netkobietyWszystkie działy
Nasza społeczność

Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

16 696 odpowiedzi798 752 wyświetleniazałożony przez papciuszek, 26.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Strony Poprzednia 1 … 27 28 29 30 31 … 257 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 821 do 1 885 z 16 697 ]

1 821

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
missnowegojorku napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Tylko w kinach poki co? A nie wiesz czy na DVD juz mozna dostac? Duzo tam mordobicia czy golych dup? Bo takich sensacji to ja raczej jako pacyfistka unikam:))

Dużo tego i tego...Ale generalnie życiowy jest...Chyba na  razie dopiero w kinach...

No tak, typowa polska fabula, kazdy pieprzy kazdego - doslownie i w przenosni:) Poczekam az wyjdzie na DVD i moze sie skusze. Ja lubie lzejsze kino, takie, zeby sie posmiac czy poplakac:)

A ze mam Czecha w domu to czeskie filmy leca na codzien;)

1 822

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Czecha?

1 823 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2013-02-13 15:52:01)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
missnowegojorku napisał/a:

Czecha?

no jak nie jak tak? To sie nie dopatrzylas, ty zawodowiec;) na moim FB?

To ja sie tymczasem czeskim nashledano pozegnam i zajrze tu jutro a potem dluuuga przerwa. Ferie, podroz sluzbowa no i ta cholerna operacja a po niej rekonwalescencja. Oj, zeby to juz za mna bylo:(

1 824 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-02-13 15:59:32)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Ja nie żaden Leon... wink Ja zwykły, tępy śmiertelnik wink Nic nie zauwazyłam...powodzenia....

1 825 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-02-13 20:14:04)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Mussuka napisał/a:
Dagger napisał/a:

Brzydulla, skoro pracujesz w zawodzie, to nie ma mowy o tym, że jesteś do niczego. Zwłaszcza że jest to medycyna.

To mnie tez wlasnie zastanowilo..jak lekarz moze okazac sie do niczego? Chyba, ze zgony powoduje lawinowo.

W ogole to jakimi kryteriami ocenia sie danego czlowieka czy jest do czegos czy do nieczego w swoim zawodzie? Bardzo zlozony temat wiec nie wiem na jakiej podstawie brzydulla tak sie widzi. Bo kolega z pracy tak powiedzial? Bo pacjent ponarzekal?

Oj są sposoby,są...
Tak,że pacjent ponarzekał też bo tu się ocenia 'performance' i jak ktoś zbiera za duzo skarg to mu się każą poprawić a jak nie działa to go przenoszą na niższe stanowisko,a mnie pewnie moga wywalić bo nie  mam stałej umowy...
A ja osobiście mierzę to w taki sposób że nie pracuję jako pełnoprawny lekarz tylko pod nadzorem mimo że teoretycznie papiery mam w porządku,i mimo to cieniutko  sobie radzę i nawet jak mam jakąs koncepcję co zrobić tow 90% mój nadzorujący uważa że trzeba inaczej...
Szansa na zmianę sytuacji? Zrobić jakieś 10 lat szkolenia od nowa... Znowu zakuwanie, egzaminy (mimo że poprzednie skończyłam w wieku 33 lat czyli znacznie dłużej niż przeciętny obywatel z wyższym wyksztalceniem), pewnie moja wiedza by się poprawiła ale stanowisko nigdy bo nieśmiałość i niedobory komunikatywności by stanęły na drodze...

1 826

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Widziałam "Drogówkę" więc wiem o co chodzi.To tak jak wojskowi - tam też trafia pewien typ osobowości i dzieją się dziwne  rzeczy.
Ale mój zawód również wypacza, mam wolnych kolegów, którzy nie nadają się do związku.

1 827

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Brzydula, ale nie tylko lekarze zdają ciagle egzaminy i się uczą.Ja przymierzam się do kolejne podyplomówki.
Jeśli kontakty interpersonalne tak Ci przeszkadzają  to może praca, która ograniczy je do minimum.Sorry, tak na pierwszy rzut przyszła mi do głowy patomorfologia, ale prowadzenie dokumentacji medycznej , opisy badań, analityka medyczna.Myślę, że w edukację zainwestować warto, chociaż po to by żyć normalnie finansowo.
Masz czas, jesteś dyspozycyjna, finanse też może udałoby się znaleźć.Przecież takie kursy to nowe możliwości - towarzyskie, zawodowe i lepsze to od siedzenia i zamartwiania się.

1 828

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
brzydulla napisał/a:
Mussuka napisał/a:
Dagger napisał/a:

Brzydulla, skoro pracujesz w zawodzie, to nie ma mowy o tym, że jesteś do niczego. Zwłaszcza że jest to medycyna.

To mnie tez wlasnie zastanowilo..jak lekarz moze okazac sie do niczego? Chyba, ze zgony powoduje lawinowo.

W ogole to jakimi kryteriami ocenia sie danego czlowieka czy jest do czegos czy do nieczego w swoim zawodzie? Bardzo zlozony temat wiec nie wiem na jakiej podstawie brzydulla tak sie widzi. Bo kolega z pracy tak powiedzial? Bo pacjent ponarzekal?

Oj są sposoby,są...
Tak,że pacjent ponarzekał też bo tu się ocenia 'performance' i jak ktoś zbiera za duzo skarg to mu się każą poprawić a jak nie działa to go przenoszą na niższe stanowisko,a mnie pewnie moga wywalić bo nie  mam stałej umowy...
A ja osobiście mierzę to w taki sposób że nie pracuję jako pełnoprawny lekarz tylko pod nadzorem mimo że teoretycznie papiery mam w porządku,i mimo to cieniutko  sobie radzę i nawet jak mam jakąs koncepcję co zrobić tow 90% mój nadzorujący uważa że trzeba inaczej...
Szansa na zmianę sytuacji? Zrobić jakieś 10 lat szkolenia od nowa... Znowu zakuwanie, egzaminy (mimo że poprzednie skończyłam w wieku 33 lat czyli znacznie dłużej niż przeciętny obywatel z wyższym wyksztalceniem), pewnie moja wiedza by się poprawiła ale stanowisko nigdy bo niemiałość i niedobory komunikatywności by stanęły na drodze...

Każdy może być do niczego w swoim zawodzie: czy to lekarz, nauczyciel, ksiądz, polichant czy sprzataczka.

1 829 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-02-13 20:16:27)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Brzydula, ale nie tylko lekarze zdają ciagle egzaminy i się uczą.Ja przymierzam się do kolejne podyplomówki.
Jeśli kontakty interpersonalne tak Ci przeszkadzają  to może praca, która ograniczy je do minimum.Sorry, tak na pierwszy rzut przyszła mi do głowy patomorfologia, ale prowadzenie dokumentacji medycznej , opisy badań, analityka medyczna.Myślę, że w edukację zainwestować warto, chociaż po to by żyć normalnie finansowo.
Masz czas, jesteś dyspozycyjna, finanse też może udałoby się znaleźć.Przecież takie kursy to nowe możliwości - towarzyskie, zawodowe i lepsze to od siedzenia i zamartwiania się.

Albo radiologia smile Niestety wszystkie zajęcia typu patomorfa czy radiologia były dla mnie źrodłem okropnego stresu na studiach, szczególnie patomorfa,dla mnie wszystkie komórki o ile  w ogóle je widziałam, wygladały identycznie. Na wszelki wypadek postanowiłam trzymac się od mikroskopu daleko a zycie mnie nauczyło że jak coś a priori wydaje się trudne to takie bedzie, niezależnie ile pracy w to włoże. Poza tym to nie kwestia kursów tylko nowej,minimum 5 letniej specjalizacji,kupy nauki i egzaminów.
Prowadzenie dokumentacji medycznej? No to sekretarka medyczna smile Może i tak to się kiedyś skończy ale to mozliwe tylko w UK bo w Polsce jest bardzo mało takich stanowisk. Dokumentację medyczną prowadzi lekarz. No i raczej wątpię żeby bycie sekretarką medyczną dało mi poczucie spełnienia zawodowego, po 6 latach studiów i 7 latach kształcenia podyplomowego czułabym się wciąż jak nieudacznik...

No a jeśli chodzi o podyplomówki... Mogę je kończyć bezustannie,tylko że w moim przypadku nie brak certyfikatów jest problemem a charakter. Po tracić kasę na kolejny certyfikat żeby potem wsadzić go do szuflady?

1 830

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Dzisiaj moja najlepsza przyjaciólka powiedziała mi że mam zaakceptować fakt, iż brak zdolności do dobrego porozumiewania się z ludżmi, a tym samym tworzenie trwałych realcji typu związek, przyjaźń koleżeństwo czy dobre samopoczucie w pracy to moja ułomność i kalectectwo i muszę nauczyć się z tym żyć.

1 831

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
missnowegojorku napisał/a:

Dzisiaj moja najlepsza przyjaciólka powiedziała mi że mam zaakceptować fakt, iż brak zdolności do dobrego porozumiewania się z ludżmi, a tym samym tworzenie trwałych realcji typu związek, przyjaźń koleżeństwo czy dobre samopoczucie w pracy to moja ułomność i kalectectwo i muszę nauczyć się z tym żyć.

Wiesz ja myślę o tym od dawna,i analizuję co zrobiłam źle i co jeszcze mogę zrobić, ale dochodzę do podobnego wniosku... Bo jesli nie to dlaczego wszystkie moje wysiłki zaprowadziły mnie donikąd?

1 832

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Porównała to do przypadłości mojego adoratora-pantofelka. On ma tzw. szpotawą nogę. Nie jest w stanie nic zrobić ze swoim kalectwem. Musi je zaakceptować. A ja muszę zaakceptować swoje. W sumie cała ta psychoterapia na którą uczęszczam od dw och lat też uczy mnie rozumienia pewnych spraw, swoich odczuc i reakcji oraz akceptacji siebie, a więc siebie nieudolnej interpesonalnie, ruchowo, wagowo, rozumowo etc.etc.

1 833

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Miss - a myślisz że jest jakiś sposób na nieudolnośc interpersonalną?
Taaak,akceptacja siebie...
Tylko mi się to w pale nie mieści - dlaczego miałabym akceptowac takiego nieudacznika?

