A myślisz poważnie?Jesteś odpowiedzialny, wiesz czego chcesz?Jezu , chłopie 3 albo 4 lata różnicy to nie jest jakaś przepaść epokowa.Nikt Ci nie będzie matkował, ani traktował jak małego chłopca jeśli nim nie będziesz.
Młode dziewczyny chcą się wyszaleć, pobawić, dlatego patrzą na wygląd, kasę i "rozrywkową" osobowość.Wiek nie powinien odgrywać jakiejś determinującej roli, jeśli ludzie patrzą podobnie na życie i mają podobne oczekiwania .
Podobne tematy
no 3 lata nie;)zresztą nie wiem jak to będzie,różnie może być
Czy myśliślisz, że kobieta 3 lata starsza, jest już tak posunięta w leciech, że nie jest atrakcyjna czy strasznie się różni doświadczeniem i podejściem do życia?Wiesz obyś w pewnym momencie nie przypominał mojego kolegi, który mając lat 41 czeka ciągle na 30 letnią eteryczną blondynkę, najlepiej dziewicę i to nie biedną.
Podobnie do ciebie myśli wielu moich równolatków - nie będę z rówieśnicą, nie będę z szczupła brunetką bez biustu, nie będę z taką i taka kobietą.Nie dam takiej szansy.a mogłoby się okazać, że właśnie z tą kobietą dogadałby się najlepiej i stworzył cudowny związek.Całe życie podobali mi się wysocy blondyni, o niebieskich oczach.Myślisz, że któryś z moich facetów był w takim typie urody?A gdzie tam.
329 2012-11-08 22:22:34 Ostatnio edytowany przez Bardzo Samotny (2012-11-08 22:29:34)
ja nic nie myślę,czekam,szukam ,patrzę;)wymagań nie mam dużych
Dziewczyny nie wykształcenie świadczy o człowieku;)
dokładnie, zgadzam się w 100% ![]()
331 2012-11-09 01:43:08 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2012-11-09 10:19:35)
Zupelnie macie inne doswiadczenia. Ja nie czulam nigdy, ze mezczyzni sa inni ode mnie. Rozumialam intuicyjnie co w potrkach siedzi.
I lubilam. Mezczyzni zwykle byli mniej emocjonalni.
Ale to w sumie nie na temat postu.
332 2012-11-09 10:39:16 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2012-11-09 10:52:51)
I tym się właśnie różnimy, bo ja mam emocjonalne podejście do życia.
Rozmawiałam wczoraj z jedną moją koleżanką, którą prosiłam o przeczytanie tego wątku.Bo w pewnym momencie poczułam, że mój sposób myslenia i podejście do życia jest zupełnie do bani.
Przeczytała i znając mnie dobrze powiedziała."Karola, jestm pełna uznania , ze sie nie poddałaś , bo ja na twoim miejscu, dawno dałabym sobie spokój.Fakt, trafiałaś na wyjątkowych kretynów, ale i tak po ich uwagach ja nie miałabym się siły zbierać.Żaden facet, choćbyś była najbrzydsza nie ma prawa ci powiedzieć "wstydziłbym się z tobą pokazywać".Nie da się budować obrazu własnej osoby w oderwaniu od tego co mówią ci ludzie jak cie spostrzegają.To nienormalne być na to zupełnie głuchym.JEŚLI MI BY MĘZCZYŹNI CIĄGLE DAWALI DO ZROZUMIENIA, ZE JESTEM NIEATRAKCYJNA, TO W KOŃCU TAK BYM ZACZEŁA O SOBIE MYSLEĆ.Bo jakie podstawy miałabym, żeby mysleć inaczej .Nie jestem w stosunku do samej siebie obiektywna.Obraz siebie buduje się w oparciu o nasze interakcje z drugim człowiekiem.Jeśli ukochany facet , będzie mówił, długo i z przkonaniem przeciętnej kobiecie, ze jest piekna to ona się tak poczuje.W drugą strone jest podobnie ."
Powiem, że po tych słowach 100 kilowy głaz spadł mi z serca.
333 2012-11-11 15:35:59 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2012-11-11 15:43:12)
Ale co Ci jej wypowiedz moze pomoc? Przeciez jest to ekwiwalent siedzenia na tylku, patrzenia na siebie przez pryzmat innych ludzi (mezczyzn) i bycia ofiara tych opinii.
Nikt Ci tutaj nie pisal, ze masz akceptowac chamskie uwagi, ale, ze powinnas sie ponad nie wzniesc.
Ale co Ci jej wypowiedz moze pomoc? Przeciez jest to ekwiwalent siedzenia na tylku, patrzenia na siebie przez pryzmat innych ludzi (mezczyzn) i bycia ofiara tych opinii.
Nikt Ci tutaj nie pisal, ze masz akceptowac chamskie uwagi, ale, ze powinnas sie ponad nie wzniesc.
Jej wypowiedz pomogła mi choćby w tym , że przestałam się czuć skończoną, niereformowalną kretynką.Poczułam , że są takie osoby jak ja, które rozumieją co czuję i dlaczego się BOJĘ.
Zaczełam pisać w tym wątku, by pokazać, że nie wystarczy się "otworzyć i wyjść ze skorupy".trzeba mieć też szczęście spotkać na swojej drodze osoby, którym się będziemy podobać.I może być tak, że mimo intensywnej pracy nad sobą, nadal będziesz dla mężczyzn co najwyżej dobrym materiałem na przyjaciółkę, czy super kumpelę.Ale nie zobaczą w tobie kobiety, którą pożądają, która im się podoba fizycznie i o którą będą zabiegać.Miałąm takie sytuacje w życiu i wcale nie powiem , że było mi super być bratem-łątą i powiernicą.Tylko.
Adlernewman, nie siedzę na tyłku.Szukam tam gdzie mogę i jak mogę.Jak potrafię.Jestem otwarta na mężczyzn i rozmowy, kontakty.Czasem nawet niektóre inicjuje.Ale nie zamienię się w kobietę zaczepiającą na siłę obcych mężczyzn w barach , w pociągach , na ulicy i na siłę podtrzymującą rozmowę.Mało facetów pociąga rozmowa z przeciętną 40 , choćby nie wiem jak miła i elokwentna była.I najczęściej z tych rozmów nic nie wychodzi, kończy się rozmowa i znajomość.Mężczyźni to proste istoty, pierwszym i głównym motorem ich starań jest uroda i wygląd.Zaczynają się starać, nawet o kobiety o których nic nie wiedzą i z którymi nigdy nie rozmawiali.Ale one się im fizycznie podobają.Zdarzają się owszem cuda, że faceta zaczyna fascynować czyjaś osobowość, intelekt u przeciętnej lub brzydkiej kobiety.Ale do tego trzeba mieć możliwość ja poznać.Mnie wielu facetów skreślało na samym początku, nie dając mi szansy.O tych , których w życiu miałam to ja zabiegałąm.ale mi się już zwyczajnie nie chce udowadniać - popatrz jaka jestem fajna.
Asterko, a ja na przekór Tobie raz jeszcze napiszę, że znam mężczyzn, którzy zakochali się w swoich żonach nie dla ich walorów zewnętrznych, a dla osobowości, charakteru, pogody ducha - z takimi kobietami zwyczajnie łatwiej iść przez życie. Co więcej, znam takich, którzy zakochali się w nich nie wtedy, gdy olśniewały swoją urodą, ale gdy miały już czterdzieści lub więcej lat. A wiesz dlaczego? Bo wraz z dojrzałością zmieniają nam się priorytety i inne niż uroda wartości zajmują główne miejsce. I wyobraź sobie, że dotyczy to również mężczyzn.
Ja mam wrażenie, wybacz za szczerość, że Ty szukasz usprawiedliwienia dla swojej bierności, bo mów co chcesz, ale Ty jesteś bierna, a bierna, bo zamknięta na jakiekolwiek zmiany w swoim sposobie myślenia i zachowania. W ten sposób zamknęłaś się w jakimś błędnym kole, które w dodatku sama sobie stworzyłaś. Zaraz, zaraz, ale o tym to już chyba było... ![]()
Kończę tą dyskusję, bo zamiast pomagać wywołujecie u mnie poczucie winy i depresję.Całą winę za sytuacje zrzucacie na mnie i mój sposób myślenia.Mogę zrobić warsztaty pseudopsychologii, zacząć czytać Cohelo (którego jako żywo nie cierpię bo "Alchemik" to dla mnie koziołek Matołek dla dorosłych), mogę wmawiać sobie głęboko , że zmiana mojej postawy wszystko zmieni.Uleczy nagle wszystkich mężczyzn z much w nosie niechciejstwa i patrzenia przez pryzmat wizusu.Zmieni ich podejścia , ich wymagania .Przestaną być jak Bardzo Samotny - który szuka kobiety, ale nie wyobraża sobie związku z kobietą tylko 3 lata starszą.Bo on nie chce młodszą.Nie twierdzę, że nie ma prawa tak myśleć, ale może trzeba założyć taką ewentualność?
Dlaczego z góry nastawiacie się, że jestem ponura, nie daję szansy, nie chce mi się tyłka ruszyć.Mimo tego , że jest mi ciężko , staram się na tyle ile potrafię być ciepła, empatyczna i patrzeć pozytywnie.Choć jasna ocena sytuacji mnie przygnębia, jeśli chodzi o moją przyszłość, sytuację finansową i dalsze losy mego dziecka.
Namawiacie mnie do stworzenia sobie w głowie nierealnego, oderwanego od rzeczywistości nastawienia - tak ci faceci, których znałaś, to już najgorsze typy jakie mogłąś spotkać.Uwierz, przyjedzie do ciebie królewicz na białym koniu , tylko w to uwierz.Na świecie pełno jest królewiczów i tylko czekają, aż będziesz do nich szczebiotać i się mizdrzyć.
Uleczy nagle wszystkich mężczyzn z much w nosie niechciejstwa i patrzenia przez pryzmat wizusu.Zmieni ich podejścia , ich wymagania .
