netkobietyWszystkie działy
Nasza społeczność

Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

16 696 odpowiedzi798 763 wyświetleniazałożony przez papciuszek, 26.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Strony Poprzednia 1 … 31 32 33 34 35 … 257 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 081 do 2 145 z 16 697 ]

2 081

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Mussuka napisał/a:
brzydulla napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Nie tyle chodzi o sama wielkosc lotniska ale o jego lokalizacje. Okecie tez malutkie nie jest ale klientela zdecydowanie inna.
W Polsce bywam glownie w naszej firmie w stolicy Dolnego Slaska ale stolice nad Wisla znam od urodzenia, dlugo tez pracowalam wlasnie w takim wielkim centrum biznesu (zaraz obok palmy;). Nie czuje wielkiej roznicy miedzy bywaniem w centrach biznesu a stadionem pilki noznej jesli chodzi o poziom rozmow i styl naszych panow. Niestety brzydullo, ja juz swojego podejscia do rodakow nie zmienie, nie moj typ i juz:). I nie o sam wyglad chodzi, o caloksztalt od traktowania plci pieknej poczawszy.

Monachium to ważny węzeł tranzytowy w Europie. Wiele lotów 'na świat' jest przez Monachium. A przez Okęcie to najwyżej do innych częsci kraju.
Porządni faceci zdarzają się i w Polsce. Do głowy przychodzą mi mężowie co najmniej 2 moich koleżanek z pracy...

Oczywiscie, tyle, ze wyjatek potwierdza regule i jak to mowia: na bezrybiu i rak ryba. Nie brzydulla, nie przekonasz mnie do niskich, spaslych, lysiejacych z BO ogiera i kultura slomianego chochla panow znad Wisly. A tak mniej wiecej prezentuje sie nadal ponad 70% czterdziestolatkow +. O mlodych, wysportowanych, zadbanych i przystojnych nie pisze tylko o naszych rowiesnikach.

Odpowiadajac na Twoje drugie pytanie: nie poznalam osobiscie (w sensie rozmowy i umowienia na kolejna randke na lotnisku) zadnego pana w tym Monachium ale napisalam, ze nacieszylam swoje oczy przynajmniej. Poza tym, jest cos takiego jak aura, jaka ludzie wokol siebie roztaczaja. Jesli idzie na przeciwko mnie facet nie tylko fajnie prezentujacy sie ale usmiechniety i uprzejmie mnie przepuszcza badz pomaga mi z bagazem, to czuje sie od razu inaczej niz obcieta od gory do dolu pogardliwym wzrokiem "konesera" jak klacz na wybiegu. Nie potrafie moze tego az tak wyraznie opisac ale jest cos charyzmatycznego i seksownego w mezczyznach, ktorych zazwyczaj albo tylko widze albo poznaje za granica. A u nas jakos mi sie to nie zdarza. Bo co? Ja sie zmieniam jak kameleon i raz jestem zielona a raz niebieska czy moze dobrego wychowania, poszanowania kobiet oraz dbalosci o swoj wyglad nasi panowie jednak powinni uczyc sie nadal z zachodnich zurnali? Bo w naszych jedynie gole dupy i wyniki ligii mistrzow moga sobie obejrzec.

heheheh Mussaka, a ilu z tych usmiechniętych 40+, wysportowanych mijających Ciebie z pachnącą wonią dobrych perfum a przy tym przepuszczajacych Cię z szarmacją - to byli panowie znad Wisły ?

Akurat często mam (niestety) przesiadki w Monachium smile
wielu moich znajomych również.....

2 082

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Julia456 napisał/a:

myślę, że wcale tak nie jest..że NIE JESTEŚ BRZYDKA. Posłużę się cytatem:"Nie ma ko­biet brzyd­kich, są tyl­ko ko­biety za­nied­ba­ne" Absolutnie nie twierdzę, że jesteś zaniedbana, ale wiem z doświadczenia moich znajomych, koleżanek, że czasem warto coś zmienić, kupić sobie jakiś wystrzałowy ciuch i zupełnie inaczej będziesz postrzegana:) poza tym wydaje mi się, że ty sama nakręcasz się i wmawiasz sobie: JESTEM BRZYDKA. a to jest najgorsza co może być... każda kobieta jest wyjątkowa, inna i KAŻDA ma jakieś duże walory swojego wyglądu jak i wady. GŁOWA DO GÓRY! POZYTYWNE MYŚLENIE! P.S przyznam ci się, że czasem tez mam takie dni, ze myślę ze jestem brzydka, beznadziejna itd.. ale to chyba już taka kobieca cecha;)

A ja znam przysłowie (tak dla równowagi wink  ) : " Nie ma brzydkich kobiet, tylko wina czasem brak..."

2 083

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Mussuka napisał/a:

Oczywiscie, tyle, ze wyjatek potwierdza regule i jak to mowia: na bezrybiu i rak ryba. Nie brzydulla, nie przekonasz mnie do niskich, spaslych, lysiejacych z BO ogiera i kultura slomianego chochla panow znad Wisly. A tak mniej wiecej prezentuje sie nadal ponad 70% czterdziestolatkow +. O mlodych, wysportowanych, zadbanych i przystojnych nie pisze tylko o naszych rowiesnikach.

No a Ty mnie nie przekonasz że nalezy tak w czambuł spisać na braki wszystkich polskich XYów. Widziałam fajnych i tu i tam, no z walizką żaden nigdy minie pomógł,ale to wina mojej myszowatości a nie facetów,myślę że normalnej kobiecie by pomogli. Pamiętam był taki kolega na studiach,zawsze puszczał wszystkie dziewczyny przodem,wszystkie - z wyjątkiem mnie,czasem puścił 5 czy 6 koleżanek, sam szedł i dopiero potem ja... Taki los myszy, ale to wina moich rodziców, mogli zainwestować w w antykoncepcję.

Mussuka napisał/a:

Odpowiadajac na Twoje drugie pytanie: nie poznalam osobiscie (w sensie rozmowy i umowienia na kolejna randke na lotnisku) zadnego pana w tym Monachium ale napisalam, ze nacieszylam swoje oczy przynajmniej. Poza tym, jest cos takiego jak aura, jaka ludzie wokol siebie roztaczaja. Jesli idzie na przeciwko mnie facet nie tylko fajnie prezentujacy sie ale usmiechniety i uprzejmie mnie przepuszcza badz pomaga mi z bagazem, to czuje sie od razu inaczej niz obcieta od gory do dolu pogardliwym wzrokiem "konesera" jak klacz na wybiegu. Nie potrafie moze tego az tak wyraznie opisac ale jest cos charyzmatycznego i seksownego w mezczyznach, ktorych zazwyczaj albo tylko widze albo poznaje za granica.

No tylko już teraz nie mów że wygląd nie ma znaczenia!

Elede napisał/a:

U mnie punktem wyjścia było pytanie: czemu osoby oszpecone,niepełnosprawne,chore mają często rodzinę, męża/żonę, dziecko? Czemu ja nie mogę tego zdobyć, będąc w pełni zdrowia fizycznego i umysłowego? Ciało to nie wszystko, choć miałam kiedyś obsejsę na tym punkcie, bo do modelek nie należę. Pierwsza książka - pierwsza myśl: co za bzdury. Ale nie poddałam się, znalazłam w gazecie psychologa, pomógł bardzo, widzę to po latach, choć po roku zrezygnowałam, bo na tamtym etapie nie byłam gotowa na więcej.

No to raczej droga inwestycja,roczna terapia 1 godz w tygodniu kosztowałaby mnie ty jakieś 10 tys.
Chrzanić brak faceta, pięknym też nie zawsze się udaje. Problem w tym że mój wygląd i cechy charakteru utrudniają mi WSZYSTKO, w tym pracę.
Terapia nie stworzy czegoś czego nie ma. Jesli nie jestem kreatywna terapia na to nie pomoże. Jesli nie jestem komunikatywna,terapia na to nie pomoże. I co mi da pozytywne myślenie? Wyjdę na zadufanego głupka, jak to Asterka gdzie powiedziała. No może niektórzy potrafią czuś sie z tym dobrze, ja nie.

2 084

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Sorry, ja na terapi mam się utwierdzać, że "komplementy" mężczyzn to omamy słuchowe?Czy mam się nauczyć żyć samotnie bez seksu, czułości, bliskości?A może uwierzyć, że rodzina i bliska mi osoba wcale nie jest mi potrzebna?
Żyję dwadzieścia parę lat sama i nigdy nie doświadczyłąm męskiej adoracji i zainteresowania.Pewnie to wina mojej psychiki -bo to ona najbardziej rzuca się mężczyznom w oczy i widać ją na pierwszy rzut oka.

2 085

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Sorry, ja na terapi mam się utwierdzać, że "komplementy" mężczyzn to omamy słuchowe?Czy mam się nauczyć żyć samotnie bez seksu, czułości, bliskości?A może uwierzyć, że rodzina i bliska mi osoba wcale nie jest mi potrzebna?
Żyję dwadzieścia parę lat sama i nigdy nie doświadczyłąm męskiej adoracji i zainteresowania.Pewnie to wina mojej psychiki -bo to ona najbardziej rzuca się mężczyznom w oczy i widać ją na pierwszy rzut oka.

Raczej nauczyć się eksponować swoją wartość i epatować pozytywnym nastawieniem a wtedy 'komplementy' mężczyzn skończą się jak ręką odjął.
Ciekawe czy dzięki terapii mogłabym się nauczyć grać na skrzypcach...

2 086

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
brzydulla napisał/a:

No to raczej droga inwestycja,roczna terapia 1 godz w tygodniu kosztowałaby mnie ty jakieś 10 tys.
Chrzanić brak faceta, pięknym też nie zawsze się udaje. Problem w tym że mój wygląd i cechy charakteru utrudniają mi WSZYSTKO, w tym pracę.
Terapia nie stworzy czegoś czego nie ma. Jesli nie jestem kreatywna terapia na to nie pomoże. Jesli nie jestem komunikatywna,terapia na to nie pomoże. I co mi da pozytywne myślenie? Wyjdę na zadufanego głupka, jak to Asterka gdzie powiedziała. No może niektórzy potrafią czuś sie z tym dobrze, ja nie.

