netkobietyWszystkie działy
Nasza społeczność

Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

16 696 odpowiedzi798 730 wyświetleńzałożony przez papciuszek, 26.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Strony Poprzednia 1 … 20 21 22 23 24 … 257 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 366 do 1 430 z 16 697 ]

1 366

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
brzydulla napisał/a:

adlernewman, może ten pan H. po prostu NIE WIEDZIAŁ co powiedzieć?
Mi też mówiono że bywam odbierana jako buc,najlepszy przykład że pielęgniarki złozyły takową skargę do szefowej w Polsce,a ja po prostu nic nie mówiłam no bo co miałam powiedzieć, ja tam pierwsze dni w pracy, nic nie wiedziałam a one (i w ogóle wszyscy) starzy wyżeracze,15 i więcej lat tam siedzieli... pustka w głowie, dzień dobry,  do widzenia i tyle...

No to przeciez mowie, ze Pan H. nie jest idiota, tylko zakompleksiony. Ja go tam calkiem polubilam, tylko on jest taki TRUDNY,bo go zamurowuje w obliczu towarzystwa. Jakby sie przelamal byloby o wiele latwiej. Jak na dzis mamy posh faceta, ktory zachowuje sie jak primadonna, bo jest przerazony. Czarujace w wieku 18 lat, dziwaczne kiedy ma sie 36.

1 367

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

albo 39... aleto nie takie łatwe do opanowania, nie powiesz nic jak we łbie pustka

1 368

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Nie każdy daje radę produkować się bezstresowo w towarzystwie. Ja umiem lecieć na adrenalinie, ale potem cięzko to odreagowuję, nie mogę spać i inne wyczyny...

1 369

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Facet gej  , w heteryckim towarzystwie, z kobietą, która go zagaduje czysta zgroza.Może się chłopak boi kobiet, albo ich nie lubi...

1 370

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Facet gej  , w heteryckim towarzystwie, z kobietą, która go zagaduje czysta zgroza.Może się chłopak boi kobiet, albo ich nie lubi...

Gdzie Ty zyjesz kobieto, na jakiej planecie? Przeciez gej to normalny czlowiek. Moze w Polsce by sie facet krepowal, ale u nas to nic dziwnego. On sie nie ukrywa ze swoja orientacja, i szczesc Bozi nie musi. Jakbys zasugerowala Melvinowi czy mojemu facetowi, ze jest z nim sie trudno dogadac, bo jest gejem, to by sie w glowe popukali. Jest sie z nim trudno dogadac, bo jest zakompleksionym, niezrecznym ziomkiem, ktory mimo 36 lat zachowuje sie jak uczniak przed gronem pedagogicznym. Poza tym, ze jeszcze ciagle mieszka z rodzicami, co jest dziwaczne do ntej potegi, bo kasy mu nie brakuje.

A kobieta (czyli ja) go nie "zagadywala", ale z nim rozmawiac chciala, po towarzysku-o muzyce, o ksiazce, ktora czytal (mial ze soba), o tym jaki moj facet potrafi byc smieszny kiedy o polityce gada, jak sie studiowalo w Cambridge w porownaniu z Oxfordem...itd. Nie wiem co tak strasznie w tym przerazajacego.

1 371

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
adlernewman napisał/a:

Jest sie z nim trudno dogadac, bo jest zakompleksionym, niezrecznym ziomkiem, ktory mimo 36 lat zachowuje sie jak uczniak przed gronem pedagogicznym. Poza tym, ze jeszcze ciagle mieszka z rodzicami, co jest dziwaczne do ntej potegi, bo kasy mu nie brakuje.

A kobieta (czyli ja) go nie "zagadywala", ale z nim rozmawiac chciala, po towarzysku-o muzyce, o ksiazce, ktora czytal (mial ze soba), o tym jaki moj facet potrafi byc smieszny kiedy o polityce gada, jak sie studiowalo w Cambridge w porownaniu z Oxfordem...itd. Nie wiem co tak strasznie w tym przerazajacego.

Jak tego nie masz (strachu przed mówieniem i totalnej pustki w głowie) to nie zrozumiesz co w tym strasznie przerażającego... Może to właśnie powoduje jego kompleksy, co nie ułatwia mówienia i robi się błedne koło.
Tylko że chyba mówiłaś że jest prawnikiem, nie wiem jak mozna być prawnikiem nie mając 'gadanego', no chyba że sędzią...

1 372

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Ale bardzo prosze o lopatologiczne wytlumaczenie tzw. "pustki w glowie" w normalnej codziennej sytuacji czyli np. podczas kawy z kolegami w pracy. Bo mozna miec pustke w czasie egzaminu ale tak bezstresowo? Moze Ty brzydulla myslisz, ze kazde wypowiedziane przez Ciebie zdanie powinno tryskac jakims satyrycznym humorem, oplywac w madrosci ludowe itp. A tak zwyczajnie nie mozesz sobie wejsc do tego pokoju pielegniarek, usmiechnac sie i spytac: macie cos dzis do kawy bo skreca mnie od rana..albo cos o paskudnej/pieknej pogodzie i tym dokad to bys w taka aure chetnie sie wybrala. I tak jakos zwyczajnie zdagac, zaczac byle jaka konwersacje a dalej to juz sie potoczy.

Moze Tobie naprawde potrzebne sa jakies takie warsztaty z interakcji ludzkich i konwersacji. Wcale nie zartuje. Ja na takich tez bylam w ramach jakiegos szkolenia i wcale nie jedna dziewczyna buraka spiekla i jakala sie jak miala tak ad hoc cos z siebie wyprodukowac przed cala sala. Ale nikt sie nie smial i na koniec szkolenia zabawe mialysmy nieziemska. Plus kilka nowych znajomych:)

1 373 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-01-29 11:26:31)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
brzydulla napisał/a:

Jak tego nie masz (strachu przed mówieniem i totalnej pustki w głowie) to nie zrozumiesz co w tym strasznie przerażającego... Może to właśnie powoduje jego kompleksy, co nie ułatwia mówienia i robi się błedne koło.
Tylko że chyba mówiłaś że jest prawnikiem, nie wiem jak mozna być prawnikiem nie mając 'gadanego', no chyba że sędzią...

Z klientami on problemu nie ma, ale musisz wziac pod uwage, ze wiekszosc pracy prawniczej to wypelnianie dokumentow. Nie jest kryminalnym tylko zajmuje sie negocjacja kontraktow, wiec w sadzie nie siedzi, duzo gadac przed ludzmi nie musi.

Jak Mussuka napisala, mnie dziwi, ze ktos sie moze tak jak Ty czy on tremowac w sytuacji towarzyskiej. Przecie to nie egzamin, nie randka- nikt nie ocenia i nikt nie domaga sie perel madrosci. Szczegolnie jeszcze gdy ludzie za jezyk ciagna, no bo jak tu siedziec godzinami ignorujac kogos?

Pomysl, jak niezreczne takie milczenie jest dla innych. Nie spieszy mi sie do nastepnego drinka z panem H., bo przeraza mnie prospekt gadania do kogos na sile, starania sie za wszelka cene podtrzymania konwersacji z kims kto jak kolek wbity w ziemie sie zachowuje: "Hej, jak tam bylo w King's College? Slyszalam, ze piekna architektura.", H:"No ladna. W porzadku bylo.", "A co czytasz? Alan Hollinghurst. Niesamowite, to moj ulubiony autor.", H: "W porzadku."- i tak CALE PIEC GODZIN, z mala przerwa kiedy zapytal Melvina o obopolna wole, ktora przygotowywal dla klienta ("Jezu, nie jestesmy w pracy H!"), i kiedy bronil sie przed kieliszkiem wina, ktory chcielismy mu kupic, zeby sie w koncu rozluznil. Brzydulla, masz wspanialy obrazek jak ludzie Cie moga odbierac, i dlaczego nie oddzwaniaja- za duzo jednostronnego wysilku.

1 374

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
adlernewman napisał/a:

mnie dziwi, ze ktos sie moze tak jak Ty czy on tremowac w sytuacji towarzyskiej. Przecie to nie egzamin, nie randka- nikt nie ocenia i nikt nie domaga sie perel madrosci.

A mnie sie wydaje, ze brzydulla tak wlasnie to odczuwa, ze cokolwiek zrobi czy powie jest z miejsca oceniana. I to zwykle negatywnie. A prawda jest taka, ze rozmawiajac na luzie, czesto gesto nie zwracamy takiej drobiazgowej uwagi na kazde slowo, jego tresc, znaczenie, na mimike i gesta mowcy..polowa czesto nam umyka a liczy sie sama atmosfera rozmowy. Albo byla to mila pogawedka o tym i smym albo dojenie mleka z byka ..czyli inaczej wlasnie mowiac, ciagniecie kogos za jezyk. A to drugie jest meczace, frustrujace i rzeczywiscie odstrasza od takiej osoby. Bardziej niz wrodzona glupota ale przekazana dowcipnie i lekko.

1 375 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-01-29 17:57:24)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Mussuka, prawda jest taka, ze ja bym wiele uwagi wcale nie zwrocila na to co H. mowil, jezeli to taka gadka-szmatka przy drinkach, i nie przejelabym sie gdyby dowcip niesmieszny powiedzial albo jakas bzdurke palnal. Wiadomo, kazdemu sie zdarza. Przeciez bar to nie klub dyskusyjny, gdzie kazdy ma sie mistrzowsko intelektem popisywac jak szabla. Czesto sie dziwie, ze ludzie wogole pamietaja co plote podczas lunchu w sobote, bo sama mam zwykle zero rekolekcji wink

Spanikowana malomownosc jest tysiac razy wiecej irytujaca, bo zamiast sie wyluzowac ludzie na rzesach staja, zeby jakakolwiek konwersacja byla. A to meczy niesamowicie, szczegolnie jezeli do tego taka osoba siedzi w kacie jak ofiara i w sumie zmusza wszystkich do skakania wkolo niej. Ja wiem, ze Brzydulla mysli, ze Ona jest ta zenujaca sie, poszkodowana, ale chce pokazac jak to wyglada z drugiej strony.

