netkobietyWszystkie działy
Nasza społeczność

Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

16 696 odpowiedzi798 871 wyświetleńzałożony przez papciuszek, 26.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Strony Poprzednia 1 … 56 57 58 59 60 … 257 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 706 do 3 770 z 16 697 ]

3 706

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Yogi , gotowanie , pranie nie jest naszym szczytem marzeń.To czynnośc na tyle prosta, że można się jej nauczyć będąc facetem.By nie być zależnym od kobiety.Są niewiasty, które nienawidzą gotowania, prasowania i innych prac domowych.Co nie uwłacza ich kobiecości.

3 707

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
brzydulla napisał/a:

tyle żarła?

Kiedyś mieszkałem z dziewczyną, która potrafiła zjeść dwie duże pizze z PIZZA HUT, albo potrójną porcję pierogów.
Po roku utyła o 30kg.
Gdy rozstawaliśmy sie (nie z powodu jej wagi) twierdziła, że jadła, bo tak jej źle ze mną było.

3 708

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Miss, od tego są kobiety nie wiesz tego jeszcze?Nawet mnie, a lubię dopieszczać faceta latanie wokoło chłopa, któy siedzi i gra na laptopie, albo ogląda telewizję doprowadza do szału.

A kto powiedział, że w czasie gotowania obiadu ja siedzę na dupie?
To wg was mało jest męskich rzeczy do zrobienia w domu i wokół niego?

3 709

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
luc napisał/a:
YOGI bear napisał/a:

Jeżeli będzie nagrywać się solo, to nie będzie naturalna i efekt będzie zerowy.

Dlatego to trochę taki półśrodek. Może naturalna do końca nie będzie ale nie wiem czy efekt byłby zupełnie zerowy.
Pewne rzeczy na pewno dałoby się zauważyć.
Problem w tym, że o ile potrafiłam się zorientować Brzydulla nie będzie miała nawet na to ochoty. Bo Ona już zrezygnowała.
Prawda, Brzydullo?

bo wiem że to nic nie da
byłam na licznych treningach jak robić dobrą prezentację,wiem że nie nalezy czytac slajdów i patrzec w sufit i w dalszym ciągu dobrym prezenterem nie jestem
nie nauczysz mnie salsy bo nie mam wyczucia rytmu
i nie nauczysz mnie swobody wypowiadania się bo nie mam czegos tam
prawdopodobnie swoje maksimum w tym zakresie juz osiągnełam

3 710

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
YOGI bear napisał/a:
Asterka10 napisał/a:

Miss, od tego są kobiety nie wiesz tego jeszcze?Nawet mnie, a lubię dopieszczać faceta latanie wokoło chłopa, któy siedzi i gra na laptopie, albo ogląda telewizję doprowadza do szału.

A kto powiedział, że w czasie gotowania obiadu ja siedzę na dupie?
To wg was mało jest męskich rzeczy do zrobienia w domu i wokół niego?

Buhahha, musi zabić dzika, zbudować dom i wkręcić żarówkę...

3 711

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Yogi , gotowanie , pranie nie jest naszym szczytem marzeń.To czynnośc na tyle prosta, że można się jej nauczyć będąc facetem.By nie być zależnym od kobiety.Są niewiasty, które nienawidzą gotowania, prasowania i innych prac domowych.Co nie uwłacza ich kobiecości.

Są też kobiety, które alergicznie reagują na dorosłego faceta, który nie potrafi sobie uprać gaci i przygotować najprostszego jedzenia.

3 712

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Merredithhh napisał/a:

Gosposię też byś mediami obciążył?

Gosposia nie brałaby codziennie dwóch godzinnych kąpieli w mojej wannie. Właśnie przypomniałaś mi o kosmetykach, szamponach, żelach do mycia, płynach do kąpieli itd.

3 713

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
YOGI bear napisał/a:
Asterka10 napisał/a:

Miss, od tego są kobiety nie wiesz tego jeszcze?Nawet mnie, a lubię dopieszczać faceta latanie wokoło chłopa, któy siedzi i gra na laptopie, albo ogląda telewizję doprowadza do szału.

A kto powiedział, że w czasie gotowania obiadu ja siedzę na dupie?
To wg was mało jest męskich rzeczy do zrobienia w domu i wokół niego?

no jak ma sie dom

3 714

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
YOGI bear napisał/a:
Merredithhh napisał/a:

Gosposię też byś mediami obciążył?

Gosposia nie brałaby codziennie dwóch godzinnych kąpieli w mojej wannie. Właśnie przypomniałaś mi o kosmetykach, szamponach, żelach do mycia, płynach do kąpieli itd.

a miałeś kiedyś kobietę która pracowala?
jesli tak,to też Cię tyle kosztowała?

3 715

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Yogi , gotowanie , pranie nie jest naszym szczytem marzeń.To czynnośc na tyle prosta, że można się jej nauczyć będąc facetem.By nie być zależnym od kobiety.Są niewiasty, które nienawidzą gotowania, prasowania i innych prac domowych.Co nie uwłacza ich kobiecości.

Nie uwłacza, ale wracając z pracy o 22-giej wolałbym nie brać się za pranie, odkurzanie i prasowanie.
Oczywiście nie mam nic przeciwko, by kobieta zarabiała tyle co ja i pracowała zamiast mnie na naszą rodzinę. Wtedy z przyjemnością zająłbym się gotowaniem i sprzątaniem big_smile.

3 716

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Są takie chwile - choroba, wyjazd kiedy kobieta chciałaby by dom funkcjonował normalnie, a dzieci nie umarły z brudu i głodu.Wiem, że mężczyźni potrafią - moi mieli wiele wad, ale gotowali, prali i sprzątali na poziomie profesjonalnym.