Ech,to zupełnie nie tak. Na terapii (grupowej) była np. dziewczyna z garbem. Terapia nie sprawiła, że on zniknął, ale pokazała jej drogę,jak to zaakceptować i żyć dalej. No ale wy dziewczyny, to chyba jesteście zbyt gruby kaliber jak na takiego domorosłego psychologa jak ja. Dlatego pisałam, że mi terapia pomogła, nigdzie nie napisałam, że sprawiła, że zyskałam figurę modelki i błyskotliwość publicysty. Ale gdzieś zawsze miałam tę nadzieję, na przekór wielu niepowodzeniom, gdzieś w głębi miałam wiarę, że na terapii nikt mnie nie wyśmieje ani nie odrzuci. |Przeciwnie, doświadczenie akceptacji, wysłuchania, zaopiekowania się moimi emocjami, zrozumienia, zobaczenia, że inni tez mają takie samie problemy - to wszystko bezcenne, piszę poważnie. Ale do tego trzeba mnieć chyba jakieś przekonanie, że skoro żyję, to może warto to życie jakoś ulepszyć. Dlatego Brzydulla, Ciebie widziałabym na terapii, ale oczywiście nie wyrzucę ci z głowy tych negatywnych przekonań które tam masz. Jeśli będziesz chciała, bo żyjesz i boisz się samobójstwa, to może kiedyś się odważysz i pójdziesz, kto wie. Ale też do tego potrzebna jest wiara, że to nie bzdury, że jest np. coś takiego jak podświadomość i to w dużym stopniu wpływa na nasze życie, trzeba odwagi, zeby odkryć rany z dzieciństwa, przeżyć je, przepłakać, wku.....wic się porządnie na rodziców, znienawidzić ich, a potem zaakceptować, że to już było, że mam tyle lat, że stała mi się krzywda, ale jeszcze trochę mam życia i może coś miłego mnie jeszcze w nim spotka?
Terapia nie sprawi, że urośniesz, wypiękniejesz, ale może trochę zaakceptujesz siebie, będziesz czuła się bardziej 'w porządku', gdziekolwiek jesteś, że zaakceptujesz, jaka jesteś i że masz do tego pełne prawo....a wtedy i ludzie może zmienią podejście do ciebie.

2 087

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Elede napisał/a:
brzydulla napisał/a:

No to raczej droga inwestycja,roczna terapia 1 godz w tygodniu kosztowałaby mnie ty jakieś 10 tys.
Chrzanić brak faceta, pięknym też nie zawsze się udaje. Problem w tym że mój wygląd i cechy charakteru utrudniają mi WSZYSTKO, w tym pracę.
Terapia nie stworzy czegoś czego nie ma. Jesli nie jestem kreatywna terapia na to nie pomoże. Jesli nie jestem komunikatywna,terapia na to nie pomoże. I co mi da pozytywne myślenie? Wyjdę na zadufanego głupka, jak to Asterka gdzie powiedziała. No może niektórzy potrafią czuś sie z tym dobrze, ja nie.

Ech,to zupełnie nie tak. Na terapii (grupowej) była np. dziewczyna z garbem. Terapia nie sprawiła, że on zniknął, ale pokazała jej drogę,jak to zaakceptować i żyć dalej. No ale wy dziewczyny, to chyba jesteście zbyt gruby kaliber jak na takiego domorosłego psychologa jak ja. Dlatego pisałam, że mi terapia pomogła, nigdzie nie napisałam, że sprawiła, że zyskałam figurę modelki i błyskotliwość publicysty. Ale gdzieś zawsze miałam tę nadzieję, na przekór wielu niepowodzeniom, gdzieś w głębi miałam wiarę, że na terapii nikt mnie nie wyśmieje ani nie odrzuci. |Przeciwnie, doświadczenie akceptacji, wysłuchania, zaopiekowania się moimi emocjami, zrozumienia, zobaczenia, że inni tez mają takie samie problemy - to wszystko bezcenne, piszę poważnie. Ale do tego trzeba mnieć chyba jakieś przekonanie, że skoro żyję, to może warto to życie jakoś ulepszyć. Dlatego Brzydulla, Ciebie widziałabym na terapii, ale oczywiście nie wyrzucę ci z głowy tych negatywnych przekonań które tam masz. Jeśli będziesz chciała, bo żyjesz i boisz się samobójstwa, to może kiedyś się odważysz i pójdziesz, kto wie. Ale też do tego potrzebna jest wiara, że to nie bzdury, że jest np. coś takiego jak podświadomość i to w dużym stopniu wpływa na nasze życie, trzeba odwagi, zeby odkryć rany z dzieciństwa, przeżyć je, przepłakać, wku.....wic się porządnie na rodziców, znienawidzić ich, a potem zaakceptować, że to już było, że mam tyle lat, że stała mi się krzywda, ale jeszcze trochę mam życia i może coś miłego mnie jeszcze w nim spotka?
Terapia nie sprawi, że urośniesz, wypiękniejesz, ale może trochę zaakceptujesz siebie, będziesz czuła się bardziej 'w porządku', gdziekolwiek jesteś, że zaakceptujesz, jaka jesteś i że masz do tego pełne prawo....a wtedy i ludzie może zmienią podejście do ciebie.

Pewnie zaraz ktoś powie, iż nie jestem gotowa do terapii,że na niej nie pracowałam (cokolwiek oznacza ten takemniczy czasownik), albo że winnam poszukać innego terapeuty, a niech tam.... Wyrzucę to z siebie: mi ani terapia grupowa, ani dwa lata indywidualnej nie pomogły w zaakceptowaniu siebie,kimkolwiek jestem i jakkolwiek wyglądam.

2 088 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-03-01 23:19:01)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Wcale nie chce mi się płacić za to że mnie ktoś wysłucha. Mogę powyżalać się na forum za darmo nie ruszając się z łóżka. I zupełnie mi nie leży takie marudzenie w grupie.

A dlaczego mam się bać samobójstwa?

I poniekąd siebie akceptuję. Tylko muszę równiez zaakceptować że nigdy nie awansuję w pracy, nie zaprzyjaźnię się z ludźmi z którymi bardzo chciałabym się zaprzyjaźnić(ale pewnie udałoby mi się znaleźć przyjaciół(ki) w kółku różańcowym), będę dostawać zjebki odludzi o silniejszej osobowości,i jesli chcialabym jakiegoś faceta to muszę zaakceptować jakiegoś niewykształconego nieudacznika ze skłonnościa do nadużywania alkoholu.

I powtarzam po raz tysięczny już chyba -jeszcze jakieś 2 lata temu czułam się 'w porządku', ale ludzie tak mi dokopali swoim podejściem i niestety tyle moich braków wyszło na  jaw że jestem jaka jestem.

2 089 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-03-01 23:28:17)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Eksponować swoją wartość?Mówisz o intelekcie , charakterze - wiesz gdzie je męzczyźni mają?Jeśli nie są dodatkiem do urody.Powiem dosadnie w d...mają.Co najwyżej sobie z ciebie terapeutę zrobią i pocieszyciela straiponych.
Pisałam to co pisałam z ironią i cynizmem.żeby epatować pozytywnymi emocjami musiałby mi się charakter diametralnie zmienić, albo ubyć połowa mózgu.
Elede nie pociesza mnie, że inni ludzie też mają problemy.Nie mam traum z dziecińśtwa jeśli miałąm zastrzeżenia do swoich rodziców dziś będąc matką ich rozumiem.I dawno rozliczyłam ten okres w życiu.Byłam kochanym i akcetowanym dzieckiem.Mam też osoby które mnie kochają i akceptują.
Jedyne co by rozwiązało moje problemy to gdyby męzczyźni zaczeli dostrzegać zalety dojrzałości i intelektu w niepięknym ciele.Ale prędzej doczekam się końca świata.

2 090 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2013-03-02 22:56:04)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Asterka, to może im po prostu wybacz, że tacy są..

Elede napisał/a:

Jeśli uważałam się za bezużyteczną, nieśmiałą, przeciętną, brzydką, nie umiejącą  się ani ładnie odezwać ani ubrać, to tak było. Filtr jaki ma się w głowie, determinuje bardzo wiele. Wcale nie schudłam, nie ubieram się jakoś super ale już nie boję się mówić, żartować, przestałam myśleć, że jestem jakim kosmitą.

A mi się twoje posty bardzo podobały, Elede, i mogłabym się pod nimi podpisać wink Ja np. przez wiele lat niejako ''wstydziłam się siebie". Cały czas obawiałam się pokazać prawdziwą siebie, rozluźnić. Musiałabym dobrze pomyśleć nad tym, co zaczęłam zmieniac w swoim mysleniu (a pewnie i tak nikogo to tutaj nie interesuje tongue), ale nabrałam dystansu, przestałam się tak skupiać na sobie i na obawach. I są efekty smile Życie staje się prostsze.

PS Brzydullo, ciągle mnie zadziwia, skąd ta twoja żelazna pewność, że jesteś niekomunikatywna, niekreatywna i że w ogóle nic się z tym nie da zrobić. Uważasz chyba, że jest to fakt absolutny, a nie, że człowiek się zmienia i rozwija. Te cechy, o których mówisz, to kompetencje miękkie, one zalezą ogromnie od naszej samooceny, nastawienia, umiejętności, doświadczeń. Nie ejst to wzrost, który zmierzysz sobie obiektywnie i nikt tego nie podważy.

2 091

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
paulina20 napisał/a:

PS Brzydullo, ciągle mnie zadziwia, skąd ta twoja żelazna pewność, że jesteś niekomunikatywna, niekreatywna i że w ogóle nic się z tym nie da zrobić. Uważasz chyba, że jest to fakt absolutny, a nie, że człowiek się zmienia i rozwija. Te cechy, o których mówisz, to kompetencje miękkie, one zalezą ogromnie od naszej samooceny, nastawienia, umiejętności, doświadczeń. Nie ejst to wzrost, który zmierzysz sobie obiektywnie i nikt tego nie podważy.

Bo tak mi mówią.Poza tym sama widzę,aż tak głupia nie jestem.

A zależą głównie od genów. I trochę wychowania.

2 092

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Wybaczyć?Toż to kalectwo emocjonalne i intelektualne.Od kobiet wymaga się bardzo dużo, może czas zacząć wymagać od mężczyzn?Rozumiem, każdy ma jakiś ideał wyglądowy - ale czasem trzeba odrobiny pokory, albo starań.Wielokrotnie pisałam - jeśli męzczyzna chce mieć kobietę o wyglądzie modelki sam musi wyglądowo być z wysokiej półki , musi też mieć kasę by zapewnić takiej kobiecie życie na poziomie do którego przywykła.
Tak samo 40 latek uganijący się za 20 latkami musi wiedzieć, że tylko nieliczne mają kompleks tatusia , a dla większości jest starym dziadem i nikim więcej.

2 093

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
brzydulla napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Odpowiadajac na Twoje drugie pytanie: nie poznalam osobiscie (w sensie rozmowy i umowienia na kolejna randke na lotnisku) zadnego pana w tym Monachium ale napisalam, ze nacieszylam swoje oczy przynajmniej. Poza tym, jest cos takiego jak aura, jaka ludzie wokol siebie roztaczaja. Jesli idzie na przeciwko mnie facet nie tylko fajnie prezentujacy sie ale usmiechniety i uprzejmie mnie przepuszcza badz pomaga mi z bagazem, to czuje sie od razu inaczej niz obcieta od gory do dolu pogardliwym wzrokiem "konesera" jak klacz na wybiegu. Nie potrafie moze tego az tak wyraznie opisac ale jest cos charyzmatycznego i seksownego w mezczyznach, ktorych zazwyczaj albo tylko widze albo poznaje za granica.

No tylko już teraz nie mów że wygląd nie ma znaczenia!

A czy ja tu pisze o wygladzie? Napisalam jedno slowo, ze dany pan ma miec wzrostu xxx cm, wage xxx kg, oczy xxx koloru, bujna czupryne i zeby z reklamy Collgate, zeby cos w nim bylo ujmujacego?
Napisalam o ogolnej prezencji i aurze. Gosciu moze byc i niski i szpakowaty i taki sobie ale cos w nim bedzie milego i budzacego sympatie..oraz przyciagajacego. Moze sam wzrok, moze swietny garnitur, moze przyjemny usmiechniety wyraz twarzy..caloksztalt.

