Witam,
To i ja pozwolę sobie zabrać głos. Każdy ma swoje doswiadczenia, ja równiez, wiec gołosłowny nie będę. Gówniarzem nie jestem, mam sporo lat na karku, więc...............
Jedziemy. Z paleniem przesadzasz. Sory Stary, ale to dla mnie żaden argument. Rozumiem, ze Ci to przeszkadza, możesz tego nie akceptowac. Ale to ma byc powód żeby z kims byc lub nie? Bądźmy poważni. Co z tego, że obiecała, ze rzuci. W chwilach optymizmu mowi sie rozne rzeczy. Nie pomyslala, zadeklarowała się i po co? Moze zbytnio naciskales, moze chciala Ci zrobic tym przyjemnosc, moze sie bala, ze Cie tym zrazi do siebie. Wiem jedno. Gdyby mi ktos powiedział, że wypad z baru bo pale (nie palę nawiasem mówiąc
), dałbym kopniaka i wyszedł. Inna sprawa, ze nikomu bym tego nie obiecywał. Mógłbym co najwyżej przyrzec, ze bede sie starac. Wyluzuj w tej kwestii.
Dalej............paniusi przywiązanie do mamusi nie wrozy nic dobrego. Tam bedzie zawsze jej oaza. Po kazdej kłótni wypnie sie i poleci płakac, szantazowac Cie blablabla. Poza tym podoba mi się na jak reagujesz wulgaryzmy tej pani. I powiem Ci szczerze: ludzie sie nie zmieniaja. Ta Twoja laska jest emocjonalnie niezrównoważona. Wiem co mówię. Żyję dłuuugie lata w takim syfie. I zaufaj mi - wiem jak sie to konczy. Wpierw niby zarty, emocje, bo ona musi, bo tak reaguje, bo sobie zasluzyles. Nic bardziej mylnego. Po latach zaczynasz akceptowac taki stan jako normalny. Zaczynasz sie dusic i uciekac. Konsekwencje? Napisze troche nizej, zebys mial swiadomosc jak mozesz skonczyc. Wrazliwosc jaka posiadasz bedzie Twoim.............najwiekszym wrogiem.
Poza tym nie możesz dac się szmacic. I mieć do samego siebie szacunek. Nie masz go druhu, nie masz??jeszcze trochę czasu, pani poczuje się pewniej i zostaniesz wulgaryzmyetc. Nie masz prawa się wkurzac, bo przecież ona tak ?..ma. Oczywiscie niepotrzebnie prowokujesz. Nie daj Boze się zwiążesz, będziesz miał dziecko, obudzisz się po czasie i????.. I tu będzie Twój dramat.
Przykład? A jakże najlepszy. Mój. Nie ma nic bardziej wiarygodnego jak to co się zna z autopsji, prawda? Byłem w podobnej sytuacji jak Ty. I co zrobiłem? Wszedłem w to. Byłem młody, naiwny, głupi. Miałem przesłanki, żeby zobaczyc wszystko zawczasu. Ale???.wiesz jak jest.
Po dwóch latach wszystko się wulgaryzm. Wszystko było zle, wszystko było nie tak. Wulgaryzmy, popychanki, czasem i po gębie się dostało. Zycie. Ale było dziecko. Zaczynasz się izolować, uciekać, zaczynasz popijać. Dni mijają, życie ucieka. Próbujesz się wyrwać. Poznajesz jakieś kobiety. Widzisz, ze istnieje alternatywa. Nie twierdzę, że to od razu miłość. Zaczynasz mieć świadomość, że da się jednak normalnie. Tylko jak to zrobic? Boisz się. Po prostu. Nie wychodzisz na dziwki, szukasz normalności gdzie indziej. Chcesz pogadac. Alienujesz się. Niemniej jednak pomimo tego wszystkiego jesteś uwiązany emocjonalnie. Jak współzależność od kogos kto Cie niszczy. Wiem, ze to chore. Ale tak jest. Wyjdziesz, ktos Cie zobaczy. Jestes przeciez zonaty. Wdajesz się w jakies romansiki, odskocznie. Oklamujesz wszystkich dookoła. Najgorsze, że zaczynasz oszukiwać samego siebie. Hipokryzja w najgorszym wydaniu. W miedzyczasie oczywiście wszystko sra się coraz bardziej. Zaczynasz się obwiniac, czujesz się odpowiedzialny za wszystko. Ktos kto cie wykańcza zaczyna chorowac, to znowu twoja wina oczywiscie. Koło się zamyka. Tracisz obraz rzeczywistości. Wyrzuty sumienia, które twój oprawca skutecznie podsyca. I dziecko. Twój negatywny obraz w jego oczach jest perfidnie podsycany. Gubisz się. Siegasz dna coraz bardziej i bardziej i bardziej. Tracisz z pola widzenia swoje zycie.
