Czuł się lepszy....Miśkowi chyba za mocno dokopałam bo uciekł.
Ciekawe pod jakim względem? ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Strony Poprzednia 1 … 53 54 55 56 57 … 257 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Czuł się lepszy....Miśkowi chyba za mocno dokopałam bo uciekł.
Ciekawe pod jakim względem? ![]()
Podobne tematy
Miśkowi chyba za mocno dokopałam bo uciekł.
Nie uciekł, tylko sprząta w domu
.
O tych facetach po 40 co wybierają 20.I jęczą, że to złe kobiety są.
Ja też sprzątam.Nawet sadzę - kwiatki na balkon i ziółka do wirydarzyka.
teraz?
Teraz- w domu będą.Kocham roślinki.
Moja mama też ponasadzała kwiatków...
O tych facetach po 40 co wybierają 20.I jęczą, że to złe kobiety są.
Wy też byłyście kiedyś dwudziestkami
.
Nie wszystkie dwudziestki są złe.
Kito to jeszcze dwudziestka i wcale przede mną nie ucieka
.
Prędzej 20latka weżmie 40 latka, niż odwrotnie.
Mając 20 lat byłam grzeczną studentką i nie w głowie byli mi panowie w jakimkolwiek wieku.
Mając 20 lat byłam grzeczną studentką i nie w głowie byli mi panowie w jakimkolwiek wieku.
No oczywiście, że to nie jest reguła w postępowaniu 20latek.
Yogi, jak miałąm 20 lat to facet po 40 był dla mnie STARY.Wybacz 10-15 lat to juz przepaść.Kobieta będzie miałą 45, a facet 60.Ona będzie jeszcze młoda, a mężczyźnie będzie się drzemka poobiednia marzyć i fotel wygodny.
Nie chcę Cię martwić Yogi , ale moja koleżanka rocznik 1969 ma 23 letnią córkę.A jedna 1967 27.Zamężną.
No i co ta młoda 45-letnia kobieta będzie chciała robić?
Yogi, jak miałąm 20 lat to facet po 40 był dla mnie STARY.Wybacz 10-15 lat to juz przepaść.Kobieta będzie miałą 45, a facet 60.Ona będzie jeszcze młoda, a mężczyźnie będzie się drzemka poobiednia marzyć i fotel wygodny.
Nie chcę Cię martwić Yogi , ale moja koleżanka rocznik 1969 ma 23 letnią córkę.A jedna 1967 27.Zamężną.
Ja zawsze lubiłem wygodne fotele i chwilę lenistwa po obiedzie
.
Nie pogniewajcie się na mnie wszystkie, ale Asterka bredzi z tą różnicą wieku.
Nie uważam związków małżeńskich z różnicą wieku przekraczającą 10 lat za normę, ale nie widzę nic zdrożnego w krótkich związkach wchodzącej w życie dziewczyny z dojrzałym mężczyzną
. Ważne by oboje czuli się z tym dobrze.
Co pewnie Was zbulwersuje, zarówno ja, jak i moi (równi wiekiem) przyjaciele często otrzymujemy propozycje nawiązania takich znajomości z dwudziestolatkami. Może w tym przypadku to nasz intelekt (i wysoki wzrost
) są seksi
.
I zazwyczaj (przynajmniej ja takie zauważam) są to inteligentne, ładne dziewczyny przed którymi nie uciekają rówieśnicy
.
Jeśli chodzi o podejrzenie szukania sponsora, to sytuacja materialna i niezależność finansowa większości (z tych, które ja poznałem) są dużo lepsze od Waszej.
A jeśli chodzi o córki...
Obsługiwałem kiedyś miłą dwudziestkę. Zgadaliśmy się o motocyklach. Zaproponowała, abym pojeździł na jej Harley-u
. Zdziwiła mnie nieco ta szybka propozycja, ale zainteresowany motorem wyraziłem zgodę.
Na odchodnym stwierdziła: Mama dobrze mówiła, że z pana to zajebisty facet.
![]()
Miałem jeszcze jedną podobną przygodę
.
Oczywiście córki (i żony) moich przyjaciół są dla mnie święte
(na szczęście mają koleżanki
).
Poza tym tzw. "zużycie materiału" jest u kobiet widoczne o jakieś 10 lat wcześniej (nie chcę teraz nikogo urazić), więc związki z taką różnicą wieku wcale nie będą rzucać się w oczy.
Poza tym wszystko zależy od cech osobistych danego człowieka. Np. Wy wmawiając sobie brzydotę fizyczną i starość same stajecie się starsze dla otoczenia.
No i co ta młoda 45-letnia kobieta będzie chciała robić?
Słusznie prawi.
Albo taka kobieta jest dużo poważniejsza od swojego męża równolatka, albo łapie "drugą młodość" w towarzystwie dwudziestolatków na dyskotekach.