A tak na marginesie droga brzydullo, facet z Europy Zachodniej 40+ juz wieki temu nauczyl sie do czego sluzy zel pod prysznic, plyn do plukania jamy ustnej, zestaw do manicuru, czarne skarpety (a nie biale frotte) i elegancki krawat oraz spinki do mankietow. Nasi sliczni dopiero nadganiaja i na szczescie 30 latkowie teraz a 20 lat temu rzeczywiscie lepiej juz sie wtapiaja w to byznesowe europejskie tlo. Chyba czasy fury, skory i komory mamy juz za soba. No..gdzies tam na przedmiesciach jeszcze kwitna takie unikaty, ale typ lyso-basebolowy z wytatuowanym 90% sterydowych miesni nas madrych kobiet nie interesuje.

Natomiast wiekszosc polskich mezczyzn uroku osobistego i kultury osobistej jak nie mieli tak nie maja. Pracowalam 7 lat wsrod polskich maklerow wiec wiem o kim pisze. Na zewnatrz Armanii albo czerwone szelki a w butach nie sloma a cala stodola. Wystarczylo, ze sie jeden taki z drugim odezwali a moje stopy same sie automatycznie w odwrotnym kierunku ustwialy. Jeden kolega czy jeden fajny aktor jeszcze nie zmienia ogolnego obrazu jaki mam w glowie.

I swietnie rozumiem Asterke (w tym akurat wzgledzie:), dlaczego wkurza ja takie wygorowane ego facetow, ktorzy sami niczego ciekawego nie maja do zaoferowania (nie tylko o urode chodzi). Tu nawet nie chodzi o to, ze ona MUSI sie im podobac. Nie musi, to juz kwestia chemii i indywidualnego gustu, ale brak zainteresowania mozna tez zasygnalizowac delikatnie i w nieuwlaczajacy tej drugiej stronie sposob. Cos, czego taki 40-letni Pankracy nie pojmuje. Bo on jest wlasnie ten polski chlop i jemu (wedlug niego) sie nalezy, on ma prawo byc arogancki, pewny siebie, chamski do bolu. Skad to przekonanie w lysiejacej lepetynie to nie pojmuje.

2 094

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Dokładnie o to chodzi Mussuka.Mogę zrozumieć , że się im fizycznie nie podobam, ale sposób sygnalizowania tego jest upokarzający, pełen pogardy i bardzo bolesny.Zwykły uśmiech potrafią skomentować , a ta co się szczerzy.Nie mam już siły i odwagi próbować - zwyczajnie nienawidzę tych sukinsynów i nimi gardzę.
Wiecie ja już dawno nie wierzę w znalezienie partnera na życie, ale po woli nie widzę szansy na znalezienie mężczyzny do łóżka, by następnego dnia nie mieć na własny widok w lustrze odruchu wymiotnego.I cóż tu kryć - co raz więcej męzczyzn ma proble
my z potencją, jeśli partnerka nie jest super pociągającą 20 latką.40-50 latkowie mają roblemy z erekcją ....
Dziwicie się ciąglę, że czuję sie brzydka mając takie doświadczenia?????

2 095

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Czy zauważyłyście oznaki uznania panów ok. +-60 na widok pani 40letnich w zwyż?

2 096

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
missnowegojorku napisał/a:

Czy zauważyłyście oznaki uznania panów ok. +-60 na widok pani 40letnich w zwyż?

Tak.  Bardzo często, tego doświadczam... Wprost niesamowicie, podnosi to moją samoocenę  wink
Dzisiaj w drodze powrotnej z pracy, mijałam grupkę panów z mniej więcej, taką średnią wieku... gdy jeden z nich zalotnie rzucił w moją stronę :
-  Wypije pani z nami "pifko" ?? big_smile

2 097

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Miss czasem się zdarzą.Wiesz 20 lat różnicy robi swoje.Ale jak w okolicy znajdzie się jakaś 30 lub 20 daj  Boże, to odpadamy.
Wiecie kiedy będzie można mówić o równouprawnienu - kiedy niezbyt urodziwa, pulchna 40 + na widok spoglądającego na nią 20 latka pomyśli "wpadłam mu w oko, ale niezła d....jestem".60 letnim facetom nawet do głowy nie rzyjdzie, że nie traktujemy ich jak mężczyzn  w kontekście obiektów seksualnych.Powiem szczerze, mnie się już panowie 50+ wydają spierdasiali....

2 098

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
missnowegojorku napisał/a:

Czy zauważyłyście oznaki uznania panów ok. +-60 na widok pani 40letnich w zwyż?

tak widziałam i widze dalej oznaki uznania w stronę mojej mamy, i nie tylko +-60 i po 30tce się panowie zdarzali, ale temu się nie dziwię bo to piękna kobieta...

2 099 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-03-05 07:23:57)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Mogę zrozumieć , że się im fizycznie nie podobam, ale sposób sygnalizowania tego jest upokarzający, pełen pogardy i bardzo bolesny.Zwykły uśmiech potrafią skomentować , a ta co się szczerzy.Nie mam już siły i odwagi próbować - zwyczajnie nienawidzę tych sukinsynów i nimi gardzę.
Wiecie ja już dawno nie wierzę w znalezienie partnera na życie, ale po woli nie widzę szansy na znalezienie mężczyzny do łóżka, by następnego dnia nie mieć na własny widok w lustrze odruchu wymiotnego.I cóż tu kryć - co raz więcej męzczyzn ma proble
my z potencją, jeśli partnerka nie jest super pociągającą 20 latką.40-50 latkowie mają roblemy z erekcją ....
Dziwicie się ciąglę, że czuję sie brzydka mając takie doświadczenia?????

Asterka10, takie myśli i takie nastawienie musi powodować brak zainteresowania lub przykre komentarze. Twoja pogarda wywołuje pogardę. Mężczyźni nie potrafią analizować mowy ciała, ale ja w postaci syntetycznej odbierają i reagują.

Nie dziw się potem wynikami.

Asterka10 napisał/a:

Wiecie kiedy będzie można mówić o równouprawnienu - kiedy niezbyt urodziwa, pulchna 40 + na widok spoglądającego na nią 20 latka pomyśli "wpadłam mu w oko, ale niezła d....jestem".60 letnim facetom nawet do głowy nie rzyjdzie, że nie traktujemy ich jak mężczyzn  w kontekście obiektów seksualnych.Powiem szczerze, mnie się już panowie 50+ wydają spierdasiali....

Co Ci się wydaje, to dostajesz. Co siejesz, to zbierasz. Spróbuj sobie wprowadzić takie równouprawnienie, o jakim pisałaś, to znaczy, spróbuj zacząć od pozytywnych myśli o swoich możliwościach zainteresowania swoją Osobą.

2 100

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

To nie nastawienie powoduje , że faceci zachowują sie jak zachowują, ale zachowanie męzczyzn  moją frustrację i niechęć.
Ta pogarda to uczucie dopiero się budzące, nad którym staram się zapanować.A wywołało je dwadzieścia parę lat ignorowania, krytykowania, odrzucania, obrażania  i wyśmiewania.Są granice, po przekroczeniu których człowiek nie jest w stanie wierzyć, ani ufać, ani lubić.Tym bardziej jak na codzień dostaje informacje, które utwierdzają go w przekonaniu, ze ma rację.
Pozytywne mozliwości zainteresowania własna osobą?Robię to od dwudziestu lat ze skutkiem fatalnym - staram się, inicjuje, szukam - ani drapieżnie, ani desperacko. I ciągle jestem nie taka - nie intelektualnie, charakterologicznie tylko wyglądowo.Juz dość mam tych spojrzeń pt. za wysoka, za gruba, za brzydka, które widzę w oczach facetów.I później słyszę ich werbalizację.
Animus, większa część facetów nie ma  za grosz empati, zrozumienia, klasy - mówi co mysli i czuje nie bacząc jaką krzywdę i przykrośc robi .Nie szanujecie kobiet, widzicie je tylko przez pryzmat atrakcyjności fizycznej i tylko na tej podstawie oceniacie i wybieracie.

2 101

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Koliber napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:

Czy zauważyłyście oznaki uznania panów ok. +-60 na widok pani 40letnich w zwyż?

tak widziałam i widze dalej oznaki uznania w stronę mojej mamy, i nie tylko +-60 i po 30tce się panowie zdarzali, ale temu się nie dziwię bo to piękna kobieta...

No cóż, są takie szczęściary, że nawet w trumnie są zajefajne wink

2 102

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

To nie nastawienie powoduje , że faceci zachowują sie jak zachowują, ale zachowanie męzczyzn  moją frustrację i niechęć.

Zaryzykowalabym stwierdzenie, ze na obecnym etapie to to juz jest troche jak bledne kolo: akcja-reakcja-rereakcja itd. Sadze, ze podswiadomie teraz juz Asterko wysylasz takie sygnaly zniechecenia do mezczyzn i oni to jakos wylapuja. Ale zaczelo sie, jak piszesz..dawno dawno temu.


Asterka10 napisał/a:

Ta pogarda to uczucie dopiero się budzące, nad którym staram się zapanować.A wywołało je dwadzieścia parę lat ignorowania, krytykowania, odrzucania, obrażania  i wyśmiewania.Są granice, po przekroczeniu których człowiek nie jest w stanie wierzyć, ani ufać, ani lubić.Tym bardziej jak na codzień dostaje informacje, które utwierdzają go w przekonaniu, ze ma rację.

Naprawde dwadziescia pare lat doswiadczylas takiej jawnej krytyki ze strony mezczyzn? To i tak wytrwala jestes, ja bym juz chyba machnela reka po 10-ciu i albo lesbijka zostala albo na wyspie bezludnej kukurydze uprawiala:)
Ale tak na serio Asterko, teraz sobie przypomnialam, ze przeciez ja tez znalam pare dziewczyn, pozniej juz kobiet, teraz dojrzalych, ktore podobnie jak Ty nie mialy szczescia zaznac prawdziwej adoracji ani milosci. Malo tego, na 99% jestem pewna, ze niektore do dzis wianka sie nie pozbyly. I tez kobiety szalenie madre, interesujace, obyte, ze znajomoscia jezykow, dobra praca - czegos im podobno brakowalo. Aha, i dodam, ze wedlug mnie i innych kolezanek wcale brzydkie nie byly.
Kurcze, jedna Monie do dzis pamietam, wtedy lat 30+, jak sie faceci w naszej firmie (wielkiej, znanej, finansowej) wysmiewali albo za plecami albo i wprost a to byla naprawde super dziewczyna, doceniana przez jej podwladnych i pracodawcow. Ponoc do dzis jest sama. Az zal, bo super zona i matka by byla.

Asterka10 napisał/a:

Pozytywne mozliwości zainteresowania własna osobą?Robię to od dwudziestu lat ze skutkiem fatalnym - staram się, inicjuje, szukam - ani drapieżnie, ani desperacko. I ciągle jestem nie taka - nie intelektualnie, charakterologicznie tylko wyglądowo.Juz dość mam tych spojrzeń pt. za wysoka, za gruba, za brzydka, które widzę w oczach facetów.I później słyszę ich werbalizację.