1 376 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-01-29 20:39:17)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Mussuka napisał/a:

Ale bardzo prosze o lopatologiczne wytlumaczenie tzw. "pustki w glowie" w normalnej codziennej sytuacji czyli np. podczas kawy z kolegami w pracy. Bo mozna miec pustke w czasie egzaminu ale tak bezstresowo?

No dokładnie tak się czuję jak podczas egzaminu i to pod warunkiem że się nie przygotowałam. Nie stresuję się bo dwói nie stawiają ale czuje się niezręcznie. Nie w 100%,zależy od osób ale najczęściej. Np w ostatni weekend spotkałam sie z koleżanką którą trochę znam z poprzedniej pracy i jej mężem którego nie znam w ogóle i jakoś gadaliśmy i problemu nie było. Ale tak jest rzadko. W poprzedniej pracy jeździliśmy na spotkania z klientami, i często po części oficjalnej spotykaliśmy się nieformalnie na obiedzie, i gadka była właśnie o niczym i najczęściej siedziałam nie wiedząc co powiedzieć o niczym. Np raz zeszło na temat narodowości bo towarzystwo wielonarodowe było,zapytałam kogoś tam czy mówi po włosku bo jego rodzice byli emigrantami z włoch on odpowiedział że nie, i to właściwie tyle mojego gadania w ciągu 3 czy 4 godzin...
Tak samo z tą pogodą, ja powiem że okropna bo leje, ktoś odpowie że no okropna i temat się urywa...

adlernewman napisał/a:

Spanikowana malomownosc jest tysiac razy wiecej irytujaca, bo zamiast sie wyluzowac ludzie na rzesach staja, zeby jakakolwiek konwersacja byla. A to meczy niesamowicie, szczegolnie jezeli do tego taka osoba siedzi w kacie jak ofiara i w sumie zmusza wszystkich do skakania wkolo niej. Ja wiem, ze Brzydulla mysli, ze Ona jest ta zenujaca sie, poszkodowana, ale chce pokazac jak to wyglada z drugiej strony.

A świadomośc tego powoduje że czujemy się jeszcze gorzej i bardziej desperacko próbujemy coś powiedzieć a wychodzi różnie... Przypomina mi się jedna ze scenek z filmu 'Poznaj mojego tatę' kiedy Robert DeNiro przeczytał swój wiersz i Ben Stiller został 'wyzwany do odpowiedzi' że go skomentować i powiedział coś w rodzaju 'piekny, taki smutny i bogaty w informacje...'

1 377

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Dziewczyno, ale dlaczego ta pustka?????? Nie potrafisz gadac o przyslowiowej d***e Maryny?

1 378

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

No właśnie od 2 miesięcy powtarzam że nie...

1 379

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Brzydulla, uswiadom sobie kobieto, ze ciagla cisza w towarzystwie to nieslychana udreka dla ludzi. Czlowiek jest istota gromadna- chcenie zagadania jest normalne.

Przestan byc arogancka i otworz sie. Naprawde nie zabije Cie to.

1 380

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
adlernewman napisał/a:

Brzydulla, uswiadom sobie kobieto, ze ciagla cisza w towarzystwie to nieslychana udreka dla ludzi. Czlowiek jest istota gromadna- chcenie zagadania jest normalne.

Przestan byc arogancka i otworz sie. Naprawde nie zabije Cie to.

Czyli co mam robić?
Nie bywam w towarzystwie, bo dla mnie to tez udreka...

1 381 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-01-30 10:02:16)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Przynajmniej teraz jest oczywistym, ze uroda (albo takowej brak) ma sie tu jak piernik do wiatraka. Moglabys wygladac jak miss swiata, a mialabys dokladnie te same problemy.

Moze, zamiast przekonywac sie jaka jestes denna pod kazdym wzgledem, poswiecilabys troche wysilku, zeby wlasnie postarac sie pocwiczyc "small talk"? Malymi kroczkami mozna sie tego nauczyc.

1 382 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-01-30 13:33:51)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Tez czuje sie brzydka innym łatwo mówiĆ by uwierzyĆ w siebie ale to nic nie daje. Patrzenie w lustro i powtarzanie tych smaych słow ,,jestem Piękna \" nic nie daje.. Wręcz rodzą sie nowe myśli DLaczego tak nie jest..!! Dlaczego nie jestem Piękna ... To tak abrdzo ułatwia życie.  Nie ładna nie taka sobie tylko brzydka i nic tego nie zmieni.A tak bym chciała by ktoś na mnie popatrzył z zachwytem.Zazdroszcze dziewczyna urody powodzenia u plci przeciwnej niedoceniaja tego.Nie wiedza ze przez swoja urode maja latwiej w zyciu.ja na kazdym kroku utwierdzam sie ze dzisiejszy swiat jest tylko dla ludzi atrakcyjnych a dla takiej jak ja okrutny.ludzie sa bezlitosni mysla ze moga sie ze mnie wysmiewac ale ja na to nie mialam wplywu wplyw mam na moja edukacje i nastawienie do ludzi ale uroda jest dana z gory,jednym sie udaje a drudzy tacy jak ja sa w cieniu.wiele razy bylo mi przykro i w tej chwili tez tak jest ze obce osoby postrzegaja mnie przez pryzmat brzydoty!!ciesze sie ze znalazlam to forum mam wreszcie z kims podyskutowac bo inni nie widza problemu bo sa ladni!!! Kocham te wszystkie teksty typu: "Liczy się tylko wnętrze".

Jestem w swoim środowisku lubianą osobą, ludzie chętnie przebywają w moim towarzystwie. Ale obcy ludzie dają mi żyć.

Tylu z Was powie, że nie ma brzydkich kobiet, tylko zaniedbane.
A powiedzieliścieby to prosto w oczy człowiekowi z praktycznie nieusuwalną deformacją twarzy? Ludzie!!! teksty typu "liczy się wewnętrzne piękno" , "nie ma kobiet brzydkich są tylko zaniedbane"!!! może miały jakieś znaczenie 20 lat temu!! w dzisiejszych czasach liczy się tylko wygląd!!! wiem coś o tym mam kilka koleżanek ładne ale strasznie puste!! Dobiegam 43stki, więc nie mozna mi zarzucić, że "wyrosnę jeszcze" ze swoich poglądów, czy spostrzeżenia mi się zmienią. Z roku na rok mam ochotę coraz bardziej popełnić samobójstwo. Nie dość, że nie mogę spojrzeć spokojnie w lustro, to na dodatek reakcje ludzi na mnie w miejscach publicznych. To potworne  Prawda jest brutalna. Człowiek z brzydką twarzą ma przechlapane od przedszkola aż po śmierć. I nie chodzi tu o samotność, ale o takie sprawy, jak gorsze oceny w szkole za lepsze odpowiedzi, niż tych ładnych, brak awansu mimo najwyższych kwalifikacji w zakładzie, czy wreszcie podłości anonimowych osób na ulicy. Ludzie są, jacy są, czyli potworni.  nie będę mówić, że to się zmieni, że w wieku 43 lat nagle zmienię się w księżniczkę, po którą przyjedzie, na białym koniu rzecz jasna. bo to nieprawda, i to akurat wiem. nie chcę też mówić, że dobrze mi z tym jaka jestem, bo to również nieprawda. jestem ohydna, i nic z tym nie zrobię.
ale wiecie, czyja to wina? nasza. ludzi. zwracamy uwagę na wygląd, nie charakter. jesteśmy zasypywani zdjęciami modelek z 1,90m wzrostu, nogami do nieba, biustem wielkości modelu słońca w planetarium toruńskim, i chudymi jak bambus nogami. a w tej naszej szarej rzeczywistości nikt tak nie wygląda. wszyscy są przeciętni, albo, tak jak ja, brzydcy. więc dajmy sobie spokój ze stereotypami!po co nam one, skoro mamy siebie?

1 383

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Adlernewman trohę upraszczasz i minimalizujesz niektóre sprawy.Nie wszyscy mają hucpę, gadanego, są panami samych siebie.Normalne wydawało Ci się na przykład , że spokojnie mogę komuś podrzucić Młodego i iść do knajpy czy na randkę.Myślę, że tak samo jest z problemem Brzyduli - są dodatkowe czynniki, że jej ten small talk nie wychodzi.
Tak jak już jesteśmy przy kulcie piękna - ostatnio spotkałam faceta, którego jedynym kryterium doboru kobiety było piękno.Nie tylko uważął, że tylko piekne kobiety są wartościowe, co jeszcze właśnie piękne kobiety mają większe IQ.

1 384

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Adlernewman trohę upraszczasz i minimalizujesz niektóre sprawy.Nie wszyscy mają hucpę, gadanego, są panami samych siebie.Normalne wydawało Ci się na przykład , że spokojnie mogę komuś podrzucić Młodego i iść do knajpy czy na randkę.Myślę, że tak samo jest z problemem Brzyduli - są dodatkowe czynniki, że jej ten small talk nie wychodzi.
Tak jak już jesteśmy przy kulcie piękna - ostatnio spotkałam faceta, którego jedynym kryterium doboru kobiety było piękno.Nie tylko uważął, że tylko piekne kobiety są wartościowe, co jeszcze właśnie piękne kobiety mają większe IQ.

tak wielu obojga plci mysli, to sie nazywa efekt aureoli, poczytajcie sami....