3 717

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
brzydulla napisał/a:

bo wiem że to nic nie da
byłam na licznych treningach jak robić dobrą prezentację,wiem że nie nalezy czytac slajdów i patrzec w sufit i w dalszym ciągu dobrym prezenterem nie jestem
nie nauczysz mnie salsy bo nie mam wyczucia rytmu
i nie nauczysz mnie swobody wypowiadania się bo nie mam czegos tam
prawdopodobnie swoje maksimum w tym zakresie juz osiągnełam

Tego naprawdę nie wiesz. Nie twierdzę, że każdemu da się pomóc, ale bez ciągłego próbowania tego się nie dowiesz.
Gdyby było mi tak źle jak Tobie to chyba próbowałabym bez końca. Do skutku lub do śmierci.
Tylko Ty już zrezygnowałaś. Szkoda, naprawdę.

3 718

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Mając utrzymankę, trzeba się liczyć z kosztami.

Jednak większość żon etatowo obsługujących mężów i mających wyłączność na dbanie o dom jednocześnie pracuje zawodowo.

3 719

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
brzydulla napisał/a:

byłam na licznych treningach jak robić dobrą prezentację,wiem że nie nalezy czytac slajdów i patrzec w sufit i w dalszym ciągu dobrym prezenterem nie jestem

A podczas prezentacji dalej czytasz slajdy i patrzysz w sufit?

3 720 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-04-07 00:39:40)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
missnowegojorku napisał/a:

i wkręcić żarówkę...

Jak to było w tym dowcipie: Ilu policjantów trzeba do wkręcenia żarówki? big_smile big_smile big_smile

3 721

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
YOGI bear napisał/a:
brzydulla napisał/a:

byłam na licznych treningach jak robić dobrą prezentację,wiem że nie nalezy czytac slajdów i patrzec w sufit i w dalszym ciągu dobrym prezenterem nie jestem

A podczas prezentacji dalej czytasz slajdy i patrzysz w sufit?

nie ale i bez tego wypadam źle
tylko nie pytaj skąd wiem
zgodzisz się chyba ze są dobrzy i slabi mówcy

3 722

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Merredithhh napisał/a:

Mając utrzymankę, trzeba się liczyć z kosztami.

Jednak większość żon etatowo obsługujących mężów i mających wyłączność na dbanie o dom jednocześnie pracuje zawodowo.

Pytanie dlaczego tak się nadal dzieje?

3 723

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
YOGI bear napisał/a:
Asterka10 napisał/a:

Yogi , gotowanie , pranie nie jest naszym szczytem marzeń.To czynnośc na tyle prosta, że można się jej nauczyć będąc facetem.By nie być zależnym od kobiety.Są niewiasty, które nienawidzą gotowania, prasowania i innych prac domowych.Co nie uwłacza ich kobiecości.

Nie uwłacza, ale wracając z pracy o 22-giej wolałbym nie brać się za pranie, odkurzanie i prasowanie.
Oczywiście nie mam nic przeciwko, by kobieta zarabiała tyle co ja i pracowała zamiast mnie na naszą rodzinę. Wtedy z przyjemnością zająłbym się gotowaniem i sprzątaniem big_smile.

Gadanie.
Ale skoro tak mówisz, to czemu nie związałeś się z kobietą dorównującą Ci stażem pracy na tyle, żeby miała realną szansę dorównać Ci zarobkami? Studentka raczej na rodzinę nie zarobi.

3 724

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
YOGI bear napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:

i wkręcić żarówkę...

Jak to było w tym dowcipie: Ilu policjantów trzeba do wkręcenia żarówki? big_smile big_smile big_smile

Wtbacz, ale nie znam tego dowcipu

3 725

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

I te żony padają czasem na pyski, bo nie pracują wcale mniej, a zarabiają gorzej.Nawet w głupiej budżetówce facet zarobi więcej od kobiety.Facet nie pójdzie na zwolnienie na dziecko, nie będzie w ciąży, nie zadzwonią do niego z przedszkola czy szkoły, ze trzeba zabrać dziecko.Równouprawnienie to mit i bajeczka dla dzieci.

3 726

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
YOGI bear napisał/a:

Nie uwłacza, ale wracając z pracy o 22-giej wolałbym nie brać się za pranie, odkurzanie i prasowanie.
Oczywiście nie mam nic przeciwko, by kobieta zarabiała tyle co ja i pracowała zamiast mnie na naszą rodzinę. Wtedy z przyjemnością zająłbym się gotowaniem i sprzątaniem big_smile.

Mnie zdarza się wracać późno z pracy i zabierac się za prace domowe (gdy nie ma męża). To facet chyba też mógłby smile

3 727

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
missnowegojorku napisał/a:
Merredithhh napisał/a:

Mając utrzymankę, trzeba się liczyć z kosztami.

Jednak większość żon etatowo obsługujących mężów i mających wyłączność na dbanie o dom jednocześnie pracuje zawodowo.

Pytanie dlaczego tak się nadal dzieje?

Nie wiem.
Głupota i naiwność z jednej strony i wykorzystywanie tego z drugiej? Plus wzorzec tradycyjnej polskiej rodziny w domu rodzinnym?

3 728

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
luc napisał/a:

Tego naprawdę nie wiesz. Nie twierdzę, że każdemu da się pomóc, ale bez ciągłego próbowania tego się nie dowiesz.
Gdyby było mi tak źle jak Tobie to chyba próbowałabym bez końca. Do skutku lub do śmierci.
Tylko Ty już zrezygnowałaś. Szkoda, naprawdę.

wiesz jako dziecko chciałam nalezeć do chóru szkolnego (bo moja najlepsza koleżanka należała) i desperacko próbowałam się do niego dostać, niestety  nie mam za grosz słuchu i oczywiście skończyło się to straszną porazką
myślisz że gdybym ciągle próbowała to byłoby jakoś lepiej?
czasem chyba należy przyjąc do wiadomości że się nie ma do czegoś talentu
ja mam już dośc próbowania, przełamywania się, związanego z tym stresu i bycia wciąż na dole drabiny zawodowej
jak się poddam to wciąż pozostanę na dole drabiny ale przynajmniej zredukuję stres

3 729

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Merredithhh napisał/a:

Są też kobiety, które alergicznie reagują na dorosłego faceta, który nie potrafi sobie uprać gaci i przygotować najprostszego jedzenia.