A moze Asterko czas juz olac to cieplym kakao i przestac sie starac i zabiegac? Bo takie odrzucenie musi Cie za kazdym razem bolec i dolowac. Moze w myslach postanow sobie: bede sama ale szczesliwa. I zacznij na luzie zyc kazdego dnia. Troska o syna jest zrozumiala ale tu musisz juz liczyc na siebie i jakies pomocne instytucje, ze na ile mozesz przygotujesz go do doroslego zycia.
Ja, na Twoim miejscu (ale tylko sugeruje, bo na Twoim miejscu nie jestem) zajelabym sie nim i soba, o facetach calkiem zapominajac. O dziecku wiecej nie napisze, bo tematu nie znam dokladnie. A Ty? Wiosna idzie, dla samej siebie sprobuj cos zmienic, moze zrzucic pare kilo, nawet 5-10 to juz da wielki efekt.
Jestes za wysoka, za gruba? Kij z nimi, wzrost masz super a kilogramy mozna zawsze pogubic ale tylko dla siebie. Za brzydka? Moze dla nich, dla tych paru niewydarzonych. Dla wielu osob, dla siebie, dla syna, dla znajomych jestes urocza. To tymi opiniami sie posilkuj, nawet jesli uwazasz, ze nie sa az tyle warte co opinie kilku-kilkunastu facetow, ktorym sie nie spodobalas.


Asterka10 napisał/a:

Animus, większa część facetów nie ma  za grosz empati, zrozumienia, klasy - mówi co mysli i czuje nie bacząc jaką krzywdę i przykrośc robi .Nie szanujecie kobiet, widzicie je tylko przez pryzmat atrakcyjności fizycznej i tylko na tej podstawie oceniacie i wybieracie.

Wiekszosc - tak zgadzam sie, ale wyjatki sie zdarzaja. Niestety coraz rzdziej, stajemy sie spoleczenstwem coraz bardziej konsumpcyjnym i bierzemy to, co nam media wciskaja. A w mediach same malowane lale wiec co tu liczyc na empatie i zrozumienie dla przecietnosci?

Tak na marginesie Asterko, podejrzewam, ze w USA nie bylabys ani za wysoka ani za gruba tylko wrecz anorektyczna:)) A to przeciez stamtad cala ta moda na XS przyszla. To dopiero hipokryci;)

2 103

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
missnowegojorku napisał/a:
Koliber napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:

Czy zauważyłyście oznaki uznania panów ok. +-60 na widok pani 40letnich w zwyż?

tak widziałam i widze dalej oznaki uznania w stronę mojej mamy, i nie tylko +-60 i po 30tce się panowie zdarzali, ale temu się nie dziwię bo to piękna kobieta...

No cóż, są takie szczęściary, że nawet w trumnie są zajefajne wink

tam już żadna piękna nie dojdzie, chyba że po liftingach albo jak młodo umrze tongue

2 104

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Koliber napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:
Koliber napisał/a:

tak widziałam i widze dalej oznaki uznania w stronę mojej mamy, i nie tylko +-60 i po 30tce się panowie zdarzali, ale temu się nie dziwię bo to piękna kobieta...

No cóż, są takie szczęściary, że nawet w trumnie są zajefajne wink

tam już żadna piękna nie dojdzie, chyba że po liftingach albo jak młodo umrze tongue

No, taka MM wlasnoie zadbala o swoj posmiertny image. Ale i tak bym sie z nia nie zamienila, ani na ten image ani na blond loki ani na diamenty ani na JFK:) Ja lubie siebie.

2 105

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Mussuko, ale ja już od 12 lat żyję tak jak mówisz :-).Mężczyźni to był zawsze mało istotny dodatek do mego życia, które skkłada sie nie z beznadziejnego poszukiwania partnera, ale z małych przyjemnosci, przyjaciół, miłości do syna.Widzę jakie szczęście mam mając dziecko, pasje, przyjaciół naprawdę bliskich.
Masz rację, już tak przesiąkłam tą niechęcia i pretensjami do męzczyzn, ze to po woli widać, słychać i czuć.Musz po prostu pogodzić się, stłumic własne libido i w stronę męzczyzny nawet nie spojrzeć.
Tym bardzij, ze cóz - intelektualnie i charakterologicznie mnie żaden nigdy nie powalił na kolana.
Nie mam innego wyjścia - bo jesli nawet istnieją męzczyźni cierpliwi i empatyczni, tacy którzy potrafili by mnie zrozumieć to te pokłady ciepła i opieki mają zarezerwowane dla ślicznych pokaleczonych, młodych sarenek.stara brzydką babą (w ich mniemaniu) nikt się przecież nie bedzie przejmował.

2 106

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Mussuko, ale ja już od 12 lat żyję tak jak mówisz :-).Mężczyźni to był zawsze mało istotny dodatek do mego życia, które skkłada sie nie z beznadziejnego poszukiwania partnera, ale z małych przyjemnosci, przyjaciół, miłości do syna.Widzę jakie szczęście mam mając dziecko, pasje, przyjaciół naprawdę bliskich.
Masz rację, już tak przesiąkłam tą niechęcia i pretensjami do męzczyzn, ze to po woli widać, słychać i czuć.Musz po prostu pogodzić się, stłumic własne libido i w stronę męzczyzny nawet nie spojrzeć.
Tym bardzij, ze cóz - intelektualnie i charakterologicznie mnie żaden nigdy nie powalił na kolana.
Nie mam innego wyjścia - bo jesli nawet istnieją męzczyźni cierpliwi i empatyczni, tacy którzy potrafili by mnie zrozumieć to te pokłady ciepła i opieki mają zarezerwowane dla ślicznych pokaleczonych, młodych sarenek.stara brzydką babą (w ich mniemaniu) nikt się przecież nie bedzie przejmował.

OK, jesli jest tak jak piszesz, ze to TYLKO ich opiia to w porzadku. Ale Ty nigdy nie waz sie nawet pisac czy myslec o sobie: stara (40 to dopiero polowa zycia) i brzydka. Jestes duza, moze ciut za duza jak na gusta niektorych wybrednych ale sa i wieksze niz Ty i z pewnoscia brzydsze tez, tylko mialy psia kosc to szczescie trafic na inteligentnego, wymagajacego, porzadnego i wartosciowego faceta, ktoremu sama powloka cielesna nie wystarcza. Ty mialas pecha, to wszystko. Gdybys naprawde byla brzydka, nawet kobiety a tymbardziej dzieci jakos instynktownie trzymalyby sie z daleka, bo taka prawdziwa brzydota ma cos odpychajacego w sobie, cos dla nas strasznego. A Ty nikogo nie odpychasz, niektorym facetom po prostu nie spodobalas sie, a jacy to byli oni to sama wiesz.

2 107 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-03-05 17:51:01)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Pecha to moze  Asterka miala, ale przede wszystkim skrzywione poczucie rzeczywistosci. Jezeli tak jadowicie reaguje na caly meski gatunek, to ja sie nie dziwie, ze jedyni jakich spotyka, to jacys Miecie, ktorzy po prostu ignoruja Jej podejscie, bo im wisi i powiewa. Bez obrazy, ale gdybym byla facetem, to bym wiala w z predkoscia wiatru od kobiety, ktora uwaza mnie za smiecia z zasady, i dla ktorej musialabym sie niezle wygimnastykowac by udowodnic jej, ze jestem cos warta. I naprawde ma to zerowy zwiazek ze wzrostem, tusza czy wiekiem. Asterka po prostu wysyla sygnal: "Jestem ciezka do polubienia, mam problemy, a ty sie musisz przegiac do tylu, zebym cie wogole zaakceptowala". Brr...

2 108

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
adlernewman napisał/a:

Pecha to moze  Asterka miala, ale przede wszystkim skrzywione poczucie rzeczywistosci. Jezeli tak jadowicie reaguje na caly meski gatunek, to ja sie nie dziwie, ze jedyni jakich spotyka, to jacys Miecie, ktorzy po prostu ignoruja Jej podejscie, bo im wisi i powiewa. Bez obrazy, ale gdybym byla facetem, to bym wiala w z predkoscia wiatru od kobiety, ktora uwaza mnie za smiecia z zasady, i dla ktorej musialabym sie niezle wygimnastykowac by udowodnic jej, ze jestem cos warta. I naprawde ma to zerowy zwiazek ze wzrostem, tusza czy wiekiem. Asterka po prostu wysyla sygnal: "Jestem ciezka do polubienia, mam problemy, a ty sie musisz przegiac do tylu, zebym cie wogole zaakceptowala". Brr...

A tu się z Tobą nie zgodzę, osobiście też mam bardzo nieciekawe doświadczenia z mężczyznami. I nie są to aktualne, bieżące wydarzenia. Teraz jestem już stara i faktycznie nie ma sie co już tym chlopom we mnie podobać, rozumiem ich doskonale, mnie rownież stary dziady nie kręcą. Ale kiedy byłam przed 30-chą i lekuchno po, wcale nie miałam urazu do mężczyzn, szczerze wierzyłam, że gdzieś jest ten jeden dla mnie przeznaczony i nie wyobrażałam sobie, że zostanę tzw. starą panną (nie bójmy się takich słów)... Ale kiedy przeżyłam szered nieudanych związków z nieudacznimami, pijakami i poprańcami życiowymi (tacy jeno do mnie lgneli, innym się nie widziałam jakoś). Ponadto było całe stado panów o inteleigencji gumki myszki po zawodówkach tudzięż podstawówkach, u takich miałam największe branie. Powiem, że teraz mam bardzo negatywne nastawienie do facetów. ale dopiero o 3,4 lat, wcześniej nie. Mam w sumie identyczne zdanie jak Asterka, jakby siostra genetyczna pisała, jej słowa to moje słowa. Ale to właśnie faceci sami sobie zapracowali u mnie na taką opinię. I obecnie mam ich gdzieś, pozostała jeno pogarda i duża niechęć.

2 109

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Missko, ja spotkalam w zyciu facetow- niewypalow. Z jednym chodzilam przez rok ciaglych awantur, z drugim sie nawet zareczylam. Obaj byli niesamowitymi mizogynami, i za glowe sie dzis lapie jak moglam sie w takie zwiazki wplatac. No coz, bylam mloda i glupia... Ale te katastrofy nauczyly mnie unikac facetow z problemami. Teraz mam taki radar, ze z kilometra wyczuwam gada.

Wiesz, mam "tylko" 35 lat, ale w sumie moge z reka na sercu powiedziec, ze takich wackow spotkalam na wlasne zyczenie. Oni sie nie prosili. Poniewaz bylam zielona i naiwna wydawalo mi sie, ze taki pokiereszowany/ psychiczny facet jest bardziej interesujacy. Z wiekiem sie jednak nauczylam, ze co wazne to nie tylko inteligencja, ale takze jakis porzadny charakter. No, i nie mam oporow przed starszymi facetami smile Moj Luby ma prawie 50-atke na karku, a i tez mialam maly romans z facetem nawet starszym w przeszlosci. Licza sie nie siwe wlosy na glowie, ale zawartosc takowej glowy.

