Jestem brzydka. (NETKAFEJKA) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 304 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 166 do 220 z 16,694 ]

166

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Adlernewman, ale ja nie mówiłam o Was, a facetach.Przez Was czuje się "dopieszczona i zaopiekowana".O , zeby tak mężczyźni wykazali choć drobny ułamek tego zainteresowania.

To jest forum, a nie randka. Jezeli obce osoby tyle Ci poswiecaja czasu, dlaczego mezczyna nie moglby? Oni jakis lepszy, nad-gatunek?

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad
Zobacz podobne tematy :

167

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterko, moje obserwacje pokazują, że jeśli kobieta potrzebuje nieustannej uwagi, to wcześniej czy później mężczyźni czują się przez nią osaczeni, a wówczas zaczynają uciekać. I zaczynam skłaniać się ku wnioskom czy to aby nie tu przypadkiem tkwi Twój największy problem?

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

168

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
adlernewman napisał/a:
Asterka10 napisał/a:

Blue83, spróbuj.Wiesz, nic mnie bardziej nie denerwuje kobiety, niż to , że facetowi się nie chce chcieć. Każdy przypadek  zdrowej, nienachalnej adoracji , nawet od osoby , która nam do końca nie pasuje sprawia przyjemność.Każda kobieta lubi być zauważona, doceniona.To dodaje nam skrzydeł.Są kobiety, które boją się nawet małym gestem pokazać, że im zależy na kimś.Bo boją się odrzucenia.Masz taki przykład po drugiej stronie.I nikt mi nie powie, że mężczyźnie nie jest łatwiej zrobić pierwszy krok.

A nie jest. Moze byc tak samo wysmiany i odrzucony, co boli. Taki sam gambit.

Zgadzam się. To jakiś głupi sterotyp że facetom jest łatwiej. Wyśmiania z jej strony się nie obawiam ale odrzucenia bo naprawdę mi zależy.

Asterka10 napisał/a:

Tak się składa, że sama wychowuję chore dziecko i jest mi zwyczajnie ciężko.To już dla wielu mężczyzn jest nie do przejścia.I wcale im się nie dziwię.

Widzisz tak się składa, że ona ma dziecko i nie uważam jak twierdzisz, że to jest coś nie do przejścia. Bardziej nie do przejścia uważam swoją nieśmiałość, ale z tym walczę intensywnie i się nie poddam

169 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2012-11-05 17:52:12)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Zupelnie uwazam za bzdurne odroznianie kobiet od mezczyzn na tym poziomie. Jak zagadam z fajana dziewczyna, to sie ciesze tak samo jakbym zagadala z fajnym gosciem.

I zgadzam sie z Olinka, osoby starajace sie dostac jak najwieksza ilosc uwagi (z roznych powodow), jak pisalam wczesniej, sa w sumie nudne i meczace. No jak tu rozmawiac partnersko z kims co tylko siedzi i oczekuje, ze swiat wokol niego sie bedzie krecil? A taka osoba z siebie samej czegos nie moze dac?

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

170

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Czytam z dużym zainteresowaniem Wasze wypowiedzi.... I przypomniało mi się coś..... Jestem brzydka. No niezbyt atrakcyjna. Tęga, z dużym nosem.... dbam osiebie w tak zwanym podstawowym zakresie, ale gdy przyjdzie się już  fantazyjnie umalować ...uuuu klapa totalna smile. Ubieram się prosto, zwyczajnie, tak jak zupełnie zwyczajną osobą jestem. Nie mam męża, dzieci, .... wiele lat nie miałam chłopaka, teraz mam (ale mój związek się sypie, ale o tym w innym wątku). I wiecie co, zawsze myślałam, że brak szczęścia w życiu osobistym zawdzięczam brzydocie. Nikt mnie nie kocha? Bo jestm brzydka. Mam niewielu przyjaciłół?Bo jestem brzydka. Pogrążałam się w swoich myśłach, coraz bardziej i bardziej.  Aż pewnego dnia w sklepie zobaczyłam bardzo brzydką dziewczynę. Spojrzałam raz, drugi raz. O Boże. Ona jest brzydsza ode mnie!!!!!!!!!!!!! Była z dzieckiem, mąż z uśmiechem wkładał artukuły spożywcze do wóżka sklepowego. I co? chwila refleksji w mojej przymulonej głowie. Mózg pracował powoli, powoli. Wydedukowałam. Szczęścia nie należy wiązać z urodą. Jest ono od niej niezależne. Wypływa od nas ze środka, bądź też jest dane "z góry" od Boga ( ja tak przynjmniej uważam). Żyję, robię swoje, staram się czerpać z życia to co jest pozytywne. O siebie dbam w wersji "standard" : fryzjer, perfumy, raz na jakiś czas nowy ciuch lub torebka (oh, jak ja uwielbiam zmieniać torebki). Żyj pełnią życia, co możesz to zmień w wyglądzie, ale nie przesadzaj. Jesteś jaka jesteś i to jest cenne.

"Choć nikt nie może cofnąć się w czasie i zmienić początku na zupełnie inny, to każdy może zacząć dziś i stworzyć całkiem nowe zakończenie."

Carl Bard

171

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

I zgadzam sie z Olinka, osoby starajace sie dostac jak najwieksza ilosc uwagi (z roznych powodow), jak pisalam wczesniej, sa w sumie nudne i meczace. No jak tu rozmawiac partnersko z kims co tylko siedzi i oczekuje, ze swiat wokol niego sie bedzie krecil? A taka osoba z siebie samej czegos nie moze dac?

Dziewczyny, za wszelką cenę staracie się znależć winę we mnie.Starałam się zainteresować moim problemem , bo miałam doła.Nie róbcie ze mnie proszę księżniczki w wieży, która czeka , żeby ktoś ja uwolnił.Wszystkie moje związki zaczeły się z mojej inicjatywy.To ja zabiegałam, dbałam i inicjowałam.Tak jak napisałam, nie jestem może śliczna, ale nie jestem głupia i nudna, nie wymagam i nie oczekuje Bóg wie czego.Od ojca mego syna usłyszałam na koniec, że "wstydziłby się ze mną pokazać", a od drugiego , że mogłaby "bardziej zadbać o siebie i kupić bardziej eleganckie ciuchy".Uwierzcie mi, w końcu że moje odczucia nie są żadną ideą fix, wydumanymi traumami, czy złą oceną świata.Mogłabym dorzucić, jeszcze parę takich tekstów, ale nie chce mi się rozdrapywać ran.Żaden w miarę atrakcyjny facet nigdy nie zabiegał o mnie, nie miałam ŻADNEJ propozycji randki czy choćby głupiej kawy.Nie czułybyście się na moim miejscu nieatrakcyjne?

"Rzeczywiście tak jak księżyc, ludzie znają mnie tylko z jednej , jesiennej strony"
"We are all in the gutter, but some of us are looking at the stars"

172

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

OK, bede brutalna- Ty jedna i caly swiat. Statystycznie odrzucic by Cie nie mogl KAZDY facet, bo to matematycznie niemozliwe. Wniosek- cos musi byc nie tak z Twoim mysleniem o sobie i o swiecie.

Przepraszam, ale po godzinach zastanawiania sie i pisania, tylko to mi przychodzi do glowy.

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

173

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

hmmmmmmmmmm...

Wiesz Asterko... Masz problem z tym, że jesteś toksyczna - sama dla siebie. Głównym Twoi problemem jest mega niskie poczucie własnej wartości i nad tym musisz popracować. Bo koniec końców nie chodzi o to, co myśli o Tobie ojciec Twojego syna albo jakiś inny gałgan. Najważniejsze jest to, co Ty sama o sobie myślisz. Wiem, że to truizm, ale na lewy rzut prawego oka widać, że samą siebie masz za nic. Wiesz co jest atrakcyjne? Pewność siebie. Znajdź coś, w czym jesteś dobra. Albo coś w  czym możesz być dobra i się w tym kierunku rozwijaj. Nie będę się z Tobą "cackać", tak, jak moi Przedmówcy. Ty się po prostu nad sobą najzwyczajniej w świecie użalasz. Tak jest najłatwiej, ale do niczego (dobrego) nie prowadzi. Jeżeli nie zaczniesz nad sobą pracować to będziesz bardzo nieszczęśliwa. Weź się w garść. Jeżeli nie jesteś w stanie zaakceptować siebie taką, jaką jesteś to spróbuj coś w sobie zmienić. Skoro samej ze sobą jest Ci źle (a wnoszę, że jest) to przestań smarować przygnębiające posty i chwyć się za metaforyczne jaja. Zastanów się, co możesz w sobie zmienić, żeby było Ci ze sobą dobrze i zacznij działać. Sama sobie udowodnij, że jesteś coś warta. Wtedy w to uwierzysz i naprawdę będzie Ci lepiej. Sama dla siebie musisz być wartością. A to można osiągnąć tylko i wyłącznie poprzez ciężką pracę nad sobą. Jeżeli powinnaś bardziej zadbać o siebie to to zrób. Jak ma innym być z Tobą dobrze, skoro Tobie samej dobrze ze sobą nie jest? To się przekłada na Twoje relacje międzyludzkie. Niestety życie to nie bajka. Być może czekasz na ukochanego, który nie istnieje... W każdym razie z takim podejściem do siebie, mężczyzn, związku i życia masz raczej nikłe szanse na to, by zainteresował się Tobą ktoś wartościowy. Przestań się mazać. Domyślam się, że mogłaś w życiu lekko nie mieć, ale nie szkodzi. Masz władzę nad swoim życiem. Rocky powiedział do swojego syna tak: "świat to nie samo słońce, czy tęcza. To obrzydliwe miejsce. Choćbyś był bardzo twardy, świat rzuci Cię na kolana i nie da Ci wstać. Nikt Ci tak nie dokopie, jak samo życie. Wali mocno. Ale chodzi o to, ile zdołasz znieść i żyć dalej. Ile ciosów zdołasz przetrwać i żyć dalej. Na tym polega zwycięstwo. Jeżeli znasz swoją wartość - bierz, co Ci się należy, ale zbieraj też ciosy. Póki nie zaczniesz w siebie wierzyć - nie będziesz prawdziwie żyć".

