że,ta zdrada jest nieistotna?

to nie ja tak uważam, ja tylko odpisałam ironicznie na post Ewy:-)

879

Odp: czy warto mieć nadzieję

Więc problemem jest fakt że przyjaciel to TEN właśnie facet? A co by było gdyby to był inny facet?
Ja bym odebrała to w tej konkretnej sytuacji kategorii Bliska Osoba.

880 Ostatnio edytowany przez rednight (2013-04-09 15:41:59)

Odp: czy warto mieć nadzieję
ewka123 napisał/a:

Więc problemem jest fakt że przyjaciel to TEN właśnie facet? A co by było gdyby to był inny facet?
Ja bym odebrała to w tej konkretnej sytuacji kategorii Bliska Osoba.

Ewa ja ci wytłumaczę po prostamu bo widać masz problemy z logicznym myśleniem:

niech tw?j m?ż zwierza się z problemôw kobiecie, w kt?rej się zakochał.
I nie miej w zwi?zku z tym dylematôw, kt?re teraz masz bo zaprawdę stajesz się dwulicowa
co najmniej.


Teraz rozumiesz? Czy jeszcze nie?

881

Odp: czy warto mieć nadzieję
rednight napisał/a:
ewka123 napisał/a:

Więc problemem jest fakt że przyjaciel to TEN właśnie facet? A co by było gdyby to był inny facet?
Ja bym odebrała to w tej konkretnej sytuacji kategorii Bliska Osoba.

Ewa ja ci wytłumaczę po prostamu bo widać masz problemy z logicznym myśleniem:

niech tw?j m?ż zwierza się z problemôw kobiecie, w kt?rej się zakochał.
I nie miej w zwi?zku z tym dylematôw, kt?re teraz masz bo zaprawdę stajesz się dwulicowa
co najmniej.


Teraz rozumiesz? Czy jeszcze nie?

Ot właśnie.

882 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-04-09 15:47:31)

Odp: czy warto mieć nadzieję

Przyjaciel to chyba za dużo powiedziane albo Ja inaczej mam zdefiniowane pojęcie przyjaźni.
Gdybym poszedł do łóźka z przyjaciółką a tym bardziej miał z Nią dłuższy romans to chyba właściwsze byłoby określenie kochanka/partnerka a nie przyjaciółka.

883 Ostatnio edytowany przez ewka123 (2013-04-09 15:48:21)

Odp: czy warto mieć nadzieję

Kluczowe słowa to "W tej konkretnej sytuacji". I jeśli dobrze pamietam to mąż kobiety nie chciał ratować małżenstwa i na pociechę znalazł sobie Monię. A to co robi w domu jest po prostu perfidne.

884 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-04-09 15:57:49)

Odp: czy warto mieć nadzieję
ewka123 napisał/a:

Kluczowe słowa to "W tej konkretnej sytuacji". I jeśli dobrze pamietam to mąż kobiety nie chciał ratować małżenstwa i na pociechę znalazł sobie Monię. A to co robi w domu jest po prostu perfidne.

Ok.To jak określisz to co robiła kwr w trakcie swojego romansu?.
Zwróć także uwagę na to że,w którymś z postów kwr napisała że,mąż początkowo czytał ten wątek i stwierdził że,małżonka zrobiła tu z niego potwora czyli jakby nie patrząc obarczyła Go winą za Jej romans.
W Jego mniemaniu być może to własnie zwalnia Go z dotrzymywania obietnicy wierności żonie.
Trochę to chore mysłenie ale sytuacja także jest nietypowa.

885

Odp: czy warto mieć nadzieję
Alterego1 napisał/a:
ewka123 napisał/a:

Kluczowe słowa to "W tej konkretnej sytuacji". I jeśli dobrze pamietam to mąż kobiety nie chciał ratować małżenstwa i na pociechę znalazł sobie Monię. A to co robi w domu jest po prostu perfidne.

Ok.To jak określisz to co robiła kwr w trakcie swojego romansu?.

Oj tam, oj tam,
to już nie było perfidne bo to była kwr :-P

886

Odp: czy warto mieć nadzieję

Nie popieram oczywiście, nie była w porzadku wobec męża niestety.  I wiem, że to co jest teraz jest konsekwencją tego co było. To jest jak lawina niestety.

887

Odp: czy warto mieć nadzieję
rednight napisał/a:
Alterego1 napisał/a:
ewka123 napisał/a:

Kluczowe słowa to "W tej konkretnej sytuacji". I jeśli dobrze pamietam to mąż kobiety nie chciał ratować małżenstwa i na pociechę znalazł sobie Monię. A to co robi w domu jest po prostu perfidne.