Masz żal do świata, że ma wymagania, ale Twoje wcale są nie mniejsze. Facet ma być anielsko cierpliwy, wszystko rozumieć, wszystko znosić, walczyć o Ciebie nawet kiedy będziesz go odpychała, patrzeć tak, że aż ciarki przechodzą po plecach, zabiegać, adorować, rozpieszczać, nie patrzeć na urodę, akceptować wszystkie Twoje wady i jeszcze parę innych oczekiwań. Co więcej, stale podkreślasz, że jeśli tych wymagań nie będzie spełniał, to takiego nie chcesz. A może gdybyś tak ciut odpuściła, zmieniła swoje podejście, wymagania... Widzisz tu jakąś analogię?
Przestaną być jak Bardzo Samotny - który szuka kobiety, ale nie wyobraża sobie związku z kobietą tylko 3 lata starszą.Bo on nie chce młodszą.Nie twierdzę, że nie ma prawa tak myśleć, ale może trzeba założyć taką ewentualność?
I co w tym złego, że sobie nie wyobraża? Nasze wyobrażenia to jedno, a życie, to drugie. Ja też wielu rzeczy sobie nie wyobrażałam, a jednak zakochałam się w mężczyźnie, który przeczył wielu moim wyobrażeniom. Czasem wystarczy, że ten konkretny mężczyzna/ta kobieta będzie mieć w sobie to coś, czego nawet nie potrafimy wyjaśnić czy nazwać, a jednak zrezygnujemy dla niego/dla niej z wielu wcześniejszych oczekiwań. Miłość nie rządzi się żadnymi regułami. Miłość potrafi nas samych zaskakiwać.
Namawiacie mnie do stworzenia sobie w głowie nierealnego, oderwanego od rzeczywistości nastawienia - tak ci faceci, których znałaś, to już najgorsze typy jakie mogłaś spotkać.
Tak, namawiamy Cię do zmiany negatywnego nastawienia w stosunku do mężczyzn, bo ja naprawdę nie wiem jak którykolwiek z nich ma Cię pokochać jeśli Ty z góry zakładasz, że jest podły, zły, że Cię skrzywdzi, porzuci i zrani?
Kończę tą dyskusję, bo zamiast pomagać wywołujecie u mnie poczucie winy i depresję.
Asterko, już dwa razy zapytałam czego dokładnie od nas oczekujesz? Niestety do chwili obecnej nie doczekałam się żadnej odpowiedzi...
Kończę tą dyskusję, bo zamiast pomagać wywołujecie u mnie poczucie winy i depresję.Całą winę za sytuacje zrzucacie na mnie i mój sposób myślenia. Mogę zrobić warsztaty pseudopsychologii, zacząć czytać Cohelo (którego jako żywo nie cierpię bo "Alchemik" to dla mnie koziołek Matołek dla dorosłych), mogę wmawiać sobie głęboko , że zmiana mojej postawy wszystko zmieni. Uleczy nagle wszystkich mężczyzn z much w nosie niechciejstwa i patrzenia przez pryzmat wizusu.[...]
Dlaczego z góry nastawiacie się, że jestem ponura, nie daję szansy, nie chce mi się tyłka ruszyć.Mimo tego , że jest mi ciężko , staram się na tyle ile potrafię być ciepła, empatyczna i patrzeć pozytywnie.Choć jasna ocena sytuacji mnie przygnębia, jeśli chodzi o moją przyszłość, sytuację finansową i dalsze losy mego dziecka.
Namawiacie mnie do stworzenia sobie w głowie nierealnego, oderwanego od rzeczywistości nastawienia - tak ci faceci, których znałaś, to już najgorsze typy jakie mogłąś spotkać.Uwierz, przyjedzie do ciebie królewicz na białym koniu , tylko w to uwierz.Na świecie pełno jest królewiczów i tylko czekają, aż będziesz do nich szczebiotać i się mizdrzyć.
Możesz skończyć dyskusję, ale wtedy nigdy się nie dowiesz, jaki jest jej ciąg dalszy.
Możesz nie wierzyć w pseudopsychologię i nie czytać Coelho z jego alchemicznym Koziołkiem Matołkiem, ale każda ocena dnia przed zachodem słońca jest właśnie tym, co robią najczęściej właściciele much w nosie (nota bene, Władca Much w nosie lubi wysyłać swoje sługi pod wskazany adres, a adres sam się wskazuje przez niewiarę w ciąg dalszy).
Z arsenału słów, których używam, wymazałem kiedyś słowo ocena; nie jest ważne, jaka ocena, jasna, czy ciemna, bo każda ocena zaciemnia obraz rzeczywistości i jest wielkim demotywatorem, a motywację lubi odbierać Mefistofeles, jeśli tylko może. Może nawet jasna ocena jest gorsze od ciemnej oceny, bo jasna ocena stawia nas w złym świetle, a to z kolei jest ulubioną pokusą Nosiciela Światła.
Nie będę Cię namawiał do tworzenia w głowie jakiegokolwiek nastawienia, bo jedyne nastawienie jakie uznaję za uzasadnione to nastawienie połamanych kości i zwichniętych stawów. Inne nastawienia są szkodliwe dla zdrowia psychicznego.
Pozwól sobie jednak napisać, że do poczucia sensu nie jest Ci potrzebne stado i tabuny mężczyzn. Wystarczy jeden... Naprawdę uważasz, że nie ma ani jednego na tym świecie, z którym może być Ci dobrze? Jeśli tak uważasz, to możesz sobie popadać w depresję, ale warto pamiętać, że wciągniesz w nią także swoje dziecko.
Warto zacząć od podstawowego pytania: czy jest na świecie jakiś człowiek, który Cię kocha?
Jest na świecie dość dużo ludzi , którzy mnie kochają - kochali mnie Rodzice, kocha rodzeństwo i syn, którego miłość pomaga przenosić mi góry.I kocha mnie paru moich przyjaciół dla których jestem ważna, fantastyczna i ciepła.I którzy mi to mówią.
I wcale nie potrzeba mi tłumów wielbicieli i podziwiających tylko ten jeden człowiek do kochania.
I widzisz Olinko, wielu mężczyzn zakłada , że nie jest w stanie kogoś pokochać bo....
I nie dają komuś takiemu szansy.Nie chce im się nawet zajrzeć co jest tam w środku, może coś fajnego. Wiesz, ja z góry nie zakładam , że ktoś mnie zrani, skrzywdzi, bo bym nie myslała nawet o związku.Ja się tego boję.A to dwie różne postawy.Boję się czegoś, ale cały czas próbuję .
I tylko mam żal, że nikomu się nie chce o mnie zawalczyć.Z przekory, choćby z powodu, a pokażę jej, że nie wszyscy jesteśmy palantami.Ja nie jestem i nie dam się tak traktować, bo inni byli nienormalini.
A czego oczekiwałam Olinko - na pewno nie szukania całej winy we mnie.Może , opini dlaczego niby normalini mężczyźni okazują się dupkami.Wsparcia i natchnięcia optymizmem.Babskiego ponarzekania.A, że mało konstruktywne?Że jacyś mężczyźni by się zbulwersowali?To dobrze, bo te wszystkie pytania są również do nich.
hej autorko wątku proponuje Tobie wziac kolezanke kuzynke lub ciotke kogokolwiek i poprosic o to aby zrobiła Ci makijaz poszla na zakupyy. Mam kolezanke po ktorej widziałam ze jest ladna ale w srodku zawsze ukrywala piekno az ktoregos dnia bedac u niej zapytalam otwarcie czy mozemy zrobić sobie babski dzien ja zrobie z niej kogos na moj gust a ona ze mna na swoj taka zamiana. Zrobilam z niej cudo w porownaniu co wcześniej z nia bylo w dzisiejszych czasach brak pieniedzy wiec ubralysmy sie w ciucholandzie za ciuchy na wage
Tak jej sie spodobało ze wrecz uczylam ja jak ma sie malowac w krotkim czasie poznala faceta i odzyskala pewnosc siebie
Asterko, co mnie najbardziej dziwi to to, ze inteligentna kobieta moze robic takie niesamowite uogolnienia jak pisanie, ze wiekszosc mezczyzn kieruje sie tylko wygladem kobiety. STATYSTYCZNIE jest to niemozliwe. Prawda, buraki I pustaki sie zdarzaja, tak samo jak panny-lalki, ktore leca tylko na kase I drogi samochod, ale tacy ludzie sa w zdecydowanej mniejszosci. Pomysl logicznie, kto chcialby (I zakladamy tu, ze mowimy o inteligentnym mezczyznie) spedzic lata albo nawet reszte zycia z kobieta, ktora ma do zaoferowania tylko urode? Przeciez to nudy na pudy! Uroda przemija I sie zostaje z wypchana kukla.
Mialas pecha. Sie zdarza. Jednak ja sie przylacze do tego co Olinka napisala- masz nierealistyczne oczekiwania wobec faceta. Chcesz, zeby o Ciebie walczono, wbrew Tobie. Nie trzeba byc psychologiem, zeby widziec, ze po prostu utrudniasz sobie zycie. A nie lepiej byc mila, naturalna I przestac chodzic na kazda randke z lista sztywnych oczekiwan?
Mowie z doswiadczenia, bo jak poznalam mojego partnera, to mial sie on nijak do mojego idealu. Zamiast powsciagliwego, eleganckiego mezczyzny w moim wieku, stal przede mna glosny, rubaszny, gadatliwy, byle jak ubrany facet okolo piedziesiatki. Gdybym kierowala sie tylko obrazem mojego "idealu", to bym zmarnowala niesamowita szanse mojego zycia, poniewaz on okazal sie byc moja druga polowka.
Adlernewman, ja juz nie wiem jak mam kolejny raz pisać, byście doczytały to co chcę Wam przekazać.Może odpuściły byscie poznając facetów z którymi byłam?Wiesz czym sie kierowałam w wyborze?Ani urodą, ani finansami, ani osobowością.Może intelektem trochę.A przede wszystkim tym, ze potrafili mi na początku dać trochę ciepła, trochę zainteresowania i trochę uznania.Był we mnie taki głód podobania się i akceptacji, że wystarczały mi okruszki adoracji.Wiesz , straszne jest to co powiem, ale bywało tak, ze jeśli pojawiłby sie obojetnie jaki męzczyzn, a był zainteresowny, potrafiłabym zaryzykować bycie z nim.Tak byłam zdesperowana.