1 834

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Brzydula, kurczę chyba lepiej robić coś niż biadolić.Wolisz siedzieć, klepać na forum i odliczać ile Ci jeszcze funtów do końca roku zostało.W Twojej sytuacji nic by mnie nie powstrzymało, by sensownie wykorzystać czas.Tym bardziej, że kwalifikacje zdobyte w Anglii będą honorowane w Polsce.Gdyby coś nie wyszło.
Troszkę Cię ustawię do pionu - idąc na studia medyczne wydawało Ci się, że co staż i cześć pieśni?Nic już nie trzeba bedzie robić.WSZYSCY  znani mi lekarze kształcą się non-stop.Robią kursy, szkolenia, dodatkowe specjalizaje.Kobieto, toż to dokształcanie wpisane są w Twój zawód.Tak jak mój.Wiem, że to nie pocieszy, ale postaw się w mojej sytuacji...Do najbliższego ośrodka akademickiego mam 170 km, muszę zapłacić za nocleg , coś zjeść.A przede wszystkim wykombinować co zrobić z dzieckiem.Bywa, że jadę po 10 godzinach zajęć i wstaniu o 5 rano do domu pociągiem by rano całą tą operację powtórzyć.Pociągiem.A w poniedziałek jadę skoro świt do pracy.
Zmobilizuj się , a nie użalasz się, że stracisz pracę.A w czym jesteś dobra jeśli mogę spytać?Zawodowo, bo jak na razię dziwię się, że poszłaś na takie studia.

1 835

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

No właśnie nic nie można zrobić, ja cały czas probuję, chodzę na terapię prawie całe dorosłe życie, leczę się farmakologicznie czasami, przyczepiam się doludzi, podejmuję różne zajecie, czynności, prace, czytam kisążki psychologiczne, próbuję być w zwiażkach, próbuyję się przyjaźnić. I co wielka doopa, a przeżyłam już ponad połowę życią, być może, jak dobrze pójdzie, nawet 2/3 więc chyba czas się pogodzić i nie liczyć na więcej. Bo to tylko frustruje. Dlaczego ja nie umiem, dlaczego mi nie wychodzi? No nie bo nie. Koniec ktorpka, tak mam. Jal lekarze cześto mowią gdy nie umieją czego wyjaśnić, taka moja uroda. Jęsli nie zaakceptujesz, to tylko ty będziesz się męczyć, światu to zwisa, dynda i powiewa, ma cię, czy mnie w głębolim poszanowaniu, nikt ci nie pomoże. Sama mi powiedziałaś wczoraj, że nikogo to nie obchodzi, męczysz się tylko ja czy Ty, czy ltoś tam...

1 836 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-02-13 21:39:05)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Brzydula, kurczę chyba lepiej robić coś niż biadolić.Wolisz siedzieć, klepać na forum i odliczać ile Ci jeszcze funtów do końca roku zostało.W Twojej sytuacji nic by mnie nie powstrzymało, by sensownie wykorzystać czas.Tym bardziej, że kwalifikacje zdobyte w Anglii będą honorowane w Polsce.Gdyby coś nie wyszło.
Troszkę Cię ustawię do pionu - idąc na studia medyczne wydawało Ci się, że co staż i cześć pieśni?Nic już nie trzeba bedzie robić.WSZYSCY  znani mi lekarze kształcą się non-stop.Robią kursy, szkolenia, dodatkowe specjalizaje.Kobieto, toż to dokształcanie wpisane są w Twój zawód.Tak jak mój.Wiem, że to nie pocieszy, ale postaw się w mojej sytuacji...Do najbliższego ośrodka akademickiego mam 170 km, muszę zapłacić za nocleg , coś zjeść.A przede wszystkim wykombinować co zrobić z dzieckiem.Bywa, że jadę po 10 godzinach zajęć i wstaniu o 5 rano do domu pociągiem by rano całą tą operację powtórzyć.Pociągiem.A w poniedziałek jadę skoro świt do pracy.
Zmobilizuj się , a nie użalasz się, że stracisz pracę.A w czym jesteś dobra jeśli mogę spytać?Zawodowo, bo jak na razię dziwię się, że poszłaś na takie studia.

Asterka, dokształcanie to jedno,a robienie tego samego od początku to zupełnie inna sprawa. To tak jakby Ci ktos kazał powtarzać studia bo za pierwszym razem niewystarczająco duzo się nauczyłaś.
A egzamin specjalizacyjny to coś czego nie da się opisać. Zeby go zadać musiałam na pół roku kompletnie wyizolować się z zycia,nie spotykałam się z nikim oprócz koleżanki z która się uczyłam, codziennie wracałam do domu i całe popołudnia i weekendy  tylko kułam,kułam,kułam,ostatni miesiąc na urlopie i kułam od rana do wieczora. I swiadomośc że to wszystko nic nie warte i robic to od poczatku? Znowu jako prawie stazysta mimo ze za chwilę 40stka?
Ja się nie boję wysiłku. Robiłam swego czasu studia podyplomowe w Warszawie, musiałam jechać nocnym pociągiem w piątek, lądowałam na centralnym ok 3-4 rano, błakałam się do 7,potem szłam na uczelnię, 10 godzin zajęć,podobnie w niedzielę,wieczorem pociąg a pn do pracy. A nastepny weekend dyzur. Często przez cały miesiąc nie miałam ani jednego wolnego weekendu.

Nie jestem dobra chyba w niczym. Moja mama zawsze powtarzała że jest beztalenciem i chyba to po niej odziedziczyłam. Wybierając studia nie brałam pod uwagę np prawa czy ekonomii bo wiedziałam (instyktownie) że jestem za mało wygadana. Ale mysłam że medycyny można sie nauczyć. Bład. Jak się nie ma zdolności to tylko do pewnego stopnia mozna się nauczyć, no a słaba komunikacja i niesmiałość przeszkadza jak się okazuje we wszystkim. Może jakieś techniczne studia,ale już nie dam rady zrobić nowych studiów  na polibudzie.

I poco robić 'coś' skoro i tak ci to nic nie da? Zaczęłam się uczyć niemieckiego jakieś 2 lata temu, nawet mi dobrze szło ale po co?

1 837 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-02-13 21:48:20)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Jezu, przecież to zawód wymagający komunikacji, empatii i śmiałości.Nie myślałas o pracy analityka medycznego, laboranta?Nie ma możliwości nostryfikacji Twego dyplomu - przecież wiele uczelni to ma.
Po co? Po to by zająć czymś mysli, by ćwiczyć się w kontaktach interpersonalnych.By nie siedzieć w domu i nie pielęgnować depresji.Kurczę, by coś zrobić i móc sobie powiedzieć DAŁAM RADĘ.By się poczuć coś warta.
Kobieto, nie można położyc się do mentalnej trumny i czekać na śmierć.Wiesz, uważam, że cała ta Twoja nieśmiałość i problemy z komunikacją biorą się z TWOJEJ NIEWIARY W SIEBIE.Z umiejszania siebie.Z wychowania przez mamusię, która powinna dostać kopa w zadek za swoje teksty

1 838 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-02-13 22:44:42)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Jezu, przecież to zawód wymagający komunikacji, empatii i śmiałości.Nie myślałas o pracy analityka medycznego, laboranta?Nie ma możliwości nostryfikacji Twego dyplomu - przecież wiele uczelni to ma.

Nostryfikacja =uznanie w innym kraju. Dyplom analityka musiałabym robić od początku.


Asterka10 napisał/a:

Po co? Po to by zająć czymś mysli, by ćwiczyć się w kontaktach interpersonalnych.By nie siedzieć w domu i nie pielęgnować depresji.Kurczę, by coś zrobić i móc sobie powiedzieć DAŁAM RADĘ.By się poczuć coś warta.

Kiedy mam ostrego doła robienie czegoś kosztuje mnie 2 razy więcej wysiłku. Nawet wyjazd na wakacje a co dopiero studiowanie.
Uważam że i tak dużo zrobiłam- studia, i to wcale nie typu politologia, specjalizacja, prawo jazdy (okropny wysiłek dla mnie), zwiedziłam kawałek świata,nauczyłam się języka (ekstra wysiłek bo szkoła nic mi w tym względzie nie dała), praca w obcym kraju... I to wszystko zmagając się z niesmiałością i wiecznym zniechęcaniem ze strony mojej mamy...
A co z tego mam?
2-3 koleżanki
Pracę na stanowisku nieco ponad stażysty w której slabo się sprawdzam i to tylko na czas określony i za najniższą stawkę.
Mieszkanie w kredycie w CHF które muszę sprzedac taniej niż kupiłam bo mnie na nie nie stać....

I wcale nie czuję się więcej warta kiedy,zrobiwszy tyle samo co inni w tym wieku muszę pracować na dużo niższych stanowiskach... Myslę że nowy certyfikat w szufladzie nie poprawi mojego samopoczucia w tej sytuacji.

Asterka10 napisał/a:

Kobieto, nie można położyc się do mentalnej trumny i czekać na śmierć.

Dlaczego nie? Własnie to zamierzam zrobić. Nie mam już siły walczyć i nic z tego nie mieć.

Asterka10 napisał/a:

Wiesz, uważam, że cała ta Twoja nieśmiałość i problemy z komunikacją biorą się z TWOJEJ NIEWIARY W SIEBIE.

To niewiara w siebie bierze się z niesmiałości. Tak piszą w artukułach psychologicznych.

Ale wiesz co? Wiara w siebie wcale nie jest dobra.
Jakbym nie wierzyła w siebie to bym nie wzięła kredytu i nie straciła kupy kasy.
I nie zostawiłabym poprzedniej pracy która, mimo że trochę głupawa, była dużo lepiej płatna i na stałe. Ale ja wierzyłam że tyle zainwestowałam w siebie to szkoda tracić to czego się nauczyłam,a jak mi sienie spodoba to z moim CV zawsze znajdę pracę. No i owszem, praca pasująca do mojego CV  jest,i nawet CV często im się podoba, ale brak kompetencji miękkich....

1 839 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-02-13 23:16:29)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Brzydula ja wiem co to jest nostryfikacja.To była jakby następna myśl.
Wiesz ilu młodych lekarzy w Polsce nie ma pracy?Pracują  jako wolontariusze żeby zrobić staż.
Twoje niepowodzenia życiowe - mieszkanie, słabo płatna praca to pikuś.
Ja za moment mogę stracić pracę , bo sobie jakiś pan minister tak wymyslił.  2 lata temu obcieli mi 1/3 etatu nie dlatego, że byłam kiepska, ale bo trzeba było zrobić oszczędności .I nikt nie patrzył na moją sytuację życiową, choć pracowałam w tej firmie kilkanaście lat.Mieszkanie ma w spadku, inaczej nie wiem gdzie bym z dzieckiem mieszkała.
Dziewczyno, nie spotkało Cię w życiu nic NAPRAWDĘ złego, nie przeżyłaś żadnej traumy, a Twoje problemy da się rozwiązać niewielkim nakładem sił.Czego Ty  tak strasznie jojczysz?Czego w siebie nie wierzysz - mnie życie kopało z różnych stron i gorzej i ciągle myślę , ze życie jest piękne.
Jesteś mądrą , wykształconą , stosunkowo młodą dziewczyną.Ludzie czasem dopiero edukację w Twoim wieku zaczynają.Bo nie mieli warunków.
Nie wierzę , że gdybyś się mocno postarała, nawet teraz nie mogłąbyś rozwinąć umiejętności komunikowania.Bo masz wiele do powiedzenia, ciekawego, mądrego podlanego cudowną ironią.

