netkobietyWszystkie działy
Nasza społeczność

Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

16 696 odpowiedzi798 979 wyświetleńzałożony przez papciuszek, 26.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Strony Poprzednia 1 … 91 92 93 94 95 … 257 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 981 do 6 045 z 16 697 ]

5 981

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

W tym momencie eliminujesz ze społeczeństwa wszystkie jednostki słabe, pogubione i biedne.Wiesz jak w Polsce wygląda leczenie alkoholika?Takiego biednego, którego nie stać na prywatną terapię i dobry ośrodek.To paranoja a nie leczenie.Mój brat nie był złym człowiekiem , tylko słabym i nie dającym sobie rady.Widziałaś jak facet płacze z bezsilności, bo nie wie jak dalej żyć i nie ma siły by rzucić nałóg.Ja widziałam i trzeba nie mieć serca by przejść obok tego obojętnie.
A Ty mi tu posuwasz psychopierdy, że jak chcesz to możesz.Owszem jak masz siłę i determinację.Nie wiem czy sama będąc na miejscu mego brata dałąbym radę - kiedy na każdym kroku dostajesz po d.Bo tracisz rodzinę, nie masz pracy i szans na nią, pieniędzy.

5 982

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

To nie sa psychopierdoly. Nawet najlepsza, prywatna terapia w pieknym osrodu nie pomoze, jezeli osoba uzalezniona tak naprawde nie chce wytrzezwiec. Z drugiej strony, mala grupa AA w podrzednej miescinie, za zero kasy pomoze fantastycznie komus, kto rzeczywiscie ma determinacje do wyjscia z nalogu. Czasem nawet zadne AA, a tylko lekarz. Oczywiscie dobrze miec wsparcie rodziny i przyjaciol w tym przedsiewzieciu- pomaga. Natomiast podpieranie czynnego alkoholika jest bezsensowne. Nawet jak nie wiem ile razy mu mowisz, ze nie tolerujesz jego picia, to sama sobie zaprzeczasz, bo mu POMAGASZ KONTYNUOWAC TAKIE ZYCIE.

5 983

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Rozumiem , że jak nie ma determinacji i siły należy go wykopać ze swego życia i postawić zaocznie krzyżyk.

5 984

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Czasem taki kop w d**e otrzezwia czlowieka dostatecznie- wreszcie jasno widzi, ze jego akcje maja reakcje. Czasem, nie- jednak w takim wypadku jest to jego swiadoma, wolna decyzja. Nie widze sensu wspierania kogos, kto sie niszczy na wlasne zyczenie, a przy tym rani rodzine.

5 985

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Nie taka świadoma i nie taka wolna.Ilu niepijących alkoholikó wraca do nałogu?Jąką czasem trzeba mieć siłę i osobowość by dać radę nie pić, kiedy tracisz pracę i masz perspektywę nędzy i beznadzieiA jeśli chodzi o ranienie rodziny - myślisz, że matki, siostry , dzieci nie rani to , że ktoś  jest głodny, brudny i bezdomny.Nie rani totalna porażka bliskiego człowieka?
Tylko człowiek, który spotkał się z tym jest w stanie zrozumieć wszystkie aspekty i wszystkie ale.I wtedy decyzja odrzucenia kogoś nie wydaje się taka mądra i taka wspaniała.

5 986 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-29 21:15:29)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

CHOROBA DOBRYCH ŻON z blogu Terapia przez pisanie

WSPÓŁUZALEŻNIENIE TO NIE JEST WSPÓLNE PICIE. TO ŻYCIE Z OSOBĄ UZALEŻNIONĄ. TO CIĄGŁE POGOTOWIE EMOCJONALNE I UPORCZYWY STRES. TRUDNE I PRZYKRE EMOCJE ? BEZRADNOŚĆ, WSTYD, POCZUCIE WINY, LĘK I URAZY, ZŁOŚĆ, ŻAL I POCZUCIE KRZYWDY. SZACUJE SIĘ, ŻE W POLSCE CIERPI NA TO CO NAJMNIEJ 3 MLN OSÓB. LECZY SIĘ 38 TYS.
 

Marta, chemik z wykształcenia, przygotowywała pracę doktorską na Politechnice Warszawskiej, gdy przyszedł na świat Adaś. Mąż, ekonomista ? to był początek lat 90. ? odszedł z SGH i otworzył z kolegą własny biznes. Nie było go w domu całymi dniami, często wyjeżdżał. Były pieniądze, więc Marta przedłużała urlop macierzyński. Wtedy zauważyła, że mąż coraz więcej popija.
Od roku Marta bierze udział w spotkaniach grupy wsparcia Al-Anon i potrafi już z większym niż na początku dystansem patrzeć na 17 lat swojego małżeństwa, z których co najmniej 10 przeżyła w stanie głębokiego współuzależnienia.
Na wspomaganiu
Na początku tłumaczyła sobie i znajomym, że Zbyszek ma na tyle ciężką i stresującą pracę, że w weekend potrzebuje trochę rozluźnienia i relaksu. Kiedy kolega wspólnik skarżył się jej, że Zbyszek zawalił jedną czy drugą sprawę, bo się upił, Marta oburzała się na kolegę, usprawiedliwiała męża. Wspólnicy się rozstali, Zbyszek otworzył własną firmę, ale nie radził sobie. Pojawiły się kłopoty finansowe.
? Wyrzucał mi, że musiał zrezygnować z jedynej przyjemności, jaką miał ? z Jasia Wędrowniczka ? i pić wódkę. I to ta wódka mu szkodzi ? wspomina Marta. ? Bo ja siedzę w domu i nic nie robię. Czułam się winna.
Myślała o powrocie do pracy, ale okazało się, że jest w ciąży; urodziła się Monika. Pomagała więc Zbyszkowi, jak mogła. Rano jajka po wiedeńsku do łóżka, bo mówił, że po przepiciu tylko coś śliskiego i małego przejdzie mu przez gardło. Zawsze woda mineralna przy łóżku, a w lodówce piwo. Firma nie plajtowała tylko dzięki sekretarce, która większość obowiązków Zbyszka wzięła na siebie. Kiedy leżał schlany, Marta wydzwaniała do niej, tłumacząc, że mąż zwichnął nogę, że koła od samochodu mu ukradli albo że ma prawie 39 stopni gorączki i właśnie czekają na lekarza.
Zresztą lekarz ? specjalista od detoksykacji ? był coraz częstszym gościem w ich domu. Przekonywał: mąż musi podjąć leczenie. Kiedy Zbyszek dochodził do siebie, prosiła, błagała, wymuszała obietnice. On mówił: już nigdy więcej, ale po tygodniu, dwóch znowu szedł w tango. ? Seks przestał mi sprawiać przyjemność ? mówi Marta. ? Kiedy dobierał się do mnie po pijaku, cuchnący i niezdarny, czułam obrzydzenie. Wylewała mu wódkę, a za chwilę biegła do sklepu po alkohol, żeby on nie wychodził. Którejś nocy, gdy trzęsąc się błagał o kieliszek, bo umiera, pod nocnym sklepem usiłowali ją napaść menele. Od tamtej panicznej ucieczki zawsze miała w domu schowany alkohol: ? Niczego tak nie pragnęłam jak tego, żeby przestał pić, ale jednocześnie wspomagałam jego picie.
Latem 2005 r. po kolejnej kłótni wyszedł z domu. Wrócił nad ranem, pijany. T-shirt założony na lewą stronę, za uchem ślady szminki. Była roztrzęsiona kolejnym całonocnym czuwaniem, uderzyła go w twarz. On się odwinął, wybił jej dwa zęby. Nawet przez myśl jej nie przeszło, żeby zadzwonić po policję. ? Zapadłam się w sobie. Nie dość, że pije, to jeszcze mnie zdradza. Coś ze mną musi być nie tak ? myślałam.
Wycieńczona poszła do lekarza po coś mocniejszego na sen. Oprócz recepty dostała skierowanie do psychologa, bo bez fachowej pomocy jej bezsenność i nerwica szybko może przerodzić się w depresję ? mówił lekarz. Proszki nasenne nie działały. Przestraszyła się tej depresji.
? Od psycholożki dowiedziałam się, że mam się zająć sobą, a nie chorobą męża. Nie chciałam tego przyjąć. Poradziła mi też, żeby pójść na spotkanie grupy Al-Anon. Tam nie trzeba się przedstawiać ani opowiadać o sobie. Na początek warto posłuchać.
Kilka tygodni później usłyszała, jak inni mówią o tym, co ona chciałaby powiedzieć. Od pół roku Marta żyje z mężem w separacji. Wcześniej powiedziała mu: nie pójdziesz na leczenie, to ja przeniosę się z dziećmi do dziadków. Myślał, że po raz kolejny tylko go straszy. W październiku 2006 r. wróciła do pracy, nadrabia zapomnianą i straconą przez 15 lat wiedzę.
Czym jest współuzależnienie?
Definicji jest wiele. Najprostsza mówi, że to towarzyszenie innej osobie w uzależnieniu. Earnie Larsen, amerykański specjalista, twierdzi, że są to wyuczone autodestrukcyjne zachowania lub wady charakterologiczne, które upośledzają zdolność inicjowania i przeżywania związków opartych na miłości. Melody Beattie, powracająca do zdrowia narkomanka i alkoholiczka, autorka książki ?Koniec współuzależnienia?, uważa, że współuzależnioną jest osoba, która pozwala na to, by zachowanie innej osoby oddziaływało na nią ujemnie, a jednocześnie obsesyjnie kontroluje zachowanie tej drugiej osoby.
Zofia Sobolewska, psycholog, szefowa Studium Terapii Uzależnień Instytutu Psychologii Zdrowia, powiada, że współuzależnienie to utrwalona forma uczestnictwa w długotrwałej, niszczącej sytuacji życiowej.
Aby doszło do współuzależnienia, partner (partnerka) musi w związek wprowadzać destrukcję. Niekoniecznie alkoholową. Uzależnić się można także od córki lub syna narkomana, męża hazardzisty, seksoholika, matki pedantki, groszoroba, dziadka lekomana, żony hipochondryczki, pracoholika, internauty, zakupoholiczki, obżartuchów i odchudzających się, nawet od osób stosujących przemoc w rodzinie.
Mechanizmy większości współuzależnień są podobne: jedna osoba wprowadza destrukcję, druga się do tej destrukcji dostosowuje. W Polsce największym problemem, z najbardziej dramatycznymi objawami, jest uzależnienie, a zatem i współuzależnienie od alkoholu.
Z danych Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA) wynika, że mamy w Polsce około 800 tys. osób uzależnionych od alkoholu oraz ok. 3 mln pijących szkodliwie. Niektórzy z nich żyją w gospodarstwach wielopokoleniowych. Zdarza się też, że niepijący partner alkoholika nie popada we współuzależnienie. Z ostrożnością można więc szacować, że w Polsce na współuzależnienie ? tylko w związku z chorobą i nadużywaniem alkoholu ? cierpi co najmniej 3 mln osób. W zdecydowanej większości są to kobiety. Dzieci i nastolatków nie traktuje się jako współuzależnionych, mimo że przeżywają one cierpienie i inne zaburzenia związane z życiem w rodzinie alkoholowej.
Współuzależnieni są pełnoprawnymi pacjentami placówek leczenia uzależnień, ale z takiej pomocy korzysta zaledwie 38 tys. osób. W 92 proc. są to kobiety. Zgłoszenie się po pomoc utrudnia mężczyźnie stereotyp: co to za chłop, którego żona pije.
? Zdecydowana większość współuzależnionych nie korzysta z pomocy, bo nie widzi powodu, żeby sobie pomagać ? twierdzi Jadwiga Fudała, szefowa działu lecznictwa odwykowego i programów medycznych PARPA. ? Działa też silna, wpisana we współuzależnienie, presja ukrywania problemu. Także fałszywe przekonanie, że ?to i tak nic nie zmieni?. Działa też wstyd, szczególnie w małych miejscowościach, przy czym w ponad 30 proc. powiatów nie ma żadnej placówki odwykowej.
Marta miała szczęście, że lekarz skierował ją do psychologa, a psycholog nie poprzestał na zaleceniu środków uspokajających i nasennych. Lekarzy niewiele uczy się o uzależnieniach, a już żadnej wiedzy nie zdobywają o współuzależnieniu. ? Farmakoterapia nie jest tu rozwiązaniem ? twierdzi Jadwiga Fudała.
Pomoc, która szkodzi
W szpitalu psychiatrycznym w Suwałkach przyjrzano się dokładniej przypadkom ciężkich nerwic i depresji. Okazało się, że 80 proc. pacjentów miało problem ze współuzależnieniem lub było DDA, czyli dorosłymi dziećmi alkoholików (o DDA pisała Joanna Podgórska, ?Powrót monstrum?, POLITYKA 7/04). Stworzono więc odpowiedni program terapeutyczny. PARPA chciałaby uruchomić w akademiach medycznych blok zajęć poświęconych tym zagadnieniom.
Współuzależnieni często bywają ludźmi dobrymi i życzliwymi, uwrażliwionymi na cierpienie innych, krzywdę i niesprawiedliwość. Alkoholik czy narkoman potrafi to bezpardonowo wykorzystywać. Z czasem nie tylko oczekuje, ale wręcz żąda pomocy. Duszą matki czy żony szarpie wtedy naturalny nakaz: pomóc cierpiącemu. Oto kilka (według Zofii Sobolewskiej) charakterystycznych zachowań osób współuzależnionych:
1. Poddanie się rytmowi nałogu (picia, ćpania): zmiana godzin posiłków, zaprowadzenie nakazu zachowania ciszy, bo ?tatuś śpi?, scedowanie obowiązków na starsze dzieci lub sąsiadów, przekładanie lub rezygnacja z planów odwiedzenia krewnych, wakacji.
2. Nadopiekuńczość, czyli nieświadome zapewnianie komfortu dalszego picia. Wyręczanie uzależnionego partnera w obowiązkach domowych, opiece nad dziećmi, załatwianiu codziennych spraw (w urzędzie, spółdzielni, na wywiadówkach w szkole, w sprawach zdrowia dzieci). Podejmowanie dodatkowej pracy, bo alkoholik traci sporą część domowego budżetu na swój nałóg. Usprawiedliwianie jego nieobecności w pracy, zachowania wobec krewnych, sąsiadów. Bieganie rano po piwo, opłacanie detoksykacji, załatwianie zwolnień lekarskich, płacenie długów. Niedopuszczanie go do konfrontacji z trudami życia codziennego, ukrywanie problemów. Dbałość o posiłki i ?żeby zawsze miał uprane i uprasowane?. Życie z alkoholikiem przebiega według stałego cyklu: awantura, ciche dni i przeprosiny, otwierające miodowy miesiąc, tydzień lub trzy dni. Alicja Szowa, terapeutka, która prowadzi grupę dla współuzależnionych w Grodzisku Mazowieckim, zachęciła pacjentki, żeby opowiedziały, jak mężowie przepraszali: ? Jednej z pań mąż przynosił kwiaty, drugą partner zagadywał i przymilał się, trzeciej robił jakiś prezent. Czwarta opowiedziała, że w ciche dni wracał z pracy, siadał za stołem, ale obiadu nie brał do ust. Trzeciego, czwartego dnia zaczynał jeść i to był sygnał, że ona może już go przeprosić.
3. Godzenie się na przemoc, na obwinianie: ?To przez ciebie piję?, ?Gdybyś była inna...?. Godzenie się na okazywanie lekceważenia i pogardy, na manipulacje, zdrady i romanse, na gwałty małżeńskie. Towarzyszy temu nieadekwatne poczucie winy i coraz niższej wartości, rezygnacja z prawa do wsparcia, szacunku i miłości, do rozwijania własnej kariery i zainteresowań.
4. Zaprzeczanie faktom, zwłaszcza temu, że partner jest uzależniony ? mimo oczywistych dowodów i doświadczeń, w myśl zasady: rodzinnych brudów nie pierze się na zewnątrz. Domownicy przyjmują normę nierozmawiania na tematy związane z nałogiem i nakaz udawania, że wszystko jest w porządku. Współuzależniona matka kupuje prezenty na urodziny dzieci w imieniu nieobecnego pijącego tatusia. Z namaszczeniem odprawia świąteczne rytuały, pomimo zażenowania i innych przykrych uczuć domowników, przymuszanych do udawania radości i rodzinnego szczęścia.
5. Nadkontrola: obsesyjne przeglądanie notatek, listów, plików komputerowych uzależnionego partnera. Szperanie po kieszeniach, podsłuchiwanie rozmów, telefonów, podpytywanie znajomych, ustawiczne telefonowanie do alkoholika, przyprowadzanie go z imprez, z barów, z pracy do domu, obwąchiwanie, śledzenie, angażowanie dzieci w te działania. Wymuszanie obietnic poprawy, stosowanie szantażu: ?Jak nie przestaniesz pić, wyprowadzę się z dziećmi?, i brak konsekwencji we wcielaniu tego w czyn. Z czasem nawyk kontrolowania rozciąga się na inne bliskie osoby, na przykład dzieci, i na wszystkie sfery życia. Daje złudne poczucie bezpieczeństwa i kierowania swoim życiem.
Połóż się przy ojcu
Osoba współuzależniona przystosowuje swoje zachowania do nienormalnej sytuacji po to, by utrzymać jedność rodziny. Podobnie jak życie alkoholika kręci się wokół butelki, tak jej życie sprowadza się prawie w całości do wytrącania tej butelki z ręki alkoholika. Powoduje to szereg fizycznych, emocjonalnych i intelektualnych zmian, które prowadzą do stanu przypominającego uzależnienie.
Lęk, rozpacz, pustka i próby dostosowania się do nienormalności zacierają umiejętność odróżniania złego i dobrego. Najczęściej cierpią na tym dzieci. Traktowane często instrumentalnie też starają się dostosować do nienormalności. Wanda Sztander w ?Dzieciach w rodzinie z problemem alkoholowym? (PARPA 2003 r.) opisuje pięć obronnych wzorów funkcjonowania dzieci w takiej rodzinie. Bohater ? poświęca się dla rodziny, opiekuje młodszym rodzeństwem, gdy rodzice ze sobą wojują, godzi ich. Wspomagacz ? to dziecko najbliższe wzoru współuzależnienia, opiekuje się osobą pijącą, chroni ją. Gdy dorasta, zostaje żoną alkoholika lub mężem osoby uzależnionej. Wyrzutek buntownik ? częsty odbiorca agresji alkoholowej i upokorzeń, zły uczeń, wagarowicz, ?niedobre dziecko, przez które ojciec pije?, jak mawiają matki. Niewidoczne dziecko ? ucieka od trudnych sytuacji, wycofuje się w świat swoich fantazji. Maskotka ? sprawnie rozładowuje napięcia rodzinne. Śmieszek lub ukochana córeczka taty, synek mamusi. Bywa narażona na wykorzystanie seksualne za zgodą, a nawet namową matki: idź, połóż się przy ojcu, to zaśnie.
Czasem rozpacz, desperacja osoby współuzależnionej są tak silne, a umiejętność realistycznego rozumowania tak zaburzona, że pojawia się magiczne wręcz myślenie w najważniejszej sprawie: co zrobić, żeby on przestał pić? ? Niedawno do naszej grupy dołączyła elegancka, wykształcona pani ? opowiada Marta. ? Słyszała, że trzeba zabić kreta i trzy krople jego krwi wpuścić do wódki, to on przestanie. Całkiem poważnie zapytała: czy to prawda?
Zbrodnie kuchenne
W zakładzie karnym w Lublińcu 31 kobiet odbywa karę za zabójstwo męża albo partnera na tle współuzależnienia i przemocy. 30 razy zabójstwa dokonano nożem w kuchni. Dlatego mgr major Lidia Olejnik, dyrektor więzienia, nazywa te zbrodnie kuchennymi: ? On pije i często bije, więc one w strachu, desperacji i rozpaczy chwytają za nóż. Potem ratują, wzywają pogotowie.
W dwóch przypadkach nie ratowały, nie wzywały pogotowia. Ta, co udusiła męża rajstopami w łóżku (jedyna zbrodnia dokonana poza kuchnią), i ta, która poćwiartowała zwłoki. Jeszcze wczoraj były tu 32 skazane za takie zabójstwo, ale ta 32 wyszła po 5 latach na wolność. On chlał, nie pracował, piątka dzieci była na jej utrzymaniu. Topiła akurat smalec dla dzieci, kiedy on wrócił pijany i zaczął, rzucając wyzwiskami, maczać chleb w tym smalcu. Chwyciła za nóż i, broniąc jedzenia dla dzieci, trafiła go w serce.
? Osadzone objęte są dwoma programami terapeutycznymi ? mówi Halina Pietruszewska, psycholog więzienny, kierowniczka działu terapeutycznego. ? W areszcie ? żeby potrafiły opowiedzieć o swoim problemie przed sądem. W zakładzie karnym mają zaś terapię wspieraną przez Unię Europejską ? zakład w Lublińcu jest partnerem Centrum Praw Kobiet w programie ?Praca i godne życie kobiet ? ofiar przemocy?.
Maria Korzeniowska, l. 69, zabiła męża górnika w 1988 r., kiedy nie było jeszcze żadnych programów terapeutycznych: ? Przed sądem nie potrafiłam powiedzieć, jak do tego doszło ? mówi. ? Dostałam 12 lat, ale karę odbywam z przerwami na leczenie.
Bo płuca podziurawione połamanymi żebrami, odbita śledziona, nerki, ciężka nerwica, depresja: ? Mąż lał mnie za każdym razem, jak się upił, przez 26 lat.
W 1962 r., pracowała wtedy w Chełmku, złamał jej szczękę, rękę, powybijał zęby. Poszła na milicję, zamknęli go. Ale wieczorem przyszedł teść: ? Czyś ty zgłupiała, kobieto ? ryczał i zdzielił mnie kilka razy parasolką. Poszłam na milicję, odwołałam. Wypuścili i znowu się zaczęło.
Niemal każda morderczyni ma złamany nos, pociętą twarz, przesuniętą szczękę, wybite zęby. Barbara, 52 l., troje dzieci, ma szramę na szyi: ? Przejechał mi piłką ręczną do metalu i straszył, że głowę mi utnie. Wycofałam wtedy skargę z prokuratury. Teraz wiem, że źle zrobiłam.
Na początku było super, była za nim: ? Dopóki denaturat nie zaczął mu smakować. 16 lutego 2001 r., po 19 latach mordęgi, robiła w kuchni kanapki dla dzieci: ? A on znowu z tą piłką do mnie i mówi: Nie będziesz, kurwo, jadła. No to wypchnęłam go tym nożem z kuchni.
Wyrok: 8 lat, dolna granica, bo sąd wziął też pod uwagę, że gdy ona była w szpitalu, on dobierał się do dziewczynek. I że wcześniej odsiedział 7 lat za stosunek z córką z pierwszego małżeństwa: ? A ja dopiero na sprawie dowiedziałam się, z kim żyłam.
Małgorzata Foks, 33 lata, szwaczka, troje dzieci. 13 lat w toksycznym związku. Początkowo mąż pił umiarkowanie, ale kiedy został kominiarzem i miał codzienny dochód, zaczął ostro: ? Wracał pijany, bił, rzeczy z domu sprzedawał. Ktoś go wkurzył ? nie pożyczył mu pieniędzy albo nie dał się napić ? to wyżywał się na mnie. Zrobiłam mu sprawę o alimenty, to zażądał, żeby połowę mu oddawać. Kiedy jednak leżał skacowany, trząsł się i błagał o alkohol, żal mi go było i piwo mu kupowałam. Powinnam była odejść, mogłam z dziećmi zamieszkać u babci.
12 sierpnia 2002 r. ? pijany po raz nie wiadomo który ? uderzył. Nie wytrzymała, pchnęła go nożem, trafiła w tętnicę płucną: ? Krew tryskała, krzyczałam o ratunek, przybiegł szwagier, który mieszka przez drzwi, zadzwonił po pogotowie, przyjechał lekarz i stwierdził zgon na miejscu.
Wyrok: 8 lat. Dzieci w pogotowiu opiekuńczym. Małgorzata pracuje w więziennej kuchni. W ramach terapii robi kurs opiekunów osób starszych i niepełnosprawnych. Podoba się jej to zajęcie. Kiedy wyjdzie ? w czerwcu będzie mogła się starać o przedterminowe warunkowe zwolnienie ? może wyjedzie do pracy za granicę. Bo tutaj, mówi, nie ma przyszłości.
? Pracuję tutaj od dwudziestu lat i jeszcze nigdy się nie zdarzyło, żeby któraś z tych kobiet wróciła za kraty ? twierdzi major Olejnik.
Oderwać się, uwolnić
Jak sobie pomóc? ? Najważniejsza, a zarazem najtrudniejsza dla osoby współuzależnionej, jest zmiana przekonań ? twierdzi Jadwiga Fudała. ? Chodzi o to, aby uwagę i działania przekierować z problemu picia partnera na siebie i dzieci. Co się ze mną dzieje? Jak mogę sobie pomóc? Jak mogę pomóc moim dzieciom?
Przekierowanie uwagi utrudnia szereg obiegowych, fałszywych przekonań: ?dzieci muszą mieć ojca?, ?kobieta powinna mieć męża?, ?lepszy taki chłop niż żaden?, ?miłość to opieka i poświęcenie?, ?on sobie beze mnie nie poradzi?.
W grupach Al-Anon mówi się o oderwaniu lub uwolnieniu od niezdrowych, często bolesnych ingerencji w życie i obowiązki innej osoby oraz od problemów, których nie jesteśmy w stanie rozwiązać. Oderwanie opiera się na następujących przesłankach: każdy odpowiada za siebie, nie potrafimy rozwiązać problemów innej osoby, zamartwianie się sprawami innych nie pomaga. Pozwalamy więc innym być sobą, dajemy im swobodę decydowania o sobie. Tę samą swobodę dajemy też sobie.
Nie kradnij mu odpowiedzialności ? mówią w Al-Anon ? nie bierz odpowiedzialności za jego picie. Zacznij uczyć się o faktach dotyczących uzależnienia i współuzależnienia. Nie obwiniaj alkoholika za swoje życie. Nie kontroluj go, nie tłumacz u szefa. Nie mów dzieciom ? tata jest chory, ale nazywaj rzeczy po imieniu ? jest pijany. Nie pomagaj; zacznij pozwalać mu na cierpienie. Kochaj twardą miłością. Zacznij mówić to, co myślisz, i robić to, co mówisz.
Szefowa działu lecznictwa PARPA wspomina konferencję poświęconą współuzależnieniu, na którą przyjechał między innymi pełen dobrych chęci ksiądz. Na początku opowiadał, jak pomaga w tych sprawach swoim owieczkom: Widzę, że twój chłop pije. To ty, kochana, zrób z tym coś, ogarnij się, ugotuj, zatrzymaj go w domu. Na koniec, po wysłuchaniu kilku wykładów i dyskusji, wyznał ze skruchą: Nie będę już im tak mówił.
Wojciech Markiewicz
Oprócz wymienionych w tekście opracowań korzystałem z artykułu Zofii Sobolewskiej ?Współuzależnienie? (?Terapia uzależnienia i współuzależnienia? nr 2/98) oraz z opracowania Wandy Sztander ?Rodzina z problemem alkoholowym?, PARPA, 1995.