2 110 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-03-05 19:52:53)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Adler piszę Ci po raz nie wiadomo który, że to nie tak a Ty nie przyjmujesz tego do wiadomośći.Nie zawsze byłam taka wredna, powiem więcej bywam TAK wredna na tym forum JEDYNIE.
Byłam miła, sympatyczna, nieśmiała i cholernie romantyczna.Wierzyłam w miłość, od pierwszego wejrzenia, twardości i dzisiejszego cynizmu nie było we mnie grama.I co?Ignorowana na dyskotekach , spotkaniach przez wiele lat grałam rolę cudownej kumpeli i przyjaciółki , ale nie kobiety, którą można zaprosić na kawę.Pierwszego faceta wyrwałam w wieku lat 29, a gdybym sama tego nie zrobiłą byłabym pewnie dziewicą do dziś.Dziecko, sprawa sądowa i totalne oblanie pomyjami.Zbierałam się 5 lat. Myślisz, że w ty czasie ktoś się mną zainteresował, chciał poznać umówić się ?Pewnie gdybym sama nie wlazła na randki moje doświadczenia męsko -damskie skończyłyby się na tym 1.Pomyłka za pomyłką, rozczarowanie moją fizycznością za rozczarowaniem.Może po Tobie by to spłyneło o mnie nie.Bo jeśli n-ty facet widząc cię na skypie lub zdięciu nie chce kontynuować znajomościto każda normalna kobieta zaczyna sobie mysleć - jestem brzydka, gruba i do niczego.Jeśli 3 z rzędu o miesiącu odchodzi bo ma roblemy z potencją to masz ochotę wyć z bezsilności.Jeszcze jakieś bolesne szczegóły mam wywalić, żebyś uwierzyła?????
Nie wybieram sobie jakiś książąt, ale facetów starszych ode mnie i nawet dla nich nie jestem wystarczająco dobra.Na pewno nie wysyłam sygnałów "jestem ciężka do polubienia", bo moi faceci nie mieli problemów z akceptacją mego charakteru i lubili mnie.Nie lubili mojej fizyczności.ŻADEN NIGDY NIE ZARZUCIŁ MI, ŻE JESTEM WREDNA, NIESYMATYCZNA CZY JAK KOLWIEK WYBRAKOWANA OSOBOWOŚCIOWO.Słyszałąm natomiast jeden zarzuty -nie odobasz mi się jako kobieta, nie jesteś w moim typie, nie podobają mi się grube kobiety.

2 111

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Mam nadzieję Adlernewman, że zrozumiałaś i nastęnym razem nie rymsniesz mi znowu druzgocącej krytyki - jaka to jestem wredna dla facetów, zarozumiała i roszczeniowa????
Zrozum nie każdy MA WYBÓR.Ty sobie wybrałaś dupków, ja miałam wybór albo będę sama, albo będę z kimś kto nie do końca idealnie mi odpowiada.Żaden na prawdę normalny, fajny  facet sam z własnej inicjatywy nawet do mnie nie zagadał i na mnie nie spojrzał jak na kobietę.I to nie dlatego, że byłam niemiła, odpychająca czy nie chciałam - dla niego nie byłam kobietą, której fizyczność zachęca do bliższego poznania.

2 112

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Nie rozumiem. Po prostu nie rozumiem. Jakos w zyciu nigdy takiego pecha nie mialam.

2 113

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
adlernewman napisał/a:

Missko, ja spotkalam w zyciu facetow- niewypalow. Z jednym chodzilam przez rok ciaglych awantur, z drugim sie nawet zareczylam. Obaj byli niesamowitymi mizogynami, i za glowe sie dzis lapie jak moglam sie w takie zwiazki wplatac. No coz, bylam mloda i glupia... Ale te katastrofy nauczyly mnie unikac facetow z problemami. Teraz mam taki radar, ze z kilometra wyczuwam gada.

Wiesz, mam "tylko" 35 lat, ale w sumie moge z reka na sercu powiedziec, ze takich wackow spotkalam na wlasne zyczenie. Oni sie nie prosili. Poniewaz bylam zielona i naiwna wydawalo mi sie, ze taki pokiereszowany/ psychiczny facet jest bardziej interesujacy. Z wiekiem sie jednak nauczylam, ze co wazne to nie tylko inteligencja, ale takze jakis porzadny charakter. No, i nie mam oporow przed starszymi facetami smile Moj Luby ma prawie 50-atke na karku, a i tez mialam maly romans z facetem nawet starszym w przeszlosci. Licza sie nie siwe wlosy na glowie, ale zawartosc takowej glowy.

Niestety ja też mam takiego pecha jak Asterka i mogę sobie unikać popaprańców (uwierz -umikam ich od 4 lat) nikt poza nimi się mną nie interesuje. Takie rzeczy narnolmaniej w świecie się zdarzają....ludziom...kobietom...różnym...

2 114

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

A ja mam.I też tego nie rozumiem, moje przyjaciółki nie rozumieją, a kumple mówią taka fajna kobieta, dlaczego jesteś sama?Tylko oni też traktują mnie jak kumpla, a nie kobietę.I nie są mną od tej strony zainteresowani.
Teraz jest zasadniczo o ptaszkach- potrzebowałabym faceta na tyle we mnie zakochanego, empatycznego i ciepłego, że aż by z niego promieniowało to zainteresowanie.Może śliczną 30 letnią sarenkę mogłoby to spotkać, ale mnie?Mnie, która w czasach świetności nie mogła liczyć na choćby jedną randkę?

2 115 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-03-05 20:57:51)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Pewnie gdybym schudła, zrobiłą sobie operację plastyczną po odchudzaniu, wydałą majątek na wizażystę i latała jak wściekła tam gdzie są faceci + zrobiłą kompleksową lobotomię znalazłabym :
-pana 65+, któremu jest potrzebna pielęgniarka
-Miecia w przepoconym dresie, ubytkami w zębach i edukacji ( o ile skończyłabym kurs gotowania)
-bezrobotnego i bezdomnego, który potrzebuje domu, wiktu i opierunku
-kierowcę tira, który lubi sobie pobzykać niezobowiązująco (wskazane ciemności i gazeta na twarzy)
-rozwodnika, który potrzebuje terapeutki i miejsca skąd będzie mógł wyrywać panienki na erodate.
-staregosynkamamusi, którego mamusia przeniosła się do lepszego wymiaru
-geja po 40 którego inaczej wydziedziczą z majątku
;-)))
Paru by się jak widać znalazło.Dlaczego ja ich nie chcę?????

2 116

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

To mi wyjasnij dlaczego ja, chociaz wcale przecietna z wygladu, spotkalam w zyciu tony swietnych facetow i jestem w zwiazku z mezczyzna, ktory jest wspanialy. Wyjasnij dlaczego nigdy nie spotkalam facetow, ktorzy skreslaliby mnie tylko dlatego, ze nie wygladam jak modelka.

2 117

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Dlatego Adlernewman, że jesteś przeciętna, a ja widocznie jestem w męskim mniemaniu poniżej przeciętnej.Tu nie o bycie modelką chodzi, tego przecież nikt od nikogo nie może wymagać.Co najwyżej mężczyźni, którym na prawdę palma odbija.
ŻADEN FACET NIE CHCE BRZYDKIEJ w ich mniemaniu  kobiety, a ponieważ mają wybór duży to wybierają przeciętne, ładne i piękne.Brzydka musi miec jakąś niesamowitą chemię, feromony, piękny zapach coś niesamowicie pociągającego w wyglądzie.I nie może być jednocześnie gruba, brzydka, wykształcona , inteligentna i czegoś oczekująca.Bo powinna być szczęśliwa, gdy jakiegoś chłopa znajdzie.Nawet jeśli będzie stary, obleśny i śmierdzący.
Adlernewman, żyjesz w innym świecie trochę i masz zupełnie inną osobowość.Pamiętasz naszą rozmowę o dzieciach - Tobie wydawało się nienormalne by nie móć wyjść z domu na imprezę w piątkowy wieczór.Mnie nienormalne wydaje się podrzucać dziecko jak kukułka, by iść się pobawić  co tydzień.Tak samo jeśli facet nie miałby erekcji w łóżku stwierdziłąbyś pewnie, że to jego problem.Mnie w tej chwili zupełnie inne wyjaśnienie przyszłoby do głowy.

2 118

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Wcale mi sie nie wydaje, ze jestes "ponizej przecietnej" (cokolwiek to znaczy). Wydaje mis ie, ze roznica pomiedzy nami to nastawienie, to nieszczesne nastawienie. Ja mezczyzn traktuje jak ludzi, nie jak obcy gatunek. Chce pogadac, podroczyc sie, niekoniecznie planuje wielki romans z kazdym ktorego spotkam. Jezeli kogos lubie, daje im to odczuc. Jezeli ktos mi sie podoba, mowie im o tym. Jasne, byli faceci co mnie splawili, ale moje nastawienie jest "jak mu sie nie podobam, on nie jest dla mnie odpowiedni", no i przesuwam sie, jak w szachach, na inne pole.

Bierzesz chamstwo i glupote niektorych gosci za bardzo do siebie. Wyluzuj.

2 119 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-03-05 23:43:30)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Wiesz Adler , Ty ciągle mówisz kategoriami  - wybierasz sobie złych partnerów, przecież gdzieś tam w odwodzie masz normalnych mężczyzn.Ano nie mam.Bierzesz sobie chamstwo i głupotę niektórych gości za bardzo do siebie -tylko to nie byli jacyś goście tylko mężczyźni, których kochałam, którzy mieli mnie okazję bliżej poznać, mężczyźni którzy byli dla mnie ważni.Słowa , które usłyszałam nawet w ustach obojętnego mi chłopa byłyby bolesne, wypowiedziane przez kogoś ważnego miały moc bomby atomowej - paliły do żywego.
Jak Twoim zdaniem ma się czuć kobieta, której nikt nie komplementuje, nie adoruje i nie stara się o nią.Adlernewman, nie wszystkie kobiety mają mentalnośc brata-łaty, co to z facetami wypije, pożartuje, poświntuszy , niezobowiązująco pójdzie do łóżka i nie będzie oczekiwać ciągu dalszego.Nie każda kobieta z łatwością, luzem i ogromną chęcią wchodzi w męski świat i ma w nim masę kumpli , przyjaciół i kompanów.Ja tam mam dośc odgrywania roli psychoterapeuty, powiernika, najlepszej kumpeli  co to rozumie bo jest aseksualna.Nie jestem.I zamiast kumpelstwa oczekuję delikatności, ciepła i zrozumienia.Tak, o ironio losu wielka, twarda, inteligentna baba potrzebuje opiekuńczego ramienia i adoracji.I nigdy tego nie dostaje.Bo to opiekuńcze ramię jest zarezerwowane dla eterycznych , młodych , subtelnych dziewoi, których sztuczna i udawana bezradność jest sposobem na wyrwanie faceta.