Mam wrażenie że moi 'koledzy' po 50-tce (i pacjenci też) żyją dużo aktywniej niż ja. Chodzą na siłownię, grają w golfa, podróżują...
Mam wrażenie że moi 'koledzy' po 50-tce (i pacjenci też) żyją dużo aktywniej niż ja. Chodzą na siłownię, grają w golfa, podróżują...
Brzydulla: starość jest stanem umysłu.
Ostatnie 20 lat spędziłem w towarzystwie 20-sto letnich studentek (moich pracownic) i nigdy (no dobra poza dwoma razami) nie poczułem się staro w obecności ich i ich koleżanek.
Oczywiście zawsze na początku była pewna rezerwa, ale zazwyczaj po chwili atmosfera uległa rozluźnieniu.
Nie wpraszałem się nigdy na ich imprezy, ale często byłem spontanicznie zapraszany.
Ale nic na siłę, jeśli ktioś nie jest takim luzakiem jak Ty, nie da rady tak postepować/
Ja o czym innym...
Każdy wiek ma swoje rozrywki. 20latki chodzą na dyskoteki,a 40latki na dyskoteki to już może raczej nie ale na koncert, pograć w golfa czy tam w co kto lubi, pojechać gdzieś czy spotkac się w swoim gronie. I 60latki od 40latków wcale sie tak bardzo moim zdanie mnie różnią. A pierdołą mozna być w każdym wieku.
Yogi sorry, ale do Ciebie to jeszcze nie dotarło - my się czujemy stare i brzydkie właśnie przez takich facetów jak Ty
Takich co wybierają 20 i nie widzą w tym nic niestosownego.Takich co twierdzą, że kobieta wygląda 10 lat starzej od swego równolatka.I zawsze znajdą argument by poprzeć swoją rację.
Wiesz dlaczego kobiety wyglądają i czują się poważniej od swoich rówieśników - bo przez całę życie musiały być odpowiedzialne, dbać o rodzinę, trzymać kasę, planować wydatki, martwić się co do gara włóżyć .A ich mąż poeta, albo nieudacznik chciał sobie kupić nowego laptopa, zrealizować jakieś szalone młodzieńcze marzenie.One musiały stać się poważne i dorosłe i przedwcześnie stare.
Ja też mam 43 lata, prawie 45 - a chciałabym jeszcze coś przeżyć.I wcale to nie są dyskoteki czy imprezy i odmładzanie się na siłę.Chciałabym sobie pojechać nad jezioro w totalną głusz, albo na wycieczkęnie polegającą tylko na leżeniu na plaży i gonitwę w tłumie.Chciałabym się nago kąpać przy blasku księżyca, piec na ognisku złowione ryby i kochać się pod gwiazdami.I przegadać z facetem całą noc.I kochać się nad ranem.Z dojrzałym , madrym facetem, który nie dostanie zapalenia korzonków albo nie będzie przysypiał.
I sorry Brzydula, może Ty się czujesz staro, ale ja nie zamierzam robić na drutach chodzic do kościołą i niańczyć wnuki.Mam , chorą to chorą ideę fix zostania matką i przeżycia tego i owego.A nie odcinania kuponów i modlenia się o klimakterium.
Ale nic na siłę, jeśli ktioś nie jest takim luzakiem jak Ty, nie da rady tak postepować/
A kto mówi, ze jestem luzakiem?
Ja tylko nauczyłem się dobrze przystosować i czerpać przyjemność z nowej sytuacji.
Wolałbym siedzieć przy komputerze i pisać nowe programy.
Ale wiem, ze nie mógłbym pisać programów takich, jakie bym chciał, więc jeszcze w podstawówce odrzuciłem tą drogę.
W szkole średniej zauważyłem (dzięki osobom z zewnątrz) swoje (nieznane wcześniej) zdolności i dzisiaj zarabiam nimi na życie, czerpiąc z tego przyjemność
.
Wg mnie każdy z nas składa się z hardware (czyli ciała) i software (czyli oprogramowania tego ciała). Jeżeli zainstalujesz na kompie program dla niego nieprzeznaczony (np. WINDOWS na MAC-u), to wszystko będzie działać kijowo.
Najważniejsze jest dopasowanie oprogramowania do ciała.
Innymi słowy dokładne zdefiniowanie swoich ograniczeń i możliwości.
Poza tym na komputerze często musisz zainstalować najpierw jeden program, by na jego podbudowie zainstalować inny.
Tak samo jest w życiu. Jeżeli pominiesz jakiś etap "instalacji" to program nie będzie działał poprawnie.
I wtedy instalujesz wszystko od zera (jak proponował śp. Kotański), lub udajesz się do dobrego specjalisty (psychologa), aby dokładnie sprawdził od którego poziomu należy wznowić proces instalacji.
Sama tego nie zrobisz nigdy
.
