by nie pozwolił na dalsze bezpodstawne szkalowanie (wspomniałem, ze sprawa pomówienia o gwałt znajdzie swe rozwiązanie w sądzie).
I skończyło się szkalowanie na tamtym forum?
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Strony Poprzednia 1 … 152 153 154 155 156 … 257 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
by nie pozwolił na dalsze bezpodstawne szkalowanie (wspomniałem, ze sprawa pomówienia o gwałt znajdzie swe rozwiązanie w sądzie).
I skończyło się szkalowanie na tamtym forum?
Podobne tematy
YOGI bear napisał/a:by nie pozwolił na dalsze bezpodstawne szkalowanie (wspomniałem, ze sprawa pomówienia o gwałt znajdzie swe rozwiązanie w sądzie).
I skończyło się szkalowanie na tamtym forum?
Prawdę mówiąc od tamtego czasu nie rozmawiałem z zalogowaną tam dziewczyną. Wydawało mi się to najmniej ważne. Postępowaliśmy zgodnie z zasadą: "Nie ruszaj g.wna, bo śmierdzi".
Osoba świeżo zalogowana na tamtym forum nie może wejść w niektóre wątki. Ta zasada obowiązuje od czasu, gdy jej poprzedni facet upominał się publicznie o swoje pieniądze i dokumenty bankowe, które u niej zostawił.
W październiku żądała od mojego przyjaciela, aby go... zabił
.
Prawdę mówiąc od tamtego czasu nie rozmawiałem z zalogowaną tam dziewczyną. Wydawało mi się to najmniej ważne. Postępowaliśmy zgodnie z zasadą: 'Nie ruszaj g.wna, bo śmierdzi".
Właśnie to miałam na myśli pisząc o definitywnym odcięciu się.
Najbardziej niepokoją mnie słowa:
Szkoda,że już Pan nie pamięta gróźb w moim kierunku-słów, że mnie zabije, licznych wyzwisk i obelżywości.
Po co napisała te kłamstwa?
Myślisz, ze w ten sposób próbuje przygotować podkład do jakiejś sprawy sądowej?
Dziwne jest też jej przejście na Pan/Pani. W sklepie mówiła do nas per: Ty.
Myślisz, ze w ten sposób próbuje przygotować podkład do jakiejś sprawy sądowej?
To niewykluczone. Z drugiej strony, jeżeli takie sytuacje nie miały miejsca to nie ma się czego obawiać.
Albo próbowała "obić piłeczkę" w reakcji na Twojego maila, niejako oczyścić się.
Ja widzę dwa wyjścia: kompletne odcięcie się lub sprawa sądowa, wcześniej zgłoszenie na policję lub do prokuratury.
Ale to drugie wyjście jest pójściem na wojnę. Takie kroki podjęłabym gdyby coś z jej strony zagrażało.
Jeśli nic Wam z jej strony nie zagraża, to najlepszym wyjściem jest odcięcie.
Ale to drugie wyjście jest pójściem na wojnę. Takie kroki podjęłabym gdyby coś z jej strony zagrażało.
Jeśli nic Wam z jej strony nie zagraża, to najlepszym wyjściem jest odcięcie.
Mój przyjaciel nie zwykł mordować na wniosek kochanki (bez wniosku również
), ale nie wiadomo komu to coś teraz zrobi l.skę i zapewni o swej niewinności i poniżeniu. Na wyrzucenie nas (i kilkunastu innych osób) z portalu potrzebowała dwóch tygodni.
Obrzydliwe, że znowu zasłania się dzieckiem. Ciekawe: kiedy je ostatni raz widziała?
Yogi daj już temu po prostu spokój. Zamknięcie rozdziału.
Yogi daj już temu po prostu spokój. Zamknięcie rozdziału.
Jutro sprawdzę najpierw szyby w sklepie.
SMS-y wysłała prawdopodobnie wyjeżdżając z naszego miasta. Dobrze, że dzisiaj nikogo nie było w sklepie
.
Paradoksalnie jej wiadomości odniosły bardzo pozytywny efekt
.
Kolega był zupełnie załamany sytuacją w firmie. Po jej "pisaninie" przypomniał sobie, jak była zniesmaczona, że przeżył zawał, z jaką odrazą mówiła: "jednak żyjesz".
Wstał, wyprostował się i stwierdził: "Po moim trupie"
.
Czasami wściekłość na czyjąś podłość dodaje człowiekowi energii
.
Czasami wściekłość na czyjąś podłość dodaje człowiekowi energii
![]()
![]()
.
Pewno tak, ale na dłuższą metę to chyba nie jest opłacalne.
Mozna się wściec, dać upust emocjom, ale potem nie warto tego rozpamiętywać. Moim zdaniem takie uczucie niszczy nas samych.
Pewno tak, ale na dłuższą metę to chyba nie jest opłacalne.
Mozna się wściec, dać upust emocjom, ale potem nie warto tego rozpamiętywać. Moim zdaniem takie uczucie niszczy nas samych.
Ja wolę, by kumpel główkował jak pokazać temu czemuś, że go nie zniszczyła, niż żeby zamartwiał się sytuacją firmy, na którą w tej chwili mamy bardzo mały wpływ.
Przynajmniej chłopak ma konkretny cel
.
Chyba zaraz padnę spać.
Jakby co, to dobrych snów Luc-iu
.
Dobranoc Yogi
Ja jeszcze czytam.
missnowegojorku napisał/a:Teraz jeszcze co mieisąc muszę płacic za wolontariat.