2 120

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

To nie nastawienie powoduje , że faceci zachowują sie jak zachowują, ale zachowanie męzczyzn  moją frustrację i niechęć.
Ta pogarda to uczucie dopiero się budzące, nad którym staram się zapanować.A wywołało je dwadzieścia parę lat ignorowania, krytykowania, odrzucania, obrażania  i wyśmiewania.Są granice, po przekroczeniu których człowiek nie jest w stanie wierzyć, ani ufać, ani lubić.Tym bardziej jak na codzień dostaje informacje, które utwierdzają go w przekonaniu, ze ma rację.
Pozytywne mozliwości zainteresowania własna osobą?Robię to od dwudziestu lat ze skutkiem fatalnym - staram się, inicjuje, szukam - ani drapieżnie, ani desperacko. I ciągle jestem nie taka - nie intelektualnie, charakterologicznie tylko wyglądowo.Juz dość mam tych spojrzeń pt. za wysoka, za gruba, za brzydka, które widzę w oczach facetów.I później słyszę ich werbalizację.
Animus, większa część facetów nie ma  za grosz empati, zrozumienia, klasy - mówi co mysli i czuje nie bacząc jaką krzywdę i przykrośc robi .Nie szanujecie kobiet, widzicie je tylko przez pryzmat atrakcyjności fizycznej i tylko na tej podstawie oceniacie i wybieracie.

W tym jednym miejscu pojawiła się nadzieja, bo napisałaś większość, a potem znów pisałaś tak, jakby wszyscy byli tacy sami.

To są właśnie uogólnienia.

A przecież... do szczęścia nie potrzebujemy wszystkich. Do szczęścia nie potrzebujemy nawet większości. Do szczęścia nie potrzebujemy mniejszości. Do szczęścia wystarczy jeden wyjątkowy dla tej jednej wyjątkowej.

Naprawdę uważasz, że nie ma ani jednego takiego?

2 121 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-03-06 00:15:46)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Nie ma Animus.
Ja takiego przynajmniej nie spotkałam.I już nie spotkam - jestem teraz emocjonalnym wrakiem, którego nic i nikt już nie uleczy.
Jeśli nawet jest to żyje pewnie na Borneo i nigdy się nie spotkamy.
Spotykam tylko takich panów, którym znudziły się żony, szukają jednorazowej przygody lub są niższymi ode mnie o 8 cm, trzeźwymi alkoholikami  lat 54 niekomaktybilnymi pod względem intelektualnym.A i ci mnie nie chcą.
Widzisz , schodzę już poniżej jakich kolwiek kryteriów i własnej godności więc już może stop.Dość, ze swojej strony zrobiłam aż za dużo.Poddaję się.
Zamierzam być szczęśliwa, a dużo szczęśliwsza będę BEZ mężczyzny.Bez upokorzeń, utraty nadziei, emocjonalnej szarpaniny i totalnego niezrozumienia.Będę sobie przeżywać kolejne podobne do siebie dzionki, urozmaicając je na tyle ile mogę .Bez złudnych nadziei, bez marzeń o miłości.Tak będzie lepiej.

2 122

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

[...] ]ze swojej strony zrobiłam aż za dużo.       Poddaję się.
Zamierzam być szczęśliwa, a dużo szczęśliwsza będę BEZ mężczyzny.Bez upokorzeń, utraty nadziei, emocjonalnej szarpaniny i totalnego niezrozumienia.Będę sobie przeżywać kolejne podobne do siebie dzionki, urozmaicając je na tyle ile mogę .Bez złudnych nadziei, bez marzeń o miłości.Tak będzie lepiej.

To może być bardzo trafna diagnoza. Może, faktycznie, zrobiłaś za dużo.

Jak mówi przysłowie: "Co za dużo - to niezdrowo."

Pewnie, że możesz być szczęśliwa BEZ Mężczyzny. Ostatecznie przecież, Mężczyzna nie jest lekarstwem na nieszczęście, ale kimś, z kim można podzielić się szczęściem, więc ta kolejność (najpierw szczęście, potem reszta) wydaje się najlepsza.

2 123

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Tu nie ma prostych odpowiedzi Animus.Zrobiłam za dużo , bo zaden facet nie zrobił dla mnie w sensie emocjonalnym nic dobrego>i t o nie jest tak , że ja jestem strasznie nieszczęśliwa i potrzebuję kogoś kto by mnie z tego życiowego nieszczęścia wyciągnął.Ja jestem nieszczęśliwa przez męzczynz i ich odrzucanie mnie.Chciałam się dzielić szczęściem tylko żaden tego nie chciał, a mam naprawdę wiele do ofiarowania.Nie to nie.
Mam tylko nadzieję, że kiedys przeczyta to jakis w miarę normalny facet i się zastanowi w pogoni za nieistniejącym ideałem.Jak łatwo mozna kogoś zranić i złamać serce.Jak prosto wyjśc na kompletnego dupka patrząc przez pryzmat fizyczności.

2 124

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Nie sądzę, żeby ktoś - czyt. mężczyzna-zainteresował się kobietami naszego pokroju. czyli takimi które sa wysokie , przy kości istare. Nam pozostają podstarzali, niscy, niedouczeni, mało inteligentni nieudacznicy życiowi i wszelkiej maści poparańcy.

2 125

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Ja z innej strony "zaatakuje", bo tak ciagle o tych facetach i facetach. Juz i mnie sie przejedli.

Asterko, jesli mozna o to zapytac: jakie masz hobby i pasje poza praca? Ale to nie ma nic wspolnego z jakas proba psychoanalizy, po prostu byloby fajnie poznac sie troche lepiej a nie tylko przez pryzmat portek meskich:)

To moze ja zaczne zeby nie bylo, ze wyciagam z innych. Jak bylam mloda i piekna;)) to bardzo lubilam taniec. I piwo, niestety tez. I biwakowanie po calej Polsce. Troche gitarowalam, troche punkowalam, ksiazek pare przeczytalam ale tak naprawde to taniec to bylo to cos. Zwlaszcza latino.

Teraz kiedy juz mloda nie jestem a i blask urody mocno przygasl moje zainteresowania tez sie nieco ulegly korekcie. Doszla do tego rodzina - nie da sie w piatkowy wieczor smigac na disco a dzieci samopas zostawic.

Teraz barzdo polubilam kucharzenie - ale nie dla ilosci i napchania brzucha tylko takie bardziej eksperymentalne, cos z niczego albo cos calkiem nowego albo jakis super przepis wyprobowac. Ja to gotuje masowo a i tak potem sama nie jem:) Samo gotowanie dla gotowania.
Uwielbiam prace w moim malym, ale wlasnym wreszcie ogrodku. Juz sie doczekac nie moge kiedy puszcza sniegi i ujrze posadzone jesienia tlumy krokusow, zonkili, tulipanow i innego nieznanego mi kwiecia.
Zima kocham narty i na szczescie klimat oraz uksztaltowanie terenu pozwalaja mi na praktykowanie mojej pasji dosc regularnie, latem smigam do pracy i nazad na rowerze, bo tez to lubie. A jak jest upal to znowu plywanie (jezioro pod nosem) i krzyzowki w ogrodzie na trawie. Wieczorkami jakis badmington albo leniwe grillowanie i popijanie winka.

Jeszcze przez okragly rok dochodzi spacerowanie z kijkami (tutaj to norma) a w senne wieczory ksiazki. Tyle ich nakupuje zawsze podczas moich wizyt we Wrocku i Empikach, ze wlasnie rozgladam sie za nowa, wieksza biblioteczka.

Tanczyc pewnie nadal bym tanczyla, ale i czasu i jakos odpowiedniej szkolki mi tu brakuje.

No i to tyle miejscowych moich rozrywek, ale jest cos co kocham ponad wszystko - gory! Moje marzenie to zamieszkac w gorach..moze kiedys sie uda. Rok temu po raz pierwszy (i pewnie ostatni) odwiedzilam Alpy i przejechalam przez nie z otwarta buzia. Niestety przejechalam, bo nasz przewodnik i gospodarz okazal sie zbyt leniwym i calkiem zmotoryzowanym Niemcem. A marzy mi sie polazic po nich. Jak nie Alpy, to chociaz Tatry zalicze latem. W gorach czuje totalny luz, swobode, brak zainteresowania ludzmi dookola ani tym co o mnie mysla - tam liczy sie tylko przyroda i moje utachane nogi.
I tu mam szczescie, bo to jedna z niewielu pasji, jakie dziele z moim facetem, poza nia jestesmy tacy odmienni:) Ale on to tez w koncu prawie goral, albo bardziej slazak wiec pochodzenie zobowiazuje.

To tyle o mnie, teraz czekam na Wasze odslony. I naprawde, tylko w celach poznawczych:)

2 126

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
missnowegojorku napisał/a:

Nie sądzę, żeby ktoś - czyt. mężczyzna-zainteresował się kobietami naszego pokroju. czyli takimi które sa wysokie , przy kości istare. Nam pozostają podstarzali, niscy, niedouczeni, mało inteligentni nieudacznicy życiowi i wszelkiej maści poparańcy.

Misska, a ile Ty tego "przy kosci" masz, bo ja sie wiele nie dopatrzylam. Chyba, ze sobie korekte zdjec zrobilas:)) Wysoka = elegancka, z przeproszeniem brzydulli ale malo widujesz ciekawych i przyciagajacych wzrok kurdupelkow. Poza tym wyobraz sobie jak Twoje "prz kosci" prezentowaloby sie na 160cm? Jak wanka wstanka. A tak to ladnie i rownomiernie sie rozlazi po calym wzroscie;) ja tez tak mam.
A za stare to ..%&/!!!@  sie Wam tu nalezy. Mam wiecej lat a dusze hippisa, bo sobie tego wieku wkolo nie wytykam. Nie jestem ani ja ani Ty ani Asterka stara tylko dojrzala. I dodam, ze o niebo madrzejsza niz jak mialam 18+ czy nawet 30+ - debilizm mlodzienczy mam na szczescie za soba ale energia i pogoda ducha pozostaly. Ciekawsza mieszanka.

2 127

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Sorry to jeszcze maleńkie od niesienie do męskiego patrzenia - oni  nie lubią dużych kobiet.Nawet mała a pulchna jest lepsza od takiej wysokiej i grubszej.Z wiekiem jest podobnie - dojrzałośc jest ogromną wadą, większośc woli takie słodkie nie skażone nadmiarem rozumu, przy których czują się tacy mądrzy i tacy dojrzali.Ale dośc o facetach, bo ich nic nie zmieni i nie zbawi na inne myslenie.
Pasje - malarstwo i grafika.Niestety nie własnoręczne, choć próbowałam się bawić programami graficznymi.Uwielbiam Roba Gonsalvesa, Joanne Sierko-Filipowską, grafiki Esstery, Phatt Puppiego czy Nathiego.
Najbardziej chyba odpowiada mi surrealizm, z jego odmiennym patrzeniem na rzeczywistość, alegorycznością i zakręceniem.
Nie mam ogródka, ale na balkonie i w domu mam istna oranżerię - zioła, kwiaty wszelkiej masci .Mam do nich dobrą rękę.
Literatura  i film -zdecydowanie fantastyka, choć i czytadłem nie wzgardzę.
Ostatnio polityka - nawet zapisałam się do jednej takiej partii - ale nie nastawiam się na karierę tylko raczej działalnośc prospołeczną.Głównie dotyczącą osób niepełnosprawnych.No i oczywiście pedagogika specjalna - z konieczności, ale teraz juz z pasji.

2 128

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Moje zainteresowania: to chodzenie do kina-niejako nałogowe, surfowanie po necie, masowe czytanie książek, kultury krajów Azji, Afryki...

