Teraz od pięciu dni mamy spokój. Nareszcie
.
Dopiero od pięciu
?
Nic nie pisałaś o nowych kłopotach.
Wóz kupiłaś?
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Strony Poprzednia 1 … 178 179 180 181 182 … 257 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Teraz od pięciu dni mamy spokój. Nareszcie
.
Dopiero od pięciu
?
Nic nie pisałaś o nowych kłopotach.
Wóz kupiłaś?
Podobne tematy
Oj, Yogi to jest takie skomplikowane. Wiem, że nie przyjdzie.
Dwa tygodnie temu w sobotę, gdy organizowałam grilla, to stwierdził, że podglądał nas w krzakach, bo musiał sprawdzić, z kim się spotykam.
Oj, Yogi to jest takie skomplikowane. Wiem, że nie przyjdzie.
Dwa tygodnie temu w sobotę, gdy organizowałam grilla, to stwierdził, że podglądał nas w krzakach, bo musiał sprawdzić, z kim się spotykam.
Chłopak wie o nim? Może to jest powodem jego wstrzemięźliwości
?
Nie masz z tamtego powodu jakiś napadów lękowych? Na dłuższą metę to może być niebezpieczne dla zdrowia psychicznego
.
Nie,Yogi, ze mną jest wszystko w porządku. Nigdy nie miałam stanów lękowych. Mama o to zadbała, żebym jak najmniej to przeżywała.
Chłopak? To naprawdę jeszcze kolega.
Jego wstrzemięźliwość związana jest z jego zasadami.
Chłopak? To naprawdę jeszcze kolega.
Kolega
. To już ponad m-c
.
Jaka szkoda, ze nie jestem młodszy
.
I jak ja żałuję, że zawsze miałem zasady
.
Jaga Baba07 napisał/a:Chłopak? To naprawdę jeszcze kolega.
Kolega
. To już ponad m-c
.
Jaka szkoda, ze nie jestem młodszy.
I jak ja żałuję, że zawsze miałem zasady
![]()
![]()
.
On też ma zasady
.
I co byś Yogi zrobił, jakbyś był młodszy
?
Oj, ja też się śmieję, że minie grudzień, nim się pocałujemy
.
I co byś Yogi zrobił, jakbyś był młodszy
?
Co bym zrobił?
.
W takim wieku podwoziłem koleżankę. Rozmawialiśmy o tym jak pięknie jest teraz nad morzem. Stanąłem pod jej domem, a ona wyskoczyła z wozu jak oparzona.
Zdziwiony zapytałem: Dlaczego?
- Bo jak nie wyskoczę, to za parę godzin będziemy nad morzem. Ja Cię za dobrze znam.
.
Domyśl się, co zrobiłbym z tak piękną i energiczną dziewczyną jak TY
.
Zazdroszczę temu chłopcu
.
Oj, ja też się śmieję, że minie grudzień, nim się pocałujemy
.
Może weź sprawy w swoje... usta
.
Żeby nie okazało się, ze partia została "przeczekana"
.
Życie jest jak partia pokera. Nigdy nie wiesz, co zaraz dostaniesz, ani czym uraczy Cię przeciwnik. Pewna jest tylko kasa leżąca na stole i to, że wszyscy chcą się do niej dobrać
.
Domyśl się, co zrobiłbym z tak piękną i energiczną dziewczyną jak TY
.
Zazdroszczę temu chłopcu.
On jeszcze nie dostał urlopu. Pozwólmy się mu wykazać
.
Żeby nie okazało się, ze partia została "przeczekana"
.
Życie jest jak partia pokera. Nigdy nie wiesz, co zaraz dostaniesz, ani czym uraczy Cię przeciwnik. Pewna jest tylko kasa leżąca na stole i to, że wszyscy chcą się do niej dobrać:D.
I otóż to. Czekam nawet z niecierpliwością na tego przeciwnika
.
On jeszcze nie dostał urlopu. Pozwólmy się mu wykazać
.
Uroczy pensjonacik w górach
?
Jak chcesz, dam Ci namiar. Chcieliśmy tam zlot zorganizować.
Rozsądne ceny, dobra jakość pokoi i daleko od centrum. Można zajmować się tylko sobą
.
A jakby co, to wycieczka w góry i blisko hotel Gołębiewski z basenem itp. bajerami
.
Dobrej nocki
.
Uciekam spać
.
Dobrej nocki
.
Uciekam spać.
Yogi chodzi spać o tej godzinie, o której ja wstaję do pracy:)
Ja tylko Ad dogryzam (z wzajemnością
) i oboje wiemy dlaczego to robimy
.
Tyle, ze pomimo bardzo różnego podejścia, do ważnych aspektów moralności, jakoś nie wyzywamy się publicznie i chamsko nie poniżamy.
Może dlatego, że ani Ad, ani ja nie pretendujemy do roli wieszcza?
Yogi, ja Ci nie dogryzam, bo to by tylko polaskotalo Twoje poczucie wartosci ![]()
A tak na powaznie, nie uwazam, ze kafejka powinna istniec, by trzymac ludzi z daleka. Taka ksenofobia przeczy duchowi demokracji na forum. W sumie po co byc na forum, jak mozna sobie pogadac we wlasnym gronie na priva? I pod warunkiem, ze sie nie obrazamy (co mi naprawde bokiem ostatnio wychodzi), powinno to byc miejsce do wymiany roznych i rozniastych pogladow.
Asterka, rozmawialas znowu z, literalnie, jednym facetem, ktory (prawdopodobnie) potwierdzil Twoje przekonania. To, ze zainteresowal sie 30 latka, szczupla brunetka, bez dziecka nie jest wcale dowodem na to, ze tylko takie kobiety go interesuja. Jest to tylko dowodem na to, ze spodobala mu sie Pani X, do ktorej czuje miete. Moze byc sto powodow dlaczego ta a nie inna kobieta go kreci, a jej wiek, kolor wlosow czy bezdzietnosc moga byc na szarym ogonie.
Przyznam się - napisałam, że kolejne jej wypowiedzi będę traktować jak stalking.
To sie tego trzymaj i zejdz z mojej osoby raz na dobre, jasne? Bo poki co, ja sie danego slowa trzymam.
Ze wszystkich sił staram się tę kafejkę omijać - bo nie chodzi tu wszak o WYMIANĘ myśli a jedynie o klakierstwo. A to nie dla mnie. Ale znalazłam COŚ fenomenalnego, co napisała Eugenia Herzyk, jakby TU bywała:
"To oczywiste, że nie mamy wpływu na czyjeś uczucia, prawdą jest również, że miarą dojrzałości jest wzięcie odpowiedzialności za własne. Nie zgadzam się jednak z wnioskiem stąd płynącym. Z tym,
że kiedy odczuwamy, że ktoś łamie nam serce, że ktoś nas krzywdzi,
tak naprawdę przyjmujemy postawę roszczeniową, domagając się zaspokajania naszych potrzeb.
Moim zdaniem poczucie, że ktoś nas krzywdzi, jest warunkiem koniecznym, by wyjść z roli ofiary. Koniecznym, ale nie wystarczającym, bo albo je przerobimy na złość do oprawcy, do tego, który krzywdę nam wyrządził i powiemy ? stop, nie dam dalej się krzywdzić, albo zbudujemy pomnik ze swojego cierpienia i w imię
tak zwanych wyższych celów będziemy na nim tkwić".
Cytuję to NIE dla dolania oliwy ognia a jedynie POD ROZWAGĘ.
Czy się komu podoba czy nie, kafejka NIE JEST niczyją, prywatną "zasiedzianą" własnością
Czyżby nie wszyscy byli równi wobec zasad na forum panujących? I uważają, że UWAGI moderacji ICH nie dotyczą?
