Wszystko to bardzo dojrzałe i słuszne.
Ale to co Ci próbuję powiedzieć to to że każdy ma jakąs granicę tolerancji. Nie przeszkadzało Ci że kolega był mały i kulawy ale przeszkadzał Ci rozum rozwielitki. Więc nie przeszkadzało by Ci pewnie gdybyś sama była mała i kulawa,ale jakbyś się czuła mając rozum rozwielitki i będąc tego świadomą?
1 301 2013-01-27 18:21:12
Podobne tematy
1 302 2013-01-27 18:29:37
Nie uwierzę nigdy, że rozwielitka posiada samoświadomość... ![]()
1 303 2013-01-27 18:33:04
Myslę że ta Twoja posiadała. Tylko nieadekwatną do rzeczywistości.
PS. Dobry avatar ![]()
1 304 2013-01-27 18:39:36 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-01-27 18:45:48)
Myslę że ta Twoja posiadała. Tylko nieadekwatną do rzeczywistości.
PS. Dobry avatar
Nigdy, ale to nigdy nie zgodziłaby się z Twoim poglądem, że jej samoświadomość jest nieadekwatna. Prędzej aortę by Ci przegryzła.
I zarzuciłaby Ci, że to ty jesteś rozwielitką, nie ona
Ona, w swoim odczuciu, była pełnowartościowym naczelnym.Zazwyczaj rozwielitka, która uważa się za rozwielitkę, jest homo sapiens o osobowości depresyjnej i perfekcjonistycznej z rysem dokuczliwego autokrytyka. ![]()
1 305 2013-01-27 18:47:56 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-01-27 18:54:21)
No i stąd moje niezrozumienie z całym światem. Ja jestem krytyczna, ale zaczynam krytykę od siebie. A wszyscy na mnie huzia przecież jak to,siebie 'się kocha' i 'się akceptuje'.
Ale dla mnie to dośc proste: nie podobają mi się mali ludzie więc sama sobie też się nie podobam bo jestem mała itd.
Nie uważasz że z obiektywnego punktu wiedzenia bardziej denerwująca jest rozwielitka która by Ci przegryzła tętnice za nazwanie jej rozwielitką niż rozwielitka świadoma swojej rozwielitkowatości i hycająca gdzieś pokornie w Mamrach?
Zazwyczaj rozwielitka, która uważa się za rozwielitkę, jest homo sapiens o osobowości depresyjnej i perfekcjonistycznej z rysem dokuczliwego autokrytyka.
O mnie mówiłaś?
1 306 2013-01-27 18:59:06
No i stąd moje niezrozumienie z całym światem. Ja jestem krytyczna, ale zaczynam krytykę od siebie. A wszyscy na mnie huzia przecież jak to,siebie 'się kocha' i 'się akceptuje'.
Ale dla mnie to dośc proste: nie podobają mi się mali ludzie więc sama sobie też się nie podobam bo jestem mała itd.Nie uważasz że z obiektywnego punktu wiedzenia bardziej denerwująca jest rozwielitka która by Ci przegryzła tętnice za nazwanie jej rozwielitką niż rozwielitka świadoma swojej rozwielitkowatości i hycająca gdzieś pokornie w Mamrach?
missnowegojorku napisał/a:Zazwyczaj rozwielitka, która uważa się za rozwielitkę, jest homo sapiens o osobowości depresyjnej i perfekcjonistycznej z rysem dokuczliwego autokrytyka.
O mnie mówiłaś?
Nie zupełnie. tak w ogóle o ludziach niektórych.
1 307 2013-01-27 20:17:19
Po tym co piszesz wydaje mi sie Brzydulla ze Ty masz jakies faszystowskie kryteria oceniania ludzi..Bo ktos jest niski, nie ma zebow, to jest dyskwalifikowany? Chyba nie ma czlowieka ktory lubilby wszystko w sobie, ale rozsadny czlowiek wie ze nie wszystko da sie zmienic i nie ma sensu sie tym zadreczac. O wartosci czlowieka nie przsadza jego wzrost
Widze missnowegojorku, ze idziesz w dobra strone ;-)
1 308 2013-01-27 20:33:39
Wiesz, ja mam często takie zrywy...
A potem wraca szara codziennosc i jest jak było
Już czuję, że mi przechodzi.... ![]()
1 309 2013-01-27 21:36:17
Ale jedni dostają tej miłości bezwarunkowej więcej, inni mniej. Dlatego jedni mają większe poczucie wlasnej wartości, inni mniejsze. To chyba proste.
a skąd wiesz że to dzięki miłości bezwarunkowej czuja swoją wartość?
ile jest dobrych rodziców a złych dzieci, ile razy to rodzic zachodzi do głowy co zrobił źle skoro otaczał miłością, dawał co mógł a dziecko poszło złą drogą, to nie jest właśnie takie proste, a ta cała bezwarunkowość to jest przereklamaowana, kochać to jedno a wychowywać to drugie, dlatego ja uważam że nie ma nic wiekszego jak wychowanie dziecka, choćby ktoś wzdłuż i wszerz himalaje przeszedł to nie będzie dla mnie odważniejszy niz rodzic...
nie jesteśmy tylko odbiciem naszych rodziców, choć ja chcialabym w niektórych aspektach przypominać swoją mamę bo posiada cechy które ma, których nie mam ja, a które mi imponują...
pewnie że jeśli chodzi o wychowanie że np.kłaniamy się sąsaidom to to będzie dla nas coś normalnego,powtarzane od dziecka wejdzie w krew...ale mamy swoją własna naturę i tego żadny rodzic nie przeskoczy i tego nie oswoi i też nie zmieni...
1 310 2013-01-27 22:11:50
missnowegojorku napisał/a:Ale jedni dostają tej miłości bezwarunkowej więcej, inni mniej. Dlatego jedni mają większe poczucie wlasnej wartości, inni mniejsze. To chyba proste.
a skąd wiesz że to dzięki miłości bezwarunkowej czuja swoją wartość?
ile jest dobrych rodziców a złych dzieci, ile razy to rodzic zachodzi do głowy co zrobił źle skoro otaczał miłością, dawał co mógł a dziecko poszło złą drogą, to nie jest właśnie takie proste, a ta cała bezwarunkowość to jest przereklamaowana, kochać to jedno a wychowywać to drugie, dlatego ja uważam że nie ma nic wiekszego jak wychowanie dziecka, choćby ktoś wzdłuż i wszerz himalaje przeszedł to nie będzie dla mnie odważniejszy niz rodzic...nie jesteśmy tylko odbiciem naszych rodziców, choć ja chcialabym w niektórych aspektach przypominać swoją mamę bo posiada cechy które ma, których nie mam ja, a które mi imponują...
pewnie że jeśli chodzi o wychowanie że np.kłaniamy się sąsaidom to to będzie dla nas coś normalnego,powtarzane od dziecka wejdzie w krew...ale mamy swoją własna naturę i tego żadny rodzic nie przeskoczy i tego nie oswoi i też nie zmieni...