1 385

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Asterka10 napisał/a:

Adlernewman trohę upraszczasz i minimalizujesz niektóre sprawy.Nie wszyscy mają hucpę, gadanego, są panami samych siebie.Normalne wydawało Ci się na przykład , że spokojnie mogę komuś podrzucić Młodego i iść do knajpy czy na randkę.Myślę, że tak samo jest z problemem Brzyduli - są dodatkowe czynniki, że jej ten small talk nie wychodzi.
Tak jak już jesteśmy przy kulcie piękna - ostatnio spotkałam faceta, którego jedynym kryterium doboru kobiety było piękno.Nie tylko uważął, że tylko piekne kobiety są wartościowe, co jeszcze właśnie piękne kobiety mają większe IQ.

Erm, facet byl idiota. Nie zawracaj sobie glowy tym co kretyni mysla.

Zgadzam sie, ze nie kazdy ma "gadane", ale grzecznosc po prostu nakazuje, zeby sie przemoc (no chyba, ze ktos chce byc cale zycie pustelnikiem) i nie obarczac innych ludzi obowiazkiem podtrzymywania rozmowy. Koledzy w pracy nie dostaja bonusa za "ciagniecie" Brzydulli "za jezyk". Jest to mankament, nad ktorym mozna popracowac. "Small talk" nie wymaga blyszczenia dowcipem i erudycja (nie, ze sugeruje, ze Kolezance brakuje); wymaga podstawowego dobrego wychowania. Jestem zadziwiona jak latwo mozna zrobic wymowke z wlasnego lenistwa i, co tu duzo mowic, braku szacunku do innych, tym jednym zdaniem:" Bo ja nie moge.". Nie, nie "nie moge" ale "mi sie nie chce".

1 386

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
missnowegojorku napisał/a:

Tez czuje sie brzydka innym łatwo mówiĆ by uwierzyĆ w siebie ale to nic nie daje. Patrzenie w lustro i powtarzanie tych smaych słow ,,jestem Piękna \" nic nie daje.. Wręcz rodzą sie nowe myśli DLaczego tak nie jest..!! Dlaczego nie jestem Piękna ... To tak abrdzo ułatwia życie.  Nie ładna nie taka sobie tylko brzydka i nic tego nie zmieni.A tak bym chciała by ktoś na mnie popatrzył z zachwytem.Zazdroszcze dziewczyna urody powodzenia u plci przeciwnej niedoceniaja tego.Nie wiedza ze przez swoja urode maja latwiej w zyciu.ja na kazdym kroku utwierdzam sie ze dzisiejszy swiat jest tylko dla ludzi atrakcyjnych a dla takiej jak ja okrutny.ludzie sa bezlitosni mysla ze moga sie ze mnie wysmiewac ale ja na to nie mialam wplywu wplyw mam na moja edukacje i nastawienie do ludzi ale uroda jest dana z gory,jednym sie udaje a drudzy tacy jak ja sa w cieniu.wiele razy bylo mi przykro i w tej chwili tez tak jest ze obce osoby postrzegaja mnie przez pryzmat brzydoty!!ciesze sie ze znalazlam to forum mam wreszcie z kims podyskutowac bo inni nie widza problemu bo sa ladni!!! Kocham te wszystkie teksty typu: "Liczy się tylko wnętrze".

Jestem w swoim środowisku lubianą osobą, ludzie chętnie przebywają w moim towarzystwie. Ale obcy ludzie dają mi żyć.

Tylu z Was powie, że nie ma brzydkich kobiet, tylko zaniedbane.
A powiedzieliścieby to prosto w oczy człowiekowi z praktycznie nieusuwalną deformacją twarzy? Ludzie!!! teksty typu "liczy się wewnętrzne piękno" , "nie ma kobiet brzydkich są tylko zaniedbane"!!! może miały jakieś znaczenie 20 lat temu!! w dzisiejszych czasach liczy się tylko wygląd!!! wiem coś o tym mam kilka koleżanek ładne ale strasznie puste!! Dobiegam 43stki, więc nie mozna mi zarzucić, że "wyrosnę jeszcze" ze swoich poglądów, czy spostrzeżenia mi się zmienią. Z roku na rok mam ochotę coraz bardziej popełnić samobójstwo. Nie dość, że nie mogę spojrzeć spokojnie w lustro, to na dodatek reakcje ludzi na mnie w miejscach publicznych. To potworne  Prawda jest brutalna. Człowiek z brzydką twarzą ma przechlapane od przedszkola aż po śmierć. I nie chodzi tu o samotność, ale o takie sprawy, jak gorsze oceny w szkole za lepsze odpowiedzi, niż tych ładnych, brak awansu mimo najwyższych kwalifikacji w zakładzie, czy wreszcie podłości anonimowych osób na ulicy. Ludzie są, jacy są, czyli potworni.  nie będę mówić, że to się zmieni, że w wieku 43 lat nagle zmienię się w księżniczkę, po którą przyjedzie, na białym koniu rzecz jasna. bo to nieprawda, i to akurat wiem. nie chcę też mówić, że dobrze mi z tym jaka jestem, bo to również nieprawda. jestem ohydna, i nic z tym nie zrobię.
ale wiecie, czyja to wina? nasza. ludzi. zwracamy uwagę na wygląd, nie charakter. jesteśmy zasypywani zdjęciami modelek z 1,90m wzrostu, nogami do nieba, biustem wielkości modelu słońca w planetarium toruńskim, i chudymi jak bambus nogami. a w tej naszej szarej rzeczywistości nikt tak nie wygląda. wszyscy są przeciętni, albo, tak jak ja, brzydcy. więc dajmy sobie spokój ze stereotypami!po co nam one, skoro mamy siebie?

Napisze Ci jak ja to widzę. Każdy dostaje jakiś przydział z góry, na który nie mamy wpływu i naszą rolą jest żeby jak najlepiej go zagospodarować. Zawsze mogłaś trafić lepiej lub gorzej pod względem wyglądu, intelektu, zdrowia. Liczy się i wygląd i charakter, nie ma co się oszukiwać. Moim zdaniem fajne jest to, że jakaś cecha może być u kogoś tak dla nas wyjątkowa, że przyćmiewa inne, gorsze i nawet może dać powód do zakochania.

Myślę, że trzeba pogodzić się z pewnymi sprawami, odnaleźć w sobie wewnętrzny spokój i wyrobić siłę charakteru. Wiesz chyba, że rozgarnięci ludzie nie wyśmiewają się z innych na ulicy, więc czemu masz się tym zadręczać? Okazywanie prymitywnych instynktów to ich słabość, a nie twoja. Rozumiem, że mogą przychodzić momenty kryzysowe, uczucia i emocje biorą górę i można poczuć się fatalnie. Jak się nie dostało pięknego opakowania trzeba wykazać trochę odwagi i stawić czoła tym wszystkim negatywnym reakcjom. To jest jednak niezależne od nas, więc najlepiej się tym nie przejmować, niech to po nas spływa.

1 387

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Xerxes, nie kazdy jest piekny, jednakze nie kazdy niepiekny decyduje sie na jeczenie o tym bez przerwy. Gdyby Kolezanki tu na forum przestaly sie skupiac na tym, ze nie sa modelkami z wybiegu, to by Im sie czas zwolnil do zainteresowania sie innymi ludzmi, ze zdecydowana poprawa sytuacji towarzyskiej i romantycznej.

1 388

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
adlernewman napisał/a:

"Small talk" nie wymaga blyszczenia dowcipem i erudycja (nie, ze sugeruje, ze Kolezance brakuje); wymaga podstawowego dobrego wychowania. Jestem zadziwiona jak latwo mozna zrobic wymowke z wlasnego lenistwa i, co tu duzo mowic, braku szacunku do innych, tym jednym zdaniem:" Bo ja nie moge.". Nie, nie "nie moge" ale "mi sie nie chce".

to ja czegoś nie rozumiem, twoim zdaniem lenistwem jest jak ktoś nie chce ćwiczyć small czegoś tam a osoba która ma rozmiar 44 jest fajna bo się uśmiecha do swojej tuszy?

i czemu tu w ogóle szacunek poruszać, oznaką braku szacunku jest naplucie komuś w twarz a nie nieodzywanie się, taka osoba jedynie sama traci...

1 389

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Koliber napisał/a:
adlernewman napisał/a:

"Small talk" nie wymaga blyszczenia dowcipem i erudycja (nie, ze sugeruje, ze Kolezance brakuje); wymaga podstawowego dobrego wychowania. Jestem zadziwiona jak latwo mozna zrobic wymowke z wlasnego lenistwa i, co tu duzo mowic, braku szacunku do innych, tym jednym zdaniem:" Bo ja nie moge.". Nie, nie "nie moge" ale "mi sie nie chce".

to ja czegoś nie rozumiem, twoim zdaniem lenistwem jest jak ktoś nie chce ćwiczyć small czegoś tam a osoba która ma rozmiar 44 jest fajna bo się uśmiecha do swojej tuszy?

i czemu tu w ogóle szacunek poruszać, oznaką braku szacunku jest naplucie komuś w twarz a nie nieodzywanie się, taka osoba jedynie sama traci...