I sorry Brzydula, może Ty się czujesz staro, ale ja nie zamierzam robić na drutach chodzic do kościołą i niańczyć wnuki.Mam , chorą to chorą ideę fix zostania matką i przeżycia tego i owego.A nie odcinania kuponów i modlenia się o klimakterium.
Ej no, to Ty powiedziałaś że 'czujemy się staro' za nas wszystkie i nawet zamierzałam się zbuntować ale dałam spokój.
Co do klimakterium to mam do tego personalny stosunek - wolę mieć ładniejsze wlosy.
A matką nigdy nie chciałam być- nie kręcą mnie zupki,kupki i klocki. I to raczej Ty mówilaś że Twoim marzeniem jest bycie kura domową. Ja bym raczej pograła w golfa i połaziła po górach.
Yogi sorry, ale do Ciebie to jeszcze nie dotarło - my się czujemy stare i brzydkie właśnie przez takich facetów jak Ty
Nie dotarło !
Takich co wybierają 20 i nie widzą w tym nic niestosownego.
A czy to moja wina, że interesująca mnie 40-stka nie miała dla mnie czasu, a 20-stka go znalazła
?
Takich co twierdzą, że kobieta wygląda 10 lat starzej od swego równolatka.
To był cytat z babskiej gazety, który pokazały mi kiedyś moje pracownice.
Ja też mam 43 lata, prawie 45 - a chciałabym jeszcze coś przeżyć.I wcale to nie są dyskoteki czy imprezy i odmładzanie się na siłę.Chciałabym sobie pojechać nad jezioro w totalną głusz, albo na wycieczkęnie polegającą tylko na leżeniu na plaży i gonitwę w tłumie.Chciałabym się nago kąpać przy blasku księżyca, piec na ognisku złowione ryby i kochać się pod gwiazdami.I przegadać z facetem całą noc.I kochać się nad ranem.Z dojrzałym , madrym facetem
Też mam takie marzenia i wiek towarzyszącej mi kobiety jest w nich bez znaczenia.
który nie dostanie zapalenia korzonków
To ja odpadam. Moje korzonki zapaliły się gdy miałem 21 lat i nie chcą się dać ugasić do dzisiaj
.
missnowegojorku napisał/a:Ale nic na siłę, jeśli ktioś nie jest takim luzakiem jak Ty, nie da rady tak postepować/
A kto mówi, ze jestem luzakiem?
Ja tylko nauczyłem się dobrze przystosować i czerpać przyjemność z nowej sytuacji.
Wolałbym siedzieć przy komputerze i pisać nowe programy.
Ale wiem, ze nie mógłbym pisać programów takich, jakie bym chciał, więc jeszcze w podstawówce odrzuciłem tą drogę.
W szkole średniej zauważyłem (dzięki osobom z zewnątrz) swoje (nieznane wcześniej) zdolności i dzisiaj zarabiam nimi na życie, czerpiąc z tego przyjemność.
Wg mnie każdy z nas składa się z hardware (czyli ciała) i software (czyli oprogramowania tego ciała). Jeżeli zainstalujesz na kompie program dla niego nieprzeznaczony (np. WINDOWS na MAC-u), to wszystko będzie działać kijowo.
Najważniejsze jest dopasowanie oprogramowania do ciała.
Innymi słowy dokładne zdefiniowanie swoich ograniczeń i możliwości.
Poza tym na komputerze często musisz zainstalować najpierw jeden program, by na jego podbudowie zainstalować inny.
Tak samo jest w życiu. Jeżeli pominiesz jakiś etap "instalacji" to program nie będzie działał poprawnie.
I wtedy instalujesz wszystko od zera (jak proponował śp. Kotański), lub udajesz się do dobrego specjalisty (psychologa), aby dokładnie sprawdził od którego poziomu należy wznowić proces instalacji.
Sama tego nie zrobisz nigdy.
He he no chyba to własnie moj problem - mam oprogramowanie nieadekwatne do możliwości ![]()
Natura mnie stworzyła do bycia kurą domową, zapewniania wiktu i opierunku i rodzenia dzieci jakiemuś mężowi znalezionemu przez życzliwych znajomych i nie wychodzenia poza znane ścieżki (do pracy,sklepu i przedszkola).
I nie wierzę w pomoc psychologa.
Nie uda mu się przeprogramowac mnie na kogoś dla kogo powyższy plan życiowy będzie szczytem marzeń. Już wolę tak jak jest. Dużo rozczarowań ale jednak trochę w zyciu widziałam.
Asterka10 napisał/a:Ja też mam 43 lata, prawie 45 - a chciałabym jeszcze coś przeżyć.I wcale to nie są dyskoteki czy imprezy i odmładzanie się na siłę.Chciałabym sobie pojechać nad jezioro w totalną głusz, albo na wycieczkęnie polegającą tylko na leżeniu na plaży i gonitwę w tłumie.Chciałabym się nago kąpać przy blasku księżyca, piec na ognisku złowione ryby i kochać się pod gwiazdami.I przegadać z facetem całą noc.I kochać się nad ranem.Z dojrzałym , madrym facetem
Też mam takie marzenia i wiek towarzyszącej mi kobiety jest w nich bez znaczenia.