Jak to: Ty musisz płacić za wolontariat
![]()
![]()
?
tak, dopiero po szkoleniu i praktykach sie okazało, jestem wsciekla i czuje sie oszukana.
Asterka10 napisał/a:Nikt nie twierdzi, no może oprócz Brzydulli, że życie nie jest piękne.Co jest mozliwe do zmiany - zasłucham się w jakąś piosenkę i stwierdzę, że samej mi dobrze, że mi chłop do niczego niepotrzebny, seks może nie istnieć?Nie ma takiej mozliwości.Nie zmienię siebie, swoich priorytetów, byłam sama przez całe życie i było mi z tym źle .Nagle pokocham ten stan?Bzdura.
Mam podziękować Panu Bogu , mimo licznych cudownych rzeczy , za emocjonalno-miłosne zamiast.Zmiana spojrzenia ...na siebie.
Twierdzisz, nie zmienisz siebie, swoich priorytetów. Wcale nie musisz pokochac stanu bycia samej.
Za to możesz siedziec i użalac się nad sobą, masz do tego prawo.
I co Bóg ma do tego? Każdy człowiek ma rozum i własną wolę i odpowiada za siebie.
I jak wiadomo ludzie widzą nas tak, jak sami siebie postrzegamy. Często nasze pesymistyczne podejście, wręcz odpycha innych na odległośc.
Strzała błagam, bez takich praw objawionych.Co Bóg ma do tego.Ano ma Bóg, Przeznaczenie czy jak to nazwać.Stawia nam na drodze ludzi, którzy mogą zmienić nasze życie.I nie pisz, że to tylko my sami to robimy.Byłam właśnie na spotkaniu z takimi osobami, które los szczęśliwie postawił na mojej drodze.A ja jak widać wykorzystałam ten dar, bo przyjaźnimy się od 20 lat.Gdyby kiedyś "podesłaby" mi faceta, na równi zainteresowanego mną co ja nim, nie byłabym sama.Ale nigdy się tak nie stało.Wszystkim wydaje, że ja siedzę, nic nie robię, marudzę i tylko narzekam.Nie Strzało, ja cały czas próbowałąm, starałąm się i wychodziłam do ludzi.Niestety , nie te warunki fizyczne i charakterologiczne.Dla facetów, których w życiu spotykam kobieta musi być atrakcyjna, optymistyczna, nieprzeintelektualizowana, tajemnicza i eteryczna.Moje zalety i charakter, nie taki zły mają w ....Oni też goną marzenia, a nie dostosowują ich do realu.
Asterka10 napisał/a:Nikt nie twierdzi, no może oprócz Brzydulli, że życie nie jest piękne.Co jest mozliwe do zmiany - zasłucham się w jakąś piosenkę i stwierdzę, że samej mi dobrze, że mi chłop do niczego niepotrzebny, seks może nie istnieć?Nie ma takiej mozliwości.Nie zmienię siebie, swoich priorytetów, byłam sama przez całe życie i było mi z tym źle .Nagle pokocham ten stan?Bzdura.
Mam podziękować Panu Bogu , mimo licznych cudownych rzeczy , za emocjonalno-miłosne zamiast.Zmiana spojrzenia ...na siebie.
Twierdzisz, nie zmienisz siebie, swoich priorytetów. Wcale nie musisz pokochac stanu bycia samej.
Za to możesz siedziec i użalac się nad sobą, masz do tego prawo.
I co Bóg ma do tego? Każdy człowiek ma rozum i własną wolę i odpowiada za siebie.
I jak wiadomo ludzie widzą nas tak, jak sami siebie postrzegamy. Często nasze pesymistyczne podejście, wręcz odpycha innych na odległośc.
strzało, nie chce zeby to zabrzmiało sarkastycznie i nie chce cie urazic, ale ja w cuda nie wierze.
Asterka10 napisał/a:Yogi, ale takich kobiet jak ja na inne się nie zaprasza.Na innych zaprasza się pary.Od biedy jakaś impreza urodzinowa z męzami moich koleżanek.
To wszystkie imprezowiczki były niesparowane?
Nie , jedna jest chwilowo bez męża.Gdyby było inaczej impreza nie doszłaby do skutku.
Strzało, z Twoich wypowiedzi wnoszę, iż jesteś singlem...A jak radzisz sobie ze sprawami seksu?
Miss, Strzałę chyba ta działka nie specjalnie interesuje....Tak mi się wydaję znając jej historię trochę.
Dlaczego masz płacić za wolontariat????
No właśnie, też zdziwił mnie temat płatnego wolontariatu.
A więc
dlatego, że okazuje się że wszyscy z nas nowo wyszkolonych jak się okazuje, musimy wstąpić do stwowarzyszenia i płacić skaładki człownkowskie co mieisiąc, właśnie na koniec dowiedziałam się, że nie mogę poełnić tego wolontariatu nie będąc członkiem stwowarzyszenia.
******
Czy dobrze zrozumiałam, że Strzały seks nie interesuje?
A więc
dlatego, że okazuje się że wszyscy z nas nowo wyszkolonych jak się okazuje, musimy wstąpić do stwowarzyszenia i płacić skaładki człownkowskie co mieisiąc
Ile?
Czy dobrze zrozumiałam, że Strzały seks nie interesuje?
Może nie rozwijaj tego tematu? Z tego, co kojarzę tak będzie lepiej.
A tak w ogóle: Cześć dziewczyny
.