A czego tu nie rozumiec? "Small talk" to umiejetnosc rozmowy o wszystkim i o niczym, dzieki czemu pokazujemy swoja przyjaznosc innym. Dobrze wychowana osoba nie siedzi jak kolek w plocie, tylko prowadzi grzeczna konwersacje z kolegami/ znajomymi w pracy. Milczenie w towarzystwie bardzo czesto jest odbierane jako dowod arogancji i braku szacunku, bo wyglada tak jakby osoba sobie myslala:"Jestem za dobra, zeby z wami rozmawiac.", nawet jezeli nie taka jest intencja.

Usmiechanie sie do swojej tuszy nikogo nie obraza (chyba tylko jakis faszystow szczuplej sylwetki). Siedzenie jak niemy ziemniak i uprzykrzanie bliznim zycia, z drugiej strony, jest dowodem zlych manier.

1 390

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Prowadząc przez swoje ponad 4oletnie życie, różne "smaltłoki", zawsze póżniej cięzko odchorowywałam, walcząc z nasilającą się nerwicą, neurastenią i bezsennością.

1 391

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
missnowegojorku napisał/a:

Prowadząc przez swoje ponad 4oletnie życie, różne "smaltłoki", zawsze póżniej cięzko odchorowywałam, walcząc z nasilającą się nerwicą, neurastenią i bezsennością.

Dlaczego to odchorowywałaś?

1 392

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

No wlasnie, co takiego traumatycznego w pogaduszkach o niczym (telewizji, pogodzie, cenach...), no bo ja nie rozumiem?

1 393

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Brak szacunku? To jest przesada... a może dla nieśmiałej osoby brakiem szacunku jest takie gorliwe narzucanie się i ciągnięcie za język? Tak trudno zrozumieć i zaakceptować fakt, że nie każdy potrafi czy lubi gadać jakieś pierdoły dla samego gadania?

1 394

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
adlernewman napisał/a:

Zgadzam sie, ze nie kazdy ma "gadane", ale grzecznosc po prostu nakazuje, zeby sie przemoc (no chyba, ze ktos chce byc cale zycie pustelnikiem) i nie obarczac innych ludzi obowiazkiem podtrzymywania rozmowy. Koledzy w pracy nie dostaja bonusa za "ciagniecie" Brzydulli "za jezyk". Jest to mankament, nad ktorym mozna popracowac. "Small talk" nie wymaga blyszczenia dowcipem i erudycja (nie, ze sugeruje, ze Kolezance brakuje); wymaga podstawowego dobrego wychowania. Jestem zadziwiona jak latwo mozna zrobic wymowke z wlasnego lenistwa i, co tu duzo mowic, braku szacunku do innych, tym jednym zdaniem:" Bo ja nie moge.". Nie, nie "nie moge" ale "mi sie nie chce".

Adlernewman, sorry że się powtarzam ale odwołam się znowu do filmu 'Poznaj mojego tatę'. Obejrzyj sobie pierwsze  50 minut czy jakoś tak i zwróć uwagę na wypowiedzi Stillera. Co japę otworzy to fau pais. To komedia i nas bawi, ale potrafisz sobie wyobrazić jak taka osoba się czuje? Zwłaszcza jak jest tego swiadoma? To własnie tak ja mam w większości wypadków w nowym towarzystwie. No chyba że mam się czego zaczepić jak np jakaś wspólna przeszłość co nie jest czeste. Po takich wypowiedziach to mogą cię najwyżej za palanta wziąć. Nie mów że nie oceniają. Pewnie że nikt nie oczekuje że bedziesz sie zaraz wypowiadać na poziomie profesora Oxfordu albo UW chociaż, ale jakiś poziom (zależny od towarzystwa) jest oczekiwany. Jak strzelasz gafę za gafa to nie łudź się że cie nie ocenią. I owszem, jakiś poziom erudycji i dowcipu jest potrzebny.

Jak to się ma do wyglądu? No taki że jak wchodzisz gdzieś jako mysza to tracisz punkty na starcie. Jak weźmiesz dwie osoby o jednakowych kwalifikacjach, podobnym wieku i podobnym poziomie komunikatywności, ale jedną ładną drugą brzydką, to jak myślisz, której łatwiej będzie osiągnąc coś w życiu -cokolwiek - pracę,awans, partnera?

1 395 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-01-30 19:25:46)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

No właśnie, ktoś kto czuje się swobodnie z innymi ludżmi i ma prawidłowo rozwiniętą osobowość, tego nie zrozumie. Dlatego, że strasznie to przeżywałam i bardzo się starałam... Nie wiem, ale psycholog tłumaczy, że to zbytnie pobudzenie powodowało póżniej choroby psychosomatyczne,depresję, łysuenie i bezsenność. Wydzielała mi się adrenalina, na zasadzie "walcz albo uciekaj", mam nadzieję, że saWam obce prtocesy biochemiczne toczące się wewnatrz organizmu, podczas sytuacji zagrożenia... Zycie w przewleklym stresie powoduje obniżenie odporności i różnego rodzaju zaburzenia ...

1 396

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
adlernewman napisał/a:

No wlasnie, co takiego traumatycznego w pogaduszkach o niczym (telewizji, pogodzie, cenach...), no bo ja nie rozumiem?

No ale ile mozna powiedzieć o cenach? Poszły w górę. No poszły. Pogoda? No łądna dzisiaj, prawie wiosna. Ale ma się popsuć.Oby śnieg nie padał. Koniec small talku... To teraz  podejśc do innej osoby i zrobić podobną wymianę poglądów?

1 397 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-01-30 19:37:52)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
brzydulla napisał/a:
adlernewman napisał/a:

No wlasnie, co takiego traumatycznego w pogaduszkach o niczym (telewizji, pogodzie, cenach...), no bo ja nie rozumiem?

No ale ile mozna powiedzieć o cenach? Poszły w górę. No poszły. Pogoda? No łądna dzisiaj, prawie wiosna. Ale ma się popsuć.Oby śnieg nie padał. Koniec small talku... To teraz  podejśc do innej osoby i zrobić podobną wymianę poglądów?

Za bardzo sie przejmujesz ocena innych ludzi, ktorzy w wiekszosci naprawde nie czepiaja sie kazdego zdania przez Ciebie wypowiedzianego. Powiem wiecej, small talk ma to do siebie, ze sie nawet drugiej osoby za bardzo nie slucha- troche tak jak z radiem brzeczacym w pokoju. A jak sie cos kosmicznego palnie, to przeciez sie samej z siebie posmiac mozna; przynajmniej ja tak robie- mam reputacje plecienia czasem co mi slina na jezyk przyniesie.

A rozmowe o pogodzie bardzo latwo rozwinac na rozmowe o ciuchach, zdrowiu, samochodach, kosztach ogrzewania...no, mozliwosci sa nieskonczone.

1 398 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-01-30 19:54:10)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
adlernewman napisał/a:

Za bardzo sie przejmujesz ocena innych ludzi, ktorzy w wiekszosci naprawde nie czepiaja sie kazdego zdania przez Ciebie wypowiedzianego. Powiem wiecej, small talk ma to do siebie, ze sie nawet drugiej osoby za bardzo nie slucha- troche tak jak z radiem brzeczacym w pokoju. A jak sie cos kosmicznego palnie, to przeciez sie samej z siebie posmiac mozna; przynajmniej ja tak robie- mam reputacje plecienia czasem co mi slina na jezyk przyniesie.

A rozmowe o pogodzie bardzo latwo rozwinac na rozmowe o ciuchach, zdrowiu, samochodach, kosztach ogrzewania...no, mozliwosci sa nieskonczone.

Można palnąć coś głupiego ale przy tym śmiesznego albo palnąć gafę. To duża róznica.
Nie każdy umie po prostu rozwinąc rozmowę. Ja o samochodach czy ciuchach wiem mało więc znowu poza jedno zdanie zwykle nie wyjdzie. Haha o zdrowiu. W Polsce tak często bywalo że jak się dowiedzieli jaki mam zawód to zaczynali mi opowiadać o wszystkich swoich chorobach, i czasem o chorobach swojej rodziny. Nie myśl że błyszczalam przy takiej dyskusji! Najczęsciej po prostu potakiwałam ze zrozumieniem bo nie bedę przecież na imprezie stawiać diagnozy czy wypytywać ich o dalsze objawy.

No a poza tym nie zawsze się da o pogodzie. czasem towarzystwo sobie siedzi i rozmawia o czyms tam jak np dupa Maryni, co raz ktoś rzuci jakiś żart a ja naglę wyjadę że pogoda ładna czy ceny w górę... wyjdzie jak przysłowiowy Filip z konopii...

1 399

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
brzydulla napisał/a:

Haha o zdrowiu. W Polsce tak często bywalo że jak się dowiedzieli jaki mam zawód to zaczynali mi opowiadać o wszystkich swoich chorobach, i czasem o chorobach swojej rodziny. Nie myśl że błyszczalam przy takiej dyskusji! Najczęsciej po prostu potakiwałam ze zrozumieniem bo nie bedę przecież na imprezie stawiać diagnozy czy wypytywać ich o dalsze objawy.

A moze wlasnie lepiej by bylo pogdybac przymilnie? Jasne, ze diagnozy na imprezie stawiac nie bedziesz, ale gadajac o czyims zdrowiu sprawiasz takiej osobie przyjemnosc, bo staja sie centrum zainteresowania.

