A myślisz, że ktokolwiek z nas jest lepszy od Ciebie?Fakt jestem wysoka, ale mając moją figurę pewnie zakatowałabyś się dietą.
A kimże ja jestem i co osiągnełam??? Myślisz , że jestem w 100% zadowolona z tego jaka jestem i co mi się udało zrobić w życiu?
Ale innego życia nie będzie.Czy Twój wygląd przeszkadza Ci w czymś praktycznym na co dzień?Jeśli chodzi o umiejętności nie tylko nie potrafię prowadzić samochodu, nie potrafię jeździć na rowerze, łyżwach i pływać.I nie zamartwiam się tym.
Co Ci przychodzi z chęci bycia kim innym?NIE DASZ RADY.Czas wielki być sobą, jakkolwiek mało doskonała jesteś.INNA NIE BĘDZIESZ.
I bądźmy szczerzy - gdyby na prawdę nie zależałoby Ci na życiu miałabyś pracę i to z czego się utrzymasz również w głębokim poważaniu.Tak samo swoją dupkę i nie odmawiała sobie jedzenia.
Przestań udawać, że Ci nie zależy na życiu zacznij żyć.
5 201 2013-04-20 11:47:48
Podobne tematy
5 202 2013-04-20 12:18:52 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-04-20 12:20:19)
Adler, nasze historie nie sa identyczne. Moja mama fakt, nie potrafiła poradzić sobie z dzieckiem z problemami (typu niesmiałość). Jej szczęście (a może jej geny) że nie poszłam w narkotyki,alkohol i wagary, przynajmniej jako nastolatka. No ale mimo wszystko nie demonizowałabym jej wpływu na moje zycie. Nie pomogła,to fakt. Ale ja się uparłam. Z matmy byłam bardzo dobra, zawsze miałam piątkę a do zeszytu zaglądałam tylko żeby odrobić zadanie domowe. I ze wszystkiego innego też,więc WIERZYŁAM że dam radę.
Dopiero życie i tzw wyjście do ludzi pokazało że 'przestrogi' mojej mamy były słuszne. Narzeczony? Nigdy w zyciu nie byłam jeszcze na randce... Praca? Nie radzę sobie na stanowisku poniżej kwalifikacji. Popularność? To forum to, poza pracą,mój jedyny kontakt z ludźmi...
Uwierzyć w siebie? No,nie byłoby mnie tu gdybym swego czasu nie wierzyła...
Asterka,ale na czym to 'zaczęcie żyć' ma polegać? Moje wady ograniczają moje mozliwości życia,nawet to cholerne prawo jazdy bo tu ciężko się czasem gdzieś dostać bez samochodu. Mam żreć chipsy bez ograniczeń? 10kg więcej na pewno mi samopoczucia nie poprawi...
Czy bym się katowała dietami na Twoim miejscu? Jasne że tak. Zrzucilabym 10kg, obcięła włosy na krotko i pofarbowała na ciemno, sprawila okulary w czarnej oprawie i wbiła w gustowny garnitur albo coś w tym stylu...
Róznica między nami(jedna z wielu)jest taka że ja najpierw wymagam od siebie a nie mówię po prostu jestem jaka jestem i taka jestem fajna kochajcie mnie...
A to że mi nie zależy na życiu nie ma wpływu na pracę. Brak pracy życia nie odbiera niestety. Tylko wpędza w długi.
5 203 2013-04-20 12:33:19 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-04-20 13:05:35)
Na początek: Witam WSZYSTKICH
.
Znowu szaro za oknem, ale jakże przyjemnie jest tulić podusię we własnym łóżku, mając świadomość, że dzisiaj nie muszę nigdzie się spieszyć
.
YOGI, o genetyce to Ty wiesz bardzo mało.
Wiem na pewno mniej od Ciebie (nie jestem lekarzem, a swoją wiedzę posiadam tylko dzięki programom popularnonaukowym).
Wyobraź sobie z tych samych rodziców mogą powstać zupełnie inne dzieci. Fizycznie i psychicznie. Np mój ojciec miał ciut ponad 170 cm wzrostu a jego brat dobrze ponad 180. Z tych samych rodziców. Moja mama ma 156 czy jakoś tak a jeden z jej braci 180 coś tam. Pozostali dwaj bracia mają 170 i trochę. Też z zupełnie tych samych (niskich) rodziców. Po prostu, zależy co ci się tam w losowaniu mejotycznym trafi i co ta druga komórka pozwoli żeby sie ujawniło...
To dla mnie nie nowina. Mam to samo w rodzinie
.
Podobnie z cechami charakteru. Też się je dziedziczy. Wychowanie ma wpływ ale genetyka chyba większy.
Dobrze, że użyłaś słowa "chyba". Doskonale wiesz, że nigdzie to nie jest udowodnione.
Oczywiście, że pewne cechy charakteru dziedziczy się. To właśnie napisałem
wcześniej.
Strasznie dużo cech mam po mamie (po ojcu to nie wiem).
Pewnie był prymitywny, ale przebojowy, a to nie pasuje do układanki, którą sobie wmawiasz.
Oczywiście,może to być wyuczone, ale nie np nieumiejętność jazdy samochodem
Dużo bab jest niebezpiecznych za kierownicą (część mężczyzn również) i zgadzam się, że powodem jest brak wrodzonych predyspozycji. ![]()
czy brak tzw kreatywności
Ale Ty JESTEŚ KREATYWNA. Kreatywność jest elementem inteligencji, a inteligentna (chociaż głupio uparta w jednym temacie
) jesteś.