1 840

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Brzydula ja wiem co to jest nostryfikacja.To była jakby następna myśl.

No ale po co mam nostryfikować? W UE jest ważny a do stanów sie nie wybieram. No chyba że do Rosji.

1 841

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

To dlaczego twierdzisz, że musisz edukację zaczynać od początku?Stażu i podyplomówki nie da się potwierdzić i nostryfikować?

1 842

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Papiery mam w porządku. Tylko umiejętności i komunikacja kuleją.

1 843

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Z tymi umiejętnościami jest pewnie jak z całą resztą - wmawiasz sobie.A nie pomyślałąaś, że Twoja opiekunka-tutorka, nie lubi cudzoziemców, ogólnie traktują Cię gorzej bo jesteś emigrantką.Albo się czepiają bo lubią.Czy raz nie możesz być dla siebie dobra i widzieć winę w stosunku innych , a nie sobie?Jakie to błędy robisz - zabiłaś pacjenta, pomyliłaś leki , postawiłaś złą diagnozę?A co w Polsce tego lekarze nie robią?Doświadczeni lekarze.Ileż się słyszy informacji o kardynalnych błędach.A z iloma lekarzami nie da się pogadać - taki mój pediatra, cedzi informacje jakby go firma farmaceutyczna śledziła.Wszystko muszę z niego wyciągać,  i  ma mnie za nawiedzoną.Iluż Twoich kolegów to skończone chamy i ignoranci.Tam też ich pełno , słysząc opinie o angielskiej służbie zdrowia.Ibufen i ibuprofen na wszystko.
Przejmujesz się opiniami lekarzy od których być może masz większą wiedzę i umiejętności.A może dlatego Cię gnębią?

1 844

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Z tymi umiejętnościami jest pewnie jak z całą resztą - wmawiasz sobie.A nie pomyślałąaś, że Twoja opiekunka-tutorka, nie lubi cudzoziemców, ogólnie traktują Cię gorzej bo jesteś emigrantką.Albo się czepiają bo lubią.

Niczego takiego nie zauważyłam. Nie czepiają sie i w ogóle są bardzo mili. Nikt mnie gorzej nie traktuje.

Asterka10 napisał/a:

Czy raz nie możesz być dla siebie dobra i widzieć winę w stosunku innych , a nie sobie?

Jestem sprawiedliwa. Jak widzę winę innych to mówię. Jak widzę w sobie to tez mówię a nie zwalam na cały świat. Widzę jak bardzo odstaję od nich i jeśli chodzi o wiedzę i sposób komunikacji.

Asterka10 napisał/a:

Jakie to błędy robisz - zabiłaś pacjenta, pomyliłaś leki , postawiłaś złą diagnozę?

Nie stawiam diagnozy -nie mam takiego poziomu kompetencji. Czy zabiłam? No na pewno nie specjalnie. Ale być może przeoczyłam coś w 2 czy 3 przypadkach co przyspieszyło smierć. Plus bardzo czesto wykazuję się marną wiedzą w sytuacji kiedy trzeba podjąć jakąś decyzję i opiekun -tutor musi po mnie naprawiać. Co dobrze o mnie nie swiadczy szczególnie że papierowo jestem na tym samym poziomie co opiekun-tutor.

Asterka10 napisał/a:

A co w Polsce tego lekarze nie robią?Doświadczeni lekarze.Ileż się słyszy informacji o kardynalnych błędach.A z iloma lekarzami nie da się pogadać - taki mój pediatra, cedzi informacje jakby go firma farmaceutyczna śledziła.Wszystko muszę z niego wyciągać,  i  ma mnie za nawiedzoną.Iluż Twoich kolegów to skończone chamy i ignoranci.

Ale jaki wniosek mam z tego wyciągnąć? Że to normalne i nie ma się czym przejmować?

Asterka10 napisał/a:

Tam też ich pełno , słysząc opinie o angielskiej służbie zdrowia.Ibufen i ibuprofen na wszystko.

Nie tu gdzie ja pracuję.

Asterka10 napisał/a:

Przejmujesz się opiniami lekarzy od których być może masz większą wiedzę i umiejętności.A może dlatego Cię gnębią?

Nikt mnie nie gnębi.
I z pewnością nie mam od nich większej wiedzy i umiejętności.

1 845

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Ale dlaczego nie chcesz sięz tym pogodzić? Nie było by ci lepiej?

1 846

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
missnowegojorku napisał/a:

Ale dlaczego nie chcesz sięz tym pogodzić? Nie było by ci lepiej?

Ja czy asterka? I z czym konkretnie?

1 847

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

A sprawiasz wrażenie gnębionej i zaszczutej.Przez Ciebie przemawia taka niewiara i nieszczęście jakbyś rzeczywiście popełniała cały czas błędy,była na maksa zstraszona i wykazywano Ci niekompetencję i ignorancję na każdym kroku.Może jesteś perfekcjonistką po prostu?
Wiesz, nie chcę się bawić w dobmorosłego psychologa, ale czytając Ciebie można byłoby wysnuć wnioski, że świat Ci się wali na głowę, w pracy masz mobbing totalny, robisz błąd za błędem.A tu nic strasznego się nie dzieje.
Przemyśl sobie , czy na prawdę to wszystko jest warte tego żeby to przeżywać?Jeśli nie ta praca to inna.Inny zawód.Inny kraj.Nie jesteś zniedołężniałą staruszką, że nie możesz wszystkiego zacząć od początku.Nie masz wiszącego nad sobą widma głodnego dziecka, bezdomności  czy wykluczenia społecznego.Więc po co tak strasznie rwać włosy z głowy i winić siebie.Dasz radę, co kolwiek by się stało.

1 848

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
brzydulla napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:

Ale dlaczego nie chcesz sięz tym pogodzić? Nie było by ci lepiej?

Ja czy asterka? I z czym konkretnie?

No Ty, Ty. Z tym, że brak ci umiejętnośći interpersonalnych.

1 849

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Miss,to już łatwiej chyba Tobie. Nie musisz martwić się o pracę. Nie zapominaj że brak umiejętności interpersonalnych oznacza nie tylko brak przyjaciół i partnera (z czym się pogodziłam i kompensowałam sobie w inny sposób) ale również trudności w znalezieniu pracy.
Gdybym nie musiała martwić się o utrzymanie to bym zaszyła się w swoim małym mieszkanku,załatwiła dostęp do internetu i może TV,zakupy robiła w pobliskim TESCO (mniej kontaktu z ludźmi niż w lokalnym spożywczaku) i tak bym sobie spokojnie zyła, nie wadząc nikomu. Nie za szczęsliwa może ale pogodzona, pisałabym na forum, kupowała jakieś tanie książki na ebayu,  i marzyła przed zaśnięciem o jakiejś lepszej ja.

1 850

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

No proszę, ale ty masz wysokie aspiracje i wymagania wobec siebie. tu nie chodzi o lęk przed utrat,a środków do życia tylko o zaspokojenie ambicji. tak to widze.

1 851

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
missnowegojorku napisał/a:

No proszę, ale ty masz wysokie aspiracje i wymagania wobec siebie. tu nie chodzi o lęk przed utrat,a środków do życia tylko o zaspokojenie ambicji. tak to widze.

Jedno i drugie. W pewnym sensie.
Zawsze byłam ambitna i chciałam coś z siebie zrobić. Stawiałam sobie wysokie wymagania ale stosowne do mozliwości, wydawało mi się. Nie uroda i nie super osobowość więc postawiłam na wiedzę. Ale wszystko rozbiło się o cechy które są poza moją kontrolą.
Nie lubię być poniżej standardu. Nie lubię być złem koniecznym. Nie chcę swoją osobą sprawiać nikomu problemu. A tak się własnie czuję. I straciłam minimum szacunku do siebie jaki kiedykolwiek miałam.
No dobra, jak tak musi być to niech będzie. Tylko nie chcę przez to przechodzić codziennie i codziennie sobie przypominać że taka jest rzeczywistość. Ale nie mam wyjścia bo niedobrze jest jak z konta tylko wychodzi a nic nie przychodzi. A do każdej pracy w miarę stosownej do moich kompetencji oczekują komunikatywności i kreatywności,nawet jak wydaje się że nie. Pozostaje sprzątanie ale to zostawiam jako ostatecznośc bo zarobię w ogóle połowę tego co teraz i z kredytem i kosztami wynajęcia pokoju to mi nawet nie starczy. Poza tym wcale nie jestem pewna że tak łatwo by mi było i sprzątanie znaleźć,pewnie woleliby kogoś z doświadczeniem w sprzątaniu, po co tam moje dyplomy.

1 852

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

To co zrobisz?

1 853

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
missnowegojorku napisał/a:

To co zrobisz?

Chwilowo plan mam taki: zostaję gdzie jestem póki mogę, ostatecznie mówią że jakąs tam pomoc dzięki mnie mają tylko żadnych wielkich oczekiwań mentalnych nie mają. Muszę się tylko pozbyć tego mieszkania w Polsce i oszczędzać jak wsciekła. No a jak mnie wywalą to będę szukać jakiegoś sprzątania.
A może coś się wydarzy i niedługo umrę?

1 854

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Wiesz Brzydula te Twoje ambicje to przekleństwo.A nie możesz się pogodzić z tym, że nie jesteś idealna?Ambicja i chęć bycia naprawdę dobrym w jakiejś dziedzinie doprowadziła Cię do tego stanu.Sama robisz sobie kuku i to coś na kształt nałogu - mania bycia kimś innym.
Lepszym, nie przeciętnym, bardzo w czymś dobrym.
Każdego z nas nachodzi poczucie, że jesteśmy do niczego.Popełniamy błędy, mamy wady, ludzie ukazują nam naszą małość.Ale otrzepujemy się i idziemy dalej.Innego życia nie będzie, inni nie będziemy trzeba się przynajmniej zaakceptować.Tobie na drodze staje perfekcjonizm.
Czy wreszcie nie możesz sobie odpuścić i powiedzieć tak jestem jaka jestem imuszę z tym żyć.
MUSZĘ,
Też wieczorem mogłąbym przed snem zadręczać się i wymyślać , a jak bym wyglądała jak Angelina, a jak bym sobie zmieniła to i to to chłopy,aż by za mną latały.
Ale nie zmienię, ajk Ty  swojej osobowości.Nie zostaje Ci nic innego jak akceptacja.