A teraz napisze cos zupelnie innego. Mam dzis zajefajny humor i NIKT mi go nie zepsuje.
Uwielbiam takie dni jak dzis, obudzic sie rano, za oknami piekne slonce i ani jednej chmurki, ukochany przynosi pachnaca kawe do lozka i pyta jak sie wyspalam..dziecko wstaje bez marudzenia, sniadanie miala juz przygotowane, zebym mogla troche dluzej polezec...,powietrze rzeskie i pachnace pozno letnimi kwiatami wiec na rowerku jechalo sie wspaniale i jakos tak "rekreacyjnie", paru panow nawet szyjami zza kierownicy zakrecilo;), w pracy tez fajnie, klient potwierdzil spotkanie wiec jade do cudnej Pragi za pare dni, drugi tez zainteresowany wiec chyba zalicze niedlugo Chorwacje, co mnie cieszy, bo jeszcze ta nie bylam, pogoda jak letnia choc bez tych morderczych upalow - bedzie znow kapiel wieczorna w jeziorze, kochanie obiecalo wrocic wczesniej z pracy i ma jakas niespodzianke..ech, zycie jest piekne. Jesli potrafi sie dostrzec piekno nawet w malych, malusienkich rzeczach. O, mnie dzis ucieszyla bardzo ostatnia jakas spozniona roza, ktora mi dopiero teraz pieknie rozkwitla w ogrodzie, a juz na nia laske polozylam.
Tak wiec milego dnia i wielu usmiechow zycze:)
Nawzajem
Ja mam tone roboty do odwalenia dzis. Na nogach od piatej rano, z kawa w recu i z papierochem w zebach. Pogoda jest OK, ale duzo z niej widziec nie bede, bo glownie sie na ekran musze gapic. No, ale jak to mowia "Onwards and upwards!", a jak dozyje, to mam wieczorem wizje duuzej szklaneczki whisky ![]()
YOGI bear napisał/a:Ja tylko Ad dogryzam (z wzajemnością
) i oboje wiemy dlaczego to robimy
.
Tyle, ze pomimo bardzo różnego podejścia, do ważnych aspektów moralności, jakoś nie wyzywamy się publicznie i chamsko nie poniżamy.
Może dlatego, że ani Ad, ani ja nie pretendujemy do roli wieszcza?
Yogi, ja Ci nie dogryzam, bo to by tylko polaskotalo Twoje poczucie wartosci
A tak na powaznie, nie uwazam, ze kafejka powinna istniec, by trzymac ludzi z daleka. Taka ksenofobia przeczy duchowi demokracji na forum. W sumie po co byc na forum, jak mozna sobie pogadac we wlasnym gronie na priva? I pod warunkiem, ze sie nie obrazamy (co mi naprawde bokiem ostatnio wychodzi), powinno to byc miejsce do wymiany roznych i rozniastych pogladow.
Oczywiście, różniastych poglądów.Ale bez błotka.
Asterka, rozmawialas znowu z, literalnie, jednym facetem, ktory (prawdopodobnie) potwierdzil Twoje przekonania. To, ze zainteresowal sie 30 latka, szczupla brunetka, bez dziecka nie jest wcale dowodem na to, ze tylko takie kobiety go interesuja. Jest to tylko dowodem na to, ze spodobala mu sie Pani X, do ktorej czuje miete. Moze byc sto powodow dlaczego ta a nie inna kobieta go kreci, a jej wiek, kolor wlosow czy bezdzietnosc moga byc na szarym ogonie.
Adler, jeśli myślisz , że przejełabym się 1 facetem to jesteś w błędzie.Ale jeśli TYLKO TAKICH facetów mniej więcej od kilku lat spotykasz to chyba coś jest nie w porządku?????W przeciągu ostatniego roku rozmawiałam z kilkudziesięcioma męzczyznami w moim wieku, dla których materiał na partnerkę to tylko kobieta od nich młodsza, bezdzietna i atrakcyjna.Może jest rozbieżność między tym co mówią i myslą, a tym co by zrobili i co im się uda.Ale wybacz nie chcesz się pchać takim facetom dla których jesteś starą problemową raszplą , obarczoną potomstwem.
Nie spotkałam ani jednego faceta w tym czasie, który chciałby się związać z równolatką.Dodatkowo każdy z tych mężczyzn miał swój wymarzony ideał wyglądowy kobiety, który był zupełnie niezgodny z moim wyglądem.KAŻDY FACET W TYM WIEKU MA TYP KOBIETY, PEWNE CECHY WYGLĄDU KTÓRE PREFERUJE.Nauczyłam się jednego - z tym się nie wygra.Bez tego chłop ma zawsze niedosyt i żadne inne cechy charakteru i czego tam jeszcze nie są w stanie tego wyglądu zastąpić.
Nawzajem
Ja mam tone roboty do odwalenia dzis. Na nogach od piatej rano, z kawa w recu i z papierochem w zebach. Pogoda jest OK, ale duzo z niej widziec nie bede, bo glownie sie na ekran musze gapic. No, ale jak to mowia "Onwards and upwards!", a jak dozyje, to mam wieczorem wizje duuzej szklaneczki whisky
Adler, od rana z papierochem w zebach?:) Rzuc to swinstwo kobieto, szkoda Twojej pieknej cery. Juz lepiej zapal go sobie wieczorem do tej szklaneczki;) A wiesz, ze ja w sumie mocnych alkoholi nie pijam, ale wczoraj np. pojechalam sama sie przekapac w jeziorze (chyba kiedys wspominalam, ze mamy piekne czyste jezioro tuz pd nosem) ale, ze woda juz nie taka ciepla, to wzielam ze soba na PO kapieli (przed w zyciu!) malusienka buteleczke porto i powiem Ci, ze rozkosz prawdziwa, jak tak cialo schlodzone a od srodka ciepelko Cie rozgrzewa. Siedzialam zawinieta w recznik na lawce, patrzylam na wode, kaczki, piekne drzewa na drugim brzegu a porto sobie krazylo i grzalo:).
Dobry wszystkim:)
Vingę znam od od paru lat , jest dziewczyną bardzo tolerancyjną i spokojną i jeśli widzę że interweniuje, to wierzcie mi, nie wróży to nic dobrego..
Zgadzam się, swego czasu jedną kafejkę już zamkneły(to jeszce nie była kafejka ale o wszystkim tam pisałyśmy), dziewczyna pracy nie mogła znaleźć i wleciało tam parę oświeconych dziewczyn i zaczeły się kłótnie, żadna ze stron nie dawała za wygraną do momentu aż temat zamknięto a kto na tym ucierpiał-wszyscy którzy tam pisali.
Tym którzy tu wpadają pokłócić się nie zależy a nam powinno....a moze właśnie po to to robią żeby kafejkę zamknieto(kto wie)?wolę dmuchac na zimne.
Więc lepiej omijać zaczepne posty dla dobra tych wszystkich którzy lubią tu pisać.
W przeciągu ostatniego roku rozmawiałam z kilkudziesięcioma męzczyznami w moim wieku, dla których materiał na partnerkę to tylko kobieta od nich młodsza, bezdzietna i atrakcyjna.Może jest rozbieżność między tym co mówią i myslą, a tym co by zrobili i co im się uda.Ale wybacz nie chcesz się pchać takim facetom dla których jesteś starą problemową raszplą , obarczoną potomstwem.
Asterko, może się mylę, ale z Twoich postów wcześniejszych wynikało, że też nie za bardzo chcesz poznać faceta z przeszlością, obarczonego byłą żoną i gromadką dzieci. No i nie starszego, co by zasypiał na kanapie. Raczej trudno w naszym wieku o kawalerów, którzy na dodatek zaakceptowali by fakt, że same mamy dzieci.