Ja z tym problemów nie mam smile.
Oczywiście Ty zamiast gotować obiad wolałabyś rozkręcić specjalistycznym kluczem (nieosiągalnym w normalnej dystrybucji) drzwi naszego samochodu (nie odstrzeliwując przy okazji ukrytej w nich poduszki), sprawdzić sterowaną komputerkiem instalację elektryczną i naprawić szybę, która otworzyła się i nie daje zamknąć.
I oczywiście ten samochód nie byłby Ci potrzebny do przywiezienia do domu zakupów itp.

3 730

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

No właśnie Asterko, z przedszkola po niego nie zadzwonią. Dlaczego? Bo ona weźmie to (i wiele innych) na siebie, żeby on mógł się realizować i zarabiać na rodzinę. A później lecą teksty typu: zarób tyle ile ja, to pogadamy.

3 731

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

I te żony padają czasem na pyski, bo nie pracują wcale mniej, a zarabiają gorzej.Nawet w głupiej budżetówce facet zarobi więcej od kobiety.Facet nie pójdzie na zwolnienie na dziecko, nie będzie w ciąży, nie zadzwonią do niego z przedszkola czy szkoły, ze trzeba zabrać dziecko.Równouprawnienie to mit i bajeczka dla dzieci.

A tu się nie zgodzę. Zarabiam kilkakrotnie więcej niż mój mąż, na urlopie wychowawczym też był on, nie ja, ze szkoły zawsze dzwonili do niego (przezornie podawałam zawsze jego numer lol ).

3 732

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Merredithhh napisał/a:

No właśnie Asterko, z przedszkola po niego nie zadzwonią. Dlaczego? Bo ona weźmie to (i wiele innych) na siebie, żeby on mógł się realizować i zarabiać na rodzinę. A później lecą teksty typu: zarób tyle ile ja, to pogadamy.

No i tu stanę w obronie facetów
W rodzinie moich przyjaciół to ona zarabiała dużo,ale wiązało sie to z siedzeniem dlugo w pracy i ciągłymi wyjazdami a on głownie zajmowałsie gotowaniem, zakupami i wychowywaniem dzieci

3 733

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
brzydulla napisał/a:

a miałeś kiedyś kobietę która pracowala?

Tak smile.

brzydulla napisał/a:

jesli tak,to też Cię tyle kosztowała?

Tak. Chociaż koszty wynikły z jej urządzania naszego domu.

3 734

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
YOGI bear napisał/a:
brzydulla napisał/a:

a miałeś kiedyś kobietę która pracowala?

Tak smile.

brzydulla napisał/a:

jesli tak,to też Cię tyle kosztowała?

Tak. Chociaż koszty wynikły z jej urządzania naszego domu.

no ale to był wspólny dom

3 735

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

No wyobraź sobie Yogi, że samochód nie jest mi potrzebny do niczego.

Zakupy zrobić i przynieść może równie dobrze facet.

W porze obiadowej, kolacyjnej i wtedy kiedy trwa już cisza nocna jestem w pracy. Nie rozdwoję się, ani nie zrezygnuję z pracy, żeby księciu obiad podać.

3 736

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
brzydulla napisał/a:
YOGI bear napisał/a:
brzydulla napisał/a:

byłam na licznych treningach jak robić dobrą prezentację,wiem że nie nalezy czytac slajdów i patrzec w sufit i w dalszym ciągu dobrym prezenterem nie jestem

A podczas prezentacji dalej czytasz slajdy i patrzysz w sufit?

nie

I taka odpowiedź mi wystarczy smile.

3 737

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
YOGI bear napisał/a:
brzydulla napisał/a:
YOGI bear napisał/a:

A podczas prezentacji dalej czytasz slajdy i patrzysz w sufit?

nie

I taka odpowiedź mi wystarczy smile.

wiesz, jak rozmawiam z ludźmi w pracy to tez nie dłubię w nosie

3 738

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Merredithhh napisał/a:

Ale skoro tak mówisz, to czemu nie związałeś się z kobietą dorównującą Ci stażem pracy na tyle, żeby miała realną szansę dorównać Ci zarobkami?

Nie tak dawno (gdy byłem sam) polowałem na taką (równolatkę). Niestety była już zajęta sad.

Wybacz Merredithhh, ale wiem na czym polega podział obowiązków w rodzinie. Przez 10 lat byłem ze swoją żoną i dawaliśmy sobie radę smile (oboje pracowaliśmy).

3 739

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Ja znam też mężczyznę normalnego, który opiekuje się dziećmu i sprząta. Jest policjantem, ale z tego powodu nie kozaczy i często bierze l4 bo dzieci są małe i często chorują.

3 740

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
brzydulla napisał/a:

wiesz jako dziecko chciałam nalezeć do chóru szkolnego (bo moja najlepsza koleżanka należała) i desperacko próbowałam się do niego dostać, niestety  nie mam za grosz słuchu i oczywiście skończyło się to straszną porazką
myślisz że gdybym ciągle próbowała to byłoby jakoś lepiej?
czasem chyba należy przyjąc do wiadomości że się nie ma do czegoś talentu
ja mam już dośc próbowania, przełamywania się, związanego z tym stresu i bycia wciąż na dole drabiny zawodowej
jak się poddam to wciąż pozostanę na dole drabiny ale przynajmniej zredukuję stres

Już wcześniej pisałam - nie ma omnibusów.
Śpiewać się nie nauczysz - ja też.
Ja nie nauczę się też malować - Ty też?
Można mnożyć przykłady. Tylko po co? Nie twierdzę, że każdy potrafi się nauczyć WSZYSTKIEGO.
Niemniej jednak niektórych rzeczy da się nauczyć.

Wiem, że potrafisz się wypowiedzieć jasno, precyzyjnie. Masz tylko problemy z werbalizacją, a nad tym można pracować. Może nie być oszałamiającego sukcesu, ale można choć trochę to poprawić. Widziałam takie przypadki na własne oczy.
Jeśli nie jest to nieśmiałość, to obawa przed kompromitacją i stres z tym związany. To też da się choć trochę zminimalizować.
Można się nauczyć panowania nad stresem.
Mam bardzo stresującą pracę i wiem to z własnego doświadczenia. Nie mówię, że stres znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różczki. Ale da się to ćwiczyć.