1 400

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Brzydullo,a rozmawiałaś kiedykolwiek z kimś o wszystkim co ci przychodzi do głowy? Taka parogodzinna rozmowa? Z kimś bliskim na przykład. Jesli nie, no, to cóż, rzeczywiście masz mało praktyki w tym względzie.

missnowegojorku napisał/a:

No właśnie, ktoś kto czuje się swobodnie z innymi ludżmi i ma prawidłowo rozwiniętą osobowość, tego nie zrozumie. Dlatego, że strasznie to przeżywałam i bardzo się starałam... Nie wiem, ale psycholog tłumaczy, że to zbytnie pobudzenie powodowało póżniej choroby psychosomatyczne,depresję, łysuenie i bezsenność. Wydzielała mi się adrenalina, na zasadzie "walcz albo uciekaj", mam nadzieję, że saWam obce prtocesy biochemiczne toczące się wewnatrz organizmu, podczas sytuacji zagrożenia... Zycie w przewleklym stresie powoduje obniżenie odporności i różnego rodzaju zaburzenia ...

Cóż, ja akurat rozumiem, znaczy - domyslałam się. Ale chciałam usłyszeć twoją odpowiedź wink Ja może miałam dość podobne reakcje, chociaz na pewno nie tak silne. Głównie wtedy, kiedy bałam sie oceny innych, i ogólnie traktowałam innych ludzi jak zagrożenie. Jednak przez 10 lat ''samo'' nie bardzo mi to znikało, a jesli już, to jednak za wolno..

Od jakiegoś czasu udaje mi się zmieniac uczucia i podejście, i ma się rozumiec, reakcje ludzi są też zupełnie inne. (Co było dla mnie jasne od początku, jednak mimo to nie umiałąm pokonać strachu). Co robię:
- medytacja (ona ejst idealna dla osób z problemami społecznymi, ja niestety medytowałam parę dni i jakoś tak przestałam - brak mi wytrwałości, brzydulli będziew tym względzie łatwiej wink - jednak nawet te parę dni sprawiło, że patrzyłam na różne rzeczy z innej perspektywy)
- rozwijanie samoakceptacji, miłości do siebie (ćwiczenie z lustrem - na przykład)
- przestałam się wstydzić tego jaka jestem, co robię, jakie mam wady (to w sumie skutek medytacji)
- w związku z powyższymi już nie bałam się tak bardzo ocen innych (nie miały na mnie az takiego wpływu), zaczełam być bardziej otwarta (= inicjowanie kontaktu, udzielanie informacji o sobie, swoich doświadczeniach, odczuciach itp) i skupiona na rozmowie z ludźmi (bo kiedy zaczynam się zastanawiać, jak mnie oceniają - czasem się to włącza - to gubię się w rozmowie, kontakt się bardzo pogarsza)

To jest rzecz, z którą rzeczywiście trzeba cos robić. I uwaga - nie wymaga to ani wyjątkowego wysiłku intelektualnego, ani przełamywania ogromnyhc barier, tylko wytrwałości.
Trafiłam ostatnio na super książkę do przeprowadzenia własnej terapii fobii społecznej. (Tak, wiem, ja co chwilę trafiam na jakies książki wink) Napisana przez dra, który na takową cierpiał. I mogę podrzucić namiary.

1 401 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-01-30 20:12:01)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
adlernewman napisał/a:

A moze wlasnie lepiej by bylo pogdybac przymilnie? Jasne, ze diagnozy na imprezie stawiac nie bedziesz, ale gadajac o czyims zdrowiu sprawiasz takiej osobie przyjemnosc, bo staja sie centrum zainteresowania.

Powiesz że się czepiam ale... nie drę szat nad utraconym czy nienawiązanym kontaktem z osobami które potrafią opowiadać tylko o sobie, swoich problemach czy sukcesach. Jasne, można wspomnieć krótko ale nie rozwodzić się godzinami... Ja też pewnie potrafiłabym w towarzystwie dyskutować jak tu z wami o swojej beznadziejności ale rozumiem że to nie jest interesujące dla innych i po prostu się  zamykam...

1 402

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
adlernewman napisał/a:

A czego tu nie rozumiec? "Small talk" to umiejetnosc rozmowy o wszystkim i o niczym, dzieki czemu pokazujemy swoja przyjaznosc innym. Dobrze wychowana osoba nie siedzi jak kolek w plocie, tylko prowadzi grzeczna konwersacje z kolegami/ znajomymi w pracy. Milczenie w towarzystwie bardzo czesto jest odbierane jako dowod arogancji i braku szacunku, bo wyglada tak jakby osoba sobie myslala:"Jestem za dobra, zeby z wami rozmawiac.", nawet jezeli nie taka jest intencja.

Usmiechanie sie do swojej tuszy nikogo nie obraza (chyba tylko jakis faszystow szczuplej sylwetki). Siedzenie jak niemy ziemniak i uprzykrzanie bliznim zycia, z drugiej strony, jest dowodem zlych manier.

i co ma na siłe rozmawiać bo taki jest obowiązek, zeby ktoś nie pomyślał "ale gbur",
to uczenie sie przypodobania innym jest sztuczne...i ten caly small talk jest bez sensu i wcale nie swiadczy o dobrym wychowaniu tylko o pleceniu bez sensu

i czemu czemu czujesz sie obrazona czyjąś małomownościa?

1 403

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
paulina20 napisał/a:

Brzydullo,a rozmawiałaś kiedykolwiek z kimś o wszystkim co ci przychodzi do głowy? Taka parogodzinna rozmowa? Z kimś bliskim na przykład. Jesli nie, no, to cóż, rzeczywiście masz mało praktyki w tym względzie.

missnowegojorku napisał/a:

No właśnie, ktoś kto czuje się swobodnie z innymi ludżmi i ma prawidłowo rozwiniętą osobowość, tego nie zrozumie. Dlatego, że strasznie to przeżywałam i bardzo się starałam... Nie wiem, ale psycholog tłumaczy, że to zbytnie pobudzenie powodowało póżniej choroby psychosomatyczne,depresję, łysuenie i bezsenność. Wydzielała mi się adrenalina, na zasadzie "walcz albo uciekaj", mam nadzieję, że saWam obce prtocesy biochemiczne toczące się wewnatrz organizmu, podczas sytuacji zagrożenia... Zycie w przewleklym stresie powoduje obniżenie odporności i różnego rodzaju zaburzenia ...

Cóż, ja akurat rozumiem, znaczy - domyslałam się. Ale chciałam usłyszeć twoją odpowiedź wink Ja może miałam dość podobne reakcje, chociaz na pewno nie tak silne. Głównie wtedy, kiedy bałam sie oceny innych, i ogólnie traktowałam innych ludzi jak zagrożenie. Jednak przez 10 lat ''samo'' nie bardzo mi to znikało, a jesli już, to jednak za wolno..

Od jakiegoś czasu udaje mi się zmieniac uczucia i podejście, i ma się rozumiec, reakcje ludzi są też zupełnie inne. (Co było dla mnie jasne od początku, jednak mimo to nie umiałąm pokonać strachu). Co robię:
- medytacja (ona ejst idealna dla osób z problemami społecznymi, ja niestety medytowałam parę dni i jakoś tak przestałam - brak mi wytrwałości, brzydulli będziew tym względzie łatwiej wink - jednak nawet te parę dni sprawiło, że patrzyłam na różne rzeczy z innej perspektywy)
- rozwijanie samoakceptacji, miłości do siebie (ćwiczenie z lustrem - na przykład)
- przestałam się wstydzić tego jaka jestem, co robię, jakie mam wady (to w sumie skutek medytacji)
- w związku z powyższymi już nie bałam się tak bardzo ocen innych (nie miały na mnie az takiego wpływu), zaczełam być bardziej otwarta (= inicjowanie kontaktu, udzielanie informacji o sobie, swoich doświadczeniach, odczuciach itp) i skupiona na rozmowie z ludźmi (bo kiedy zaczynam się zastanawiać, jak mnie oceniają - czasem się to włącza - to gubię się w rozmowie, kontakt się bardzo pogarsza)

To jest rzecz, z którą rzeczywiście trzeba cos robić. I uwaga - nie wymaga to ani wyjątkowego wysiłku intelektualnego, ani przełamywania ogromnyhc barier, tylko wytrwałości.
Trafiłam ostatnio na super książkę do przeprowadzenia własnej terapii fobii społecznej. (Tak, wiem, ja co chwilę trafiam na jakies książki wink) Napisana przez dra, który na takową cierpiał. I mogę podrzucić namiary.

Tak, tak próbowłam medytacji, relaksacji.. Co innego medytować mająć lat 20, a co innego po 40 stce , po 5 min siedzenia tak boli kręgosłup, ze nie daję rady, przy relaksacji błogo zasypiam. Cosię tyczy rozmowy z lustrem to już poisałam... Incjować kontkat i toczyć rozmoę umiem doskonale, nawet zdarzało mi się przed studentami czy kandydatami do służby często występować, czy nawet okiem kamery. Tylko napisałam jak cięzko to potem odpokutowuję, ale chyba nie jestem dobrze rozumiana...

1 404

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Koliber napisał/a:
adlernewman napisał/a:

A czego tu nie rozumiec? "Small talk" to umiejetnosc rozmowy o wszystkim i o niczym, dzieki czemu pokazujemy swoja przyjaznosc innym. Dobrze wychowana osoba nie siedzi jak kolek w plocie, tylko prowadzi grzeczna konwersacje z kolegami/ znajomymi w pracy. Milczenie w towarzystwie bardzo czesto jest odbierane jako dowod arogancji i braku szacunku, bo wyglada tak jakby osoba sobie myslala:"Jestem za dobra, zeby z wami rozmawiac.", nawet jezeli nie taka jest intencja.