I uważam że jeśli można się tego pozbyć to bym się już pozbyła, zważywszy jak daleko wyjechałam i czego próbowałam.
A co ma wspólnego daleki wyjazd z pozbyciem się zakodowanych głęboko kompleksów
![]()
Luc,wygrałaś zakład. Nigdy w życiu żadnej kamery wnosić nie będę.
To nie Luc wygrała nieistniejący zakład. To Ty PRZEGRAŁAŚ szansę
.
Już pomijając kwestie etyczne
W sytuacjach krytycznych standardowa etyka przestaje obowiązywać, a Ty siedzisz w tej chwili w g..... po uszy i w każdej chwili możesz się w nim utopić. To bardzo śmierdzący koniec
.
to po pierwsze odstaje to od przyjętej normy zachowań w środowisku
Nagrany materiał nie służyłby do nielegalnego zbierania informacji o Twoim otoczeniu, ale pomógłby Tobie rozwiązać problem.
a ja takich granic nie przekraczam
Dlatego przekroczenie takiej granicy byłoby dla Ciebie złamaniem jednego z okowów, które Cię ograniczają.
A po drugie nic by to nie dalo.
A skąd do jasnej cholery możesz to wiedzieć?
Rozumiem, że jesteś mądrzejsza od sztabu specjalistów, którzy swojego czasu zapewnili sukces wyborczy pewnemu aktywnemu do dzisiaj politykowi. ![]()
Wiedząc że jestem nagrywana zachowuję się instyktownie duzo sztuczniej (doświadczenie z wesel- nie byłam w stanie podnieść do ust tego co miałam na widelcu kiedy wiedziałam że jestem w kadrze).
Dlatego masz nagrać swoje zachowanie w sytuacji, gdy skupisz się na swojej pracy, a nie na jedzeniu (ryzykownego często
) weselnego obiadu.
Poza tym te reakcje nie zawsze widać,a jak widać
Wyobraź sobie, że WSZYSTKO widać. I w proponowanym doświadczeniu nie chodzi tylko o Twoje reakcje, ale o interakcję między Twoim zachowaniem, odbiorem go przez otoczenia i Twoją reakcją na ten odbiór.
to nie potrzebuję ich nagrywać żeby je dostrzec. Momentalnie czuję że coś jest nie tak
Tak
. Bo Ty jesteś mądrzejsza od WSZYSTKICH. I posiadasz zdolności obce reszcie motłochu
. Fulasz jak polityk, albo pacjent zakładu zamkniętego
.
ale i tak nie wiedziałabym jakby to zrobić lepiej.
A Dzień świstaka obejrzałaś? To obejrzyj, a potem marudź
.
Mój szef ma taką 'charyzmę' - nawet jak przekazuje zła wiadomośc to ludzie wychodzą w pewien sposób zadowoleni. Może tonie najlepsze słowo - powiedzmy mniej zdołowani. I często już potem zyczą sobie rozmawiać tylko z nim.
Dla mnie pewni ludzie ryzykowali (z własnej inicjatywy) życie, więc chyba miałem u nich charyzmę. Ale byłem wtedy SOBĄ i dlatego mnie szanowali.
był tu taki wątek 'czy zastanawiacie się co ludzie o was myslą' czy jakoś tak na którym napisałam że zastanawiam się cały czas. Np przezywali mnie kiedyś 'marszczynos' bo marszczę nos jak się smieję ( bardzo brzydko to wygląda) - od tego czasu ciągle się pilnuję żeby się nie smiać.
Marszczynos jest całkiem słodkim określeniem
. A wg kogo to tak brzydko wygląda? Wg Ciebie, bo inni zauważyli? Założę się, że zauważyli, że marszczysz nos podczas śmiechu, a Ty sama dorobiłaś do tego głupią (pasującą do Twojej logiki
) teorię.
Proponuję przemianować Brzydullę na Marszczynosa
. Przynajmniej będzie nam kojarzyć się z uśmiechem
. Kto mnie poprze?
Postawa 'zamknięta' i 'otwarta' -nastepna rzecz o której muszę ciągle myśleć bo zamknięta jest naturalna dla mnie a powinno się mieć otwartą w której czuję sie niezręcznie.
Naturalna jest też śmierć, ale to nie oznacza, że masz przez całe życie konać. Udawanie kogoś, kim się nie jest, nie jest naturalne dla nikogo poza złodziejami i politykami
(ciekawe czy moderacja to usunie
). Całą resztę populacji bardzo takie udawanie męczy. Skupiając się na udawaniu, nie kontrolujesz podstawowego tematu spotkania/rozmowy i wychodzisz przez to na tępą idiotkę
.
I co mi obejrzenie tego na filmie miałoby dać?
Spróbujesz następnego dnia skorygować gest/zachowanie, które zraża do Ciebie pacjenta lub kolegę.
Obsesję,ciągłe myślenie 'nie rób tego,tego i tego'.
I tak cały czas to robisz. Tyle, że teraz ta kontrola będzie miała po raz pierwszy jakiś sens.
Już i tak ledwo zyję od tego wiecznego kontrolowania się.
I co Ci do tej pory dało to kontrolowanie? Nie wiesz jak reagują ludzie na ciebie i nie dowiesz się dopóki nie zobaczysz ich reakcji "na spokojnie" na ekranie (bez emocji).
A moje wypowiedzi? Te szczególnie nietrafione przezywam LATAMI. Ale nie spowodowało to że poprawiła sie ich jakość.
Piszę Ci jak możesz poprawić ich jakość, a Ty "w kółko Macieju" SWOJE.
Tylko że stałam się bardziej ostrożna zanim powiem cokolwiek...
Nie ostrożna, tylko zastraszona
.