2 129

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Ostatnio polityka - nawet zapisałam się do jednej takiej partii - ale nie nastawiam się na karierę tylko raczej działalnośc prospołeczną.Głównie dotyczącą osób niepełnosprawnych.No i oczywiście pedagogika specjalna - z konieczności, ale teraz juz z pasji.

No to jest super! Przepraszam, ze nie odniose sie do pozostalych Twoich pasji ale ja jestem calkowicie antyartystycznie ukierunkowana:) Dla mnie obraz moze wisiec do gory nogami i nie zauwaze. No chyba, ze Matejke czy Kossaka;)
Podobnie z fantastyka - niestety nie moj trend wiec nie moge jak slepy o kolorach sie wypowiadac.

Natomiast ta Twoja dzialalnosc to extra pomysl na zrobienie czegos fajnego. Na czym obecnie to dzialanie polega? Macie jakies konferencje czy bardziej idziecie " w teren"? Ty dobrze piszesz, moglabys ten talent tez wykorzystac w tej partii, o ile jeszcze tego nie robisz.

A podroze lubisz? Bo moze wlasnie ta partia powinna zorganizowac pare takich socjo-poznawczych wycieczek do innych panstw, zeby pogadac tam na miejscu jak soobie inni z problemem niepelnosprawnosci radza.

2 130

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Trochę sobie jako bezdzietny singiel pojeździłam.Lubię, tylko ten mój odwieczny problem - co zrobić z Młodym?Bardzo bym chciała zobaczyć Amerykę Południową, te wszystkie miasta Inków i Azteków o których czytałam.W  Europie Barcelonę - głownie ze względu na Gaudiego i wszystkie kraje "celtyckie".No i pojechać koleją transyberyjską...Na razie niestety ani kasy, ani czasu.
W parti jestem dopiero 2 tygodnie, jeszcze nie działam - jak na razie walczę w szeregach kampani Stop likwidacji bibliotek.To czysty przykład tego za jakich idiotów uważa nas obecna władza, jak nami manipuluje i kłamie, kłamie, kłamie.Szukają oszczędności kosztem edukacji, kultury i ludzi, którzy wydali cięzkie pieniądze na własną edukację.Zajrzyjcie i poprzyjcie www.stoplikwidacjibibliotek.pl

2 131

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Trochę sobie jako bezdzietny singiel pojeździłam.Lubię, tylko ten mój odwieczny problem - co zrobić z Młodym?Bardzo bym chciała zobaczyć Amerykę Południową, te wszystkie miasta Inków i Azteków o których czytałam.W  Europie Barcelonę - głownie ze względu na Gaudiego i wszystkie kraje "celtyckie".No i pojechać koleją transyberyjską...Na razie niestety ani kasy, ani czasu.
W parti jestem dopiero 2 tygodnie, jeszcze nie działam - jak na razie walczę w szeregach kampani Stop likwidacji bibliotek.To czysty przykład tego za jakich idiotów uważa nas obecna władza, jak nami manipuluje i kłamie, kłamie, kłamie.Szukają oszczędności kosztem edukacji, kultury i ludzi, którzy wydali cięzkie pieniądze na własną edukację.Zajrzyjcie i poprzyjcie www.stoplikwidacjibibliotek.pl

Akcje poparlam:) O ile moj glos sie w ogole liczy no ale z drugiej strony - w kupie sila;)
Oj Barcelone to i ja bym zobaczyla, ale tez kasowo cienki Bolek. Dwa lata temu odwiedzilam kolezanke z podstawowki w Rzymie i zakochalam sie w tym miescie. Gdzie tam Paryz czy Londyn przy nim. Z Ameryk to nie znam zadnej, zreszta moj jedyny pozaeuropejski wypad to byj Shanghai.
Kolej transsyberyjska kojarzy mi sie jedynie ze zsylaniem do lagrow wiec soboie odpuszcze:) ale Brazylie chetnie bym zobaczyla. Oraz lasy Amazonki.

Chociaz wiecie co - ja bardzo lubie nasza Polske, nie cala ale mamy takie sliczne miejsca. Ostatnio odkrylismy Suwalszczyzne nad Wigrami - jakie cudenka. Albo Karkonosze, no moglabym tam z rok lazic i lazic..

A czy mlodego Azterko nigdzie nie da sie w zaden sposob wziac ze soba? On jest na tyle niepelnosprawny? Czy moglby wziac udzial w jakichs koloniach ew. obozie dla takich dzieci?

2 132

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
missnowegojorku napisał/a:

Moje zainteresowania: to chodzenie do kina-niejako nałogowe, surfowanie po necie, masowe czytanie książek, kultury krajów Azji, Afryki...

Oj,no to widze, ze te podroze jakos nas lacza:) wezmiemy kiedys plecaczki, puszki paprykarza i ruszymy jak nie na Tybet albo Kilimandzaro to moze choc nad morze:) Takie trzy wielkie gracje, jak z obrazu Rubensa - ale bysmy zachwycaly cala meska populacje, hi hi. Na pohybel szczupakowatym malolatom.

2 133

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Mussuka napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:

Moje zainteresowania: to chodzenie do kina-niejako nałogowe, surfowanie po necie, masowe czytanie książek, kultury krajów Azji, Afryki...

Oj,no to widze, ze te podroze jakos nas lacza:) wezmiemy kiedys plecaczki, puszki paprykarza i ruszymy jak nie na Tybet albo Kilimandzaro to moze choc nad morze:) Takie trzy wielkie gracje, jak z obrazu Rubensa - ale bysmy zachwycaly cala meska populacje, hi hi. Na pohybel szczupakowatym malolatom.

ja lubie podróze, ale tylko palcem po mapie.

2 134

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
missnowegojorku napisał/a:
Mussuka napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:

Moje zainteresowania: to chodzenie do kina-niejako nałogowe, surfowanie po necie, masowe czytanie książek, kultury krajów Azji, Afryki...

Oj,no to widze, ze te podroze jakos nas lacza:) wezmiemy kiedys plecaczki, puszki paprykarza i ruszymy jak nie na Tybet albo Kilimandzaro to moze choc nad morze:) Takie trzy wielkie gracje, jak z obrazu Rubensa - ale bysmy zachwycaly cala meska populacje, hi hi. Na pohybel szczupakowatym malolatom.

ja lubie podróze, ale tylko palcem po mapie.

dlaczego tylko tak? nie lubisz ruszac sie z domu, w sensie opuszczac go na dluzej czy nie lubisz niewygod podrozowania?

Albo o kase chodzi? Niestety ja tez o wielu miejscach moge jedynie pomarzyc, ale co tam...czasem gdzies uda sie wyskoczyc i nazbierac muszelek, kamykow i wspomnien. Chyba te wspomnienia to sa moje najcenniejsze znaleziska i pamiatki z podrozy, nikt mi ich nie odbierze do konca zycia:)Sa bezcenne. Do czasu jak mnie Alzheimer dopadnie;)

2 135

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Jaki alzheimer, ja tam nie chcę na starość żadnego faceta, ani Niemca, ani Anglika Parkinsona.Z polskim Uwiądem też się nie chcę zaprzyjaźniać.
To proponuję Mussuka wpadamy do Miss nad morze, a od niej do mnie nad jeziora, porównywalne z mazurskimi.
Młody -był w Turcji , ale to tak hotelowo-morskie było.Ale myślę, że na niestresujące zwiedzanie by się nadawał.Fizycznie dość sprawny jest, z pogadaniem gorzej.
Niestety , dla takich dzieciaków nie ma kolonii, ani obozów , są co najwyżej turnusy rehabilitacyjne.Z rodzicami w pakiecie.A taki dobry turnus to 4.000 zł za dwa tygodnie.Przy 1.000 wydawanym na rehabilitację już mnie nie stać.Tak przy okazji Mussuka - wiem, że Ty się  z naszym Bradem Pittem nie wyliczasz, ale jak masz jakiś znajomych co to nie wiedzą jak 1% rozdysponować to się nisko kłaniam.Wiem, żem upiorna, ale kto nie pyta ten nie ma.
Mnie się Włochy też podobały, a na forum romanum czułąm ciężar wieków.I ta kuchnia - dla mnie wielbiciela makaronów i owoców morza bajka.

2 136 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2013-03-06 15:45:07)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Jaki alzheimer, ja tam nie chcę na starość żadnego faceta, ani Niemca, ani Anglika Parkinsona.Z polskim Uwiądem też się nie chcę zaprzyjaźniać.
To proponuję Mussuka wpadamy do Miss nad morze, a od niej do mnie nad jeziora, porównywalne z mazurskimi.
Młody -był w Turcji , ale to tak hotelowo-morskie było.Ale myślę, że na niestresujące zwiedzanie by się nadawał.Fizycznie dość sprawny jest, z pogadaniem gorzej.
Niestety , dla takich dzieciaków nie ma kolonii, ani obozów , są co najwyżej turnusy rehabilitacyjne.Z rodzicami w pakiecie.A taki dobry turnus to 4.000 zł za dwa tygodnie.Przy 1.000 wydawanym na rehabilitację już mnie nie stać.Tak przy okazji Mussuka - wiem, że Ty się  z naszym Bradem Pittem nie wyliczasz, ale jak masz jakiś znajomych co to nie wiedzą jak 1% rozdysponować to się nisko kłaniam.Wiem, żem upiorna, ale kto nie pyta ten nie ma.
Mnie się Włochy też podobały, a na forum romanum czułąm ciężar wieków.I ta kuchnia - dla mnie wielbiciela makaronów i owoców morza bajka.

No to mamy plan: Baltyk od strony poludniowej, nastepnie jeziora a na koniec przerzrut na druga strone Baltyku do mnie, tez nad jeziorko:) Makaronu nagotuje jak dla Armii Czerwonej, slimakow sie jakis nalapie albo kupie mrozone te rozne pedraki (fuj, jak cos takiego mozna jesc!:) a potem polezymy na tutejszej plazy tak pelnej okraglosci, ze nam wszystkim zaraz kompleksy znikna jak po Vanishu.

Ja osobiscie z Pittem sie nie widuje ale nasze biuro rachunkowe w PL, a i owszem, w koncu mam firme w PL. Napisz na priva jak i dokad slac, a zobacze co da sie zrobic.

Jak syn jest ruchliwy to ja bym go wszedzie ze soba taszczyla, ja nie potrafie bez dzieciakow spedzac wakacji, brakuje mi ich marudzenia. A potem sama marudze:)

Mimo to powtarzam z uporem maniaka, ze cos gdzies musi byc dla dzieci innych czy uposledzonych, moze KK cos robi, jakies fundacje czy ja wiem.
A jak nie robia to niech zaczna, kurde Monar powstal, Owsiak sie produkuje, inne aktorstwo tez, a takie dzieci to co, pies? Pisz, grzmij, poruszaj niebo i ziemie - moze cos sie zmieni.

Na dzis sie zmywam ale zajrze tu jutro do Was. Milego popoludnia i wieczoru zycze!

