missnowegojorku napisał/a:nie wiem czy ci asti z liscia nie pociagnie...
Spoko
. Chyba by taka oburzona nie była
.
a wiec do odwaznych swiat nalezy- do dzieła...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Strony Poprzednia 1 … 168 169 170 171 172 … 257 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
missnowegojorku napisał/a:nie wiem czy ci asti z liscia nie pociagnie...
Spoko
. Chyba by taka oburzona nie była
.
a wiec do odwaznych swiat nalezy- do dzieła...
Podobne tematy
a wiec do odwaznych swiat nalezy- do dzieła...
To Ty ją jutro będziesz miała w realu
.
A poważnie: gdzie się spotkacie?
Nie wiem czy Asterka chce żebym tu pisała gdzie ona teraz jest. Może powie Ci na priva. A zreszta Ty chyba wiesz gdzie ona się wakacjuje, to właśnie w tej miejscowości.
Nie wiem czy Asterka chce żebym tu pisała gdzie ona teraz jest. Może powie Ci na priva. A zreszta Ty chyba wiesz gdzie ona się wakacjuje, to właśnie w tej miejscowości.
Wiem
, wiem
.
Tam jest całkiem przyjemnie. Z tego co mówiła, to nawet bardzo ładnie wkoło.
Chętnie bym tam wpadł (nawet bez tych kropelek
).
Świntuchy, z boya hotelowego miałam jedynie 3 panów w jakuzzi o mentalności psa.Ogrodnika....Nie pozwolili dziecku wejśc bo zajęte, później ktoś mi zajął leżaczek nie bacząc, że tam piwo stało.Ludzie to chamy.Przynajmniej niektórzy.Opuściłam Was na rzecz obsesji mego syna czyli basenu.Z przyjemniejszych rzeczy byłam w łaźni parowej...
Co do rozmairu biustu to mam większy....
Miss, ubrać się proszę normalnie, ja jutro na Twój przyjazd ubieram kieckę.Co byś się nie musiała mnie wstydzić.....
Wiecie lubię Was, wracacie mi obydwoje wiarę w ludzi.I nie pierdzicie psychologicznie, co jest chyba tutejszą chorobą.
Miło, że nas lubisz
.
Asterko: pamiętasz taki eksperyment psychologiczny, gdy zamknęli w jakimś odosobnieniu dwie grupy studentów. Najpierw jedna robiła za strażników, a druga za więźniów, a potem (o ile pamiętam) zamienili się rolami.
Chodziło o wykazanie, że w ludziach tkwią potwory.
O ile pamiętam te potwory wyłaziły z ludzi również pod wpływem grupy, a nie tylko sytuacji.
Kojarzysz może?
Ja kojarze, ale znam lepsze eksperymenty od tego. Np taki gdzie tylko jedna osoba zachowywala sie zle, a reszta byla podstawiona i bierna. Nie bylo tam wplywu grupy. Osoba mogla w kazdej chwili wyjsc bez konsekwencji zadnych.
Jakos nie palili sie ludzie do mowienia 'to nie wlasciwe', raczej palili sie do gorszego znecania sie niz bylo potrzebne i ustalone.
Nadal uważam, że większość opisywanych przez Ciebie ludzi to osoby pasywne, idące za przewodnikiem stada.
Asterko, Miss - życzę udanego spotkania i miłego dnia ![]()
Tam nie bylo przewodnika. Byla praca w ktorej osoba znecala sie nad inna i sama miala byc przewodnikiem. Inni tylko mowili, to ta osoba decydowala o tym czy wszystko trwa czy nie.
Nina
: poprawił Ci się humor, czy nadal chcesz wbijać noże w męskie klatki piersiowe
?
Dobrej nocy
.
Jeszcze raz życzę Ci pięknych snów Ninoczko
.
Miło, że nas lubisz
.
Asterko: pamiętasz taki eksperyment psychologiczny, gdy zamknęli w jakimś odosobnieniu dwie grupy studentów. Najpierw jedna robiła za strażników, a druga za więźniów, a potem (o ile pamiętam) zamienili się rolami.
Chodziło o wykazanie, że w ludziach tkwią potwory.
O ile pamiętam te potwory wyłaziły z ludzi również pod wpływem grupy, a nie tylko sytuacji.
Kojarzysz może?
eksperyment staforda czy jakos takoś...sperawdziłąm stanforda, od nazwy uniwesrtyteu na którym się odbył, stary, klasyczny eksperyment psychologiczny...
[edytuj]
Ogłoszenie[edytuj]
W lokalnej gazecie pojawiło się ogłoszenie, w którym oferowano 15 $ za dzień udziału w eksperymencie. Ponad 70 ochotników przebadano pod kątem kryminalnej przeszłości, problemów zdrowotnych i psychicznych. Ostatecznie wytypowano spośród nich 24 studentów z Kanady i Stanów Zjednoczonych.
Przygotowanie[edytuj]
Piwnice stanfordzkiego wydziału psychologii przerobiono na więzienie w oparciu o opinie byłych więźniów i personelu więziennego. Wymieniono w tym celu drzwi trzech sal, zastępując je stalowymi kratami. Końce 9-metrowego korytarza, stanowiącego ?główny dziedziniec?, zabito deskami. Urządzono również trzy inne pomieszczenia: przebieralnię dla strażników, pokój wartownika oraz biuro dyrektora więzienia. Przełożonym obiektu został sam Zimbardo, co jak sam później stwierdził: ?było poważnym błędem w założeniach? i zaangażowało go zbyt emocjonalnie w eksperyment.
Obraz rejestrowała kamera umieszczona w otworze na jednym z końców głównego korytarza. Rozmowy więźniów były podsłuchiwane. Więzienie pozbawione było okien i zegarów.
Strażnikom pozwolono wybrać umundurowanie i wyposażenie w pobliskim sklepie militarnym (ten zabieg miał silniej związać tę część uczestników z nowym więzieniem). Zdecydowali się oni na koszule w kolorze khaki, pałki policyjne i czarne okulary, uniemożliwiające kontakt wzrokowy. Zimbardo nie poinstruował dokładnie strażników, jak powinni się zachowywać. Powiedział tylko, że mają stać na straży prawa i porządku a pałki policyjne traktować jedynie jako symboliczną broń. Poinformowano ich także, że w razie ucieczki więźniów eksperyment dobiegnie końca. Reszta pozostawała w ich gestii.