Życzę Ci z całego serca, żebyś zaczęła w siebie wierzyć czili prawdziwie żyć.

Jeżeli Cię uraziłam to przepraszam - nie takie było moje zamierzenie. Nie użalaj się nad sobą - zacznij ŻYĆ.

174

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
sinngleladdy napisał/a:

hmmmmmmmmmm...

Wiesz Asterko... Masz problem z tym, że jesteś toksyczna - sama dla siebie. Głównym Twoi problemem jest mega niskie poczucie własnej wartości i nad tym musisz popracować. Bo koniec końców nie chodzi o to, co myśli o Tobie ojciec Twojego syna albo jakiś inny gałgan. Najważniejsze jest to, co Ty sama o sobie myślisz. Wiem, że to truizm, ale na lewy rzut prawego oka widać, że samą siebie masz za nic. Wiesz co jest atrakcyjne? Pewność siebie. Znajdź coś, w czym jesteś dobra. Albo coś w  czym możesz być dobra i się w tym kierunku rozwijaj. Nie będę się z Tobą "cackać", tak, jak moi Przedmówcy. Ty się po prostu nad sobą najzwyczajniej w świecie użalasz. Tak jest najłatwiej, ale do niczego (dobrego) nie prowadzi. Jeżeli nie zaczniesz nad sobą pracować to będziesz bardzo nieszczęśliwa. Weź się w garść. Jeżeli nie jesteś w stanie zaakceptować siebie taką, jaką jesteś to spróbuj coś w sobie zmienić. Skoro samej ze sobą jest Ci źle (a wnoszę, że jest) to przestań smarować przygnębiające posty i chwyć się za metaforyczne jaja. Zastanów się, co możesz w sobie zmienić, żeby było Ci ze sobą dobrze i zacznij działać. Sama sobie udowodnij, że jesteś coś warta. Wtedy w to uwierzysz i naprawdę będzie Ci lepiej. Sama dla siebie musisz być wartością. A to można osiągnąć tylko i wyłącznie poprzez ciężką pracę nad sobą. Jeżeli powinnaś bardziej zadbać o siebie to to zrób. Jak ma innym być z Tobą dobrze, skoro Tobie samej dobrze ze sobą nie jest? To się przekłada na Twoje relacje międzyludzkie. Niestety życie to nie bajka. Być może czekasz na ukochanego, który nie istnieje... W każdym razie z takim podejściem do siebie, mężczyzn, związku i życia masz raczej nikłe szanse na to, by zainteresował się Tobą ktoś wartościowy. Przestań się mazać. Domyślam się, że mogłaś w życiu lekko nie mieć, ale nie szkodzi. Masz władzę nad swoim życiem. Rocky powiedział do swojego syna tak: "świat to nie samo słońce, czy tęcza. To obrzydliwe miejsce. Choćbyś był bardzo twardy, świat rzuci Cię na kolana i nie da Ci wstać. Nikt Ci tak nie dokopie, jak samo życie. Wali mocno. Ale chodzi o to, ile zdołasz znieść i żyć dalej. Ile ciosów zdołasz przetrwać i żyć dalej. Na tym polega zwycięstwo. Jeżeli znasz swoją wartość - bierz, co Ci się należy, ale zbieraj też ciosy. Póki nie zaczniesz w siebie wierzyć - nie będziesz prawdziwie żyć".

Życzę Ci z całego serca, żebyś zaczęła w siebie wierzyć czili prawdziwie żyć.

Jeżeli Cię uraziłam to przepraszam - nie takie było moje zamierzenie. Nie użalaj się nad sobą - zacznij ŻYĆ.

Ale ona sie zapiera rekami i nogami, ze wierzyc w siebie nie chce!

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

175

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
adlernewman napisał/a:
sinngleladdy napisał/a:

hmmmmmmmmmm...

Wiesz Asterko... Masz problem z tym, że jesteś toksyczna - sama dla siebie. Głównym Twoi problemem jest mega niskie poczucie własnej wartości i nad tym musisz popracować. Bo koniec końców nie chodzi o to, co myśli o Tobie ojciec Twojego syna albo jakiś inny gałgan. Najważniejsze jest to, co Ty sama o sobie myślisz. Wiem, że to truizm, ale na lewy rzut prawego oka widać, że samą siebie masz za nic. Wiesz co jest atrakcyjne? Pewność siebie. Znajdź coś, w czym jesteś dobra. Albo coś w  czym możesz być dobra i się w tym kierunku rozwijaj. Nie będę się z Tobą "cackać", tak, jak moi Przedmówcy. Ty się po prostu nad sobą najzwyczajniej w świecie użalasz. Tak jest najłatwiej, ale do niczego (dobrego) nie prowadzi. Jeżeli nie zaczniesz nad sobą pracować to będziesz bardzo nieszczęśliwa. Weź się w garść. Jeżeli nie jesteś w stanie zaakceptować siebie taką, jaką jesteś to spróbuj coś w sobie zmienić. Skoro samej ze sobą jest Ci źle (a wnoszę, że jest) to przestań smarować przygnębiające posty i chwyć się za metaforyczne jaja. Zastanów się, co możesz w sobie zmienić, żeby było Ci ze sobą dobrze i zacznij działać. Sama sobie udowodnij, że jesteś coś warta. Wtedy w to uwierzysz i naprawdę będzie Ci lepiej. Sama dla siebie musisz być wartością. A to można osiągnąć tylko i wyłącznie poprzez ciężką pracę nad sobą. Jeżeli powinnaś bardziej zadbać o siebie to to zrób. Jak ma innym być z Tobą dobrze, skoro Tobie samej dobrze ze sobą nie jest? To się przekłada na Twoje relacje międzyludzkie. Niestety życie to nie bajka. Być może czekasz na ukochanego, który nie istnieje... W każdym razie z takim podejściem do siebie, mężczyzn, związku i życia masz raczej nikłe szanse na to, by zainteresował się Tobą ktoś wartościowy. Przestań się mazać. Domyślam się, że mogłaś w życiu lekko nie mieć, ale nie szkodzi. Masz władzę nad swoim życiem. Rocky powiedział do swojego syna tak: "świat to nie samo słońce, czy tęcza. To obrzydliwe miejsce. Choćbyś był bardzo twardy, świat rzuci Cię na kolana i nie da Ci wstać. Nikt Ci tak nie dokopie, jak samo życie. Wali mocno. Ale chodzi o to, ile zdołasz znieść i żyć dalej. Ile ciosów zdołasz przetrwać i żyć dalej. Na tym polega zwycięstwo. Jeżeli znasz swoją wartość - bierz, co Ci się należy, ale zbieraj też ciosy. Póki nie zaczniesz w siebie wierzyć - nie będziesz prawdziwie żyć".

Życzę Ci z całego serca, żebyś zaczęła w siebie wierzyć czili prawdziwie żyć.

Jeżeli Cię uraziłam to przepraszam - nie takie było moje zamierzenie. Nie użalaj się nad sobą - zacznij ŻYĆ.

Ale ona sie zapiera rekami i nogami, ze wierzyc w siebie nie chce!

Jak można nie chcieć w siebie wierzyć?! Przecież to nielogiczne!

176

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterka nie jest logiczna, i to jest jej problem. Probowalam w wielu postach Jej przedstawic sytuacje, ale Ona odrzuca wszystkie rozwiazania i interpretacje.

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

177 Ostatnio edytowany przez sinngleladdy (2012-11-06 00:22:51)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Właśnie przeczytałam kilka Jej postów... A wiesz Adlernewman, co mnie frapuje najbardziej? Że Ona ma siebie za osobę inteligentną... Rzeczywiście widać, że nic do siebie nie przyjmuje a wszelkie Wasze spostrzeżenia traktuje, jako atak. Co jest dziwne, bo najpierw się użala, Wy Jej pewne rzeczy próbujecie uświadomić, co Ona stanowczo odrzuca i jeszcze sama przed sobą się usprawiedliwia. Klasyczne wyparcie.

178

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Tak, Asterko, wmawiamy Ci, że problem jest w Tobie. Bo to prawda. Zastanów się przez chwilę - jeśli nie w Tobie, to gdzie on tkwi? W złym losie? W tym, że wszyscy mężczyźni tego świata są źli? W takim razie większość odpowiadających na Twoje posty związała się z kosmitami? Problem jest w Tobie, ale nie w wyglądzie. Może nawet nie w charakterze. Problem tkwi w Twoim nastawieniu do świata, w Twojej postawie. I jeśli to zrozumiesz i spróbujesz zmienić - masz szansę na odmianę złego losu. Jeśli będziesz się upierać, ze jakieś siły wyższe Cię pokrzywdziły - będziesz tak sobie śmigać na swojej huśtawce do końca życia.