Cześć, ok-nie będę, tylko chciałam jej zwrócić uwagę, że seks jest integralną sprawą losu każdego człowieka i cięzko jest wielbić życie gdy go brakuje, może jacyś mnisi i pustelnicy dobrze sobie z tym radzą, ale szare amsy raczej kiepsko. Nie interesują mnie sprawy łożkowe Strzały, chciałam tylko zwrócic uwagę na spekt życia seksualnbego który nieodmienie łączy mi się ze związkiem. Jestem tradycjonalistka, pod tym względem.
Nie jest to duża kwota, nie chodzi tu o ilość, ale o sam fakt.
Nie jest to duża kwota, nie chodzi tu o ilość, ale o sam fakt.
Fakt: to nieco chamskie
.
Ja chyba faktycznie mam wypaczone podejście do życia...Jakoś nie mam wiary, że jeszcze spotkam właściwą osobę na swej drodze. Moja przyjaciólka Les ma bardzo optymistyczną wizję tej kwestii, ona teraz skończyła terapię, czuje się niezwykle rozwinięta i nie watpi, że znajdzie jeszcze w swoim życiu partnera/rkę. Ona właściwie nie jest Les a Bi. Jak różnią się l;udzkie podejścia do tych samych kwestii: np. ona cieszy się, że będzie należała do tego stowarzyszenia, ponieważ chce sobie ten fakt umieszczać w CV, szukając pracy. Przystępiła do tego wolontaroatu w konkretnym celu, a nie tak jak ja , z nudów.
To jesteśmy dwa niedowiarki.A właściwie dwie osoby patrzące realnie.
Bonusik w postaci składek członkowskich to chamota na maksa.Powinni uprzedzać, inaczej to żerowanie na ludziach.
Moja przyjaciólka Les ma bardzo optymistyczną wizję tej kwestii, ona teraz skończyła terapię, czuje się niezwykle rozwinięta i nie watpi, że znajdzie jeszcze w swoim życiu partnera/rkę. Ona właściwie nie jest Les a Bi. Jak różnią się l;udzkie podejścia do tych samych kwestii: np. ona cieszy się, że będzie należała do tego stowarzyszenia, ponieważ chce sobie ten fakt umieszczać w CV, szukając pracy. Przystępiła do tego wolontaroatu w konkretnym celu, a nie tak jak ja , z nudów.
Kolega, który swojego czasu zgodził się na leczenie stacjonarne w psychiatryku wyszedł stamtąd bardzo radosny i optymistyczny
. Uważał, że używanie przemocy nie ma sensu, wszystko można załatwić sensowną rozmową
.
Kilka miesięcy później, mafijka, którą wcześniej rozpracowywał zatłukła go na śmierć
.
Fundacja Miss może się poszczycić ilością członków aktywnie działających, a nawet płacących składki. To rzadkość i bardzo doby PR
.
To jesteśmy dwa niedowiarki.A właściwie dwie osoby patrzące realnie.
Bonusik w postaci składek członkowskich to chamota na maksa.Powinni uprzedzać, inaczej to żerowanie na ludziach.
No właśnie, może jakoś bym przetrwiła ten fakt, gdyby był zapodany do wiadomości na wstępie, a nie na końcu.
Ostatnio spytałam mojej terapeutki co ona sądzi na teamt osób myslącyc w moim odczuciu w sposób magiczny. Np. że nic nie dzieje się przez przypadek, żenasza podświadomość kreuje naszą rzeczywistość, że to my sami negatywnymi myslami tworzymy negatywne zdarzenia, pozytywne też, że coś kieruje naszym losem, że mamy się uczyć poprzez doświadczenia, wyciągać jakieś lekcje, że istnieje synchroniczność, ja bowiem od dwóch lat przesitoczyłam się w koszmarną racjonalistę i nie łykam takich opcji. Moja terapeutka zaś na to, że co mi to przeszkadza skoro tym ludziom taki opis rzeczywistości pomaga oswoich się z lekami przed okrucieństwem u niesprawiedliwością losu człwoieczego. No w sumie mi nie przeszkadza, gorzej że większoiść z nich chce mnie nawrócić na swoją filozofię ![]()
Dzień dobry wszystkim,
Miss a może to było powiedziane, tylko przeoczyłaś ten fakt (mam na myśli składkę)?
Bo jeśli nie podawali tego, to rzeczywiście nie jest w porządku.
missnowegojorku napisał/a:Moja przyjaciólka Les ma bardzo optymistyczną wizję tej kwestii, ona teraz skończyła terapię, czuje się niezwykle rozwinięta i nie watpi, że znajdzie jeszcze w swoim życiu partnera/rkę. Ona właściwie nie jest Les a Bi. Jak różnią się l;udzkie podejścia do tych samych kwestii: np. ona cieszy się, że będzie należała do tego stowarzyszenia, ponieważ chce sobie ten fakt umieszczać w CV, szukając pracy. Przystępiła do tego wolontaroatu w konkretnym celu, a nie tak jak ja , z nudów.
Kolega, który swojego czasu zgodził się na leczenie stacjonarne w psychiatryku wyszedł stamtąd bardzo radosny i optymistyczny
. Uważał, że używanie przemocy nie ma sensu, wszystko można załatwić sensowną rozmową
.
Kilka miesięcy później, mafijka, którą wcześniej rozpracowywał zatłukła go na śmierć.
No to faktycznie miał pecha...:) Nie no to nie teamt do żartów...
Dzień dobry wszystkim,
Miss a może to było powiedziane, tylko przeoczyłaś ten fakt (mam na myśli składkę)?