Jak to rozpoznać?
Jeżeli żyjesz z osobą uzależnioną, sprawdź, które z poniższych stwierdzeń odnosi się do Ciebie:
 rozwiązywanie jego problemów lub łagodzenie jego cierpienia jest rzeczą najważniejszą w moim życiu, niezależnie od tego, ile mnie to emocjonalnie kosztuje;
 chronię go przed konsekwencjami jego postępowania, kłamię, aby go osłonić, ukrywam jego złe postępki, nigdy nie pozwalam o nim źle mówić;
 próbuję ze wszystkich sił nakłonić go, by postępował wedle moich wskazówek;
 nie zwracam uwagi na własne odczucia i potrzeby, zajmują mnie tylko jego uczucia i jego potrzeby;
 jestem gotowa zrobić wszystko, byle tylko mnie nie porzucił;
 doświadczam znacznie więcej namiętności w burzliwym i dramatycznym związku;
 jestem perfekcjonistką i za wszystko, co się nie udaje, winię siebie;
 jestem w środku wściekła, czuję się niedoceniana i wykorzystywana;
 udaję, że wszystko jest w porządku, choć wcale tak nie jest;
 najważniejsze w moim życiu jest to, by mnie kochał, i to pragnienie nadaje mojemu życiu kształt.
Jeśli co najmniej trzykrotnie odpowiedziałaś ?tak? ? jesteś osobą współuzależnioną.
Za Wandą Sztander ?Pułapka współuzależnienia?, PARPA 1995

Czym to grozi?
U osób współuzależnionych mogą występować:
 dojmujące cierpienie i gwałtowne zmiany nastroju,
 poczucie niskiej wartości,
 zaburzenia somatyczne i psychosomatyczne: bóle głowy, mięśni, serca, brzucha, wrzody żołądka i inne, z nerwicą włącznie,
 stany depresyjne, myśli samobójcze,
 zażywanie leków uspokajających, nasennych, alkoholu do uśmierzenia bólu, napięcia i niepokoju, co często prowadzi do uzależnienia,
 nałogowe zachowania, jak np. zakupoholizm, obsesyjne jedzenie, kompulsywne palenie papierosów, picie kawy,
 zaburzenia sfery seksualnej,
 pustka duchowa ? nerwowa koncentracja na szczegółach życia codziennego, bez niezbędnego dystansu do spraw drobnych i wypływająca stąd rozpacz, desperacja i brak nadziei,
 brak zaufania do wszystkiego i wszystkich,
 bardzo silny lęk przed wszelkimi nowościami i zmianami.
Od AA do Al-Anon
Termin współuzależnienie pojawił się w amerykańskim lecznictwie odwykowym pod koniec lat 70. XX w. Już jednak w latach 40. żony alkoholików, korzystających z utworzonego właśnie programu AA, zaczęły tworzyć grupy samopomocy, których początkowym zadaniem było wspieranie trzeźwiejących mężów. Z czasem chciały mieć także swój program i wykorzystały do tego celu reguły AA, nadając im nazwę Al-Anon. Od tamtej pory ruch Al-Anon dopomógł milionom Amerykanów. W Polsce pierwsze grupy powstały w końcu lat 80.
Według Melody Beattie, ?Koniec współuzależnienia?

5 987 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-04-29 21:26:37)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

A nie uważacie, że każdy ma prawo do wyboru, własnej decyzji...niekoniecznie podpartej psychologiczną formułką. Jeżeli Asterka wybiera, bo chce to opiekuje się pijącym bratem. Jesli Adler chce, wybiera...to zrywa kontakt z matką. Nikt nie ma prawa ingerować w osobiste decyzje danej osoby, bo za nią jej życia i tak nie przeżyje. Czy nie tolerancją jest własnie szanowanie wyboru każdego człowieka, o ile ten wybór nie godzi w zdriwe, życie i godność.

5 988

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Misska, Happyfull wlsnie Ci zacytowala skutki takiej dysfunkcji polegajacej na wspoluzaleznieniu. Nawet  najlepszymi intencjami nikomu nie mozna pomoc, a wrecz przeciwnie, zaszkodzic. I tak ja wlasnie postrzegam podpieranie czynnego alkoholika. Co sie w koncu z bratem Asterki stalo? Zyje radosnie, podreperowany ciaglym oparciem siostry?

5 989

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Napisała, że nie żyje.

5 990

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

To bylo pytanie retoryczne.

5 991

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Sorry. Chyba dla mnie niedługo pora snu jednak...

5 992

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Adler, wiem, że to jest najlepsze rozwiązanie, ale jeśli ktoś dobrowolnie podejmuje taką decyzję, uważam, że po poinformowaniu go o naszej wiedzy, pozostaje uszanować jedynie jego osobistą decyzję jak się zachowa w tej sytuacji. Takie nakłanianie na siłę do określonego działania powoduje jedynie złość tej osoby, za to, ze nie szanuje się jej poglądów. tak ja to widze. W końcu na układanie własnego życia nie ma złotego środka.