179

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
vinnga napisał/a:

Tak, Asterko, wmawiamy Ci, że problem jest w Tobie. Bo to prawda. Zastanów się przez chwilę - jeśli nie w Tobie, to gdzie on tkwi? W złym losie? W tym, że wszyscy mężczyźni tego świata są źli? W takim razie większość odpowiadających na Twoje posty związała się z kosmitami? Problem jest w Tobie, ale nie w wyglądzie. Może nawet nie w charakterze. Problem tkwi w Twoim nastawieniu do świata, w Twojej postawie. I jeśli to zrozumiesz i spróbujesz zmienić - masz szansę na odmianę złego losu. Jeśli będziesz się upierać, ze jakieś siły wyższe Cię pokrzywdziły - będziesz tak sobie śmigać na swojej huśtawce do końca życia.

Dzieki Bogu, ze ktos to wreszcie na glos powiedzial.

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

180

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Czy ja gdzieś napisałam, że siebie nie lubię, że uważam się za mało wartą?Jestem lepsza od tych wszystkich popaprańców, których w życiu miałam.Daję sobie w życiu radę , choć łatwo nie jest.Mam chore dziecko, kilka lat temu umarli moi najbliżsi, musiałam dać sobie radę z  ich chorobami i nagłą śmiercią.Zostałam sama, dzięki Bogu za przyjaciół, tylko dzięki nim normalnie funkcjonuje.Zadaje tylko proste pytanie - czego ze strony mężczyzn spotykają mnie same świństwa i krzywdy????.Co ja im kurwa zrobiłam, że traktują mnie jak śmiecia?Nie jestem, ani wredna, ani złośliwa, pomagam ludziom.Nie zasługuje na takie traktowanie, jak mam zacząć nowy związek , otworzyć się na kogoś pamiętając jak to się ostatnio skończyło.Nie jestem masochistką, kolejnego cudnego komplementu zwyczajnie nie przeżyję.Ciągle krytykujecie mnie, że coś ze mną jest nie tak, a może przyznać by wypadało, że częśc męskiej populacji to zwyczajne chamy, prostaki i sk...Czy którejś z Was normalny wydawałoby się  facet zafundował taki tekst???Ktoś Was tak upokorzył i zgnoił????Nawet gdybym była mało atrakcyjna, nikt nie miał prawa mnie z tego powodu ranić. Wiecie , człowiek nie żyje na pustyni i choćby się chciał widzieć w najlepszy sposób, to bierze pod uwagę to co do niego mówią inni.I jeśli n-ty raz słyszyy, ze jest do bani, to choćby święcie wierzył w siebie, zacznie się zastanowiać kto ma rację.Ty  czy inni ludzie.Wmawianie sobie "taki jestem cudowny" jest domeną mężczyzn, kobiety patrzą na siebie bardziej krytycznie.Patrzą oczyma innych ludzi.Znam ludzi, którzy nie potrafią dostrzec, że są podli, egoistyczni i tak w sobie zakochani.Potrafią się usprawiedliwić z każdej sytuacji, świństwa i przekrętu.Mam się podobnie bezkrytycznie sobą zachwycać?Zasadniczo mam powody - udało mi się wyprowadzić dzieciaka z choroby, kończę 3 kierunek studiów, mam pracę, ładnie urządzone mieszkanie.Jestem inteligentna, oczytana, ciekawa świata.Mam przyjaciół i znajomych, oryginalne pasje i zainteresowania.Czy tak pisze i mysli o sobie osoba toksyczna czy zakompleksiona?Czy to straszny grzech oczekiwać, ze ktoś to doceni, że ktoś doceni to wszystko co osiągnełam , przeszłam i nie zwariowałam.Czy znajdzie się wreszcie męzczyzna, który doceni to co osiągnełam,  jaka jestem i co potrafię ofiarować?

"Rzeczywiście tak jak księżyc, ludzie znają mnie tylko z jednej , jesiennej strony"
"We are all in the gutter, but some of us are looking at the stars"

181

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Drogie Panie - jesteście bezlitosne tongue

a tak na poważnie próby przetłumaczenia Asterce pewnych faktów są jak kopanie się z koniem. Ma za bardzo zniekształconą rzeczywistość...

182

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka napisał/a:

może przyznać by wypadało, że częśc męskiej populacji to zwyczajne chamy, prostaki i sk...

Zgadzam się w 100%. Tylko dlaczego Ty się wiążesz z egzemplarzami właśnie z tej części populacji?

183

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterko a może Ty masz syndrom ofiary...

184

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Nigdy żadnej z Was nie zdarzyło się związać z nieodpowiednim facetem i gorzko tego żałować?Tak Vingga to, że jest się chamem i sk... ma się wytatułowane na czole, żeby wszyscy widzieli.Jestem ciekawa, czy żadna z Was nie przeryczał niejednej nocy z powodu jakiiegoś wątpliwego komplementu, zdrady czy świństwa.Same twardzielki  i psycholożki, potrafiące wytłumaczyć wszystko.
Ileż kobiet na tym świecie odkrywa, odkrywało i bedzie odkrywać, że facet z którym się związało nie jest takim ideałem jakim się wydawał.
"Gdy życie z faceta, zdarło już maskę, gdy mu fasada rozpada się z trzaskiem, i kiedy wyjży jak małpa z pokrzywy pysk obrzydliwy" - pewnie wam obca jest ta fraza ze Starszych Panów, bo byłyście na tyle przewidujące, inteligentne i empatyczne, że wybierałyście sobie super samców?
Wierze , że na tym świecie są normalni mężczyźni, paru nawet znam, ale są w związkach.Ogólnie znaczna część populacji jest albo zajęta, albo nie chce zamieniać byłych żon na ich równolatki.

"Rzeczywiście tak jak księżyc, ludzie znają mnie tylko z jednej , jesiennej strony"
"We are all in the gutter, but some of us are looking at the stars"

185

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
sinngleladdy napisał/a:

Asterko a może Ty masz syndrom ofiary...

Tak sinngleleddy, uwielbiam, jak mnie obrażają i biją.Mam nawet w domu specjalny  pręgież ta zainteresowanego kandydata, tylko jakoś mnie nikt nie chce biczować.Samobójstwo popełnię z rozpaczy...

"Rzeczywiście tak jak księżyc, ludzie znają mnie tylko z jednej , jesiennej strony"
"We are all in the gutter, but some of us are looking at the stars"

186

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterko, wiesz, że "przypadkiem" zdarzyło mi się związać z nieodpowiednim facetem? Przeryczeć niemal każda noc przez jakieś 3 lata? Tak, przez 3 lata odkrywałam, ze facet, z którym się związałam i z którym mam dziecko jest ch**, sk** i co tam jeszcze w podwórkowym słownictwie można znaleźć. Przez pierwsze 2 lata się z tym pięknie ukrywał. Potem były wątpliwe komplementy, zdrady i wszelkie możliwe świństwa. Przez kolejne 2 lata ciężko pracowałam nad sobą, żeby podnieść z ruin własną samoocenę i zdeptaną godność. Nie obwiniałam świata, losu, wszystkich dookoła, nie winiłam nawet jego kochanek - jedynym winnym był on. I ja, bo na to pozwoliłam. Po tych dwóch latach rozpoczęłam nowy związek. W każdym szczególe inny od poprzedniego. Jest inny facet, ale przede wszystkim ja jestem inna. Już nigdy, przenigdy nie dam sobą pomiatać.

Możesz mnie nazywać jak chcesz. Ale nie obronisz się przed prawdą (że problem jest w Tobie) argumentem, że jesteś jedyną istotą na tym świecie, której życie dokopało.


Asterko, syndrom ofiary to pojęcie oznaczające postawę, gdzie za wszystkie niepowodzenia w teraźniejszości obwinia się wydarzenia z przeszłości. Na przykładach: nie wychodzi mi w związku, bo miałam złe dzieciństwo. Nigdy nie znajdę dobrej pracy, bo pochodzę z biednej rodziny. Nie będę miała szczęśliwej rodziny, bo mój ojciec był alkoholikiem. Nie mogę być optymistką, bo mój ex mnie bił.
Osoba dotknięta syndromem ofiary nie potrafi oddzielić przeszłości od teraźniejszości, nie umie przejąć kontroli nad własnym obecnym życiem, bo uważa, że wszystko zostało już postanowione i ukierunkowane przez jej wcześniejsze doświadczenia.

Bardzo możliwe, że ten syndrom Ciebie dotyczy.

187 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2012-11-06 01:21:12)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterko, bylam w zwiazku przez dwa lata z gosciem, ktory pil butelke whisky dziennie, awanturowal sie ze mna, uderzal mnie w twarz i domagal sie sadomasochitcznego seksu, podczas ktorego mnie wiazal i i ubilzal mi. I co z tego? Po pewnej kolacji, ktora on uznal za odpowiednia, wytrzaskalam mu taleze w kuchni, i wyszlam, nigdy nie wracajac. Jakos teraz jestem samodzielna, otwarta i zakochana do siodmej chmury w cudownym facecie, ktory mnie kocha, szanuje, i ktory liczy sie z moim zdaniem.