Usmiechanie sie do swojej tuszy nikogo nie obraza (chyba tylko jakis faszystow szczuplej sylwetki). Siedzenie jak niemy ziemniak i uprzykrzanie bliznim zycia, z drugiej strony, jest dowodem zlych manier.

i co ma na siłe rozmawiać bo taki jest obowiązek, zeby ktoś nie pomyślał "ale gbur",
to uczenie sie przypodobania innym jest sztuczne...i ten caly small talk jest bez sensu i wcale nie swiadczy o dobrym wychowaniu tylko o pleceniu bez sensu

i czemu czemu czujesz sie obrazona czyjąś małomownościa?

Koliber, obrazona czy nie, jak nic nie mówisz to nie nawiązujesz kontaktu a nawiązanie kontaktu jest kluczowe we wszystkim-szukaniu pracy, samej pracy,szukaniu partnera...
Własnie oglądam jeszcze raz 'Poznaj mojego tatę' żeby jakoś to wam wyjasnić... Ten facet nie jest arogancki ani nic takiego, on ciągle próbuje coś powiedzieć ale ciągle wychodzi głupio, inni próbuja jakoś zagaić rozmowę ale znów jego odpowiedzi wywołują konsternację...jakbym siebie widziała, moje wysiłki w zakresie 'small talk' tak własnie się kończą

1 405 Ostatnio edytowany przez Koliber (2013-01-30 21:17:58)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

miss a nie lewitowałaś czasami;)?

brzydulla,lubię tego aktora który gra tego gościa, on nie jest arogancki, on jest śmieszny...Dzięki ci panie za ten szwedzki stół, którym obdarzasz nas dzień po dniu,po dniu, po dniu(haha)

1 406

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
missnowegojorku napisał/a:

Tak, tak próbowłam medytacji, relaksacji.. Co innego medytować mająć lat 20, a co innego po 40 stce , po 5 min siedzenia tak boli kręgosłup, ze nie daję rady, przy relaksacji błogo zasypiam. Cosię tyczy rozmowy z lustrem to już poisałam... Incjować kontkat i toczyć rozmoę umiem doskonale, nawet zdarzało mi się przed studentami czy kandydatami do służby często występować, czy nawet okiem kamery. Tylko napisałam jak cięzko to potem odpokutowuję, ale chyba nie jestem dobrze rozumiana...

No ale z jakiegoś powodu odpokutowywac musisż. Grac to ja tez umiem. Myslałam, że jak wyeliminujesz ten powód, to koneicznosc odpokutowywania zniknie? Skąds się chyba ta reakcja 'walki lub ucieczki' bierze?

Mnie tez plecy bolą, ale to nie kwestia wieku, a chyba przyjęcia jakiejs odpowiedniej postawy. W końcu buddyjscy mnisi siedzacy po 6 godzin jakoś na to nie narzekają.

1 407 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-01-30 22:18:45)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Ja nie jestem mnichem, a na na próby wyelominiowania przyczyny naprawdę poświęciłam już wiele czasu, energii i pieniędzy. I nikt mi nie wmówi że się o.pierdalam i nic nie robię. Ja przeżyłam jakoś (poza nerwicą i innymi naprawdę sporo udało mi się osiągnąć) ponad połowę życia (teoretycznie), więć nie mów mi że jestem leniem i narzekaczem, a nic nie robię... Bo to nie prawda. Zobaczymy jak Ty ocenisz siebie i swoje życie za 2o lat, Jaz w eieku lat 20 też inaczej ćwierakłam.. moja Droga Paulinko20.
Nie Kolber, nie lewitowałam, chpciaż nie byłoby to chyba nieprzyjemne. wink

1 408 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2013-01-30 22:44:22)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
missnowegojorku napisał/a:

Ja nie jestem mnichem, a na na próby wyelominiowania przyczyny naprawdę poświęciłam już wiele czasu, energii i pieniędzy. I nikt mi nie wmówi że się o.pierdalam i nic nie robię. Ja przeżyłam jakoś (poza nerwicą i innymi naprawdę sporo udało mi się osiągnąć) ponad połowę życia (teoretycznie), więć nie mów mi że jestem leniem i narzekaczem, a nic nie robię... Bo to nie prawda. Zobaczymy jak Ty ocenisz siebie i swoje życie za 2o lat, Jaz w eieku lat 20 też inaczej ćwierakłam.. moja Droga Paulinko20.
Nie Kolber, nie lewitowałam, chpciaż nie byłoby to chyba nieprzyjemne. wink

Nic takiego nie mówiłam - sama to sobie powiedziałaś wink Ja opowiedziałam o tym, co mi pomaga, żeby komuś innemu pomóc/podpowiedzieć. Skąd mam wiedzieć, co ty robiłaś w zyciu - nie znam cię na tyle. Masz do mnie pretensje, że próbuję komuś pomóc? Nie wiem, nie rozumiem. Ja osobiście chcę korzystać z doświadczen innych osób i dlatego wydawało mi się, że dzielenie się doświadczeniami nie może byc odebrane jako coś złego. Patrzyłam ze swojego punktu widzenia. Lubię słuchać każdych rad, a już szczególnie opowieści o tym, że komuś się cos udało i w jaki sposób to zrobił.

1 409

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
paulina20 napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:

Ja nie jestem mnichem, a na na próby wyelominiowania przyczyny naprawdę poświęciłam już wiele czasu, energii i pieniędzy. I nikt mi nie wmówi że się o.pierdalam i nic nie robię. Ja przeżyłam jakoś (poza nerwicą i innymi naprawdę sporo udało mi się osiągnąć) ponad połowę życia (teoretycznie), więć nie mów mi że jestem leniem i narzekaczem, a nic nie robię... Bo to nie prawda. Zobaczymy jak Ty ocenisz siebie i swoje życie za 2o lat, Jaz w eieku lat 20 też inaczej ćwierakłam.. moja Droga Paulinko20.
Nie Kolber, nie lewitowałam, chpciaż nie byłoby to chyba nieprzyjemne. wink

Nic takiego nie mówiłam - sama to sobie powiedziałaś wink Ja opowiedziałam o tym, co mi pomaga, żeby komuś innemu pomóc/podpowiedzieć. Skąd mam wiedzieć, co ty robiłaś w zyciu - nie znam cię na tyle. Masz do mnie pretensje, że próbuję komuś pomóc? Nie wiem, nie rozumiem.

Przecież cały czas tłumaczę, że pół życia walczę to z alkoholizmem, to z depresją, to musiałam odejść na wcześniejszą emeryturę z dobrej pracy... Przecież sobie tego nie wymysliłam, z mostu nie skaczę a próbuję wszystkiego. Teraz od 2 lat chodzę na terapię indywidualną, 2 lata codziennie oipiekowałam się 2letnią siostrzenicą, a samej emeyturze (o 5 lat) już podejmowąłam 3 prace + ostatnio opieka nad małą, ale nie daję rady w pewnym momencie powraca depresja i muszę rezygnować, Mam dwa pobyty na odzoale dziennym w szpitalu (3mieś terapie grupowe) i cały czas sama czytam, szukam i oróbuję co mogłoby poprawić mi żcyie i samopoczucie,.

1 410 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2013-01-30 23:17:20)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

A to o alkoholizmie nie wiedziałam. I że w szpitalu się leczysz - też nie.
Ja widocznie nie mam aż tak głębokich problemów,a nawet jesli, to mniej utrwalone (bo mam całkiem dobrą rodzinę, bo spotykałam na swojej drodze dobrych ludzi). Każdy idzie w swoim tempie, a poza tym czesto kierunek działan jest naprawdę dobry, tylko trzeba w nim wytrwać (trudno się przecież dogłebnie zmienić z dnia na dzień). I zmiany są małe, ale jak się porówna dłuższy okres, to widać sporą różnicę.

Naprawdę, nie chciałam nikogo urazić. wink Skoro tyle przeszłaś, miałaś/masz takie problemy i pracujesz nadal, to moge tylko podziwiać.

PS "nie wymaga to ani wyjątkowego wysiłku intelektualnego, ani przełamywania ogromnych barier, tylko wytrwałości" - to był cytat z tej książki, który nie miał "zdołować" kogokolwiek (że nic nie robi, itp, itd)! Mi on pokazuje, że wszystko małymi krokami jest do zrobienia, i że to nie musi być walka ze soba i szarpanie się (tylko łagodne etapy), oraz że jesli nie wychodzi, to nie znaczy, że "coś z toba nie tak", tylko że trzeba więcej czasu.

1 411

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Paulinko, nie chciałam również Cię obrazić. Naprawdę.... To przecież jest tylko rozmowa, dyskusja. Mi osobiście podoba się wymiana nawet skrajnie różnych poglądów i opinii, od zgodnego przyklaskiwania sobie. Podziwiam Cię, że w tak mlodym wielu dbasz o odpowiedni rozwój dla siebie i o to chodzi, gdybym miała taką wiedzę jak Ty, będąc w Twoim wieku, może zaoszczędziłabym sobie aktualnie wiele smutku i rozgoryczneia. Pozdrawiam smile

1 412

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
paulina20 napisał/a:

...
Naprawdę, nie chciałam nikogo urazić. wink Skoro tyle przeszłaś, miałaś/masz takie problemy i pracujesz nadal, to moge tylko podziwiać.

PS "nie wymaga to ani wyjątkowego wysiłku intelektualnego, ani przełamywania ogromnych barier, tylko wytrwałości" - to był cytat z tej książki, który nie miał "zdołować" kogokolwiek (że nic nie robi, itp, itd)! Mi on pokazuje, że wszystko małymi krokami jest do zrobienia, i że to nie musi być walka ze soba i szarpanie się (tylko łagodne etapy), oraz że jesli nie wychodzi, to nie znaczy, że "coś z toba nie tak", tylko że trzeba więcej czasu.