1 855

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

A sprawiasz wrażenie gnębionej i zaszczutej.Przez Ciebie przemawia taka niewiara i nieszczęście jakbyś rzeczywiście popełniała cały czas błędy,była na maksa zstraszona i wykazywano Ci niekompetencję i ignorancję na każdym kroku.Może jesteś perfekcjonistką po prostu?
Wiesz, nie chcę się bawić w dobmorosłego psychologa, ale czytając Ciebie można byłoby wysnuć wnioski, że świat Ci się wali na głowę, w pracy masz mobbing totalny, robisz błąd za błędem.A tu nic strasznego się nie dzieje.
Przemyśl sobie , czy na prawdę to wszystko jest warte tego żeby to przeżywać?Jeśli nie ta praca to inna.Inny zawód.Inny kraj.Nie jesteś zniedołężniałą staruszką, że nie możesz wszystkiego zacząć od początku.Nie masz wiszącego nad sobą widma głodnego dziecka, bezdomności  czy wykluczenia społecznego.Więc po co tak strasznie rwać włosy z głowy i winić siebie.Dasz radę, co kolwiek by się stało.

Oj Asterka, teraz to malo nie poplakalam sie ze smiechu:)) Dobra jestes ..ale, jakbym chciala byc zlosliwa malpa, a w Walentego nie chce:), to bym Ci przypomniala jak mnie i pare osob opierniczylas kiedys za psychoterapeutyczny belkot:)) A tu co prosze? Psychoanaliza brzydulli jak sie patrzy:)

Ale ja sie z tego nie wysmiewam, uwazam, ze czesto obcy zupelnie ludzie , tak jak my tutaj, dostrzegaja w innych cos czego ani oni sami ani najblizsze otoczenie nie widza. Dlatego nie nalezy tego z miejsca negowac, bo moze byc gdzies tam male ziarnko prawdy w tym co piszemy tu do siebie.

A wracajac do brzydulli, to ja tez mam swoja wlasna teorie - niska ocena i niesmialosc zrodzily sie etapami pod wplywem innych osob: mamuska, partnerzy mamuski, koledzy w szkole, na studiach, wspolpracownicy. Z jakiegos powodu w brzydulli powstal wewnetrzny lek badz przekonanie o wlasnym nieudacznictwie juz w dzicinstwie i zostal zakorzeniony coraz mocniej do dzis. A ja wczesniej pytalam - jak to zmierzyc czy udokumentowac? W przypadku lekarza sadze, ze bylaby to liczba skarg pacjentow, udokumentowane zle diagnozy, zaniedbania, spowodowanie kalectwa badz choroby. Lekarz wcale nie musi byc do diaska charyzmatyczny tylko ma leczyc. Skutecznie na ile potrafi. Wiec ja sie zapytam brzydulli tak: sadzisz, ze umiesz leczyc, ze robisz wszystko poprawnie i nie krzywdzisz swoich pacjentow? Jesli tak, to reszta jest guzik Ci potrzebna. Ty masz leczyc a nie rozbawiac swoich kolegow i pacjentow. Mozesz byc najbardziej gburowata lekarka w szpitalu ale jesli bedziesz dobra to nikt Ci nie podskoczy. Tu sie liczy fachowosc i osobiscie wolalabym pojsc do lekarza mruka, ktoremu wierze w jego umiejetnosci, niz do jakiegos wyszczekanego fircyka, co albo mi pomoze albo na drugi swiat odesle w trakcie swojej paplaniny.

Inna rzecz to interakcje ludzkie - Ty brzydullo zle sie czujesz z ludzmi, bo czujesz sie ciagle oceniana i nawet jak cos robisz dobrze, to pod nadzorem mozesz zaczac robic bledy. To troche tak jak z moja jazda autem - jak jezdzilam z instruktorem to wszystkie krawezniki scinalam i poarkowalam na latarniach, jak z moim ojcem to nawet zapalic i wrzucic jedynki nie moglam (od matolow nasluchalam sie i tyle), jak z moim eks czy terazniejszym, to trzese sie, klne na przechodniow i innych uzytkownikow drog - a jak jade sama to zero stresu, paniki, spokoj i bezbledna jazda, oraz parkowanie. Bo ja nie lubie nadzoru ani milej ani niemilej osoby. Jestem taki lonely wolf.

I pomyslalam, ze moze w Twoim wypadku wybawieniem bylaby wlasna prywatna dzialalnosc albo wespol z kims zaprzyjaznionym, jakas mala klinika czy gabinet prywatny. Ale nie w duzym gronie, gdzie caly czas czujesz, ze "musisz" sie wykazywac.

Na koniec jedno pytanie - lubisz leczyc? Jak tak, to rob to i to dobrze.

1 856

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Bo to tak jest zawsze. U siebie rzadko si ę widzi pewne rzeczy, ale u i nnych rażą nas one niezmierne. a drugi człowiek może byc naszym lustrem.

1 857

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Z tym psychoterapeutycznym bełkotem chodziło mi o te wszystkie rady typu "usmiechnij sie do świata, a on usmiechnie się do ciebie", "daj sobie czas miłość sama przyjdzie".I o poradniki na życie, które miałam czytać by uzdrowić siebie.Błe, hłe, ohyda.
Mussuko, prawda jest taka, że żeby normalnie funkcjonować Brzydula musi zaakceptować siebie taką jaka jest.Nawet jeśli czuje sie beznadziejna w niektórych rzeczach.Choć nie powinna, bo jest pewnie przeciętnie wyglądająca kobietą, nieśmiała i inteligentną.Tudzież wykształconą.Mozna być szczęśliwym będąc przeciętnym, nie wyróżniającym się i nie osiągając zawodowych szczytów.Brzydula miała by taką szansę, gdyby sobie wreśzcie odpuściła marzenia o byciu kimś innym, przestała sie gnębić  i po prostu zaakceptowała to jaka jest.
W moim równaniu niestety jest czynnik, którego nie przeskoczę.Same wiemy, ze jeśli facetowi ktoś się fizycznie nie podoba to kaplica - żadna osobowośc, uśmiech od ucha do ucha, wszelkie zalety charakteru nie pomogą.Widocznie jestem kobietą dla konesera, który zdarza się raz na kilkaset tysięcy ludności i go zwyczajnie nie spotkałam.I pewnie nie spotkam.Teraz jestem juz tak poraniona, że musiałby wpaść w zachwyt nad samym faktem mego istnienia i adorować mnie jak zakochany sztubak.

1 858

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
missnowegojorku napisał/a:

Bo to tak jest zawsze. U siebie rzadko si ę widzi pewne rzeczy, ale u i nnych rażą nas one niezmierne. a drugi człowiek może byc naszym lustrem.

Wiesz, nawet nie o to chodzi, ze raza, po prostu osoba calkiem z boku, niezaangazowana w zaden sposob emocjonalnie, jest w stanie obiektywnie i na zimno ocenic pewne aspekty naszego zachowania, ktore nam samym umykaja. Nie zawsze te spostrzezenia beda mile niestety ale ja uwazam,k ze taka krytyka, o ile nie raniaca i arogancka, moze byc pomocna i tworcza w pewnym sensie.

Wyobraz sobie sytuacje w pracy, kiedy paprzesz jais papier za papierem, kolezanki "zyczliwie" usmiechaja sie i prawia same dyrdymaly i komplementy, szef nic Ci nie powie, bo sie wstydzi/boi/zajety jest/ma to w dupie, Ty sobie generalnie zyjesz w przeswiadczeniu, ze wszystko robisz cacy i nie ma zadnych powodow do poprawy...a tu nagle LUP i dostajesz kopa z firmy. I nagle dowiadujesz sie, ze od samego poczatku cos partaczylas..ale nikt Ci tego nie smial albo nie chcial powiedziec. A przeciez, gdybys wczesniej o tym wiedziala mialabys szanse na poprawe i z roboty nikt by Cie nie wywalil.

1 859

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Mussuko, prawda jest taka, że żeby normalnie funkcjonować Brzydula musi zaakceptować siebie taką jaka jest.Nawet jeśli czuje sie beznadziejna w niektórych rzeczach.Choć nie powinna, bo jest pewnie przeciętnie wyglądająca kobietą, nieśmiała i inteligentną.Tudzież wykształconą.Mozna być szczęśliwym będąc przeciętnym, nie wyróżniającym się i nie osiągając zawodowych szczytów.Brzydula miała by taką szansę, gdyby sobie wreśzcie odpuściła marzenia o byciu kimś innym, przestała sie gnębić  i po prostu zaakceptowała to jaka jest.

albo znalazla sobie taka nisze na rynku, gdzie sprawdzilaby sie wlasnie jako przecietna, niesmiala i dobra pani doktor. Ja jesli zle sie czuje jako mowca na forum publicznym, to nie pcham sie do mikrofonu, tylko np. bede przemawiac z nagrania. Sa rozne sposoby na obejscie swoich niedociagniec i znalezienie wlasciwego miejsca na ziemii. Wazne, zeby lubic to co sie robi, to jest podstawa. A ja nawet nie wiem czy Brzydulla lubi byc lekarzem i pomagac innym.




Asterka10 napisał/a:

W moim równaniu niestety jest czynnik, którego nie przeskoczę.Same wiemy, ze jeśli facetowi ktoś się fizycznie nie podoba to kaplica - żadna osobowośc, uśmiech od ucha do ucha, wszelkie zalety charakteru nie pomogą.Widocznie jestem kobietą dla konesera, który zdarza się raz na kilkaset tysięcy ludności i go zwyczajnie nie spotkałam.I pewnie nie spotkam.Teraz jestem juz tak poraniona, że musiałby wpaść w zachwyt nad samym faktem mego istnienia i adorować mnie jak zakochany sztubak.

No to postawilas facetowi poprzeczke jak naszemu sp. Kozakiewiczowi!;) Biedak niezle sie nawygina.

Ale jesli doradzasz Brzydulli samoakceptacje, to czy Ty tez zaakceptowalas siebie? Tak do konca i w pelni? Jesli tak, to tez powinnas poczuc sie jesli nie szczesliwa to spokojna. Tesknoty za partnerem to nie zmniejszy ale da chociaz codzienny spokoj i satysfakcje z wlasnego zycia.