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

188

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Wiecie, tak szkaradnie na mnie wjechałyście, że chciałam się odwołać do Waszych sumień.Widzisz Vingga, jak łatwo dać się oszukać, szczególnie będąc zakochaną kobietą, która chce widzieć kogoś lepszym niż jest.To sobie wyobraż własną sytuację z tamtego związku  pomnożoną razy 3.Mimo , że przegadujesz z facetami godziny, dzielisz się z nimi swoim lękami, oczekiwaniami i słuchasz tego co mają do powiedzenia.A oni się zwyczajnie kamuflują i w najgorszym momencie wychodzi z nich całe sk... i podłość.Ile się po tym nieudanym związku zbierałaś, ile miałaś wątpliwości, rozterek, ile razy się żle czułąś z samą sobą?Bardzo łatwo kogoś krytykować, nie siedząc w jego skórze i nie mając odniesienia do całości jego życia, charakteru i osobowości.Nie chcę się tu wybielać i usprawiedliwiać,rozdrapywać ran.Zwyczajnie tak jak każda z Was boję się , żeby kolejny związek nie był podobny do poprzednich.Boję się , ze znowu będę się musiałą zbierać z ziemi i odbudowywać całe poczucie własnej wartości.Fakt , mogę się tak nie angażować , cała sobą, ale nie chcę by ktoś płacił za moich poprzednich partnerów.Dziwi Was, że oczekuję, że tak fatalnie wybierając, chciałabym się znaleźć w sytuacji, żeby ktoś wybrał mnie i udowodnił, że warto się z nim związać.Żeby to temu komuś bardziej zależało, choćby na początku.Dziwicie się????

"Rzeczywiście tak jak księżyc, ludzie znają mnie tylko z jednej , jesiennej strony"
"We are all in the gutter, but some of us are looking at the stars"

189

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
adlernewman napisał/a:

Asterko, bylam w zwiazku przez dwa lata z gosciem, ktory pil butelke whisky dziennie, awanturowal sie ze mna, uderzal mnie w twarz i domagal sie sadomasochitcznego seksu, podczas ktorego mnie wiazal i i ubilzal mi. I co z tego? Po pewnej kolacji, ktora on uznal za odpowiednia, wytrzaskalam mu taleze w kuchni, i wyszlam, nigdy nie wracajac. Jakos teraz jestem samodzielna, otwarta i zakochana do siodmej chmury w cudownym facecie, ktory mnie kocha, szanuje, i ktory liczy sie z moim zdaniem.

Sorry, ja takiego gościa zostawiłąbym , gdyby pierwszy raz uderzył mnie w twarz, albo zmusił do seksu na który nie miałabym ochoty.

"Rzeczywiście tak jak księżyc, ludzie znają mnie tylko z jednej , jesiennej strony"
"We are all in the gutter, but some of us are looking at the stars"

190

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

On byl dupkiem, ale dupkiem w moim collegu od ktorego zalezaly stypendia i pozycje. W takiej sytuacji zahamowania so przeszloscia.

Zaplacil za moj doktorat.

Chyba mnie troche lubil.

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

191

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Wiecie, tak szkaradnie na mnie wjechałyście, że chciałam się odwołać do Waszych sumień.Widzisz Vingga, jak łatwo dać się oszukać, szczególnie będąc zakochaną kobietą, która chce widzieć kogoś lepszym niż jest.To sobie wyobraż własną sytuację z tamtego związku  pomnożoną razy 3.Mimo , że przegadujesz z facetami godziny, dzielisz się z nimi swoim lękami, oczekiwaniami i słuchasz tego co mają do powiedzenia.A oni się zwyczajnie kamuflują i w najgorszym momencie wychodzi z nich całe sk... i podłość.Ile się po tym nieudanym związku zbierałaś, ile miałaś wątpliwości, rozterek, ile razy się żle czułąś z samą sobą?Bardzo łatwo kogoś krytykować, nie siedząc w jego skórze i nie mając odniesienia do całości jego życia, charakteru i osobowości.Nie chcę się tu wybielać i usprawiedliwiać,rozdrapywać ran.Zwyczajnie tak jak każda z Was boję się , żeby kolejny związek nie był podobny do poprzednich.Boję się , ze znowu będę się musiałą zbierać z ziemi i odbudowywać całe poczucie własnej wartości.Fakt , mogę się tak nie angażować , cała sobą, ale nie chcę by ktoś płacił za moich poprzednich partnerów.Dziwi Was, że oczekuję, że tak fatalnie wybierając, chciałabym się znaleźć w sytuacji, żeby ktoś wybrał mnie i udowodnił, że warto się z nim związać.Żeby to temu komuś bardziej zależało, choćby na początku.Dziwicie się????

A możesz bardziej rozwinąć to co jest pogrubione? Bo to jest naprawdę bardzo ważne z czym się tak dzielisz tymi godzinami z nimi.
Może źle to interpretuję ale wygląda to tak jakbyś na samym wstępie faceta chciała nakierunkować na właściwą drogę, na Twój tok myślenia. I jak ma później facet się starać skoro od samego początku ma karty wyłożone na stół. Rozumiem, można czasem powiedzieć jak coś nie pasuje i chciałoby się coś zmienić, ale to raz na jakiś czas patrząc jednocześnie czy robi coś w tym kierunku czy nie.

Żeby to temu komuś bardziej zależało, choćby na początku

Nierozumiem. To ma zależeć mu na początku, a później już nie? Czy jak?

192 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2012-11-06 09:49:18)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Tam było słuchasz co ma do powiedzenia jeszcze.Wiesz, rozmawia się po to, żeby kogoś poznać i zrozumieć.Czasem juz po krótkiej rozmowie wiesz, że jesteście z kimś z zupełnie różnych bajek i zwyczajnie się nie dogadacie.Macie różne wartości, rózne oczekiwania i zupełnie odmienne plany na życie.I tu nie można ściemniać i dopasowywać się sztucznie, bo to prędzej czy później wyjdzie.Chocby była nie wiem jaka chemia ze związku nic wam nie wyjdzie.
Tak swoją drogą to znasz faceta z jajami, który nie ma własnego zdania i da się ukierunkować?
Ciebie pociąga tajemniczośc i zagadka, mnie myslenie w podobny sposób, pewnego rodzaju "kompaktybilność" .Nie chcę po raz kolejny budzić się z reka w nocniku odkrywając, że facet z którym jestem kłamie, zdradza i kombinuje.
Jeśli chodzi o to drugie znowu analizujesz to po swojemu - a mnie zwyczajnie chodzi o wykazanie inicjatywy przez faceta, o zdobywanie, staranie się .Później to powinno zależec juz bardzo obojgu.Najlepiej w równych proporcjach.

"Rzeczywiście tak jak księżyc, ludzie znają mnie tylko z jednej , jesiennej strony"
"We are all in the gutter, but some of us are looking at the stars"

193

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterko, a w jaki sposób zaczynały się te wszystkie Twoje znajomości? Chcesz powiedzieć, że zawsze Ty "ciągnęłaś" znajomość i zabiegałaś o faceta?

Odnośnie Twoich wcześniejszych postów - "najechałyśmy" na Ciebie, bo z uporem maniaka próbowałaś wmawiać, że świat jest zły i niedobry i nikt Cię nie chce i nie zechce. A moim (naszym) zdaniem to kompletna bzdura. Świat jest...różnorodny. I tylko od Ciebie zależy, z jakich elementów tego świata korzystasz, a jakie omijasz szerokim łukiem.

Asterko, dałam się raz zaślepić. Tyle, ze ja miałam wtedy 21 lat. Byłam smarkata i głupia.  I wiem, że nigdy więcej. Teraz jestem dorosła i mądra. Ty dałaś się zaślepić 3 razy. Co pozwala przypuszczać, że niczego się nie nauczyłaś i cały czas powtarzasz te same błędy. I jest wielce prawdopodobne, że wpakujesz się w patologię po raz czwarty, bo uważasz, że wina jest gdzieś poza Tobą, że to źli faceci byli, że masz pecha, że jakieś fatum nad Tobą ciąży.

Ja nie żałuję tamtego związku. Bardzo dużo się nauczyłam. Gdyby nie tamten związek - pewnie nie byłabym teraz z moim obecnym mężczyzną. Ale ja nigdy nie uważałam, że poprzednia patologia była winą złego losu. Facet był beznadziejny, ale to była wyłącznie moja wina, że na to pozwoliłam. Tak, miał wypisane na czole kim jest naprawdę, ale ja nie widziałam oczywistych sygnałów. Dlatego straciłam tak wiele czasu. Szybko się uczę (nie potrzebuję ponownie przerabiać materiału smile ), więc teraz sygnały umiem odczytywać.

Asterko, wciągasz swoją przeszłość do każdego kolejnego związku. Wierzysz w to, że jesteś poraniona, strasznie wrażliwa, że potrzebujesz wyjątkowego traktowania. Niepotrzebnie o tym mówisz nowo poznanym mężczyznom, niepotrzebnie sama to w sobie pielęgnujesz. Zamiast "poraniona" powinnaś twierdzić, że jesteś silniejsza, mądrzejsza, bardziej doświadczona niż byłaś. I powinnaś w to wierzyć całym sercem. Wtedy nie dasz się ponownie skrzywdzić.