Asterko, może się mylę, ale z Twoich postów wcześniejszych wynikało, że też nie za bardzo chcesz poznać faceta z przeszlością, obarczonego byłą żoną i gromadką dzieci. No i nie starszego, co by zasypiał na kanapie. Raczej trudno w naszym wieku o kawalerów, którzy na dodatek zaakceptowali by fakt, że same mamy dzieci.
Wiem, że kawalerów nie ma, ale to nie znaczy, że każdy facet z gromadą dzieci, po kilku rozwodach, czy 60
paro latek to szczyt moich marzeń.Byłam z facetami po rozwodach i starszych ponad 10 lat.I wiesz, wydawało mi się, że czuli się lepsi ode mnie.Nie ważne, że ich nie za wysokie dochody poszłyby w dużym stopniu na alimenty, a dzieci plątały się po moim domu.To ja miałam problem , bo mam dziecko 24 h na dobę.Tak samo z wiekiem - jeden randkowicz zapytał mnie wprost, na co po 40 liczę, bo chyba nie na swego równolatka.Śmiałam mu zwrócić uwagę, że 22 lat to ciut dla mnie za duża różnica w związku.
Asti, zabrzmi to ostro ale uważam że męzczyźni boją się wziąć odpowiedzialność za niepełnosprawne dziecko, ba za zdrowe się boją.
Piszę o mezczyznach wolnych, bezdzietnych oczywiscie.
a tak w ogóle gdzie jest Miss?
Nie tylko wolni (kawaler), ale i z własnymi dziećmi się boją.Powiem więcej ok 75% ojców opuszcza takie dzieci.
Tylko, ja nie każę brać odpowiedzialności za moje dziecko.Nie zmuszam do bawienia się z nim, zajmowania i rozumienia.I prawdę mówiąc ŻADEN FACET, a wszyscy mieli własne dzieci jakoś nie chciał tego robić.Nigdy nie szukałąm ojca memu synowi, tylko partnera sobie.I wcale nie na męża, ale bardziej na kochanka-przyjaciela.Nigdy nie oczekiwałąm pomocy, ani finansowej , ani mentalnej.Niestety ich przerasta związek z dojrzała ,odpowiedzialną kobietą
Dlatego te wszystkie te optymistyczne pierdy o szlachetności mężczyzn tak mnie wkurzają.
Cześć dziewczyny
.
a tak w ogóle gdzie jest Miss?
Obawiam się
, że Miss (podobnie jak ja) jest zniesmaczona kłótniami, które mają tu ostatnio miejsce.
he Yogi:)
no właśnie widzę ze coś ucichła...
Koliber, do Ciebie chyba jeszcze mozna sie bezposrednio zwracac?;)
Z tymi dziecmi to i tak i nie. Dam Ci przyklad: moj eks maz ma dwojke dzieci z pierwszego malzenstwa. Kiedy sie poznalismy oni byli dosc mali jeszcze, chlopiec mial jakies 8 lat. Cierpi od urodzenia na jakis dziwny zespol (nie pamietam nazwy, to od nazwiska jakiegos odkrywcy tego zespolu). Nie jest to az tak widoczne uposledzenie jak Down ale wymaga stalej i troskliwej opieki. Ten chlopiec musial chodzic do specjalnej szkoly, nigdy nie mogl zostawac sam, mial ataki agresji zupelnie dla widza bez powodu..no roznie z niim bywalo. Ja sie go czasem tez balam, bo potrafil bic i to dosc mocno np. podczas ubierania go.
OK, nie o tym.
Mama tego chlopca (i jego siostry o 2 lata starszej), czyli pierwsza zona mojego eksa, zostala, jak sie domyslasz sama z nimi po rozwodzie.
Przez jakis czas byla sama ale dosc szybko poznala nowego partnera, fajnego goscia (znam tylko z wygladu ale slyszalam sporo pozytywow), w jej wieku, tez po rozwodzie. Szybko zamieszkali razem i sa razem do dzis..a to juz dobrych pare lat. Nie poznala go na portalu tylko jakos podczas wyjscia z kumpelami na miasto.
To tyle w temacie dzieci a mezczyzni.
Asti, zabrzmi to ostro ale uważam że męzczyźni boją się wziąć odpowiedzialność za niepełnosprawne dziecko, ba za zdrowe się boją.
Piszę o mezczyznach wolnych, bezdzietnych oczywiscie.
Masz pełną rację Koliberku
.
Mogę oficjalnie (choć z przykrością i lekkim wstydem
) oświadczyć, że boję się wziąć na siebie odpowiedzialności za kobietę z niepełnosprawnym dzieckiem.
Taka odpowiedzialność nie skończy się nigdy.
O ile istnieje nadzieja, że zdrowe dziecko opuści kiedyś nasz dom, albo zacznie pracować i na rzecz tego domu działać, o tyle dziecko niepełnosprawne zawsze będzie tylko biorcą.
W odróżnieniu od pewnych hurra optymistycznych osób, uważających, że od wszystkich, obciążających nas w jakiś sposób bliskich, powinniśmy się odciąć, nie interesując się zupełnie ich losem (jak zdechną to ich sprawa, w końcu sami swoją uciążliwością na to zapracowali
), o tyle ja nie potrafiłbym pozbyć się takiego dziecka i nie potrafiłbym żyć z kobietą, która na takie pozbycie się wyraziłaby zgodę.
Z drugiej strony Koliberku, odpowiedz szczerze: czy za dwadzieścia lat, gdy zaczniesz odczuwać wyraźnie pierwsze ograniczenia dojrzałego wieku, gdy będziesz miała świadomość, że lepiej już było, a teraz dobrze będzie, jeżeli uda Ci się utrzymać stan, jaki przez lata wypracowałaś, zdecydowałabyś się na wzięcie na siebie zobowiązania, które przeraża Cię w wieku lat dwudziestu?
Dlatego Asterka ma przechlapane na całej linii.
Ma pełne prawo ponarzekać sobie na facetów i żaden plecący psychopierdy hurra-optymista nie ma prawa jej tego zabronić.
Szkoda, ze do ich zapatrzonych we własną doskonałość umysłów to nie dociera
.
Przepraszam Asterko.
Yogi chodzi spać o tej godzinie, o której ja wstaję do pracy:)
Zazwyczaj chodzę koło trzeciej, ale bardzo chciałem dowiedzieć się: co dzieje się u osoby, którą lubię.
Mama tego chlopca (i jego siostry o 2 lata starszej), czyli pierwsza zona mojego eksa, zostala, jak sie domyslasz sama z nimi po rozwodzie.
Przez jakis czas byla sama ale dosc szybko poznala nowego partnera, fajnego goscia (znam tylko z wygladu ale slyszalam sporo pozytywow), w jej wieku, tez po rozwodzie. Szybko zamieszkali razem i sa razem do dzis..a to juz dobrych pare lat. Nie poznala go na portalu tylko jakos podczas wyjscia z kumpelami na miasto.
To tyle w temacie dzieci a mezczyzni.
Nie mówie ze zawsze tak jest, coś tam ich połaczyło, moze podobne przejscia. Mnie chodziło o wolnych i bezdzietnych.
Ale i po czesci zgadzam się z Asterką.
Nie mówie ze zawsze tak jest, coś tam ich połaczyło, moze podobne przejscia. Mnie chodziło o wolnych i bezdzietnych.
Ale i po czesci zgadzam się z Asterką.
on byl wolny - rozwiedziony i bezdzietny. Wlasnie dobrze to ujelas - cos ich polaczylo.
