netkobietyWszystkie działy
Nasza społeczność

Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

16 696 odpowiedzi798 691 wyświetleńzałożony przez papciuszek, 26.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Strony Poprzednia 1 … 7 8 9 10 11 … 257 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 521 do 585 z 16 697 ]

521

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

To był komplement.I odnosił się do całości .

522

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterko, określenie ,,niechciejstwo" odniosłam do braku chęci zmiany nastawienia w stosunku do mężczyzn, zmiany Twojego myślenia. Pisałam o tym, że Twoje negatywne odczucie musi wysyłać w ich kierunku negatywne sygnały, co skutecznie zniechęca do dalszego poznawania Ciebie. Ja nie twierdzę, że Ty się nie starałaś w związkach, ale że obecnie nie starasz się nieco złagodzić oczekiwań i podejścia.

523

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Złagodzić oczekiwań i podejścia?
Moje oczekiwanie  spotkać normalnego faceta.
Moje podejście , nie pokazywanie i nie obnoszenie się z moimi ranami.Normalne podejście jak do każdego człowieka.Nawet z lekka taryfą ulgową, z racji zupełnej rozbieżności emocjonalnej.To wszystko na co mnie stać, obecnie to mój maks.Tylko boję się jednego, że kolejne przejawy chamstwa, buractwa, ignorowania naruszą tą bardzo delikatną równowagę.

524

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Moje oczekiwanie  spotkać normalnego faceta.

Ilu ludzi tyle normalności, jakbyś poznała moich normalnych znajomych to nie wykluczam, że później zamieszkałabyś w jakiejś pustelni i została eremitką. Z drugiej strony jak ja poznaje normalnych inaczej to często myślami wybiegam do średniowiecznych sal tortur, w których bym tych normalnych podejmował swoim kunsztem i fantazją.
Jak widzisz normalność nie jedno ma imię.

525

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Raz sie musze zgodzic z Bullitem- normalnosc jest wzgledna.

Moj wspanialy Chris jest opisywany jako ekscentryk w pracy, czlowiek trudny i wogole dziwny, czego ja wcale nie widze. Jasne, moze sie klocic i dyskutowac o polityce o 7 rano, i ma bardzo zdecydowane poglady, ale...dziwaczny, trudny? Chce mi sie smiac smile Ja z drugiej strony jestem znana przez moje bardzo dokladnie mieszane koktajle. Boze, niektore z moich wymyslow zabraly kilkanascie prob i kupe pieniedzy. Normalne? Dla mnie tak, dla wielu ludzi po prostu idiotyczne.

Napisz nam o jaka "normalnosc" Ci chodzi.

526

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Złagodzić oczekiwań i podejścia?
Moje oczekiwanie  spotkać normalnego faceta.
Moje podejście , nie pokazywanie i nie obnoszenie się z moimi ranami.Normalne podejście jak do każdego człowieka.Nawet z lekka taryfą ulgową, z racji zupełnej rozbieżności emocjonalnej.To wszystko na co mnie stać, obecnie to mój maks.

Asterko, Ty naprawdę nie rozumiesz czy udajesz, że nie rozumiesz? Przecież wprost napisałam, że chodzi mi o zmianę negatywnego podejścia (nastawienia) do mężczyzn, Ty natomiast zdajesz się tego nie słyszeć (nie czytać), odchodzisz i piszesz o nie pokazywaniu ran. Czytaj, proszę, ze zrozumieniem, w przeciwnym razie możemy tak krążyć bez końca.

No właśnie, co dla Ciebie oznacza pojęcie ,,normalny facet"?

527

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Wiesz , Olinko męczy mnie ta dyskusja, bo we wszystkim co napiszę szukasz czegoś czego tam nie ma.Łapiesz mnie za słówka i drążysz i nadinterpetujesz.Myslę, ze doskonale wiesz o co mi chodziło o nie marudzenie.
Kto to jest normalny facet?To ktos, kto wie czego chce od życia, który potrafi kochać za to jakim ktos jest, a nie tylko   jak wygląda. Potrafi być dumny, że ma inteligentną , wykształconą partnerkę, a nie uradowany że kumple też chcą ją pobzykać.Chciałabym jeszcze powiedzieć, ktoś kto Cie wspiera w trudnych sytuacjach, ale jak patrze na małżeństwa moich znajomych  to wkładam to miedzy bajki.
Chcę przede wszystkim powiedzieć - obserwuje mężczyzn i  moje opinie buduje na faktach , nie na pobożnych życzeniach i nie na ekstremach.

528

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

A z drugiej strony kobieto nie powinnaś do tego tak podchodzić. Jestem brzydka, czy cos w tym stylu. Zawsze możesz sobie zostawić furtke, powiedzieć przecież nie muszę nikogo poznawać. Powstaje u Ciebie presja, którą coraz bardziej gnębi, a bo to juz czas, a bo to jestem coraz starsza i tym podobne myslenie. Popatrz pozytywnie na siebie, każdy ma zalety, bo jesli myśleć tego typu, jestem brzydka, nikt mnie nie che to faktycznie tak będzie. Nie wiem piszesz, że jestes brzydka, ale co z twarzy, to się da dużo polepszyć, wystarczy zadbać o siebie. Najgorze jest to że chodzi jakaś dziewczyna 20lat, nie zadbana, nadmiar wagi, wulgaryzmy i uwierz mi wiele takich jest a mają swoich adoratorów. Z męskiego punktu widzenia wiadomo wygląd ma duże znaczenie, ponieważ jeśli któraś jest faktycznie brzydka to wiele traci ale jeśli potrafi ciekawie rozmawiać to może wiele zyskać. Najgorze jest to jeśli kobieta brzydka, okazuje się nudna, narzekająca, albo biorąca na litość, tego nie lubimy

529

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Kto to jest normalny facet?To ktos, kto wie czego chce od życia, który potrafi kochać za to jakim ktos jest, a nie tylko   jak wygląda. Potrafi być dumny, że ma inteligentną , wykształconą partnerkę, a nie uradowany że kumple też chcą ją pobzykać.Chciałabym jeszcze powiedzieć, ktoś kto Cie wspiera w trudnych sytuacjach, ale jak patrze na małżeństwa moich znajomych  to wkładam to miedzy bajki.

Ale przeciez takich sa setki, tysiace. To nie sa ufoludki z antenkami na glowach, dla mnie do takich raczej zaliczaja sie Ci wypasieni wzrokowcy i liczniki (w sensie ile bab masz akltualnie na liczniku).

Wsrod moich kolegow, znajomych, pracownikow, rodziny nie znam ani jednego takiego, co to mialby za zone Barbie girl i wystawial ja jak pudla na wystawie oczekujac orderow dla swojej suczki i slinotoku u sedziow.

530

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Nie, Asterko, nie łapię Cię za słówka, a pokazuję, że zupełnie gubisz sens mojej wypowiedzi, co również jest męczące, bo muszę wracać i tłumaczyć tę samą myśl po dwa, a nawet więcej razy.

531

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Mussuka, nawet nie wiesz ilu jest takich wzrokowców i zaliczaczy.Oni nie mają żon, rodzin to jest właśnie ten świat  "wolnych " facetów.I nie mówię tego w oparciu tylko o swoją opinię, czy opinię przyjaciółek - wystarczy wejść na pierwsze z brzegu forum randkowe by stracić dobre mniemanie o  męzczyznach.I kobietach niektórych teżŚwiat rodem z horroru, z perwersyjnych snów markiza de Sade, świat płytkich związków, chorych układów, gdzie liczy się wizus, wizus i jeszcze raz wizus.Za długo tam byłam , stąd pewnie moje niektóre skrzywienia.
Runner mam 42 lata, mam czekać , aż minie następne 10 , 20. Już teraz jestem mało elastyczna i boję się bycia z kimś na codzień.Presję mogłam czuć po 30, teraz czuję samotność.

532

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Kto to jest normalny facet?To ktos, kto wie czego chce od życia,

Ja bardzo dobrze wiem czego chcę od życia i właśnie dla tego przez wielu jestem postrzegany jako nienormalny socjopata.

Asterka10 napisał/a:

który potrafi kochać za to jakim ktos jest, a nie tylko   jak wygląda. Potrafi być dumny, że ma inteligentną , wykształconą partnerkę, a nie uradowany że kumple też chcą ją pobzykać.

Ja kocham moją Żonę za te wszystkie cechy które wymieniłaś i pomimo ich.

Asterka10 napisał/a:

Chciałabym jeszcze powiedzieć, ktoś kto Cie wspiera w trudnych sytuacjach, ale jak patrze na małżeństwa moich znajomych  to wkładam to miedzy bajki.

Prawdopodobnie wyolbrzymiasz problemy a deprecjonujesz radości.

Asterka10 napisał/a:

Chcę przede wszystkim powiedzieć - obserwuje mężczyzn i  moje opinie buduje na faktach , nie na pobożnych życzeniach i nie na ekstremach.

Budujesz na swojej subiektywnej ocenie owych faktów - jak każdy z nas bo obiektywni jesteśmy tylko w tedy kiedy coś nas nie dotyczy nawet pośrednio.

adlernewman napisał/a:

Raz sie musze zgodzic z Bullitem.

No to ten pierwszy raz mamy za sobą wink

533 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2012-11-27 18:03:06)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Zmienię się tylko dla kogoś kogo spotkam i tylko dzięki jego wsparciu.Amen.

Ale co miałabys dokładnie zmienić? Przecież to nie ty byłych facetów poniżałaś. To oni nie potrafili szanować drugiej osoby. Kompletnie nie dojrzali do związku. Nie mieć nawet PDOSTAWOWEGO szacunku dla drugiego człowieka? Co trzeba mieć w głowie, wewnątrz, żeby kogoś tak traktować? Nigdy, przenigdy nie chciałabym mieć faceta, który tak traktuje kogokolwiek, co dopiero mnie. Nie wiem, co cię przy nim trzymało, dlaczego przy nim tkwiłaś, ale takie rzeczy są niedopuszczalne w prawdziwym związku (nie "umowie matrymonialnej").
Zasadnicze pytanie brzmi: czemu wybierasz/trafiasz na takich dupków? Maskują się? Usprawiedliwiasz podejrzane zachowania?

Ja patrzę, czy potencjalny partner jest po prostu dobrym człowiekiem, czy szanuje innych. To bardzo ważne. Jesli nie, jest dla mnie nieatrakcyjny.

PS Zaznaczam, że nie czytałam jeszcze nowszych postów.

534

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Świetnie maskowali.Miałam onegdaj kompleks pielęgniarski, uwielbiałam niańczyc takich wrażliwych, pokieresowanych przez życie.Rzeczywiście ojciec mego syna znalazł się w sytuacji ekstremalnej - ja byłam w ciąży, a druga dziewczyna z która spotykał się synchronicznie (nie z nią jedną tylko) właśnie zaczeła zmieniać zdanie na temat związku z rozwodnikiem.Czyli zainteresowanym.To plus opinia publiczna, sprawa w sądzie i utrata twarzy dała te wszystkie zdechnij i wstydziłbym się.
Oczywiście zupełnie to go nie usprawiedliwia, ale sytuacja była bardzo trudna.Dwóch pozostałych poznałam na randkach, gdzie chiałam o głupia i naiwna znaleźć faceta.Po 5 latach.
Usprawiedliwie sie moje związki nie trwały długo i panowie dość szybko pokazali cały swój repertuar.Pokazali go jako atrakcyjne zamkniecie znajomości.
Co mam zmienić, według wielu osób na forum swoje podejście do mężczyzn.Mam wierzyć, ze gdzieś sa mili, ciepli , poukładani mężczyźni , wolni do tego.Pewnie i są, ale znając życie , albo ich nie spotkam, albo nie będę im pasować, z tego czy innego powodu.Taki widać mój los.