Być sobą to to czego szczególnie nie chcę.
Bo kto to ja? Mała dziewczynka z grubą dupką i spuszoną fryzurą , która nie potrafi ani tańczyć, ani prowadzić auta, ani ciekawie opowiadać,ani ładnie się ubrać
A mi się małe dziewczynki (dorosłe) z grubą dupką
, trzęsącymi się i podskakującymi dużymi cyculkami
, niemodnie ubrane i nie zmuszające mnie do tańca bardzo podobają
.
Skończ marudzić i posłuchaj "mądrzejszego"
(a z pewnością bardziej .w dziedzinie tworzenia wizerunku doświadczonego
).
5 204 2013-04-20 12:36:23 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-04-20 12:39:12)
I co Ci z wymagania od siebie przychodzi oprócz stresu?
Nie sądzę, że perfekcyjną, wbitą w garnitur, wiecznie odchudzającą się sztywniarę ktoś by na prawdę lubił.Już widzę jak siedzę na imprezie i uważam, żeby się nie ubrudzić i żuję 1 listek sałaty.A i towarzystwo w którym się obracam, chyba by wstedy nie spełniało moich wymagań.Snułabym się wiec wbita w ten garnitur, wściekła, wiecznie głodna , zadając szyku swoim wątpliwym wyglądem.Bo już widzę zmarchy, które miałabym po tym odchudzaniu , a co bym figury idealnej nie miała to bym nie miała.Wiesz byłabym smętną, przechodzoną starą babą w czerni, która próbuje być atrakcyjna.Żałość.
Nie będę już śliczna i szczupłą i pociągająca.Wolę za to nie patrzeć na jedzenie jak na osobistego wroga i nie umartwiać się.Zamiast wymagań wobec siebie wolę beztroskę i wyrwanie z życia tyle przyjemności ile się da.
5 205 2013-04-20 12:41:29 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-04-20 12:53:54)
Brzydullko, kochana, ja mam 100% pewnosci, ze tak nie jest w rzeczywistosci. Zostalas bardzo skrzywdzona przez matke, ktora przez lata Ci wmawiala, ze jestes do niczego. Znam to z doswiadczenia, bo moja byla taka sama. Zawsze mnie podkopywala, mowila, ze ludzie przyjaznia sie ze mna z litosci albo udaja, ze jestem gruba, brzydka, matematyki nigdy nie pojme, i ze najlepiej jak zostane w malej praktyce (no, bo przecie w wielkiej okaze sie jakim bublem jestem), a najlepiej jako stara panna. I co? I g**** (przepraszam za jezyk). Wyjechalam do UK,skonczylam jeden z najlepszych uniwersytetow na swiecie, robie doktorat, mam cudownego narzeczonego
, jestem popularna. Musisz przyjac do wiadomosci, ze Twoja mama byla bardzo zaburzona, i przez to Ci przekazala nieprawdziwy obraz Twojej osoby. Kiedy tu piszesz, ja widze fajowa, inteligentna, dowcipna dziewczyne, a nie jakis pomiot zabski. Calkiem tez nie wierze w Twa brzydote. Widzialas moje zdjecie. Czy jestem piekna?- nie, ale mam przyjemna twarz, dobre ciuchy, usmiech na twarzy. O to wlasnie chodzi
Może założymy Klub dzieci OKROPNYCH MATEK ??? ![]()
Albo wątek pod tym tytułem.
Mi wystarczy napisać na reklamie lokalu: "Jak u mamy", abym taki lokal omijał z daleka
.
5 206 2013-04-20 12:56:43
Pod moim patronatem, jako jedyna jestem tu matką. :-))))).
Mam nadzieję, że nie tak toksyczną....
5 207 2013-04-20 13:00:13
Pod moim patronatem, jako jedyna jestem tu matką. :-))))).
Mam nadzieję, że nie tak toksyczną....
Trzaby Młodego o to zapytać
.
5 208 2013-04-20 13:00:15
asterka, przecież nie mówię że musisz mieć figurę modelki. Ja nie mam alei tak uważam że wyglądam lepiej niż moja mama która pozwoliła swojemu tyłkowi i udom urosnąć. I to nie znaczy że musisz jeść tylko sałatę. Poza tym uwierz mi, po jakimś czasie diety potrzeby żywieniowe maleją i na imprezie po zjedzeniu czegoś tam czujesz się najedzona i wcale nie masz ochoty na więcej!
I dlaczego masz z tego powodu od razu być wściekła i trząśc się o ten garnitur? garnitur rzecz nabyta,można uprać czy oddać do czyszczenia jak sie upapra. A uczucie że dobrze się wygląda bardzo poprawia nastrój ![]()
No ale to zawsze kwestia wyboru.
Yogi, moja matka nie jest okropna. Jest po prostu nieprzystosowana do wychowywania dzieci. Oczekuje że nie będą płakały, będą jadły co im się poda, zajmowały sie sobą i będą co najmniej tak dojrzałe jakich matka od dnia urodzin. Jej problem polegał na tym że nigdy nie potrafiła się do tego przyznać.
5 209 2013-04-20 13:04:09
Witajcie sobotnio,
Asterka,
Czy bym się katowała dietami na Twoim miejscu? Jasne że tak. Zrzucilabym 10kg, obcięła włosy na krotko i pofarbowała na ciemno, sprawila okulary w czarnej oprawie i wbiła w gustowny garnitur albo coś w tym stylu...
Brzydullo Asterce tak radzisz, a sama tego nie spróbujesz?
Wiem, że przykłady innych na Ciebie nie działają, ale co tam...