A ja podziwiam Ciebie - mądra dziewczyna jesteś smile
Całego świata nie da się uzdrowić ani uszczęśliwić - nie daj W SOBIE zabić tego, co już się udało CI SIĘ zbudować. Niektórym ani żadne rady nie pomogą ani cały czas świata smile
Idziesz prostą drogą i nie daj sobie wmówić, że jest inaczej...

1 413

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

To wszystko to kwestia umiejętności spojrzenia na siebie 'z zewnątrz'. Jak mnie widzą inni, jakim pozytkiem jestem dla innych. Większośc ludzi patrzy tylko ze strony 'ja': ja jestem fajny, mnie się należy, czego oni ode mnie chcą, ja mam rację... Oczywiście że są szczęsliwsi, nawet w zupełnie takich samych okolicznościach bo łatwiej jest wymagać od innych niż od siebie. Ale w skrajnych przypadkach taka postawa może prowadzić do tragedii, w polityce na przykład...
No i będąc świadomym sygnałów z zewnątrz trudno jest mysleć coś innego, zwłaszcza jeśli te sygnały są dośc powtarzalne... to byłby czysty osli upór....

A depresja jest chorobą jak wszystkie inne, tylko że nie da się jej pokazać na rentgenie. Wymaga leczenia i często jest chorobą przewlekłą z okresami remisji i zaostrzeń.

1 414

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Jak to mówią z Ładnej miski się nie najesz.
Miałam kiedyś podobny problem jak autorka tego postu.
od dzieciństwa byłam bardzo nieśmiała , miałam problem z wyrażaniem swoich uczuć.
fakt miałam pełno koleżanek , zawsze spędzałyśmy czas razem z siostrą i z koleżankami , jednak gdy pojawiał się w towarzystwie jakiś chłopak ja zawsze miałam na twarzy rumieńce , głowa w dół..
Moja siostra wręcz przeciwnie włączała jej się smykałka i potrafiła rozmawiać z chłopakami na setki sposobów . Zazdrościłam jej tego bo miała tylu chłopaków a ja żadnego.
Zawsze uważałam , że jestem brzydka , w sumie czym ja mogłam się wyróżnić zwykła szara myszka , ciuchy też nie najciekawsze , fryzura też nie była najpiękniejsza.
Koleżanki już dawno się malowały , nosiły buty na obcasach a ja zawsze chowałam się za bezgustnymi bluzami , kiedys ubrałam bluzkę z dekoldem to moja własna siostra mnie wyśmiała po co ubieram taką bluzkę skoro i tak nie mam co pokazać bo nie mam cycków..
zawsze mnie to dołowało , później jeszcze przyszła choroba i niestety musiałam jakiś czas brać sterydy. Co odbiło się na mojej wadze ..
Miałam jeszcze taką delikatną skóre , że jak troche przytyłam zaraz pojawiały się rozstępy ..
Wtedy to już w ogole czułam , że całe życie będę sama .
Ale pewnego dnia wziełam się a siebie , zaczełam sie odchudzać trwało to jakoś około roku czasu ale było warto, przefarbowałam włosy , zmieniłam fryzure całkowicie , zmieniłam styl ubierania się.
I wtedy się zaczeło , nawet miałam chłopaka .
Zyskałam na pewności siebie .
Teraz pracuje obsługujac ludzi i już się nawet nie wstydze.
Wręcz przeciwnie sama uważam , że jestem atrakcyjna wink

1 415

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Umiem tylko gadać na konkretny temat a nie mam zbyt wielu tematów wspólnych z innymi ludźmi.

Podsłuchuję czasem ludzi w tramwaju i dziwię się, jak oni potrafią gadać tak zupełnie o niczym. Że dziecko zrobiło kupę, że Tomek rozstał się z Olą, że za trzy przystanki będą roboty drogowe itp. I ta rozmowa jakoś się ludziom klei.

Próbowałam układać sobie scenariusze takiej rozmowy, ale nic mi nie wyszło. A to jest chyba ważne dla budowania relacji. Nigdy nie byłam otwarta na drugiego człowieka. Chciałam być ale nie potrafiłam. I tak jest do dziś, w pracy nie umiem z kolezankami nawiązać takiego luźnego kontaktu, porozmawiac o tzw. "dupie Maryni", pośmiać się... pozostaję tylko i wyłącznie na stopie zawodowej, skupiam się na rzeczach związanych z praca w rozmowie. Nie mogę tego przełamać, nie umiem inaczej, wole robić coś sama niż w zespole, bo to mnie paraliżuje.
Czasem mam wiele do powiedzenia, ale zachowuję to dla siebie, z nikim się nie dziele swoimi przemysleniami.
Nie potrafię śmiać się z byle czego i rozmawiać o niczym. Lubię ludzi z pasją i dobrym humorem, ale nie potrafię sztucznie się uśmiechać/śmiać podczas gdy inni śmieja się do rozpuku z nieśmiesznych rzeczy. Przynajmniej dla mnie nieśmiesznych. Rozmowa z kimkolwiek sprawia mi ogromną trudność, bo nie wiem o czym mam mówić, jaki temat podjąć, o co zapytać i jak. Najtrudniej jest mi zacząć rozmowę a potem ją podtrzymać.. A im bardziej chce tym bardziej nie mogę.. brakuje mi słów, tematów..

Najgorsze jest to, że ja chce ale nie umiem coś mnie hamuje mam jakąś wewnętrzną blokadę i nie potrafię się odezwać.. Od zawsze uważałam, że moje słowa są nic nie warte i nikogo nie obchodzi to co ja mówię..Sama nie wiem dlaczego.. tak zawsze było jest i pewnie będzie.. Zawsze to ja byłam ta gorsza i do dzisiaj tak jest..Wydaje mi się że mój rozwój umysłowy zatrzymał się na pewnym etapie i stoi w miejscu, bo nie nauczyłam się mówić.. Nawet nie dlatego że jestem nieśmiała, ale po prostu nie umiem włączyć się do takiej rozmowy o niczym. Dla mnie taka rozmowa jest bezsensowna, no ale właśnie z tego powodu od razu staję się odludkiem. A najgorzej jest jak już zdecyduję się odezwać, i w trakcie kiedy mówię ktoś się wtrąca i wszyscy zaczynają słuchać tamtej osoby i mnie olewają   Mam wtedy ochotę zapaść się pod ziemię   
Już mniej przeraża mnie sytuacja sam na sam z kimś kogo dopiero poznałam, bo wiem że jak coś powiem to przynajmniej mnie wysłucha. Nauczyłam się coraz mniej przejmować się ciszą i nie wymyślam jakiś tematów na siłę, jak widzę że nie mam z tym kimś niczego wspólnego to się nie przejmuję ciszą i olewam to co o mnie myśli.
Na prawdę dobrze poczytać że są osoby dokładnie takie same jak ja  Czasem czuję się jak UFO w towarzystwie ale uczę się coraz mniej tym przejmować  ja jestem introwertykiem i w dodatku osobą nieśmiałą, więc nie mam czegoś takiego w zwyczaju. Nie lubię opowiadać co słychać u mnie, co wczoraj robiłam, jaką fajną książkę przeczytałam, czy gadać o moich wujkach, ciotkach, kuzynkach czy znajomych znajomych. Kiedy jestem w dołku nie potrafię o niczym innym myśleć, na niczym innym się skoncentrować, zadręczam się tą myślą, czuję się inna (gorsza). Coraz trudniej znoszę samotność, chcę założyć rodzinę ale nie wiem czy mam poprostu czekać na tego jedynego (nie mam już siły) czy nie wiem szukać tylko jak?Tak szczerze parę razy spotykałam się z obcymi mężczyznami ale moim zdaniem takie ustawiane randki są bez sensu, musi być jakaś chemia.

1 416 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-01-31 15:38:59)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Missnowegojorku, przykro mi, ze masz tyle problemow. Niestety, moja sympatia nie wyleczy Cie z problemow.

Obiektywnie, nawet jeden z nich, nie ma nic wspolnego z Twoim wygladem, co najwyzej z tym jak (omylnie i groteskowo) sama siebie widzisz.

Tak jak pisalam do Brzydulli, mozna sie nauczyc bardziej luznego podejscia do ludzi, ale wymaga to pracy nad soba. Nie ma sensu plakac w czterech scianach, bez robienia zadnych praktycznych krokow w kierunku poprawy swojej sytuacji. Ty myslisz, ze zawsze bylam rozrywana "dusza towarzystwa"? Absolutnie nie. Kiedy mialam dwadziescia kilka lat bylam opryskliwa, niesmiala, na ulicy potrafilam udawac, ze nie widze znajomych ze studiow, zeby tylko nie musiec z nimi gadac. No, ale pewnego dnia powiedzialam sobie:"Dosyc tego!", poszlam do psychiatry, znalazlam terapeute, i po roku bylam osoba zupelnie nie do poznania. Nie twierdze, ze jest to proste, i, ze kazdego mozna wyleczyc z depresji/ fobii spolecznej/ problemow z samoakceptacja jak za dotknieciem rozdzki, ale jest to mozliwe.

Zastanow sie co daje Ci Twoja choroba, bo czesto ludzie tkwia w destruktywnych stanach, poniewaz maja one dla nich ukryte plusy- np. lek przed zmiana mozna zawsze lepiej wytlumaczyc tym, ze jest sie brzydka, a przez to zmiana jest niemozliwa.