5 993 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-04-29 23:01:36)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

To tez pisze, ze nikogo do leczenia zmusic nie mozna, bo sam musi chciec... Ale z drugiej strony, podjecie takiego wyboru "wole wode niz rodzine", automatycznie dla mnie oznacza, ze taka osoba mnie nie kocha, nie szanuje, wykorzystuje,jest egoistyczna i destrukcyjna, wiec zdecydowanie (niezaleznie od pokrewienstwa) pokazuje drzwi. I dotyczy to nie tylko uzaleznien, ale rowniez niszczacych zachowan takich jak psychiczna/ fizyczna agresja, histeryczne wybuchy, szantaze, proby wzbudzania winy i ogolnie manipulacja. Znam to z pierwszej reki. W moim odczuciu nie jestem odpowiedzialna za to, ze dorosla osoba sobie zdrowo z zyciem radzic nie potrafi. Odmawiam brania odpowiedzialnosci a czyjes nieprzemyslane decyzje.

5 994 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-04-29 23:26:31)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
adlernewman napisał/a:

To tez pisze, ze nikogo do leczenia zmusic nie mozna, bo sam musi chciec... Ale z drugiej strony, podjecie takiego wyboru "wole wode niz rodzine", automatycznie dla mnie oznacza, ze taka osoba mnie nie kocha, nie szanuje, wykorzystuje,jest egoistyczna i destrukcyjna, wiec zdecydowanie (niezaleznie od pokrewienstwa) pokazuje drzwi. I dotyczy to nie tylko uzaleznien, ale rowniez niszczacych zachowan takich jak psychiczna/ fizyczna agresja, histeryczne wybuchy, szantaze, proby wzbudzania winy i ogolnie manipulacja. Znam to z pierwszej reki. W moim odczuciu nie jestem odpowiedzialna za to, ze dorosla osoba sobie zdrowo z zyciem radzic nie potrafi. Odmawiam brania odpowiedzialnosci a czyjes nieprzemyslane decyzje.

Chodziło mi nie brata Asterki, a jej własną decyzję czy chce mu pomagać czy nie. Wszak to jej indywidulana decyzja i to ona będzie za tę decyzję odpowiedzialna samą przed sobą i bratem, nie nam oceniać jej własne pragnienia i chęci. Dajmy innym prawo do ich własnych, choćby i błędnych decyzji, nie my poniesiemy przcież ich konsekwencje. Ja uważam, że Ty masz prawo do swoichpogladów a Asterka do swoich.

5 995

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Wiesz Adler, niektórzy w życiu patrzą też sercem.I kochają ludzi , obojętnie jak głupie i destrukcyjne decyzje podejmują.Alkoholizm to choroba, i jeśli myślisz, że Alzheimer czy schizofrenia są mniej traumatyczne dla rodziny, mniej wyniszczające to gratulacje.Czasami wyniszczają jeszce bardziej niz alkoholizm, w nich też tracisz osobę którą kochasz, bo staje się nieracjonalna, obca, zła.I rani i bije i znęca się.Albo wymaga 24 godzinnej opieki non stop
Nie każdy alkoholik zachowuje się tak jak to opisujesz.I nie każdy daje się nabrać na szantaże i manipulację i próby wzbudzenia winy.Na to jestem odporna i żaden alkoholik mnie na litość nie weźmie.Brat doskonale wiedział, że nie pożyczę mu kasy, nie bedę tolerować przychodzenia po pijanemu i różnych wyskoków.Ale by mnie chyba sumienie zżąrło, gdyby tą ostatnią wilkanocną niedzielę spędził sam.
Wiem , że ani prośbą , ani groźbą nie zmusiłabym go do leczenia bezsensownego zresztą, bo to nie był typ na grupy AA i łykanie leków.Potrzebny byłby mu dobry psycholog, na prawdę dobry, a takich niestety trudno znaleźć.I kosztują.
Mam za to poczucie, że dałam mu coś bezcennego miłość, zrozumienie i akceptację.Takim jakim jest.Nie poczuł się nikomu niepotrzebnym śmieciem.
Adler jesteśmy zupełnie inne i nigdy się na płaszczyźnie emocjonalnej nie zrozumiemy.I nie deprecjonuj moich wyborów i nie wciskaj mądrości, które doskonale znam.Ale które w niektórych przypadkach nie działają.I zamiast korzystać z mądrości objawionych trzeba być człowiekiem.

5 996 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-04-29 23:57:13)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

No, ale to przeciez wiadomo bez pisania! Z Asterki postawa sie nie zgadzam, jednak uwazam, ze jak najbardziej ma prawo do wlasnych wyborow, niezaleznie od tego co ja i inni o nich mysla.

Co do osob psychotycznych/ niepoczytalnych ( zgadzam sie, ze moga byc ogromnym brzemieniem), przynajmniej mozna je ubezwlasnowolnic dla ich wlasnego dobra i umiescic w szpitalu. Milosc miloscia, ale nikt w moim odczuciu nie jest odpowiedzialny za zycie innych doroslych ludzi. Juz taka mam nature, ze odmawiam czarno na bialym brania odpowiedzialnosci za odczucia, decyzje, bledy itp osob trzecich, jak takze nie oczekuje, ze ktos inny bedzie latal moje zycie.

5 997

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Miss, dzięki za zrozumienie.Są w życiu sytuacje , kiedy nie możemy kierować się tylko rozsądkiem.Co mają zrobić matki morderców i gwałciceli.Dzieci ojców, którzy spowodowali śmiertelny wypadek po pijanemu.Gdzie są granice i czego musi się dopuścić człowiek by ktoś go przestał akceptować i kochać.

5 998

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Miss, dzięki za zrozumienie.Są w życiu sytuacje , kiedy nie możemy kierować się tylko rozsądkiem.Co mają zrobić matki morderców i gwałciceli.Dzieci ojców, którzy spowodowali śmiertelny wypadek po pijanemu.Gdzie są granice i czego musi się dopuścić człowiek by ktoś go przestał akceptować i kochać.

I Ty sie potem Asterko dziwisz, ze po lapach w zyciu ciagle dostajesz z takim podejsciem?

5 999 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-04-30 02:24:54)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Baaardzo korciło mnie, żeby napisać coś innego, ale przemogłam tą niedorosłą chęć.Powtórzę tylko to co napisałam powyżej
"Adler jesteśmy zupełnie inne i nigdy się na płaszczyźnie emocjonalnej nie zrozumiemy.I nie deprecjonuj moich wyborów i nie wciskaj mądrości, które doskonale znam"
Wiesz wolę dostawać po łapach niż być wyrachowana, wygodna i zimna.Wolę mieć prawdziwe głębokie relacje, a nie poprawne, skalkulowane i sztuczne.Wolę NA PRAWDĘ  kochać, a nie być z kimś na swoich warunkach i wtedy kiedy jest mi wygodnie.

6 000

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
missnowegojorku napisał/a:

A nie uważacie, że każdy ma prawo do wyboru, własnej decyzji...niekoniecznie podpartej psychologiczną formułką. Jeżeli Asterka wybiera, bo chce to opiekuje się pijącym bratem. Jesli Adler chce, wybiera...to zrywa kontakt z matką. Nikt nie ma prawa ingerować w osobiste decyzje danej osoby, bo za nią jej życia i tak nie przeżyje. Czy nie tolerancją jest własnie szanowanie wyboru każdego człowieka, o ile ten wybór nie godzi w zdriwe, życie i godność.

Oczywiście zgodzę się, że nikt nie ma prawa ingerować.
Jestem tolerancyjna (nie mylić z akceptacją, to dziś częsty błąd), ale wolno mi takie postawy oceniać.
Nie ingeruję, ale oceniam. Negatywnie.
Może łatwiej jest osobom z innym podejściem, ale ja z moim czuję się dobrze.
Należymy wprawdzie do świata zwierzęcego, ale od zwierząt, które kierują się instynktem, różni nas to, że mamy jeszcze uczucia.
Tzn. niektórzy je mają.

6 001 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-04-30 08:24:29)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

,Luc,wiem, ze ani Ciebie ani Asterki nie przekonam, macie jak najbardziej prawo do swoich pogladow, jednak mysle, ze nastapilo tu pewne nieporozumienie. W moim odczuciu niewspieranie osoby czynnie uzaleznionej nie ma zadnego zwiazku z wygodnictwem, kalkulacja czy uczuciowym chlodem, ale jest racjonalnym podejsciem by pomoc takiej osobie zobaczyc, ze jej czyny maja konsekwencje, ze nie toleruje i nie zgadzam sie na ich nalog, ze ich wybory sa krzywdzace dla nich samych oraz dla ich bliskich. Dla mnie jest to wyraz prawdziwej milosci wobec drugiej osoby. Klepanie po ramieniu, naprawianie ich bledow, ciagle akcje "ratownicze" tylko poglebiaja ich problem.

Moja matka co prawda nie ma na koncie zadnych uzalezniem od substancji, ale jest chodzacym przykladem histrionicznego zaburzenia osobowosci: plytkie, gwaltowne uczucia, teatralnosc, zwalanie winy na innych za kazda wlasna zla decyzje, potrzeba byciu w ciaglym centrum uwagi, masywne fochy jak nie dostaje czego chce, ciagla manipulacja. Zdaje sobie sprawe, ze takowe zaburzenia leczyc ciezko. Jednak, trzeba pamietac, ze mamy do czynienia z osoba dorosla i w pelni poczytalna, ktora albo przyjmuje do wiadomosci, ze jej zachowanie rani rodzine (a ma tego pelna swiadomosc) i idzie na terapie, albo narcystycznie decyduje, ze jej zwisa i powiewa. Gdyby nie to, ze sama podjelam kroki terapeutyczne wobec siebie (a naprawde w wieku 19 lat wesolym kroliczkiem nie bylam) i po jasnym postawieniu sprawy przed mama sie po prostu odcielam, ta kobieta zniszczylaby mi zycie z taka bezmyslna glupota jak udalo jej sie zgnebic wlasna siostre, przybic emocjonalnie meza i zmienic towarzystwo normalnych znajomych w mala koterie.

6 002

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
adlernewman napisał/a:

,Luc,wiem, ze ani Ciebie ani Asterki nie przekonam, macie jak najbardziej prawo do swoich pogladow, jednak mysle, ze nastapilo tu pewne nieporozumienie. W moim odczuciu niewspieranie osoby czynnie uzaleznionej nie ma zadnego zwiazku z wygodnictwem, kalkulacja czy uczuciowym chlodem, ale jest racjonalnym podejsciem by pomoc takiej osobie zobaczyc, ze jej czyny maja konsekwencje, ze nie toleruje i nie zgadzam sie na ich nalog, ze ich wybory sa krzywdzace dla nich samych oraz dla ich bliskich. Dla mnie jest to wyraz prawdziwej milosci wobec drugiej osoby. Klepanie po ramieniu, naprawianie ich bledow, ciagle akcje "ratownicze" tylko poglebiaja ich problem.

Moja matka co prawda nie ma na koncie zadnych uzalezniem od substancji, ale jest chodzacym przykladem histrionicznego zaburzenia osobowosci: plytkie, gwaltowne uczucia, teatralnosc, zwalanie winy na innych za kazda wlasna zla decyzje, potrzeba byciu w ciaglym centrum uwagi, masywne fochy jak nie dostaje czego chce, ciagla manipulacja. Zdaje sobie sprawe, ze takowe zaburzenia leczyc ciezko. Jednak, trzeba pamietac, ze mamy do czynienia z osoba dorosla i w pelni poczytalna, ktora albo przyjmuje do wiadomosci, ze jej zachowanie rani rodzine (a ma tego pelna swiadomosc) i idzie na terapie, albo narcystycznie decyduje, ze jej zwisa i powiewa. Gdyby nie to, ze sama podjelam kroki terapeutyczne wobec siebie (a naprawde w wieku 19 lat wesolym kroliczkiem nie bylam) i po jasnym postawieniu sprawy przed mama sie po prostu odcielam, ta kobieta zniszczylaby mi zycie z taka bezmyslna glupota jak udalo jej sie zgnebic wlasna siostre, przybic emocjonalnie meza i zmienic towarzystwo normalnych znajomych w mala koterie.

Adler, ja uważam, że postąpiłaś słusznie, nie potępiam Cię. Ratowałaś siebie...Takie podejście jest jak najbardziej naturalne...Twoją mamę mogłoby bowiem Twoja decyja o ograniczeniu kontaktóe z nią skłonić do refleksji, dlaczego tak się dzieje i zastanawić się czy może wina nie leży po jej stronie. Jeśli jednak całą winę zwala na Ciebie to jej strata. Ja tam Cię rozumiem i podziwiam że miałaś tyle siły do tego kroku.

6 003 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-04-30 11:01:59)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

"racjonalnym podejsciem by pomoc takiej osobie zobaczyc, ze jej czyny maja konsekwencje, ze nie toleruje i nie zgadzam sie na ich nalog, ze ich wybory sa krzywdzace dla nich samych oraz dla ich bliskich. Dla mnie jest to wyraz prawdziwej milosci wobec drugiej osoby. Klepanie po ramieniu, naprawianie ich bledow, ciagle akcje "ratownicze" tylko poglebiaja ich problem."

Nigdy nie klepałam brata po ramieniu, nie naprawiałam jego błędów.Doskonale widział konsekwencje swoich czynów i to co niesie jego picie.I wiedział, że nie toleruję nałogu i nie ma we mnie zgody na niego zgody.I nie sądzę, że moje odcięcie od niego zmieniłoby co kolwiek.A dla mnie to byłaby trauma.Zadam pytanie - A DO TWOJEJ MAMY DOTARŁO JAKA JEST?Pomogło jej się zmienić????Czy skończyło się na tym tylko , że nie utrzymujecie kontaktów?
Adler , pewni ludzie się nie zmienią i uczucie do nich jest trudne.Wiesz , większość rodzin nie ubezwłasnowalnia schizofreników i chorych na AlzheimeraPrzynajmniej nie oddaje do szpitala,Mimo, że funkcjonują tak a nie inaczej.Bo pamiętają człowieka , którego kochali i widzą w chorym tą osobę.
Sorry, tak jak napisałam nie każdy jest w stanie dokonać wyboru - jestem obok alkoholika, narkomana, schizofrenika.Nie skreślam go jako człowieka, nie odrzucam i nie wyrzucam ze swego życia.Z perspektywy czasu wiem, że postąpiłam słysznie.

6 004

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Do mojej mamy wyraznie nie dotarlo, bo ma bardzo dobrze wyksztalcone mechanizmy obronne. Wg niej, oczywiscie zerwalam kontakt bo ze mna jest cos nie tak. Jak ja wprost zapytalam, dlaczego mysli, ze jej wlasna corka nie chce sie do niej odzywac, ona tylko wpadla w swoja zwyczajna histerie. Mnie sie juz tego nie chce ani przezywac, ani sluchac. Jest dorosla, decyzje sama w zyciu podejmuje, niech ponosi ich konsekwencje. Jest to smutne, ale nie mozemy ludzi zmienic, gdy sami tego nie chca. Mozemy natomiast zmienic swoje zycie, i nie pozwolic sie zniszczyc takiej osobie.

6 005

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Wiele osób ma tak jak Twoja matka i mój brat.Nie zmienią się.I my mamy jedno wyjście , albo się od nich odsuniemy i staniemy "kolejną cegiełką w murze", albo spróbujemy być obok nich w takim zakresie na jak pozwala rozsądek.Wcale utrzymywanie kontaktów nie wiąrze się z wplątywaniem w sytuacje toksyczne.Wtedy kiedy mój brat pił, wiedział, że mnie nie ma.
Zawsze można wyjść, przerwać rozmowę, powiedzieć co się mysli.I chyba to przynosi efekt większy niż definitywne odcięcie się.
Każdy wybiera tak jak mu wygodniej.