Ja uwazam ze wychowanie owszem jest wazne, ale kazdy ma swoj charakter, swoje wlasne cechy ktorych nawet dobre wychowanie nie zmieni.
Widze to na przykladzie mojej mamy i mojego wujka, jej brata. To sa dwie rozne osoby..
1 311 2013-01-27 22:18:01
Po tym co piszesz wydaje mi sie Brzydulla ze Ty masz jakies faszystowskie kryteria oceniania ludzi..Bo ktos jest niski, nie ma zebow, to jest dyskwalifikowany? Chyba nie ma czlowieka ktory lubilby wszystko w sobie, ale rozsadny czlowiek wie ze nie wszystko da sie zmienic i nie ma sensu sie tym zadreczac. O wartosci czlowieka nie przsadza jego wzrost
Nooo,i jeszcze parę innych. Chyba zgodzisz się że jak ktoś jest mały i bezzębny to piekny raczej nie jest? Nie wszystko da się naprawić, masz jakieś pomysły na wzrost na przykład?
Nie, o wartości wzrost nie przesądza, ale o atrakcyjności tak. Przynajmniej w dużej mierze.
1 312 2013-01-27 22:21:43
xerxes napisał/a:Po tym co piszesz wydaje mi sie Brzydulla ze Ty masz jakies faszystowskie kryteria oceniania ludzi..Bo ktos jest niski, nie ma zebow, to jest dyskwalifikowany? Chyba nie ma czlowieka ktory lubilby wszystko w sobie, ale rozsadny czlowiek wie ze nie wszystko da sie zmienic i nie ma sensu sie tym zadreczac. O wartosci czlowieka nie przsadza jego wzrost
Nooo,i jeszcze parę innych. Chyba zgodzisz się że jak ktoś jest mały i bezzębny to piekny raczej nie jest? Nie wszystko da się naprawić, masz jakieś pomysły na wzrost na przykład?
Nie, o wartości wzrost nie przesądza, ale o atrakcyjności tak. Przynajmniej w dużej mierze.
wydaje mi sie, ze troche szukasz dziury w calym.
No na wzrost nie poradzi sie nic, to fakt, ale nie lepiej to po prostu zaakceptowac? albo znalezc cos innego, dobrego w sobie? Niz zadreczac sie czyms na co i tak wplywu nie mamy, a co na pewno nie ma wplywu na nic az tak bardzo. Jezeli dla kogos wzrost jest taki wazny, to moim zdaniem ma problem sam z soba.. dziwne gdyby np wzrost przykrywal inne cechy..
to tak samo jak ogolnie z wygladem, oczywiscie ze wyglad jest wazny, bo to on nas pociaga fizycznie. nie charakter, nie dobroc , tylko wyglad. Ale na pewno nie jest najwazniejszy.
Poza tym nie wierze, ze w tych czasach kobieta moze nazwac sie.. brzydka. Moze nie zadbana, owszem, ale brzydka.. mysle ze nie.
Poza tym naprawde znam i czesto widuje tak skrajnie nie pasujace do siebie osoby, ktore jednak sa razem, ze chyba szkoda czasu na zadreczanie sie tym, ze jest sie takim czy takim..
1 313 2013-01-27 22:28:33
akacjaa, już wiele razy pisałam że nie sam wzrost mi przeszkadza, ale jest że tak powiem dodatkowym gwoździem do trumny...
Bo ani urodą, ani charakterem ani nawet karierą zawodową nie nadrabiam... na wszystkich mozliwych polach jestem 'substandard'
1 314 2013-01-27 22:33:41
akacjaa, już wiele razy pisałam że nie sam wzrost mi przeszkadza, ale jest że tak powiem dodatkowym gwoździem do trumny...
Bo ani urodą, ani charakterem ani nawet karierą zawodową nie nadrabiam... na wszystkich mozliwych polach jestem 'substandard'
jak wiekszosc ludzi.
Moze sprobuj zmienic te inne pola? Nie chcialabys zrobic czegos, dzieki czemu poczulabys sie lepiej?
Moze naucz sie jakiegos jezyka? Moze naucz sie jezdzic super na snowboardzie, moze wycwicz sobie miesnie brzucha, zeby byl piekny?
Wiem, wymyslam, ale takie rzeczy dobrze robia.
Mysle ze problem bardziej tkwi w glowie.
1 315 2013-01-27 22:41:02
Moze sprobuj zmienic te inne pola? Nie chcialabys zrobic czegos, dzieki czemu poczulabys sie lepiej?
Moze naucz sie jakiegos jezyka? Moze naucz sie jezdzic super na snowboardzie, moze wycwicz sobie miesnie brzucha, zeby byl piekny?Wiem, wymyslam, ale takie rzeczy dobrze robia.
Mysle ze problem bardziej tkwi w glowie.
Robią, robią.
Sporty niestety odpadają bo zwykle zajmuje mi dłużej niż innym żeby się czegoś nauczyć,i zatrzymuję się na pewnym ograniczonym niższym od przeciętnego poziomie. Próbowałam jazdy konnej, jazdy na nartach i pływania jak dotąd,ale straszna ze mnie niezdara.
Tak, tak robiłam całe zycie -inwestowałam całą energię w rozwój zawodowy ale ostatnio się okazało że i z tym zatrzymałam się na poziomie zawodowego przedszkola. Jakoś mnie odraża zaczynanie wszystkiego w moim wieku od początku...
1 316 2013-01-27 22:45:56
akacjaa napisał/a:Moze sprobuj zmienic te inne pola? Nie chcialabys zrobic czegos, dzieki czemu poczulabys sie lepiej?
Moze naucz sie jakiegos jezyka? Moze naucz sie jezdzic super na snowboardzie, moze wycwicz sobie miesnie brzucha, zeby byl piekny?Wiem, wymyslam, ale takie rzeczy dobrze robia.
Mysle ze problem bardziej tkwi w glowie.
Robią, robią.