Ok.To jak określisz to co robiła kwr w trakcie swojego romansu?.

Oj tam, oj tam,
to już nie było perfidne bo to była kwr :-P

Spokojnie.Ok?
Pomagamy a nie dobijamy rannych.

888

Odp: czy warto mieć nadzieję

a kto tu nie zachowuje sie spokojnie? Bo  ja to raczej z dowcipem.
Alter masz problem?

889 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-04-09 16:09:45)

Odp: czy warto mieć nadzieję
rednight napisał/a:

a kto tu nie zachowuje sie spokojnie? Bo  ja to raczej z dowcipem.
Alter masz problem?

Gdzież bym śmiał
Alter to moje imię a Ego to nazwisko.

890

Odp: czy warto mieć nadzieję
rednight napisał/a:

a kto tu nie zachowuje sie spokojnie? Bo  ja to raczej z dowcipem.
Alter masz problem?

Te twoje "dowcipy" zaczynają być niesmaczne i chwilami obrażające. Mam taką propozycję: wyraziłaś już swoje zdanie w wątku- sądzę że autorka się z nim zapoznała i ustosunkowała do niego więc jeśli nie masz nic więcej do dodania to daruj sobie kąśliwe uwagi nic nie wnoszące do meritum wątku. Robi się bałagan i nie miła atmosfera.
Jeżeli nie chcesz pomóc a jedynie obrażać to wydaje mi się, że lepiej wstrzymać się od aktywności.

Kobieto jak się trzymasz ?

891

Odp: czy warto mieć nadzieję

KGB
Pewnie zakuwa do szkoły.Tak myślę.
Dajmy Jej czas.

892

Odp: czy warto mieć nadzieję
Alterego1 napisał/a:

KGB
Pewnie zakuwa do szkoły.Tak myślę.
Dajmy Jej czas.

A faktycznie, masz rację smile czekamy

893

Odp: czy warto mieć nadzieję
KGB napisał/a:
rednight napisał/a:

a kto tu nie zachowuje sie spokojnie? Bo  ja to raczej z dowcipem.
Alter masz problem?

Te twoje "dowcipy" zaczynają być niesmaczne i chwilami obrażające. Mam taką propozycję: wyraziłaś już swoje zdanie w wątku- sądzę że autorka się z nim zapoznała i ustosunkowała do niego więc jeśli nie masz nic więcej do dodania to daruj sobie kąśliwe uwagi nic nie wnoszące do meritum wątku. Robi się bałagan i nie miła atmosfera.
Jeżeli nie chcesz pomóc a jedynie obrażać to wydaje mi się, że lepiej wstrzymać się od aktywności.

Kobieto jak się trzymasz ?

mogłabym napisać podobne sformułowania w Twojá stronę kład?c jednak nacisk na głaskanie po gł?wce KWR, pochwałę postępowania i wspieranie w tym co robi niewidz?c w tym hipokryzji i zakłamania, jednostronności...

Może ulżyj sobie i daj mi bana,

od wyrażania swojego zdania w inny spos?b mnie nie powstrzymasz,
forum jest po to aby wyrażać swojá opinię, dyskutować,
ja nie będę głaskać wiarołomc?w,
nie będę słodzić bo terapia i życie nauczyły mnie wyrażać poglády zgodnie ze swoim sumieniem,
nie dla poklasku tu na forum.
Jak Kali ukraść krowę to ok, jak Kalemu ukraść krowę to już nie dobrze.
Ku temu zmierza ten temat. Tyle w odpowiedzi dla ciebie.

894

Odp: czy warto mieć nadzieję
rednight napisał/a:

mogłabym napisać podobne sformułowania w Twojá stronę kład?c jednak nacisk na głaskanie po gł?wce KWR, pochwałę postępowania i wspieranie w tym co robi niewidz?c w tym hipokryzji i zakłamania, jednostronności...

Może ulżyj sobie i daj mi bana,

To nie leży w moich kompetencjach.

od wyrażania swojego zdania w inny spos?b mnie nie powstrzymasz,
forum jest po to aby wyrażać swojá opinię, dyskutować,

No właśnie !!! właśnie po to jest forum a nie po to aby obrażać. Cieszę się, że zwróciłaś na to uwagę.

ja nie będę głaskać wiarołomc?w,
nie będę słodzić bo terapia i życie nauczyły mnie wyrażać poglády zgodnie ze swoim sumieniem,
nie dla poklasku tu na forum.