535

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Pesymizmem wieje od Ciebie.

W sumie mialas zle doswiadczenia, bo chcialas pelnic w zwiazku role siostry milosierdzia. Nikt Ci nie kazal sie tak zachowywac. Chyba troche nie fer jest teraz zrzucac wine na facetow, jak sama takie kulawe kaczatka wybieralas.

Powiedzialam Ci juz wczesniej: nie jest tu problem z mezczyznami ale z Twoim nastawieniem i wyborami, i dopoki to do Ciebie nie dotrze, nie mamy o czym na forum rozmawiac.

536

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterko nie powinnaś nowo poznanemu człowiekowi, o którym nic nie wiesz przedstawiać szczegółowo swojej sytuacji
           
           rodzinnej. A Ty to robisz. Dlatego spotkałaś się z takim komentarzem:

           

Asterka napisał/a:

Jeden moje samotne macierzyństwo chorego dziecka skomentował "poszukaj sobie konia roboczego , który będzie na tego bękarta pracował.Ja sobie wolę ch...m gruchy strząsać"

dopiero wtedy zorientowałaś się, że masz do czynienia z chamem.

           A następny był żonaty. Bo na takich portalach logują się często żonaci mężczyźni

           szukający romansu.

           Przestań szukać faceta na siłę, przeczytaj jeszcze raz posty, w których dziewczyny dobrze Ci radzą,

           przemyśl i zastosuj. Wtedy sam się znajdzie, potkniesz się o niego - dosłownie lub w przenośni,

           tak jak to się już tu komuś przydarzyło.

537 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2012-11-28 00:31:40)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Pisałam to z ironią, bo w swojej naiwności wierzyłąm , że człowiek któremu życie dokopało jest wrażliwszy, lepszy, bardziej empatyczny.Kiedyś wierzyłam.
Równie dobrze Adlernewman mogę powiedzieć dobrze, że Cię chłop tłuk, bo na to zasługiwałaś i pozwalałaś.Bo ja się na ten przykład nie dałam nigdy uderzyć i każdego faceta, który podnióśłby na mnie rękę  poczęśtowałabym patelnią.Fajnie?
Kobiecie, którą maż zdradzał powinnam napisać, dobrze ci tak bo zimna suka z ciebie i musiał sobie poszukać gdzie indziej.
Jak kolwiek żle postępujemy nie zasługujemy na okrucieństwo, poniżanie i ranienie.I NIKT nie ma prawa powiedzieć komuś zgwałcił Cię, bo go prowokowałaś, uderzył bo wpadałaś w histerię , a już tym bardziej zniszczył bo  próbowałaś go kochać, kochać nieodpowiedniego człowieka.
Dajesz takie "cudowne" rady, bawisz się w guru a wychodzi z Ciebie zwykłe okrucieństwo i chęć zgnojenia innej osoby.Ten  tekst o szukaniu sobie seksu w necie i ten ponizej świadczą o tym cale nie jesteś lepsza.Tak wielką radość sprawia Ci pouczanie innych i pokazania jakimi zerami są?
Może i w Twoich oczach jestem nieudacznikiem i psychopatką, niezaradną , zrzędzącą glizdą, ale nigdy nie pozwalam sobie na takie traktowanie człowieka by poczuł się tak jak poczułam się czytając Twoje słowa.Jak śmieć
Pokazałaś jaka na prawdę jesteś.I ja od takiej osoby nie chcę dobrych rad.Gardzę podłymi ludzmi, a z Ciebie podłość , zarozumiałość i wyższość, aż bucha.Żle być osobą zagubioną, pesymistyczną.Ale jeszcze gorzej uważąć się za wielce oświeconą, "przepracowaną psychologicznie" i robić kardynalne błędy upokarzać drugiego człowieka, bo śmie błądzić, mieć inne zdanie .
Wiecie osiągnełyście jedno , rzeczywiście nie będę szukać faceta, bo po waszych wywodach czuję się jak zbity pies, w którym leży cała wina za własne niepowodzenia.Tylko i wyłącznie we mnie.
Były w moim życiu oresy, kiedy nie szukałam faceta i też się o niego nie potknełam.Żegnam , każde moje słowo zinterpretujecie tak jak wam będzie wygodnie i znajdziecie w nim tysiące podtekstów, których nie ma.
Nie pojełyście w swej niezbadanej mądrości, że dobrem ,zrozumieniem  spokojem i ciepłem, można zrobić o wiele więcej niż krytyką i upolkarzaniem, choćby nie wiem jak szlachetne były w zamiarze????Szkoda mi Was.

538 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2012-11-28 10:12:33)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterko, ani nie jestem podla ani okrutna. Staram sie byc realistyczna.

Pytalas, co zrobic, zeby bylo lepiej w Twoim zyciu. Odpowiedzialam jak najlepiej moglam. Zgodze sie, ze czasem sluchanie prawdy jest bolesne, ale niestety albo chcesz wziasc odpowiedzialnosc za swoje romantyczne zycie, albo bedziesz siedziala na czterech literach i pocieszala sie myslami, ze "wszyscy faceci sa okropni".

"Dajesz takie "cudowne" rady, bawisz się w guru a wychodzi z Ciebie zwykłe okrucieństwo i chęć zgnojenia innej osoby.Ten  tekst o szukaniu sobie seksu w necie i ten ponizej świadczą o tym cale nie jesteś lepsza.Tak wielką radość sprawia Ci pouczanie innych i pokazania jakimi zerami są?
Może i w Twoich oczach jestem nieudacznikiem i psychopatką, niezaradną , zrzędzącą glizdą, ale nigdy nie pozwalam sobie na takie traktowanie człowieka by poczuł się tak jak poczułam się czytając Twoje słowa.Jak śmieć."

Asterko, to jest Twoja, bardzo bledna interpretacja. NIGDZIE nie napisalam, ze uwazam Cie za "nieudacznika" czy "psychopatke". Napisalam, ze Twoj sposob myslenia jest nierealistyczny, co jest zupelnie czyms innym. Twoje uczucie bycia "smieciem" jest bardzo jasnym wyolbrzymieniem wynikajacym z tego, ze tak naprawde rozumiesz, ze Olinka, Vinnga i ja mamy racje, i taki mechanizm obronny sie wlancza. Jezeli koncza sie argumenty, zaczyna sie ofensywa.

Przypomina mi to moje mlode lata i siedzenie w gabinecie Dr Urszuli. Kiedy ona mi prosto mowila, ze jestem uzalezniona od Xanaksu, i ze ciagle uciekam od rozwiazywania trudnych sytuacji w prochy albo butelke, tez nie chcialam jej sluchac. Uzalalam sie nad soba, wyplakiwalam swoje oczy, narzekalam, ze mnie nie rozumie, ze traktuje mnie zle, ze rodzina nie taka, ze moj chlopak idiota...Kopalam i ryczlam jak trzylatek. I wiesz co? Oczywiscie, ze wiesz, jestes w koncu inteligentna kobieta. Ja odnajdywalam w jej slowach prawde, ale bedac zaznajomiona ze swoim zyciem, ktorego nie chcialam zmienic, bronilam sie. Trzynascie lat pozniej nie moge znalesc slow by podziekowac tej wspanialej kobiecie. Trzynascie lat bez benzodiazepin. Trzynascie lat szczesliwej egzystencji.

539

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Liczy się również, w jaki sposób się tą prawdę mówi.I zawszę należy brać poprawkę, ze to Twoje widzenie sytuacji, przez pryzmat, Twojej osobowości mozesz co najwyżej powiedzieć "według mnie to wygląda tak i tak , ja widzę to tak i tak".Dlatego , często używam słowa "ja" i nie jest to przejaw mojego zapatrzenia w siebie, czy mniemania , ze świat kręći się wokół mnie.Podkreślałam tylko mozliwy brak obiektywizmu w ocenie sprawy, bo oceniałam coś przez pryzmat własnego oglądu.

540

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Nigdy nie twierdzilam, ze jestem wyrocznia. Myslalam, ze nie musze dodawac, ze moje rady sa subiektywne- "mnie sie wydaje", "w moim odczuciu", a nie "to jest prawda".

I Kolezanko Asterko, jak na "guru" mam bardzo interesujaca przeszlosc alkoholowo- prochowa, o ktorej specjalnie napisalam, zebys nie myslala, ze uwazam sie za jakas perfekcyjna, co wszystkie rozumy pozjadala. A takze, zeby Ci pokazac, ze zmiany sa trudne, ale mozliwe.

541 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2012-11-28 11:29:35)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Przeszłość lekowo-alkoholowa, daje trochę inne doświadczenia niz przeszłoś emocjonalna.Tu masz dwa wyjścia, albo coś z tym zrobisz , albo bedzie równia pochyła.Jeśli chcesz normalnie żyć i patrzeć w lustro masz jeden wybór.I cholernie ciężką robotę do wykonania.Ale Twoje powdzenie nie jest tak bardzo uzależnione od interakcji z drugim człowiekiem.Moje niestety jest, bo mogą próbować zacząć pozytywnie myślec o mężczyznach i ciągle napotykać na swej drodze, porąbanych, albo nie zainteresowanych.Fajnych i zajętych.
Tym bardziej, że jak  mówiłam nie mam dużych mozliwości spotykania nowych ludzi, a nie wierzę, że znajomości typu rozmowa w pociagu czy w knajpie skończą się wielką miłością.Bo to zdarza się tylko w bajkach i Harlequinach.Zdarzyło sie to raz mojej znajomej, ale facet zakochał sie nie tyle w jej osobowości co pasującym mu typie urodowym, oczach sarenki i młodości.Był zresztą typem ckliwego romantyka, niedorosłego umysłowego chłopca, który chciał widzieć świat sliczny, lukrowy i różowy.Nie do życia.Ja cóż śliczna i młoda nie jestem, aż tak inteligentna i czarujaca też nie, nie liczę na uczucie od pierwszego wejrzenia.Drugie , czy trzecie może mi się nie przydarzyć, nie mam okazji poznania i bycia poznawaną lepiej - nie bywam i nie spotykam tych samych ludzi wiecej niz raz ewentualnie dwa razy.Z tych przelotnych spotkań nic się zazwyczaj nie wynosi., a już ocenic tego jaki kto jest naprawdę nie da się za Boga.

542

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Aster - na ktorej stronie opisalas swoja brzydote, bo az mnie korci zaczac od genezy calego problemu. Mam pewne podejrzenia, ze Ty wcale nie jestes brzydka tylko "stalkas sie" brzydka dla siebie po tych rewelacjach od kilku pawianow. Jak poczytam to sie ustosunkuje, bez podstaw nie chce analizowac Twojego powiedzmy problemu.

543 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2012-11-28 11:43:38)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Taka przeszlosc nie ma nic wspolnego z emocjami? Ty chyba zartujesz!