Bo jeśli nie podawali tego, to rzeczywiście nie jest w porządku.
Nie nie przeoczyłam, moje dwie koleżanki, rzeczona Les i jeszcze pani terapeutka też o tym nie słyszłay w trakcie szkolenia, ale wiedziały juz o tym wcześniej, ponioeważ przystąpiły do tego wolontariatu w konkretnym celu, jedna żeby to wpisaywać w cv, a druga by umiescic nba stronie internetowej swojego gabinetu, świeżo otwartego, od dwóch miesiecy, gdzie nie zjawił się zaden klient.
Wiecie, te osoby tworzą sobie taką własną religię.Biorą rózne elementy , które im pasują trochę z buddyzmu, huny i psychościem i tworzą swoją własną filozofię.Własny świat wartości, włąsne wyznani.Gorzej jak się okazuje, że to funta kłaków warte.
Wiecie, te osoby tworzą sobie taką własną religię.Biorą rózne elementy , które im pasują trochę z buddyzmu, huny i psychościem i tworzą swoją własną filozofię.Własny świat wartości, włąsne wyznani.Gorzej jak się okazuje, że to funta kłaków warte.
Ja tam mam własny świat wartości i go sobie cenię
.
Czytałam gdzieś, że obecna poppsychologia pomieszona z doktrynami New Age, tworzy współczesna formę religii właśnie.
"Lęk i niepewność towarzyszą ludziom od zawsze. Lęk wymaga od doświadczających go osób opanowania, kontroli lub chociażby zneutralizowania; także w wymiarze psychologicznym, ponieważ jest on źródłem poczucia zagrożenia, które jest trudne do tolerowania. Tomasz Szlendak zauważa słusznie, ze aktualnemu sposobowi organizacji (lub dezorganizacji) społecznej musi towarzyszyć wytworzenie współczesnych form radzenia sobie z niepewnością i ryzykiem. Na pytanie, jakie są to formy, odpowiada ?Taką nową formą, która wchodzi w społeczeństwach Zachodu w miejsce religii i ścisłych norm obowiązujących we wspólnocie, jest zaufanie do ekspertów? [9]. Do ekspertów, wśród których istotną społecznie grupę stanowią psychologowie i psychiatrzy. Wielu przedstawicieli nauk związanych z dziedziną psychologii występuje w mediach jako eksperci objaśniający prawidła współczesnego życia i złożoność ludzkich zachowań. Wypowiadają się także, komentując konkretne dramatyczne wydarzenia, domagające się jakiegoś sposobu wyjaśnienia (zneutralizowania lęku, jaki budzą), jeśli w powszechnym kanonie wiedzy nie ma jasnych ich objaśnień, a odbiorcy mediów potrzebują wiedzy, jaki sposób myślenia na temat tego wydarzenia przyjąć".
Wiecie, te osoby tworzą sobie taką własną religię.
Jeżeli ktoś tworzy sobie własną filozofię (nie religię oczywiście) na własny użytek i to mu pomaga to dlaczego nie?
W końcu chyba każdy z nas jakąś "filozofię" na własny użytek tworzy. Coś co pozwala mu żyć, czym się kieruje.
Asterka10 napisał/a:Wiecie, te osoby tworzą sobie taką własną religię.
Jeżeli ktoś tworzy sobie własną filozofię (nie religię oczywiście) na własny użytek i to mu pomaga to dlaczego nie?
W końcu chyba każdy z nas jakąś "filozofię" na własny użytek tworzy. Coś co pozwala mu żyć, czym się kieruje.
I to jest jak najbardziej ok. Schody zaczunają się gdy zaczyna uważać ją za jedyną prawdziwą i zaczyna fundamentalne nawracanie innych.
"Kreowaną przez jedną z najbardziej prestiżowych obecnie grup ekspertów - osoby dysponujące wiedzą psychologiczną - psychologię popularną, mogą cechować następujące zjawiska:
Kreowanie mitu wiedzy, która może ?zbawić?, zapewnić ?szczęśliwość?, sukces życiowy, zdrowie i inne pożądane wartości. W tym ujęciu ci, którzy doświadczają problemów osobistych, relacyjnych, rodzinnych zostają przekonani, że posiadanie określonego rodzaju wiedzy lub umiejętności prowadzi do uzyskania określonego rodzaju życia i wartości, takich jak na przykład wyzwolenie się od problemów i cierpienia.
Kreowanie teorii, zgodnie z którymi odbiorcy (?konsumenci?) zaczynają zmieniać się i postępować, które to teorie nie znajdują naukowego potwierdzenia; mamy tu na myśli teorie psychologiczne, dokonujące pewnego opisu człowieka i wywodzące stąd zalecenia co do postępowania, które okazały się być spekulacjami ignorującymi istotne cechy rzeczywistości.
Zamienianie obserwacji w zalecenia; czyli sytuacje, w których obserwacje psychologicznych prawideł dotyczących sposobu przeżywania, rozwiązywania problemów lub innych zjawisk psychologicznych, są traktowane przez odbiorców jako zalecenia (przykazania) dotyczące właściwego sposobu przeżywania i postępowania, co może prowadzić do zamiany psychologii z dyscypliny naukowej opisującej przedmiot swojego zainteresowania, w para-religijny zbiór wskazań, kreujących świadomość i postępowanie jednostek według uproszczonych, niby-naukowych wzorców.
Kreowanie wizerunku osób zajmujących się psychologią jako tych, którzy posiedli istotne tajemnice życia, trochę na podobieństwo osób wtajemniczonych w szczególne sekrety i tajemną wiedzę o ludziach i świecie."