6 006

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Cechy DDA z portalu Dzieci i Ryby glosu nie maja

Doświadczenia dzieci wychowujących się w rodzinach alkoholowych są różne i zależą od wielu czynników. Poszczególne osoby z rodzin dysfunkcyjnych różnią się między sobą pod względem nasilenia i rodzaju występujących problemów.
Fakt ten nie wyklucza jednak istnienia ogólnego, wspólnego dla nich wszystkich obrazu funkcjonowania. Możemy zauważyć wiele podobieństw w sferze skutków, jakie wywarła na poszczególnych jednostkach choroba alkoholowa w rodzinie. Znajomość tych podobieństw stanowi podstawę pomocy, zarówno w formie indywidualnej terapii, jak i wsparcia ze strony grup samopomocy (DDA, AL-Ateen, Al-Anon).
Lista cech tworzących strukturę leżącą u podłoża zaburzeń występujących u osób wychowanych w rodzinach z problemem alkoholowym:

1. Nałogowe, kompulsywne zachowania lub małżeństwo z osobą uzależnioną

Problemem osób z rodzin alkoholowych często są uzależnienia, zarówno o podłożu fizycznym, jak i psychicznym. Osoby te przejawiają także tendencje do łączenia się w pary z osobami uzależnionymi. Można stwierdzić, że DDA należą do grupy wysokiego ryzyka ucieczki w alkohol i inne środki psychoaktywne, pracę, jedzenie, seks czy hazard w celu złagodzenia ogarniającego ich lęku i radzenia sobie z uczuciami. Osoby wychowane w rodzinach z problemem alkoholowym cechuje duża potrzeba perfekcjonizmu, zachowań kompulsywnych i stałego kontrolowania siebie i innych. Takie zachowania wynikają prawdopodobnie z życia w wiecznym chaosie i są próbą opanowania sytuacji

2. Iluzje i zaprzeczenia

Dzieci alkoholików mają silnie rozbudowany mechanizm obronny przejawiający się zaprzeczaniem swoim prawdziwym uczuciom, faktom związanym z dysfunkcjonalnością własnej rodziny oraz minimalizowaniem negatywnego wpływu alkoholowego sytemu rodzinnego. Często również tworzą wyidealizowany obraz swojego nieuzależnionego rodzica oraz idealizują więzi łączące członków rodziny.

3. Bezlitosne ocenianie siebie i innych

Skłonność do bezlitosnego oceniania siebie i innych jest pokłosiem wychowania w rodzinie, w której zabrakło zdrowych granic, rozłożenia odpowiedzialności na poszczególnych członków rodziny oraz konstruktywnych sposobów rozwiązywania problemów i prawidłowego, funkcjonalnego podziału ról i obowiązków. DDA przejawiają tendencję do negatywnego osądzania własnej osoby i rzadko koncentrują się na tym, co jest w nich wyjątkowe i dobre. W dzieciństwie stale powtarzano im, że są nieudacznikami i do niczego się nie nadają. Takie doświadczenia na długo pozostają w pamięci i znacznie utrudniają adekwatne spojrzenie na siebie i otoczenie.

4. Brak zdrowych granic

W rodzinach z problemem alkoholowym mamy do czynienia z zatarciem zdrowych granic lub zupełnym ich brakiem. Członkowie takich rodzin najczęściej popadają w skrajności, przekraczają szeroko pojęte granice lub odwrotnie, pilnie i uparcie ich strzegą, nie dopuszczając nikogo do siebie. Nie mogą i nie potrafią wyrażać własnego zdania a ich opinie najczęściej pokrywają się z opiniami najbliższej osoby.

5. Tolerancja dla niewłaściwych zachowań

DDA najczęściej deklarują, że ich związek będzie znacznie różnił się od relacji małżeńskich rodziców. Pomimo tego tolerują w swoich związkach zachowania, które miały miejsce w ich domu rodzinnym. Z uwagi na własne doświadczenia, zgadują, co jest normalne. Ich obraz normalnej (funkcjonalnej) rodziny oparty jest na fałszywych przesłankach i w związku z tym nie jest adekwatny do rzeczywistości. Sądzą, że normalne jest wszystko to, co stanowi odwrotność stosunków panujących w ich rodzinie. Takie podejście jest nierealne I prowadzi do idealizowania otoczenia, partnera, dzieci, przyjaciół?

6. Stałe szukanie aprobaty

DDA nieustannie szukają wśród innych potwierdzenia i aprobaty dla własnej osoby i swoich zachowań. W związku z tym są w stanie zrobić wszystko dla innych za cenę uzyskania akceptacji i przyjaźni. Chcą być lubiani i postrzegani jako osoby potrafiące wszystkiego dopilnować i wszystko załatwić, nie zwracają przy tym uwagi na ponoszone koszty.

7. Trudności z intymnością w relacjach

Dzieci alkoholików nieświadomie tworzą toksyczne związki, narażając się na powielanie wzorców małżeńskich rodziców. Odpowiedzialni i godni zaufania partnerzy prawdopodobnie podświadomie wzbudzają lęk DDA przed nieznaną sytuacją, przed związkiem, który miałby szansę funkcjonować normalnie, co wiązałoby się z całkowitym przewartościowaniem zakodowanych wzorców zachowań. Ktoś, kto nigdy nie doświadczył miłości w dorosłym życiu, będzie odczuwał lęk przed bliskością i zbyt dużym zaangażowaniem emocjonalnym I uczuciowym.

8. Przeżywanie poczucia winy w sytuacji stawania się autonomiczną osobą

Jakakolwiek próba wyjścia z destrukcyjnego systemu wiąże się z gnębiącym poczuciem winy. DDA są głęboko przekonane, że nie mają prawa być zdrowymi osobami, gdy inni chorują. Muszą zatem tłumić wszelkie chęci asertywnych zachowań i próby własnej obrony, a to, czego naprawdę potrzebują, zwykle pozostawiają w sferze marzeń.

9. Kłamanie także w sytuacji, gdy równie dobrze można powiedzieć prawdę

Żyjąc w ustawicznym przeświadczeniu o potrzebie ochrony rodziny i o konieczności ukazywania jej na zewnątrz w dobrym świetle (pomimo wyraźnych dowodów, że jest inaczej) łatwo jest przyzwyczaić się do kłamstwa. Kłamstwo jest podstawowym elementem alkoholowego systemu rodzinnego i ?występuje po części w przebraniu jawnego zaprzeczania nieprzyjemnej rzeczywistości, krycia, niespełnionych obietnic i niekonsekwencji (?), przybiera wiele form i ma liczne następstwa?. Oszukiwanie otoczenia szybko przeradza się w nawyk i staje się czymś naturalnym. Można powiedzieć, że znacznie upraszcza funkcjonowanie w społeczeństwie. DDA często są świadomi swoich błędnych przekonań, mimo to odczuwają trudności w mówieniu prawdy.

10. Chora wola

DDA są osobami kompulsywnymi, impulsywnymi, upartymi, zarozumiałymi, nadmiernie dramatyzującymi, kontrolującymi i mającymi trudności z podejmowaniem decyzji. Próbują kontrolować to, co nie może być kontrolowane.

11. Raczej reagowanie niż działanie

Owładnięci potrzebą nieustannej analizy ludzkich zachowań, zapominają o sobie i swoich potrzebach. Odpowiadając na zachowania innych, ograniczają czas na własne działania. Cechują się nadmiernym, pochopnym reagowaniem, często nieadekwatnym do zaistniałej sytuacji. Przyrównuje się życie DDA do następujących kolejno po sobie reakcji na zachowania otoczenia i podkreśla, że często nie ma już w nim miejsca na przejawy indywidualnych działań.

12. Ekstremalna lojalność wobec przewinień

?Pozostają lojalne nawet w obliczu jawnej nielojalności albo nie są lojalne wobec nikogo?. Dom rodziny alkoholowej jest miejscem wyjątkowej lojalności, ?członkowie jego rodziny trwają przy nim, podczas gdy zdrowy rozsądek od dawna podpowiada im, by go zostawili I odeszli?. Autorka podaje, że owa lojalność jest prawdopodobnie wynikiem strachu i niepewności. Taką postawę osoby z rodzin alkoholowych prezentują również w życiu dorosłym. Są przeświadczeni, że skoro udało im się nawiązać relacje z drugą osobą i zainteresować ją sobą, mają obowiązek być z nią bez względu na to jak są traktowani. Zawsze znajdą usprawiedliwienie dla jej negatywnych zachowań i uznają siebie winnymi niepowodzeń.

13. Odrętwienie emocjonalne

Dużym problemem osób wychowanych w rodzinie alkoholowej jest niewiedza dotycząca własnych uczuć. Jeszcze większym dramatem jest to, iż nawet zdając sobie sprawę z tego, co czują, nie potrafią w żaden sposób tego wyrazić. Zaprzeczają własnym odczuciom, a ich stan można przyrównać do psychicznego paraliżu.

14. Nadmierna reakcja na zmiany, których nie można kontrolować

DDA pragną uniknąć sytuacji, gdy nagła zmiana mogłaby pozbawić ich możliwości uczestnictwa w niej. Takie zachowania wynikają z obawy przed utratą wpływu na własne życie i są konsekwencją doświadczeń wyniesionych z domu rodzinnego

15. Poczucie inności, odmienności w stosunku do pozostałych ludzi

Już od wczesnych lat dzieciństwa, osoby wychowujące się w dysfunkcyjnych rodzinach czują się inne niż wszyscy, brakuje im typowego dla większości ludzi poczucia przynależności. Mimo, iż tego jawnie nie demonstrują, zazdroszczą innym ich ?normalności? i odczuwają złość w stosunku do tych, którzy wydają się normalni.

16. Niepokój i nadmierna czujność

Często towarzyszy im nieokreślony niepokój. Boją się tego, co może nastąpić I z tego powodu stale są w stanie gotowości do działania. Odczuwają napięcie, nerwowość, mają skłonność do łatwego wpadania w panikę.

17. Niskie poczucie własnej wartości i zinternalizowany wstyd

Dzieci z rodzin alkoholowych czują się wybrakowane jako istoty ludzkie. Ukrywają się za takimi rolami jak Opiekun, Osoba Superodpowiedzialna, Bohater, Gwiazda, Perfekcjonista. Są perfekcjonistyczni, kontrolujący, szukający władzy, krytyczni i oceniający, wściekli, jawnie lub skrycie pogardliwi, plotkarscy i obmawiający innych.

18. Mylenie miłości z litością

Mylenie miłości z litością wiąże się ze swoistym przyciąganiem do siebie osób słabych, potrzebujących wsparcia i pomocy. W związki z takimi właśnie osobami najczęściej wchodzą DDA. Potrafią wiele ofiarować osobie, która wzbudza litość, ponieważ ?naprawa? drugiego człowieka stanowi dla nich ważne wyzwanie.

19. Nadmierna powaga albo odwrotność tego

Mamy tutaj do czynienia z dwoma skrajnościami: nadmierną powagą, odpowiedzialnością, ponurością, smutkiem i apatią towarzyską lub zdecydowaną spontanicznością, brakiem odpowiedzialności i bagatelizowaniem wszystkich, nawet wymagających poważnych rozważeń spraw.

20. Trudności z kończeniem rozpoczętych działań

Uwarunkowania rodzinne odgrywają także rolę w podejmowaniu i doprowadzaniu do końca ważnych działań życiowych (np. dotyczących wykształcenia, skończenia studiów, uzyskania dyplomu).

21. Nadmierna zależność i lęk przed opuszczeniem

DDA wiążą się najczęściej z nieodpowiednimi partnerami i pozostają w destrukcyjnych, dysfunkcjonalnych związkach. Mają olbrzymie trudności z przerwaniem takich toksycznych relacji. Ten problem dotyczy nie tylko związków z ludźmi, ale również np.: nieumiejętności rezygnacji z pracy nie przynoszącej satysfakcji.

22. Życie życiem ofiary

Osoby pochodzące z rodzin z problemem alkoholowym pełnią najczęściej w życiu rolę Ofiary. Są ?fizycznie, seksualnie, emocjonalnie nadużywani?, wykorzystywani przez innych i w większości sytuacji. ?Przyciągają je inne ofiary?

23. Zastraszenie przez złość i krytykę swojej osoby

Nie znoszą gdy ktoś ich krytykuje i złości się na nich. Aby przerwać taką sytuację są w stanie zrobić wiele, nawet kosztem własnych potrzeb.

24. Szaleństwo kontroli

DDA pozostają w niewoli kontroli ? muszą wszystko i wszystkich kontrolować, obawiają się utraty kontroli (wiąże się to z negatywnymi emocjami) i unikają sytuacji, w których nie mogą objąć nadzoru.

25. Nadmierna odpowiedzialność i nadmierna nieodpowiedzialność

DDA bardzo często popadają w skrajności. Dotyczy to również podejmowania działań. Osoby z rodzin alkoholowych albo biorą na siebie wszystko i odczuwają nadmierną odpowiedzialność za wszystko i wszystkich albo wycofują się I przerzucają całą odpowiedzialność na innych ludzi.
****************************************************
Dokonując próby podsumowania czynników warunkujących funkcjonowanie DDA, oprócz wyżej wymienionych cech, zwaraca się także uwagę na:

- lęk przed sytuacjami konfliktowymi,

- lęk przed uczuciami

- niemożność odprężenia się,

- niemożność odczucia przyjemności,

- duży samokrytycyzm,

- łatwość zaprzeczania,

- łatwiejsze odnajdowanie się w sytuacjach chaosu niż bezpieczeństwa,

- skłonność do widzenia świata w czarno-białych barwach w sytuacjach dużego napięcia psychicznego,

- częste cierpienie wywołane spóźnionym żalem

6 007

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Jezu, doróbmy sobie jaką jeszcze traumę i jakąś toksyczność.Znowu przytoczę Szwedów jako przykład - zasadniczo w szwedzkim systemie nie ma szans na zrobienie dziecku "traumy", bo instytucje opieki społecznej reagują bardzo szybko.Jak jest na prawdę można sobie uzmysłowić czytając różne ksiązki i artykuły.
Wiecie, mam dość tych psychopierd i szukania przyczyn niepowodzeń w życiu z powodu toksycznej mamusi, cioci czy sąsiada.Żyć trzeba dalej.I potrafić WYBACZYĆ krzywdy.Nie mówię o ekstremach typu pedofilia bo tego się nie da.Mówię o tatusiu alkoholiku, mamusi toksycznej, zaborczej siostrze.Każdy ma jakieś wady i nikt do końca normalny nie jest.
I nikt z nas nie wie jak postąpiłby w sytuacjach ekstremalnych, czy mniej ekstremalnych.Niech świadczy o tym eksperyment Zimbardo z więżniami i strażnikami.

6 008

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Ja przepraszam, ale zycie z chronicznym alkoholikiem czy histerycznym manipulatorem nie jest od takim sobie niewygodna, ale nie za duza sprawa. Happyfull ma racje cytujac tutaj tekst o DDA. Pozostawia niesamowicie gleboki uraz, szczegolnie jak bylo sie swiadkiem, kiedy drugi rodzic klamal, oslanial, usprawiedliwial, znosil ciagle upokorzenia na rzecz partnera, ktory z calym impetem niszczyl rodzine. Nie tylko dziecko nie ma prawidlowego miejsca w takim otoczeniu, ale wiecznie zyje jak na froncie. Bardzo trudno z tego wyrosnac. Oczywiscie, juz za swoje pomylki wiecznie rodzicow obarczac nie mozna, bo jak wspomnialam wczesniej, sami sobie zycie ukladamy. Jednak czasem prowadzi to do zerwania lub powaznego schlodzenia stosunkow. Po prostu ze wzgledu na instynkt samozachowawczy.

Jestem niesamowicie przeciwna postawie meczenniczej, trwaniu przy ludziach, ktorzy z powodu uzaleznien lub zachowan nas rania. Jest to niezdrowe.

6 009 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-30 14:15:54)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterka a Ty wybaczylas juz wszystkie krzywdy ?
Sama przypisujesz wszystkim syndromy !!! Ja wedlug Ciebie mam syndrom neofity tongue  Anhedonia to mutant tongue

Ty jestes DDA i tego nie mozesz zaprzeczyc !!!

Eksperyment Zimbardo udowodnil tylko, ze w czlowieku jest zarowno dobro i zlo a co zwyciezy zalezy tylko od nas !!!
Poczytaj sobie wywiad z tym panem w kwietniowym Zwierciadle !!!

Zreszta jezeli nie wierzysz w psychopierdy to po co piszesz o Zimbardo ? On tez psychopierdy glosi tongue

"Nie ma sytuacji, ktorej nie mozna wykorzystac, by zmienic swiat na lepsze. To moje kredo zyciowe. I podstawowa definicja optymizmu" P. Zimbardo

" Ofiara to ktos kto uwaza, ze nie ma na nic wplywu. Ale tez, ze z powodu cierpienia cos mu sie nalezy. Chocby wiekszy szacunek. Nikomu nic sie nie nalezy . Mamy to co sami sobie wypracujemy. Dobrymi uczynkami, wspolczuciem, praca nad soba. Bycie ofiara albo bohaterem to wylacznie kwestia swiadomosci a nie okolicznosci. "
P. Zimbardo

***********************
Piszesz, ze nie wierzysz w psychopierdy i psychologow ale wczoraj napisalas o swoim bracie "Potrzebny byłby mu dobry psycholog, na prawdę dobry, a takich niestety trudno znaleźć.I kosztują "
A jaki psycholog jest wedlug Ciebie dobry ? Co powinien mowic, robic ?
Mi sie wydaje, ze czarowac !!! To nie sarkazm, bo ja tez wybierajac sie na terapie myslalam, ze terapeuta wyjmie czarodziejska rozdzke i mnie zaczaruje tongue Niestety tak to nie dziala sad Nikt problemow za mnie nie rozwiaze, nie wazne czy jest panem Zimbardo czy psychologiem w prowincjonalnym miescie !!!