Moj ojciec byl klinicznie zdepresowanym, samobojczym lekarzem, z ktorym ja spedzalam wiekszosc czasu jako nastolatka, moja mamusia wolajac siedziec w restauracjach z kolezankami. Sprobuj powstrzymac faceta metr dziewiedziesiat, 100 kg wagi od skoczenia z trzeciego pietra, kiedy sama jestes 16nastoletnia dziewczyna. Zycze powodzenia. Kiedy poszlam na studia, po prostu wszystko we mnie wybuchlo. Nie wiedzialam kim jestem. Z przerazenia zaczelam sie medykowac. Zajelo mi wiele lat, zeby miec normalne relacje z innymi ludzmi.

Tez moglam usiasc na czterech literach i powiedziec "zraniona jestem", czekajac az mnie ktos naprawi. Moglam pozwolic swojemu ojcu, zeby dyktowal moje zycie.

544

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Miałaś zdecydowanie gorzej, najbliśi Ci ludzie zrobili krzywdę, bo nie dorosli do roli rodziców i wplatali Cię w swoje osobiste piekła.Dałaś sobie radę, choc pewnie w chwili załamania  nie raz miałas ochotę się wspomóc.Ale mama i tata juz Cię więcej tak mocno nie skrzywdzą, nie rozwalą ci życia na strzępy, mozesz bez nich żyć i nie angażować się w ich problemy.
Ja chcąc rozwiązać swoją sytuację jestem narazona na to , ze znowu moge cierpieć.Jeśli tego nie chcę ma jedno wyjście - nie próbować.Taka już jestem, ze kazda nieudana próba nie spłynie po mnie jak po kaczuszce, każde kolejne odrzucenie, kazda próba zaangazowania, kazda niespełniona nadzieja bedzie boleć.I tak jak napisałam 50% mojego sukcesu zależy od ludzi jakićh spotkam.

545 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2012-11-28 11:53:08)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Mussuka napisał/a:

Aster - na ktorej stronie opisalas swoja brzydote, bo az mnie korci zaczac od genezy calego problemu. Mam pewne podejrzenia, ze Ty wcale nie jestes brzydka tylko "stalkas sie" brzydka dla siebie po tych rewelacjach od kilku pawianow. Jak poczytam to sie ustosunkuje, bez podstaw nie chce analizowac Twojego powiedzmy problemu.

Nigdy nie twierdziłam, ze jestem brzydka.Próbowałam tylko udowadniać swoim przykładem, ze mała atrakcyjnośc utrudnia kontakty damsko-męskie, ze  brzydkie kobiety mają w zyciu emocjonalnym bardzo pod górkę.I jak bardzo dla mężczyzn liczy się uroda i wygląd.

546

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Ja od ojca nauczylam sie jednej rzeczy: NIGDY nie opieraj wlasnej samooceny na innych ludziach. Ufaj sobie. Jezeli ktos Cie nie lubi, nie byl dla Ciebie od poczatku.

Zarowno tez, ze nie ma roznic pomiedzy kobietami i mezczyznami. Tata byl nieszczesliwym czlowiekiem, ale mial przeblyski madrosci.

547

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Nigdy nie twierdziłam, ze jestem brzydka.Próbowałam tylko udowadniać swoim przykładem, ze mała atrakcyjnośc utrudnia kontakty damsko-męskie, ze  brzydkie kobiety mają w zyciu emocjonalnym bardzo pod górkę.I jak bardzo dla mężczyzn liczy się uroda i wygląd.

Masz wiele racji, dla większości mężczyzn liczy się przede wszystkim atrakcyjność (chociaż, swoją drogą, jest to pojęcie względne i powiedzenie "każda potwora znajdzie swego amatora" ma w sobie ziarno prawdy - ergo, i ty możesz być dla kogoś wielce atrakcyjna ;-)), kobiety obdarzone wdziękiem i urodą (naturalnymi lub wypracowanymi) mają tzw. fory. Z drugiej strony, nikt nie mówi, że i kobiety nie są wzrokowcami, z tym że niekoniecznie poszukujemy typu modela, a jedynie tego czegoś, co do nas przemawia (w moim przypadku, nie wiedzieć czemu, są to oczy, na ten przykład zielone). Niestety, wydaje się (bez urazy), ze w przypadku rodzaju męskiego "atrakcyjność" wybranki dominuje wszelkie inne cechy jej osobowości, intelektu i empatii. Po czym po kilku tygodniach, miesiącach, latach (nieodpowiednie skreślić) strasznie się dziwią, że związali się z kimś średnio do siebie kompatybilnym. Wydaje się, że ty już kilka razy sparzyłaś się na średnio udanych przedstawicielach gatunku, a jeszcze, rozglądając się wokół, nie widzisz przykładu faceta, który jest w stanie wesprzeć, uszanować i zrozumieć. I powiem ci, biorąc pod uwagę własny, nie tak młodzieńczy wiek, że takowych raczej nie ma (ponownie, bez urazy, panowie). Owszem, da się z nimi pogadać, mieć miłe i nie tak miłe chwile, pouprawiać seks, a nawet - o zgrozo, wychowywać razem dzieci i w ramach daleko idącego kompromisu spędzić pół życia, ale raczej nie należy oczekiwać pomocy w chwilach kryzysu, zrozumienia, czy wsparcia. Jeśli masz rozwinięty kompleks matki Teresy - przyjmą to z wdzięcznością, ale sami rzadko wykazują się empatią. Stąd rodzi się podstawowe pytanie - czy naprawdę warto szukać kolejnego mężczyzny życia, który przygalopuje na białym koniu, by potem okazać się wrażliwcem wrażliwym li jedynie na swoim punkcie? Wiem, każdy chce znaleźć drugą połówkę. Gorzej, kiedy nasza żyje np. w Australii...
Co do rad typu: uwierz w siebie, problemem jest twoje nastawienie, jesteś zbyt kolczasta, powinnaś podchodzić do życia w pląsach i z uśmiechem na twarzy, a ono odpowie ci tym samym, to po pierwsze - podobne bon moty trącą panem Coehlo, a po drugie - chrzań je.
Atrakcyjność jest względna, podobnie jak młodość. Każdy ma swoje atuty urodowe i nie powiesz mi, że jest inaczej. Jeśli znajomi twierdzą, że jesteś ciepła, empatyczna, inteligentna i oryginalna, to gdy domniemany ukochany nie jest w stanie tego zauważyć i docenić - pożegnaj pana i jeśli chcesz - szukaj dalej, ale pamiętając, że nie znajdziesz rycerza króla Artura. Wyginęli. Co nie znaczy, że nie warto jeszcze trochę poszukać...

548

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Mądrzy ludzie często bywają nieszczęśliwi, bo madrość nie broni nas przed złymi wyborami w uczuciach, przed głupota i okrucieństwem innych ludzi i cały spektrum czynników , który nie pozwala tej madrości wykorzystać w praktyce.Madrość często bywa naszym przekleństwem, bo wcale nie chroni nas całkowicie przed niemądrymi  decyzjami i wyborami, a pokazuje w całej rozciągłosci ich konseksencje i nasze błędy.
Adlernewman, nie buduję swojej samooceny w oparciu o innych ludzi, ale boli mnie, ze ich spostrzeganie mnie jest wielokrotnie zaciemnione ich zła wolą, pozorami, albo niechęcia żeby zobaczyc coś więcej.

549

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

No totalna zalamka. A zniej wynika, ze na milosc i trwaly zwiazek zasluguja jedynie modele, reszta na przemial.

To idac ulica, rozejrzyj sie prosze po idacych parach..ile widzisz kobiet slicznych u boku swojego partnera? Ja bardzo niewiele.

To, ze sie trafilo raz, drugi czy dziesiaty na sukinsyna to sie nazywa pech ale nie fatum czy przeznaczenie. Tylko ja do osoby jakiejkolwiek plci, startujacej do mnie z wlasnymi kompleksami, bolaczkami, strachami oraz niechecia do mezczyzn, kobiet czy psow ogolem biorc to nawet nie chcialabym sie przysiasc.

Chcesz porady? Usmiechaj sie. Nie ma bardziej skutecznej operacji plastycznej niz pelen usmiech, rowniez w oczach. Jestes mloda a juz bardzo zrezygnowana kobieta. Od naprawy tego zacznij bo nawet extra lifting i wszelkie zabiegi nie pomoga jesli bedziesz oskarzac i krytykowac.

Jeszcze jedno - spal swoja metryke, bo bardzo wiek Ci przeszkadza a czlowiek ma tyle lat na ile sie czuje. I to jest swieta prawda.

550

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterko 

                Na 17-tu stronach wątku wałkuje się problem złych mężczyzn, którzy nie doceniają mało atrakcyjnych kobiet,

                nie prawią komplementów, nie oglądają się za nimi itd.

                Nie wiem czemu akurat w tym wątku opisałaś swoją historię, bo brzydka nie jesteś

Asterka napisał/a:

Jestem ciepła , inteligentna, zabawna i niebrzydka.Mam regularne rysy, długie nogi , piękny dekolt.

A może Twój problem leży gdzie indziej?

                Jesteś matką niepełnosprawnego dziecka. Własny ojciec go opuścił, a Ty masz żal do całego świata,

                że inny facet nie chce go zastąpić.

Część ojców porzuca domy, gdy na świat przychodzi niepełnosprawne dziecko. Funkcjonuje wręcz stereotyp, że czyni tak większość z nich.

To jest cytat z artykułu, na stronie niepełnosprawni.pl

               

                To jest przykre, nie wiem czemu tak jest, ale jest.

                 Może kiedyś znajdziesz takiego odważnego człowieka, ale powoli, bez desperacji i nie na portalach typu "randki pl"

551

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Nie usmiecham się, chodzę w pokutnym worku narzuconym na głowę i warczę na ludzi.Facetom od progu rzucam, nie będę z Tobą gadała bo wy wszyscy do dupy jesteście.A nawet do tego się nie nadajecie.
Maire ma rację, chrznię  takie dobroczynne rady, to nienormalne by się usmiechać i pląsać, a tu  akurat dusza boli.
Jeszcze chwila, a nie zniosę tego psychologicznego bełkotu, bo ja dopuszczam do siebie ludzi , którzy mają kompleksy, bolączki i strachy.Bo to ludzkie, bo to często dowód zaufania i takiemu człowiekowi potrzebni sa inni  by choc powiedzieć "zobaczysz bedzie dobrze, dasz radę, a ja spróbuję ci pomóc" Uśmiech musi byc autentyczny, a ja niestety nie zawsze mam się ochotę usmiechać.Nie zawsze nie znaczy nigdy.
Mówisz metryka nic nie znaczy, czujesz się na tyle lat ile masz.To spróbuj poderwać kogos o 6 lat młodszego od siebie, spróbuj w wieku lat 50 urodzić dziecko i 45 znależć dobrą pracę.Powodzenia.
Na wszystko w życiu jest czas, biologi się nie przeskoczy, nie przeskoczy się tego, ze z wiekiem się zmieniamy mamy inne priorytety i oczekiwania, co innego nam sie podoba.Jeśli długo życjesz samotnie, nabierasz pewnych przyzwyczajeń i nawyków, organizujesz swój czas według swoich potrzeb i swojej wygody.Trudno jest wtedy wpuścić kogoś do tego poukładanego świata, im dłuzej jesteś sama tym trudniej.

552

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Nie mam żalu do całego swiata, tylko pokazuje, że to pomniejsza moje szanse na znalezienie mężczyzny.