Yogi ale pytania to nie zrozumiałam ![]()
Yogi, ja Ci nie dogryzam, bo to by tylko polaskotalo Twoje poczucie wartosci
Nie Ad
.
Staram sie omijać Twoje posty, by znowu nie zacząć się sprzeczać o pewne, różniące nas sprawy.
O piesku napisałem, bo do dzisiaj pamiętam przerażone oczy szczeniaka, którego zostawiałem w tamtym schronisku. Czułem się z tym tak podle, że pewnie nie zapomnę tego nigdy
.
Z drugiej strony szanuje Cię za to, że w odróżnieniu od niektórych osób nie zniżasz się do poziomu jednoznacznie chamskiego, denerwującego nawet moderację.
A tak na powaznie, nie uwazam, ze kafejka powinna istniec, by trzymac ludzi z daleka. Taka ksenofobia przeczy duchowi demokracji na forum. W sumie po co byc na forum, jak mozna sobie pogadac we wlasnym gronie na priva? I pod warunkiem, ze sie nie obrazamy (co mi naprawde bokiem ostatnio wychodzi), powinno to byc miejsce do wymiany roznych i rozniastych pogladow.
Kafejka istnieje po to, by ludzie, którzy darzą się sympatią mogli w niej powygłupiać się, pośmiać i miło spędzić czas.
Nikt nie broni Ci usiąść przy innym stoliku i spędzać tam czas z przyjaciółmi.
Czasami jednak obok każdej kawiarenki przechodzi stadko kiboli, którym nie podoba się, ze siedzący w kawiarence, nie mają na szyjach szalików klubu kiboli.
Pakują się wtedy do kawiarenki i robią roz.ierdol
.
Wyprasza się ich mniej lub bardziej kulturalnie, a ich zachowanie nie ma nic wspólnego z normalnym życiem kawiarenki.
Koliber napisał/a:Nie mówie ze zawsze tak jest, coś tam ich połaczyło, moze podobne przejscia. Mnie chodziło o wolnych i bezdzietnych.
Ale i po czesci zgadzam się z Asterką.on byl wolny - rozwiedziony i bezdzietny. Wlasnie dobrze to ujelas - cos ich polaczylo.
Wiesz trudno jest się odnosić do sytuacji której się nie zna choć trochę.
Patrząc w ten sposób też mogę powiedzieć ze pod tym względem mam szlachetnego mezczyznę, bo i był z kobietą która ma dziecko i dla niego to nie jest zadną przeszkodą a był wtedy i wsumie jest dalej kawalerem bez przeszłosci, bez rozwodów, bez dzieci.
Każdy przypadek trzeba brać indywidualnie.
Wcale Asterka nie ma przechlapane, i wkurza mnie niesamowicie jak takie idiotyzmy prawisz Yogi. Oczywiscie, ze jest trudniej znalezc partnera w takich okolicznosciach, ale absolutnie nie jest to niemozliwe. Mussuka podala Ci przyklad i zaloze sie, ze setki sa podobnych sytuacji.
Asterko, nie, jeszcze raz sie z Toba nie zgodze w sprawie mezczyzn. W ogole nie lubie, jak wszystkich ludzi wrzuca sie do jednego worka, bo to krzywdzace i dalekie od prawdy. Sa faceci, ktorym zalezy tylko i wylacznie na "opakowaniu"- malo ich interesuje co w srodku, byle tylko bylo ladna, mloda i nie sprawiala klopotow, ale a) jest to tylko procent gosci, b) naprawde chcialabys byc w zwiazku z kims tak plytkim? Nie wiem, gdzie Ty znajdujesz takich chamow, ktorzy na pierwszej randce wala perelki w stylu: "za stara jestes", "nie podobasz mi sie"...etc, ale bardziej mi sie wydaje (po raz setny), ze projektujesz wlasne obawy i uprzedzenia, tak na zapas, zeby sie nie rozczarowac, bo jak nie wypali, to wydaje Ci sie, ze na idioteke wyjdziesz.
Ludzie zawsze jakies tam idealy fizyczne maja (i inne), ale jak to mowia, ino krowa pogladow nie zmienia. Moj byly chlopak, taki sprzed 10 lat, zarzekal sie, ze nienawidzi palacych kobiet, ze go momentalnie odrzuca. No i co? Zakochal sie we mnie, w dziewczynie co palila wtedy paczke dziennie. Moj inny byly nigdy nie lubil blondynek. Jeszcze inny, mial alergiczna reakcje na zwolenikow wolnego rynku. Jakos zadnego to nie powstrzymalo od zwiazania sie z botelkowa blondyna, ktora socjalizm ma gleboko gdzies. Zreszta, po co patrzec tak daleko- moim idealem jest rudy, jak elf szczuply mezczyzna, 195cm wzrostu, a widzialas jak wyglada Luby przeciez- wysokawy brunet, ze sniada cera, z kilkoma kilogramami oponki brzuszkowej. BO LICZY SIE TAK NAPRAWDE NIE JEDNA CZY DWIE CECHY, ale caloksztalt osoby.
Yogi ale pytania to nie zrozumiałam
Czy w chwili obecnej, zdecydowałabyś się związać z mężczyzną, który ma niepełnosprawne dziecko, wymagające stałej opieki, dla którego, to dziecko będzie zawsze ważniejsze od Ciebie i którego dziecko będzie pochłaniało wszystkie zarobione przez tego faceta pieniądze i znaczącą część Twoich (rodzic zawsze będzie starał się zapewnić dziecku jak najlepszą terapię).
Z powodu opieki nad tym dzieckiem, nie będziecie mogli pozwolić sobie na żadne spontaniczne wypady, a nawet na normalne wyjścia do kina, na spacer.
Odpowiedz szczerze: szukałabyś takiego faceta, czy raczej omijała szerokim łukiem?
wieczorkiem odpowiem teraz lecę do pracy cześ
Mussuka napisał/a:Koliber napisał/a:Nie mówie ze zawsze tak jest, coś tam ich połaczyło, moze podobne przejscia. Mnie chodziło o wolnych i bezdzietnych.
Ale i po czesci zgadzam się z Asterką.on byl wolny - rozwiedziony i bezdzietny. Wlasnie dobrze to ujelas - cos ich polaczylo.
Wiesz trudno jest się odnosić do sytuacji której się nie zna choć trochę.
Patrząc w ten sposób też mogę powiedzieć ze pod tym względem mam szlachetnego mezczyznę, bo i był z kobietą która ma dziecko i dla niego to nie jest zadną przeszkodą a był wtedy i wsumie jest dalej kawalerem bez przeszłosci, bez rozwodów, bez dzieci.
Każdy przypadek trzeba brać indywidualnie.
dokladnie tak - indywidualnie, a nie wrzucac wszystkich do jednego wora. Bo i tej opisanej przeze mnie kobiety i Twoj i moj przypadek i sto innych pewnie tez dowodza, ze tacy mezczyzni jednak gdzies istnieja.
Wcale Asterka nie ma przechlapane, i wkurza mnie niesamowicie jak takie idiotyzmy prawisz Yogi.
To nie są idiotyzmy, ale szare życie ludzi, którzy wiedzą czym jest słowo odpowiedzialność i którzy całe życie pracowali nie tylko na siebie, ale i na innych..
Oczywiscie, ze jest trudniej znalezc partnera w takich okolicznosciach, ale absolutnie nie jest to niemozliwe.
Masz rację, wygranie milionów w TOTKA jest jak najbardziej możliwe, ale... dostępne jednej osobie na wiele milionów.
Wg Ciebie Asterka powinna chodzić radosna i ciągle uśmiechnięta, bo przecież może kiedyś wygrać te miliony, a wg Asterki i mnie ma prawo ponarzekać, że jeszcze tych milionów nie wygrała.