Podparłam się cytatem, bo nie umiem ładnie pisać, formułować myśli. A to powyższe opisuje dokładnie mojeopinie.
Zresztą inni np Happy Full też ciągle coś kopiuje, więc ja chyba też mogę.
"Publikowane w największych nakładach książkowe poradniki rozpoczynają się od propozycji, byśmy pokochali samych siebie, informując, że nie jesteśmy odpowiedzialni za innych ludzi - ?Ważne by lubić siebie samego?, ?Jestem wspaniałym człowiekiem, ponieważ twierdzę, że tak jest? [3]. Szczególnej rezerwy wymaga od czytelnika literatura dotycząca pozytywnego myślenia posuniętego do skrajności.
Jeśli jednak mamy do czynienia z uproszczoną wersją psychologii, zamienioną w mozaikę wątpliwych przykazań, to powstaje pytanie, czy jest to jeszcze psychologia, czy już ?fałszywa świadomość?. Kilpatrick podsumowuje: ?Psychologia popularna, jak większość imitacji, nie jest jednak w stanie wywiązać się ze swoich obietnic? [3].
Vitz uważa, że trudno znaleźć intelektualne korzenie dla przypisywania tak wielkiej wartości poczuciu własnej wartości jak robiła to amerykańska psychologia lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Stało się tak, że niskie poczucie wartości zostało utożsamione z czymś naukowo (obiektywnie) złym i przyczyną wszystkich problemów, a wysokie, z przesłanką ?pełnego człowieczeństwa?. Podstawą psychologii humanistycznej jest idea, że ?stawanie się? - to realizowanie siebie. Oznacza to, że działanie w zgodzie z własną intencjalnością jest odkrywaniem prawdy o sobie i innej prawdy nie ma. Sens życia wyznaczony jest przez to rozmaite x-realizacje. Konsumencką realizację w świecie supermarketów (obwieszenie ciuchami, gadżetami, komórkami, które są na topie) oraz samo-realizację jako cel życia wyznaczany przez propozycje psychologiczną. Ponieważ wszystko wynika z tego, że się w tym świecie jest, nie ma sensu rozważanie, dlaczego się jest, po co się jest. Ma sens tylko rozważanie jak się jest...? [4]. W takim rozumieniu pojęcia ?samoaktualizacji? i ?samospełnienia? stanowią podstawowe kategorie odniesienia, a rola psychologii staje się w swej istocie religijna, tylko podstawia inne pojęcia w miejsce Absolutu. ?Ja? może w niej być kategorią absolutną. "
Jeszcze podam żródlo, bo na foruym nie wolno linkować:
Sławomir Murawiec, autor jest specjalistą psychiatrą, psychoterapeutą Sekcji Naukowej Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Pracuje w III Klinice Psychiatrycznej Instytutu Psychiatrii i Neurologii. Jest członkiem Instytutu Psychoanalizy i Psychoterapii w Warszawie. Jest także autorem prac dotyczących psychologicznych aspektów leczenia farmakologicznego w schizofrenii.
Artykuł ukazał się pod tym samym tytułem w czasopiśmie ?Psychologia w Teatrze Życia? (Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej, 2004; nr 5 (46): 6-7).
I to jest jak najbardziej ok. Schody zaczunają się gdy zaczyna uważać ją za jedyną prawdziwą i zaczyna fundamentalne nawracanie innych.
[/b]
To nie tak. Przynajmniej nie zawsze.
Nie chodzi o nawracanie kogoś czy zbawianie na siłę.
Jeżeli ktoś stworzył swoją filozofię, ta filozofia jest skuteczna (dla niego oczywiście) to co w tym złego, że chce się tym podzielić z innymi. Wskazać jakieś możliwości? Jemu pomogło to może pomóc też komuś. Może też nie być skuteczne, ale co do zasady nie widzę w tym nic złego.
Dużo gorzej jest jeśli ci inni, którym taka osoba chce pomóc, od razu a priori odrzucają taką możliwość, negując taki sposób czy sposoby.
A przecież mogą (choć nie muszą) być skuteczne czy pomocne.
Yogi, Luc pewnie, że każdy tworzy sobie świat własnych wartości.Tylko Wy i ja nie budujemy religii samozadowolenia własnego i adoracji świętego własnego JA.
Jak słyszę "pokochaj siebie" i to wszystko co Miss napisałą to mi się żołądek wywraca na drugą stronę.Jak mi ktoś każe szukać szczęścia w byciu sama z sobą, to mam mu ochotę wykrzyczeć, że 43 lata bycia z sobą mnie już nasyciło.
Ale np. osoba HF wręcz zaczyna rzucać inwektywami, jeśli ktoś posiada odmienny światopogląd i nie przyjmuje jej założeń opisu świata.
Luc, ale każda osoba po pierwszej sugestii, że mi coś nie pasuje powinna dać sobie spokój.
Ale np. osoba HF wręcz zaczyna rzucać inwektywami, jeśli ktoś posiada odmienny światopogląd i nie przyjmuje jej założeń opisu świata.
Miss dlatego napisałam, że nie zawsze tak jest. Miałam na myśli osoby, które chcą pomóc i nie są zamknięte na inne argumenty.