Sporty niestety odpadają bo zwykle zajmuje mi dłużej niż innym żeby się czegoś nauczyć,i zatrzymuję się na pewnym ograniczonym niższym od przeciętnego poziomie. Próbowałam jazdy konnej, jazdy na nartach i pływania jak dotąd,ale straszna ze mnie niezdara.Tak, tak robiłam całe zycie -inwestowałam całą energię w rozwój zawodowy ale ostatnio się okazało że i z tym zatrzymałam się na poziomie zawodowego przedszkola. Jakoś mnie odraża zaczynanie wszystkiego w moim wieku od początku...
To jak nie sporty, to moze co innego?
Szkoda ze na wszystko nie ma tzw. zlotego srodka. Wtedy kazdy jakos by sobie pomogl:)
Mysle, ze Twoj wiek nie jest jakis zastraszajacy. Moze nie zeby zaczynac cos od nowa, ale po prostu cos zmienic.
A co do niezdarnosci (ale slowo) - to wiesz.. nie kazdy od razu wszystko potrafi. Na pewno jest cos, w czym czujesz sie dobrze.
Nie wiem, probuje jakos pomoc
1 317 2013-01-27 23:00:40
Nooo,i jeszcze parę innych. Chyba zgodzisz się że jak ktoś jest mały i bezzębny to piekny raczej nie jest? Nie wszystko da się naprawić, masz jakieś pomysły na wzrost na przykład?
Nie, o wartości wzrost nie przesądza, ale o atrakcyjności tak. Przynajmniej w dużej mierze.
Mały wzrost może być minusem, i to przede wszystkim dla facetów, a nie kobiet. Na atrakcyjność składa się bardzo wiele czynników. Jeśli coś Tobie przeszkadza i możesz to zmienić, to zmień. Użalanie się nad tym, czego nie zmienimy jest stratą czasu i nerwów. Masz 40 lat więc powinnaś to rozumieć, ale chyba wolisz malkontenctwo i spędzanie czasu na marudzeniu na forach. Ja Cię już nie będę przekonywał, skoro wygodnie Ci w tym stanie :-)
1 318 2013-01-27 23:10:57
Powód dla którego znalazlam się na forum to to ze okazałam się totalna porażką w swoim zawodzie. Zmienić to nie tak prosto,bo utrudnia mi to niewystarczająca komunikatywność, brak kreatywności itp. Zrobić od nowa też niekoniecznie bo to jakieś 10 lat tułania się od pokoju do pokoju (wynajmowanego), ocen,egzaminów itp. No ileż do cholery mozna? I powodzenie wcale nie gwarantowane bo skoro nie udało się za pierwszym razem to dlaczego miałoby za drugim?
No i straciłam grunt pod nogami bo praca to był główny sens zycia i sposób samorealizacji. Znalazłam się w sytuacji bez stałej pracy i marnymi widokami na jej znalezienie. A do emerytury cholernie daleko.
No i mi się nawarstwiło, bo, wracając to tematu wątku, z urodą też nie za bardzo, i duszą towarzystwa też raczej nie jestem.
1 319 2013-01-27 23:19:49
Czyli chciałaś się trochę wyżalić, rozumiem, ale życzę Ci żebyś nie tkwiła w tych swoich poglądach i nienawidzeniu życia zbyt długo ;-)
1 320 2013-01-27 23:32:03
Czyli chciałaś się trochę wyżalić, rozumiem, ale życzę Ci żebyś nie tkwiła w tych swoich poglądach i nienawidzeniu życia zbyt długo ;-)
Dzięki za zyczenia ![]()
Ja po prostu potrzebuję czegoś bardziej materialnego na czym mogłabym budować poczucie własnej wartości a nie patrzenia w lustro i powtarzania sobie 'a co tam i tak jestem fajna'.
1 321 2013-01-27 23:42:50
Z tego wynika, że każdy kieruje się czym innym, co innego go uwiera. Mówię tu o osobach tzw. nieszczęśliwych, w kryzysie, niezadowolonych... Rozumiem, że jesteś, Brzydullo, w impasie zawodowym, ale nikt z tego dołka nie pomoże Ci wyjść poza sąmą Tobą, Ale jesteś osobą inteligentną i lekarzem, więc sama to pewnie wiesz. Mi z kolei dokucza bardziej niesprecyzowane, chroniczne niezadowolenie z życia. więc staram sobie jakoś pomoc, bo farmacja i terapia jakoś na mnie nie działają. Postanowiłam walczyć ze swoim niezdowoleniem i użalaniem się, bo po prostu mam tego dość. Dużo daje mi lektura, film i interenet. Dużo wskazówek...
1 322 2013-01-27 23:47:14 Ostatnio edytowany przez xerxes (2013-01-27 23:50:21)
Pewnie odpowiedni facet załatwiłby sprawę hehe
to było do ostatniego posta Brzydulli ;-)
1 323 2013-01-28 01:53:06
Tylko widzisz Xerxes, Ci odpowiedni faceci nie mają ochoty na średnio atrakcyjne 40 latki.I w tym tkwi cały szkopuł.
1 324 2013-01-28 07:59:04
Brzydulla nie chce faceta, jest aseksualna. Jakbyś poczytał jej posty, to byś wiedział.....
1 325 2013-01-28 10:33:54
A tam aseksualna.Myślę, że to zywczajne niedokładanie sobie problemów.Stosunki damsko-męskie to dla osób nieatrakcyjnych mata fakira.
1 326 2013-01-28 12:08:55
Ale przecież jest mnóstwo sparowych nieatrakcyjnych na świecie. Wystarczy wyjść na ulicę i popatrzeć na ludzi.
1 327 2013-01-28 12:49:16
Ale przecież jest mnóstwo sparowych nieatrakcyjnych na świecie. Wystarczy wyjść na ulicę i popatrzeć na ludzi.
missnowegojorku - nie poznaje Cie!:)) Nawet jesli to chwilowe odurzenie to i tak milo jest poczytac takie posty. Ja w ostatnia sobote widzialam w markecie tak "niepasujaca" z pozoru do siebie pare, ze szok. Ona niziutka, kragla, malo ogolnie ciekawa, nawet stroj taki raczej "siermiezny". On wysoki, szczuply, przystojniak, ze mi az oko polecialo;).Chyba prosto z pracy albo jakiegos spotkania bo w eleganckim plaszczu (nietypowe w weekendy). I obejmujacy swoja polowke tak czule jakby jej puscic ani nikomu dac nie chcial (na schodach ruchomych jechali w gore a ja w dol). Zapatrzony jak ciele na malowane wrota. Chociaz w gore i w dol przemieszczaly sie mlode, zgrabne i powabne w tym samym czasie. W tym ja rzecz jasna;). A on slepy i gluchy.