Ot, cała różnica miedzy dwoma punktami widzenia.
Yogi, ja nikomu nie pisze, ze ma glupawo ignorowac fakty, ale postawa, ze jezeli cos jest rzadsze niz mlecz na wiosne, to ja nigdy na to nie trafie, to jest defetyzm. Rownie dobrze moznaby bylo przestac zupelnie o siebie dbac, jezeli w porownaniu z modelkami z okladki, slabo sie wyglada.
Poza tym, znalezienie odpowiedniego faceta, nawet w tak ograniczonej sytuacji, jest statystycznie o wiele wyzsze niz trafienie szostki w totka, bo nie jest to tak naprawde "slepy traf", a sklada sie na to wiele czynnikow, na ktorych wiekszosc mamy wplyw.
Yogi, ja nikomu nie pisze, ze ma glupawo ignorowac fakty, ale postawa, ze jezeli cos jest rzadsze niz mlecz na wiosne, to ja nigdy na to nie trafie, to jest defetyzm. Rownie dobrze moznaby bylo przestac zupelnie o siebie dbac, jezeli w porownaniu z modelkami z okladki, slabo sie wyglada.
Defetyzmem jest przekonywanie innych, że się nie uda i w ten sposób wpływanie na nich negatywnie. W zasadzie, pisząc teraz o kim innym, popełniam defetyzm.
Narzekanie, że bardzo trudno jest wygrać w TOTKA milionów, jest jednak realną oceną sytuacji.
Asterka nie zamyka sie w czterech ścianach i jest otwarta na nowe znajomości, czego najlepszym przykładem jestem ja.
W momencie uprawiania defetyzmu, nie robiłaby tego.
Poza tym, znalezienie odpowiedniego faceta, nawet w tak ograniczonej sytuacji, jest statystycznie o wiele wyzsze niz trafienie szostki w totka, bo nie jest to tak naprawde "slepy traf", a sklada sie na to wiele czynnikow, na ktorych wiekszosc mamy wplyw.
Dla mnie, poczucie do kogoś, uczucia zwanego miłością, jest ślepym trafem i nie mam na nie wpływu.
Nie podchodzę do tego komercyjnie. To jest jedyna sfera naszego życia, której nie powinniśmy sprzedawać. W innym wypadku, sprzedamy naszą duszę i nic już po nas nie zostanie.
W konkretnej sytuacji Asterki, po uwzględnieniu wszystkich znanych mi czynników, szansa, że znajdzie męża, jest równie mała, jak szansa na miliony w totku
.
Niestety, nie ma na to wpływu to, że Asterka jest atrakcyjną fizycznie i intelektualnie kobietą (wg mnie wyrastającą ponad średnią atrakcyjności podobnych jej kobiet
).
Wiecie, ale samotność działa w dwie strony..;)
Mam w rodzinie kawalerów (dwóch kuzynów) koło 40ki oni już nawet nie szukają .Odpuścili ,moje próby swatania nigdy nie zaowocowały . Kiedyś nawet narzekali że brak im bratniej duszy ,dziś mówią że im już nawet nie zależy..
Nigdy tego nie zrozumiem tej bierności i braku wiary,ale to tak jak Koliberek pisała. Do każdego trzeba indywidualnie .Mogę im tylko współczuć ,chodź sami nie wydają się jakoś przesadnie zmartwieni.. Prac dom ,praca dom ,na ryby dom,praca dom...
Yogi, ja nikomu nie pisze, ze ma glupawo ignorowac fakty, ale postawa, ze jezeli cos jest rzadsze niz mlecz na wiosne, to ja nigdy na to nie trafie, to jest defetyzm. Rownie dobrze moznaby bylo przestac zupelnie o siebie dbac, jezeli w porownaniu z modelkami z okladki, slabo sie wyglada.
Poza tym, znalezienie odpowiedniego faceta, nawet w tak ograniczonej sytuacji, jest statystycznie o wiele wyzsze niz trafienie szostki w totka, bo nie jest to tak naprawde "slepy traf", a sklada sie na to wiele czynnikow, na ktorych wiekszosc mamy wplyw.
Adler przeczytałaś jaki procent własnych ojców zostawia niepełnosprawne dzieci?
Wiesz znam setki rodzin wychowujących niepełnosprawne dzieci.Około 80% tych rodzin to rodziny niepełne.Słyszałam i poznałam 1!!!!! kobietę, która wyszła za mąż mając niepełnosprawne dziecko.Bardzo młodą, bardzo ładną, z mamą u bobku na którą w każdej sytuacji mogła liczyć.Bo życie takiej matki jak ja to nie je bajka.Nie masz możliwości bycia panią samej siebie, całe życie masz zorganizowane pod dziecko, jego potrzeby, jego szkołę i jego terapię.To skomplikowanu układ logistyczno-strategiczny.W nim nie ma miejsca na spontaniczność, egoizm, na wypad do kina samodzielny, na imprezę do późna w nocy, na wyjazd w nieznane.To życie z zegarkiem i planem na każdy prawie dzień.
To jest nieustająca troska o finanse, o wywalczenie zajęć, pilnowanie nauczycieli.W naszym kraju to nieustająca walka i szarpanina, w której instytucje stworzone niby by ci pomóc są Twoim najgorszym wrogiem.
I wybacz różni się sytuacja takiego dziecka i jego matki w Polsce i za granicą.Tam perzede wszystkim są pieniądze, jest opieka, jest mozliwośc wynajęcia sprawdzonego opiekuna, są dobre ośrodki dziennego pobytu.Tu nie ma nic.
Wiesz , czasami nie mam sił.Jestem tak wyprana z wiary w ludzi, z optymizmu, nadziei , że mi się wyć chce.nie mogę liczyć na NIKOGO - no może oprócz mojej siostry.ale na niej nie mogę cały czas żerować.
Pożyjcie chwilę moim życiem, moimi problemami i zobaczymy czy miałybyście siłe na uśmiech, na optymizm.Yogi ma cholernie dużo empatii jak na faceta.I zna swoje siły i możliwości.Wielu facetó nie daje rady żyć nawet z własnymi dziećmi, a Ty uważasz ,że znajdzie się mnóstwo takich co będą chcieli żyć TAKIM życiem z obcym?Bardzo fajnie podsumował to kiedyś facet z randek" Ty szukasz sobie głupka do obowiązków, a ja sobie tu wolę ch.... gruchy strząsać.Przeceniasz dojrzałość, szlachetność i umiejętnoś poświęcenia mężczyzn.Trafienie na partnera dla mnie to jak wygranie losu na loterii.Może się nie trafić nigdy w życiu.Mój syn dorasta.Z dziecka zmienia się w mężczyznę.Co raz trudniej będzie mu zaakceptować mojego faceta.Jeśli nie poznam nikogo w ciągu najbliższych 2-3 lat bedę sama do końca życia.
Yogi jest po prostu szczery i uczciwie wypowiada się, że dla niego jako faceta związanie się z kobietą która wychoiwuje chore dziecko, nie wchodzi w grę. Cholernie mi się to w nim podovba, ze uczciwie stwia sprawę. Myslę., że wielu facetów sądzi podbnie, tylko najzwyklej w swiecie nie pisze na takich forach...Nie bawi się tu w jakąś maskryczną poprawność polityczną. Być może wypowiadające się tu kobiety związały by się z mężczyzną w analogicznej sytuacji...Jasne, że jest mozliwe że Asti znajdzie w czarodiejaski sposób takiego gościa, ale szanse zblizone są do trafienia 6 w totka.
Dobrze Cię znowu zobaczyć Miss
.
