netkobietyWszystkie działy
Nasza społeczność

Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

16 696 odpowiedzi798 676 wyświetleńzałożony przez papciuszek, 26.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 … 257 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 16 697 ]

196

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Vinnga napisała:

"Narzuca, i to bardzo mocno. Jeśli ktoś od początku podkreśla to jak go ciężko życie doświadczyło - normalny mężczyzna ucieknie. Bo normalny mężczyzna szuka partnerki, chce być w zdrowym związku, chce kochać i być kochanym. Kiedy na wstępie dostaje komunikat, że kobieta jest taka poturbowana przez życie - mężczyzna podświadomie wyłapuje informację, że w tym związku partnerem nie będzie. Będzie plasterkiem na rany. A jemu nie o to chodzi. Normalny mężczyzna szuka normalnej kobiety, nie takiej z problemami, z którymi ona sobie nie radzi. Nie oszukujmy się - rozpamiętywanie dawnych krzywd nie jest niczym innym jak problemem, z którym sobie nie radzimy.
Toksyczny mężczyzna natomiast nie ucieknie. On zostanie, bo on szuka ofiary (podświadomie, oczywiście). Jeśli kobieta od początku wysyła sygnał, że na ofiarę się nadaje - znajomość pięknie się rozwija"

Właśnie dokładnie to miałam na myśli. Genialnie to ujęłaś.

197 Ostatnio edytowany przez blue83 (2012-11-06 11:35:32)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
sinngleladdy napisał/a:

Asterko, Ty się po prostu kompletnie nie znasz na mężczyznach. Związki wcale nie są proste. Na pierwszych spotkaniach faktycznie powinno się dużo rozmawiać, ale raczej nie o tym, że się zostało kiedyś skrzywdzonym w przeszłości. To od razu narzuca pewną konwencję. Mężczyźni raczej się tego boją i powinno się unikać zbyt wczesnego otwierania w tej kwestii. To, że się na przykład powie nowemu partnerowi, że w przeszłości zostało się zdradzoną nie oznacza, że ten "nowy" nie zdradzi. Zawsze jest ryzyko.

vinnga napisał/a:

Asterko, wciągasz swoją przeszłość do każdego kolejnego związku. Wierzysz w to, że jesteś poraniona, strasznie wrażliwa, że potrzebujesz wyjątkowego traktowania. Niepotrzebnie o tym mówisz nowo poznanym mężczyznom, niepotrzebnie sama to w sobie pielęgnujesz. Zamiast "poraniona" powinnaś twierdzić, że jesteś silniejsza, mądrzejsza, bardziej doświadczona niż byłaś. I powinnaś w to wierzyć całym sercem. Wtedy nie dasz się ponownie skrzywdzić.

Dokładnie o tym samym pisalem. Nie wyciągaj starych "brudów" na wierzch przed każdym facetem. Ty wiesz o tym, a to nie znaczy, że musi on wiedzieć. Oczywiście jak tak bardzo chcesz to możesz mu o tym powiedzieć, ale raz, a nie powtarzać. Np. tak: słuchaj chciałabym żebyś o czymś wiedział bo ciężko mi z tym. Miałam dotychczas w życiu pecha do facetów i nie chciałabym aby to się powtórzyło. Ale teraz poznałam Ciebie i jestem pewna że z Tobą będzie inaczej. Nie wierzyłam, że w życiu mnie jeszcze takie szczęście spotka.
A po takich słowach napewno 10 razy więcej zyskasz u niego, zamiast powtarzając na około jak Ci było źle i że nie chcesz aby sytuacja znowu się powtórzyła. Bo wtedy za każdym razem tracisz i to bardzo dużo. Poprostu go zniechęcasz postawą.
Ja Ci się przyznam bez bicia, że jako facet nie chciałbym czegoś takiego, normalnie bym się wystraszył

198

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterko, a w jaki sposób zaczynały się te wszystkie Twoje znajomości? Chcesz powiedzieć, że zawsze Ty "ciągnęłaś" znajomość i zabiegałaś o faceta?

Przecież jasno piszę w swoich postach, ze pies z kulawą nogą o mnie nigdy nie zabiegał.Strasznie madre jesteście , zostawić przeszłość, zbudwać nowy związek bez odwołań do swoich traum.Tak tylko z kim?Macie po 30 lat, 10 lat mniej niz ja.Zapytajcie 40 latek, czy tak łatwo zbudować związek w tym wieku i czy łatwo znaleźć normalnego faceta i to zainteresowanego wami.To dopiero jest sklepik z horrorami - byłe żony, dzieci, traumy z rozwodami , andropauza, fochy - moje samoudręczanie to przy tym  pikuś.Wszystkie kobiety są dla nich wrednymi materialistycznymi sukami.Zastępy znudzonych księżiuniów, szukających miss world skrzyzowaną z perfekcyjna pania domu.Zbudować z kims takim normalny związek i to dodatkowo nie będąc pewna siebie???Czy to takie nienormalne oczekiwać zainteresowania, komplementów, a nie znudzenia i obcesowości.

199 Ostatnio edytowany przez sinngleladdy (2012-11-06 12:21:50)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterko, może opowiesz Nam o swoim dzieciństwie? Jakie miałaś/masz relacje z Rodzicami? Naprawdę jesteś klasycznym przykładem syndromu ofiary i zastanawiam się, kiedy pojawił się ten problem. Czy wynika on z Twojej relacji z Rodzicami, czy ma inne podłoże. Zachowujesz się w sposób nad wyraz egocentryczny. Tak, jakby w życiu "realnym" brakowało Ci uwagi. Całkowicie zdominowałaś ten wątek. A wszelkie próby zasygnalizowania, że problem może być w Tobie odbierasz jako atak i bronisz się za pośrednictwem ataku. Gdy kilka osób podzieliło zdanie, że coś w Tobie musi być nie tak postanowiłaś odwołać się do Naszych sumień (do czego sama się przyznałaś) próbując tym samym wzbudzić w Nas coś na kształt litości. Przynajmniej ja to tak odbieram.

Vinnga miała rację - skoro trzy razy wpakowałaś się w toksyczny związek to znaczy, że nie wyciągasz wniosków.

Nad tym powinnaś się skoncentrować  na przyczynach i wnioskach.

200

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterko - popracuj więc nad pewnością siebie. Bo na moje oko Ty po prostu nie jesteś gotowa na zdrowy, normalny związek. Funkcjonowałaś w emocjonalnej patologii i to jest dla Ciebie "normalność". To nie jest tak, że mi Vinndze, czy Adlernewman tylko się tak łatwo pisze. Wiemy, że budowanie własnej wartości i pewności siebie jest cholernie trudne, ale wiemy też, że warto smile

201 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2012-11-06 13:34:10)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Wcale nie miałam zamiaru zdominować forum - po prostu odpowiadałam na Wasze posty.Nie powiem macie duzo racji.Ale własnego ja nie można budować w oderwaniu od sygnałów z zewnątrz.Mam takiego kumpla, który uważa , ze jest supermanem, a w rzeczywistości jest smiesznym, zakochanym w sobie  facecikiem, dla którego kazda kobieta bedzie beee.Za mało doskonała.
To nie jest tak, że nie doceniam i nie lubię siebie, ale oczekuję, zeby to co mam dobrego i cennego dostrzegł jakis męzczyzna.Żeby chciało mu sie zobaczyć coś wiecej, niz średnioatrakcyjna 40.
Trudno zbudować normalny związek , kiedy nie ma się z kim.Kiedy nie ma nikogo , kto by się nami zainteresował.Jestem pewna, ze gdyby pojawił sie facet, któremu by na mnie zależało, nie wywalałabym mu wszystkich traum zyciowych, tak jak napisał blue tylko napomkneła o nich i poprosiła o cierpliwość.
Vinnga i Adlenewman  włożyły ogromna prace w wyjście ze swoich toksycznych zwiazków, ale czy miały by szanse na nowe, gdyby nie spotkały odpowiednich mężczyzn , którym się chciało chcieć.Która kobieta, poraniona przez los, niepewna siebie bedzie miała odwagę wysyłać sygnały do jakiegoś mężczyzny?Bo ja nie mam odwagi.Nikt mi nie powie, ze facet który prawi komplementy, stara się , zabiega, któremu zależy nie potrafi , kazdej, nawet najbardziej zakompleksionej brzyduli dodać skrzydeł.Zmienić jej sposób myslenia o sobie i postzegania swiata.Zamienic w motyla.W mysl zasady, jeśli on cos we mnie widzi to moze rzeczywiście nie jestem taka zła.I takiego faceta postaw na mojej drodze dobry Panie Boże.Wszak mężczyźni to lustra w których się przeglądamy.

202

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Przecież jasno piszę w swoich postach, ze pies z kulawą nogą o mnie nigdy nie zabiegał.Strasznie madre jesteście , zostawić przeszłość, zbudwać nowy związek bez odwołań do swoich traum.Tak tylko z kim?Macie po 30 lat, 10 lat mniej niz ja.Zapytajcie 40 latek, czy tak łatwo zbudować związek w tym wieku i czy łatwo znaleźć normalnego faceta i to zainteresowanego wami.

Skoro wypowiedzi wartościowych, trzydziestoletnich kobiet, to dla Ciebie zbyt mało, to posłuchaj mnie, mi jest bliżej do wspomnianej czterdziestki. Tak, otrzymuję sygnały zainteresowania ze strony mężczyzn, zdarza się, że zupełnie obcych, zdarza się, że takich, którzy zdążyli mnie już poznać. Ale wiesz - ja, choć poorana, to nie obnoszę się ze swoimi traumami, za to mam ogromny apetyt na życie i radość tego życia. Ludzie to widzą i to właśnie ich przyciąga. Sądzisz, że w tamtym czasie ktoś się nade mną rozczulał? Nie. Byłam z tym zupełnie sama, ale też dlatego sama musiałam się za siebie porządnie wziąć.