Bardzo podoba mi sie okreslenie "kobieta dla konesera" - super. Tak powinien nazywac sie ten watek:)

1 860 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-02-14 12:53:43)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Mussuka napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:

Bo to tak jest zawsze. U siebie rzadko si ę widzi pewne rzeczy, ale u i nnych rażą nas one niezmierne. a drugi człowiek może byc naszym lustrem.

Wiesz, nawet nie o to chodzi, ze raza, po prostu osoba calkiem z boku, niezaangazowana w zaden sposob emocjonalnie, jest w stanie obiektywnie i na zimno ocenic pewne aspekty naszego zachowania, ktore nam samym umykaja. Nie zawsze te spostrzezenia beda mile niestety ale ja uwazam,k ze taka krytyka, o ile nie raniaca i arogancka, moze byc pomocna i tworcza w pewnym sensie.

Wyobraz sobie sytuacje w pracy, kiedy paprzesz jais papier za papierem, kolezanki "zyczliwie" usmiechaja sie i prawia same dyrdymaly i komplementy, szef nic Ci nie powie, bo sie wstydzi/boi/zajety jest/ma to w dupie, Ty sobie generalnie zyjesz w przeswiadczeniu, ze wszystko robisz cacy i nie ma zadnych powodow do poprawy...a tu nagle LUP i dostajesz kopa z firmy. I nagle dowiadujesz sie, ze od samego poczatku cos partaczylas..ale nikt Ci tego nie smial albo nie chcial powiedziec. A przeciez, gdybys wczesniej o tym wiedziala mialabys szanse na poprawe i z roboty nikt by Cie nie wywalil.

No nie do końca, jesli nadal nie chcę uznać, że wina lezy po mojej stronie, będę najeżdząć na koleżanki czy szefa że są świnie i na mnie naskakują, dużo ludzi tak własnie postępuje. Oglądasz może rodzinę zastępczą, tam jest świetne, choć przerysowane studium ludxkich charakterów. Taka własnie jest ciotka Ula, pani naczelnik z mswia , grana przez Marylkę Rodzowiczową. smile

1 861

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Mnie teraz bardziej niż brak partnera to M. Boni ciśnienie podnosi.Mussuko, ja lubię swoje życie, jakie kolwiek jest i jak bardzo jest pokręcone.
A jeśli o gimnastyke chodzi - kurcze potrzebuję tej adoracji.Całe życie to ja adorowałam, zabiegałam, nieba przychylałam.I później miałam upojne wieczorki z inteligentnym Mieciem siedzacym przy komputerze.Bo się Mieciowi nie chciało pomysleć, że moze by tak iść na spacer, wyjechać na jakieś uroczysko i powyć do księżyca.Albo zrobić dobrą kolacje i potańczyć przy Glenie Millerze.

1 862

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
missnowegojorku napisał/a:

No nie do końca, jesli nadal nie chcę uznać, że wina lezy po mojej stronie, będę najeżdząć na koleżanki czy szefa że są świnie i na mnie naskakują, dużo ludzi tak własnie postępuje. Oglądasz może rodzinę zastępczą, tam jest świetne, choć przerysowane studium ludxkich charakterów. Taka własnie jest ciotka Ula, pani naczelnik z mswia , grana przez Marylkę Rodzowiczową. smile

OK, ale to jak przyjmiesz krytyke od innych zalezy juz tylko od Ciebie.Jesli uzasz ja za nieuzasadniona i wyssana z palca to dowiedz tego a nie bluzgaj na te kolezanki swinie i szefa buca. Ja mialam bardziej na mysli nie oczernianie kogos czy uprzykrzanie mu zycia na codzien ale zwrotna informacje w miejscu pracy (i w domu tez). Zarzuty powinny byc poparte jakimis albo dowodami albo chocby szczera opinia. Bez dopiekania sobie.

Dobrym przykladem na taka "milczaca " zgode sa wlasnie Finowie w punktach uslug czy np. restauracjach. Dostaje taki jeden z drugim zimne i niedosolone danie i jak sadzisz co zrobi? Zje, zaplaci i wyjdzie. A nastepnie wszystkim swoim znajomym powie, zeby szerokim lukiem omijali te knajpe, bo tam truja. Po roku wlasciciel dziwi sie,czemu nikt u niego nie jada a nastepnie plajtuje.
A wystarczyloby moze powiedziec kelnerowi, ze danie jest niejadalne i poprosic o drugie albo poskarzyc sie wlascicielowi. Ten opierniczylby kucharza a w rezultacie ocalil swoj biznes.

Oczywiscie zawsze istnieje ryzyko, ze zanim dostalabys drugie cieple danie to kucharz naplulby do niego;)

1 863

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Mnie teraz bardziej niż brak partnera to M. Boni ciśnienie podnosi.Mussuko, ja lubię swoje życie, jakie kolwiek jest i jak bardzo jest pokręcone.

No i super, i o to w tym wszystkim chodzi, zeby liubic siebie i swoje zycie. Nie kazdemu wyslano je rozami ale to niczyja wina. Reklamacje mozna jedynie do Wielkiego Brodatego posylac, on o tym zdecydowal.


Asterka10 napisał/a:

A jeśli o gimnastyke chodzi - kurcze potrzebuję tej adoracji.Całe życie to ja adorowałam, zabiegałam, nieba przychylałam.I później miałam upojne wieczorki z inteligentnym Mieciem siedzacym przy komputerze.Bo się Mieciowi nie chciało pomysleć, że moze by tak iść na spacer, wyjechać na jakieś uroczysko i powyć do księżyca.Albo zrobić dobrą kolacje i potańczyć przy Glenie Millerze.

No patrz, a ja odwrotnie, palcem w bucie nie kiwnelam nigdy w kierunku adoracji jakiegokolwiek faceta. Miecio, Henio czy Eustachy mu bylo. I nie miej mylnego wrazenia, ze za mna lazily stada chlopow i obsypywaly mnie kwiatami:) Nic z tego ale mnie sie po prostu nigdy nie chcialo obskakiwac moich adoratorow albo mezczyzn ogolnie. Wychodzilam z zalozenia, ze jak komyus nie pasuje jaka jestem to kij z nim i laski bez.
Oczywiscie dla swojego partnera tez jestem mila i lubie czasem zrobic jakas niespodzianke ale to nie adoracja tylko okazanie uczuc i UWAGA: musi byc wzajemne i dzialac w obie strony. Dzis dostalam np. kawke i jakies slodkosci do lozka i wiem, ze na popoludnie tez cos sie szykuje, no to ja np. kupie wino i zrobie jakies co nieco do tego. Czyli badzmy mili dla siebie nawzajem a wtedy wszystko gra i nikt nie czuje sie gora albo dolem w zwiazku.
Ale przecietnemu Mieciowi wytlumaczyc taki uklad to jak konia fizyki jadrowej nauczyc, no chance.

1 864

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Mussuka napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:

No nie do końca, jesli nadal nie chcę uznać, że wina lezy po mojej stronie, będę najeżdząć na koleżanki czy szefa że są świnie i na mnie naskakują, dużo ludzi tak własnie postępuje. Oglądasz może rodzinę zastępczą, tam jest świetne, choć przerysowane studium ludxkich charakterów. Taka własnie jest ciotka Ula, pani naczelnik z mswia , grana przez Marylkę Rodzowiczową. smile

OK, ale to jak przyjmiesz krytyke od innych zalezy juz tylko od Ciebie.Jesli uzasz ja za nieuzasadniona i wyssana z palca to dowiedz tego a nie bluzgaj na te kolezanki swinie i szefa buca. Ja mialam bardziej na mysli nie oczernianie kogos czy uprzykrzanie mu zycia na codzien ale zwrotna informacje w miejscu pracy (i w domu tez). Zarzuty powinny byc poparte jakimis albo dowodami albo chocby szczera opinia. Bez dopiekania sobie.

Dobrym przykladem na taka "milczaca " zgode sa wlasnie Finowie w punktach uslug czy np. restauracjach. Dostaje taki jeden z drugim zimne i niedosolone danie i jak sadzisz co zrobi? Zje, zaplaci i wyjdzie. A nastepnie wszystkim swoim znajomym powie, zeby szerokim lukiem omijali te knajpe, bo tam truja. Po roku wlasciciel dziwi sie,czemu nikt u niego nie jada a nastepnie plajtuje.
A wystarczyloby moze powiedziec kelnerowi, ze danie jest niejadalne i poprosic o drugie albo poskarzyc sie wlascicielowi. Ten opierniczylby kucharza a w rezultacie ocalil swoj biznes.

Oczywiscie zawsze istnieje ryzyko, ze zanim dostalabys drugie cieple danie to kucharz naplulby do niego;)

No wlaśnie. taka jest już ludzka natura wink

1 865

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Mussuka napisał/a:
Asterka10 napisał/a:

Mnie teraz bardziej niż brak partnera to M. Boni ciśnienie podnosi.Mussuko, ja lubię swoje życie, jakie kolwiek jest i jak bardzo jest pokręcone.

No i super, i o to w tym wszystkim chodzi, zeby liubic siebie i swoje zycie. Nie kazdemu wyslano je rozami ale to niczyja wina. Reklamacje mozna jedynie do Wielkiego Brodatego posylac, on o tym zdecydowal.


Asterka10 napisał/a:

A jeśli o gimnastyke chodzi - kurcze potrzebuję tej adoracji.Całe życie to ja adorowałam, zabiegałam, nieba przychylałam.I później miałam upojne wieczorki z inteligentnym Mieciem siedzacym przy komputerze.Bo się Mieciowi nie chciało pomysleć, że moze by tak iść na spacer, wyjechać na jakieś uroczysko i powyć do księżyca.Albo zrobić dobrą kolacje i potańczyć przy Glenie Millerze.

No patrz, a ja odwrotnie, palcem w bucie nie kiwnelam nigdy w kierunku adoracji jakiegokolwiek faceta. Miecio, Henio czy Eustachy mu bylo. I nie miej mylnego wrazenia, ze za mna lazily stada chlopow i obsypywaly mnie kwiatami:) Nic z tego ale mnie sie po prostu nigdy nie chcialo obskakiwac moich adoratorow albo mezczyzn ogolnie. Wychodzilam z zalozenia, ze jak komyus nie pasuje jaka jestem to kij z nim i laski bez.
Oczywiscie dla swojego partnera tez jestem mila i lubie czasem zrobic jakas niespodzianke ale to nie adoracja tylko okazanie uczuc i UWAGA: musi byc wzajemne i dzialac w obie strony. Dzis dostalam np. kawke i jakies slodkosci do lozka i wiem, ze na popoludnie tez cos sie szykuje, no to ja np. kupie wino i zrobie jakies co nieco do tego. Czyli badzmy mili dla siebie nawzajem a wtedy wszystko gra i nikt nie czuje sie gora albo dolem w zwiazku.
Ale przecietnemu Mieciowi wytlumaczyc taki uklad to jak konia fizyki jadrowej nauczyc, no chance.