I tylko mi nie napiszcie, ze taki wyjatek, przypadek 1:100000000 potwierdza jakas tam regule.
1 328 2013-01-28 13:10:18
Ja często widuję na moim oraz sąsiednim osiedlu taka parę.: On młody, wysoki, przystojny; ona szpetna, gruba i do tego wredna. Mają dwoje dzieci, jedno w wózku, drugie kilkuletnie. On wpatrzony w nią jak obrazek, mówiący cichym, miłym głosem, spokojny, pomocny. Ona drze ryja na całą ulicę, klnie na niego i na dzieci. Widziałam ich już w ubiegłym roku z kilkanaście razy i nie mogę wyjść ze zdumienia i co Wy na to, moi Drodzy? ![]()
1 329 2013-01-28 13:14:09 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-01-28 13:21:26)
Dziewczyny, Wy macie bardzo spaczone pojecie "samoakceptacji". To, ze sie czlowiek akceptuje, nie znaczy, ze jest w siebie bezkrytycznie zapatrzony i wmawia sobie, ze posiada cechy jakich nie ma. Akceptacja to swiadomosc wlasnych osiagniec, talentow jak i niedociagniec i wad. Wy zwracacie uwage tylko na negatywy, wyolbrzymiacie je, a na dodatek sie karzecie kazdego dnia, bo nie jestescie "idealne". Nie chce byc niedelikatna, ale szczytem alogiki i bezproduktywnosci jest narzekanie na bycie niska, w srednim wieku, nie posiadajaca urody modelki z czasopisma kobieta, bo wszystkie te cechy sa poza Wasza kontrola, i nie wiem jak dlugo bedziecie jeczec, to ich tak nie zmienicie. Akceptacja polega na stwierdzeniu: "Jestem niska, no i co z tego?". Przestancie sie katowac o cos (co, pomijajac, ze malo istotne), na co nie macie wplywu. To bylby pierwszy krok w strone zdrowego rozsadku.
Tak na marginesie, w czasie weekendu bylam na drinkach z moim facetem i jego dwoma kolegami z pracy: jeden gosciu w moim wieku, dosc przystojny, wysoki, nieglupi (skonczyl Cambridge); drugi- po szescdziesiatce, zupelnie przecietny z wygladu. Wedlug Waszych teorii powinanam byla sie przyssac do numeru 1, bo atrakcyjny. Absolutnie nie! Szczerze mowiac rzadko kiedy spotkalam kogos przy kim bym sie czula bardziej niezrecznie niz przy panie H.- monosylabiczny, zadufany w sobie, pompatyczny gbur. Ten drugi gosciu natomiast nie tylko byl bardzo ciekawy, ale niesamowicie czarujacy, tak, ze po pol godziny zapomnialam, ze w sumie wiekowo moglby byc moim ojcem.
Oni sie znaja z kancelarii wiec pana H. na codzien musza tolerowac, i jako tako sa przyzwyczajeni, ale mnie konmi nikt nie zaciagnie na piwo z nim w przyszlosci. Jeden raz byl wystarczajacy! Kiedy spytalam sie mojego partnera, dlaczego pan H. sie zachowuje jak ostatni burak, on mi powiedzial, ze ten facet ma wiecej kompleksow niz ryb w morzu, i jak Wy kolezanki, bije sie po glowie kazdego dnia jaki on wybrakowany, skutkiem czego jak spotyka ludzi jest tak zesztywnialy, ze wychodzi na idiote. Moral z tej historii: jak chcecie, zeby ludzie/ faceci omijali Was wielkim lukiem, przypominajcie sobie kazdego dnia o wadach i niedociagnieciach. Skutek murowany.
1 330 2013-01-28 13:30:24
Wszedłem z ciekawości na ten temat, ale nawet jednej strony do końca nie doczytałem..... Gdybyście nie miały wpisanego wieku, to powiedziałbym, że tutaj piszą jakieś zakompleksione gimnazjalistki. Naprawdę macie tyle lat? Już najwyższy czas dorosnąć, naprawdę....
1 331 2013-01-28 13:31:20
Moim największym problemem jest teraz to, że nie mogę iść na drinka.
1 332 2013-01-28 13:45:38
Wiesz jaka jestem Adlernewman na codzień ?Wyobraż sobie nie wstaję , nie patrzę w lustro i nie stwierdzam czas się zabić bo jestem straszna.Lubię i toleruję siebie.Staram się być pogodna, gadatliwa, otwarta na ludzi .
Ludzie mnie lubią, nawet dzieci, które wyczuwają fałsz i sztuczność na kilometr.Nie zmieni to faktu, że jeśli jestem w towarzystwie i jest obok mnie kobieta ładniejsza to facet przysiądzie się do niej.Nie zmieni to faktu, że partner po związku powie mi, że nie będzie ze mną bo go nie pociągam.Gdzie ten skutek murowany?
Znam osoby , które są miłe, sympatyczne i uczynne.Siostra mojej koleżanki - wspaniałą osoba, która wręcz promieniuje życzliwością.Nie znam drugiej takiej osoby przy której każdy człowiek poczułby się tak wspaniale.Sama, przez całę zycie.Żaden facet nie widział , że w tej ciepłęj , cudownej kobiecie jest coś więcej niż konfesjonał, najlepszy kumpel i pomocne dłonie.Że jest kobieta, która też potrzebuje miłości.Jest bardzo, bardzo nieatrakcyjna fizycznie.Pewnie każdy mężczyzna myślał sobie , taka fajna kobieta i sama.Ale to ktoś inny miał się nią zainteresować, bo taka nieatrakcyjna , ja bym nie mógł.
Adlernewman, nie spotkałam w życiu faceta i pewnie nie spotkam dla którego przede wszystkim będzie się liczył charakter.Poznałam ostatnio 4 facetów któzy wprost mówieli , że interesują ich TYLKO PIĘKNE KOBIETY.nIE SĄDZĘ, ŻEBY BYLI ANOMALIĄ.
1 333 2013-01-28 13:51:16
4 facetów któzy wprost mówieli , że interesują ich TYLKO PIĘKNE KOBIETY.nIE SĄDZĘ, ŻEBY BYLI ANOMALIĄ.
A ja poznałem o wiele więcej dziewczyn, których interesują tylko przystojniacy, ciacha. To jest normalne, żadne anomalie, niezależnie od płci.
1 334 2013-01-28 13:54:54
Czyli są ludzie i ludziszcza....
1 335 2013-01-28 13:57:51 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-01-28 14:06:46)
Moim największym problemem jest teraz to, że nie mogę iść na drinka.