*****************************
"Mówię o tatusiu alkoholiku, mamusi toksycznej, zaborczej siostrze.Każdy ma jakieś wady i nikt do końca normalny nie jest."
Alkoholizm to wada ? Narcystyczna matka to wada ? Zaborcza siostra, ktora odbija np. meza to tez wada ?
To czemu moja droga nie potrafisz zrozumiec ludzi, ktorzy mowia stop dla tych wad ? Bycie sczesliwym to tez wada ?
Przeciez wszyscy, ktorzy sa szczesliwi sa dla Ciebie "sztuczni" !!! Mozesz wybaczyc im ta wade Asterko ????

6 010

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Swiete slowa Happyfull, swiete slowa.

Kazdy ma prawo do szczescia.

6 011

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Happyfull nie czuję sie DDA.
Po pierwsze psychopierdy różnią się jednak od psychologii.Przez dobrego psychologa rozumiem takiego , który dał sobie radę z własnymi demonami i nie w wali ściem i komunałów.Brat był inteligentną bestią i jak widział, że ktoś nie wie co zrobić i jest słaby to nie miał dla takiego psychologa szacunku.
Czy wybaczyłam różne rzeczy rodzicom, rodzeństwu?Tak, bo zrekompensowali mi to czymś czego chyba niektórzy z Was  nigdy nie doświadczyli - miłością absolutną i akceptacją mnie taką jaka jestem.
Dzięki temu uczuciu i tej akceptacji nie załamałąm się i nie zwątpiłam w siebie.Choć miałam w życiu powody.
A można być na prawdę szczęśliwym, odrzucając matkę, siostrę czy inną osobę?Człowiek szczęśliwy akceptuje bliskich ludzi takimi jacy są i nie odtrąca.

6 012

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Happyfull napisał/a:

Cechy DDA z portalu Dzieci i Ryby glosu nie maja

Doświadczenia dzieci wychowujących się w rodzinach alkoholowych są różne i zależą od wielu czynników. Poszczególne osoby z rodzin dysfunkcyjnych różnią się między sobą pod względem nasilenia i rodzaju występujących problemów.
Fakt ten nie wyklucza jednak istnienia ogólnego, wspólnego dla nich wszystkich obrazu funkcjonowania. Możemy zauważyć wiele podobieństw w sferze skutków, jakie wywarła na poszczególnych jednostkach choroba alkoholowa w rodzinie. Znajomość tych podobieństw stanowi podstawę pomocy, zarówno w formie indywidualnej terapii, jak i wsparcia ze strony grup samopomocy (DDA, AL-Ateen, Al-Anon).
Lista cech tworzących strukturę leżącą u podłoża zaburzeń występujących u osób wychowanych w rodzinach z problemem alkoholowym:

1. Nałogowe, kompulsywne zachowania lub małżeństwo z osobą uzależnioną

Problemem osób z rodzin alkoholowych często są uzależnienia, zarówno o podłożu fizycznym, jak i psychicznym. Osoby te przejawiają także tendencje do łączenia się w pary z osobami uzależnionymi. Można stwierdzić, że DDA należą do grupy wysokiego ryzyka ucieczki w alkohol i inne środki psychoaktywne, pracę, jedzenie, seks czy hazard w celu złagodzenia ogarniającego ich lęku i radzenia sobie z uczuciami. Osoby wychowane w rodzinach z problemem alkoholowym cechuje duża potrzeba perfekcjonizmu, zachowań kompulsywnych i stałego kontrolowania siebie i innych. Takie zachowania wynikają prawdopodobnie z życia w wiecznym chaosie i są próbą opanowania sytuacji

2. Iluzje i zaprzeczenia

Dzieci alkoholików mają silnie rozbudowany mechanizm obronny przejawiający się zaprzeczaniem swoim prawdziwym uczuciom, faktom związanym z dysfunkcjonalnością własnej rodziny oraz minimalizowaniem negatywnego wpływu alkoholowego sytemu rodzinnego. Często również tworzą wyidealizowany obraz swojego nieuzależnionego rodzica oraz idealizują więzi łączące członków rodziny.

3. Bezlitosne ocenianie siebie i innych

Skłonność do bezlitosnego oceniania siebie i innych jest pokłosiem wychowania w rodzinie, w której zabrakło zdrowych granic, rozłożenia odpowiedzialności na poszczególnych członków rodziny oraz konstruktywnych sposobów rozwiązywania problemów i prawidłowego, funkcjonalnego podziału ról i obowiązków. DDA przejawiają tendencję do negatywnego osądzania własnej osoby i rzadko koncentrują się na tym, co jest w nich wyjątkowe i dobre. W dzieciństwie stale powtarzano im, że są nieudacznikami i do niczego się nie nadają. Takie doświadczenia na długo pozostają w pamięci i znacznie utrudniają adekwatne spojrzenie na siebie i otoczenie.

4. Brak zdrowych granic

W rodzinach z problemem alkoholowym mamy do czynienia z zatarciem zdrowych granic lub zupełnym ich brakiem. Członkowie takich rodzin najczęściej popadają w skrajności, przekraczają szeroko pojęte granice lub odwrotnie, pilnie i uparcie ich strzegą, nie dopuszczając nikogo do siebie. Nie mogą i nie potrafią wyrażać własnego zdania a ich opinie najczęściej pokrywają się z opiniami najbliższej osoby.

5. Tolerancja dla niewłaściwych zachowań

DDA najczęściej deklarują, że ich związek będzie znacznie różnił się od relacji małżeńskich rodziców. Pomimo tego tolerują w swoich związkach zachowania, które miały miejsce w ich domu rodzinnym. Z uwagi na własne doświadczenia, zgadują, co jest normalne. Ich obraz normalnej (funkcjonalnej) rodziny oparty jest na fałszywych przesłankach i w związku z tym nie jest adekwatny do rzeczywistości. Sądzą, że normalne jest wszystko to, co stanowi odwrotność stosunków panujących w ich rodzinie. Takie podejście jest nierealne I prowadzi do idealizowania otoczenia, partnera, dzieci, przyjaciół?

6. Stałe szukanie aprobaty

DDA nieustannie szukają wśród innych potwierdzenia i aprobaty dla własnej osoby i swoich zachowań. W związku z tym są w stanie zrobić wszystko dla innych za cenę uzyskania akceptacji i przyjaźni. Chcą być lubiani i postrzegani jako osoby potrafiące wszystkiego dopilnować i wszystko załatwić, nie zwracają przy tym uwagi na ponoszone koszty.

7. Trudności z intymnością w relacjach

Dzieci alkoholików nieświadomie tworzą toksyczne związki, narażając się na powielanie wzorców małżeńskich rodziców. Odpowiedzialni i godni zaufania partnerzy prawdopodobnie podświadomie wzbudzają lęk DDA przed nieznaną sytuacją, przed związkiem, który miałby szansę funkcjonować normalnie, co wiązałoby się z całkowitym przewartościowaniem zakodowanych wzorców zachowań. Ktoś, kto nigdy nie doświadczył miłości w dorosłym życiu, będzie odczuwał lęk przed bliskością i zbyt dużym zaangażowaniem emocjonalnym I uczuciowym.

8. Przeżywanie poczucia winy w sytuacji stawania się autonomiczną osobą

Jakakolwiek próba wyjścia z destrukcyjnego systemu wiąże się z gnębiącym poczuciem winy. DDA są głęboko przekonane, że nie mają prawa być zdrowymi osobami, gdy inni chorują. Muszą zatem tłumić wszelkie chęci asertywnych zachowań i próby własnej obrony, a to, czego naprawdę potrzebują, zwykle pozostawiają w sferze marzeń.

9. Kłamanie także w sytuacji, gdy równie dobrze można powiedzieć prawdę

Żyjąc w ustawicznym przeświadczeniu o potrzebie ochrony rodziny i o konieczności ukazywania jej na zewnątrz w dobrym świetle (pomimo wyraźnych dowodów, że jest inaczej) łatwo jest przyzwyczaić się do kłamstwa. Kłamstwo jest podstawowym elementem alkoholowego systemu rodzinnego i ?występuje po części w przebraniu jawnego zaprzeczania nieprzyjemnej rzeczywistości, krycia, niespełnionych obietnic i niekonsekwencji (?), przybiera wiele form i ma liczne następstwa?. Oszukiwanie otoczenia szybko przeradza się w nawyk i staje się czymś naturalnym. Można powiedzieć, że znacznie upraszcza funkcjonowanie w społeczeństwie. DDA często są świadomi swoich błędnych przekonań, mimo to odczuwają trudności w mówieniu prawdy.

10. Chora wola

DDA są osobami kompulsywnymi, impulsywnymi, upartymi, zarozumiałymi, nadmiernie dramatyzującymi, kontrolującymi i mającymi trudności z podejmowaniem decyzji. Próbują kontrolować to, co nie może być kontrolowane.

11. Raczej reagowanie niż działanie

Owładnięci potrzebą nieustannej analizy ludzkich zachowań, zapominają o sobie i swoich potrzebach. Odpowiadając na zachowania innych, ograniczają czas na własne działania. Cechują się nadmiernym, pochopnym reagowaniem, często nieadekwatnym do zaistniałej sytuacji. Przyrównuje się życie DDA do następujących kolejno po sobie reakcji na zachowania otoczenia i podkreśla, że często nie ma już w nim miejsca na przejawy indywidualnych działań.

12. Ekstremalna lojalność wobec przewinień

?Pozostają lojalne nawet w obliczu jawnej nielojalności albo nie są lojalne wobec nikogo?. Dom rodziny alkoholowej jest miejscem wyjątkowej lojalności, ?członkowie jego rodziny trwają przy nim, podczas gdy zdrowy rozsądek od dawna podpowiada im, by go zostawili I odeszli?. Autorka podaje, że owa lojalność jest prawdopodobnie wynikiem strachu i niepewności. Taką postawę osoby z rodzin alkoholowych prezentują również w życiu dorosłym. Są przeświadczeni, że skoro udało im się nawiązać relacje z drugą osobą i zainteresować ją sobą, mają obowiązek być z nią bez względu na to jak są traktowani. Zawsze znajdą usprawiedliwienie dla jej negatywnych zachowań i uznają siebie winnymi niepowodzeń.

13. Odrętwienie emocjonalne

Dużym problemem osób wychowanych w rodzinie alkoholowej jest niewiedza dotycząca własnych uczuć. Jeszcze większym dramatem jest to, iż nawet zdając sobie sprawę z tego, co czują, nie potrafią w żaden sposób tego wyrazić. Zaprzeczają własnym odczuciom, a ich stan można przyrównać do psychicznego paraliżu.

14. Nadmierna reakcja na zmiany, których nie można kontrolować

DDA pragną uniknąć sytuacji, gdy nagła zmiana mogłaby pozbawić ich możliwości uczestnictwa w niej. Takie zachowania wynikają z obawy przed utratą wpływu na własne życie i są konsekwencją doświadczeń wyniesionych z domu rodzinnego

15. Poczucie inności, odmienności w stosunku do pozostałych ludzi

Już od wczesnych lat dzieciństwa, osoby wychowujące się w dysfunkcyjnych rodzinach czują się inne niż wszyscy, brakuje im typowego dla większości ludzi poczucia przynależności. Mimo, iż tego jawnie nie demonstrują, zazdroszczą innym ich ?normalności? i odczuwają złość w stosunku do tych, którzy wydają się normalni.

16. Niepokój i nadmierna czujność

Często towarzyszy im nieokreślony niepokój. Boją się tego, co może nastąpić I z tego powodu stale są w stanie gotowości do działania. Odczuwają napięcie, nerwowość, mają skłonność do łatwego wpadania w panikę.

17. Niskie poczucie własnej wartości i zinternalizowany wstyd

Dzieci z rodzin alkoholowych czują się wybrakowane jako istoty ludzkie. Ukrywają się za takimi rolami jak Opiekun, Osoba Superodpowiedzialna, Bohater, Gwiazda, Perfekcjonista. Są perfekcjonistyczni, kontrolujący, szukający władzy, krytyczni i oceniający, wściekli, jawnie lub skrycie pogardliwi, plotkarscy i obmawiający innych.

18. Mylenie miłości z litością

Mylenie miłości z litością wiąże się ze swoistym przyciąganiem do siebie osób słabych, potrzebujących wsparcia i pomocy. W związki z takimi właśnie osobami najczęściej wchodzą DDA. Potrafią wiele ofiarować osobie, która wzbudza litość, ponieważ ?naprawa? drugiego człowieka stanowi dla nich ważne wyzwanie.

19. Nadmierna powaga albo odwrotność tego

Mamy tutaj do czynienia z dwoma skrajnościami: nadmierną powagą, odpowiedzialnością, ponurością, smutkiem i apatią towarzyską lub zdecydowaną spontanicznością, brakiem odpowiedzialności i bagatelizowaniem wszystkich, nawet wymagających poważnych rozważeń spraw.

20. Trudności z kończeniem rozpoczętych działań

Uwarunkowania rodzinne odgrywają także rolę w podejmowaniu i doprowadzaniu do końca ważnych działań życiowych (np. dotyczących wykształcenia, skończenia studiów, uzyskania dyplomu).

21. Nadmierna zależność i lęk przed opuszczeniem

DDA wiążą się najczęściej z nieodpowiednimi partnerami i pozostają w destrukcyjnych, dysfunkcjonalnych związkach. Mają olbrzymie trudności z przerwaniem takich toksycznych relacji. Ten problem dotyczy nie tylko związków z ludźmi, ale również np.: nieumiejętności rezygnacji z pracy nie przynoszącej satysfakcji.

22. Życie życiem ofiary

Osoby pochodzące z rodzin z problemem alkoholowym pełnią najczęściej w życiu rolę Ofiary. Są ?fizycznie, seksualnie, emocjonalnie nadużywani?, wykorzystywani przez innych i w większości sytuacji. ?Przyciągają je inne ofiary?

23. Zastraszenie przez złość i krytykę swojej osoby

Nie znoszą gdy ktoś ich krytykuje i złości się na nich. Aby przerwać taką sytuację są w stanie zrobić wiele, nawet kosztem własnych potrzeb.

24. Szaleństwo kontroli

DDA pozostają w niewoli kontroli ? muszą wszystko i wszystkich kontrolować, obawiają się utraty kontroli (wiąże się to z negatywnymi emocjami) i unikają sytuacji, w których nie mogą objąć nadzoru.

25. Nadmierna odpowiedzialność i nadmierna nieodpowiedzialność

DDA bardzo często popadają w skrajności. Dotyczy to również podejmowania działań. Osoby z rodzin alkoholowych albo biorą na siebie wszystko i odczuwają nadmierną odpowiedzialność za wszystko i wszystkich albo wycofują się I przerzucają całą odpowiedzialność na innych ludzi.
****************************************************
Dokonując próby podsumowania czynników warunkujących funkcjonowanie DDA, oprócz wyżej wymienionych cech, zwaraca się także uwagę na:

- lęk przed sytuacjami konfliktowymi,

- lęk przed uczuciami

- niemożność odprężenia się,

- niemożność odczucia przyjemności,

- duży samokrytycyzm,

- łatwość zaprzeczania,

- łatwiejsze odnajdowanie się w sytuacjach chaosu niż bezpieczeństwa,

- skłonność do widzenia świata w czarno-białych barwach w sytuacjach dużego napięcia psychicznego,

- częste cierpienie wywołane spóźnionym żalem

Przekopiujesz nam pół internetu smile

6 013 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-30 15:34:12)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterko milosc absolutna nie istnieje !!! W kazdej ksiazce psychologicznej to przeczytasz !!!
Dazenie do milosci absolutnej powoduje, ze czlowiek staje sie nieszczesliwy, bo nie moze jej doswiadzyc !!! No ale Ty jestes wyjatkiem i jej od rodzicow doswiadczylas. Jezeli tak to czulas to nie mi to podwazac, bo to sa Twoje odczucia !!!