9 strażników pracowało trójkami w czasie 8-godzinnych zmian (z możliwością wezwania wsparcia). Trzy cele mieściły po trzech więźniów. Pozostali uczestnicy mieli zostać wezwani w razie potrzeby.
Uczestnicy eksperymentu zostali poinformowani, że w razie wytypowania ich na więźniów będą otrzymywali minimalne racje żywnościowe a część ich praw obywatelskich zostanie ograniczona.
Zatrzymanie[edytuj]
Pierwszy dzień w niczym nie przypominał eksperymentu naukowego. Nieświadomi uczestnicy projektu (więźniowie) zostali aresztowani przez policję we własnych domach. Przedstawiono im zarzuty (napad z bronią w ręku i włamanie), odczytano prawa i skutych kajdankami odwieziono do pobliskiego komisariatu (policja zgodziła się współpracować z badaczami). Na miejscu ich spisano, zdjęto odciski palców i zamknięto w celi, przewiązując uprzednio oczy.
?Więźniowie? zostali odeskortowani do ?uniwersyteckiego więzienia?, gdzie po przywitaniu przez naczelnika i powtórzeniu ciążących na nich zarzutów, zostali dokładnie przeszukani i rozebrani do naga. Następnie poddano ich procesowi odwszenia za pomocą aerozolu.
Zasady panujące w więzieniu[edytuj]
Skazańcy zostali ubrani w długie białe koszule z numerem identyfikacyjnym po obu stronach. Do prawej stopy każdego z nich umocowano ciężki łańcuch zapięty na kłódkę. Czapkę stanowiła damska pończocha. Przygotowany w ten sposób strój miał ich upokorzyć i maksymalnie ujednolicić.
Więźniowie musieli zwracać się do strażników formułą ?Panie oficerze penitencjarny?, a do siebie jedynie po numerze identyfikacyjnym. Aby utrwalić je w ich pamięci, strażnicy organizowali kilkakrotnie w ciągu każdej zmiany ?odliczania?. Początkowo więźniowie nie traktowali ich poważnie, manifestując przy tym chętnie swoją niezależność. Strażnicy nie byli jeszcze zdolni zmusić ich do posłuszeństwa.
Popularną formą karania były pompki. Pozornie niegroźne, stały się z czasem metodą poniżania więźniów (zwłaszcza, kiedy strażnik stawiał nogę na odbywającym karę, albo kazał na nim siadać innemu więźniowi).
Bunt i jego konsekwencje[edytuj]
Drugiego dnia eksperymentu wybuchł bunt. Więźniowie zabarykadowali się w celach, zdjęli czepki i zerwali numery identyfikacyjne. Zaczęli drwić ze strażników. Ci wezwali do pomocy inną zmianę i razem potraktowali skazańców dwutlenkiem węgla z gaśnicy. Zszokowani więźniowie zostali rozebrani, ich łóżka wyprowadzono na korytarz, a inicjatorów buntu zamknięto w izolatkach. Innych zmuszono do robienia pompek, odmówiono im posiłków i poduszek.
Strażnicy wyciągnęli wnioski z minionych zdarzeń i zgodnie z sugestią jednego z nich, postanowili ?podejść więźniów psychologicznie a nie fizycznie?. W tym celu stworzono specjalną ?celę uprzywilejowanych?, w której znalazły się łóżka, lepsze posiłki (spożywane w obecności pozostałych, którym tymczasowo zakazano jeść) i odebrane uprzednio ubrania. Ponadto uprzywilejowani mogli myć zęby i brać kąpiele.
Po połowie dnia ?uprzywilejowanych? wysłano z powrotem do zwykłych cel, a na ich miejsce wprowadzono niektórych z inicjatorów buntu. Więźniowie poczuli się zdezorientowani. Pojawiły się spekulacje o współpracy ?uprzywilejowanych? ze strażnikami. Relacje w poszczególnych grupach zupełnie się zmieniły. Strażnicy zjednoczyli się w obliczu zagrożenia, solidarność więźniów uległa skruszeniu.
Strażnicy zaczęli traktować więźniów znacznie surowiej. Możliwość wyjścia do toalety zależała od ich humoru. Po godzinie 22 więźniowie korzystali z wiader pozostawionych w celach, których czasem nie pozwalano im opróżniać. Strażnicy wykazywali się szczególną bezwzględnością po zmroku, myśląc, że nie są obserwowani przez badaczy.
Więzień nr 8612[edytuj]
Po 36 godzinach eksperymentu więzień o numerze 8612 zaczął wykazywać szereg niepokojących objawów. Na zmianę zachowywał się agresywnie i wybuchał płaczem, miał ?zdezorganizowany sposób myślenia?. Strażnicy i naukowcy podejrzewali go o próbę oszustwa. Badający go specjalista zaproponował mu bycie informatorem w zamian za łagodniejsze traktowanie przez strażników. 8612 miał przemyśleć tę propozycję.
Podczas następnego odliczania więzień powiedział do pozostałych: ?nie możecie stąd wyjść, nie da się przerwać eksperymentu?. Później stracił nad sobą panowanie: krzyczał i przeklinał. Dopiero wtedy badacze postanowili go wypuścić. Wśród więźniów umocniło się przekonanie, że to nie eksperyment, tylko prawdziwe więzienie.
Odwiedziny[edytuj]
Następnego dnia urządzono odwiedziny dla rodziny i przyjaciół. Aby sprawić dobre wrażenie wyczyszczono całe więzienie, więźniom pozwolono się umyć i zjeść obfity posiłek, a nawet włączono muzykę przez interkom. Dla wzmocnienia pozytywnego efektu, przyjmowaniem gości zajmowała się cheerleaderka ze Stanford, Susie Phillips.