Zauważyłam też, o czym dziewczyny już wspomniały, że mężczyźni nie lubią być lekarstwem na przeszłość, bo ich to zwyczajnie obciąża. Chcą budować zdrowy związek, oparty na zdrowych relacjach, nie zaś taki, w którym jedna strona się nad sobą użala, a druga powinna cierpliwie ją z tego wyciągać. Owszem, jeśli ludzie zdążą się już poznać, są ze sobą jakiś czas, coś się wydarzy, co zachwieje równowagą, to powinni się wspierać, ale mało kto już na początku tej drogi chce służyć za balsam na czyjeś rany, a skoro nie chce, to po prostu odchodzi.

Asterko, nie dalej jak wczoraj (w innym wątku) napisałam, że nie ma czegoś takiego jak odpowiedzialność zbiorowa, jeśli więc masz problem ze swoją traumatyczną przeszłością, to jest to Twój własny problem i to Ty powinnaś go rozwiązać. Nikt bowiem nie powinien ponosić konsekwencji za czyjeś złe dzieciństwo, zły związek czy cokolwiek innego, jeśli rzecz jasna to nie on sam się do tego przyczynił. Biorąc jednak pod uwagę to, co czytam, wyraźnie widzę, że każdy potencjalny partner będzie musiał zmierzyć się z tym, co stało się Twoim udziałem. Uwierz, mało kto będzie miał na to ochotę.

Mam przyjaciółkę, 43 lata, dziewczyna po patologicznym związku, rozwodzie, kilku nieudanych próbach związania się z kimś na nowo, wcale nie żadna piękność, z całkiem wyraźną nadwagą, a jednak od pięciu lat jest szczęśliwa, facet świata poza nią nie widzi, kocha i jest kochana, niebawem biorą ślub. Ale ona zamknęła za sobą to wszystko, co kiedyś wpędziło ją w załamanie, potem w depresję, nie rozpamiętuje, nie rozdrapuje ran i sądzę, ba, jestem tego niemal pewna, że bez tego jej świetlana teraźniejszość byłaby zwyczajnie niemożliwa.

203

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterko, nie dalej jak wczoraj (w innym wątku) napisałam, że nie ma czegoś takiego jak odpowiedzialność zbiorowa, jeśli więc masz problem ze swoją traumatyczną przeszłością, to jest to Twój własny problem i to Ty powinnaś go rozwiązać. Nikt bowiem nie powinien ponosić konsekwencji za czyjeś złe dzieciństwo, zły związek czy cokolwiek innego, jeśli rzecz jasna to nie on sam się do tego przyczynił. Biorąc jednak pod uwagę to, co czytam, wyraźnie widzę, że każdy potencjalny partner będzie musiał zmierzyć się z tym, co stało się Twoim udziałem. Uwierz, mało kto będzie miał na to ochotę.


To odpowiedz mi Olinko , czemu tak wiele kobiet niańczy alkoholików, hazardzistów, rozwodników z rozmaitymi traumami?Są rzeczy i przeżycia z którymi trudno uporać się w pojedynkę.A ilu męzczyzn obarcza nas swoimi problemami z dziećm z poprzednich związkówi, złymi relacjami z była zoną, problemami z pracą.Widząc fajnego faceta w depresji nie masz go ochoty z niej wyciagnąć.Wesprzeć , podpowiedzieć coś ciekawego tak jak Wy to czynicie?To tylko domena kobiet, bo męzczynom się nie chce zastanawiac i wczuwac w sytuacje drugiego człowieka?Czy my czasem nie żyjemy z ich przeszłością, ich demonami , fobiami i uprzedzeniami.Nie da się zamknąć przeszłości i stać zupełnie innym człowiekiem, bo to suma naszych doswiadczeń nas kształtuje.Możemy tylko panować by nie zatruły nam i innym zycia.

204

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterko, czym innym jest bezinteresowna pomoc komuś, kto samodzielnie sobie z czymś nie radzi, w tym z przeszłością, a czym innym uwikłanie się w taki trudny związek. Ja dla przykładu chętnie pomagam osobom pooranym przez życie, wspieram ich, staram się zrozumieć i jeśli trzeba, to przy nich jestem, ale mimo tego świadomie nie weszłabym w związek, w którym zamiast partnera miałabym toksyczną osobowość, wypijającą ze mnie całą radość życia. Przecież każdy z nas chce być szczęśliwy, prawda?

Pytasz dlaczego tak wiele kobiet niańczy alkoholików, hazardzistów czy rozwodników - ale czy naprawdę uważasz, że już na dzień dobry brały ich z tymi obciążeniami? Spodziewam się, że oni to pięknie przed nimi ukrywali. A jeśli brały, to z dużym prawdopodobieństwem były to po prostu desperatki.

205

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

To nie jest tak, że nie doceniam i nie lubię siebie, ale oczekuję, zeby to co mam dobrego i cennego dostrzegł jakis męzczyzna.Żeby chciało mu sie zobaczyć coś wiecej, niz średnioatrakcyjna 40.
Trudno zbudować normalny związek , kiedy nie ma się z kim.Kiedy nie ma nikogo , kto by się nami zainteresował.

Asterko, popełniasz ogromny błąd. Oczekujesz od mężczyzny, że uratuje Twoje życie. Bardzo małe szanse na to, żeby tak się stało. Uratować siebie, swoje życie, zmienić drogę z męczeńskiej na szczęśliwą możesz tylko Ty sama. Zrozum to wreszcie. Kiedy pokonasz demony przeszłości, kiedy uświadomisz sobie, że jesteś panią swojego życia - wtedy masz szansę spotkać mężczyznę, o jakiego Ci chodzi.

Asterka10 napisał/a:

Vinnga i Adlenewman  włożyły ogromna prace w wyjście ze swoich toksycznych zwiazków, ale czy miały by szanse na nowe, gdyby nie spotkały odpowiednich mężczyzn , którym się chciało chcieć.Która kobieta, poraniona przez los, niepewna siebie bedzie miała odwagę wysyłać sygnały do jakiegoś mężczyzny?

Olinka już Ci napisała - optymizm i radość życia przyciągają jak magnes. Ty zakładasz kolejność odwrotną. Wg Ciebie najpierw trzeba znaleźć odpowiedniego mężczyznę, żeby wzbudzić w sobie radość życia. Jeśli już podkreślamy wiek to smutne jest to, że przez ponad 40 lat nie zrozumiałaś tej oczywistej prawdy.
Ten pogrubiony fragment trochę inaczej wyglądał w rzeczywistości. Nowe, lepsze życie miałam już w momencie kiedy zakończyłam toksyczny związek. Tak mnie własna odwaga uszczęśliwiła, że niemal od razu tryskałam radością życia. I to przyciągało mężczyzn. Mój "odpowiedni mężczyzna" nie pojawił się po to, żeby mnie z bagna przygnębienia wyciągać, bo ja sama już z tego bagna wcześniej wyszłam. Tak, chciało mu się chcieć, bo gdyby nie chciało to by mnie nie miał. A ja naprawdę wierzyłam (i nadal wierzę), że jestem bardzo wartościowym egzemplarzem. Inni ludzie widzą to, w co my wierzymy.

Zobacz, jak Twoje podejście różni się od mojego. Ty pielęgnujesz w sobie krzywdy z dawnych związków, czekasz, aż pojawi się królewicz i Cię wyciągnie z tego złego świata. Nie potrafisz pojąć, że to Ty sama powinnaś z tego złego świata wyjść. Chcesz, żeby ktoś o Ciebie zabiegał. Ale o kogo on ma zabiegać? O smutną, poharataną kobietę, której strach dotknąć, żeby się jakiejś wrażliwej struny nie poruszyło? Ty nie wierzysz w to, że zasługujesz na to, żeby ktoś o Ciebie zabiegał. Więc nikt nie zabiega. Popełniasz błąd już na samym początku - starasz się o względy mężczyzn, zamiast z godnością uznać, że skoro się delikwentowi nie podobasz to jego strata.

Mówisz, że masz oczekiwania względem mężczyzn, ale kiedy dochodzi co do czego to Ty z tych oczekiwań rezygnujesz już na wstępie i bierzesz to, co się akurat przyplątało zamiast poczekać na to, czego chcesz.
Piszesz, że nikt nie ma na czole wypisanego charakteru. Otóż ma. Sama zobacz - strasznie zależy Ci na tym, żeby być adorowaną. Kolejny mężczyzna, którego spotykasz na swej drodze Cię nie adoruje. Logika nakazuje uznać, że w takim razie nie jest zgodny z oczekiwaniami i pana sobie odpuścić. Ale Ty przełykasz gorzką pigułkę i kontynuujesz znajomość dziwiąc się po latach, że facet okazał się nie takim jakim chciałaś. Tylko zauważ, że on nie był taki jakiego chciałaś od samego początku!

Dlaczego tak wiele kobiet niańczy alkoholików, hazardzistów i innych popaprańców? Bo alkoholicy i hazardziści są na tym świecie. I są kobiety, które godzą się na to, co zesłał im zły los zamiast wziąć sprawy w swoje ręce. Czy wiesz, że Ty do takich kobiet należysz, wbrew pozorom? Te, które się nie godzą - zazwyczaj są szczęśliwe w szczęśliwych związkach.