Asterko wiele osob DDA nie czuje wielu rzeczy sad

Co do dobrego psychologa: Twoj brat byl wielkim manipulantem, jak kazdy alkoholik i szukal tylko wymowki aby sie nie leczyc !!!
To czy psycholog uporal sie ze swoimi demonami czy nie, nie ma tutaj nic do rzeczy !!! Kazdy ma jakies demony i moze sie nigdy z niektorymi nie uporac ale chyba najwazniejsze, zeby nauczyc sie z nimi zyc , a nie tylko zwalac wszystkie niepowodzenia w swoim zyciu na "te demony" i usprawiedliwiac sie nimi w swoim nic nie robieniu !!!
Czy chory na raka lekarz nie moze wyleczyc Cie z raka ??? Czy lekarz bez nog nie moze byc ortopeda ???

"Człowiek szczęśliwy akceptuje bliskich ludzi takimi jacy są i nie odtrąca." To sa Twoje slowa i tylko Twoja definicja szczescia a nie prawda absolutna !!!
Szczescie kazdy moze inaczej definiowac i odczuwac ale o tym tez pisza w madrych psychologicznych ksiazkach !!!

6 014 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-04-30 15:33:32)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Ty chyba nie rozrozniasz milosci od wspozaleznienia, Asterko. Troche piszesz tak jak kobiety co zyja z damskimi bokserami/ alkoholikami/ lajdakami, bo ich "kochaja". Milosc, niezaleznie czy pomiedy krewny mi czy malzonkami powinna isc w dwie strony, a nie tylko z jednej. Milosc nie polega na litowaniu sie nad innymi, podpieraniu ich, ale na obopolnym uczestnictwie w zyciu, czynieniu sie szczesliwymi. To nie sa komunaly. Jest to moze trudne do osiagniecia, ale nie niemozliwe.

Happyfull, znowu zgadzam sie z Toba. Prosze tylko, odpusc z tymi wykrzyknikami, bo troche oczy bola tongue

6 015

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

dda to modna etykietka.

6 016

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
adlernewman napisał/a:

Happyfull, znowu zgadzam sie z Toba. Prosze tylko, odpusc z tymi wykrzyknikami, bo troche oczy bola tongue

smile Wiesz te wykrzykniki to moj znak rozpoznawczy tongue  Bez nich nie bylabym soba tongue Ale postram sie troche mniej wstawiac smile

6 017

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Czy Was już zupełnie pogieło?Czy wszędzie widzicie jakieś traumy, uzależnienia i tym podobne?
Wiesz Happyfull istnieje miłość absolutna to miłość normalnej matki do dziecka.Miłość, której nic nie zmieni.Nawet jeśli dziecko pobłądzi będziesz je kochać.
Czego Ty mi Adler z współuzależnieniem wyjeżdzasz , nie potrafisz zrozumieć , że kochałam PO MIMO TEGO, ŻE KTOŚ NIE BYŁ DOSKONAŁY I TAKIM JAKBYM CHCIAŁA GO WIDZIEĆ.I byłam za mądra na to by ktoś mną manipulował i zmuszał do czegoś.
Czy w każdym mniej doskonałym człowieku widzicie same wady i uważacie , że z ich powodu nie zasługuje na to by go kochać.
I jeśli uważasz Adler, że mój brat nie potrafił kochać mnie, swoich dzieci czy żony to się mylisz.Było w nim więcej empatii i miłości niż w Tobie będzie kiedykolwiek.

6 018

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
missnowegojorku napisał/a:

dda to modna etykietka.

Etykietka ? To jak nazwac dzieci wychowane przez rodzicow alkoholikow ? Wiesz Miss wielu osobom pomoglo odkrycie, ze jest cos takiego jak syndrom DDA i ze sie to leczy smile

6 019

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

I chwala Bogu, ze moja milosc nie rozciaga sie do ludzi, ktorzy z plena swiadomoscia mnie rania. Musialabym wyciac sobie czesc mozgu odpowiedzialna za instynkt samozachowawczy. Mam jedno zycie-nie chce go zmarnowac na uzeranie sie z ludzmi, ktorym nie moge pomoc ani ich zmienic. Jest to kontra- produktywne. Moze i mozna mnie oceniac jako osobe malo uczuciowa, ale przynajmniej nie dokladam sie do czyjegos spapranego zycia.

6 020 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-30 17:21:41)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Czy Was już zupełnie pogieło?

Asterko jezeli nas nawet pogielo to dlaczego nie potrafisz zaakceptowac u nas tej wady ??? tongue

Co do milosci absolutnej Asterko : Jezeli dziecko pobladzi to matka zawsze bedzie je kochac ? To sie dopiero okaze jak dziecko pobladzi i jak pobladzi !!! Skad w Tobie taka pewnosc, ze bedzie tak a nie inaczej ?
Adler juz pisala, ze to nie milosc tylko wspoluzaleznienie .
A uwazasz tez, ze jak sie kocha to trzeba zniesc w imie milosci wszystko ? Czy uwazasz, ze cierpienie uszlachetnia ?
Czy milosc jest cierpieniem ?

**********************************

"I jeśli uważasz Adler, że mój brat nie potrafił kochać mnie, swoich dzieci czy żony to się mylisz.Było w nim więcej empatii i miłości niż w Tobie będzie kiedykolwiek."
Asterko a jak to Twoj brat kochal zone i dzieci ? Jezeli mial az tyle empatii w sobie to czemu zafundowal im takie zycie ???
Tak kochal zone i dzieci, ze przepijal pieniadze ??? Tak kochal, ze sie z tej milosci zapil zostawiajac zone i dzieci sad
Asterko ja widze juz od poczatku problem dotyczacy defincji niektorych pojec.
Juz sie Ciebie wczesniej pytalam ale nie dostalam do tej pory odpowiedzi : Co jest wedlug Ciebie glupota, co jest madroscia a teraz pytam sie, co jest wedlug Ciebie miloscia i co to jest wedlug Ciebie empatia ?

6 021

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

ja uwazam, ze człowiek jest człowiekiem, istota tak skoplikowana, ze nie da się go zakwalifikować do szufladki pod tytułem dda, czy aa czy znak zodiaku smile

6 022

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Wiedżac że kopiowanie jest teraz na fali sama coś przekopiuję smile

Większość społeczeństwa ma problemy, ponieważ owe ?problemy? są inherentną częścią ludzkiego życia a nie prostym wynikiem wychowania w rodzinach dysfunkcyjnych. Problem DDA/DDD nie jest ?powszechny?, jak Państwo piszą, po prostu powszechne reakcje, problemy, które ma każdy człowiek są uważane za ?chorobę? a opis syndromu jest tak szeroki, że każdy może się w nim odszukać. Zachęcam do zapoznania się z terminem ?efekt horoskopowy?. Nie ma to nic wspólnego z indywidualnym cierpieniem odczuwanym przez Państwa.

O nadużywaniu terminu DDA i jego niespecyficzności świadczą badania, jakie cytuję, oraz fakt, że DSM nie ujmuje ani współuzależnienia ani DDA/DDD jako zaburzenia. Pochodzenie z domu alkoholowego żadną chorobą nie jest. Nie jest prawdą, że każdy kto się w takim dysfunkcyjnym domu wychował ma jakieś specyficzne problemy, które wymagają interwencji psychologa lub terapeuty. Nie zaprzeczam oczywistości, że są takie osoby, które pomocy psychologicznej wymagają.
Funkcjonujący w powszechnym obiegu termin ?syndrom DDA? z jakimkolwiek chorobowym syndromem nie ma nic wspólnego: w moim odczuciu jest często marketingowym psychobiznesowym chwytem.

psycho-kit.pl

6 023

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

i jeszcze troszkę:
hihi


DDA i wszystko jasne?
STYCZEŃ 27, 2012
Stwierdzenia horoskopowe mają wpływ na ludzkie przekonania i oczekiwania. Dowiódł tego eksperyment R. Petty i T. Brocka. Jedna grupa badanych otrzymała wyniki rzekomo przeprowadzonego ?testu osobowości? z informacją, że potrafi dostrzec wiele aspektów jednego zagadnienia (open mind) a druga ? że nie zmienia łatwo swojego stanowiska (closed mind). Badani zostali przydzieleni losowo do grup, choć byli przekonani, że wyniki testu opisują ich ?prawdziwe? i ?naukowo potwierdzone? cechy osobowości.  Następnie badani mieli odnieść się do kontrowersyjnych zagadnień. Jak można przypuścić, zrobili to zgodnie z wynikami ?testu?. Przerażająco proste.

Pokusiłam się o sprawdzenie, jak funkcjonuje koncept DDA wśród samych (anonimowych) osób, które wzrastały w rodzinach alkoholowych. Oto kilka wybranych wyznań Dorosłych Dzieci Alkoholików z otwartych forów, fragmenty bloga (pisownia oryginalna, podkreślenia moje), wraz z moimi uwagami:
1. Fakt dorastania w rodzinie alkoholowej czyli odkrycie, że ?jestem DDA? jest utożsamiane przez niektórych z diagnozą ?choroby?. Mowa jest o zdrowieniu (jak w przypadku języka Anonimowych Alkoholików) i o bezwzględnym wpływie na życie obecne:
Trzy litery. Dla ciebie ? sentencja wyroku: DDA. Tajemniczy szyfr, jak kod genetyczny wpisany w naturę twojego istnienia ? Dorosłe Dziecko Alkoholika.

Czasem myśle że DDA nigdy nie będą do końca zdrowi, przeszłość się ciągnie za nami chociaż tego nie chcemy.

Chyba jestem DDA i boje sie tego:(Mój tata był alkocholikiem ale mimo to był moją najukochańszą osoba na świecie.Jednak do tej pory mam koszmary w nocy z wiązane z jego chorobą alkocholową. I teraz wiem że wpływa ona na moje życie i na relacje z ludźmi:(
Mam wrażenie że dla części osób sama etykieta ?DDA? jest bardziej obciążająca niż ich psychiczne problemy tu i teraz.

2. Niektórzy  dzięki medialnemu szumowi ?odkrywają? nagle w swoim życiu ?syndrom? DDA, którego w rzeczywistości nie ma. Naklejenie sobie na czole etykietki ?jestem DDA? porządkuje pozornie ich świat.
Wgłebiając się w tematykę DDA jestem juz pewna że DDA dotyczy mnie. Czy powinnam poddać się jakiejś terapi?Teraz już wiem czemu czasami zachowuje sie tak że sama tego nie rozumiem.

O tym ze jestem DDA dowiedzialam sie kilka lat temu. Wczesniej nie mialam pojecia ze cos takiego istnieje i,ze to co sie ze mna dzieje to nie moje fazy bo mam zryty leb,tylko zwykla choroba. Zwykla albo nie zwykla?

Problemem czasem staje się sam ?syndrom DDA? a nie problemy osobiste czy emocje:

Piszę ponieważ moja siostra ma problem ze swoim narzeczonym. Oboje mają po 28 lat i są ze sobą ok. 5 lat. Ostatni rok był dla nich ciężki, myśleliśmy że jej przyszły mąż ma depresję, okazało, się że ma syndrom DDA.

Mam 45 lat niedawno stwierdziłem ,że jestem DDA i że jestem nałogowym oglądaczem pornografi. Powodem był wyjazd żony do pracy zagranice na trzy miesiące. Dopadł mnie lęk że to moja wina ,że kłopoty finansowe są przeze mnie i postanowiła wyjechać. I zaczeło się dochodzenie i domysły. Poszedłem do psychologa i od słowa do słowa oraz dzięki artykułom w necie olśniło mnie.

3. Niektórzy DDA uważają swój stan za nienormalny. Bycie Dorosłym Dzieckiem Alkoholika przeciwstawione jest życiu ?normalnemu?:

Po odkryciu zespołu cech DDA trzeba kontynuować temat z bardzo prostej przyczyny ? jeśli człowiek chce wrócić na normalne tory i żyć normalnie powinien zająć się tematem ?

Czasem mimo pozorów normalnego życia, niektórzy mają poczucie bezradności:

Dziś,zrobiłam test wyszedł jak przypuszczałam, jestem dda,mam normalny dom, rodzinę, mój dom jest normalny,bez libacji alkoholowych,chcę,razem z mężem też dda zaoszczędzić takich doznań naszemu dziecku,jednak nie radzę sobie w życiu?

4. Terapia nie zmienia poczucia przynależności do grupy pt. DDA. Etykietka DDA funkcjonuje jak wyznanie ?jestem alkoholikiem? w grupach AA i służy do samookreślenia nawet po przebytej terapii:

Jestem DDA. I już pisałam we wcześniejszych postach: po terapii.

Jestem DDA po terapii. Jestem 6 lat po ślubie, i właśnie przestałam się oszukiwać i dotarło do mnie , że mój mąż to alkoholik.

Po terapii ?syndrom DDA? może powrócić. Sugestię, że DDA jest się przez całe życie a trudności życiowe czy emocjonalne są wynikiem trudnego dzieciństwa zawiera taki post:

Mam 31 lat i jestem DDA. Postanowiłam się tu odezwać, bo wszystkie cechy jakie może mieć DDA wróciły do mnie ze zdwojoną siła i bardzo utrudniają mi funkcjonowanie. Mimo, że kilka lat temu przeszłam dwuletnią terapię grupową dla DDA, czuję, że znowu mój świat wewnętrzny rozpada się na kawałki. .

Jestem daleka od generalizacji, ale postawię pewną hipotezę. Schemat, w moim odczuciu, wygląda tak: ktoś ma kłopoty w relacjach, osobowościowe, emocjonalne czy obniżony nastrój. Net, media i terapeuci przekonają go, że dzieje się tak dlatego, że wychowywał się w rodzinie, w której opiekun/opiekunowie nadużywali alkoholu. Wierzymy przecież we  bezpośredni wpływ dzieciństwa na dorosłość, w te popłuczyny po psychoanalizie, prawda? W związku z trudnym dzieciństwem, zapadł obecnie na chorobę, o czym świadczą symptomy, które sam sobie zdiagnozował na podstawie psychologicznego testu z internetu. Pasuje jak ulał ? jak każdemu. Choruje więc, a choroba polega na tym, że nie odbiera ?prawidłowo? rzeczywistości w odróżnieniu od ?normalnych?, szczęśliwych ludzi. Choroba jest powszechna (my, DDA), da się leczyć (dwuletni program terapii DDA). Więc: przyjdź i lecz się. Nie jesteś sam.

To czysty marketing. Najpierw wzbudzenie dyskomfortu (Czujesz się źle. To nie jest ?normalne?. Jesteś ?chory?) lub nazwanie dyskomfortu (to syndrom DDA ? widzisz, sprawdziłeś, wszystko się zgadza?, już wiesz kim jesteś?), stworzenie grupy i usłużnie podsunięcie rozwiązania opracowanego dla grupy. Pisze Katarzyna Gruca, terapeutka: Większość moich pacjentów na pierwszym spotkaniu mówi o sobie: ?jestem ddA?, ?jestem ddd?. (?) Tymczasem, głównym celem mojej pracy jest sprawienie, aby określenie ddA było jedynie fragmentem historii i tożsamości osoby, aby pacjent z dorosłego dziecka alkoholika stał się osobą, która wychowała się w domu z problemem alkoholowym, a teraz buduje swoje własne dorosłe życie. Niestety, czytając fora DDA odnoszę wrażenie, że nie we wszystkich przypadkach tak to działa. Przecież, teoretycznie rzecz ujmując, nie powinno być DDA po udanej terapii.

Można powiedzieć, że nie jest ważny powód dla którego szuka się pomocy. Czy ktoś trafi do terapeuty zagoniony dyskomfortem czy ?odkryciem? w sobie syndromu, najważniejszy jest fakt, że poszuka wsparcia. Według mnie jest jednak pewna różnica. Niedobrze jest, jeśli klient przez pop-psychologiczny szum dopasuje się do nieistniejącego ?syndromu DDA?, jak badani w teście  Petty i Brocka, i idzie się z tego, często przerażony, leczyć. To jest oszustwo, manipulacja psychobiznesu. Terapia, zamiast stawiać sobie za cel poprawę np. funkcjonowania klienta w danej relacji (co tak naprawdę jest problemem tu i teraz), ?leczy? go z etykietki ?nienormalności?, którą sobie sam dzięki mitologii DDA na czoło przykleił.