3 741

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Bardzo mnie to cieszy, o ile był to podział partnerski.

3 742

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Luc, ile jest takich kobiet co zarabiają więcej od męża?A nawet jeśli zarabiają, to i tak często dziecko jest na ich głowie.

3 743

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Merredithhh napisał/a:

No właśnie Asterko, z przedszkola po niego nie zadzwonią. Dlaczego? Bo ona weźmie to (i wiele innych) na siebie, żeby on mógł się realizować i zarabiać na rodzinę. A później lecą teksty typu: zarób tyle ile ja, to pogadamy.

Wyobraź sobie, że moja bliska przyjaciółka (od słowa przyjaciel) zarabia kilka razy więcej od męża. Mąż zajmuje się u nich głównie domem i rodziną. Mimo to nadal pozostaje męski.

Aleście sobie urządziły feministyczną nagonkę na mnie.

3 744

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
luc napisał/a:

Już wcześniej pisałam - nie ma omnibusów.
Śpiewać się nie nauczysz - ja też.
Ja nie nauczę się też malować - Ty też?
Można mnożyć przykłady. Tylko po co? Nie twierdzę, że każdy potrafi się nauczyć WSZYSTKIEGO.
Niemniej jednak niektórych rzeczy da się nauczyć.

Wiem, że potrafisz się wypowiedzieć jasno, precyzyjnie. Masz tylko problemy z werbalizacją, a nad tym można pracować. Może nie być oszałamiającego sukcesu, ale można choć trochę to poprawić. Widziałam takie przypadki na własne oczy.
Jeśli nie jest to nieśmiałość, to obawa przed kompromitacją i stres z tym związany. To też da się choć trochę zminimalizować.
Można się nauczyć panowania nad stresem.
Mam bardzo stresującą pracę i wiem to z własnego doświadczenia. Nie mówię, że stres znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różczki. Ale da się to ćwiczyć.

no mówiłam już że prawdopodobnie osiągnęłam juz co było dla mnie do osiągnięcia
niestety to za mało żebym mogła spokojnie funkcjonowac zawodowo
zgodnie z moim cv powinnam w tej chwili być kimś na poziomie dyrektor/ konsultant

3 745

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
YOGI bear napisał/a:

Aleście sobie urządziły feministyczną nagonkę na mnie.

sam się prosiłeś tym komentarzem o praniu, sprzątaniu i gotowaniu

3 746

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Yogi , to nie feministyczna nagonka.Tylko życie.Moja koleżanka pracowała zawodowo , a mąż był na wychowawczym.2 letnie dziecko jadło zimne parówki, bo tata grał w diablo i nie miał czasu zrobić obiadu.Na koleżankę czekały gary do pomycia, chałupa do ogarnięcia, pranie i zabawa z dzieckiem.I mężowskie pretensje.
Faceta w analogicznej sytuacji nie interesowałoby zrobienie w domu niczego - kobieta nie pracuje więc sprząta, gotuje, zajmuje się dzieckiem.

3 747

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Yogi, wyobrażam sobie. Nie twierdzę, że takie przypadki nie istnieją, tylko po prostu jest ich mniej, niż tych, które opisałam.

Nie musisz mnie przekonywać, że są i normalni mężczyźni. Wiem to bardzo dobrze, bo sama mam wspaniałego męża.

3 748 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-04-07 01:14:01)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Merredithhh napisał/a:

No wyobraź sobie Yogi, że samochód nie jest mi potrzebny do niczego.

Zakupy zrobić i przynieść może równie dobrze facet.

Wybacz mi Merredithhh, ale nie mam ochoty dźwigać 3km kilku kartonów z zakupami z najbliższego hipermarketu sad.
I dlatego używam do przewozu samochodu.

Merredithhh napisał/a:

W porze obiadowej, kolacyjnej i wtedy kiedy trwa już cisza nocna jestem w pracy. Nie rozdwoję się, ani nie zrezygnuję z pracy, żeby księciu obiad podać.

To Twój wybór i jego.
Do obowiązków należy także zarabianie na dom. Flaki mi się wywracają, gdy słyszę feministyczny bełkot pt. ja muszę się samorealizować, a mąż w tym czasie zapieprza na jej utrzymanie i opiekuje się domem i dzieckiem.

3 749

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Luc, ile jest takich kobiet co zarabiają więcej od męża?A nawet jeśli zarabiają, to i tak często dziecko jest na ich głowie.

Nie znam statystyk. Zapewne jest ich mniej niż mężczyzn, ale kiedyś i to było nie do pomyślenia. Zatem to się zmienia, powoli, ale się zmienia.
Co do dzieci, to tak jak pisałam, więcej obowiązków w tym zakresie jest na głowie mojego męża smile

Brzydullo nie patrz gdzie - Twoim zdaniem - powinnaś już być, ale co jeszcze da się zrobić.

3 750

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
luc napisał/a:

Brzydullo nie patrz gdzie - Twoim zdaniem - powinnaś już być, ale co jeszcze da się zrobić.

Podpisuję się pod tym smile obiema rękami smile.

3 751

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Yogi , to nie feministyczna nagonka.Tylko życie.Moja koleżanka pracowała zawodowo , a mąż był na wychowawczym.2 letnie dziecko jadło zimne parówki, bo tata grał w diablo i nie miał czasu zrobić obiadu.Na koleżankę czekały gary do pomycia, chałupa do ogarnięcia, pranie i zabawa z dzieckiem.I mężowskie pretensje.
Faceta w analogicznej sytuacji nie interesowałoby zrobienie w domu niczego - kobieta nie pracuje więc sprząta, gotuje, zajmuje się dzieckiem.

To nie zależy od płci, ale od charakteru.

3 752

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Ty nie masz ochoty, a ja chodzić bardzo lubię. Zakupy też noszę.
Więc ten Twój samochód nie byłby mi potrzebny.
Tyle.

3 753

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
YOGI bear napisał/a:

Flaki mi się wywracają, gdy słyszę feministyczny bełkot pt. ja muszę się samorealizować, a mąż w tym czasie zapieprza na jej utrzymanie i opiekuje się domem i dzieckiem.

