Tak właśnie problem w tym, że wciąż się łudzisz, wydaje mi się że pod wpływem emocji i poczucia straty zaczynasz nawet idealizować. Zgodzę się ze zdaniem jednej z forumowiczek, że gdyby ten mąż był taki jak napisałaś w jednym z ostatnich postów to dzisiaj nie bylibyście w takiej sytuacji.
Już wcześniej gdzieś zauważyłam i sama napisałam że go idealizuję . Zauważyłam to . Włącza mi się raz idealizowanie , a jakiś czas później w złości bym mu najchętniej przyłożyła. I tak na zmianę.
Piszesz o tym, że mogłoby się udać mogłoby być inaczej - owszem mogłoby, ale zauważ że w twoim małżeństwie "coś nie grało " od dawna brak komunikacji, dwa różne światy nawet kwestia tego,że macie dzieci nie wpłynęła na to że może jednak warto spędzać czas wspólnie a nie każde przy swoim kompie. Więc co miałoby się udać ?
I tu nie chodzi o winę kochana, zwyczajnie jesteście różni może zbyt różni dlatego się rozmineliście w pewnym momencie.
Też ktoś mi to samo powiedział niedawno.
Że to nie kwestia winy tylko diametralnie różnych osobowości
- ja choleryk, jeszcze jakiś czas temu pełna życia, w miarę zadbana jak na swój wiek , wszędzie było mnie pełno, energiczna, ciekawa świata , nowych ludzi , nowych wyzwań , znajomi on line , w realu na zlotach kilka razy w roku, szkoła, praca... itd
- on spokojny , domator, twierdził że swoje się już w życiu wyszalał, najchętniej tylko wakacje raz w roku i sporadyczne wyjścia , zero znajomych , tylko w grze , ale inteligentny , z poczuciem humoru, lubił swoje miejsce w domu i spokój , poczucie bezpieczeństwa, stabilność...
Tacy sami jesteśmy tylko pod względem okazywania emocji - oboje zamknięci. Choć ja staram się już otwierać, pracuję nad tym. Potrafię już trochę rozmawiać o emocjach , mówić córkom że je kocham , przytulać, nawet mamie potrafię dać cmoka w policzek co jeszcze rok temu byłoby nie do pomyślenia:) . Zasługa terapii. Chciałabym, żebym miała komu okazać tą wielką miłość jaką mam w sobie. Ja też pragnę miłości, żeby ktoś mnie kochał. Każdy pragnie.
Bardzo trudno mi jest przelać tutaj moje przemyślenia na temat twojej sytuacji, być może jeśli zechcesz porozmawiamy w innej formie - to chyba staje się konieczne.
Napisałam na maila.
To jakie emocje tobą szargają jest bardzo widoczne w każdym zdaniu i poście. Nadal się miotasz, analizujesz, dobijasz. Podnosisz i upadasz. Na szczęście to wszystko przejdzie.
Mam nadzieję, bo sie wykończę psychicznie i wyprowadzę jako wrak człowieka do niczego niezdatny
.
Weź kartkę i postaraj się na niej napisać ( nazwać ) wszystkie emocje które teraz czujesz, zachowaj ta kartkę - za jakiś czas zerkniesz i racjonalnie ocenisz czy to czym się teraz kierujesz to szeroko pojęte uczucie miłości czy też przyzwyczajenie, poczucie straty, strach, rozczarowanie rozgorycznie, uczucie porażki etc.
Spróbuję .