553

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Nie usmiecham się, chodzę w pokutnym worku narzuconym na głowę i warczę na ludzi.Facetom od progu rzucam, nie będę z Tobą gadała bo wy wszyscy do dupy jesteście.A nawet do tego się nie nadajecie.
Maire ma rację, chrznię  takie dobroczynne rady, to nienormalne by się usmiechać i pląsać, a tu  akurat dusza boli.
Jeszcze chwila, a nie zniosę tego psychologicznego bełkotu, bo ja dopuszczam do siebie ludzi , którzy mają kompleksy, bolączki i strachy.Bo to ludzkie, bo to często dowód zaufania i takiemu człowiekowi potrzebni sa inni  by choc powiedzieć "zobaczysz bedzie dobrze, dasz radę, a ja spróbuję ci pomóc" Uśmiech musi byc autentyczny, a ja niestety nie zawsze mam się ochotę usmiechać.Nie zawsze nie znaczy nigdy.
Mówisz metryka nic nie znaczy, czujesz się na tyle lat ile masz.To spróbuj poderwać kogos o 6 lat młodszego od siebie, spróbuj w wieku lat 50 urodzić dziecko i 45 znależć dobrą pracę.Powodzenia.
Na wszystko w życiu jest czas, biologi się nie przeskoczy, nie przeskoczy się tego, ze z wiekiem się zmieniamy mamy inne priorytety i oczekiwania, co innego nam sie podoba.Jeśli długo życjesz samotnie, nabierasz pewnych przyzwyczajeń i nawyków, organizujesz swój czas według swoich potrzeb i swojej wygody.Trudno jest wtedy wpuścić kogoś do tego poukładanego świata, im dłuzej jesteś sama tym trudniej.

Nie chcesz dobrych rad to ok, napisze inaczej: pieprzysz jak potracona.

Jak dla mnie to mozesz i ten worek zalozyc i wytatuowac sobie wiek i swoje pretensje na calym ciele, jesli uwazasz, ze to Ci bardziej pomoze niz dobry nastroj, usmiechnieta pogodna twarz i nieoczekiwanie cudu. Bo Ty nie chcesz zadnych rad, Ty chcesz cudu. Co to znaczy, ze mamy Ci pomoc? Jak Tobie pomoc jak Ty sama nie chcesz tylko narzekasz na kazdego i kazda nawet przyjazna rade. Ach..to nie Ty masz sie zmienic, to swiat ma sie zaczac w druga strone krecic. Jasne, Pani Egocentryczko.
Obnosisz sie i tu i pewnie dookola ze swoja bolaczka i czekasz, ze Ci ksiaze na drodze stanie. Z takim kochana podejsciem to Ty mozesz jak Paris Hilton wygladac, i tak sama bedziesz.

Taki belkot bardziej Ci odpowiada? Bo pewnie niejednej tu osobie az chec idzie zeby tak Ci napisac, ale staraja sie delikatnie i dyplomatycznie skierowac Cie na wlasciwe tory: od siebie zacznij, nie od innych.

I nie truj farmazonow, ze po 40-ce zycie sie konczy. Poza szansa na biologiczne macierzynstwo, to wszystko jest mozliwe. Mam wiecej niz Ty lat i jestem po A: samotnym wieloletnim macierzynstwie, B: 10 letnim malzenstwie, skad mam drugie dziecko, C: rozwodzie, D: 7-miu latach bez pracy.  Obecnie mam A: wspaniale dzieciaki, B: cudownego i wiecej niz o 6 lat mlodszego partnera, C: super prace na kierowniczym stanowisku. A po 50-tce to zamierzam jeszcze troche swiata pozwiedzac, bo dzieciaki dorosna a ja kredyt w czesci splace. I choc nie kazdego dnia to jednak staram sie usmiechac jak najczesciej.

Aha, i zadna ze mnie dziunia malowana, mam i nadwage i krzywe zeby (ale te sobie troche naprawilam:).

Mozna, tylko trzeba chciec i nie zalamywac rak po kazdym niepowodzeniu. Jest jedno madre przyslowie: las tak Ci odpowie jak do niego zawolasz..pomysl, dlaczego na Twoja agresje, teraz juz jawna, ludzie tak samo reaguja. A mezczyzna to tez czlowiek.

554 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2012-11-28 16:40:17)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Jeśli ktoś komu chciałabym pomóc , zareagowałby na moją pomoc agresją to odebrałabym swoje starania jako własną porażkę i zerowe umiejętności psychologiczne.
Z workiem to była ironia, a nie agresja.
Cudem mozna nazwać związek inteligentnego, fajnego faceta, z głupią, wulgarną śliczną cwaniarą.Znałam  taki cud.
I jeszcze wyjaśnienie smutek i ból duszy odczuwam z powodów innych niz brak faceta.Bo są gorsze nieszczęścia na tym świecie.
Gratuluję osiągniętego skutku, czyli kompletnego znudzenia odkrywczymi pseudopsychologicznymi,bzdurami  z durnych poradników.Są osoby, które się na codzień nie szczerzą i mimo to wierzą, że życie piękne jest.Z facetem czy bez niego.A szklanka do połowy pełna.
A teraz drogie Panie zajmijcie się problemem Papciuszka, bo nie wiem czego tak skupiłyście się na mnie , a nie na niej.Jej bardziej potrzebna jest pomoc.Tylko nie wiem czy ona zniesie takie brednie, czary-mary psychościemy uśmiechnij , a życie uśmiechnie się do ciebie.Żałosne, jak będę chciała czytać takie bzdury, półprawdy objawione i rady dla wszystkich  poczytam sobie Alchemika , który biedaczysko , szukał po  dalekim świecie  tego co jest bardzo blisko.

555

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterko, niestety muszę stwierdzić, że tyle osób bezinteresownie (!) poświęciło Ci swój własny wolny czas, podzieliło swoją refleksją, wiedzą, doświadczeniem, w dobrej wierze starło się dotrzeć do istoty Twojego problemu, potem pokazać coś, czego Ty za nic nie chcesz zauważyć, że Twoje podsumowanie z ostatniego (i nie tylko) postu, niestety nie wystawiło Ci najlepszego świadectwa. Mało tego - okazałaś się zupełną ignorantką.

Pomyśl nad tym, proszę, bo my możemy zamknąć komputer i uznać, że nigdy żadnej Asterki nie było, mnie to tak naprawdę ani ziębi, ani grzeje, ja na tym nie stracę, moje życie (poza krótkim, epizodycznym doświadczeniem) nie zubożeje, jeśli jednak w życiu realnym postępujesz dokładnie w ten sam sposób, czyli przyjmujesz tylko wypowiedzi wygodne, głaszczące, oderwane od rzeczywistości, takie, które potwierdzają Twoje widzenie świata, to wybacz, ale raczej go nie wyprostujesz. Nawet przyjaźń nie polega wyłącznie na współczującym poklepywaniu po ramieniu, z którego tak naprawdę nic nie wynika, a co dopiero takie wirtualne kontakty. Widzisz, piszesz i wciąż podkreślasz, że jesteś ciepłą, miłą osóbką, a ja nie widzę w Tobie ani ciepła, ani uprzejmości, widzę za to obnoszenie się z własnym bólem, obciążanie innych winą za własne niepowodzenia, a wreszcie reagowanie na każdą niewygodną myśl agresją. Mnóstwo jest w Tobie zgorzknienia i sprzeczności. A skoro widzę to ja i kilka innych osób, to coś w tym musi być, nie sądzisz?

Asterka napisał/a:

Jeśli ktoś komu chciałabym pomóc , zareagowałby na moją pomoc agresją to odebrałabym swoje starania jako własną porażkę i zerowe umiejętności psychologiczne.

Po pierwsze nikt z nas (tak sądzę) nie jest psychologiem. Po drugie można obrócić to w inny sposób - jeśli ktoś nie potrafi przyjąć konstruktywnej krytyki, to jest to jego porażką, nieumiejętnością radzenia sobie z emocjami, wreszcie pewną niedojrzałością.

556

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Owszem nikt z nas nie jest psychologiem i dlatego nie możemy wierzyć, że nasze recepty w czyimś przypadku się sprawdzą.A wypowiadane  prawdy trafią i pomogą konkretnej osobie.I prawo większości nie ma tu racji bytu, czasem głupie sposoby odnoszą lepszy skutek. Jak bywało bardzo źle, spotykałam się ze znajomymi i prosiłam, żeby opowiedziały mi o jakimś chamskim, burackim, zachowaniu faceta z przeszłości czy teraźniejszości.Nie po to by razem płakać, ale powiedzieć sobie - o taka fajna kobieta, a też dali jej popalić.Nie czułam się dzięki temu "wybranką" normalnych inaczej i workiem treningowym  palantów.
Dziękuję za poświęcony czas i zostawiam Was w przeczuciu , że nie do końca poszedł on na marne.I by dalej nie obciążać tego wątku moją osobą znikam.

557 Ostatnio edytowany przez Wilczyca89 (2012-11-28 20:13:05)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterka10, a ja mimo wszystko prosiłabym Cię serdecznie o przeczytanie kilku słów, które zamierzam do Ciebie skierować. Na wstępie napiszę, że doskonale Cię rozumiem. Jestem od Ciebie wprawdzie młodsza o dwadzieścia lat, ale nasze historie są bardzo do siebie podobne. Każdy człowiek posiada potrzebę bycia kochanym, potrzebnym i akceptowanym (nawet, jeśli nie zamierza wchodzić z nikim w związek) - tak jesteśmy skonstruowani, gdyż właśnie to pcha nas do budowania relacji z drugim człowiekiem. To naturalne, że w przypadku braku zaspokojenia tej potrzeby odczuwamy cierpienie, żal i frustrację. I tylko od nas zależy, czy będzie to prowadzić nas do coraz większej depresji, czy też będzie odpowiednim motorem dla dokonywania w naszym życiu zmian. Jest takie powiedzenie, że jeżeli nie wiesz, dokąd zamierzasz pójść, prawdopodobnie nigdzie nie dojdziesz, i jest w nim w tym przypadku wiele prawdy. Dlatego najpierw przede wszystkim powinnaś stanąć w prawdzie przed samą sobą. Kim jesteś? Kim pragniesz być? Jakie są Twoje zalety? Jakie wady? Jakie obecnie przeżywasz problemy? Jakiego mężczyzny pragniesz u swojego boku? Na jakie ustępstwa jesteś w stanie w tym przypadku pójść? Ważne, abyś udzieliła sobie odpowiedzi szczerze, bez koloryzowania ani pomniejszania swojej wartości. To powoli Ci uporządkować bałagan w swojej głowie i będzie pierwszym krokiem do samoświadomości, której teraz tak bardzo potrzebujesz.