Pisze Jerzy Mellibruda: [Ci, którzy profesjonalnie zajmują się pomocą psychologiczną dla DDA] powinni dostrzegać i rozumieć to co jest indywidualnie specyficznie dla ich klientów i stosownie do tego prowadzić psychoterapię. Jest to także ważne dla każdego DDA, który borykając się ze swoimi problemami powinien być zdolny do trafnego rozpoznawania tego, co naprawdę utrudnia mu zycie i nie doszukiwać się w sobie tego wszystkiego, co jest opisywane jako ?syndrom DDA?. Pomijam tez fakt, że wyjaśnianie przyczyn wszystkich trudności i problemów osobistych w dorosłym życiu przez wskazywanie na złe dzieciństwo jest często znacznym i dezorientującym uproszczeniem.

Łatwiejsza do akceptacji jest choroba nazwana, bo walczyć mamy z czym, nawet jeśli są to wiatraki. W przypadku niepowodzenia, zawsze łatwo się usprawiedliwić. Psycholodzy mówią o usensowieniu cierpienia: staramy się dowiedzieć, dlaczego cierpimy i co , w konsekwencji, należy zrobić, żeby tego uniknąć. Jeśli mogę coś radzić: Dorosły Dzieciaku, etykietka ?Mam x lat i jestem DDA? jest nieprzystosowawcza, jesteś (aż lub tylko, jak wolisz) dorosłym człowiekiem a twoje ludzkie cierpienie jest udziałem (pewnie) całej reszty świata.

Źródła
tamże

6 024

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
missnowegojorku napisał/a:

ja uwazam, ze człowiek jest człowiekiem, istota tak skoplikowana, ze nie da się go zakwalifikować do szufladki pod tytułem dda, czy aa czy znak zodiaku smile

A ja uwazam, ze zycie nie jest skomplikowane tylko my sami sobie je komplikujemy tongue Dlaczego ? Bo szukamy jakis skomplikowanych filozofii zycia a nie cieszymy sie pierdolami. Szukamy na sile tego czego nie mamy a nie doceniamy co mamy.
Proste lecz trudne do zaakceptowania tongue

6 025

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Ja napisąłm że człowiek jest skomplikowany a nie życie, oj Happy, czytać proszę uważniej smile

6 026

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Etykietki etykietkami, ale prosze mi pokazac szczesliwa osobe z cechami DDA (ktora niegdy nie przeszla przez terapie). Pokazcie mi szczesliwe meczennice poswiecajaca sie dla "dobra" meza/ rodzica/ dziecka co ich maja gleboko gdzies.

6 027

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

a ja nie jestem dda

6 028

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

a ja nie jestem dda , a mam wiele z tych cech ciekawe czemu?

6 029

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Happyfull napisał/a:

...
Zreszta jezeli nie wierzysz w psychopierdy to po co piszesz o Zimbardo ? On tez psychopierdy glosi tongue

"Nie ma sytuacji, ktorej nie mozna wykorzystac, by zmienic swiat na lepsze. To moje kredo zyciowe. I podstawowa definicja optymizmu" P. Zimbardo

" Ofiara to ktos kto uwaza, ze nie ma na nic wplywu. Ale tez, ze z powodu cierpienia cos mu sie nalezy. Chocby wiekszy szacunek. Nikomu nic sie nie nalezy . Mamy to co sami sobie wypracujemy. Dobrymi uczynkami, wspolczuciem, praca nad soba. Bycie ofiara albo bohaterem to wylacznie kwestia swiadomosci a nie okolicznosci. "
P. Zimbardo
...
Przeciez wszyscy, ktorzy sa szczesliwi sa dla Ciebie "sztuczni" !!! Mozesz wybaczyc im ta wade Asterko ????

Podpisuję się obiema rękoma smile ja mówię, że można być szczęśliwym będąc "niesparowanym" - Wy mówicie, że to NIEMOŻLIWE! Gdzie to prawo do własnego zdania?

missnowegojorku napisał/a:

...
O nadużywaniu terminu DDA i jego niespecyficzności świadczą badania, jakie cytuję, oraz fakt, że DSM nie ujmuje ani współuzależnienia ani DDA/DDD jako zaburzenia. Pochodzenie z domu alkoholowego żadną chorobą nie jest. Nie jest prawdą, że każdy kto się w takim dysfunkcyjnym domu wychował ma jakieś specyficzne problemy, które wymagają interwencji psychologa lub terapeuty. Nie zaprzeczam oczywistości, że są takie osoby, które pomocy psychologicznej wymagają.
Funkcjonujący w powszechnym obiegu termin ?syndrom DDA? z jakimkolwiek chorobowym syndromem nie ma nic wspólnego: w moim odczuciu jest często marketingowym psychobiznesowym chwytem.

psycho-kit.pl

Jak zwykle odwracanie kota ogonem.
Twierdzisz, że opierasz się na badaniach.
Podaj może zatem jaki procent osadzonych w więzieniach albo samo nadużywało alkoholu albo wychowywało się w domu gdzie królował alkohol...
Jakiś dziwnym trafem WSZYSCY moi koledzy mundurowi, gdy przyszło pisać pracę dyplomową wybierali temat alkoholizmu i jego wpływu na rodzinę. Czyżby wszyscy poszli na "łatwiznę"?
To, że coś nie jest chorobą w ścisłym tego znaczeniu (nie figuruje w spisie chorób - bo tym jest DSM-IV i europejskie ICD-10) nie oznacza, że nie jest to "choroba" społeczna.
Strasznie nie fair jest takie podejście jak to z psycho-kitu - bagatelizuje czyjeś dramaty. Obrzydlistwo.
To akurat tak jak stwierdzenie, że ADHD to "złe wychowanie" i "niewydolność wychowawcza"
Pozdrawiam. Wasz mutant big_smile
(powiedziałabym MIŁEGO dnia... ale się obawiam... wiecie czego wink )

6 030

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
missnowegojorku napisał/a:

a ja nie jestem dda , a mam wiele z tych cech ciekawe czemu?

Bo jezeli ineresuja Cie psychopierdy to poczytaj o DDD albo "ta" ksiazke .Symptomy sa podobne.

6 031 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-04-30 16:37:45)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

I słusznie się obawiasz smile A ja uwielbiam czytać to "obrzydlistwo" ...:)

6 032 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-30 17:43:12)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
missnowegojorku napisał/a:

Ja napisąłm że człowiek jest skomplikowany a nie życie, oj Happy, czytać proszę uważniej smile

A czlowiek to chyba zyje Miss tongue Specjalnie tak napisalam tongue Czlowiek tak jest skomplikowany jak jego zycie  smile

Jezeli uwielbiasz czytac "to obrzydlistwo " to czytaj tongue Gdzie "to obrzydlistwo" znalezc juz wiesz tongue

6 033 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-04-30 17:23:29)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Oczywiscie, ze ludzie sa rozni, dlatego rozne ludzkie historie. W koncu ktos na moim miejscu mogl sie zdecydowac byc wieczna panna dworu mojej matce, uslugiwac jej, zaniedbac wlasne zycie, zostac swieta Matka Teresa bo "mamusia taka psychicznie krucha, wrazliwa". Mozna bylo tez wejsc na sciezke wojenna, spedzajac reszte swoich dni nienawidzac jej i wymyslajac awantury o co sie tylko da. Kazdy z nas ma wybor swojego zachowania. Na innych wplyw mamy znikomy, natomiast na siebie stu- procentowy.

Wiekszosc niepowodzen na ktore sie skazujemy jest podyktowana tym, ze staramy sie zmienic ludzi wkolo nas. Zona brutala wmawia sobie, ze bedzie lepiej; rodzina alkoholika ludzi sie, ze to byl "ostatni raz", zakochany bez wzajemnosci czaruje sie, ze obiekt jego westchnien po prostu nie rozumie, ze go kocha. Prawda jest brutalna: sa to syzyfowe wysilki, ktore rujnuja egzystencje wszystkich w to wplatanych, a najbardziej tych, ktorzy chca ta ludzkosc po swojemu przekabacic. Chcesz cos zmienic, to nie win meza, ze jest lovelasem, nie zwalaj na mezczyzn, bo sa wzrokowcami, nie wskazuj palcem na mamusie, bo ona delikatna, ale RUSZ TYLKIEM.

6 034

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
adlernewman napisał/a:

Etykietki etykietkami (...) Pokazcie mi szczesliwe meczennice poswiecajaca sie dla "dobra" meza/ rodzica/ dziecka co ich maja gleboko gdzies.

Bo samo POŚWIĘCENIE to jakaś pomyłka...
Czy TEN ktoś któremu się poświęcamy prosił o TO?
Słyszy się czasem jak matka-manipulantka mówi do dziecka, że dla niego się poświęciła i... została z mężem-alkoholikiem. Kuriozum - bardzo je uszczęśliwiła, rzeczywiście. Fakt autentyczny.
To, że się chce DAĆ komuś czas, uwagę i troskę nie powinno być rozpatrywane w kategoriach OFIARY a właśnie świadomej decyzji i wyrażeniem swej woli. BEZ oczekiwania jakiejś gratyfikacji - choćby w postaci wdzięczności.
Słyszałam też: "A po co Cię urodziłam"?. No ręce opadają.
Chyba wszelkie SKRAJNOŚCI są chore...

missnowegojorku napisał/a:

I słusznie się obawiasz smile A ja uwielbiam czytać to "obrzydlistwo" ...:)

A czytaj na zdrowie, skoro to Cię uszczęśliwia - de gustibus non est disputandum

6 035 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-04-30 17:43:17)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Ja wybrałam i nie żałuję.Zapominacie , że każdy z nas w życiu może pobłądzić.Zostać alkoholikiem bo nagle życie się zawali (tak swoją drogą Adler Twój codzienny drink to też może być alkoholizm).Stać się lekomanem z powodu przewlekłego bólu lub wypadku.I co - trza go wywalić z życia, bo się traumy nabawimy.
I wierz mi  Happyfull, że miłość do dziecka jest miłością absolutną.Nie wiem jak inaczej nazwać matki, które zajmują się dziećmi roślinkami 24 godziny na dobę.Przecież może ją oddać do szpitala i będzie szczęśliwsza.Nie ważne, że roślinka bez matczynej miłości umrze po miesiącu.
Czytam Was i i zaczyna mi  być Was żal.I z przerażeniem myślę, o tym, że takich egoistów zapatrzonych w siebie będzie co raz więcej.Egoistów, którzy cudownie psychopierdami wytłumaczą niepopularne decyzje, podyktowane własną wygodą.Oddanie męża z Alzheimerem, wyrzucenie dziecka narkomana, czy zwierzaka , który się znudził.
Nie zgadzam się z Waszymi poglądami i mam nadzieję, że nigdy się nie zgodzę.Ja kończę tą dyskusję.Żegnam, depresji się można nabawić.Jak jazgotliwe pieski walicie swoją świętą prawdę, nie patrząc, że jest mi zupełnie obca.Przepraszam za ostre słowa, ale mam dość.Podważacie moją wiarę w ludzi .I w przyszłość, już widzę  jak takie  poprawne cyborgi bedą chodzić po ziemi .Każdego słabego człowieka z problemami wdepczą w ziemię, nikogo nie będą starać się rozumieć i nikogo nie będą potrafić kochać.

6 036

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterko, my sie tylko bronimy przed byciem rznionym i wykorzystywanym.

6 037

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Ja wybrałam i nie żałuję.Zapominacie , że każdy z nas w życiu może pobłądzić.
...
Nie ważne, że roślinka bez matczynej miłości umrze po miesiącu.
Czytam Was i i zaczyna mi  być Was żal.I z przerażeniem myślę, o tym, że takich egoistów zapatrzonych w siebie będzie co raz więcej.Egoistów, którzy cudownie psychopierdami wytłumaczą niepopularne decyzje, podyktowane własną wygodą.Oddanie męża z Alzheimerem, wyrzucenie dziecka narkomana, czy zwierzaka , który się znudził.

TO NIECH Ci nie będzie nas żal - bo O TO też nie prosimy. Kto "nie z nami" to nasz wróg? "Tacy egoiści" to ci co śmią myśleć inaczej niż Ty?
Zapędzasz się może ciutkę? ŻADNA z nas - z bloku przeciwnego NIE twierdzi, że nie można pobłądzić, ŻADNA nigdzie nie napisała, że SZANS nie należy dawać - wszystkie mówimy, że trzeba stawiać granice. Jasne i zrozumiałe.
"Mądra miłość", która dopinguje do wysiłku nie znajduje u Ciebie widzę uznania. Twoje prawo.
Mój ojciec umarł na Alzheimera a chrześniak był narkomanem (zasztyletowany przez dilera) - twoje "słodkopierdzące" uwagi z pogranicza bajki o tym, że głaskanie po główce jest lekiem na całe zło MNIE nie przekonują. Żyj jak Ci się podoba, ale pozwól innym mieć własną perspektywę - skoro tyle miejsca zajęło pisanie o WOLNOŚCI decyzji.
Jest "zdrowy" egoizm i głupie pobłażanie.
TO jak każdy sobie interpretuje konkretną sytuację i co przymuszony wybiera (lub co mu taki wybór daje) to sprawa jego sumienia.
Jakby takich refleksji NIE było - to i tej dyskusji by nie było.

6 038

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Pop-psychologiczny nurt karmi nas do dziś wizją ?bagażu dzieciństwa?, ?toksycznych rodziców?, ?nieświadomych scenariuszy?, ?wypartych wspomnień? etc, z czym musimy się uporać, żeby osiągnąć szczęście osoby dojrzałej o zastygłej osobowości. Przekaz w skrócie jest taki: jeśli się nam nie powodzi w życiu, jest to wina naszych rodziców a osoby zaburzone psychicznie miały z pewnością ciężkie dzieciństwo. Prawda, o ile jest człowiekowi dostępna, jest zupełnie inna i bardziej złożona: choćby dlatego, że jesteśmy wypadkową różnych czynników, świat nie działa na zasadzie łańcucha przyczyn a badania empiryczne nie potwierdzają tezy o determinizmie wczesnodziecięcym. Niestety, są psychologowie i terapeuci (zasłuchani osobiste pretensje Alice Miller na przykład), którzy taki pogląd wyznają a utwierdzą się w nim swoim wyrywkowym doświadczeniem-złudzeniem klinicznym.

6 039 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-04-30 18:13:44)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Ja wybrałam i nie żałuję.Zapominacie , że każdy z nas w życiu może pobłądzić.Zostać alkoholikiem bo nagle życie się zawali (tak swoją drogą Adler Twój codzienny drink to też może być alkoholizm).Stać się lekomanem z powodu przewlekłego bólu lub wypadku.I co - trza go wywalić z życia, bo się traumy nabawimy.
I wierz mi  Happyfull, że miłość do dziecka jest miłością absolutną.Nie wiem jak inaczej nazwać matki, które zajmują się dziećmi roślinkami 24 godziny na dobę.Przecież może ją oddać do szpitala i będzie szczęśliwsza.Nie ważne, że roślinka bez matczynej miłości umrze po miesiącu.
Czytam Was i i zaczyna mi  być Was żal.I z przerażeniem myślę, o tym, że takich egoistów zapatrzonych w siebie będzie co raz więcej.Egoistów, którzy cudownie psychopierdami wytłumaczą niepopularne decyzje, podyktowane własną wygodą.Oddanie męża z Alzheimerem, wyrzucenie dziecka narkomana, czy zwierzaka , który się znudził.
Nie zgadzam się z Waszymi poglądami i mam nadzieję, że nigdy się nie zgodzę.Ja kończę tą dyskusję.Żegnam, depresji się można nabawić.Jak jazgotliwe pieski walicie swoją świętą prawdę, nie patrząc, że jest mi zupełnie obca.Przepraszam za ostre słowa, ale mam dość.Podważacie moją wiarę w ludzi .I w przyszłość, już widzę  jak takie  poprawne cyborgi bedą chodzić po ziemi .Każdego słabego człowieka z problemami wdepczą w ziemię, nikogo nie będą starać się rozumieć i nikogo nie będą potrafić kochać.