Dlatego nie wierzę w Bodatego, chyba że mowiłaś o Świętym Mikim smile

1 866

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
missnowegojorku napisał/a:

Dlatego nie wierzę w Bodatego, chyba że mowiłaś o Świętym Mikim smile

No jak to nie wierzysz? Mikolaja to ja mam tu pod nosem i wiem, ze jest caly i zdrow;) Elvis tez zyje, widzialas na moich fotkach:)

1 867

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

No normalnie, nie wierzę w tzw. Boga....

1 868

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
missnowegojorku napisał/a:

No normalnie, nie wierzę w tzw. Boga....

No i git,nie musisz:) Ale "cos" nam jakos zycie wymyslilo i dalo albo duzo albo malo. A czesciowo to sami musimy sobie poslac.

Tak przy okazji to moglybyscie zajrzec czasem z Asterka czy brzydulla do takiej naszej super fajowej kafejki Kobiet na Zakrecie. Same fajne i zyciowe babki tam sa i nawet sie zaprzyjaznily. Jest i troche placzu i zgrzytania zebami i utarczek slownych ale jest i smiech i zarty i porady i takie nic o niczym.
Ja juz ponad rok niektore znam i fajnie sie z nimi bawie, jakbym niektore osobiscie znala:).

1 869

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Poczytałam trochę "tą kafeję" co polecasz, ale ja nie umiem włąśnie takich talk smailów odstawiać. Dlatego mam między innymi problemy z nawiązywaniem i podtrzymywaniem relacji.

1 870 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-02-14 20:32:19)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

A sprawiasz wrażenie gnębionej i zaszczutej.Przez Ciebie przemawia taka niewiara i nieszczęście jakbyś rzeczywiście popełniała cały czas błędy,była na maksa zstraszona i wykazywano Ci niekompetencję i ignorancję na każdym kroku.Może jesteś perfekcjonistką po prostu?
Wiesz, nie chcę się bawić w dobmorosłego psychologa, ale czytając Ciebie można byłoby wysnuć wnioski, że świat Ci się wali na głowę, w pracy masz mobbing totalny, robisz błąd za błędem.A tu nic strasznego się nie dzieje.
Przemyśl sobie , czy na prawdę to wszystko jest warte tego żeby to przeżywać?Jeśli nie ta praca to inna.Inny zawód.Inny kraj.Nie jesteś zniedołężniałą staruszką, że nie możesz wszystkiego zacząć od początku.Nie masz wiszącego nad sobą widma głodnego dziecka, bezdomności  czy wykluczenia społecznego.Więc po co tak strasznie rwać włosy z głowy i winić siebie.Dasz radę, co kolwiek by się stało.

Mobbing to trochę inna sprawa. Mobbing może i często jest niezależny od kompetencji mobbowanego.
Jakie mam gwarancje że dam radę? jak m isię umowa skończy i minie przedłużą to mogę już nigdy nie znaleźć nowej. Próbuję od roku i nic.
Nie, nie mogę zacząć wszystkiego od oczątku. Nie będę mając lat 40 odnowa szła do szkoły.Nie mam na to siły.

Mussuka napisał/a:

Oj Asterka, teraz to malo nie poplakalam sie ze smiechu:)) Dobra jestes ..ale, jakbym chciala byc zlosliwa malpa, a w Walentego nie chce:), to bym Ci przypomniala jak mnie i pare osob opierniczylas kiedys za psychoterapeutyczny belkot:)) A tu co prosze? Psychoanaliza brzydulli jak sie patrzy:)

Dzięki Mussuka smile
Asterka, jak taka Ciocia Dobra rada jesteś to dlaczego nie zaakceptujesz siebie i tego że jesteś brzydka?


Mussuka napisał/a:

A ja wczesniej pytalam - jak to zmierzyc czy udokumentowac? W przypadku lekarza sadze, ze bylaby to liczba skarg pacjentow, udokumentowane zle diagnozy, zaniedbania, spowodowanie kalectwa badz choroby. Lekarz wcale nie musi byc do diaska charyzmatyczny tylko ma leczyc. Skutecznie na ile potrafi. Wiec ja sie zapytam brzydulli tak: sadzisz, ze umiesz leczyc, ze robisz wszystko poprawnie i nie krzywdzisz swoich pacjentow? Jesli tak, to reszta jest guzik Ci potrzebna. Ty masz leczyc a nie rozbawiac swoich kolegow i pacjentow. Mozesz byc najbardziej gburowata lekarka w szpitalu ale jesli bedziesz dobra to nikt Ci nie podskoczy. Tu sie liczy fachowosc i osobiscie wolalabym pojsc do lekarza mruka, ktoremu wierze w jego umiejetnosci, niz do jakiegos wyszczekanego fircyka, co albo mi pomoze albo na drugi swiat odesle w trakcie swojej paplaniny.

Tak,są skargi pacjentów.
Nie mam wystarczających kompetencji żeby stawiać diagnozy.
Nie mam swoich pacjentów.
Nie mogę być gburowata bo to kończy się skargą.
Robię błędy - pisałam już że w ok.90% mój 'pomysł'jest niezgodny z tym co tutor rekomenduje.
I bedąc niby specjalistą mogę pracować jedynie na stanowisku na poziomie tuż powyżej stażysty. Zeby coś więcej to mi powiedziano że muszę robić jeszcze raz specjalizację. Rezydentowi zwykle wolno zlecać chemioterapie po ok 3-4 miesiącach. Mnie nie wolno wciąż po 1.5 roku.

Mussuka napisał/a:

I pomyslalam, ze moze w Twoim wypadku wybawieniem bylaby wlasna prywatna dzialalnosc albo wespol z kims zaprzyjaznionym, jakas mala klinika czy gabinet prywatny. Ale nie w duzym gronie, gdzie caly czas czujesz, ze "musisz" sie wykazywac.

Zły pomysł. Na czynsz bym nie zarobiła.W mojej dziedzinie prywatnie chodzi się tylko do autorytetów po dodatkową opinię.

I w ogóle czy ja dużo chcę? Po prostu być równa kolegomi koleżankom którzy mają takie samo wykształcenie i doświadczenie.

1 871

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Czy ja nie akceptuję siebie Brzydula?Czy wylewam żale, że nie mam przyjaciół, że siedzę w domu i mam się ochotę zabić.I marzę, żeby się pojawiła dobra wrózka i zmieniła mnie w kogoś innego?
NIE.
Wiesz Ty sama sobie przeczysz - jeśli w pracy nie traktują Cię jakgorszą bo emigrantkę, to dlaczego nie możesz zrobić tego co angielski rezydent po 3 miesiącach?Zapewne jest tam jakiś angielski doktor Cwach, konował bez kwalifikacji i jesteście traktowani podobnie?
A Twój tutor jest takim ideałem, że jego pomysły są zawsze trafione?A może wyczuł, że łatwo Cię urobić i będzie miał murzyna do roboty.Murzyna, który nie wierzy w siebie i na którego tle można błyszczeć.
I nie odpowiedziałaś nam na pytanie - czy lubisz swój zawód, czy sprawia Ci przyjemność leczenie ludzi, stawianie diagnoz i "rozwiązywanie medycznych zagadek".
By być równa swoim kolegom i koleżankom , trzeba byłoby się trochę postawić i pokazać, że się potrafi, a nie tylko ze spuszczoną głową przyjmuje krytykę.Pewnie niesłuszną.

1 872

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

dziś byłam w pewnym osiedlowym domu kultury, aby zgodnie z zaleceniami mojej terapeutki, znaleźć jakiś sens w swoim obecnym życiu i podjąć może wolontariat. Bardzo fajnie, bardzo fajnie, ale nie uśmiecha mi się niańczenie dzieci, nie poprawi mi to na pewno samopoczucia. Tym bardziej, że dzieci w rodzinie do oipeki pod dostakiem i jakoś mi to nie pomaga w byciu zadowoloną i spełniona. Także nie podejmę się roli pani opiekunki na pół koloniach.

1 873

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Czy ja nie akceptuję siebie Brzydula?Czy wylewam żale, że nie mam przyjaciół, że siedzę w domu i mam się ochotę zabić.I marzę, żeby się pojawiła dobra wrózka i zmieniła mnie w kogoś innego?
NIE.

Narzekasz że jesteś brzydka.

Asterka10 napisał/a:

Wiesz Ty sama sobie przeczysz - jeśli w pracy nie traktują Cię jakgorszą bo emigrantkę, to dlaczego nie możesz zrobić tego co angielski rezydent po 3 miesiącach?Zapewne jest tam jakiś angielski doktor Cwach, konował bez kwalifikacji i jesteście traktowani podobnie?

Bo jestem głupsza. Widzę to wyraźnie.

Asterka10 napisał/a:

A Twój tutor jest takim ideałem, że jego pomysły są zawsze trafione?A może wyczuł, że łatwo Cię urobić i będzie miał murzyna do roboty.Murzyna, który nie wierzy w siebie i na którego tle można błyszczeć.

Jest bardzo mądry i pokusiłabym się o stwierdzenie że jest ideałem. Jako lekarz i jako człowiek. I jakbyś miała jakieś wątpliwości co znaczy ta ocena to Ci powiem  że ja zwykle oceniam innych zwykle na 3-4 (w takiej zwykłej szkolnej skali dla uproszczenia), piatek nie stawiam w ogóle. Sobie zwykle stawiam 2 albo 3 z dwoma. Więc ta szóstka naprawdę jest znacząca.
Pozostałych swoich 'tutorów' oceniam na 4-4 plus, ewentualnie 5 minus.

Asterka10 napisał/a:

I nie odpowiedziałaś nam na pytanie - czy lubisz swój zawód, czy sprawia Ci przyjemność leczenie ludzi, stawianie diagnoz i "rozwiązywanie medycznych zagadek".

Już sama nie wiem... aktualnie za bardzo boję się ludzi i za każdym razem boję się że dostane jakąs zjebkę od pacjenta. Trudno wtedy coś 'lubić'... i moja praca jest trochę inna- ja nie stawiam diagnoz i nie rozwiązuję medycznych zagadek. Nie zawsze praca lekarza jest jak w filmie  w Leśnej Górze...