Kolejna rzecz - kompleksem może być jedynie defekt wyglądu, który możesz zmienić. Jeżeli nie możesz - zaakceptuj go. Wiem, że może Ci się wydawać, że łatwo mi się o tym mówi - nic bardziej mylnego. Sama do najatrakcyjniejszych kobiet nie należę. Podobnie jak Ty przytyłam w wyniku choroby i obecnie ważę ponad 100 kilogramów. Znam więc wszystkie "uroki" życia osoby otyłej, łącznie z pogardliwymi spojrzeniami innych i niechęcią ze strony mężczyzn. Piszesz, że zależy Ci na mężczyźnie, który zwróci uwagę na Twoje wnętrze, a nie wygląd - to jest złe rozumowanie. Mężczyźni to wzrokowcy i tego nie zmienisz - aby mogli zakochać się w kobiecie, musi ona być dla nich atrakcyjna. Ale tutaj mam dobrą wiadomość! DLA NICH. Wierz mi, znam niejednego przystojniaka lubującego się w większych kobietach, o których szczupłe i obiektywnie piękne mogłyby tylko pomarzyć. Im po prostu szczupłe kobiety się nie podobają, obrzydzają ich one (tak, jak przeciętnego Kowalskiego obrzydzać może widok bardzo grubej kobiety). Dla nich atrakcyjna kobieta ma kształtu kuli i dla takiej są w stanie odrzucić zaloty kobiet szczuplejszych. I moim zdaniem w swojej obecnej sytuacji powinnaś właśnie takiego mężczyzny poszukiwać. Nie wymagać, aby wielbiciel szczupłych dwudziestolatek zmieniał się dla Ciebie, ale natrafić na takiego, dla którego będziesz ósmym cudem świata. Wtedy nie będziesz musiała martwić się kompleksami i zadawać sobie każdego dnia pytania: "Ojej, jestem taka gruba, czy ja mu się podobam? Dlaczego ze mną jest?".

Ja, podobnie jak Ty, miałam nienajlepsze doświadczenia z mężczyznami. Czego ja się o sobie od nich dowiadywałam, to głowa mała! Tylko, że ja cieszyłam się, kiedy nareszcie dawali mi spokój, a tymczasem mam wrażenie, że Ty odczuwałaś coraz większy żal - no bo jakbyś była ładniejsza/szczuplejsza/mniej doświadczona przez życia/młodsza, to oni z pewnością by Cię chcieli. Pytanie tylko, czy naprawdę byś tego chciała? Chciałabyś być z kimś, kto potrafi mówić jakiejkolwiek kobiecie takie okropne rzeczy? Poniżać ją, bawić się jej kosztem? Byleby kogoś mieć? Oj, wierz mi, szybko byś się z takiego związku próbowała uwolnić. Poczytaj historie kobiet na forum tkwiących w takich toksycznych związkach i małżeństwach. Sądzisz, że naprawdę należy im zazdrościć tego stresu, bólu, strachu przed oprawcą? Z pewnością nie. Dlatego takich panów omijaj szerokim łukiem i nie rozpaczaj po ich utracie, bo nie ma za czym tęsknić.

Może powinnaś po prostu dać sobie szansę?

558

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Wilczyco, to nie jest tak , że ja muszę się stanąć w prawdzie przed sobą.Wydaje mi się, ze dobrze wiem, jakie mam zalety, jakie mankamenty, jakie wady charakteru.
Problemem jest to , że nie wiem czy chcę być z jakimś mężczyzną i dokonywać "wyboru mniejszego zła".
Męska uroda jest dla mnie sprawą drugorzędną (może oprócz higienicznej abnegacji), ale chciałabym mieć z facetem o czym pogadać, dzielić razem jakieś zainteresowanie, mieć zbliżony system wartości.Nie potrafiłaby być  na stałe z facetem, którego bym nie szanowała, który krzywdziłby innych ludzi, kłamał , był słaby i bezwolny.
Znależć takiego graniczy z cudem, a jeszcze do tego by był w opozycji do wszechobecnego kultu szczupłej sylwetki, młodości i perfekcyjnego wyglądu....nie to nie możliwe.Nie przy moim stylu życia narzuconym pewnymi obowiązkami.
Do tego chcąc czy nie chcąc musiałby stać się ojcem niepełnosprawnego, dorastającego chłopaka, dla którego mama jest całym światem.Mężczyźni nie lubią problemów, kłopotów , chorób.Chyba, że muszą bo zostawienie takiej osoby, kłóciłoby się z ich sumieniem.Żeby wybrali sobie taki problem z własnej nieprzymuszonej woli, gratyfikacja musiałaby być ogromna.
To nie jest tak, że myślę gdybym była szczuplejsza, ładniejsza to moi byli by przy mnie zostali.Nie chciałaby ich nawet z dopłatą,po pewnych słowach, gestach, zachowaniach bycie ze sobą nie jest już możliwe, ja nie jestem masochistką.0statnio jeden z nich chciał nawet nawiązać przyjazne stosunki, bo jak stwierdził " był ze mną szczęśliwy". Ba nawet przeprosił.Widać jest strasznie samotny i zdesperowany, albo obudziły się w nim resztki sumienia.Napisałam mu brutalną prawdę, to co o nim myślę, jak oceniam jego zachowanie i pobudki , które nim kierowały.Dla mnie jest tchórzem , narcyzem, który nie myśli skutkowo-przyczynowo.I żadna kobieta nigdy nie będzie dla niego dość dobra.
Właśnie kończę znajomość z kimś, kogo wpuściłam do życia chyba tylko ze względu na braki w pożyciu seksualnym.Po pięciu samotnych latach.Telefon milczy, wszystko jasne.
Czas skupić się na czymś innym, żyć dalej, cieszyć się z tego co mam, a mam bardzo dużo.I kupić wibrator, wszak on nie złamie mi serca.

559 Ostatnio edytowany przez Wilczyca89 (2012-11-29 10:51:58)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterka10, pozwoliłam sobie przejrzeć Twoje wypowiedzi w innym temacie znajdującym się w tym dziale. Zauważyłam, że bardzo naskakujesz w nich na obiektywnie piękne, szczupłe kobiety. Dlaczego? Przecież nie jest to ich wadą. Są zdrowe i posiadają dobre geny. Nie każda piękna kobieta jest rozpuszczoną księżniczką zapatrzoną w siebie, której zainteresowania krążą jedynie wokół kosmetyków i zabiegów upiększających. Jest wiele pięknych kobiet o pięknym wnętrzu. Dlaczego tak bardzo ich za to nienawidzisz? Ponieważ podobają się mężczyznom? Sama napisałaś, że nie zależy Ci na mężczyźnie patrzącemu jedynie na wygląd, a jednocześnie zachowujesz się tak, jakbyś miała żal o to, że tacy mężczyźni nie wybierają Ciebie. Widać wyraźnie, że nie czujesz się ze sobą dobrze, dlatego mimo wszystko zachęcam Cię do szczerej rozmowy ze sobą samą, świadomości własnego ducha i ciała. Musisz zaakceptować i pokochać siebie, niezależnie od tego, czy kochają i akceptują Cię inni.

chciałabym mieć z facetem o czym pogadać, dzielić razem jakieś zainteresowanie, mieć zbliżony system wartości.Nie potrafiłaby być  na stałe z facetem, którego bym nie szanowała, który krzywdziłby innych ludzi, kłamał , był słaby i bezwolny.
Znależć takiego graniczy z cudem, a jeszcze do tego by był w opozycji do wszechobecnego kultu szczupłej sylwetki, młodości i perfekcyjnego wyglądu....nie to nie możliwe.Nie przy moim stylu życia narzuconym pewnymi obowiązkami.

Ależ tacy mężczyźni istnieją, zapewniam Cię! Sama poznałam kilku takich panów, w różnym wieku, i to właśnie dzięki podobnym wartościom i zainteresowaniom. Fakt, są oni może w mniejszości, ale naprawdę warto ich szukać.

Mężczyźni nie lubią problemów, kłopotów , chorób.Chyba, że muszą bo zostawienie takiej osoby, kłóciłoby się z ich sumieniem

Kolejna bzdura. Oczywiście, są tacy mężczyźni i sama miałaś z nimi do czynienia, ale są również tacy, którzy będą wspierać Cię/Twoje dziecko w chorobie i zaakceptują sam fakt istnienia choroby. Co do problemów i kłopotów, to nie jest tak, że mężczyźni ich nie lubią (zresztą, kto je lubi tak naprawdę?) - oni zazwyczaj bardzo nie lubią użalania się nad sobą w obliczu kłopotów, są bardziej nastawieni na doradzenie rozwiązania problemu. A niestety zauważyłam, że kobiety częściej wolą się wypłakać, niż posłuchać męskiej rady.

560

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Wilczyca89 napisał/a:

Asterka10, pozwoliłam sobie przejrzeć Twoje wypowiedzi w innym temacie znajdującym się w tym dziale. Zauważyłam, że bardzo naskakujesz w nich na obiektywnie piękne, szczupłe kobiety. Dlaczego? Przecież nie jest to ich wadą. Są zdrowe i posiadają dobre geny. Nie każda piękna kobieta jest rozpuszczoną księżniczką zapatrzoną w siebie, której zainteresowania krążą jedynie wokół kosmetyków i zabiegów upiększających. Jest wiele pięknych kobiet o pięknym wnętrzu. Dlaczego tak bardzo ich za to nienawidzisz? Ponieważ podobają się mężczyznom? Sama napisałaś, że nie zależy Ci na mężczyźnie patrzącemu jedynie na wygląd, a jednocześnie zachowujesz się tak, jakbyś miała żal o to, że tacy mężczyźni nie wybierają Ciebie. Widać wyraźnie, że nie czujesz się ze sobą dobrze, dlatego mimo wszystko zachęcam Cię do szczerej rozmowy ze sobą samą, świadomości własnego ducha i ciała. Musisz zaakceptować i pokochać siebie, niezależnie od tego, czy kochają i akceptują Cię inni.

chciałabym mieć z facetem o czym pogadać, dzielić razem jakieś zainteresowanie, mieć zbliżony system wartości.Nie potrafiłaby być  na stałe z facetem, którego bym nie szanowała, który krzywdziłby innych ludzi, kłamał , był słaby i bezwolny.
Znależć takiego graniczy z cudem, a jeszcze do tego by był w opozycji do wszechobecnego kultu szczupłej sylwetki, młodości i perfekcyjnego wyglądu....nie to nie możliwe.Nie przy moim stylu życia narzuconym pewnymi obowiązkami.

Ależ tacy mężczyźni istnieją, zapewniam Cię! Sama poznałam kilku takich panów, w różnym wieku, i to właśnie dzięki podobnym wartościom i zainteresowaniom. Fakt, są oni może w mniejszości, ale naprawdę warto ich szukać.

Mężczyźni nie lubią problemów, kłopotów , chorób.Chyba, że muszą bo zostawienie takiej osoby, kłóciłoby się z ich sumieniem

Kolejna bzdura. Oczywiście, są tacy mężczyźni i sama miałaś z nimi do czynienia, ale są również tacy, którzy będą wspierać Cię/Twoje dziecko w chorobie i zaakceptują sam fakt istnienia choroby. Co do problemów i kłopotów, to nie jest tak, że mężczyźni ich nie lubią (zresztą, kto je lubi tak naprawdę?) - oni zazwyczaj bardzo nie lubią użalania się nad sobą w obliczu kłopotów, są bardziej nastawieni na doradzenie rozwiązania problemu. A niestety zauważyłam, że kobiety częściej wolą się wypłakać, niż posłuchać męskiej rady.

Moje odczucia sa identyczne i wiele osob podobnie to odczytuje. Niestety, zaraz i Ty dowiesz sie, ze przedstawiasz tu jakis pseudopsychologiczny belkot.

Bo najlepiej winic jest caly swiat a o sobie zapomniec. Nie ma to jak zawisc i zazdrosc ludzka. Tylko ona nie zjednuje nam przyjaciol a raczej odwrotnie.