206

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Skoro Asterka ma problem z zaniżonym poczuciem własnej wartości to może miałby ktoś jakieś rady dla Niej, w jaki sposób mogłaby je podreperować. Bo Ona chyba czuje się zaatakowana i osaczona. A tu raczej nie chodzi o to, żeby mieć rację, ale o to, żeby pomóc Jej, aby Ona pomogła sobie smile

207

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Singleladdy, jeśli nawet Asterka poczuła się nieco zaatakowana, to nie szkodzi, bo czasem trzeba kimś solidnie potrząsnąć, żeby zrozumiał, że sam również popełnia błędy. Nawet przyjaźń czy dobry, zdrowy związek nie polega tylko na tym, aby usiąść i zawsze głaskać po główce. Są bowiem problemy, których sami nie dostrzegamy, a które na szczęście widzą patrzący z boku, zrozumienie ich jest zwykle pierwszym, często najważniejszym krokiem do podjęcia radykalnych zmian.

208

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
sinngleladdy napisał/a:

Skoro Asterka ma problem z zaniżonym poczuciem własnej wartości to może miałby ktoś jakieś rady dla Niej, w jaki sposób mogłaby je podreperować. (...)

* Podjąć decyzję o innym niż dotychczas sposobie myślenia o sobie, o innych, o relacjach między ludźmi.
* Uświadomić sobie, że wszyscy mają wady i wszyscy mają zalety. smile
* Zacząć zauważać swoje zalety i samej je doceniać.
* Uniezależnić swoje myślenie o sobie od opinii innych osób.
* Wychwytywać i doceniać pozytywne opinie, bagatelizować negatywne.
* Przestać uzależniać swe szczęście i zadowolenie z życia od innych osób.
* Zacząć lubić i kochać siebie.
* Być szczęśliwą sama ze sobą.

209

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Olinko, ja to wiem. Masz oczywiście rację, ale widzisz chyba, że Ona raczej niespecjalnie bierze do siebie to, co Jej mówimy.

210

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Mnie akurat fajnie się czyta Asterkę(choć o dziwo nie lubię długich wywodów)...=)
dziewczyna ma dużo racji w tym co pisze, jest w czarnej dupie i chce się wygadać, chce sobie ponarzekać na męski ród i jest ok...

211 Ostatnio edytowany przez sinngleladdy (2012-11-06 17:22:30)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Nie sądzę, żeby Asterce chodziło tylko o to, żeby sobie ponarzekać na męski ród. Jej chodzi o to, żeby znaleźć miłość. A żeby ją znaleźć to musi z tej czarnej dupy wyjść.

212 Ostatnio edytowany przez Koliber (2012-11-06 17:50:47)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

No oczywiście że o miłość, mi i tak zaimponowała tym że pomimo tego iż była niejednokrotnie odrzucana w sposób najgorszy jaki tylko można(dla kobiety) to jednak chciała związku a nawet sama inicjowała spotkania z mężczyznami...

a z czarnej dupy nie wychodzi się za pstryknięciem palca hmm

Asterka10 napisał/a:

Od ojca mego syna usłyszałam na koniec, że "wstydziłby się ze mną pokazać

jak to przeczytałam to szczerze ale wolałabym w pysk dostać niż usłyszeć takie słowa mad

213 Ostatnio edytowany przez sinngleladdy (2012-11-06 17:53:50)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

To raczej desperacja przez Nią przemawiała a nie odwaga.

Każde odrzucenie boli. Zwłaszcza takie, gdy zostaje się odrzuconym przez osobę, która się kocha, na której Nam zależy. Ale nie można w nieskończoność popełniać tego samego błędu, brnąc tym samym w ślepą uliczkę. Asterkę takie postępowanie doprowadziło do strefy mroku.

Nic się nie dzieje za pstryknięciem palca i każdy o tym wie.

    Asterka10 napisał:

    Od ojca mego syna usłyszałam na koniec, że "wstydziłby się ze mną pokazać

a ja to bym się za siebie ostro wzięła po to, żeby już nigdy więcej czegoś takiego nie usłyszeć.

214

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

nie wiem co kierowało Asterką w wyborze mężczyzn bo jej nie znam...

a tak w ogóle szkoda że nie ma Asterki, zawsze lepiej sie rozmawia jak jest dana osoba...

ps.ale że niby operacje plastyczna byś sobie zrobiła? wink

215

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Wiele już zostało tutaj powiedziane. Ja jednak uważam, że wygląd mimo wszystko też się liczy. Czy potrafilibyście spotykać się z dziewczyna, która kompletnie Ci się nie podoba? Jednak podchodz do życia z uśmiechem. Mnie też różni ludzie krytykowali za mój wygląd. Był nawet czas kiedy nakładałam na twarz tonę makijażu. Całe szczęście ten okres minął. Dalej jestem sama i również uważam się za mega brzydka. Wiem co myślisz o tych radach... Łatwo mówić smile nie przejmuj się tym. Każdy na kogoś zasługuje. Może poszukaj kogoś w internecie albo po prostu zaakceptuj siebie. Wiele razyz tego powodu też płakałam w poduszkę jednak to niczego nie zmieniło. Ciesz się życiem i nie przejmuj. Niektórzy po prostu nie zasługują na uwagę tak inteligentnej osoby jak ty smile ważne aby cieszyć się życiem póki masz czas. Nadrabiaj to nastawieniem to na pewno znajdą się osoby, którym nie będzie zależało na wyglądzie smile

216 Ostatnio edytowany przez sinngleladdy (2012-11-06 18:40:13)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

nie, nie wink operacja plastyczna odpada wink

Wiesz... Jako nastolatka wyglądałam bardzo nieatrakcyjnie... Przy wzroście 163 cm ważyłam 85 kilo i wyglądałam, jak mały autobusik. Byłam inteligentnym i lubianym dzieckiem, ale zawsze znalazł się ktoś, kto mi przytykał z powodu mojej sporej nadwagi. Dlatego unikałam ludzi. Moje koleżanki biegły na randki a ja czytałam Harlequiny i budowałam sobie fałszywy obraz prawdziwej miłości. Kiedyś byłam na spacerze z psem. Akurat nieopodal boiska, na którym grupka chłopców grała w piłkę. Mój pies jest dość specyficzny i w tamtych czasach jego rasa była mało popularna i wzbudzała zainteresowanie. Tamci chłopcy też wtedy zwrócili na niego uwagę. Komentarz był dla mnie dość bolesny i brzmiał "Fuuuuj, jaki brzydki pies. Ale wolałbym umówić się z nim, niż z jego właścicielką". Uciekłam wtedy do domu z płaczem. Miałam wtedy 19 lat i tamta chwila była przełomowa... Wzięłam się za siebie, schudłam 35 kilo i dziś podoba mi się to, co widzę w lustrze. Jestem uważana za osobę atrakcyjną, ale czasami gdzieś tam deep inside, nadal czuję się, jak tamta zakompleksiona grubaska. Musiałam zrobić sobie w głowie totalne przemeblowanie. Ale było warto smile nagle z brzydkiego kaczątka przemieniłam się w pięknego łabędzia. Najważniejsze jednak było to, iż uwierzyłam, że nie ma rzeczy niemożliwych smile

dobrze wiem, że wyjście ze strefy mroku nie dzieje się po pstryknięciu palcami smile ale wiem też, że dokąd będę mogła chodzić o własnych siłach to pójdę tam, gdzie chcę smile     

Dlatego tak mocno namawiam Asterkę, żeby się za siebie wzięła, bo użalanie się nad sobą to ślepa uliczka.

217

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Kocham Cię Koliber, za próbę zrozumienia i nie krytykowania w czambuł.I za te słowa, że nikt nie zasługuje by mu powiedzieć "wstydziłbym się z tobą pokazać".Bo nikt nie zasługuje, choćby był największym potworem .
Łatwo jest na kogoś napadać, jeśli nie zna się czyjegoś życia.Wiecie, pewnie mając takie jak ja wymiękłybyście nie raz.Ja daję radę pracować zawodowo, wychowywać samotnie dziecko , bez niczyjej pomocy, bo nie mam rodziców i innych osób które by mnie wyręczały.Dziecko specjalnej troski, z którym 5 razy w tygodniu jeżdziłam na rehabilitację, do lekarzy, na turnusy rehabilitacyjne.Walczyłam z głupią służbą zdrowia, durnymi przepisami oświatowymi i biedą, bo rehabilitacja kosztuje.Nie oczekuję od Was współczucia, podziwu, ani litości.Tylko zrozumienia i nie krytykowania, że tylko ja jestem be.Faceci , którzy mi się trafiali to aniołki bez winy, bez sumienia i umiejętności logicznego myślenia?Może z Waszego punktu widzenia mężczyźni wprost uwielbiają urobione kobiety z nie swoimi , niepełnosprawnymi dziećmi.Przeciętne, niezamożne i nie specjalnie atrakcyjne?Co z tego, .ze waleczne, odpowiedzialne i zorganizowane, ciepłe i kochające.Jak można swoim niezdecydowaniem, okrucieństwem i głupotą dokładać takiej osobie problemów.Nikt ich do bycia ze mną nie zmuszał, nie podobałam się im mogli nie angażować się dalej.Nigdy w życiu nie powiedziałabym  komuś z kim sypiałam, że jest gruby, nieatrakcyjny i do niczego.Bo to świadczyłoby tylko o mojej desperacji i braku gustu.Może zamiast mnie atakować , to powinnyście mnie wesprzeć i powiedzieć coś miłego?

218

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Wszystko zależy od tego, z czego wynikają Nasze kompleksy. Jeżeli z tego, co możemy zmienić to trzeba to zrobić, a jeżeli z tego, czego zmienić nie możemy to trzeba owa "ułomność" zaakceptować, pogodzić się z nią i skupić na czymś innym.