Wierz mi, nawet z butelka szampana, towarzystwo pana H. jest tak opresyjne, ze czlowiek chce tylko jakas wymowke znalezc, zeby zwiac i nigdy nie wracac. Ja chyba wypilam w sobote z piec duzych kieliszkow Merlot, a chociaz humorek mialam niezly, to z tym gosciem rozmowa sie zupelnie nie kleila. Facet byl sztywny jak deska do prasowania! Trudno zrozumiec, bo w sumie duzo mamy wspolnych zainteresowan (on gra na wiolonczeli, ja na pianinie, oboje spiewamy w chorach, lubimy podobna literature itd), i normalnie by sie oczekiwalo rozmowy-rzeki, a tu nic- ani me, ani be. Tak sie zastanawiam teraz po fakcie, ze on naprawde musial tam siedziec, meczac sie niesamowicie, bo wydaje mu sie, ze go wszyscy oceniaja. Oczywiscie jest to bzdura, ale takie myslenie jest jak najbardziej w obiegu mozgowym niektorych ludzi, jak mozna wyczytac ze stron tego forum (szczegolnie 41 stron watku "Jestem brzydka").
Asterko, prosze wyjasnij mi wiec, jak to mozliwe, ze bedac przecietna 35 letnia kobieta, z piorowatymi wlosami, duzym nosem, malymi ustami, malym biustem, brakiem talii, a do tego 158 w kapeluszu, nigdy nie narzekam na brak powodzenia? Mam kolegow co kilka raz na kwartal mowia mi "Och, gdybys ty tylko wolna byla...".
1 336 2013-01-28 14:04:22
Nie ma gwarancji na to by się komuś podobać. W końcu " nie to ładne co ładne, ale co się komu podoba". Pomijając fakt, że kanon piękna zmienił się diametralnie przez wieki, to i tak mam wrażenie, że faceci mają w tym względzie łatwiej. Przecież "chłop ma być tylko trochę ładniejszy od diabła" i to wystarczy.
Ważne by nie był nijaki. Wielu facetów o dość charakterystycznym typie urody ma ogromne powodzenie. Belmondo, Savalas, Yul Brynner, Depardieu... O tym ostatnim do dziś mówi się "piękny brzydal".
1 337 2013-01-28 14:04:54
A nie wpadłaś Adlernewman na pomysł, że Ty go deprymowałaś?Może czuł się przy Tobie stremowany, zakompleksiony i nic nie wart i stąd to myślenie.Buractwo mogło być obroną...
A może to on modlił się cicho - niech się tortura skończy, nie chcę siedzieć z tą babą.Nie będę się odzywał, to może da mi spokój.?RAz ukochano mnie takim towarzystwem i facet zachowywał się toczka w toczkę jak H.Zwyczajnie nie chciał siedzieć ze mną, bo mu się nie podobałam.
1 338 2013-01-28 14:09:42
Ale Adler, nie poszła tam na randkę z panem H. Tylko ze swoją "połówkę" na spotkanko towarzyskie. Ja jestem jak ten pan H. w towazrystwie jestem drętwa jak kłoda. Dlatego nie mam partnera, ani przyjaciół.
1 339 2013-01-28 14:13:33
Na spotkaniu towarzyskim też można kogoś nie akceptować i żle się czuć.Kiedyś na pewnej strasznej imprezie poznałam faceta, zachowywał się okropnie.Nie pasowałą mu ani impreza, ani ludzie, ani panienka, która go ostro rwała.Bo prywatnie był całkiem miłym gościem.
1 340 2013-01-28 14:16:42
W różnych towarzystwa ludzie różnie się czują.
1 341 2013-01-28 14:17:14 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-01-28 14:28:57)
A nie wpadłaś Adlernewman na pomysł, że Ty go deprymowałaś?Może czuł się przy Tobie stremowany, zakompleksiony i nic nie wart i stąd to myślenie.Buractwo mogło być obroną...
A może to on modlił się cicho - niech się tortura skończy, nie chcę siedzieć z tą babą.Nie będę się odzywał, to może da mi spokój.?RAz ukochano mnie takim towarzystwem i facet zachowywał się toczka w toczkę jak H.Zwyczajnie nie chciał siedzieć ze mną, bo mu się nie podobałam.
On sie zachowuje tak w stosunku do wiekszosci ludzi. A moj wyglad nie ma tu zadnego znaczenia, bo H. jest gejem. Ciezko mi tez wyobrazic sobie, ze doktoranka jest w stanie zdeprymowac twardego prawnika
.
Poza tym, co za tortura? Sam ze mna nie siedzial. Mogl sie wkrecic w dyskusje albo z moim partnerem, albo z Melvinem. A on taki naburmuszony w kacie sie meczyl na wlasne zyczenie. Jezeli faktycznie zle sie czul, to nikt mu nie kazal spedzic pieciu godzin w kilku roznych pubach.
Kiedy poszedl do domu, to obaj moj facet i jego kolega przepraszali za niego, ze on taki zwykle, ze oni to juz przestali zauwazac...itd. Najsmieszniejsze jest to, ze on sie prawdopodobnie cala reszte weekendu maltretowal, ze byl wobec mnie niegrzeczny, bo to jak koledzy mowia jego "wizytowka". Przytoczylam ta historie, bo daje perspektywe na to jak widza nas inni ludzie, kiedy my sami sie negatywnie oceniamy, i tak w sumie zamarzamy w jednej pozycji, bo jestesmy przerazeni co o nas pomysla. Reakcja Asterki jest tez wiele mowiaca, poniewaz od razu Jej zalozeniem jest, ze jak ktos wobec nas zachowuje sie dretwo, to musi to byc nasza wina, zamiast racjonalnie stwierdzic, ze a) ludzie czasem maja malo ze soba wspolnego, b) ludzie czasem sa po prosto w zlym nastroju, c) nie wszyscy musza nas lubic, ale nie jest to potwierdzeniem naszej "beznadziejnosci", ale braku kompatybilnosci z dana osoba.
1 342 2013-01-28 14:35:03
oraz to, że nie jesteśmy pępkiem świata ![]()
1 343 2013-01-28 14:35:53
Chciałam Ci pokazać tylko sprawę z innej perspektywy, z takiej której Ty być nie patrzyła.O całej reszcie tego co napisałaś wiem.Już dawno wyrosłąm z potrzeby akceptacji od wszystkiego co się rusza.
1 344 2013-01-28 14:53:00
No widzisz,Asterko, moja OSTATNIA mysla byloby, ze ktos zachowuje sie jak naburmuszony, pompatyczny kartofel, bo mnie nie lubi. Zalozylabym raczej, ze jest naburmuszonym, pompatycznym kartoflem, z siebie samego, bez zadnego mojego udzialu.