Przybyli musieli znieść szereg niedogodności przed zobaczeniem się z bliskim: zezwolenie wydawał każdorazowo naczelnik więzienia (Zimbardo), na spotkanie trzeba było czekać około pół godziny, wizyty były ograniczone do 10 minut, mogły w nich uczestniczyć tylko 2 osoby i przebiegały w obecności strażnika. Część odwiedzających zwróciła uwagę na zły stan swoich bliskich, ale pod wpływem autorytetu organizatorów eksperymentu rezygnowali z jakichkolwiek działań.
Plan ucieczki[edytuj]
Jeden ze strażników podsłuchał więźniów omawiających plan ucieczki. Zgodnie z nim, wypuszczony wcześniejszej nocy nr 8612 miał zebrać kilku przyjaciół, wtargnąć do więzienia i uwolnić pozostałych. Naukowcy i strażnicy postanowili udaremnić ten plan za wszelką cenę.
Pierwszym krokiem było umieszczenie na miejscu nr 8612 nowego więźnia, który był współpracownikiem i informatorem ?władzy?. Następnie Zimbardo zgłosił się do miejscowej policji z prośbą o przeniesienie więźniów do prawdziwego więzienia. Prośba została jednak odrzucona. Ostatecznie zdecydowano się rozebrać wszystkich więźniów, założyć im na głowy worki, skuć razem i przetransportować do magazynu, gdzie mieli przeczekać ?włamanie?. Zimbardo liczył, że ?włamywacze? zastaną na miejscu tylko jego, który obwieści im, że eksperyment dobiegł końca i wszyscy zostali zwolnieni. Później praca więzienia miała wrócić do normy. Rozważano również zwabienie byłego więźnia nr 8612 i aresztowanie go ponownie, tłumacząc to ?fałszywymi przesłankami? wcześniejszego zwolnienia.
Ostatecznie nikt nie wtargnął do więzienia. Zimbardo odwiedził natomiast Gordon Bower, współlokator z czasów uniwersytetu w Yale, który chciał przyjrzeć się wynikom eksperymentu. Zasugerował on Zimbardo, że całe przedsięwzięcie odbiega od obiektywizmu i za bardzo angażuje emocjonalnie jego organizatorów. Zimbardo docenił jego spostrzeżenie dopiero ?znacznie później?, stwierdzając, że zachowywał się bardziej jak dyrektor więzienia niż badacz naukowy.
Zemsta[edytuj]
Po niedoszłym włamaniu strażnicy nasilili prześladowania wobec więźniów. Zmuszano ich do czyszczenia muszli toaletowych gołymi rękoma, robienia pompek, pajacyków i odliczeń, które przeciągały się nawet do kilku godzin.
Wizyta księdza[edytuj]
W celu zbadania wpływu stworzonej atmosfery na więźniów, naukowcy zaprosili do współpracy katolickiego księdza, byłego kapelana więziennego. Odbył on osobiste spotkanie z niemal każdym z więźniów. Połowa z nich przedstawiła się za pomocą swojego numeru identyfikacyjnego.
Więzień nr 819 nie chciał widzieć się z księdzem, prosząc natomiast o wizytę lekarza. Podczas rozmowy z Zimbardo załamał się i wybuchnął płaczem. Równocześnie jeden ze strażników ustawił pozostałych więźniów w szeregu i kazał im głośno powtarzać: ?więzień nr 819 jest złym więźniem. Przez to, co zrobił więzień nr 819 w mojej celi jest bałagan, Panie Władzo?. Zgromadzeni wykrzyczeli to kilkakrotnie. Gdy dotarło to do uszu więźnia nr 819, załamał się po raz kolejny. Mimo że był chory, chciał wrócić i udowodnić, że nie jest złym więźniem. Uspokoił go dopiero Zimbardo, tłumacząc, że to tylko eksperyment naukowy, a nie prawdziwe więzienie.
Komisja[edytuj]
Następnego dnia część więźniów stanęła przed komisją, która miała rozważyć ich warunkowe zwolnienie. Na jej czele stanął wspomniany wcześniej eks-więzień i konsultant grupy Zimbardo. Większość więźniów gotowa byłaby zrezygnować z należnych im pieniędzy w zamian za natychmiastowe zwolnienie. Złożone przez nich wnioski o wypuszczenie miały zostać rozpatrzone w bliżej nieokreślonym terminie, na co więźniowie (nie czujący się już zupełnie jak uczestnicy eksperymentu) milcząco wyrazili zgodę.
Przerwanie[edytuj]
Eksperyment zakończono już szóstego dnia z dwóch powodów. Strażnicy zaczęli dopuszczać się coraz bardziej gorszących praktyk, m.in. zmuszając więźniów do odgrywania aktów homoseksualnych. Ponadto Christiana Maslach, późniejsza żona Zimbardo, doktor ze Stanfordu, stanowczo sprzeciwiła się eksperymentowi po tym, jak przeanalizowała jego zgubny wpływ na psychikę więźniów. Była to pierwsza osoba, która zanegowała moralną stronę eksperymentu.
Zachowanie uczestników[edytuj]
Typy strażników
Wśród strażników można było wyróżnić trzy podstawowe typy zachowań. Pierwsza grupa była surowa, choć sprawiedliwa. Strażnicy z drugiej grupy starali się nie krzywdzić więźniów i udzielać im ?drobne przysługi?. Pozostali natomiast znajdowali satysfakcję w znęcaniu się nad skazańcami, mimo że żaden test osobowości nie wykazywał u nich takich tendencji. Wszystkich strażników łączyło jedno: nie odmawiali wykonania żadnego rozkazu. Najbardziej znienawidzony z nich zyskał sobie miano Johna Wayne?a, ze względu na nieugiętość i bezwzględność.
Zachowanie więźniów
Więźniowie radzili sobie na różne sposoby z atmosferą podległości i poniżenia. Początkowo niektórzy z nich przeciwstawiali się i bili ze strażnikami. Czterech więźniów zareagowało załamaniem emocjonalnym, u jednego stres spowodował wysypkę psychosomatyczną. Część stała się ?dobrymi więźniami?, którzy wykonywali wszystkie rozkazy strażników. Więźniowie jako grupa zostali całkowicie rozproszeni i zdominowani przez strażników.