Mam koleżankę, przeciętną z wyglądu, taką szarą myszkę. Kiedy w moim mieście otwarto salon kosmetyczny Guerlaina wybrałyśmy się na wizytę. Po wizycie, ja wyglądałam tak samo, natomiast jak ją zobaczyłam to własnym oczom nie uwierzyłam, że to ta sama osoba. Wyglądała po prostu olśniewająco. Nie wiem co wizażystki zrobiły bo na pozór nic takiego, ale efekt był niesamowity.
Nie twierdzę, że z każdej kobiety da się zrobić seksbombę bo tak nie jest. Ale można dużo poprawić.
Próbowałaś kiedyś?
5 210 2013-04-20 13:10:10 Ostatnio edytowany przez luc (2013-04-20 13:11:03)
Pod moim patronatem, jako jedyna jestem tu matką. :-))))).
Mam nadzieję, że nie tak toksyczną....
Nie jedyna, mam dwójkę.
Też mam nadzieję, że nie jestem toksyczna ![]()
Choć na pewno wymagająca - moja córka nazywa mnie czasem żandarmem.
Do klubu dzieci okropnych matek nie przystępuję. Miałam wspaniałą matkę.
5 211 2013-04-20 13:13:25
Yogi, moja matka nie jest okropna. Jest po prostu nieprzystosowana do wychowywania dzieci. Oczekuje że nie będą płakały, będą jadły co im się poda, zajmowały sie sobą i będą co najmniej tak dojrzałe jakich matka od dnia urodzin. Jej problem polegał na tym że nigdy nie potrafiła się do tego przyznać.
Marszczynosku
: to, że bronisz swojej matki, która (jak powyżej piszesz) popełniła duże błędy wychowawcze, świadczy tylko o tym, że nadal uważasz, że jej głupota była Twoją winą. To ewidentny, głęboko zakodowany kompleks niższości. Dlatego przez całe życie usiłowałaś być najlepsza i tak frustrowały Cię najdrobniejsze niepowodzenia. Chciałaś nieświadomie udowodnić matce, że "dałaś radę"
, ale tak na prawdę chciałaś to udowodnić sobie.
5 212 2013-04-20 13:14:40
Do klubu dzieci okropnych matek nie przystępuję. Miałam wspaniałą matkę.
Ty to masz dobrze
.
5 213 2013-04-20 13:20:45
luc napisał/a:Do klubu dzieci okropnych matek nie przystępuję. Miałam wspaniałą matkę.
Ty to masz dobrze
.
Wiem.
Bardzo mi Jej brakuje.
5 214 2013-04-20 13:31:45
YOGI bear napisał/a:luc napisał/a:Do klubu dzieci okropnych matek nie przystępuję. Miałam wspaniałą matkę.
Ty to masz dobrze
.
Wiem.
Bardzo mi Jej brakuje.
Przykro mi.
Ja swoją kocham. Ale od wizyty u rodziców wolę kontrolę z US. Tu mam przynajmniej małą szansę, aby nie zwariować
.
5 215 2013-04-20 13:43:44 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-04-20 13:48:14)
Luc, ja też miałam wspaniałą mamę i chciałabym by mój syn miał choć w części taką samą.Jedną cechę na pewno po niej odziedziczyłam za bliskie mi osoby dam się pokroić.Była silną , cudowną kobietą i miała strasznie trudne życie.Stąd pewnie moja pokora, bo moje w porównaniu z Jej to małe piwo.
Brzydula, jeśli kiedyś zeszczupleję to tylko z powodów zdrowotnych.Na prawdę dobrze wyglądać już nie będę, a z półśrodków nic mi nie przyjdzie.W tym wieku mogę się co najwyżej modlić by nie wyglądać gorzej.
Perfekcyjne paniusie w garniturach zawsze mnie śmieszyły.Wieje od takich zimną , wyrachowaną, egoistyczną suką na kilometr.Nie chce taka być.
Nie lubię też ograniczać się na każdym kroku, liczyć kalorie i zamartwiać się każdym zjedzonym kawałkiem tortu.To płytkie, głupie i niedorosłe.
5 216 2013-04-20 13:47:32
Nie zdawałam sobie wcześniej sprawy jak bardzo rodzice na nas wpływają. Może dlatego, że miałam tzw. normalny dom. Ani zbyt konserwatywny, ani zbyt nowoczesny. Rodziców kochających się i kochających dzieci. Pozwalający dzieciom na dużo ale jednak w pewnych granicach. Dumnych z dzieci. Mój Ojciec często powtarzał jaki jest ze mnie dumny, jaka jestem ładna (?), mądra etc. Mama była w słowach oszczędna, ale zawsze miałam Jej akceptację. Kiedy startowałam na studia (kilkunastu kandydatów na jedno miejsce) to nikt w otoczeniu nie wierzył, że się dostanę. Nikt, oprócz moich Rodziców.
Dziś myślę, że to wszystko dało mi pozytywnego kopa do życia.
Kiedyś myślałam, że to norma we wszystkich rodzinach, ale już dawno wiem, że tak nie jest.
5 217 2013-04-20 13:49:23
Asterko to widać ![]()
Zapewne, przynajmniej częściowo, dzięki Niej taka dziś jesteś.
5 218 2013-04-20 13:53:08
Luc, dzieciństwo determinuje całe życie.Jakie przeżycia są wałkowane w gabinetach psychologów - nie te traumatyczne z dorosłości, tylko z dzieciństwa najczęściej.Znam ludzi, którym rodzice schrzanili życie, dając fatalny start.Trzeba mieć niesamowitą siłę, by uporać się z demonami przeszłości.I byciem niekochanym przez osoby, które powinny kochać miłością absolutną.
