Co prawda przestałam zabierać głos, ale przez cały czas sobie Was podczytuję
.
Asterko, jestem tuż przed 40-tką, a mimo to skłamałąbym twierdząc, że narzekam na zainteresowanie ze strony wolnych (zajętych też, ale nie o tych tu mowa) mężczyzn przed i po 40-tce. Tak, tak, wolnych, bo w moim otoczeniu znajdę co najmniej kilku, którzy są wolni, inteligentni, wrażliwi, a jednak wciąż szukają swojego szczęścia. I wiesz co? Ich zainteresowanie nie wynika z tego jak wyglądam, ale jaka jestem i jakimi wartościami się w życiu kieruję - kilka razy usłyszałam to wprost.
Podam jeszcze kilka kontrargumentów do Twoich. Mam pulchną, aczkolwiek bardzo zadbaną koleżankę, nieraz widziałam na jej widok błysk w męskim oku, co znaczy, że nadwaga nie skreśla kobiety z męskiej listy ,,atrakcyjna w moich oczach". Moja szwagierka ma dziś 49 lat, jest okaleczona przez chorobę nowotworową, a jednak właśnie z wzajemnością się zakochała. Mam przyjaciółkę z nadwagą, z twarzy zupełnie przeciętna, z charakteru raczej trudna (kobieta po przejściach), a mimo to dwa lata temu znalazła wartościowego mężczyznę, który za nią po prostu szaleje. Wiesz co wszystkie te dziewczyny łączy? Radość życia!
Asterka10 napisał/a:Vinnga, jeśli nie miałabym odrobiny optymizmu to już bym nie szukała.Nie pisałabym, że jestem szczęśliwa, że widzę i podziwiam ludzi, którym jest jeszcze ciężej niż mnie.
Wybacz, ale nie umiem oprzeć się wrażeniu, że Tobie tylko się wydaje, że jesteś optymistką i jesteś szczęśliwa. Zauważ, że nikomu z nas nie udało się tego wyczytać w Twoich słowach, a zdania, w których usiłujesz nas o tym przekonać naprawdę nie brzmią wiarygodnie. Może rzeczywiście spełniasz się na każdym polu poza tym z napisem ,,miłość", ale właśnie na nim skupiasz się tak bardzo, że uciekła z Ciebie cała magnetyzująca radość życia.