Mnie za to czasem się "flaki wywracają" jak słyszę mężczyzn, którzy na ambicje żony reagują właśnie w taki sposób: "feministyczny bełkot".  Bez urazy smile
Nie jestem feministką (przynajmniej we "współczesnym" znaczeniu tego słowa), ale nie wyobrażam sobie być zależną od mężczyzny, w tym także finansowo.

3 754

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
luc napisał/a:

Mnie za to czasem się "flaki wywracają" jak słyszę mężczyzn, którzy na ambicje żony reagują właśnie w taki sposób: "feministyczny bełkot".  Bez urazy smile
Nie jestem feministką (przynajmniej we "współczesnym" znaczeniu tego słowa), ale nie wyobrażam sobie być zależną od mężczyzny, w tym także finansowo.

Związek (małżeństwo) jest formą uzależnienia, którą dobrowolnie podejmujemy. Uzupełniamy się w nim pracując dla DOBRA RODZINY. Dlatego bezsensowne wydają mi się dywagacje: On zarabia więcej, więc jestem od niego uzależniona i odwrotnie.
Jeżeli pozwolisz poproszę Cię o opinie w sprawie tzw. samorealizacji pewnej znanej mi kobiety. Bardzo ciekawi mnie Twoje zdanie.

3 755

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Na mnie już pora, jeśli gospodynie pozwolą, to jutro po pracy też zajrzę.
Dobranoc smile

3 756

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
YOGI bear napisał/a:

Związek (małżeństwo) jest formą uzależnienia, którą dobrowolnie podejmujemy. Uzupełniamy się w nim pracując dla DOBRA RODZINY. Dlatego bezsensowne wydają mi się dywagacje: On zarabia więcej, więc jestem od niego uzależniona i odwrotnie.
Jeżeli pozwolisz poproszę Cię o opinie w sprawie tzw. samorealizacji pewnej znanej mi kobiety. Bardzo ciekawi mnie Twoje zdanie.

Z tym się zgodzę, może nazwałabym to inaczej, zresztą niech będzie: uzależnienie. Na pewno jest pójściem na kompromis i to nie jeden. Ale są sprawy w małżeństwie, w których nie mogłoby dla mnie być kompromisu. Tym m.in. jest moja praca. Tym jest też wspólne zajmowanie się wspólnymi sprawami (np. pracami domowymi) - nie zdzierżyłabym mężczyzny, który w domu nic nie robi zwłaszcza tzw. "kobiecych" prac. Ja mogę kosić trawnik, umyć samochód, narąbać drzewa do kominka, to i facet może sprzątać, prać, myć naczynia etc.

Co do ostatniej kwestii - proszę bardzo, pytaj.

3 757 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-04-07 02:09:51)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
luc napisał/a:

Co do ostatniej kwestii - proszę bardzo, pytaj.

Z powodów, które opisałaś powyżej pytam właśnie Ciebie.
Kobieta ma dzisiaj lat 25. Jest inteligentna, przebojowa, udziela się m.in. jako moderatorka na znanym, ogólnopolskim forum. Ma 8-letniego syna. Nie ma męża, konkubenta, ani alimentów. Nigdy nie pracowała. Pochodzi z niezbyt bogatej rodziny. Mieszka z matką (częściowo niepełnosprawną), dwoma siostrami (jedna schizofreniczka na rencie) i dwoma chłopcami (synowie: jej i siostry). Jedyna osoba, która pracuje w tym domu, to siostra (nauczycielka). Ona i matka utrzymują się z renty po ojcu.
Kobieta kończy teraz studia zaoczne.
Od października 2012 podjęła pracę (swoich marzeń) w sądzie jako protokolantka. Nie szukała nigdy innej pracy, bo np, praca na kasie, lub "na słuchawkach" jest poniżej jej godności. Wyjeżdża do pracy przed szóstą, wraca o 19-stej, dwudziestej.
W soboty i w niedziele jeździ na zaoczne studia, lub na cały weekend do swojego kochanka.
W czasie studiów (resocjalizacja) pracowała przez rok (całymi dniami) jako wolontariusz w męskim więzieniu i kolejne pól roku w damskim. W tym czasie jej 5-cio letnim dzieckiem zajmowała się chora matka i siostra.
W pracy zarabia 1400 na rękę, ale jest kimś i się samorealizuje. W najlepszym wypadku będzie mogła zarobić 1700 (-400 na dojazdy do pracy).
Jej dziecko (które podobno bardzo kocha) wykazuje pierwsze objawy choroby sierocej.
W sumie z rentą i stypendium uzyskuje około 2500/m-c.
Z tego na dziecka i swoje utrzymanie daje matce 200...400 zł  (na telefon wydaje 110...120/m-c).
Ona i jej koleżanki twierdzą, że ona ma prawo się samorealizować.
Co Ty o tym myślisz?

3 758 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-04-07 02:02:18)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
luc napisał/a:

nie zdzierżyłabym mężczyzny, który w domu nic nie robi zwłaszcza tzw. "kobiecych" prac.

A ja lubię myć naczynia i prasować swoje koszule smile.
Tylko często nie mam na to czasu sad.

3 759

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
YOGI bear napisał/a:

...
Kobieta ma dzisiaj lat 25. Jest inteligentna, przebojowa, udziela się m.in. jako moderatorka na znanym, ogólnopolskim forum. Ma 8-letniego syna. Nie ma męża, konkubenta, ani alimentów. Nigdy nie pracowała. Pochodzi z niezbyt bogatej rodziny. Mieszka z matką (częściowo niepełnosprawną), dwoma siostrami (jedna schizofreniczka na rencie) i dwoma chłopcami (synowie: jej i siostry). Jedyna osoba, która pracuje w tym domu, to siostra (nauczycielka). Ona i matka utrzymują się z renty po ojcu.
Kobieta kończy teraz studia zaoczne.
Od października 2012 podjęła pracę (swoich marzeń) w sądzie jako protokolantka.
(...)
W pracy zarabia 1400 na rękę, ale jest kimś i się samorealizuje. W najlepszym wypadku będzie mogła zarobić 1700 (-400 na dojazdy do pracy).
Jej dziecko (które podobno bardzo kocha) wykazuje pierwsze objawy choroby sierocej.
W sumie z rentą i stypendium uzyskuje około 2500/m-c.
Z tego na dziecka i swoje utrzymanie daje matce 200...400 zł  (na telefon wydaje 110...120/m-c).
Ona i jej koleżanki twierdzą, że ona ma prawo się samorealizować.
Co Ty o tym myślisz?