Miss poznałś mojego syna i wiesz jakie to cudowne dziecko.Myślę, że 80% kobiet nie widziało by problemu zostać jego macoszką .To dziecko stworzone do kochania.
Niestety, większość facetów nie potrafi kochać nikogo po za sobą.
Niestety, większość facetów nie potrafi kochać nikogo po za sobą.
Asterko
: miłość to największe zobowiązanie z istniejących. Żeby wziąć na swoje barki jakiekolwiek zobowiązanie, trzeba mieć ku temu możliwości. Inaczej padną oboje zakochani.
Inną sytuację ma stabilny finansowo mężczyzna, którego jedynym problemem jest wybór między autem sportowym, a autem terenowym, a inną mężczyzna żyjący "od pierwszego do piętnastego", a potem pożyczający na przeżycie reszty miesiąca.
Znam takich mężczyzn i nie dziwię się, że będą uciekać od jakiegokolwiek, kolejnego zobowiązania.
Dla pana, którego jedynym problemem jest wybór auta, nie będzie wyzwaniem wzięcie na siebie zobowiązania w postaci niepełnosprawnego dziecka swojej partnerki.
Jednak tego pana otaczać będzie zawsze ścisły firewall, polujących na niego kobiet. Przegryzą Ci gardło, jeżeli tylko zauważą, że zwrócił na Ciebie uwagę.
Dlatego masz taką trudną sytuacje
, a nie dlatego, że mężczyźni są źli z natury i niewrażliwi na los innych.
Witaj Yogi, ja czytam was caly czas...ale nie mam sił ani ochoty robić z siebie ...sama nie wiem jak to określić. jakoś strasznie odrzucają mnie te pyskówki.
"defetyzm
znaczenia:
rzeczownik, rodzaj męski
(1.1) niewiara w powodzenie sprawy, w zwycięstwo; przewidywanie porażki z góry, przed decydującą rozgrywką"
Taka to jest definicja, i pasuje do nastawienia Asterki (jak Yogiego) idealnie.
Oczywiscie, On sie za siebie moze wypowiadac w sprawie kobiet z niepelnosprawnymi dziecmi, jak najbardziej, ale to wcale nie znaczy, ze inny mezczyzna, o nieastronomicznych zarobkach, mialby takie samo podejscie. Musialby byc wszechwiedzacy, zeby przeswietlac tak glowe kazdego Macka czy Stasia. I prosze Yogi, tu nie wciskac, ze milosc jest wylacznie zalezna od trafu. Jak Ci sie kobieta podoba, to siedzisz na tylku, nic nie robisz i czekasz na...traf? Jakos w to watpie. Wiec nie praw tu Asterce, ze juz nic w zyciu romantycznie Jej sie nie przydarzy, ze ma sie najlepiej na przyslowiowym katafalku polozyc, a najlepiej nic nie robic.
I nie Miss, nie uwazam, ze Yogi jest empatyczny, ale tylko a) umie dobrze przyklaskiwac, b) jest podobnym do Asterki defetysta.
"defetyzm
znaczenia:
rzeczownik, rodzaj męski
(1.1) niewiara w powodzenie sprawy, w zwycięstwo; przewidywanie porażki z góry, przed decydującą rozgrywką"Taka to jest definicja, i pasuje do nastawienia Asterki (jak Yogiego) idealnie.
Oczywiscie, On sie za siebie moze wypowiadac w sprawie kobiet z niepelnosprawnymi dziecmi, jak najbardziej, ale to wcale nie znaczy, ze inny mezczyzna, o nieastronomicznych zarobkach, mialby takie samo podejscie. Musialby byc wszechwiedzacy, zeby przeswietlac tak glowe kazdego Macka czy Stasia. I prosze Yogi, tu nie wciskac, ze milosc jest wylacznie zalezna od trafu. Jak Ci sie kobieta podoba, to siedzisz na tylku, nic nie robisz i czekasz na...traf? Jakos w to watpie. Wiec nie praw tu Asterce, ze juz nic w zyciu romantycznie Jej sie nie przydarzy, ze ma sie najlepiej na przyslowiowym katafalku polozyc, a najlepiej nic nie robic.
I nie Miss, nie uwazam, ze Yogi jest empatyczny, ale tylko a) umie dobrze przyklaskiwac, b) jest podobnym do Asterki defetysta.
No i co? Długo jeszcze będxziesz powtarzać jedno i to samo?
Witaj Yogi, ja czytam was caly czas...ale nie mam sił ani ochoty robić z siebie ...sama nie wiem jak to określić. jakoś strasznie odrzucają mnie te pyskówki.
Fajnie, ze zmieniłaś awatara
, przynajmniej język przestał mi się obijać o zęby
.
Szkoda tylko, ze ten nowy jest taki nieco ponury
.
Ja też musiałem się przemóc, by zacząć znowu tutaj pisać.
Jakoś nie lubię być poniżany przez kogoś dla sportu.
W realnym życiu dałbym w mordę i po sprawie, a w internecie takie coś ciągnie się jak smród po gaciach. Nigdy nie wiadomo, kiedy zepsuje atmosferę
.
missnowegojorku napisał/a:Witaj Yogi, ja czytam was caly czas...ale nie mam sił ani ochoty robić z siebie ...sama nie wiem jak to określić. jakoś strasznie odrzucają mnie te pyskówki.
Fajnie, ze zmieniłaś awatara
, przynajmniej język przestał mi się obijać o zęby
.
Szkoda tylko, ze ten nowy jest taki nieco ponury.
Ja też musiałem się przemóc, by zacząć znowu tutaj pisać.
Jakoś nie lubię być poniżany przez kogoś dla sportu.
W realnym życiu dałbym w mordę i po sprawie, a w internecie takie coś ciągnie się jak smród po gaciach. Nigdy nie wiadomo, kiedy zepsuje atmosferę.
Bo ja jestem taka nieco ponura ![]()
No ja też się jakoś przemogłam, ale te dwie ostatnie doby były wręcz upokarzające...:) Naprawdę ludzi stać jedynie na coś takiego? To malo się jeszcze człowiek na spotyka różny oszołomów w realu? Ja dzis miałam badanie rezonansem, matko kochana, wizyta była zaplanowana na 9.00 a w rezultacie odbyła się ok. 12.00 ![]()
W mordę to tam ;lepiej nie dawać, potem można iść siedzieć za barana.
"defetyzm
znaczenia:
rzeczownik, rodzaj męski
(1.1) niewiara w powodzenie sprawy, w zwycięstwo; przewidywanie porażki z góry, przed decydującą rozgrywką"
Ja tam nie wiem, co mówi definicja, ale wiem, że w czasie walki rozstrzeliwuje się defetystę, nie za to, że nie wierzy w siebie, ale za to, że zniechęca innych do walki.
Oczywiscie, On sie za siebie moze wypowiadac w sprawie kobiet z niepelnosprawnymi dziecmi, jak najbardziej
A nie pomyślałaś, że "On" (w odróżnieniu od Ciebie) wie na czym polega opieka na niepełnosprawnym dzieckiem i dlatego realnie ocenia swoje (i nie tylko swoje) możliwości?
I prosze Yogi, tu nie wciskac, ze milosc jest wylacznie zalezna od trafu. Jak Ci sie kobieta podoba, to siedzisz na tylku, nic nie robisz i czekasz na...traf?