W pracy mam okazję oglądać , jak można unieszczęśliwić i skrzywić dziecko.
5 219 2013-04-20 13:56:30
Strasznie mi jej brakuje.Jest takie przysłowie - kiedy matka zamyka oczy córka je otwiera.Mój Boże ile w nim prawdy.
Największym nieszczęściem w moim życiu jest to, że mój syn nie mógł wyrastać otoczony Jej miłością.
5 220 2013-04-20 14:00:57
Asterko ja to wiem i też to obserwuję.
Pisałam, że kiedyś nie zdawałam sobie z tego sprawy.
Nie rozumiem tylko jaki jest tego mechanizm. Jak rodzice mogą krzywdzić swoje dziecko.
Rozumiem kiedy ze źle pojętej miłości coś robią źle, choć chcą dobrze. Takim można (czasem) wytłumaczyć, jeśli ma to kto zrobić.
Nie rozumiem, jak mogą świadomie być rodzicami toksycznymi. Czy sami kiedyś zostali skrzywdzeni? Czy w ten sposób wyładowują swoje frustracje, niespełnione nadzieje?
5 221 2013-04-20 14:02:43 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-04-20 14:05:46)
Nie rozumiem tylko jaki jest tego mechanizm. Jak rodzice mogą krzywdzić swoje dziecko.
Rozumiem kiedy ze źle pojętej miłości coś robią źle, choć chcą dobrze. Takim można (czasem) wytłumaczyć, jeśli ma to kto zrobić.
Nie rozumiem, jak mogą świadomie być rodzicami toksycznymi. Czy sami kiedyś zostali skrzywdzeni? Czy w ten sposób wyładowują swoje frustracje, niespełnione nadzieje?
To z głupoty
.
Kiedy startowałam na studia (kilkunastu kandydatów na jedno miejsce) to nikt w otoczeniu nie wierzył, że się dostanę. Nikt, oprócz moich Rodziców.
Dziś myślę, że to wszystko dało mi pozytywnego kopa do życia.
Kiedyś myślałam, że to norma we wszystkich rodzinach, ale już dawno wiem, że tak nie jest.
Moja mamuśka uważała mnie za taką ofiarę życiową, że nawet dziewczynę mi na studniówkę załatwiła
.
No cóż
...
Poszedłem w efekcie z trzema
.
5 222 2013-04-20 14:09:01
Widzę, że od rana nioeźle się bawicie, wyrzekając na swoiich zgredów....
5 223 2013-04-20 14:11:54
Strasznie mi jej brakuje.Jest takie przysłowie - kiedy matka zamyka oczy córka je otwiera.Mój Boże ile w nim prawdy.
Największym nieszczęściem w moim życiu jest to, że mój syn nie mógł wyrastać otoczony Jej miłością.
Rzeczywiście, coś w tym jest.
Szkoda, że Twój syn tego nie doświadczył.
Moje dzieci miały szansę przebywać z kochającymi dziadkami - moja Mama umarła jak syn miał 10, a córka 14 lat.
Szkoda, że tak krótko, ale i z tego się cieszę.
Paradoksalnie cieszę się, że były w czasie Jej ciężkiej choroby, opiekowały się Nią, nawet ten smarkacz 10-letni ![]()
Paradoksalnie, bo to były ciężkie chwile, ale przez to zrozumiały, że po pierwsze: życie to nie tylko miody, po drugie: jak ważna jest rodzina i wzajemna miłość.
Mój syn powiedział mi później, że na stare lata też będzie się mną zajmował, tak jak ja moją Mamą. To było niesamowicie rozczulające.
Yogi to Mamusia chciała dobrze ![]()
5 224 2013-04-20 14:13:21
Wiesz Luc, wielu ludzi nie dorasta do rodzicielstwa.Znam matki, które mają pretensje, że nie wyszałały się, nie osiągnęły czegoś, są złę obrażone na cały świat i dziecko przede wszystkim.Są matki, które swoje ambicje przelewają na potomstwo.Być dobrym rodzicem jest bardzo trudno.
5 225 2013-04-20 14:13:29
Widzę, że od rana nioeźle się bawicie, wyrzekając na swoiich zgredów....
Kto wyrzeka, to wyrzeka ![]()
5 226 2013-04-20 14:15:41
Yogi to Mamusia chciała dobrze
Ja wiem ![]()
Ona zawsze chce dobrze
. Zupełnie jak nasi politycy
.
5 227 2013-04-20 14:16:04
Być dobrym rodzicem jest bardzo trudno.
Święte słowa ![]()
Przekonuję się o tym każdego dnia.
Mimo, że wykonuję trudną i odpowiedzialną pracę, to za najtrudniejszą rolę uważam rodzicielstwo i wychowanie dzieci.
5 228 2013-04-20 14:22:28
Cieszy mnie fakt, że ta kawiarenka tak pręznie i aktywnie działa. "Nie chcwaląc się jam to sprawił"-jak mawiał Zagłoba, wysunęłam wniosek do modów o jej przemianę na kaffe z off-topu...:) Gadajta gadajta, od czasu do czasu Was czytam...
5 229 2013-04-20 14:23:54
Gadajta gadajta, od czasu do czasu Was czytam...