194 Ostatnio edytowany przez sinngleladdy (2012-11-06 10:41:24)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterko, Ty się po prostu kompletnie nie znasz na mężczyznach. Związki wcale nie są proste. Na pierwszych spotkaniach faktycznie powinno się dużo rozmawiać, ale raczej nie o tym, że się zostało kiedyś skrzywdzonym w przeszłości. To od razu narzuca pewną konwencję. Mężczyźni raczej się tego boją i powinno się unikać zbyt wczesnego otwierania w tej kwestii. To, że się na przykład powie nowemu partnerowi, że w przeszłości zostało się zdradzoną nie oznacza, że ten "nowy" nie zdradzi. Zawsze jest ryzyko. Vinnga i Adlernewman również przeżyły emocjonalną traumę, ale w ich przypadku okazała się ona źródłem ich największej siły. Powinnaś wziąć z nich przykład.

Jesteś emocjonalną masochistką a sadyści to wyczuwają i pewnie dlatego trafiasz na samych nieodpowiednich.

Nie ma sensu, żebyś się obwiniała, bo to tylko pogorszy sprawę. Spróbuj znaleźć przyczynę zaistniałego stanu rzeczy. Masz nad czym myśleć. Bo do tej pory dzielisz się z Nami swoją sytuacją, my (w miarę) obiektywnie próbujemy Ci zasygnalizować, gdzie może być problem a Ty co robisz? Szukasz winy w sobie, której (subiektywnie) nie znajdujesz a problem istnieje.

Masz pretensje do mężczyzn, że pozbawieni są empatii a sama co robisz? Kiedy jedna z Kobiet zdradziła, że Jej był facet Ją bił to jak zareagowałaś? Tekstem w stylu, że ja bym sobie na to nie pozwoliła, bym go rzuciła etc. To raczej niewiele miało wspólnego z empatią.

Takich ludzi, jak Ty są miliony. Takich, jak Ty to znaczy skrzywdzonych. Żyją, tworzą nowe związki i są szczęśliwi. Ty też możesz być, jeżeli dasz sobie szansę.

I wiesz co? Ty nie chcesz słuchać. Nie rozumiem, dlaczego pytasz ludzi o zdanie a w ogóle nie bierzesz pod uwagę tego, że mogą mieć racje. Ciągle tyko się bronisz. Nikt Ci nie ujmuje tego, że jesteś dobra, wartościowa, wykształcona. I właśnie dokładnie to powinnaś pokazywać światu. Nie demonstrować to, że jesteś pokrzywdzona, zraniona, nieszczęśliwa. Dobrych ludzi czasem (a nawet często) spotykają złe rzeczy. Dojrzałość emocjonalna polega na tym, że trzeba się z tym pogodzić, żyć dalej i nie pozwolić, aby przeszłość niszczyła przyszłość.

195

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
sinngleladdy napisał/a:

Na pierwszych spotkaniach faktycznie powinno się dużo rozmawiać, ale raczej nie o tym, że się zostało kiedyś skrzywdzonym w przeszłości. To od razu narzuca pewną konwencję. Mężczyźni raczej się tego boją i powinno się unikać zbyt wczesnego otwierania w tej kwestii. To, że się na przykład powie nowemu partnerowi, że w przeszłości zostało się zdradzoną nie oznacza, że ten "nowy" nie zdradzi.

Narzuca, i to bardzo mocno. Jeśli ktoś od początku podkreśla to jak go ciężko życie doświadczyło - normalny mężczyzna ucieknie. Bo normalny mężczyzna szuka partnerki, chce być w zdrowym związku, chce kochać i być kochanym. Kiedy na wstępie dostaje komunikat, że kobieta jest taka poturbowana przez życie - mężczyzna podświadomie wyłapuje informację, że w tym związku partnerem nie będzie. Będzie plasterkiem na rany. A jemu nie o to chodzi. Normalny mężczyzna szuka normalnej kobiety, nie takiej z problemami, z którymi ona sobie nie radzi. Nie oszukujmy się - rozpamiętywanie dawnych krzywd nie jest niczym innym jak problemem, z którym sobie nie radzimy.
Toksyczny mężczyzna natomiast nie ucieknie. On zostanie, bo on szuka ofiary (podświadomie, oczywiście). Jeśli kobieta od początku wysyła sygnał, że na ofiarę się nadaje - znajomość pięknie się rozwija.

sinngleladdy napisał/a:

Jesteś emocjonalną masochistką a sadyści to wyczuwają i pewnie dlatego trafiasz na samych nieodpowiednich.

Właśnie tak.

sinngleladdy napisał/a:

a Ty co robisz? Szukasz winy w sobie, której (subiektywnie) nie znajdujesz a problem istnieje.

Asterka szuka winy w sobie, ale nie w tym miejscu, gdzie ona jest. Twoją "winą", Asterko, jest zbyt desperacka potrzeba bycia z mężczyzną, pielęgnowanie wszystkich krzywd jakie zostały Ci wyrządzone, brak umiejętności wyciągania wniosków z poprzednich związków.

sinngleladdy napisał/a:

Nikt Ci nie ujmuje tego, że jesteś dobra, wartościowa, wykształcona. I właśnie dokładnie to powinnaś pokazywać światu. Nie demonstrować to, że jesteś pokrzywdzona, zraniona, nieszczęśliwa.

Tak!

sinngleladdy napisał/a:

Dojrzałość emocjonalna polega na tym, że trzeba się z tym pogodzić, żyć dalej i nie pozwolić, aby przeszłość niszczyła przyszłość.

Tak, tak, tak!!!

196

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Vinnga napisała:

"Narzuca, i to bardzo mocno. Jeśli ktoś od początku podkreśla to jak go ciężko życie doświadczyło - normalny mężczyzna ucieknie. Bo normalny mężczyzna szuka partnerki, chce być w zdrowym związku, chce kochać i być kochanym. Kiedy na wstępie dostaje komunikat, że kobieta jest taka poturbowana przez życie - mężczyzna podświadomie wyłapuje informację, że w tym związku partnerem nie będzie. Będzie plasterkiem na rany. A jemu nie o to chodzi. Normalny mężczyzna szuka normalnej kobiety, nie takiej z problemami, z którymi ona sobie nie radzi. Nie oszukujmy się - rozpamiętywanie dawnych krzywd nie jest niczym innym jak problemem, z którym sobie nie radzimy.
Toksyczny mężczyzna natomiast nie ucieknie. On zostanie, bo on szuka ofiary (podświadomie, oczywiście). Jeśli kobieta od początku wysyła sygnał, że na ofiarę się nadaje - znajomość pięknie się rozwija"

Właśnie dokładnie to miałam na myśli. Genialnie to ujęłaś.

197 Ostatnio edytowany przez blue83 (2012-11-06 11:35:32)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
sinngleladdy napisał/a:

Asterko, Ty się po prostu kompletnie nie znasz na mężczyznach. Związki wcale nie są proste. Na pierwszych spotkaniach faktycznie powinno się dużo rozmawiać, ale raczej nie o tym, że się zostało kiedyś skrzywdzonym w przeszłości. To od razu narzuca pewną konwencję. Mężczyźni raczej się tego boją i powinno się unikać zbyt wczesnego otwierania w tej kwestii. To, że się na przykład powie nowemu partnerowi, że w przeszłości zostało się zdradzoną nie oznacza, że ten "nowy" nie zdradzi. Zawsze jest ryzyko.

vinnga napisał/a:

Asterko, wciągasz swoją przeszłość do każdego kolejnego związku. Wierzysz w to, że jesteś poraniona, strasznie wrażliwa, że potrzebujesz wyjątkowego traktowania. Niepotrzebnie o tym mówisz nowo poznanym mężczyznom, niepotrzebnie sama to w sobie pielęgnujesz. Zamiast "poraniona" powinnaś twierdzić, że jesteś silniejsza, mądrzejsza, bardziej doświadczona niż byłaś. I powinnaś w to wierzyć całym sercem. Wtedy nie dasz się ponownie skrzywdzić.

Dokładnie o tym samym pisalem. Nie wyciągaj starych "brudów" na wierzch przed każdym facetem. Ty wiesz o tym, a to nie znaczy, że musi on wiedzieć. Oczywiście jak tak bardzo chcesz to możesz mu o tym powiedzieć, ale raz, a nie powtarzać. Np. tak: słuchaj chciałabym żebyś o czymś wiedział bo ciężko mi z tym. Miałam dotychczas w życiu pecha do facetów i nie chciałabym aby to się powtórzyło. Ale teraz poznałam Ciebie i jestem pewna że z Tobą będzie inaczej. Nie wierzyłam, że w życiu mnie jeszcze takie szczęście spotka.
A po takich słowach napewno 10 razy więcej zyskasz u niego, zamiast powtarzając na około jak Ci było źle i że nie chcesz aby sytuacja znowu się powtórzyła. Bo wtedy za każdym razem tracisz i to bardzo dużo. Poprostu go zniechęcasz postawą.
Ja Ci się przyznam bez bicia, że jako facet nie chciałbym czegoś takiego, normalnie bym się wystraszył

198

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterko, a w jaki sposób zaczynały się te wszystkie Twoje znajomości? Chcesz powiedzieć, że zawsze Ty "ciągnęłaś" znajomość i zabiegałaś o faceta?