W koncu jestesmy cywilizowanymi istotami. Zdarza mi sie spotkac ludzi do ktorych nie palam zbytnia sympatia, ale do glowy by mi nie przyszlo byc w stosunku do nich niegrzeczna. Jezeli naprawde nie potrafie kogos zniesc, to sie zmywam po godzince, usprawiedliwiajac sie, ze musze gdzies pojechac, ze mam duzo pracy...itp, a nie katuje calego towarzystwa moja niechecia do jednego czlowieka.
1 345 2013-01-28 15:04:24
Adlernewman, nie spotkałam w życiu faceta i pewnie nie spotkam dla którego przede wszystkim będzie się liczył charakter.
Ja sie z tym calkowicie zgadzam i dodam tez, ze nie tylko dla mezczyzn jedynie cudny charakter nie jest wystarczajacy. Moze my kobiety nie jestesmy az tak bardzo na aparycji plci brzydkiej skoncentrowane ale nie jestesmy tez slepe. Jesli mezczyzna jest nawet chodzacym aniolem, mozgiem na skale Einsteina i gospodarzem lepszym od Boryny a przy tym wyglada jak z kreskowki o Simpsach to tez bedzie mial spore klopoty w kwesti poznania i przygruchania sobie partnerki. Wiec albo przyjdzie mu machnac reka na caloksztalt i pozostac samym ze soba i zyc badz w miare szczesliwie badz nieszczesliwie, albo cos postarac sie poprawic albo skonczyc swoj marny zywot w wierze, iz nigdy i nikomu sie nie spodoba.
Tylko umowmy sie, ze ta opinia, iz jest on szkaradny jak noc listopadowa musi wyjsc nie tylko od niego ale tez od kilkunastu conajmniej osob plci obojga. Bo inaczej to moze tez byc jak w przypadkach klinicznych pokazywanych w tym serialu o operacjach plastycznych (dzis tez), gdzie calkiem przystojni ale z jakiegos powodu samotni ludzie, przychodza i o cuda prosza..choc wcale nie jest z nimi az tak zle.
I ja chcialabym tu tylko napisac, ze znajac juz misske a nie znajac (jedynie domyslajac sie) wygladu pozostalych Pan, dam sobie reke i noge odrabac, ze polowa tych felerow powstala w waszej glowie na skutek niefortunnych doswiadczen i spotykania jedynie burakow na swej drodze badz mezczyzn zajetych.
Poznałam ostatnio 4 facetów któzy wprost mówieli , że interesują ich TYLKO PIĘKNE KOBIETY.nIE SĄDZĘ, ŻEBY BYLI ANOMALIĄ.
4-ch na ile milionow? To nie jest ani odsetek ani promil ani nanoczastka. Jeszcze biorac pod uwage Twoj zawezony krag czy terytorium poruszania sie (chyba pamietam, ze to niewielka miejscowosc i ze duzo nie podrozujesz ale moze sie myle) to akurat nie dziwie sie, ze wszystkich 4-ch prezentowalo tzw. lopatologie wrodzona.
A nie mozesz ich wprost zapytac, czy oni sa pewni, ze te piekne kobiety bylyby NIMI zainteresowane? Widzisz..przecietny Mietek cierpi na tzw. rozdwojone pojmowanie piekna. Wg niego piekna kobieta to ideal z plakatu, natomiast piekny mezczyzna..to ON sam:))
Jak to mowi moj mezczyzna: wykaszl sie na nich. To nie jest zadne miarodajne zrodlo do oceny urody jakiejkolwiek normalnej i zwyczajnej kobiety.
1 346 2013-01-28 15:30:38
Odkaszlałąm się na nich złośliwie.Tylko czemu jak trochę okrzepnę i mi wróci prawidłowe postrzeganie świata to trafiam na takich wykolejonych.
1 347 2013-01-28 15:33:00
Och,Mussuka, swieta prawda.
Ja wlasnie jako przyklad kolege mojego Lubego podalam, ktory nie dlatego nie ma chlopaka (ani nawet za wielu znajomych), bo jest brzydki jak noc (wrecz przeciwnie), ale dlatego, ze jak Panie tutaj ciagle w sobie jakis felerow szuka, ze skutkiem takim, ze w towarzystwie jest spiety, cichy, malomowny, na pograniczu bycia niegrzecznym. Jezeli ja, kobita niezainteresowana, obiektywna, tak go odbieram (tudziez jego wspolpracownicy), to sobie pomyslcie co musi chodzic po glowie facetowi, ktory jest z nim na randce?
Uroda sie liczy, chemia sie liczy, ale nie jest to podstawowy wskaznik zainteresowania kims na powaznie. Jest to tylko frakcja duzego tortu, ktory nazywa sie OSOBA.
1 348 2013-01-28 15:46:13
Odkaszlałąm się na nich złośliwie.Tylko czemu jak trochę okrzepnę i mi wróci prawidłowe postrzeganie świata to trafiam na takich wykolejonych.
Niefart i nic wiecej. Moze wlasnie ten waski krag czy brak innych plaszczyzn poznawczych. Pamietaj, Internet to tez skupisko wielu swirow..korzystaj ale na spokojnie i na stu "poznanych" powywalaj od razu z 80%.
A masz szanse na podrozowanie, np. gory? Albo zagranica?
1 349 2013-01-28 16:36:41 Ostatnio edytowany przez Koliber (2013-01-28 16:42:41)
Ja w ostatnia sobote widzialam w markecie tak "niepasujaca" z pozoru do siebie pare, ze szok. Ona niziutka, kragla, malo ogolnie ciekawa, nawet stroj taki raczej "siermiezny". On wysoki, szczuply, przystojniak, ze mi az oko polecialo;)
pewnie ją zdradza
Ja często widuję na moim oraz sąsiednim osiedlu taka parę.: On młody, wysoki, przystojny; ona szpetna, gruba i do tego wredna. Mają dwoje dzieci, jedno w wózku, drugie kilkuletnie. On wpatrzony w nią jak obrazek, mówiący cichym, miłym głosem, spokojny, pomocny. Ona drze ryja na całą ulicę, klnie na niego i na dzieci. Widziałam ich już w ubiegłym roku z kilkanaście razy i nie mogę wyjść ze zdumienia i co Wy na to, moi Drodzy?
głupi, głuchy, ślepy pantoflarz i tyle
1 350 2013-01-28 16:42:34 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-01-28 17:12:14)
Mussuka napisał/a:Ja w ostatnia sobote widzialam w markecie tak "niepasujaca" z pozoru do siebie pare, ze szok. Ona niziutka, kragla, malo ogolnie ciekawa, nawet stroj taki raczej "siermiezny". On wysoki, szczuply, przystojniak, ze mi az oko polecialo;)
pewnie ją zdradza
A moze po prostu jest w niej zakochany ![]()
Do Asterki: buractwo to bardzo marna obrona w sytuacjach drinkowych. Kazda inteligentna osoba widzi, ze skutek jest kompletnie odwrotny od intencji. Mnie pan H. nie musial czarowac, nie musial sie martwic jak go odbiore, nie mial nic do zyskania ani do stracenia, jednak wewnetrzny mechanizm ciaglej negatywnej samooceny i kliniczna niepewnosc siebie zrobily z niego wrak towarzyski. Jezeli by podszedl do spotkania na luzie (no, bo przeciez po co te nerwy?), wszyscy bylibysmy zadowoleni.