561

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

To nie tak, ze nie lubię kobiet pieknych i szczupłych z osobowościa czy bez.Nie lubię mężczyzn, za to, że ich głownym kryterium wyboru jest wygląd.I, że się później żalą, jak wybrali piekne pustaki i cwaniary, ze wszystkie kobiety to k..., materialistki itp., itd.Miałam taką sytuację bardzo niedawno temu.Ileż na tym nawet forum narzekań na kobiety, ze są takie , śmakie i owakie, że wybierają facetów z kasą, pozycją.Jeśli kogoś życie kręci sie wokół ciuchów, kosmetyków i zabiegów pielęgnacyjnych ,nie wybierze sie kogoś , kto zarabia 2.000.Proste i logiczne.Nie lubię mężczyzn , za te upiorne spojrzenia pełne pogardy, ze nie wygląda się tak jak oni sobie wymarzyli.Za to, że mogłabyś byc ludzkim odpowiednikiem charakterologicznym archanioła Gabriela i tak by cię nie zauważyli.
Być moze są męzczyźni  w których istnienie wątpię.Ale jest ich tak niewielu, ze moge ich zwyczajnie nie spotkać.A nawet jeśli bym takiego spotkała moge się mu zwyczajnie fizycznie nie podobaćI tacy męzczyźni są najczęściej w związkach i zadna kobieta przy zdrowych zmysłach się z takim nie rozwiedzie.Zaraz usłyszę, złotą radę zacznij bywać, wyjdz do ludzi, wyjeżdzaj ze swego małego miasteczka.Tylko to jest niestety nie mozliwe, z powodów o których pisałam - nie mam czasu tylko dla siebie.W internecie takiego faceta nie spotkam, to juz doskonale wiem.
Mussaka dla wyjaśnienia, psychologicznym bełkotem są dla mnie jedynie "mądre" podręcznikowe rady "usmiechnij się , a swiat usmiechnie się do ciebie", produkujące stada sztucznie uśmiechniętych cyborgów, bez osobowości i pazurka.Nie można być wiecznie zadowolonym i szczęśliwym, czasem trzeba pomarudzić, być złym pokazać swoje negatywne emocje.Człowiek, który nie potrafi  lub nie moze pokazać, że coś go boli, stara się załatwić wszystko pokojowymi , podręcznikowymi metodami, jest cholernie samotny.Te wszystkie political correctnes w nadmiarze tłamszą ludzką osobowość.Człowiek nie może kochać całego świata i wszystkich ludzi, moze ich akceptować i co najwyżej unikać z nimi bliższych kontaktów.
Podsumowując, nie znoszę truizmów, gotowych rad dla każdego.W moim przypadku wieczny usmiech byłby sztuczny i narzucowny.Mam naturę refleksyjno- ironiczną, autoironiczną dzieki Bogu też.Jestem typowym cholerykiem, który pokazuje co czuje i mysli.Ucywilizowanym, bo staram się zawsze nie ranić ludzi.A jeśli już to zrobię niechcący potrafię przeprosić.

562 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-11-29 12:20:38)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

To nie tak, ze nie lubię kobiet pieknych i szczupłych z osobowościa czy bez.Nie lubię mężczyzn, za to, że ich głownym kryterium wyboru jest wygląd.I, że się później żalą, jak wybrali piekne pustaki i cwaniary, ze wszystkie kobiety to k..., materialistki itp., itd.Miałam taką sytuację bardzo niedawno temu.Ileż na tym nawet forum narzekań na kobiety, ze są takie , śmakie i owakie, że wybierają facetów z kasą, pozycją.Jeśli kogoś życie kręci sie wokół ciuchów, kosmetyków i zabiegów pielęgnacyjnych ,nie wybierze sie kogoś , kto zarabia 2.000.Proste i logiczne.Nie lubię mężczyzn , za te upiorne spojrzenia pełne pogardy, ze nie wygląda się tak jak oni sobie wymarzyli.Za to, że mogłabyś byc ludzkim odpowiednikiem charakterologicznym archanioła Gabriela i tak by cię nie zauważyli.
Być moze są męzczyźni  w których istnienie wątpię.Ale jest ich tak niewielu, ze moge ich zwyczajnie nie spotkać.A nawet jeśli bym takiego spotkała moge się mu zwyczajnie fizycznie nie podobaćI tacy męzczyźni są najczęściej w związkach i zadna kobieta przy zdrowych zmysłach się z takim nie rozwiedzie.Zaraz usłyszę, złotą radę zacznij bywać, wyjdz do ludzi, wyjeżdzaj ze swego małego miasteczka.Tylko to jest niestety nie mozliwe, z powodów o których pisałam - nie mam czasu tylko dla siebie.W internecie takiego faceta nie spotkam, to juz doskonale wiem.
Mussaka dla wyjaśnienia, psychologicznym bełkotem są dla mnie jedynie "mądre" podręcznikowe rady "usmiechnij się , a swiat usmiechnie się do ciebie", produkujące stada sztucznie uśmiechniętych cyborgów, bez osobowości i pazurka.Nie można być wiecznie zadowolonym i szczęśliwym, czasem trzeba pomarudzić, być złym pokazać swoje negatywne emocje.Człowiek, który nie potrafi  lub nie moze pokazać, że coś go boli, stara się załatwić wszystko pokojowymi , podręcznikowymi metodami, jest cholernie samotny.Te wszystkie political correctnes w nadmiarze tłamszą ludzką osobowość.Człowiek nie może kochać całego świata i wszystkich ludzi, moze ich akceptować i co najwyżej unikać z nimi bliższych kontaktów.
Podsumowując, nie znoszę truizmów, gotowych rad dla każdego.W moim przypadku wieczny usmiech byłby sztuczny i narzucowny.Mam naturę refleksyjno- ironiczną, autoironiczną dzieki Bogu też.Jestem typowym cholerykiem, który pokazuje co czuje i mysli.Ucywilizowanym, bo staram się zawsze nie ranić ludzi.A jeśli już to zrobię niechcący potrafię przeprosić.

Im dluzej Cie czytam, tym mniej sie dziwie, ze jestes sama.
Nie ma w Tobie ciepla, nie ma optymizmu, nie ma radosci zycia - kto chce z kims takim byc? Naprawde sadzisz, ze mezczyzni to pustaki, patrzacy tylko na ladna buzie, zgrabne cycki i tylek? No to mielibysmy powazne zagrozenie dla dalszej cywilizacji ludzkiej, bo malo modelek ulicami polskich wsi i miast spaceruje.
A kazda kobieta, jak zechce, moze byc na swoj sposob piekna - KAZDA. Tylko musi chciec.

Nie usmiechaj sie zatem, chodz naburmuszona i rozgoryczona, mietos te swoje kompleksy i niechec do mezczyzn, zostaniesz nie tylko sama ale i samotna. Wygadac sie i pozalic to jedno, ale obwiniac wszystkich o SWOJE niepowodzenia to drugie. To jakiej Ty tu rady oczekiwalas? Ze: tak masz racje, wszyscy faceci to rozpasane swinie i chamy, mnie tez kiedys jeden powiedzial to i to.." - To ma Ci pomoc zmienic swoje nastroje i znalezc kogos normalnego? Normalnych Ktosiow jest bardzo wielu na tym swiecie, a Ty na podstawie paru nieudacznikow wrzucilas prawie wszystkich mezczyzn do tego samego wora.
Ty masz pecha czy moze odstraszasz tych lepszych? Bo inteligentny i dobry facet nie mierzy kobiecie obwodow i dlugosci rzes gdy ja poznaje. Slepy nie jest i kazdy lubi to co ladne ale madry szuka tez piekna pod powierzchnia. Wiec jak to jest w koncu: sa fajni madrzy mezczyzni a jakie sa wtedy ich kobiety? Piekne i wypacykowane czy zwyczajne, cieple i tez madre?

563

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

To nie tak, ze nie lubię kobiet pieknych i szczupłych z osobowościa czy bez.Nie lubię mężczyzn, za to, że ich głownym kryterium wyboru jest wygląd.

Wiesz, jaka jest różnica pomiędzy przyjaźnią i miłością? W przyjaźni nie ma pożądania i to tak naprawdę jedyna różnica. Kiedy się z kimś wiążesz, musisz brać pod uwagę fakt, że prędzej czy później będziesz uprawiać z tą osobą seks. Czy potrafiłabyś kochać się z kimś, kto Cię w ogóle nie pociąga? Nie, ponieważ, nie będzie między Wami dostatecznej ilości "chemii". Dlatego nie miej pretensji do mężczyzn o to, że odrzucają kobietę ze względu na jej wygląd. Wygląd wbrew pozorom jest bardzo ważny. Oczywiście zdarzają się mężczyźni, dla których ważny jest tylko i wyłącznie wygląd partnerki (całkowicie wisi im to, jaką ona ma osobowość i czym się interesuje), ale z takimi chyba nie chciałabyś zakładać rodziny?

Zaraz usłyszę, złotą radę zacznij bywać, wyjdz do ludzi, wyjeżdzaj ze swego małego miasteczka.Tylko to jest niestety nie mozliwe, z powodów o których pisałam - nie mam czasu tylko dla siebie.W internecie takiego faceta nie spotkam, to juz doskonale wiem.

Ale tak naprawdę nie ma innej rady, niż otworzenie się na ludzi. Fajny facet nie wejdzie do Twojego domu przez komin wink. I nie chodzi o to, byś imprezowała czy przesiadywała przez całe noce w klubach. Chodzi o to, abyś zaczęła wychodzić z domu nie tylko po to, by zrobić zakupy: może pójdź na spacer, zapisz się na jakiś kurs czy kółko zainteresowań, wyjdź z przyjaciółmi na piwo do ulubionego pubu. Najgorszą rzeczą, jaką może zrobić osoba cierpiąca na samotność, jest zamknięcie się w domu! Naprawdę nie masz kogoś, kto raz w tygodniu przez kilka godzin mógłby zająć się domem i Twoim synkiem?
Poza tym skąd pewność, że w Internecie nie poznasz wartościowego mężczyzny? Niemalże wszystkich swoich bliskich męskich znajomych poznałam właśnie przez Internet.

psychologicznym bełkotem są dla mnie jedynie "mądre" podręcznikowe rady "usmiechnij się , a swiat usmiechnie się do ciebie", produkujące stada sztucznie uśmiechniętych cyborgów, bez osobowości i pazurka.Nie można być wiecznie zadowolonym i szczęśliwym, czasem trzeba pomarudzić, być złym pokazać swoje negatywne emocje.Człowiek, który nie potrafi  lub nie moze pokazać, że coś go boli, stara się załatwić wszystko pokojowymi , podręcznikowymi metodami, jest cholernie samotny.Te wszystkie political correctnes w nadmiarze tłamszą ludzką osobowość.Człowiek nie może kochać całego świata i wszystkich ludzi, moze ich akceptować i co najwyżej unikać z nimi bliższych kontaktów.
Podsumowując, nie znoszę truizmów, gotowych rad dla każdego.W moim przypadku wieczny usmiech byłby sztuczny i narzucowny.

Kochana, ale tutaj nie chodzi o to, byś uśmiechała się bez przerwy, na dodatek sztucznie. Chodzi o to, byś postarała się odnaleźć jasną stronę życia w sytuacji, w jakiej się znajdujesz i przedłożyła ją nad uczucie rozgoryczenia, żalu i frustracji. Bo może być tak, że Ty odstraszasz potencjalnych partnerów wcale nie swoją tuszą, a właśnie wylewającym się z Ciebie pesymizmem. Wiesz mi, pulchna i średnio atrakcyjna kobieta z dużym poczuciem humoru i ciepłem szybciej znajdzie sobie kogoś fajnego na stałe, niż chuda piękność, która ciągle tylko narzeka i płacze. Mówisz, że znasz swoje wady i zalety, więc uczyń atuty ze swoich zalet i daj je poznać, nie opieraj związku na swoich wadach, a podświadomie być może właśnie to robisz. Wmówiłaś sobie, że o Twoim niepowodzeniu świadczy Twój wygląd, i z takim nastawieniem podchodzisz do kolejnej znajomości. Wierz mi, to naprawdę się wyczuwa.