Podobno nie ma brzydkich kobiet wink

219

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Sinngleleddy ja myślę, że ta operacja jest konieczna.I jeszcze wpędzenie się w anoreksję, bo to pozwoli mi osiągnąć perfekcyjny rozmiar 36.Jeszcze wizażystka , kosmetyczka i z kilka tysięcy na zakupy.I wtedy męzczyźni się będą wpros o mnie zabijać, bo fizyczne piękno jest przecież najważniejsze.
Wiesz, mam skończoną 40 i wyglądowo lepiej nie będzie .Cieszę się tym co mam i bez przerażenia będę przyjmować pierwsze zmarszczki.Chce być kochana za to jaka jestem , a nie jak wyglądam.Chcę być kochana choćbym zbrzydłą, zestarzała się, dostała parchów na całym ciele.Takie dziwne?Jeśli ktoś nie będzie we mnie takiej jaka jestem (a nie wyglądam najgorzej), nie będzie chciał i potrafił dostrzec wartościowego człowieka i  świetnej kobiety to niech się idzie bujać.Co by się z takim pustakiem, że widzi tylko zewnętrzne przejawy kobiecości, mogę mu co najwyżej współczuć.

220 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2012-11-06 19:28:07)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Podobno nie ma brzydkich kobiet .

Tylko wódki i gazety do przykrycia twarzy nie może zabraknąć.Powiedz to moim  byłym partnerom, będą Ci potrafili pokazać jakieś 60 % populacji, która uraża ich zmysł estetyczny.Powiedz to tej niestety ogromnej grupie mężczyzn, którzy patrzą na nas jedynie przez pryzmat wyglądu.Z tych moich żaden to nie był urodowy cud , ani w żadnej innej dziedzinie .Więc nie wiem skąd takie wymagania.

221 Ostatnio edytowany przez sinngleladdy (2012-11-06 20:00:08)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterko, ale przecież nikt Ci niczego nie ujmujemy. Próbujemy tylko ustalić, skąd się biorą Twoje problemy natury damsko-męskiej. Jest wielu złych mężczyzn. Nam chodziło tylko o to, że powinnaś już nauczyć się ich rozpoznawać. Jesteś dobrą kobietą - to świetnie. Tym bardziej zasługujesz na szczęście. Masz kogo kochać i dla kogo żyć - dla swojego dziecka. Dzięki Niemu nie jesteś sama. Jest wielu złych mężczyzn. Sama trafiłam na takiego popaprańca emocjonalnego, którego bardzo kochałam, ale mimo wszystko musiałam usunąć Go ze swojego życia. Był popaprany do granic możliwości... Było mi mega ciężko. Tym bardziej, że moje pierwsze "kocham" powiedziałam właśnie Jemu. Zaufałam Mu jak nikomu, bo byłam pewna, że jest dobry i nie zrobi mi krzywdy. Niestety się pomyliłam. Dobrze wiem, jak się czujesz. Dziś jest mi wstyd przed samą sobą, że dałam się tak nabrać facetowi, który nawet nie był w moim typie, ale miłość jest strasznie ślepa smile dużo płakałam i nigdy nie czułam się tak niewiele warta, jak wtedy, gdy mnie odrzucił. Czułam się przegrana. Jak ja za Nim tęskniłam... Jak ja wyłam po nocach gryząc z bólu ręce... W wieku 26 lat nie spodziewałam się, że kiedyś aż tak się zakocham... Tłumaczył mi, że miłość to bzdura, że uczucia nic nie znaczą... Chciał mi odebrać wiarę w miłość. Kiedyś rozmawialiśmy o marzeniach. Moim było to, żeby mieć szczęśliwą i kochającą się rodzinę. Miałam również takie marzenie, że gdy kiedyś moje wnuki zapytają mnie o moją wielką miłość to nie będę musiała wyciągać albumu ze zdjęciami tylko wskażę na sąsiedni fotel i powiem - "tam siedzi". Wiem, że odebrał mi to z premedytacją. Ale ja i ta nadal w miłość wierzę  smile Najważniejsze dla mnie jest to, że posłuchałam głosu serca a serce wygrywa nawet wtedy, gdy przegrywa smile nigdy nie byłam taką beznadziejną romantyczką smile zachorowałam na romantyzm dopiero wtedy, gdy się zakochałam. Bardzo brakuje mi tego uczucia. Przynajmniej do momentu, gdy zaczął świrować. Przy Nim czułam się tak, jakbym była w domu. W Jego oczach było coś, czego nie widziałam nigdy wcześniej. Dał mi taki wyjątkowy rodzaj ciepła...  Strasznie sentymentalna robię się na starość tongue Bajka się skończyła, gdy nagle coś mu się odwidziało. Jednego dnia chciał mi się oświadczać, planowaliśmy, jakie drzewa posadzimy w ogródku a następnego dowiedziałam się, że mnie kocha, ale nie potrafi ze mną być. I uciekł. Ciężko było mi się pozbierać. Tez trochę się boję, że już nigdy nikogo nie pokocham, ale na pewno się nie poddam smile

Ty też się nie poddawaj. Co nie znaczy, że masz rzucać perły przed wieprzami. Niektórzy mawiają, że miłość przychodzi wtedy, gdy się o nią nie zabiega. Przecież gdzieś musi być ktoś dla Ciebie.

222 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2012-11-06 19:49:07)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Nie zabiegałąm o miłość 5 długich lat.Nie miałam , ani siły , ani chęci.I  nic się przez te 5 lat nie zmieniło.Pewnego dnia obudziłam się przerażającą myślą, że jeśli czegoś nie zrobię ze swoim życiem, to już tak zostanie.Będę patrzeć jak dorasta moje dziecko, a ja dziwaczeję, robię się co raz bardziej złośliwa i co raz bardziej nie lubię mężczyn.Aż zacznę  ich nienawidzić i nimi gardzić.Jestem bardzo blisko tego stanu.Przez kilka miesięcy chyba z czystego masochizmu udzielałam się na internetowych randkach.Ja wiem, że to nie najlepsza grupa pokazowa płci męskiej.Ale czytając niektóre posty tylko utwierdzałąm się w przekonaniu , że to banda bezmózgich s..., prostaków, chamów i zboczeńców.A jeśli , już jest jakiś normalny to jestem dla niego za stara, za brzydka , za biedna, albo za bardzo skomplikowana.Stąd ta całą zadyma i moje pytania.Jeśli chcecie się zdołować, poczuć z kosmosu to randki są najlepszym miejscem na świecie.

223

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterko, ja nie byłam w stanie zaakceptować siebie takiej, jaką jestem. Nie zrobiłam tego, by się komukolwiek przypodobać. Zrobiłam to dla siebie. Żebym sama ze sobą czuła się lepiej. Zgadzam się z tezą, że wygląd to nie wszystko. Nie wiem, dlaczego tak się wyzłośliwiasz. W końcu to nie ja marudzę, że mężczyzna na do widzenia powiedział mi, że wstyd się ze mną pokazać. Mężczyźni niestety są próżnymi wzrokowcami. Jeżeli nie przyciągnie ich Twoja uroda to musiałabyś mieć fantastyczną osobowość. Dobre serce i piękna dusza niestety nie zawsze są wystarczające. Jest masa książek na temat tego, za co i dlaczego mężczyźni kochają kobiety. Taka lektura może być dla Ciebie pouczająca. Niestety nie zawsze można być kochanym tylko dlatego, że się jest i za to, że się jest.

Generalnie wnioskuję, że Ty jesteś z siebie zadowolona, znasz swoją wartość a za całe zło tego świata obwiniasz mężczyzn, którzy w większości są beznadziejni i do niczego się nie nadają. Fajnie, tylko nie wiem, do czego Cię takie rozumowanie doprowadzi. Na swoim podejściu źle wyszłaś, więc może najwyższy czas, by je zmienić... Masz dwie opcje: zmienić podejście, co Ci niczego nie gwarantuje, ale daje szanse, albo nadal upierać się przy swoim w oczekiwaniu na to, że ktoś Cię pokocha taką, jaką jesteś. Moje Ciotki też tak postanowiły. Nie dały sobie niczego przetłumaczyć. I wiesz co? Do dziś czekają a mają ponad 60 lat.

224

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

To ja już nie wiem, co Ci poradzić. Jedno jest pewne  nie wszyscy są popaprani. Może po prostu nie miałaś/masz szczęścia...

225

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Nie zabiegałąm o miłość 5 długich lat.Nie miałam , ani siły , ani chęci.I  nic się przez te 5 lat nie zmieniło.Pewnego dnia obudziłam się przerażającą myślą, że jeśli czegoś nie zrobię ze swoim życiem, to już tak zostanie.Będę patrzeć jak dorasta moje dziecko, a ja dziwaczeję, robię się co raz bardziej złośliwa i co raz bardziej nie lubię mężczyn.Aż zacznę  ich nienawidzić i nimi gardzić.Jestem bardzo blisko tego stanu.

Z całym szacunkiem, to się będzie nazywało - dewotyzm. Przed tym należy się strzec jak przed ogniem. To jak Cię odbierają inni, zależy od Ciebie.


Asterka10 napisał/a:

Przez kilka miesięcy chyba z czystego masochizmu udzielałam się na internetowych randkach.Ja wiem, że to nie najlepsza grupa pokazowa płci męskiej.Ale czytając niektóre posty tylko utwierdzałąm się w przekonaniu , że to banda bezmózgich s..., prostaków, chamów i zboczeńców.A jeśli , już jest jakiś normalny to jestem dla niego za stara, za brzydka , za biedna, albo za bardzo skomplikowana.Stąd ta całą zadyma i moje pytania.Jeśli chcecie się zdołować, poczuć z kosmosu to randki są najlepszym miejscem na świecie.