2 137

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Mussuka napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Oj,no to widze, ze te podroze jakos nas lacza:) wezmiemy kiedys plecaczki, puszki paprykarza i ruszymy jak nie na Tybet albo Kilimandzaro to moze choc nad morze:) Takie trzy wielkie gracje, jak z obrazu Rubensa - ale bysmy zachwycaly cala meska populacje, hi hi. Na pohybel szczupakowatym malolatom.

ja lubie podróze, ale tylko palcem po mapie.

dlaczego tylko tak? nie lubisz ruszac sie z domu, w sensie opuszczac go na dluzej czy nie lubisz niewygod podrozowania?

Albo o kase chodzi? Niestety ja tez o wielu miejscach moge jedynie pomarzyc, ale co tam...czasem gdzies uda sie wyskoczyc i nazbierac muszelek, kamykow i wspomnien. Chyba te wspomnienia to sa moje najcenniejsze znaleziska i pamiatki z podrozy, nikt mi ich nie odbierze do konca zycia:)Sa bezcenne. Do czasu jak mnie Alzheimer dopadnie;)

Pieniądze ? Na pewno są rzeczą ważną,jednak ja nie lubię nigdzie jeżdzić i od lat tego nie robie. Byłąm dwa razy za granicą na wycieczkach w Egipcie i Hiszpani, ale miałam wtedu 23 lata. od tamtej pory nidzie nie jeżdzę, raz że nie mam z kim, dwa że nie lubię, trzy, że nie rajcują mnie standartowe wycieczki.

2 138

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Pasje - malarstwo i grafika.Niestety nie własnoręczne, choć próbowałam się bawić programami graficznymi.Uwielbiam Roba Gonsalvesa, Joanne Sierko-Filipowską, grafiki Esstery, Phatt Puppiego czy Nathiego.
Najbardziej chyba odpowiada mi surrealizm, z jego odmiennym patrzeniem na rzeczywistość, alegorycznością i zakręceniem.
Nie mam ogródka, ale na balkonie i w domu mam istna oranżerię - zioła, kwiaty wszelkiej masci .Mam do nich dobrą rękę.
Literatura  i film -zdecydowanie fantastyka, choć i czytadłem nie wzgardzę.

Oo, też uwielbiam surrealizm wink Co prawda artystów,których wymieniłaś, nie znam (o ile w ogóle tworzą w tym nurcie). Najbardziej lubię Dalego, Greya i Beksińskiego. Takie obrazy są znacznie bardziej interesujące niż te, które przedstawiają świat rzeczywisty, i wzbudzaja znacznie wieksze emocje.
Fantastykę tez lubię wink
Nie wiem, czy lubisz słuchać muzyki, ale taki progresywny rock i metal to dla mnie trochę jak "dźwiękowy surrealizm''.

2 139

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Lubię Beksińskiego, Dali to już taka klasyka surrealizmu.Rob Gonsalves na pewno wpisuje się w ten nurt tak jak Michael Cheval czy Vladimir Kush.Jeśli chodzi o mrocznośc bardzie lubię ją w grafice komputerowej niż w surrealiźmie.Niestety ani roka rogresywnego, ani metalu nie trawię na dłuższą metę.

2 140

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

A ja wiem jedynie, kto zacz Salwador D.

2 141

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Miss nic straconego, ja się malarsko rozbujałam jakieś 3 lata temu.Głównie dzięki rosyjskim blogom , których jestem wielką fanką.Jeszcze do niedawna nie wiedziałam kto to Kush, cheval, Jacka Yerkę i Joannę Sierko-Filipowska odkryłam trochę wcześniej.Tak ogólnie to ma straszną słabośc do tego co rosyjskie.Nawet język mam ochotę odkurzyć.Widocznie mam słowiańską duszę jak cholera.

2 142 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2013-03-07 12:37:51)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

No to ja do Was pasuje jak piesc do oka:) Ani na malarstwie nie znam sie, tym bardziej takim w stylu zygzaki i smugi na plotnie, ani metalu czy innej posepnej muzyki nie trawie (o, reggae wprawia mnie w dobry nastroj a latino nogi w rezonans wpuszcza;), fantastyka czy jakiekolwiek dekadenckie filmy i ksiazki z miejsca odkladam na polke, a co do Rosjan i rosyjskiego ...., to mam odwrotnie proporcjonalny stosunek jak Asterka. Niestety miloscia braterska jakos nie palam do sasiadow ze wschodu, tu jeszcze bardziej niz u nas w kraju, bo we Finlandii to dopiero jest ich mnogo. Zwlaszca w okresie Nowego Goda.
Ale to juz kwestia indywidualnego gustu, ja tam wole sasiadow z poludnia, bo mnie rozbawiaja co drugim slowem:)) A u Niemcow kocham ich zarcie, picie i Swarzwald, o Bawarii nie wspomne:)

Asterka vel K. - dostalam mail i zorientuje sie jak to jest z tym przekazywaniem ze strony firmy.

2 143 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-03-07 13:26:00)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Mussuka to moje ulubione malarstwo to żadne tam smugi i zygzaki -zobacz sobie Jacka Yerkę maluje chłop wieś na kaszubach zaprawioną surrealizmem.Nie wszystkie obrazy są piekne - mnie te stechnicyzowane też nie leżą, ale jego domy wprost uwielbiam bo są bajkowe i optymistyczne.
Muzyki dekadenckiej nie słucham ostatnio, bardziej ABBA u nas  na topie - syn uwielbia wprost.
Inne rzeczy po za fantastyka też czytuje.
Z firmą Mussuka nic się nie da to musiałyby osoby prywatne czyli pracownicy rozliczyć się w pitach.Taki prezio na ten przykłąd.Od razu mówię, nie poznam tajnych danych, bo nawet nazwisk darczyńców nie dostajemy.Po miejscowości się tylko mogę domyslac od kogo dostałam.
W kwesti obozów - KK coś tam robi, ale trzeba być wyznawcą i to mocno praktykującym.Nikt inny się w takie obozy nie bawi - trzeba zatrudnic specjalistów i to jednego na max 7 dzieci.Często te dzieciaki funkcjonują na poziomie 5 latka , a wiesz, że przy 5 latku trzeba zrobić wszystko , nawet z toaletą jest problem.Takie kolonie czy obóz kosztowałby krocie, a część rodzin tych dzieci, zyje za 1000 zł na rodzinę.
Nie ma nie tylko obozów, zajęc typu feriada czy półkolonie tez nie ma - jeśli nie masz bliskiej rodziny to nie masz szans na pracę.

2 144 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-03-07 13:40:24)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Miss nic straconego, ja się malarsko rozbujałam jakieś 3 lata temu.Głównie dzięki rosyjskim blogom , których jestem wielką fanką.Jeszcze do niedawna nie wiedziałam kto to Kush, cheval, Jacka Yerkę i Joannę Sierko-Filipowska odkryłam trochę wcześniej.Tak ogólnie to ma straszną słabośc do tego co rosyjskie.Nawet język mam ochotę odkurzyć.Widocznie mam słowiańską duszę jak cholera.

Ja też mogę się także miłośniczka Rosji, ale bardzij interesuje mnie historia ZSRR i współczesna sytuacja Rosji.Znawca malarstwa to ze mnie zaden...

2 145

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Z firmą Mussuka nic się nie da to musiałyby osoby prywatne czyli pracownicy rozliczyć się w pitach.Taki prezio na ten przykłąd.Od razu mówię, nie poznam tajnych danych, bo nawet nazwisk darczyńców nie dostajemy.Po miejscowości się tylko mogę domyslac od kogo dostałam.
W kwesti obozów - KK coś tam robi, ale trzeba być wyznawcą i to mocno praktykującym.Nikt inny się w takie obozy nie bawi - trzeba zatrudnic specjalistów i to jednego na max 7 dzieci.Często te dzieciaki funkcjonują na poziomie 5 latka , a wiesz, że przy 5 latku trzeba zrobić wszystko , nawet z toaletą jest problem.Takie kolonie czy obóz kosztowałby krocie, a część rodzin tych dzieci, zyje za 1000 zł na rodzinę.
Nie ma nie tylko obozów, zajęc typu feriada czy półkolonie tez nie ma - jeśli nie masz bliskiej rodziny to nie masz szans na pracę.

Dobra Asterka, rozesle Twoja "petycje" do znajomych w PL i do moich pracownikow. Taki prezio to niestety ja a ja dostaje swoja jalmuzne od tutejszych preziow. I z finskim Pittem jestem w ciaglym konflikcie;)

No tak, jak KK to musisz byc wierzaca. A jakies Fundacje nie istnieja? Nie myslalas o zwroceniu sie z tym tematem do mediow, osob znanych z pomocy, do wiekszych firm u was w miescie i okolicy. Taki sponsoring opisany w mediach ladnie podnosi image przedsiebiorcy - taki "ludzki pan".

Wiem, ze taki duzy 5-latek to niesamowita praca. Syn mojego eksa mial jakas dysfunkcje (ale nie pamietam nazwy tego zespolu, jakies nazwisko wynalazcy tegoz) i tez w wieku lat nastu trzeba bylo ubrac, rozebrac, umyc, wysadzic. Ja sama to czasem robilam, a on przy tym potrafil zareagowac agresywnie. Raz mi takiego kopa w zeby sprzedal, ze juz sie z jedynkami zegnalam, ale na szczescie na pluciu krwia sie skonczylo, bylo to przy mojej pomocy zalozenia mu spodni od pidzamy na lezaco. Teraz ma lat 20 i jakos dae sobie rade ale on chodzil do szkol, ktore go przyspasabialy do w miare samodzielnego zycia. Nie bedzie tez nigdy mieszkal sam, bo tu sa takie domy-osrodki dla osob uposledzonych, gdzie lokatorzy (chorzy) maja swoje normalne pokoojo-apartamenty ale sa w jednym budynku i maja tam tez stolowke, pokoje gier czy zabaw, biblioteke itp. No i na miejscu jest zawsze ktos z personelu medycznego czy jakis opiekun. Sa w zasadzie niezalezni i samodzielni ale pod stala opieka i dyskretna kontrola. Np.moga jechac na miasto i robic co chca ale opiekun zainteresuje sie, kiedy ktos nie wroci na noc i moze wszczac poszukiwania. Chyba, ze o dluzszym wyjsciu jest z gory uprzedzony, no. wyjazd do rodziny itp. To nie szpital ani wiezienie tylko taka troche komuna z opiekunem:). Aha, placi za to wszystko panstwo. Rodzina chyba tylko cos tam symbolicznie albo daje swojemu bliskiemu wlasne pieniadze na jakies wydatki, typu jedzenie (moga sami tez u siebie gotowac), ubranie itp. Ale wszystko to maja w standardzie pobytu (wlasciwie zycia tam) zapewnione.

Wiec wiem, ze do tych dzieci potrzeba wiecej wychowawcow czy opiekunow na wyjazdach, bo ma byc bezpiecznie. Ale daloby sie to zrobic, gdyby znalezli sie chetni. Fajnie, ze zaczelas dzialac w tej partii, to moze byc jakis poczatek. Bez aktywnego dzialania nic sie nie zmini a takich osob jak Ty jest przeciez wiecej.

1000 PLN na rodzine to jest wstyd dla naszego kraju i rzadu.

Posty [ 2 081 do 2 145 z 16 697 ]

Strony Poprzednia 1 … 31 32 33 34 35 … 257 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026