Komentarz byłego więźnia nr 416 (2 miesiące po zakończeniu eksperymentu): "Zacząłem mieć poczucie, że tracę tożsamość. Tożsamość osoby, którą nazywałem "Clay", osoby, która kazała mi iść do tego miejsca, osoby, która dała się w tym więzieniu zamknąć ? bo to było dla mnie więzienie, i nadal jest. Nie uważam, że to eksperyment ani symulacja, bo to po prostu więzienie prowadzone przez psychologów zamiast przez państwo. Zacząłem mieć poczucie, że osoba, którą byłem i która kazała mi iść do więzienia, była mi obca ? obca tak bardzo, że w końcu stałem się 416. Naprawdę byłem swoim numerem"
Cele eksperymentu według Zimbardo[edytuj]
Skonfrontowanie tezy o radykalnej zmianie zachowania (skłonności do ogromnego okrucieństwa) zwyczajnych ludzi, kiedy stają się anonimowi i mogą traktować innych przedmiotowo.
Zbadanie wpływu otoczenia, autorytetu, solidarności grupowej oraz konkretnej sytuacji na działania jednostek (eksperyment Milgrama)
Wnioski Zimbardo[edytuj]
Amerykański psycholog tym samym udowodnił, że ludzie zdrowi psychicznie w specyficznych warunkach wcielają się w role oprawców i ofiar. Powodów takich zachowań upatruje on nie w zaburzeniach ludzkiej psychiki, lecz we wpływie otoczenia na jednostkę. Przez następne lata uczestnicy byli obserwowani ? eksperyment nie wpłynął negatywnie na ich życie. Było to spowodowane tym, że zostali poddani terapii, na której dokładnie im wytłumaczono, czego byli uczestnikami i świadkami. Jednostki wyselekcjonowane do eksperymentu były w pełni zdrowe psychicznie, a eksperyment odbył się w jednym miejscu, dzięki czemu badani po jego zakończeniu wyszli ze swoich ról, zdjęli mundury i wrócili do normalnego życia. Starania eksperymentatorów sprawiły, że nie czuli oni winy ani wstydu.
Jednym z wniosków było też spostrzeżenie, że odgrywanie ról społecznych może wpływać na kształtowanie się osobowości jednostki, w szczególności w sytuacji, gdy nie ma ona możliwości zrzucenia schematu roli lub gdy rola społeczna nie pozwala jej na margines swobody postępowania. Zaplanowany na dwa tygodnie eksperyment przerwany został już po sześciu dniach ze względu na brutalne zachowania osób, które przyjęły role strażników.
Późniejsze spostrzeżenia[edytuj]
Po wydarzeniach znęcania się nad więźniami podczas drugiej wojny w Iraku Zimbardo przypomniał o wyniku swojego eksperymentu wskazując na warunki więzienne jako szczególnie sprzyjające przemocy.
Podkreślał, że incydentom takim jak wydarzenia w więzieniu Abu Ghraib nie są winni żołnierze, lecz system, który sprawia, że:
strażnikami są najniżej postawieni ludzie w armii (niedoświadczeni, słabo wyedukowani zawodowo),
więźniów nadzorują ludzie przez długi czas przebywający w izolacji w podobnych warunkach (rzadko opuszczają mury więzienia, nie mają innych obowiązków),
zarówno więźniowie jak i strażnicy narażeni są na stres (odległość od domu, warunki wojenne),
strażnicy z braku innych zajęć wymyślają wyrafinowane tortury,
więźniowie najpierw byli przesłuchiwani przez agentów CIA, którzy jako pierwsi dopuścili się aktów przemocy, co widzieli żołnierze ? w wyniku tego włączył się u nich mechanizm obniżenia moralnych barier i poziom przemocy szybko wzrósł,
zachowania agresywne przejawiają także kobiety, ze względu na fakt, iż stanowią one niewielki procent żołnierzy w armii (muszą wykazać swoją przydatność, udowodnić innym, że są równie odporne, wytrzymałe i brutalne),
wcześniejsze badania Zimbardo potwierdzają także, że jeśli kobietom zapewni się anonimowość, są zdolne do zadawania ogromnego bólu.
Zimbardo w wypowiedziach na temat tego incydentu sugerował też, że zarówno żołnierzom jak i więźniom potrzebna będzie opieka terapeutyczna, taka jak ta, którą zapewnił uczestnikom swojego eksperymentu, by nie doszło do tragedii i samobójstw, życia w potępieniu przez opinię społeczną, w poczuciu winy za czyny, których to dopuścić może się każdy w takich specyficznych warunkach.
Eksperyment Zimbardo był kilka razy powtarzany. W 2005 roku zrobił to polski reżyser Artur Żmijewski. Jego eksperyment miał dużo łagodniejszy przebieg niż eksperyment Zimbardo. Zakończył się ?okrągłym stołem? więźniów i strażników, którzy w ten sposób zbuntowali się przeciwko artyście i wszyscy zrezygnowali z dalszego udziału. Zapisem eksperymentu jest film Powtórzenie pokazywany na Biennale Sztuki w Wenecji.
Na podstawie eksperymentu reżyser niemiecki Oliver Hirschbiegel nakręcił w 2001 film Eksperyment, natomiast w roku 2010 ukazał się film "The Experiment", którego reżyserem jest Paul Scheuring, a w główne role wcielili się Adrien Brody i Forest Whitaker.
Inne badania
Dzień dobry Wszystkim
.
Wesołego dnia naszym błądzącym się wśród fal Afrodytom
.
Dzień dobry.Ja mam mentalność strażnika.Zwaliłam rzeczy ze "swego" leżaczka, a pana głośno skomentowałam.Nie mam inklinacji do rządzenia całym światem, ale mój jest ten kawałek podołogi.
Dzień dobry.Ja mam mentalność strażnika.Zwaliłam rzeczy ze "swego" leżaczka, a pana głośno skomentowałam.Nie mam inklinacji do rządzenia całym światem, ale mój jest ten kawałek podołogi.
Dobrze, że nie zwaliłaś samego pana, do pobliskiego basenu
.