Nigdzie nie napisałam, ze mężczyźni kieruja sie tylko wyglądem, ze wybieraja tylko sliczne laki, czy piękności. Ale kobieta musi sie im podobać i nie bawią sie w doszukiwaniu w brzydulach i mało atrakcyjnych cudownych cech charakterów.Większość mężczyzn nie ma ochoty poznawać takich kobiet bliżej i zastanawiać się co w ich duszach gra.I jeśli zrządzeniem przypadku, nie dane im bedzie poznac kogos takiego bliżej, do głowy im nie przyjdzie kogos takiego podrywać.Chyba tylko po to , ze węszą łatwą zdobycz, która ich bedzie adorować.Po prostu jest dobrze jesli traktują takie kobitki jak ludzi , a prawie na 100% nie potraktują jej jak swoje potencjalne partnerki.Na śliczną patrzą i wyobrażają sobie jaka jest i jakby to ewentualnie było.I trudno miec nawet do nich pretensje, tacy juz są.
hej autorko wątku proponuje Tobie wziac kolezanke kuzynke lub ciotke kogokolwiek i poprosic o to aby zrobiła Ci makijaz poszla na zakupyy. Mam kolezanke po ktorej widziałam ze jest ladna ale w srodku zawsze ukrywala piekno az ktoregos dnia bedac u niej zapytalam otwarcie czy mozemy zrobić sobie babski dzien ja zrobie z niej kogos na moj gust a ona ze mna na swoj taka zamiana. Zrobilam z niej cudo w porownaniu co wcześniej z nia bylo w dzisiejszych czasach brak pieniedzy wiec ubralysmy sie w ciucholandzie za ciuchy na wage
Tak jej sie spodobało ze wrecz uczylam ja jak ma sie malowac w krotkim czasie poznala faceta i odzyskala pewnosc siebie
Myslisz ze nie probowalam? Wrecz przeciwnie - dbam o siebie bardziej niz niejedna kobieta. Ale problem w tym, ze mimo wszystko wygladam zle.
Kasia2305 napisał/a:hej autorko wątku proponuje Tobie wziac kolezanke kuzynke lub ciotke kogokolwiek i poprosic o to aby zrobiła Ci makijaz poszla na zakupyy. Mam kolezanke po ktorej widziałam ze jest ladna ale w srodku zawsze ukrywala piekno az ktoregos dnia bedac u niej zapytalam otwarcie czy mozemy zrobić sobie babski dzien ja zrobie z niej kogos na moj gust a ona ze mna na swoj taka zamiana. Zrobilam z niej cudo w porownaniu co wcześniej z nia bylo w dzisiejszych czasach brak pieniedzy wiec ubralysmy sie w ciucholandzie za ciuchy na wage
Tak jej sie spodobało ze wrecz uczylam ja jak ma sie malowac w krotkim czasie poznala faceta i odzyskala pewnosc siebie
Myslisz ze nie probowalam? Wrecz przeciwnie - dbam o siebie bardziej niz niejedna kobieta. Ale problem w tym, ze mimo wszystko wygladam zle.
Moge tak prywatnie,wyślesz swoje zdjęcie z makijażem i bez?
nie koniecznie na forum,możesz na maila
345 2012-11-13 16:47:19 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2012-11-13 16:48:08)
Argh...
Ja juz tu niczego nie rozumiem. Jezeli jestes zadbana, atrakcyjna, i jak widac inteligentna, co wedlug Ciebie powstrzymuje mezczyzn od tego, zebys sie im podobala, bo chyba ta ostatnia rzecza na liscie jest Twoj wyglad?
Wybacz, ja tam zadna pieknoscia nie jestem, a jakos zawsze zainteresowanych gosci wkolo siebie mialam Moze dlatego, ze jestem bardziej wyluzowana, ze nie traktowalam kazdej randki jak sprawdzianu, ze przede wszystkim nie mialam "glodu ciepelka" (ktory, jak kazde skrajne uczucie tlumaczy sie jako desperacje), tylko po prostu gadalam z facetami, chcialam ich lepiej poznac i nie skupialam sie tylko na sobie. Wierz mi, glod czegokolwiek jest najlepszym anty-afrodyzjakiem. Odstrasza jak diabla woda swiecona.
A czego oczekiwałam Olinko - na pewno nie szukania całej winy we mnie.Może , opini dlaczego niby normalini mężczyźni okazują się dupkami.Wsparcia i natchnięcia optymizmem.Babskiego ponarzekania.A, że mało konstruktywne?Że jacyś mężczyźni by się zbulwersowali?To dobrze, bo te wszystkie pytania są również do nich.
Asterko, ja wiem, że mężczyźni są różni, tak samo jak my jesteśmy różne, ale znam co najmniej kilku wartościowych, ciekawych przedstawicieli tej płci, którzy pomimo swoich lat nadal są sami i którzy podobnie jak Ty nie potrafią zrozumieć dlaczego kobiety tak bardzo potrafią ranić.
Ja nie wiem, naprawdę nie wiem dlaczego z pozoru normalni mężczyźni okazują się dupkami, ale to może dlatego, że miałam szczęście (a może intuicję) na takich nie trafiać, więc żaden mnie nigdy nie porzucił, nie wykorzystał, nie zranił. Co prawda syty głodnego nigdy do koca nie zrozumie, ale też moje obserwacje pokazują, że nic nie dzieje się bez przyczyny, więc poznanie własnych błędów lub mechanizmów, które nami rządzą, w tym, że wybieramy niewłaściwych facetów, pozwala nam ich w przyszłości unikać.
Asterko, nie gniewaj się, ale czułam to od samego początku, ale teraz jestem już pewna - to nie Twoja uroda (czy też jej brak) nie pozwala mężczyznom się do Ciebie zbliżyć, ale postawa desperatki. Wiele razy, nawet tu, na forum, tłumaczyłam na czym polega ten mechanizm. Otóż normalnie człowiek z kimś się spotyka, poznaje tę drugą osobę, dopiero wówczas decyduje czy chce z nią być, czy też odpuszcza, natomiast desperat już na wstępie ma ułożony cały scenariusz wspólnej przyszłości, oczekuje deklaracji, a tym samym wyraźnie nakreśla zasady jakie tym związkiem powinny rządzić. Każdy, kto ma choć odrobinę odpowiedzialności za drugiego człowieka, woli odejść już na wstępie, zamiast narobić komuś nadziei, a potem rozczarować.
Edit: Aldernewman, chyba zdublowałyśmy swoje myśli
.
Oj Olinka, zdublowalysmy sie ![]()
Do Asterki: my Cie nie chcemy wcale dolowac, my Ci pokazujemy, ze zmiany na lepsze sa mozliwe kiedy sie przyjmie do wiadomosci, ze moze cos robimy zle I dlatego nam nie wychodzi, a nie dlatego, ze los nas zle traktuje.Twoje upieranie sie przy swoim przypomina mi kolege, ktory meczyl sie sam przez tydzien z zepsutym bojlerem, bo mu duma nie pozwalala by zadzwonic do fachowca. W koncu jego dziewczyna nie wytrzymala i sama zadzwonila. Bojler w top kondycji po pol godziny.
Dziewczynki idzcie na psychologię.Wytłumaczycie,wtedy już naukowo dlaczego w czyimś życiu jest tak a nie inaczej.Zawsze coś będzie można podpiąć pod pewien syndrom, przypadłość czy zespół.
I znowu zonk, bo, ja również nie nastawiam się na układania scenariusza wspólnego życia, na pierwszym spotkaniu nie widzę się na ślubnym kobiercu w róznych wariantach ślubnego stroju , a na kolejnych nie wymyślam imion wspólnych przyszłych dzieci.
Nie wmawiam sobie, że facet na którym spoczeły moje oczęta jest mądry , cudowny i pełen potrzebnych mi cnót.I nie kereślę scenariuszy naszej wspólnej przyszłości.Słucham go, obserwuje i staram się wyciągnąć wnioski.A, że trafiam na kłamców, albo takich , którzy sami nie wiedzą czego chcą?Widzicie, jak się komuś mówi różne rzeczy, składa deklaracje i zaczyna sypiać to chyba się bierze już jakąś odpowiedzialność za kogoś?
I wyobraź sobie Olinko, mogłabym o moich panach powiedzieć wszystko, ale nie to, że mieli choć odrobinę odpowiedzialności za drugiego człowieka.Czy Wy sobie do cholery wyobrażacie , że ja już na pierwszej randce wołam całym organizmem kochaj mnie?Nie chwaliłam się, mężczyzną co było przyczyną moich wyborów i nigdy nie pokazuję jak potrzebuję ciepła.
Wiem, jedno, co kolwiek napiszę, zinterpretujecie to przeciwko mnie.Wasze wypowiedzi, to cały stek nie do końca trafionych opinii, pozornych objawów i zupełnie mylnych diagnoz.Sprzecznych ze sobą diametralnie bo nie można być jednocześnie desperatką i bierną i nie chcącą ruszyć tyłka.Cały problem nie polega na tym, że moje potencjalne związki nie są zgodne z moimi wyobrażeniami. Nie mam wyobrażeń jak powinien wyglądać mój związek, mój idealny partner, niczego nie zakładam z góry.Wiem jedno, powinien to być człowiek, któremu na mnie zależy.I sprawi, że będzie mi zależeć na nim.Nie dopasowuje człowieka czy sytuacji do swoich wyobrażeń.Bo to chore, tak samo jak nie szukam w sobie poczucia własnej atrakcyjności.Nie jestem neurotyczką, która żyje w swoim świecie, tworzy jakieś pojęcia, jakieś plany na przyszłoś.Je się tworzy wspólnie z drugim człowiekiem , w oparciu o jego słowa, jego reakcje i jego plany.