564

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterko

Wyglądało na to, że jak Mussuka i Wilczyca wstrząsnęły Tobą trochę, to się zmieszałaś i wreszcie określiłaś

swój podstawowy problem pełnym zdaniem:

Asterka napisał/a:

Do tego chcąc czy nie chcąc musiałby stać się ojcem niepełnosprawnego, dorastającego chłopaka

Nie minęło wiele czasu, a znów wróciłaś w stare koleiny - czyli, że wygląd jest twoim problemem
i ci podli mężczyźni:

Asterka napisał/a:

Nie lubię mężczyzn , za te upiorne spojrzenia pełne pogardy, ze nie wygląda się tak jak oni sobie wymarzyli .

Jesteś tak rozgoryczona i zgorzkniała, że w tym stanie umysłu naprawdę lepiej daj sobie spokój z szukaniem faceta.

565

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

A ja im dłużej czytam Ciebie, tym bardziej dochodzę do wniosku, że uwielbiasz by ludzie słuchali Twoich przemadrych rad i stosowali je w życiu.
Ludzie są rózni, róznie postępują i zachowują.Nigdzie nie napisałam , ze się nie usmiecham i zaprawdę powiadam Ci nie chadzam ponura i obrażona na cały świat.CZASEM PO PROSTU MUSIAŁABYM SIĘ DO TEGO UŚMIECHU ZMUSZAĆ , BYŁBY ON NA WSKROŚ SZTUCZNY I FAŁSZYWY a to normalne nie jest.
A jeśli chodzi o ciepło, wystarczy poczytać moje posty do Adlernewman i moje opinie o jej dzieciństwie, albo o podejściu rodziców Papciuszka.Człowiek, który przejmuje się ludzmi, pracuje jako wolontariusz z niepełnosprawnymi dzieciakami nie ma ciepła za grosz.Kobieta , której ex pisze , że był z nią szczęśliwy, jest okropna wredna i zimna jak polodowcowy głaz.
Nie twierdzę, że faceci wybierają sobie modelki, ale po wielu opiniach, ze jestem za gruba, za wysoka, za mało eteryczna, za inteligentna, nie jestem Kasią, Moniką  czy kogo tam oni akurat wielbili ja akurat bardzo wielu nie pasuję.Być moze charakterologicznie również, nie przeczę, ze tak moze być.
A stąd znikam, nim się jeszcze okaże, ze dodatkowo jestem głupia, ograniczona i mam nierówno pod sufitem.Bo już chyba tylko to zostało tu nie przewałkowane.

566 Ostatnio edytowany przez Dagger (2012-11-29 13:32:58)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Nie twierdzę, że faceci wybierają sobie modelki, ale po wielu opiniach, ze jestem za gruba, za wysoka, za mało eteryczna, za inteligentna, nie jestem Kasią, Moniką  czy kogo tam oni akurat wielbili.

Nie wiedziałem, że kobieta może być zbyt inteligentna... Chyba miałaś do czynienia z jakimiś tumanami. Dla mnie kobieta gruba, niekoniecznie będzie gruba dla kogoś innego. Tak samo wzrost. Wysoka to będzie od 185cm dla mnie, dla innego od 170cm. Ja nie wiem, że 42letnia kobieta przejmuje się tym co inni powiedzą, jak dziewczynki w gimnazjum.

567

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterka10, zrozum, że my Cię dobrze nie znamy. Możemy bazować jedynie na tym, co piszesz na forum, a nie oszukujmy się, że w większości są to posty przesiąknięte goryczą i żalem. Myślę, że nikt nie chciał Cię urazić, w tym ja również - przepraszam, jeśli to niechcący zrobiłam. Jeżeli jest tak, jak mówisz i posiadasz w sobie pokłady empatii i ciepła, to jest to Twój niewątpliwy plus!

Nie twierdzę, że faceci wybierają sobie modelki, ale po wielu opiniach, ze jestem za gruba, za wysoka, za mało eteryczna, za inteligentna, nie jestem Kasią, Moniką  czy kogo tam oni akurat wielbili ja akurat bardzo wielu nie pasuję.Być moze charakterologicznie również, nie przeczę, ze tak moze być.

Napisałam Ci już, że moja historia przypomina Twoją. Przez lata kolejni chłopcy i mężczyźni próbowali udowodnić mi, że jestem zbyt "nie taka", by się z nimi spotykać i ktoś mnie zechciał. Mówi się trudno. W końcu poznałam takich, którzy mnie akceptowali ze wszystkimi swoimi wadami.

568

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Dagger napisał/a:
Asterka10 napisał/a:

Nie twierdzę, że faceci wybierają sobie modelki, ale po wielu opiniach, ze jestem za gruba, za wysoka, za mało eteryczna, za inteligentna, nie jestem Kasią, Moniką  czy kogo tam oni akurat wielbili.

Nie wiedziałem, że kobieta może być zbyt inteligentna... Chyba miałaś do czynienia z jakimiś tumanami. Dla mnie kobieta gruba, niekoniecznie będzie gruba dla kogoś innego. Tak samo wzrost. Wysoka to będzie od 185cm dla mnie, dla innego od 170cm. Ja nie wiem, że 42letnia kobieta przejmuje się tym co inni powiedzą, jak dziewczynki w gimnazjum.

Poczytaj wczesniejsze posty i zobaczysz, ze Aster powinna reklamacje do Pana Boga wyslac, za to jaka ja stworzyl. Jej nic i u nikogo nie pasuje i ona tez nikomu nie pasuje. A zieje przy tym agresja, zloscia, gorycza gorzej niz smok Wawelski. I cxo, umowilbys sie z taka kobieta?

Wiesz, jak to mowia: zlej baletnicy..

569

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Tak jestem rozgoryczona i zgorzkniała i zakładam, ze wiele z Was na moim miejscu też by było.Bo jeśli z czyjejś strony cały czas spotykały kogoś kopniaki i przykrości to taki bedzie.Jeśli kolejnego mężczyznę prosiłam nie zrób mi krzywdy, jeśli nie dasz rady ze mną byc to mi to powiedz, a oni i tak robili po swojemu to zaczynasz wątpić w męski zdrowy rozsądek.Nie mozna całe zycie a priori wierzyć, że zainteresuje się tobą ktoś dobry , wyrozumiały i ciepły  gdy spotykasz całkiem inny typ faceta.
To co napisałam, o mojej sytuacji osobistej nie jest wyssane z palca to opinie , które usłyszałam od mężczyzn .Od kilku męzczyzn i widzę spojrzenia ludzi na mnie i moje dziecko.Wielu ludzi nie akceptuje niepełnosprawnych, uważa, ze należy ich zamykac w ośrodkach i nie pokazywać bo to nieestetyczny widok.Przykry , niemiły, wpędzający w dyskomfort.
Czasem chce mi się wyć z bezradności, jak pomyslę, że kiedy mnie zabraknie moje dziecko wyladuje w osrodku, na wspólnej sali z umierajacymi staruszkami.Biedny, zagubiony i samotny.Nikomu nie potrzebny.I to jest mój największy problem, a nie facet czy brak faceta.
Na to też macie jakiś gotowy , zbawczy sposób?Jakąś cudowną  receptę.
Pewnie usmiechnij się, a życie usmiechnie się do Ciebie.albo na pewno znajdą się fantastyczni ludzie, którzy się nim za Bóg zapłać zaopiekują.

570

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Tak jestem rozgoryczona i zgorzkniała i zakładam, ze wiele z Was na moim miejscu też by było.Bo jeśli z czyjejś strony cały czas spotykały kogoś kopniaki i przykrości to taki bedzie.Jeśli kolejnego mężczyznę prosiłam nie zrób mi krzywdy, jeśli nie dasz rady ze mną byc to mi to powiedz, a oni i tak robili po swojemu to zaczynasz wątpić w męski zdrowy rozsądek.Nie mozna całe zycie a priori wierzyć, że zainteresuje się tobą ktoś dobry , wyrozumiały i ciepły  gdy spotykasz całkiem inny typ faceta.

Mnie też cały czas spotykały kopniaki. Nie jestem w stanie nawet zliczyć, ile ich już dostałam: od rodziców, lekarzy, przełożonych, znajomych czy zupełnie obcych ludzi. O mężczyznach nie wspomnę. Ale mimo to ostatecznie w nich nie zwątpiłam i zwróciło mi się to w pewnym momencie z nawiązką!

To co napisałam, o mojej sytuacji osobistej nie jest wyssane z palca to opinie , które usłyszałam od mężczyzn .Od kilku męzczyzn i widzę spojrzenia ludzi na mnie i moje dziecko.Wielu ludzi nie akceptuje niepełnosprawnych, uważa, ze należy ich zamykac w ośrodkach i nie pokazywać bo to nieestetyczny widok.Przykry , niemiły, wpędzający w dyskomfort.

Pewnie, że znajdują się i tacy wykolejeńcy, ale nie jest to normą. Jestem pedagogiem specjalnym i nieraz widziałam kochających mężczyzn opiekujących się ciężko chorymi czy niepełnosprawnymi dziećmi! Miałam kolegów na roku, którzy z miłością podchodzili do każdego dziecka. I nie sądzę, aby którykolwiek z nich miał coś przeciwko opiece nad takim dzieckiem czy w ogóle osobą niepełnosprawną. Asterka10, zrozum, że Ty naprawdę trafiasz na okropnych facetów!

571

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka napisał/a:

Czasem chce mi się wyć z bezradności, jak pomyslę, że kiedy mnie zabraknie moje dziecko wyladuje w osrodku, na wspólnej sali z umierajacymi staruszkami.Biedny, zagubiony i samotny.Nikomu nie potrzebny.

Tak trzeba było zacząć tę dyskusję, zupełnie inaczej by się potoczyła.


.

572

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Mussuka napisał/a:
Dagger napisał/a:
Asterka10 napisał/a:

Nie twierdzę, że faceci wybierają sobie modelki, ale po wielu opiniach, ze jestem za gruba, za wysoka, za mało eteryczna, za inteligentna, nie jestem Kasią, Moniką  czy kogo tam oni akurat wielbili.

Nie wiedziałem, że kobieta może być zbyt inteligentna... Chyba miałaś do czynienia z jakimiś tumanami. Dla mnie kobieta gruba, niekoniecznie będzie gruba dla kogoś innego. Tak samo wzrost. Wysoka to będzie od 185cm dla mnie, dla innego od 170cm. Ja nie wiem, że 42letnia kobieta przejmuje się tym co inni powiedzą, jak dziewczynki w gimnazjum.

Poczytaj wczesniejsze posty i zobaczysz, ze Aster powinna reklamacje do Pana Boga wyslac, za to jaka ja stworzyl. Jej nic i u nikogo nie pasuje i ona tez nikomu nie pasuje. A zieje przy tym agresja, zloscia, gorycza gorzej niz smok Wawelski. I cxo, umowilbys sie z taka kobieta?