Internetowe randki - faceci normalni tak samo to odbierają jak Ty. Kiedyś korzystałem, ale zrezygnowałem, to złe miejsce na poznawanie. Poszukaj na forach tematycznych. Tam są normalniejsi.

226

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Remi, sorry mam robić z siebie kretynkę i udawać, że się znam i pasjonuję łowieniem na suchą muchę, albo budową silnika odrzutowego?A któryś facet szuka kobiety na forum Diany Gabaldon, albo robótek ręcznych?Napisałabym jeden post i stałoby się jasne, że jestem desperatką szukającą chłopa li i jedynie.Takie forum ma jeszcze jedną wadę, nie widać na nim stanu cywilnego, a rwanie żonatego faceta to chyba najbardziej głupi pomysł w mojej sytuacji.Moje nielubienie facetów z dewotyzmem nic nie ma wspólnego.Nie jest podbudowane ideologią beretową, ani nienawiścią do seksu.Gdybym tak potrafiła traktować mężczyzn konsumpcyjnie , tylko w wiadomym celu to bym to robiła.Z dziką rozkoszą. Nie wszystkie kobiety, które nie lubią mężczyzn unikają seksu.Ja bardziej narzekam, że przez to,że ich nie lubię mam deficyty w tej sferze życia.

227

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Remi, sorry mam robić z siebie kretynkę i udawać, że się znam i pasjonuję łowieniem na suchą muchę, albo budową silnika odrzutowego?A któryś facet szuka kobiety na forum Diany Gabaldon, albo robótek ręcznych?Napisałabym jeden post i stałoby się jasne, że jestem desperatką szukającą chłopa li i jedynie.Takie forum ma jeszcze jedną wadę, nie widać na nim stanu cywilnego, a rwanie żonatego faceta to chyba najbardziej głupi pomysł w mojej sytuacji.Moje nielubienie facetów z dewotyzmem nic nie ma wspólnego.Nie jest podbudowane ideologią beretową, ani nienawiścią do seksu.Gdybym tak potrafiła traktować mężczyzn konsumpcyjnie , tylko w wiadomym celu to bym to robiła.Z dziką rozkoszą. Nie wszystkie kobiety, które nie lubią mężczyzn unikają seksu.Ja bardziej narzekam, że przez to,że ich nie lubię mam deficyty w tej sferze życia.

To teraz wyszło, że jednak wszystkich nie lubisz. Chyba że znowu źle zinterpretowałem Twoje słowa

228

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
sinngleladdy napisał/a:

To ja już nie wiem, co Ci poradzić. Jedno jest pewne  nie wszyscy są popaprani. Może po prostu nie miałaś/masz szczęścia...

No właśnie nie miałam.Wiesz , dzięki Ci za to stwierdzenie, bo całe życie słyszę, albo, że mam się diametralnie zmieniać, albo wyjść do ludzi, albo mniej wymagać (jakbym patrząc na moich facetów chciała księcia).Bardziej starać, mniej starać.Odchudzać.Inaczej ubierać.Nie odzywać, bo ich peszę swoim intelektem.Wszyscy , ze mną samą na czele szukali winy we mnie i moim postępowaniu.
A ja zwyczajnie nie mam szczęścia.Bo jak napisałam, wierzę, że paru fajnych mężczyzn jest na świecie.Pewnie nawet więcej niz mi się wydaje.Ale , albo na mnie nie lecą, albo spotykam ich w nieodpowiednim czasie, albo się zwyczajnie mijamy.
Pewnie mam też coś za uszami, ale gorsze, bardziej zakompleksione, brzydsze i pokręcone kobiety spotykają kogoś, kto je akceptuje i kocha.

229

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterko, rozumiem skąd Twój żal i Twoje rozgoryczenie. Kiedy ostatnio byłaś szczęśliwa?

230

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Lubie paru facetów, ale deficytów z nimi nie nadrobię.Do tego trzeba lubić w trochę inny sposób i to najlepiej z wzajemnością, żeby się później jakiś biedak nie obwiniał, że jak mógł sypiać z takim potworem.

231 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2012-11-06 20:42:10)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

W życiu?Czy z facetem?W życiu ogólnie jestem cały czas szczęśliwa.Mam cudownego syna, którego kocham nad życie i jestem przez niego kochana.Mam  paru wypróbowanych przyjaciół, którzy mnie bardzo  lubią i ja ich.Mam sporo zainteresowań, pracę , którą lubię.Własne mieszkanie, bez kredytu.
A z facetem .Wstyd się przyznać , nigdy.Może prze jakieś ktrótkie chwile, kiedy miałam nadzieję, że może jednak coś z tego wyjdzie.Te chwile kończyły się bardzo szybko.Żaden facet mnie nie adorował, nie patrzył na mnie z zachwytem, nie sprawił, że czułam się wyjątkowa.W wieku lat czterdziestu + straszne.Straszne nie usłyszeć od żadnego mężczyzny prawdziwego , szczerego słowa kocham cię.

232

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Niestety muszę Was poprosić, żebyście nie pisali postów jeden pod drugim. Chcąc coś dopisać należy użyć opcji "edytuj", o czym mówi 12 punkt Regulaminu Forum.
Dziękuję za dostosowanie się do prośby i pozdrawiam, Mod. Olinka

233

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterko, a nie przyszło Ci do głowy, że wbrew temu co Ci się wydaje i co stale tutaj podkreślasz, to Ty sama nie pozwalasz się pokochać?

234

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Czy żeby kogoś pokochać trzeba czyjegoś pozwolenia, zachęty?Ja wiem, że sycylijskie pioruny trafiają się rzadko, ale zdarzają.To się dzieje czasem po za nami , albo wręcz wbrew nam i zdrowemu rozsądkowi.Wierzysz w to, że faceta jest coś w stanie powstrzymać od zakochania się w kobiecie jeśli mu się podoba?Że oni tak jak my nicują osobowość, charakter i zachowanie w jedną i drugą stronę.Nie oni czasem nie wiedzą zupełnie , dlaczego wybrali tą kobietę czy inną.Po prostu wybrali, bo się im podobała.

235 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2012-11-06 21:21:52)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Mogłabym się zastanawiać, czy kiedyś na drodze nie stała moja nieśmiałość.Jeszcze później głód miłości , który było pewnie widać.Teraz złośliwość.Ale , Olinko wiem, że dla chcącego , żaden z tych  moich mankamentów nie bedzie problemem i nie zdyskwalifikuje mnie jako obiektu uczuć.Znam bardziej nieśmiałę, wredne czy zdesperowane kobiety, które ktoś pokochał i wybrał.Uczuć się chyba nie da rozpatrywać w kategoriach racjonalnych.Mam wrażenie, że w większości przypadków mężczyźni zakochują się w swoich wyobrażeniach o danej osobie.

236

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterko, coraz bardziej przekonuję się, że oczekujesz niemożliwego. Czekasz na romantyczną, wielką miłość, taką pomimo wszystko i za wszelką cenę, w której Ty łaskawie (to nie jest złośliwość, ale wniosek) pozwolisz się zdobywać, będziesz sprawdzać na ile możesz sobie pozwolić, a tym samym na ile owemu zdobywcy wystarczy pokładów tej miłości. Ale wiesz, muszę Cię zmartwić, takie zdarzają się głównie w książkach.

237

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Remi, sorry mam robić z siebie kretynkę i udawać, że się znam i pasjonuję łowieniem na suchą muchę, albo budową silnika odrzutowego?A któryś facet szuka kobiety na forum Diany Gabaldon, albo robótek ręcznych?Napisałabym jeden post i stałoby się jasne, że jestem desperatką szukającą chłopa li i jedynie.Takie forum ma jeszcze jedną wadę, nie widać na nim stanu cywilnego, a rwanie żonatego faceta to chyba najbardziej głupi pomysł w mojej sytuacji.Moje nielubienie facetów z dewotyzmem nic nie ma wspólnego.Nie jest podbudowane ideologią beretową, ani nienawiścią do seksu.Gdybym tak potrafiła traktować mężczyzn konsumpcyjnie , tylko w wiadomym celu to bym to robiła.Z dziką rozkoszą. Nie wszystkie kobiety, które nie lubią mężczyzn unikają seksu.Ja bardziej narzekam, że przez to,że ich nie lubię mam deficyty w tej sferze życia.

Ojej, zaraz silnik odrzutowy, czy łowienie na suchą muchę. Można lubić czytać, oglądać filmy, czy pasjonować się gotowaniem, cokolwiek.

Dewotyzm to nie ideologia, to się pojawia jak depresja, rośnie długo aż zdasz sobie sprawę. Ciężko mi pisać jako mężczyźnie o tym, bo wiem, że alergicznie kobiety to odbierają. To pogląd na życie spowodowany brakiem faceta. Same kobiety o innych tak mawiają.

Za co taka kobieta jak Ty nie lubi mężczyzn?

238

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Naprawdę ciężko w to uwierzyć...

