Witam,
Trochę się niepokoję, więc mogę pisać chaotycznie... za co z góry przepraszam. Mam problem, okres mi się spóźnia, dwa dni, wiem, nie tragedia, ale stresuję się mocno, choć nie powinnam. A teraz po kolei. Kochałam się ze swoim chłopakiem 18 maja, w drugim dniu cyklu, a więc podczas okresu. Jesteśmy ostrożni, kochaliśmy się z prezerwatywą, która ani się nie zsunęła, ani nie pękła, ani nic. Co więcej mój chłopak wówczas nie doszedł, ani we mnie, ani poza mną. Ostatnio ma z tym problem i nad tym pracujemy wraz ze specjalistą. Jakiś tydzień później zauważyłam u siebie stan podgorączkowy, który utrzymuje się do dzisiejszego dnia. Celem wyjaśnienia, mam krótkie 24-dniowe cykle, więc trudno jest wyliczyć dokładnie dni płodne, zaznaczę, że nie prowadzę samoobserwacji, czego teraz bardzo żałuję.
Gdy zaobserwowałam u siebie ów stan podgorączkowy zaczęłam biegać po lekarzach. Lekarz ogólny zlecił mi badania moczu i krwi, które wyszły poprawnie, jedynie lekko podwyższony hematokryt (podejrzewałam u siebie anemię, co zostało wykluczone). Morfologia, OB jak i badania moczu nie wskazały na infekcję.
Odwiedziłam też ginekologa, ale było za wcześnie aby stwierdzić ciążę. Jedyne, co zrobił, to przepisał mi tabletki anty, zrobił badanie, jak również USG dopochwowe, które wykazało jeszcze nie pęknięty pęcherzyk Graafa. Co w sumie nieco uspokoiło mnie, bo pęcherzyk Graafa, w ciąży? Jakoś mało prawdopodobne, zwłaszcza przy zaistniałych okolicznościach, które opisałam wyżej.
Stan podgorączkowy nie słabnie, utrzymuje się stale w przedziale 36,7-37,2. Zależy to od pory dnia i od tego jak się wyśpię... Równe dwa tygodnie od stosunku (czyli około 16 dnia cyklu) prewencyjnie wykonałam dwa testy ciążowe. Oba wyszły negatywnie. Następny wykonałam dwa dni później. Również wyszedł negatywny. Kolejny w dzień spodziewanej miesiączki (wczoraj). Z takim samym skutkiem. Został mi jeszcze jeden na jutro (staram się robić co 2 dni, bo słyszałam, że poziom hormonu hCG podwaja się co 48 godzin). Mam "objawy" okresowe (bolą mnie piersi i podbrzusze, ale szukając w internecie przyczyn stanów podgorączkowych trafiłam na objawy ciążowe, więc mnie to nie uspokoiło). Stresu miałam w maju co niemiara zaczynając od rozmów kwalifikacyjnych, przez problemy zdrowotne, na sytuacji w domu i ostatecznie lekkiej paranoi ciążowej kończąc...
Reasumując czy według Was, oczywiście czysto teoretycznie, są jakiekolwiek szanse na to, żebym była w ciąży? Tudzież inaczej, czy panikowałybyście na moim miejscu?