Asterko, ale to Ty sama piszesz coś, po czym szybko się z tego wycofujesz, jest w Twoich słowach całe mnóstwo wzajemnie wykluczających się sprzeczności.
Wiesz , straszne jest to co powiem, ale bywało tak, ze jeśli pojawiłby sie obojetnie jaki męzczyzn, a był zainteresowny, potrafiłabym zaryzykować bycie z nim.Tak byłam zdesperowana.
Czymże te słowa są jak nie aktem świadczącym o desperacji, na temat której już w następnych słowach się oburzasz?
Jeśli pewne fakty źle interpretujemy, to wyłącznie dlatego, że się z nami bawisz, a bawisz się, bo sama się już wyraźnie gubisz. Wybacz, ale w tym miejscu (ze swojej strony) temat zamykam, nie będę przecież uszczęśliwiać Cię na siłę, bo skoro jesteś zamknięta na wszelkie sugestie, każdą uwagę traktujesz jak atak na swoją osobę, nawet nie spróbujesz pomyśleć i zastanowić się czy może jednak nie mamy racji, to to zwyczajnie nie ma sensu i szkoda mojego czasu. Niemniej zapewniam, że w najmniejszym stopniu nie chciałam Cię urazić. Oczywiście życzę Ci szczęścia, niewątpliwie zasługujesz na tę miłość, której tak bardzo potrzebujesz, każdy z nas zresztą zasługuje i każdy jej potrzebuje...
Edit: Popełniłam w życiu sporo błędów, ale niczego ze swojej przeszłości nie żałuję, bo z tych błędów wyciągnęłam odpowiednie wnioski, które stworzyły mnie taką, jaką jestem dzisiaj. Moje błędy nauczyły mnie również pokory.
To z tym zdesperowaniem było obroną zarzutu, że chodzę na randki ze sztywną listą wymagań i oczekiwań.O tej desperacji napisałam w trybie przypuszczającym, czułam tak, ale nigdy nie ani tego po sobie nie pokazałam, ani nie wprowadziłam tego w czyn.
Fantastycznie dostrzegać czyjeś błędy i nie przeprosić, za mylnie postawione wnioski mogące kogoś obrażać, ranić i być nieprawdziwymi, krzywdzącymi.Czy ja gdzie kolwiek napisałam, ze proszę o szukanie braków we mnie?I robienie mi domorosłej psychoanalizy?Gdybym jej chciała poszłabym do psychologa.
Zaczełam tą rozmowę, chcąc Wam panny przemądrzałe pokazać, że "wina", braku powodzenia jest też nie zależna od osoby.Czasem to brak osoby, która zauważy tą istotę.Bo brak wokoło niej wolnych, wartościowych facetów. Czasem to lęk i niemoc przemienienia się szarej myszki w kolorowego motyla - a pozwolił by na to jakiś sygnał z zewnątrz.Ktoś dla kogo chciałoby się takim motylem stać i miało jakieś przesłanki na powodzenie.Trudno oczekiwać sygnału od znudzonych księćiuniów, którzy interesują się Tobą na równi z ławką od wielu lat stojącą pod blokiem.Dla których jesteś tylko elementem krajobrazu.Ja rozumiem Papciuszka i chciałabym, żebyście spróbowały zrozumieć mnie.I mój punkt widzenia,bez krytyki , pouczania i mówienia mi co ja robię złego.Coś może wygladać inaczej niż myslicie, to sttraszne być przekonanym, że ma się monopol na mądrość.I poczytajcie sobie ZE ZROZUMIENIEM swoje posty ile tam połajanek, wyrzutów ,błędnych ocen.I klepiąc się w piersiątka przyznajcie mea culpa, nie mam całkowitego monopolu na mądrość i prawa do negatywnego oceniania.Po Waszych opiniach dopiero się można było zdołować i stracić cała wiarę w siebie.
Ta dyskusja jest jak w kolowrotku. Probujemy Ci podac rozniaste powody Twojego niepowodzenia, a co slyszymy to ciagle ta sama piosenka. Nie obraz sie Asterko, ale wobec takiego muru ja wymiekam.
Prawda jest taka, ze jezeli bedziesz myslala o mezczyznach i zwiazku w sposob jaki kontynuujesz, nie wroze Ci sukcesu. Sorry, ale nie wiem jak to inaczej interpretowac.
i.Czy ja gdzie kolwiek napisałam, ze proszę o szukanie braków we mnie?I robienie mi domorosłej psychoanalizy?Gdybym jej chciała poszłabym do psychologa.
Zaczełam tą rozmowę, chcąc Wam panny przemądrzałe pokazać, że "wina", braku powodzenia jest też nie zależna od osoby.Czasem to brak osoby, która zauważy tą istotę.
Na swiecei jest nieco ponad 7 miliardow osob. Serio uwazasz ze osoby brakuje? ![]()
brak wokoło niej wolnych, wartościowych facetów.
To rusz sie gdzies dalej. Uwiazana lancuchem do ziemi nie jestes.
to lęk i niemoc przemienienia się szarej myszki w kolorowego motyla
Zycie jest rumakiem ktory nie znosi tchorzliwego jezdzca. ![]()
a pozwolił by na to jakiś sygnał z zewnątrz.Ktoś dla kogo chciałoby się takim motylem stać i miało jakieś przesłanki na powodzenie.Trudno oczekiwać sygnału od znudzonych księćiuniów, którzy interesują się Tobą na równi z ławką od wielu lat stojącą pod blokiem.Dla których jesteś tylko elementem krajobrazu.
Takimi to ja sie sama nie interesuje ani nie uwazam ich za godnych zadnych zmian z mojej strony.
rozumiem Papciuszka i chciałabym, żebyście spróbowały zrozumieć mnie.I mój punkt widzenia,bez krytyki , pouczania i mówienia mi co ja robię złego.Coś może wygladać inaczej niż myslicie, to sttraszne być przekonanym, że ma się monopol na mądrość.I poczytajcie sobie ZE ZROZUMIENIEM swoje posty ile tam połajanek, wyrzutów ,błędnych ocen.I klepiąc się w piersiątka przyznajcie mea culpa, nie mam całkowitego monopolu na mądrość i prawa do negatywnego oceniania.Po Waszych opiniach dopiero się można było zdołować i stracić cała wiarę w siebie.
Tak masz racje. To nasza wina ze nie ma na swiecie fajnych mezczyzn (w twoim przekonaniu)
Oczywiscie ze nie robisz niczego zlego. W koncu szanowac sie trzeba, nie? Nie mozna ot tak z byle ksieciuniem sie zadawac.
Jasne to nasza wina. ![]()
Szczerze...im dalej w wiek tym trudniej ci bedzie. Starego psa trudniej nauczyc nowych sztuczek ![]()
Ale w sumie to nie jest nasza sprawa.
powiem ci tylko ze moja matka mysli tak samo jak ty i juz od ponad 30 lat jest sama. Fajna perspektywa, nie? ![]()
353 2012-11-14 17:29:13 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2012-11-14 17:30:50)
Zdolność czytania ze zrozumieniem ginie w narodzie.Kto to jest księciunio?Księciunio to facet, który na każdą kobietę nie spełniającą pewnych kryteriów wygladowo-wiekowych patrzy z pożałowanie, a w najlepszym przypadku z totalną obojętnością.Jak na mebel, jak na psa siusiającego na trawnik.Księciunio to typ , który o kobietach mówi stare babko , obrzydliwy pasztet, pojebana franca.To wszyscy ci mężczyźni, którzy kochają zdięcia przerabiane photoshopem, którzy krytykuje znaną aktorkę za 3 nadliczbowe kilogramy, czy brak perfekcyjnego makijażu podczas zakupów w warzywniaku.
Pewnie mi powiecie, że takich mężczyzn nie ma, albo istnieją w mojej wyobraźni.Poczytajcie sobie artykuły na portalach internetowych.
Sadie, a propos ruszenia się gdzieś dalej, nie wszyscy są wolni jak jętki jedniodniówki, nie mają pracy, dzieci i mają kupę miejsc do poznania ciekawego mężczyzny.A patrzyłaś ile ja mam lat?Proponujesz mi pójście na techno-party,czy wyjazd na love-parade do Berlina?wyobraź sobie, że większość mężczyzn w moich rocznikach, ma żony, drugie żony, dorosłe dzieci i czeka czasem na wnuki.
Nie chce mi się z wami gadać i odpierać kolejnych argumentów.Nauczcie się czytać i wyciągać wnioski.
354 2012-11-15 19:21:32 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2012-11-15 19:22:14)
Auu, auu, auu...
Ja depresji dostaje od sluchania Twojego myslenia. Gdybym rozumowala tak jak Ty, dzis bym byla samotna kobieta zyjaca w jednopokojowym mieszkaniu, z kotem i butelka wina do towarzystwa. W zyciu spotkalam asortyment gburow, idiotow i prawdziwych swin,i czego sie nauczylam to unikania takowych egzemplarzy rodu meskiego, a nie popadania w skrajnosc, ze wszyscy mezczyzni sa wybrakowani.
Dziewczyny dobrze Ci tutaj radza i sie wcale nie dziwie, ze wlosy sobie prawie z glowy wyrywaja czytajac Twoje posty. Zadaj sobie pytanie, droga Asterko:"Czy dzieki temu jak mysle cos sie w moim zyciu na lepsze zmienia?". Odpowiedz na to pytanie jest wyraznie i pozytywanie negatywna, wiec moze cos racjonalnego w naszych, pannien madrzalskich, wypowiedziach?
Może ktoś się zbulwersuje ale ja ulgę znajduję w modlitwie: " Boże, użycz mi pogody ducha, abym godziła się z tym, czego nie mogę zmienić. Odwagi, abym zmieniała to, co mogę zmienić. I mądrości abym odróżniała jedno od drugiego. Pozwól mi co dzień żyć tylko jednym dniem i czerpać radość z chwili, która trwa; i w trudnych doświadczeniach losu ujrzeć drogę wiodącą do spokoju; i przyjąć - jak Ty to czyniłeś - ten grzeszny świat takim jakim on naprawdę jest a nie takim jak ja chciałabym go widzieć; i ufać, że jeśli posłusznie poddam się Twej woli, to wszystko będzie jak należy. Tak bym w tym życiu osiągnęła umiarkowane szczęście, a w życiu przyszłym, u Twego boku, na wieki posiadała szczęśliwość nieskończoną".