239

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

I znowu mnie żle rozumiesz, po co mi było przywoływać ten sycylijski piorun.Rozczaruję Cię, nie czekam na księcia na białym koniu, romantyczne westchnienia, światło świec i na żyli długo i szczęśliwie.I nie oczekuje zdobywania na które będę łaskawie pozwalać.Marzę o tym , by facet  popatrzył na mnie z błyskiem w oczach, żeby mu się ręce w moja stronę wyciągały i hamował ten gest nie chcąc mnie spłoszyć.By ze mną rozmawiał, śmiał się z moich dowcipów i szukał mego towarzystwa.Żeby wreszcie jakiś  facet do cholery wysłał jednoznaczny sygnał podobasz mi się kobieto.A co , niech mnie nawet ciągnie za włosy do jaskini :-)))Byle nie patrzył ze znudzeniem i nie traktował jak  mamusi czy koleżanki, z którą rozmawia z nudów i braku ciekawszego obiektu.Olinko, nie kombinuj za nadto.Nie jestem jakimś dziwnym okazem, który i chciałby i boi się.Chcę, tylko wybacz w mojej sytuacji nawracanie kogoś na siebie , latanie i udowadnianie jaka to jestem wspaniałą byłoby masochizmem.I mogłoby znowu odnieść wręcz przeciwny skutek.Już to przerobiłąm.

240

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
sinngleladdy napisał/a:

Naprawdę ciężko w to uwierzyć...

Ale to święta prawda.Czasem zastanawiałam się czy Opatrzność nie stawia co niektórych mężczyzn na mojej drodze, bo chce ze mnie zrobić lesbijkę.

241

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:
sinngleladdy napisał/a:

Naprawdę ciężko w to uwierzyć...

Ale to święta prawda.Czasem zastanawiałam się czy Opatrzność nie stawia co niektórych mężczyzn na mojej drodze, bo chce ze mnie zrobić lesbijkę.

ha ha ha smile myślę, że to raczej mało prawdopodobne. A może to jednak prawda, że miłości nie ma... Może Grzesiek miał rację... Może gdy się nie ma co się lubi trzeba lubić to, co się ma... Nie chciałabym za 15 lat mówić tak samo, jak Ty... Może mi tez miłość nie jest dana...

242

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Remi napisał/a:

Dewotyzm to nie ideologia, to się pojawia jak depresja, rośnie długo aż zdasz sobie sprawę. Ciężko mi pisać jako mężczyźnie o tym, bo wiem, że alergicznie kobiety to odbierają. To pogląd na życie spowodowany brakiem faceta. Same kobiety o innych tak mawiają.

Za co taka kobieta jak Ty nie lubi mężczyzn?

Za brak  starań i chęci, za znudzenie, za nierealne oczekiwania i wymagania (20 letnia Miss World=Perfekcyjna Pani Domu=Bogini Seksu=Patronka Domowego Ogniska).Za lekceważenie wszystkich kobiet , które tego ideału nie spełniają.Za obojętność i emocjonalny chłód.Za głupie zapatrzenie w młodość i urodę i nie dostrzegania uroków dojrzałych kobiet.No i niestety, za traktowanie kobiety jako gorszego gatunku człowieka, którego się nie słucha i nie stara zrozumieć.Bo nawet njwspanialszy seks się kiedyś kończy i trzeba znależć coś co choć w nikłym stopniu łaczy dwoje ludzi.
a jeśli chodzi o fora - oczywiście czytam, oglądam, interesuję się tym i owym, ale pozostaje kwestia braku informacji o sytuacji matrymonialno-emocjonalnej.Fajnie mieć kumpla, ale z żonatym kumplem można sobie co najwyżej pogadać.I nie daj Boże spotkać takiego, który nam się za bardzo spodoba, za dobrze się będziamy rozumieć i dogadywać.
Dramat z żoną w tle gotów....

243

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
sinngleladdy napisał/a:
Asterka10 napisał/a:
sinngleladdy napisał/a:

Naprawdę ciężko w to uwierzyć...

Ale to święta prawda.Czasem zastanawiałam się czy Opatrzność nie stawia co niektórych mężczyzn na mojej drodze, bo chce ze mnie zrobić lesbijkę.

ha ha ha smile myślę, że to raczej mało prawdopodobne. A może to jednak prawda, że miłości nie ma... Może Grzesiek miał rację... Może gdy się nie ma co się lubi trzeba lubić to, co się ma... Nie chciałabym za 15 lat mówić tak samo, jak Ty... Może mi tez miłość nie jest dana...

Spoko wodza, nie będziesz na 100% popełniać moich błędów.Mądra z Ciebie dziewczynka i  rozpoznasz  każdego  Charlsa Mansona i popaprańca na swej drodze.
a jeśli chodzi o zostanie lesbijką, mam marne szanse.za bardzo rusza mnie męskie ciało.Nawet moim popaprańcom , nie udało się zabić we mnie zmysłowości i zainteresowania seksem.

244 Ostatnio edytowany przez sinngleladdy (2012-11-06 22:12:32)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:
sinngleladdy napisał/a:
Asterka10 napisał/a:

Ale to święta prawda.Czasem zastanawiałam się czy Opatrzność nie stawia co niektórych mężczyzn na mojej drodze, bo chce ze mnie zrobić lesbijkę.

ha ha ha smile myślę, że to raczej mało prawdopodobne. A może to jednak prawda, że miłości nie ma... Może Grzesiek miał rację... Może gdy się nie ma co się lubi trzeba lubić to, co się ma... Nie chciałabym za 15 lat mówić tak samo, jak Ty... Może mi tez miłość nie jest dana...

Spoko wodza, nie będziesz na 100% popełniać moich błędów.Mądra z Ciebie dziewczynka i  rozpoznasz  każdego  Charlsa Mansona i popaprańca na swej drodze.
a jeśli chodzi o zostanie lesbijką, mam marne szanse.za bardzo rusza mnie męskie ciało.Nawet moim popaprańcom , nie udało się zabić we mnie zmysłowości i zainteresowania seksem.

Pewnie rozpoznam, co nie zmienia faktu, że to nie zwiększy mojej szansy na miłość tongue dobrze rozumiem Twój strach... Znajdziemy Co normalnego faceta smile jeszcze nie wiem, jak, ale znajdziemy smile

245

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Tylko bardzo Cię proszę Panie Bożę nie na odziale geriatrycznym.W miarę szybko, coś mi się jeszcze od życia w końcu należy, a viagra żle działą na krążenie.Już mam wizję (wcale nie radosną) zgonu faceta w trakcie seksu.Zabiłabym takiego gnoja. ;-)))

246

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Tylko bardzo Cię proszę Panie Bożę nie na odziale geriatrycznym.W miarę szybko, coś mi się jeszcze od życia w końcu należy, a viagra żle działą na krążenie.Już mam wizję (wcale nie radosną) zgonu faceta w trakcie seksu.Zabiłabym takiego gnoja. ;-)))

Nie trafisz na geriatrie tongue umrzesz za jakieś ponad pół wieku we śnie u boku Ukochanego, który umrze dzień po Tobie. Za karę, że kazał na siebie tak długo czekać będzie mu dane przeżyć jeden dzień bez Ciebie, co będzie dla Niego najsurowsza karą tongue

247

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Zasadniczo mam powody - udało mi się wyprowadzić dzieciaka z choroby, kończę 3 kierunek studiów, mam pracę, ładnie urządzone mieszkanie.Jestem inteligentna, oczytana, ciekawa świata.Mam przyjaciół i znajomych, oryginalne pasje i zainteresowania.Czy tak pisze i mysli o sobie osoba toksyczna czy zakompleksiona?Czy to straszny grzech oczekiwać, ze ktoś to doceni, że ktoś doceni to wszystko co osiągnełam , przeszłam i nie zwariowałam.Czy znajdzie się wreszcie męzczyzna, który doceni to co osiągnełam,  jaka jestem i co potrafię ofiarować?

Dużo w tym co piszesz gorzkiej prawdy.
Nie powiem, o mężczyznach również, choć nie lubię i nie chciałabym uogólniać, bo chyba nadal jeszcze chcę wierzyć że nie wszyscy tacy są... wolę mówić, że po prostu ja na takich trafiam i tyle.
Dużo doświadczyłaś, dużo potrafisz, rozumiesz - tak mi przyszło do głowy, że może po prostu jesteś dla nich ZBYT DOSKONAŁA.
Mężczyźni lubią dołować swoje kobiety, umniejszać ich zasługi i umiejętności - być może daje im to poczucie jakiegoś rodzaju władzy i satysfakcji... nie wiem. Spotkałam się z tym nieraz, nie tylko jeśli chodzi o obserwację własnych relacji - ale ogólnie przyglądając się różnym parom i związkom. U kobiet nie zauważyłam takiego zjawiska - wręcz przeciwnie: bardzo często słyszę jak kobieta sama siebie krytykuje w obecności swojego mężczyzny... dziwne i poniżające zachowanie jak dla mnie.

248

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Dzień to za krótka kara.Niech marźnie przez dwa. :-))Dzięki Wam i tak uniknie kary wysłuchiwania jakich to podłych facetów przez niego miałam.Przez niego, bo się nie pojawił w odpowiednim czasie.I tłuczenia łyżeczką po głowie.
Dziękuje Wam, jakoś mi łatwiej i lepiej.I cieszę się, że istnieje takie miejsce, gdzie można pogadać z fajnymi babkami .I facetami też może.dobrze czasem spojrzeć na coś z męskiego punktu widzenia.Będę tu zaglądać, to fajna alternatywa dla obrzydłych randek o2 i ich porąbanych użytkowników.
Papciuszku przepraszam Cię z całego serca, za zawładnięcie Twojego wątku.
Doskonale cię rozumiem bo też słyszałam  niewybrednei okrutne teksty na temat mego wyglądu.Cóż Ci mogę poradzić - osoby , które tak mówią nie są godne strząsać Ci pyłku z czubka buta.Nikogo nie można oceniać przez pryzmat wyglądu, ciuchów czy bogactwa.Ludzie, którzy patrzą tak na innych są chorzy i nieszczęśliwi i pewnie sami mają denne mniemanie o sobie.Na mężczyzn trzeba brać poprawkę i nigdy, PRZENIGDY NIE DAĆ SOBIE WMÓWIĆ, że  wygląd determinuje czy ktoś zasługuje  lub nie zasługuje na miłośc.Niech sobie esteci marzną w zimnych łóżkach z równie zimnymi , ślicznymi żonami.I zamiast buziaka na dobranoc słyszą "nie dotykaj , mam ułożone włosy".Niech wyprówają sobe żyły na ciuchy, kosmetyczki i zachcianki swoich królewien.I podziwiają je z bliska, nie mogąc dotknąć i kochać.Chcieli śliczne, to mają.
Życzę Ci , żebyś spotkałą fantastycznego faceta, który spojrzy na Ciebie sercem i odkryje nieprzebrane skarby.I zrobi wszystko by je mieć.Pamiętaj, jesteśmy od nich lepsze, mądrzejsze i bardziej empatyczne.