Nie, nie umówiłbym się. Kiedyś byłem podobny tzn miałem podobne podejście i to właśnie odpychało kobiety ode mnie. Tylko ja mam 26lat, a Azterka 42l. Nie żebym wypominał jej wiek, tylko po prostu szkoda życia. Też obwiniałem za wszystko kobiety, jakie to są podłe, okrutne, bez empatii itd. Tylko jeśli chce się coś zmienić w swoim życiu, trzeba w pierwszej kolejności spojrzeć na samego siebie, czy aby na pewno to tylko inni są inni, bo ja to ideał.

573

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Dagger napisał/a:
Mussuka napisał/a:
Dagger napisał/a:

Nie wiedziałem, że kobieta może być zbyt inteligentna... Chyba miałaś do czynienia z jakimiś tumanami. Dla mnie kobieta gruba, niekoniecznie będzie gruba dla kogoś innego. Tak samo wzrost. Wysoka to będzie od 185cm dla mnie, dla innego od 170cm. Ja nie wiem, że 42letnia kobieta przejmuje się tym co inni powiedzą, jak dziewczynki w gimnazjum.

Poczytaj wczesniejsze posty i zobaczysz, ze Aster powinna reklamacje do Pana Boga wyslac, za to jaka ja stworzyl. Jej nic i u nikogo nie pasuje i ona tez nikomu nie pasuje. A zieje przy tym agresja, zloscia, gorycza gorzej niz smok Wawelski. I cxo, umowilbys sie z taka kobieta?

Nie, nie umówiłbym się. Kiedyś byłem podobny tzn miałem podobne podejście i to właśnie odpychało kobiety ode mnie. Tylko ja mam 26lat, a Azterka 42l. Nie żebym wypominał jej wiek, tylko po prostu szkoda życia. Też obwiniałem za wszystko kobiety, jakie to są podłe, okrutne, bez empatii itd. Tylko jeśli chce się coś zmienić w swoim życiu, trzeba w pierwszej kolejności spojrzeć na samego siebie, czy aby na pewno to tylko inni są inni, bo ja to ideał.

Bingo! I o to wlasnie chodzi. O nastawienie do swiata, ludzi, siebie, wszystkiego. To, ze sie jest czlowiekiem milym czy pogodnym nie uchroni nikogo z nas od spotkania na swej drodze ludzi zlych i podlych. Ale daje resor i bufor bezpieczenstwa, tego, ze nas to nie zalamie. W koncu i piekne osoby trafiaja na chamow.
Zrob prosty eksperyment: spojrz w lustro i teraz: skrzyw sie jak z bolu, pozniej zrob zacieta mine, zrob twarz wsciekla a na koniec usmiechnieta - roznice w urodzie widac jak na dloni. Tylko wlasnie nie chodzilo tu o amerykanskie reklamy past do zebow, chodzilo o usmiech do siebie, od serca, taki co siega tez oczu, usmiech do swiata i wlasnego zycia.

Mam pare ladnych kolezanek wiecznie narzekajacych na brak partnera, mam tez takie co to z tlumu sie nie wyrozniaja a sa juz dlugo w udanych zwiazkach. Jak to sie dzieje?

574

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Widzisz Helen, nie lubię się obnosić z tym i oczekiwać litości.Dlatego nie chodzę usmiechnieta od ucza do ucha, pełna radości .Nie chcę zwalać całej winy na to, że jestem samotna z tym całym problemem, że muszę być twarda, konsekwentna i wyciskać z systemu to co mi się należy.To , ze po kolejnej wizycie w PPP, MOPSie , PCPR, gdzie prawie krzykiem trzeba wymusić to co jest ci się należy świat jawi  się wielkim koszmarem.I, ze wiara w ludzi zostaje mocno nadwątlona.mocno się musze nastarać, by nie popaśc w depresję, nie załamać.
Zwycajnie mnie gnoicie, przypisując cos czego nie mam, bo śmiem mysleć w inny sposób.Widzicie  głupie pozory, skutki pewnych rzeczy, a nie chcecie się wgłebic w przyczyny.Bardzo łatwo oceniać człowieka nie znając jego życia, jego problemów.

575

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Dziewczyny dobrze Ci tutaj radza. Pech pechem, ale nie mozna wszystkiego zwalac na innych ludzi. Masz niesamowicie negatywne nastawienie i po prostu lubisz jeczec, takie mam wrazenie.

Napisalam o mojej "kolorowej" przeszlosci, zeby pokazac, ze tez bym mogla byla sie zalamac, bo mialam nieodpowiedzialnych rodzicow, geny uzaleznien, czy tam inne cuda na kiju. Latwiej jest obarczac wina za wlasne niepowodzenia innych ludzi, ale tak naprawde wiekszosc rzeczy, ktore sie nam przydarzaja zalezy wylacznie od nas samych. Roznica pomiedzy Toba a kobietami, ktore w tym watku pisaly i probowaly Ci udowodnic, ze zmiany sa mozliwe, polega chyba na tym, ze one sie na swoich bledach nauczyly czegos, a Ty wleczesz wszystkie swoje zle doswiadczenia i pozwalasz im zdominowac swoje zycie.

576

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterko ja Cię rozumiem i współczuję bardzo.

Chodziło mi tylko o to, że gdybyś inaczej zaczęła dyskusję, podkreślając prawdziwy problem, a nie w wątku pt "jestem brzydka", to i dyskusja inaczej by wyglądała.

Nie usłyszałabyś wielu niepotrzebnych rad, takich nie na miejscu nawet, w Twojej sytuacji.

577

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Myślę, że  Asterka10 jest teraz w takim monencie życia, że ma wszystkiego dość, że wszystkie doświadzenia jej życia skumulowały się, potrzebuje męskiego ramienia bo dosyć ma samotnej walki. Jak ma się uśmiechać jeżeli ze wszystkich stron dostaje po tyłku a to co dobre musi wywalczyć sama.  Uważam również, że jest wspaniałą matką i pewnie wartościową kobietą, ale dosyć ma "uśmiechanai się przez łzy". Rady forumowiczów są wartościowe, ale nic nie dadzą w tym momencie, bo Asterka 10 chce krzyczeć że jest źle i musi to z siebie wyrzucić by pójść dalej.

578

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

ms, pytanie tylko, czy po wykrzyczeniu tego wszystkiego zamierza coś w swoim życiu zmienić. Bo żeby otrzymać wsparcie i silne męskie ramię, trzeba najpierw znaleźć właściciela tegoż ramienia.

579

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Wilczyca89 napisał/a:

ms, pytanie tylko, czy po wykrzyczeniu tego wszystkiego zamierza coś w swoim życiu zmienić. Bo żeby otrzymać wsparcie i silne męskie ramię, trzeba najpierw znaleźć właściciela tegoż ramienia.

Absolutnie prawda. Tu jest pies pogrzebany. Samo jeczenie nie pomoze, jezeli nie chce sie nic w sobie zmienic.

580

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Wilczyca89 napisał/a:

ms, pytanie tylko, czy po wykrzyczeniu tego wszystkiego zamierza coś w swoim życiu zmienić. Bo żeby otrzymać wsparcie i silne męskie ramię, trzeba najpierw znaleźć właściciela tegoż ramienia.

Myślę, że jak już to wszystko wykrzyczy i pogodzi się z tym, że w życiu nie jest kolorowo wtedy przestanie narzekać będzie gotowa na nowy związek i spotka wspaniałego faceta czego z całego serca jej życzę bo na takiego zasługuje!!!

581

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

MS, Ty chyba postow  Asterki nie czytalas. Przez dwa tygodnie ludzie Jej daja rady, i przez dwa tygodnie Ona odrzuca wszystkie, albo atakujac kazda bidna forumowiczke, albo tlumaczac, ze Jej niepowodzenia w zyciu romantycznym sa wylacznie spowodowane tym, ze nie jest Miss swiata, a wszyscy faceci to palanci.

No sorki, ale nawet swietego by pokrecilo.

582

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
adlernewman napisał/a:

MS, Ty chyba postow  Asterki nie czytalas. Przez dwa tygodnie ludzie Jej daja rady, i przez dwa tygodnie Ona odrzuca wszystkie, albo atakujac kazda bidna forumowiczke, albo tlumaczac, ze Jej niepowodzenia w zyciu romantycznym sa wylacznie spowodowane tym, ze nie jest Miss swiata, a wszyscy faceci to palanci.

No sorki, ale nawet swietego by pokrecilo.

Oj czytałam i już miałam dosyć tego wątku. Nie wypowiadałam się bo postawa Asterki doprowadzała mnie do ostatecznośći.
Ale dzisiaj mam doła i chyba zrozumiałam autorkę (może się mylę)

583

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Tak, w życiu nie jest kolorowo. Ale weźcie pod uwagę w jakim stresie i napięciu żyje Asterka i będzie tak miała do końca życia.

Zamartwia się, co będzie z jej dzieckiem jak jej zabraknie.

Czy każda z nas, zabierających tu głos będąc w takiej sytuacji nie stałaby się rozdrażniona, zgorzkniała, złośliwa itd ?


.

584

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
helen 5 napisał/a:

Tak, w życiu nie jest kolorowo. Ale weźcie pod uwagę w jakim stresie i napięciu żyje Asterka i będzie tak miała do końca życia.

Zamartwia się, co będzie z jej dzieckiem jak jej zabraknie.

Czy każda z nas, zabierających tu głos będąc w takiej sytuacji nie stałaby się rozdrażniona, zgorzkniała, złośliwa itd ?


.

Nie wiem. Nie jesta 42 letnia kobieta z chorym dzieckiem. Ale potrafie uzywac swoj mozg w sposob logiczny, i naprawde Einsteinem nie trzeba byc, zeby widziec, ze takie nastawienie jak Asterki, prowadzi tylko do wiekszego zgorzknienia I braku rezultatow.

585 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2012-11-29 23:55:50)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Dodaj do tego biedę, brak czasu dla siebie, problemy w pracy.I grono osób mówiących "uśmiechnij się" w momencie, gdy Ty masz ochotę krzyczeć z bezradności.
Nie mam nikogo, komu bym mogła podrzucić syna na kilka godzin by wyjść się pobawić.I tak mam problem by wyjechać na jakieś szkolenie czy kurs, który muszę zrobić.Wszędzie, nawet do fryzjera , na zakupy chodzę z synem.
W internecie poznałam właśnie 2 kłamczuszków -zaliczaczy, w których nawet na drugi rzut oka byście tego nie dostrzegli.Nigdy więcej żadnych randek, szczególnie, ze pierwsze pytanie jest - jak wyglądasz i przyślij mi zdięcie.Ostatnio na jednym z portali zobaczyłam reklamę portalu erotyczno-randkowego na widok której mnie zatrzęsło."po co masz płacić za seks , samotne matki czekają na twego fiuta".Tak część mężczyn podchodzi do poznanych w internecie kobiet.
Widzicie,  gdzieś jeszcze miejsce w którym żyjąc tak jak żyję można spotkać i oczarować normalnego faceta?
Nie rozumiecie tego co czuję i obyście nigdy nie musieli rozumieć.
Więc na prawdę żegnam.Zdołowaliście mnie kompletnie, nie mam siły prowadzić dalej jałowych dyskusji.Syty głodnego nie zrozumie, szczęśliwy , smutnego i załamanego.
Łatwo dawać dobre rady, które teoretycznie powinny się sprawdzać.Jak widać tylko  teoretycznie.

Posty [ 521 do 585 z 16 697 ]

Strony Poprzednia 1 … 7 8 9 10 11 … 257 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026