Jest też ile wspaniałych tekstów niekoniecznie modlitw...Można je powtarzać w ciągu tyle razy ile potrzeba jak mantrę...aż przyniosą ukojenie...
Ja powiem tyle. Widomo że facet patrz na początku jak wygląda kobieta. Jeśli jest brzydka to wiadomo, że odpycha go od niej ale teraz wszystko zależy od kobiety. Jeśli jest ona ciekawa, mądrze mówi, nie zrzędzi to im dłużej taka rozmowa trwa to przekonuje się do niej. Co z tego że kobieta jest piękna a pusta i głupia. Każdy by chiał miec kobiete i piekną i mądra a takich jest niewiele. Pamiętaj wszystko zależy od Ciebie. Jeśli będziesz zrzeda i narzekającą, nie bedzie w Tobie radości to nici z tego. Piekno to nie wszystko
357 2012-11-16 01:19:25 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2012-11-16 01:28:04)
Widzisz Runner80, tylko trzeba chcieć rozmawiać, po co rozmawiać z mało atrakcyjną 40, jak pod ręką są np. bardziej atrakcyjne 30.Proste i logiczne.Trzeba mieć też możliwość spotykać kogoś w miarę często i oswajać go ze sobą, pokazywać jakim się jest.Nigdy też nie wiadomo, czy temu mężczyźnie zacznie na tobie zależeć jak na kobiecie, może będzie szukał towarzystwa, przyjaciółki, dobrej kumpeli.Wiesz, mała atrakcyjność fizyczna czasem pozbawia płci i możesz kogoś lubić i podziwiać jako człowieka, ale absolutnie nie dostrzegać w niej kobiety , której mógłby pragnąć i pożądać.
Wiesz Adlernewman, ja tu kwęczę i narzekam na forum, bo zwyczajnie nie mam już pomysłu gdzie poznać normalnego , wolnego i choć trochę kompaktybilnego faceta.Randki odpadają, nigdy tam nie wrócę.I po raz niewiadomo który z całą stanowczością wyznaję, że ani nie miałam nadmiernych wymagań, ani
nie spoczywałam na laurach czekając.A moje obecne podejście do facetów wynika ze spotykanych tam i w realu, albo typów zupełnie nie nadających się do bycia z nimi (świnie, kurwiarze, kłamczuchy i kombinatorzy), w związkach lub też nie będących zupełnie mną zainteresowanych.Z desperacji nie zamierzam rzucać się w ramiona tych pierwszych, moralność nie pozwala mi na drugich, a trzeci sami mnie nie chcą.
Wychodziłam od strony narzekania, mniej lub bardziej uzasadnionego.W pozytywną moc wmawiania sobie, że jak uwierzę to znajdę, nie wierzę. Kolejnego chamskiego zachowania i odrzucenia nie wytrzymam.
Gdzież według was można znaleźć tych cudownych mężczyzn, którzy są wolni, normalni i potrafią zauważyć średnio atrakcyjną kobietę 40+?Znacie jakiś wolnych mężczyzn 40+, którzy chcą poznać kogoś w podobnym do swego wieku?założę się, że każda z nas wyszuka parę wolnych fajnych kobiet w swoim otoczeniu.Ciekawe czy wam z facetami pójdzie lepiej, bo ja osobiście żadnego wolnego nie znam.
358 2012-11-16 19:59:08 Ostatnio edytowany przez Olinka (2012-11-16 20:05:28)
Hej
W zasadzie nie wiem dlaczego zakładam ten wątek, może po prostu chciałabym się wyżalić ale nie mam komu. Chodzi o to że jestem brzydka - naprawde brzydka, a nie przeciętna. Na tyle brzydka, że śmieją się ze mnie nawet obce osoby. Unikam wyjść z domu, kiszę się w swoim smutku i dobija mnie myśl, że już całe życie będę sama... Bo kto by chciał tak nieatrakcyjnego partnera? Dbam o siebie - maluję się, dbam o ubiór, ale co z tego, skoro i tak wyglądam bardzo źle? Życie jest niesprawiedliwe...
O, rety, dziewczyno, nie można tak żyć. Nie widziałam Cię, więc trudno mi oceniać, czy masz to tylko w głowie, czy rzeczywiście trzeba Ci pomóc. Jeśli tak, to dlaczego nie zrobisz sobie jednego albo nawet paru zabiegów plastycznych i nie cieszysz się nowym wyglądem? Ja zrobiłam sobie 2 rzeczy i od razu poprawił mi się świat, naprawdę. Dzisiaj można wiele, poszukaj sensownego lekarza i zacznij działać, a nie biadolić. Na takiej stronie w internecie spam czytałam o dziewczynie, której brak cycków tak rozwalił małżeństwo, że pokazywała się chłopu tylko w piżamie. Ale ona przynajmniej coś z tym zrobiła, a Ty co?
Dlaczego nie zrobi sobie paru zabiegów plastycznych - bo ją nie stać?Bo się boi bólu, bo w jej wyobraźni tych rzeczy do poprawy jest tyle, a niektórych części ciała np. krótkich i krzywych nóg nie da się poprawić.
Czy uważasz, ze chirurgia plastyczna to wyjście z sytuacji?Czy musimy ze swego wyglądu fizycznego robić główny wyznacznik naszej wartości?Co się stanie z nami jeśli zaczniemy się starzeć, wypadną nam włosy, roztyjemy się po hormonach - przestaniemy być godne miłości?
Pooglądaj sobie film "Bez skazy" -Nip tuck, dla mnie horror, degrengolada moralna i świat , którego wartości nie chcę i nie potrafię zrozumieć.
Sorry, jak można być na tyle pustym i okrutnym by zaproponować komuś oprerację plastyczną?Albo serię...Na takie problemy jak ma Papciuszek najlepsza jest nie operacja, ale miłość faceta.Ona się musi zobaczyć jego zakochanymi oczyma.I uwierzyć w to co zobaczy.
360 2012-11-17 00:23:11 Ostatnio edytowany przez papciuszek (2012-11-17 00:23:43)
papciuszek napisał/a:Hej
W zasadzie nie wiem dlaczego zakładam ten wątek, może po prostu chciałabym się wyżalić ale nie mam komu. Chodzi o to że jestem brzydka - naprawde brzydka, a nie przeciętna. Na tyle brzydka, że śmieją się ze mnie nawet obce osoby. Unikam wyjść z domu, kiszę się w swoim smutku i dobija mnie myśl, że już całe życie będę sama... Bo kto by chciał tak nieatrakcyjnego partnera? Dbam o siebie - maluję się, dbam o ubiór, ale co z tego, skoro i tak wyglądam bardzo źle? Życie jest niesprawiedliwe...
O, rety, dziewczyno, nie można tak żyć. Nie widziałam Cię, więc trudno mi oceniać, czy masz to tylko w głowie, czy rzeczywiście trzeba Ci pomóc. Jeśli tak, to dlaczego nie zrobisz sobie jednego albo nawet paru zabiegów plastycznych i nie cieszysz się nowym wyglądem? Ja zrobiłam sobie 2 rzeczy i od razu poprawił mi się świat, naprawdę. Dzisiaj można wiele, poszukaj sensownego lekarza i zacznij działać, a nie biadolić. Na takiej stronie w internecie spam czytałam o dziewczynie, której brak cycków tak rozwalił małżeństwo, że pokazywała się chłopu tylko w piżamie. Ale ona przynajmniej coś z tym zrobiła, a Ty co?
Nie wyświetla się strona o której piszesz. Ale co do tematu - czy tak trudno zrozumieć, że operacja w moim przypadku jest niemożliwa? Tak jest dlatego, bo nie pracuję, więc skąd mam wziąć pieniądze? Sprzedać dom, żeby sobie cycki zrobić? Poza tym nie można sobie wszystkiego zoperować - przecież operacyjnie się nie skurczę...
Auu...znowu. Operacje plastyczne? Te nigdy nie uleczyly zaburzen w mysleniu. NIE TU JEST PIES POGRZEBANY.
Papciuszku, nie chodzi o to, zeby byc Miss World, ale, zeby byc dostepna, przyjazna, ciepla, z poczuciem humoru. Moja droga, mozna sie na randke umowic w godzine przez ktorys portal romantyczny. Naprawde.
A na portalu romantycznym pierwsze pytania będą o wygląd.Wysyłanie osoby niepewnej siebie na portale randkowe to jak wysłanie jagniątka do rzeźni.Chcesz dziewczynę narażać na spotkania z facetami którzy :
-nie podejdą do niej
-uciekną niby do toalety.
-będą siedzieć jak na szpilkach i tylko marzyć, żeby wyjść
Oczywiście przedstawiam tylko te najczarniejsze scenariusze, ale spora część mężczyzn może się tak zachować.Bo oczekują, że im się objawi zakompleksiona może, ale śliczna księżniczka.I tłumaczenie, że się na urodę nie ma co liczyć, nie pomaga.3 facetom tłukłam do głowy, że nie jestem piękna, a i tak na koniec się obrazili bo nie spełniałam ich kryteriów wyglądowych.To, że jestem otwarta, romantyczna i ciepła g... ich obchodziło.Oni chcieli laski.
Jezeli przypominasz kazdemu jak nieatrakcyjna jestes to najlepsza maczeta przeciw zainteresowaniu. Kto lubi jeczace kobity, ktore na wyglad ciagle narzekaja? Zdjecie zdjeciem, ale podejscie jest wazniejsze. Mnie faceci bardziej pytali co czytam I jakie mam poglady polityczne niz zdumiewali sie moim wygladem. Na dwa "O kurcze fajna jestes!" bylo osiem mailow interesujacych sie co robie, czym sie interesuje, jak lubie spedzac czas.