No proszę,jednak do siebie pasujecie ![]()
Tylko wynegocjuj coś z tymi korzonkami ![]()
He he no chyba to własnie moj problem - mam oprogramowanie nieadekwatne do możliwości
Natura mnie stworzyła do bycia kurą domową, zapewniania wiktu i opierunku i rodzenia dzieci jakiemuś mężowi znalezionemu przez życzliwych znajomych i nie wychodzenia poza znane ścieżki (do pracy,sklepu i przedszkola).
I nie wierzę w pomoc psychologa.
Nie uda mu się przeprogramowac mnie na kogoś dla kogo powyższy plan życiowy będzie szczytem marzeń. Już wolę tak jak jest. Dużo rozczarowań ale jednak trochę w zyciu widziałam.
A czemu Ty zapętlasz się, że można przerobić Cię tylko na kurę domową?
Kup do diabła tą kamerę (może być nawet internetowa, tylko z autofocusem, dobrą optyką i długim kablem + przedłużacz USB, żebyś mogła podłączyć do stojącego dalej kompa) i nagraj jeden swój dzień. Potem siądź na pupie i przeglądaj. Zrób to tyle razy, aż zauważysz, co można zmienić.
A potem przyślij mi krótki filmik z tymi Twoimi "trzęsącymi się i podskakującymi" na dobranoc
.
Kura domowa kurze nie równa.Ja też trochę w życiu widziałam i zamierzam.Co nie wyklucza tego , ze macierzyństwa nie zamieniłabym na nic i posiadanie kolejnego dziecka nie byłoby dla mnie straszliwym wyrzeczeniem, nawet jeśli miałoby minąc mnie w życiu zobaczenie paru miejsc o których marzę.
Yogi , jak się nie masz czuć staro i brzydko , gdy Twoi równolatkowie wybierają młodsze kobiety?I jak mówiłam nie tłumaczy tego brak czasu 40 tylko chęć wyboru tej 20.Bo tak.Wiesz Twoje korzonki by mi nie przeszkadzały, ale Tobie przeszkadza we mnie wiele rzeczy których nie jestem w stanie zmienić.I zabiło to we mnie ochotę i wiarę.
A teraz żegnam Państwa na chwilę, bo mam gości.Starsza pani się będzie alkoholizować.Ale wieczorem wróóócę.Zabrzmiało to wystarczająco groźnie?
No proszę,jednak do siebie pasujecie
Problem w tym, że nie chce mi się jechać przez całą Polskę, by wyskoczyć z dziewczyną nad odległe o 5 minut jezioro
.
A w miłość przez internet, to trochę mało wierzę.
Moja terapeutka wczoraj wyrażnie powiedziała mi, że mam zaakceptować fakt, iż nigdy nie będę chodzącvym na imprezy i korzystającym z uroków życia ekstrwawertykiem. Robiąc coś, co nie leży w mojej naturze, robię sobie emocjonalną krzywdę, chcąxc stać się kimś innym ni z jestem. I co zatkało kakao?
A czemu Ty zapętlasz się, że można przerobić Cię tylko na kurę domową?
Kup do diabła tą kamerę (może być nawet internetowa, tylko z autofocusem, dobrą optyką i długim kablem + przedłużacz USB, żebyś mogła podłączyć do stojącego dalej kompa) i nagraj jeden swój dzień. Potem siądź na pupie i przeglądaj. Zrób to tyle razy, aż zauważysz, co można zmienić.
A potem przyślij mi krótki filmik z tymi Twoimi "trzęsącymi się i podskakującymi" na dobranoc.
Bo taki mam charakter...
A co Ty z tą kamerą? Nienawidzę się nagrywać ani fotografować. I co tu nagrywać? Jak siedzę cały dzień przy kompie, pisze na forum, ogladam filmy na youtubie i w miedzyczasie popijam kawę?
PS. Cycków nie widać. Dobrze je ukrywam.
brzydulla napisał/a:No proszę,jednak do siebie pasujecie
Problem w tym, że nie chce mi się jechać przez całą Polskę, by wyskoczyć z dziewczyną nad odległe o 5 minut jezioro
.
A w miłość przez internet, to trochę mało wierzę.
To umówcie się gdzieś nad jeziorem w połowie drogi.
YOGI bear napisał/a:A czemu Ty zapętlasz się, że można przerobić Cię tylko na kurę domową?
Kup do diabła tą kamerę (może być nawet internetowa, tylko z autofocusem, dobrą optyką i długim kablem + przedłużacz USB, żebyś mogła podłączyć do stojącego dalej kompa) i nagraj jeden swój dzień. Potem siądź na pupie i przeglądaj. Zrób to tyle razy, aż zauważysz, co można zmienić.