249 Ostatnio edytowany przez Olinka (2012-11-07 01:03:17)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

E , tam doskonała.Mam bałagan, ryczę bez powodu, krzyczę na dziecko.Za długo siedzę w internecie.Jak bym dobrze poszukała to by się jeszcze trochę znalazło.a teraz żegnam czule i uciekam oglądać Walking dead.Buziaczki .



Po raz kolejny proszę, abyś zamiast pisania postów jeden pod drugim, używała opcji ,,edytuj". Pozdrawiam, Mod. Olinka

250

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterko, jeśli którekolwiek napisane przeze mnie zdanie było dla Ciebie przykre, to przepraszam, nie było moim zamiarem ani Cię atakować, ani wywołać dyskomfortu czy złego samopoczucia. Chodziło mi wyłącznie o to, aby naświetlić, że świat nie jest taki zły jak nam się czasem wydaje, to tylko my sami zbyt często nie potrafimy na niego we właściwy sposób popatrzeć, a potem wziąć los w swoje ręce i o siebie zawalczyć. Tak naprawdę życzę Ci, abyś spotkała na swojej drodze tego wyśnionego księcia z bajki, który da Ci to wszystko, czego dziś tak pragniesz. I jeśli nie zmienisz w sobie nic, a jednak takiego znajdziesz, to zapewniam, że bez żalu przyznam, że się pomyliłam. Jeśli jednak w Twoim życiu nic się nie zmieni, to przeczytaj i przemyśl, proszę, raz jeszcze (a potem jeszcze raz i jeszcze), to wszystko, co zostało tutaj napisane. A nuż się okaże, że jednak miałyśmy rację?

251

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Olinko, Olinko , ale ja lubię i siebie i życie.I na prawdę biorę los w swoje ręce - bez tego moje dziecko nie osiągnełoby tego co ma.NIGDY  nie bywam bierna i obojętna.Musiałabyś usłyszeć opinie o mnie pań z różnych instytucji edukacyjnych
Bardzo łatwo wrzucić kogoś do szufladki i nalepić mu naklejkę, taką lub inną.
Mój problem to to, że żaden facet w życiu jak to pisała Chmielewska "nie leciał na mnie gwałtownie", a ci , których wybrałam zlali mnie ciepłym moczem , dając pokaz piramidalnego świństwa i okrucieństwa.I bardziej potrzebowałąm gremialnego ponarzekania na facetów niż propozycji daleko idących zmian mojego posobu patrzenia na życie.
Nie powiem , wiele z usłyszanych tekstów wezmę sobie do serca, ale nie dam sobie wmówić , ze wina leży jedynie po mojej stronie.Poczytaj sobie profile na randkach, poobserwuj zachowanie mężczyzn w stosunku do kobiet, na których im nie zależy.Nie szefowych, zon, znajomych, ale kobiety w ciązy stojącej w autobusie, staruszki, która niesie ciężkie zakupy.to my im pomagamy, ustepujemy miejsca.Chociaż obok sa młodzi 30-40 latkowie, którzy tą siatkę by jdenym paluszkiem podniesli.Poczytaj komentarze pod zdięciami kobiet , które zbrzydły, zestarzały się, bo  mnie wprawiają w instynkt morderczy.Szczególnie, że piszą je często grubi, bezzębni,łysi palanci w rozciągniętych dresach.Pewnie uogólniam , bo wiem, ze są męzczyźni którzy myslą i postępują inaczej.
Nie czekam na księcia z bajki, ale normalnego faceta, dla którego nie będą sie liczyć moje nadprogramowe kilogramy, czy mało filmowa uroda.Będzie się za to liczyć, ze ma w domu lojalnego przyjaciela, ciepło i bezpieczeństwo.kogoś kto go przytuli i wysłucha.

252 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2012-11-07 11:26:30)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:
Remi napisał/a:

Dewotyzm to nie ideologia, to się pojawia jak depresja, rośnie długo aż zdasz sobie sprawę. Ciężko mi pisać jako mężczyźnie o tym, bo wiem, że alergicznie kobiety to odbierają. To pogląd na życie spowodowany brakiem faceta. Same kobiety o innych tak mawiają.

Za co taka kobieta jak Ty nie lubi mężczyzn?

Za brak  starań i chęci, za znudzenie, za nierealne oczekiwania i wymagania (20 letnia Miss World=Perfekcyjna Pani Domu=Bogini Seksu=Patronka Domowego Ogniska).Za lekceważenie wszystkich kobiet , które tego ideału nie spełniają.Za obojętność i emocjonalny chłód.Za głupie zapatrzenie w młodość i urodę i nie dostrzegania uroków dojrzałych kobiet.No i niestety, za traktowanie kobiety jako gorszego gatunku człowieka, którego się nie słucha i nie stara zrozumieć.Bo nawet njwspanialszy seks się kiedyś kończy i trzeba znależć coś co choć w nikłym stopniu łaczy dwoje ludzi.
a jeśli chodzi o fora - oczywiście czytam, oglądam, interesuję się tym i owym, ale pozostaje kwestia braku informacji o sytuacji matrymonialno-emocjonalnej.Fajnie mieć kumpla, ale z żonatym kumplem można sobie co najwyżej pogadać.I nie daj Boże spotkać takiego, który nam się za bardzo spodoba, za dobrze się będziamy rozumieć i dogadywać.
Dramat z żoną w tle gotów....

Asterko, kobieto droga, ja sie zastanawiam czasem na jakiej Ty planecie zyjesz.

W zyciu spotkalam sie tylko raz (mam na mysli w sensie romantycznym) z egzeplarzem faceta, ktory oczekiwal cudow na patyku, a zachowywal sie jak zupelna swinia w stosunku do mnie (pisalam juz o nim). Trzeba dodac, ze jego glownym problemem bylo psychiczne niezrownowazenie i alkoholizm, a nie fakt bycia mezczyzna. Gdyby byl baba, bylby po prostu zlosliwa, nieprzyjemna, whisky naduzywajaca zolza.

Twoj dylemat nie tkwi w tym, ze samcy sa egoistyczna zgraja wykorzystujaca bezbronne niewiasty (bo to prawda tylko w niektorych przypadkach), ale w Twoich wyborach i sposobie myslenia. Jak wiele osob tutaj pisalo, cyrkularne myslenie z nastawieniem na porazke, taki niemal podswiadomy sabotaz, powoduje, ze nie tylko przyciagasz popaprancow, dla ktorych Twoje leki i glod akcptacji to jak manna z nieba, ale rowniez ich wybierasz. W ten sposob nie musisz nic w sobie zmieniac, a kazda porazke mozesz zwalic na charakter facetow jako grupe.

Niepokoi mnie takze Twoja niechec do okazywania zainteresowania w stosunku do facetow. Przeciez jak zagadasz do kogos w barze albo zaprosisz kolege na kawe to nie jest to ekwiwalentem randki, nikt Cie piorunem nie powali, a nawet jak spotkasz sie z odmowa to przeciez nie koniec swiata. Bez owijania w bawelne, moge Ci powiedziec, ze gdyby bylabym facetem i widzialabym Cie w pracy czy w pubie, a Ty bys zachowywala sie z dystansem i tylko oczekiwala na podejscie do siebie, to w sumie nigdy bym pierwszego kroku nie zrobila. No bo w koncu co mialoby mnie przyciaganac? Nie znalabym Cie wcale, nie mialabym pojecia o Twojej inteligencji czy zainteresowaniach i nawet jakbys mi sie podobala, to po prostu glupio bym sie czula zagadujac do kogos kto wyglada jak by wcale nie chcial towarzystwa.

253 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2012-11-07 12:48:00)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Adlernewman, moze nie cudów na patyku, ale bycia szczuplejszą, niższą,  , blondynka , brunetką, eteryczną, bardziej spolegliwą, tajemniczą.Dla mojego pierwszego faceta byłam za gruba.Dla drugiego , za mało elegancka i zrobina.Byli ze mną, "bo się im nawinełam" i to ja zabiegałam.Po co ze mną byli, choc się im nie podobałam?Bo się mogli poczuć ważni i adorowani.A  jak się pojawił inny, ciekawszy  obiekt lub przestało sie podobać to znikali i na koniec słyszałam "wsydziłbym się z toba pokazać" lub inne budujace komplementy.Co by mnie upokorzyć i skutecznie spławić.
Rozmawiam z mężczyznami, czasem niektórych zagaduję, tak jak rozmawiam z kobietami.Ogólnie nie dzielę ludzi na płcie tylko na ciekawych lub nieciekawych rozmówców.Usmiecham się, potrafie podejśc do faceta i poprawić mu krawat.
Moi wszyscy kumple są zonaci, albo zupełnie mną nie zainteresowani jako kobietą.I nie mam zamiaru tego zmieniać.Dlaczego?Patrz u góry, bo wolę miec kumpla niż faceta, który mnie odrzuci.Zresztą, oni tez mi się jako męzczyźni nie podobają. Mam czterdzieści lat, żaden facet ponizej 35 nie spojrzy na mnie jak na obiekt seksualny.A i moi rówieśnicy szukają kogoś młodszego.Pracuje w babskiej firmie, nie jestem zapraszana na imprezy - bo mam dziecko (z którym nie mam co zrobić) i jestem singlem czyli zagrozeniem dla cudzych mężów.Bo przecież zdesperowana mogłabym jakiegoś zaciągnąć w krzaki.
Próbowałam na randkach i albo panowie jasno dawali mi do zrozumienia, ze sie im fizycznie nie podobam, albo mieli mnie ochote jednorazowo bzyknąc niezobowiązująco.Szczególnie żonaci.Nie wiem czy z użyciem gazety do zakrycia twarzy czy nie bo nie skorzytałam.Witaj w świecie 40 latków.