Chyba żartujesz.Nie jestem masochistką, ale jak facet zadaje mi pytanie w formie "pewnie bardzo ładna jesteś" to co masz mu odpowiedzieć?Powinnam napisać, że owszem, jestem śliczna, ale to się trochę mija z prawdą.
Wiesz Adlernewman, ja się nie uważam za mało atrakcyjną.Mam ładną buzię, długie nogi, piekne piersi.Był czas, gdy mało sobie mogłam zarzucić.Normalny facet by to zauważył, ale na randkach normalnych jak na lekarstwo.Dla wielu żadna tam nie będzie dość dobra, jeśli facet jest na randkach 6 lat i jeszcze nie znalazł to o czym to świadczy.O tym, że ma wygórowane wymagania.
Wiesz jak podłapałam kompleksy - posłuchałam mężczyzn.Nie wzieły mi się one z nikąd, czy ze zbytniego wpatrywania w lustro i szukania nia siłę wad.
Wymieniłam w jakich sytuacjach nabrałam złego mniemania o własnym wyglądzie, nie będę się powtarzać.
Sorry, ale Ty tego nie zrozumiesz, jesteś wydaje mi się typem "twardej dupy" po której takie sytuacje spłyną.Do takich kobiet lgną też inni mężczyźni, moi kolesie bali by się, że im odpłacisz pięknym za nadobne i nawet by do Ciebie nie podeszli.Mój i Papciuszka błąd polega na tym, że się za bardzo przejmujemy.A nie powinnyśmy, bo i tak dla większości mężczyzn jesteśmy za dobre.
Nie wiem gdzie Ty takich okropnych gosci spotykasz. Bylam na portalu w przeszlosci i nikt mnie nigdy nie obrazil. Jak im sie moje zdjecie nie podobalo, to po prostu nie mailowali. A Ci, ktorzy mailowali byli w wiekszosci bardzo fajnymi facetami. Nawet dzisiaj dostalam sms od kogos kogo spotkalam dwa lata temu (kolacja i jakis tam lunch firmowy), zapraszajacy mnie na kawe by powspominac dobre, stare czasy. To raczej slodkie ![]()
Ja sie bede upierac przy tym, ze to nie Twoj wyglad ale podejscie do mezczyzn i pesymizm, ktore utrudniaja Ci zycie.
Auu...znowu. Operacje plastyczne? Te nigdy nie uleczyly zaburzen w mysleniu. NIE TU JEST PIES POGRZEBANY.
Papciuszku, nie chodzi o to, zeby byc Miss World, ale, zeby byc dostepna, przyjazna, ciepla, z poczuciem humoru. Moja droga, mozna sie na randke umowic w godzine przez ktorys portal romantyczny. Naprawde.
Może i można, ale coś czuję że każdy uciekłby na moj widok. Skoro w realu nikt mnie nie chce, to w tym przypadku będzie podobnie. Bo po co sie meczyć z kimś skrajnie nieatrakcyjnym?
Adlernewman, bywało, że marudziłam, bywało, ze czasem dokopałam jednemu z drugim.Ale znikali jak mnie zobaczyli na żywca.A wtedy byłam miła i urocza, tudzież oswojona.A potrafię być miła i urocza zaprawdę powiadam.
Cały wic pewnie w mojej emocjonalności i Twoim bezemocjonalnym podejściu do życia.Na kumpla w spódnicy nie będą się obrażać.Na panienkę, która oczekuje czegoś więcej niż niezobowiązującej , przyjacielskiej znajomości , na luzie bez wielkich emocji już się tak przyjacielsko nie patrzy.W gruncie rzeczy faceci nie traktują Cię jak prawdziwej kobiety i stąd te kumpelskie, sympatyczne relacje.
368 2012-11-19 21:27:50 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2012-11-19 21:28:13)
A moim zdaniem jeśli nie idzie w jednym obszarze, można realizowac się w drugim lub jakoś go kompensować.
Bo z tymi facetami.. Trzeba być bla bla bla, żeby podobac się mężczyznom. Kręćka można dostać.
Adlernewman, bywało, że marudziłam, bywało, ze czasem dokopałam jednemu z drugim.Ale znikali jak mnie zobaczyli na żywca.A wtedy byłam miła i urocza, tudzież oswojona.A potrafię być miła i urocza zaprawdę powiadam.
Cały wic pewnie w mojej emocjonalności i Twoim bezemocjonalnym podejściu do życia.Na kumpla w spódnicy nie będą się obrażać.Na panienkę, która oczekuje czegoś więcej niż niezobowiązującej , przyjacielskiej znajomości , na luzie bez wielkich emocji już się tak przyjacielsko nie patrzy.W gruncie rzeczy faceci nie traktują Cię jak prawdziwej kobiety i stąd te kumpelskie, sympatyczne relacje.
Moze i tak jest, ale przynajmniej nigdy na samotnosc nie narzekalam ![]()
Bardzo czesto tez slyszalam, ze jestem seksi, bo jestem bezposrednia i nie zachowuje sie jak ksiezniczka. Moze kumpel w spodnicy ale seksu mi nigdy nie brakowalo. I wcale to mezczyznom nie przeszkadzalo, zeby na przyklad przerwac wakacje w innym kraju, kiedy bylam chora, wiec romantyczne gesty mnie nie ominely.
370 2012-11-20 02:55:42 Ostatnio edytowany przez ma réalité (2012-11-20 02:56:51)
jak można powiedzieć o sobie, że jest się brzydkim? to tak samo jak powiedziała Frytka w programie Cejrowskiego, że ma charyzme?? troche wiary w siebie dziewczyny
zapytajcie ludzi, rodzine najbliższych. jestem pewna, że wiele osób nie dość, że nie zgodzi się z Waszym zdaniem to jeszcze powie, że jesteście ładne. dobry fryzjer, makijaż i od razu inaczej buźka wygląda
poza tym chciałam nadmienić, że liczy się piękno owszem, ale to zawarte w nas samych, to co mamy w środku, w serduszku. piękno przeminie, a serduszko pozostanie ![]()
371 2012-11-20 09:50:55 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2012-11-20 09:53:20)
Ma realite, błagam bez komunałów.Są ludzie brzydcy i żaden makijaż i fryzjer tego nie zmieni.Nie można przez całe życie iść w pełnym makijażu.Nie każdy jak Catherina Zeta-Jones ma osobną łazienkę i rano czas by mąż widział ją tylko zrobioną na bóstwo.A co do dobrego serduszka i intelektu, to dla wielu ludzi będziesz dzięki temu wspaniałym przyjacielem, ale nie kobietą, której pragnie i pożąda mężczyzna.Na jakim świecie Ty żyjesz?Nie widzisz, że dla wielu, wielu ludzi liczy się wygląd?Kobiety są gotowe do koszmarnego bólu i operacji plastycznych byle tylko być ładnym.Poczytaj sobie komentarze na forach internetowych pod zdięciami Grycanek, czy aktorek, które się zestarzały, przytyły, zbrzydły.
Znam kobiety, które były z facetami wyglądającymi jak zombi po poparzeniach, wypadkach.Większość facetów w tej sytuacji uciekło by gdzie pieprz rośnie - oni nie lubią chorych, otyłych po hormonach, pokaleczonych po wypadkach.Ich takie kobiety brzydzą.Uogólniam oczywiście bo znam 2 przypadki kiedy mężowie opiekują się chorymi żonami.Kobiet na podobnym miejscu byłoby wiele, wiele więcej.
Adlernewman, Twoje przechwałki i historie co mężczyźni zrobili dla Ciebie fajnego, bo masz męską emocjonalnośc zostaw sobie.Jestem inna.Nie jestem bratem łatą, z którym można bezproblemowo napić się wódy, przeprowadzić męską rozmowę i iść do łóżka i bez wizji "będzie chciała związku".Nie będę z facetem bo dzięki niemu coś w życiu załatwię.I jeśli dałam się skrzywdzić, to tylko emocjonalnie, bo kochałam tego człowieka.Jesteśmy różne, masz taką osobowość, że łatwo po Tobie spływa, nie bierzesz do głowy różnych rzeczy.Ja chcę, żeby mnie facet kochał za to, ze jestem inna od niego, że mam emocje, delikatność, czułość.Nie chcę być jego najlepszym kumplem, bo nie myślę i nie chcę być facetem.
Asterko, ja sie nie przechwalam niczym.
Usiluje Cie tylko przekonac, ze bycie bardziej wyluzowana i traktowanie mezczyzn jak ludzi, a nie zupelnie inny gatunek stworzenia, ulatwia zycie. Na swoim przykladzie (bo na czyim innym moge?) chcialam Ci przedstawic, ze dzieki takiemu podejsciu mozna byc w szczesliwym zwiazku, byc kochana, byc "oczkiem w glowie" partnera i miec powodzenie. Jakowo to nie brzmi romantycznie? Natomiast nadmierne koncentrowanie sie na wlasnym wygladzie, desperacja i nierealistyczne oczekiwania sa przyslowiowym gwozdziem do trumny. Co z tego, ze uwazasz sie za bardziej uczuciowa, delikatna i kobieca, jak nic z tego wiecej nie wynika niz samotnosc i zgorzknialosc.
Ktos, kiedys powiedzial:"Sa albo rezultaty albo wymowki."
jak można powiedzieć o sobie, że jest się brzydkim? to tak samo jak powiedziała Frytka w programie Cejrowskiego, że ma charyzme?? troche wiary w siebie dziewczyny
zapytajcie ludzi, rodzine najbliższych. jestem pewna, że wiele osób nie dość, że nie zgodzi się z Waszym zdaniem to jeszcze powie, że jesteście ładne. dobry fryzjer, makijaż i od razu inaczej buźka wygląda
poza tym chciałam nadmienić, że liczy się piękno owszem, ale to zawarte w nas samych, to co mamy w środku, w serduszku. piękno przeminie, a serduszko pozostanie
W tej kwestii zgadzam się z Asterką w całej rozciągłości...