A potem przyślij mi krótki filmik z tymi Twoimi "trzęsącymi się i podskakującymi" na dobranoc.
Bo taki mam charakter...
A co Ty z tą kamerą? Nienawidzę się nagrywać ani fotografować. I co tu nagrywać? Jak siedzę cały dzień przy kompie, pisze na forum, ogladam filmy na youtubie i w miedzyczasie popijam kawę?
PS. Cycków nie widać. Dobrze je ukrywam.
Robisz prawie to co ja ![]()
Yogi , jak się nie masz czuć staro i brzydko , gdy Twoi równolatkowie wybierają młodsze kobiety?I jak mówiłam nie tłumaczy tego brak czasu 40 tylko chęć wyboru tej 20.Bo tak.
Ja jej o Wiśle, a ona o przemyśle
.
ale Tobie przeszkadza we mnie wiele rzeczy których nie jestem w stanie zmienić.
Ustaliliśmy jakie to rzeczy i wiesz, że nie dotyczą Twojego wyglądu, inteligencji, ani charakteru. I tak samo przeszkadzałyby mi u 20-sto latki
.
I zabiło to we mnie ochotę i wiarę.
Czyżbym zrobił coś o czym nie wiem? Bo chyba nie zachowałem się niestosownie
?
Starsza pani się będzie alkoholizować.
Wymyśliła
![]()
Moja terapeutka wczoraj wyrażnie powiedziała mi, że mam zaakceptować fakt, iż nigdy nie będę chodzącvym na imprezy i korzystającym z uroków życia ekstrwawertykiem. Robiąc coś, co nie leży w mojej naturze, robię sobie emocjonalną krzywdę, chcąxc stać się kimś innym ni z jestem.
I miała rację. Diagnozuje Twoje problemy, czyli Twoje możliwości i ograniczenia. Ważne: jaki będzie efekt całej terapii.
I co zatkało kakao?
Nikomu nie pozwolę zatykać mojego kakao
!
missnowegojorku napisał/a:Moja terapeutka wczoraj wyrażnie powiedziała mi, że mam zaakceptować fakt, iż nigdy nie będę chodzącvym na imprezy i korzystającym z uroków życia ekstrwawertykiem. Robiąc coś, co nie leży w mojej naturze, robię sobie emocjonalną krzywdę, chcąxc stać się kimś innym ni z jestem.
I miała rację. Diagnozuje Twoje problemy, czyli Twoje możliwości i ograniczenia. Ważne: jaki będzie efekt całej terapii.
missnowegojorku napisał/a:I co zatkało kakao?
Nikomu nie pozwolę zatykać mojego kakao
!
Co rozumiesz przez efekt?
Bo taki mam charakter...
A co Ty z tą kamerą? Nienawidzę się nagrywać ani fotografować. I co tu nagrywać? Jak siedzę cały dzień przy kompie, pisze na forum, ogladam filmy na youtubie i w miedzyczasie popijam kawę?
PS. Cycków nie widać. Dobrze je ukrywam.
Kamera ma nagrać Twoje zachowanie w obecności innych ludzi i ich reakcje na Twoje zachowanie. Jeszcze raz polecam Dzień świstaka z Bill-em Murray-em.
A trzęsące i podskakujące mają być podane saute
.
Tak poważnie: To zrobiłaś kiedyś coś tak głupiego?
Czasami pomaga
.
Robisz prawie to co ja
Na zdjęciu, które oglądałem odniosłaś stu procentowy sukces w ich ukrywaniu
.
Kamera ma nagrać Twoje zachowanie w obecności innych ludzi i ich reakcje na Twoje zachowanie. Jeszcze raz polecam Dzień świstaka z Bill-em Murray-em.
No na pewno nie będę nagrywać się w pracy. Dopiero by było! Zresztą - ja świetnie wiem co robię źle. Problem w tym że nie wiem jak robić to dobrze. Poza tym to w końcu przeradza się w jakąś obsesje - ciągle myślisz czego nie robić. To jak rozmowa w obcym języku - musisz się zastanawiać nie tylko nad treścią ale i nad formą.
A trzęsące i podskakujące mają być podane saute
.
Niedoczekanie!
Tak poważnie: To zrobiłaś kiedyś coś tak głupiego?
Czasami pomaga
.
Coś jak głupiego?
Co rozumiesz przez efekt?
Efektem ma być Twoje lepsze samopoczucie, większa samoakceptacja i pozytywniejsze postrzeganie świata.
To, jak się do tego dojdzie, to już zupełnie inna sprawa.
Obejrzyj kabaret pt. Kocham wołki zbożowe
. Dobre
.
missnowegojorku napisał/a:Co rozumiesz przez efekt?
Efektem ma być Twoje lepsze samopoczucie, większa samoakceptacja i pozytywniejsze postrzeganie świata.