Asterka10 napisał/a:Dzień dobry.Ja mam mentalność strażnika.Zwaliłam rzeczy ze "swego" leżaczka, a pana głośno skomentowałam.Nie mam inklinacji do rządzenia całym światem, ale mój jest ten kawałek podołogi.
Dobrze, że nie zwaliłaś samego pana, do pobliskiego basenu
.
Hmm..nie wiem czy agresywna postawa to jest sposob na zycie.. a jesli facet nie widzial napisu "reserved"?
YOGI bear napisał/a:Asterka10 napisał/a:Dzień dobry.Ja mam mentalność strażnika.Zwaliłam rzeczy ze "swego" leżaczka, a pana głośno skomentowałam.Nie mam inklinacji do rządzenia całym światem, ale mój jest ten kawałek podołogi.
Dobrze, że nie zwaliłaś samego pana, do pobliskiego basenu
.
Hmm..nie wiem czy agresywna postawa to jest sposob na zycie.. a jesli facet nie widzial napisu "reserved"?
Oj Mussuka, Mussuka
.
Asterka jest bierna wobec mężczyzn, jest źle
, Asterka jest aktywna wobec mężczyzn też źle
.
Tak w ogóle to witaj
.
Obok leżaka stało piwo.Chyba jasne, że ktoś tam siedzi.Następnym razem powieszę czytnik na załokietniku.Jeśli chodzi o bierność, to jesteście w błędzie.to faceci są bierni, a nie ja.Ileż można zagadywać, zaczepiać, perorować.
Oj Mussuka, Mussuka
.
Asterka jest bierna wobec mężczyzn, jest źle, Asterka jest aktywna wobec mężczyzn też źle
.
Tak w ogóle to witaj
.
Tak w ogole tez witam:)
A co powiesz na taka aktywnosc, ze zamiast sru rzeczy pana na trawnik, piasek, chodnik czy do basenu i wiazanke, jakim to chamem nie jest - wykorzystac ten incydent z zajeciem lezaczka do zagadania i poznania sie, nawet niezobowiazujaco?
Tez aktywnosc, tylko inaczej ukierunkowana i wyrazona:)
Obok leżaka stało piwo.Chyba jasne, że ktoś tam siedzi.Następnym razem powieszę czytnik na załokietniku.
Ja bym nie ryzykował
. Jeszcze weźmie go na pamiątkę jakiś mężczyzna
.
Jeśli chodzi o bierność, to jesteście w błędzie.to faceci są bierni, a nie ja.Ileż można zagadywać, zaczepiać, perorować.
Pewnie długo, chociaż... ja bym szybko uciekł
.
Muss, żeby mi zona dołożyła?Tam są sami żonaci faceci z dziećmi, całymi rodzinami.
Yogi to typowo męskie - samemu dupy nie ruszyć, a zagadywanie odebrać jako frontalny atak na własną męskość.Tchórze i wymoczki,Nie mam ochoty nic robić.
Muss, żeby mi zona dołożyła?Tam są sami żonaci faceci z dziećmi, całymi rodzinami.
Yogi to typowo męskie - samemu dupy nie ruszyć, a zagadywanie odebrać jako frontalny atak na własną męskość.Tchórze i wymoczki,Nie mam ochoty nic robić.
jak zonaty to lepiej nie:) ale moze to bylby patent na poderwanie wolnego faceta, podsiasc mu jego lezaczek "niechcacy":)) i jeszcze piwo wypic;) zartuje!
OK, nie rob nic, wypoczywaj:)
Muss, żeby mi zona dołożyła?Tam są sami żonaci faceci z dziećmi, całymi rodzinami.
Yogi to typowo męskie - samemu dupy nie ruszyć, a zagadywanie odebrać jako frontalny atak na własną męskość.Tchórze i wymoczki,Nie mam ochoty nic robić.
No już spokojnie
, spokojnie
.
Uciekałem przed kobietą (zresztą bardzo atrakcyjną), która przekonywała mnie, że wyglądam jak Dolph Lundgren i chciała zaciągnąć do kina na jakąś tępą zabijankę
.
Z jednaj strony cieszę się, że uciekłem, z drugiej strony ten biust...
.
Muss, gdybym była tak z dekadę młodsza i bardziej atrakcyjna to pewnie byłby i sposób.
Czasem czuję się dzięki Waszym radom jak potwór z kosmosu.Bo faceci na rózne moje warczą, przewracają oczyma, albo traktują jak pierwszego lepszego ludzia, grzecznie ale z dystansem.
Nie wiem, kim trzeba byłoby być, żeby na tych wczasach kogoś wyrwać....
Asterka10 napisał/a:Muss, żeby mi zona dołożyła?Tam są sami żonaci faceci z dziećmi, całymi rodzinami.
Yogi to typowo męskie - samemu dupy nie ruszyć, a zagadywanie odebrać jako frontalny atak na własną męskość.Tchórze i wymoczki,Nie mam ochoty nic robić.No już spokojnie
, spokojnie
.
Uciekałem przed kobietą (zresztą bardzo atrakcyjną), która przekonywała mnie, że wyglądam jak Dolph Lundgren i chciała zaciągnąć do kina na jakąś tępą zabijankę.
Z jednaj strony cieszę się, że uciekłem, z drugiej strony ten biust...![]()
![]()
.
O kwa! Ten sam co Rockiego otrzaskal w ktorejs czesci? Ty masz taki kaloryfer jak on???
A czemu jej zwiales? Skoro atrakcyjna, komplementowala i jeszcze ten biust
))?
Nie wiem, kim trzeba byłoby być, żeby na tych wczasach kogoś wyrwać....
Jak to kim
, wilkiem
.
Pewnie by jej jeszcze drugi turnus zasponsorowali.
Ty po prostu masz niewłaściwe, nieekonomiczne podejście
.
O kwa! Ten sam co Rockiego otrzaskal w ktorejs czesci? Ty masz taki kaloryfer jak on???
Troszeczkę podobieństwa podobno było
.
Ale Dolph nigdy w okularach nie chodził
.