I tak się składa, że właśnie i rodzina i znajomi mówią wprost, że urodą nie grzeszę. Więc chyba to nie jest moj wymysł? Poza tym, dbam o siebie a mimo to wyglądam naprawdę źle, więc jak masz pisać fałszywe słowa pocieszenia to się zastanów, bo możesz kogoś urazić.
Czy uroda jest tym czym chcesz ludziom zaimponować? Tyle rozmów o nieakceptowaniu swojej urody, jakby to nie wiem co było... Zaakceptuj siebie, przestań marudzić i wtedy ktoś zauważy twoją prawdziwą urodę. Tego Ci życzę.
Asterko, ja sie nie przechwalam niczym.
Usiluje Cie tylko przekonac, ze bycie bardziej wyluzowana i traktowanie mezczyzn jak ludzi, a nie zupelnie inny gatunek stworzenia, ulatwia zycie. Na swoim przykladzie (bo na czyim innym moge?) chcialam Ci przedstawic, ze dzieki takiemu podejsciu mozna byc w szczesliwym zwiazku, byc kochana, byc "oczkiem w glowie" partnera i miec powodzenie. Jakowo to nie brzmi romantycznie? Natomiast nadmierne koncentrowanie sie na wlasnym wygladzie, desperacja i nierealistyczne oczekiwania sa przyslowiowym gwozdziem do trumny. Co z tego, ze uwazasz sie za bardziej uczuciowa, delikatna i kobieca, jak nic z tego wiecej nie wynika niz samotnosc i zgorzknialosc.
Ktos, kiedys powiedzial:"Sa albo rezultaty albo wymowki."
Z tego nie ma nic wynikać.To stwierdzenie , że jestem inna i nie będę tak podchodzić do życia jak Ty.Jesteśmy dwoma innymi typami osobowości, mamy inne wartości , inny sposób patrzenia na życie.I mam do tego prawo.A Ty nie masz prawa oceniać mego życia, przypisywać mi cech , których nie mam, a nawet jeśli mam to mój biznes.Twoje recepty na życie nijak się mają do mego- BO MAMY ZUPEŁNIE INNĄ STRUKTURĘ OSOBOWOŚCI.Czujesz się lepsza.Czuj, Twoja sprawa.Tylko nie dorabiaj mi gęby, której nie mam.I do wiadomości - nie jestem ani zgorzkniałą ani samotna.
Czy uroda jest tym czym chcesz ludziom zaimponować? Tyle rozmów o nieakceptowaniu swojej urody, jakby to nie wiem co było... Zaakceptuj siebie, przestań marudzić i wtedy ktoś zauważy twoją prawdziwą urodę. Tego Ci życzę.
Nie wierzę, że to pisze facet.Moze jesteś jakiś inny?Bo wiesz skąd się damskie kompleksy biorą, ano z waszego podejścia do nas.Kobieta może być super - inteligentna, sympatyczna , wykształcona, może mieć złoty charakter i takież serce nie ważne to wszystko jak jest średnio atrakcyjna.Obserwuje i słucham facetów, szczególnie w większym gronie jesteście chamscy, krytyczni i okrutni.Te wasze komentarze na temat kobiet, Boże jak można być czasem takim monstrum.Jakby jeden z drugim byli bez skazy.
Ileż razy moje fantastyczne przyjaciółki przegrywały ze ślicznymi pustakami.Przy pięknych kobietach dostajecie małpiego mózgu.Rozgrzeszacie je ze wszystkiego - z cwaniactwa, materializmu, kurestwa.Dopiero jak chcemia minie nadchodzą przemyślenia.
Czy w męskim towarzystwie podziwiacie charakter, intelekt , zaradnośc czyjejś żony czy dziewczyny.Nie Wy zazdrościcie im pieknej laski.
377 2012-11-21 03:19:53 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2012-11-21 03:30:09)
Niestety, nawet najbardziej "głeboki", "wartościowy", jak zwał tak zwał, facet, w JAKIMŚ stopniu patrzy na wygląd. W jakim - to już rzeczywiście zależy od jego ''poziomu'', ale nie spotkałam faceta, dla którego by sie nie liczył wcale. Mam chłopaka, który jest spokojny, dobry, patrzy na charakter, nie lubi głupich dziewczyn, ale na fizyczność tez zwraca uwagę. Wiem, że uważa, że każdy powinien olać "kanony piękna" i byc szczęśliwym, jednak nie mógłby byc z dziewczyną, która mu się nie podoba. (Czego zresztą długo nie mogłam zrozumiec, bo nie akceptowałam swojego wyglądu). Niestety, tak to jest. Niesprawiedliwe, tak samo jak wiele rzeczy na świecie. Dobre jest to, że im bliższa relacja, tym mniejsze powinno być znaczenie wyglądu.
Kobiety też patrzą na wygląd. Dla mnie jest to cecha trzeciorzedna, ale jednak przy skrajnościach zaczynaja się schody, które facet musi coraz mocniej nadrabiać czym innym.
ma réalité napisał/a:jak można powiedzieć o sobie, że jest się brzydkim? to tak samo jak powiedziała Frytka w programie Cejrowskiego, że ma charyzme?? troche wiary w siebie dziewczyny
zapytajcie ludzi, rodzine najbliższych. jestem pewna, że wiele osób nie dość, że nie zgodzi się z Waszym zdaniem to jeszcze powie, że jesteście ładne. dobry fryzjer, makijaż i od razu inaczej buźka wygląda
poza tym chciałam nadmienić, że liczy się piękno owszem, ale to zawarte w nas samych, to co mamy w środku, w serduszku. piękno przeminie, a serduszko pozostanie
W tej kwestii zgadzam się z Asterką w całej rozciągłości...
I tak się składa, że właśnie i rodzina i znajomi mówią wprost, że urodą nie grzeszę. Więc chyba to nie jest moj wymysł? Poza tym, dbam o siebie a mimo to wyglądam naprawdę źle, więc jak masz pisać fałszywe słowa pocieszenia to się zastanów, bo możesz kogoś urazić.
Papciuszku, to musi być denerwujące widziec, jak wiele osób nie potrafi czytać ze zrozumieniem. Ludzie wyśmiewają się z wyglądu innych, czasem nawet nie trzeba do tego być specjalnie brzydkim - wystarczy się wyrózniać. Z twoich postów wynika, że wcale nie ejst to "wymyślony problem znudzonej 20latki" - a tak, wydaje mi się, niektórzy traktują ten temat.
Spotyka cię wiele przykrości na co dzien i na pewno jest ci ciężko.
Łatwo wyglądac przeciętnie i powiedzieć "zrób coś ze sobą", "otwórz się, uśmiechnij się i już". Nawet dla tej "przecietnej" osoby jest to trudne. A co ma zrobić osoba, która nie wpasowuje się w ''standardy urody'' otoczenia i na niemal każdym kroku jest odrzucana? Wzniesienie się "ponad to" wymaga dużego wysiłku, a jeśli nikt nie chce zrozumieć twoich uczuć, jest to jeszcze trudniejsze.
Zachowanie twojej rodziny jest według mnie karygodne. Powinni cię akceptowac i wspierać, a nie na każdym kroku wyrzucać cos, co nie jest przecież twoją winą. Moi bliscy przypominali mi tylko, że jestem gruba - niby było to mówione w dobrej wierze (motywacja?), ale jednak dołuje słyszeć takie coś po raz enty. Jakby nie dostrzegali mnie, tylko już na wstepie zawadzała im moja powłoka - domyslam się, że i ty tak się czujesz, dlatego o tym mówię.
Owszem, najlepiej ejst skupic się na tym, co jest w naszym życiu dobre. Skupianie się na tym, czego zmienić nie można, to marnowanie energii. Jednak często neizmiernie trudne ejst uporanie się ze swoimi uczuciami. To codzienna praca.
PS Polecam filmy Nicka Vujicica, są na youtube. Jest to człowiek, który urodził się bez konczyn, ale znalazł drogę do szczęścia. Jest mówcą, wziął ślub, spodziewa się dziecka. Mówi o waznych rzeczach dla każdego człowieka. Opowiada, jak sobie radzi z trudnymi chwilami.
Brawo Paulina20.Ludziom się wydaje, że jak udzielą kilku "zbawiennych" rad, albo postrofują za negatywne ich zdaniem podejście do życia, to komuś będzie lepiej.
Prawdę mówiąc po uwagach na tym forum poczułam się nie tylko mało atrakcyjna, ale pokręcona emocjonalnie i zła.Nieliczne osoby, współczuły mi tego co przeszłam, za to cała masa stwierdziła, że to ze mną coś jest nie tak bo jestem - za bardzo wymagająca, za mało wymagająca, za ponura, za mało optymistyczna, zdesperowana, nielogicznie myśląca.Doła podłapałam jak cholera jasna.
Jestem przeciętna, ale mam parę mankamentów urodowych dla wielu mężczyzn pewnie nie do przejścia.I widzę jak na mnie patrzą.Albo obojętnie, albo z pobłażaniem, albo o matko ta to wygląda.Nie jak na normalną kobietę.
Ileż to razy słyszałam od tych zaprzyjaźnionych - jesteś taka fajna i ciapła dlaczego jesteś sama?To prawda, jak się kogoś polubi, nie patrzy się przez pryzmat fizyczności.Tylko trzeba dać komuś szansę i nie skreślać na starcie.Postarać się dostrzec piękno w człowieku, w którym na pierwszy rzut go nie ma.Ale to dla większośći mężczyzn za trudne.Oni wolą gotowca, wolą szukać dobra w pięknie, niż piękna w wartościowej osobie.Tyle chodzi po ulicach atrakcyjnych kobiet, jaki sens zajmować się tymi nie atrakcyjnymi?
379 2012-11-21 12:40:03 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2012-11-21 14:21:58)
Bardzo interesujaca wypowiedz, glownie z tego powodu, ze jakos zupelnie nie moge znalezc jej praktycznego poparcia.