Przecież jasno piszę w swoich postach, ze pies z kulawą nogą o mnie nigdy nie zabiegał.Strasznie madre jesteście , zostawić przeszłość, zbudwać nowy związek bez odwołań do swoich traum.Tak tylko z kim?Macie po 30 lat, 10 lat mniej niz ja.Zapytajcie 40 latek, czy tak łatwo zbudować związek w tym wieku i czy łatwo znaleźć normalnego faceta i to zainteresowanego wami.To dopiero jest sklepik z horrorami - byłe żony, dzieci, traumy z rozwodami , andropauza, fochy - moje samoudręczanie to przy tym  pikuś.Wszystkie kobiety są dla nich wrednymi materialistycznymi sukami.Zastępy znudzonych księżiuniów, szukających miss world skrzyzowaną z perfekcyjna pania domu.Zbudować z kims takim normalny związek i to dodatkowo nie będąc pewna siebie???Czy to takie nienormalne oczekiwać zainteresowania, komplementów, a nie znudzenia i obcesowości.

"Rzeczywiście tak jak księżyc, ludzie znają mnie tylko z jednej , jesiennej strony"
"We are all in the gutter, but some of us are looking at the stars"

199 Ostatnio edytowany przez sinngleladdy (2012-11-06 12:21:50)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterko, może opowiesz Nam o swoim dzieciństwie? Jakie miałaś/masz relacje z Rodzicami? Naprawdę jesteś klasycznym przykładem syndromu ofiary i zastanawiam się, kiedy pojawił się ten problem. Czy wynika on z Twojej relacji z Rodzicami, czy ma inne podłoże. Zachowujesz się w sposób nad wyraz egocentryczny. Tak, jakby w życiu "realnym" brakowało Ci uwagi. Całkowicie zdominowałaś ten wątek. A wszelkie próby zasygnalizowania, że problem może być w Tobie odbierasz jako atak i bronisz się za pośrednictwem ataku. Gdy kilka osób podzieliło zdanie, że coś w Tobie musi być nie tak postanowiłaś odwołać się do Naszych sumień (do czego sama się przyznałaś) próbując tym samym wzbudzić w Nas coś na kształt litości. Przynajmniej ja to tak odbieram.

Vinnga miała rację - skoro trzy razy wpakowałaś się w toksyczny związek to znaczy, że nie wyciągasz wniosków.

Nad tym powinnaś się skoncentrować  na przyczynach i wnioskach.

200

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterko - popracuj więc nad pewnością siebie. Bo na moje oko Ty po prostu nie jesteś gotowa na zdrowy, normalny związek. Funkcjonowałaś w emocjonalnej patologii i to jest dla Ciebie "normalność". To nie jest tak, że mi Vinndze, czy Adlernewman tylko się tak łatwo pisze. Wiemy, że budowanie własnej wartości i pewności siebie jest cholernie trudne, ale wiemy też, że warto smile

201 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2012-11-06 13:34:10)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Wcale nie miałam zamiaru zdominować forum - po prostu odpowiadałam na Wasze posty.Nie powiem macie duzo racji.Ale własnego ja nie można budować w oderwaniu od sygnałów z zewnątrz.Mam takiego kumpla, który uważa , ze jest supermanem, a w rzeczywistości jest smiesznym, zakochanym w sobie  facecikiem, dla którego kazda kobieta bedzie beee.Za mało doskonała.
To nie jest tak, że nie doceniam i nie lubię siebie, ale oczekuję, zeby to co mam dobrego i cennego dostrzegł jakis męzczyzna.Żeby chciało mu sie zobaczyć coś wiecej, niz średnioatrakcyjna 40.
Trudno zbudować normalny związek , kiedy nie ma się z kim.Kiedy nie ma nikogo , kto by się nami zainteresował.Jestem pewna, ze gdyby pojawił sie facet, któremu by na mnie zależało, nie wywalałabym mu wszystkich traum zyciowych, tak jak napisał blue tylko napomkneła o nich i poprosiła o cierpliwość.
Vinnga i Adlenewman  włożyły ogromna prace w wyjście ze swoich toksycznych zwiazków, ale czy miały by szanse na nowe, gdyby nie spotkały odpowiednich mężczyzn , którym się chciało chcieć.Która kobieta, poraniona przez los, niepewna siebie bedzie miała odwagę wysyłać sygnały do jakiegoś mężczyzny?Bo ja nie mam odwagi.Nikt mi nie powie, ze facet który prawi komplementy, stara się , zabiega, któremu zależy nie potrafi , kazdej, nawet najbardziej zakompleksionej brzyduli dodać skrzydeł.Zmienić jej sposób myslenia o sobie i postzegania swiata.Zamienic w motyla.W mysl zasady, jeśli on cos we mnie widzi to moze rzeczywiście nie jestem taka zła.I takiego faceta postaw na mojej drodze dobry Panie Boże.Wszak mężczyźni to lustra w których się przeglądamy.

"Rzeczywiście tak jak księżyc, ludzie znają mnie tylko z jednej , jesiennej strony"
"We are all in the gutter, but some of us are looking at the stars"

202

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Przecież jasno piszę w swoich postach, ze pies z kulawą nogą o mnie nigdy nie zabiegał.Strasznie madre jesteście , zostawić przeszłość, zbudwać nowy związek bez odwołań do swoich traum.Tak tylko z kim?Macie po 30 lat, 10 lat mniej niz ja.Zapytajcie 40 latek, czy tak łatwo zbudować związek w tym wieku i czy łatwo znaleźć normalnego faceta i to zainteresowanego wami.

Skoro wypowiedzi wartościowych, trzydziestoletnich kobiet, to dla Ciebie zbyt mało, to posłuchaj mnie, mi jest bliżej do wspomnianej czterdziestki. Tak, otrzymuję sygnały zainteresowania ze strony mężczyzn, zdarza się, że zupełnie obcych, zdarza się, że takich, którzy zdążyli mnie już poznać. Ale wiesz - ja, choć poorana, to nie obnoszę się ze swoimi traumami, za to mam ogromny apetyt na życie i radość tego życia. Ludzie to widzą i to właśnie ich przyciąga. Sądzisz, że w tamtym czasie ktoś się nade mną rozczulał? Nie. Byłam z tym zupełnie sama, ale też dlatego sama musiałam się za siebie porządnie wziąć.

Zauważyłam też, o czym dziewczyny już wspomniały, że mężczyźni nie lubią być lekarstwem na przeszłość, bo ich to zwyczajnie obciąża. Chcą budować zdrowy związek, oparty na zdrowych relacjach, nie zaś taki, w którym jedna strona się nad sobą użala, a druga powinna cierpliwie ją z tego wyciągać. Owszem, jeśli ludzie zdążą się już poznać, są ze sobą jakiś czas, coś się wydarzy, co zachwieje równowagą, to powinni się wspierać, ale mało kto już na początku tej drogi chce służyć za balsam na czyjeś rany, a skoro nie chce, to po prostu odchodzi.

Asterko, nie dalej jak wczoraj (w innym wątku) napisałam, że nie ma czegoś takiego jak odpowiedzialność zbiorowa, jeśli więc masz problem ze swoją traumatyczną przeszłością, to jest to Twój własny problem i to Ty powinnaś go rozwiązać. Nikt bowiem nie powinien ponosić konsekwencji za czyjeś złe dzieciństwo, zły związek czy cokolwiek innego, jeśli rzecz jasna to nie on sam się do tego przyczynił. Biorąc jednak pod uwagę to, co czytam, wyraźnie widzę, że każdy potencjalny partner będzie musiał zmierzyć się z tym, co stało się Twoim udziałem. Uwierz, mało kto będzie miał na to ochotę.

Mam przyjaciółkę, 43 lata, dziewczyna po patologicznym związku, rozwodzie, kilku nieudanych próbach związania się z kimś na nowo, wcale nie żadna piękność, z całkiem wyraźną nadwagą, a jednak od pięciu lat jest szczęśliwa, facet świata poza nią nie widzi, kocha i jest kochana, niebawem biorą ślub. Ale ona zamknęła za sobą to wszystko, co kiedyś wpędziło ją w załamanie, potem w depresję, nie rozpamiętuje, nie rozdrapuje ran i sądzę, ba, jestem tego niemal pewna, że bez tego jej świetlana teraźniejszość byłaby zwyczajnie niemożliwa.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

203

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterko, nie dalej jak wczoraj (w innym wątku) napisałam, że nie ma czegoś takiego jak odpowiedzialność zbiorowa, jeśli więc masz problem ze swoją traumatyczną przeszłością, to jest to Twój własny problem i to Ty powinnaś go rozwiązać. Nikt bowiem nie powinien ponosić konsekwencji za czyjeś złe dzieciństwo, zły związek czy cokolwiek innego, jeśli rzecz jasna to nie on sam się do tego przyczynił. Biorąc jednak pod uwagę to, co czytam, wyraźnie widzę, że każdy potencjalny partner będzie musiał zmierzyć się z tym, co stało się Twoim udziałem. Uwierz, mało kto będzie miał na to ochotę.