254 Ostatnio edytowany przez Olinka (2012-11-07 14:45:21)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

I nie zachowuję się z dystansem.Zresztą ich ten dystans i niedostępnośc nawet rajcuje.W przypadku młodych i slicznych dziewczątek.Przy nich chce się im starać, fruwać , zabiegać, nawet brzuch wciagaja i panuja nad zadyszką.
Cięta jestem, bo ostanio słyszałam pewna męską rozmowe o kobiecie. zaczeła się cudnie ."Byłem u niej .I wiesz co mi ta wulgaryzm powiedziała - że jestem chamem.Bladź jedna.Wszystkie takie są."Nie wytrzymałam, bo jestem kobietą, a jednym z rozmówców był mój kumpel.Stwierdziłam, ze też jestem kobietą i nie czuje się wulgaryzm i bladzią.I ze trzeba sobie lepiej wybierać.Cóż się okazało , mój rówieśnik przygruchał sobie biedną, skrzywdzoną 23 latkę z dzieckiem.Tak biedna i skrzywdzoną, ze musiała się pocieszać z 3 facetami , a uzalać 5 następnym, w tym męzowi mojej koleżanki.A poniewaz , jest sliczna, drobniutka i eteryczna "łykali " wszystkie jej głodne teksty.Wystarczyło tylko spojrzenie dużych niebieskich oczu i buzia wygięta w podkówkę.

255 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2012-11-07 13:57:13)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

A zastanawialas sie, dlaczego bylas z facetami, ktorzy Ci dawali do zrozumienia, ze im nie odpowiadasz? Nie przyszlo Ci do glowy od razu takiego kolesia splawic?

Co do nastawienia, mozna konwersowac z ludzmi, usmiechac sie, ale jednoczesnie mentalnie przesylac taka bariere:"Ja jestem tylko kolezanka.", "Nie wierze w to, ze ktokolwiem sie mna moze zainteresowac." Faceci to wylapuja. Skutek jest taki, ze zaczynaja sie interesowac tylko takie wampiry emocjonalne, dla ktorych to dar z niebios, gdy moga znalezc kobiete, ktora w siebie nie wierzy.

A co do ladnych kobiet, ktorym tak zazdroscisz, mam kolezanka- wypisz, wymalowane duze oczy, usteczka w podkowke, malutka dziewczynka. Wedlug Twojej teorii ona powinna sie odganiac od wielbicieli. Prawda jest taka, ze ma 30 lat i jest sama. Po kilku randkach faceci wieja jak od zarazy, mimo tego, ze ona inteligentna, wyksztalcona i piekna jak obrazek. Powod? Jest jedna z najnudniejszych, depresyjnych i przeczulonych na swoim punkcie osob jakie znam. Moj facet mnie blaga, zeby ja nie zapraszac na imprezy. Nazywamy ja "Czarna Dziura", bo gdzie sie pojawi, to konwersacja zamiera smiercia naturalna. Jak widzisz, uroda to te pierwsze piec minut, a potem to juz trzeba miec charakter.

256

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Olinko, Olinko , ale ja lubię i siebie i życie.I na prawdę biorę los w swoje ręce - bez tego moje dziecko nie osiągnełoby tego co ma.NIGDY  nie bywam bierna i obojętna.Musiałabyś usłyszeć opinie o mnie pań z różnych instytucji edukacyjnych
Bardzo łatwo wrzucić kogoś do szufladki i nalepić mu naklejkę, taką lub inną.
Mój problem to to, że żaden facet w życiu jak to pisała Chmielewska "nie leciał na mnie gwałtownie", a ci , których wybrałam zlali mnie ciepłym moczem , dając pokaz piramidalnego świństwa i okrucieństwa.I bardziej potrzebowałąm gremialnego ponarzekania na facetów niż propozycji daleko idących zmian mojego posobu patrzenia na życie.

Asterko, pisałyśmy już przecież, że my w żadnej mierze nie kwestionujemy Twojej wartości, inteligencji i lubienia siebie, zwłaszcza, że podkreślałaś to już wielokrotnie. To co - moim zdaniem, a zdaje się, że nie tylko moim - powinnaś zmienić, to swoje nastawienie do mężczyzn. I jeśli zdajesz sobie sprawę, że mężczyzn nie interesujesz jako kobieta i stanowi to Twój główny problem w nawiązaniu bliższych relacji z nimi, to stań się bardziej kobieca, przyciągaj ich spojrzeniem, uśmiechem, kokietuj, baw się sytuacją. Zauważyłam zresztą w Twoich słowach taki paradoks - z jednej strony piszesz, że lubisz siebie i to jak wyglądasz, a z drugiej, że Twój wygląd jest powodem wszelkich niepowodzeń na płaszczyźnie kobieta-mężczyzna. I choć doskonale wiesz, że taka, jaka jesteś mężczyznom się nie podobasz (chodzi o całokształt, nie tylko o fizyczność), to choć pragniesz, aby ktoś w końcu naprawdę chciał Cię zdobywać, to twierdzisz, że za nic nie będziesz się zmieniać. Nie sądzisz, że tkwisz w jakimś błędnym kole, bo jedno z drugim wydaje się wzajemnie wykluczać?

Może i mężczyznom chce się starać na widok młodych i pięknych dziewczątek, ale Ty nie jesteś i nie będziesz już nigdy dziewczątkiem, podobnie jak ja, Adlernewman i inne dziewczyny, które udzielały się w tym wątku. A skoro tak, to należy zmienić swoje myślenie i nie oczekiwać, że facet będzie Cię w ten sposób traktował. A jeśli mam być szczera, to osobiście zupełnie za czymś takim nie tęsknię, bo faceci ,,zdobywający" lalkowate dwudziestki zwykle (choć oczywiście nie wszyscy) poza wyświechtanymi tekstami, banalnymi komplementami i paroma tandetnymi sztuczkami nie mają pojęcia jak walczyć o prawdziwą kobietę. Warto też zauważyć, że bycie z dziewczątkiem nie dla wszystkich mężczyzn jest atrakcyjne.

Szczerze mówiąc, to już kończą mi się argumenty, bo widzę, że krążymy wciąż w tym samym miejscu i za nic nie pozwalasz nam pójść do przodu. Popełniasz wiele błędów, ale w przekonaniu o słuszności swojego myślenia zupełnie nie chcesz tego zauważyć. Ale skoro tak lubisz siebie i swoje życie, to skąd w Tobie tyle żalu i goryczy? Bo uwierz, wysyłasz mnóstwo sygnałów, które naprawdę nie świadczą o satysfakcji z własnego życia.

257

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Bardzo łatwo można to odwrócić,bardzo duużo dziewczyn leci na wygląd  i kasę krzywdząc po drodze mnóstwo naprawdę dobrych facetów.

258

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Bardzo Samotny napisał/a:

Bardzo łatwo można to odwrócić,bardzo duużo dziewczyn leci na wygląd  i kasę krzywdząc po drodze mnóstwo naprawdę dobrych facetów.

Wlasciwie takie laski robia im przysluge, poniewaz zaden normalny facet nie chcialby, zeby kobieta go tylko za kase albo wyglad "kochala". Bylo by Ci fajnie z tak pusta kobieta?

259

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

brutalna to przysługa....

260

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Adlernewman, a nie wpadłaś na pomysł, ze mogłam być w tych gościach zakochana?I, ze na początku , nie pokazywali, ze się im nie podobam, natomiast zasypywali mnie komplementami na temat mojej inteligencji, ciepła i charakteru.Która kobieta, nie chce takich komplementów usłyszeć?
Przez zmianę rozumiesz operacje plastyczna i diametralną zmianę wyglądu?Dziewczyny, Wy mnie chyba nie czytacie ze zrozumieniem,Problem polega na tym, ze nie mam kogo kokietować.żonatych facetów, mężczyzn , którzy mi sie nie podobają?Obcych, o którzy w wiekszości wypadków są zajęci?Mieszkam w małym miasteczku, wszyscy się znamy, lub znamy tych , którzy znają daną osobę.To nie Kraków, czy Warszawa, gdzie jest duzo okazji spotkania wolnego singla w moim wieku.Tu wolnego faceta jak na leksarstwo, a konkurencja jest ogromna.
A tak swoją drogą , to jednemu księciuniowi z drugim korona by z głowy spadła, gdyby podszedł i sam zagadał, czy umówił na kawę.Ja naprawdę wysyłam sygnały, choc się boję jak cholera.Bo ciągle mi gdzieś dzwonią słowa "wstydziłbym sie z toba pokazać".Nie rozumiem męzczyzn, bo mając troche oleju w głowie i znajomosci życia, wolałaby podejśc do szarej myszki niż znudzonej rwaniem i komplementami królewny.

Posty [ 196 do 260 z 16 697 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 … 257 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026