1 417

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

To ile muszę jesczez czekać w tej pracy z terapeutą na jakieś efekty? Chodze już dwa lata...
?Weź się w garść?, ?Zrób coś ze sobą? ? depresja to choroba. Zatem mówienie osobie chorej na depresję żeby wzięła się w garść, to tak jakby powiedzieć to samo osobie z zapaleniem płuc czy nowotworem. Bez leczenia i terapii, pacjent nie da rady ?wziąć się w garść i auto uzdrowić?.

1 418

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
missnowegojorku napisał/a:

To ile muszę jesczez czekać w tej pracy z terapeutą na jakieś efekty? Chodze już dwa lata...
?Weź się w garść?, ?Zrób coś ze sobą? ? depresja to choroba. Zatem mówienie osobie chorej na depresję żeby wzięła się w garść, to tak jakby powiedzieć to samo osobie z zapaleniem płuc czy nowotworem. Bez leczenia i terapii, pacjent nie da rady ?wziąć się w garść i auto uzdrowić?.

Toz przecie mowie- ja bralam zarowno antydepresanty, jak i chodzilam na terapie (moja byla psychoanalityczna). Zajelo pare miesiecy, zeby dopasowac pigulki (byl Citalopram, Amitryptylina, Venlafaxyna, Fluoxetyna, Duloxetyna- ta ostatnia milalam przepisana nawet 4 lata temu), a do tego nie znalazlam mojego terapeuty- cudotworcy tak od razu. Posiedzialam z pol roku w gabinetach dwoch pan, ktore nic mi nie pomogly. To nie znaczy, ze one do bani byly, ale czasem trzeba spotkac profesjonaliste, ktory nas potrafi zrozumiec, ktory nadaje na podobnych falach, no i co najwazniejsze, nie daje sie pacjentowi manipulowac (wierz mi, mimo niecheci do gadania mialam sprty lisicy, kiedy terapeutka chciala mnie przekonac do czegos co bylo mi nie na reke).

Wiec nie, nie jest to kwestia "wziecia sie w garsc", ale z drugiej strony nie mozna sie ciagle usprawiedliwiac choroba. Ani psychiatra, ani terapeuta nikogo nie uleczy, jezeli dana osoba sama nie bedzie chciala sie przylozyc i nad soba popracowac.

1 419

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Wiem, dlatego staram się robić różne rzeczy, aby sobie jakoś ułożyć życie, ale jestem pełna złości i rozgoryczenia, że nic mi nie pomaga. Ostatnio chciałam podjąć wolontariat, szukałam w necie, byłam w Centrum Wolontariatu i nic dla mnie nie ma. Dodam, iż nie chcę opeikować się osobami starszymi czy dziećmi, gówienek pscich w schronisku tez nie chcę wyrzucac, moim potencjałem jest organizowanie, załwtwainie różnych sprawa, to sprawiło by mi przyjemność i pewnie pomogło, ale nic takiego nie ma.

1 420

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Proboj- tylko taka moja rada. Ja bylam na telefonie u Samarytanow. Naprawde pomoglo mi to widziec zycie z perspektywy. Rozumiem Twoje rozgoryczenie jednak. Nie chcialabym pracowac z dziecmi (euch!) ani ze staruszkami. Mam mala cierpliwosc.

1 421 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-01-31 18:06:38)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

To chyba nie chodzi o widzenie życia z perspektywy, ja na rozum wiem, że mam super życie w porównaniu z innymi. Chodzi o moje poczucie zadowolenia z życia. Spojrzenie z perspektywy pomaga mi na chwilę. Ja opiekuję się swoją mamą imojcem (więc to doświadczenie mam zaliczone smile) opiekowałam się dwa lata siostrzenicą (to tez mi nie pomogło) wink Więc szukam, ale pani w centrum wolontaraitu, bezradnie zarzuciła blond grzywą i rozłożyła białe rączyny. Widać nie trzeba nigdzie darmowych, doświadczonych roboli. wink Pan w Domu Nadzeji dlachorych na HIV kazał mi przysłać CV , a w Centrum Pomocy Krzyzysowej robią rekrtutację wolontariusz y raz w roku i ciężko się dostać takie buty!!!!!!!! Pozostaje hospicjum, pomoc samotnym staruszkom i niepełnosprawnym dzieciom, a jeszcze można psie gówienka wyrzucać.

1 422

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
missnowegojorku napisał/a:

Wiem, dlatego staram się robić różne rzeczy, aby sobie jakoś ułożyć życie, ale jestem pełna złości i rozgoryczenia, że nic mi nie pomaga. Ostatnio chciałam podjąć wolontariat, szukałam w necie, byłam w Centrum Wolontariatu i nic dla mnie nie ma. Dodam, iż nie chcę opeikować się osobami starszymi czy dziećmi, gówienek pscich w schronisku tez nie chcę wyrzucac, moim potencjałem jest organizowanie, załwtwainie różnych sprawa, to sprawiło by mi przyjemność i pewnie pomogło, ale nic takiego nie ma.

Ty jednak niesamowita jesteś... organizowanie jest moim słabym punktem niestety. Potrafię nauczyć się czegoś jak mi ktoś pokaże i o ile nie jest to zbyt manualne czy sportowe, ale organizowanie odpada... Nie jestem kreatywna, nie umiem być przekonująca,więc psie kupy to moja przyszłość...
Ale skoro organizowanie czegoś to Twój zywioł to dla czego nie spróbujesz zorganizować czegoś sama? Nie wiem, np wieczorki dla emerytów w Twojej dzielnicy? Tylu jest samotnych staruszków... musiałabyś zorganizować sponsora kawy,herbaty i jakichś kanapek (czy ludzi którzy zrobia to nieodpłatnie) może jakąs rozrywkę (nie wiem warcaby, karty, cokolwiek),a przy okazji np porady dla takich którzy maja nieznośnych sasiadów-pijaków czy popadli w kłopoty kupują coś w 'ofercie specjalnej tylko dzisiaj'...

1 423 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-01-31 20:10:18)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

nie lubie staruszków draznia mnie....wolałabym oraganizować wykupywanie koni z transportu, albo działać na rzecz maltretowanych zwierząt, tak jak było w schronisku w korabiewicach...albo pomagać w poradni dla osób uzależnionych, odbierać telefony, parzyć kawę, biegać do urzędu miejskiego, szukać im pracy albo mieszkań...albo pracować w ośrodku dla narkomanów...Będę szukać czegoś na własną rękę, ale spokojnie, "bez nerw"... Jak nic nie znjadę to trudno, będę żyć jak do tej pory....Spróbuuę jeszcze w centrum trzeźwośći, pomocy społecznej albo schronisku brata alberta...

1 424

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Niektórzy staruszkowie są całkiem 'cool'...widzę to tu gdzie średnia wieku pacjentów to 75 lat... Gorzej jak są tacy jak my -ciągle narzekają wink
Parzenie kawy nie wymaga wielkich zdolności organizacyjnych ale szukanie mieszkań czy pracy dla narkomanów już tak... wciąz możesz stworzyć coś sama, pewnie tylko przy pomocy czy choćby tylko przy jakiejś instytucji.

1 425 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-01-31 20:24:46)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Sama nie, za duzy stres, ale w jakimś istniejącym systemie pomocowym jak najbardziej, dobrze radziłam sobie w kontaktach z wojskiem, urzędami, miediami i innymi instytuacjami jak pracowałam w wiadomym miejscu, uwielbiam takie klimaty organozwowania, wymyślania co tu zrobić, dzownienia do tego czy tamtego i skamlania, żeby na coś się zgodził, na coś przymknął oko, takie srutu tutu, przymknął oko w sensie pozyskiwania do nas kandydatów, których chciano zabrać do woja a u nas zdali dobrze testy i rokowali...ale zakładanie fundacji czy stworazyszeń to za cięzka piłka dla mnie....Jestem teraz "lekarzem rodzinnym" w naszej rodzince smile zawsze wyszukam taka placówkę gdzie przyjmą do specjalisty nie za pół roku, a za tydzień, jestem w tym mistrzem i ceni mnie cała rodzina wink...I uwielbiam to, uwielbiam zalatwiać wszelkie sprawy w urzędach za całą rodzinkę, po prostu kocham takie klimaty i zaraz wydzielają mi się endorfiny wink

1 426

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Rany... gdybym ja miała takie umiejętności +174 cm to bym zupełnie nie myslała o mojej brzydocie... a nie możesz zacząc jako osoba prywatna przy jakims stowarzyszeniu? Pomagać ludziom załatwić jakieś służbowe sprawy?

1 427

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

no właśnie coś takiego bym chaiła robi ć, ale nigdzie nie chcą mnie przyjąć....

1 428 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-01-31 20:39:19)

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Myślalam, że w Centrum Wolontariatu będą może pośredniczyć jako instytucja do tego powołana, ale tam siedzi tylko 6 młodych ludzi przy kompach, pierdzą w stołki i nic nie umieją doradzić...Dziś byłam u lekrza i mam "atypowe zapalenie prawego płuca", dostałam antybiotyk cokmolwoiek to jest, kaszlę jak suchoitnik od 3 tygodni i miewam stany podgorączkowe, ale l;eczyłam się fervexem,  szropkami, ale jak si uydrowi to sama będę czegoś szukać.

1 429

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

A  to Polska własnie...

1 430

Odp: Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Jestem tak zdesperowana siedzeniem przed kompem, brakiem kontaktu z ludziami i bezsensem życia, że wymysliłam sobie nawet. że spróbuję chodzić do pobliskiego domu starców z moim psem olkiem i będziemy zabawiać staruszków. smile

Posty [ 1 366 do 1 430 z 16 697 ]

Strony Poprzednia 1 … 20 21 22 23 24 … 257 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026