To odpowiedz mi Olinko , czemu tak wiele kobiet niańczy alkoholików, hazardzistów, rozwodników z rozmaitymi traumami?Są rzeczy i przeżycia z którymi trudno uporać się w pojedynkę.A ilu męzczyzn obarcza nas swoimi problemami z dziećm z poprzednich związkówi, złymi relacjami z była zoną, problemami z pracą.Widząc fajnego faceta w depresji nie masz go ochoty z niej wyciagnąć.Wesprzeć , podpowiedzieć coś ciekawego tak jak Wy to czynicie?To tylko domena kobiet, bo męzczynom się nie chce zastanawiac i wczuwac w sytuacje drugiego człowieka?Czy my czasem nie żyjemy z ich przeszłością, ich demonami , fobiami i uprzedzeniami.Nie da się zamknąć przeszłości i stać zupełnie innym człowiekiem, bo to suma naszych doswiadczeń nas kształtuje.Możemy tylko panować by nie zatruły nam i innym zycia.

"Rzeczywiście tak jak księżyc, ludzie znają mnie tylko z jednej , jesiennej strony"
"We are all in the gutter, but some of us are looking at the stars"

204

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterko, czym innym jest bezinteresowna pomoc komuś, kto samodzielnie sobie z czymś nie radzi, w tym z przeszłością, a czym innym uwikłanie się w taki trudny związek. Ja dla przykładu chętnie pomagam osobom pooranym przez życie, wspieram ich, staram się zrozumieć i jeśli trzeba, to przy nich jestem, ale mimo tego świadomie nie weszłabym w związek, w którym zamiast partnera miałabym toksyczną osobowość, wypijającą ze mnie całą radość życia. Przecież każdy z nas chce być szczęśliwy, prawda?

Pytasz dlaczego tak wiele kobiet niańczy alkoholików, hazardzistów czy rozwodników - ale czy naprawdę uważasz, że już na dzień dobry brały ich z tymi obciążeniami? Spodziewam się, że oni to pięknie przed nimi ukrywali. A jeśli brały, to z dużym prawdopodobieństwem były to po prostu desperatki.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

205

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

To nie jest tak, że nie doceniam i nie lubię siebie, ale oczekuję, zeby to co mam dobrego i cennego dostrzegł jakis męzczyzna.Żeby chciało mu sie zobaczyć coś wiecej, niz średnioatrakcyjna 40.
Trudno zbudować normalny związek , kiedy nie ma się z kim.Kiedy nie ma nikogo , kto by się nami zainteresował.

Asterko, popełniasz ogromny błąd. Oczekujesz od mężczyzny, że uratuje Twoje życie. Bardzo małe szanse na to, żeby tak się stało. Uratować siebie, swoje życie, zmienić drogę z męczeńskiej na szczęśliwą możesz tylko Ty sama. Zrozum to wreszcie. Kiedy pokonasz demony przeszłości, kiedy uświadomisz sobie, że jesteś panią swojego życia - wtedy masz szansę spotkać mężczyznę, o jakiego Ci chodzi.

Asterka10 napisał/a:

Vinnga i Adlenewman  włożyły ogromna prace w wyjście ze swoich toksycznych zwiazków, ale czy miały by szanse na nowe, gdyby nie spotkały odpowiednich mężczyzn , którym się chciało chcieć.Która kobieta, poraniona przez los, niepewna siebie bedzie miała odwagę wysyłać sygnały do jakiegoś mężczyzny?

Olinka już Ci napisała - optymizm i radość życia przyciągają jak magnes. Ty zakładasz kolejność odwrotną. Wg Ciebie najpierw trzeba znaleźć odpowiedniego mężczyznę, żeby wzbudzić w sobie radość życia. Jeśli już podkreślamy wiek to smutne jest to, że przez ponad 40 lat nie zrozumiałaś tej oczywistej prawdy.
Ten pogrubiony fragment trochę inaczej wyglądał w rzeczywistości. Nowe, lepsze życie miałam już w momencie kiedy zakończyłam toksyczny związek. Tak mnie własna odwaga uszczęśliwiła, że niemal od razu tryskałam radością życia. I to przyciągało mężczyzn. Mój "odpowiedni mężczyzna" nie pojawił się po to, żeby mnie z bagna przygnębienia wyciągać, bo ja sama już z tego bagna wcześniej wyszłam. Tak, chciało mu się chcieć, bo gdyby nie chciało to by mnie nie miał. A ja naprawdę wierzyłam (i nadal wierzę), że jestem bardzo wartościowym egzemplarzem. Inni ludzie widzą to, w co my wierzymy.

Zobacz, jak Twoje podejście różni się od mojego. Ty pielęgnujesz w sobie krzywdy z dawnych związków, czekasz, aż pojawi się królewicz i Cię wyciągnie z tego złego świata. Nie potrafisz pojąć, że to Ty sama powinnaś z tego złego świata wyjść. Chcesz, żeby ktoś o Ciebie zabiegał. Ale o kogo on ma zabiegać? O smutną, poharataną kobietę, której strach dotknąć, żeby się jakiejś wrażliwej struny nie poruszyło? Ty nie wierzysz w to, że zasługujesz na to, żeby ktoś o Ciebie zabiegał. Więc nikt nie zabiega. Popełniasz błąd już na samym początku - starasz się o względy mężczyzn, zamiast z godnością uznać, że skoro się delikwentowi nie podobasz to jego strata.

Mówisz, że masz oczekiwania względem mężczyzn, ale kiedy dochodzi co do czego to Ty z tych oczekiwań rezygnujesz już na wstępie i bierzesz to, co się akurat przyplątało zamiast poczekać na to, czego chcesz.
Piszesz, że nikt nie ma na czole wypisanego charakteru. Otóż ma. Sama zobacz - strasznie zależy Ci na tym, żeby być adorowaną. Kolejny mężczyzna, którego spotykasz na swej drodze Cię nie adoruje. Logika nakazuje uznać, że w takim razie nie jest zgodny z oczekiwaniami i pana sobie odpuścić. Ale Ty przełykasz gorzką pigułkę i kontynuujesz znajomość dziwiąc się po latach, że facet okazał się nie takim jakim chciałaś. Tylko zauważ, że on nie był taki jakiego chciałaś od samego początku!

Dlaczego tak wiele kobiet niańczy alkoholików, hazardzistów i innych popaprańców? Bo alkoholicy i hazardziści są na tym świecie. I są kobiety, które godzą się na to, co zesłał im zły los zamiast wziąć sprawy w swoje ręce. Czy wiesz, że Ty do takich kobiet należysz, wbrew pozorom? Te, które się nie godzą - zazwyczaj są szczęśliwe w szczęśliwych związkach.

206

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Skoro Asterka ma problem z zaniżonym poczuciem własnej wartości to może miałby ktoś jakieś rady dla Niej, w jaki sposób mogłaby je podreperować. Bo Ona chyba czuje się zaatakowana i osaczona. A tu raczej nie chodzi o to, żeby mieć rację, ale o to, żeby pomóc Jej, aby Ona pomogła sobie smile

207

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Singleladdy, jeśli nawet Asterka poczuła się nieco zaatakowana, to nie szkodzi, bo czasem trzeba kimś solidnie potrząsnąć, żeby zrozumiał, że sam również popełnia błędy. Nawet przyjaźń czy dobry, zdrowy związek nie polega tylko na tym, aby usiąść i zawsze głaskać po główce. Są bowiem problemy, których sami nie dostrzegamy, a które na szczęście widzą patrzący z boku, zrozumienie ich jest zwykle pierwszym, często najważniejszym krokiem do podjęcia radykalnych zmian.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

208

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
sinngleladdy napisał/a:

Skoro Asterka ma problem z zaniżonym poczuciem własnej wartości to może miałby ktoś jakieś rady dla Niej, w jaki sposób mogłaby je podreperować. (...)

* Podjąć decyzję o innym niż dotychczas sposobie myślenia o sobie, o innych, o relacjach między ludźmi.
* Uświadomić sobie, że wszyscy mają wady i wszyscy mają zalety. smile
* Zacząć zauważać swoje zalety i samej je doceniać.
* Uniezależnić swoje myślenie o sobie od opinii innych osób.
* Wychwytywać i doceniać pozytywne opinie, bagatelizować negatywne.
* Przestać uzależniać swe szczęście i zadowolenie z życia od innych osób.
* Zacząć lubić i kochać siebie.
* Być szczęśliwą sama ze sobą.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

209

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Olinko, ja to wiem. Masz oczywiście rację, ale widzisz chyba, że Ona raczej niespecjalnie bierze do siebie to, co Jej mówimy.

210

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Mnie akurat fajnie się czyta Asterkę(choć o dziwo nie lubię długich wywodów)...=)
dziewczyna ma dużo racji w tym co pisze, jest w czarnej dupie i chce się wygadać, chce sobie ponarzekać na męski ród i jest ok...

Takie buty z cholewami...

211 Ostatnio edytowany przez sinngleladdy (2012-11-06 17:22:30)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Nie sądzę, żeby Asterce chodziło tylko o to, żeby sobie ponarzekać na męski ród. Jej chodzi o to, żeby znaleźć miłość. A żeby ją znaleźć to musi z tej czarnej dupy wyjść.