Nie wiem co dokładnie generuje czucie miłości, ale wiem z całą pewnością, że jeżeli kobieta mi się podoba, to nie oznacza, że ją kocham. Idąc własną logiką mieszasz prawdopodobnie miłość z pożądaniem. Może się zdarzyć, ze kobieta, która mi się spodoba stanie się moją miłością, ale może się też zdarzyć, że dziewczyna, na którą przez dwa lata nie zwracałem uwagi, nagle zawładnie moim sercem, dlatego uważam, ze miłość to rzadkie, piękne i niezależne od człowieka uczucie
.
adlernewman napisał/a:"defetyzm
znaczenia:
rzeczownik, rodzaj męski
(1.1) niewiara w powodzenie sprawy, w zwycięstwo; przewidywanie porażki z góry, przed decydującą rozgrywką"Ja tam nie wiem, co mówi definicja, ale wiem, że w czasie walki rozstrzeliwuje się defetystę, nie za to, że nie wierzy w siebie, ale za to, że zniechęca innych do walki.
adlernewman napisał/a:Oczywiscie, On sie za siebie moze wypowiadac w sprawie kobiet z niepelnosprawnymi dziecmi, jak najbardziej
A nie pomyślałaś, że "On" 9w odróżnieniu od Ciebie0 wie na czym polega opieka na niepełnosprawnym dzieckiem i dlatego realnie ocenia swoje (i nie tylko swoje) możliwości?
adlernewman napisał/a:I prosze Yogi, tu nie wciskac, ze milosc jest wylacznie zalezna od trafu. Jak Ci sie kobieta podoba, to siedzisz na tylku, nic nie robisz i czekasz na...traf?
Nie wiem co dokładnie generuje czucie miłości, ale wiem z całą pewnością, że jeżeli kobieta mi się podoba, to nie oznacza, że ją kocham. Idąc własną logiką mieszasz prawdopodobnie miłość z pożądaniem. Może się zdarzyć, ze kobieta, która mi się spodoba stanie się moją miłością, ale może się też zdarzyć, że dziewczyna, na którą przez dwa lata nie zwracałem uwagi, nagle zawładnie moim sercem, dlatego uważam, ze miłość to rzadkie, piękne i niezależne od człowieka uczucie
.
A poza tym miłość nie jest żadną gwarancją, że ktoś jest gotów podżwignąć brzmię opieki nad chorym dzieckiem. nie swoim w dodatku, jest ktoś jest dojrzały i odpowiedzialny winien mierzyć siły na zamiary, a nie podejmować taką decyzję w momencie zalania przez falę pożądania mamuski tego dziecka. Zresztą ciekawi mnie na podstawie jakich faktów czy badań statystycznych Adler opiera swoje teorie...do istnienia grona facetów chętnych do takiego związku.
Ja dzis miałam badanie rezonansem, matko kochana, wizyta była zaplanowana na 9.00 a w rezultacie odbyła się ok. 12.00
Był jakis konkretny powód tego badania?
Ciesz się, że było w ogóle zrobione
. Znajomy jest tak gruby, że nie zmieścił się w tunelu
.
Zresztą na mnie też podejrzliwie patrzyli i ledwie sie wagowo zmieściłem.
Ale to było ponad 30kg temu
.
W mordę to tam ;lepiej nie dawać, potem można iść siedzieć za barana.
Masz rację
. Lepiej poprosić o pomoc specjalistów z komendy
.
missnowegojorku napisał/a:Ja dzis miałam badanie rezonansem, matko kochana, wizyta była zaplanowana na 9.00 a w rezultacie odbyła się ok. 12.00
Był jakis konkretny powód tego badania?
Ciesz się, że było w ogóle zrobione
. Znajomy jest tak gruby, że nie zmieścił się w tunelu
.
Zresztą na mnie też podejrzliwie patrzyli i ledwie sie wagowo zmieściłem.
Ale to było ponad 30kg temu.
missnowegojorku napisał/a:W mordę to tam ;lepiej nie dawać, potem można iść siedzieć za barana.
Masz rację
. Lepiej poprosić o pomoc specjalistów z komendy
.
tak był, guz oczodołu...badanie kontrolne...stanu guza...
albo lepiej olac typa jesli powaznie nie bruzdzi...
tak był, guz oczodołu...badanie kontrolne...stanu guza...
Kiedy wyniki? Jakby co, to zagrozi jednemu oku, czy obu
?
Powiedzmy, ze trochę wiem o ślepocie
.
albo lepiej olac typa jesli powaznie nie bruzdzi...
Staram się tak robić, ale wtedy jeszcze większa chamówa z niego wychodzi
.
Jak zauważyłem nie jest to moje odosobnione zdanie
.
"defetyzm
znaczenia:
rzeczownik, rodzaj męski
(1.1) niewiara w powodzenie sprawy, w zwycięstwo; przewidywanie porażki z góry, przed decydującą rozgrywką"Taka to jest definicja, i pasuje do nastawienia Asterki (jak Yogiego) idealnie.
Oczywiscie, On sie za siebie moze wypowiadac w sprawie kobiet z niepelnosprawnymi dziecmi, jak najbardziej, ale to wcale nie znaczy, ze inny mezczyzna, o nieastronomicznych zarobkach, mialby takie samo podejscie. Musialby byc wszechwiedzacy, zeby przeswietlac tak glowe kazdego Macka czy Stasia. I prosze Yogi, tu nie wciskac, ze milosc jest wylacznie zalezna od trafu. Jak Ci sie kobieta podoba, to siedzisz na tylku, nic nie robisz i czekasz na...traf? Jakos w to watpie. Wiec nie praw tu Asterce, ze juz nic w zyciu romantycznie Jej sie nie przydarzy, ze ma sie najlepiej na przyslowiowym katafalku polozyc, a najlepiej nic nie robic.
I nie Miss, nie uwazam, ze Yogi jest empatyczny, ale tylko a) umie dobrze przyklaskiwac, b) jest podobnym do Asterki defetysta.
To nie jest defetyzm Adler.To zdrowy rozsądek i doświadczenie.
Nie trzeba prześwietlić głowy, żadnego faceta by wiedzieć, że 99% jest zwyczajnie wygodna i nie lubi komplikacji.A NIEPEŁNOSPRAWNE, NIESWOJE DZIECKO TO KOMPLIKACJE.jeśli tylko 30% męzczyzn zostaje z włąsnym dzieckiem , to ilu podejmie się trudu wychowywania obcego - 4% populacji?Biorąc pod uwagę ilość wolnych facetów po 40 to 4 % to równie dobrze może być zero.Bo im bardziej facet dojrzały tym bardziej ceni święty spokój i brak problemów.
A co ja mam Adler według Ciebie robić?Zadawać każdemu facetowi pytanie czy lubi niepełnosprawne dzieci?Na jakiej Ty planecie żyjesz?Gdzie Ty widzisz te tłumy empatycznych, współczujących odpowiedzialnych mężczyzn???
I to nie o potencjalne kobiety Yogi chodzi, tylko o to, żę pan, którego jedynym problemem jest wybór auta chce mieć młodą, fajną, ładną i bezproblemową dupę, która będzie jego ozdobą.I znajdzie nawet taką, która będzie i inteligentna i dobra.
MĘŻCZYŹNI NIE ZNAJĄ SŁOWA POŚWIĘCENIE.NIE LUBIĄ GO, NAJCHĘTNIEJ WYKRESLILIBY ZE słownika.Bez skrupułów zostawiają chore dzieci, starzejące się żony, wymagających opieki rodziców.Uważają, że mają prawo do wygodnego bezstersowego życia.
A związek ze mną Adler to byłoby poświęcenie.Powiedz mi po co facetowi taki problem jak ja i moje dziecko?Bo jest masochistą i zamierza się umartwiać?
missnowegojorku napisał/a:tak był, guz oczodołu...badanie kontrolne...stanu guza...
Kiedy wyniki? Jakby co, to zagrozi jednemu oku, czy obu
?
Powiedzmy, ze trochę wiem o ślepocie.
missnowegojorku napisał/a:albo lepiej olac typa jesli powaznie nie bruzdzi...