Gadaj i Ty z nami ![]()
5 230 2013-04-20 14:27:41
No gadam...:)
5 231 2013-04-20 14:28:27
Yogi, w efekt nakładania paciek na brzydką twarz nie wierzę. Fryzura, dobrane okulary to już co innego. Sama wiem że prosty zabieg wyprostowani wlosów duzo zmienia. Co z tego, skoro trochę wilgoci czy podmuch wiatru niszczy wszelkie wysiłki. Co ciekawe,fryzjerka potrafi je wyprostować czy ułożyć tak ze trochę wytrzymają (chociaż ostatnio zrobiła to przy uzyciu hektolitrów jakiegoś płynu po ktorym stały się sztywne i nieprzyjemne) - no ale nie mogę przecież chodzić dwa razy w tygodniu do fryzjera układac włosy bo musiałabym kredyt na to wziąć...
A co do obwiniania matki -jestem po prostu sprawiedliwa. I chociaż uważam że mi nie pomogła to nie jestem pewna czy gdyby pomogła to by to wiele zmienilo. Jesli cokolwiek mam jej za złe toto że w swojej sytuacji zdecydowała się w ogóle mieć dzieci...
5 232 2013-04-20 14:34:13
Yogi, w efekt nakładania paciek na brzydką twarz nie wierzę
To uwierz ![]()
Twarz o nie najpiękniejszych rysach, a z zadbaną i nawilżoną cerą, bardzo zyskuje na urodzie.
5 233 2013-04-20 14:40:17 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-04-20 14:43:24)
Yogi, w efekt nakładania paciek na brzydką twarz nie wierzę. Fryzura, dobrane okulary to już co innego. Sama wiem że prosty zabieg wyprostowani wlosów duzo zmienia. Co z tego, skoro trochę wilgoci czy podmuch wiatru niszczy wszelkie wysiłki. Co ciekawe,fryzjerka potrafi je wyprostować czy ułożyć tak ze trochę wytrzymają (chociaż ostatnio zrobiła to przy uzyciu hektolitrów jakiegoś płynu po ktorym stały się sztywne i nieprzyjemne) - no ale nie mogę przecież chodzić dwa razy w tygodniu do fryzjera układac włosy bo musiałabym kredyt na to wziąć...
A co do obwiniania matki -jestem po prostu sprawiedliwa. I chociaż uważam że mi nie pomogła to nie jestem pewna czy gdyby pomogła to by to wiele zmienilo. Jesli cokolwiek mam jej za złe toto że w swojej sytuacji zdecydowała się w ogóle mieć dzieci...
Cieszę się Marszczynosku
, że wolisz bywać u fryzjera niż na cmentarzu
.
Z włosami to trzeba uważać. Kiedyś (w pewien gorący dzień) chciałem pogłaskać po włosach głowie moją kobietę i... przykleiła mi się ręka
.
Z dziesięć minut kombinowałem, jak z tego wybrnąć
.
Potem bałem się ją głaskać (po włosach na głowie
).
Ciekawi mnie Twoje dzieciństwo Marszczynosku
.
Twarz o nie najpiękniejszych rysach
Spokojnie
. Widziałem zdjęcie Marszczynoska
. Wcale tak źle (jak opowiada) nie wygląda
.
5 234 2013-04-20 14:50:01
Nie ma brzydkich kobiet, ale wina czasem brak ![]()
5 235 2013-04-20 15:19:18
brzydulla napisał/a:Yogi, w efekt nakładania paciek na brzydką twarz nie wierzę
To uwierz
Twarz o nie najpiękniejszych rysach, a z zadbaną i nawilżoną cerą, bardzo zyskuje na urodzie.
Osobiście nie widzę róznicy.
Włosy, makijaż - tak. Ale nie te cudowne-wyciągające-kasę niby zabiegi.
5 236 2013-04-20 15:21:07 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-04-20 15:23:52)
Volver napisał/a:brzydulla napisał/a:Yogi, w efekt nakładania paciek na brzydką twarz nie wierzę
To uwierz
Twarz o nie najpiękniejszych rysach, a z zadbaną i nawilżoną cerą, bardzo zyskuje na urodzie.Osobiście nie widzę róznicy.
Włosy, makijaż - tak. Ale nie te cudowne-wyciągające-kasę niby zabiegi.
Choćbyś stanęła przed nimi po takich zabiegasz i nie zobaczyli róznicy w Twoim wyglądzie, to zasugerowaliby że nie szata zdobi człowieka. A tak na serio, to mam podobne do Ciebie zdanie, mnie jak fryzjer uczesze, a wizażystka umaluje, to faktycznie jest jakis efekt. Ale przychodzi zwykły dzień, a ja nijak nie umiem odtworzyć efektu specjalistów...Nawet do tego beztaleciem trącę.
5 237 2013-04-20 15:28:04
Kiedyś koleżanka opowiadała że pokłociła sie z męzem i on chciał jej potem coś kupic na przeprosiny więc zażyczyła sobie krem pod oczy za 100 zł a było to jakieś 8 lat temu... i tak sobie dyskutowałyśmy że drogi i ja z całą szczerością walnęłam 'zyby chociaż jeszcze było widać efekty'... naprawdę nie miałam nic złego na myśli, po prostu nie widziałam żadnej różnicy...
5 238 2013-04-20 15:38:08
po prostu nie widziałam żadnej różnicy...
Różnice pewne są, ale nie natychmiast. Opóźniają nieco efekt starzenia.
Oczywiście cudów nie ma. Zmarszczek kremy nie zniwelują, cery ziemistej nie uczynią piękną etc.
Moja przyjaciółka, osoba samotna, w wieku 55 lat ma hopla na punkcie kosmetyków. Miesięcznie wydaje na nie kilka tysięcy.
Fakt, wygląda świetnie, tylko czy to zasługa tych kosmetyków (pewno troszkę tak) czy genów, trudno powiedzieć.
Osobiście bym takiej kasy na kosmetyki nie wydała.