Wybaczcie, że od czasu do czasu do Was wpadnę... zawsze coś ciekawego tu się dzieje smile
Patrząc z boku, nasuwają się pewne pytania: czy ktoś z opisanego powyżej towarzystwa/rodziny jest przez bohaterkę przymuszany do tego układu czy jest to ich suwerenny wybór?
Bo jeżeli dzieje się to za zgodą wszystkich zainteresowanych - to jest to wyłącznie ICH sprawa. DLA mnie identyczna sytuacja jak sam napisałeś o wyborach Merredith (i jej męża):

YOGI bear napisał/a:

...

Merredithhh napisał/a:

W porze obiadowej, kolacyjnej i wtedy kiedy trwa już cisza nocna jestem w pracy. Nie rozdwoję się, ani nie zrezygnuję z pracy, żeby księciu obiad podać.

To Twój wybór i jego.
Do obowiązków należy także zarabianie na dom. Flaki mi się wywracają, gdy słyszę feministyczny bełkot pt. ja muszę się samorealizować, a mąż w tym czasie zapieprza na jej utrzymanie i opiekuje się domem i dzieckiem.

3 760

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam wasze posty, zaznaczam, że czytałam szybko? Pomimo tego chciałabym napisać jak ja to widzę?
Samorealizacja to tylko egoizm? Ja widząc, że mój partner się realizuje, czułabym szczęście. pomagałabym, wspierała? nie zastanawialiście się nigdy, dlaczego kobiety dalej są z facetami, którzy dla pasji narażają życie? Gdyby mój mężczyzna powiedział mi, że kocha inną: puściłabym go, życzyłabym wszystkiego co najlepsze, zastanawiałabym się czy jest szczęśliwy, płakałabym za nim, i za tym , że nie jestem tamtą, bo ma szczęście?
Samorealizacja to przecież praca, z której owoce czerpie również partner. ja się długo kształciłam, pracowałam ponad moje siły, czuje, że się zrealizowałam, dzięki temu jestem teraz w stanie zaoferować partnerowi stabilizacje i lepsze życie, choćby wygodniejsze. a co do prac domowych, nazywanych ?kobiecymi?, to. 1. kobiece to one były dawno temu, to archaizm? 2. jeżeli w związku jest miłość i szacunek ? to o takich rzeczach się nawet nie rozmawia: jest jeden warunek: partnerzy naprawdę się kochają! I pewnie, jak kobieta się nie szanuje, to niech ryje po pracy w garach, szmatach, i nie wiem co jeszcze? Sorry, ale jeżeli facet robi wszystko na ?odpiernicz się? to po prostu mu nie zależy? Nie szkoda czasu na takie życie????
Przekomarzanie się w stylu kto zarabia więcej, jest prymitywne? nie ma tutaj miłości, szacunku, zrozumienia? Tragedia? Gdyby mój facet powiedział do mnie ?coś? w tym stylu, to ręczę, że wyleciałby przez okno! Dlaczego? Bo gdyby nasz związek był szczęśliwy, to ani ja, ani on nie zniósł by widoku tyrania jednego z nas, co analogicznie oznaczałoby stratę czasu na rzeczy najmniej ważne w życiu? Przykład: wraca z pracy, ja sprzątam, pomaga mi, mamy czas wolny, który razem spędzamy. proste. i nie piszcie jak jestem naiwna, gdyż znam takie małżeństwa, i sama byłam w długoletnich związkach? A czemu do kobiety z przedszkola dzwonią? Bo ludzie mają w głowie więcej stereotypów, niż szarych komórek. Do tego kobiety same zniżają się do takiego poziomu? A jak słyszę teksty w stylu (kobieta jest od czegoś tam? - ostatnio miałam taką sytuację w pracy? tylko kobiety sprzątały pomieszczenia socjalne. dlaczego? bo są kobietami. jak tam poszłam, zrobiłam burym osłom jazdę, to w 10 minut nauczyli się zmywać podłogi, szorować kible, itd. a wiecie jaka była reakcja dziewczyn: oni nie umieją, zrobią to niedokładnie, kobieta jest od tego? mają szczęście, że byli po pracy, bo ucięłabym im z wypłaty!) nóż mi się w kieszeni otwiera!  Tak, a jak facet był w wojsku, to kobieta czekała pod bramą z kozą na sznurku i dziećmi na rękach, aż wojak ją zawoła aby posprzątała i skarpety wyprała? Taaa
Partnerstwo ? to nie mit!
Natomiast co się tyczy równouprawnienia: w Polsce jest to mit, natomiast za granicą coś bliżej konwenansu. I nie mieszaj Misiek do tego feminizmu, jest to tak szerokie pojęcie, ma tak dużo definicji, rodzajów, że temat staje się rozmyty? Pamiętajcie, że zaczęło się od: ?prawa do??. A twój przykład Misiek nie jest najlepszy: co ma samorealizacja do zaniedbywania dziecka? Ona po prostu rezygnuje z opieki nad dzieckiem na rzecz siebie samej. Nie stara się łączyć tych dwóch ról. A już rozmawiając o matkach ? studentkach, to zobacz jak sprawa wygląda na zagranicznych uczelniach? Chociaż u nas też coś zaczynają nad tym pracować?  Studentki mające dzieci żyją zupełnie inaczej niż w Polsce? Tutaj nie wspiera się rozwoju, przeciwnie, takie kobiety są wykluczone społecznie! Jesteśmy nasyceni stereotypami, etykietujemy ludzi ? mówimy, że to normalne? Problemy lecą jak lawina: wszystko zaczyna się od naszego prawa, które jest beznadziejne, ma dziury i luki? Nie chroni ? nikogo! Zobaczcie na taki przykład: kobieta 20 lat, rodzi dzidziusia, nie pracuje, nie ma partnera, rodziny, studiuje, jest zdolna? Ktoś jej podaje rękę? Nie. Przykładów jest wiele?