To, jak się do tego dojdzie, to już zupełnie inna sprawa.Obejrzyj kabaret pt. Kocham wołki zbożowe
. Dobre
.
To już prawie koniec terapi, chodziłam na nią dawa lata tydzień w tydzień i nic mi się nie poprawiło.
No na pewno nie będę nagrywać się w pracy. Dopiero by było!
Przecież na rozwiązaniu problemów z komunikacją w pracy zależy Ci najbardziej.
ja świetnie wiem co robię źle.
Jakbym słyszał niebezpiecznego pacjenta mojej znajomej psychiatry
.
Problem w tym że nie wiem jak robić to dobrze.
Przecież piszę: co masz zrobić, a Ty zamiast spróbować w kółko swoje
.
Poza tym to w końcu przeradza się w jakąś obsesje - ciągle myślisz czego nie robić. To jak rozmowa w obcym języku - musisz się zastanawiać nie tylko nad treścią ale i nad formą.
Rozumiem doskonale.
Niedoczekanie!
I tak mi je przyślesz jak spróbujesz z kamerą i zobaczysz efekty
.
Coś jak głupiego?
Coś tak głupiego jak wysłanie obcemu facetowi zdjęcia swojej pupy, cyculka itp., albo powielenie ich na kserokopiarce
.
To już prawie koniec terapi, chodziłam na nią dawa lata tydzień w tydzień i nic mi się nie poprawiło.
Myślałem, że początek
.
To albo nie otworzyłaś sie wystarczająco przed terapeutką, albo terapeutka jest cieńka
.
nie wiem co rozumiesz wystarczajaco...czyli jak?
Po pierwsze nagrywanie rozmów z pacjentami złamałoby zasadę poufności - moge mnie za to zawiesić w prawach. Po drugie jest coś takiego jak ogolnie przyjęte normy zachowania i lekarz czy pielęgniarka latający z kamerą po pracy i nagrywający siebie czy cokolwiek z pewnością od nich odstaje. Podobnie jak np odebranie telefonu od psiapiółki w czasie wizyty pacjenta i gadanie z nią podczas gdy on czy ona czeka. Czy np przyjście do pracy w zbyt krótkiej spódnicy czy z golym brzuchem.
I tak,wiem co robię źle. Wypowiadam się nieskładnie,za duzo macham rękami -i co, że się nagram to pomoże mi wypowiadać się składniej czy umieć wybrnąć z kłopotliwej sytuacji?
I nie, oczywiście że nie wysyłałam nikomu golizny.
Po pierwsze nagrywanie rozmów z pacjentami złamałoby zasadę poufności - moge mnie za to zawiesić w prawach. Po drugie jest coś takiego jak ogolnie przyjęte normy zachowania i lekarz czy pielęgniarka latający z kamerą po pracy i nagrywający siebie czy cokolwiek z pewnością od nich odstaje. Podobnie jak np odebranie telefonu od psiapiółki w czasie wizyty pacjenta i gadanie z nią podczas gdy on czy ona czeka. Czy np przyjście do pracy w zbyt krótkiej spódnicy czy z golym brzuchem.
Wiedziałem, że to napiszesz. Po to masz rozum, aby wymyślić: gdzie tą kamerę ukryć, jak ją wnieść i wynieść. Do nagrania dźwięku (będzie Ci konieczny) musisz uzbroić się jeszcze w przedłużacz słuchawkowy (w Polsce dostępne są max. 5m). Nie stosuj urządzeń bezprzewodowych, bo mogą zakłócić działanie systemów szpitala i oczywiście nagrywaj na prywatnym kompie, a nie na służbowym.
Po zanalizowaniu wszystkich nagrań usuń je z dysku i nadpisz na nich dane specjalnym programem. Nie będziesz miała wyrzutów sumienia, ze masz czyjeś nielegalne nagrania
.
I tak,wiem co robię źle. Wypowiadam się nieskładnie,za duzo macham rękami -i co, że się nagram to pomoże mi wypowiadać się składniej czy umieć wybrnąć z kłopotliwej sytuacji?
Wiesz i co z tego?
Po nagraniu spróbujesz inaczej położyć tę rękę, albo zauważysz słowo (zwrot) na którym załamuje się Twoja wypowiedź.
Tak. Pomoże. Chyba, że jesteś kretynką i nie potrafisz uczyć się na błędach.
I nie, oczywiście że nie wysyłałam nikomu golizny.
Żartuje z tym biustem. Ale jeżeli kiedyś dostanę od Ciebie filmik z "trzęsącymi się i podskakującymi"
, to będę wiedział, że pomysł z kamerką zadziałał
.
nie wiem co rozumiesz wystarczajaco...czyli jak?
Musisz powiedzieć terapeutce wszystko. Nawet jakiś wstydliwy szczegół (wg Ciebie nieistotny) może zmienić wymowę jakiegoś zdarzenia.
Dobry terapeuta potrafi to z Ciebie "wyciągnąć".