Wiesz Asterka ja mam wrazenie, ze Ty chyba nie umiesz czytac sad
"Czytam Was i i zaczyna mi  być Was żal.I z przerażeniem myślę, o tym, że takich egoistów zapatrzonych w siebie będzie co raz więcej.Egoistów, którzy cudownie psychopierdami wytłumaczą niepopularne decyzje, podyktowane własną wygodą.Oddanie męża z Alzheimerem, wyrzucenie dziecka narkomana, czy zwierzaka , który się znudził."
Prosze znajdz cytat chociaz jednej piszacej tutaj "EGOISTKI", ktora tak twierdzi !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Sorry Adler ale musialam az tyle wykryknikow wstawic, to chba z egoizmu, bo nie slucham co sie do mnie mowi tongue

************************************
"Jak jazgotliwe pieski walicie swoją świętą prawdę, nie patrząc, że jest mi zupełnie obca.Przepraszam za ostre słowa, ale mam dość.Podważacie moją wiarę w ludzi " A powiedz my mozemy podwazyc Twoja wiare w ludzi ? Albo wierzysz w ludzi albo nie ?
Jak juz piszesz ostre slowa to nie przepraszaj, bo po to piszesz ostro aby Nas zabolalo !!!

*************************************
"I wierz mi  Happyfull, że miłość do dziecka jest miłością absolutną.Nie wiem jak inaczej nazwać matki, które zajmują się dziećmi roślinkami 24 godziny na dobę.Przecież może ją oddać do szpitala i będzie szczęśliwsza".
Twierdzisz, ze matki , ktore zajmuja sie dziecmi roslinkami kochaja miloscia absolutna ???
"Przecież może ją oddać do szpitala i będzie szczęśliwsza" czyli sa szczesliwe czy nie ??? Milosc absolutna to wyzbycie sie szczescia ??? Asterko zaplatalas sie ?? Czy Ty naprawde masz taka definicje milosci absolutnej ???
Jak dla mnie to poswiecenie !!!

Pisalas, ze szanujesz poglady inne od Twoich i nie obrazasz w dyskusji. Tym postem dalas dowod, ze to nie prawda !!!
Czyzby nasze zachowanie bylo dla Ciebie toksyczne ??? Odrzucasz NAS EGOISTOW z powodu tej wady ???

*********************************
Nikt nie musi byc szczesliwym !!! Ja jako egoistka bez empatii z syndromem neofity bardzo Ci wspolczuje i tak jak Tobie jest nas zal to tak samo mi jest Ciebie zal sad
I wbrew Twoim slowom, ze "Każdego słabego człowieka z problemami wdepczą w ziemię, nikogo nie będą starać się rozumieć " rozumiem Cie doskonale ale nie wdeptuje w ziemie tylko wyciagam reke. Ale wiem, ze nic na sile sad Dlatego akceptuje Twoje decyzjie i tez koncze dyskusje.

6 040 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-04-30 18:15:02)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

jesooooooooo czemu sie tak wszyscy obrazaja? jak male dzieci co to zabieraja zabawki i ida na swoje podwrko, uczta sie  ludziska zasad polemiki ...

6 041

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
missnowegojorku napisał/a:

Pop-psychologiczny nurt karmi nas do dziś wizją ?bagażu dzieciństwa?, ?toksycznych rodziców?, ?nieświadomych scenariuszy?, ?wypartych wspomnień? etc, z czym musimy się uporać, żeby osiągnąć szczęście osoby dojrzałej o zastygłej osobowości. Przekaz w skrócie jest taki: jeśli się nam nie powodzi w życiu, jest to wina naszych rodziców a osoby zaburzone psychicznie miały z pewnością ciężkie dzieciństwo. Prawda, o ile jest człowiekowi dostępna, jest zupełnie inna i bardziej złożona: choćby dlatego, że jesteśmy wypadkową różnych czynników, świat nie działa na zasadzie łańcucha przyczyn a badania empiryczne nie potwierdzają tezy o determinizmie wczesnodziecięcym. Niestety, są psychologowie i terapeuci (zasłuchani osobiste pretensje Alice Miller na przykład), którzy taki pogląd wyznają a utwierdzą się w nim swoim wyrywkowym doświadczeniem-złudzeniem klinicznym.

Miss no i co jezeli nawet ? Co to zmieni w Twoim przypadku ?? Poczujesz sie lepiej ?? Nic na Ciebie nie dziala ?? To chcialas powiedziec ?

6 042

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Happyfull napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:

Pop-psychologiczny nurt karmi nas do dziś wizją ?bagażu dzieciństwa?, ?toksycznych rodziców?, ?nieświadomych scenariuszy?, ?wypartych wspomnień? etc, z czym musimy się uporać, żeby osiągnąć szczęście osoby dojrzałej o zastygłej osobowości. Przekaz w skrócie jest taki: jeśli się nam nie powodzi w życiu, jest to wina naszych rodziców a osoby zaburzone psychicznie miały z pewnością ciężkie dzieciństwo. Prawda, o ile jest człowiekowi dostępna, jest zupełnie inna i bardziej złożona: choćby dlatego, że jesteśmy wypadkową różnych czynników, świat nie działa na zasadzie łańcucha przyczyn a badania empiryczne nie potwierdzają tezy o determinizmie wczesnodziecięcym. Niestety, są psychologowie i terapeuci (zasłuchani osobiste pretensje Alice Miller na przykład), którzy taki pogląd wyznają a utwierdzą się w nim swoim wyrywkowym doświadczeniem-złudzeniem klinicznym.

Miss no i co jezeli nawet ? Co to zmieni w Twoim przypadku ?? Poczujesz sie lepiej ?? Nic na Ciebie nie dziala ?? To chcialas powiedziec ?

Zmieni to,  że nie muszę za swoje problemy psychiczne obwiniać rodzicoiw, ani nikogo innego. Mogę szukać rozwiązań swoich problemów w sobie samej...Nie muszę "przerabiać dzieciństwa" tego pustosłowa, nie muszę być bowiem idelana, a poczcuie szczęścia to nie stan, a proces do końca zycia...

6 043

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
missnowegojorku napisał/a:

jesooooooooo czemu sie tak wszyscy obrazaja? jak male dzieci co to zabieraja zabawki i ida na swoje podwrko, uczta sie  ludziska zasad polemiki ...

A moze Miss my juz "nauczone" i  dobrze wiemy kiedy zakonczyc polemike tongue  Bede czytac w ukryciu tongue
Powiem Ci, ze jestem cholernie ciekawa dalszego ciagu "marudzenia" tongue
Milego marudzenia Miss smile

6 044

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

A b edzie jakiś dalszy ciąg? A właściwie zapytam jeszcze dlaczego ciekawi cię to "marudzenie"

6 045

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

KOCHAJ BLIŹNIEGO SWEGO z blogu Świat według Ehdi

Biblia mówi ?kochaj bliźniego swego jak siebie samego?, powtarzają to księża i rodzice, a później wszyscy się dziwią, że tak dużo przemocy jest na świecie. No bo jak można okazywać miłość do innych ludzi jak nie ma się miłości własnej ? Jeśli sam się nawet nie lubię to jak mogę kochać bliźniego ? W mojej ocenie większość społeczeństwa stosuje się do tych wytycznych i traktuje bliźniego swego jak siebie samego. Jeśli nienawidzę siebie to nienawidzę też bliźniego, proste prawda ?

Rodzice nie nauczyli nas kochać samych siebie?. Naszym rodzicom było albo wiecznie za mało albo byli na tyle zajęci własnymi problemami, że staliśmy się niewidoczni. Przez lata całe nasze JA wypracowało sobie szereg mechanizmów obronnych, które pozwalały nam przetrwać dzieciństwo. Te mechanizmy pozwalały na choć częściowe kompensowanie deficytów z zewnątrz. Ruszyliśmy w świat nie mając właściwych schematów i nawet nie zdajemy sobie sprawy, że nadal odtwarzamy nasz taniec obronny przed każda napotkaną osobą. Z wiekem uzyskaliśmy dużo większą biegłość w stosowaniu naszej techniki, ulepszyliśmy metody, a skoro robiliśmy to od zawsze to nawet nie przyszło nam do głowy, że to może być coś złego.

Udało nam się stworzyć w życiu kilka relacji międzyludzkich, tak więc nie mamy podstaw aby sądzić, że jesteśmy wadliwi. Jeśli ktoś nas nie lubi to bardzo nas dotyka ale za wszelką cenę staramy się to wypierać to z umysłu. Dodatkowo często doszukujemy się ?nielubienia? tam gdzie w rzeczywistości go nie ma. Strach przed oceną jest tak silny, że czasem nawet paraliżuje. Próbujemy zrobić wszystko by wypaść dobrze w tym ?teście?, tylko zapominamy o sobie.

Nasze mury obronne są tak wysokie, że ciężko do nas dotrzeć. Chronimy za wszelką cenę swoje JA ale i tak nawet proste stwierdzenia potrafią przebić się przez mur i dotknąć nas do żywego, a my wtedy budujemy jeszcze bardziej, jeszcze ciaśniej. Problem jednak polega na tym, że bez względu jak wysoki jest mur, bez względu na jego wartości obronne nigdy nie uda nam się obronić przed światem.

Pamiętacie jak powiedziałam mojej terapeutce, że osiągnę cel terapii gdy będę stała na balkonie, w koszuli nocnej, z kubkiem kawy i już nic nie będę musiała ? To wydawało się wtedy takie generalne i ogólne bo w sumie co ja w końcu muszę ?

Wychodząc z domu z deficytem miłości własnej przez całe życie staramy się udowadniać światu, że zasługujemy na szczęście, miłość i szacunek. Czujemy wewnętrzny przymus pozyskiwania akceptacji innych ludzi. W naszej ocenie budujemy w ten sposób swoje poczucie wartości. Jednak naprawdę brniemy w ślepa uliczkę, bo gdy już wzniesiemy nasz zamek z piasku, to jedno niemiłe spojrzenie, kilka nieprzyjemnych słów powoduje, że nasza praca zamienia się w pył.

Musimy budować znowu od początku i od początku. Jesteśmy tak skupieni na swojej powinności, że nie zauważamy, iż wpadamy w prawdziwy nałóg - uzależnienie od ludzkich emocji. Ludzka akceptacja daje nam sporą dawkę ?haju? i mamy wtedy wrażenie, że możemy przenosić góry, jednak pułapka nałogu jest taka, że gdy spotykamy się z emocjami przeciwnymi spadamy niekontrolowanie na samo dno i powrót na górę zajmuje nam dwa razy więcej czasu.

Dodatkowo nasze reakcja na ?emocje negatywne? jest często zasadniczo nieadekwatna do przekazu tych emocji. Nawet najdrobniejszy przekaz potrafi zatrząść naszym całym światem. Popełniamy drobny błąd w pracy, dostajemy burę od wkurzonego szefa i nagle jesteśmy już brzydcy, głupi i bezwartościowi. Musimy znowu przejrzeć się w akceptujących ludzkich oczach aby znowu wspiąć się na górę.

Ostatnio napisałam tekst o kupie. Tekst ten był zbiorem własnych przemyśleń, które gromadziły mi się pod deklem od jakiegoś czasu. Czasem tak mam, że coś się kłębi, kłębi a później impuls wyrzuca to na powierzchnię. Tym impulsem była wizyta na pewnym publicznym forum, w temacie poświęconym toksycznej matce. Szczerze mówiąc niewiele poświęciłam na zgłębianie zasobów tego forum, bo gdy zaświtała mi myśl natychmiast opisałam swoją kupę i swoje szambo. Zaczynając posta podzieliłam się jednak źródłem mojej idei, jednocześnie zaznaczając, iż nie oceniam tego forum i jego użytkowniczek bo niewiele mogę powiedzieć. Zaprosiłam zresztą te Dziewczyny na swojego bloga. Niestety niektóre z użytkowniczek, które odwiedziły mojego bloga i przeczytały rzeczony tekst okupie natychmiast poczuły się urażone.

Dowiedziałam się, że w moim tekście nazwałam użytkowniczki nieudacznicami, babrzącymi się w kupie, a całe forum określiłam szambem. Ponadto gdy rozmawiałam z niektórymi Dziewczynami na temat tekstu i jego przesłania zarzucono mi, że najpierw mieszam użytkowniczki z gównem, a później nazywam je przewrażliwionymi, w związku z czym moje zachowanie jest zachowaniem oprawcy. Całe szczęście reakcje te były reakcjami odosobnionymi i wiele Dziewczyn potrafiło zrozumieć prześmiewczość tego tekstu oraz jego osobisty charakter.

Prawda jest jednak taka, że głodni EMOCJOMANIACY widzą często atak tam gdzie go w rzeczywistości nie ma. Wspomnienie w jednym tekście o forum, szambie i gównie pomimo, iż formuła była zasadniczo rozłączna natychmiast zapaliła wyczulone na krytycyzm lampki EMOCJOMANIAKÓW. Szczerze ? Jeszcze jakiś czas temu zachowałabym się dokładnie tak samo. Nie wspomnę o tym, że wdałabym się wręcz w kłótnię z użytkowniczkami, którym nie podobał się mój tekst. No bo jeśli myślisz inaczej z pewnością mnie atakujesz !!!

Atak jest najbardziej znaną formą obrony. Jednak ten atak nie rozwiązuje sprawy, EMOCJOMANIAK pomimo, iż zażarcie broni swojej pozycji to jednak czuje się tym wszystkim zagrożony. Jeśli nie znajdzie sobie w tym czasie właściwego ?wsparcia? posypie się na kawałeczki.

No, a już absolutną tragedią będzie gdy ?towarzystwo wzajemnej adoracji? stanie po stronie ?oprawcy?. Wtedy EMOCJOMANIAK zaczyna proces manipulacji aby przeciągnąć na swoją stronę choć jedną osobę. Tu już zaczyna się prawdziwa wojna. Nie liczą się ofiary, ważne aby utrzymać swoją pozycję. Nie liczy się, że ci, którzy dotychczas byli przyjaciółmi oberwą bez znieczulenia. Oni zdradzili, więc muszą ponieść konsekwencje.

Przeglądamy się w ludzkich oczach, więc jeśli nie ma w nich akceptacji to natychmiast trzeba taką osobę wyrzucić poza nawias. To jest wróg ! Nawet jeśli w rzeczywistości jest prawdziwym przyjacielem. Nasze ego jest na tyle kruche, że nie potrafimy znieść odrzucenia. Nawet najdrobniejsze detale mogą spowodować zakończenie relacji, a gdy zdrowiejemy nie potrafimy czasem stanąć twarzą w twarz z tym potworem, którym się staliśmy.

Kiedy pierwszy raz ktoś pokazał mi moje odbicie w lustrze, nie mogłam tego znieść. Mój mózg zaczął wszystko wypierać, bo nie mógł przyjąć prawdy. Uruchomiła się fala mechanizmów obronnych, które miały mi pozwolić wrócić do utartego schematu.

Czasem jednak warto uświadomić sobie jedną rzecz, że jeśli odkrywamy coś brzydkiego o sobie to nie oznacza jednocześnie, że jesteśmy beznadziejni, do dupy i generalnie bez sensu. Brzydkie nawyki można zmienić, a my musimy spojrzeć w głąb siebie i zrozumieć, że przez sam fakt, iż jesteśmy na tej drodze możemy być z siebie dumni. Przestańmy wyrażać się o sobie negatywnie, pozwólmy sobie na chwilę refleksji. Przecież jest w nas tyle dobrego. Każdy z nas coś osiągnął w życiu i zmierza w jakimś kierunku. Nie spędziliśmy życia na siedzeniu na ławce w parku i opłakiwaniu smutnego dzieciństwa, a nawet jeśli to czas aby wstać i odkryć siebie na nowo.

Ocena samego siebie nie przynosi nam nic dobrego. Możemy oceniać swoje zachowania ale bez względu na to czy są one dobre czy złe nie przesądza to o naszej wartości jako człowieka. Podobnie jest z innymi w naszym życiu. Nie przekreślajmy nikogo tylko dlaczego, że źle się zachował. Każdy ma prawo błądzić.

Nie przeglądajmy się w cudzych oczach. Przejrzyjmy się we własnych i odnajdźmy w nich miłość i akceptację. Dajmy sobie i innym ludziom prawo do błędu, a wtedy nasze życie nabierze zdecydowanie lepszej jakości.  

Miss ja czekam na dzien, kiedy Ty przestaniesz marudzic smile Zycze Ci tego z calego "egoistycznego" serca smile Lubie Gdansk smile

Posty [ 5 981 do 6 045 z 16 697 ]

Strony Poprzednia 1 … 91 92 93 94 95 … 257 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026