3 761 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-04-07 09:35:13)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Hito Kawaii, masz idealistyczną wizję świata smile Tak,tak powinno jeśli partnerzy się kochają. Ale jak myslisz,ile par tak naprawdę łaczy prawdziwa miłość? Myślę że większośc jest ze sobą z zupełnie innych powodów,np. żeby nie być samemu/samej.
Że już nie wspomnę że taki własnie obraz świata wynosimy z domu. Moja własna mama,kiedy ze wstrętem mówiłam że nie chcę spędzić zycia w garach, odpowiadała: taka jest rola kobiety... Zapewne wiele mamuś tak też wychowuje swoich synków. Czytałam kiedyś jakiś blog czy coś tam gdzie jedna dziewczyna opowiadała jak rozstała się z  facetem z tego powodu. Nie byli jeszcze małżeństwem,a już zakladał że pranie,sprzątanie czy gotowanie należy do jej obowiązków.Kiedy zrobiła bunt to zawiózł koszule do prania do swojej mamusi a ta wezwała ją na rozmowę dlaczego jej synuś nie ma czystych koszul!

luc napisał/a:

Brzydullo nie patrz gdzie - Twoim zdaniem - powinnaś już być, ale co jeszcze da się zrobić.

Skoro nic mi to nie daje to pozwolę sobie na niestresujące lenistwo.

Dobrym mówcą i tak nie bedę.

3 762 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-04-07 10:35:23)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Witajcie w niedzielę smile.

Anhedonia napisał/a:

Patrząc z boku, nasuwają się pewne pytania: czy ktoś z opisanego powyżej towarzystwa/rodziny jest przez bohaterkę przymuszany do tego układu czy jest to ich suwerenny wybór?
Bo jeżeli dzieje się to za zgodą wszystkich zainteresowanych - to jest to wyłącznie ICH sprawa. DLA mnie identyczna sytuacja jak sam napisałeś o wyborach Merredith (i jej męża):

Nie rozumiem Twojego pytania Anhedonio.
Z Twojej "wizytówki" wynika, że jesteś w okolicach czterdziestki. Kobiety w Twoim wieku zaczynają już być babciami. Z pewnością masz w swoim otoczeniu niejedną znajomą, zajmującą się wnuczkiem.
Czy wg Ciebie babcia, której wnuczek zostanie przez matkę "olany" (dziewczyna urodziła dziecko przed osiągnięciem pełnoletności, ale po jej osiągnięciu sąd odmówił jej przyznania pełni praw rodzicielskich i babcię ustanowił rodziną zastępczą) pozostawi to dziecko bez opieki? I gdzie widzisz jej pole wyboru?
Sąd dopiero po kilku latach uznał, że matka przestała być dla dziecka niebezpieczna i zwrócił jej prawa rodzicielskie. Po ich odzyskaniu zostawiła dziecko na utrzymaniu i opiece babci i zgłosiła się na wolontariat do męskiego więzienia. Podobno była bardzo wzruszona, gdy ci biedni, samotni więźniowie płakali na widok jej dorodnych cycków sad.
Dzieckiem nadal opiekowała się wyłącznie babcia.
Samorozwijająca się  jest bardzo inteligentna i doskonale potrafi manipulować ludźmi sad.

Merredith i jej mąż dokonują świadomego i samodzielnego wyboru; chcę być z tą osobą i akceptuję jej wymagania, albo wolę być bez niej i nie iść na kompromis.

Rodzina tej dziewczyny ma również wybór: albo będą opiekować się dzieckiem tej samorealizującej się, albo mogą je "olać" i niech chodzi po sąsiadach prosząc o kawałek chleba.
Gdzie Ty tu u diabła widzisz wybór?
Chyba, że sama potrafiłabyś tak wnuka/siostrzeńca "olać", wtedy rzeczywiście można dokonać świadomego wyboru sad.
Nie chciałem urazić sad.

3 763

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Zgodzę się , H., ze przedstawiłaś pięknąwizję prawdziwie partnerskiego związku. Na pewno są zbliżone do niego pary. Ale naprawdę nie jest ich wiele. Dużo kobet woli być samych, ponieważ nie odnajduje na swojej życiowej drodze mężczyzn, którzy chcieiby tak żyć jak opisałaś i lamać głeboko zakorzenione w naszym spoleczeństwie stereotypy. mam nadzieję że powoli się tow naszym kraju zacznie zmieniać. Dużo zależy też od obecnych matek i ojców jakie wzorce i przykady, pokażą wychowywanemu przeznich potomstwu płci obojga.

3 764 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-04-07 11:18:20)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Cieszę się, że zabrałaś głos smile.
Z przyjemnością podejmę dyskusję.

Hito Kawaii napisał/a:

Samorealizacja to tylko egoizm?

Wg mnie tak, jeżeli odbywa się kosztem innych.

Hito Kawaii napisał/a:

Gdyby mój mężczyzna powiedział mi, że kocha inną: puściłabym go, życzyłabym wszystkiego co najlepsze, zastanawiałabym się czy jest szczęśliwy, płakałabym za nim, i za tym , że nie jestem tamtą, bo ma szczęście?

Nie do końca jestem pewien, czy byłabyś taka życzliwa kobiecie, która odebrała Ci szczęście.
Poza tym bohaterka mojej "opowieści" po przekonaniu się, że mój przyjaciel nie ma już na nią pieniędzy porzuciła go, a wszystkich wkoło przekonała, że to on porzucił ją. Nie poprzestała na tym. Korzystając ze swoich kontaktów oczernia publicznie mojego przyjaciela np. pomawia go o próbę gwałtu innej kobiety. Został przez to wykluczony z kilku społeczności, a osoby, które w te pomówienia nie uwierzyły zostały na różne sposoby ukarane, często również pousuwane i oszkalowane. Ostani znany mi taki przypadek miał miejsce w zeszłym tygodniu.