Jeśli takie są i próbują nawet pomóc, nie przemieniając się fundamentalistów, to ja nie mam nic przeciwko nim. Gotowa jestem dyskutować cywilizowanie, dlatego poruszyłam w rozmowie ze Strzałą aspekt seksu w samotnym ale udanym życiu. Jak jej zdaniem pogodzić spełnione samotne życie z brakiem seksu, jeśli oczywiście dla danej osoby seks jest ważny. A takie osoby przecież istnieją, prawda?
Ale dajecie ![]()
Po pierwsze, jeśli znalazło by się coś, dzięki czemu moje myślenie prowadziło by mnie do optymalnego szczęścia,to ...zaczęłabym nawet wierzyc w cuda.
Po drugie, jeśli moje myślenie poniekąd czasem oparte na iluzji powodowałoby, że zaczęłabym jeszcze bardziej byc w życiu szczęśliwa to...komu to przeszkadza? Mi nie ![]()
Po trzecie, jeśli wiem już, że da się podnieśc z niemal dna i w miarę normalnie życ, to czy jest w ogóle cokolwiek w życiu, z czego nie da się wstac ?
Można czuc wewnętrzne szczęście i to jest jak przejście góry lodowej, dla tych które bardzo tego chcą.
Jeszcze wyjaśnię ,nie jestem singlem. Jestem w związku. Mam faceta i dwójke dzieci.
Tłumaczycie co to jest seks?
To chyba bardziej z ironii. Nie jestem aseksualna, lubię seks, zajmuje on miejsce w moim życiu.
Lepiej ze mną na ten temat nie gadac? Śmieszne...
Jestem człowiekiem, jak wszyscy.
Luc, ale każda osoba po pierwszej sugestii, że mi coś nie pasuje powinna dać sobie spokój.
To też nie do końca tak.
Oczywiście można się wycofać po pierwszej sugestii, że coś nie pasuje. Ale moim zdaniem tylko wtedy (jeżeli oczywiście prowadzimy poważną rozmowę) jeśli idą za tym argumenty. Bo jeżeli ktoś odpowiada, że nie bo nie i tak jest na każdą propozycję to (pomijając "siłowe" wciskanie) taka osoba sama pozbawia się pewnych możliwości.
Ale dajecie
Po pierwsze, jeśli znalazło by się coś, dzięki czemu moje myślenie prowadziło by mnie do optymalnego szczęścia,to ...zaczęłabym nawet wierzyc w cuda.
Po drugie, jeśli moje myślenie poniekąd czasem oparte na iluzji powodowałoby, że zaczęłabym jeszcze bardziej byc w życiu szczęśliwa to...komu to przeszkadza? Mi nie
Po trzecie, jeśli wiem już, że da się podnieśc z niemal dna i w miarę normalnie życ, to czy jest w ogóle cokolwiek w życiu, z czego nie da się wstac ?Można czuc wewnętrzne szczęście i to jest jak przejście góry lodowej, dla tych które bardzo tego chcą.
Jeszcze wyjaśnię ,nie jestem singlem. Jestem w związku. Mam faceta i dwójke dzieci.
Tłumaczycie co to jest seks?
To chyba bardziej z ironii. Nie jestem aseksualna, lubię seks, zajmuje on miejsce w moim życiu.
Lepiej ze mną na ten temat nie gadac? Śmieszne...Jestem człowiekiem, jak wszyscy.
No to jak z tym brakiem seksu w udanym życiu?
Tłumaczycie co to jest seks?
To chyba bardziej z ironii. Nie jestem aseksualna, lubię seks, zajmuje on miejsce w moim życiu.
Lepiej ze mną na ten temat nie gadac? Śmieszne...Jestem człowiekiem, jak wszyscy.
Sorki
. Wydawało mi się, że pisałaś coś kiedyś o problemach w dzieciństwie. Widocznie się pomyliłem. Przepraszam.
Miss, ale jakim brakiem seksu? Uczę się na nowo każdego dnia i staram się dążyc do szczęścia, aby moje życie było udane.
Yogi,owszem pisałam o problemach w dzieciństwie i ciągle staram się zostawic je w tyle i życ tym co tu i teraz.
Miss, ale jakim brakiem seksu? Uczę się na nowo każdego dnia i staram się dążyc do szczęścia, aby moje życie było udane.
Yogi,owszem pisałam o problemach w dzieciństwie i ciągle staram się zostawic je w tyle i życ tym co tu i teraz.
Pytam o samotne udane życie wg Twojej koncepcji, a nie konkretnie Twoje. Np moje czy Asterki, my też nie jesteśmy aseksulane. Nie rozumiesz mojego pytania?
Ze względu na te problemy z dzieciństwa, tak się zachowałyśmy i nie pytałam o seks.Owszem z wszystkiego daje się podnieść.
Miss pokonała alkoholizm, ja też swoje różne demony.Ale tam gdzie wchodzi aspekt samotności i drugi człowiek jesteśmy bezradne.można wziąść odpowiedzialnośc za swoje ja, ale jak wpłynąć na kogoś by cię kochał i przy okazji nie kłamać i nie udawać.Sztucznie nie naginać swojej osobowości, nie ukrywać mroku i niedoskonałości , który jest w Tobie?
Ciezko jest to zrobic. Ja niczego nie udaje od razu, zeby nie marnowac czasu. Jak juz facet na mnie patrzy jak na wariatke i marudzi to po co isc dalej , kiedy to wyszloby w praniu. Moj maz zna mnie dobrze, razem ze wszystkimi moimi dziwactwami i demonami z przeszlosci i urazami, ktore wynikly z tego. Musze przyznac ze nie czarowalam go za bardzo, ani wygladem ani zachowaniem kiedy sie poznalismy. Nie mialam sily na to. A poza tym nie bardzo mnie obchodzilo czy sie zwiazemy czy nie.