A czemu jej zwiales? Skoro atrakcyjna, komplementowala i jeszcze ten biust
))?
Jakby tu powiedzieć...
Te wszystkie komplimenty, domowe ciasteczka, "przypadkiem" przyniesione obiadki...
Czułem, jakby jakaś sieć oplątywała mnie coraz bardziej.
Jakoś dziwnie czuję się przy kobiecie, dla której Stachura i Stachurski, to to samo, a duża wartość samochodu, którym podjeżdża w niedzielę pod kościół, jest absolutnym priorytetem.
Poza tym do kościoła chodzić nie lubię
.
Jakoś dziwnie czuję się przy kobiecie, dla której Stachura i Stachurski, to to samo, a duża wartość samochodu, którym podjeżdża w niedzielę pod kościół, jest absolutnym priorytetem.
Poza tym do kościoła chodzić nie lubię.
Oj tam oj tam, czepiasz sie, nie kazdy musial byc w szkole prymasem, nie?:)) I odrozniac epidiaskop od episkopatu. Wiem, stare, oklepane.
Ale z ta siecia to nie rozumiem, to juz nie mozna byc milym i uprzejmym a nawet zalotnym, zeby zaraz do Tekli nie porownywano?
Mialam taka kolezanke "chlopczyce" kiedys, co uwazala, ze kopniecie kolegi w zadek albo trzasniecie w czaszke to idealna droga do jego serca;) Chyba wolalabym ciasteczka i komplementy.
Ale z ta siecia to nie rozumiem, to juz nie mozna byc milym i uprzejmym a nawet zalotnym, zeby zaraz do Tekli nie porownywano?
Skąd wiesz, że ona mi się wtedy z pajęczycą Teklą zaczęła kojarzyć
?
Odnosiłem wrażenie, że po pójściu z nią do łóżka, albo będę robił, co mi każe (i wcale nie o łóżko tutaj chodzi), albo zrobi z mojego życia prawdziwe piekło. Te ciasteczka, to było takie wabienie do pułapki
.
A chociaz smaczne byly? Czy tez je ukradkiem wyrzucales, zeby nie wpasc w sidla jej kulinarnego kunsztu?;)
No i prosze, wyszlo szydlo z worka - nie lubisz kobiet dominujacych (poza lozkiem rzecz jasna):)
A na serio to co mialoby to pojscie do lozka zmienic? Jakis szantaz moglaby uskutecznic?
Z innej calkiem beczki: jestem super szczesliwa, bo na po swietach i na Sylwka jade do Laponii:) Juz sie ciesze i nogami pod biurkiem jak pieciolatek przebieram:) jak ja lubie tamtejsze klimaty;)
hej...
o widze ze Yogi wrócił:)
hej...
o widze ze Yogi wrócił:)
Hej
.
O widzę, że Koliberek wrócił
.
Ano powakacjował się trochę i wrócił:)...jeszcze kilka dni laby i praca:(
co tam u ciebie?
Ano powakacjował się trochę i wrócił:)...jeszcze kilka dni laby i praca:(
co tam u ciebie?
Stara bida
.
Z naciskiem na słowo "bida"
.
Gdzie spędziłaś wakacje?
Dostajecie smsy od wrózek? bo ja własnie dostałam..."Być kochanym to największe w życiu szczęście. Odkryłam coś o czym nie wiesz-KTOŚ CIĘ POKOCHAŁ!!! Powiedzieć ci kim jest ta osoba? heh
Dostajecie smsy od wrózek? bo ja własnie dostałam..."Być kochanym to największe w życiu szczęście. Odkryłam coś o czym nie wiesz-KTOŚ CIĘ POKOCHAŁ!!! Powiedzieć ci kim jest ta osoba? heh
Nie dostaję
.
Ale znam osobę, która na tego typu głupoty odpisywała.
No widzisz
: nawet SMS-owa wróżka wie, ze Ciebie ktoś kocha
.
I mówi Ci to za darmo
.
Dostajecie smsy od wrózek? bo ja własnie dostałam..."Być kochanym to największe w życiu szczęście. Odkryłam coś o czym nie wiesz-KTOŚ CIĘ POKOCHAŁ!!! Powiedzieć ci kim jest ta osoba? heh
Kurna, nie dostaje:( tylko od ukochanego:))
za to nie wiem czemu, ale regularnie dostaje zaproszenia do gadu gadu od roznych facetow na Skypie, glownie z USA i UK - jak oni mnie tam wynajduja? Oblukalam caly swoj profil, ustawienia i nadal nie wiem kto mnie opublikowal za oceanem i gdzie??
Koliber napisał/a:Ano powakacjował się trochę i wrócił:)...jeszcze kilka dni laby i praca:(
co tam u ciebie?
Star bida
.
Z naciskiem na słowo "bida".
Gdzie spędziłaś wakacje?
aha czyli u ciebie się ic nie zmieniło przypuszczam...
w Białym Dunajcu, mamy swoje sprawdzone miejsc i jak na dłuższy wypad to tam sie zatrzymujemy, najważniejsze to tanio i dobre warunki.
Pięknie się zaczęło, wylegiwanie nad rzeką w 30 stopniowym upale i tak przez trzy dni a przez kolejne trzy dni zdychaliśmy, zatrucie albo grypa żoładkowa, wczoraj wróciliśmy...
w Białym Dunajcu, mamy swoje sprawdzone miejsc i jak na dłuższy wypad to tam sie zatrzymujemy, najważniejsze to tanio i dobre warunki.
Pięknie się zaczęło, wylegiwanie nad rzeką w 30 stopniowym upale i tak przez trzy dni a przez kolejne trzy dni zdychaliśmy, zatrucie albo grypa żoładkowa, wczoraj wróciliśmy...
W taki upał, to chyba nawet woda w rzece była ciepła
.
za to nie wiem czemu, ale regularnie dostaje zaproszenia do gadu gadu od roznych facetow na Skypie, glownie z USA i UK - jak oni mnie tam wynajduja? Oblukalam caly swoj profil, ustawienia i nadal nie wiem kto mnie opublikowal za oceanem i gdzie??