Zeby byc calkowicie sprawiedliwa, nie sadze, ze H. jest idiota. Jest inteligentnym, kulturalnym, utalentowanym mezczyzna (do tego wizualnie niczego sobie), ale gdybym byla facetem na randce z nim, to nie wiem czy chcialoby mi sie przeskakiwac te metaforyczne ploty i mury dookola niego. Chyba bym sobie odpuscila. I to jest inny moral z tej samej historyjki.
1 351 2013-01-28 17:08:44
Akceptacja polega na stwierdzeniu: "Jestem niska, no i co z tego?". Przestancie sie katowac o cos (co, pomijajac, ze malo istotne), na co nie macie wplywu. To bylby pierwszy krok w strone zdrowego rozsadku.
wiadomo że nie wszystko da się zmienić, tylko tu chodzi o to że pod tą akceptację da sie wszystko podciągnąć, wzrost-jasne, nie da sie urosnąć, rozstawu oczu tez sie zmienić nie da, jak ktoś kasy nie ma to nosa, piersi, pośladków, liftingów też sobie nie zrobi, ale poza tym wszystko można zmienić fizycznie...a jak ktoś się akceptuje(ślepo) to wyleci taka kobietka wagi 90 w mini o rozmiarze S a tłuszcz wylewa się bokami, ale co tam ona się akceptuje i to jest najważniejsze...
dla mnie normalne jest że np.mam małe piersi to nie zakładam bluzeczki która jest wycięta w dekoldzie do mostka, bo to jest dla kobiety o ładnym B albo C...
1 352 2013-01-28 17:19:46
Koliber, nie widze powodu dlaczego kobieta o mniejszych piersiach ma klatke ukrywac. Sa mezczyzni, ktorzy lubia taki widok, a poza tym, najwazniejsze, ze sama lubi na siebie patrzec.
Jasne, ze mozna miec 90 kg i widziec sie jako smukla sarenke, ale to nie akceptacja, tylko urojenia. Z drugiej strony, jezeli kobieta wie, ze jest korpulentna i nie chce zrezygnowac z odslaniajacych ciuszkow, to brawo dla niej, bo znaczy to, ze ma pozytywny stosunek do wlasnego ciala.
1 353 2013-01-28 17:22:22
Pomijając fakt, że kanon piękna zmienił się diametralnie przez wieki, to i tak mam wrażenie, że faceci mają w tym względzie łatwiej. Przecież "chłop ma być tylko trochę ładniejszy od diabła" i to wystarczy.
jak kobieta brzydka to zawsze moze to tamto podmalować a mezczyzna jak brzydki to brzydki
1 354 2013-01-28 17:29:47
Koliber napisał/a:Mussuka napisał/a:Ja w ostatnia sobote widzialam w markecie tak "niepasujaca" z pozoru do siebie pare, ze szok. Ona niziutka, kragla, malo ogolnie ciekawa, nawet stroj taki raczej "siermiezny". On wysoki, szczuply, przystojniak, ze mi az oko polecialo;)
pewnie ją zdradza
A moze po prostu jest w niej zakochany
a może właśnie wyszedł z domu znudzony piękną żoną i poszedł w objęcia brzydkiej kochanki(zawsze jakieś urozmaicenie)
Zeby byc calkowicie sprawiedliwa, nie sadze, ze H. jest idiota. Jest inteligentnym, kulturalnym, utalentowanym mezczyzna (do tego wizualnie niczego sobie), ale gdybym byla facetem na randce z nim, to nie wiem czy chcialoby mi sie przeskakiwac te metaforyczne ploty i mury dookola niego. Chyba bym sobie odpuscila. I to jest inny moral z tej samej historyjki.
o taki okaz to dla mnie,czyjaś nieśmiałość mnie pociąga...
1 355 2013-01-28 17:44:15
adlernewman napisał/a:Zeby byc calkowicie sprawiedliwa, nie sadze, ze H. jest idiota. Jest inteligentnym, kulturalnym, utalentowanym mezczyzna (do tego wizualnie niczego sobie), ale gdybym byla facetem na randce z nim, to nie wiem czy chcialoby mi sie przeskakiwac te metaforyczne ploty i mury dookola niego. Chyba bym sobie odpuscila. I to jest inny moral z tej samej historyjki.
o taki okaz to dla mnie,czyjaś nieśmiałość mnie pociąga...
Niestety (dla Ciebie), kolega jest gejem. Po drugie, co on odbiera jako niesmialosc wobec innych, wychodzi jako arogancja i pompa, wiec naprawde zero atrakcji.
1 356 2013-01-28 17:57:43
Koliber, nie widze powodu dlaczego kobieta o mniejszych piersiach ma klatke ukrywac. Sa mezczyzni, ktorzy lubia taki widok, a poza tym, najwazniejsze, ze sama lubi na siebie patrzec.