I?..nagle wulgaryzm. Poznajesz tego kogos. TEGO kogos. Po prostu to wiesz. To się naprawdę wie. Jeśli się zastanawiasz, czy tego doświadczyłeś, znaczy, że tego nie doznałeś. To najprostsze z wszystkiego. Stąd zaryzykuje stwierdzenie, ze ta pani Twoją połóweczką nie jest. Więc nie ładuj się w to
. To naprawdę dobra rada.
Przechodząc powoli do sedna. Masz dylemat. Jestes gdzie jestes. Masz spaczony gar. Metodycznie twój mozg latami zostal zmieniany. Nienormalnosc stała się normalnością. Z drugiej strony masz perspektywę na cudowne życie. Wybór okazuje się oczywisty. Kobieta twojego zycia jest na wyciagniecie reki. Wydawałoby się super. Doskonale się rozumiesz, seks bajka (w koncu możesz robic to co chcesz
), wydawałoby się?tylko żyć. Otoczenie Cię wspiera, stara wyciągnąć z tego w czym tkwisz. Tylko zapominasz gdzie i w czym funkcjonujesz. Lata ?praktyki? tak zjechaly ci psyche, ze z hurra optymizmu wpadasz w marazm. Ale jak? Rozwód? A dziecko? I tu jest to najtrudniejsze??musisz zdac sobie sprawe, ze to nie wybór pomiedzy dzieckiem a tym KIMS. Jeśli to przejdziesz będziesz free. Tyle tylko, ze z reguly jest już za pozno. Nie da się zyc na raty. Funkcjonowac tu i tam. Chronic jedno i tesknic za drugim. Wybór niby jest prosty. Tylko, że twój łeb tak łatwo tego nie ocenia. Powoli aczkolwiek skutecznie wszyscy się od ciebie odwracaja. Nie sa w stanie przebijac glowa muru, który sam budujesz. Asekuracja powoduje to, ze zawsze przegrasz. Niestety.
Wnioski? Nie pakuj się w cos co niszczy Cie już na samym początku. W najlepszym wypadku skonczysz jako zdegustowany człowiek żyjący w nudnawym małżeństwie. W najgorszym skonczysz jak ja. Chyba, ze Ci to odpowiada. Ja musze czuc emocje
. Mogę się zrec, klocic ale ???.musze rozmawiac. Jak masz syf w domu, syf w pracy, do tego świadomość, ze przegrales milosc swojego zycia na wlasne zyczenie, bo braklo odwagi????.mozesz mieć pretensje do samego siebie. I nikt ani nic tego nie zastapi. Nikt również wiecznie czekac nie będzie. Zastanawiasz się dlaczego to wszystko pisze? Takie małe zwierzenie? Zycie masz tylko jedno. I wierz mi warto poszukac tego kogos. Naprawde warto. Brzmi jak slogan ale tak?.po prostu jest. Zniszczyc kogos jest bardzo latwo. Podniesc się z tego???.juz nie.
W tej drugiej osobie musisz mieć przede wszystkim przyjaciela. Zauroczenie, cudowne początki naturalnie miną. Dlatego tak wazne jest to aby znaleźć wlasnie tego kogos. A Ty? Już wiesz, już teraz widzisz, ze to gówno. Po co Ci to?
Jakbym mógł to kopnął bym Cię w d?. i krzyknal: ?wulgaryzm jak najdalej od tego?. Tylko, że oboje wiemy, że wdepniesz w to. Czasem tak jest, ze trzeba przez cos przejść, aby się dowiedziec. Mam tylko mała prosbe. Nie rob jej dziecka. To niczego nie zmieni. Jak już do tego dojrzejesz, do tego, żeby zmienic swoje zycie to zabiją cie wtedy wyrzuty sumienia. Twoje największy zalety w momencie wyboru przeistoczą się w największe przeszkody. I będzie pozamiatane
. Być może nawet nie będziesz w stanie normlanie funkcjonowac.
P.S. Jestem w trakcie rozwodu. Nie sadzilem, ze kiedykolwiek się na to odwaze. Pozostaje mi tylko tak zmienic swoje myslenie, aby uwierzyc, ze zrobiłem to dla siebie, nie dla kogos.
Bo jest już za pozno?