5 239 2013-04-20 15:38:44
Choćbyś stanęła przed nimi po takich zabiegasz i nie zobaczyli róznicy w Twoim wyglądzie, to zasugerowaliby że nie szata zdobi człowieka. A tak na serio, to mam podobne do Ciebie zdanie, mnie jak fryzjer uczesze, a wizażystka umaluje, to faktycznie jest jakis efekt. Ale przychodzi zwykły dzień, a ja nijak nie umiem odtworzyć efektu specjalistów...Nawet do tego beztaleciem trącę.
Z fryzjerem to mam tak samo ale z makijażem gorsza sprawa,chyba mam taką twarz że żaden mi nie pasuje. Kiedyś na jakiegoś sylwestra umalowały mnie koleżanki niby bardziej kumaty artystycznie i kupa, z cieniami do powiek wyglądałam jak napita. Albo kreski, wyglądam jakbym szła na haloween
5 240 2013-04-20 15:40:53
jak można kilka tysięcy miesięcznie wydawać na kosmetyki? już pomijajac ile trzeba zarabiać,to przecież się takiej ilości miesięcznie nie zużyje...
5 241 2013-04-20 15:41:19
Mnie malowała kosmetyczka na ślubie siostry, ta co ją, ładnie wyglądałam, do występu w tvn style malowaly mnie kosmetyczki telkewizyjne ale taką tapetę mi położyły, że mało jak tynk się nie odsypywała z twarzy, ale na ekranie wyglądałam dobrze, widać to jakiś specjalny makijaż sceniczny jest
.
5 242 2013-04-20 15:47:34
jak można kilka tysięcy miesięcznie wydawać na kosmetyki? już pomijajac ile trzeba zarabiać,to przecież się takiej ilości miesięcznie nie zużyje...
Można, można ![]()
Jeden krem kosztuje np. 5 tys. Fakt, że nie zużywa się w miesiąc, ale to tylko (!) jeden krem, a przecież potrzeba ich kilka
, na noc, na dzień, pod oczy, serum, podkład, baza, puder, cała "kolorówka", perfumy (inne na dzień, inne na wieczór)...
Zarabia dobrze. Jak sama mawia: na co ma oszczędzać? Dzieci nie ma, rodzeństwa też nie. Mieszkania ma dwa. Podróżować jej się już nie chce.
5 243 2013-04-20 15:49:52
w życiu nie kupiłabym kremu za 5 tys nawet jak zarabiałabym 30 tys...
5 244 2013-04-20 15:54:11
Volver napisał/a:brzydulla napisał/a:Yogi, w efekt nakładania paciek na brzydką twarz nie wierzę
To uwierz
Twarz o nie najpiękniejszych rysach, a z zadbaną i nawilżoną cerą, bardzo zyskuje na urodzie.Osobiście nie widzę róznicy.
Włosy, makijaż - tak. Ale nie te cudowne-wyciągające-kasę niby zabiegi.
Osobiście korzystam z dobrodziejstwa różnego rodzaju zabiegów pielęgnacyjnych i różnice widzę. Z upływem lat, jest ona jeszcze bardziej widoczna....i to głównie przez moje rówieśniczki z najbliższego otoczenia. Nie uważam, aby zabiegi kosmetyczne były przymusem. Jednak twierdzenie, że one naszej skórze nic nie dają oraz nie wpływają na poprawę wyglądu, jest delikatnie mówiąc, mijaniem się z prawdą. Podstawą w pielęgnacji jest też również systematyczność... a nie raz, na "ruski rok" ![]()
Żeby sprawa była jasna. Nie przesiaduje godzinami u kosmetyczek. Nie wydaję na to kroci. Sporo zabiegów robię sobie sama. Wygląda to, na tyle dobrze, że czasami niektóre koleżanki wpadają do mnie na winko i zabiegi pielęgnacyjne... Nie jestem z wykształcenia kosmetologiem... ![]()
5 245 2013-04-20 16:00:50 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-04-20 16:01:21)
Ogladałam dziś film o węgierskiej hrabinie Batory, która w ciągu 4 lat zabiła 500 młodych dziewic i paciała ich krwią dla zachowania młodości. Efekt wątpliwy, jak przy kremie, a koszta zbliżone ![]()
5 246 2013-04-20 16:00:57 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-04-20 16:01:19)
Volver - a sa jakieś naukowe dowody na tą prawdę? mam na mysli cos takiego jak badania randomizowane
5 247 2013-04-20 16:09:15
Volver - a sa jakieś naukowe dowody na tą prawdę? mam na mysli cos takiego jak badania randomizowane
Nie wiem. Mnie dowody naukowe w tym względzie nie są potrzebne. Gołym okiem widzę, czy udało mi się pomóc koleżance w zlikwidowaniu przebarwień skóry, czy też nie... czy skóra jest lepiej nawilżona, czy nadal sucha jak papier. Ponadto po frekwencji w mim domowym "SPA", sądzę iż koleżanki, ową różnice również dostrzegają...
5 248 2013-04-20 16:15:43
Ogladałam dziś film o węgierskiej hrabinie Batory, która w ciągu 4 lat zabiła 500 młodych dziewic i paciała ich krwią dla zachowania młodości. Efekt wątpliwy, jak przy kremie, a koszta zbliżone
Kompletnie nie widzę sensu, kupowania kosmicznie drogich mazideł. Szczególnie tych szeroko reklamowanych w kobiecych magazynach
W miejsce takiego kremu, zdecydowanie korzystniejsze dla urody i kieszeni, byłoby wykonanie zabiegu mezoterapii igłowej. Dla jasności...odnoszę się tutaj do tzw. opłacalności nakładów do efektów ![]()
5 249 2013-04-20 16:22:12
Ja wolę starzeć suie naturalnie i z godnością.