Ja chętnie zamienię oferty portalu pogrzebowego na oferty samotnych Amerykanek
.
Koliber napisał/a:Dostajecie smsy od wrózek? bo ja własnie dostałam..."Być kochanym to największe w życiu szczęście. Odkryłam coś o czym nie wiesz-KTOŚ CIĘ POKOCHAŁ!!! Powiedzieć ci kim jest ta osoba? heh
Nie dostaję
.
Ale znam osobę, która na tego typu głupoty odpisywała.No widzisz
: nawet SMS-owa wróżka wie, ze Ciebie ktoś kocha
![]()
![]()
.
I mówi Ci to za darmo
![]()
![]()
.
Heh, zdarzało mi się odpisywać kiedyś, ciekawość mnie zżerała, ale to bujdy są, fakt...
Koliber napisał/a:Dostajecie smsy od wrózek? bo ja własnie dostałam..."Być kochanym to największe w życiu szczęście. Odkryłam coś o czym nie wiesz-KTOŚ CIĘ POKOCHAŁ!!! Powiedzieć ci kim jest ta osoba? heh
Kurna, nie dostaje:( tylko od ukochanego:))
za to nie wiem czemu, ale regularnie dostaje zaproszenia do gadu gadu od roznych facetow na Skypie, glownie z USA i UK - jak oni mnie tam wynajduja? Oblukalam caly swoj profil, ustawienia i nadal nie wiem kto mnie opublikowal za oceanem i gdzie??
ja dostaję dlatego bo kiedyś do nich napisałam i spokoju mi nie dają teraz...
na gg?i skype? dziwne, pierwsze słyszę, się wydaje człowiekowi ze jest anonimowy a tu masz...
Mussuka napisał/a:za to nie wiem czemu, ale regularnie dostaje zaproszenia do gadu gadu od roznych facetow na Skypie, glownie z USA i UK - jak oni mnie tam wynajduja? Oblukalam caly swoj profil, ustawienia i nadal nie wiem kto mnie opublikowal za oceanem i gdzie??
Ja chętnie zamienię oferty portalu pogrzebowego na oferty samotnych Amerykanek
.
a jaka to roznica?:)
a tak na serio to znalazlam przeciek, w ustawieniach profilu, w prywatnosci jedna z opcji pozwalala komukolwiek sie skontaktowac, zmienilam i mam nadzieje nie przyciagac roznych ciekawych typow. A Ty YOGI, wlasnie sobie w druga strone ustaw i jeszcze wklej w profilu zdjecie tego Dolpha i bedziesz kosil babki jak siano w maju:)
Koliber napisał/a:w Białym Dunajcu, mamy swoje sprawdzone miejsc i jak na dłuższy wypad to tam sie zatrzymujemy, najważniejsze to tanio i dobre warunki.
Pięknie się zaczęło, wylegiwanie nad rzeką w 30 stopniowym upale i tak przez trzy dni a przez kolejne trzy dni zdychaliśmy, zatrucie albo grypa żoładkowa, wczoraj wróciliśmy...W taki upał, to chyba nawet woda w rzece była ciepła
.
Dunajec to akurat rwący i zimny nawet w upał...ale byłam nad Rabą, jakos przed urlopem i rzeka super ciepła
A Ty YOGI, wlasnie sobie w druga strone ustaw i jeszcze wklej w profilu zdjecie tego Dolpha i bedziesz kosil babki jak siano w maju:)
Ja na zainteresowanie kobiet, nawet teraz nie narzekam
.
Niecały m-c temu piękna
, krągła
dzieweczka tak polubiła moje zachowanie, że poleciała do Biedronki (jakiś dobry kilometr
) i przyniosła mi bombonierkę Toffifee
. Dała i... uciekła
.
Dawno, żadna kobieta nie wywołała w moim serduszku tyle radości
(i nie piszę to o bombonierce
).
Tydzień temu pogadałem z sympatyczną blondynką i dała mi nr tel.
.
Gdyby te dziewczyny nie były takie młodziutkie
.
Gdyby te dziewczyny nie były takie młodziutkie
.
zglos sie jako wolontariusz na oddzial geriatrii:)
Milego popoludnia i wieczoru, ja spadam na basen!
dała i uciekła? ale jaja
dała i uciekła? ale jaja
Akurat wychodziłem ze sklepu. Zaproponowałem jeszcze znajomemu, że go podrzucę i poszliśmy do auta.
Przed przejściem dla pieszych spotkaliśmy ją i jej koleżankę.
Zaproponowałem, że podwiozę je do domu koleżanki (wcześniej piękna, krąglutka
mówiła mi, gdzie tamta mieszka), zastanawiały się przez chwilę, ale zdecydowały, ze pójdą jeszcze na miasto.
Chciałem do niej zadzwonić (telefon jej się wyczerpał i dzwoniła z mojego do swojej przyjaciółki), ale kumpela powiedziała, ze ta bombonierka, to była pewnie tylko uprzejmość i podziękowanie za udostępnienie telefonu. Pomyślałem, że nie będę się takiej pięknej dziewczynie narzucał.
Chociaż prawdę mówiąc, to lekko zaskoczyła mnie ta uprzejmość
.
Koliber, mam to samo, jeszcze kilka dni luzu i do pracy. A w pracy ponoć istny koniec świata, więc muszę porządnie odpocząć, nie wiadomo kiedy będzie następna okazja.
Wybacz Yogi, ale nie zdarzylam odpowiedziec. Tamto z nozem to byl zart, ja tak wlasnie zartuje.
Chociaz chetnie wbilabym noz w erce mojego mezulka i sprawdzila czy w umieraniu tez jest mistrzem swiata jak we wszystkim innym.
Czyli gotowaniu, prasowaniu, sprzataniu i zmywaniu naczyn. A nawet w mysleniu i mojej wlasnej pracy.
Koliber napisał/a:dała i uciekła? ale jaja
Akurat wychodziłem ze sklepu. Zaproponowałem jeszcze znajomemu, że go podrzucę i poszliśmy do auta.
Przed przejściem dla pieszych spotkaliśmy ją i jej koleżankę.