Bardzo mnie cieszy, że wyniosłaś nauki z terapii i fajnie że potrafisz wyrażać poglądy ale zauważ , że ty oceniasz w dodatku obrażając. Jeśli nie podoba ci się postawa autorki wątku - co podkreślasz wielokrotnie - to fajnie, że o tym powiedziałaś ale nic poza atakami i mało wysublimowanym dowcipem nie wnosisz. Ona przyszła tu po POMOC a nie po krytykę , rozumiesz ?
Jeżeli nie masz ochoty jej pomagać i irytuje cie postawa pomagających to nie odwiedzaj tego wątku i będzie po sprawie.
Nie rozumiem czemu idzie w zaparte.

Z mojej strony koniec off top

895

Odp: czy warto mieć nadzieję

Drogie Panie.
Spokojnie.Nie ma co nerwy szargać tą różnicą zdań.

896

Odp: czy warto mieć nadzieję

KwR Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w jako takim porządku?
Nie odzywasz się...

897

Odp: czy warto mieć nadzieję

Kobieto,
też o Tobieto dziś myslałam, odezwij się.

898

Odp: czy warto mieć nadzieję

Jestem.
Jakoś tak mi dziś nostalgicznie, smutno.
Patrze na JM - jest odległy , bardzo odległy emocjonalnie. Obcy. Zamknięty. Ja też. Dwoje obcych ludzi każde przy swoich sprawach.
Co u mnie.
Nie potrafię się cieszyć - z niczego. Mam w sobie spokój , który może wynikać z zakopania emocji. Może dlatego nie mam w sobie też radości.
Zamknęłam rozdział mojego małżeństwa , oboje zamknęliśmy - i nasuwa się pytanie : jak zacząć cieszyć się życiem?

899 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-04-17 11:26:46)

Odp: czy warto mieć nadzieję

Od ostatniego wpisu mineło sporo czasu więc niedyskretnie zapytam
Jak go wykorzystałaś kwr?.
Co takiego zrobiłaś by zacząć żyć od nowa?
Jakieś refleksje?

900

Odp: czy warto mieć nadzieję
kobieta w rozterkach napisał/a:

Jestem.
Jakoś tak mi dziś nostalgicznie, smutno.
Patrze na JM - jest odległy , bardzo odległy emocjonalnie. Obcy. Zamknięty. Ja też. Dwoje obcych ludzi każde przy swoich sprawach.
Co u mnie.
Nie potrafię się cieszyć - z niczego. Mam w sobie spokój , który może wynikać z zakopania emocji. Może dlatego nie mam w sobie też radości.
Zamknęłam rozdział mojego małżeństwa , oboje zamknęliśmy - i nasuwa się pytanie : jak zacząć cieszyć się życiem?

Wiesz... Kobieto... ja mam takie wrażenie, że Ty teraz potrzebujesz unurzać się w rozpaczy i beznadziejności swojej sytuacji.

Tylko że ten stan się przedłuża i robi się niebezpiecznie.

Nie chcesz pogadać?

901

Odp: czy warto mieć nadzieję

Trochę dziwne było to milczenie kwr.

902

Odp: czy warto mieć nadzieję
Bellatrix napisał/a:

Wiesz... Kobieto... ja mam takie wrażenie, że Ty teraz potrzebujesz unurzać się w rozpaczy i beznadziejności swojej sytuacji.

Tylko że ten stan się przedłuża i robi się niebezpiecznie.

Nie chcesz pogadać?

Teraz już nie jestem na huśtawce emocjonalnej związanej z nadzieją, chceniem , walką....
Teraz jestem na takim etapie , że jeden dzień jest ok , powiedzmy znośny , czasem nawet optymistycznie nastawiona jestem do życia - a kolejny dzień jestem przygnębiona i smutna - tak po prostu.

Mam problem z czerpaniem radości - tyle dobrego , miłego , przyjemnego mnie ostatnio spotkało a ja nie potrafię się cieszyć. Nie ma we mnie radości. Minie to? u Ciebie minęło?

903

Odp: czy warto mieć nadzieję

Będę złośliwy i pogdybam
Czyżby to szczęście które Cię ostatnio spotkało to te wyczekiwane spotkanie z pseudo przyjacielem?
Pewnie i tak mi nie odpowiesz ale zaryzykowałem.

904

Odp: czy warto mieć nadzieję
Alterego1 napisał/a:

Będę złośliwy i pogdybam
Czyżby to szczęście które Cię ostatnio spotkało to te wyczekiwane spotkanie z pseudo przyjacielem?
Pewnie i tak mi nie odpowiesz ale zaryzykowałem.

nie tylko o to chodzi - ogólnie po prostu nic mnie nie cieszy...
nie ma we mnie radości życia .... powinnam nauczyć się cieszyć z drobiazgów ...