To mniej więcej tak, jakbym oddał mechanikowi samochód do naprawy i zapomniał powiedzieć, że skończyła się benzyna
.
Wszystkie wstydliwe rzeczy i niewstydliwe jej opowiedziałam...
brzydulla napisał/a:I tak,wiem co robię źle. Wypowiadam się nieskładnie,za duzo macham rękami -i co, że się nagram to pomoże mi wypowiadać się składniej czy umieć wybrnąć z kłopotliwej sytuacji?
Wiesz i co z tego?
Po nagraniu spróbujesz inaczej położyć tę rękę, albo zauważysz słowo (zwrot) na którym załamuje się Twoja wypowiedź.
Tak. Pomoże. Chyba, że jesteś kretynką i nie potrafisz uczyć się na błędach.
Naprawdę musiałabym byc cięzko chora na glowę albo kompletnie niedojrzała żeby cos takiego zrobić.
Ja nie jestem zepsuta plyta która zawsze zacina się w tym samym miejscu. Moja wypowiedź załamuje się w tzw trudnych sytuacja -np kiedy nie wiem co powiedzieć albo kiedy ktoś jest nieprzyjaźnie nastawiony. Albo kiedy muszę wytłumaczyć cos trudnego albo przekazac złą wiadomośc.
I ciężko jest świadomie kontrolować wszystkie swoje ruchy. Tak jak ciężko jest mówić np poprawnie gramatycznie w obcym języku. Mimo że znam wszystkie zasady to wciąż muszę się koncentrować żeby uzywac ich poprawnie kiedy mowię.
A teraz jeszcze zacznę myśle że nie wolno mi się śmiać (bo brzydko się smieję) - tego akurat nie robię, i machac rekami i cos tam jeszcze,wiesz co z tego wyjdzie? Sztywniak.
missnowegojorku napisał/a:nie wiem co rozumiesz wystarczajaco...czyli jak?
Musisz powiedzieć terapeutce wszystko. Nawet jakiś wstydliwy szczegół (wg Ciebie nieistotny) może zmienić wymowę jakiegoś zdarzenia.
Dobry terapeuta potrafi to z Ciebie "wyciągnąć".
To mniej więcej tak, jakbym oddał mechanikowi samochód do naprawy i zapomniał powiedzieć, że skończyła się benzyna.
Na AM uczono nas że dobry wywiad to 50% sukcesu. Jak Ci pacjent czegoś nie powie to jest duża szansa że to pominiesz. Nie można robić wszystkim wszystkich mozliwych badań bo może gdzieś tam wykryje się jakąs nieprawidłowość.
I przeceniasz mozliwości terapii.
Ja bardzo często musze pacjentom mówić że lepiej nie będzie a własciwie to wręcz przeciwnie. Mysle że z psychoterapię jest tak samo.
A teraz jeszcze zacznę myśle że nie wolno mi się śmiać (bo brzydko się smieję) - tego akurat nie robię, i machac rekami i cos tam jeszcze,wiesz co z tego wyjdzie? Sztywniak.
Bzidulla
: Wymyśliłem jakiś sposób, ale nie potrafię dopracować za Ciebie szczegółów.
Obejrzyj Dzień świstaka
.
doklsdnie, terapeuta to nie cudotworca, jeśli pacjent nie ma nóg to lekarz nie sprawi by mu odrosły.
Bzidulla
: Wymyśliłem jakiś sposób, ale nie potrafię dopracować za Ciebie szczegółów.
niekoniecznie dobry
I przeceniasz mozliwości terapii.
Ja bardzo często musze pacjentom mówić że lepiej nie będzie a własciwie to wręcz przeciwnie. Mysle że z psychoterapię jest tak samo.
Mojemu przyjacielowi okulistka powiedziała: I pan jeszcze widzi?, a ortopeda zapytał z niedowierzaniem: I pan z tym chodzi?.
A on nadal prowadzi samochód i nawet czasami tańczy
.
Wobec niektórych medycyna jest bezsilna
.
Miss: ale Ty masz nogi i trzeba je tylko nauczyć chodzenia
.
niekoniecznie dobry
Na bezrybiu i rak ryba.
Pomyśl nad jego adaptacją.
No chyba, że wolisz nie robić niczego
.
brzydulla napisał/a:I przeceniasz mozliwości terapii.
Ja bardzo często musze pacjentom mówić że lepiej nie będzie a własciwie to wręcz przeciwnie. Mysle że z psychoterapię jest tak samo.Mojemu przyjacielowi okulistka powiedziała: I pan jeszcze widzi?, a ortopeda zapytał z niedowierzaniem: I pan z tym chodzi?.
A on nadal prowadzi samochód i nawet czasami tańczy.
Wobec niektórych medycyna jest bezsilna![]()
![]()
.
Miss: ale Ty masz nogi i trzeba je tylko nauczyć chodzenia
.