Asterka10 napisał/a:

By być równa swoim kolegom i koleżankom , trzeba byłoby się trochę postawić i pokazać, że się potrafi, a nie tylko ze spuszczoną głową przyjmuje krytykę.Pewnie niesłuszną.

Zeby pokazać że się potrafi trzeba najpierw potrafić.

1 874

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Bo się tak czuję.Ale to się nijak ma do mojej akceptacji siebie.To faceci nie akceptują mego wyglądu.
I proszę Cię nie bądz złośliwa.Jestem choleryk i podchodzę do wszystkiego emocjonalnie.Nie mogę patrzeć jak się sama umniejszasz i katujesz.
Te teksty o nostryfikacji i Leśnej Górze mogłas sobie darować.Nie umiejszaj mojej inteligencji bo na tym punkcie jestem cięta.Gderasz jak Sowa Przemądrzała, a masz przed sobą drugą.

1 875

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Bo się tak czuję.Ale to się nijak ma do mojej akceptacji siebie.To faceci nie akceptują mego wyglądu.

Róznica między nami jest w uproszczeniu taka:
Ty: Jestem brzydka. Dlaczego (normalni) faceci mnie nie chcą?
Ja: Jestem brzydka a do tego nudna i nie za mądra. Rozumiem dlaczego faceci mnie nie chcą a ludzie odrzucają ale dlaczego do cholery na mnie trafiło że muszę być i brzydka i głupia?

Asterka10 napisał/a:

I proszę Cię nie bądz złośliwa.Jestem choleryk i podchodzę do wszystkiego emocjonalnie.Nie mogę patrzeć jak się sama umniejszasz i katujesz.
Te teksty o nostryfikacji i Leśnej Górze mogłas sobie darować.Nie umiejszaj mojej inteligencji bo na tym punkcie jestem cięta.Gderasz jak Sowa Przemądrzała, a masz przed sobą drugą.

Miałam rację z nostryfikacją i Leśną Górą. Z Lesną Górą to tak w ogóle,bo ludzie niezwiązani z medycyną na ogólnie mają za bardzo pojęcia jak praca w slużbie zdrowia wygląda i na ogół budują swoje wyobrażenia na  tym co widzą w TV.

Nie umniejszam się sama tylko krytycznie oceniam.

1 876

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Racji z nostryfikacją akurat moja Droga nie miałaś.A przeciętny, znany mi lekarz stawia diagnozy .I Ty pewnie w Polsce też stawiałaś.Owszem jestem fanem seriali medycznych, ale nie "Na dobre i na złę" wybacz.
"Jestem brzydka a do tego nudna i nie za mądra. Rozumiem dlaczego faceci mnie nie chcą a ludzie odrzucają ale dlaczego do cholery na mnie trafiło że muszę być i brzydka i głupia?" - to nie jest krytyka to umniejszanie siebie.Wręcz samoupokarzanie.
To absurdalne, ale mam na Twój temat lepsze zdanie niż Ty sama.Tylko swoim uporem maniackim, samobiczowaniem i egoizmem zaczynasz mnie strasznie wkurzać.Tak Brzydula, jesteś totalną egoistką - bo skupiasz się TYLKO na swoich wydumanych problemach, mankamentach, które wyolbrzymiasz.Jak Cię mają ludzie akceptować jak ty sama krytykujesz się w czambuł.ŻUPEŁNIE NIEPOTRZEBNIE.
Może gdybyś na moment zapomiała jakie masz wady , braki i niedociągnięcia i zajeła czymś twórczym, pożytecznym i rozwiązującym problemy innych.I mogłoby się   okazać się, że jednak nie jesteś beznadziejna i do niczego.

1 877

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Racji z nostryfikacją akurat moja Droga nie miałaś.

Nie miałaś.  Nostryfikacja potrzebna jest w krajach poza UE -po co mi to? Do stanów się nie wybieram, do Chin też nie. Tak tylko żeby się czymś zająć i powiedzieć sobie: jestem coś warta, zrobiłam to?

Asterka10 napisał/a:

A przeciętny, znany mi lekarz stawia diagnozy .I Ty pewnie w Polsce też stawiałaś.Owszem jestem fanem seriali medycznych, ale nie "Na dobre i na złę" wybacz.

Ja nie oglądam żadnych.
I w mojej specjalności nie stawiamy diagnoz- leczymy to, co zdiagnozowali inni.

Asterka10 napisał/a:

"Jestem brzydka a do tego nudna i nie za mądra. Rozumiem dlaczego faceci mnie nie chcą a ludzie odrzucają ale dlaczego do cholery na mnie trafiło że muszę być i brzydka i głupia?" - to nie jest krytyka to umniejszanie siebie.Wręcz samoupokarzanie.
To absurdalne, ale mam na Twój temat lepsze zdanie niż Ty sama.Tylko swoim uporem maniackim, samobiczowaniem i egoizmem zaczynasz mnie strasznie wkurzać.Tak Brzydula, jesteś totalną egoistką - bo skupiasz się TYLKO na swoich wydumanych problemach, mankamentach, które wyolbrzymiasz.Jak Cię mają ludzie akceptować jak ty sama krytykujesz się w czambuł.ŻUPEŁNIE NIEPOTRZEBNIE.

Nie znasz mnie. Jak mozesz mieć o mnie jakiekolwiek zdanie.
I akurat nie uważam że jestem egoistką.
wręcz przeciwnie, skoro jestem taka niewydarzona to jest mi wstyd i przykro że moi tutorzy muszą wysłuchiwać skarg na mnie, i że nie jestem tak efektywna w pracy jak być powinnam, i najchętniej bym usunęła się wszystkim z drogi i zyła sobie gdzieś nie wadząc nikomu w mysiej dziurze...

1 878

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Egoista to również człowiek za bardzo  skupiony na sobie, którego całym sensem życia jest on sam.
Wiesz, bedąc osobą która chciałaby się podobać facetom i być przez nich kochana, też powinnam się schować do mysiej dziury i zapłakiwać się na śmierć.Słyszeć takie teksty jak ja usłyszałam od moich męzczyzn to dla kobiety emocjonalna porażka, wstyd i  upokorzenie.Trudno po czyms takim spojrzeć sobie w oczy.
Ale nie będę żyła w mysiej dziurze, bo jestem mało idealna.Mam jedno zycie i choćbym się wstydziła i nie była z siebie zadowolona muszę zyć.I zamiast rozpatrywać swoje mankamenty, rozpatruje to co zrobić, by żyć szczęśliwie, godnie i nie popełniać swoich błędów.
Nie wierzę, że taka inteligentna osoba jak Ty nie jest w czymś dobra.Wiem, że to głupie, ale może powinnaś pojechać jako wolontariusz do jakiegoś kraju , gdzie pomoc medyczna jest niedostępna.Może zetknięcie twarzą w twarz z PRAWDZIWYMI problemami Cię uleczy.A życie dzięki takiej pracy nabierze sensu.

1 879 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2013-02-15 09:57:20)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

O matko..wojna nam sie rozpetala;). To miala byc taka niby kafejka dla wzajemnego pozalenia ale i wspomozenia a tu regularne baty od rana;) Pax drogie Panie, pax:))

Brzydulla, uchyl no troche rabka tajemnicy i napisz jaka jest ta Twoja specjalizacja bez diagnozy? Jakas rehabilitacja czy co? Bo ja laik tez sie glowie i nie wiem, ktory lekarz nie stawia diagnoz.

A z tymi "lepszymi kwalifikacjami" kolegow po fachu za granica to roznie bywa. Ja poznalam dwoje lekarzy z Polski, ktorzy lata temu zjechali do Finlandii, kiedy jeszcze Polska nie byla w EU no i oczywiscie poza natychmiastowym kursem jezykowym musieli sie nostryfikowac. Ale i tak, pomimo ich doskonalej wiedzy (teraz juz docenionej) oraz swietnych dyplomow i dlugoletniej praktyki w Polsce, tutejsi koledzy dluuuugo bardzo traktowali ich jak przybyszy z innej planety i tlumaczyli podstawy sztuki lekarskiej jak przyslowiowej krowie na miedzy. Ta jedna moja znajoma lekarka, teraz pracuje juz na samodzielnym stanowisku w szpitalu i diagnozuje a inni wykonuja jej polecenia, mowila mi, ze przez pierwszych pare latbliska byla zalamania z tego powodu i chciala nawet rzucic medycyne, bo tez zaczela sie czuc jak latajaca golebica z czeskiej nemocnicy.
I tez nikt jej wprost nie powiedzial, ze jest niekompetentna, ze ma sie douczac, ze jej nie akceptuja, ze jest gorsza bo nie tutejsza - oni jej to mimo woli dawali odczuc.

Nie wiem czy Twoi brytyjscy koledzy tez nie maja takich nadprzyrodzonych zdolnosci pomniejszania czyjejs godnosci i umiejetnosci. Ja mieszkalam 5 lat w Londynie i poznalam super Anglikow, a jednak potrafili pokazac swoja stiff upper lip w codziennym zachowaniu. Takie wrodzone przekonanie o swojej wyzszosci nad wszystkimi, glownie oczywiscie Francuzami:) Ciesz sie , ze Francuzka nie jestes, pewnie by Cie jako salowa zatrudnili z Twoimi dyplomami.

No i co bylo zlego z ta prywatna dzialalnoscia? Nie musi byc Twoja prywatna, myslalam raczej, ze np. jais Twoj znajomy moze miec swoja klinike i moglabys sie tam zatrudnic. Po prostu miec wiecej luzu i swobody w pracy, bez zadnego tutora czy innego nadzorcy. Tobie powinno sie pozwolic rozwinac skrzydla a nie wiecznie tutorowac i wyliczac kazdy blad.

Co do skarg pacjentow - a duzo znasz takich co sie nie skarza?

1 880

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Brzydula, nie ma tej cudnej polskiej umiejętności zwalania przyczyny swoich niepowodzeń na innych.A to czasem zdrowe jest i prawdziwe.Nie wierzę, że Angole tak łatwo akceptują cudzoziemca i nie sprawia im przyjemności wytykanie błędów.Przyjedzie takie z Europy Środkowej, gdzie znachorzy i babki wrózbiarki leczą i czuje się , że ma takie same kwalifikacje jak po brytyjskiej uczelni.

1 881 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2013-02-15 11:30:11)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Brzydula, nie ma tej cudnej polskiej umiejętności zwalania przyczyny swoich niepowodzeń na innych.A to czasem zdrowe jest i prawdziwe.Nie wierzę, że Angole tak łatwo akceptują cudzoziemca i nie sprawia im przyjemności wytykanie błędów.Przyjedzie takie z Europy Środkowej, gdzie znachorzy i babki wrózbiarki leczą i czuje się , że ma takie same kwalifikacje jak po brytyjskiej uczelni.