5 250 2013-04-20 16:23:50
Ja nie wiedziałam żadnej róznicy na mojej koleżance...zmarnowane 100 zł ![]()
5 251 2013-04-20 16:26:04
missnowegojorku napisał/a:Ogladałam dziś film o węgierskiej hrabinie Batory, która w ciągu 4 lat zabiła 500 młodych dziewic i paciała ich krwią dla zachowania młodości. Efekt wątpliwy, jak przy kremie, a koszta zbliżone
Kompletnie nie widzę sensu, kupowania kosmicznie drogich mazideł. Szczególnie tych szeroko reklamowanych w kobiecych magazynach
W miejsce takiego kremu, zdecydowanie korzystniejsze dla urody i kieszeni, byłoby wykonanie zabiegu mezoterapii igłowej. Dla jasności...odnoszę się tutaj do tzw. opłacalności nakładów do efektów
Te akurat nie są w ogóle reklamowane, bo przecież reklama nie skusi na zakup kremu za 5 tys.
Co kto lubi ![]()
Ja też nie wydałabym takich pieniędzy.
Ale jeżeli kogoś stać i mu to poprawia samopoczucie to to są chyba te efekty ![]()
5 252 2013-04-20 16:30:04
Wolałabym te 5 tys wydać na karmę dla schroniska.Czasu i tak żaden krem nie zatrzyma....
5 253 2013-04-20 16:31:50
Ja wolę starzeć suie naturalnie i z godnością.
Z godnością tak. Ja przez to rozumiem stosowny do wieku makijaż, stosowny ubiór - może być lekko ekstrawagancki, ale z umiarem.
Nie mogę patrzeć na "dzidzię - piernik".
Co do naturalności. Kiedys tak myślałam. Gdyby nie obawa przed nieudanym zabiegiem chirurgii plastycznej (znajomi lekarze mi opowiadali jakie czasem mogą się zdarzyć komplikacje), to nie wiem czy dziś bym sobie jakiegoś zabiegu nie zafundowała. Ale obawa jest silniejsza.
5 254 2013-04-20 16:33:27
Ja nie wiedziałam żadnej róznicy na mojej koleżance...zmarnowane 100 zł
Nie przeczę, że tak też być może. Nie każdy drogi krem, gwarantuje wysoką jakość. Zresztą nie ma produktu, który będzie odpowiadał każdej kobiecie... ![]()
5 255 2013-04-20 16:37:28
Wolałabym te 5 tys wydać na karmę dla schroniska.Czasu i tak żaden krem nie zatrzyma....
Zdecydowanie tak. Ale osoba, o której pisałam jest egoistką.
5 256 2013-04-20 16:38:41
Ja wolę starzeć suie naturalnie i z godnością.
Tylko, czy zabiegi kosmetyczne w jakiś sposób w tym przeszkadzają ? Ja nie piszę o wypychaniu się kwasem hialuronowym i szprycowaniu się botoksem ![]()
5 257 2013-04-20 16:41:11
uważam że wystarczy mi to co robię...ryj mi się nie świeci, ostatnio nawet mniej syfów wyskakuje
a że zmarchy mam czy mi gdzies jakas plamka wyskoczy? w koncu mam juz 40 lat
5 258 2013-04-20 16:41:46
Asterka10 napisał/a:Wolałabym te 5 tys wydać na karmę dla schroniska.Czasu i tak żaden krem nie zatrzyma....
Zdecydowanie tak. Ale osoba, o której pisałam jest egoistką.
Myślę, że każdy ma prawo dysponować własną gotówka jak uważa... czy, to akurat egoizm... ![]()
5 259 2013-04-20 16:47:12
uważam że wystarczy mi to co robię...ryj mi się nie świeci, ostatnio nawet mniej syfów wyskakuje
a że zmarchy mam czy mi gdzies jakas plamka wyskoczy? w koncu mam juz 40 lat
W mojej subiektywnej ocenie, drobne zmarszczki u 40 letniej kobiety, raczej urody jej nie ujmują... Zdecydowanie gorsze są przebarwienia, ziemista cera palaczki albo "kruszonka" na twarzy jak u nastolatka... ![]()
5 260 2013-04-20 16:52:48
Drobne zmarszki tak, ale nie "małpia d..." jaką ostatnio zobaczyłam u Juli Ormond.Znaczna część Hollywood wygląda tak jak wygląda dzięki chirurgii plastycznej.Patrząc w lustro cieszę się teraz, że nie byłąm piękna.Strasznie bym teraz płakałą.
5 261 2013-04-20 16:55:22
Jak bym się juz zdecydowała na krojenie, tobym zrobi la sobie tyłek...
5 262 2013-04-20 16:56:26
W mojej subiektywnej ocenie, drobne zmarszczki u 40 letniej kobiety, raczej urody jej nie ujmują... Zdecydowanie gorsze są przebarwienia, ziemista cera palaczki albo "kruszonka" na twarzy jak u nastolatka...
na ziemistą cerę palaczki to trzeba przestać palić a nie nakladac sobie maseczki
5 263 2013-04-20 16:57:56
Zresztą, mnie wszyscy dają 35 lat /lol/
5 264 2013-04-20 17:28:03
Zatkało wszystkich? Ja żartowałam, dają mi 50 ![]()
5 265 2013-04-20 17:31:05
Zatkało wszystkich? Ja żartowałam, dają mi 50
E tam... ja uwierzyłam, że dają Tobie te 35 ![]()