Chodzić umiem, wśród ludzi jeśli musze także funkcjonuję, ale nigdy nie zmieni e się już w duszę towarzystwa. Chyba że będę udawać, nie będę soba, będę się zgrywać....To działa jednak na krótką metę....
Chodzić umiem, wśród ludzi jeśli musze także funkcjonuję, ale nigdy nie zmieni e się już w duszę towarzystwa. Chyba że będę udawać, nie będę soba, będę się zgrywać....To działa jednak na krótką metę....
Ja wcale tego nie neguję
.
Chociaż tak po prawdzie, to większość naszych zachowań wobec obcych jest formą wyuczonej gry.
Podobnie jak aktor odtwarzający po raz enty tą samą rolę, także i my nie jesteśmy do końca pewni: czy zachowanie wobec otaczającej nas publiki jest częścią dobrze znanej nam roli, czy uzewnętrznieniem siebie samego.
Wydaje mi się, że Twój terapeuta ma za zadanie oduczenie Cię strachu przed graniem własnej roli, a nie stworzenie z Ciebie duszy towarzystwa.
Nie wiem: czy dobrze ująłem swoją myśl
.
missnowegojorku napisał/a:Chodzić umiem, wśród ludzi jeśli musze także funkcjonuję, ale nigdy nie zmieni e się już w duszę towarzystwa. Chyba że będę udawać, nie będę soba, będę się zgrywać....To działa jednak na krótką metę....
Ja wcale tego nie neguję
.
Chociaż tak po prawdzie, to większość naszych zachowań wobec obcych jest formą wyuczonej gry.
Podobnie jak aktor odtwarzający po raz enty tą samą rolę, także i my nie jesteśmy do końca pewni: czy zachowanie wobec otaczającej nas publiki jest częścią dobrze znanej nam roli, czy uzewnętrznieniem siebie samego.
Wydaje mi się, że Twój terapeuta ma za zadanie oduczenie Cię strachu przed graniem własnej roli, a nie stworzenie z Ciebie duszy towarzystwa.
Nie wiem: czy dobrze ująłem swoją myśl.
Nie wiem, tego przez dwa lata u mnie nie było.
Nie wiem, tego przez dwa lata u mnie nie było.
I tak masz dobrze
.
Nam (mi i przyjacielowi) proponują tylko półroczny pobyt na Szaserów w Warszawce
.
Podobno za dużo w życiu widzieliśmy
.
Czy ja wiem? Niczego nowego się nie dowiedziałam.
Wydaje mi się, że Twój terapeuta ma za zadanie oduczenie Cię strachu przed graniem własnej roli, a nie stworzenie z Ciebie duszy towarzystwa.
Nie wiem: czy dobrze ująłem swoją myśl.
problem w tym że dla nas 'bycie sobą' to zaakceptowanie że w towarzystwie nie mówimy nic... no jasne,można i tak tylko w taki sposób nie poznajemy nowych ludzi,jesteśmy na ogół same i, jesli komuś na tym zależy,szanse na znalezienie partnera spadają do poziomu nieoznaczalnego
YOGI bear napisał/a:Wydaje mi się, że Twój terapeuta ma za zadanie oduczenie Cię strachu przed graniem własnej roli, a nie stworzenie z Ciebie duszy towarzystwa.
Nie wiem: czy dobrze ująłem swoją myśl.
problem w tym że dla nas 'bycie sobą' to zaakceptowanie że w towarzystwie nie mówimy nic... no jasne,można i tak tylko w taki sposób nie poznajemy nowych ludzi,jesteśmy na ogół same i, jesli komuś na tym zależy,szanse na znalezienie partnera spadają do poziomu nieoznaczalnego
dokładnie
problem w tym że dla nas 'bycie sobą' to zaakceptowanie że w towarzystwie nie mówimy nic... no jasne,można i tak tylko w taki sposób nie poznajemy nowych ludzi,jesteśmy na ogół same i, jesli komuś na tym zależy,szanse na znalezienie partnera spadają do poziomu nieoznaczalnego
To trzeba wymyślić coś, abyście mało gadały, a w oczy się rzuciły, nie robiąc przy tym z siebie idiotek.
Smutno mi
.
Niby co? Fantazjujesz już...
Niby co?
Nie wiem
.
Dla każdego jest dobre coś innego.
Przypadek Brzydulli byłby najprostszy, gdyby się tak nie broniła
.
Może najpierw zwrócicie uwagę na innych.
Np. zapytacie: dlaczego jest mi smutno
.
missnowegojorku napisał/a:Niby co?
Nie wiem
.
Dla każdego jest dobre coś innego.
Przypadek Brzydulli byłby najprostszy, gdyby się tak nie broniła.
Może najpierw zwrócicie uwagę na innych.
Np. zapytacie: dlaczego jest mi smutno.
Dlaczego?
Strony Poprzednia 1 … 53 54 55 56 57 … 257 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026