adlernewman napisał/a:Ty sie czasem sluchasz, Animus?
Autorka zaszla w ciaze, bo sie nie zabezpieczala (chociaz jest dorosla, przynajmniej w dokumentach, kobieta), [..].
Nie tylko siebie słucham i czytam, ale także czytam z uwagą, to, co ktoś pisze. Właśnie dlatego nie mam skłonności do wyrażania tylko swojej opinii, ale do rozważania każdej sytuacji oddzielnie. Rzutowanie swoich rozwiązań na cudze sytuacje nazywa się przeniesieniem. Ten prosty mechanizm jest udowadnianiem sobie (i tylko sobie), że zrobiliśmy dobrze, podjęliśmy "optymalną" decyzję i jesteśmy "mądrzy" nad podziw, zwłaszcza po szkodzie, która nas w tę "mądrość" wyposażyła.
Ponieważ mam do czynienia z osoba dorosłą i wolną, więc nie będę dowodził, że ta wolna osoba nie miała prawa podjąć decyzji o niezabezpieczaniu się, bo to właśnie prawo osoby wolnej.
I nie bądź tendencyjna, bo Monika25w nie załamuje rąk i nie płacze. Ma podejście, które - dla mnie - jest godne podziwu w dzisiejszym "pokiełbasionym" życiu: nie walczy z Mężczyzną, ale stara się zrozumieć jego sytuację.
"Pokiełbaszenie" często bierze się z tej walki płci, osławionej wojny żeńsko - męskiej, o której niektóre autorki piszą klasyczne fabułki, opisujące "krajobraz po bitwie".
Macocha słusznie przewiduje różne scenariusze. Ja napisałem jaka postawa jest warunkiem tej pozytywnej reakcji Mężczyzny. Nie jest wszystko jedno, jak się to powie.
Generalnie wiele problemów bierze się nie z tego co, ale jak.
Ty bardzo wybiorczo czytasz moje posty.
Oczywiscie, ze sa rozne scenariusze w tej sytuacji, ale w sumie sprowadzaja sie do dwoch wersji- facet albo sytuacje zaakcetuje (a przez to bedzie musial zonie powiedziec, co rozwali jego malzenstwo i rodzine, chyba, ze bedzie trzymal swoje "dziecko milosci" w tajemnicy), albo sie od razu zmyje (no i z tego sprawa o alimenty i prawdopodobny rozpad jego obecnej rodziny). Nie podwazam faktu, ze Autorka moze byc wspaniala matka/ samotna matka i wychowac wspanialego potomka, jednak zastanawia mnie, ze te wszystkie komplikacje, ktore wynikna w przyszlosci jakos sie na Jej horyzoncie myslowym nie pojawiaja.
Napisalam wyraznie, ze Autorka wydaje sie slepa na konsekwencje swojego zachowania. Jezeli sie nie zabezpieczala, i z powodu przekonan nie wierzy w aborcje, powinna byla wczesniej pomyslec o tym, co bedzie jak zajdzie w ciaze i powaznie o tym z kochankiem porozmawiac, a nie teraz myslec "Jeju, co ja zrobie?". Po prostu jest to bardzo infantylne zachowanie.