Zaproponowałem, że podwiozę je do domu koleżanki (wcześniej piękna, krąglutkamówiła mi, gdzie tamta mieszka), zastanawiały się przez chwilę, ale zdecydowały, ze pójdą jeszcze na miasto.
Chciałem do niej zadzwonić (telefon jej się wyczerpał i dzwoniła z mojego do swojej przyjaciółki), ale kumpela powiedziała, ze ta bombonierka, to była pewnie tylko uprzejmość i podziękowanie za udostępnienie telefonu. Pomyślałem, że nie będę się takiej pięknej dziewczynie narzucał.
Chociaż prawdę mówiąc, to lekko zaskoczyła mnie ta uprzejmość
.
zwykła uprzejmosć, a ty się pewnie napaliłeś ![]()
zwykła uprzejmosć, a ty się pewnie napaliłeś
Pewnie, że napaliłem się na taką piękną i inteligentną dziewczynę
.
To widać dobrze, że nie usiłowałem się skontaktować
.
Ps. Też zdarza Ci się pedałować 2km, aby okazać uprzejmość obcemu mężczyźnie
?
Koliber, mam to samo, jeszcze kilka dni luzu i do pracy. A w pracy ponoć istny koniec świata, więc muszę porządnie odpocząć, nie wiadomo kiedy będzie następna okazja.
Nooo, nie lubię wracać po urlopie a tym bardziej do swojego zakładu pracy, odrzuca mnie od tego fałszu tam,od braku organizacji i normalnych kierujących...
Wyobraź sobie ze do mnie dzwonili w środku urlopu z pracy, bo jedna l4 wzięła, bezczelni...
Pokonałyśmy z Miss całą optymistyczną grupę na forum.Im się zjazd nie udał.Nam tak
:):)
Miss jest cudowną kobietą, aż żałuję, że nie mam odmiennej orientacji....ale cholera nie mam.
Koliber napisał/a:zwykła uprzejmosć, a ty się pewnie napaliłeś
Pewnie, że napaliłem się na taką piękną i inteligentną dziewczynę
![]()
![]()
.
To widać dobrze, że nie usiłowałem się skontaktować
.
Ps. Też zdarza Ci się pedałować 2km, aby okazać uprzejmość obcemu mężczyźnie
?
To chwyty dobre dla mężczyzn w stronę kobiet.
Jeśli mężczyzna by mi się podobał to bym tak nie zrobiła bo to strzał w kolano.
To już trąci zabieganiem a nie flirtem.
No i to nie jest zwykła uprzejmość Yogi ze strony tej dziewczyny, chyba o tym wiesz ![]()
Pokonałyśmy z Miss całą optymistyczną grupę na forum.Im się zjazd nie udał.Nam tak
:):)
Miss jest cudowną kobietą, aż żałuję, że nie mam odmiennej orientacji....ale cholera nie mam.
Cześc Asti:)
no bo was dwie a na forum tyle osób
ale my jesteśmy marudy, pesymistki i niedorajdy życiowe przecie....
nom
Yogi, to w końcu jeden kilometr, czy dwa?
Koliber, do mnie też chcieli, ale koleżanka powiedziała, że wyjechałam. A sami do takiej sytuacji doprowadzili, że jest pełno pracy, a ludzi mało. I jeszcze mają pretensje o nadgodziny. Od jakiegoś czasu mam taką dyrekcję, że czasami ręce opadają.
Asterko, forumowy zlot i tak byłby bardziej konstruktywny, a Wy pewnie tylko po plecach się poklepałyście i myślicie, że to coś da ![]()
Mer, skad ja to znam, dużo pracy, mało ludzi, jak najtańszym kosztem wszystko.
Ja swoją pracę przestaje lubić coraz bardziej.
Ale się nakręciłam negatywnie.
No hej, a ja po 12 godzinach w rozjazdach, już w domowych pieleszach, miałyśmy z Astreką kameralny zjazd forumowy, sorry zlot bo zjazd to jest po czym innym...
Asterka to urocza, ogarnięta babeczka, która ma energię godną pozazdroszczenia, do niuesmiałej i ponurej to jej daleko jak mi do jaskini smoka wawelskmiego, a uśmiałysmy sie za wsie eony. I jako ś rozmowa nam się kleiła, jak klej kropelka...choć od śmiechu mam zajady, a przecieżem maruda i defetyska, jak słyszę i czytam o sobie. Aha, wyszłam do ludzi (asti ptzecie jak i jej uroczy synuś to ludzie) i żadne dziady z zachwytu do stóp mi się nie rzuciły na plaży ani w hotelu ![]()
A Wy się teraz widziałyście pierwszy raz na żywo?
Fajnie, że się udało spotkanie, a jakie komplementy z obu stron lecą
Teraz to już zupełnie towarzystwo wzajemnej adoracji i słodzenia się tu zrobiło ![]()
Koliber, ja ogólnie moją pracę lubię, ale pomysły dyrekcji i pretensje o te np. nadgodziny mnie wkurzają. Nie mi oceniać ich kompetencję, bo się na tym nie znam i za mało mam informacji, ale jednak o pewnych sprawach zwykli pracownicy wiedzą więcej, bo codziennie się tym zajmują. Można by czasami posłuchać i wziąć pod uwagę, a nie wprowadzać swoje widzi mi się, które wszystkim bokiem wychodzi.
Ja się dzisiaj nakręciłam negatywnie, bo po 1,5 tygodnia beztroskiego nie myślenia o pracy pogadałam z koleżanką.
Miss, musze sie dolozyc bo do mnie pijesz. To nie jest reprezentacja obiektywnej rzeczywistosci a Wasza wlasna banka mydlana, w ktorej perlowym blasku jestescie wspaniale, a caly swiat dookola jest paskudny i niebezpieczny. Zle?- nie, bo macie swoje sanktuarium i sie dobrze w nim czujecie. Ale dobre?- nie, bo jest to wielce skrzywiony obraz swiata. Nie lepiej by bylo miec siebie, przyjaznic sie, ale tez nie uciekac w poplochu/ warczec na innych ludzi?
Strony Poprzednia 1 … 168 169 170 171 172 … 257 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026