Wierz mi, spytalam meskich znajomych o ich opinie. Rezulatat- tak, zwracaja uwage na urode, ale:
1)Ma to maly zwiazek z tym,czy pozniej uwazaja kobiete za warta zainteresowania. Moga sie zachwycic super babeczka w pierwszych 20 sekundach, lecz jezeli jest nudna lub nieprzyjemna lub glupia, to zaczyna po prostu denerwowac i co najwyzej moze liczyc na szybki numerek, a potem goscie unikaja jak czarnej plagi
2)Co sie komu podoba jest BARDZO subiektywne- moge stwierdzic, ze mam duzy rzymski nos, co mi do twarzy nie pasuje, a slyszalam od kogos, ze jest piekny i, ze bardziej elegenckiego nie widzial; kolezanka narzeka, ze musi schudnac, a znam mezczyzn, ktorym jej lekko puszysta figura sie niesamowicie podoba...itd
3)Negatywne, kolcowate nastawienie jest ZAWSZE nieatrakcyjne i 100% moich respondentow powiedzialo,ze woleli by caly wieczor spedzic w towarzystwie kobiety bardzo wizualnie przecietnej i intelektualnie malych lotow, niz z kims kto projektuje mur, nawet jezeli ta pani bylaby niesamowicie inteligentna, wyksztalcona i z glebia charakteru.
Wniosek: atrakcyjnosc= otwartosc+zainteresowanie otoczeniem+poczucie humoru. Wyglad jest tak naprawde opcjonalny.
Zastanawia mnie jedynie fakt, dlaczego mężczyżni za żony biorą mniej atrakcyjne partnerki? Jak obserwuje pary małżeńskie wśród znajomych i sąsiadów, to nie widzę pięknych lasek.
Na swój temat usłyszałam wieie komentarzy od różnych ludzi min.:
- kacze nogi
- męskie łydki
- twarz muminka
- oryginalna uroda
To najmniej obraźliwe jakie teraz pamiętam. Ale ja nie widzę tych wad, szczerze powiem że dziwię się czasem co to ludzie wymyślą. Jak patrzę na siebie to myślę że jestem ładna po prostu podobam się sobie. Może ideałem nie jestem, ale ideału też jeszcze nie spotkałam.
Najważniejsze to pozytywnie myśleć o sobie i kochać siebie.
Pozdrawiam.
Auuuu , auuu Adlernewman jesteś głucha i uparta.
To Ci zdradzę wielki sekret -na codzień nie marudzę tak jak tu.Facetom nie śmiałabym tak marudzić.Ba, pracuję w zawodzie, gdzie muszę być otwarta, empatyczna , o najeżeniu i kolcowatościnie ma mowy.Nic we mnie nie ma z jędzy czy nabzdyczonej księżniczki.Dzieciaki mnie bardzo lubią, a one są najlepszym miernikiem tego czy ktoś jest fajny czy nie.
Ludzie mnie lubią, mam masę znajomych i sporo przyjaciół, którzy uważają mnie za wspaniałego człowieka.Gdybyś przeczytała uważnie to co napisałam dostrzegła byś, że faceci uważają mnie za ciepła i sympatyczną.
Ale ja nie chcę być tylko ich kumpelą czy przyjaciółką.A kobiety, której pragnie się we mnie nie widzą.Dawno nie miałam sytuacji, by facet z własnej nieprzymuszonej woli zaczął ze mną rozmawiać.Jeśli nawet to robi to z pozycji rozmowy z kumplem , nie kobietą.Brak tej chemii, kokieterii, uwodzenia.
Dotarło o co mi chodzi i dlaczego czuję się mało atrakcyjna fizycznie?.Jak większość mężczyzn patrzy na Ciebie jak na przedmiot to się tak czujesz.
.Jak większość mężczyzn patrzy na Ciebie jak na przedmiot to się tak czujesz.
Jak patrzysz na siebie to co czujesz? Poszukaj atutów bo napewno je masz!!!!
383 2012-11-21 15:35:52 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2012-11-21 15:36:30)
Mnie tam malo obchodzi jak kto na mnie patrzy. Wiem, ze jestem przecietnie atrakcyjna i mi nie potrzeba peanow na czesc mojej urody. Mam lustro w domu.
A nie przyszlo Ci do glowy, zeby sie z mezczyzna zakolegowac, poznac go lepiej, daj sie samej mu poznac i wyhodowac milosc z solidnej przyjazni? Co w tym takiego zlego?
Z jednej strony piszesz, ze nie zachowujesz sie jak ksiezniczka, a z drugiej, ze chcesz byc podziwiana i uwielbiana. Ja tu widze sprzecznosc. Albo chcesz byc traktowana w zwiazku jak partnerka, albo jak bohaterka romantycznego filmu z wszystkimi jego kliszami.
384 2012-11-21 16:06:43 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2012-11-21 16:09:58)
GDZIE ja Adlenewman napisałam , że chcę być podziwiana?Jestem dorosłą dziewczynką i nie o romantyczne uwielbianie i o przynoszenie kwiatuszków mi chodzi.Nie o peany na moją cześć, ale traktowanie jak kobietę, a nie kumpla.Czy to dziwne, że mam ochotę by mi jakiś facet JASNO dawał mi do zrozumienia, że mnie pragnie, ze mu się fizycznie podobam, że ma się ochotę ze mną kochać?I to nie dlatego, ze jest na głodzie, ale że mu się fizycznie podobam.Czuję się aseksualna, jak siostra, mamusia, jak najlepszy kumpel.Przecież nie będę faceta łapać za kolano lub się chutliwie wyginać, bo weźmie mnie za dziwkę, albo łatwą panienkę, tudzież desperatkę.Są pewne granice, jeśli żaden nie próbuje , to ja sama nie będę mu się na siłe pakować do łóżka.Bo mi nie o jednonocną przygodę chodzi , ale o związek.Facetowi ma na mnie zależeć, ma mnie naprawdę pragnąć, a nie jednorazowo spuścić ciśnienie z kręgosłupa.
Asterka10 napisał/a:.Jak większość mężczyzn patrzy na Ciebie jak na przedmiot to się tak czujesz.
Jak patrzysz na siebie to co czujesz? Poszukaj atutów bo napewno je masz!!!!
Wrrrr, mogę w sobie widzieć Królewnę Śnieżkę.Oczywiście, że mam atuty , każdy je ma.Ja je widzę, mężczyźni nie.Albo nie dają tego po sobie poznać.
Wiecie jaki jest największa zniewaga faceta w stosunku do kobiety po 40?Że nawet nie próbuje.
Czy to dziwne, że mam ochotę by mi jakiś facet JASNO dawał mi do zrozumienia, że mnie pragnie, ze mu się fizycznie podobam, że ma się ochotę ze mną kochać?
To nie jest dziwne, też bym tak chciała, ale takie rzeczy tylko w filmach. Poza tym myślę, że mężczyzna którego byś zaakceptowała (o cechach charkteru które wymieniłaś we wcześniejszych postach) nie postąpił by tak. Niestety czekał by na Twój ruch.
Bycie kokieteryjna nie znaczy bycie wulgarna. Jest roznica pomiedzy eleganckim zakladaniem nogi na noge a wypinaniem tylka. Jezeli facet nie widzi z Twojej strony zadnej zachety, to sie nie bedzie narazal robieniem z siebie idioty, bo przeciez po czym ma poznac, ze jestes nim zainteresowana? Mezczyzni to tez ludzie. Boja sie, ze zachowaja sie glupio wobec kogos, narzuca sie, jak ktos ich nie chce.
Mozna w zartach potargac gosciowi wlosy, dotknac przedramienia, zatrzymac wzrok te kilka second dluzej- wszystko bardzo niewinne a bardzo skuteczne.
Wymagasz, żeby kobieta której mężczyzna powiedział "wstydziłbym się z toba pokazać" poczochrała facetowi włosy czy próbowała go uwodzić?A jakby się odsunął to co byście powiedziały?Bo mi się kiedyś jeden odsunął.Poczułam się jakby mi ktoś dał po twarzy.
Czego Wy do cholery usprawiedliwiaćei facetów?Jakoś przy pięknych kobietach nie mają napadów impotenctwa i strachu i same im rączki do nich wędrują.
Dlaczego to facet nie może dłużej popatrzeć kobiecie w oczy, przytulić, pogłaskać po kolanie.Zabije go za to?Każda kobieta wie, że w mężczyznach buzują hormony, że seksualne zaczepki to NORMA.Żadna normalna kobieta, nie obrazi się na jakiś subtelny przejaw adoracji, poprawienie włosów, złapanie za rękę.Obrazi się i poczuje okropnie za odsunięcie, ignorowanie wysyłanych sygnałów.Bo dla niej to jasne -NIE CHCĘ CIĘ.Zważywszy na męski temperament na buzujący w żyłach testosteron, to totalna negacja kobiecości i fizycznej atrakcyjności.
ms napisał/a:Asterka10 napisał/a:.Jak większość mężczyzn patrzy na Ciebie jak na przedmiot to się tak czujesz.
Jak patrzysz na siebie to co czujesz? Poszukaj atutów bo napewno je masz!!!!
Wrrrr, mogę w sobie widzieć Królewnę Śnieżkę.Oczywiście, że mam atuty , każdy je ma.Ja je widzę, mężczyźni nie.Albo nie dają tego po sobie poznać.
Wiecie jaki jest największa zniewaga faceta w stosunku do kobiety po 40?Że nawet nie próbuje.
Po 30 też nie próbują.
I jeszcze jedno, nie chcę mieć faceta tchórza, nie chcę takiego, który by mi wytykał, ze to ja go wyrwałam.Jeśli facet jest na tyle bojaźliwy , albo wygodny , zeby okazać kobiecie zainteresowanie związek z nim to porażka na całęj lini.Bo to jasny dowód, że to ja będę musiała w tym związku nosić spodnie.Ja nie potrzebuję eterycznego chłopczyka, który się lęka pierwszego kroku, w moim życiu potrzeba mi mężczyzn, który bedzie dla mnie wsparciem i przyjacielem.Nie chcę drugiego dziecka, ani niepewnego , neurotycznego Piotrusia Pana, bo przygniecie go codzienność, a ta moja łatwa nie jest.