905 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-04-17 15:06:33)

Odp: czy warto mieć nadzieję
kobieta w rozterkach napisał/a:
Alterego1 napisał/a:

Będę złośliwy i pogdybam
Czyżby to szczęście które Cię ostatnio spotkało to te wyczekiwane spotkanie z pseudo przyjacielem?
Pewnie i tak mi nie odpowiesz ale zaryzykowałem.

nie tylko o to chodzi - ogólnie po prostu nic mnie nie cieszy...
nie ma we mnie radości życia .... powinnam nauczyć się cieszyć z drobiazgów ...

Nie o to pytałem.
Może podziel się z Nami tym szczęściem które spotkało Cię ostatnio?
Jeszcze jedno
Pytałem Cię w mailu o te drugie forum na którym się udzielasz a Ty nie chciałaś podać mi linku do niego.
Tak sobie pomyślałem
Czy nick Alterego bardziej pasuje do Ciebie czy do mnie?.

906

Odp: czy warto mieć nadzieję
Alterego1 napisał/a:

Nie o to pytałem.
Może podziel się z Nami tym szczęściem które spotkało Cię ostatnio?

Jesteś monotematyczny.

Piszę o rzeczywistym problemie jakim jest depresja w tej chwili i brak radości życia po rozpadzie małżeństwa.
Proszę o rady jak sobie pomóc w tej kwestii.
Nie zamierzam wywnętrzać Ci się w kwestii o którą pytasz tym bardziej, że poznałam Cie na tyle że wiem że pytasz tylko po to, żeby wbić mi szpilę.

907 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-04-17 15:19:42)

Odp: czy warto mieć nadzieję

Przyczyną depresji jest rozpad małżeństwa.Tak?
Ale przecież tego małżeństwa już i tak dawno nie ma.Więc o co chodzi?.
Nie zasłaniaj się depresją bo jej nie masz kobieto.Sorry ale taka jest prawda.
Brak radości życia po rozpadzie małżeństwa a z drugiej strony czas na codzienne obowiązki,szkoła,pisanie na tym i tym drugim forum a na koniec ponowne rozwijanie romansu z pseudo przyjacielem.
To nazywasz depresją i brakiem radości po rozpadzie związku?

908

Odp: czy warto mieć nadzieję
Alterego1 napisał/a:

Jeszcze jedno
Pytałem Cię w mailu o te drugie forum na którym się udzielasz a Ty nie chciałaś podać mi linku do niego.
Tak sobie pomyślałem
Czy nick Alterego bardziej pasuje do Ciebie czy do mnie?.

Jesteś niepoważny , człowieku.
Pisałam Ci, że nie podam Ci nicku do forum w którym się udzielam, ponieważ jestem tam poniekąd osobą znaną i publiczną, moderatorem.
Skoro przyszłam tu po pomoc , to jest chyba jednoznaczne z tym, że nie zamierzam ogłaszać swoich problemów wszem i wobec i chce pozostać osobą anonimową. Takie to trudne do zrozumienia?
Nie znam Cię, a sądząc z Twojego sposobu pisania i poglądów na życie - raczej wolałabym , abyś jednak nie ingerował w moje życie bardziej dogłębnie.
Przyszłam z konkretnym problemem po pomoc i na tym się skupmy .
I tyle.

909

Odp: czy warto mieć nadzieję
Alterego1 napisał/a:

Przyczyną depresji jest rozpad małżeństwa.Tak?
Ale przecież tego małżeństwa już i tak dawno nie ma.Więc o co chodzi?.

Taki jesteś tępy , czy takiego udajesz?
Żyjąc z kimś lat 13 - jakikolwiek nie byłby ten związek , zawsze pozostaje rozpacz i smutek po stracie z którym trzeba się uporać. 
Też nie potrafisz zrozumieć?

Alterego1 napisał/a:

Nie zasłaniaj się depresją bo jej nie masz kobieto.Sorry ale taka jest prawda.

Znowu nadinterpretacja.
Wytłumacz to lekarzom, pod których kontrolą jestem stale. Może czegoś się od ciebie nauczą.

910 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-04-17 15:31:51)

Odp: czy warto mieć nadzieję

Ok.Wyjaśnię kwestię tego drugiego forum.
Prosiłem o link do strony a nie Twój nick.Widzisz różnicę?
Zgoda.Przyszłaś tu z problemem i prośbą o pomoc ale ten problem już się sam w pewien sposób rozwiązał.Wasze małżeństwo już nie istnieje więc czego jeszcze oczekujesz kwr?
Pochwały tego że,wróciłas do kochanka?.Jak wyjść z depresji?.No powiedz czego?

Posty [ 846 do 910 z 1 076 ]

Strony Poprzednia 1 … 12 13 14 15 16 17 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » czy warto mieć nadzieję

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026