Staram się tak robić, ale wtedy jeszcze większa chamówa z niego wychodzi
.
Jak zauważyłem nie jest to moje odosobnione zdanie.
Ja zaś zostałam określoma chorągiewką.
Hmm...
Guż nie wiadomo czy zaszkodzi czy nie...Z guzami wszystko jest możliwe, prawie wszystko chyba...
Teoretycznie wyniki za 10 dni, ja to badanie robię raz na rok, teraz już 3 z kolei. Wcześniej w 2000 a potem 2008 miałam dwukrotnie usuwane te guzy, ale one non stop odrastają.
adlernewman napisał/a:"defetyzm
znaczenia:
rzeczownik, rodzaj męski
(1.1) niewiara w powodzenie sprawy, w zwycięstwo; przewidywanie porażki z góry, przed decydującą rozgrywką"Taka to jest definicja, i pasuje do nastawienia Asterki (jak Yogiego) idealnie.
Oczywiscie, On sie za siebie moze wypowiadac w sprawie kobiet z niepelnosprawnymi dziecmi, jak najbardziej, ale to wcale nie znaczy, ze inny mezczyzna, o nieastronomicznych zarobkach, mialby takie samo podejscie. Musialby byc wszechwiedzacy, zeby przeswietlac tak glowe kazdego Macka czy Stasia. I prosze Yogi, tu nie wciskac, ze milosc jest wylacznie zalezna od trafu. Jak Ci sie kobieta podoba, to siedzisz na tylku, nic nie robisz i czekasz na...traf? Jakos w to watpie. Wiec nie praw tu Asterce, ze juz nic w zyciu romantycznie Jej sie nie przydarzy, ze ma sie najlepiej na przyslowiowym katafalku polozyc, a najlepiej nic nie robic.
I nie Miss, nie uwazam, ze Yogi jest empatyczny, ale tylko a) umie dobrze przyklaskiwac, b) jest podobnym do Asterki defetysta.
To nie jest defetyzm Adler.To zdrowy rozsądek i doświadczenie.
Nie trzeba prześwietlić głowy, żadnego faceta by wiedzieć, że 99% jest zwyczajnie wygodna i nie lubi komplikacji.A NIEPEŁNOSPRAWNE, NIESWOJE DZIECKO TO KOMPLIKACJE.jeśli tylko 30% męzczyzn zostaje z włąsnym dzieckiem , to ilu podejmie się trudu wychowywania obcego - 4% populacji?Biorąc pod uwagę ilość wolnych facetów po 40 to 4 % to równie dobrze może być zero.Bo im bardziej facet dojrzały tym bardziej ceni święty spokój i brak problemów.
A co ja mam Adler według Ciebie robić?Zadawać każdemu facetowi pytanie czy lubi niepełnosprawne dzieci?Na jakiej Ty planecie żyjesz?Gdzie Ty widzisz te tłumy empatycznych, współczujących odpowiedzialnych mężczyzn???
I to nie o potencjalne kobiety Yogi chodzi, tylko o to, żę pan, którego jedynym problemem jest wybór auta chce mieć młodą, fajną, ładną i bezproblemową dupę, która będzie jego ozdobą.I znajdzie nawet taką, która będzie i inteligentna i dobra.
MĘŻCZYŹNI NIE ZNAJĄ SŁOWA POŚWIĘCENIE.NIE LUBIĄ GO, NAJCHĘTNIEJ WYKRESLILIBY ZE słownika.Bez skrupułów zostawiają chore dzieci, starzejące się żony, wymagających opieki rodziców.Uważają, że mają prawo do wygodnego bezstersowego życia.
A związek ze mną Adler to byłoby poświęcenie.Powiedz mi po co facetowi taki problem jak ja i moje dziecko?Bo jest masochistą i zamierza się umartwiać?
Asterko, a nie sądzisz, że bez wrednego typa u boku lepiej Ci jest a także Twej latorośli?
Teoretycznie wyniki za 10 dni, ja to badanie robię raz na rok, teraz już 3 z kolei. Wcześniej w 2000 a potem 2008 miałam dwukrotnie usuwane te guzy, ale one non stop odrastają.
Po krojeniu nie zostają żadne blizny?
Na zdjęciu niczego nie zauważyłem.
Asterko
: istnieją bogaci, dobrzy mężczyźni. Tyle, że oni zawsze koło czterdziestki mają już żony. A te nawet ich nie kochając, uwielbiają ich pieniądze
.
Ktoś mi się przypomniał
.
Aster, znowu te uogolnienie! Ja cie krece! Naprawde? Wszyscy? Nawet kazdy swiety? (wiem, przesadzam, ale dla podkreselenia)
Nie, mezczyzni nie sa bardziej samolubni niz kobiety. Byloby 50/50, jezeli chodzi o to, kto chcialby zaakceptowac niepelnosprawne dziecko partnera/-ki. Fakt, ze mniej mezczyzn ma dzieci po rozwodzie jest bardziej zwiazane z tym, ze sad z kulturowych powodow zwykle opieke nad potomstwem daje matce, nie dlatego, ze faceci od wlasnych dzieci chetnie uciekaja (generalnie).
A defetyzm ma naprawde nico wspolnego z realizmem.
missnowegojorku napisał/a:Teoretycznie wyniki za 10 dni, ja to badanie robię raz na rok, teraz już 3 z kolei. Wcześniej w 2000 a potem 2008 miałam dwukrotnie usuwane te guzy, ale one non stop odrastają.
Po krojeniu nie zostają żadne blizny?
Na zdjęciu niczego nie zauważyłem.Asterko
: istnieją bogaci, dobrzy mężczyźni. Tyle, że oni zawsze koło czterdziestki mają już żony. A te nawet ich nie kochając, uwielbiają ich pieniądze
.
Ktoś mi się przypomniał
.
Tak zostają, jedno oko mam nie dokońca otwierające się...Ale nie jest źle. po pierwszej operacji było zagrożenie, że powieka będzie opadać na stałe. Ale udało się...bez plastycznej, korygującej poprawki.
Właśnie, po co Astrece taki dziad, co jej nie bedzie szanował ...To już lepiej być samą...
Jednak trochę racji też jest w tym, że nie tylko faceci nie chcą cudzych dzieci, czy to zdrowych, czy to chorych...Są tez i takie kobiety...Tutaj u Asti jest kilka problemów związanych z brakiem faceta, nakładających się. Primo po pierwsze: wiek, primo po drugie: synuś, primo po trzeci: osobowość, po trzecie: jej wymogi...Gbyby Asti zaakceptowala każdego faceta, który by jąchciał, toby jakies kalesony tupały po jej chawirce.
Tak zostają, jedno oko mam nie dokońca otwierające się...Ale nie jest źle. po pierwszej operacji było zagrożenie, że powieka będzie opadać na stałe. Ale udało się...bez plastycznej, korygującej poprawki.
To dobrze
.
missnowegojorku napisał/a:Tak zostają, jedno oko mam nie dokońca otwierające się...Ale nie jest źle. po pierwszej operacji było zagrożenie, że powieka będzie opadać na stałe. Ale udało się...bez plastycznej, korygującej poprawki.
To dobrze
.
No i najlepsze jest to że dwukrotnie w histopacie nie nie wykazało zmian nowotworowych, a jeno była to torbiel. teraz to cus jest nieoperacyjne, bo tak umiejscowione,że operacja jest trudno czy grożna... Chyba że toto urośnie, stąd badanie RM co roku...Ale dwoma poprzendimi razach ti mi rosło na zewnatrz i oko zamykało ![]()
Strony Poprzednia 1 … 178 179 180 181 182 … 257 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026