A ja wiem jaki bedzie nastepny kontrargument:) Ze w tym samym miejscu pracuje jeszcze kilku albo kilkunastu Polakow i z nimi nie ma ZADNEGO problemu.Wszyscy ich lubia, doceniaja, szanuja i sluchaja kazdej ich opini oraz diagnoz.

Zwalanie bezpodstawne na innych nie jest dobre ale takie samobiczowanie sie tez niczego nie naprawi. Najlepiej to wyposrodkowac i zrobic rzetelna analize: gdzie inni maja racje a gdzie ja. I tam sie poprawiac, gdzie rzeczywiscie widzimy swoje niedociagniecia a nie gdzie inni je nam wmawiaja ale czujemy, ze nie do konca jest to prawda. Albo sobie te braki wymyslamy. Nie wiem tylko w jakim celu..jakiejs pokuty za zycia?

I nie ma na swiecie czlowieka, ktory zawsze bylby omylny. Zreszta wtedy potrzebne bylyby inne i to matemmatyczne wrecz dowody tej omylnosci, a nie tylko czyjas "opinia". Bo opini jest tyle ilu ludzi na swiecie. I oczywiscie, kazdy ma racje:)

1 882 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-02-15 20:46:35)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Egoista to również człowiek za bardzo  skupiony na sobie, którego całym sensem życia jest on sam.

Aaa, no w takim sensie to może i jestem egoistą. Po prostu nie chcę żeby moje nieudacznictwo sprawiło innym jakiekolwiek problemy. Nie chcę żeby moi tutorzy musieli borykać się ze skargami z powodu moich niedociągnięć. Albo mieli więcej pracy bo ja nie jestem wystarczająco efektywna.

Asterka10 napisał/a:

Wiem, że to głupie, ale może powinnaś pojechać jako wolontariusz do jakiegoś kraju , gdzie pomoc medyczna jest niedostępna.Może zetknięcie twarzą w twarz z PRAWDZIWYMI problemami Cię uleczy.A życie dzięki takiej pracy nabierze sensu.

Nie do końca dobry pomysl. Po pierwsze od lat nie maiłam do czynienia z medycyną ogólną/ chirurgią, a tego tam potrzeba najwięcej. Plus,jestem strasznie przyzwyczajona do wygód typu TK,rezonans czy PET a tam pewnie nawet bez zwyklego roentgena by nie było. Mogłabym się załamać kompletnie z powodu braku umiejętności.
Plus, wolontariat dochodu nie daje. W międzyczasie komornik by mi wlazł na nieruchomośc(i).

Co do facetów, jak któryś z kolegów kiedyś powiedział,nie dziwię się facetom że nie chcą byle czego. Ale mam pretensje nie do nich ale do matki natury i rodziców (mogli się powstrzymać od rozmnazania, zwłaszcza że moja mama wcale nawet nie lubi dzieci).

Mussuka napisał/a:

O matko..wojna nam sie rozpetala;). To miala byc taka niby kafejka dla wzajemnego pozalenia ale i wspomozenia a tu regularne baty od rana;)

Nigdy nie była spokojna kafejka. Tylko Asterka przeszła na drugą stronę.

Mussuka napisał/a:

Brzydulla, uchyl no troche rabka tajemnicy i napisz jaka jest ta Twoja specjalizacja bez diagnozy? Jakas rehabilitacja czy co? Bo ja laik tez sie glowie i nie wiem, ktory lekarz nie stawia diagnoz.

Onkologia. Dostajesz pacjenta już zdiagnozowanego. Rehabilitacja też niezły przykład.

Mussuka napisał/a:

A z tymi "lepszymi kwalifikacjami" kolegow po fachu za granica to roznie bywa. Ja poznalam dwoje lekarzy z Polski, ktorzy lata temu zjechali do Finlandii, kiedy jeszcze Polska nie byla w EU no i oczywiscie poza natychmiastowym kursem jezykowym musieli sie nostryfikowac.

No teraz nie trzeba. Jestem formalnie zarejestrowana w GMC, i to nawet jako specjalista.
I naprawdę nikt mi nic nie mówił. Sama widzę.

Mussuka napisał/a:

No i super, i o to w tym wszystkim chodzi, zeby liubic siebie i swoje zycie. Nie kazdemu wyslano je rozami ale to niczyja wina. Reklamacje mozna jedynie do Wielkiego Brodatego posylac, on o tym zdecydowal.

Ani mi się sni lubić siebie czy swoje zycie. Dostałam wybrakowane i nie bedę pokornie uważać jest fajnie i jeszcze może być wdzieczna? Za co do cholery? Dużo lepiej by bylo gdyby mnie nie było.
Reklamacje chętnie, tylko coz tego wyniknie? Czy to Brodaty, czy to rodzice, nikt jakoś nie chce jakoś naprawić zła które wyrządził!

1 883 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-02-16 00:07:11)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Nie rób ze mnie Brzydula Dartha Vadera jeszcze nie przeszłam na ciemną stronę wiecznego optymizmu.
Brzydka w mniemaniu facetów, a po części i swoim jestem nadal.Głupia jestem nieziemsko - patrząc po moich związkach.Mam 170 i rozmiar ciuchów 46-48 i przy większości mężczyzn wyglądam jak ich mamusia.Jestem chaotyczna, nienawidzę papierów, nie kończę tego co zaczełam, jestem cholerykiem, malkontentem na granicy neurotyzmu.Jestem bałaganiarą, leniem i śpiochem.Każda osoba , która mnie zna to przyzna.Każdy perfekcjonista widząc moje życie popełniłby samobójstwo.Też jestem wybrakowana charakterologicznie i wyglądowo.
Ale ja nie jestem perfekcjonistą, wisi mi co ludzie o mnie myślą (oprócz tych na których mi zależy) .Zamierzam być szczęśliwa na ile mi mój neurotyzm pozwala.Dobrze pracować na ile pozwala mi chaos i lenistwo.Moi przełożeni jeśli chodzi o papiery też mieli by zastrzeżenia tak jak Twoi.
TEż mi ciężko, ale akceptuję siebie.Mimo tego jak wyglądam i jaka jestem, choć bywają dni , że czuję się do bani.
Zostaw perfekcjonizm  perfekcyjnym.Ty też taka nie będziesz nigdy.Nie będzie drugiego życia, nie będziesz inna osobą z innym wyglądem i mentalnością.
Może jedź na miesiąc do jakiej Somali, porzuć cywilizację, sprzęt medyczny i zobacz jak Ci będzie cudownie po powrocie.Może po pistolecie przystawionym do skroni niezadowolenie tutora będzie niczym?
Jesteś onkologiem, widzisz ludzi , którzy od razu zamienili by się z tobą na te wszystkie makamenty tylko BY ŻYĆ, a Ty się przejmujesz tym, ze jesteś brzydka, niska i niezaradna....
Nie masz ani grama wstydu stykając się z tymi ludzmi i pragnąc śmierci z byle powodów????
Wiesz mam koleżankę poważnie chorą i ona mnie uczy pokory.Zawsze po wizycie u niej myślę sobie - kurczę czym są moje problemy wobec tego co przeżywa ona.
I czuję się malutka myśląc o tym , że zamartwiam się facetami.

1 884

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Zostaw perfekcjonizm  perfekcyjnym.Ty też taka nie będziesz nigdy.Nie będzie drugiego życia, nie będziesz inna osobą z innym wyglądem i mentalnością.

No nie będzie. Ale pocieszam się że jak już bedę martwa to będzie mi to zwisać i powiewać.

Asterka10 napisał/a:

Jesteś onkologiem, widzisz ludzi , którzy od razu zamienili by się z tobą na te wszystkie makamenty tylko BY ŻYĆ, a Ty się przejmujesz tym, ze jesteś brzydka, niska i niezaradna....
Nie masz ani grama wstydu stykając się z tymi ludzmi i pragnąc śmierci z byle powodów????

Rozumiem ich punkt widzenia w 100%.
tylko że ja bym się bardzo chętnie z którymś zamieniła.

1 885 Ostatnio edytowany przez Volver (2013-02-16 01:49:49)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Drogie Panie... coś się nerwowo w wątku zrobiło, to ja może...  w ramach rozładowania atmosfery wink opowiem coś z własnego życia, co mnie osobiście utwierdza w przekonaniu, że atrakcyjność fizyczna nie jest gwarantem  powodzenia u płci przeciwnej...
Moja siostra, która obecnie jest 35 letnią kobietą,  od chwili ukończenia  5 roku życia jest permanentnie ?zakochana?. Nie pamiętam nawet jednego dnia z jej życia, w którym nie byłaby w ?związku?, mniej lub bardziej oficjalnym. Od ?maleńkości? lalunia ma adoratorów  na pęczki. Żeby nie było - to mężczyźni  o nią zabiegają. Lecą jak te przysłowiowe, ćmy do światła.  Potem, jak się okazuje, że im mechanizmy  nawigacji ( znaczy się tym męskim ćmom wink )  zaszwankowały i światło księżyca pomyliły z żarówką, to akurat mnie wypłakują się w mankiet . No, cholery można dostać...

I do czego zmierzam. Otóż... jesteśmy z siostrą,  fizycznie szalenie  do siebie podobne.  Ona miała od dzieciństwa  i ma nadal, nieustające powodzenie. A  ja ? Hmm... No, nigdy nie było u mnie dramatu w tym względzie ale gdzie mi do niej ?! Jakby policzyć i porównać  sztuki, to zostałam zdeklasowana kilka razy, chociaż z racji ?starszeństwa?, wypadałoby mieć choć  lekką przewagę wink  Żeby było lepiej Asterko, to aktualnie moja siostra jest dobre 20 kg cięższa ode mnie... a wciąż słucham o jakiś nowych ćmach na horyzoncie ... wink

Teoretycznie i według powszechnie panujących stereotypów, powinnam mieć większe od siostry, powodzenie u płci przeciwnej . Niestety, tak nie jest. Kiedy na spokojnie  zastanowiłam  się nad fenomenem jej  wzięcia, doszłam do wniosku, że ona zwyczajnie mężczyzn lubi, a oni to intuicyjnie wyczuwają. Lubi męskie towarzystwo, lubi  ich inność. Jest ich ciekawa i pozytywnie na nich otwarta. Ja taka nie jestem smile

Posty [ 1 821 do 1 885 z 16 697 ]

Strony Poprzednia 1 … 27 28 29 30 31 … 257 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026