adlernewman napisał/a:Luc, jestes matka. To zupelnie inna perspektywa.
A co do odpowiedniosci materialu dla dzieci, to ja nie wiem. Pozeralam "Detektywa" jak cukierki w wieku szesciu lat. Tata bral mnie na autopsje, bo mu glowe suszylam. Jakos nie wyroslam na zupelnie zwichrowana jednostke. Jestem ekscentryczna, ale absolutnie nie kryminalna. No i wykopalam kilku lekarzy sadowych, psychiatrow, nawet jednego detektywa w kursie moich spotkan z siostrzencami/ siostrzenicami. Dzieci mnie lubily, bo traktowalam je powaznie, no i troche bylam subwersywna.
Jeżeli chodzi o odpowiedzialność, to teraz rozumiem.
Co do pierwszej kwestii. To oczywiste, że DZIŚ mam inną perspektywę. Ale dzieci zawsze chciałam mieć.
Znów muszę zaznaczyć, że ABSOLUTNIE nie namawiam ani Ciebie, ani nikogo innego (kto już wyrobione zdanie) na posiadanie dzieci.
Szanuję takie zdanie, tylko go nie rozumiem.
Nie ma sensu faktycznie drążyć tego tematu 
Co do drugiej kwestii, to nadal obstaję przy swoim.
Nie wiem ile lat miałaś kiedy Ojciec zabierał Cię na autopsję, ale odbieram Twoją wypowiedź, że byłaś wówczas dzieckiem. Dla mnie podejście takie jest nie do zaakceptowania. Nawet na studiach widziałam dorosłe osoby, które miały problem z uczestniczeniem w autopsji. Ja miałam. Poza tym zajęcia z medycyny sądowej były pasjonujące, ale swojego dziecka bym nie zabrała.
Dobrze, że nie wyrosłaś na "zwichrowaną" jednostkę 
Nie twierdzę, że od razu po czymś takim ma się spaczoną psychikę, ale autopsja jest zbyt dużym przeżyciem dla dorosłych, a co dopiero dla dzieci. Dziwię się, że w ogóle ktoś na to pozwolił.
Mnie Ojciec zabierał na wykłady na uniwersytet, podobnie mój mąż zabierał naszego syna. Ale wykłady to co innego.
Zabierałam dzieci ze mną do szpitala gdy Mama chorowała żeby widziały, że życie to nie tylko piękne chwile, ale także cierpienie - ale im to dawkowałam. Chodziły ze mną na pogrzeby, żeby temat śmierci nie był przemilczany. Etc. etc.