Cześć Nina
.
Nie odpowiedziałaś mi, dlaczego współczujesz moim pracownicom
.
Ciezko jest to zrobic. Ja niczego nie udaje od razu, zeby nie marnowac czasu. Jak juz facet na mnie patrzy jak na wariatke i marudzi to po co isc dalej , kiedy to wyszloby w praniu. Moj maz zna mnie dobrze, razem ze wszystkimi moimi dziwactwami i demonami z przeszlosci i urazami, ktore wynikly z tego. Musze przyznac ze nie czarowalam go za bardzo, ani wygladem ani zachowaniem kiedy sie poznalismy. Nie mialam sily na to. A poza tym nie bardzo mnie obchodzilo czy sie zwiazemy czy nie.
Nina, możesz tak robić.bo jesteś młoda i atrakcyjna.
Wybacz, ale nie cofalam sie za bardzo w rozmowie i nie zauwazylam.
No im moze dobrze jest z Toba wiec nie wspolczuje. Ale mi by nie bylo dobrze.
Nie lubie uprzejmych lubiacych pogawedki pracodawcow, a juz zapisywanie sobie kiedy , ktora ma miesiaczke to by zaskutkowalo zwolnieniem sie z pracy natychmiastowym.
Ja ide do pracy zeby jak najlepiej wykonac moja robote nie szczerzyc sie do pracodawcy i rozmawiac sobie z nim o czymkolwiek z mojego prywatnego zycia co nie jest scisle zwiazane z praca. Zadnych pogadanek o pogodzie czy rozmiarze stanika. Na szczescie u mnie nikt nie ma na to czasu. Poza paniami od makijazu.
a ile nina masz wiosen?
Wybacz, ale nie cofalam sie za bardzo w rozmowie i nie zauwazylam.
No im moze dobrze jest z Toba wiec nie wspolczuje. Ale mi by nie bylo dobrze.
Nie lubie uprzejmych lubiacych pogawedki pracodawcow, a juz zapisywanie sobie kiedy , ktora ma miesiaczke to by zaskutkowalo zwolnieniem sie z pracy natychmiastowym.
Ja ide do pracy zeby jak najlepiej wykonac moja robote nie szczerzyc sie do pracodawcy i rozmawiac sobie z nim o czymkolwiek z mojego prywatnego zycia co nie jest scisle zwiazane z praca. Zadnych pogadanek o pogodzie czy rozmiarze stanika. Na szczescie u mnie nikt nie ma na to czasu. Poza paniami od makijazu.
Ja nikogo do rozmów nie zmuszałem, a miały one miejsce podczas wspólnych prac (np. segregowania towarów, kreowania nowej wystawy itp.). Przez kilka (czasem kilkanaście) godzin pracy zawsze jest czas, aby porozmawiać. Szczerze mówiąc wolałem rozmawiać o ich prywatnych problemach, niż o wynagrodzeniu
.
Nigdy nie udawałam przed moim facetem, że jestem kimś innym. Wiedział o mojej przeszłości, o wszystkim, o tym kim jestem i na co mnie stac. Nawet gdy go poznałam to byłam jeszcze w depresji, w okresie po nieudanej próbie samobójczej.
Mimo wszystkiego po prostu mnie kocha.
A ja czasem bujam w obłokach. Niekiedy uciekam w swój własny świat i jestem w nim sama. Nawet już jakiś czas wychodzę z domu, gdy muszę. Potraciłam wszystkie kontakty, zero towarzystwa, zero koleżanek, zero odwiedzin. Teraz tak mi jest lepiej.
Ciepło i obecnośc drugiej osoby owszem, może i racja. Tylko ja czasem i przed tym uciekam.
Pozdrawiam
Tak naprawde wybor mezczyzn jest ten sam. Ja nie wezme faceta , ktory leci na wyglad bo wiadomo ze taki zwiazek to o kant dupy. Niestety tacy lgna najczesciej do urody, pusci idioci bez rozumu i co gorsza bez serca we wlasciwym miejscu.
To szybko wychodzi. Ladna i mloda, czy brzydka i stara ma niestety taki sam problem jesli chce porzadnego i madrego faceta.
Ja chcialam takiego, ktory szanuje i lubi zwierzeta, ktory nie patrzy na moj wyglad, ktory naprawde kocha mnie za to jaka jestem, razem z moim dziwactwem.
Po pierwszym spotkaniu moja uroda szybko schodzi na drugi plan.
Jak ktos sie ze mna umawial, albo chce umowic to zwykle oczekuje, latwiej, milej i uleglej slicznej dupci a nie czegos takiego. A pozniej oburzony, ze tak smialam oszukac za pomoca twarzy.
Wiekszosc ucieklo po pierwszym spotkaniu, a to oni zabiegali o to spotkanie.
Nie ma innej metody na udany zwiazek niz bycie soba, udawanie kogos innego to tylko przedluzanie jakiejs relacji, ktora i tak pozniej sie rozwali o prawde.
Widzisz Nina, ale dzięki tej ślicznej twarzy masz choć ochotę przyciągnąć faceta.Wiecie, mam takie prywatne zdanie, że mężczyźni lubią być oszukiwani.Popatrzcie , największe wzięcie mają te kobiety, którym dobrze się uda zagrać męski ideał.Tylko potem są pretensje o udawanie.Nigdy będąc facetem nie wybrałabym słodyczy, kokieterii i uległości.bo to sztuczne....
mam takie prywatne zdanie, że mężczyźni lubią być oszukiwani.Popatrzcie , największe wzięcie mają te kobiety, którym dobrze się uda zagrać męski ideał.