Jasne, ze mozna miec 90 kg i widziec sie jako smukla sarenke, ale to nie akceptacja, tylko urojenia. Z drugiej strony, jezeli kobieta wie, ze jest korpulentna i nie chce zrezygnowac z odslaniajacych ciuszkow, to brawo dla niej, bo znaczy to, ze ma pozytywny stosunek do wlasnego ciala.
nie, właśnie tu pokazałaś przykład ślepoty mentalnej, nie chodzi o to ze ktoś wyobraża sobie że jest kimś innym niz jest, ale o to iż uważa że wszystko w nim jest ładne, bo skoro on siebie akceptuje to znaczy że każdy ciuch będzie mu pasował,a właśnie nie, do dupy taka rzecz, i co ma niby odwagi dodać takiej kobiecie, ta spódniczka S na ciele słonicy?
i nie uważam że kobieta z małymi piersiami ma je ukrywać, ja mam A i normalnie chodzę na plaże, nie wstydzę sie(dobieram strój w który się dobrze czuję), ale nie wszystko mi pasuje(i nie musi zresztą) ale nie założę obcisłej bluzeczki bez stanika bo bym deska była do prasowania(haha)
i to jest takie właśnie tłumaczenie "pozytywny stosunek do własnego ciała", ja rozumiem jakby miała co odsłaniać to luz, ładne nogi to spódniczke fajną mozna założyć, kozaczek a nie pokazywać że otyła tez moze wcisnać w mini...zresztą jest dużo dobrej odzieży dla otyłych(jeśli ktoś nie chce sie odchudzać) i nie sa to worki, mozna ładny ciuch zalożyć a nie katować siebie za małymi rzeczami i udawać że jest się laską nebeską ...
1 357 2013-01-28 18:25:26
Koliber, ja nie pisalam o kobietach, ktore rozmiaru nie potrafia dobrac, bo to albo slepota (do skorygowania u okulisty) albo urojony obraz wlasnej sylwetki.
Jak dziewczyna jest solidnym 44, kupuje mini rozmiar 44 i szczesliwie po ulicy w niej lata, to nie mnie sie czepiac. Wole widziec rozesmiana, zadowolona z siebie puszysta babka, niz zdepresowana przy kosci, ktora w workach pokutnych chodzi, zeby nikt jej nie zauwazyl, bo ona taka plama na estetyce swiata. Mam kolezanke- niska, z 10kg nadwagi, a w najnowszych ciuszkach zasuwa i jej narzeczony nie moze od niej oczu oderwac ![]()
1 358 2013-01-28 18:40:47
Mussuka zero szans.Permanentny brak kasy, Młody na karku 24 na dobę.Żadnych chętnych do opieki - ludzie boją się zaopiekować dzieckiem , którego nie rozumieją, zresztą każdy ma swoje życie i swoje sprawy.Bliskiej rodziny, która zrobiłaby to z miłości brak.Słodkie wieczorki w knajpie, spacerki i wzajemne bezstresowe poznawanie w sferze marzeń.Wiecie, czasem to się facetom nie dziwię mnie to czasem przerasta, dla nich słabeuszy to zwyczajnie nie do przejścia.
1 359 2013-01-28 19:46:31
Mussuka zero szans.Permanentny brak kasy, Młody na karku 24 na dobę.Żadnych chętnych do opieki - ludzie boją się zaopiekować dzieckiem , którego nie rozumieją, zresztą każdy ma swoje życie i swoje sprawy.Bliskiej rodziny, która zrobiłaby to z miłości brak.Słodkie wieczorki w knajpie, spacerki i wzajemne bezstresowe poznawanie w sferze marzeń.Wiecie, czasem to się facetom nie dziwię mnie to czasem przerasta, dla nich słabeuszy to zwyczajnie nie do przejścia.
Przeciez masz przyjaciol. Nie moglaby sie tam ktoras psiapsiola dzieckiem zajac jeden wieczor w tygodniu?
1 360 2013-01-28 19:52:42 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-01-28 19:54:31)
Przyjaciele, mają swoje życie, swoje plany, pacę zwodową.Staram się z ich pomocy skorzystać w ostateczności - jak wyjeżdzam na kurs, idę do lekarza czy mam nasiadówę w pracy.I już wtedy nikt nie pałą entuzjazmem.Nie miałabym śmiałości zawracać głowy komuś, bo chcę się wyrwać z domu.
1 361 2013-01-28 21:35:42
Troche zdrowego egoizmu, dziewczyno! Kisic sie samej w domu to zaden przywilej.
1 362 2013-01-28 22:29:13
Witaj w krainie samotnego macierzyństwa.Podbny problem ma wiele kobiet, które same wychowują dzieci , nie mają kasy i rodziny.Chciałabyś by ktoś ze znajomych nawet bliskich podrzucał ci nawet raz na kilka tygodni dzidzię na parę godzin ?Zakładam się, że nie i inni ludze też tak myślą.Mogą mnie wesprzeć , pocieszyć, pomóc, ale nie muzą i nie chcą robić za niańkę.
Zdrowy egoizm - o czym Ty Adlernewman mówisz.Życie w biegu , podporządkowane temu co potrzeba dziecku, wyrzuty sumienia przy zakupie książki, kosmetyku bo przecież możesz kupić coś Młodemu.Spróbuj przeżyć za niecałę 2 tys, mając ponad 1400 zł opłat.
1 363 2013-01-28 22:54:45
Witaj w krainie samotnego macierzyństwa.Podbny problem ma wiele kobiet, które same wychowują dzieci , nie mają kasy i rodziny.Chciałabyś by ktoś ze znajomych nawet bliskich podrzucał ci nawet raz na kilka tygodni dzidzię na parę godzin ?Zakładam się, że nie i inni ludze też tak myślą.Mogą mnie wesprzeć , pocieszyć, pomóc, ale nie muzą i nie chcą robić za niańkę.
Zdrowy egoizm - o czym Ty Adlernewman mówisz.Życie w biegu , podporządkowane temu co potrzeba dziecku, wyrzuty sumienia przy zakupie książki, kosmetyku bo przecież możesz kupić coś Młodemu.Spróbuj przeżyć za niecałę 2 tys, mając ponad 1400 zł opłat.
Mam nadzieję, że jesteś dumna z siebie... Moja siostra ma męża i cała rodzina musi skakać z opieką na d jej dwójką 2 i 5 latkaimi. Wielka obraza była jak ja po 2 latach codziennego dojeżdżania do siostrzenicy nagle zaniemogłam.... Tak, że szacun dla Ciebie że dajesz radę, szkoda, że nie mieszkam blisko, jakbyś chciała skoczyć na rande wu, tobym się syniem zajęła...Pozdrawiam
1 364 2013-01-28 23:00:06
adlernewman, może ten pan H. po prostu NIE WIEDZIAŁ co powiedzieć?
Mi też mówiono że bywam odbierana jako buc,najlepszy przykład że pielęgniarki złozyły takową skargę do szefowej w Polsce,a ja po prostu nic nie mówiłam no bo co miałam powiedzieć, ja tam pierwsze dni w pracy, nic nie wiedziałam a one (i w ogóle wszyscy) starzy wyżeracze,15 i więcej lat tam siedzieli... pustka w głowie, dzień dobry, do widzenia i tyle...
1 365 2013-01-28 23:01:03
Dzięki za propozycję.