212 Ostatnio edytowany przez Koliber (2012-11-06 17:50:47)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

No oczywiście że o miłość, mi i tak zaimponowała tym że pomimo tego iż była niejednokrotnie odrzucana w sposób najgorszy jaki tylko można(dla kobiety) to jednak chciała związku a nawet sama inicjowała spotkania z mężczyznami...

a z czarnej dupy nie wychodzi się za pstryknięciem palca hmm

Asterka10 napisał/a:

Od ojca mego syna usłyszałam na koniec, że "wstydziłby się ze mną pokazać

jak to przeczytałam to szczerze ale wolałabym w pysk dostać niż usłyszeć takie słowa mad

Takie buty z cholewami...

213 Ostatnio edytowany przez sinngleladdy (2012-11-06 17:53:50)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

To raczej desperacja przez Nią przemawiała a nie odwaga.

Każde odrzucenie boli. Zwłaszcza takie, gdy zostaje się odrzuconym przez osobę, która się kocha, na której Nam zależy. Ale nie można w nieskończoność popełniać tego samego błędu, brnąc tym samym w ślepą uliczkę. Asterkę takie postępowanie doprowadziło do strefy mroku.

Nic się nie dzieje za pstryknięciem palca i każdy o tym wie.

    Asterka10 napisał:

    Od ojca mego syna usłyszałam na koniec, że "wstydziłby się ze mną pokazać

a ja to bym się za siebie ostro wzięła po to, żeby już nigdy więcej czegoś takiego nie usłyszeć.

214

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

nie wiem co kierowało Asterką w wyborze mężczyzn bo jej nie znam...

a tak w ogóle szkoda że nie ma Asterki, zawsze lepiej sie rozmawia jak jest dana osoba...

ps.ale że niby operacje plastyczna byś sobie zrobiła? wink

Takie buty z cholewami...

215

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Wiele już zostało tutaj powiedziane. Ja jednak uważam, że wygląd mimo wszystko też się liczy. Czy potrafilibyście spotykać się z dziewczyna, która kompletnie Ci się nie podoba? Jednak podchodz do życia z uśmiechem. Mnie też różni ludzie krytykowali za mój wygląd. Był nawet czas kiedy nakładałam na twarz tonę makijażu. Całe szczęście ten okres minął. Dalej jestem sama i również uważam się za mega brzydka. Wiem co myślisz o tych radach... Łatwo mówić smile nie przejmuj się tym. Każdy na kogoś zasługuje. Może poszukaj kogoś w internecie albo po prostu zaakceptuj siebie. Wiele razyz tego powodu też płakałam w poduszkę jednak to niczego nie zmieniło. Ciesz się życiem i nie przejmuj. Niektórzy po prostu nie zasługują na uwagę tak inteligentnej osoby jak ty smile ważne aby cieszyć się życiem póki masz czas. Nadrabiaj to nastawieniem to na pewno znajdą się osoby, którym nie będzie zależało na wyglądzie smile

216 Ostatnio edytowany przez sinngleladdy (2012-11-06 18:40:13)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

nie, nie wink operacja plastyczna odpada wink

Wiesz... Jako nastolatka wyglądałam bardzo nieatrakcyjnie... Przy wzroście 163 cm ważyłam 85 kilo i wyglądałam, jak mały autobusik. Byłam inteligentnym i lubianym dzieckiem, ale zawsze znalazł się ktoś, kto mi przytykał z powodu mojej sporej nadwagi. Dlatego unikałam ludzi. Moje koleżanki biegły na randki a ja czytałam Harlequiny i budowałam sobie fałszywy obraz prawdziwej miłości. Kiedyś byłam na spacerze z psem. Akurat nieopodal boiska, na którym grupka chłopców grała w piłkę. Mój pies jest dość specyficzny i w tamtych czasach jego rasa była mało popularna i wzbudzała zainteresowanie. Tamci chłopcy też wtedy zwrócili na niego uwagę. Komentarz był dla mnie dość bolesny i brzmiał "Fuuuuj, jaki brzydki pies. Ale wolałbym umówić się z nim, niż z jego właścicielką". Uciekłam wtedy do domu z płaczem. Miałam wtedy 19 lat i tamta chwila była przełomowa... Wzięłam się za siebie, schudłam 35 kilo i dziś podoba mi się to, co widzę w lustrze. Jestem uważana za osobę atrakcyjną, ale czasami gdzieś tam deep inside, nadal czuję się, jak tamta zakompleksiona grubaska. Musiałam zrobić sobie w głowie totalne przemeblowanie. Ale było warto smile nagle z brzydkiego kaczątka przemieniłam się w pięknego łabędzia. Najważniejsze jednak było to, iż uwierzyłam, że nie ma rzeczy niemożliwych smile

dobrze wiem, że wyjście ze strefy mroku nie dzieje się po pstryknięciu palcami smile ale wiem też, że dokąd będę mogła chodzić o własnych siłach to pójdę tam, gdzie chcę smile     

Dlatego tak mocno namawiam Asterkę, żeby się za siebie wzięła, bo użalanie się nad sobą to ślepa uliczka.

217

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Kocham Cię Koliber, za próbę zrozumienia i nie krytykowania w czambuł.I za te słowa, że nikt nie zasługuje by mu powiedzieć "wstydziłbym się z tobą pokazać".Bo nikt nie zasługuje, choćby był największym potworem .
Łatwo jest na kogoś napadać, jeśli nie zna się czyjegoś życia.Wiecie, pewnie mając takie jak ja wymiękłybyście nie raz.Ja daję radę pracować zawodowo, wychowywać samotnie dziecko , bez niczyjej pomocy, bo nie mam rodziców i innych osób które by mnie wyręczały.Dziecko specjalnej troski, z którym 5 razy w tygodniu jeżdziłam na rehabilitację, do lekarzy, na turnusy rehabilitacyjne.Walczyłam z głupią służbą zdrowia, durnymi przepisami oświatowymi i biedą, bo rehabilitacja kosztuje.Nie oczekuję od Was współczucia, podziwu, ani litości.Tylko zrozumienia i nie krytykowania, że tylko ja jestem be.Faceci , którzy mi się trafiali to aniołki bez winy, bez sumienia i umiejętności logicznego myślenia?Może z Waszego punktu widzenia mężczyźni wprost uwielbiają urobione kobiety z nie swoimi , niepełnosprawnymi dziećmi.Przeciętne, niezamożne i nie specjalnie atrakcyjne?Co z tego, .ze waleczne, odpowiedzialne i zorganizowane, ciepłe i kochające.Jak można swoim niezdecydowaniem, okrucieństwem i głupotą dokładać takiej osobie problemów.Nikt ich do bycia ze mną nie zmuszał, nie podobałam się im mogli nie angażować się dalej.Nigdy w życiu nie powiedziałabym  komuś z kim sypiałam, że jest gruby, nieatrakcyjny i do niczego.Bo to świadczyłoby tylko o mojej desperacji i braku gustu.Może zamiast mnie atakować , to powinnyście mnie wesprzeć i powiedzieć coś miłego?

"Rzeczywiście tak jak księżyc, ludzie znają mnie tylko z jednej , jesiennej strony"
"We are all in the gutter, but some of us are looking at the stars"

218

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Wszystko zależy od tego, z czego wynikają Nasze kompleksy. Jeżeli z tego, co możemy zmienić to trzeba to zrobić, a jeżeli z tego, czego zmienić nie możemy to trzeba owa "ułomność" zaakceptować, pogodzić się z nią i skupić na czymś innym.

Podobno nie ma brzydkich kobiet wink

219

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Sinngleleddy ja myślę, że ta operacja jest konieczna.I jeszcze wpędzenie się w anoreksję, bo to pozwoli mi osiągnąć perfekcyjny rozmiar 36.Jeszcze wizażystka , kosmetyczka i z kilka tysięcy na zakupy.I wtedy męzczyźni się będą wpros o mnie zabijać, bo fizyczne piękno jest przecież najważniejsze.
Wiesz, mam skończoną 40 i wyglądowo lepiej nie będzie .Cieszę się tym co mam i bez przerażenia będę przyjmować pierwsze zmarszczki.Chce być kochana za to jaka jestem , a nie jak wyglądam.Chcę być kochana choćbym zbrzydłą, zestarzała się, dostała parchów na całym ciele.Takie dziwne?Jeśli ktoś nie będzie we mnie takiej jaka jestem (a nie wyglądam najgorzej), nie będzie chciał i potrafił dostrzec wartościowego człowieka i  świetnej kobiety to niech się idzie bujać.Co by się z takim pustakiem, że widzi tylko zewnętrzne przejawy kobiecości, mogę mu co najwyżej współczuć.

"Rzeczywiście tak jak księżyc, ludzie znają mnie tylko z jednej , jesiennej strony"
"We are all in the gutter, but some of us are looking at the stars"

220 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2012-11-06 19:28:07)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Podobno nie ma brzydkich kobiet .

Tylko wódki i gazety do przykrycia twarzy nie może zabraknąć.Powiedz to moim  byłym partnerom, będą Ci potrafili pokazać jakieś 60 % populacji, która uraża ich zmysł estetyczny.Powiedz to tej niestety ogromnej grupie mężczyzn, którzy patrzą na nas jedynie przez pryzmat wyglądu.Z tych moich żaden to nie był urodowy cud , ani w żadnej innej dziedzinie .Więc nie wiem skąd takie wymagania.

"Rzeczywiście tak jak księżyc, ludzie znają mnie tylko z jednej , jesiennej strony"
"We are all in the gutter, but some of us are looking at the stars"

Posty [ 166 do 220 z 16,694 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 304 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018