Nie wiem czy tak jest. Może niektórzy.
Ja jestem niemal przeciwieństwem ideału kobiety mojego męża (jeśli sądzić po jego byłych dziewczynach, z których znam kilka).
Zarówno z wyglądu jak i z charakteru. Wszystkie poprzednie były w typie słowiańskiej dziewczyny, spokojne, poukładane etc. Chociaż nie są w tym sztuczne. Po prostu takie są.
Podobnie było jeśli chodzi o mój ideał faceta.
A jednak wybraliśmy siebie, dobrze wiedząc jacy jesteśmy, bez udawania.
Nie obywa się bez zgrzytów, ale jest klasyczne: "widziały gały co brały".
Ja tez bym nie wybrala takiej kobiety, ale niestety oni maja inne myslenie. Poza tym co to za przyjemnosc z takiej slodyczy i uleglosci?
Narzekaja , ze kobiety glupie sa i puste w tych czasach, a przed chwila pisali 'jak ma lydki grube to nie chce takiej chocby nie wiem jaka madra' no to czego chca? i na co narzekaja?
Moja twarz i moja mimika jest mila i delikatna i przez to wydaje im sie, ze taka jestem wlasnie. Moj kolega powiedzial mi kiedys, ze jestem jak piekna droga sukienka, tylko ze wylozona od srodka wata szklana i kolcami i nikt tego nie widzi. Ja nie sile sie na udawanie, moja morda za mnie udaje. Jak jakis 'inteligent' nie jest wystarczajaco bystry by po mojej postawie i zachowaniu stwierdzic, ze to tylko iluzja no to sorry, ale chyba nie do mnie pretesje.
Ja tez bym nie wybrala takiej kobiety, ale niestety oni maja inne myslenie. Poza tym co to za przyjemnosc z takiej slodyczy i uleglosci?
Narzekaja , ze kobiety glupie sa i puste w tych czasach, a przed chwila pisali 'jak ma lydki grube to nie chce takiej chocby nie wiem jaka madra' no to czego chca? i na co narzekaja?
Moja twarz i moja mimika jest mila i delikatna i przez to wydaje im sie, ze taka jestem wlasnie. Moj kolega powiedzial mi kiedys, ze jestem jak piekna droga sukienka, tylko ze wylozona od srodka wata szklana i kolcami i nikt tego nie widzi. Ja nie sile sie na udawanie, moja morda za mnie udaje. Jak jakis 'inteligent' nie jest wystarczajaco bystry by po mojej postawie i zachowaniu stwierdzic, ze to tylko iluzja no to sorry, ale chyba nie do mnie pretesje.
Ja Twojej "gęby" nie widziałem
, a i tak poczułem sympatię
, tyle, że bez podtekstów seksualnych.
Ja nie mam nic przeciw grubym łydkom.
No chyba, że mówimy o tym czymś, co wczoraj się odezwało, ale w tym przypadku czuję szczere
obrzydzenie do całości z powodu charakteru, a nie wyglądu.
Nigdy będąc facetem nie wybrałabym słodyczy, kokieterii i uległości.bo to sztuczne....
Ale to nie zawsze jest sztuczne. Czasem kobiety takie są. Zresztą to nie oznacza automatycznie, że są puste czy głupie. Są też mężczyźni, którzy takie lubią (i dobrze, różnorodność jest wskazana). Niekoniecznie są to mężczyźni, którzy lubią dominować.
Przeszlaby Ci sympatia gdybys mial ze mna spedzac czas ![]()
Musze leciec. Maz staruszek marudzi o mnie.
Asterka10 napisał/a:Nigdy będąc facetem nie wybrałabym słodyczy, kokieterii i uległości.bo to sztuczne....
Ale to nie zawsze jest sztuczne. Czasem kobiety takie są. Zresztą to nie oznacza automatycznie, że są puste czy głupie. Są też mężczyźni, którzy takie lubią (i dobrze, różnorodność jest wskazana). Niekoniecznie są to mężczyźni, którzy lubią dominować.
Luc, a ile znasz takich kobiet?Ja nie mówię o spokojnych i poukadanych.Ale o takich bezradnych kociaczkach, które muszą mieć męskie ramię obok siebie.albo o takich eterach uduchowionych, które muszą mieć rycerza.Którą kobietę w dzisiejszych czasach życie nie uodporni i nie karze nabrać siły i zaradności?
Zdradzę tajemnicę, dzieś w głebi chcę być czasem słodka i uległa.Ale dla tego wyjątkowego faceta.Mam ogromne pogkłady romantyzmu, czułości i kobiecości.Ale to to jest bardzo dobrze ukryte.Bo gdybym taka była na codzień ludzie zjedli by mnie bez musztardy.
Luc, a ile znasz takich kobiet?
Trochę znam choć nie jest ich dużo. Ale to bardziej ze względu na to, że taki typ kobiety nie jest dla mnie "odpowiednią kandydatką" (może to śmiesznie brzmi) na kumpelę. Nie bardzo potrafię się z takimi kobietami przyjaźnić. Zbyt wiele nas różni.
Takie kobiety nie mają przyjaciółek.Co najwyżej koleżanki...
Strony Poprzednia 1 … 152 153 154 155 156 … 257 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jestem brzydka. (NETKAFEJKA)
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026