Hito Kawaii napisał/a:

Samorealizacja to przecież praca, z której owoce czerpie również partner. ja się długo kształciłam, pracowałam ponad moje siły, czuje, że się zrealizowałam, dzięki temu jestem teraz w stanie zaoferować partnerowi stabilizacje i lepsze życie, choćby wygodniejsze

Bohaterka przewidywała, że podejmie pracę w interesującym dla niej kierunku (wybitnie czasochłonną i mało płatną), a mój przyjaciel zajmie się opieką nad jej dzieckiem, ich domem i zapewni środki materialne. Nie widzę tu nigdzie oferty lepszego, wygodniejszego i stabilniejszego życia ani dla jej partnera (mojego przyjaciela), ani dla jej dziecka sad.

Hito Kawaii napisał/a:

a co do prac domowych, nazywanych ?kobiecymi?, to. 1. kobiece to one były dawno temu, to archaizm? 2. jeżeli w związku jest miłość i szacunek ? to o takich rzeczach się nawet nie rozmawia: jest jeden warunek: partnerzy naprawdę się kochają! I pewnie, jak kobieta się nie szanuje, to niech ryje po pracy w garach, szmatach, i nie wiem co jeszcze? Sorry, ale jeżeli facet robi wszystko na ?odpiernicz się? to po prostu mu nie zależy? Nie szkoda czasu na takie życie????
Bo gdyby nasz związek był szczęśliwy, to ani ja, ani on nie zniósł by widoku tyrania jednego z nas, co analogicznie oznaczałoby stratę czasu na rzeczy najmniej ważne w życiu? Przykład: wraca z pracy, ja sprzątam, pomaga mi, mamy czas wolny, który razem spędzamy. proste.

Bohaterka przez 3 miesiące wprowadzała się do mieszkania mojego kolegi (do ich mieszkania). Przez ten czas nie zrobiła w tym mieszkaniu niczego, nie zdążyła nawet umyć po sobie jednego kubka. Chciałbym zaznaczyć, że w tym okresie mój kolega miał poważne kłopoty z kręgosłupem w znaczący sposób ograniczające jego możliwości wykonywania prac domowych (i wszelkich innych).

Hito Kawaii napisał/a:

A twój przykład Misiek nie jest najlepszy: co ma samorealizacja do zaniedbywania dziecka? Ona po prostu rezygnuje z opieki nad dzieckiem na rzecz siebie samej. Nie stara się łączyć tych dwóch ról.

Masz rację: ona rezygnuje z opieki nad dzieckiem i się samorealizuje, a dziecko niech zdycha. Nie jestem kobietą i podobno nie mam uczuć macierzyńskich, ale ta koncepcja wydaje mi się OBRZYDLIWA i EGOISTYCZNA.

3 765

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Tak jak w życiu często się czuję, teraz tak zaczęłamsię czuć w tej kawiarence, ignorowana, niezauważana wręcz jakaś niewidoczna. Nie mam nic ciekawego do powiedzenia, wszystkie moje posty wydają mi się głupie. To paskudne odczucie. chyba zrezygnuję z uczestnictwa bo zaczynam czuć się źle. Tak jak w zyicu w towarzystwie innych ludzi. Nadal widać, że moja terapia jest do doopy. sad

3 766

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
missnowegojorku napisał/a:

Tak jak w życiu często się czuję, teraz tak zaczęłamsię czuć w tej kawiarence, ignorowana, niezauważana wręcz jakaś niewidoczna. Nie mam nic ciekawego do powiedzenia, wszystkie moje posty wydają mi się głupie. To paskudne odczucie. chyba zrezygnuję z uczestnictwa bo zaczynam czuć się źle. Tak jak w zyicu w towarzystwie innych ludzi. Nadal widać, że moja terapia jest do doopy. sad

Przesadzasz smile.
Wybacz, że wjechałem bezczelnie z innym tematem.
Nikt o Tobie nie zapomniał i nie zapomina smile.

3 767

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Miss, ja Cię właśnie czytam.Nie wygłupiaj się to chwilowe.

3 768 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-04-07 11:23:24)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Dzień dobry szanownemu Państwu.
Twoja znajoma Miśku ucieka od odpowiedzialnośći.Całę życie, szuka tematów zastępczych.To typ kobiety, który prześliźnie się przez życie na plecach innych.
Hito, z dziecka nie można zrezygnować, nawet jak się je miało w wieku lat 17.Dziecko to właśnie najlepszy element samorozwoju.

3 769 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-04-07 11:22:55)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Właśnie tak mam w codziennym życiu. Jestem w jakimś towarzystwie, nikt na mnie nie zwraca uwagi, każdy gada z kazdym tykko nie zemną. Niby coś powiem, ale zawsze zwraca się uwagę na wypowiedż kogos innego. Moje wypwoedzi i osoba lecą w jakąś próżnię. Dlatego nadal uważam, że ta moja dwuletnia terapia to szit, goowno, zmarnowany czas, dobrze, choć że nie moja kasa....Ja po orostu nie tylko nie mam nic ciekawego do pwoedzenia, a nawet, w odróżnieniu od brzydulli, napisania...

3 770

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
missnowegojorku napisał/a:

Zgodzę się , H., ze przedstawiłaś pięknąwizję prawdziwie partnerskiego związku. Na pewno są zbliżone do niego pary. Ale naprawdę nie jest ich wiele. Dużo kobet woli być samych, ponieważ nie odnajduje na swojej życiowej drodze mężczyzn, którzy chcieiby tak żyć jak opisałaś i lamać głeboko zakorzenione w naszym spoleczeństwie stereotypy. mam nadzieję że powoli się tow naszym kraju zacznie zmieniać. Dużo zależy też od obecnych matek i ojców jakie wzorce i przykady, pokażą wychowywanemu przeznich potomstwu płci obojga.

A ja myślę, że nic się nie zmieni.
Inteligentni i dobrzy ludzie dzielą się obowiązkami już dzisiaj, a zadufane w sobie egoistyczne matoły zawsze będą chciały wykorzystać innych.

Posty [ 3 706 do 3 770 z 16 697 ]

Strony Poprzednia 1 … 56 57 58 59 60 … 257 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026